![]() |
|
Julijskie Alpy na początek - Wersja do druku +- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum) +-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18) +--- Forum: Górski Świat (/forumdisplay.php?fid=21) +--- Temat: Julijskie Alpy na początek (/showthread.php?tid=4029) |
Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 12-10-2011 09:21 PM Z relacją trochę schodzi... może to wam czas osłodzi: [attachment=41161] [attachment=41162][attachment=41163] [attachment=41164][attachment=41165] [attachment=41166] RE: Julijskie Alpy na początek - Stasiu - 12-10-2011 09:39 PM No, w kaskach Wam do twarzy. Jeszcze jakie krew w żyłach mrożące relacyjki.
RE: Julijskie Alpy na początek - PiotrekDz - 12-10-2011 10:10 PM To pierwsze zdjęcie normalnie jak z bajki
RE: Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 12-10-2011 10:13 PM Bo scenerie były bajkowe
RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 13-10-2011 06:15 AM Fakt jest faktem - kaski ładne. Spędziliscie wczasy na budowie? RE: Julijskie Alpy na początek - Tenshi - 13-10-2011 08:57 AM Więcej zdjęć poproszę Czekam na relację.
RE: Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 13-10-2011 09:39 AM Łukasz napisał(a): Fakt jest faktem - kaski ładne. Spędziliscie wczasy na budowie?
RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 13-10-2011 09:41 AM Zarobki w euro. No ładnie. Macie jakieś zdjęcia z górami ? RE: Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 13-10-2011 09:54 AM Nie, to wszystko zdjęcia z plaży
RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 13-10-2011 09:56 AM Aha. Czyli to były kaski podwodne. RE: Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 13-10-2011 09:59 AM Bingo, przecież na zdjęciach widać nawet mewy. RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 13-10-2011 10:00 AM Mieliście z rana tupot czarnych mew ? RE: Julijskie Alpy na początek - Tenshi - 13-10-2011 10:03 AM Mallaidh napisał(a): Bingo, przecież na zdjęciach widać nawet mewy.
Raczej wieszczki RE: Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 13-10-2011 09:05 PM Trochę na wariata, trochę opóźnieni i schorowani po weselnych przejściach, w końcu się spakowaliśmy. Był czwartek 29 września, godzina 6.39 gdy ruszyliśmy w naszą podróż. Był czwartek 29 września, godzina 8.28 gdy mijaliśmy Tatry: [attachment=41167] Był czwartek 29 września, godzina 10.09 gdy mijaliśmy Fatry: [attachment=41168] I wciąż był czwartek 29 września, godzina 12.14 gdy mijaliśmy Bratysławę: [attachment=41169] I nadal był czwartek 29 września, godzina 17.12 gdy zobaczyliśmy Alpy przed Klagenfurtem: [attachment=41170] I jeszcze później też był czwartek 29 września, godzina 18.13 gdy dojechaliśmy pod tunel Karawanki do na granicy Austriacko-Słoweńskiej: [attachment=41171] A do tego, był czwartek 19.44 gdy znaleźliśmy nocleg w miejscowości Mojstrana. RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 14-10-2011 06:03 AM A o której Was wyrzucili ? RE: Julijskie Alpy na początek - gabi82 - 14-10-2011 03:19 PM Dla mnie to jest rewelacja http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=41165
RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 14-10-2011 03:57 PM Też mi się te kaski podobają. RE: Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 14-10-2011 10:35 PM Na piątek plany były zacne. Wysokogórskie, najwyższo-szczytowe, triglavskie. Z noclegiem w Triglavskim Domu na Kredaricy. Nawet miejsca były. Ale nas nie było. Wyjechałem już troszkę chory, nafaszerowany antybiotykiem, a w piątkowy poranek to kasłałem jak trabant na podjeździe i ubranie plecaka było na ten moment maksimum możliwości wysokogórskich . Trzeba było schować plany do kieszeni i odnieść się do gór z szacunkiem - nie idzie się w gości nie przygotowanym i chorym. No cóż - siad płaski nad mapą i kawą, dumamy co począć z tym wcześnie rozpoczętym dniem . Postanawiamy poplątać się po dolinach i wywietrzyć zarazki z płuc. Uderzamy (samochodem) w stronę Azajlev Dom (zobaczyć czy Pan Łukasz nie zostawił śladów po sobie). Jedziemy pod górę, by po chwili zauważyć, że mamy Saharę w baku. Trąbimy więc na odwrót w celu nawodnienia autka. W pogoni za paliwem lądujemy w Krajnskiej Górze, przy okazji pierwszy raz obserwując alpejskie granie skąpane w porannym słońcu. Spore te granie. Z Krajnskiej jakaś tabliczka skierowała nas do Planicy, pod skocznię, gdzie niejaki Adam M. onegdaj dokonywał prób samobójczych. Nieskutecznych. Jedziemy dalej szosą. Nagle na drogę wysypały się makarony , znaczy Włochy. No dobra, niech będą Włochy . Tarviso dokładniej i okolica. Bardzo ładna - jezioro Lado del Predil zatrzymuje nas na pół godziny. Sesja foto trwa w najlepsze. Migawki trzaskają aż echo niesie się po dolinie. Powrót do auta. Serpentyny. Znów skręt o 180 stopni - kierunek Słowenia. Stęskniliśmy się za nią. Wspinamy się na przełęcz Predil (coś ponad 1000 m) i widzimy góry. A wśród nich taką jedną. Ponoć zwie się Mangart, ma 2679 metrów i macha do nas łapką z daleka. W mądrej książce napisali, że na przełęcz pod Mangartem prowadzi najwyżej położona droga w Słowenii (2100 m) , zbudowana przez Włochów podczas II WŚ. Postanawiamy połączyć przyjemne z pożytecznym i zarżnąć nasz samochód na tej drodze. Trasa (płatna 5 eur) cud ? miód. Zakręt na zakręcie, tunele, przepaście. Żon mój spędził podróż na wygryzaniu zębami dziur w tapicerce. Chyba się jej podobało ![]() Po kilkunastu minutach parkujemy na przełęczy Mangartsko Sedlo. Cel ? tu może być tylko jeden - Mangart. Wedle książki, prowadzą nań dwie ferraty: słoweńska i włoska. Oraz łatwiejsza ścieżka graniczna. Wciąż nie wiedząc którą drogą wejdziemy, pakujemy do jednego plecaka szpej i kaski i idziemy pod ścianę. Po drodze orgie fotograficzne. Mamy okazję pierwszy raz w życiu zobaczyć o co chodzi z tymi Alpami. Teraz już wiemy. One zasłaniają cały widok. Nic innego nie ma, tylko te szczyty i szczyty i szczyty z każdej strony horyzontu. Bez sensu. Żadnych kominów czy coś .Zaczarowani widokami zdobywamy sobie wysokość, coraz bliżej podchodząc pod ścianę Mangartu. Są nawet koziorożce! Które po bliższej obserwacji okazują się owcami. Oszuści na każdym kroku! ![]() Wchodzimy na grań. Stąd już widać włoską ferratę. Kurde, lufa w dół jak diabli, żelastwo jakieś wbite w ścianę. Ona właśnie kończy się gdzie tu, gdzie stoimy. Idziemy dalej obadać drugą ferratę. Oczywiście ja cały czas kaszlę i wywijam orły na kamykach. Żon niesie plecak. Niech ma . Gdy podchodzimy pod kolejną ścianę, ja już generalnie mam dość. Rozbijam obóz, wyciągam flagę i oflagowuję się . Dziś ferraty nie będzie. Nie mam zamiaru umierać tak młodo. Zostaje nam wejście granią graniczną i na to się decydujemy w tych pięknych okolicznościach przyrody. Prowadzi nią szlak w sumie turystyczny, momentami troszkę eksponowany, ubezpieczony stalą, ale bez potrzeby wpinania się szpejem, chyba że hobbistycznie. Ubieramy tylko kaski, bo z góry coś czasem się sypnęło, a poza tym Gośce ciężko w plecaku z całym kramem. Wspinaczka zajmuje nam jakąś godzinę i pokazuje mimo braku większych trudności jaką kondycją aktualnie dysponujemy. Szału nie ma . W końcu jednak Mangart padł, a my na nim. Czarne sępy już zwietrzyły padlinę. Walczymy dzielnie (ciekawe jak smakuje sęp z rożna??) Latające potwory poddają się walkowerem, a my w końcu mamy czas na zrobienie zdjęć. Dużej ilości zdjęć. Przecież to nasz rekord wysokośc i. Trzeba to oblać!! hmmmm?? Tylko czym? WODĄ??? Cóż za niedopatrzenie. Obiecujemy poprawę i rozpoczynamy zejście. Dosłowne także. Tą samą trasą udajemy się w kierunku parkingu który za cholerę nie chce się przybliżyć. W międzyczasie zaliczam dorodnego sokoła na kamykach (wyjeżdżam razem w połową piargu i ląduję na skale ? siniaka mam do dziś), a Żon zaczepia plecakiem o skały i klnie na czym świat stoi. Potem piargi jeszcze kilka razy wyjeżdżają nam spod kopyt. Fajne te Alpy... ![]() Osiągamy przełęcz i po analizie za i przeciw odpuszczamy wymagające wycieczki podczas tego wyjazdu - starość nie radość niestety. Ku uciesze ludności tubylczej i sępów wszelkich odpalamy palnik i pożywiamy się zupką błyskawiczną made in Poland.. Grunt to patriotyzm lokalny Zjazdu z przełęczy nie pamiętamy - zarówno kierowca jak i pilot dla bezpieczeństwa zamknęli oczy . W każdym razie samochód dowiózł nas dzielnie, ale zaczął protestować na dole, co objawiało się skrzypieniem w tonacjach różnorakich. Przejazd między górami do miejscowości Bovec upłynął bez większych emocji (skrzyyyyyyyyp, skrzyp, skrzyp). Pół godziny zajęło polowanie na nocleg. Upolowaliśmy apartament za 15 europieniążków za osobę. Lokalny wyrób chmielowy był kropką na ?i? tego mimo wszystko udanego dnia.
RE: Julijskie Alpy na początek - tomtur - 15-10-2011 06:37 AM Piknie tylko gdzie kotlet i foty
RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 15-10-2011 11:24 AM A w górach byliście ? RE: Julijskie Alpy na początek - Gandzia1 - 15-10-2011 12:03 PM Pięknie i romantycznie. ![]() Cudowne miejsce na podróż poślubną. Nawet nazwa-Alpy Julijskie współgra z okolicznościami.No bo-Julijskie to pewnie od tej Julii z niedalekiej Werony.
RE: Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 15-10-2011 10:28 PM Kilka pocztówek znad morza: [attachment=41172] okolica Krajnskiej Góry [attachment=41173] Planica [attachment=41174] sweetfocia [attachment=41175] nad jeziorem [attachment=41176] widok na Mangart z przełęczy Predil [attachment=41177] i już Mangartskie Sedlo [attachment=41178] mały i duży [attachment=41179] Mangart [attachment=41180] no to wio [attachment=41181] prawie jak na Czerwonych Wierchach [attachment=41182] trzymamy się ramy to się nie posra... [attachment=41183] jest widok [attachment=41184] jest lans [attachment=41185] jest sęp [attachment=41186] lub dwa [attachment=41187] trochę kretowisk widać [attachment=41188] tu i ówdzie [attachment=41189] w oddali również [attachment=41190] schodzimy [attachment=41191] trzeba się wystroić na każdą okazję [attachment=41192] zeszliśmy RE: Julijskie Alpy na początek - PiotrekDz - 16-10-2011 07:10 AM Pięknie... RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 17-10-2011 11:03 AM No dobra - zeszliście. I co dalej ? RE: Julijskie Alpy na początek - Stasiu - 17-10-2011 06:30 PM Fajnie. Aż łezka w oku się zakręciła. No i...- nareszcie poznaliście co to wyjechanie autkiem na 2000+ i zjechanie tyle samo, wyobrażam sobie współpasażera, jak klnie przy zamkniętych oczach ![]() - nieważne, jak się doszło, ale na Mangarcie mieliście peiknie, - Polskę chyba opuszczaliście w pośpiechu, bo żon nawet nie obciął ślubnych paznokci (jeżeli będzie w Bieszczadach, to jej już nie przejdzie, mam w apteczce fajne nożyczki do bandaży).
RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 18-10-2011 07:13 AM Odetnijcie z palcami. RE: Julijskie Alpy na początek - Mallaidh - 18-10-2011 07:20 AM Jeden pazur chyba poległ w Alpach, drugi w Sądeckim, to i na Bieszczady powinno wystarczyć
RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 18-10-2011 07:21 AM A pazury u stóp ? RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 18-10-2011 08:24 AM Tak przy okazji - tak wygląda ściana, w którą Gosiaczek czepiała się pazurami : [attachment=41233] RE: Julijskie Alpy na początek - Tenshi - 18-10-2011 08:40 AM Zachwycające krajobrazy ... myślami przeniosłam się w Dolomity
RE: Julijskie Alpy na początek - Stasiu - 18-10-2011 06:30 PM Łukasz napisał(a): Tak przy okazji - tak wygląda ściana, w którą Gosiaczek czepiała się pazurami :
RE: Julijskie Alpy na początek - Łukasz - 19-10-2011 01:22 PM I ślady po zębach na skale. RE: Julijskie Alpy na początek - TomaszRT - 29-02-2012 09:17 AM drogie Misie, czy jest sens w tamten rejon jechać początkiem czerwca? na summitpost.org odradzają argumentując, że śnieg kiepski.. RE: Julijskie Alpy na początek - Stasiu - 29-02-2012 05:15 PM TomaszRT napisał(a): drogie Misie, czy jest sens w tamten rejon jechać początkiem czerwca? na summitpost.org odradzają argumentując, że śnieg kiepski..
RE: Julijskie Alpy na początek - kaja45 - 23-06-2012 08:54 AM Fajnie, podoba mi sie ten rejon |