Odpowiedz  Napisz temat 
Mała Fatra - w siłowni z wiatrem - zimowa biba 2019
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 15,784
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
Cool  Mała Fatra - w siłowni z wiatrem - zimowa biba 2019

Motto (dedykacja własna dla Anetty i Bogusi): "Kobiety bez względu na wiek starają się za pomocą przereklamowanych środków chemicznych upiększyć swoją cerę i to z wynałożeniem niemałych środków pieniężnych. Tym razem małofatrzański wiatr za pomocą kryształków lodu przykraslił policzki naszym miłym i odważnym bibowiczkom całkiem zadarmo. Dało by się to nazwać naturalną pielęgnacją skóry."
Mała Fatra. Kto z nas ją nie zna? Często jest w repertuarze naszy bibowych spotkań. Dla mnie to już piąta relacja z tego pasma górskiego. Postaram się czytelnika jednak nie zanudzić swoimi myślami.
Dane techniczne:
DOBA : 21.- 24. 2. 2019
PRZESTRZEŃ: Mała Fatra Krywańska (MF)
OBIEKT (do spania): Chata pod Suchym, Pensjonat Balát w Sztefanowej
ODLEGŁOŚĆ: dzień 1 - Nezbudska Luczka - Stary Hrad - Pleszel - Chata pod Suchym (6,5 km); dzień 2 - Chata pod Suchym - Suchy - Mały Krywań Fatrzański - Siodło Bublen - Siodło za Krawarskim - Dolina Vratna Stara Dolina (11,5 km); dzień 3 - Sztefanowa - Mezirozsutce - Wielki Rozsutec - Mezirozsutce - Vrchpodżiar (bez Dier) - Sztefanowa (11 km); dzień 4 - Zamek Orawski.
SUMA PODEJŚĆ: dzień 1 - 800 m, dzień 2 - 900 m, dzień 3 - 1020 m
CZAS (według mapy): dzień 1 - 3:17, dzień 2 - 4:48, dzień 3 - 4:54
OSOBY:
- forumowe - Anetta, Beskidniska, Bogusia, Fazik, Pablo, Stasiu, TomaszRT, Tomtur, Tratina, Watażka
- gościli - Basia i Paweł

Dzień pierwszy, czwartek - zakładamy obóz wypadowy

Dla tych co mają wydłużony termin w drałowaniu po MF (poczet 8), zbiórka jest zaplanowana przed bazą główną - pensjonat Balat w Sztefanowej. Właścicielka jest dla nas pozytywnie nastawiona i możemy samochody - poczet 3 - zaparkować przed pensjonatem i tym zaoszczędzić trochę waluty.
   
Zadanie brzmi jasno - dojechać do tego miejsca tak, żeby zdążyć na autobus z odjazdem 12:25. Spóźnialskich się nie toleruje. Jedziemy do Żyliny i tam przesiadka na kolejny publiczny środek lokomocji - pociąg.
   
Ponoć dla poniektórych ciekawe przeżycie przejechać się znów pociągiem od bardzo wielu lat. No, czego nasz szanowny bibowicz jeszcze nie doświadczy. Ta atrakcja jednak nie ma długiego trwania. Po 15 minutach wysiadamy w ostatnim cywilizacyjnym miejscu - w Niezbudzkiej Luczce. Odtąd będziemy już kroczyć po własnych. Jeszcze nim wystartujemy, trzeba nam odwiedzić kultową gospódkę zaraz na stacji kolejowej. Przytoczę tutaj dwa historyczne zdjęcia z 2009 roku (dalej dla porównania będzie ich więcej).
       
Wtedy snuliśmy plany na świeżym stacyjnym powietrzu. Tym razem uchyliliśmy się do wnętrza.
   
Całe cztery dni przed nami. Nie może być lepiej. Co nas tam czeka u góry? Sprawdzi się prognoza pogody? Takie pytania są zadawane w niemal domowym pomieszczeniu. Mamy 14:10 i stajemy na starcie.
   
Dobre humory to podstawa. Na dalsze dni będzie nam tego potrzeba. Dzisiaj nas czeka ponad 3 godziny drałowania. Meta znów w kultowym dla bibowiczów GŚ miejscu - Chata pod Suchym. Na rozruszanie lekki wariant poziomego przejścia koło meandru Wagu pod Stary Hrad w akompaniamencie ruchu kołowego i kolejowego pobliskich dróg w relacji Żylina-Martin.
   
Rzecz jasna, że to było godzinne głaskanie po głowie. Tych 800 m drałowania pod górkę było dla nas przygotowanych w kolejnej części wycieczki. Trudno mi o dramaturgię tego wyjścia. Tyle razy tu podchodziłem. Wiem, że kawałek za Polaną pod Hradem ktoś ogiął ścieżkę ostro w prawo i ktoś inny postawił ją prawie że pionowo. Pierwsze metry jeszcze nie rozdzierają płuca, ponieważ jest w planie odwiedzenie Starego Hradu. Nim człowiek zacznie rozdzierać płuca, już znów hamuje w celu odwiedzenia zamczyska. Ani nie postawiłem plecaka w kącie i już cała ekipa rozleciała się po ruinach.
   
Ponoć szukali dogodnej komnaty do ewentualnego awaryjnego nocowania. Jednak faktycznie tutaj spać nie będziemy. Po pierwsze, w nocy tutaj na pewno straszy, po drugie, nie ma też centralnego ogrzewania i jeszcze jest za wcześnie na nocowanie w plenerze. No i po trzecie roi się tutaj od sporo rzezimieszków, którzy wykradają wiśniówki.
       
Było to jak w roku 2009, tak i teraz. Będzie trzeba z tym zrobić porządek. Wychwytać te osobniki i wymoczyć w zimnym Wagu.
   
Na razie nie mamy czasu i raczej zmywamy się stąd szybko, ponieważ nam mogą te osobniki wykraść wszystkie zasoby. Żarty się skończyły i rozpoczyna się na poważnie drałowanie do góry.
   
Każdy idzie za siebie i sam musi okosztować wartość podejścia. Wiele razy tutaj podchodziłem i mam zmapowany teren. Zaraz nad zamkiem są dwa podejścia rozgrzewające. Po drugim (rozpoczynający się od małej kapliczki na drzewie) jest małe wypłaszczenie z możliwością zregenerowania sił. Drugim powodem do zatrzymania się jest pierwszy widok na Suchy i zarastającą Chatę pod Suchym.
   
Tutaj wyśmiany Paweł jest w roli statysty. Dla porównania, jak się to miejsce zmienia, podaję jeszcze dwa zdjęcia - jedno z porównawczej biby z roku 2009 i jedno z mojego samostatnego wyjścia z roku 2010.
       
W tym miejscu jest też pomyślna połowa pionu, który nam na dzisiejszy dzień MF przygotowała. Skala trudności podnosi się o jeden stopień. Do pionu dołącza zlodowaciała pokrywa śnieżna. Patrzeć na turystów z rozjeżdżającymi się nogami jest większy ubaw. Czekają nas kolejne dwa podejścia.
    Szkoda, że Basię nie ująłem z boku. Można by było obliczyć według niej kąt nachylenia stoku. Ale i tak widać, że podejście nie jest przechadzką wiśniowym sadem. Wyciskacz tchu kończy się na Pleszelu. Pogoda nie jest przyjazna na wypicie napoju turystycznego, jak przed ongiś laty.
   
Nas raczej ciemność powoli dopada. Jeszcze że ostatnia część wycieczki oferuje taryfę ulgową - Tomturowy Szlak. ,
   
Za mniej więcej pół godziny będziemy się posilać w cieple schroniska. Już teraz mnie grzeje na sercu i duszy myśl o kominku w jadalni. Z tych grzejących myśli mnie wyrywa skuteczność. W powietrzu odczuwam zmianę pogody. Przedpowiednie głoszą na noc opady śniegu. Te się później sprawdzą. Po 3,5 godzinach docieramy do chaty.
   
Takich widoków tym razem nie mieliśmy, ale nic nam nie może zepsuć kominkowej atmosfery.
   
Lubię te pierwsze noce wśród przyjaznych dusz. Wtedy całkiem zapominam na świeckie problemy.
   
Na koniec dnia Fazik pozdrawia z zamkowej komnaty.

Cdn....przejście granią blink



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2019 06:30 PM przez Stasiu.

01-03-2019 06:29 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
Mała Fatra - w siłowni z wiatrem - zimowa biba 2019 - Stasiu - 01-03-2019 06:29 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: