Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Górska jesień - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Planowane wyprawy, wieści z gór, relacje tematyczne (/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Temat: Górska jesień (/showthread.php?tid=708)


Górska jesień - Sylwester - 05-09-2007 07:30 PM

temat na pisanie o jesiennych wyprawach


RE: Górska jesień - KasiaA - 06-09-2007 06:38 AM

Sylwester popatrz za okno, jaka pogoda na te wyprawy... Najpierw ją odczaruj Wink


RE:  Górska jesień - Sylwester - 06-09-2007 06:42 AM

KasiaA napisał(a):
Sylwester popatrz za okno, jaka pogoda na te wyprawy... Najpierw ją odczaruj Wink


Nie ma sprawy, tym bardziej, że znalazła się jedna zgubiona czarownica, a jak Ona nie pomoże to ja zrobię to w sobotę w Karkonoszach Smile


RE: Górska jesień - KasiaA - 06-09-2007 07:48 AM

A mógłbyś to zrobic na sobote już? Wink Te pół metra musi jakoś stopnieć...


RE: Górska jesień - Sylwester - 06-09-2007 09:48 AM

KasiaA napisał(a):
A mógłbyś to zrobic na sobote już? Wink Te pół metra musi jakoś stopnieć...


hehe moje czarowanie to może dosypać jeszcze z pół metra, zapomniałaś Kasiu żem zimowy górołaz Smile


RE: Górska jesień - KasiaA - 06-09-2007 09:58 AM

Wiesz dobrze, ze zime to ja też baaardzo lubię ale miało byc jeszcze letnie teraz... No, nawet jesiennie...


RE: Górska jesień - KasiaA - 18-09-2007 08:27 AM

I jak Wam idzie Drodzy Forumowicze jesienne wędrowanie?

Osobiście czuję cały czas niedosyt, może to przez tą pogodę?

BABIA GÓRA (1725 mnpm)
Tydzień temu wybrałam się na Babią Górę, padało, mokro, zimno. Ale zawsze sobie wmawiam, że taka pogoda ma równiez swój urok. Najpierw do Markowych Szczawin gdzie obecnie jest plac budowy a dalej percią akademicką na Diablak. Na szczycie przywitał mnie potężny wiatr, a jakżeby inaczej Wink Zejście w stronę przełęczy Brona, po drodze zboczyłam jeszcze na Małą Babią. I w dół. Ot, taka mała wycieczka w zamglonym i mokrym lesie...

SŁAWKOWSKI SZCZYT (2452 mnpm)
W minioną sobotę pojechaliśmy z kumplem w Tatry. Rano wszystko za chmurami, nic nie widać w Smokowcu. Tak trochę asekuracyjnie wybieramy cos łatwego bo wychodzimy około 11 dopiero i pogoda kiepska. W miarę podchodzenia w górę rozpogadza się. Widok na Łomnicę w chmurach i oczywiście na Pośrednią Grań jest wart wszystkiego...
Około 14 jesteśmy na szczycie. Rzeczywiście, śniegu jest około 0,5 metra. Wieje ale nie tk jak na Babiej, chmury przesuwają się wokół nas. Te wędrujące chmury i mgła wokół mnie zawsze będą dla mnie pełne mistyki...
No i jeszcze widok na Bradawice... Oj, gdyby tylko było wiadomo, że się wypogodzi wcześniej to kto wie?Wink
Schodzimy i udajemy się na piwo w takim jednym zaczarowanym barze w Smokovcu

CIĘŻKA DOLINA (1612-1760 mnpm)
W niedzielę chciałam wreszcie udać się do Ciężkiej Doliny. Właściwie gdy pierwszy raz pojechałam w Słowackie Tatry, oczywiście zupełnie przez przypadek, jakieś 2,5 miesiąca temu wybraliśmy się ze znajomymi w deszczu i mgle do Doliny Białej Wody. Widać nic nie było oczywiście ale koleżanka opowowiadała nam co jest wokoło. Byłam bardzo dumna gdy udało mi się zobaczyć choć fragment ściany MłynarczykaSmile
Gdy Agnieszka wspomniała o Ciężkiej Dolinie od razu chciałam tam iść. Dolina ta jest bardzo wysoko zawieszona nad Doliną Białej Wody, poza szlakiem. No i oczywiście jej magiczne otoczenie legendarnych szczytów...
Po minięciu progu doliny pojawia się Ciężki Staw, ponad 100 metrów wyzej jest kolejny, Zmarzły Staw pod Wysoką.
Do niego to prawie wpada Ściana Galerii Gankowej. Wysoka sprawiała wrażenie polanej białym lukrem: posypana śniegiem, z jakby lodospadami, oświetlona resztkami słońca...
A później zostal już tylko powrót do szarego, płaskiego świata Wink


RE: Górska jesień - spoko - 18-09-2007 08:57 AM

Aktywnie spędzony weekend Kasiu .Tylko pogratulować .Pogoda taka akuratna jaką lubisz.Gratuluję.
Skoro już wątek rozpoczęty za chwilę dołożę swoją relację .Pozdrawiam


RE: Górska jesień - Pablo - 18-09-2007 09:51 AM

KasiaA zasługuje na jakąś odznakę dla najaktywniejszego forumowicza/czki Wink
pewnie za dwa tygodnie dołoży nam coś z ostatniego wrześniowego weekendu.

Spoko - czekamy Big Grin


RE: Górska jesień - KasiaA - 18-09-2007 09:58 AM

Pablo, mylisz się, to nie będzie weekend, to będą 2 tygodnie! Wink

Spoko, piszesz i piszesz ale nic nie widać... "Powiedz Stary gdzies Ty był..."


RE: Górska jesień - Pablo - 18-09-2007 10:15 AM

KasiaA napisał(a):
Pablo, mylisz się, to nie będzie weekend, to będą 2 tygodnie! Wink

....


Ale masz fajnie Big Grin ... tzn. myślałem że taki k. trwa od piątku do czwartku, a może dwa robisz od razu ??Rolleyes


RE:  Górska jesień - Danusia - 18-09-2007 10:25 AM

KasiaA napisał(a):
SŁAWKOWSKI SZCZYT (2452 mnpm)
W minioną sobotę pojechaliśmy z kumplem w Tatry.

Ja byłam tam prawie równo rok temu bo 14. 09. Kurcze, co ja tutaj robię!!!! Doliną Ciężką tez sie zachwycałam ale niestety widziałam ją tylko z Wagi. Kasiu jestem pod wrazeniem tych Twoich wyjazdów. po prostu szalejesz tak jak ja bym tez chciała Smile Powodzenia i zawsze mocno trzymaj sie skały i patrz pod nogi Smile


RE: Górska jesień - KasiaA - 18-09-2007 10:33 AM

Danusiu, zapraszam do współwędrowania Smile
Nie zawsze warto się mocno trzymać, często coś się sypie i odrywa. Zawsze warto pewnie stać i wiedziec gdzie się zdąża. Pod nogi należy patrzeć, nie trzeba oglądać się za siebie tylko spoglądać na cel w gorze.
I to tyczy się i życia i gór.

Pablo, taki k. Wink to tylko jeden, po prostu jest chyba wiele do naumienia a ja bywam mało pojętna, jak to blondynki bywają...


RE: Górska jesień - spoko - 18-09-2007 12:21 PM


Żdiar-szeroka przełęcz-Tatrańska Jaworina



Na początku była myśl.... .Myśl aby tegoroczny sezon tatrzański zakończyć na lekko w aurze klimatu jesiennego.Taki spacerek połączony z delektowaniem się wspaniałymi krajobrazami Tatrzańskimi w złotej szacie jesiennej.Planowałem taki wypad pomiędzy połową września a początkiem października .Przeglądałem długoterminowe prognozy pogody na acuweather oraz te krótsze na ICM.I wszystko wskazywało na to ,że wczoraj 17 IX września pogoda będzie najładniejsza .Nastąpiła decyzja jadę ,pomimo że nie ma jeszcze pełnych barw jesiennych..I nie zawiodłem się .Powiem więcej .Uroda wczorajszego dnia w Tatrach dała mi dużo więcej niż oczekiwałem Smile.A oto mój wyjazd w Tatry Bielskie.


Tym razem wstałem nieco później niż zwykle a to dlatego ,że z rana przewidywane były zamglenia.Pogoda miała być znacznie lepsza po południu, a poza tym przewidywałem taki krótki spacer na 8 godz.... .Wyjazd z domu o 5.30 .W Nowym Targu zjeżdżam z głównej drogi i kieruję się w stronę Jurgowa i tamtego przejścia granicznego.Polecam ten dojazd w Tatry po słowackiej stronie .Krótszy(niż przez Łysą polanę),mniej ruchliwy i mniej serpentyn -prawie płasko.Za Białką Tatrzańską kieruję się na Jurgów,przejeżdżam koło miejscowości Rzepiska (W myślach ślę pozdrowienia dla rodzinki Fasmaca), omijam bokiem Jurgów(znajduje się tu jedno z większych skupisk romów w Polsce).Krótka odprawa na granicy i szeroką drogą wjeżdżam do Podspady.Stąd serpentynami na przełęcz Żdiarskie siedlo,gdzie zatrzymałem samochód .Chodziło mi o to aby wyskoczyć na przeciwległą górę po lewej stonie.Skąd z bezleśnego zbocza(wiatrołomy) mogłbym mieć ładną perspektywę na całe Tatry Bialskie .Tak też było ,foto się zrobiło..sercu się ulżyło... chociaż nie do końca .Bo drogą leśną od strony Tatr Bielskich schodzili na przełęcz uzbrojeni w bron długą chyba myśliwi?... Po co im ta broń była potrzebna ?... .?
Dojechałem do Żdiaru Strediny gdzie na parkingu ośrodka narciarskiego zaparkowałem bezpłatnie samochód ,zjadłem śniadanko i około 8 godz jestem gotowy wyruszyć na szlak.Pierwsze moje kroki okazały się jednak być falstartem.... .
Po wyjściu z samochodu próbuję wypatrzyć gdzie ten szlak zaczyna się .Widzę na końcu parkingu szeroką drogę wbiegająca w las .Pewnie tam biegnie szlak .Idę tą drogą poprzez wiatrołomy gdzieś 500m i nie widzę żadnego szlaku.To nic wmawiam sobie, pewnie był na drzewach które wiatr powywracał Rolleyes.Droga jednak zaczyna się rozgałęziać na wąskie boczne ,które w końcu zamieniają się w ślady powstałe po ściąganiu drewna.Zawracam .Wyciągam mapę chcąc przeanalizować jeszcze raz ten teren .Wg mapy wynika ,że szlak biegnie gdzieś w połowie pod trasą wyciągu narciarskiego a więc niżej niż ja szedłem Po wyjściu z lasu zauważyłem taką ścieżkę biegnącą poniżej i to był właśnie szlak .Na parkingu należało przejść obok budynku ośrodka ( z bufetem). I tam zaczynała się ścieżka A ja to chciałem ominąćToungue . Teraz za szlakiem w dół po wykrotach i powalonych drzewach docieram do potoku skąd po chwili staję przed punktem sprzedaży biletów wstępu na ścieżkę przyrodniczą biegnącą na Szeroką przełęcz.

Droga powoli pnie się w górę przez mroczny i nieoświetlony las .Jest zimno ,widać szron.Wysoko ponad drzewami jaśnieją oświetlone słońcem wierrzchołki gór.Las powoli się kończy robi się cieplej ,jaśniej, weselej.Po lewej biała wysoka turnia Lastowica,Gdzieś tam wysoko w przodzie oświetlona przełęcz szeroka .Droga pnie się zakosami trochę stromiej w górę.Co jakiś czas ławeczki .Jest nawet w jednym miejscu łańcuch ,chociaż w łatwym terenie (może przy oblodzeniach przydaje się .)Wchodzę w szeroką dolinę Z jednej strony zbocza Płaczliwej Skały z drugiej strony Głupi . Odwracam się i daleko w dole widać pięknie oświetlone promieniami słońca zabudowania Żdiaru Za nimi ciągnie się grzbiet Magurki.Dalej białe skały Pienin A przed nimi ścieląca się gęsta biała mgła nad zalewem czorsztyńskim.Przypominają mi się osoby z Forum które tu wędrowały(Danusia,Etker,Karo,Pedro).Przypomniała mi się zdjęcie- zagadka Danusi .Dokładnie tak to wyglądało jak na tym zdjęciu.... . Czuję trochę zmęczenie(jak zwykle przy podchodzeniu do góry) i nagle patrzę i oczom nie wierzę po prawej stronie na zboczach Płaczliwej skały olbrzymie stado kozic.Naliczyłem chyba ze 30 sztuk.Piękny i cieszący serce widok.Na zboczu malutkie płaty śniegu,żółta trawa ,ciemno zielona ,kosówka, stado kozic a w górze bielejące skały Płaczliwej skały.Idę dalej,przełęcz jakby się oddala .Im wyżej zmęczenie coraz większe ,coraz częstsze przestoje ,jeszcze tylko kilka m do przełęczy i ...po prostu padam


Nie, nie ze zmęczenia ale z szoku po tym co zobaczyłem .Tuż ponad krawędzią przełęczy pokazały,się w niesamowitej krasie lekko przyprószone śniegiem turnie Tatr Wysokich. Ta niesamowita gra kolorów była odurzająca .Zółta trawa przełęczy,po bokach białe skały i zielona kosodrzewina a nad tym jak zęby piły pojawiły się biało-czarne turnie Tatr Wysokich oświetlone ukośnie padającymi promieniami słonecznymi dając efekt wspaniałego półcienia na tle głęboko-błękitnego koloru nieba.Widoki bardziej niż fantastyczne. Długo nie mogłem przyjść do siebie.Na przełęczy zjadłem drugie śniadanko ,napstrykałem zdjęcia i proszę sobie wyobrazić 10 min póżniej zaczęły się wytwarzać mgiełki przysłaniając turnie Tatr Wysokich.Zdało mi się jakby Natura czekała na mnie aż tu dotrę i zobaczę ten niezwykły widok ,po czym próbowała ukryć to piękno. Poszedłem dalej na wyżnie Kopskie Sedlo 1934 a stąd zejście do Kopskie sedlo Tutaj wyciągnąłem mapę aby zorientowć się co dalej .Miałem dużo czasu,i chciałem gdzieś zaszyć się w miejscu z dala od ludzi ,tak sam na sam z naturą .pokontemplować całą urodę dzisiejszego dnia .
Wybór padł na Dolinę kołową uchodzącą do dol Zadne medodoly kończącą się Kołowym pliesem u podnóża Kołowego szczytu..Prowadzi tam zaznaczona na mapie jakaś ścieżka ..To jest to. Lubię takie zaciszne dolinki ,gdzie mało kto dociera. Zejście z Koskiego Sedla przepiękne.Szlak schodzi po odsłoniętym zboczu skąd wspaniałe widoki na Szeroką i Wołoszyn lekko poprószone śniegiem na tle błękitnego nieba .Słońce znakomicie oświetla drogę przede mną .Powietrze bardzo klarowne.Tak jakoś radośnie w powietrzu .Chciałoby się zatrzymać te widoki na zdjęciach ale..... . Ale mam tę słabość ,że film w aparacie kończy mi się w połowie drogi.(tym razem było to na Kopskim sedlu.)Pozostaje mi tylko utrwalić te widoki w głowie..... . I tak powoli szlak dochodzi do potoku Znajduje się tu wiata.Szlak przekracza mostkiem potok i dalej już biegnie w dół przez las z małymi widokami.Ja jednak za mostkiem skręciłem w szeroką dwukołową zagrodzoną drogę ,która moim zdaniem mogła prowadzić w kierunku Kołowego Stawu

Off the beaten tracks

Droga kołowa skończyła się przed leśną chatką o niedwuznacznej nazwie”chata na burdeli”Rolleyes.Za chatką znalazłem ścieżkę ,która lekko zbiegała w dół przez las .Poszedłem tą ścieżką .Po 15minutach ścieżka przekroczyła potok Kołowy.Zacząłem zdawać sobie sprawę ,że ta ścieżka jednak nie prowadzi w pożądanym przeze mnie kierunku.Poszedłem jeszcze kawałek dalej i doszedłem do polanki gdzie ślady ścieżki zaczęły się gubić.Obszedłem polankę dookoła i znalazłem ciąg dalszy ścieżki.Byłem jednak już pewny ,że to nie w kierunku Kołowego pliesa.Zrobiło mi się bardzo smutno,,Ze nie mogę dotrzeć do wymarzonego miejsca..Zawróciłem z powrotem do chatki burdelówki .Zajęło mi to w sumie 40 min .Pewna strata czasu.Usiadłem przy chatce na ławce ,coś przekąsiłem i zacząłem powtórnie analizować mapę .Doszedłem do wniosku ,że ta ścieżka musi gdzieś być .I znalazłem .Scieżka biegła po zboczu nieco w górę najpierw przez las a potem przez szerokie płaty kosodrzewiny .ścieżka dosyć wyraźna i dobrze utrzymana .W miejscu gdzie ścieżka przechodziła przez kosodrzewiny ,na otwartych polankach widać ślady żerowania niedźwiedzi.Widocznie są tu częstymi gośćmi.Dotarłem do Kołowego pliesa i powtórnie w dniu dzisiejszym padłem.Przepiękne widoki .Błękitne niebo,błękitne plieso z licznymi sterczącymi z wody skałami. Wokół z rzadka kosodrzewina z otwartymi polankami wśród których wspaniale porozrzucane głazy o rozmaitych kształtach.Na wprost lekko poprószony śniegiem stożek szczytu Kołowego,na lewo Jagnięcego.a od niego opadający grzebień jagnięcy w dolnej części bujnie porośnięty kosodrzewiną pośród której sterczą licznie turnie i turniczki.Tuż nad jeziorkiem pyszni się grzebień kołowych wież zachęcając do wspinaczki .Miejsce przefantastyczne.Posiedziałemz 15 minut. To mało .Gdyby nie wcześniejsze falstarty miałbym tu więcej czasu dla siebie i przyrody.Trzeba wracać tym bardziej ,że obiecałem ,że będę w domu na szóstą A nie wiem jeszcze jakie będę miał połączenia autobusowe z Tatrzańskiej Jaworiny do Żdiaru ,gdzie zostawiłem samochód.Przyrzekłem sobie wrócić tu.Miejsce to śmiało w tej chwili mogę zaliczyć do moich najładniejszych zakątków w Tatrach.Będę chciał wrócić tu w następnym roku.Powspinać się trochę.Posiedzieć nad jeziorkiem .Nakarmić się urokiem tego miejsca.
.Znajomą ścieżką wróciłem w okolice burdelówki a potem przez las do dol Jaworowej i dalej Do Tatrzańskiej Jaworiny .Podrodze było jeszcze parę ładnych polanek z widokami ,ładny przełom potoku ale większość szlaku biegła lasem .
Cóż mogę na zakończenie powiedzieć. Powiem tak jak na początku .Dostałem więcej niż oczekiwałem.Natura wspaniale obdarowała mnie całym swoim pięknem.Jestem wdzięczny Swórcy za przepiękne doznania na szlaku.
Miłego czytania


RE: Górska jesień - KasiaA - 18-09-2007 12:32 PM

Spoko, to prawdziwa uczta Smile Dzięki.
A oprócz Twojego wędrowania podziwiam Twój styl pisania.


RE: Górska jesień - Pablo - 18-09-2007 01:07 PM

Ale dobrze sie czytało, musiałem zwrócić uwagę koledze w pracy żeby mi nie przeszkadzał Wink
Dzięki Spoko, i jak Ci się uda to prosimy o foty Smile
pozdrawiam


RE: Górska jesień - Bogusia - 18-09-2007 01:16 PM

Jej spoko, czytało się bardzo miło!
tak pięknie wszystko opisałeś, że nie potrzeba żadnych zdjęć.
Widać było te powalające krajobrazy i kończące się nieraz szlaki,
kozice i w ogóle wszystko!

czuć było w twojej relacji, że przeżyłeś piękne i niezapomniane chwile
gratuluję doskonałego opisu i wspaniałej wycieczki

i KasiA również- fenomenalne są te Twoje wypady
już nie mogę się doczekać kiedy się spotkamy Big Grin


RE: Górska jesień - Danusia - 18-09-2007 01:52 PM

No i sie doczekałam relacji, dzięki Spoko Smile. Byłam pewna że pisząc o skoku w bok polazłes gdzies na placzliwą czy cos podobnego a tu prosze takie zaskoczenie Wink. Jak długo szedłeś na to plesko z tej no że tak powiem "chatki" Wink Czy to jest to miejsce gdzie jest wyraźna droga, zakaz łapania motyli bodajże a chatka ma ławki i stół?? Pamiętam jak podchodzilam w zesżłym roku na przełęcz Szeroka i myslałam że ze mnie ostatnie krople wyciśnie. Fakt że byłam zaraz po grypie jelitówce ale podejści echyba i tak jest męczące. Spoko polecam Ci następnym razem iść dalej do białych stawów i do Kieżmarskiej a potem na Jagnięcy. Jka spojrzysz z góry to całą trase masz jak na dłoni. Wspaniały widok Smile. Pozdrawiam i życze dalszego snucia planów no i oczywiści eich realizacji Big Grin


RE: Górska jesień - spoko - 18-09-2007 03:00 PM

Miło mi ,że podoba się Wam moja relacja . A odpowiadając Danusi Ta droga do chatki i dalej do pliesa jest trochę wyżej niż ta z zakazem łapania motyli.To koło ostatniego mostku po wyjściu z lasu gdzie szlak zaczyna się już wspinać na grzbiet.Jest tam wiata .A sama chatka była zamknięta ale koło niej były ławeczki i stół i drewno na ognisko.i tylko prominentów brakowało i dobrze


RE:  Górska jesień - spoko - 18-09-2007 03:07 PM

Pablo napisał(a):
KasiaA zasługuje na jakąś odznakę dla najaktywniejszego forumowicza/czki Wink
pewnie za dwa tygodnie dołoży nam coś z ostatniego wrześniowego  weekendu.

Spoko - czekamy Big Grin

Pablo ,dobry pomysł z tą odznaką Może administrator coś wykombinuje .Taką odznake przyznawać raz na rok najaktywniejszej forumowiczce w terenie Popieram ideę przyznania takiego medalu Kasi A
Ps Uchylę trochę rąbka tajemnicy i zdradzę ,że Kasia końcem września rozpoczyna kurs taternicki.Tak,że Pablo warto się wybrać pod wschodnią ścianę Mnicha.Dobrze napisałem Kasiu?Smile


RE: Górska jesień - Pablo - 18-09-2007 03:21 PM

Tak, wiem, myślę ze uda nam sie spotkać, jak nie na szlaku to w Murowańcu, na pewno sie jakoś dogadamy Smile.


RE:  Górska jesień - Gandzia1 - 18-09-2007 05:26 PM

spoko napisał(a):
Chciałoby się zatrzymać te widoki na zdjęciach ale..... . Ale mam tę słabość ,że film w aparacie kończy mi się w połowie drogi.(tym razem było to na Kopskim sedlu.)Pozostaje mi tylko utrwalić te widoki w głowie..... .

Cudna wycieczka -widoki jak żywe zapisane w relacji

Kasiu i Spoko gratuluje wycieczek!


RE: Górska jesień - rasgeea - 18-09-2007 09:09 PM

czytając Was, aż chce się chodzićSmile


RE: Górska jesień - rasgeea - 18-09-2007 09:11 PM

eeeeeh źle napisałamBig Grin
bo po górach to mi sie zawsze chce chodzićSmile


RE: Górska jesień - Aniap - 18-09-2007 10:16 PM

Spoko - pooglądałam mapę i mam zaznaczone ścieżki o których piszesz - dobrze wiedzieć o takim zakątku, tym bardziej, że tren jest mi już trochę znany. Pięknie opisałeś trasę!
Głosuję za przyznaniem KasiA odznaki! KasiuA Twoja aktywność jest zadziwiająca i ta nieoczekiwana zmiana miejsc Mnich - Lodowy, Sławkowski - Dolina Ciężka itd! Pięknie Kasiu - taka winna być młodość!


RE: Górska jesień - Hella - 19-09-2007 07:14 AM

Jejeku, jejku!
Dzięki Wam - Spoko i KasiuA za cudne relacyjki.
Zaczynając dzień w pracy od paru minutek lekturki człowiek jakoś mniej tęskini... Chociaż w wyobraźni założy butki i Waszymi ścieżkami powędruje gdzieś przed siebie.

Ps. pozdrówcie miśki Wink


RE: Górska jesień - KasiaA - 19-09-2007 07:59 AM

Dajcie spokój, zawstydziłam się Shy Po prostu jak tylko mogę i nawet jak nie mogę to jadę w Tatry. A to, że odkrywam TAKIE zakątki to nie moja zasługa, tylko kumpla który mnie zachęca do odkrywania takich miejsc. A przede wszystkim doświadczania Bycia a Tatrach.

Mnich będzie w repertuarze z całą pewnością. Wink Oby tylko pogoda się wyklarowała...


RE: Górska jesień - wuzu - 19-09-2007 08:25 PM

Słowacja z braku miejsca w naszych górkach 15-16.09 wypadła wyśmienicie Może nie zrobiliśmy planu jednak liczy się ruszenie tyłków z miejsca zakorzenienia. Mieliśmy zacząć morderczy szlak (kilometraż) od Łysej Polany ale wiedząc że sobota zapowiada się w pierwszej części deszczowo, zmieniliśmy plany. Dodatkowo pchnął nas do przejazdu brak parkingu przed przejściem (do 1/2 h). Zaczęliśmy o świcie pod Smokowcem. Na szlakach naprawdę 10% ludzi w porównaniu do naszej strony. Zresztą do Zbójnickiej Chaty (obchodzi 100 lecie), gdzie suszyliśmy się godzinę po przejściu przez chmurę gradową, mało kogo spotkaliśmy. Nosiće robią wieeelkie wrażenie chłopy naprawdę mają krzepę. Po drodze na ścieżce z nieznanych przyczyn (deszcz, ruchomy głaz, nie wiem) na mijance walnąłem salto z ciężkim worem , który mi pomógł w nieszczęściu i mogliśmy dalej iść (guzior niewielki zaparłem się kijkami) . W takiej saunie pod pelerynami wypaliliśmy sie ostro tak że po dotarciu do Popradskiego Plesa mieliśmy dość. Nie udało się Grzebienia Polskiego w tych warunkach, Czerwonej Ławeczki o której kolega Igor opowiadał, ale jeszcze tam wrócimy. Następnego dnia po wyśmienitym wieczorze w schronisku, wstaliśmy tuż po świcie i w długą na Siodło Koprowe. Na szczyt wlazł w tym rozmazanym śniegu tylko Igor, kolegę na wysokości rozbolał ząb a po przeciwbólowcach dziwnie się chwilę czuł. Śnieg nie nadawał się ani na raki i nie wiem czy podziwiać ludzi którzy na sam szczyt się pchali czy nie. Poczuliśmy respekt no i trudno mamy zdjęcia Igora który jak mówił zatańczył parę razy i zmoczył pampers, ale jest niezłym "łojaczem" więc dał radę. Niektórzy jednak na sporej lodowej ekspozycji którą widziałem pokonywali z trudem, wydawało się że nie wiedzą że tego dnia te 20 minut z mapy nie jest takie proste, każdy jednak odpowiada za siebie. Dobrze że ciężkie rzeczy mieliśmy na dole. Spotkaliśmy świstaka i wracając na półeczce schwytało nam gęby słońce, odpoczęliśmy w ciszy - pięknie Smile
Trzeba tam wiele jeszcze zrobić i jestem zachęcony. Obok ścieżką szli ludzie na Rysy ale dochodzili w większości tylko do Chaty pod Rysami, później śnieg, zresztą tego dnia ktoś nieostrożny był po naszej stronie był śmigłowcem ściągany, nie było sensu trzeba mieć szacunek do przyrody i siebie. Chatę było z naszej drogi pięknie widać.
Las na samym dole wygląda księżycowo, a raczej powinno się mówić to co z niego pozostało po nawałnicy. Słowacy są dobrze zorganizowani w kwestii turystyki, wszędzie można Elektryćką dojechać. Więcej możliwości i miejsca, spokój i wszędzie górki.


RE: Górska jesień - Pablo - 19-09-2007 09:25 PM

Byłeś, odpocząłeś to najważniejsze, myślę że i u nas przy takiej pogodzie jest mniej ludzi.
Gratuluję dobrze spędzonego czasu Smile


ps. to mówisz że co, raków nie brać??
pozdrawiam
p


RE: Górska jesień - KasiaA - 20-09-2007 06:39 AM

wuzu, gratuluję wypoczynku. Może w sobotę rano mijaliśmy się gdzieś w Smokovcu Wink
Tatry po Słowackiej stronie są jakby inne pomimo ze te same. Bardzo tam lubię jeździć.

Pablo, wiesz ze jestem miłośniczką zimowego szpeju Wink Ja zabrałabym raki i dziabe. Zresztą zabrałam ją na Sławkowski. Idąc zawsze możesz napotkać płat snbiegu do przejścia i w rakach, a czasem tylko osekurując się dziabą możesz ją przejść po prostu bezpiecznie.
Wyżej śnieg jest zmrozony, raki działają Smile Poza tym niektóre modele mają takie podkładki zapobiegajace lepieniu się śniegu, całkiem nieźle to działa.


RE: Górska jesień - wuzu - 20-09-2007 08:50 AM

Wiesz mielismy raki w razie czego ale w niektorych miejscach jak przyszlo slonce to sie toto bloto topilo i ani wbic a sliskie jak cholera. Mielismy dobrze ze np w glebokim sniegu idac rano w gore dalo sie schodki wybic, gozej mieli idacy w poludnie bo shcodzacy w dol zdazyli te schodki rozjezdzic jak na nartach (kijki sie bardzo przydawaly), no i rozpuszczalo sie. W miejscach zacienionych lod sie trzymal.
Tak jak z ubierniem i rozbieraniem kurtki co kawalek czy czapki, raki tez trzeba by bylo raz zakladac raz sciagac, nie ma jednolitej warstwy. Przy obecnie kilku dniach slonca pewnie skurczyly sie warstewki sniegu choc w nocy bywa -2 wiec to co jest przymarza.Idac juz kolo jakiegos stawku lub leniwego potoczku przy pewnej wysokosci widac lodzik.


RE: Górska jesień - spoko - 20-09-2007 08:02 PM

Do swojej relacji z Tatr Bielskich -post 14 dołączam kilka zdjąte


1 Widok ze zbocza znad przełęczy Zdiarskie sedlo ze zbocza po przeciwnej strony drogi w sytosunku do T Bielskich Zlewej fragmencik Bielskich a ten z prawej lekko zaśnieżony to Wołoszyn
2 ze szlaku na szeroką przełęcz -turnie Żlabina
3 Płaczliwa skała i Hawrań
4 Głupi(Hlupy)
5 widok z wyżniego Kopskiego sedla na turnie Tatr wysokich
[attachment=5437][attachment=5438][attachment=5439][attachment=5440][attachment=5441]


RE: Górska jesień - Aniap - 20-09-2007 08:38 PM

Wuzu - nas też Tatry w części słowackiej nie rozpieszczały w zeszłym roku pogodą, ale to po to by do nich wrócić i wracać! Mają swój urok, a turystów nawet w sezonie mało - nieporównywalnie mniej niż w części polskiej! A zdjęcia pokazują, że nie było tak źle!

Spoko - miałeś dobrą pogodę i piękne widoki! Zachęca to do wędrówki Twoimi śladami!


RE: Górska jesień - Gandzia1 - 20-09-2007 08:52 PM

Spoko -piękna wyprawa , a kolory na zdjęciach jak z bajki.


RE: Górska jesień - KasiaA - 21-09-2007 06:25 AM

No Spoko, no i nawet Ci zdjęcia wyszły, czyli wyprawa w pełni udana Wink


RE: Górska jesień - wuzu - 21-09-2007 10:51 AM

Nie wiem czy wiecie wracajac troszke do komercji ze na 3 Korony trza wjazd placic!!! Zrobili jakas rampe widokowa czy cos i normalnie kolejki stoja... Nie ma co do Szczawnicy czy Kroscienka jechac....
Bylem w szoku jak sie dowiedzialem.


RE: Górska jesień - Pedro - 21-09-2007 11:20 AM

Faktycznie jest Wuzu tak jak mówisz. Dodatkowo nie tylko na Trzy Korony trzeba płacić wjazd ale także i na Sokolicę (jeśli obydwa szczyty robi się w jeden dzień płaci się tylko na jednym z dwóch szczytów). Ten temat jest jednak już dość stary, gdyż od co najmniej ładnych paru lat takie opłaty w sezonie tam pobierają.


RE: Górska jesień - wuzu - 21-09-2007 11:31 AM

Bylem w 1997 jak byla powódz, nie moglismy wrocic ale wizja pozostania tam w wynajetym pokoiku byla mila.. gorzej jak braklo wydy i chleba
Wrocilem do tematu w tamte strony bo chcialem znow kiedys objechac... zobaczymy


RE: Górska jesień - KasiaA - 24-09-2007 07:52 AM

Kolejny tatarzański weekend...
Miałam nie jechać. To postanowienie z czwartku. Zrobię pranie, zajmę się psami, odgruzuję dom. Ale przyszedł piatek... I jak to, nie spakuję plecaka? Coś nie tak. Decyzja zaczyna dojrzewać. O 14 zaczynam sie zastanawiac kogo by wyciągnąć, o 16 jestem zdecydowana sama jechać.
Nagle olśnienie: Forumowicze są w Tatrach. Dzwonie do Majki, niestety Oni już się rozjeżdżają... Pytam ją kto został w Zakopanem, pada na Doktora. Ale o tym spotkaniu On napisze, ja nie potrafię TAK pisać a nasza wspólna przygoda chyba jest warta opisania Wink

SOBOTA
...

W niedzielę rano budze się w Zdiarze. Jestem trochę zła na siebie bo nie wziełam przewodnika Mistrza, nie pójdę na nową eksploatację. Ale przecież nie znam szlaków słowackich, należałoby to zmienić. Pogoda jest piękna, decyduję się więc na dokładniejsze pooglądanie Królowej Łomnicy i Pośredniej Grani. Czyli dolina Małej Zimnej Wody. Oczywiście podchodzę do Doliny Pięciu Stawów Spiskich. Nie ma to jak dobra herbata w słowackim schronisku w TAKIM otoczeniu. Przysiadaja się do mnie Słowacy, nie chcą uwierzyc ze idę sama... Częstują mnie Beherowką, oni idą na Lodowy. Po kolejnych rozmowach proponują żebym szła z nimi, odmawiam. Chcą schodzic przez Lodową Kope, mają szpej ale ja nie mam uprzęży. Niby jeden z nich zrezygnował i mogłabym wziać jego, ale jakoś tak nie mogę się przełamać aby iść z obcymi, zaufać im a na grani musiałabym.
Rozchodzimy się każdy w swoja stronę. Ja udaję się do Lodowej Dolinki, mogę oglądnąć dokładnie Żółtą Ściane, Żółty Szczyt i Oczywiście Pośrednią z innej strony. Bardzo szybko decyduję się że jeszcze dzisiaj to warto byłoby zobaczyć Hrot od południa. Gramolę się więc na Czerwoną Ławkę. Idzie kilka osób, nie zakłądam raków, nie jest źle. Z 3 łańcuchy pod śniegiem ale można przejść bez problemu. Z Priecnego Sedla piękny widok na Bradavice, również cel w moim kalendarzu Wink Spotykam kolejnych miłych Słowaków, opowiadaja mi o wypadkach w tym rejonie Tatr. Częstują czekoladą, siedzimy tak sobie w słońcu. Aż jeden z nich mówi: a twoich znajomych jakoś nie widać... Ale ja jestem bez znajomych. Jak to? Dziewczyna?
No, zauważył ze z facetem nie rozmawia!
Na Małym Lodowym wspinaja się 3 zespoły, 1 na Ostrym. Jaworowy z tej perspektywy jest kolosalny! Przytłacza swoją wielkościa i niedostepnością. Schodzę do Zbójnickiej Chaty na kapuśniak. Staram się wypatrzyć dorgę zejściową z PG ale przez te trawki wydaje się to abstrakcyjne, żleby są podcięte. A wiem ze ona tam jest. Muszę ja po prostu sprawdzić Wink Staroleśną Doliną schodzę do Hrebienoka i dalej do Smokovca. Niestety, trzeba wracać do Krakowa...


RE: Górska jesień - spoko - 24-09-2007 07:29 PM

No tak ,musiałoby gór nie być ,żeby Kasia o nich nie myślała.A tak to nie może się bez nich obejść jak ryba bez wody.Strasznie się cieszę Kasiu ,że udało się Wam przejść Młynarza.("Moje dziecko" że się tak wyrażę ,jako ,że pierwszy na tym Forum o nim wspominałem już w ubiegłym roku i tak liczyłem ,że w tym roku tam pójdę .A tu niestety Siły wyższe nie pozwoliły mi tego zrealizować) Gratuluję również tej trasy niedzielnej i z ciekawością przeczytałem relację jako że mało znam Tatr po Słowackiej stronie.Pozdrawiam i jeszcze raz winszuję .


RE: Górska jesień - Aniap - 24-09-2007 08:05 PM

No Kasieńko, nareszcie na znakowanym szlaku, ale sercem w żlebach z głową pełną planów. Życzę Ci nadal realizacji planów w każdy weekend - a domek doczeka się kiedyś odgruzowania!


RE: Górska jesień - tomtur - 24-09-2007 09:37 PM

ZWERÓWKA - BRESTOWA-BANIKOWSKA PRZEŁĘCZ-ZWERÓWKA

Nosiło mnie już od kilku dni ,nie wiedziałem gdzie się wybrać w góry.Czytając posta o tym jak nasi bibowicze z Bieszczad przenieśli się w tatry Zachodnie tkneło mnie.pozostyał mi jeszcze do przejścia kolejny odcinek grani wokół doliny Rochackiej.
Wczewcu z Fazim i Ktomkiem przeszlismy od przeł. Zabrat do przeł.Banikowskiej  został jeszcze odcinek Banikowska do Brestowej.
Pogoda zapowiadała się wspaniała ,więc padło na niedzielę wyjazd 3,00 rano do zwerówki mam 160 km . Na parkingu pod Zwerówka jestesmy o 6,15 powoli sie rozjaśnia ,widać grań Banówki pokrytej śniegiem zastanawiamy sie czy brac raki ,nie bierzemy.Patrzymy na niebo zapowiada sie piękny dzień ,ale na razie zimno czapki na głowe i ruszamy .Dochodzimy do wyciagu [dla narciarzy stok podobny do Golgoty w szczyrku tylko dłuższy i te widoki]szlakowskaz pokazuje 3 godz. na Brestowa .Strome podejście , ale im wyżej tym piekniej . Spieszę sie na szczyt a może zobaczę widok jaki dr.etker swego czasu zamieścił  jako zagadke Chocza w chmurach. Brestowa bardzo widokowy szczyt Tatry wysokie jak na dloni z Lodowym w centrum , Babia wystaje z mgły nad orawskim ,panorama Małej Fatry , góry Choczańskie,Wielka Fatra  ,Pilsko z beskidem zywieckim nic tylko tam siedzieć i podziwiać.Aprzed nami dalsza wspaniała wedrowka ,zBrestowej w dół do skrajnej salatynskiej przełęczy i zakosami lekko ośnierzonymi na Wielki Salatynski Wierch od strony salatynskiej doliny opadajacy pionowymi ścianami a od jałowieckiej wielka hala . po przejście kolejnej przeł,wchodzimy na Małego salatyna.Miedzy Spalona a Małym Salatynem dośc głęboko wcieta przeł. pod dzwonem lub zadnia salatyńska bardzo urozmaicona skalkami w dwóch miejscach łańcuszki.Spalona płaski szczyt z przepieknym widokiem i kolejna przeł. iwchodzimy na Pachola . Turyści którzy nas mijali mówili nam o szkaradnej ligawce i faktycznie szlak prowadzi od strony dol. głebokiej która o tej porze roku nie ma nasłoniecznienia i był lód który przy wchodzeni nie robił dużych utrudnień ale przy zchodzeni był problemem dla nie jednego turysty i robił sie korek .Dlatego uważam że śnieg w górach to raki w plecaku chodz by na 5 minut ale warto ubrać .Pachoł w przeciwieństwie innych szczytów któresmy przeszli dość skalisty ,i w dół do Banikowskiej przeł .Teraz czeka nas długie i mozolne zejśćie do Zwerówki ,podrodze oglądamy Rohadzką siklawe i o 17 jesteśmy przy aucie.Droga powrotna mijała nam przy widokach ,do żywca potem mordęga aby dojechać do Bielska .Bielsko zakorkowane więc dopiero przez Przeł .Salmopolską i Wisłe do domku 21.00 . Zracji że nie mam daleko mogę takie 1 dniowe wycieczki robić , ale muszę przyznac że nie jest to takie proste daja mi w kość ale takiego zmęczenia i wam życzę .


RE: Górska jesień - wuzu - 25-09-2007 06:41 AM

Pięknie Tomtur , przypominają mi się dobre czasy sam bym się wybrał. Do Wisły mam 80 km tylko jednak każdy wie jak wygląda "wiślanka" w dodatku nie ja prowadzę w domu auto Smile jak i na wyczyn nie zabieram za młodego jeszcze młodego Smile . W ten sposób mnie także nosi czasem...... Pięknie.......


RE: Górska jesień - spoko - 25-09-2007 06:46 AM

Z ciekawością przeczytałem relację Z atrakcyjnego szlaku przez Skriniarky.Pogoda i widoczność zdecydowanie lepsza niż ja miałem na tym szlaku .Ja za to nie miałem śniegu ani oblodzeń .Nie wiem Czy zauważyliście ,że od przełęczy pod dzwonem w górę na Spaloną jest jakieś obejście łagodniejsze prawą stroną omijające skały.Ja dopiero zauważyłem taką ścieżkę z góry podczas wchodzenia na Pacholę.
Gratuluję wypadu .Lubię takie jednodniowe.Ale mam bliżej tylko 90km.
Byłeś z Żoną ?... . Pozdrowienia dla Małżonki ode mnie


RE: Górska jesień - jack66 - 25-09-2007 06:47 AM

Wycieczka na Babią Górę.
W sobotę zapadła decyzja, że w niedzielę 23.09 idziemy na Babią G., tym razem syn zdecydował, że wreszcie pokona swoje lęki i wejdzie na szczyt szlakiem żółtym, z którego w zeszłym roku zawróciliśmy.- Wszedł na dwie pierwsze klamry,wystraszył się i musieliśmy wrócić do Schroniska w Markowych Sz.i poszliśmy na Małą Babią bo na Diablaka brakowało sił.
Po wczesno porannej Mszy wyjeżdżamy w stronę Krowiarek,gdzie na parkingu jest już bardzo dużo samochodów, nic dziwnego tak pięknie zapowiadający się dzień wielu ludzi chce spędzić na wycieczkach. Płacimy za wstęp do Parku i szlakiem niebieskim-Płajem ruszamy do schroniska na Markowych Sz. Mamy chwile spokoju,ponieważ tym szlakiem wędruje tylko parę osób, więc marsz przebiega w ciszy i spokoju i można trochę posłuchać przyrody.Syn przeżywa pewne rozterki czy jednak w ostatniej chwili nie wystraszy się klamer. Razem z żoną podnosimy go na duchu ,Jego determinacja rośnie i jestem pewien, że da sobie radę. Po dotarciu do schroniska naszym oczom ukazuje się widok budowy nowego schroniska -obecnie schronisko znajduje się w byłej GOPR-ówce.
Robimy przerwę na śniadanie i krótki odpoczynek.
Ruszamy w drogę i mamy nadzieję, że na żółtym będzie mało ludzi. Szlakiem wędruje niewiele osób, w tym dwie rodziny z dziećmi w wieku podobnym do syna-jedno dziecko nawet mniejsze. Podejście lekko męczące-jak go pamiętam z dawnych lat, ale za to jest namiastką Tatrzańskich podejść, jesień odkrywa powoli swój urok i kolory. Powoli zbliżamy się do klamer i zerkając na syna już wiem, że tym razem pokona swój lęk,tym bardziej,że przed samą ścianką prowadzenie naszego korowodu przejęła jedna z rodzin,też z dzieckiem, które bardzo sprawnie weszło po klamrach. Zona poszła pierwsza później syn ,a ja ubezpieczając Go wchodziłem ostatni. Żonie bardzo spodobał się słynny gest Marcinkiewicza, w wykonaniu syna JEST, JEST,JEST. Babia Góra, na której byliśmy już wiele razy wreszcie pozwoliła synowi na wejście najtrudniejszym swoim szlakiem. Spełniło się nasze wspólne marzenie, a zarazem otwarcie do trudniejszych tras w Tatrach.
Dalsza wędrówka przebiegała już w spokojnej atmosferze.Przed szczytem przy szlaku żółtym przy małej kapliczce Matki Boskiej oddaliśmy pokłon i podziękowanie za udane podejście.
Po wejściu na szczyt zaskoczyła nas ilość turystów, którzy tu przywędrowali-takiej masy ludzi jeszcze tutaj nie widziałem. Przyszedł czas na zasłużony odpoczynek i podziwianie widoków.Tatry było widać w całej okazałości, choć lekko przymglone- pozdrawiam wszystkich, którzy po Nich wędrowali.
Siedzieć na szczycie i podziwić widoki można bu długo, więc ze smutkiem,ale z nadzieją, że może jeszcze raz w tym roku wrócimy tu, ruszamy w drogę powrotną. Zejście do Krowiarek niestety nie jest tak spokojne jak Nasze wejście, tłumy ludzi, zatory,gwar wszystko to wpływa na zanik ulotnego spotkania z przyrodą.
Droga w dół jest jak zawsze powrotem do codzienności-praca,szkoła, pozostaną tylko wspomnienia i nadzieja, że jeszcze będzie piękna jesień i góry,które czekają,aby je odwiedzić.


RE: Górska jesień - Danusia - 25-09-2007 06:49 AM

Super wyjazd, ja tez czasem rzucam sie na takie jednodniówki ale zawsze czuję niedosyt i żal mi wracać. Piękne widoki i z tego co przeczytałam bardzo udana wycieczka.


RE: Górska jesień - KasiaA - 25-09-2007 08:54 AM

Jesienne wędrowanie nam się rozwija, nie odleciało wraz z bocianami i jaskółkami.
jack66 i tomtur, gratuluję pięknych widoków i przejść.
jack66, bardzo podoba mi się Twoje nastawienie do wędrowania do przełamywania lęków syna w tak mądry sposób. To zasługuje na pochwałę: przejście Perci Akademickiej.


RE: Górska jesień - spoko - 25-09-2007 09:18 AM

Jack gratuluję Wam tego pięknego jesiennego spotkania z Babią Górą .To wielka radośc tak wspólnie z rodziną doświadczać piękno przyrody.Gratuluję synowi pokonania lęku i trasy ,i zapraszam do uczestnictwa na Forum Górskiego Świata.
Moja rodzinka niestety nie przepada za wędrówkami ,a tym co piękne na szlaku mogę się dzielić jedynie na ForumJeszcze jak córy były młodsze to tak na siłę gdzieś je wyciągnąłem .Teraz już nie da radySad
W niedzielę byłem na Magurce .Oglądałem pod słońce Babią G.Może gdybym miał lornetkę tobym Was dostrzegł.Smile Pozdrawiam


RE: Górska jesień - Pablo - 25-09-2007 09:36 AM

Tomtur, jak zwykle piękna wycieczka, ja też tak chcę! na jeden dzień sobie wyskoczyć, trochę Ci zazdroszczę tej bliskości do gór.

Jack66 gratulacje dajesz dobry przykład, czasami można od razu przesadzić i zniechęcić latorośl do gór, a tak stopniowo... tez tak zamierzam robić Rolleyes

A dla Ciebie Spoko jedyna rada, ostatnia deska ratunku to zabrać córki na zjazd forumowy i tyle, jak to nie pomoże to już nic nie pomoże w zarażeniu ich tą naszą piękną "chorobą górską"

Pozdrawiam Was wszystkich.


RE: Górska jesień - Danusia - 25-09-2007 11:26 AM

Jack66 oswajanie z lękiem wysokości na Perci Akademików działa Smile. Mój syn kilka lat temu miał taki lęk wysokości że na taras na Baraniej Górze wszedł trzymając sie kurczowo poręczy. Potem stopniowo przyzwyczajał sie do przestrzeni i wysokości i przed trudniejszymi wyjściami w góry przetestowałam go właśnie w tym miejscu. Pamietam jak włazil na kamienie i stawał z rękami do góry wołając "mamo popatrz nie boje się" (miał wtedy 16 lat lub jakoś tak. Teraz chodzi po naprawdę trudnych szlakach i wysokich górach ( wyższych niż nasze Tatry) także zimą i nie ma problemów Smile


RE: Górska jesień - jack66 - 25-09-2007 12:51 PM

Witam serdecznie.
Dziękuję wszystkim za tak przychylną reakcję na moją relację z wycieczki.
Syna do przejścia drabinki na Perci oswajałem w ten sposób, że oparłem drabinkę o dach garażu- wysokość około 3,5m, i tak przez dłuższy czas wchodził na dach i chodził po nim.
Myślę ,że ten prymitywny trening pomógł Mu przełamać lęk.
W imieniu syna chcę się pochwalić radosną wiadomością, wycieczką na Babią G. zdobył brakujące punkty do otrzymania Srebrnej Odznaki GOT PTTK.Smile
Pozdrawiam wszystkich.


RE: Górska jesień - Rycho - 25-09-2007 04:16 PM

jack66 gratulacje dla syna i pozdrowienia


RE: Górska jesień - Bogusia - 25-09-2007 05:22 PM

Gratuluję Wam pięknych jesienno-górskich przygód,
super było przeczytać naraz trzy ostatnie relacje, każda wycieczka inna tak jak różni jej uczestnicy, a czar obcowania z naturą, z górami jak zawsze wyjątkowy Rolleyes

I ja myślę jack66, że to świetnie tak oswajać syna z górami. Mnie miłością do gór zaraził nie kto inny jak mój tata Smile Zabierał mnie i dwie moje siostry na coraz to trudniejsze szlaki, co nie raz nie dwa wiązało się z pokonywaniem przeróżnych barier i wymagało nie lada mobilizacji. Ale dzisiaj wszystkie trzy tęsknimy bardzo do górskich wycieczek, i odwiedzamy je tak często jak tylko to możliwe.

A dla syna serdeczne gratulacje odznaki- oby tak dalej! Big Grin


RE: Górska jesień - dr.Etker - 25-09-2007 11:39 PM

Rozwidnia się. Sobotni ,rześki, zapowiadający piękny dzień poranek. Przed chwilą pożegnałem się z Małgosią i Sylwestrem, którzy odjechali do domu, a teraz stojąc przed dworcem autobusowym w Zakopanem oczekuję na kolejne otwarcie, kolejną tatrzańską przygodę .Oto i jest, zajeżdża granatowy samochodzik, drzwi się otwierają –poznaję miłą i sympatyczną dziewczynę-oto i Kasia. Wsiadam i po chwili jesteśmy w drodze przez Zazadnią do Łysej Polany-gdzie przekraczamy granicę. Szybki przepak na parkingu przy początku niebieskiego szlaku w głąb Doliny Białki i w drogę. Celem na dziś jest Młynarz-piękny szczyt ponad Białą Wodą. Kasia jest przygotowana wszechstronnie-w plecaku opisy tras turystycznych wg WHP i p.Jackiewicza. W szybkim podejściu prawie pustą drogą mijamy leśniczówkę na Polanie Biała Woda. Czas upływa na rozmowach o górach ,o trasie na dzisiaj .Zastanawiamy się, czy podejść do tematu od Żabiej Białczańskiej czy może Ciężkiej ?. Decydujemy się na to drugie rozwiązanie .Dla mnie samo zwiedzenie Doliny Ciężkiej wysoko zawieszonej ponad Polaną pod Wysoką-już będzie realizacją marzeń i pragnień tatrzańskich-nigdy tam nie byłem, a słyszałem wiele dobrego. Kasia była tydzień temu, i podziela moje przypuszczenia co do piękna tego miejsca. Mijamy piękną skalną ścianę opadającą z Młynarczyka. Lodowiec niegdyś wykonał tu wiele dobrej roboty , żłobiąc U-kształtną dolinę. Otwiera się widok na wysoki 300- metrowy próg Ciężkiej Doliny- ze znakowanej ścieżki-trudno to nawet nazwać progiem, po prostu piękna, wysoka ściana z kępami urwiskowego lasu limbowo- świerkowego. Czar tego miejsca podkreśla Ciężka Siklawa , wodospad o jednym z najwyższych swobodnych spadków wody w Tatrach.-, Jeszcze chwilka i w las, za śladami ścieżyny poprzez mostki nad potokami, dalej stromo w zakosy pośród pięknego lasu. W pewnym momencie zauważam przy kolejnym zakosie grupę rosnących rydzów. Jest stromo, ale nie przepaściście- patrząc wstecz, zbocze ucieka ostro ku dołowi .Pod ścianą ze zdawało by się nie dającym szans na przejście kominem, ścieżka ucieka w prawo, by po niedługim czasie wśród kosówek wyjść ponad próg. Otwiera się widok na zieleń Ciężkiego Stawu poniżej ,w głąb doliny .....ach długo by opowiadać.Pogoda jest wyborna-zero zachmurzenia, pełna lampa. Warunki turystyczne na południowo-wschodniej stronie masywu Młynarza wydają się być korzystne. Niedawne opady śniegu ,albo stopiły się pod wpływem operacji słońca w ostatnich pogodnych dniach , albo opad nie był tak intensywny jak w na głównej grani Tatr. Po zastanowieniu postanawiamy napocząć WHP 1096 na siodełko pod Niżną Młynarzową Kopą i dalej w lewo na szczyt, trasa tonie w pięknej ciemnej zieleni kosówek. Udaje się nawet przekroczyć odpływ z Ciężkiego Stawu we wspinaczce gałęziano-ż ywicznej nim dojdziemy do wniosku, że opisywana ścieżka była ostatni raz używana przez polovacy ś.p. Ks..Hohenlohego. Cóż od czasu kiedy Mistrz napisał VII tom przewodnika –trochę czasu minęło. Nie tędy droga-powracamy nad staw.
Uderzamy zatem wg. rad p.Jackiewicza (początkowo WHP 1085,później 1087)–pierwszym żlebem po prawej od progu Dolinki Spadowej. Po upłazach do ujścia żlebu następnie jego dnem. W miejscach ocienionych żlebu spotykamy resztki zalegającego śniegu. Po drodze dwa miejsca z klinującymi koryto żlebu wielkimi wantami , omijamy je po prawej (patrząc w górę), po skałkach ograniczających żleb i dość spadzistych trawiastych upłazach. Powyżej od głównej gałęzi żlebu , w prawo odchodzi boczna w stronę siodła w wyskoku grani do turni Młynarzowych Wideł .Żleb zatraca w tym miejscu swój skalisty i wąski charakter, rozszerzając się na kształt trawiastego spadzistego kotła. My podchodzimy po trawach na wprost z lekkim odchyleniem w prawo. Powyżej dostrzegamy stado kozic, one nas. Zachowują się z rezerwą , choć nie wydają się być szczególnie zaniepokojone, podskubują nawet trawkę. Kierujemy się na trawiaste wcięcie grani na prawo od Młynarzowej Przełęczy .I dobrze-bo w pewnym momencie słyszę rumor kamoli i po chwili obserwuję jak „telewizorek” pomyka w podskokach wesołych w dół w stronę gardzieli ciasnego żlebu, który opuściliśmy niedawno .Przez chwilkę mam wrażenie , że kozice znudziwszy się przypatrywaniem jak się gramolimy pod górę –postarały się o dodatkowe atrakcje i wrażenia dla nas .Na szczęście zeszliśmy z linii ostrzału. Z grani , otwiera się piękny widok na Dolinę Żabich Stawów Białczańskich , z dwoma plesami- Wyżnim i Niżnim, oraz grzbietem Żabich powyżej. Po pólnocnej zacienionej stronie miejsca ze śniegiem. Poprzez kilka turniczek posuwamy się w stronę wierzchołka, omijając trudniejsze miejsca wg. opisu po prawej. W między czasie napotykamy jeszcze jedno stadko kamzików w bardzo bliskiej odległości przemykają zgrabnie. Widzimy w zasadzie już nie odległy szczyt, jeszcze jedna turnica , której raczej nie sposób ominąć , ani za bardzo obejść, na stronę Żabiej kilkadziesiąt metrów powietrza, na stronę Ciężkiej nie wiele lepiej. Zapewne można było by pójść na wprost –ale płetwa grani , która stanowiła by chwyty w tej wędrówce , za bardzo mi się nie podoba i postanawiam odpuścić. W wypadku odpadnięcia dużo przestrzeni do pokonania, a fruwać się jeszcze nie nauczyłem. Kasia wykazuje się w tym miejscu wysokim poziomem ambicji i samozaparcia , wynajduje jakieś przejście po półkach niżej po prawej i po chwili obserwuję granatowy polarek pomykający w stronę wierzchołka .Jeno kolor ubranka podpowiada mi , że to nie kolejna kozica spotkana tego dnia.
Jeszcze moment i obserwuję Kasię na wancie wierzchołkowej. Chwile szczytowania, następnie podróż powrotna i rozpoczynamy zejście trasą , opisywaną wcześniej, no może z małymi modyfikacjami , wybieramy tym razem orograficznie prawą stronę trawiastego kotła ,wydającą się mniej stromą, następnie samym żlebem w dół w nadziei, że kamieniopad w dniu dzisiejszym się nie powtórzy.
Droga zejściowa oszczędza nam nieprzyjemnych niespodzianek, toteż w niedługim czasie stajemy na równiejszej powierzchni piętra nad Ciężkim Stawem. Podziwiamy wszystko w koło , a jest co podziwiać. Stromy próg Dolinki Spadowej ze spływającą niewielką siklawą jest szczególnie piękny, na lewo równie ładna i bardziej zasobna w wodę Zmarzła Siklawa, a co powyżej....Idziemy sprawdzić. Za śladem perci w kilkanaście minut stajemy ponad progiem.
Cóż-ani Kasia, ani ja nie posiadamy w tym momencie focidła , zatem poruszony tym co widzę wpatruję się starając się zapamiętać każdy szczegół ,niuans tej chwili. Są tacy co twierdzą , że jest to najpiękniejszy widok tatrzański, a ja nie zamierzam wyrażającym ten pogląd zaprzeczać. Późna już pora dodaje tylko uroku owemu miejscu. Zmarzły Staw już pociągnięty cienką warstwą lodu wodnego, --zastygły niczym misa ołowiu. Akwen jest wcięty bezpośrednio w litą skałę , okalają go strome ścianki, po prawej wprost pionowe-nasuwając skojarzenie z fiordami Norwegii. Powyżej ośnieżone szczyty: Ganek połączony z dwuwierzchołkową Wysoką - prawie płaską granią Rumanowych Czub, z symetrycznymi przełączkami, jeszcze bardziej na prawo. Ciężki Szczyt, przełęcz Wagi wreszcie Rysy-jakże inne i bardziej niedostępne od tego co zazwyczaj oglądamy. Wszystko to delikatnie obielone śniegiem pod dachem późno popołudniowego błękitu nieba .Jedynie grań Ciężkiej Turni, ograniczającej kocioł Zmarzłego Stawu od prawej i Gankowej Strażnicy z lewej są wolne od śniegu i czarne –niczym straż przednia opisywanego miejsca. Trójkątna ściana Galerii Gankowej widziana z tego miejsca sprawia niesamowite wrażenie, podkreślone przez przedwieczorne oświetlenie śniegów zalegających galerię. Słońce zaglądające z ponad Wagi - barwi śniegi na tarasie Galerii w tonacji pomarańczowej, płytowy filar ograniczający jej zerwy od zachodu- niczym lustro odbija promienie słoneczne....
Wspaniałe miejsce, właściwy czas...
Żaden opis nie jest w stanie oddać piękna gór- więcej słów już nie będzie...


