Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (14): « Pierwsza < Poprzednia 1 [2] 3 4 5 6 Następna > Ostatnia »
Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy
Autor Wiadomość
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #16
"Wilk" Henryk Okarma

Tę książkę poszukiwałam od dawna. Zdobycie jej było moim cichym marzeniem. Niestety, nieosiągalna, dawno przestała "bywać" w księgarniach, nie pojawiała się też w antykwariatach. W ubiegłym tygodniu telefonicznie zamawiałam książki w internetowej księgarence znajdującej się przy Wydawnictwie Klubu Przyrodników. Chciałam skompletować serię "Monografie przyrodnicze" wydawane przez ów Klub. Od słowa do słowa i okazało się, że istnieje możliwość skserowania publikacji przez pracowników wydawnictwa. Koszt takiej operacji jest niewielki. Wczoraj przyszły zamówione przeze mnie książki i skserowane publikacje. Dostałam też w prezencie dwa numery "Boćka Biuletynu Klubu Przyrodnika". Dwie skserowane monografie połknęłam wczoraj. Lektura bardzo, ale to bardzo interesująca. Postaram się podzielić świeżymi wrażeniami.

"Wilk" Henryka Okarmy ukazał się jako drugi z serii książeczek sygnowanych marką "Monografie przyrodnicze". Jest to niezwykła seria popularyzująca polską przyrodę, prezentująca krajowe rzadkie i zagrożone gatunki zwierząt. Są to opracowania naukowe, pisane przez polskich naukowców, przedstawiające w sposób bardzo przystępny dla laików najnowsze badania. Opracowanie zawiera podstawowe informacje o biologii i ekologii gatunku, zagrożeniach, metodach ochrony. Ta publikacja rozeszła się jak świeże bułeczki. (Pierwszą monografie poświęconą kormoranowi kupiłam bez problemów po kilku latach po jej wydaniu).

Ta książka została opublikowana w 1997 r. Autor tak pisał we wstępie:
"Zamysłem tej książki jest ukazanie podstawowych faktów dotyczących życia wilków: ich biologii, ekologii, współzależności z innymi gatunkami zwierząt oraz możliwość konfliktu z człowiekiem. W naszym kraju toczy się obecnie dyskusja na temat przyszłości wilka: co z nim robić? Ścierają się interesy "ochroniarzy" z interesami hodowców i myśliwych. Wielokrotnie, z obydwu stron, padają obiegowe opinie albo pobożne życzenia. Tymczasem dyskusja taka powinna bazować na faktach. Książka, którą oddaję do rąk Czytelników jest tylko zapisem faktów, odzwierciedla rzeczywisty stan wiedzy i wilku i mam nadzieję, ze przez to może pomóc w takiej dyskusji."
Minęły lata od opublikowania tych słów, wilki znalazły się pod ochroną w naszym kraju, są gatunkiem piorytetowym chronionym w UE w ramach sieci NATURA 2000 ale mimo to ich sytuacja niewiele zmieniła się. Konflikt trwa, oczywiście pomiędzy "ochroniarzami", a myśliwymi i częścią hodowców. Na szczęście coraz więcej wiemy o tych drapieżnikach, trwają badania. Mam przyjemność uczestniczyć i to dość często w szkoleniach dotyczących wielkich drapieżników w Bieszczadach prowadzonych m.in. przez dr Wojciecha Śmietanę z IOP . Mam jakąś tam wiedzę o wilkach, mimo to albo i dlatego ta monografia tak mnie zaciekawiła. Na pewno Autor w sposób przystępny aczkolwiek bardzo interesujący przedstawił nam życie tych zwierzaków. Aby zobrazować bogactwo wiedzy zawartej w tej książce przedstawię Wam spis treści.

Spis treści
Wstęp
Systematyka, pochodzenie i rozmieszczenie
Morfologia
Gatunek w środowisku
Biologia
- zmysły
- aktywność
- rozród i rozwój osobniczy
- pasożyty, choroby i śmiertelność
- pokarm
- wykorzystanie zdobyczy i zapotrzebowanie pokarmowe
- wpływ wilków na zespół potencjalnych ofiar
- selekcja osobników z populacji ofiar
- sposoby polowania wilków
- strategia obronna ofiar
Struktura i dynamika populacji
- organizacja przestrzenna
- organizacja socjalna
- zachowania społeczne
- regulacja liczebności populacji
Zagrożenia, problemy i sposoby ochrony
Literatura
Summary
Zusammenfassung
Indeks

Tytuł: "Wilk"
Autor: Henryk Okarma
Wydanie: I
Stron: 80
ISBN: 83-903831-5-2
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lubuskiego Klubu Przyrodników
Świebodzin 1997


"6. Zagrożenia, problemy i sposoby ochrony.
Wilk stoi na szczycie piramidy pokarmowej w przyrodzie i właściwie nie ma naturalnych wrogów, z wyjątkiem sporadycznych przypadków zabijania wilków przez niedźwiedzie lub większe gatunki broniącej się zdobyczy. Największym zagrożeniem dla bytu wilków był i jest człowiek. Działalność człowieka zburzyła naturalne układy przyrodnicze, które zostały albo zniszczone, albo tak przekształcone, aby były bardziej "efektywne" - dawały maksimum korzyści ekonomicznych. Wilki i inne duże drapieżniki były jedynymi z pierwszych ofiar owych przekształceń: były bezlitośnie tępione jako konkurenci do tych samych zasobów. Wyniszczenie drapieżników dokonało się bezpowrotnie na wielu obszarach, a przetrwały one tylko w nielicznych ostojach. Budząca się świadomość ekologiczna społeczeństw sprawiła, że w końcu gatunkom tym przyznano prawo do istnienia i zastanawiamy się teraz nad sposobami koegzystencji człowieka i dużych drapieżników.
W naszym kraju toczy się obecnie ożywiona dyskusja nad przyszłością wilka: czy powinniśmy go chronić czy znów nań polować. W ostatnich latach wilk jest gatunkiem dość licznym i szeroko rozpowszechnionym w naszym kraju. Nie jest on w swoim bycie zagrożony, lecz powinien być objęty ochroną ze względu na niezwykle istotną rolę, jaką odgrywa w ekosystemach leśnych. Musimy jednak zdać sobie sprawę z potencjalnych konfliktów, których źródłem jest wilk; konfliktów, które mogą stanowić istotne zagrożenie dla bytu tego gatunku.
Najistotniejszym z nich jest konflikt z interesami gospodarczymi człowieka, przede wszystkim z gospodarką łowiecką i hodowlą. Głównym celem gospodarki łowieckiej jest pozyskanie albo dużej ilości mięsa dzikich ssaków kopytnych, albo wysokiej jakości trofeów. Kopytne stanowią zasadniczy pokarm wilków, a więc te ostatnie wyrządzają "szkody". Stąd też ciągła tendencja, jeżeli już nie do wytępienia, to do znacznego ograniczenia liczebności wilków.
Pomimo, że liczebność kopytnych jest najczęściej bardzo wysoka i dokonują one znacznych zniszczeń w lasach, myśliwi najczęściej nie akceptują tego, że wilki zabijają "ich" zwierzęta. Dzieje się tak chociaż udowodniono, że ofiara wilków padają z reguły osobniki, których odstrzałem myśliwi są najmniej zainteresowani (młodzież i samice), a do tego jeszcze najmniej wartościowe.
Wilk jest gatunkiem plastycznym, o wysoki potencjale reprodukcyjnym, szybko kolonizującym nowe tereny. Mogą się tam zdarzyć częste przypadki atakowania zwierząt hodowlanych na sąsiadujących terenach rolniczych. Problem szkód istnieje wszędzie tam, gdzie wilki mogą natknąć się na zwierzęta hodowlane. Naturalna rola wilka w przyrodzie to atakowanie dużych ssaków kopytnych, które napotyka. Dzikie zwierzęta posiadają jednakże odpowiednie mechanizmy obronne, dlatego tylko niewiele z nich, te najsłabiej przystosowane, padają łupem wilków. Natomiast zwierzęta hodowlane nie potrafią się bronić, są wszystkie niezmiernie podatne na drapieżnictwo. wilki stykając się ze stadem owiec czy bydła, mogą po prostu działać zgodnie ze swoim instynktem łowieckim i zabijać wiele zwierząt. [...]"



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2012 06:21 PM przez lucyna.

