Odpowiedz  Napisz temat 
Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour
Autor Wiadomość
elsea

**


Postów: 19
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2009
Status: Offline
Post: #1
Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

Nie byłam pewna, czy warto zakładać nowy temat, ale zauważyłam, że w dziale sporo relacji z Orlej Perci, każda osobno - zatem, sprowokowana pytaniem o najtrudniejszy szlak w Tatrach, przeklejam odrobinkę zmienioną relację, która oryginalnie znalazła się na forum zespołu Armia

-------------------

W nocy z piątku 14 na 15 sierpnia siedziałam sama w domu oddając się pielęgnowaniu ponurych myśli. Jedną z nich była ta, że nie mogę być w górach, a najchętniej w Tatrach. I z dna gdzieś tych złych rozważań, podniósł pysk POMYSŁ.


Po 2 w nocy, wzięłam do ręki mapę Tatr Wysokich i przyjrzałam się uważnie trasie zielonym szlakiem Kuźnice-Kasprowy. Mapa mówiła, że długie to podejście i dużo czasu zajmuje. Potem popatrzyłam na Świnicę. Potem, przyznaję, popatrzyłam dalej, ale postanowiłam nie przesądzać niczego. Przypomniało mi się hasło mojej córki Asi "nasz cel - góra!", jako Górę wybrałam Świnicę, której widok towarzyszył mi podczas wycieczki na Bystrą oraz przy oglądaniu nowych zdjęć Icefalla.
Spakowałam plecak, o 4 poszłam spać, o 6 wstałam, o 7:35 byłam na Centralnym. Kotom powiedziałam, że wrócę za godzinę albo za dwa dni. Zdałam się całkowicie na los - stwierdziłam, że jeśli będą bilety na ekspres do Zakopanego, to pojadę, jeśli nie, wrócę do domu i pójdę spać...
Były. Mimo że to 15 sierpnia, mnóstwo ludzi, zmiana turnusów... Idąc na peron trochę nie mogłam uwierzyć, że chyba JADĘ.
Wagon bez przedziałów, przyjemny, wyświetlał rozmaite ciekawe informacje a mi się świetnie czytało "Polskę Jagiellonów" Jasienicy.
O 14:30 Zakopane. Ogarnął mnie na chwilę niepokój, co zrobić jesli w Domu Turysty jakimś straszliwym przypadkiem nie będzie miejsc?? Ale były.
Do wieczora włóczyłam się po Zakopanem, melancholia, smutek i radość wymieszana z niedowierzaniem, że TU jestem. No i lekka ekscytacja następnym dniem.
Ponieważ był 15 sierpnia wszystkie sklepy spożywcze były zamknięte (wszystkie inne otwarte) i dość trudno przyszło mi kompletowanie prowiantu. Następnego dnia okazało się, że miałam jednak za mało picia. Dość poważny błąd, który na szczęście nie wywołał groźnych konsekwencji. Sprzyjało mi podróżnicze szczęście.

Pobudka o 4 rano, o 5 taksówką w Kuźnicach.
Weszłam na szlak myśląc, że najprawdopodobniej dojdę do Zawratu i niezbyt cieszyłam się na tę myśl, bo schodzić do Gąsienicowej żlebem mi się nie chciało a do Pięciu Stawów nie lubię. Ale postanowiłam nie martwić się zawczasu, zwłaszcza, że podchodziło mi się początkowo bardzo źle. Nie podobała mi się wyboista droga i las. Bolał mnie brzuch, chciało mi się spać... Ogólnie - słabo. Tabliczka na dole pokazywała, że na Kasprowy 3h, moja mapa mówiła, że jeszcze więcej. Bałam się, że po prostu wejście na ten ulubiony wycieczkowy szczyt stanie się szczytem MOJEJ wycieczki.
Ale może po prostu byłam za nisko?
Bo im wyżej, im bliżej do granicy lasu, tym lepiej mi się szło. Chwyciłam pierwszy oddech, na szczycie stanęłam tuż przed 7. Po drodze piękne widoki, wschodzące słońce i kozice. Szlak w wyższej partii podoba mi się bardzo!
W okolicach Beskidu oddech straciłam. Znów jakieś ponure myśli, brak siły. Posiedziałam całkiem długo na Świnickiej Przełęczy, właściwie byłam już pewna, że Zawrat zakończy moją trasę.
Ale znów podejście zrobiło mi dobrze - przed tymi troszkę trudniejszymi odcinkami chwyciłam oddech numer dwa i znów szło mi się świetnie. Na szczycie trochę ludzi, piękne widoki i wreszcie to poczucie, że jest DOBRZE. Przestałam się na trochę martwić czymkolwiek i chociażby dla tego momentu warto było jechać. Wszystko zostało w dole a ja byłam wyżej.
Na Zawrat dotarłam ok 9.50. Czyli czasy zaczęłam uzyskiwać normalne, tabliczkowe i tak już chyba było do samego końca partii grzbietowej.
Na Zawracie znów trochę ludzi, z dołu pięli się następni, widoki niesamowite - pierwszy raz na tej przełęczy miałam piękny widok! Do tej pory zawsze towarzyszyły mi na niej chmury.
Zdołałam jeszcze pouczyć pewnego pana, że nie powinien iść na Orlą, bo nie jest przygotowany (miał takie miejskie skórzane sandały i ogólnie nie wyglądał najlepiej), ale mnie zignorował. Widziałam potem śmigłowiec TOPRu, ale to może nie po niego...
Było mi akurat. Słońce nie przyprażało jeszcze zanadto, wiał miły wiatr, który na Liliowej zabierał mi oddech a teraz przyjemnie chłodził i pobudzał do działania.

Pomyślałam, że może... może to ten dzień?

I poszłam na wschód. Szłam dość powoli, bardzo starałam się nie wykorzystać od razu wszystkich sił. Na Zamarłą dotarłam bez kłopotów i było jak w domu. Bardzo, bardzo lubię te miejsca.
Drabinka na Kozią jakoś bez emocji, potem dość powoli i długo na Kozi. Nadal świeciło słońce i wiał wiatr, ale szlak wiódł zacienioną stroną grani, było w porządku.
Po Kozim Wierchu weszłam w teren całkowicie wystawiony na upał. Zapewne to, plus zmęczenie i świadomość, że mam za mało wody, znów mnie osłabiło. Na Granaty doszłam w nie najlepszej kondycji, musiałam jeszcze na Czarnych Ścianach zrobić dość długi popas, powtórzony potem na Skrajnym Granacie. Próbowałam tam sobie zrobić zdjęcie, które pokazałoby, gdzie jestem, ale wyszła raczej fotografia pod tytułem "zmęczenie"* Smile
Ale zmęczenie jakoś odeszło. Fajne Granaty, fajna szczelina - w tę stronę rzeczywiście robi wrażenie, nie miałam problemów z jej przejściem, ale musiałam się wesprzeć na kolanie, bo wydawało mi się, że na stojąco mam za krótkie nogi... Smile
Ruszyłam dalej. Na ulubioną trasę Crazy'ego, który jednakoż poleca ją zawsze w drugą stronę - od Krzyżnego do Granatów. W tę stronę nie wydała mi się trudniejsza, za to równie piękna. Może nawet powiedziałabym, że lepiej tak było? Miałam tylko jeden moment, w którym dopiero za trzecią próbą przeszłam trudniejszy kawałek szlaku, ale nie było to w żadnym charakterystycznym miejscu!! Kominki, Pościele, drabinka, piarżyste żleby... Trochę brakuje mi umiejętności, nie potrafię tak pięknie pisać o górach, ale - rzeczywiście tam jest... wspaniale. Chyba muszę iść jeszcze raz Smile
Wszystko szło gładko z chwyconym trzecim oddechem. Słońce dawało odetchnąć, Krzyżne zbliżało się szybciutko i bezproblemowo. Na przełęczy byłam o 16.40.
Nie mam zdjęć z tego odcinka, bo założenie od Przełęczy Świnickiej mówiło, że robię zdjęcia tam, gdzie się zatrzymam, a nie zatrzymam się tam, gdzie robię zdjęcia. Drugi kawałek Orlej Perci przeszłam bez postojów, zatem i fotografii nie ma.
Pojadłam, wypiłam do końca to, co miałam i zaczęłam się zastanawiać, co teraz. Pociąg wyruszał o 21.18. Z Krzyżnego wg tabliczek do Murowańca 2h 20 min, w dół jeszcze 1,5h a wypadałoby coś zjeść i kupić bilet i coś na drogę...
Pomyślałam, że jak nie zdążę, to chyba w poniedziałek do pracy nie pójdę, co nie wydało mi się dotkliwą stratą. Trochę gorzej, że trzeba by zapłacić za jeszcze jeden nocleg.
Zatem szybkie postanowienie - idę w granicach rozsądku i własnych nieco odwodnionych sił możliwie szybko, ale nie za wszelką cenę...
Pańszczyca ma najlepiej ułożoną ścieżkę ever! Te kamienie niosą same i nie trzeba się w ogóle męczyć. Brawa dla konstruktorów szlaku!
Koło Czerwonych Stawków trochę napiłam się z ciurkającego strumienia, ale moim celem był wodospadzik pomiędzy ramionami Zółtej Turni. Dopiero w Pańszczycy uświadomiłam sobie, że tam trzeba PODEJŚĆ! Aaaaaaa - sądzę, że nie da się wykluczyć możliwości, że trasa pomiędzy tymi Ramionami jest najtrudniejszym szlakiem w polskich Tatrach Wink
Wodospadzik na szczęście był na swoim miejscu.
A w Murowańcu za 6,50PLN kupiłam litrową Colę i odkryłam, że zeszłam z Krzyżnego w 1,5h. Sama się sobie nie mogłam nadziwić. Potem godzinka w dół i już po 20 stałam w kolejce w sklepie spożywczym przy Krupówkach.
Trasę uznałam za zrobioną dopiero jak usiadłam w pociągu i sprawdziłam, że jestem cała i prawie zdrowa.
Howgh.

--------------------------
Post na forum Armii ma ciąg dalszy, ponieważ, jak nazwa wskazuje, jest to forum miłośników muzyki a nie gór Wink (choć w praktyce okazuje się, że to czasem to samo) - czułam potrzebę wyjaśnienia swoich działań i zniechęcenia ewentualnych wariatów, którzy postanowiliby powtórzyć trasę bez przygotowania.
Przeklejam także ten fragment, ale z uwagi na jego dydaktyzm (zboczenie zawodowe) trochę mniejszymi literkami i proszę znawców gór o wyrozumiałość Smile

Chciałam tu zaznaczyć dwie sprawy.
Po pierwsze - tak na wszelki wypadek - opis ten nie ma nikogo zachęcić do dokonywania takich przejść.
To JEST trudna trasa, to JEST długa trasa (na mojej mapie nie mogę się doliczyć, raz 16h i 10 min, raz ok 17 godzin, ale mapa przesadza) - mi zajęła 15 godzin.
Przy okazji upewniłam się, że letnie wejście na Triglav ma się tak do naszej Orlej, jak przejście przez Szpiglasową do rzeczonej Orlej. Pewne punkty wspólne są, ale... No, tylko do Triglavu dodać wysokość...
Na Orlej są miejsca, których bez przygotowanych ubezpieczeń po prostu bym nie przeszła. Na Triglavie takich miejsc nie ma.

Po drugie muszę wspomnieć, że moje przejście nie było całkowicie głupie i szalone.
Całą trasę, poza zielonym na Kasprowy, znałam i dobrze pamiętałam. Wiedziałam, gdzie mogę zejść, gdybym musiała skrócić drogę, znam trudności na tych zejściach, nawet jesli nie z osobistego doświadczenia, to od Crazy'ego, Bogiego i Nyki Smile
Znałam dokładną prognozę pogody, która sprawdziła się w 100%. W razie czego miałam jednak przy sobie rzeczy, które pewnie pozwoliłyby mi nawet przekiblować na grani.
Choć twierdzę, że większość "chodzenia" odbywa się w głowie, byłam (jestem) przygotowana kondycyjnie: od zimy do wakacji 4 wyjazdy w góry (Tatry+Luboń, Beskid Mały, Beskid Śląski, Gorce), w lecie Tatry Zachodnie, Pieniny, Alpy Julijskie. Niecałe 1,5 tygodnia przed tą trasą stałam na Triglavie. Wiem, co mogę, wiem, że nawet jak nie mam wody, mogę iść jeszcze bardzo długo. Zero problemów aklimatyzacyjnych, zero problemów z wysokością, ekspozycją, wytrzymałością.
Owszem, teraz mnie trochę wszystko boli Laughing ale nie zrobiłam więcej niż mogłam. 15h i fajnie.
Szkoda, że następna góra, jaka się przede mną rysuje, to... Łysica Wink


Dla chętnych galeria na Picasie
http://picasaweb.google.com/elseapl/ORLA...pnia2009r#

*można porównać z fotką spod Chłopka, mam jakiś inny wyraz twarzy Big Grin


Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-12-2009 11:43 AM przez elsea.

06-12-2009 11:42 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #2
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

Podziwiam uhm ok
Silna z Ciebie -dziewczyna.Jak na jeden dzień -trasa zaiste dłuuuga.



06-12-2009 12:51 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #3
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

No Elsea. Godne podziwu wędrowanie. ok Myślałem, że kiedyś skrzyżujemy szlaki, ale z Tobą, po przeczytaniu w/w relacji, raczej nie. Shy Masz moje sympatie - dalszy samotny wilk do długich wędrówek. Fajnie się Ciebie czyta, tylko wytrzymaj i pisz. Będą teraz długie wieczory. Wink Tylko, żeby Cię gdzie nie wywiało.

P.S. Będę zgadywał uhm Rano normalnie poszłaś do pracy innocent uhm



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
06-12-2009 09:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Agnieszka.S
Aga
*****


Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status: Offline
Post: #4
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

Dzięki za relację. Gratuluję pokonania pięknej i męczącej trasy, ciekawe jak poszło z ŁysicąWink Pozdrawiam!



"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
06-12-2009 09:50 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #5
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

Piękne kółeczko - trasa dla harpaganów.
Relacja bardzo obfita w interesujące spostrzeżenia. Dobra lektura dla wybierających się w tamte strony.

Gratulacje.Big Grin


08-12-2009 11:19 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #6
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

ta trasa to dla mnie kosmos jakiś w00t
mi wystarczyło przejście murowaniec - zawrat - krzyżne - murowaniec żeby następnego dnia chodzić prawie że na czworaka i ledwo się ruszać... a Ty sobie jeszcze dołożyłaś podejście z dołu, Kasprowy, Świnicę, no i zejście... szacunek wielki !!!


08-12-2009 11:23 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
elsea

**


Postów: 19
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2009
Status: Offline
Post: #7
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

Stasiu napisał(a):
Myślałem, że kiedyś skrzyżujemy szlaki, ale z Tobą, po przeczytaniu w/w relacji, raczej nie.

czemu nie?! Sad Bardzo lubię chodzić w grupie i wcale nie pędzę tak zawsze, a w dodatku teraz właśnie mnie "wyłączyło"... Trzy miesiące "bez wysiłku fizycznego" - czyli dopiero na wiosnę powolutku ruszę na jakieś niewymagające za bardzo szlaki.

Moim głównym celem na teraz jest... Korona Gór Polski - weszłam na mniej niż połowę szczytów, ponieważ prawie w ogóle nie znam zachodniego krańca naszego kraju, w Sudetach byłam dwa razy w życiu - raz w Karkonoszach, ale na Śnieżkę nie weszłam, bo... nie podobała mi się Shy No i potem odwiedziłam Rudawy Janowickie. A niestety ilość wierzchołków zaliczana do Korony zwiększa się poprzez te wszystkie Kaczawskie i Sowie...
Daleka droga przede mną i czemu nie chwilami wspólna? Smile Wink

Cytat:
Fajnie się Ciebie czyta, tylko wytrzymaj i pisz. Będą teraz długie wieczory. Wink Tylko, żeby Cię gdzie nie wywiało.

no, niestety poszłam do pracy - po 6 tygodniach... No i już około 1 w nocy mogę zajrzeć na forum :>

Cytat:
P.S. Będę zgadywał uhm Rano normalnie poszłaś do pracy innocent uhm

oczywiście Big Grin

Agnieszka napisał(a):
ciekawe jak poszło z Łysicą

Big Grin świetnie - odbyliśmy "nocne wejście" z moją klasą (piątą Smile) - strasznie niektórzy pędzili i nie mogłam za nimi nadążyć Big Grin

   

   

Mallaidh napisał(a):
Piękne kółeczko - trasa dla harpaganów

a swoją drogą już od 4 lat znajomy namawia mnie na Harpagana a ja jakoś wciąż się nie zdobyłam... Shy



Dziękuję wszystkim za miłe słowa! Smile


09-12-2009 01:06 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
mieciur
- - user - -
*****


Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #8
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

elsea napisał(a):
Moim głównym celem na teraz jest... Korona Gór Polski - weszłam na mniej niż połowę szczytów, ponieważ prawie w ogóle nie znam zachodniego krańca naszego kraju, w Sudetach byłam dwa razy w życiu - raz w Karkonoszach, ale na Śnieżkę nie weszłam, bo... nie podobała mi się Shy No i potem odwiedziłam Rudawy Janowickie. A niestety ilość wierzchołków zaliczana do Korony zwiększa się poprzez te wszystkie Kaczawskie i Sowie...
Daleka droga przede mną i czemu nie chwilami wspólna? Smile Wink


Elsea, tutaj masz troche informacji o KGP (jakby Cię interesowały):
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=1307

Bo dwoje takich zdobyło niedawno ową Koronę Big Grin


09-12-2009 09:59 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Fazik
Kierowca TYRa
*****


Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #9
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

blink Piwko Scary blink
To wszystko co mi do głowy przyszło po przeczytaniu relacji, Ja z Betlejemki przez Kozią , Kozi i zejście Kulczyńskim spowrotem do Betlejemki miałem czas... 10:30!! Ale moja kondcja nie jest niczym podparta niestety Smile
Gratulacje Smile



Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
06-01-2010 08:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Antyczny

**


Postów: 12
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2013
Status: Offline
Post: #10
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

Gratulacje! Trasa godna podziwu...szczerze mówiąc narobiłaś mi chętki na taką ambitną trasę, aż się rozmarzyłem Toungue



Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się
08-02-2013 05:18 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
roman.d

****


Postów: 183
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #11
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

Szacunek.



Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.
09-02-2013 05:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #12
RE: Zerowa praca, Kuźnice-Kuźnice Tour

Koleżanka Wam nie odpisze Sad relacja rocznikowo napisana 4 lata temu a ostatnia jej wizyta na forum dwa lata temu unsure



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
09-02-2013 05:46 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: