|
'Ambicja' - Tatry 11-14.06
|
| Autor |
Wiadomość |
przemo
    
Postów: 1,258
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status:
Offline
|
'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Na długi czerwcowy łikend miałem zaplanowaną 3-dniową samotną wędrówkę po niższych górach. Ale jak zobaczyłem ilu ludzi forumowych będzie w tatrach - to nie mogłem już odpuścić takiej okazji - by zobaczyć znów tatry i znajomych forumowiczów.
Moja wycieczka zaczyna się na wschodnim. Już tutaj pociąg tak załadowany że miejsc siedzących brak. Pomyśleć że miałem jechać z Centralnego - który jest następny. W pociągu zakopiański jak to zwykle bywa ? wesoło - rozmowy o górach, oglądanie map i opowieści. Ech... brakuje tylko piwka, które Pan Piwkowy sprzedawał w cenie 5 zł., lecz niestety nikt z naszej tutejszej grupy go nie widział.
Po 9 godz. wcale nie męczącej jazdy staje w końcu na PKP w Zako. Nad wszystkim góruje jakby nie było Król Królów.
O 7.30 jestem na Siwej Polanie, by po godz, być już w schronie. Pytając się o recepcje, ku mojemu zdziwieniu, znienacka spotykam Helle. Potem rejestracja, jedzenie, repaking i już po godz. jestem na szlaku na Grzesia. Pogoda ładna,. Słonce daje po oczach. Ludzi o dziwo jak na razie nie dużo.
Następnie przez Rakoń na Wołowca. Rohacze robią wrażenie....
Na szczycie układam się na skałach kontemplując widok na T. Wysokie.
Jak to w ogóle możliwe że aż tyle czasu mnie tu nie było - myślę. Zbieram się i w dół. Po ok. 20 min. dobiega mnie pierwszy grzmot z chmur gromadzących się za granią Wołowca. No nieciekawie. Jak się rozgrzmi na dobre skończe szybciej niż przewidywałem, schodząc pierwszym szlakiem w dół. Na szczęście burza została sobie już za tą granią a w rejon Jarząbczego dotarł tylko nie tak znów duży deszcz.
Po pół godziny znów świeci. Podejście na Jarząbczy trochę męczące jednak. Chociaż teraz już idąc na Kończysty jest łatwo. Więc dalej.... na Starego Bociana pod góre.
W dość szybkim stabilnym tempie ze wzrokiem utkwionym w podłożu i powtarzanym w głowie rytmem 1..2...3...4 zgranym z oddechem i ruchami kończyn docieram na szczyt. Tutaj tylko jedno zdjęcie.
Bez żadnego odpoczynku ruszam w dół na Gaborową przeł. Jestem już nieco zmęczony. Ale mam jeszcze zapas wody, czekolady, którą jem już tylko 'bo trzeba' i mam też siły, by wejść na ostatni szczyt mojej dzisiejszej drogi - Bystrą. Stojąc na Gaborowej nawet przez myśl mi nie przeszło że mógłbym już teraz schodzić w dół. Jedyne czego się obawiałem to burza, a na tą się nie zanosiło. Plan był taki: zrobić grań od Grzesia do Bystrej i nie mogło być już inaczej. Nie wycofam się, nie tak łatwo daje za wygraną....Więc ruszam. Bez zbędnych odpoczynków miarowym tempem przechodzę najpierw przez Błyszcza i potem już na Bystrą. Po osiągnięciu szczytu i zrzuceniu plecaka wydaje z siebie okrzyk a'la Tarzan. Wiec udało się - ostatni dziś, najwyższy szczyt Zachodnich. Siedzę i patrzę, kontempluję.. Wysokie... Krywań.
I ta sielankę przerywa ten cholerny błysk z nadchodzącej od Słowacji chmury. Burza.. o nie. Nie namyślam się zbytnio, na dół lece jak na dopalaczu. A burza... nie przychodzi. Pozostaje teraz z Siwej p. zejść Starorobociańską d. w dół. I wszystko było by dobrze, gdyby nie... poodbijane palce u stóp, dające o sobie znać przy każdym kroku. Mijając płat śniegu, zdejmuje buty i wsadzam nóżki w śnieg. Jaka ulga... choć na chwilę, Tak krok za krokiem docieram do Chochołowskiej. Teraz już nieźle leje. Jestem w tym samym miejscu co rano, więc wielkie kółko po grani zrobione. Człapie w deszczu do schronu. W końcu. Po w sumie 12 godz, drogi. Nawet o dziwo mam jeszcze siłe zjeść, napić się piwa i pogadać ze współtowarzyszami.
Cdn....
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2009 05:29 PM przez przemo.
|
|
| 17-06-2009 05:27 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Uuu widzę, że Zachodnie już na dobre wiosna dopadła.
Plus za widoczek z piątej fotki. 
Czekam na ciąg dalszy.
P.S. zdjęcia możesz trochę zmniejszyć, 2560x1920 to dość dużo.
|
|
| 17-06-2009 06:53 PM |
|
 |
bober37
    
Postów: 1,194
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Siema Przem )fajową wycieczkę zrobiłeś, super , powodzenia w dalszej exploracji Taterek ))
Życie jest za krótkie....więc po cholerę być przeciętnym człowiekiem.... Kazimierz Kutz
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2009 07:01 PM przez bober37.
|
|
| 17-06-2009 07:01 PM |
|
 |
magda.s.77
Brak aktywacji konta
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Zacna trasa Przemo i jak na wybieg prosto z pociągu, to rzeczywiście podszedłeś do tego dość ambicjonalnie Bardzo pozytywnie.
A ten dopalacz przy zbiegu z Bystrej, to przypadkiem nie uwieczniony Kubuś ?
Ciekawam dni kolejnych...
|
|
| 17-06-2009 07:11 PM |
|
 |
Mordimer
Madderdin
    
Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
ale żeś trasę rąbnął 
gratuluję - i fotki bardzo ładne (kojące dla oka)
|
|
| 17-06-2009 07:56 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Fajnie Przemo, dałeś nóżkom pięknie popalić . Mam nadzieję, że kondycha dobra i narzucone tempo wytrzymasz. Czekam na dzień drugi.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 17-06-2009 08:06 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
W ten weekend Tatry musiały być zadowolone, że tylu kochających je ludzi chodziło ich ścieżkami.
Pzdr!
|
|
| 17-06-2009 09:05 PM |
|
 |
przemo
    
Postów: 1,258
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Dzień II
Pobudka o 7 rano. Gdy otwieram oczy Hella już się pakuje. Ja jestem jak to się mówi 'w proszku'. Miałem ją dogonić w dolinie na rowerze, ale wyszło inaczej.... Rozdzielamy się. Ja wychodzę później.
W połowie Chochołowskiej zaczyna lać, i to jak z cebra. Ludzie przeczekują pod drzewami, a ja ide w pełnym deszczu chcąc sprawdzić wodoodporność membran. Jak to fajnie chodzić w deszczu i nie być mokrym - myślę . Busem dojeżdzam do Zako. Tutaj zakupy spozywcze w sklepie przydworcowym (w którym nie ma piwa! ), także po procenty za pokierowaniem tubylca udaje się do Tesco. Tak też dociążony dwoma litrami browarka jadę do Kuźnic. Godzina już 12.00 - trochę późno. Ruszam żółtym szlakiem przez Jaworzynkę. To pierwszy raz kiedy idę tym szlakiem do góry, bo zawsze chodziłem przez Boczań. Na początku płasko, potem już jednostajnie do góry - na Karczmisko. Pomimo plecaka który na oko waży ze 25 kg. idzie się i tak nieźle. Pod Kopami pierwszy raz dziś mogę ujrzeć błękit nieba, zapowiada się nieźle.
W Murowańcu 30 min. - odpoczynek, jedzenie, herbata i przebranie się. Przegrupowany kieruje się za żółtymi znakami na Krzyżne.
Po godzinie drogi da się ujrzeć gromadzące się nad miastem burzowe chmury, z których co i raz dochodzi na razie tylko bulgotanie. Na razie omijają jednak one góry, będąc w miarę wysoko i nie wchodząc w doliny. W okolicach Czerwonego Stawku zaczyna się robić nieprzyjemnie. Chmury nachodzą w dolinę Pańszczycy, czyli właśnie wprost na moją głowę. I co najgorsze z tej chmury grzmi, i to coraz bardziej, a z nieba zaczynają lecieć gradowe kulki. Przypomina mi się wnet co należy robić w takiej sytuacji. Jestem tu zupełnie sam, na otwartej przestrzeni, a nade mną zaczynają trzaskać pioruny. Chowam się w kosówce, z dala od skał i źródełek, układając się prawie płasko na ziemi. Ze 25 min. wlepiam wzrok jedynie w podłoże patrząc jak powoli staje się białe i nasłuchując grzmotów. W takiej chwili odczuwa się po prostu każdą sekundę życia, czas płynie jakby wolniej. Teraz tak sobie myślę że człowiek obawia się najbardziej właśnie tego na co nie ma wpływu. Bo jeśli mam wpływ na swoje kroki idąc stromym zboczem lub granią, to nie mogę zapanować w żaden sposób nad przyrodą - burzą właśnie. Całe szczęście, jak to często bywa, burze w górach są dość krótkie. Chociaż i tak przez całą drogę do przełęczy oglądam się za siebie wypatrując kolejnych burzowych chmur.
Oprócz mnie na podejściu są jeszcze dwie pary osób. Jedna schodzi, druga wchodzi. Tej wchodzącej najwidoczniej nie idzie najlepiej, częściej odpoczywają niż idą ? zawracają w połowie drogi. Ja kontynuuje. Bez trudności, lecz z należytą uwagą równomiernie pokonuje kolejne metry zbocza. Sama przełęcz jest zupełnie w chmurach, także widoków konkretnych brak.
Zejście bez trudności, po drodze zaliczam dwa kilkunastometrowe dupozjazdy, z czego ten drugi skończyłby się wjechaniem do strumienia spływającego pod pokrywą śnieżną. Tylko moja giętka noga uratowała mnie zapierając się o skałę. Czym bliżej Piątki tym chmur na niebie mniej, i tym większe moje zniecierpliwienie żeby już zobaczyć się z tymi do których tak dreptam.
Po wejściu do schronu z trudem można znaleźć znajome twarze. Tyle ludzi.. Po ogólnym oporządzeniu się zasiadam do wspólnej biesiady, napędzanej pluuuszowym spirytem - a ja myślałem na początku że to jakaś zagraniczna wódka - naprawdę dobre to było. Tak też po tym wszystkim demontujemy ten mały zakątek jadalni, by pośród kolorowych ubrań porozwieszanych na wszystkich dostępnych haczykach wystających ze ścian, zalgnąć w końcu we własnych śpiworach. Szkoda tylko że ktoś nie wyłączył górnego światła w korytarzu, bo to świeciło mi w gębe przez całą noc.
cdn...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-06-2009 06:40 AM przez przemo.
|
|
| 18-06-2009 04:18 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
No Przemo, teraz się już dowiedziałem o Twych perypetiach burzowych, o których mi mówiłeś w Piątce. Tak, dla mnie burza w górach jest chyba nejniebezpieczniejsza. To taka gra w totka. Uderzy albo nie uderzy.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-06-2009 08:05 PM przez Stasiu.
|
|
| 18-06-2009 08:04 PM |
|
 |
przemo
    
Postów: 1,258
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
No Przemo, teraz się już dowiedziałem o Twych perypetiach burzowych, o których mi mówiłeś w Piątce.  Tak, dla mnie burza w górach jest chyba nejniebezpieczniejsza. To taka gra w totka. Uderzy albo nie uderzy. 
No właśnie Stasiu, zdałęm sobie sprawę przez to wszystko że jedyne czego się obawiam w górach to burza (no oprócz miśków a tych też nie spotkałem jeszcze - na szczęście )
|
|
| 18-06-2009 08:34 PM |
|
 |
przemo
    
Postów: 1,258
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Dzień III
Po dość twardej podłogowej nocy - pobudka. Sen to jednak najlepsze z możliwych lekarstw na zmęczenie. Chociaż dziś moja droga będzie dość krótka. Po ogólnych porannych czynnościach wyruszamy ze schroniska - Mar.an, Sylwek, Darek, Kasia i Ja - który odbija niedługo na żółty szlak na Szpiglasową Przełęcz.
Po przekroczeniu kilku płatów śniegu dochodzę do dość stromego miejsca, gdzie zakładam, pożyczone od kolegi Galleahada raki. Kilka osób nie z tej bajki zostaje właśnie tam, nie decydując się na podejście bez jakiegokolwiek żelastwa. Okazuje się jednak że dalej nie są one już potrzebne, lecz jako że jest to mój pierwszy raz z zębami na nogach, to idę w nich dalej nawet dla samej radochy.. Bez problemu dochodzę pod Szpiglasową.
Teraz tylko sama przyjemnośc pokonania kilku łańcuchów, i jestem na samej przełęczy, która niestety jest w chumarch i wieje nieprzeciętnie.
Oczywiście nie mogłem też ominąć Szpiglasowego Wierchu.
Dalsza droga do Moka nadzwyczaj wygodna - już chyba wiem skąd wziął się termin 'ceprostrada'. Niezłe wrażenie robią Wrota Ch., niedługo się tam wybiorę, i to najlepiej w zimę - myślę. Dochodząc do Moka coraz bardziej uwidacznia się tłum szalonych różnokolorowych krasnali. Miałem odpocząć, zjeść itd... Ale kiedy zastygłem w wejściu do schronu, bo jedni chcieli wejść, a drudzy wyjść i w sumie wszyscy stali w miejscu, to uciekłem stamtąd czym szybciej... Co za okropne miejsce...
mina wszystko mówi...
...po kilku minutach znów wędruje nietłumnie niebieskim szlakiem - na Świstówke. Łatwa i ładna droga z fajnym widokiem na Krzyżne i Buczynową Dolinkę - przypomina mi się wczorajsza wędrówka.
Około 16 docieram do Piątki. Po wejściu do pokoju, staje wielce zaskoczony na widok Stasia i Tomtura. Dalej już w jadalni rozpoczynamy zbiorowe opróżnianie kolejnych butelek i puszek z piwem. Co za atmosfera! Dla mnie jest to normalnie taki Górski Woodstock. Po prostu super zabawa i niesamowity klimat schroniska.
Stopniowo przy stole siedzi coraz mniej osób, aż w końcu wszyscy docieramy do pokoju. Przy gardłowym śpiewie Tomtura pozostaje oddać się w objęcia snu. 
cdn...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-06-2009 09:14 PM przez przemo.
|
|
| 18-06-2009 09:09 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 18-06-2009 09:18 PM |
|
 |
magda.s.77
Brak aktywacji konta
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
|
|
| 18-06-2009 09:44 PM |
|
 |
Agnieszka.S
Aga
    
Postów: 1,959
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2007
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Świetnie się czytało Przemo, foty też niczego sobie-mina przy Moku bezbłędna
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
|
|
| 19-06-2009 07:58 AM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: 'Ambicja' - Tatry 11-14.06
Fajną pogodę miałeś... Ale i tak zazdroszczę spotkania z forumową ekipą w Piątce.
|
|
| 19-06-2009 12:08 PM |
|
 |
|
|