RE:  Górska jesień - Sylwester - 26-09-2007 06:37 AM

dr.Etker napisał(a):
Żaden opis nie jest w stanie oddać piękna gór


hehe, a jednak jest w stanie, pozdrawiam


RE: Górska jesień - Danusia - 26-09-2007 06:45 AM

Prosze jak pięknie, tak z samego rana przeniosłam się tam wysoko.......no i mam nowe górskie marzenie Smile Dzięki Doktorku za tą relację. Obojgu Wam gratuluję przepięknej wycieczki.


RE: Górska jesień - Hella - 26-09-2007 06:49 AM

Więcej słów już nie będzie? Sad

Oj nie żartuj! Toungue Czekam na kolejne relacje, ktorymi będę mogła zaczynać dzień w pracy.

Oj jak wam zazdroszczę! Ja też bym chciała ruszać w takie cudne jednodniwki, ale mam ciutkę za daleko... Sad

Jesienni wędrowcy - piszcie i pomóżcie nam - na nizinach suszyć nasze łezki. Buźki! Big Grin Big Grin


RE: Górska jesień - jack66 - 26-09-2007 07:04 AM

Cóż powiedzić?
Czytając takie relacje oczami wyobraźni człowiek wędruje razem z Wami.
Gratuluję wyprawy, dziękuję Doktorze za jak zwykle barwna relację.


RE: Górska jesień - paaulo - 26-09-2007 07:16 AM

Kasiu i Doktorze gratuluję świetnej wędrówki i barwnej, szczegółowej relacji.


RE: Górska jesień - Pablo - 26-09-2007 11:43 AM

Kolejny ambitny cel zrealizowany, dzięki za porywający opis, z którego pewnie zechcą skorzystać kolejni chętni Wink , którzy zechcą wspiąć się na Młynarza.

Jeszcze raz gratulacje.

ps. Kasiu Doktorze, może teraz Ciężka Turnia? Mam gdzieś opis Wink

pozdrawiam
p


RE: Górska jesień - spoko - 27-09-2007 06:21 AM

Ach znakomita relacja w dodatku tak mnie interesującego przejścia .Gratuluję Wam tym bardziej ,że było to może pierwszy raz takie samodzielne w trudnym terenie bez szlaku wyjście ,gdzie trzeba było zdać się na własną intuicję ,rozwagę ,ocenę własnych możliwości... .
A droga jak widać z opisu do łatwych nie należała.Również fakt ,że nie znając się wcześniej z bezpośrednich wędrówek na szlaku potrafiliście umiejętnie połączyć rozwagę ,swoje doświadczenie jest czymś znakomitym
Relacja bardzo działa na wyobraźnię .Chciałoby się już wskoczyć do samochodu i pomknąć tam Waszymi śladami...
PS .No i podziwiam Doktorka ,że zapewne mając w głowie zupełnie inne plany nagle tak Ad hoc zdecydował na pójście w nieznany trudny teren.
Ale KasiaA umie dobrze kusić i nie można się Jej oprzećSmile


RE: Górska jesień - paaulo - 27-09-2007 10:26 AM

Tatrzański urlop 20.09 - 25.09

Czwartek

Zakopane wita piękną pogodą. W Kuźnicach jesteśmy ok. 15.00. Razem z kumplem zasuwamy żółtym szlakiem przez Jaworzynkę. Dzisiejszy cel - Piątka, tam czekają na nas znajomi. W drodze na Gąsienicową mijamy dorodną łanię, która nie zwraca uwagi na turystów, pałaszując kolejną kępkę trawy.
Na Gąsienicowej jesteśmy około 17.00. Stojąca przy Betlejemce łopata do odgarniania śniegu zwiastuje nadchodzącą zimę. Szlak jest w miarę pusty, spotykamy jedynie schodzących turystów. Nad Zmarzłym Stawem dowiadujemy się, że faktycznie jest już częściowo zmarzły. Wraz z wysokością przybywa śniegu. Przy łańcuchach zakładamy raki i decydujemy się na podejście żlebem. Idzie się bardzo dobrze, śnieg jest przyjemnie zmrożony - to zasługa dość późnej pory. Na Zawracie stajemy o 19.30. Cieszymy się widokiem z przełęczy, zakładamy czołówki i ruszamy w dół. Szybko decydujemy się na zdjęcie raków, nie są już potrzebne, słońce po południowej stronie Zawratu zrobiło już swoje. Na niebie coraz więcej gwiazd. Biel śniegu w wyższych partiach jest bardzo intensywna dzięki świecącemu księżycowi. Co jakiś czas gasimy czołówki, żeby nacieszyć oczy.

Piątek
Pogoda nadal świetna. W czwórkę ruszamy w stronę Świnicy. Na Zawrat dochodzimy przez płaty mokrego śniegu. Jest tu już sporo turystów. Ruszamy na Świnicę. Szlak ma południową ekspozycję, nie mamy większych problemów ze śniegiem. Panorama ze szczytu piękna. Ośnieżone szczyty ładnie kontrastują z błękitem nieba. Po jakimś czasie zaczyna się robić tłoczno, ale wesoło.
Ze szczytu schodzimy przez Zawrat do schroniska w Pięciu Stawach.

Sobota
Pakujemy się, dzisiaj chcemy przejść przez Szpiglasową do Morskiego Oka. Przed tym jeszcze wybieramy się na Kozią Przełęcz. Podejście z Pustej Dolinki na Kozią jest trochę bardziej oblodzone niż wczorajsze podejście na Świnicę. Bez problemów docieramy na przełęcz. Zejście do Koziej Dolinki całe w śniegu, żleb wygląda zachęcająco, niestety nie będziemy tędy dzisiaj schodzić. Turystów brak, a ciekawią nas warunki na Orlej, wspinamy się szybko drabinką (nikt nie chce być przyłapany na chodzeniu pod prąd :P). Orla oczywiście jest zasypana śniegiem, widoczne jest oblodzenie szlaku. Turyści w dżinsach i sportowych butach bez mrugnięcia okiem zmierzają w stronę Kozich Czub. Gratulując im rozsądku schodzimy z przełęczy. Nie spiesząc się ruszamy w kierunku Szpiglasowej Przełęczy. Mamy sporo czasu, na Szpiglasowym Wierchu chcemy być tuż przed zachodem słońca. W kotle pod Szpiglasem, zauważamy samotną kozicę. Po kilku minutach na skąpanej jeszcze w słońcu skałce 6 następnych. Na śnieżnych zakosach wiodących w stronę łańcuchów spotykamy dwóch "turystów" w wielce odpowiednim obuwiu. Starszy z nich (ok. 50l.) informuje nas, że te nasz kijki do niczego nam się tam nie przydadzą, a siłę trzeba mieć tu! (pokazuje na przedramiona). Dodaje, że przydałyby się nam kolce. Odpowiadamy, że mamy raki, jednak nie satysfakcjonuje go to, mówi że nie żadne raki, tylko kolce! Rozweseleni ruszamy w górę. Stajemy na przełęczy, odruchowo patrzę w dół, a tam 4 kolejne kozice. :) Na Szpiglasowym Wierchu jesteśmy na czas - możemy podziwiać rozpoczynający się spektakl. Zachodzące słońce z całych sił stara się wynagrodzić nam dzisiejszy wysiłek i trzeba przyznać, że daje radę. Ruszamy w dół do Morskiego Oka.
Trochę poniżej przełęczy (chyba nikogo nie zaskoczę) spotykamy kozice. Małe stadko 9 sztuk. Nie czują się chyba zbyt pewnie w niknącym dziennym świetle, nie próbują uciekać, przesuwają się jedynie o kilka metrów. Cieszymy się ilością spotkanych kozic, z tęsknotą wspominam sierpniowe kozice z pod Krzyżnego.
Do schroniska docieramy po zmroku, w świetle czołówek.

Niedziela
Pogoda beznadziejna, ani jednej chmury. Jak wszystko dobrze pójdzie to za kilka godzin będziemy się smażyć na "dachu Polski". Ruszamy w dwóch, na szlaku dość spokojnie, niewielki ruch. Na początku szlaku powyżej Czarnego Stawu napotykamy tylko kilka oblodzonych miejsc. W mniej więcej 2/3 podejścia pod Bulę decydujemy się już na założenie raków, schodzimy ze szlaku i po śniegu zmierzamy w kierunku Rysy. Na początku żlebu dołączają do nas 2 osoby. Dość szybko zdobywamy wysokość. W ok. 2/3 długości Rysy, w miejscu, gdzie szlak idzie blisko żlebu, naszej wędrówce przygląda się siedzący na skalnej grzędzie gość w adidasach. Na pytanie czy nie boi się wchodzić w takich warunkach w adidasach, gość z dumą odpowiada "ha! ale ja już schodzę z RYSÓW!". Pozostawiamy go bez komentarza. Na szczycie tłum, po krótkiej sesji fotograficznej decydujemy, że przed powrotem do Moka, zejdziemy jeszcze do Chaty pod Rysami. Droga pod Vagę, jakże różna jest od tej po północnej, zacienionej stronie. Słowacki szlak pokryty jest dość głębokim, mokrym śniegiem, idealnym do krótkich zjazdów na butach. W Chacie pod Rysami, ciepła zupka i obowiązkowe fantastyczne grzane wino. Wracamy, jeszcze długa droga przed nami. Na Rysach tym razem pusto, nie ma nikogo oprócz nas. Parę zdjęć i schodzimy. Wybieramy zejście szlakiem. Widząc zasypane śniegiem łańcuchy, nie potrafię ogarnąć przerażającego ogromu bezmyślności niektórych, kompletnie nie przygotowanych turystów. Na szczęście szlak jest już pusty. Nad Czarny Staw docieramy już po zmroku.

Poniedziałek
Leniwe plażowanie nad Morskim Okiem, a co, należy się nam. :)
Popołudniu idziemy do Dolinki za Mnichem & okolic. Do schroniska wracamy tradycyjnie już po zmroku. Jutro już powrót do domu.

[attachment=5601][attachment=5600][attachment=5602][attachment=5603][attachment=5604][attachment=5605][attachment=5606]


RE: Górska jesień - paaulo - 27-09-2007 10:28 AM

[attachment=5607][attachment=5608][attachment=5609]


RE: Górska jesień - jack66 - 27-09-2007 10:59 AM

Witam.
Przyjemnie w pracy poczytać taką relacyjkę z Waszej wyprawy,zdjęcia , że tak powiem
ładneRolleyes
Gratuluję.
A co głupoty ludzkiej- niema na nią lekarstwa, chyba tylko nauczka na własnej skórze.
Pozdrawiam.jacek


RE: Górska jesień - Danusia - 27-09-2007 11:21 AM

Ale super wyjazd i świetne zdjęcia. Te Mięgusze w tafli wody sie przeglądające i stawki mnichowe z rysami w tle no i znów Wysoka. Oj jak bym tam chciałam być. Mój ojciec był tego samego dnia co Ty na Szpigalsowej - nie w adidaskach Wink


RE: Górska jesień - Hella - 27-09-2007 12:03 PM

Kolejny dzionek w pracy i kolejna świetna relacja. Big Grin

Paaulo - hmmm zdjęcia paluszki lizać ( porównanie mało adekwatne, ale akurat wciągam drugie śniadanko Toungue).


RE: Górska jesień - spoko - 27-09-2007 12:25 PM

Udał się pobyt w Tatrach jak widać ze zdjęć i z relacji .Przyjemnie poczytać i powędrować myślami po szlakach.Mi się podoba szczególnie ta sceneria z Mięguszowickimi przyprószonymi śniegiem a niżej czytelne piekne kolory jesieni.
Z tymi butami to jednak trochę powinno być własnego rozsądku.Sam dysponuję tylko adidasami(No nie każdego stać na odpowiedni sprzęt i odzież górską ) ale w związku z tym rozpoczynam sezon gdy już prawie śniegu nie ma i kończę gdy się jeszcze następny nie pojawił .W tym roku raz szedłem po śniegu na Wrota Chałubińskiego w czerwcu i mogę powiedzieć ,że jest to bardzo niebezpieczne.Kosztowało mnie to bardzo dużo napięcia nerwowego i maksymalnego skupienia
Pozdrawiam


RE: Górska jesień - ania - 27-09-2007 12:30 PM

Ach jak szybko mija czas w pracy czytajc relacje z wyprawSmile
Serce się rwie na szlak a tu niestety zostało ogladac fotki i czytać relacjeSad


RE: Górska jesień - paaulo - 27-09-2007 12:50 PM

Cieszę się, że relacja i fotki się podobają.

spoko napisał(a):
Z tymi butami to jednak trochę powinno być własnego rozsądku.Sam dysponuję tylko adidasami(No nie każdego stać na odpowiedni sprzęt i odzież górską )

Spoko zgadzam się z Tobą. Rozsądek w górach ważniejszy jest od najlepszego i najdroższego sprzętu. Rozsądku nic nie zastąpi, w opisanych przeze mnie przykładach ewidentnie go brakowało.
Jak najbardziej rozumiem to, że ktoś idzie w góry w butach jakie ma, pod warunkiem, że wybierze odpowiednią dla siebie trasę.


RE: Górska jesień - Pablo - 27-09-2007 01:49 PM

paaulo napisał(a):
...
Spoko zgadzam się z Tobą. Rozsądek w górach ważniejszy jest od najlepszego i najdroższego sprzętu. Rozsądku nic nie zastąpi, w opisanych przeze mnie przykładach ewidentnie go brakowało.
Jak najbardziej rozumiem to, że ktoś idzie w góry w butach jakie ma, pod warunkiem, że wybierze odpowiednią dla siebie trasę.


Ciekawe czy jak Spoko wspinał się na Mnicha to była odpowiednia dla niego "trasa" Toungue bo nie znasz go i pewnie byś powiedział na pierwszy rzut oka że nie. Ja bym tak szybko wszystkich nie oceniał, ale mniejsza z tym, nie o to tu chodzi ...
Gratuluję udanej wyprawy Wink
pozdr.
p


RE: Górska jesień - paaulo - 27-09-2007 02:00 PM

O Mnichu czytałem, nie pisałem o Spoko.
Co do oceny - warunki na szlaku często robią to za nas.
pozdrawiam


RE:   Górska jesień - dr.Etker - 27-09-2007 02:17 PM

paaulo napisał(a):
Jak najbardziej rozumiem to, że ktoś idzie w góry w butach jakie ma, pod warunkiem, że wybierze odpowiednią dla siebie trasę.

Zwalniam Cię od rozumienia innych.Każdy idzie z tym co ma zgodnie z własnymi marzeniami.Zatrzyma się tam , gdzie zechce.Buty, nie mają nic do rzeczy.
Mam dość. "Roxanne" The Police brzmi słodko-właśnie słucham.


RE: Górska jesień - Pablo - 27-09-2007 02:18 PM

paaulo napisał(a):
O Mnichu czytałem, nie pisałem o Spoko.
Co do oceny - warunki na szlaku często robią to za nas.
pozdrawiam



Nie chodziło mi o niego, to był tylko przykład. Nie każdy kto nie ma kasy (czyt. sprzętu) jest złym turystą i odwrotnie maksymalnie oszpejony nie jest najmądrzejszym facetem w górach, ważniejsze jest jak się zachowują (nie czytaj - gdzie idą).
Nie atakuje Cię Paaulo, tylko wyrażam swój pogląd, lubię czytać Twoje relacje, i po prostu zauważyłem, że bardzo zwracasz uwagę na innych.
Koniec offa bo mnie Admin zgani.
A ciekawe co byś powiedział na takich co wspinają się na żywca Wink - nierozsądni czy bez wyobraźni...
pozdr


RE: Górska jesień - Pedro - 27-09-2007 02:24 PM

Nie do końca się zgodzę z Tobą Doktorze. Oczywiście spotykając kogoś nie wiemy jakie ma kto umiejętności i po butach z reguły ciężko kogoś oceniać. Jednak jeśli ktoś właśnie przez nieodpowiedni ubiór (w tym buty) czy też sprzęt będzie zmuszony do wzywania GOPR-u czy też stworzy zagrożenie dla innych to już nie jest tylko i wyłącznie jego sprawa. Częściowo zgadzam się więc z Paaulo.


RE: Górska jesień - Pablo - 27-09-2007 02:25 PM

dr.Etker napisał(a):
Mam dość. "Roxanne" The Police brzmi słodko-właśnie słucham.


Wish You Were Here Pink Floyd chyba zaraz zacznę śpiewać Wink


RE:  Górska jesień - dr.Etker - 27-09-2007 02:32 PM

Pedro napisał(a):
Jednak jeśli ktoś właśnie przez nieodpowiedni ubiór (w tym buty) czy też sprzęt będzie zmuszony do wzywania GOPR-u czy też stworzy zagrożenie dla innych to już nie jest tylko i wyłącznie jego sprawa.

To jest sprawa jego wyboru.Nikt nikogo nie zwolni od odpowiedzialności za własne życie.Decydujemy i uszanujmy to.Na tym polega czar.... nie na poduszkach wzdłuż OP.


RE: Górska jesień - Pedro - 27-09-2007 02:39 PM

Oczywiście że chodzenie po wysokich górach to wybór i świadomość tego że nie jest to zawsze bezpieczna wędrówka. Niemniej osoba nieodpowiednio wyekwipowana na trudnym szlaku budzi we mnie pewne kontrowersje.


RE:  Górska jesień - dr.Etker - 27-09-2007 02:51 PM

Pedro napisał(a):
Niemniej osoba nieodpowiednio wyekwipowana na trudnym szlaku budzi we mnie pewne kontrowersje.

Kontrowersje innych są nieistotne.O ile moja podróż nie stanowi zagrożenia dla innych-jest w porządku.O ile statut TOPR się nie zmienił się od 1909 r w sposób drastyczny-to jest w porządku.Odpowiadam za siebię.Mogę zrezygnować lub nie....


RE:   Górska jesień - Pedro - 27-09-2007 03:02 PM

dr.Etker napisał(a):
O ile moja podróż nie stanowi zagrożenia dla innych-jest w porządku.O ile statut TOPR się nie zmienił się od 1909 r w sposób drastyczny-to jest w porządku.Odpowiadam za siebię.Mogę zrezygnować lub nie....


Tutaj uważam Doktorze że napisałeś to samo co ja wcześniej tylko innymi słowami.
A co do kontrowersji to już taka moja osobista rzecz o której wspomniałem i która w zasadzie niczego nie zmienia poza moim poglądem.


RE: Górska jesień - paaulo - 27-09-2007 03:11 PM

W dziwnym kierunku poszła ta rozmowa.

dr.Etker napisał(a):
Kontrowesje innych są nieistotne.O ile moja podróż nie stanowi zagrożenia dla innych-jest w porządku.

Zgadzam się tylko co do drugiego zdania. Niestety w tych warunkach to tylko teoria - góry to nie prywatna ścianka wspinaczkowa, na której jesteś sam Doktorze.
Turysta wspinający się po śniegu w adidasach jest zagrożeniem dla innych, z prostej przyczyny ryzyko zjazdu (i zabrania ze sobą Ciebie lub mnie) jest znacznie większe niż w przypadku osoby przygotowanej do zimy.
Niestety góry są wymagające i dla bezpieczeństwa własnego i innych trzeba być do tego przygotowanym.
Tyle z mojej strony.


RE: Górska jesień - spoko - 27-09-2007 03:12 PM

Pedro no niekoniecznie do końca nieodpowiedni ubiór jest tym zagrożeniem .Ja mogłem iść w adidasach po OP i całkiem mi się dobrze szło a szła rodzinka z chłopcem dobrze wyekwipowani (pisałem o tym ) zdawałoby się wszystko w porządku .a tymczasem złapał go lęk wysokości na łańcuchach i skurcze mięśni i sytuacja wyglądała bardzo tragicznie.I może ktoś by właśnie mnie zwrócił uwagę ,że idę nieodpowiednio przygotowany ,pokazał tamtą rodzinkę za dobry przykład a życie pokazało co innego.Tak ,że różnie z tym bywa.Dobrze jest jednak znać swoje umiejętności i możliwości i czuć respekt przed górami.Natomiast jestem przeciwny aby zwracać komuś uwagę na szlaku ,że jest źle wyekwipowany(tu nie mam na myśli czy Paaulo zwracał) tylko wogóle


RE: Górska jesień - Pedro - 27-09-2007 03:52 PM

Spoko, nie pisałem tutaj o adidasach że są prawdziwym zagrożeniem na OP w słoneczny letni dzień i przy dobrych warunkach na skale. Natomiast jeśli już dotyczyłoby to kiepskich warunków, mokra śliska skała, czy też jeszcze gorzej śnieg i zalodzenia to kim by ten człowiek nie był, jeśli nie będzie odpowiednio wyposażony to zagrożeniem na OP czy na podobnych szlakach już będzie (czasem wystarczy i dużo prostszy szlak).

Nie pisałem też, że w parze z dobrym wyposażeniem idzie doświadczenie i umiejętności takiej osoby. Nierzadko zdarza się właśnie, tak jak to opisałeś w swoim poprzednim poście.

Naturalnym jest jednak, że widząc kogoś dobrze wyekwipowanego w trudnym terenie czy warunkach, ma się do niego większy nazwijmy to "szacunek górski", niż do osoby biegającej w tym samym miejscu i czasie w klapkach. Czasem wstępna ich ocena rozmija się z rzeczywistością i doskonale o tym wiem. Niemniej czasem robię sobie takie osądy w myślach, choć nie bardzo przypominam sobie abym zwrócił kiedykolwiek komuś głośno uwagę w tym temacie.


RE: Górska jesień - Sylwester - 27-09-2007 05:23 PM

Ja na to patrzę tak: nie ma nic złego w tym by mieć dobry, czy też bardziej niż dobry sprzęt na górskie wyprawy i jeśli nawet niekoniecznie w danej chwili musi być i jest niezbędny: vibram, gore, czy membrana, to przecież fakt posiadanie tego akurat w tym czasie nic nie przeszkadza w górołażeniu ... a jeśli ktoś tego nie ma, a uprawia turystykę w której nie jest to niezbędne, to po prostu jego sprawa.
W odniesieniu do wypowiedzi dotyczącej narażania innych osób przez kogoś kto zbyt beztrosko ocenia swoje siły i możliwości przez co swoim potencjalnym wypadkiem może spowodować uszczerbek dla innych, zgadzam się ze zdaniem, że takie przypadki powinno się eliminować - zapobiegać możliwości ich powstania / tylko jak / jeszcze nim  spowodują zagrożenie - ale to tylko teoria, która nigdy jako praktyka nie wejdzie w życie ...Smile


RE: Górska jesień - jack66 - 28-09-2007 07:44 AM

Powiem tak,my do wędrówek też nie mamy najlepszych butów tylko adidasy ponad kostkę o grubej karbowanej podeszfie,dlatego staramy się robić wycieczki technicznie łatwymi szlakami. Przykład na głupotę i lekceważenie gór,z zarazem nauczkę na własnej skórze, miałem w wycieczce na Kończysty W.,była z nami znajoma,która mimo moich próśb ubrała zwykłe cienkie i z gładką podeszfą adidasy, efekt?-ślizg po skale i naciągnięte mięśnie, a także ogniecione stopy. Po tym wypadku stwierdziła,że już nigdy w góry nie pójdzie w takich butach. Musiała się przekonać na własnej skórze jak to jest.


RE: Górska jesień - paaulo - 28-09-2007 08:42 AM

Proszę zakończcie już dyskusję na temat butów.
W całej relacji wymieniłem trzy "drastyczne" przypadki:
- Orla w lodzie i śniegu
- Szpiglas od Pięciu - śnieg i oblodzone łańcuchy
- Rysy od Moka - śnieg, śnieg i na deser jeszcze lód
a roztrząsane i przekręcane to jest, jakbym piętnował każdego turystę bez membran i polarów.

Proszę nie czytać między wierszami, jam nie Mickiewicz Waszmościowie. Toungue
Dzięki.
pozdrawiam
[attachment=5610]


RE: Górska jesień - Aniap - 28-09-2007 08:42 PM

Nadrobiłam zaległości i powędrowałam dzisiejszego wieczoru z tomturem, jack66, dr.Etkerem i Paaulo - miło było! Czy tam byłam czy nie byłam dawaliście plastyczny obraz swego wędrowania i tak dusza mi się rwała, by tam być znowu lub po raz pierwszy... A dyskusja bardzo ciekawa - ze wspólnym mianownikiem troski o siebie, ale i innych, każdy chciałby zminimalizować ryzyko jakie niosą góry i to też nas łączy!
Górołazy, a chodzi ktoś jeszcze po innych górach niż Tatry? Wieści o Beskidach ucichły.


RE: Górska jesień - Karo - 29-09-2007 03:01 PM

nie wiem gdzie umieścić swoją relację z Tatr, pogubiłam się trochę. Zazdroszczę tym którym wystarczy 5 godzin i są w górach. Ja nie mogę na weekend pojechać bo mi sie to nie opłaca niestety....z Gdańska głównego wyruszyłam (razem z moim ukochanym) 10 września o 21 z kawałkiem. Jechałam dosyć dziwacznie co zaraz wytłumacze. W Bielsku - Białej byłam ok 11, przesiadłam sie na pks do rabki. potem z rabki do czarnego dunajca. potem z czarnego dunajca do jabłonki. Potem w jabłonce czekałam na pks do Chyżnego. Po przejściu granicy okazało sie że muszę liczyć na własne nogi...przeszłam prawie do samej trsteny piechotą kiedy wziął nas młody ( koło 25) niemiec takim śmiesznym busem. Jego bus był z kuchenką i łóżkiem w środku. Okazało się że podróżuje po świecie tym busem i wraca( a raczej jedzie dalej) z norwegii szwecji finlandii estonii łotwy litwy polski. I generalnie powiadział, że jak pracował to nie miał czasu wydawać pieniędzy, więc teraz studiuje i jeździ po świecie. Był chyba już wszędzie.no moze przesadzam trochę. podwiózł nas do podbiela. Potem czekaliśmy na autobus do zuberca. Koniec końców jak wysiadłam w zubercu to był już wieczór i ledwo doczłapałam sie do pizzeri Uno. dosyć dobrą pizze tam robią. Pogoda była tragiczna od samego początku. W środę spacerkiem na rozruszanie się poszłam asfaltem do zwierówki. a potem do niemocnicy - szpitala partyzantów którzy walczyli w rohackich górach w powstaniu. Widoków nie było, wszystko w chmurach, mokro i ślisko i zimno.
Następnego dnia ( czwartek) pojechałam autobusem do zwirówki skąd zaczyna sie większość szlaków. Pogoda się nie zmieniła więc zwiadzałąm rohackie plesa. Najpierw pięknym asfalcikiem do tatliakowaej chaty następnie przez smutną dolinę ( która tego dznia była naprawdę pogrążona w smutku) pięłam się w górę i podziwiałam zza mgły plesa. oto zdjęcie żeby nie było


RE: Górska jesień - Karo - 29-09-2007 03:36 PM

oj coś mi się tu nie chce to zdjęcie zamieścić....bu.
Kolejny dzień odpoczywałam w Oravicach. nic ciekawego oprócz tego że kierowca autobusu był bardzo miły co mi sie raczej nie zdarza u mnie. W sobotę już lepsza kondycja była więc mimo okropnej pogody poszłam na przełęcz zabrat i stamtąd na rakonia. który był w sniegu i chmurach. Był taki wywiew, że rozmawiać się nie dało. jacyś czesi częstowali wódką ale ja odmówiłam bo nie pije na szlakach nic poza herbatka z termo - sika i wody. czasami sok. W niedzielę nagle okzazało sie że nie ma chmurki na niebie, zapowaidał sie piękny dzień. O 8.40 ze zwierówki ruszyłam na Brestowa. Cudownie sie szło ale na początku zgubiłam szlak haha. musiałam sie wrócić. Az do szczytu nikogo nie było. słoneczko, ciepło i przyjemnie. Z brestowej poszłam na salatyna. Góry całe niesamowicie pomarańczowe były. Nigdy nie miałąm okazji widzieć czegoś tak wsapniałego. Na salatynie nikogo nie było. Stado czarnych olbrzymich kruków latało nad nami, nawoływały się i siadały bardzo blisko....atmosfera jak z horroru a na brestowej tak sielankowo. z Salatyna trochę dziwnie sie schodziło ponieważ cały był w śniegu który sie roztapiał i trzeba było uważać. Wejście na Spaloną było trudne. ale nie było lodu, śniegu i ludzi. Te kruki chyba zjadły wszystkich sobie myślałam ale jednak nie. po wejściu na Spaloną byli ludzie. nie powiem, poczułam sie bezpieczniej. Szczerze powiem że tam był moment kryzysowy trasy, czyli zmęczenie i kiepskie humory. ale widoki z ciepłą herbatką od razu przegnały te humory i ruszyliśmy dalej na Pacholę. Tam był roztapiający się śnieg który robił sie w lód jednak udało się wejść nieraz idąc obok zasypanej śniegiem ścieżki. Pachola to niesamowita góra z której widać rohacze i Banikowa. Pokryta jest od strony przełęczy Banikowskiej trawą a nie skałami jak bywa zwykle w wysokich Tatrach więc przyjemnie sie leżało na zboczu. Słoneczko, cisza która pochłania wszystko...ach to była trasa. Następnego dnia niestety był poniedziałek i musieliśmy wyjechać z zuberca do zakopanego ponieważ w słowackim roku szkolnym ( po 15 września) większość autobusów już nie chodzi. Ale wrócę tam jeszcze bo Siwy Wierch mnie cały czas woła...


RE: Górska jesień - Karo - 29-09-2007 04:24 PM

W poniedziałek ok 14 byłam w zakopcu i korzystając z pogody poszłąm na sarnie skałki zobaczyć zakopane. Nie spodziewałam sie tylu ludzi. prawie tłok. Okazało się, że to prawie nic. Następnego dnia rano pojechałam do kuźnic i stamtąd do murowańca. jak sie okazało nawet szybko to poszło. zjadłam tam pyszny jabłecznik nie wiem czy ktoś miał okazje spróbować...ja mam drugi żołądek na takie rzeczy szczególnie w górach Wink znowu korzystając z cudownej, bezchmurnej pogody weszłam na kościelca. Pełno ludzi. trzeba było prawie w kolejce czekać...ale cudem sie udało że na maluteńkim szczycie byłam ja i mój krzyś i tłuste wróbelki które cała orlą perć robią w 15 minut Wink
Najbardziej zaskoczył mnie taki dziadek. Zasuwał na tego kościelca w górę i w dół jak nie wiem...byłam w szoku. on sie chyba nad ziemią unosił...bez kijków szedł dodam. Kiedy schodziłam nagle szczyt kościelca zaszedł chmurami....już wiedziałam że należy sie streszczać ( nie miałam kapoka swojego w którym wygladam jak zjawa) ludzie wchodzili ale pewnie niec juz nie zobaczyli. Przy czarnym stawie juz widać było ze bedzie padać. Udało sie nam szybko do murowańca dojść na sucho. kiedy wyszliśmy padalo troche, gór nie było widać. Dochodząc do szlaków do dolin nie padało. A w zakopanym słoneczko...eh te góry.Dzieki temu że mam w zwyczaju rano chodzić w góry udało sie wszystko zobaczyć i nawet nie zmoknąć.
Następny dzień byl deszczowy więc poszliśmy do jaskini mroźnej....pobiłąm chyba rekord zwiedzania tej jaskini. Przewodnik powiedział że czas zwiedzania to ok. 25 min. ale nam zajęło to.....2 !!! godziny. W tej jaskini przez większość czasu stałam w długiej kolumnie pieszych również stojących lub posuwających się o milimetry.!!! Odradzam jaskinię mroźną. Nie wiem co to był za dzień jakiś ale to jak zator w tętnicy....masakra.zresztą nic ciekawego. w porównaniu do słowackich....
Kolejny dzień, czyli czwartek chyba, przywitał piękną pogodą. rano pojechałąm do morskiego oka w autobusie ściśnięta na sardynke. chciałam zrobić szpiglasową ale zrezygnowałam. byłam już zbyt zmęczona. poszłąm przez świsto - świnkę ( tak to jakoś mi się nazwało) zajadając kabano - siki. powiem że uwielbiam kabanosy jeść w górach. jakoś inaczej smakują. Dolina 5 jest wspaniała, naprawdę warto wszystko zwiedzić. kiedy schodziłam w jej stronę to nagle chmara ludzi sie pojawiła...z 3 wycieczki szkolne plus grupy ludzi ok.30 - 40. ciężko było wymijać ich wszystkich.

Ostani dzień wycieczkowy był naprawdę wyczerpujący może nie pod względem trudności trasy ale jej długości. Rano poszliśmy przez dolinę Strążyską na Giewont. O dziwo pierwszych ludzi spotkaliśmy pod szczytem. przy samym podejściu czekaliśmy w kolejce na łańcuchy ( chyba standardowo tam sie stoi) okropny syf tam jest powiem szczerze. Pełno wywalonych plastikowych butelek i śmieci. Byłam zdegustowana. Na szczycie jakieś buraki przeklinały okropnie i rechotały. nie mogłam wytrzymać. Do tego pełno śmieci. Zeszłam jak najszybciej. I żałuje że weszłam bo nic ciekawego. mam niesmak po prostu. Po giewoncie poszłam na Kopę Kondracką, która naprawiła wszystko. Piękny śnieg, piękne widoki na słowację i wesoła młoda grupa ludzi,która śmiała się i mówiła że ich rodzice myślą że oni tylko dolinami chodzą...Z Kopy poszliśmy Czerwonymi Wierchami na Kasprowy. Po drodze jakiś kozioł ryczał na całą dolinę i wszyscy się zatrzymywali żeby na niego popatrzeć ( był za daleko na zdjęcie z aparatu który zabrałam bu) na Kasprowym czekałą na mnie niespodzianka. Otóz nie wiedziałam że zielony szlak do kuźnic został zamknięty wraz z remontem kolejki...no to do murowańca trzeba było. to był moment kryzysowy...wszystko bolało. ale potem przestało i pomyślnie zeszliśmy z wspaniałymi wspomnieniami ( opócz giewontu) W sobotę wyruszyłam do domu o 14 coś z Zakopanego i o 5 rano byłam w domu...(widziałam 3 lisy po drodze z dworca do domu)

Podsumowując, było suuuuuuuper! ale nie mogę wstawić zdjęć i jestem zła. nie wiem co sie stało. Poza tym w polsce ciągle zbierałam papierki po cukierkach na szlakach i puszki po piwach oraz nawet paczkę papierosow. Zeby oczyścic giewont potrzeba chyba helikoptera...ale czuję się dotleniona co jest najważniejsze i zdrowsza i mam energie by zacząć w poniedziałek ciężki rok szkolny...no i jest co wspominać.

Pozdrawiam wszystkich , jeśli macie pytania do mnie to piszcie. I przepraszam za składnie i język ale pisarzem nie jestem. tutaj trenuje hihi.


RE: Górska jesień - spoko - 29-09-2007 07:20 PM

Karo ,bardzo wciągająca ta relacja .Taka swobodna trochę dowcipna .Z przyjemnością przeczytałem .Winszuję długiego i urozmaiconego pobytu w górach.Długie dojazdy w góry mają to do siebie ,że po drodze może być więcej przygód.Oj bogata ta Górska Jesień
Pozdrawiam


RE: Górska jesień - Fazik - 29-09-2007 09:43 PM

WOOOOWW!!!! Aleśta się ludkowie rozpisali!! Aż nie mogę się doczekać jak będę miał więcej czasu żeby tych 91 postów przeczytać, sporo tego się nazbierało no, gratuluję zrealizowania wszystkim swoich wypraw.


RE: Górska jesień - jack66 - 01-10-2007 06:28 AM

Karo gratujuję wspaniałej przygody z Tatrami, a relacja bardzo ciekawie napisanaSmile
Pozdrawiam.


RE: Górska jesień - Hella - 01-10-2007 08:47 AM

I ja pogratuluję Tobie Karo miłego wypoczynku.Shy

Co do śmieci na Giewoncie to niestety od lipca chyba ich tam jeszcze przybyło... Sad
Smutne, że jeszcze tak wiele ludzi nie uszanuje piękna czystej przyrody. Sad Sad Sad


RE: Górska jesień - dzienciol313 - 01-10-2007 09:08 AM

Zgadzam się z Tobą Hella,taka jest niestety smutna prawda o niektórych turystach. Też spotykałem puszki po napojach energetyzujących na szlaku do Zmarzłego Stawu. Miejmy jednak nadzieje,że takie sytuacje bedą wystepować tylko sporadycznie.


RE: Górska jesień - Agnieszka - 01-10-2007 02:59 PM

Będąc w tym roku na wakacjach widziałam dużo butelek i papierków po chipsach na trasie Dol. Pięciu Stawów - Szpiglasowa. Były tak daleko wyrzucone, że nie dało się ich pozbierać, a może poprostu wiatr poroznosił to gdzie popadnie. Szkoda, że ludzie nie umieją uszanować pięknych karajobrazów, ale również zwierząt i roślin, które tam żyją.
Mój sąsiad, którgo spotkałam z mamą w Zakopanem twierdzi, że na każdej trasie powinny stać kosze na śmieci i Toy Toye. Przecież to chore!! Wtedy, może i byłby większy porządek, ale sami zanieczyścilibyśmy środowisko. Poza tym kto by po tym wszystkim sprzątał. Przecież to góry!


RE: Górska jesień - Pejot - 01-10-2007 06:40 PM

Powinni być jeszcze na szlaku tragarze z lektyką .budki z piwem i salony z telewizorem i leżanką.


RE: Górska jesień - jack66 - 02-10-2007 10:43 AM

W sobotni ranek przyjemnie się spało i dlatego zaspaliśmy,obudziliśmy się dopiero o 7.30.
Poranek przywitał nas piękną pogodą, więc decyzja mogła być tylko jedna, idziemy na Pilsko. Szybkie pakowanie i w drogę.Do Sopotni Wielkiej dotarliśmy o godz.9.30,początek wędrówki szlakiem żółtym przywitał nas zimnym wiatrem,- ciekawe co będzie na szczycie?.
Nasza wędrówka ubarwiana jest otaczającymi nas kolorami rudawe kolory hal, złoto czerwono żółte liście buków, to potęguje w nas radość wędrowania i obcowania z piękną przyrodą Beskidów. W okolicy Przełęczy Przysłopy dwa razy rozdzielamy się i szukamy szlaku- raz szlak był trochę widoczny w oddali, ale moje słabe oko-jeszcze przed browarkiem nie wypatrzyło go. Za nami podąża para turystów i też mają problemy z właściwym kierunkiem, ale w porę nas zauważają i wracają na szlak. Lasami bardzo fajnie się wędruje, ale na halach wiatr jest bardzo uciążliwy zakładamy więc kurteczki i czapeczki na uszy. Maszerując teraz szlakiem czarnym ukazują nam się piękne widoki Beskidów- na czele z Królową Babią Górą. W Uszczawne Wyżne zatrzymujemy się na posiłek i „małego brow”, widać tutaj już lekko porosłe przez młode drzewa połacie lasu, które było kiedyś zniszczone przez wichurę. Mija nas młody turysta -to dopiero trzecia osoba spotkana na szlaku, jest tutaj bardzo przepięknie. Jesteśmy zachwyceni tym szlakiem. Wchodzimy na szlak zielony, stopniowo lasy buczynowe zmieniają się na świerkowe i tutaj mijamy ciekawe formy skałek-trochę może nietypowe jak na te tereny. Spotykamy ponownie młodego turystę, -teraz On zjada małe co nieco. Chwila pogawędki i stwierdzamy wspólnie,że do Hali Miziowej pozostało około 30 min. Maszerując około 10 min. nagle naszym oczom ukazują się znane kształty budynków,- to Miziowa. Jestęśmy zaskoczeni tym widokiem tym bardziej, że trasę przebyliśmy około 30 min przed czasem.
W schronisku wypijamy gorące napoje i ruszamy na szczyt-wybieramy szlak żółty, trochę mokry i śliski, ale maszeruje się bardzo fajnie, turystów idzie paru. Dochodzimy do miejsca z którego widać Tatry, a tutaj niespodzianka taterki mocno zamglone,a wydawałoby się,że będą ładnie widoczne, widoczność w innych kierunkach jest bardzo dobra. Docieramy na szczyt, który wita nas bardzo zimnym i mocnym wiatrem, robimy parę zdjęć i uciekamy szlakiem czarnym na Miziową. Po małym posiłku wyruszamy szlakiem zielonym do Sopotni W. Przy Skałkach spotykamy trzech “gości” z uprzężami i linami, zdziwiony pytam
co tutaj robią?, okazuję się, że w tym lesie są bardzo fajne skalne ściany do uprawiania wspinaczki. Żegnamy się i ruszamy dalej pięknym lasem świerkowym, szlak biegnie szeroką równą drogą, następnie zaczyna stromiej opadać w dól i wchodzimy w lasy liściaste, które pięknie mienią się kolorami, tutaj wiatr już nie dokucza więc zdejmujemy kurtki i czapeczki. Po wyjściu z lasu na drogę asfaltową pozostaje nam jeszcze marsz do samochodu na oko 2 km. I tak powoli nasza piękna wycieczka dobiegła końca,jeszcze tylko 50 km i jesteśmy w domu.


RE: Górska jesień - jack66 - 02-10-2007 10:46 AM

jeszcze 4 fotki


RE: Górska jesień - spoko - 02-10-2007 11:01 AM

No widzę Jacku ,że nie próżnujecie .To Babia G ,to Pilsko.Ale przy tak wspaniałej pogodzie i tych barwach jesieni człowiek by całymi dniami przesiedział na łonie przyrody.
Ha! Powiadasz ,że były skałki .No to trzeba będzie je zbadać ,tym bardziej , ze od Sopotni nie podchodziłem na Pilsko .
Gratuluję udanego wypadu


RE:  Górska jesień - Sylwester - 02-10-2007 04:50 PM

jack66 napisał(a):
do Hali Miziowej pozostało około 30 min. Maszerując około 10 min. nagle naszym oczom ukazują się znane kształty budynków,- to Miziowa. Jesteśmy zaskoczeni tym widokiem tym bardziej, że trasę przebyliśmy około 30 min przed czasem.


Piękny czarodziejski Beskid, lubię jesienne barwy, ale .... trochę poczarowałeś z tym czasem czarodzieju Toungue


RE: Górska jesień - Danusia - 03-10-2007 06:59 AM

Ja tez byłam w sobotę na Pilsku. Dwa razy w roku spotykamy sie na wycieczce klasowej z moją klasa licealna i zawsze wtedy jedziemy w góry. Pogoda zaiste nam dopisała i piekne widoki można było podziwiać nie tylko ze szczytu ale i z całej drogi. Buczyny ślicznie sie wykolorowały na złoto i czerwono.....piękna jesień.  Szkoda ze nie spotkaliśmy się. Szliśmy również z Sopotni Wielkiej żółtym, czarnym a potem zielonym szlakiem, a na szczyt pętelka w odwrotnym kierunku. Powrót zielonym. Nasz kolega zapewnił nam dodatkową atrakcję pod tytułem kąpiel w wodospadzie, do którego wpadł robiąc zdjęcia. Na szczęście tylko zanurkował i pociwczył pływanie z płetwach górskich z plecakiem Wink.


RE: Górska jesień - jack66 - 03-10-2007 07:12 AM

Witam.
Źle się wysłowiłem,chodziło mi o to,że od Sopotni do Miziowej przyszliśmy o około 30 min.przed czasem podanym na mapie.
Pozdrawiam.


RE: Górska jesień - spoko - 03-10-2007 06:34 PM

Beskidu Małego muśnięcie

Sobota 29.09.2007

Gdy w sobotę rano wstałem
To po prostu oniemiałem
Błękit Nieba oraz białe chmurki
Zapraszały na wędrówkę w górki
Klarowne powietrze przez dzień cały
Więc wyruszyłem w Beskid Mały.

Do tej wędrówki w Beskid Mały zostałem zainspirowany przez naszą miłą forumowiczkę KATRIN.
Jakiś czas temu otrzymałem zaproszenie do wizyty jej rodzinnych stron.
Ciągle jednak coś wypadało i odsuwało termin odwiedzin.Wreszcie w piątek córa zdała ostatni egzamin na studia uzupełniające magisterskie policencjackie.Więc myślę sobie niech się trochę wyrelaksuje w górach.
Zabrałem obydwie córki i w drogę przez Wadowice na Andrychów
Aha musiałem jeszcze solidnie obiecać córom,że nie będę Je ciągał swoją dłuższą zaplanowaną trasą.One pójdą sobie swoją krótszą .A i tak bardzo niechętnie.Wolały zwiedzać Andrychów  Ja co prawda nic nie mam przeciwko miastu Andrychów ani tym bardziej jego urodziwym Forumowiczkom ale co góry to góry.Stanęło w końcu na tych górach.


Zawitaliśmy zatem wczesnym rankiem po 8 w domowych apartamentach Naszej KATRIN.Gospodarz i Gospodyni przyjęli nas bardzo serdecznie .Ciasto domowe smakowało wyśmienicie.A KATRIN wprowadzała nas w niuanse życia w krajach arabskich .które to wcześniej odwiedziła.Opowiadaniom nie było końca.Zacząłem zdawać sobie sprawę ,że dłuższy zaplanowany wariant wędrówki przeze mnie raczej nie będzie mieć miejsca  Po 10  mówię więc do Katrin .Pogoda wspaniała pasowałoby zachaczyć o górki.Katrin nie trzeba było dwa razy mówić ,Gdy usłyszała słowo górki natychmiast zabrała się z nami .Jako przewodnik i znawca terenu poprowadziła naszą wyprawę poprzez uliczki osiedlowe na Przełęcz Kocierską . Tutaj weszliśmy do znanego zajazdu górskiego o wspaniale urządzonym wystroju wewnętrznym a'la myśliwskim.
Po czym skierowaliśmy się za szlakiem zielonym w stronę przełęczy Beskid Targanicki a więc wariantem ,który zaplanowałem dla córek.
Po drodze porozmawialiśmy o wędrówkach ,o górach, o tym co w nich wspaniałego. I tak powoli zbliżaliśmy się do przełęczy .Powiem ,że szlak poprowadzony jest w dosyć ciekawym terenie.Inna sprawa ,że każdy szlak w górach jest bardzo ciekawy i inny na swój sposób.Dochodząc do przełęczy musieliśmy przejść przez bramę weselną .Udało się bez okupu.  

Na przełęczy nasze drogi rozeszły się .Katrin poszła przez Trzonkę i Złotą górę do Swojego City a my w dół za asfaltem do Targanicy a następnie w górę za asfaltem na przełęcz Kocierską .Ponieważ córy chodzą powoli ,zbyt powoli jak dla mnie, umówiliśmy się ,że ja pójdę szybciej swoim tempem a później podjadę samochodem dokąd One dotrą. Szybko więc pomykam naprzód wodząc łakomym wzrokiem po wspaniale ubarwionych górach jesiennymi kolorami na tle błękitnego nieba.Powietrze po nocnej burzy i wiatrach extra wyraziste.Chciałoby się ten czas tę chwilę piękna zatrzymać na zawsze.I na pewno coś z tego piękna zostało w sercu i w myślach..... .
Dochodząc do przełęczy mija mnie ferrari wiozące państwa młodych po ślubie na przyjęcie do wspomnianego wcześniej zajazdu.W końcu przełęcz.
Wsiadam do samochodu.W dół po córki .Gdzieś 2 km od przełęczy zabieram je i z powrotem w stronę Kocierzy i Dalej  do Suchej Beskidzkiej.Dla nas przygoda z Beskidem Małym zbliżała się do końca a dla KATRIN właśnie się zaczynała i to przygoda mrożąca krew w żyłach.Po rozstaniu z nami KATRIN pomknęła żwawo w górę w kierunku Trzonki i dalej Złotej Góry focąc po drodze ile wlezie.Tu wspaniały widok a tam jeszcze wspanialszy trzeba to uwiecznić na kliszy.W zapamiętaniu fotografowania KATRIN nie zauważyła zbliżające się do niej niebezpieczeństwo.A było bardzo poważne .KATRIN zatrzymuje się .O! tu jest piękne ujęcie, tu zrobię zdjęcie .Pstryk, i nagle z za drzewa a może i nie z za drzewa wypada olbrzymi pies i z głośnym ujadaniem rzuca się na KATRIN. KATRIN zamurowało w szoku .Pies kąsa i doskakuje i ujada .KATRIN przez pół godziny nie rusza się z miejsca .Nawet powieka nie drgnie .Pies zmęczony szczekaniem po pół godzinie zaczyna się oddalać .KATRIN również próbuje powoli oddalić się z miejsca zdarzenia.Dostrzega to pies .Wraca i jeszcze gwałtowniej dokazuje.I znów przez pół godziny trzyma KATRIN bez ruchu pokazując kto tu rządzi.Po następnej pół godzinie zadowolony z siebie odszedł i już nie wrócił. Katrin mogła wreszcie kontynuować swoją trasę .Po drodze spotkała miłego Fotografa .A ponieważ fotografia to wielkie hobby KATRIN ,więc było o trzym porozmawiać .I tak w końcu wieczorem udało się dotrzeć szczęśliwie do domciu  
Pozdrawiam w imieniu KATRIN i Swoim .Miłego czytania.

Ps Nie wiem czy to zbieg okoliczności ale ja również miałem duże przeboje z psem w Beskidzie Małym O czym opisałem w Poście"wyprawa naukowa na Leskowiec".Sprawa wnet by się oparła o wyrzucenie ze studiówToungue
[attachment=5660][attachment=5661][attachment=5662][attachment=5663][attachment=5664]
grzybki w rękach KATRIN
[attachment=5665]


RE: Górska jesień - Pablo - 03-10-2007 08:22 PM

Czekałem na ten wyjazd bardzo długo i mimo że oboje z Bogusią byliśmy w nie najlepszej kondycji (choroba), to nie można juz było dłużej tego odkładać. W piątek wieczorem wsiedliśmy do pociągu, w Malborku dosiedli się Anetta z Rychem, i tak po 15stu długich godzinach (!) dotarliśmy do Zakopanego Wink . [attachment=5666]

Na dworcu przywitał nas Admin, który spijał sobie czekoladkę w dworcowym barze. Robimy małe zakupy i pakujemy się do busa do Palenicy Białczańskiej. Niestety nie udaje nam się skontaktować z Kasumim i już wiem że tym razem się nie spotkamy…
Ok. 12stej ruszamy z parkingu wyprzedzając szybko setki wczasowiczów atakujących Morskie Oko, wreszcie Wodsp. Mickiewicza i skręcamy za zielonymi znakami na właściwa drogę do Dol. Roztoki. Robimy przerwę i po bro za spotkanie „po latach”, a dokładniej od marca Wink Zasypujemy Pedra pytaniami, jak było na Alasce, ale czasu nie ma zbyt wiele a Kozi Wierch czeka więc szybko ruszamy…
Pięknie prezentuje się otoczenie Dol. Roztoki , wita nas pierwszymi jesiennymi kolorami pięknie odsłaniają się kolejne widoki [attachment=5667][attachment=5668]

Tą samą drogą zaczynało się nasze czerwcowe spotkanie z Marychą, Sylwestrem i Fasmakiem. Pokonując próg DPSP czarnym szlakiem zaczyna być chłodno, zaczyna wiać, staję na chwilę zamykam oczy i przez minutę zachłannie łykam rześki powiew…
…a tak powietrze górskie działa na chorą Bogusię
[attachment=5669]


RE: Górska jesień - Pablo - 03-10-2007 08:28 PM

W Piątce mamy zarezerwowane spanie, kolejny forumowicz – Lelko zadbał z rana o nasz dobry sen Wink . Mamy pokój nr 15 (poddasze Smile ) z nami między innymi 7 Słowaków i Belg. Szybkie rozpakowanie i ruszamy w kierunku Koziego W. Dość chłodna aura i porwisty wiaterek zmusza nas do ubrania kurtek i czapek. [attachment=5670]

Szybko zdobywamy wysokość, by w końcu stanąć na szczycie, piękne widoki rekompensują nasz wysiłek [attachment=5671][attachment=5672]

Szczytujemy Wink [attachment=5673]

Nie mogło zabraknąć z nami formowego bałwanka, który wychylił z nami toast za zdobycie Koziego Wink [attachment=5674]
Jak widać w wyśmienitych humorach wracamy do schroniska [attachment=5675] by przejść do wieczornej części spotkania. Pedro opowiada o swoich wojażach po Ameryce Płn. Oglądamy foty z Monument Valley oraz Grand Canyon. Oglądamy zdjęcia Lelko z dzisiejszej eksploracji Miedzianego, w miedzy czasie wychylamy flaszkę miodóweczki i tak kończymy udany dzień.


RE: Górska jesień - Pablo - 03-10-2007 08:34 PM

Opuszczamy Piątkę za 20 siódma, udaje mi się zdobyć moją ładowarkę z bateriami pozostawią w recepcji na noc. Żegnamy się z Lelko, on rusza na Orlą a my w dół. Żegnamy pięknie oświetloną porannym słońcem Dol. Roztoki [attachment=5676][attachment=5677]
Lądujemy na Łysej Polanie, przekraczamy granicę i autobusem do ski centrum w Zdiarze, nasz kolejny cel to Tatry Bielskie [attachment=5678]
Ruszamy zniszczonym lasem w Dolinie Bielskiego Potoku, Dol. Do Regli wita nas pięknymi kolorami jesieni. [attachment=5679] Mozolnie pniemy się Szeroką Doliną [attachment=5680][attachment=5681] Niestety od rana mam kłopot z lewym kolanem, które co krok daje o sobie znać, skutecznie spowalniając wędrówkę. Po drodze mijamy pierwsze stado kozic na zboczach Szalonego Wierchu, w końcu osiągamy upragnioną Szeroką Przełęcz [attachment=5682]


RE: Górska jesień - Pablo - 03-10-2007 08:41 PM

Na deser dzisiejszego dnia Pedro z Bogusią postanawiają zdobyć Płaczliwą Skałę. Rozdzielamy się na dwie grupy. Idę razem z nimi na szczyt, na lekko mimo kuśtykania Wink powinienem dać radę a obawiam się, że jutrzejsze plany już mnie nie dotyczą Sad. Ruszamy lewą stroną pierwszego wzniesienia, wchodzimy w kosodrzewinę by następnie prawą stroną minąć jedyną turnię po drodze. Trawersujemy Szeroki Upłaz wyraźnym śladem starego szlaku, po drodze mijamy kolejne stado kozic z których obfitości słynnie ten rejon Tatr, pięknie prezentują się zabielone szczyty Wysokich [attachment=5683][attachment=5684]Przypomina mi się relacja Spoko, na którym również wielkie wrażenie zrobił ten piękny widok… Mijamy grzebień skalny i północną ścianą pniemy się zakosami w górę po kruszyźnie upstroszonej brązowymi trawkami [attachment=5685] Pedro i Bogusia zostawiają wbite kije na drodze dla łatwiejszego zejścia, czasu nie wiele spieszymy się by zejść przed zmrokiem, ja kuternoga skutecznie opóźniam marsz. Gdy mam już dosyć pytam Pedra, który wyżej przed nami czy widzi szczyt… „poczekaj, już jestem” odpowiada Big Grin Jest pięknie, cudowne widoki [attachment=5686] Schodzimy [attachment=5687] Idziemy dalej zielonym szlakiem w stronę Przełęczy Pod Kopą. Zachodzące słońce nad Tatrami pięknie żegna dzisiejszy dzień grą światła na grani Bielskich. [attachment=5688][attachment=5689] Przy coraz większej szarówce schodzimy do Białego Stawu. Resztę drogi pokonujemy przy czołówkach. Dzień kończymy po około 13stu h. marszu w Schronisku Przy Zielonym Stawie Kieżmarskim. Kolacja, myciu, wieczorne lekko zakrapiane rozmowy formowe i spaćku.


RE: Górska jesień - Pablo - 03-10-2007 08:47 PM

Rano Anetta, Z Rychem i Pedrem wyruszają na Jagnięcy Szczyt, dla nas było to tym razem nie dane… Wstajemy półtorej godziny po wyjściu i po śniadaniu z jednym z najpiękniejszych widoków przez okno schroniskowe idziemy zwiedzić okolice Zielonego Stawu, która w świetle dnia ukazała się w całej swojej niesamowitej jesiennej krasie
[attachment=5690][attachment=5691][attachment=5692][attachment=5693][attachment=5694][attachment=5695]

Czekamy na powrót naszej szczęśliwej trójki [attachment=5696], którzy to sami musza Wam opowiedzieć o swoich przeżyciach, świstakach i zdobyciu Jagnięcego. Już kończy się nasza jesienna przygoda, schodzimy na dół, parę minut czekamy na autobus i wracamy do Zakopanego.


RE: Górska jesień - Pablo - 03-10-2007 08:50 PM

Na koniec Górski Świat idzie na Krupówki uczcić toastem i obiadem udany wypad. [attachment=5697][attachment=5698]
A na koniec dzięki uprzejmości Rycha i jego świeżo wystruganej lasce mogłem dokuśtykać na dworzec Wink [attachment=5699]

Spotkanie bardzo udane dzięki uczestnikom, wyjątkowej atmosferze i pięknej aurze. Dziękuje wszystkim, Lelkowi za miłe spotkanie, Anecie, która uwielbia skały i łańcuchy, z którą niedługo wybierzemy się na kurs Wink , niezmordowanemu Rychowi, który pokona każdą odległość, mojej Bogusi która uparcie realizuje swoje marzenia i Adminowi Pedro Bartkowi, który zna prawie każdy zakamarek i każdą turnie w tych pięknych górach, dzięki któremu nie trzeba się o nic martwić Smile
Ale przeciągnąłem, dziękuję za uwagę
P.


RE: Górska jesień - Sylwester - 03-10-2007 08:59 PM

gratulacje, grunt to dobrze spędzony czas, czas spędzony w doborowym gronie*

*a za absencję w Bieszczadach jeszcze mi się wytłumaczycie ...


RE: Górska jesień - Hella - 04-10-2007 07:01 AM

Po takich zdjęciach i relacji aż nie chce się zabierać do pracy Sad tylko pakować plecak i ruszać Waszymi śladami...

Dzięki! Big Grin Big Grin Big Grin


RE: Górska jesień - spoko - 04-10-2007 07:16 AM

Świetna Pablo relacja udanej wyprawy.Dla tych boskich jesiennych widoków warto było czekać do końca września.Zdjęcia znakomite, wspaniale prezentują urodę Tatr.Gratuluję wielkiego zaparcia ,które pozwoliło pomimo bolącego kolana zrealizować tak wiele.
Pozdrowienia dla wszystkich uczestników wyprawy.


RE: Górska jesień - dzienciol313 - 04-10-2007 08:49 AM

Garatuluje Pablo,świetna wyprawa, piękne zdjęcia,a te widoki,hmmmm..........cudownieSmile
A co do pogody, to Ty masz chyba jakies układy tam na górzeBig Grin
Swietna ekipa,pozdrowienia dla wszystkich.


RE: Górska jesień - Pedro - 04-10-2007 10:11 AM

Fajnie się czytało Pablo, znowu byłem tam razem z Wami.
Ostro tylko przesadziłeś z tą moją znajomością Tatr - ale niech zostanie fajnie brzmi Big Grin

Dzięki i dla Was i dla Ryszardów Smile i dla Lelko. Miło było się spotkać i oby do jak najrychlejszego kolejnego razu Smile


RE: Górska jesień - Danusia - 04-10-2007 10:57 AM

Ale fajnie sie Wam udało i towarzystwo i pogoda Smile. Miło było sie tam przenieść na chwilkę


RE: Górska jesień - Rycho - 04-10-2007 12:51 PM

pięknie Pablo nic tylko muszę napisać moją część relacji i zabieram się do tego bądźcie cierpliwi


RE: Górska jesień - Rycho - 04-10-2007 02:15 PM

relację zacznę od rozstania na przełęczy pod Płaczliwą Skałą[attachment=5711] my z Anettą "zakładamy obóz" i czekamy na zdobycie szczytu przez naszą trójkę mamy około dwie godziny na ich powrót to sporo a o tej godzinie był tam mały ruch więc m0ogliśmy się delektować pięknem i ciszą jaka panowała razem z nami delektowały się wspomniane przez Pawła kozice[attachment=5712]patrzę na zegarek minęła ok godzina od wyjścia ekipa powinna już "szczytować" patrzymy w górę są [attachment=5713] a nasz czworonożny przyjaciel niczym się nie przejmuje [attachment=5714] w oczekiwaniu na powrót robimy jeszcze pamiątkowe fotki [attachment=5719] po chwili zaczynają sie ukazywać nasi towarzysze wyprawy pierwszy oczywiście Pedro[attachment=5720].


RE: Górska jesień - Rycho - 04-10-2007 02:26 PM

jest późno czas nagli trzeba zaliczyć jak najwięcej zejścia przy świetle dziennym ruszamy w drogę, zachodzące słonko tworzy przepiękne krajobrazy[attachment=5721][attachment=5722][attachment=5723] schodzimy i naszym oczkom ukazuje się cel następnego dnia Jagnięcy w zachodzącym słońcu wygląda pięknie [attachment=5724]dalej maszerujemy w stronę schroniska nad Zielonym Stawem zapada zmrok ostatni odpoczynek[attachment=5725] dalej już z czołówkami docieramy do bazy wypadowej na następny cel naszej krótkiej ale obfitej w atrakcję wyprawy ale o tym nieco później...CDN


RE: Górska jesień - paaulo - 04-10-2007 03:05 PM

Pablo przeczytałem z przyjemnością. Duży plus za dużą ilość zdjęć.
Rycho czekam na ciąg dalszy.


RE: Górska jesień - Hella - 04-10-2007 07:05 PM

Faktycznie, musicie mieć jakieś układy tam na górze... Big Grin

Zdjęcia po prostu baaajeczne!!!! Rolleyes


RE: Górska jesień - jack66 - 05-10-2007 06:20 AM

Piękna kolorowa wyprawa.Smile
Gratuluję wszystkim uczestnikom wycieczki.
Pozdrawiam.


RE: Górska jesień - Karo - 06-10-2007 05:53 PM

wspaniałe relacje piszecie, Bogusie spotkałam zaraz po powrocie jeszcze z bagażem na plecach także dla mnie był to świeży powiew gór..


RE: Górska jesień - Karo - 06-10-2007 05:58 PM

oj trochę za duży skrót myślowy zrobiłam. Bogusie spotkałam jak ona wróciła z zakopanego jakies pare dni temu i to ona była w "turystycznym górskim stroju" co od razu przypomniało mi góry.

no. teraz jaśniej mi wyszłoSmile


RE: Górska jesień - Rycho - 06-10-2007 07:10 PM

... wszyscy budzimy sie przed budzikiem, ale nikt się nie odzywa wyglądam przez okno piękny wschód słońca zapowiada piękny dzień [attachment=5736] szybko się ubieramy i wychodzimy. Na dworze wita nas mroźny poranek chłodek pobudza nas do działania no i te widoki [attachment=5737] pniemy się w górę schronisko zaczyna maleć[attachment=5742] a wszystko zmienia kolory w świetle wschodzącego słonka zerkamy za siebie czy to jawa czy sen[attachment=5738] sami oceńcie [attachment=5739] widoki są przepiękne[attachment=5740]


RE: Górska jesień - Rycho - 06-10-2007 07:12 PM

idąc dalej spotykamy gościa, który stracił pracę, ma czas na podziwianie pięknych widoków [attachment=5779][attachment=5780] wkraczamy w wyższe partie gór, krajobraz zaczyna się zmieniać [attachment=5781] za nami Dolina Jagnięca [attachment=5782] i widok na Łomnicę [attachment=5783] zaczyna się najtrudniejszy odcinek drogi na szczyt [attachment=5784] [attachment=5785]


RE: Górska jesień - Rycho - 06-10-2007 07:13 PM

teren zaczyna sprawiać nam więcej trudności, ale widoki dookoła wynagradzają trud [attachment=5812]Tatry Bielskie [attachment=5813] w oddali Orla Perć [attachment=5814]momentami naprawdę bardzo trudne warunki [attachment=5815]mozolnie, dalej pniemy się w górę[attachment=5816]w końcu stajemy na szczycie[attachment=5817][attachment=5818]


RE: Górska jesień - Rycho - 06-10-2007 07:14 PM

widoki ze szczytu zapierają dech w piersiach [attachment=5759] [attachment=5763][attachment=5762][attachment=5761][attachment=5760]temperatura zmusza nas do powrotu, znów trzeba się skoncentrować i bezpiecznie zejść [attachment=5764][attachment=5765]


RE: Górska jesień - Rycho - 06-10-2007 07:15 PM

schodzimy w pięknym słonku, ukazują się nam nowe widoki w nowym świetle[attachment=5805][attachment=5806]zauważamy naszych przyjaciół czekających i dopingujących nas z dołu (dobre jest takie wsparcie)[attachment=5807][attachment=5808]na dole posiłek i ruszamy w dół, ostatni rzut oka za siebie i w drogę[attachment=5809][attachment=5810][attachment=5811]


RE: Górska jesień - Rycho - 06-10-2007 07:16 PM

pierwsi wychodzą Bogusia z Pablem potem ja z Anettą i na końcu Pedro. Pedro dogania nas na szlaku, Paweł i Bogusia czekają na nas przy śniadanku dalej ruszamy razem [attachment=5773] przygoda się kończy jesteśmy na dole[attachment=5774] jeszcze zasłużony odpoczynek przed odjazdem autobusu [attachment=5775] ostatni rzut oka na Tatry i zostają wspomnienia i tęsknota...[attachment=5776]


RE: Górska jesień - tomtur - 06-10-2007 08:15 PM

Rycho gratulacje dla was wszystkich ,piekna wyprawa ,piekne zdjecia ,piekna pogoda.Ja z Jagniecym mam pewna sprawe do załatwienia ,udało mi sie wejść trochę za prze.kołową ,a tego łańcuszka szukałem w śniegu.


RE: Górska jesień - spoko - 06-10-2007 08:47 PM

Piękna sprawa cała ta wyprawa.Wschody i zachody słońca rewelacyjne.Natura wspaniale Was obdarowała całym swym bogactwem .Widocznie zasłużyliście na to.... .
pozdrawiam


RE: Górska jesień - Rycho - 07-10-2007 09:29 AM

Spoko ładnie to napisałeś, patrząc dziś za okno na pogodę coś musi być w Twych słowach. Chciałbym podziękować Pablowi za to, że nas wyciągnął z domku, Bogusi za przemiłe towarzystwo, Pedrowi za wiedzę i umiejętność jej przekazania oraz Anetcie, która była fotoreporterem.


RE: Górska jesień - paaulo - 07-10-2007 10:46 AM

Fajna relacja, zazdroszczę takiej wycieczki.

Rycho napisał(a):
momentami naprawdę bardzo trudne warunki (attachment=5815)

Następnym razem wyjmij jeden z przytroczonych do plecaka kijków i trzymaj go w lewej (w tym przypadku) ręce. Lepiej będzie ci się szło, zyskasz pewny punkt podparcia, a w razie potrzeby możesz się ratować odepchnięciem.


RE: Górska jesień - dr.Etker - 07-10-2007 02:00 PM

Zdjęcia rewlacyjne.Opis zaświadcza , że przygoda była pełna.Gratulacje dla Wszystkich uczestników kolejnej udanej imprezy forumowej.


RE: Górska jesień - Karo - 07-10-2007 05:34 PM

przepiękne zdjęcia! tylko zazdrościć


RE: Górska jesień - Sylwester - 07-10-2007 06:05 PM

widzę, że udała się wyprawa, to bardzo dobrze, życzę by kolejne imprezy były jeszcze lepsze, pozdrawiam


RE: Górska jesień - Sylwester - 07-10-2007 07:31 PM

To zdjęcia autorstwa Karo dotyczące Jej relacji z postu 87 i kolejnych ...


RE: Górska jesień - Sylwester - 07-10-2007 07:35 PM

cd.


RE: Górska jesień - Bogusia - 07-10-2007 08:00 PM

Karo, gratuluję udanej wycieczki! No i cieszę się, że udało się umieścić zdjęcia
nie ma jak zawsze pomocna dłoń Sylwestra Wink

Pozdrawiam serdecznie i być może znów do zobaczenia Big Grin


RE: Górska jesień - spoko - 07-10-2007 08:01 PM

Karo w tej pelerynce -po prostu rewelacja .


RE: Górska jesień - Hella - 07-10-2007 08:04 PM

Hmmmm...
Pablo narzekał na brak nowych relacji Sad
A tu chociaż nowe zdjątka. Fajniusio Smile Smile


RE: Górska jesień - Lelko - 12-10-2007 05:48 PM

Witam
Czas na zaległą relację z końca września (29-30), kiedy to wybrałem się na weekend w Tatry.
Jak zwykle cały wypad w góry był zrobiony spontanicznie.
Niezła prognoza pogody + perspektywa wieczoru spędzonego wśród uczestników forum Górskiego Świata zmobilizowały mnie do wyruszenia na tatrzańskie szlaki.

Godz. 5:40 Zakopane; przywitało wspaniałą pogodą, rześkie powietrze i bezchmurne niebo zachęcało do jak najszybszego wyjścia w góry
Teraz tylko autobusem na Łysą Polanę i szybkie podejście do schroniska w dolinie Pięciu stawów skąd było już widać cel sobotniej wędrówki Smile
[attachment=5919][attachment=5920][attachment=5921]

Do schroniska w "piątce" dotarłem zdecydowanie przed godz. 9:00 dzięki czemu nie miałem problemu z zamówieniem noclegu dla 6 osób. (zapowiadała się forumowa "impreza" w większym gronie - Pablo, Bogusia, Rycho, Anetta i Pedro, w takim towarzystwie zawsze będzie ciekawy wieczór Big Grin)

Mając już miejsce w pokoju, wyruszyłem na Szpiglasową przełęcz
W czasie tej drogi nastąpiła gwałtowna zmiana pogody
Rozpoczęło się od wichury, a następnie niebo zakrył gruby całun chmur
[attachment=5922][attachment=5923][attachment=5924][attachment=5925]


RE: Górska jesień - Lelko - 12-10-2007 05:50 PM

Szpiglasowa przełęcz przywitała mnie fatalną widocznością oraz podmuchami przy których ciężko ustać. W tej sytuacji postanowiłem przed podejściem wyżej poczekać za skałą sprzyjające warunki . Po 40 minutach, kiedy to przemarznięty zbierałem się do zejścia w kierunku Morskiego Oka nastąpiła pewna poprawa pogody, wystarczająca aby zdecydować się podejść na pobliski szczyt Smile

[attachment=6054][attachment=6055][attachment=6056][attachment=6057]
[attachment=6058][attachment=6059][attachment=6060]


RE: Górska jesień - Lelko - 12-10-2007 05:53 PM

Jeszcze widoczek podczas zejścia do schroniska
[attachment=6061]

Dopiero wieczorem w "piątce" spotkałem resztę forumowej ekipy schodzącej z Koziego Wierchu. Spędziliśmy ciekawy wieczór w miłej atmosferze przy rumie i miodówce, a następnego dnia ponownie samemu wyruszyłem na szlak
Zawrat - Kozia przełęcz - Kuźnice
[attachment=6062][attachment=6063][attachment=6064]
[attachment=6065][attachment=6066][attachment=6067]

Skąd trzeba było wracać do domu


RE: Górska jesień - Fazik - 12-10-2007 06:16 PM

Wyjścia na tzw. "wariata" smakują najlepiej, szczególnie w takim towarzystwie, gratulacje.
P.s. Popraw sprawę z fotkami.


RE: Górska jesień - Pablo - 12-10-2007 07:32 PM

Wprawdzie już słuchałem o tym "pobliskim szczycie" Smile , ale chętnie jeszcze raz obejrzę fotki no a szczególnie te nie znane mi z Orlej
Pozdrawiam Lelko i do następnego razu... Wink


RE: Górska jesień - Karo - 12-10-2007 08:28 PM

wspaniale że podobają się wam zdjęcia...co do tej peleryny to pamiętam że na szlaku wzbudzałam duże zainteresowanie i nie wiedziałam czemu....ale jak zobaczyłam to zdjęcia nad Rohackim Plesem to się wcale nie dziwię. Dziękuje za pomoc z tymi zdjęciami

Bogusiu do zobaczenia, zresztą mijałam Cię dziś na starym ieście haha


RE: Górska jesień - KasiaA - 13-10-2007 03:29 PM

Nie było mnie tylko 2 tygodnie a tyle nowych i fajnych relacji z Waszego wędrowania.

Oczywiście ja też byłam w górach. Do samego końca nie było wiadomo czy będą to Tatry czy Alpy, w czwartek jednak telefon ze Tatry bo pogoda stabilna. W piątek jedziemy. Mój plecak wazy ponad 20 kg, jak ja go wytaskam do Betlejemki? Przed wyjściem na szlak jeszcze obiad i piwo co jeszcze bardziej utrudnia wędrowanie Wink no ale chłopaki tez mają ciężkie plecaki więc moze nie zostanę tak całkiem w tyle...
Lekko na bezdechu jako pierwsza docieram do Betlejemki, już zresztą po zmroku. Nie ma miejsc. Jak to, ja na kurs! Aaa, to są.
Pierwszy nietakt: od razu pakuję sie do pokoju instruktorów Wink
Wieczorem mamy "wieczorek zapoznawczy". Jestem ja Toungue Mariusz, kumpel z kursu zimowego, Roberto = nasza grupa pod przewodnictwem Waldiego. Rafał i Bartek są u Kazia któruy jeszcze nie dojechał. Nastepuje mała integracja, zostajemy poinformowani że bedziemy się wspinać itd. Już się boję...
Rano dyspozucja ze idziemy na Prawe zeberko Skrajnego Granatu. Ok. Roberto prowadzi, ja idę w zespole z Mario. Jestem najsłabsza ale nie jest źle. Przechodzę drogę z 1 odpadnięciem. Na koniec pada komenda ze teraz schodzimy a nie zjeżdżamy... Do góry każdy jakoś wyjdzie... Idę z Robertem który mnie instruuje: bardziej w prawo: w lewo: nizej stopa, trzymaj się krawądki... Całe szczęście ze tylko 1 wyciag jest do zejścia.
W Murowańcu powtórna integracja, obawiam się ze bedzie trzeba zaporęczować drogę do Betlejemki. Ale wszyscy tak docieramy w końcu Wink
Na drugi dzień ja prowadzę czyli cos super łatwego: Płyta Lerskiegi i grań Kościelców. To tylko III więc nie jest źle. Tylko 2 wyciagi, później już tylko lotna na grani. Pogoda niezła w przeciwieństwie do dnia poprzedniego.
Kolejny dzień to "Setka" na Zadnim Kościelcu. Też moje prowadzenie. Jakoś idzie, chwila wahania na 5 wyciagu przed przewieszką, taką maleńką. Skutecznie mnie motywuje to, że Waldi każe mi zejść jakieś 2 metry poniżej do haka taternickiego! To ja juz wolę w górę... Niestety, wstyd ale na kolejnym wyciągu ręka wyjechała mi z klamy i lecę... Pierwszy lot. To co pamietam to zastanowiło mnie dlaczego mam nogi wyżej niż głowę? Robert go pieknie wyłapuje choc ściagło go do ściany... Ale jest ok.
W Murowańcu kolejna integracja: Kazio daje lekcje chopakom jak sie dziewczyny podrywa (wystarczy pogładzic naszywkę TOPR) Wink Kolejny dzień to Filar Staszla na Granatach. Roberto prowadzi, Mariusz sie pochorował. Dla Roberta to pestka, ja zaczynam swoją histerię na przewinieciu, wystarczy mnie raz o... i idę dalej bez słowa. To sie na prawdę da przejść!
Wieczorem zapada decyzja ze schodzimy na dół i jedziemy do Hollentalu bo się pogoda psuje. Więc znowu z tymi plecakami schodimy na dół. Noc w Krakowie, małe przepakowanie i jedziemy. Mariusz zostaje, w jego miejsce dołącza Justyna. Na polu namiotowym u podnóża pasma Rax jesteśmy około 20, rozbijamy namioty, zamiast śledzi należy mieć gwoździe aby je w te kamienie wbić. Przeżywam chwile rozsterek jak sie okazuje ze mój tropik nie pasuje do namiotu, w końcu jednak chłopaki jakoś go naciągają... Ponowna integracja i rano w góry. Sami mamy znaleźć drogę pod ścianę: idzie nam to dosć szybko, podchodzimy, ja mam prowadzic, oszpejam sie i czekamy na Waldiego. Co prawda to moje V wygląda jak abstrakcja, w przewieszeniu ale skoro V to da sie jakoś. Robert próbuje, pokazuje mi sekwencję pierwszych przechwytów... No, moze jakos to bedzie. Nie ma Waldiego. W końcu dzwoni: gdzie jestescie? Pod ścianą. Nie, ja jestem pod ściana a Was nie ma... W końcu docieramy pod właściwą ścianę. 6 wyciągów, no i ten początek jest logiczny w przeciwieństwie do poprzedniego! nie jest źle. Prowadzę to jakoś klasycznie. Robert przezywa tu swoje matrix z drzewem: odpada od ściany: plecakiem wpada na drzewo, które ugina sie pod nim i odbija go ponownie do ściany. Jest fajnie.
Kolejne dni, kolejne prowadzenia, kolejne drogi... Najbardziej w pamieci utkiła mi Sonnenplattenweg, piękna, malownicza, długa. Chyba na Alte Weste spanikowałam i nie mogłam przejść trawersu IV+. Fakt, był w lufcie ale nieźle ospitowany. Po prostu dałam tam plamę jak nic.
Ostatni dzień to autoratownictwo w dzień. Super "zabawa", powtórka z wielu fajnych i nader uzytecznych rzeczy. Później chwila odpoczynku i nocne wspinanie na drodze z Robertowym matrix. Rano juz niestety tylko powrót do Polski.
Było rewelacyjnie, jedna z takich przygód życia. Szkoda że już "po" ale nie zamierzam tego zaprzepaścić. I mam nadzieję ze mi się uda.


RE: Górska jesień - paaulo - 13-10-2007 05:01 PM

No ładnie. Smile
Gratuluję realizacji taternickiego marzenia.


RE: Górska jesień - spoko - 13-10-2007 05:31 PM

No Kasia przebojem wchodzi na szczyty wiedzy i umiejetności tak trudnego sportu wyczynowego jakim jest wspinaczka w skale.Gratuluję dobrze spędzonego czasu.Zamiana Tatr na Alpy myślę(pomijając aspekt kosztów) była ciekawa .Inna skała ,długość dróg ,nowe doświadczenia.... .
Ale na marginesie(czytania postu) nasunęło mi się takie pytanie .Czy byli potrzebni podczas tego kursu instruktorzy i czym się poza integracją zajmowali ?Wink
Kasia życzę realizacji kolejnych marzeń i celów i tyle zejść ile wejść . tyle


RE: Górska jesień - KasiaA - 13-10-2007 05:47 PM

O tak, spoko, instruktor to nader potrzebna rzecz!
W zespole jest 3 kursantów, chodzimy w dwóch zespołach: 1 kursant z instruktorem, ten zespół prowadzi i taki adept sztuki wspinania idzie zawsze z instruktorem. Masz koniecznie do przeprowadzenia 3 prowadzenia. Dostajesz topo drogi i na początku kazdego wyciągu konsultujesz dalszą drogę, jakie stanowisko bedzie następne, jak prowadzic żyły liny. Po czym wychodzisz do prowadzenia wyciągu, dochodzisz na stanowisko, ściągasz instruktora i wysłuchujesz komentarzy co źle zrobiłeś: jakie przeloty były xle założone, co i gdzie źle w[ięte, w jakiej formacji wspinając się jakie błędy popełniałeś, dlaczego sie zmęczyłeś itd. Prowadzący drugiego zespołu wspina się zaraz po instruktorze i jego błędy mogą być korygowane od razu. Poza tym nie mysli juz nad przebiegiem drogi i ma wpięte ekspresy w przeloty.

Integracja nie tylko jest przy piwie. To również omówienie tego co było podczas dnia, wytknięcie poważnych błędów ale i zdanie kursantów: co ci odpowiadało a co nie, itd.
Taki kurs daje ci niesamowicie wiele wiedzy, masz możliwość rozwspinania się. Ni ejest nałką wspinania, raczej nauką obycia ze sprzętem, z zapewnieniem bezpieczeństwa: przez kilkanaście dni powtarzasz czynności uniemożliwiające ci zabicie siebie przez głupotę i niezabicie partnera: chocby po całym dniu wspinaczki jak już masz dość wszystkiego musisz jkeszcze bezpiecznie założyc 3 zjazdy. Przygotować wycof itd. Instruktor jest jakby z boku: nie powie ci co masz robić: patrzy, obserwuje. To ty samodzielnie podejmujesz decyzje czy np dobrze przepiałeś line i czy dobrze przygotowałeś stanowisko zjazdowe. Jeśli robisz coś źle to słyszysz: pomyśl! czasem opatrzone i ostrym komentarzem.


RE: Górska jesień - Pablo - 13-10-2007 06:48 PM

Wspaniała przygoda, moje gratulacje. KasiaA może zostaniesz forumowym instruktorem wspinaczki Smile ?? Majka pewnie będzie Ci trochę zazdrościć, jest gdzieś w okolicy u nas ("pieskie szkolenie")
Będą jakieś foty??
pozdrawiam
p


RE: Górska jesień - Sylwester - 13-10-2007 06:53 PM

Kasia A bardzo to wszystko pięknie opisałaś, przeczytałem z zainteresowaniem i przyjemnością, tekst I klasa - pozdrawiam


RE: Górska jesień - spoko - 14-10-2007 07:17 PM

Znalazłem dwie takie infornacje zdjęciowe na temat drogi którą Kasia spacerowała w Hoellentall -sonnenplattenweg
[attachment=5979][attachment=5980]


RE: Górska jesień - KasiaA - 15-10-2007 06:36 AM

Spoko, dziękuje! Smile Ale mi frajdę zrobiłeś tymi zdjęciami! To właśnie ta droga.
A ja nadal nie mogę wrócić do rzeczywistości, dziś pierwszy dzień w pracy...
Za 2 tygodnie Słowacy zamykają szlaki...

Z tajemnych źródeł jest mi wiadomo, że coraz więcej osób na forum interesuje się wspinaczką. I bardzo dobrze, będą na wiosnę biby w dolinkach podkrakowskich Wink


RE: Górska jesień - spoko - 15-10-2007 05:47 PM

Dla zainteresowanych drogami w skalnych ścianach Alp Austriackich podaję link
http://www.bergsteigen.at/de/touren.aspx?ID=220.
Jeżeli ktoś planuje przejście jakieś drogi to chyba tu najszybciej można znaleźć opis
Pozdrawiam


RE: Górska jesień - spoko - 15-10-2007 06:37 PM

Witam wszystkich późnawą popołudniową porą .Ale na usprawiedliwienie mam to że nie spędziłem ten dzionek w zaciszu domowym ale aktywnie od rana w górkach.Zabrałem się jak zwykle z córką do Żarnówki a stamtąd hop na górki
Podjechałem do sławnego w Polsce Pcimia a stamtąd za czarnym szlakiem na Łysinę Z rana o ósmej troszkę mroźnie, troszkę wietrznie.,troszkę mgliście,troszkę ciemno w lesie.
Od schroniska Kudłacze czerwonym szlakiem na Lubomir Niedaleko Lubomira Ktoś przymocował na drzewie kawałek deski z wyrytym wierszem ,którego zapamiętany fragment (nieco zmodyfikowany do rymu) przytoczyłem w wątku czy zamykać i likwidować szlaki .Wydaje mi się ,że bardzo pasuje do tego wątku i daje wiele do myślenia
Na Lubomirze Nowy budynek Obserwatorium astronomicznego na miejscu tego z przed wojny i zniszczonego w czasie jej trwania.Budynek uroczyście otwarto 6 X 2007 r(kamień węgielny lipiec 2006).Brak jeszcze wyposażenia a szkoda bo myślałem że sobie jakieś górki na Marsie obejrzę Z Lubomira skierowałem się za szlakiem żółtym w kierunku Lubonia .Przy szlaku znowu mała figurka Św Bernarda- Patrona Alpinistów i napis fragment napisu ;który znajduje się na Hospicjum na przełęczy Berneńskiej W Alpach.
"Boże dziękujemy Ci ,że dałeś na św Bernarda patrona alpinistów i miłośników gór.Niech jego stawiennictwo zapewni nam bezpieczny powrót do domu i dobrą pogodę w górach"
Jakże wymowne -dodam od siebie
W godzinach okołopołudniowych zrobiło się cieplej i raźniej .Słońce wydobyło całą głębię kolorów jesiennych.
I tak powoli oglądając,rozmyślając zbliżałem się do Lubonia nie dochodząc do samej miejscowości skręciłem ze szlaku nieco wcześniej w prawo tak aby mieć bliżej do Pcimia asfaltem.
I byłoby wszystko bardzo piękne gdyby nie mały kundelek po drodze .Zezłoszczony zapewne ,że nie zwracam na jego szczekanie uwagi ,kłapnął mnie za łydkę zębami .Aż siniaki zostały
Pozdrawiam wszystkich


--------------------------------------------------------------------------------


RE: Górska jesień - Karo - 15-10-2007 07:58 PM

a jaka to okolica gdzie byłeś? niestety nic mi nie mówią nazwy tych miejsc....i jeszcze jedno, czy ten pies nie miał właściciela? straszne


RE:  Górska jesień - spoko - 15-10-2007 08:16 PM

Karo napisał(a):
a  jaka to okolica gdzie byłeś? niestety nic mi nie mówią nazwy tych miejsc....i jeszcze jedno, czy ten pies nie miał właściciela? straszne

Dziękuję Karo za współczucieWink
Takie kundle podwórzowe wolno biegające to dość powszechne po przysiółkach I na pewno właścicieli mają

Pcim To miejscowość dosyć dobrze znana z kawałów podobnie jak Wąchock.A leży na południe od Myślenic .Albo wg nich To Myślenice leżą koło PcimiaSmile


RE: Górska jesień - KasiaA - 16-10-2007 06:28 AM

Spoko, zazdroszczę Ci tych wyjazdów: takie nagłe, ciche ale wszystko jasne. Trochę znam tamte tereny z "poprzedniego życia" czyli z grzbietu końskiego. Kiedyś sporo jeździłam konno. Psy tez były, konie płoszyły, a jakże!


RE: Górska jesień - jack66 - 17-10-2007 10:45 AM

Witam serdecznie.
W niedzielę byliśmy na małej wycieczce na Groń Jana Pawła II, gdzie była Meta VII Rodzinnego Rajdu Górskiego, a o 12.00 Msza Św. na zakończenie sezonu turystycznego. Było trochę zimno,ale szło się bardzo fajnie co chwilę robiliśmy przerywnik na zbieranie grzybów. Żona znalazła dwa ogromne borowiki,które robiły furorę wśród spotkanych turystów. Dotarliśmy do Schroniska pod Groniem JP II, gdzie Działacze PTTK z Andrychowa organizatorzy Rajdu witali serdecznie wszystkich uczestników, a jeden z naszych borowików został przez Nich uwieczniony na zdjęciu. Impreza była dosyć ciekawa, były konkursy sprawnościowe dla dzieci, konkurs o Janie Pawle II oraz -o udzielanie pierwszej pomocy med. Największą jednak atrakcją był przyjazd Szwadronu Kawalerii ,”Ułanki i Ułanie” pięknie prezentowali się na swoich wierzchowcach. Dobrze, że są ludzie kultywujący tradycje polskiej Kawaleri.
Po posiłku i gorącej herbacie udaliśmy się do Kaplicy na Mszę Św.,Szwadron stał w szeregu za ogrodzeniem Kaplicy.
Atmosfera przebywania w Takich miejscach, mieniących się kolorami jesieni i wśród ludzi kochających góry jest naprawdę fantastyczna.
Pozdrawiam Wszystkich serdeczmie.


RE: Górska jesień - spoko - 17-10-2007 04:37 PM

Bardzo ciekawa impreza Jack
Trochę jesieni ,trochę przyrody
Czas się zamienił na smak przygody
Tak dalej Jack gratuluję

Ułani i ułanki bardzo przystojni i z fasonem nie mówiąc o wierzchowcachSmile


RE: Górska jesień - Lelko - 21-10-2007 03:28 PM

Hej
Tatry w śniegu Smile więc przygotowuję się już do zimowych wyjazdów

Jesień pozostała jedynie na zdjęciach takich jak te zrobione na początku września tego roku, gdy w deszczu podszedłem na Kościelec, a następnie już przy lepszej pogodzie (przynajmniej nie było wielkiej ulewy) przeszedłem wieczorem przez Świnicę do schroniska w dolinie Pięciu Stawów.
Ranem przemoczone rzeczy już trochę przeschły Smile i drugiego dnia był Szpiglasowy Wierch dalej ścieżką przy grani ku Wrotom Chałbińskiego skąd zszedłem przez dolinę Rybiego Potoku

[attachment=6074][attachment=6075][attachment=6076][attachment=6077]
[attachment=6078][attachment=6079][attachment=6080]


RE: Górska jesień - Lelko - 21-10-2007 03:33 PM

[attachment=6081][attachment=6082][attachment=6083][attachment=6084]
[attachment=6085][attachment=6086][attachment=6087]

Ps. Do poprzedniej relacji dołączyłem zdjęcia: http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=708&page=10


RE: Górska jesień - paaulo - 21-10-2007 09:08 PM

Zima zawitała w Beskidy, więc pojechałem z delegacją przybić piątkę Królowej Śniegu.
[attachment=6093][attachment=6094][attachment=6095][attachment=6096][attachment=6097]


RE: Górska jesień - Fazik - 22-10-2007 01:23 AM

OOŻESZTY!!!! Zajefajne fotki!! Chyba się skuszę na wypad w Beskidy, Tatry mi finansowo odpadły ale jak widzę takie fotki to mnie skręca, coś muszę wykombinować, no super!!!!


RE:  Górska jesień - Sylwester - 22-10-2007 06:36 AM

Fazik i Jadzia napisał(a):
OOŻESZTY!!!!  


a zdjęcie nr 2 rewelacja
Smile


RE: Górska jesień - wuzu - 22-10-2007 06:58 AM

Ah ilez tych zdjec mozna zrobic i zawsze bez konca mozna ogladac PieknieSmile


RE: Górska jesień - bios - 22-10-2007 10:04 AM

@paaulo - bardzo ładne zdjęcia, trzecie zdjęcie super.
Pozdrawiam Smile

Szkoda, że nie podszedłeś bliżej tego drzewka tak by jego biel była bardziej na tle tego ciemnego nieba.


RE: Górska jesień - Pedro - 22-10-2007 10:57 AM

Eh, jak tak sobie patrzę na te Wasze zdjęcia to wiem że muszę już niedługo w góry Wink Innej opcji nie ma...


RE: Górska jesień - KasiaA - 22-10-2007 02:30 PM

W dziale Tatry Wysokie kasumi zamieścił kilka zdjęć z naszej wycieczki.

Już w piątek w nocy przyjechaliśmy do Zdziaru. Pierwszy wieczór to integracja. Rozmawiamy sobie z kasumi co jutro można by było zrobić i po każdej propozycji On stwierdza: Chyba się jeszcze napiję...
Rano budzik dzwoni o 5.30, czas wstawać. Jedziemy do Tatrzańskiej Javoriny i wyruszamy na szlak. Cały czas pada snieg. Poczatkowo sięga zaledwie po kostki ale czym dalej szlakiem w las tym coraz wyzej. Szlak wogóle nie chodzony, prez cały dzień nie spotkaliśmy nikogo. Idziemy sobie w tej zimowej scenerii, w ciszy. Płatki śniegu rozbijają się o policzki. Mrozik szczypie w nos. Wychodzimy poza granice lasu. śnieg dochodzi już ponad połowe łydki, szybko osiąga kolana. Staram się odtworzyć którędy wiedzie szlak, o wcale nie jest takie łatwe. Naszym pierwotnym celem była Lodowa Przełecz, ale w tym śniegu i nieprzetartym szlaku kiepsko to widzimy. Ale chcemy dojsć chociaż do Zadniej Jaworowej Doliny, stanąć twarzą w twarz z Jaworowymi. Ponieważ ze skał i turni cały czas schodzą pyłowe lawinki, nie idziemy dołem tylko decydujemy się na trawersowanie zbocza po przeciwnej stronie Jaworowych. Chyba trochę na zapas bo lawinki nie dolatują do szlaku letniego, ale lepiej ostrożnie. Kto przecierał szlak zapadajac się powyżej kolan w kruchym terenie: płyty skalne, piargi, czasem kosówka, to wie jaka to fajna zabawa Wink. Gdy nadchodzi mgła decydujemy się na powrót. O 16 jesteśmy w tatrzańskiej Jaworinie a o 18 juz jemy pierogi z serem.
Kolejny dzień przynosi piękną pogodę. Decydujemy się na wycieczkę do Doliny Pięciu Stawów Spiskich. Widoki są wręcz niesamowite, jak z bajki więc idziemy wolno, ciagle coś sobie pokazując. Poniewaz rano zamarudziliśmy wię do Therinki docieramy dopiero około 13. Początkowo myśleleiśmy o CZerwonej ŁAwce ale juz wiemy ze jest za późno. Decydujemy się jednak na wejscie do Lodowej Dolinki. Kto był tam o tej porze roku to rozumie skąd moze pochodzić ta nazwa: tam jest po rostu lodowato Smile
Tam też kasumi odbywa swoje pierwsze podchody w rakach. Idzie mu rewelacyjnie tylko ciągle coś mu się rozwiązuje przy tych rakach. Okazuje się że nie można ich zawiazać we właściwy sposób bo troczki sa zbyt krótkie. Ale podchodzimy całkiem wysoko w stronę Czeronej Ławki. Kasumi przekonuje się również że raki fajnie trzymają na skale i mikście, prawda? Wink O 15 ogłszamy jednak odwrót. Schodzimy przez DPSS, juz w nocy docieramy na Hrebienok.
Bardzo sympatyczna wycieczka w chwalebnym otoczeniu jednych z najpiękniejszych szczytów tatrzańskich.
kasumi, dpisz coś od siebie, proszę Smile
I jeszcze raz Ci dziękuje za pomoc z tymi moimi kolanami Wink


RE: Górska jesień - spoko - 22-10-2007 02:55 PM

Tego mi właśnie było potrzeba Smile Od razu mi się nastrój poprawił .Zdjęcia szczególnie z drugiego dnia fantastyczne.Normalniusio chociaż zimowe to mi się cieplej na sercu zrobiło.Gratuluję Wam tego wczesnozimowego wypadu Smile


RE: Górska jesień - Agnieszka - 22-10-2007 04:06 PM

Hmmm... rozmarzyłam się przy czytaniu Wink zapomniałam o wszystkim..
Super i GRATULACJE!


RE: Górska jesień - Sylwester - 22-10-2007 04:10 PM

lubię zimowe szlaki, tęsknię za nimi, ale do soboty przecież wytrzymam, pozdrawiam


RE: Górska jesień - Pablo - 22-10-2007 06:57 PM

Kasia, kasumi fajną wycieczkę zapodaliście, coraz tęskniej za górami (tymi zimowymi), i mam nadzieję że się w końcu poznamy na szlaku. Kasumi ja też potrzebuję pomocy z kolanami... jeśli można Toungue
pozdrawiam Smile
p

ps. jak ten śnieg się utrzyma to trzeba będzie szybciej założyć wątek zimowy Wink


RE: Górska jesień - Pablo - 22-10-2007 06:58 PM

Sylwester napisał(a):
lubię zimowe szlaki, tęsknię za nimi, ale do soboty przecież wytrzymam, pozdrawiam


Sylwester, ponoć w Karkonoszach nieźle sypnęło Wink
Ahh niektórzy mają fajnie Rolleyes


RE: Górska jesień - paaulo - 22-10-2007 10:37 PM

KasiaA kolejna przyjemna relacja w twoim wydaniu. Szkoda, że taka krótka.

Cieszę się, że się fotki podobały.


RE: Górska jesień - kasumi - 23-10-2007 12:53 AM

Pablo napisał(a):
Kasumi ja też potrzebuję pomocy z kolanami... jeśli można
pozdrawiam

widzę,że szykuje mi się monopol kolanowy na tym forumSmileNie ma sprawy,jeśli tylko będę mógł pomóc..

Cóż mogę dopisać...Relacja Kasi jest krótka,ale treściwa.To był to dla mnie pierwszy prawdziwy zimowy wypad w góry,więc emocje towarzyszyły cały czasSmile Kwestie doboru tras oddałem całkowicie Kasi i nie zwiodłem się ani krztynęSmileNauczyłem się nowych górskich umiejętności jak właśnie chodzenie w rakach-Kasia miała zabawy po pachy-najpierw pierwszy krok i przysłowiowa gleba,potem co średnio 15 minut dopinanie pasków mocujących bądź składanie nie wiadomo dlaczego rozkładających się raków-traciliśmy na to dużo czasu,naprawdę dużo jeśli Kasia zdążyła zmarznąć.Co do skały...no trzymały się pięknie,zwłaszcza na miękkiej podeszwieSmileZakosztowałem też chodzenia z kijami,które w tym wypadku okazały się zbawieniem nie tyle dla stawów co dla tyłka!!!.TO wszystko dzięki sprzętowi pożyczonemu przez KasięSmileNajlepszym dowodem mojej satysfakcji niechaj będzie fakt,iż dzisiaj już rozglądałem się po okolicy za rakami i kilkoma innymi gadżetami.Noo i najważniejsze...Kasia zadbała również o kwestię żywieniową-o pierogach z serem i kokosem produkcji jej mamy myślałem już na długo wcześniej przed dotarciem do kresu podróży (skosztowałem dzień wcześniej,wiec wiedziałem o czym myślęSmile...oczywiście ruskie też były pyszne...ale na szlaku myślami byłem przy serowych.
Moimi trochę jeszcze nieudolnymi zmaganiami z urokami zimowych górskich wojaży udało mi się chyba Kasi sprawić wiele radości -momentami było naprawdę śmiesznie- jak np podczas przebierania skarpet i spodni na szlaku w śniegu po kolana i walką z grawitacją,aby nie dotknąć suchą stopą śnieguSmileZmoczony byłem ze względu na brak stuptutów (przynajmniej dokładnie wiem już po co są) i spodniami słabo odpornymi na wodę.Nie zgadniecie,ale Kasia miała ze sobą również spodnie,które pasowały na mnie-a jestem trochę większySmileSame niespodziankiSmile


RE: Górska jesień - KasiaA - 23-10-2007 06:12 AM

kasumi,, bo mi po prostu wstyd, wszyscy już wiedzą dlaczego tak duuuży plecak noszę w góry. Wink
Fakt, śmiesznie było. I bardzo sympatycznie. A co najważniejsze, kasumi nie zrobił ani jednej dziurki w spodniach rakami. Dziękuje.

Tatry zimą mają nieodparty urok.


RE: Górska jesień - kasumi - 23-10-2007 11:41 AM

KasiaA napisał(a):
A co najważniejsze, kasumi nie zrobił ani jednej dziurki w spodniach rakami. Dziękuje.


No ba..jak schodziłem w dół to o niczym innym nie myślałem jak o tym,aby ich przypadkiem nie przedziurawićSmileTo był prawdziwy podwód skupienia...a nie ewentualny upadekSmile)