![]() |
|
Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - Wersja do druku +- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum) +-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18) +--- Forum: Górski Świat (/forumdisplay.php?fid=21) +--- Temat: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko (/showthread.php?tid=4728) |
Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - Stasiu - 02-10-2012 09:03 PM Ostatni dzień września i jest pora na rozruszanie kości odwiedzeniem jakiegoś kopczyka. Doctore nam doradzał na odległość nie jechać w Taterki, ponieważ będziemy przez pogodę zagrzewać tylko barowe stołki w jakieś knajpie ?Pod Zbójem?. Nam się nie chciało smykać pół świata, żeby dać zarobić barmanowi i nasze myśli pomyślały o czymś bliższym. Był do tego usposobiony jeden cel, który leżał w naszych tegorocznych planach. Strażow (Strážov, 1213,3 m) - najwyższa góra Strażowskich Wierchów (Strážovské Vrchy). Jest to faktyczne kontynuowanie dzikiej przyrody od Luczańskiej Małej Fatry. Na wierzchołek można praktcznie wyjść z dwu wiosek. Z Cziczman (Čičmany) i Zliechowa (Zliechov). My wybraliśmy tą pierwszą a od tej drugiej zrobiliśmy zdjęcie. [attachment=47733] Cziczmany są warte osobistego zwiedzenia. Charakteryczne są malowanymi chatami i innymi zabytkami. Strategię wyjścia na Strażow planujemy przy kawce w pensjonacie. [attachment=47734][attachment=47735] Tutaj pozastawiamy autko i chwytając się czerwonego szlaku wyruszamy w nieznane. Wierzchołki nam zasłaniają chmury i dlatego nie bardzo możemy obejrzeć nasz dzisiejszy cel. Wydaje mi się, że od strony Cziczman i tak właściwego wierzchołka nie widać. Albo zasłaniają drzewa albo bliższe odnogi. My wiemy tylko, że nas czeka niespełna 600 m przewyższenia. Nic dla wytrawnego górołaza, ale na niektórych odcinkach i tak daje w skórę. Najpierw podążamy kawałek asfaltem (można to skrócić autkiem i potem zaparkować na polnej drodze) i dalej polną drogą mijając zarosłą owczarnię. [attachment=47736] Tutaj nie potykamy się o rzesze turystów, ale raczej o zarastającą trawę na chodniku. W takich miejscach zawsze się w myślach śmieję z tych co narzekają na przeludnienie, zwłaszcza w Taterach. Tacy wciąż narzekają, ale uporczywie pchają się na te same trasy. A przecież jest chyba więcej kopczyków, gdzie raczej napotkamy jakiego zwierza niż człowieczyznę. Polna droga gdzieś znika i my dajemy nura w las. Jest to głównie buczyna. [attachment=47737] Poziomica powoli zamienia się w pion. W pewnym momencie zaczyna być bardziej stromo i wtedy zaczyna dreptać każdy sam za siebie. Tutaj schować się w peletonie nic nie pomoże. Wszyscy mamy jedno serce i dwoje płuc, ale każdy o innej wytrzymałości. Świadectwo wystawią nam podczas gramolenia się pod górkę. Tutejsze podejście ma jeszcze jedną niepocieszającą własność. Jest ono w postaci paraboli. Czym bliżej podejścia tym większy pion. Po niespełna 1,5 godzinie dochodzimy do grzbietu, gdzie nasz szlak łączy się z zielonym szlakiem. [attachment=47738] Tutaj nareszcie kończy się największe podejście. Drogowskaz pokazuje 20 minut do jakieś Dolnej Łąki. To oznacza koniec lasu i lepsze widoki. Jest tutaj dolna i nawet górna. ([attachment=47739][attachment=47740] Coś innego dla oka, niż same drzewa, ale widoków i tak nie ma. Chmurki robią nam psikusa. Trzeba poczekać na wierzchołek. Ten może będzie łaskawszy. Faktycznie. Po dojściu na niego, chmurki nam się przerzedziły i oko nareszcie mogło się nacieszyć. [attachment=47741][attachment=47742][attachment=47743] Strażow jest widokową górą. Zwłaszcza na zachód, gdzie jest więcej spadziście i otwarty teren. Do pełnej radości oglądania zasłaniają nam widok drzewa. Jednak i tak dobrze. Można wyjście na ten kopczyk uznać za udaną imprezę. Nawet mnie zdziwiło, że do szczytu doszli polscy turysci (Wszędoczłapy z Katowic), którzy mieli dobre rozeznanie w danym terenie. Z tego miejsca pozdrawiam. Na szczycie, jak to na szczycie. Podziwianie widoków i robienie zdjęć. Powrotna droga tym samym szlakiem. Szkoda, że nie mieliśmy możliwości dokończyć całkowicie trasę i zejść do Zliechowa. Autko by za nami samo nie przyjechało a drałowanie po asfalcie nie przychodziło w rachubę. Cziczmany znowu nas musiały przywitać. Tym razem to było z obiadem. Menu Tomtura - czosnkowa, kaszanka z chlebem i kofola. Moje menu - kapuśnica, kaszanka z chlebem i dwa piwka. Pycha. tomtur powiedział, że takiej kaszanki jeszcze nie żarł. Na zakończenie mogę jeszcze dodać, że pensjonat proponuje dla firm dwie imprezy na zamówienie. Domowe świniobicie i dzień siedloka. Oboje z pełną kulturą. Pierwsze nie trzeba opisywać. Wszystko od A do Z, od przywiezienia nieszczęśnika do kosztowania wyrobów z niego. Druga impreza ma, między innymi, w programie chwytanie kur i dojenie kozy. Do tego zabawa przy taktach swojskiej muzyki. I takim rozważaniem mogę zakończyć opis naszej wycieczki. RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - dr.Etker - 02-10-2012 09:31 PM Stasiu napisał(a): Cziczmany są warte osobistego zwiedzenia.
Domowe świniobicie i dzień siedloka. Oboje z pełną kulturą. Pierwsze nie trzeba opisywać. Wszystko od A do Z, od przywiezienia nieszczęśnika do kosztowania wyrobów z niego.
RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - paulina - 02-10-2012 10:04 PM Piękna górka i okolica . Widać, że bardzo fajniusio spędziliście czas ![]() Cziczmany jeśli idzie o stare malowane drewniane chałupy to naprawdę unikat! Obiad po tej trasie zapewne był mile w brzuchu widziany ![]() Mnie jednak bardziej interesuje to, co przy porannej kawce stoi, a w zasadzie leży na talerzyku po prawej: http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=47734 Wygląda niezwykle smakowicie , a ja łasuch jestem okropny! To sernik w czekoladzie...?
RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - Stasiu - 03-10-2012 05:52 PM dr.Etker napisał(a): (...)A czy można świnkę własnoręcznie zaszlachtować ?
![]()
Mnie wyglądało na to, że się trzymią zasady - klient nasz pan. Jak będziesz chciał to możesz własnoręcznie poderznąć gardło i wypatroszyć wnętrzności. A najlepsze jest szlamowanie jelit. paulina napisał(a): Mnie jednak bardziej interesuje to, co przy porannej kawce stoi, a w zasadzie leży na talerzyku po prawej: http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=47734
Wygląda niezwykle smakowicie , a ja łasuch jestem okropny! To sernik w czekoladzie...? ![]()
Paulino, ja sobie zamówiłem domowy kołaczyk a dostałem taką kaloryczną bombę. Po zżarciu takiego ciacha miałem wyjść na Strażow dwa razy. RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - dr.Etker - 03-10-2012 06:12 PM Stasiu napisał(a): dr.Etker napisał(a): (...)A czy można świnkę własnoręcznie zaszlachtować ?
![]()
Mnie wyglądało na to, że się trzymią zasady - klient nasz pan. Jak będziesz chciał to możesz własnoręcznie poderznąć gardło i wypatroszyć wnętrzności. A najlepsze jest szlamowanie jelit.
Stasiu. RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - Stasiu - 03-10-2012 08:09 PM Znam, znam, jak się świniaka ubija. Też kiedyś mieliśmy w domu. Ja nie chciałem zachodzić do szczegółow. Przeca my sóm solidne górskie forum a nie forum cechu rzeźników.
RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - dr.Etker - 03-10-2012 09:12 PM Stasiu napisał(a): Znam, znam, jak się świniaka ubija. Też kiedyś mieliśmy w domu. Ja nie chciałem zachodzić do szczegółow. Przeca my sóm solidne górskie forum a nie forum cechu rzeźników.
![]()
Rzeźnickie -absolutnie nieee ! Nikt się mięsem przecież nie rzuca. RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - Stasiu - 03-10-2012 09:18 PM A to wszystko pozna człowiek dopiero z wiekiem. Nie tylko kopczykami żyw jest człowiek.
RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - tomtur - 04-10-2012 06:27 PM Stachu nie wiem do kogo ten chudzielec pije i o co mu chodzi ,czy my mu zabraniamy konsumpcji jakiejkolwiek :D
RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - Pedro - 04-10-2012 07:04 PM Bardzo ciekawie prezentuje się ten Strażów. Choć obecne rozmowy pewnie sprawią, że zawsze mi się będzie kojarzył z zażynaniem świniaka ![]() Tak w ramach małego wtrącenia... co za szczyt widać na ostatnim zdjęciu? RE: Strażow - kontynuacja chodzenia na dziko - Stasiu - 04-10-2012 07:40 PM Pedro napisał(a): (...)Tak w ramach małego wtrącenia... co za szczyt widać na ostatnim zdjęciu?
Nasz jeden z ulubionych - Klak.
|