Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (4): « Pierwsza [1] 2 3 4 Następna > Ostatnia »
Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)
Autor Wiadomość
unknownman

****


Postów: 243
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2009
Status: Offline
Post: #1
Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

Wyjazd nie był pewny w zasadzie do ostatnich dni. Pojawiły się problemy z dojazdem, bo okazało się że dogodne nocne połączenia są zawieszone.
Na szczęście udało się dojechać do Zakopanego z przesiadką.

Dzień I
Lublin - Kraków - Zakopane


Pobudka o godzinie 4 i już o 5 wsiadamy do autobusu do Krakowa. Docieramy do celu z lekkim opóźnieniem i od razu łapiemy busa do Zakopanego. Po 2,5 godziny docieramy do dworca i tu wita nas kiepska pogoda. Kolega, który dotarł tu wcześniej opowiada nam o burzy, która tu niedawno przeszła.
Idziemy się zakwaterować w pensjonacie i zjeść coś na Krupówkach. Ze względu na pogodę rezygnujemy z wejścia na Sarnią Skałę.
Pomyślałem, że będzie to dobra okazja do sprawdzenia, czy do aklimatyzacji potrzebuję wymęczenia się na szlaku czy wystarczy mi oddychanie górskim powietrzem.
Wieczorem dostaję informację od Sokoła, że następnego dnia wybiera się do Moka i na Rysy.
Niestety nie mogę do niego dołączyć nawet na trasie do Moka, bo z powodu drobnego nieporozumienia muszę lecieć rano na dworzec po bilet na powrót.


Dzień II
Kuźnice - Boczań - Skupniów Upłaz - Przełęcz między Kopami - Hala Gąsienicowa - Czarny Staw Gąsienicowy - Murowaniec - Kuźnice


Pobudka. Dzień rozpoczyna się nieźle, słoneczko świeci. Poranny spacer na dworzec PKS budzi mnie już całkiem i dodaje sił na wyprawę.
Po śniadaniu docieramy busem do Kuźnic. Kolejka do kolejki imponująca. Kupujemy bilety i wychodzimy na szlak. Cel: Murowaniec i tam podejmiemy dalszą decyzję co do trasy.
Pierwsze tegoroczne podejście na Boczań nie jest takie złe, moja kondycja trochę mnie zaskakuje pozytywnie. Po krótkiej przerwie na zdjęcia ruszamy dalej, napotykając pierwsze niewielkie płaty śniegu. W połowie Upłazu robimy sobie przerwę po drugiej stronie grzbietu, z pięknym widokiem na Jaworzynkę. Inni turyści idąc za naszym przykładem też odpoczywają w tej okolicy. Gorąca herbatka, zdjęcia i ruszamy dalej. Na Przełęczy między Kopami robimy sobie kolejną, nieco dłuższa przerwę. W dalszej drodze do Murowańca towarzyszy nam wiatr, który skutecznie nakłania to założenia na siebie wszystkiego co się ma w plecaku. W końcu docieramy do schroniska. Ludzi oczywiście od groma, ale udaje nam się znaleźć miejsce żeby usiąść. To pora na posiłek.
Zastanawiamy się nad dalsza trasą, wybierając między Czarnym Stawem a Kasprowym Wierchem. Ja czuję, że tego dnia staw to moje maksimum. Nie jestem w tej opinii odosobniony i po przerwie ruszamy nad staw. Na szlaku co chwilę mijamy mniejsze i większe grupki "turystów", niekoniecznie przygotowanych sprzętowo i psychicznie na ten szlak. Stromizna w okolicy pomnika Karłowicza robi wrażenie, byłoby tu gdzie zjechać ze śniegiem.
Słoneczko praży, jednak nie zdejmuję kurtki żeby mnie nie zawiało. Na domiar złego dopadło mnie chyba jakieś zatrucie, więc ból brzucha towarzyszy mi już do końca dnia, zabierając dodatkowo siły i energię. Końcowe podejście nad staw jest dla mnie strasznie męczące. Docieram na miejsce wykończony i lekko odwodniony. Na szczęście zapas wody i gorąca herbata dodają mi trochę energii.
Wszyscy oczywiście korzystają z okazji i robią zdjęcia, Rok temu w tym miejscu pogoda nam zdecydowanie nie sprzyjała. Dzisiaj pięknie widać Granaty i pozostałe szczyty. Widzimy sporo osób podchodzących na Karb, a także wspinających się na Kościelec.
Po dłuższej przerwie ruszamy w drogę powrotną. Na początku w zasadzie zjeżdżamy na nogach, a ja jestem bliski dupozjazdu w chwili utraty równowagi. Niestety przed nami idą nieprzygotowani turyści więc nasze tempo spada. Udaje nam się ich wyprzedzić dopiero w chwili upadku jeden z tych turystek. Nic jej się nie stało, więc można stwierdzić, że upadła "na szczęście dla nas" Wink
Potem już spokojnie docieramy do Murowańca. Tu ludzi już mniej, idę do środka kupić wodę i trochę się "podsuszyć"w cieple. Postanawiam że kurtka powędruje do plecaka, może nie zmarznę. Na drodze do Przełęczy między Kopami wieje dość mocno, ale znośnie, więc kurtka nie jest potrzebna. Orla Perć i pozostałe szczyty są za to pięknie widoczne w tym świetle, więc zdjęć też powstaje sporo.     Na przełęczy się nie zatrzymujemy, tylko schodzimy dalej. Po minięciu Boczania kolana zdecydowanie domagają się kijków, więc muszę ich usłuchać. Zejście w połączeniu z zatruciem powoduje, że do Kuźnic znowu docieram wymęczony.
W drodze do pensjonatu szybkie zakupy jogurtów, żeby zregenerować siły. Udaje się to i wieczorem mam nawet siłę na ognisko.


Dzień III
Kiry - Polana na Stołach - Schronisko Ornak - Kiry


Już w nocy budzi mnie deszcz. Mam nadzieję, że do rana przestanie padać. Plan na dzisiaj nie wymaga na szczęście wyjścia z samego rana. Więc czekamy na poprawę pogody i decydujemy czy iść do Kościeliska czy do Doliny Kondratowej. Wygrywa jednak Dolina Kościeliska i polecana przez właściciela pensjonatu jako punkt widokowy Hala na Stołach.
Wyruszamy przed godziną 12, na zakupy i potem na busa. W Zakopanem temperatura w okolicy 6, więc nie nastraja nas to optymistycznie.
Ale jedziemy. Wchodzimy do doliny o 12:40. Zdejmuję kurtkę, polar mi wystarczy. Wolę trochę zmarznąć niż się ugotować (doświadczenie z dnia poprzedniego). Dochodzę od niebieskiego szlaku na Stoły i czekam tu chwilę na innych.
Ruszamy w górę. Podejście jest trochę męczące, idę jako ostatni żeby nikt nie został na końcu. Gdzieś w połowie drogi schodzimy ze szlaku i robimy sobie przerwę na skale z pięknym widokiem na okolice Doliny Kościeliska.
Po sesji zdjęciowej ruszamy dalej. Pogoda robi się coraz mniej przyjazna, mgła robi się coraz większa. Jednak nie poddajemy się, idąc dalej, każdy swoim tempem, robiąc co jakiś postoje dla złapania oddechu. W pewnym momencie zauważam, że paruję, co wzbudza lekkie rozbawienie u pozostałych. No ale to oznacza że temperatura jest niewiele wyższa od zera. W końcu udaje nam się dotrzeć na Polanę. Niestety nie jest nam dane obserwowanie widoków. Zauważamy tylko, że kilkanaście metrów od nas odprawiana jest jakaś msza. Siadamy przy jednym z szałasów ubierając się w co tylko się da. Ale niestety nawet gorąca herbata nie rozgrzewa tak jak powinna. Jednak chwilę tam zostajemy, żeby się posilić. O dziwo zauważamy, że pomimo jednej dłuższej przerwy dojście na miejsce zajęło nam mniej niż wskazywały na to znaki. Ale nie mam pewności czy doszliśmy do samego szczytu Wink
Po odpoczynku ruszamy w dół. Chwilami jest ciężko, zabłocone buty ślizgają się na skałach i kamieniach. Ale jakoś sobie radzimy, mimo kilku poślizgów nie dochodzi do upadku. Wracając również robimy sobie przerwę w tym samym miejscu co poprzednio     . Po dojściu do początku szlaku kierujemy się w stronę Hali Ornak, mijając co chwilę "turystów" dumnych z siebie. Musimy wśród nich wyglądać dość dziwnie, za zabłoconymi butami i nogawkami spodni.
Droga nam się nieco dłuży, ale docieramy w końcu do schroniska. Mimo późnej pory ciężko o miejsce na zewnątrz. A w środku wielkie kolejki zarówno do toalet jak i do bufetu. Pora na posiłek i gorącą herbatkę.
Odpuszczamy sobie już podejście nad Smreczyński Staw.
Powrót mija nam bez większych sensacji. Dziwią mnie tylko osoby, które wciąż idą w stronę schroniska, nawet o godzinie 18. I są to często osoby z małymi dziećmi. No cóż, tutaj da się jakość iść bez latarek, ale dla małych dzieci nie będzie to jednak najbezpieczniejsze.
Ja chciałem jeszcze zahaczyć o Wąwóz Kraków, ale pozostali nie mieli już siły. Może to i dobrze, bo nie wiem czy nogi by mi nie odpadły po tym Wink
Docieramy do busa i decydujemy od razu pójść coś zjeść. Potem docieramy do pensjonatu i tu przychodzi pora na odpoczynek i pakowanie rzeczy. Później jeszcze grzane winko i w dobrych nastrojach idziemy spać. Cieszymy się, że nie złapał nas dzisiaj deszcz.


Dzień IV
Zakopane - Lublin

Smutny dzień, bo pora wyjeżdżać. Jak na złość słoneczko pięknie świeci. No cóż, tak to już bywa w górach. Śniadanie, dopakowywanie rzeczy i spacerek na dworzec. O 7:45 wyjeżdżamy z Zakopanego a do Krakowa udaje nam się dojechać już o 9:45, a w Lublinie jesteśmy na 16.
Mieliśmy szczęście, że jechaliśmy jeszcze przed korkami na Zakopiance. I pomimo tego, że jest to kurs bezpośredni do Lublina, z samego Zakopanego jechało niewiele osób.

Pora już myśleć o kolejnym wyjeździe..

Więcej jak wrócę z pracy bo na tym monitorze wolę ich nie obrabiać Smile



Dlaczego kocham góry? Bo tam jest po prostu bliżej nieba...

Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2009 12:05 PM przez unknownman.

05-05-2009 11:53 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Edyta85

*****


Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #2
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

czekam na więcej zdjęć, bo jak na razie małoooooooooooo ich



"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
05-05-2009 12:19 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
unknownman

****


Postów: 243
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2009
Status: Offline
Post: #3
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

Będą będą, boję się że tu bym je źle poobrabiał i by były skopane. Więc wolę Was potrzymać w stanie niecierpliwości Wink



Dlaczego kocham góry? Bo tam jest po prostu bliżej nieba...

05-05-2009 12:21 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
magda.s.77
Brak aktywacji konta


Post: #4
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

No i pięknie Smile Nie licząc wymiany Trzydniowiańskiego na Stoły to założony plan wykonaliście. Troszkę pogoda nie dopisała, choć z czasem przekonasz się i do lekkiego siąpienia w górach.
Zdjęć żądamy! Smile Po tym jednym z drogi na Halę Gąsienicową widzę i tak, że śniegu w ciągu trochę ponad tygodnia ubyło bardzo dużo.
I jak na długi majowy weekend faktycznie ludziów było całe mrowie?


05-05-2009 12:48 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
unknownman

****


Postów: 243
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2009
Status: Offline
Post: #5
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

magda.d.77 napisał(a):
Nie licząc wymiany Trzydniowiańskiego na Stoły to założony plan wykonaliście. Troszkę pogoda nie dopisała, choć z czasem przekonasz się i do lekkiego siąpienia w górach.

No niestety, na Trzydniowiański moglibyśmy nie dać rady, nie chciałem ryzykować po przygodzie z poprzedniego dnia.
A mi osobiście siąpienie i deszcz by nie przeszkadzały. Miałem plan wybrania się w deszcz nawet samemu do Kościeliska, żeby przetestować przy okazji nieprzemakalność kurtki Wink

magda.d.77 napisał(a):
I jak na długi majowy weekend faktycznie ludziów było całe mrowie?

Wydaje mi się, że aż tak tragicznie nie było.
Oczywiście Dolina Kościeliska była oblegana, ale to normalne. W Murowańcu też część osób to byli narciarze, chociaż zdarzyła się tam też dziewczyna bez żadnego plecaka w bluzeczce na ramiączkach i rybaczkach.
Mi osobiście ci ludzie nie przeszkadzali, udało mi się jakoś wyłączyć i nie zwracać na nich uwagi, za to cieszyć się górami.
Inaczej sytuacja wyglądała na Krupówkach, poruszanie się tam było naprawdę ciężkie.
No i w samym mieście widać było weekend, masa samochodów poparkowanych gdzie się da. Ale pytaliśmy "miejscowych" i mówili, że ludzi jest mniej, bo odczuwają kryzys.



Dlaczego kocham góry? Bo tam jest po prostu bliżej nieba...

05-05-2009 01:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mordimer
Madderdin
*****


Postów: 577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2008
Status: Offline
Post: #6
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

bardzo dobrze spędzony czas ok

A przy okazji Polany na Stołach - czy przechodził ktoś z Was lub wie czy jest jakieś sensowne połączenie między ów Polaną a Kominiarskim Przysłopem? Na mapie jakąś ścieżkę mam a jak gdzieś idę to nie lubię wracać tą samą drogą...


05-05-2009 01:23 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #7
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

Łukasz, dobrze spędziłeś ten weekend.
Pogoda kapryśna, cieszę się że wybraliśmy na wędrówkę piątek.
Powodzenia w realizacji kolejnych planów. Smile


05-05-2009 02:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
unknownman

****


Postów: 243
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2009
Status: Offline
Post: #8
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

Wróciłem już do domu, więc pora na obiecane zdjęcia.

Widoki z Boczania w stronę Giewontu...
       


... i z Hali Gąsienicowej w stronę Czarnego Stawu
   


A także "widoki" ze szlaku do Polany na Stołach...
       


... i z Doliny Kościeliska
       


Jeszcze kilka zdjęć się tu pojawi, tylko muszę je wziąć od kolegi Smile



Dlaczego kocham góry? Bo tam jest po prostu bliżej nieba...

05-05-2009 03:47 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Achaja

****


Postów: 312
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status: Offline
Post: #9
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

Świetnie spędzony weekend majowySmile
Pogoda nieciekawa, ale i my często na taką trafialiśmy w Tatrach i znamy ten ból, najważniejsze, że i tak udało Wam się tyle zdeptać i jesteście zadowoleni.Pozdrawiam



http://www.youtube.com/watch?v=tlwgo_tLOl0
05-05-2009 04:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #10
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

unknownman napisał(a):
Zejście w połączeniu z zatruciem powoduje, że do Kuźnic znowu docieram wymęczony.
W drodze do pensjonatu szybkie zakupy jogurtów, żeby zregenerować siły. Udaje się to i wieczorem mam nawet siłę na ognisko.


Pora już myśleć o kolejnym wyjeździe..

1.Najlepszy w takich przypadkach jest po prostu dobry klin Wink
2.Chyba tak.... ale uczyniłeś dobry początek Smile



05-05-2009 04:30 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #11
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

unknowmanie, graty za nie siedzenie w domu to po pierwszeSmile

a po drugie, wiesz, czasem tak bywa, że pogoda nie dopisuje... czasem kilka razy nawet w tym samym miejscuWink (aczkolwiek tego Ci nie życzęBig Grin) ja dopiero ostatnio zobaczyłam ja jest na przełęczy Iwaniackiej - za każdym razem jak tam byłam to padało...przez 4 czy 5 razy kolejne (i raz nawet burza byla gratisWink

pozdrawiam


05-05-2009 04:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
unknownman

****


Postów: 243
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2009
Status: Offline
Post: #12
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

Dzięki wielkie Smile

Co do pogody, to ja naprawdę nie narzekałem. Skoro chce się naprawdę chodzić po górach, to trzeba się liczyć z tym, że nie zawsze trafi się na piękną pogodę. A rezygnowanie z gór z powodu mgły czy deszczu jest trochę dziwne jeśli się je naprawdę kocha Smile

dr.Etker napisał(a):
1.Najlepszy w takich przypadkach jest po prostu dobry klin Wink

Jakoś o tym nie pomyślałem, następnym razem spróbuję Smile
Ale co mnie zdziwiło to fakt, że przy tym odpoczynku po powrocie do schroniska kichnąłem i poczułem się wtedy znacznie lepiej blink Nie wiem, może płuca mi się rozprężyły czy coś.. Huh


gosia3ek napisał(a):
czasem tak bywa, że pogoda nie dopisuje... czasem kilka razy nawet w tym samym miejscuWink (aczkolwiek tego Ci nie życzęBig Grin) ja dopiero ostatnio zobaczyłam ja jest na przełęczy Iwaniackiej - za każdym razem jak tam byłam to padało...przez 4 czy 5 razy kolejne (i raz nawet burza byla gratisWink

Mam nadzieję, że az tak to mi pogoda nie bedzie psocić Wink
Ale dopóki nie będzie ryzyka wypadku lub utraty zdrowia, to mnie pogoda nie będzie odstraszała Smile



Dlaczego kocham góry? Bo tam jest po prostu bliżej nieba...

05-05-2009 04:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #13
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

unknownman napisał(a):

dr.Etker napisał(a):
1.Najlepszy w takich przypadkach jest po prostu dobry klin Wink

Jakoś o tym nie pomyślałem, następnym razem spróbuję Smile


Gorzka żołądkowa z miętą jest na topie-pamiętaj Smile
A tak w ogóle-bardzo pozytywnie wykorzystany czas majowego weekendu ok



05-05-2009 05:32 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #14
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

No, Unknownmanie nareszcie mamy Twoją relacyjkę. Cieszę się, że wszystkie utrapienia przeżyłeś. Maślałem, że będzie gorzej, zwłaszcza zapowiadane tabuny ludzi. Na pogodę nie trzeba narzekać, jest jaka jest a my jej nie zmienimy. Życie jest krótkie, żeby czekać tylko na słońce.
Trzymaj tak dalej ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2009 06:36 PM przez Stasiu.

05-05-2009 06:35 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
magda.s.77
Brak aktywacji konta


Post: #15
RE: Długi weekend majowy (30.04-3.05.2009)

Łukasz, uczyń przyjemność oczom moim stęsknionym i dorzuć jeszcze jakieś fotki robione nad stawem Gąsienicowym...


05-05-2009 06:36 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: