Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Przeminęło z wiatrem... - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Tatry (/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Temat: Przeminęło z wiatrem... (/showthread.php?tid=6556)


Przeminęło z wiatrem... - Frodo - 20-04-2015 08:13 PM

Wreszcie zebrałem się by naskrobać relacyjkę. Trzeba przyznać, że od wyprawy, którą pragnę opisać minęło zdecydowanie dużo czasu, ale jestem zdania, że nigdy za późno Wink

Sierpniowy poranek w Zakopanem, słychać melodyjne śpiewy ptaków, pokój zalewają promienie słońca... Zaraz zaraz! Jak to?! Przecież mieliśmy wstać o 5, nie powinno o tej porze tak świecić! Sięgam po telefon i o zgrozo... 8:30, a przecież na dziś mamy zaplanowaną dosyć długą wędrówkę tatrzańskimi ścieżkami. No nic, czasu się nie cofnie, więc ekspresowo pakujemy (ja i Dorota) wszystko co niezbędne i ruszamy na Zakopiański dworzec. Tuż sprzed nosa odjeżdża nam bus do Kuźnic. I tak straciliśmy wiele cennych godzin, więc staramy się nadrabiać jak się da i nie czekamy aż się zapełni następny, tylko szybciutko wskakujemy do busa w kierunku Palenicy i jedziemy aż do Brzezin. Po zakupieniu wejściówek na teren TPN-u zmierzamy wygodnym traktem na Halę Gąsienicową.

Pogoda dopisuje, idziemy w cieniu lasu reglowego, od czasu do czasu wychodząc na miejsce bardziej nasłonecznione. Bez przerwę na wizytę w schronisku obieramy żółty szlak i zagłębiamy się w las blisko zboczy Żółtej Turni. Ścieżka jest nadzwyczaj ciekawa i trochę przypomina rollercoaster, raz w górę raz w dół i tak oto krążymy, przemierzając strumyki, trawersując wśród bujnych zarośli kosówki ramiona Żółtej Turni. Na niebie ani chmurki, lecz trochę niepokoi nas fakt, że po każdym wyjściu na odsłonięty teren czujemy mocne podmuchy wiatru. Jak to będzie na górze?
[attachment=68623]
Niepokój wzmaga się po tym jak nad brzegiem Czerwonego Stawu podczas spożywania obiadku (kanapki z pasztetem i mielonka... mniam!) wiatr nie słabnie ani na chwilę, lecz się wzmaga. Widzimy już przed sobą cel naszej wyprawy, ooo jak wysoko! Jeszcze godzinę temu niebo było nieskazitelne i czyściutkie, Obecnie zza grani Orlej co raz więcej się wyłania chmur. Niektóre z nich są dosyć rozległe, a i kolorem niezbyt cieszą oczy. Burzowe raczej nie są, ale deszczowymi jak najbardziej się mogą okazać. Szybka narada i zmierzamy dalej przed siebie. Nie po to tyle przeszliśmy by teraz zawrócić godzinę od celu.
[attachment=68624]
Na przełęcz wchodzimy nieśpiesznie, od czasu do czasu oglądając się za siebie i odnotowując jak stopniowo nabiera głębi krajobraz. Podziwiając Dolinę Pańszczycy, dociera do miejsca, gdzie konieczne jest użycie rąk.
[attachment=68625][attachment=68626]
Takie elementy wspinaczkowe znacznie urozmaicają dosyć monotonne podejście. Idziemy co raz to wyżej, pod nogami zamiast piargu trawiaste zbocze. Patrze przed siebie i nie mogę uwierzyć. Stoję osłupiały i kontempluję pejzaż. Ten widok nie da się porównać z niczym Ci co widzieli, wiedzą co czuję, ci co nie byli, muszą zobaczyć, gdyż żadne słowa nie będą w stanie tego opisać. Piękno, magia, potęga, ogrom... takie wrażenie, że przed sobą mam cały świat. Oto Krzyżne!
[attachment=68627][attachment=68628]
Siadamy na trawie i przez kilka minut nic nie mówimy, w takim miejscu słowa są zbędne. Mocne podmuchy wiatru przywracają nas do realnego świata. Patrze na niebo... nic dobrego ten obraz nie zwiastuje. Po czystym niebie ani śladu, co prawda chmury nie zasłanieją widoków, ale są bardzo ciemne i niepokojące. Robimy fotki i zaczynamy schodzić na stronę Piątki.
[attachment=68629]
Powoli zbliża się Dolina Roztoki, wieje co raz mocniej i schodzenie jest niezbyt przyjemne. Już myślę, że zaraz dotrę do Wielkiego Stawu, aż nagle uświadamiam sobie, że jeszcze trzeba PODEJŚĆ!
Dolina Pięciu Stawów wita nas ciemnym i nieprzyjaznym krajobrazem, a na mostku przez potok dopadają wręcz huraganowe podmuchy.
[attachment=68630]
Na szczęście skały i wodospad Siklawa ratują nas i fundują dobrą osłonę przed hulającym wiatrem.
[attachment=68631]
Jesteśmy już mocno zmęczeni, a zejścia jeszcze trochę nas czeka. W pewnym momencie załączam autopilota i tak oto brnę przed siebie. Zaczyna się ściemniać, a ścieżka przez las wydaje się nie mieć końca. Ufff wreszcie Wodogrzomoty. Po półgodzinie jesteśmy w Palenicy i szybko odnajdujemy busa.

Było ciężko, wiało mocno, zaspaliśmy i była obawa, że nie wrócimy przed zmrokiem. Ale było warto... ok


RE: Przeminęło z wiatrem... - tomtur - 20-04-2015 08:19 PM

Fajnie,ja jeszcze na Krzyżne od gąsienicowej nie szedłem uhminnocenttrzeba to nadrobićok


RE: Przeminęło z wiatrem... - conti - 20-04-2015 08:34 PM

W góry zawsze warto. Latem można pozwolić sobie na znacznie więcej. Niedawno wróciłem Tatr. Kwiecień w moich okolicach to czas gdzie o śniegu już nikt nie pamiętał. Kwiecień na szlakach w Tatrach to już zupełnie inna bajka. Niezłym, jak dla mnie, wyczynem było dotarcie do schroniska na Kodratowej. Podobnie z wejściem na Czarny Staw. Te dwa miejsca udało nam się odwiedzić. W obydwu tych miejscach musieliśmy znaczyć szlak. Ale nas pogoda spowalniała, Was jak widzę pospieszała Smile Super widoki z Krzyżnego. Generalnie wyprawa "pod górę" (zaspaliście, spóźniliście się na busa) ale super wspomnienia.


RE: Przeminęło z wiatrem... - szewczyczek - 21-04-2015 06:48 AM

Bardzo tam pięknie jak nie ma białego paskudztwa:-)


RE: Przeminęło z wiatrem... - Łukasz - 21-04-2015 07:12 AM

tomtur napisał(a):
Fajnie,ja jeszcze na Krzyżne od gąsienicowej nie szedłem uhminnocenttrzeba to nadrobićok


Bądź poważny Wink Pańszczyca jest nudna jak Stare Dobre Małżeństwo.


RE: Przeminęło z wiatrem... - Red-Angel - 21-04-2015 07:46 AM

Z podejścia fajnie prezentuje się Żółta Turnia. Wybierałem się na Krzyżne już dwa razy, ale ani razu tam nie doszedłem, bo mnie burze pogoniły Wink


RE: Przeminęło z wiatrem... - Frodo - 21-04-2015 09:34 AM

conti napisał(a):
W góry zawsze warto. Latem można pozwolić sobie na znacznie więcej. Niedawno wróciłem Tatr. Kwiecień w moich okolicach to czas gdzie o śniegu już nikt nie pamiętał. Kwiecień na szlakach w Tatrach to już zupełnie inna bajka. Niezłym, jak dla mnie, wyczynem było dotarcie do schroniska na Kodratowej. Podobnie z wejściem na Czarny Staw. Te dwa miejsca udało nam się odwiedzić. W obydwu tych miejscach musieliśmy znaczyć szlak. Ale nas pogoda spowalniała, Was jak widzę pospieszała Smile Super widoki z Krzyżnego. Generalnie wyprawa "pod górę" (zaspaliście, spóźniliście się na busa) ale super wspomnienia.


Zgadza się, Conti. Niektóre szlaki to latem się przespaceruje z uśmiechem na twarzy i się nawet nie zauważy. Natomiast w zimowym warunkach stają się one prawdziwym wyzwaniem i mogą solidnie dać w kość, co wiem z własnego doświadczenia. N.p. takie wejście na Grzesia albo wędrówka ścieżką nad reglami, a nawet zwykłe podejście na Halę Gąsienicową Wink


RE: Przeminęło z wiatrem... - roman.d - 21-04-2015 03:01 PM

W tamtym roku (2014) w sierpniu szedłem z Muro na Krzyżne. Byłem gdzieś tak w połowie drogi między Czerwonym Stawem a Przełęczą. Zaczęło w powietrzu mruczeć. To było wtedy, jak ta trąbą powietrzna nad Zakopanem. Widziałem ją z góry. Faktycznie lej, taki ciemnosiwy. Podszedłem kawałem jeszcze, ale jak trzasnęło koło mnie, to tylko iskry i smród. Ze strachu to nie wiem kiedy znalazłem się spowrotem nad Czerwonym. A za chwilę zaczęło lać zewsząd: z góry, z boku, z dołu, skąd tylko. Szybko czarnym i zielonym na Rówień Waksmudzką i czerwonym do drogi do Moka, coby do schronu. A w butach chlupało jak nigdy. Ten czarny szlak od Czerwonego Stawu do zielonego szlaku zamienił się w potok. Kto był to wie jak on ukształtowany. Po prosty Pańszycki Potok się rozlał.
PS. A ja tylko chciałem z Murowańca do Piątki przez Krzyżne i wyszedłem o szóstej rano. Bywa. Ale jak żyję takiego trzasku suchego i huku i iskier nie widziałem, jak tam pod Krzyżnem.
PS. Fajny widokowo szlak. Góra - dół.


RE: Przeminęło z wiatrem... - conti - 21-04-2015 04:03 PM

No to miałeś wyprawę... W takich momentach serducho wali jak przemysłowy młot pneumatyczny. Roman miałem tą wątłą przyjemność być w pobliżu uderzenia pioruna. Nie w górach, ale jednak. Domyślam się, że góry potęgują ten trzask.


RE: Przeminęło z wiatrem... - maciek - 17-05-2015 07:49 AM

Frodo napisał(a):
Oto Krzyżne!

Jedno z moich najbardziej ulubionych miejsc w Tatrach.



http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=38549



Frodo napisał(a):
Było ciężko, wiało mocno, zaspaliśmy i była obawa, że nie wrócimy przed zmrokiem. Ale było warto...ok

I o to w górach chodzi. Smile


RE: Przeminęło z wiatrem... - viola2 - 18-05-2015 09:28 AM

Ech Krzyżne... Szkoda, że nie mam czasu znowu wybrać się w góry.