11-03-2011 07:12 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #17
"Lasy i zwierzyna Gór Sanockich"

Pora przedstawić monografię z myszką czyli "Lasy i zwierzyna Gór Sanockich" Wiktora Schramma. Nie jest to reprint książki z 1958 r wydanej przez Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, gdyż wydawnictwo Bosz uwspółcześnio nazwy własne i naukowe. Dzięki tej pozycji będziemy mogli przenieść się w przeszłość, tak o tym pisze były dyr DLP w Krośnie.
"Zamiast wstępu:
Inne niż dziś były Bieszczady wówczas, gdy oglądał je i opisywał profesor Wiktor Schramm; wioski ? gęsto zaludnione, lasy ? nadmiernie eksploatowane, każdy kawałek gruntu wykorzystany przez człowieka? Czasy utrwalone w książce Lasy i zwierzyna Gór Sanockich są już dla nas odległą historią. Ale właśnie dzięki temu wydaniu możemy wejść w tę tajemniczą krainę sprzed lat i, poprzez historię tutejszych lasów, poznać fragment jej dziejów. To naprawdę rzadka okazja, by skonfrontować dzisiejszy obraz Bieszczadów z naszymi wyobrażeniami o ich wyglądzie, pochodzącymi z początku ubiegłego stulecia.
Książka ma szczególny wymiar właśnie tu, w Bieszczadach, albowiem tej ziemi starano się kiedyś zabrać jej historię. Tymczasem zaś piękny jej fragment ocalił od zapomnienia profesor Wiktor Schramm. Dla zobrazowania zmian, jakie zaszły w szacie leśnej gór i pogórza w drugiej połowie XX wieku, dołączamy suplement, który mówi o współczesnym leśnictwie w tej części Karpat.
Publikacja ta na pewno będzie szczególnie cenna dla leśników z Podkarpacia, którzy w roku 2004 świętują 80-lecie powstania swej firmy ? Lasów Państwowych. Współdziałając z Oficyną Wydawniczą BOSZ przy wznowieniu ?Lasów i zwierzyny Gór Sanockich?, chcemy zaakcentować doniosłość tego jubileuszu, a jednocześnie dać szerokim rzeszom miłośników Bieszczadów możliwość sięgnięcia do bardzo ciekawej poznawczo lektury. Powinna ona pomóc wielu ludziom w uświadomieniu sobie, że dzisiejszy znakomity stan lasów i zwierzyny na całym Podkarpaciu jest efektem długoletnich działań leśników. W ich imieniu serdecznie zapraszam do lektury.
mgr inż. Jan Kraczek
Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
w Krośnie"


Mnie osobiście zainteresował rozdział opisujący żyjące na naszym terenie zwierzęta. Jakże zmieniło się nasze spojrzenie na faunę bieszczadzką. Oto kilka przykładów
"Wszędzie nad potokami żyje wydra. Poluje na ryby i na raki. Niezmiernie czujna i ostrożna. Nad rzekami zasobnymi m.in. w pstrągi, zwłaszcza jeśli brzegi są skaliste, pełne szczelin i dziur, gnieżdżą się wydry i wywodzą nieraz licznie. Polowano na nie za specjalnie tresowanymi jamnikami. Znałem starego myśliwego Żurowskiego z Żernicy, który mając psy dobrze ułożone, opolowawszy długie zasięgi brzegu Solinki i jej dopływów, dużo wydr dostał"
"Złośliwy i krwiożerczy, dziki drapieżnik nie miał u ludzi żadnego poszanowania, był wręcz znienawidzony:twór diabelski, nieszlachetny, mający w sobie coś brudnego, coś z upiora. Na wiki..."
"Zatajony w zwaliskach leśnych, skryty, nocą samotnie polujący, tajemniczy, ryś czy rodzina rysia zagarniała duże rejony myśliwskie, znacząc krwawe swe żniwo".
"Lis to wielki spryciarz o zawzięty szkodnik drobiu, z którego systematycznie swoją daninę pobiera ze wsi wśród lasów położonych".


Książeczka składa się z kilku części, tekst prof. Schramma został wzbogacony o suplement w którym Jan Kraczek pisze o współczesnym obrazie lasów Gór Sanockich. Bardzo podobają mi się ryciny przedstawiające drzewa i zwierzęta, moim zdaniem to najciekawsza część książeczki tej bardzo skromnie wydanej, w miękkiej okładce książeczki.

Spis treści
Zamiast wstępu
Od redakcji

Wstęp
Obszar Gór Sanockich
Skąpość źródeł
Brak danych sprzed XIX wieku
Oparcie się na tradycji, świadectwie osób wiarygodnych i na obserwacji osobistej

Lasy Gór Sanockich
Obszar lasów i ich zmienność w przeszłości i w ostatnich kilkudziesięciu latach

Zwierzyna Gór Sanockich
Uwagi wstępne
Ekskurs o bydle rogatym i koniu
Żubr i tur
Niedźwiedź i wilk
Ryś
Żbik
Lis
Kuna - tchórz
Wydra
Borsuk
Dzik
Jeleń
Sarna
zając
Inne zwierzęta
Ptaki
Łowiectwo i daniny
Ptaszki i ptasznictwo

Zakończenie
Suplement
O lasach i zwierzynie Gór Sanockich uwag współczesnych kilka
Literatura i źródła
Słowniczek
Ilustracje drzew
Ilustracje zwierząt

Tytuł: "Lasy i zwierzyna Gór Sanockich"
Autor: Wiktor Schramm
Wydanie: I
Stron: 134
ISBN: 83-87730-97-1
Wydawnictwo: Bosz
Olszanica 2004


"Wilk" str.61
"Złośliwy i krwiożerczy, dziki drapieżnik nie miał u ludzi żadnego poszanowania, był wręcz znienawidzony:twór diabelski, nieszlachetny, mający w sobie coś brudnego, coś z upiora. Na wiki nie polowano, wilki się tępiło jak tylko można: bronią i podstępem, zdradą. Strzelało się, biło pałkami i widłami, zastawiało sidła, oklepce, kopało się liczne wilcze doły, truło się - jeśli się dało. A wilków było jeszcze jakieś 60-70 lat temu dużo. Już się je niby wytępiło, a znów pojawiały się, nie wiadomo skąd. z południa i ze wschodu. W zimie nieraz występowały gromadnie i napastowały ludzi i zwierzęta, wyjąc przeciągle w mroźne noce.W lecie skradały się chyłkiem i jak złodzieje, czy zbóje, porywały krwawy żer z pastwisk, nieraz z zamknięć i chlewów, pod które się podkopywały.Po wsiach, zimą zwłaszcza, rwały wystraszone psy.W wysokiej cenie były trudno dostępne psy, które się wilka nie ulękły. Rząd austriacki płacił cenę od wilczego nosa. Wilk pojawiał się ciągle na nowo i to nie tylko w wyższych górach i głębokich lasach, skąd wycie jego rozlegało się przeciągle na dalekie mile w tryskające mrozem miesięczne noce, lecz i niżej, w gęsto zasiedziałych wsiach. Gdzie tylko chowano owce, gdzie prowadzono koszarowe gospodarstwa na podgórzu, do lat 1890-1895 systematycznie kopano doły i zastawiano przynęty po łęgowych przechodach i wzdłuż ciągów nadpotocznych, którymi się wilk niepostrzeżenie skradał. Stawiano różne pułapki i paście. Niby już wilka nie było i znów przychodził z gór, gdzie się mnożył. Lat temu około 70 - mówią starsi ludzie - nieraz niespodziewanie błysnął oczyma na dziedzińcach między chatami wsi niżej położonych, obok Leska i ku Sanokowi. Jeszcze wiele lat potem występował, nawiedzając wsie wyżej w lasach ukryte, co brytany naszczekiwaniem i wyciem głosiły, jeżąc swe grzbiety. W czasie jednej i drugiej wojny pojawił się znowu wędrowny. W roku 1916 , w niewysoko położonej Olchowie (400 m n.p.m.) jesiennym wieczorem porwał niespodziewanie psa z samego progu domu. w górach nieraz występował zimą całymi stadami. J. Marcinkow, leśniczy z Wetliny, opowiadał, jak (jeszcze około 1920 roku) wilki urządzały polowania na zwierzynę, na jelenie. Gdy spadły głębokie śniegi i wierzchem wytworzyła się lodowa skorupa, wilk przechodził po niej bezpiecznie, jeleń ostrymi racicami przecinał lód, zapadając się głęboko w śnieg. Stada wilków oblegały więc całe połacie lasu, urządzały prawdziwą nagonkę i napędzały jelenie na upatrzone pola śniegowe. Tu w głębokie śniegi zapadłe łanie, a zwłaszcza młodzież, wilki wybijały doszczętnie, pozostawiając tylko niedogryzione kości i czerwony od krwi śnieg.



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2012 06:24 PM przez lucyna.

12-03-2011 11:25 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #18
"Budowa geologiczna i rzeźba Bieszczadzkiego Parku Narodowego"

Właśnie cieszę się kilkoma niezwykle interesującymi monografiami. Najciekawsza z nich to "Budowa geologiczna i rzeźba Bieszczadzkiego Parku Narodowego" Grzegorza Haczewskiego, Józefa Kukulaka, Krzysztofa Bąka wydana w cyklu Prace Monograficzne (ta ma nr 468) przez Akademię Pedagogiczną im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Już wcześniej korzystałam kilkakrotnie z tej publikacji. Mimo iż jest to opracowanie napisane przez naukowców z w sumie nieznanej mi dziedziny, to nie mam problemu ze zrozumieniem istoty sprawy. Książka jest stosunkowo przystępna, ma charakter bardziej popularyzatorski niż naukowy. Każda osoba zaznajomiona z podstawową terminologią geologiczną powinna sobie z nią poradzić. Ja czytając ją korzystałam z "Małego słownika geologicznego". Autorzy są w wykształcenia geologami, geografami i geomorfologami, każdy z nich prowadził badania na naszym terenie.
"Intencją autorów było pokazanie, jak niepowtarzalne cechy krajobrazu, wyróżniające Bieszczady wśród polskich gór, wynikają z budowy geologicznej i historii rozwoju rzeźby. Książka ma ułatwić miłośnikom Bieszczadów czytanie ich krajobrazu. Opisane zostały skały i minerały odsłaniające się w potokach i grzbietach, różnorodne struktury skał i formy rzeźby terenu. Oprócz zjawisk pospolitych, typowych, znajdzie też Czytelnik objaśnienia zjawisk i form osobliwości, takich jak skały egzotyczne, ślady wulkanizmu, wyziewy palnego metanu i wypływy ropy naftowej, kryształy zwane diamentami marmaroskimi, ślady jeziora, które wypełniało kiedyś dolinę Mucznego, jaskinie i wiele innych". Mnie najbardziej zainteresował fragment dotyczący torfowisk na ternie doliny Sanu. Sądziłam, że coś na ten temat wiem i myliłam się.


Spis treści:
Wprowadzenie
Budowa geologiczna
- Położenie Bieszczadów w górotworze karpackim
- Jednostka śląska
Centralna depresja karpacka
Strefa przeddukielska
- Jednostka dukielska
- Osady czwartorzędowe
Obiekty geologiczne związane z genezą serii skalnych
- Piaskowce otryckie
- Wirowce
- Wapienie kokolitowe
- Bentonity
Obiekty geologiczne związane z deformacją tektoniczną serii fliszowych
- Spękania szczelinowe i uskokowe
Elementy budowy geologicznej związane z krążeniem płynów w skałach
- Wypływy ropy naftowej i gazu oraz ślady górnictwa
- Źródła i wysięki mineralne

Rzeźba
Ogólne cechy rzeźby
Rzeźba grzbietów
- Skałki
- Jaskinie szczelinowe
Rzeźba stoków
- Osuwiska
- Formy sufozyjne w glinach zboczowych
Rzeźba dolin
- Relikty starszej rzeźby
- Terasy rzeczne
- Przełomowe doliny potoków Wołosatego i Nasiczańskiego
- Formy erozyjne w korytach skalnych
- Misy torfowisk
- Osady zastoisk

Uwagi końcowe
Summary
Literatura cytowana

Sama książeczka wydana jest w miękkiej oprawie, na dobrym papierze, posiada wkładki z kolorowymi ilustracjami, liczne ryciny i wykresy, oraz mapkę geologiczną Bieszczadzkiego Parku Narodowego.


[b]Tytuł: "Budowa geologiczna i rzeźba Bieszczadzkiego Parku Narodowego"
Autor: Grzegorz Haczewski, Jacek Kukulak, Krzysztof Bąk
Wydanie: I
Stron: 153
ISBN: 978-83-7271-427-5
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej
Kraków 2007
[/b]

Rozdział "Misy torfowisk" str. 127-130
" W dolinach górnego Sanu i jego dopływów występuje wyjątkowo duże, jak na Karpaty, nagromadzenie torfowisk (ryc.53). Ich nagromadzenie jest tu szczególnie duże w porównaniu z innymi częściami Karpat. Wzdłuż Sanu i Wołosatki jest aż 16 torfowisk większych od 0,5 ha. Znajdują się tu torfowiska niskie, przejściowe i wysokie. Najbardziej widoczne w rzeźbie dolin są torfowiska wysokie, dzięki charakterystycznym kopułom i zwykle znacznej rozległości. Powierzchnia każdego z torfowisk wysokich wznosi się najwyżej w części centralnej, gdzie przyrost torfu był najszybszy (ok. 1 mm/rok), a często też trwał najdłużej. Części brzeżne, czyli okrajki, obniżają się stopniowo do poziomu otoczenia i są zwykle bardziej zadrzewione. Kopuły są przeważnie asymetryczne, opadają łagodnie w stronę koryt rzecznych, a ich wysokości są proporcjonalne do powierzchni torfowisk; w najbardziej rozległych sięgają nawet do 4,5 m wysokości ("Litmierz", "Tarnawa Wyżna I", "Łokieć".
Najwięcej torfowiska uformowało się na teasie wysokości 4-6 m nad poziom koryta z wczesnego holocenu. Są to przeważnie torfowiska wysokie i leżą blisko koryt. Nieliczne torfowiska wysokie znajdują się także na terasie wyższej (6-10 m, z późnego glacjału), natomiast na terasie najniższej (1-2 m), występują jedynie torfowiska niskie.
Największe skupiska torfowisk nadrzecznych ciągną się wzdłuż Sanu, pomiędzy łokciem, a Sokolikami Górskimi ("Łokieć", "Dźwiniacz Górny", "Tarnawa Niżna" - 2 torfowiska, "Tarnawa Wyżna" - 4 torfowiska, "Litmierz', "Sokoliki Górskie" - 2 torfowiska. W niższej części doliny Sanu występują one pojedynczo ("Zakole", "Smolnik"). Torfowiska wysokie nad Sanem mają największe powierzchnie, np. "Litmierz" (9 ha), "Tarnawa Wyżna I" (9 ha) i najgrubsze warstwy torfu, np. "Tarnawa Wyżna A" - ponad 6 m; "Litmierz", "Zakole", "Dżwiniacz G" - ok. 4 m, "Łokieć", "Tarnawa Wyżna II" - 3 m (tab.1).
Dużo mniejsze są torfowiska wzdłuż Wołosatki między Ustrzykami Górnymi, a Wołosatem oraz wzdłuż Wetlinki w rejonie wsi Smerek. Nad Wołosatką przeważają torfowiska przejściowe i niskie, których główne skupiska znajdują się po obu stronach rzeki pomiędzy dopływami: Szczawinka i Kańczowa. Jedyne wysokie torfowisko "Wołosate" (rezerwat ścisły) dorównuje formom znad Sanu, ma ono ponad 1 ha powierzchni, kopułę wysokości 3 m i prawie 4 m miąższości torfu. Kilka torfowisk w dolinie Wołosatki-Wołosatego zostało pogrzebanych osadami rzecznymi ( w rejonie Ustrzyk Górnych 3 torfowiska i jedno koło Wołosatego); torf można stwierdzić jedynie we wkopkach lub przecięciach teras. największe z torfowisk wzdłuż Wetlinki ("Smerek") zajmuje prawie 2 ha, ma 2,4 m miąższości i kopułę 2 m (Marek, Pełczyński 1962, Ralska-Jasiewiczowa 1969). [...]"



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2012 06:27 PM przez lucyna.

13-03-2011 07:20 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #19
"Jurajski Szlak Rowerowy Orlich Gniazd"

Jura Krakowsko-Częstochowska - kraina moich marzeń, tu większość Kolegów taterników i alpinistów zdobywa pierwsze szlify we wspinaczce. Dolina Kobylańska, Dolina Będkowska, Skałki Rzędkowickie, grzbiet pomiędzy Mirowem, a Bobolicami, Góra Birów to miejsca magiczne dla ludzi gór. Wspinaczka to jednak wyższa szkoła jazdy, jest dostępna dla niewielu. Jura to także znakomite miejsce do uprawiania innych dziedzin turystyki aktywnej. Gęsta sieć szlaków pieszych,liczne ścieżki dydaktyczne, Transjurajski Szlak Konny, trasy rowerowe to niektóre z atrakcji dostępnych dla przeciętnego turysty.
Może w tym poście skoncentruję się na Jurajskim Szlaku Rowerowym Orlich Gniazd. Został on wytyczony w 1999 r. z inicjatywy oddziału PTTK w Częstochowie, Zawierciu i Krakowie oraz prężnie działającego Związku Gmin Jurajskich. Szlak rozpoczyna się w Częstochowie, a kończy w Krakowie, liczy sobie około 180 km. Podobnie jak szlak pieszy o tej samej nazwie oznaczony jest kolorem czerwonym. Biegnie terenami wyjątkowo atrakcyjnymi pod względem kulturowym i przyrodniczym. Dzięki niemu można zwiedzić: ruiny wielu zamków, rezerwaty przyrody, piękne pod względem krajobrazowym miejsca. Wśród atrakcji są ruiny w Tęczynie, Rabsztynie, Bydlinie, Smoleniu, Ogrodzieńcu, Bobolicach, Mirowie, Ostrężniku, Olsztynie, rezerwaty "Zielona Góra", "Góra Zborów", "Dolina Eliaszówki", "Ostrężnik", "Smoleń". Nieopodal szlaku znajduje się Pustynia Błędowska czy Złoty Potok, ruiny strażnic w Ryczowie, Łutowcu, Przewodziszowicach, Suliszowicach. Prowadząc szlak wykorzystano drogi o różnorodnych nawierzchniach: asfaltowe o małym natężeniu ruchu, drogi gruntowe utwardzone i nieutwardzone, dukty leśne.

Związek Gmin Jurajskich wydał ciekawy przewodnik rowerowy. Realizacją projektu zajmowało się Wydawnictwo Kartograficzne "Compass".Znajduje się w nim 12 map w skali 1:50 000 na których zaznaczono dokładny przebieg 12 odcinków tras, bardzo skrótowy opis atrakcji, schematy przebiegu szlaku, informator w którym zawarto wiadomości teleadresowe wszystkich punktów Jurajskiej Informacji Turystycznej. W części opisowej są także podane informacje o wybranej bazie hotelarsko-gastronomicznej. Przewodniczek jest ładnie wydany w formie kołonotatnika, bogato ilustrowany, posiada laminowaną okładkę. Jest przejrzysty, "łatwy w obsłudze". Obok mapy z wycinkiem szlaku znajduje się krótkie wiadomości o odcinku, jego profil i informacja o długości tej części omawianego szlaku oraz kilka zdań o mijanych atrakcjach kulturowych.

Tytuł: "Jurajski Szlak Rowerowy Orlich Gniazd"
Redakcja: Grzegorz Wamberski
Wydanie: II
Stron: 30
ISBN: 978-83-60240-61-8
Wydawca: Związek Gmin Jurajskich
Kraków 2007

Wirtualny spacer po ruinach zamku w Olsztynie
http://www.panoramy.jurainfo.pl/



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
14-03-2011 04:06 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #20
"Słownik biograficzny Żydów z Podkarpackiego"

Chciałabym Wam przedstawić książkę Andrzeja Potockiego "Słownik biograficzny Żydów z Podkarpackiego" wydaną przez rzeszowskie wydawnictwo Carpathia. Andrzej Potocki - dziennikarz, autor kilkudziesięciu książek o naszym regionie, twórca legendy /produktu turystycznego zakapiorów od lat zajmuje się ocaleniem pamięci o podkarpackich Żydach, przybliża rzeszy swoich czytelników naszą wspólną historię. Przed chwilą skończyłam przeglądać słownik. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że aż tak wielu Żydów z naszego województwa weszło do historii, nie tylko naszego kraju. Wśród nich są literaci np. Jerzy Kosiński, Mieczysław Jastrun, Artur Miller - bardziej znany jako mąż Marlin Monroe (jego ojciec urodził się w Radomyślu Wielkim), Isac Singer - laureat nagrody Nobla, filmowcy np. Sam Spigiel - producent "Lawreca z Arabii" i "Afrykańskiej Królowej", naukowcy (tu lista jest długa) z Izydorem Izaakiem Rabim na czele, politycy wojskowi (to z tej książki dowiedziałam się, że blisko związany z naszym regionem Zygmunt Berling był Żydem). Listę sławnych postaci oczywiście można mnożyć.
Sama książka to zbiór suchych faktów, są tu podane podstawowe dane biograficzne. Niekiedy obszerne biografie, innym razem Autor podaje tylko najbardziej istotne fakty z życia danej osoby. Słownik poprzedza interesujący wstęp w którym Autor pokrótce przedstawia nasze wspólne dzieje. Moim zdaniem warto zapoznać się bliżej z polsko-żydowską historią, być może to spowoduje iż inaczej spojrzymy na to co wydarzyło się na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej.
Książka jest starannie wydana, ma twardą okładkę, jest szyta. Moim zdaniem warto sięgnąć po tę książkę, można bowiem poprzez te około 300 biografii spojrzeć na naszą wspólną europejską historię. Być może bardziej odpowiednie słowo brzmiałoby: światową albowiem stąd pochodzili lub tylko tu bywali wicekról Indii, utytułowany tenisista stołowy,światowa królowa kosmetyków itd.

Spis treści
Wstęp
Literaci
Muzycy i tancerze
Plastycy i fotograficy
Teatr i film
Naukowcy
Politycy
Wybitni rabini i cadycy
Żołnierze RP
Inni
Bibliografia
Indeks nazwisk

Tytuł: "Słownik biograficzny Żydów z Podkarpackiego"
Autor: Andrzej Potocki
Wydanie: I
Stron: 108
ISBN: 978-83-62076-24-6
Wydawnictwo: Carpathia http://www.carpathia.net.pl
Rzeszów 2010

O wielkich tego świata jak np. rodzina Rubinsteinów bez problemów można znaleźć multum informacji. Ja chciałabym przedstawić kilka ciekawych postaci o których świat zapomniał. Jako pierwszy wybrałam biogram Alojzego "Alexa" Ehrlicha. Lubię tę postać, bardzo ciekawie i obszernie opowiada o nim nasz Kolega przewodnik i dziennikarz Adam Leń. Tak o nim pisze Potocki - str.95

"Ehrlich Alojzy "Alex" (1.01.1914-7.05 1992) urodzony w Komańczy, pierwszy indywidualny mistrz Polski w tenisie stołowym (dwukrotnie w latach 1934-1935), sześciokrotny medalista mistrzostw świata w tej dyscyplinie. Potrafił rozmawiać w ośmiu językach. Był jednym z pierwszych na świecie trenerów tej dyscypliny sportu.
Zawodnik "Hasmonei" Lwów. Był ćwierćfinalistą mistrzostw świata w 1933 r. oraz srebrnym z lat 1936, 1937 i 1939 r. W roku 1934 znalazł się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych sportowców polskich w plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Na początku lat trzydziestych przeniósł się do Francji, ale nadal reprezentował w tenisie stołowym barwy Polski.
W czasie II wojny światowej przez cztery lata był więźniem Auschwitz-Birkenau, potem trafił do obozu w Dachau. Po zakończeniu II wojny światowej zamieszkał w Paryżu i kontynuował karierę zawodniczą w barwach Francji. Dziewięciokrotnie zdobywał tytuł międzynarodowego mistrza tenisa stołowego: Anglii, Francji, Irlandii i Niemiec, oraz trzykrotnie w deblu tytuł mistrza Szwajcarii. Karierę sportową skończył w 1956 r. Zmarł w Paryżu."

"Fra(nie mam umlautu) nkel Moses (1847-1838) na przełomie XIX/XX, aż do zakończenia I wojny światowej, przez niemal ćwierć wieku sprawował funkcję burmistrza Ustrzyk Dolnych. To jedyny taki przypadek w skali całego województwa podkarpackiego.
Niezależnie od sprawowanej funkcji był kupcem i przedsiębiorcą, który założył pierwszą rafinerię ropy naftowej w Ustrzykach Dolnych".

str. 98
"Kwieciński Józef, neofita, nobilitowany w 1764 r, pierwotnie mieszczanin warszawski pochodzenia żydowskiego zajmujący się wożeniem piasku i cegieł. W 1788 r. podczaszy sanocki. Sfinansował dokończenie budowy kościoła oo. Bernardynów na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Od Ignacego Potockiego kupił pałac w Warszawie. Zbudował okazałą kamienicę na Mariensztacie, w której mieszkał, i obszerne magazyny zbożowe na Solcu. Do kościoła oo. Bernardynów dobudował kaplicę i urządził w niej kryptę dla siebie i swojej rodziny."

str.100
"Salz Sam pochodził z Radomyśla Wielkiego. Studiował malarstwo i historię sztuki na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. Jeden z najbardziej znanych kolekcjonerów sztuki w Stanach Zjednoczonych. Kolekcjonował i jednocześnie handlował obrazami takich mistrzów jak: Utrillo, Chagall, Cezanne, Degas, Monet, Pissarro, Sisley, van Gogh i Lautrec."

str. 100

"Szoken Liwa (1902-1986), czyli Zofia Gomułkowa, żona Władysława Gomułki, I sekretarza PZPR w latach 1956-1970, urodzonego w Białobrzegach koło Krosna. Pochodziła z żydowskiej biedoty. Już od 1921 r. była aktywnym członkiem Komunistycznej Partii Polski. Gomułkę poznała pracując w warszawskiej fabryce zabawek "Płomyk". W 1930 r. urodził im się syn Ryszard (Strzelecki). Na zawarcie oficjalnego małżeństwa zdecydowali się dopiero 21 kwietnia 1951 roku. Zaraz po ślubie aresztowano ich.
W 1945 r. był szefową kadr Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej. W 1956 r., kiedy Gomułka został najważniejszą osobą w państwie, próbowała udzielać się publicznie, pracowała w komisji kontroli partyjnej przy Komitecie Dzielnicowym PZPR Warszawa. Szybko jednak zrezygnowała z aktywności politycznej. Pochowana na cmentarzu Powązkowskim."

I łyżka dziegciu do beczki miodu
"Szojme z Krzeszowa około 1692 r. fałszywie oskarżony o świętokradztwo, po procesie i okrutnych torturach w śledztwie, kiedy nie zgodził się przejść na chrześcijaństwo został powieszony. O jego męczeńskiej śmierci powstała pieśń, napisana przez Szmula ben Dawida z Lublina."



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
15-03-2011 07:21 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maciek
Moderator
******


Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #21
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Lucyna! Jesteś nie do zdarcia. ok

Piszesz codziennie nowe odcinki w swoim temacie i zanosi się na to, że bedziemy tu mieć tele- (czytaj góro-) nowelę. Smile

lucyna napisał(a):
...Zofia Gomułkowa, żona Władysława Gomułki, I sekretarza PZPR w latach 1956-1970, urodzonego w Białobrzegach koło Krosna.

Pedro! A Ty wiedziałeś, że żona Gomułki urodziła się koło Krosna? To Twoja krajanka. Big Grin


15-03-2011 10:23 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #22
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

maciek napisał(a):
Lucyna! Jesteś nie do zdarcia. ok

Piszesz codziennie nowe odcinki w swoim temacie i zanosi się na to, że bedziemy tu mieć tele- (czytaj góro-) nowelę. Smile

lucyna napisał(a):
...Zofia Gomułkowa, żona Władysława Gomułki, I sekretarza PZPR w latach 1956-1970, urodzonego w Białobrzegach koło Krosna.

Pedro! A Ty wiedziałeś, że żona Gomułki urodziła się koło Krosna? To Twoja krajanka. Big Grin


1. Bardzo cieszę się, że ktoś to czyta. Ostatnio na jednym ze spotkań rozmawiałam o tym ze specjalistami od promocji. Taka forma wypowiedzi nazywa się ponoć serialem internetowym giggle
Chciałabym jeszcze z miesiąc regularnie umieszczać posty, potem zacznie się sezon i nie będę miała czasu prawie na nic z wyjątkiem pracy i gór, a raczej pracy w górach i pagórach.
Skorzystam z okazji i wyjaśnię pewne nieporozumienie. Dostałam zapytanie czy w tym wątku można rozmawiać. giggleTak, można, jest to nawet wskazane Wink.
Będę wdzięczna za uwagi, w tym krytyczne i o wszelkie zapytania odnośnie książek czy omawianego tematu.

2. Żeby tylko ona. Gomułka urodził się w Białobrzegach, obecnej dzielnicy Krosna. Co najdziwniejsze w chwili obecnej przemilcza się ten fakt. Czasami tylko jest wzmianka o tym, iż stąd wywodziła się cała rodzina. Może dziś coś wrzucę o Krośnie i Gomułce, a jutro o jego bratanku zamordowanym w świetle prawa przez powojenne sądy. Dostał tzw. czapę za to, że bronił ludzi przed sowieckimi żołnierzami, chodziło o rabunki i gwałty.



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-03-2011 06:57 AM przez lucyna.

16-03-2011 06:20 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #23
"Krosno przewodnik dla zwiedzających"

Kilka dni temu otrzymałam ciekawe wydawnictwa promocyjne z Urzędu Miasta w Krośnie za które dziękuję i to drogą. Wśród nich jest ładnie wydany i interesujący " "Krosno przewodnik dla zwiedzających", który chciałabym przedstawić. Posiadam oba wydania, pierwsze z 1995 r i drugie poszerzone z 2007 r. Oba są interesujące, wydanie drugie jest poszerzone o słowacką część rozdziału "Bliżej i dalej od Krosna" i tłumaczenia, rozbudowano także część poświęconą informacjom praktycznym, dodano życiorysy: Stanisława Kochanka i Józefa Cisowskiego. Niestety, w drugim wydaniu nie ma "Słowniczka terminów nie zawsze znanych" i "Skorowidzu". Pod względem merytorycznym przewodnik jest chyba bez zarzutu, to praca zespołowa napisana przez znawców tematu, w części informacyjnej rzetelnie przedstawiono podstawowe informacje o cyklicznych imprezach, kinach, bankomatach itd.
Książeczka o wymiarach 95 x 210 mm posiada miękką laminowaną okładkę, jest klejona, ilustrowana, posiada na wewnętrznych stronach okładki: ładny plan zespołu staromiejskiego i schematyczną mapę okolic Krosna. Rozdziały odznaczają się, każdy z nich posiada na "zewnętrznym brzegu" kartek kolorowy pasek co ułatwia korzystanie z przewodnika. Książeczka wydana jest w języku polskim część rozdziałów jest tłumaczonych na język słowacki, niemiecki i angielski.


Spis treści
Dzieje miasta
Kalendarium
Zabytki
Muzea galerie
Znani nieznani krośnianie
Bliżej i dalej od Krosna
Legendy
Wydarzenia cykliczne w Krośnie
Informacje praktyczne


Tytuł: "Krosno przewodnik dla zwiedzających"
redakcja: Ewa Mańkowska
Wydanie: II poprawione
Stron: 119
ISBN: 978-83-89921-11-6
Wydawnictwo: Muzeum Rzemiosła w Krośnie
Krosno 2007

Niestety, żadnej części przewodnika nie mogę zacytować. Wydawca to zastrzegł sobie. Sprawa wydaje mi się dziwną, gdyż owa książeczka została wydana w ramach projektu "Krosno niepowtarzalne miasto w wyjątkowym miejscu" współfinansowanego ze środków unijnych.
Mimo to wrzucę tu w celach reklamowych mały fragmencik rozdziału Znani nieznani krośnianie, wydanie I str. 65
"Władysław Gomułka (1905-1982)
Działacz polskiego i międzynarodowego ruchu robotniczego. Uczeń Jana Zygmuntowicza. Ślusarz. Pracownik rafinerii nafty w Jedliczu. Organizator Stowarzyszenia Młodzieży Robotniczej "Siła" w Krośnie. Przed wojną działacz PPS. Sekretarz generalny KC PZPR.Inicjator utworzenia KRN. Autor programowego dokumentu PPR "O co walczymy". Pierwszy wicepremier i minister Ziem Odzyskanych w Rządzie Tymczasowym RP. 1956-1070 pierwszy sekretarz KC PZPR. W 1985 r. utworzono Muzeum Biograficzne w domu rodzinnym Gomułki przy ulicy Krakowskiej, zlikwidowane w 1990."
str. 62
"Jan Zygmuntowicz (1861-1945)
Rzemieślnik krośnieński. Od 1893 r. właściciel warsztatu ślusarskiego w Krośnie. Znany jako wytwórca kutych, ozdobnych ogrodzeń, krat okiennych i drzwiowych oraz modnych w ówcześnie ogrodzeń siatkowych. Założyciel Pierwszej Krajowej Wytwórni Przyborów Pszczelarskich. Laureat licznych wystaw krajowych i zagranicznych. Członek założyciel Towarzystwa "Zgoda". Działacz cechowy."



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-03-2011 06:36 AM przez lucyna.

16-03-2011 06:35 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,465
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #24
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

No Lucyna - fajnie, że i o moim mieście w którym się wychowałem (19 lat mieszkałem niemal w ścisłym centrum) masz literaturę i o niej tutaj wspominasz. Niestety już nie pamiętam, czy miałem kiedyś tę pozycję w swoich rękach. Mogę się Ciebie spytać, jakie miejsca z okolic Krosna warte odwiedzenia są tam wymienione?



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
16-03-2011 05:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #25
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Moje półeczka z książkami poświęconymi okolicom Krosna nie jest pusta Wink To teren moich uprawnień, po samym mieście nie odważyłabym się oprowadzać. Posiłkuję się rodowitymi mieszkańcami tego miasta.
Sztampa czyli: Miejsce Piastowe, Iwonicz Zdrój, Rymanów Zdrój, Bóbrka, Żarnowiec, Prządki, Kamieniec, Haczów, Dukla.
Dość często w ubiegłym roku odwiedzałam te okolice, szczególnie Korczyny. Z ludźmi z przestrzeni wirtualnej skrzyknęliśmy się i przygotowaliśmy Panel Historyczny im. Żubryda: rajd, inscenizację historyczną Zubryd schodzi z gór i konferencję naukową. To była praca zespołowa, ja byłam tylko maleńkim trybikiem. Już wiem, że panel będzie kontynuowany w tym roku, zapraszam w któryś jesienny weekend. Szczególnie na inscenizację i na konferencje naukową przygotowaną dla mieszkańców okolicy Krosna. Tym zajmuje się Twój krajan dr Basak.



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242
16-03-2011 06:48 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #26
"Bylem zastępcą Żubryda"

Chyba każdy z nas musi dojrzeć do własnego odkrywania prawdy. Nie wiem czy jestem już na tym etapie aby dać wciągnąć się w tamten świat. Na razie szukam informacji, dla mnie sprawa żołnierzy wyklętych jest tylko ogniwem w dziejach Bieszczadów.
Po raz pierwszy na ten temat rozmawiałam z Leszkiem Żubrydem, Kolegą przewodnikiem (zbieżność nazwisk jak się później okazało przypadkowa). To on polecił mi wspomnienia por. Mieczysława Kocyłowskiego "Czarnego" "Byłem zastępcą Żubryda" wydane w 1999 r. Sięgnęłam do książki, która była pierwszą próba odmitologizowania postaci Antoniego Żubryda i jego oddziału i przeżyłam szok. Nie znałam dziejów własnego regionu. Ta krótka historia Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ otworzyła mi oczy na inną powojenną rzeczywistość. Do tej pory byłam faszerowana tendencyjnymi publikacjami opartymi na materiałach stworzonych przez aparat bezpieczeństwa. Najbardziej wstrząsnęły mną informacje o publicznie wykonywanych wyrokach śmierci na partyzantach: Władysławie Skrawcu, Władysławie Kudliku na sanockim rynku dokonanych 24 maja 1946 r. Kilka dni później w ten sam sposób stracono przez powieszenie ciężko rannego chor. Henryka Książka.
Mieczysław Kocyłowski całym swoim życiem świadczył o jednym: największą wartością jest Ojczyzna. Mimo aresztowania przez UB, bardzo brutalnych wielomiesięcznych przesłuchań, kilku lat więzienia, późniejszych prześladowaniach przez UB i SB, niemożliwości znalezienia godziwej pracy do swojej śmierci zachował ideały, które zaprowadziły go najpierw do oddziału "Błyska", a potem Żubryda. Zmarł w nie do końca, moim zdaniem, wyjaśnionych okolicznościach, ponoć przed śmiercią zaprószył ogień.


Tytuł: "Bylem zastępcą Żubryda"
Autor: Por. Mieczysław Kocyłowski
Wstęp i opracowanie: Andrzej Romaniak
Wydanie: I
Stron: 131
ISBN: 83-907352-8-8
Wydawnictwo: Muzeum Historyczne w Sanoku
Sanok 1999


Moim zdaniem warto sięgnąć po te wspomnienia. To jest relacja spisana nie tylko przez Zastępcę Oddziału ale także Kolegę Żubryda. Jest ona bardzo subiektywna, Autor bez wątpienia był bardzo oddany swojemu Dowódcy, zafascynowany Jego osobowością. Wspomnienia są wzbogacone o wkładkę z czarno-białymi fotografiami - portretami głównych Postaci i fotokopiami materiałów archiwalnych.

"Byłem zastępcą Żubryda..." por. Mieczysława Kocyłowskiego "Czanego" to zanotowana i opracowana przez naszego historyka regionalistę (być może i naszego Kolegę z Forum, na pewno czyta wątki o Żubrydzie) Andrzeja Romaniaka opowieść. Nie jest ona podzielona na rozdziały, trudno mi więc wybrać jakiś interesujący, a zarazem reprezentatywny dla całości fragment. Posłużyłam się starą i wypróbowaną metodą, kocia łapka w zabawie otworzyła książkę na stronie 119. Jest to fragment wspomnień dotyczący pobytu w areszcie śledczym w Rzeszowie. Autor buntuje się, chce dowiedzieć się co dzieje się z Jego Rodziną, poddawany jest torturom.
" Chwilę później byłem rozebrany do naga i wtrącony do pomieszczenia, które już opisałem. Przed zamknięciem drzwi, polano mnie zimną wodą włączono wentylator i powiedziano:
- Te zabieg rozwiązuje najtwardszym języki i doprowadza do równowagi umysłu.
W "gabinecie" przestałem do rana następnego dnia. Prawdę mówiąc to w tych piwnicach trudno było rozpoznać kiedy był dzień, a kiedy noc, bo okiem nie było, ale dzień rozpoznawaliśmy po tym, że był większy ruch na zewnątrz.
Po wypuszczeniu mnie z "gabinetu zabiegowego", kazano mi się ubrać i zaprowadzono do celi, ale już nie do tej w której siedziałem dotychczas, ale w drugi koniec korytarza. W korytarzu tym spotkałem swego Ojca, którego przeprowadzano z piętra do piwnicy. O jakiejkolwiek rozmowie nie było mowy, tyle, że kiwnęliśmy sobie głowami.
W celi do której mnie wprowadzono, zastałem Jasia Gomułkę, który siedział sam *. Tak, tak, bratanka "Wiesława", tego komunisty. Podczas rozmowy z nim, dowiedziałem się, że dostał tzw. "czapę" (karę śmierci) za mokrą robotę na sowieckich żołnierzach, którzy z bronią w ręku rabowali Polaków.
Po upływie kilku godzin, ponownie wezwano mnie na przesłuchanie. W drzwiach przywitał mnie wczorajszy śledczy:
- No jak czujemy się po zabiegu? Poprawiło się?
- Samopoczucie bez zmian, ale widziałem z odległości metra mojego ojca.
- Poważnie?
- Bez cienia wątpliwości i wobec tego proszę obywatela porucznika, aby powiedział mi za co aresztowaliście moją rodzinę i co się stało z moją siostrą?
- Wasza rodzina nie została aresztowana, a zatrzymana w charakterze zakładników. jeśli wasz brat, odda się dobrowolnie w ręce, to rodzina zostanie zwolniona.
- A co do waszej siostry, to nie zastaliśmy jej w domu, ani też w szkole.
_ Jak widzę to obraliście dobrą taktykę, nic nie różniącą się od hitlerowskiej. Po mojej ucieczce z Mińska na Białorusi w 1943 r., sanoccy gestapowcy, przyjechali do mego domu i grozili mojej Matuli, że spalą dom jeśli nie wyjdę z ukrycia. Matula zaczęła płakać i prosić aby nie palili domu. Pokazał im też ostatni list pisany przeze mnie z Mińska. Jeden z "gestapowców" umiejący mówić po polsku, po przeczytaniu listu powiedział, że nie spalą domu, ale zamian za to Matula musi im dać znać, jak tylko zjawię się w domu. Ja w tym czasie siedziałem w odległości kilkudziesięciu metrów od domu. Proszę sobie porównać ich metody i wasze. Oni nie doczekali się na donos od mojej Mamy , a wy nie doczekacie się, aby mój brat dobrowolnie oddał się w wasze ręce, chyba, że go złapiecie.
- Jeśli nie zgłosi się, to oni dalej będą siedzieć - powiedział "ubowiec".
Na tym rozmowę zakończyliśmy, a rozpoczęło się przesłuchanie, ale już bez bicia.
(Tu chciałem dodać, ze razem z moją rodziną siedziała również teściowa Żubryda - Pani Praczyńska z synem Żubrydów - czteroletnim Januszkiem).
Przez dłuższy okres byłem doprowadzany na przesłuchania z których często nie sporządzano protokołów. Czasami odnosiłem wrażenie, że niektórzy z "ubowców" chcą widzieć jak faktycznie wyglądam. Stworzono wokół mnie mit niebezpiecznego wroga komunizmu (faktycznie nim byłem). Innym razem wydawało mi się, że jestem nienormalnym człowiekiem i "ubowcy" oglądają mnie z ogromną ciekawością, a rozmowa ze mną sprawia im ogromną satysfakcję, że mają mnie u siebie bezbronnego i mogą ze mnie drwić. Niektórzy z nich straszyli mnie karą śmierci (czego spodziewałem się), a inni dla odmiany pocieszali mnie, że może nie będzie tak źle. Jeszcze inni znęcali się nade mną, jeden z nich Bizoń, oficjalnie mówił mi, że z przyjemnością założy mi pętlę na szyję i poderwie stołek, na którym będę stał. Ja natomiast bez przerwy myślałem o tym jakby się stad wydostać. prosząc Pana Boga i Matkę Boską o pomoc w zrealizowaniu moich marzeń".
* "Jan Gomułka - ur. 12.08.1922 r. aresztowany 11.03.1946 r. za "posiadanie broni i przynależność do bandy NSZ wyrokiem WSR w Rzeszowie skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 11.07.1946 r. na zamku w Rzeszowie."



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-03-2012 03:28 PM przez lucyna.

17-03-2011 06:35 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #27
"Kruk"

Wędrując po bieszczadzkich połoninach możemy zobaczyć niewiele zwierząt. Czasami tylko przelatują nad nami pojedynczo lub parami kruki. Do niedawna sądziłam, że dość dużo wiem o tym gatunku. Jadąc do grupy włożyłam do plecaka monografię przyrodniczą "Kruk" Doroty Zawadzkiej wydaną przez Wydawnictwo Klubu Przyrodników. W autobusie przeczytałam pierwsze kilka stron i książka złapała mnie w swoje sidła. Gorąco polecam jako lekturę na długie wieczory.
Kruki okazały się fascynującymi zwierzakami, niezwykle inteligentnymi. Niektóre z nich potrafią używać narzędzi.
Zapoznałam się z podstawowymi informacjami jakie muszą znaleźć się w każdej monografii: systematyką, morfologia, anatomią, występowaniem, biologią i ekologią, dynamiką populacji, metabolizmem itd. Ta publikacja omawiająca ten interesujący gatunek zawiera jednak dodatkowe rozdziały takie jak: zachowania socjalne i inteligencja, potrzeby badawcze, zwalczanie czy ochrona, kruk w literaturze. W całej monografii ten padlinożerca jest pokazany jako wyjątkowy gatunek, o ciekawym bahawiorze . Po przeczytaniu opracowania uporządkowałam swoje obserwacje. Kruki widziałam wielokrotnie np. obserwowałam około setkę ptaków wzbijających się w powietrze ( zjadały padlinę, spłoszyliśmy je, poderwały się w górę i przeleciały nad naszymi głowami, scena jak z horroru), kruka zjeżdżającego na plecach po śniegu, odciągającego dużego kota od swojego pożywienia. To co wydawało mi się niepojęte okazało się "standardowymi zachowaniami" tych ptaków. W sumie nie zdziwiły mnie wyniki badań na inteligencję przeprowadzonych przez prof. Kotrschala. Poddał on obserwacji kilka gatunków zwierząt. Okazało się, że kruki są wyjątkowo inteligentne, ich budowa mózgu
przypomina mózg małp naczelnych i jest przykładem konwergencji, czyli niezależnego powstania odmiennie zbudowanych ośrodków odpowiedzialnych za inteligencję.

"Kruk" Doroty Zawadzkiej został wydany jako 15 numer w mojej ulubionej serii "Monografie przyrodnicze". Wszystkie książeczki są niezmiernie interesujące, w ciekawy sposób przybliżają omawiane gatunki, ale ta spodobała mi się szczególnie. Autora omawia nie tylko zagadnienia biologiczne ale także przedstawia stosunek ludzi do tego zwierzaka, "określa" jego role w sztuce, literaturze, mitologii i symbolice.
Jednym słowem jest to książeczka, która polecam z całego serca. Dodatkowy plus to ten, że jest bardzo tania. Kosztuje około 15 zł. Zresztą wszystkie monografie wydawane w tej serii są niezmiernie atrakcyjne cenowo, kosztują od 8 do 15 zł.


Tytuł: "Kruk"
Autor: Dorota Zawadzka
Wydanie: I
Stron: 196
ISBN: 83-87846-88-0
Wydawnictwo: wydawnictwo Klubu Przyrodników
Świebodzin 2006



"Inteligencja kruków" str. 125
" Czy kruki są inteligentne? Jeżeli tak, to pod jakim względem. Pojecie inteligencji jest antropocentryczne. Inteligencja zwierząt zazwyczaj przejawia się w typowo "ludzkich" cechach, jak zabawa, eksploracja, rozwiązywanie problemów, zdolność uczenia się samodzielnego lub od innych, tworzenie aliansów, działania celowe, używanie narzędzi (Kotrschal et al 2004). Porównanie takich właśnie, subiektywnie wybranych cech przez prof. Kurta Kotrschala z austriackiego Instytutu Lorenza u 3 gatunków: szympansa, gęsi i kruka, wykazało wyższość tego ostatniego nad pozostałymi. W rzeczywistości ocena stopnia inteligencji u gatunków odległych ewolucyjnie (np. wilków i kruków) nastręcza wiele trudności metodycznych , a wyniki są najczęściej zależne od sformułowania hipotezy badawczej i doboru metod jej testowania (Kotrschal et al. 2004). O inteligencji krukowatych stanowią nie tylko umiejętności rozwiązywania fizycznych problemów , ale proces wykorzystywania socjalnej informacji , takiej jak z kim i przeciw komu tworzyć przymierza. Budowa mózgu krukowatych i małp naczelnych jest przykładem konwergacji, czyli niezależnego powstania odmiennie zbudowanych ośrodków odpowiedzialnych za inteligencję u różnych grup zwierząt cechujących się wysoką inteligencją (Emery i Clayton 2004).
Kruki zaskakują niezwykłymi zachowaniami socjalnymi, zdolnością nauki, plastycznością zachowań, ewidentnymi przykładami zabaw i mobbingu oraz relacjami z innymi gatunkami. Nie tylko łatwo naśladują głosy słyszane w otoczeniu, ale także stosują je z wyraźnym zrozumieniem, czyli odpowiednio do ich rzeczywistego znaczenia. Według Wilczka (1996) hodowany przez niego kruk "Nie kierował się automatycznymi odruchami. Dobrze wiedział co czyni i realizował zamiary działając proporcjonalnie do sytuacji." "Przejawiał skłonność do złośliwości i nieuzasadnionej, brutalnej agresji, a zarazem potrafił przymilać się do zaprzyjaźnionej osoby z niezwykłą czułością." Kruk i gatunki pokrewne mają umiejętność znalezienia rozwiązań alternatywnych przy rozwiązywaniu problemów, np. zdobycia niedostępnego pożywienia. Cechują się też zdolnością wyobraźni i przywidywania pewnych faktów (Emery, Clayton 2004). O inteligencji kruków świadczy nie tylko zdolność naśladowania i rozumienia mowy ludzkiej potwierdzona w wielu przypadkach ptaków oswojonych, ale także wykształcenie własnego, kreatywnego i skomplikowanego języka, pozwalającego na precyzyjny przekaz różnych informacji (Kotschel et. al 2004). [...]"



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2012 06:29 PM przez lucyna.

18-03-2011 04:53 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #28
"Dzikie Bieszczady"

Ukazało się II komercyjne rozszerzone wydanie przewodnika Jacka Szarka i Grześka Sitko "Dzikie Bieszczady". Przewodnika, który w zdecydowany sposób wyróżnia się z plejady innych wydawnictw tego typu. Jest to subiektywne przedstawienie bieszczadzkich atrakcji, często nie wymienianych w innych publikacjach. Tak o tym autorzy piszą we wstępie: " Przedstawiamy szerzej atrakcje, które w dotychczas publikowanych wydawnictwach były pomijane, wspomniane jednym zdaniem lub wcale nie były opisywane. Sporo miejsca poświęcamy bieszczadzkiej przyrodzie. Mamy nadzieję, że przewodnik pomoże turystom w rozpoznawaniu roślin i zwierząt spotykanych na szlakach, a także opowie o niezwykłych spektaklach, jakimi nas zaskakuje przyroda".
Jest to dziwne wydawnictwo połączenie albumu z atlasem przyrodniczym i przewodnikiem. Królują w nim przewspaniałe zdjęcia przede wszystkim wykonane przez Jacka Szarka. Mnie zafascynowały także nieliczne fotografie Waldemara Sosnowskiego i Ryszarda Hałgasa. Nasz Kolega forumowy Marcin Scelina także był współpracownikiem przy tworzeniu tego przewodnika. Można w nim znaleźć wiele interesujących informacji, przeszkolić się w tropieniu zwierząt, podziwiać bieszczadzkie panoramy itd.

Tak o tym przewodniku pisałam na innym Forum.
Kilka lat temu miałam przyjemność brać udział w szkoleniach w ramach polsko-ukraińskiego projektu "W krainie derkacza" prowadzonego przez Pro Carpathię i Fundację Bieszczadzką. Fantastyczne szkolenia były tylko częścią większej całości, której celem było stworzenie przyrodniczej oferty turystycznej. Plonem owego projektu było także wydanie świetnego przewodnika Grześka Sitko i Jacka Szarka "Dzikie Bieszczady". To był strzał w 10. Wydawnictwo jest znacznie odbiegające od innych przewodników. To jest raczej piękny album wzbogacony informacjami o przyrodzie i atrakcjach kulturowych naszego regionu. Fotografie Jacka Szarka są świetne. Książkę wzbogacono także zdjęciami: Waldka Sosnowskiego, Grześka Sitko, Krzyśka Staszewskiego , Marcina Sceliny, Ryszarda Hałgasa, Cezarego Ćwikowskiego, Ireneusza Jóźwika, Dariusza Łysikowskiego, Zbigniewa Wiatraka.
Jest tu wiele map i mapek poglądowych, panoram, schematów np.ikonostasu, rysunków przedstawiających np. tropy zwierząt, kalendarium, przydatne adresy i namiary na ciekawe strony internetowe. Całość zrobiła tak duże wrażenie na czytelnikach, że następnego roku ukazało się komercyjne, zmienione w 30 % drugie wydanie "Dzikich Bieszczadów". Z tego co wiem ten przewodnik cieszy się takim wzięciem, że corocznie ukazuje się jego wznowienie. Mam obie książki (projektową i komercyjną), obie są godne polecenia. Pierwszą możecie pozyskać gratis. Wystarczy wejść na stronę http://www.zielonepodkarpacie.pl , kliknąć w baner Dzikie Bieszczady dla każdego i pobrać go. Jest w pdf-ie.
Drugie wydanie niestety już jest książką komercyjną, pierwotnie kosztowało w Bieszczadach około 25 zł, następne wydania są tańsze, ostanie któreś tam z kolei kosztowało już tylko 17 zł.

Spis treści wydania projektowego
Fenomen Bieszczadów
Widoki, zjawiska, misteria przyrody
Ciuchcie, drogi, zapory
Karpackie puszcze, połoniny, doliny
Na tropie
Skały, ostańce, wodospady
Turystyka na terenach chronionych
Miejsca ciekawe i godne polecenia

Komercyjne wydanie jest wzbogacone o rozdział
Muzea, noclegi, artyści


Wydanie projektowe
Tytuł: "Dzikie Bieszczady"
Autor: Jacek Szarek, Grzegorz Sitko
Wydanie: I
Stron: 127
ISBN: 978-83-9259-8-4
Wydawnictwo: Pro Carpathia
Rzeszów



Wydanie komercyjne
Tytuł: "Dzikie Bieszczady"
Autor: Jacek Szarek, Grzegorz Sitko
Wydanie: II rozszerzone
Stron: 167
ISBN: 97-83-60234-45-0
Wydawnictwo: Carpathia
Rzeszów 2009


Artykulik z projektowego przewodnika str. 111
"Bieszczadzka "Częstochowa"
Przed II wojną Łopienka była najważniejszym sanktuarium kultu maryjnego w Bieszczadach Zachodnich.
Cudowna ikona Matki Bożej pojawiła się w Łopience w XVIII. Podobno znaleziono ją na starej lipie. Aby uczcić i chronić obraz, zbudowano kapliczkę, do której potem dobudowano cerkiew. Co roku 13 lipca na tutejszy odpust docierało kilkanaście tysięcy pielgrzymów. Przybywali nie tylko z Bieszczadów, ale nawet z Węgier i ze Śląska. Po II wojnie cerkiew nie była użytkowana i zaczęła się rozpadać. Pod koniec lat sześćdziesiątych z inicjatywy historyka sztuki Olgierda Łotoczki podjęto pierwszą próbę jej odbudowy. w dolinie po dawnej wsi planowano powstanie "wioski skansenowej", w której miano rekonstruować stare cerkwie i chaty z okolicznych osad. Olgierd Łotoczko zginął podczas wyprawy w Hindukuszu. Jego dzieło kontynuowała grupa społeczników pod kierownictwem Zbigniewa Kaszuby. Dzięki ich uporowi i wieloletniej pracy. cerkiew udało się wyremontować.
Łopienka to obok Chocenia jedna z nielicznych osad w Bieszczadach, gdzie zachował się dawny układ wsi. Jak wyglądała osada możemy przekonać się dzięki ścieżce przyrodniczej i planszom wykonanym przez studentom SGGW.
Po wysiedleniu mieszkańców Łopienki cudowna ikona trafiła do kościoła w Polańczyka, gdzie możemy ją oglądać do dziś. Od 1 stycznia 2004 roku w świątyni w Łopience znajduje się kopia tego obrazu wykonana przez Jadwigę Denisiuk z Cisnej. Okazjonalnie odprawiane są tu msze."

Wydanie komercyjne str. 129
"Michniowiec i Bystre
Turyści, jadąc wielką obwodnicą w wyższe partie Bieszczadów, rzadko zaglądają do doliny potoku Mszanka. A szkoda, bo koniecznie trzeba zobaczyć rozległe panoramy, niezwykłe cerkwie i unikatowy zespół ludowej kamieniarki.
W czarnej z głównej drogi skręcamy na wschód, by przez wieś Lipie dotrzeć do szerokiej doliny zamkniętej od wschodu masywem Magury Łomiańskiej (1024 m). To największe wzniesienie Gór Sanocko-Turczańskich leży już na Ukrainie. Granica państwa biegnie po jej zachodnim zboczu. U stóp Magury Łomiańskiej, po polskiej stronie, leżą dwie wsie. W każdej z nich zachowała się cerkiew. Świątynia w Bystrem to przykład cerkwi w stylu wywodzącym się z Huculszczyzny, będącym jednym z wariantów narodowego stylu ukraińskiego. Obiektem opiekują się członkowie Bieszczadzkiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Z kolei świątynia w Michniowcu, zbudowana na planie ośmioboku i przykryta kopułą wspartą na wewnętrznych słupach , to jedyna taka budowla w Bieszczadach. Niespotykaną w tych stronach konstrukcję ma także przycerkiewna dzwonnica. Warto wspomnieć, że Mszanka i zasilające ją potoki należą do zlewiska Morza Czarnego. Z innych ciekawostek - w Michniowcu znajduje się gospodarstwo korzystające jedynie z własnych źródeł energii. Natomiast istniejący tu przed laty PGR przejął prywatny właściciel, urządzając w nim hodowlę jeleni.

Nigdzie indziej w Bieszczadach nie znajdziemy takiego skupiska ludowej kamieniarki, jak w Michniowcu i Bystrem. W obu wsiach łącznie możemy podziwiać ponad dwadzieścia przydrożnych krzyży oraz nagrobki obok obu cerkwi. Pod koniec lat 80. XX wieku te zabytki o nieznanym pochodzeniu zostały odnowione przez społeczników."



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2012 08:09 AM przez lucyna.

19-03-2011 05:37 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lucyna

*****


Postów: 935
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2010
Status: Offline
Post: #29
"Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec Regionalne jedla z okolia Rymanowa

Gmina Rymanów od dawna słynie z bardzo interesujących materiałów promujących okolicę. Są to stojące na bardzo wysokim poziomie merytorycznym przewodniki, informatory, mapy, wydają też dużo folderów. Większość z nich posiadam. W sumie więc pewnego dnia mogłam być bardziej przewidująca i uniknąć niezbyt przyjemnej sytuacji, która rozegrała się w autokarze i w informacji turystycznej.
Byliśmy z Gośćmi w Rymanowie Zdroju, w czasie wolnym zajrzałam do informacji turystycznej i pracująca tam bardzo sympatyczna i pomocna Pani dała mi jak zwykle dość dużo wydawnictw abym miała co wkładać do teczek imprez. (Każda oprowadzana przeze mnie grupa dostaje materiały informacyjne i promocyjne naszego regionu). Otrzymałam też bezpłatne wydawnictwa abym mogła bez problemów prowadzić ten wąteki na forach i promować Beskid Niski i sam Rymanów. Wśród materiałów była niezmiernie interesująca książeczka "Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec Regionalne jedla z okolia Rymanowa a Kracunovec" (nie mam czcionek słowackich). Zamiast ją schować głęboko w plecaku zaczęłam ją przeglądać przy grupie. Pochwaliłam się też, że mam przepis na kiszone rydze. Sad
I zaczęło się. Cała kadra kierownicza, a byli wśród nich i bardzo ważni samorządowcy z północy naszego kraju chciała kupić sobie tę pozycję Confused Niestety, książka jest wydana w bardzo małym nakładzie w ramach projektu "Wspólnie zachowujemy i promujemy nasze dziedzictwo kulturowe w Gminie Rymanów i Obec Kracunovce", Pani w informacji nie mogła więc wszystkich obdarować. I zaczęły się problemy. Ta książeczka, która znajduje się przede mną niedługo trafi do koperty i poleci do województwa pomorskiego. Sad

"Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec" jest wydawnictwem dwujęzycznym, przepisy są w języku polski i słowackim. Jest ilustrowana kilkunastoma zdjęciami przedstawiającymi potrawy, posiada twardą okładkę i ukazała się na dobrym, nabłyszczanym papierze. Jednym słowem cieszy oko. A przepisy, na pierwszy rzut oka - palce lizać. Są one podane przez Panie z kół gospodyń wiejskich z okolicznych wsi. Większość przepisów pochodzi z Polski, tylko kilkanaście jest ze Słowacji. Przeważają potrawy łatwe w przyrządzaniu, tanie i swojskie, część z nich jest to typowe wiejskie jadło więc są kaloryczne.

Tytuł: "Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec Regionalne jedla z okolia Rymanowa a Kracunovec"
Autor: praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 64
ISBN: 978-83-914617-2-9
Wydawnictwo: Gminny Ośrodek Kultury w Rymanowie
Rymanów 2010


Spis treści:
Potrawy z Polski
Chleb
Zupy
Potrawy z kapusty, ziemniaków i mąki
Potrawy z mąki i kasz
Mięso
Inne
Ciasta i desery
Przepisy ze Słowacji
Zupy
Potrawy z kapusty, ziemniaków i mąki
Potrawy z mąki i kasz
Inne


"Zupa grzybowa" str. 12
"5-7 dag suszonych prawdziwych grzybów zalewamy 2 litrami letniej wody i gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem. Gdy grzyby zmiekną dodajemy sporo włoszczyzny oraz 10 ziaren pieprzu. Po dodaniu włoszczyzny zupę gotujemy przez 25-30 min. Do przelanej przez gęste sito zupy, posolonej do smaku i ewentualnie nieco zaostrzonej sokiem z cytryny, dodajemy ugotowane i pokrojone w paseczki kapelusze grzybów oraz oddzielnie ugotowane łazanki."

"Mordonie" str.22
"Składniki:
ziemniaki ugotowane i surowe, biały ser, cebula, sól, margaryna lub masło, dowolna surówka
Wykonanie:
Potrawa Mordonie jest przyrządzana z ziemniaków gotowanych i surowych startych na tarce oraz sera białego, cebuli i przypraw.
Ziemniaki gotowane przemleć przez maszynkę i wymieszać z ziemniakami startymi/trzeba odcedzić. aby były gęste/. Wyrobić na jednolita masę i przyprawić. Uformować placki o wielkości dłoni i grubości pół centymetra. Włożyć do środka przyprawiony ser z podsmażoną cebulą i zawinąć w kształcie podłużnej kulki.wrzucić na gotującą się wodę i gotować na wolnym ogniu około 20 min. Ugotowane Mondronie polać roztopionym masłem. Można podawać z dowolną surówką."

"Nalewka z aronii" str. 40
"Składniki:
2 litry aronii, 200 sztuk liści wiśni (ładnych zielonych), 3 litry wody.
Wykonanie:
To wszystko gotować ok. 15 min. Odstawić na 24 godz. Na drugi dzień podgrzać, podusić owoce. Przecedzić przez sito z nałożoną gazą. Do czystego soku dać 1 kg cukru i 1 łyżeczkę kwasu cytrynowego. To zagotować, osłodzić i wlać 1/2 litra spirytusu oraz 1/2 litra czystej wódki. Gotową nalewkę wlewać do butelek i szczelnie zakręcić."

"Rydze kiszone" str. 40
"Oczyszczone rydze wrzucić na wrzącą wodę i gotować trzy minuty, następnie odcedzić i ostudzić. Do kamiennego garnka na dno włożyć warstwę pokrojonej w plastry cebuli, następnie warstwę rydzów i znowu warstwę cebuli - dobrze posolić (tak na przemian). Potem przykryć deseczkami i mocno docisnąć."

Potrawy słowackie
"Babka ziemniaczana" str. 56
Składniki:
8 dag wędzonej słoniny, 0,3 litra oleju, 20 dag mąki, 3,5 kg ziemniaków, 6 dag cebuli, czosnek, majeranek, sól według smaku
Wykonanie:
Umyte ziemniaki zetrzeć na tarce, dodać soli i odcisnąć nieco z wody z ziemniaków. Dodać mąki, pokrojonej wędzonej słoniny, na której została podsmażona pokrojona cebula. Następnie dodać majeranku i roztartego czosnku. wymieszać, rozłożyć na natartej tłuszczem blasze i upiec. Podawać z kwaśnym mlekiem."



Nieznane atrakcje http://www.grupabieszczady.pl/index.php?...Itemid=242

Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2012 06:31 PM przez lucyna.

20-03-2011 08:25 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maciek
Moderator
******


Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #30
RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy

Widzę, że szykuje się kolejny odcinek. Smile


21-03-2011 06:45 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: