|
Bieszczady expedition 2009
|
| Autor |
Wiadomość |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2009 09:04 PM przez zyraf.
|
|
| 20-07-2009 09:02 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Fajnie Zyrafie. Tylko chuchaj na gorące, póki się tli. Jak się dziewczyna rozpali, to masz wygrane. Kupno bucików zobowiązuje. Teraz je trzeba wypróbować, no i używać. Myślę, że wpadła jak śliwka w kompot . Powodzenia w zdobywaniu, nie tylko, Bieszczadzkich szlaków
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2009 09:21 PM przez Stasiu.
|
|
| 20-07-2009 09:20 PM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Fajnie Zyrafie. Tylko chuchaj na gorące, póki się tli. Jak się dziewczyna rozpali, to masz wygrane. Kupno bucików zobowiązuje. Teraz je trzeba wypróbować, no i używać. Myślę, że wpadła jak śliwka w kompot  . Powodzenia w zdobywaniu, nie tylko, Bieszczadzkich szlaków 
hehe 
Wracając do kwestii przygotowań - ktoś z Was ma może opracowaną trasę dojazdu w Bieszczady z okolicy Kce?
Z góry dzięki za porady
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
|
|
| 20-07-2009 09:32 PM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
|
|
| 22-07-2009 05:57 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
No ja jednak gdybym miał możliwośc wyboru to wolałbym jechac wcześniej i gdzieś w schronisku sie wyspac. Bo jednak po dłuższej jeżdzie samochodem i do tego nieprzespanej nocy to będziecie zmięci i lekko zmuleni. Ale wiesz, coś za coś, nikt nie mówił że w górach jest łatwo lekko i przyjemnie...
miłej wyprawy !
|
|
| 22-07-2009 06:03 PM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Trochę czasu już minęło od mojego i Kasiowego wyjazdu w Bieszczady ale coś niecoś w głowie jeszcze świta i oczywiście najważniejsze rzeczy spisane są w notesiku hehe 
Z racji tego że mamy w tym roku praktyki w pogotowiu ratunkowym i na szpitalnym oddziale ratunkowym do samego końca roku akademickiego nie byliśmy pewni gdzie i czy w ogóle pojedziemy na wakacje. Uczelnia miała problem dogadać się z PR czy SORami - jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. I tak aż do sesji byliśmy zawieszeni w planach wakacyjnych bo nie wiadomo gdzie i w jakim terminie odbędą się praktyki. Gdy wreszcie mądrzy ludzie dogadali się ze sobą ustaliliśmy termin praktyk i tym samym wygospodarowaliśmy prawie 2 tygodnie luzu w lipcu Teraz pozostała kwestia dogadania gdzie jedziemy? Ja bardzo chciałem w góry Kasia nad morze. Rozpatrując wszystkie za i przeciw oraz szukając kompromisu ustaliliśmy (chyba w sumie bardziej ja ) że jedziemy w Bieszczady a na koniec wędrowania po górach spędzimy dzień/dwa nad Soliną 
To nasz pierwszy wspólny dłuższy wyjazd w góry więc stwierdziłem że bierzemy autko wrzucamy wszystko co wydaje się nam potrzebne bo i tak nosić tego nie będziemy. W praniu się okaże z czego na przyszłość można zrezygnować a co zabrać lub wymienić na inną rzecz.
Tuż przed wyjazdem wybraliśmy się na drobne zakupy. Drobne to nam jednak zostały w portfelu po tych zakupach Spodnie, czołówka, jakaś bluza, buty, sandały, liofilizaty, jedzenie na pierwsze dni, przygotowanie mojego fietarii itd itp pochłonęły sporą ilość gotówki. Takie życie - większość rzeczy to jednak inwestycja długo falowa wszak buty, sandały, czołówka czy spodnie będą nam służyć dłużej Tak sobie to z Kasią ciągle tłumaczyliśmy patrząc na paragony 
Spakowani, zwarci i gotowi ruszamy na podbój Bieszczad w nocy z 22 na 23lipca. Startujemy około 3 w nocy na wschód - tam musi być cywilizacja (jak się okazało całkiem niezła ). Zaplanowana trasa: Kce-Krk-Bochnia-Brzesko-Tarnów-Pilzno-Jasło-Krosno-Sanok-Lesko-Baligród-Cisna-Ustrzyki Górne-Wołosate
Chciałem podkreślić że do Krosna droga w bardzo dobrym stanie. A4 i opłaty zostawię bez komentarza natomiast reszta trasy na wysokim poziomie. Co jakiś czas droga się rozszerzała na dwa pasy i można było wyprzedzać Tiry i inne ciężarówki. W Okolicach Tarnowa bardzo ładny fragment autostrady. Przez większą część trasy droga jednopasmowa (tzn jeden pas w jednym kierunku ) ale z szerokim poboczem i jak kierowca jadącego wolniej auta używał mózgu to zjeżdżał i bez problemu można było się wyprzedzać. Od krosna droga już standardowa czyli raz lepiej raz gorzej i koleiny. W samych Bieszczadach znów wysoki standard dróg - byłem pod wrażeniem. Na wiaduktach ruch wahadłowy - trochę ucierpiały od wody ale dużo też nowych i wyremontowanych było.
Jadąc przez pół polski niestety nie trafiliśmy na żaden ciekawy bar czy zajazd a MC w Krośnie otwarty dopiero od 8 więc pierwszy dłuższy postój zaliczyliśmy w Baligrodzie. Z trasy zauważył punkt informacji turystycznej. Zajechaliśmy wyskoczyłem i poszedłem zapytać o jakiś ciekawy zajazd w okolicy. Niestety wszystko otwarte od 10.00 a my w Baligrodzie zameldowaliśmy się tuż po 8 rano. Zostały nam kanapki. Wychodząc z punktu informacji dostałem oświecenia - przecież dziadek tu walczył. No i krok w tył. Tym razem przesympatyczną kobitkę męczę o jakieś muzea, pomniki opowiadam o dziadku który się tu gonił z UPA i w około 100 Polaków łoili 400 Ukrainców (Nasi górą !  )
W okolicy nie było jednak żadnego muzeum jedynie pomniki upamiętniające walkę i w samym Baligrodzie tuż obok punktu informacji mały skwer w którym stał czołg (ten sam model którym jeździł szarik i jego 4 koledzy ) Dostałem informatory turystyczne i płytę z filmem DVD z życzeniami dla dziadka - mam mu pokazać film żeby zobaczył jak teraz wyglądają tereny na których kilkadziesiąt lat temu zbyt łatwo można było stracić życie.
Nie ma zajazdu to są kanapki Kulturalnie na ławeczce wcinamy kanapki popijając herbatką z termosu gapimy się na czołg. Po posiłku zrobiliśmy sobie zdjęcia przy tej śmiercionośnej machinie.
Jak się dowiedziałem z opisu w Bieszczadach takie czołgi nie walczyły - walczył znacznie lżejsze. I taki nieduży czołg właśnie tutaj stał ale jak się okazało był to jedyny egzemplarz w Polsce więc go zabrano do muzeum w Poznaniu a na otarcie łez Baligród dostał znacznie większy czołg
Ruszamy dalej. Cisna i postój na gofra ze śmietaną i jagodami a raczej na jagody z gofrem Tylleeee ich było Z fioletowym uśmiechem na ustach ruszamy w stronę Wołosatego. Fiestarii zmęczone po tak długiej jeździe ledwo ledwo pokonuje serpentyny i wzniesienia ale dzielnie wiezie nas do końca. W Wołosatym rozbijamy namiot przy "Hoteliku pod Tarnicą". Widoki kapitalne na samą Tarnicę Ceny jednak dość wysokie jak za osobę w namiocie - 15zł od osoby za noc. Na szczęście w cenie WC i prysznice z ciepłą wodą. Ciasne i tylko dwa ale dajemy radę. W hoteliku a raczej komunistycznym baraku kuchnia turystyczna w której można przygotować posiłki. A tuż na przeciwko bar w którym są rewelacyjne pierogi po Łomnicku 9zł mniam ! W barze/restauracji sympatyczny klimat. Zdziwił mnie fakt że w sezonie wakacyjnym (lipiec/sierpień - dziady nie liczą się z wakacyjnym wrześniem dla studentów ) do samego Wołosatego kursuje masę busików i PKS. W wakacje o dojazd nie trudno.
Dzień 1 23.07.09
Po rozpakowaniu a raczej przepakowaniu, rozbiciu namiotu ruszamy w trasę. Trochę późno bo około 12.00 ale co tam ogarniemy temat
Dziś zaplanowana pętla: Czerwonym szklakiem z Wołosatego na przeł Bukowską-Rozsypaniec-Halicz-Kopa Bukowska-Krzemień (szlak nie wchodzi na te dwa wzniesienia, trasa biegnie poniżej)-przełęcz GOPRowska-Tarnica i zejście niebieskim szlakiem do Wołosatego. Ja zabieram plecak do którego wrzucamy kurtki, picie, jedzonko i inne przydatne pierdoły. Do przełęczy Bukowskiej droga mało ciekawa, brak widoków ciągle w lesie się maszeruje i to jeszcze po drodze w pewnym momencie pojawia się nawet asfalt Plusem jest fakt że wysokość zdobywa się stopniowo i spokojnie w zasadzie nie ma żadnych ostrych podejść. Na przełęczy Bukowskiej zostawiamy na chwilę szlak i szturmem z przygodnie poznanym panem z Katowic zdobywamy granicę ! Nasz atak załamał się kilka metrów za granicą Ukraińską - tęsknota za ojczyzną nie pozwoliła nam maszerować dalej więc obfotografowaliśmy słupki graniczne i siebie co było nie zwykle trudne bo tego dnia wiatr wiał bardzo bardzo mocno. Widok na Ukrainę i Bieszczady Wschodnie taką radością mnie nakręcił że cały czas w głowie, duszy i sercu słyszałem i śpiewałem "Hej sokoły" Po kilkunastu minutach nielegalnego pobytu w strefie przygranicznej wróciliśmy na szlak i jeszcze na przełęczy Bukowskiej pod wiatą zrobiliśmy sobie jedzonko - pierwszy kontakt z liofilizatem marki travellunch - o tym pisałem już w osobnym temacie. W między czasie przewijali się różni ludzie i niestety stonka istnieje i w góry wychodzi...ten wątek przy większej ilości czasu chcę poruszyć w innym temacie więc na nim się nie będę teraz skupiał. Po posiłku który całkiem nieźle nas naładował ruszamy dalej. Wieje bardzo nie przypominam sobie żebym w takim wietrze w górach kiedyś maszerował. Ale napieramy do przodu. Nakręcony widokami i ciągle mrucząc pod nosem "Hej sokoły" strzelam aparatem to tu to tam aż nagle napis w aparacie informuje mnie że magazynek jest pusty - karta pamięci full masakra nie ma karty pamięci a pamięć aparatu już zapełniona. Na wojnie z taką rozrzutnością amunicji długo bym nie przetrwał Ratujemy się aparatem z kom ale co tu dużo mówić zdjęcia wychodzą średnie. Przez Rozsypaniec i Halicz przechodzimy w zasadzie bez zatrzymywania. Wiatr jest nieprzyjemny. Dosłownie 2/3min przerwy na obejrzenie widoków i dalej. Maszerując pod kopą Bukowską i Krzemieniem wiatr już nam tak nie dokucza - jesteśmy osłonięci przez Tarnicę. Tu zatrzymujemy się częściej podziwiając widoki i patrząc na szczyty na których chwilę temu byliśmy. Widoki niesamowite, wszystko wydaje się takie bliskie na wyciągnięcie ręki. Bardzo przeżywam w sobie piękno Bieszczad ale już coraz później się robi ludzi coraz mniej na szlaku słoneczko coraz niżej trzeba iść. Systematycznie tracimy wysokość. Do przełęczy GOPRowskiej z górki. W sezonie letnim jest tu baza terenowa - namiot w którym dyżuruje dwóch ratowników i zabezpieczają okolicę Tarnicy, Halicza. Trochę mnie korci żeby podejść przywitać się - w końcu z ratownictwem jestem związany a i z goprem już coraz bardziej (nie skromnie się pochwale że zakwalifikowałem się na kurs kandydacki w GJ GOPR który zaczyna się w najbliższy weekend) Kasia trochę kręci nosem. Ja widząc przez jakie trawy trzeba się przebijać w sumie też odpuszczam. Suniemy znów pod górę na przełęcz a stamtąd na Tarnicę. Jest już około 17-18 - pojęcia nie mam tak mi tu dobrze że przez całą drogę nawet nie spojrzałem na zegarek. Na Tarnicy jesteśmy sami w dwójkę. Podziwiamy na wschodzie Halicz, Rozsypaniec, całą połoninę Bukowską oraz Bieszczady leżące już na Ukrainie. Na zachodzie połoninę Caryńską i Wetlińską. Widać nawet Wielką Rawkę. Widoczność jest kapitalna - niebo idealnie błękitne, zero chmurek tylko ten wiatr chociaż już się wywiał i na Tarnicy nie było źle. Schodzimy jest już coraz później. W drodze na dół spotykamy znajomego księdza Kasi. Już wcześniej na szlaku go widzieliśmy ale Kasia nie była pewna czy to ta osoba o której myśli. Tutaj zdecydowała się zapytać i od słowa do słowa okazał się znajomym z ks. z Myszkowa. W trójkę schodzimy niebieskim szlakiem do Wołosatego. W sumie już się ściemnia. Do namiotu przychodzimy około 20-21. Prysznic, kolacyja i spanie. Miałem zamiar wybrać się na piwko do baru na przeciwko ale nocna jazda autem oraz wędrówka po górach trochę mnie z nóg ścięły. Na następny dzień wariant "lajt" muszę się wyspać po podróży - w końcu to są wakacje a góry mają mi sprawiać przyjemność a nie męczyć mnie.
I tak minął pierwszy cudny dzień w Bieszczadach
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
|
|
| 11-08-2009 09:21 PM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
|
|
| 11-08-2009 09:30 PM |
|
 |
magda.s.77
Brak aktywacji konta
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Zyraf, jak na debiut wypadasz znakomicie, a brak zdjęć w pełni rekompensuje "lekkie pióro". Tylko żałować, że czas ogranicza Twoje możliwości pisarskie.
Niemniej jednak, z przyjemnością poczekam na ciąg dalszy. A także zdjęcia, nawet i słabszej jakości, ponieważ dla mnie Bieszczady to wciąż dziewiczy, niezbadany rejon.
|
|
| 11-08-2009 09:52 PM |
|
 |
Anna
   
Postów: 417
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Żyraf, relacja w porządku,a że w odcinkach nic nie szkodzi-poczekamy.
Bardzo jestem ciekawa zdjęć, bo Bieszczad nie znam w ogóle-muszę to kiedyś zmienić.Mam nadzieję,że uda Ci się jednak coś wkleić.
a tak z innej beczki-to gratuluje coraz bliższej drogi ku szeregom GOPR-u
|
|
| 11-08-2009 10:43 PM |
|
 |
Pedro
Administrator
      
Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Zyraf opis się świetnie czytało, no i moje rodzinne Krosno się przewinęło sporo razy w relacji 
No ale najbardziej to mi się ten kompromis podobał:
Ja bardzo chciałem w góry Kasia nad morze. Rozpatrując wszystkie za i przeciw oraz szukając kompromisu ustaliliśmy (chyba w sumie bardziej ja ) że jedziemy w Bieszczady
Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
|
|
| 12-08-2009 07:17 AM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Zyraf, bardzo fajna wycieczka i relacja Zazdroszczę Ci tych widoków z Tarnicy - ja dwa razy byłem i zawsze widziałem tylko chmury, mgły i wiatr a do tego deszcz ! No ale może do 3 razy sztuka
Czekam na dalsze części.
|
|
| 12-08-2009 03:16 PM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Zyraf!
Widzę, że delikatna perswazja przyniosła oczekiwany przez Ciebie skutek, i w końcu Kasia dała Ci postawić na twoim. Nic nie wspominasz, żeby z tego powodu gnębiła Cię wymyślanymi dla siebie przywilejami i pozwoleniem marudzenia, to i przypuszczam, że zadowolona była. Relacja napisana z jajem - bez szowinistycznego podtekstu. Bardzo mi się podoba Twój luzacki i beztroski styl Znajdź w końcu czas i nie każ nam dłużej czekać na ciąg dalszy.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
|
|
| 12-08-2009 05:14 PM |
|
 |
zyraf
NaPoLeon
   
Postów: 369
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
Jeśli góra idzie do Ciebie, a nie jesteś Mahometem... uciekaj, bo to lawina.
...bez względu na porę roku, dnia i stan pogody - stawię się w oznaczonym miejscu i godzinie i udam się w góry celem niesienia pomocy ludziom jej potrzebującym...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2009 09:03 PM przez zyraf.
|
|
| 13-08-2009 08:51 PM |
|
 |
mieciur
- - user - -
    
Postów: 1,889
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
I kolejna część relacji Super to opisujesz, i bardzo przyjemnie się czyta. A te opowieści Towjego dziadka wręcz kapitalne, ehh sam chętnie bym posłuchał
|
|
| 14-08-2009 07:18 PM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Bieszczady expedition 2009
żyrafie, czekam na ciąg dalszy.
fajne te opowieści Dziadka Twojego, strasznie lubię słuchać historii z przeszlości i porównywać je z obecną sytuacją.
i widooooki z Tarnicy miałeś... kawałek fotki chociaż wrzuć bo ciekawa jestem co tam widać
|
|
| 19-08-2009 09:00 AM |
|
 |
|
|