Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Górskie tematy (/forumdisplay.php?fid=1)
+--- Forum: Dyskusje na górskie tematy (/forumdisplay.php?fid=10)
+---- Forum: Bieszczadzkie (/forumdisplay.php?fid=45)
+---- Temat: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy (/showthread.php?tid=3522)


Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 04-03-2011 06:25 AM

W innej przestrzeni wirtualnej Magda napisała.
Niełatwo mi wyznać, że oddałbym dziesięć rozmów z Einsteinem za pierwsze spotkanie z ładną statystką.
Co prawda, przy dziesiątym spotkaniu wzdychałbym za Einsteinem lub za tęgą książką.

Niniejszym, wspólnie z Lucy chciałybyśmy serdecznie zaprosić Was do jesienno-zimowych niecnych rozprawek o przeczytanych książkach dotyczących karpackich rejonów.

Biorąc pod uwagę pewne wielorakie zmienne temperamentalne i osobowościowe, tematyka na pewno będzie zróżnicowana.

Lucy opowie co ją urzekło późnymi wieczorami na werandzie, gdy wszystkie koty zasnęły, przystojni statyści poszli spać, a ona miała czas otworzyć zakurzone bieszczadzkie brewiarze. Liczymy tu na jej wiedzę o sztuce, kulturze i mrocznych tajemnicach półświatka.
Ja wspomnę o tym, co przeczytałam w szoferce mojego rozklekotanego Dżemsa jadąc w siną dal, bądź co mnie zdenerwowało na tyle, że wykopane moździerzówki lądowały w kieszeniach niedzielnych ubrań nieszczęsnych tfurców.

Nie wykluczamy zamiany ról.

Zapraszamy zatem - Lucy na swoją werandę, ja do mojej szoferki. Liczymy na wasz udział i zapraszamy do rozmowy.
Koty wskakują na kolana, silnik Studebakera koi skołatane nerwy, ciastka podano, wódka się chłodzi.
Mężom mówimy, że jesteśmy z kochankami, kochankom że z mężami, a same odpalamy fajkę i pyk pyk, niech snuje się opowieść...


"Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie Samodzielny Batalion Operacyjny Narodowych Sił Zbr - lucyna - 04-03-2011 06:30 AM

Niech snuje się opowieść. Kociaki zasnęły, ogień trzeszczy w kominku, snują się dźwięki skrzypiec Vanessy Mae, powoli przenosimy się w przeszłość.
Straszną przeszłość, w czasy "żołnierzy wyklętych".
Staraniem Wydawnictwa Ruthenus kilka miesięcy temu ukazała się wyjątkowo ciekawa książka Waldemara Basaka "Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie Samodzielny Batalion Operacyjny Narodowych Sił Zbrojnych Kryptonim "Zuch" 1944-1947". Pierwsze tak obszerna opracowanie dziejów legendarnych Żubrydowców działających na terenie powiatów: leskiego, sanockiego, krośnieńskiego, jasielskiego. Przez okres PRL kształtował się wypaczony obraz podziemia niepodległościowego. Antoni Żubryd postrzegany był przez pryzmat bardzo popularnej w owych czasach książki Gerharda "Łuny w Bieszczadach". Przedstawiano go w bardzo negatywnym świetle jako zapijaczonego, brutalnego bandytę walczącego z bohaterami pozytywnymi tj. milicjantami, komunistami, znienawidzonego przez miejscową ludność.
Z tą czarną legendą zmierzył się Waldemar Basak autor licznych publikacji dotyczących dziejów Podkarpacia. W swoim opracowaniu oparł się na materiałach źródłowych m.in zdeponowanych w Archiwum Sądu Okręgowego w Krośnie, Archiwum IPN w Rzeszowie, relacjach osób współpracujących z Zuchem. Powstała wyjątkowo ciekawa, wyważona publikacja, którą czyta się jednym tchem.
Może posłużę się fragmentem recenzji
" Praca jest znacznym wpisem do dziejów ziem południowo-wschodniej Rzeczpospolitej ( w obecnych granicach) dokonanym za sprawą wspomnianego batalionu NSZ oraz jego dowódcy Antoniego Żubryda. Praca Waldemara Basaka pokazuje horror tamtych czasów. Mordy, napady, inwigilacje, donosy, więzienia. Występuje też ale słabiej, w cieniu pierwszego ofiarność, lojalność, wierność. Po prostu to pierwsze dominuje w materiałach źródłowych. Praca jest potrzebna."
Prof. dr hab. Tadeusz Rawski
Opracowanie mnie zafascynowało, szczególnie rozdział "Sytuacja społeczno-polityczna na terenie województwa rzeszowskiego w latach 1944-1947, ze szczególnym uwzględnieniem powiatów: Brzozów, Krosno, Lesko, Przemyśl i Sanok". Rzadko spotyka się tak rzetelną i obiektywną publikację. Książka jest pracą doktorską Waldemara Basaka. Tak o niej pisał dr hab. Janusz Odziemkowski
"Recenzowana dysertacja daje najpełniejszy w dotychczasowej literaturze obraz organizacji, struktury i działalności Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ ZUCH. Jest też krokiem w kierunku pełniejszego poznania sylwetki Antoniego Żubryda, jednej z najbardziej kontrowersyjnych i tragicznych postaci polskiego podziemia niepodległościowego po 1945 r. W tym sensie autor wypełnił postawione na wstępie zadania badawcze. wykazał się godną uznania dociekliwością w poszukiwaniu rozproszonego materiału archiwalnego i wprowadził do obiegu naukowego szereg dokumentów do tej pory przez historyków niewykorzystanych. Odtworzył wiele faktów z dziejów batalionu ZUCH. Jego argumentacja jest przekonująca, sposób wnioskowania znamionuje opanowanie warsztatu naukowego historyka".

Spis treści

Przedmowa
Wstęp

Rozdział I
Sytuacja społeczno-polityczna na terenie województwa rzeszowskiego w latach 1944-1947, ze szczególnym uwzględnieniem powiatów: Brzozów, Krosno, Lesko, Przemyśl i Sanok
& 1. Narzucenie "nowego porządku'
& 2. Stosunek komunistów do Kościoła rzymsko i grekokatolickiego
& 3. Przesiedlenia ludności ukraińskiej i walki z UPA

Rozdział II
Antoni Żubryd - twórca SBO NSZ kryptonim "ZUCH"
& 1. Dzieciństwo, młodość, okres wojny
& 2. Po "wyzwoleniu"

Rozdział III
Powstanie i formowanie się oddziału
& 1. Organizacja i struktura
& 2. Dowódcy kompanii i oficerowie funkcyjni Batalionu
& 3. Działalność SBO NSZ kryptonim "ZUCH" w opiniach społeczeństwa
a. Stosunek ludności Rzeszowszczyzny do działań A. Żubryda
b. Kościół katolicki wobec działalności oddziału

Rozdział IV
Działalność operacyjna
& 1. Akcje zbrojne
& 2. sabotaż, zajmowanie mienia i propaganda

Rozdział V
Likwidacja oddziału
& 1. Rozbicie oddziału
& 2. Śmierć Antoniego Żubryda

Zakończenie
Streszczenie i spis treści w języku rosyjskim
Wykaz tabel
Wykaz ilustracji
Wykaz skrótów
Źródła i opracowania
Indeks osobowy
Indeks nazw geograficznych

Motto

[...] Kochani koledzy, piszę do Was tych kilka słów, może już ostatnich.
Ja wpadłem do więzienia, za co? Za kochaną Ojczyznę, za kochaną Polskę prawdziwą, demokratyczną i walczyłem za Nią, ale nie za żydowską i komunistyczną, tylko za demokratyczną. I pewnie tutaj zginę w tych murach ale przysięgi nie złamię i Wy koledzy nie traćcie ducha, a odzyskamy Polskę.
Kończę Wasz kolega "Czarny"
(Fragment grypsu przesłanego przez por. Mieczysława Kocyłowskiego z więzienia w Rzeszowie w 1946 roku).

Tytuł: "Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie Samodzielny Batalion Operacyjny Narodowych Sił Zbrojnych Kryptonim "Zuch 1944-1947"
Autor: Waldemar Basak
Wydanie: I
Stron: 232, 5 zestawień tabelarycznych, 13 ilustracji
ISBN: 978-83-7530-048-2
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2008

Kilka zdań zaczerpniętych z I wydania książki dr. Basaka "Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie"

"Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. walczył w szeregach 40. pułku piechoty. 7 września trzy bataliony 40. pp. 5-tej Dywizji Piechoty przybyły do Warszawy, aby wziąć udział w obronie stolicy. Pułkiem dowodził ppłk. Józef Kalandyk, dowódcą 1-ego batalionu był Kazimierz Karol Albert, a plutonowy Antoni Żubryd - podoficerem broni. Batalion bronił mostów na Wiśle na odcinku Warszawa - Wschód. W czasie walk w połowie września 1939 r. plutonowy Żubryd awansowany został do stopnia sierżanta. Za męstwo okazane w obronie Warszawy odznaczono go Krzyżem Walecznych. Po upadku stolicy dostał się do niewoli niemieckiej i umieszczony został w obozie przejściowym w Częstochowie. Zbiegł z niego w listopadzie 1939 r. i pieszo powrócił do Sanoka. Zamieszkał przy ul.Jagiellońskiej u stryja Wiktora Żubryda trudniącego się szewstwem. Wraz z nim uciekła grupa oficerów WP. Ukrywali się oni w starych zabudowaniach gospodarczych przy ul. Matejki i na przedmieściu Kiczury. Pomocy udzielała im kuzynka Antoniego, Maria Wołoszyn (córka Jakuba). Po upływie dwóch tygodni Żubryd zorganizował przerzut tych oficerów za granicę. W okresie tym współpracował z ZWZ w Sanoku".

"Zimą 1939/1940 r. utrzymywał się z przemytu przechodząc granicę niemiecko-sowiecką. W styczniu 1940 r. w czasie przekraczania rzeki San w okolicach Leska został zatrzymany przez radziecki patrol graniczny i przekazany do dyspozycji NKWD. Po przesłuchaniu i szczegółowym sprawdzeniu NKWD zwerbowało go do współpracy. Pod pseudonimem "Orłowski" skierowany został na teren Sanoka. Jego zadaniem było zorganizowanie siatki wywiadowczej oraz zbieranie danych o charakterze wojskowym * i prowadzenie rozpoznania budowanych przez Niemców umocnień nad Sanem"
* tu Autor powołuje się na charakterystykę k.8 znajdującą się w AIPN. Ta charakterystyka jednak została sporządzona przez UB.
"Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie" Ruthenus str. 66

"Pod koniec 1943 r. powrócił do Sanoka. Do "wyzwolenia" ukrywał się w okolicznych wsiach (głównie w Zagórzu). W tym czasie utrzymywał kontakty z lokalnymi placówkami AK i prowadził szkolenia wojskowe oraz instruktaż z zakresu wyszkolenia bojowego żołnierzy tej organizacji* Swoim postępowaniem Żubryd zdobył zaufanie miejscowych działaczy i dowódców AK-owskich, którzy w okresie późniejszym stanowili bazę rekrutacyjną oraz zaopatrzeniową dla jego oddziału"
* Autor znowu powołuje się na ową charakterystykę
str 67.

" Zimą 1945 r. Żubryd z żoną pojechał do Bytomia, a "Czarny" i "Wąsacz" udali się do Zakopanego na spotkanie z zastępcą Józefa Kurasia ps. "Ogień' - dowódcą oddziału partyzanckiego działającego na Podhalu. Z powodu wielkich zasp śnieżnych nie dotarli oni do Zakopanego i postanowili pojechać do Bytomia. Tam przebywali z Żubrydami pod ochroną ppor. Kazimierza Wróbla, pracownika UB w Bytomiu. Był to pochodzący z Dąbrówki znajomy Żubryda z okresu przedwojennego. W tym czasie nastąpiła dekonspiracja Wróbla, który w związku z tym postanowił uciekać za granicę. Zorganizował przerzut z Zabrza i zaproponował udział w nim Żubrydowcom. "Zuch" dał wszystkim zgodę na wyjazd, sam jednak postanowił pozostać w Polsce argumentując, że "[...] walczyć trzeba w kraju, bo nie sztuka walczyć za Ojczyznę za granicą"[...]". W konsekwencji została cała czwórka, a Kazimierzowi Wróblowi udało się uciec".
"Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie" Waldemar Basak Ruthenus str. 74


"Niniejsze opracowanie koryguje wiele narosłych mitów i przekłamań dotyczących dowódcy Batalionu. Głównym z zarzutów stawianych Antoniemu Żubrydowi to zabójstwa Żydów i ludności cywilnej. Nie zapominajmy, że propaganda komunistyczna tego okresu nagminnie pomawiała żołnierzy podziemia o antysemityzm i bandytyzm. W świetle ujawnionych w ostatnich latach dokumentów w jednoznaczny sposób można stwierdzić, że Żydzi ginęli z rąk żołnierzy podziemia niepodległościowego nie z powodu swojej narodowości, tylko za działalność agenturalną. Odnosi się to również do ludności cywilnej. W przytłaczającej większości przypadków ludzie ci współpracowali z UB, bądź innymi organami aparatu represji, byli aktywistami reżimowych partii politycznych lub innych organizacji i instytucji tworzonych przez komunistów".


"Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie" - lucyna - 04-03-2011 06:48 AM

I Rajd Pieszy Szlakiem Żołnierzy Wyklętych im. mjr Antoniego Żubryda "Zucha" przeszedł do historii. Dziękuję Kolegom Przewodnikom Grzegorzowi Falowi i Wojciechowi Sroce za jego poprowadzenie.
Wczoraj odbyło się widowisko plenerowe na Rynku w Korczynie "Żubryd schodzi z gór" i panel historyczny pt. SBO NSZ "Zuch" na tle oporu przeciw komunizmowi 1944-1948".
Cała impreza była zorganizowana przez nasze Stowarzyszenie Pamięci SBO NSZ "Zuch", Urząd Gminy w Korczynie i GOK w Korczynie.
Dziękuję Kolegom za umożliwienie mi brania udziału w tym ważnym dla lokalnej społeczności wydarzeniu.

Panel historyczny był połączony z promocją II poszerzonego i poprawionego wydania bardzo interesującej książki Waldemara Basaka " Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie 1918-1946". Wydawnictwo Ruthenus, a raczej Jego właściciel Rafał Barski (na forach bieszczadzkich Barszczu) brał czynny udział w organizacji tego przedsięwzięcia. Książka cieszyła się bardzo dużym powodzeniem, dr Basak w sposób nieomal hurtowy zajmował się dedykacjami.
Czym różni się drugie wydanie od pierwszego? Przede wszystkim wkładką napisaną przez Janusza Niemca - biologicznego Syna Żubrydów. Ten fragment książki dotyczy listu wysłanego przez mordercę Janiny i Antoniego Żubryda Jerzego Vaulina. Pozwolę sobie potem zacytować fragmenty, rzadko bowiem człowiek spotyka się z taką bezwzględnością, okrucieństwem, nie chcę użyć bardzo obraźliwego określenia. Poza tym Autor otrzymał po ukazaniu się I wydania książki dużo listów od Partyzantów, ludzi, którzy znali bądź walczyli z "Zuchem". Dr Basak spotkał się z Nimi, relacje Żołnierzy z okolic Zagórza i Brzozowa wzbogaciły to wydanie. Mnie zainteresowały niepublikowane wcześniej fotografie, moim zdaniem to prawdziwa ozdoba tej książki.

Tytuł: "Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie"
Autor: Waldemar Basak
Wydanie: II poprawione i poszerzone
Stron: 309 plus wkładka ze zdjęciami
ISBN: 978-83-7530-110-6
Wydawnictwo: Rythenus
Krosno 2010

Waldemar Basak "Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie" str. 229
"Twarz w twarz z zabójcą" Janusz Niemiec
[...] Prowadzone przez prokurator Hannę Solarewicz śledztwo jednoznacznie wykazuje, że Jerzy Vaulin jest zabójcą. Wobec faktów Vaulin przyznał się do morderstwa. Pewnego dnia około południa zapukał do drzwi mojego mieszkania i wręczył mojej żonie Izabeli list zatytułowany Do Syna. Jest to 5-cio stronicowy maszynopis bez podpisu z szokującym mnie wstępem, który pozwolę sobie zacytować
Słowa te kreśli człowiek który przed pół wiekiem odebrał życie Pańskim rodzicom. W dniu 24 października 1997 r. w dniu dokładnej pięćdziesiątej rocznicy tego dramatu powstała możliwość, a nade wszystko konieczność, złożenia na pańskie ręce tego wyznania.
W dalszej części tego listu Vaulin przedstawia swoją wersję wydarzeń opierając swoje relacje na konieczności obrony swego życia. List ten natychmiast przekazałem do prokuratury w Brzozowie, która przygotowywała w tym czasie akt oskarżenia. W dniu wręczenia listu mojej żonie byłem w pracy, dlatego nie doszło do naszego pierwszego spotkania. Przyznam szczerze, ze moja reakcja na to wydarzenie mogła być nieprzewidywalna. W tym czasie, reportaż Piotra Lipińskiego w "Gazecie Wyborczej" o śmierci małżeństwa Żubrydów wywołał zainteresowanie tym tematem Wytwórnię Filmów Dokumentalnych w Gdańsku, która postanowiła nakręcić krótki film. Realizatorzy tego filmu planowali doprowadzić do spotkania Jerzego Vaulina ze mną, ale do tego wydarzenia nie doszło. Film przedstawia Vaulina jako człowieka cynicznego, pełnego buty i pewności siebie. Na pytanie dlaczego zamordował Żubrydów odpowiada: że może z sadyzmu, a może lubię zabijać ludzi?
[...]
Ostatnie moje spotkanie z zabójca Rodziców miało miejsce dwa lata temu w Sanoku. Odbyło się z inicjatywy Telewizji TVN Kraków, która planowała nakręcenie 3 odcinkowego filmu o historii mjr Żubryda. Vaulin oczekiwał mnie na brzegu Sanu, wyciągnął rękę na powitanie której naturalnie nie przyjąłem. Po chwilowej ostrej dyskusji między nami spotkanie zakończyła cyniczna i szokująca wszystkich obecnych odzywka j. Vaulina o następującej treści: Czy w związku ze śmiercią Rodziców otrzymał pan od państwa odszkodowanie, bo jeśli tak to powinien Pan być mi wdzięczny i mi podziękować Spotkanie to zostało utrwalone przez kamerę TVN.
Janusz Niemiec
Mirocin, 25 VIII 2010 r"


"Bardejów i okolice przewodnik turystyczny" - lucyna - 04-03-2011 07:09 AM

Jednym z najpiękniejszych słowackich miast jest Berdejów i jego dzielnica Bardejowskie Kupele. Zachował się tu przepiękny średniowieczny układ urbanistyczny: rynek z ratuszem i zabytkowymi kamieniczkami otoczony fortyfikacjami: murami miejskimi oraz basztami, bazylika św. Idziego, część dzielnicy żydowskiej, Bardejowska Kalwaria. Całość wygląda wyjątkowo interesująco, jakby wyłoniła się z filmu historycznego. Czasami dzieciom rynek bardiowski kojarzy się z tym z bajki o Rumcajsie. Rzeczywiście plac ratuszowy otoczony jest z trzech stron 46 piętrowymi, wąskimi kamieniczkami z centralnie położonym gotycko-renesansowym ratuszem, z znajdującym się we wschodniej pierzei rynku wyniosłym kościołem św. Idziego. Wnętrze świątyni słynie z pięknych gotyckich skrzydłowych ołtarzy. System fortyfikacyjny jest odrestaurowany, przepięknie wyglądają baszty: Prochowa, Gruba, Czerwona, Szkolna, Klasztorna, Prostokątna, Górna Brama z Barbakanem i zwodzonym mostem. Jest i dom kata z XVI w ,i budynek słynnej Szkoły Humanistycznej. Bardejów jest nie przez przypadek od 1986 r na liście dziedzictwa ludzkości UNESCO.

Przewodnik "Bardejów i okolice przewodnik turystyczny" ukazał się w języku polskim. Jest to wydawnictwo Miasta Bardejów, można go było kupić w informacji turystycznej. Bezprzecznie jest to najlepsza książka przedstawiająca atrakcje turystyczne Brdejowa, Bardejowskich Kupeli i bardejowskiego powiatu. Dodano do niej plan obejmujący historyczną część miasta. Książeczka jest kompendium wiedzy o historii, współczesności, zabytkach, życiu kulturalnym i społecznym północno-wschodniej Słowacji. Jest bogato ilustrowany, przedstawiono na fotografii bądź rycinie każdą omawianą atrakcję. Do przewodnika dołączono mapę poglądową przedstawiającą zabytkowy rynek.

Spis treści
Słowo wstępne
Ogólne informacje oraz dane o republice Słowackiej
Ogólne informacje oraz dane o mieście Bardejów oraz Bardejowskich Kupelach
Historia jest wieczna
Dzieła naszych przodków są stale interesujące
Hobby i wypoczynek
Dobre spanie i wartościowe wyżywienie wzmacnia
Wszędzie można coś zobaczyć i przeżyć
W przyrodzie odżyjesz nie tylko fizycznie
Historię i tradycję trzeba zachować
Zakończenie

Tytuł: "Bardejów i okolice przewodnik turystyczny"
Praca zbiorowa
Wydanie:
Stron: 92
ISBN:
Wydawnictwo: Miasto Bardejov
Bardejov 2006

str. 35

"System fortyfikacyjny - mury miejskie oraz baszty

Jednym z najdoskonalszych średniowiecznych systemów fortyfikacji miejskich w Słowacji był system murów obronnych Bardejowa. Dzisiaj należy on do najbardziej zachowanych systemów fortyfikacyjnych i zalicza się do europejskiego funduszu spuścizny kulturowej.
Sfortyfikowanie miasta przebiegało w trzech fazach. Pierwsza rozpoczęła się w 1352 roku i należy do najważniejszych w historii miasta.
Żeby zapewnić spokojny rozwój miasta król Ludowit zezwolił miasto otoczyć murami. Wokół miasta postawiono mury z trzema głównymi bramami miejskimi. Po stronie południowej była Górna Brama, po zachodniej Vallowa oraz po północnowschodniej Brama Dolna. Pośrodku północnej części była jeszcze mała brama. Mur obronny wzmacniały prostokątne baszty. Obronność systemu wzmacniała fosa.
Drugą fazę budowy rozpoczęto w pierwszych dziesięcioleciach XV wieku. Główny mur obronny wzmocniono murowanym pomostem, poszerzono fosę, oraz wybudowano drugi kamienny równoległy do fosy mur. Bramy wejściowe posiadały zwodzone mosty. Większość baszt wybudowano na przełomie XV i XVI.
Do miasta wchodziło się czterema bramami. Ze względu na bezpieczeństwo oraz żeby udaremnić ewentualne ataki do miasta w każdy dzień wchodziło się inną bramą, którą wybierano zawsze konkretnego dnia. Wokół murów była fosa. Pierwotnie system fortyfikacyjny zawierał 18 baszt, do dziś zachowało się siedem.
Trzecia faza przebiegała do połowy XVI wieku. Podczas tureckich najazdów zwrócono uwagę na doskonalenie umocnienia bram miejskich poprzez wybudowanie barbakanów. Ostatnią czynność budowlaną wzmacniającą obronność odnotowano w XVII wieku, kiedy to wojskowe znaczenie fortyfikacji upadło. Odbudowę fortyfikacji miejskiej zaczęto w 1950 roku, bezpośrednio po ogłoszeniu części miasta rezerwatem pamiątkowym, która trwa do dzisiaj."


"Rowerem ze Szwejkiem czyli śladami wojaka Szwejka w Bieszczadach" - lucyna - 04-03-2011 07:14 AM

"Jednym słowem-rzekł Szwejk- dobrze nie jest, ale nie trzeba tracić nadziei, jak mawiał Cygan Janeczek w Pilźnie, kiedy w 1879 r zakładali mu stryczek na szyję za podwójne morderstwo"

Międzynarodowy "Szlak Dobrego Wojaka Szwejka" pieszy,rowerowy i samochodowy to wyjątkowo ciekawa propozycja spędzenia wolnego czasu. Założenia projektowe przewidują, że przebiegnie on trasą przejazdu i przemarszu 11 kompanii marszbatalionu N 99 pp ,w której służył rzeczony Szwejk, bohater głośnej powieści Haszka. Rozpocznie się w Czeskich Budziejowicach, a zakończy w Przemyślu. Będzie wiódł przez Czechy, Austrię, Węgry, Słowację, Polskę na Ukrainę. Na razie wytyczono tylko jego fragmenty. Szlak posiada dwa warianty: rowerowy i pieszy biegnące obok siebie, na niektórych odcinkach przecinające się, niekiedy prowadzące równolegle. Szlak "Śladami dobrego wojaka Szwejka" w wersji pieszej oznakowany jest nietypowo albowiem przy oznakowaniu "pettekowskim" użyto barw rodowych Habsburgów i jest żółto-czarno-żółty, szlak rowerowy zaś to tabliczka ze znakiem roweru i wizerunkiem Szwejka i symbolem międzynarodowym szlaku R-63 . Na trasie znajdują się tabliczki z zabawnym cytatem odnoszącym się do wydarzenia rozgrywającego się w danym miejscu . Główny szlak rowerowy liczy sobie 105 km, a łącznik wiodący wzdłuż granicy z przejścia granicznego w Krościenku do Przemyśla 70 km. Rozpoczyna się na przejściu Polota-Radoszyce, kończy na przejściu granicznym polsko-ukraińskim w Krościenku. Projekt przewiduje iż w przyszłości trasa będzie biec po stronie ukraińskiej do innego przejścia granicznego, tego znajdującego się w Przemyślu. Kontynuacja projektu to daleka przyszłość, więc wytyczono szlak łącznikowy Krośnienko-Przemyśl.
Przebieg szlaku jest bardzo atrakcyjny, wiedzie on bowiem terenami Beskidu Niskiego, Pogórza Bukowskiego, Gór Sanocko-Turczańskich i Pogórza Przemyskiego. Po drodze mijamy ( lub znajdują sie w bliskiej odległości)wyjątkowo ciekawe atrakcje turystyczne: cerkwie w Radoszycach, Komańczy, Rzepedzi, Szczawnem, Morochowie, Sanoku, Listkowatem, Przemyślu, izbę pamięci w Komańczy, skansen i muzeum historyczne w Sanoku, Przemyśl z Twierdzą i licznymi muzeami i zabytkami, punkty widokowe, rezerwaty przyrody, przeciekawą Kalwarię Pacławską sanktuarium, które jest jednocześnie rezerwatem przyrody, tereny projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. W Sanoku i w Przemyślu są rzeźby przedstawiające dobrego wojaka Szwejka.

Spis treści
Wstęp
Opis szlaku
Jureczkowa-Przemyśl
Punkty na trasie w przewodniku i na mapach
Trasa główna
1. Radoszyce cerkiew
2. Komańcza skrzyżowanie z Duszatynem
3. Rzepedź wieś-skrzyżowanie w kierunku cerkwi
4. Szczawne cerkiew
5. Morochów kładka
6. Poraż środek wsi
7. Zagórz skrzyżowanie z drogą krajową
8. Sanok ławeczka ze Szwejkiem
9. Słonne parking z tarasem widokowym
10. Tyrawa Wołoska skrzyżowanie do Wańkowej
11. Rozpucie skrzyżowanie do Ropienki
12. Ropienka Dolna skrzyżowanie przy szkole
13. Jureczkowa skrzyżowanie do Arłamowa
14. Liskowate skrzyżowanie do cerkwi
15. Granica Krościenko

Trasa łącznikowa
16. Arłamów skrzyżowanie
17. Huwniki skrzyżowanie do Kalwarii Pacławskiej
18. Nehrybka skrzyżowanie do Przemyśla
19. Przemysł skrzyżowanie nad sanem
20. Łapajówka skrzyżowanie do Siedlisk
21. Granica w Medyce

Tytuł: "Rowerem ze Szwejkiem czyli śladami wojaka Szwejka w Bieszczadach"
Autor: Krzysztof Plamowski
Wydanie: I
Stron: 40
ISBN: 83-88887-66-1
Wydawnictwo: "Wydawnictwo Fundacja" s.c.
Nowy Sącz 2006
http://www.btc.bieszczady-online.pl/
Przewodnik "Rowerem ze Szwejkiem czyli śladami wojaka Szwejka w Bieszczadach" autorstwa Krzysztofa Palmowskiego jest ładnie wydany, ciekawie ilustrowany, posiada liczne mapki poglądowe, Można było go kiedyś nabyć w księgarni Bosz w Lesku za 8 zł.

Zawiera szereg cytatów z powieści - złotych myśli typu:

"Drogi ludzkie bywają różne, byle cel był wzniosły".
"Bawmy się wesoło, bo zawsze jest lepiej wesoło się bawić"

"W ogóle dużo jest na świecie takich rzeczy, których robić nie wolno, ale można. Najważniejsze to, żeby spróbować, czy zakazanej rzeczy zrobić nie wolno."

str. 17
"Dworzec PKP w Sanoku (43,7 km). Jest popołudnie, 15 lipca 1915 r. Dotarliśmy wraz z 11 kompanią marszbatalionu N 91 pułku piechoty na dworzec cesarsko-królewskiej kolei żelaznej w Sanoku. Stąd wraz ze Szwejkiem pomaszerowaliśmy do centrum miasta, gdzie wojsko stanie na kwaterach. Kto z Was pamięta najsłynniejszą czeską ekranizacje "Przygód Dobrego Wojaka Szwejka", z niezapomnianym Rudolfem Hrusinskym w roli głównej, z pewnością pamięta moment wjazdu na stację, gdzie z oddali wyłania się ogromny napis SANOK - wymalowany na bocznej ścianie budynku - podobnie zresztą jak to widzimy dzisiaj. Ale oddajmy głos Haszkowi "Po przyjeździe do Sanoka okazało się, że Ci co jechali razem z Balounem, który puszczał wiatry po wielkiej wyżerce, mieli rację. Będzie kolacja, a oprócz kolacji rozdawany będzie komiśniak za te wszystkie dni, w których żołnierze chleba nie otrzymywali. Okazało się także, że właśnie w Sanoku znajduje się sztab "Żelaznej Brygady", do której został przydzielony batalion 91 pułku piechoty". Zatem ruszajmy ze Szwejkiem.
"Wielu rzeczy czynić nie wolno, ale ostatecznie można"
Mijamy dworzec i trzymając się lewej strony jezdni jednokierunkowej udajemy się w kierunku miasta. Na najbliższym skrzyżowaniu (43.8 km) skręcamy w lewo. Od razu przejeżdżamy na prawą stronę jezdni, uważając na zbliżające się z prawej strony samochody. Dwieście metrów dalej następne skrzyżowanie (44 km). Skręcamy w prawo (jadać w lewo możemy wrócić w kierunku Zagórza. Mijamy Hotel Jagieloński i dojeżdżamy do skrzyżowania z ul. Podgórze. Przed nami ostry podjazd do centrum miasta. Na szczycie, po lewej stronie zaułek Dobrego Wojaka Szwejka z pamiątkowa tablicą szlaku, natomiast po prawej stronie Hotel "Pod Trzema Różami" (44,6 km). To w tym miejscu Józef Szwejk wygłosił swoje znamienne słowa, starając się dostarczyć pijanego w sztok podporucznika Duba na pilną odprawę oficerów batalionu, który ani rusz nie mógł sobie przypomnieć, gdzie się znajduje i jak tu się znalazł: "Raczy Pan się znajdować w burdelu, Panie Lejtnant. Ludzie bowiem różnymi chadzają drogami". W rzeczywistości ów sumienny oficer poszedł osobiście sprawdzić, czy któryś z jego podwładnych nie złamał wydanego przezeń zakazu korzystania z tutejszych, przyfrontowych zamtuzów, które jak twierdził, pozakładali specjalnie wycofujący się Rosjanie, aby pozarażać chorobami płciowymi żołnierzy, i tym sposobem osłabić siłę cesarskiej armii.
Jak pisze Haszek, podporucznik Dub " za punkt oparcia dla swojej kontroli wybrał sobie kanapkę panny Elly w pokoiku na pierwszym piętrze tak zwanej "Kawiarni Miejskiej". Na kanapce owej bawił się bardzo mile."

Z ciekawostek
W Sanoku rozgrywało się kilka interesujących epizodów tej powieści. Wśród nich była scena, która rozegrała się w budynku dawnego Gimnazjum i Liceum Królowej Zofii. To tu został zakwaterowany pułk, żołnierze rabowali eksponaty z gablot w gabinecie fizycznym, przeważnie minerały. Jeden z węgierskich honwedów poszedł dalej i wypił spirytus w którym przechowywane były płazy. Oczywiście, zmarł. Haszek opierał się na faktach, taka sytuacja miała miejsce, węgierscy honwedzi, którzy zmarli po wypiciu skażonego alkoholu pochowani są na sanockim cmentarzu.

Warto zajrzeć tu
http://www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/cerkiew_radosz.php
http://www.bieszczady.net.pl/morochow.php
http://www.twojebieszczady.pl/komancza.php
http://www.sanok.pl/?c=mdTresc-cmPokaz-434
http://www.twojebieszczady.pl/warto/pwidok.php
http://www.bieszczady.ud.pl/index.php?dzial=liskowate
http://www.przemysl.pl/turystyka/twierdza_...jk_w_przemyslu/
http://www.sanok.pl/?c=mdTresc-cmPokaz-434


"Przyroda Popradzkiego Parku Krajobrazowego" - lucyna - 04-03-2011 07:18 AM

W grudniu otrzymałam od Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego bardzo interesujące publikacje. Przeczytałam je od deski do deski więc pora podzielić się swoimi wrażeniami. Moje wcześniejsze spostrzeżenia potwierdziły się. Są to naprawdę interesujące wydawnictwa popularyzujące Popradzki Park Krajobrazowy - jeden z największych w naszym kraju. Znajduje się on w Beskidzie Sądeckim, obejmuje dwa najważniejsze pod względem przyrodniczym pasma górskie : Radziejowej i Jaworzyny Krynickiej. Jego obszar znajduje się częściowo na terenie moich uprawnień przewodnickich,(w tym wypadku mi narzuconych), bywałam tam jednak tylko turystycznie więc żadna byłam wiedzy o walorach turystycznych tego chronionego obszaru jak kania dżdżu. Dzięki monografii "Przyroda Popradzkiego Parku Krajobrazowego" otrzymałam olbrzymi zastrzyk wiadomości. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że ów park krajobrazowy jest aż tak cenny pod względem przyrodniczym, to ostoja zwierząt i bogactwo świata roślinnego. O walorach krajobrazowych chyba nie muszę wspominać. Sadzę, że większość z Was zna lepiej ten teren niż ja. Administracyjnie park o pow. 54 tys. ha i otulinie 25 tys. ha obejmuje: miasto i część gminy Krynica, miasto i gminę Muszyna , miasto i gminę Piwniczną, część miasta i gminy Stary Sącz, część gmin: Łabowa, Nawojowa, Łącko, Ochotnica, Krościenko, Rytro i część miasta Szczawnicy jest więc pod względem turystycznym i wypoczynkowym niezmiernie interesujący. Zdecydowaną większość Popradzkiego Parku Krajobrazowego stanowią lasy, w tym puszcza karpacka.
"Przyroda Popradzkiego Parku Krajobrazowego" jest wydawnictwem popularno-naukowym. W każdym bądź razie tak ją określają Autorzy. Jej wydanie poprzedziło zmaganie się wydawcy czyli Dyr. Parku z wieloma problemami natury finansowo-administracyjnymi. Projekt został ukończony dzięki dofinansowaniu WFOŚiGW w Krakowie. Pierwsze artykuły zostały napisane w 1997 r., monografia została wydana w 2000 r. Jest to kompendium wiedzy o walorach przyrodniczych i kulturowych tj. tradycyjne pasterstwo i rolnictwo , ochronie środowiska przyrodniczego. W monografii także w sposób obszerny omówiono położenie i rzeźbę terenu, wody i surowce balneologiczne, dzieje osadnictwa. Ta książka powstała dzięki staraniom prof. Jerzego Staszkiewicza i zespołu redakcyjnego w skład którego m.in. weszli: Zbigniew Witkowski, Lech Traciłowski, Oktawian Duda, Jerzy Staszkiewicz. Redaktorami działowymi byli: Zofia Alexandrowicz, Tadeusz Wieczorek - wiadomości ogólne, Jerzy Staszkiewicz - świat roślin, glonów i grzybów, Zbigniew Witkowski - świat zwierząt, Zofia Alexandrowicz - ochrona środowiska przyrodniczego.

Spis treści

Wiadomości ogólne
T. Wieczorek: Wprowadzenie
T. Ziętara : Położenie i rzeźba
W. Margielski: Budowa geologiczna
E. Brzeźniak, A. Czemreda: Klimat
W. Maciaszek: Gleby
A. Łajczak: Wody
D. Reśko: Wody mineralne i surowce balneologiczne
P. Valde-Nowak: Dzieje osadnictwa
O. Duda: Gospodarka człowieka
J. Zarzycki: Rolnictwo i pasterstwo dawniej i dziś
A. Szewczyk: Lasy i gospodarka leśna
S. Matek: Zanieczyszczenia powietrza, gleb i wód

Świat roślin, glonów i grzybów
J. Staszkiewicz: Historia oraz pionowe i poziome zróżnicowanie roślinności
M. Szewczyk: Zbiorowiska nieleśne
J. Staszkiewicz: Roślinność leśna
J. Staszkiewicz: Rośliny naczyniowe
M. Mierzeński: Mszaki
K. Wołowski, A. Cabała, A. Wojtal: Glony
W. Wojewoda: Grzyby
L. Śliwa: Porosty
A. Drozdowicz: Śluzorośla

Świat zwierząt
H. Okarma: Ssaki
T. Zając: Ptaki
R. Krzyściak-Kosińska: Płazy i gady
K. Kukuła: Ryby i minogi
Z. Witkowski: Bezkręgowce
Ochrona środowiska przyrodniczego
J. Staszkiewicz: Rezerwaty przyrody
M. Rusin: Pomniki przyrody ożywionej
Z. Alexandrowicz; Pomniki przyrody nieożywionej i koncepcja jej rozwoju


Tytuł: "Przyroda Popradzkiego Parku Krajobrazowego"
Praca zbiorowa pod redakcją Jerzego Staszkiewicza
Wydanie: I
Nakład: 500 egz.
Stron: 324 plus wkładka ze zdjęciami
ISBN: 83-9065594-7-6
Wydawca; Popradzki Park Krajobrazowy
Stary Sącz 2000



Wybrałam zakończenie rozdziału "Dzieje osadnictwa" Pawła Valde-Nowaka. Sądzę, że ten fragment zainteresuje nie tylko miłośników historii i archeologii.
" [...] Zakończenie
Na podstawie dotychczasowych badań dawnego osadnictwa w dorzeczu Popradu, trudno jednoznacznie określić charakter zasiedlenia tego terytorium w poszczególnych okresach pradziejów i porównać go z obrazem, jaki rysuje się w wyniku badań archeologicznych w pobliskiej dolinie Dunajca. Badania archeologiczne rozpoczęto tu znacznie wcześniej niż w części dorzecza Popradu tworzącej obecnie Popradzki Park Krajobrazowy. Nie licząc okazałych średniowiecznych grodzisk, takich jak np. Naszacowice czy Zawadka Lanckorońska, znamy znad Dunajca szereg stanowisk z epoki brązu i początku epoki żelaza - grodów , a nawet cmentarzysk. Można tu wspomnieć o grodach w Maszkowicach czy Marcinkowicach, o cmentarzysku ciałopalnym w Chełmcu i setkach prehistorycznych punktów osadniczych, rozrzuconych w różnych wariantach topograficznych w obrębie doliny Dunajca. Ten stosunkowo duży potencjał znaleziskowy może prowadzić do wniosku o wiodącej roli Dunajca jako głównej arterii , którą w pradziejach przenikały grupy ludzie poprzez Zachodnie Karpaty w pradziejach. Z drugiej strony, oprócz roli w transmisji elementów kulturowych, podkreślić trzeba lokalny rozwój w dolinie Dunajca różnych kultur pradziejowych. Dynamika tego osadnictwa wydaje się większa niż możemy to stwierdzić na podstawie dotychczasowych badań archeologicznych, jakie zostały przeprowadzone w beskidzkiej części dorzecza Popradu. Jednak, jak już o tym była mowa, także dolinę Popradu uznawać należy za ważny pradziejowy szlak tranzytowy. Prócz tego, w niektórych okresach epoki kamienia, na początku epoki brązu i w okresie rzymskim rozwijało się tu niewątpliwie lokalne osadnictwo.
Jak łatwo zauważyć, nasza wiedza o najdawniejszych dziejach osadnictwa w polskiej części dorzecza Popradu jest wyrywkowa. To co dotychczas udało się ustalić jest warunkowane szeregiem czynników, wśród których dwa wydają się mieć podstawowe znaczenie. Pierwszy łączy się ze stosunkowo niską wykrywalnością stanowisk archeologicznych w Beskidach, szczelnie zamkniętych dla poszukiwań powierzchniowych z uwagi na rozległe i stale powiększające się w ostatnich latach przestrzenie zielone. Drugi, znacznie ciekawszy w ocenie prehistoryka, może wiązać się z innym niż na terenach pozakarpackich charakterem osadnictwa. Na podstawie szeregu przesłanek mamy prawo przypuszczać, że znaczną rolę odgrywało w górach osadnictwo sezonowe, krótkotrwałe, którego ślady siłą rzeczy są trudniejsze do archeologicznej identyfikacji, choć w ostatnich latach nastąpił w tym względzie znaczny postęp."



"KSU rejestracja buntu Opowieść o punk rocku w Bieszczadach" - lucyna - 05-03-2011 06:41 AM

W tym wątku staram się polecać książki, szczególnie te napisane przez ludzi stąd. Dziś zrobię wyjątek. "KSU rejestracja buntu" napisana przez Krzysztofa Potaczałę jest specyficzną biografią. Po przeczytaniu pierwszych kilkunastu kartek zaczęłam rechotać, szczególnie spodobało mi się zdanie: "Zapaliły się głowy, zabulgotała w żyłach krew. O tym jest ta opowieść. O grupie dojrzewających za "późnego Gierka" chłopaków, którzy już wkrótce mieli wstrząsnąć skostniałym porządkiem, zburzyć małomiasteczkowy ład i wzbudzić najpierw niepokój, a potem wściekłość komunistycznych służb.". Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy po zapoznaniu się z dwoma pierwszymi rozdziałami to ta: tworzenie mitu na siłę. Być może owa kreację kupią fani KSU, być może książka stanie się popularna i zniknie w oka mgnieniu z półek księgarni ale dla mnie, dla miejscowej jest ona po prostu "niestrawna". Nie byłam w stanie jej przeczytać, zakończyłam lekturę po trzech rozdziałach. Nie wrócę do nie. Plusem owej publikacji jest opublikowanie kilku zdjęć i notatek służbowych sporządzonych przez ORMO, protokołów z przesłuchań sporządzonych przez MO i SB, opublikowanie akt dotyczących zespołu. Książka jest poświęcona "bieszczadzkiemu" składowi zespołu i obejmuje okres od 1978 do połowy lat 90-tych.


Spis treści:
Zamiast wstępu
Okruchy przeszłości
Porażeni punk rockiem
Leśne wyprawy, młodzieńcze wybryki
Hymn o Ustrzykach
Skazani tańczą pogo, KSU podbija Kołobrzeg
Na scenie punk, a w piwnicach Lenin
Uleczony kompleks prowincji
Wolna Republika Bieszczad
Publika w ekstazie, gliny wyłączają prąd
A miał być wielki powrót
Kryptonim "Żyletka"
Siczka maszeruje i tworzy przeboje
Płytowy debiut na dziesięciolecie
Konsomoł zaprasza, pilnuje i broni
Punk's Not Dead
Epilog
Dziennik znaleziony na strychu

Na koniec jeszcze coś chlapnę o pięknym geście. Zespół lub wydawnictwo podarowało książki z autografem Siczki bieszczadzkim bibliotekom. I za to Im można tylko podziękować.

Tytuł: "KSU rejestracja buntu Opowieść o punk rocku w Bieszczadach"
Autor: Krzysztof Potaczała
Wydanie: I
Stron: 231
ISBN: 978-83-89183-62-0
Wydawnictwo: Libra
Rzeszów 2010

W poprzednim poście wspomniałam iż "KSU rejestracja buntu" jest specyficzną opowieścią. Jeden z rozdziałów "Kryptonim "Żyletka" jest moim zdaniem interesujący, są tu opublikowane akta organizacji młodzieżowej występująca pod nazwą PUNK (określenie zaczerpnięte z notatki służbowej ORMO). Fragment tego rozdziału przetoczę za chwilę. Bardzo podobają mi się także wspomnienia członków zespołu i ich znajomych.
Oto kilka z nich:

"Tekst piosenki "Moje Bieszczady" to kwintesencja tego, co w nas się wtedy budziło. Dlatego, podobnie jak brat, poświęciłem się Bieszczadom w sensie ocalenia ich od niepamięci. Z tego powodu powstał lokalny oddział Towarzystwa Opieki nad Zabytkami i rocznik historyczny "Bieszczad".
Bohun"

"Operacja "Bieszczady'40" spotkała się, delikatnie mówiąc, z niechęcią miejscowej ludności, zwłaszcza tej bardziej zasiedziałej. Powody były różne. Z jednej strony konieczność wyżywienia kilkunastu tysięcy przybyszów przy narastających brakach w zaopatrzeniu pogłębiała trudności aprowizacyjne trapiące ludność Ustrzyk i okolic. Z drugiej - obecność licznych zastępów młodzieży z jej paramilitarnymi rytuałami w oczywisty sposób kolidowała z ugruntowanym bieszczadzkim genius loci - niepokornym, rozwichrzonym i anarchistycznym.
Jurek Linder"

"Nie cierpieliśmy harcerzyków. Tacy niby grzeczni, a śmiecili gdzie popadnie. Za deptanie trawników w ustrzyckim parku niejeden dostał łańcuchem przez plecy i szpica na d***. Oni traktowali Bieszczady jak krainę w której wszystko wolno im robić. A dla nas ta kraina była najdroższa, chcieliśmy ją chronić przed harcerzami i przed turystami, czyli stonką. Bo to też była konkurencja w zdobywaniu choćby tak podstawowego artykułu jak papier toaletowy
Siczka"

Właśnie w tych wspomnieniach widzę największą wartość tej publikacji. Są szczere, znakomicie oddają klimaty tamtego okresu i sądzę, że reprezentatywne. Z wielką uwagą przeczytałam je wszystkie. Znajdują się na marginesach książki na szarym tle więc nie ma problemów z ich odnalezieniem.


Fragment podsumowania rozdziału " Kryptonim "Żyletka".
"Sprawa Operacyjnego Sprawdzenia pod kryptonimem "Żyletka" trwała niespełna pięć miesięcy i zakończyła się 25 lipca 1980 r. Podczas działań rozpracowujących nieformalny ruch młodzieżowy w Ustrzykach Dolnych SB i MO wykorzystały dwóch tajnych współpracowników i trzy kontakty operacyjne (na temat tych ostatnich nie ma żadnych danych). W odniesieniu do jednej osoby zastosowano kontrolę korespondencji (kontrolą objęto listy do Bogusława Augustyna). Znajdująca się w oddziale Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie teczka sprawy to jednak tylko fragment dokumentacji dotyczącej KSU i ustrzyckiego środowiska skupionego wokół zespołu.
Brakuje szeregu meldunków składanych przez miejscowych milicjantów, ormowców i esbeków. Część z tych materiałów zniszczono w ówczesnym Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Ustrzykach Dolnych. Nie zachowały się ani dokumenty pisemne ani fotograficzne. [...].
Cytowane powyżej materiały wskazują , ze bezpieka i milicja miały trudności w rozpracowaniu ruchu punk w Ustrzykach Dolnych. W raportach i notatkach służbowych mylono imiona i nazwiska członków KSU i ich przyjaciół, nie potrafiono zgromadzić właściwej wiedzy na temat subkultury punk (zarówno w Polsce jak i w Wielkiej Brytanii), ustalić niektórych faktów (np. w jaki sposób list od ustrzyckich punków dotarł do Radia Wolna Europa), a odpowiedzialnością za różnorakie chuligańskie wybryki obarczano niemal wyłącznie osoby z kręgu KSU.
[...]
Na uwagę zasługuje fakt, ze do rozpracowania punkowego środowiska w Ustrzykach Dolnych zastosowano aż 16 przedsięwzięć operacyjnych - od rozmów ostrzegawczych, profilaktycznych i wychowawczych, po jawne zastraszanie zarówno młodych buntowników spod znaku anarchii i agrafki, jak też ich rodziców. Groźba wydalenia ze szkoły, zablokowania przystąpienia do matury, a także zwolnienie z pracy wiążącego się z "wilczym biletem" była całkiem realna. Nie można w tym kontekście wykluczyć, że bezpieka nie skaptowała na swoje potrzeby kogoś z ówczesnych uczniów szkół średnich, studentów lub ich rodziców robiąc z nich pospolitych konfidentów. Za to faktem jest, iż niektórzy młodzi ludzie nagabywani przez reżimowe służby nie dali się - mimo stwarzanych im na co dzień problemów - zastraszyć. Przetrwali nagonkę i tym samym zachowali twarz.
Zamknięcie "Żyletki" nie oznaczało końca inwigilacji punckrockowego środowiska w Ustrzykach Dolnych. Członkowie KSU i ich wierni sympatycy nękani byli mnij lub bardziej aż do końca PRL-u."


"Wędrówki po szlakach turystycznych roztoczańskich parków krajobrazowych Przewodnik p - lucyna - 05-03-2011 10:21 PM

Pod koniec roku otrzymałam kolejną przesyłkę z przewodnikami. Tym razem z GOK z Horyńca Zdroju. Także tą drogę chce za nie podziękować. Materiałów promocyjnych było sporo, przede wszystkim są to przewodniki: "Wędrówki po szlakach turystycznych roztoczańskich parków krajobrazowych", "Ścieżka przyrodniczo-kulturowa "Dębisko-Kruszyna" przewodnik terenowy", "Gmina Horyniec Zdrój Szlak rowerowy "Nad Brusienką" - folder, "Ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna "Za Niwą", "Horyniec-Nowiny Horynieckie Przewodnik dla turystów pieszych i rowerowych". Przewodnik po parkach krajobrazowych posiadam od kilku lat, korzystałam z niego w terenie, więc dziś chciałabym bliżej go przedstawić. O ścieżkach dydaktycznych mam wątek na innym Forum http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=3153&page=1 więc tam jak trochę ogarnę się w pracy będę o nich pisać.


"Wędrówki po szlakach turystycznych roztoczańskich parków krajobrazowych Przewodnik pieszo-rowerowy" to wydawnictwo, które bezpłatnie można otrzymać w Zespole Parków Krajobrazowych w Przemyślu http://www.parkiprz.itl.pl/wydawnictwa.php . Jest ciekawy, przejrzyście zredagowany, zawiera informacje ogólne o Parku Krajobrazowym Puszczy Solskiej i Południoworoztoczańskim Parku Krajobrazowym, walorach przyrodniczych i kulturowych, szlakach i trasach turystycznych, bazie noclegowej. Jest to praca zbiorowa, wśród Autorów jest i nasz Kolega Ekolog, a raczej Ornitolog z for bieszczadzkich pan Przemysław Kunysz. To On w sposób bardzo ciekawy przedstawia awiofaunę tej części Roztocza. Jak wspomniałam wcześniej przewodnik jest łatwy " w obsłudze", Autorzy przedstawiają kolejno szlaki turystyczne i w czasie ich opisu prezentują atrakcje turystyczne. Opis szlaków jest dobrze opracowany, prezentacja atrakcji jest skrótowa aczkolwiek interesująca. Mi podoba się w tym przewodniku to, że Autorzy piszą nie o rzadko spotykanych walorach, gatunkach ale o tym co znajduje się obok nas na szlaku, interpretują otoczenie. Książeczka jest ładnie wydana w formie kołonotatnika, posiada wkładki z kolorowymi ilustracjami, liczne ryciny, okładka jest foliowana, na jej tylnej, rozbudowanej części znajdują się mapy turystyczne (muszę przyznać, że jakość ich wykonania jest dość kiepska, są małoczytelne). Przewodnik nie ma wyodrębnionego spisu treści więc na chybcika przedstawię wam co zawiera

Szlaki turystyczne w Parku Krajobrazowym Puszczy Solskiej
szlak żółty Narol-Młynki-Huta Szumy-Rebizanty długość 10 km
- Narol
- lelek kozodój
- rezerwat "Bukowy Las"
- Huta Szumy
- gąsiorek
- rezerwat "Nad Tanwią"
- pliszka górska

Szlaki turystyczne w Południowo-Roztoczańskim Parku krajobrazowym
Szlak zielony Brat Albert długość ok. 47 km
- Horyniec Zdrój
- Nowiny Horynieckie
- barwinek pospolity
- czosnek niedźwiedzi
- Dziewięcierz
- rezerwat "Sołokija"
- jałowiec pospolity
- Werchrata
- sosna zwyczajna
- czeremcha pospolita
- kruszyna pospolita
- Monasterz
- jesion wyniosły
- modrzew
- buk pospolity
- kamieniołomy
- porosty
- borówka brusznica
- Wielki Dział
- bóbr europejski
- Jacków Ogród
- czubatka
- bagno zwyczajne
- dzięcioł czarny
- Pizuny
- rosiczka okrągłolistna
- Lipsko

Szlak niebieski "Po bunkrach linii Mołotowa" Horyniec Zdrój-Nowe Brusno-Polanka Horyniecka-Stara Huta-Wielki Dział-Wola Wielka długość 26 km
- puchacze
- borowina
- świergotek drzewny
- Podemszczyzna
- Nowe Brusno
- Polanka Horyniecka
- Stare Brusno
- kamieniarstwo brusieńskie
- tarnina
- żarnowiec miotlasty
- rezerwat przyrody "Źródła Tanwi"
- Huta Złomy
- Wielki Dział
- dzięcioł zielonosiwy
- retorty
- Wola Wielka

Baza turystyczna

Tytuł: "Wędrówki po szlakach turystycznych roztoczańskich parków krajobrazowych Przewodnik pieszo-rowerowy"
Autor: Małgorzata Tarczyńska-Góra, Przemysław Kunysz, Maciej Sebastianka, Michał Ferenc
Wydanie: I
Stron: 60
ISBN: 83-89479-19-2
Wydawnictwo: Powiatowe centrum Kultury i Sportu w Lubaczowie
Zespół Parków Krajobrazowych w Przemyślu
Przemyśl 2006

str.5
"Park Krajobrazowy Puszczy Solskiej utworzony został w 1988 r., położony jest w północno-wschodniej części województwa podkarpackiego na powierzchni 7.875 ha. Pozostała jego część o powierzchni 21.303 ha zlokalizowana jest w województwie lubelskim. park ten reprezentuje nizinny typ krajobrazu charakteryzujący się niewysokimi wzniesieniami (do 320 m n.p.m.), wydmami, licznymi bagnami i torfowiskami, które są ostoją wielu gatunków zwierząt i roślin. Park leży na styku dwóch odmiennych jednostek fizjograficznych: Kotliny Sandomierskiej i Roztocza, co dodaje temu obszarowi atrakcyjności. Wody powierzchniowe całego Parku należą do zlewni rzeki Tanew, która przepływa przez Roztocze tworząc szereg niewielkich wodospadów, zwanych tu"szypotami" lub "szumami". Na terenie Parku, jego najcenniejsze fragmenty zostały objęte wyższą formą ochrony w trzech rezerwatach" "Nad Tanwią", w Rebizantach, "Czartowe Pole" w Nowinach i "Bukowy Las" pod Narolem. W części podkarpackiej parku funkcjonuje w rezerwacie "Bukowy Las" ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna "Bukowy las" pod Narolem. Na obszarze Parku jest Obszar Specjalnej Ochrony Ptaków NATURA 2000 "Puszcza Solska". "

"Kamieniarstwo bruśnieńskie - uprawiane było co najmniej od XVI wieku. Wydobywano tu kamień na cele budowlane i do wypału wapna, wyrabiano kamienie młyńskie i żarnowe, a także krzyże nagrobne, figury i żydowskie macewy. W XVIII w. kamieniarstwo bruśnieńskie było na tyle rozwinięte, że w kamienie młyńskie zaopatrywano rozległą okolicę, a nawet tereny pogórza wschodnio-karpackiego. W 1821 r. były tu dwa kamieniołomy i dwa piece do wypału wapna. Z czasem przetwórstwo kamieniarskie zaczęło się przekształcać w rzemiosło artystyczne. W XIX w. tutejszy ośrodek kamieniarski stał się słynny z wyrobu nagrobków i krzyży przydrożnych, które rozprowadzano daleko poza region lubaczowski. Typowy wyrób z Brusna to krzyż z postacią Chrystusa lub pasyjka z ukrzyżowanym Chrystusem. W początkach XX w. bruśnieńscy kamieniarze zaczęli odstępować od tradycyjnych form ludowych, na rzecz wyrobów bardziej nowoczesnych i artystycznych. Mimo tego już w latach międzywojennych bruśnieńskie kamieniarstwo zaczęło przeżywać pewien kryzys wynikający z malejącego zapotrzebowania na wyroby, a ostatecznie padło po 1947 r., kiedy to wysiedlono większość trudniących się tym zawodem mieszkańców. Ostatni kamieniarze działali tu jeszcze w latach sześćdziesiątych. Dziś kamieniarstwem zajmują się sporadycznie tylko pojedyncze osoby z Nowego Brusna i Polanki Horynieckiej. Po wojnie w Bruśnie powstała spółdzielnia kamieniarska, ale ta zajmowała się głównie eksploatacją kamienia dla celów budowlanych i drogowych. Potem kamieniołom eksploatowali drogowcy, obecnie stanowi własność prywatną i jest tylko w znikomym stopniu wykorzystywany. Kamieniarstwem zajmowali się mieszkańcy Nowego i Starego Brusna oraz obecnej Polanki. Rzemiosłem tym trudniły się całe rodziny, a zawód przechodził z pokolenia na pokolenie. Do najbardziej znanych wytwórców należały rodziny: Lubyckich, Pogóreckich, Zaborniaków, Zacharsków, Brinbachów oraz Kuźniewiczów. Grzegorz Kużniewicz, ostatni ze znanych tutejszych rzeźbiarzy był prawdziwym artystą, ukończył nawet nauki rzeźbiarskie we Lwowie."


"Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie mapa przyrodniczo-turystyczna" - lucyna - 06-03-2011 11:27 AM

W tym wątku chciałabym promować ciekawe wydawnictwa. Ukazuje się ich naprawdę bardzo dużo, część z publikacji można otrzymać w prezencie. O takich wydawnictwach będę non stop wspominać, moim zdaniem, warto o nie poprosić. Dziś pogadam o ciekawej mapie, jednej z najciekawszych jakie mam w swojej kolekcji.

Ponad tydzień temu otrzymałam przesyłkę pełną wspaniałości i tą drogą dziękuję Pani Leśniczy z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Wśród prezentów była także niezwykle interesująca mapa "Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie mapa przyrodniczo-turystyczna" skala: 1:200 000. Moim zdaniem powinna ona znajdować się w zbiorach każdego regionalisty albowiem w tej publikacji zawarte są kompleksowe informacje niepublikowane w innych wydawnictwach. Ta mapa poświęcona jest lasom, ich strukturze własnościowej i organizacyjnej, rezerwatom, obszarom chronionym, infrastrukturze leśnej turystycznej w tym ścieżkom dydaktycznym, polom biwakowym itd. Naniesiono na nią granice: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, nadleśnictw, leśnictw, Leśnego Kompleksu Promocyjnego "Lasy Birczańskie", parków narodowych, krajobrazowych, uwzględniono podział na grunty Skarbu Państwa i na pozostałe. Są na niej zaznaczone m.in. siedziby dyr regionalnej,nadleśnictw, leśne pola biwakowe, kwatery myśliwskie, kempingi, szkółki leśne, leśne punkty edukacji, punkty widokowe, rezerwaty przyrody, wybitne atrakcje krajoznawcze.
Część opisowa znajdująca się obok mapy zawiera : dane teleadresowe nadleśnictw, spis rezerwatów.

Spis treści części informacyjnej mapy
Z leśnej przeszłości Podkarpacia
Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Birczańskie"
Ścieżki przyrodnicze na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie
Hodowanie lasu
Submisja drewna cennego w RDLP Krosno
Ośrodek Wołosań w Cisnej
Gospodarka łowiecka
NATURA 2000
Biuro Polowań "Bieszczady"

Mapa jest bardzo ładnie wydana jak zresztą większość wydawnictw sponsorowanych przez Lasy Państwowe, zawiera bardzo ciekawe zdjęcia m.in. fotografię "rozciągniętego" na drzewach węża Eskupala. Minusem jest druk, niektóre zdjęcia są nienaturalnie kolorowe.

Tytuł: "Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie mapa przyrodniczo-turystyczna"
Skala: 1:200 000
Redakcja: Edward Marszałek
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7605-133-8
Wydawnictwo: Compass
Krosno

"Z leśnej przeszłości Podkarpacia" ten fragment mapy zdobi zdjęcie archiwalne z 1908 r. z ekspozycji leśnej na wystawie przemysłowo-rolniczej w Jarosławiu.
"Rejon podkarpacki posiada bogatą tradycję leśną i łowiecką. Obszar dawnej Puszczy Sandomierskiej, należącej do króla przez długie wieki był miejscem polowań wielu monarchów. Na terenie Nadleśnictwa Kolbuszowa jedna z dróg leśnych nosi nazwę "Drogi Królewskiej". Również Królewska Góra w pobliżu zamku odrzykońskiego, była zgodnie z lokalną tradycją miejscem polowań Kazimierza Wielkiego. W lasach Pogórza, w okolicy Sanoka i Leska, polował też król Władysław Jagiełło, który był gościem Piotra Kmity na zamku w Sobieniu (dziś teren rezerwatu przyrody "Góra Sobień"). Poczynając od XVII wieku spore obszary lasów królewskich w regionie przeszło w ręce magnatów. Duże włości posiadali Potoccy z Łańcuta, Czartoryscy z Sieniawy i Sapiehowie z Krasiczyna. Od połowy XVIII wieku datuje się wyłączanie zarządzania lasami z ogólnego zarządu dóbr i powstanie specjalistycznej służby leśnej. Interesującym faktem z historii leśnictwa na Podkarpaciu jest wydanie pierwszego w języku polskim podręcznika leśnictwa.Była to "Umiejętność lasowa czyli rękoksiąg dla właścicieli lasów i ich leśniczych pod tytułem Powszechna teoretyczno-praktyczna wszystkich lasowych umiejętności nauka". Książka napisana na podstawie tłumaczenia z języka niemieckiego przez Filipa Jakuba Nałęcz Kobierzyńskiego, zarządzajacego lasami w kluczu pruchnickim na Pogórzu Przemyskim. Opracowana została w Węgierce w 1808 roku, a wydana w Przemyślu w roku 1909. Napisana piękną staropolszczyzną, jest dziś nie tylko zabytkiem kultury, ale i świadectwem dążeń do podniesienia gospodarowania w lasach na wysoki poziom. Zawiera też myśli, które po latach doczekały się uzasadnienia jako "ekologiczne". Wynikało to z faktu, że w owym czasie niektóre regiony kraju cierpiały już na niedostatek drewna oraz odczuwały ekologiczne skutki zniszczenia lasów, co autor podręcznika zauważa na wstępie:
"Przestraszone tak doświadczonym niedostatkiem drewna narody lub smutnym przypadkiem niebaczenia sąsiada ostrzeżone, nie chcąc utracić swego przemysłu, handlu, rolnictwa i własnej wygody, uznały za jedne ze swoich zasad: utrzymywanie pozostałych szczątków swych lasów, zasiewanie nowych i pielęgnowanie onych a wszelkich gospodarne użycie. Którą zasadę nazywam w moim języku Rzeczą Lasową. Zaś ażeby ta zasada pożytecznie uskutkowaną i celowi swemu odpowiadającą być mogła, zebrano z niezawodnych doświadczeń reguły, które u nich są podstawą do osiągnięcia zbawiennego w oddaleniu najprzykrzejszego i najnieznośniejszego niedostatku drewna, celu, który zbiór reguł nazywam Nauką lasową, która u tych bacznych narodów, przez nauczycielów z katedr we wszechnicach głoszona bywa." [...]"


"Karpatska Drevena Cesta Slovakia Uvod do karpatoturistiky 21. starocia" - lucyna - 07-03-2011 06:00 AM

Przede mną ciekawy, ładnie wydany słowacki przewodnik "Karpatska Drevena Cesta Slovakia" Michala Kost'a. Ivana Marko, Jaroslava Popovec'a. Jest to wydanie projektowe, bardzo, bardzo bogato ilustrowane, słowacko-polsko-angielskojęzyczne. Można było go nabyć w Polsce u Ryśka Szocińskiego w Atamanii.
W przewodniku opisano 49 architektonicznych perełek położonych na terenie powiatów: Bardejów, Świdnik, Snina, Poprad, Stara Lubovla, Stropkow. O każdym obiekcie podano kilka istotnych informacji w języku słowackim, poinformowano, gdzie można dostać klucze oraz dodano po 4-5 ilustracji, przeważnie zdjęć i malunków. Autorzy, z pochodzenia Łemkowie najwięcej uwagi poświęcili słowackim drewnianym świątyniom, w przewodniku też jest wzmianka o polskich, łemkowskich cerkiewkach wzbogacona zdjęciami. Dość dużą cześć przewodnika zajmują informacje dotyczące historii, kultury Rusinów. Moim zdaniem ta część jest, dla nas Polaków, najbardziej interesująca. Niewiele bowiem wiemy o naszych południowych sąsiadach, o tamtejszej polityce stosowanej wobec mniejszości narodowych. Poza tym, moim zdaniem, warto zapoznać się z często odmiennym sposobem patrzenia na rolę kulturowych atrakcji turystycznych. Jak już wspominałam przewodnik jest ładnie wydany, ma formę kołonotatnika, lakierowaną okładkę i mnóstwo ciekawych zdjęć, reprodukcji obrazów oraz kilka mapek poglądowych.

Spis treści
Położenie geograficzne i gospodarka
Historia
Język, indentyczność i klutura
Religia
Polityka
Chronologia
Obywatelski Krąg Łemków (OKŁ)
Świątynie
Tradicia, obrad a zvyky rusinskych drevenych cerkvi
Kitorstvo
Mapy

Tytuł: "Karpatska Drevena Cesta Slovakia Uvod do karpatoturistiky 21. starocia"
Autor: Michala kost, Ivana Marko, Jaroslav Popovec
Wydanie: I
Stron: 49
ISBN: 80-968832-4-0
Wydawnictwo: Zachrana a obnova NKP
2004


Str. 3
"Karpacka droga drewniana Słowacja (KDD) od Wysokich Tatr po granice z Ukrainą jest nadzieją rozwoju peryferii. Jest atrakcyjną wizją dla turystów i interesującą ofertą rozszerzającej się nowej Europy. Powstający przemysł turystyczny w Karpatach jest dotychczas jedyną alternatywą zachowania życia w Karpatach 21. wieku. Potrzebuje ona atrakcyjną "story-filozofię", szczególnie globalną markę handlową, jaką jest bez wątpień projekt ruchu turystycznego Karpacka Droga Drewniana wzdłuż pogranicza słowacko-polskiego.
Obfitości regionu KDD z kulturalnego punktu widzenia:
*stwarza granicę symboliczną pomiędzy historycznym wschodem historycznym (bizantyjskim) i zachodem (łacińskim) kulturalnym świata, *jest granicą pomiędzy kościołem ortodoksyjnym, a łacińskim,
*jest granicą pomiędzy Słowianami wschodnimi, a zachodnimi oraz alfabetem głagolickim i pismem łacińskim.

Czy warto zobaczyć "piramidy karpackie" klejnoty architektury ludowej zwane też perły Karpat? Drewniane cerkwi bizantyjskie, rzymskokatolickie, ewangelickie drewniane kościoły to skarby światowego dziedzictwa kulturalnego.
[...]
"W karpackim górskim masywie znajdują się tajemnicze świątynie wyjątkowo harmonizujące z okolicą i piękną przyrodą. Super oferta dla wszystkich , które szukają naturalna cisza i nieznane kultury.
[...]
Karpaccy Rusini to dawny górski naród żyjący w samym środku Europy wzdłuż północnych i południowych stoków Karpat. Dzisiaj są w stadium wymierania. Dzięki podobieństwu z innymi narodami zamieszkującymi strategiczne regiony świata, ku przykładu pirenyjskimi Baskami, Kurdami, Kosowczanami czy Tybetańczykami nazywają nas Kurdami Europy Środkowej. Dzięki silnemu stosunku do duchowieństwa, tradycyjnemu konserwatyzmu identycznym postępowaniom asymilacyjnym nazywają naszą rusińską ojczyznę Karpacki Tybet. Do dziś cudem zachowane zostały wyspy dawnej identyczności z archaicznymi pierwiastkami. W geomorfologicznie rozmytym i biednym kraju z głębokimi lasami znajdują się wyjątkowe 250-300 letnie drewniane cerkwi, oryginalna ikonografia, kościelny śpiew (larpackie prostopienie) oraz folklor wartości,które sobie ciężko wyobrazić. Miłość do Boga i do Kościoła istnieje przeważnie na tym terenie. Do dzisiaj, wbrew nieustającym zmianom i reformom ze strony przedstawicieli Grekokatolickiego Kościoła, została zachowana mistyczność rytuału i tradycji. O wiele większy szacunek do kościelno-słowiańskiej tradycji zachowuje Kościół Prawosławny. Na pojedyncze losy Rusnaków (Łemków), jak się sami identyfikujemy, negatywnie wpływały komplikowane aż tragiczne publiczno-polityczne ruchy, spotkanie łacińskiej i bizantyjskiej tradycji chrześcijańskiej oraz dwie okropne wojny światowe. Najtragiczniejsze dopadnięcie na zmianę narodowej identyczności Rusinów miał stalinowski totalitarny reżim. Podczas drugiej połowy XX.wieku byli Karpacki Rusini, mimo Jugosławii, absolutnym tabu "ostbloku". Jesteśmy przykładem z podręcznika do studiów antyhumanistycznych i apokaliptycznych metod XX. wieku przeciw niepożądanym mniejszościom etnicznym. [...]"
Ten tekst przetoczyłam abyśmy sobie uświadomili jakże inne może być wyobrażenie o dziedzictwie kulturowym i jego roli w turystyce.


Przewodnik można pobrać stąd http://www.kdc.sk/image/kdc.pdf


"Bieszczady z nieba Piękniejsze od gór są tylko góry" - lucyna - 08-03-2011 06:55 AM

Są książki, które się smakuje. Zafascynowani czytelnicy nie raz sięgną po nie raz chcąc nacieszyć się ich pięknem. Wczoraj właśnie otrzymałam taką perełkę. Jest po prostu piękna, stworzona przez zespół artystów. Od kilku lat wiedziałam, że moi Znajomi przygotowują album, przeglądałam fenomenalne zdjęcia, powiem jeszcze więcej. Od dwóch lat promuję na swoich materiałach reklamowych ów album ale mimo to nie spodziewałam się, że stworzą coś tak fascynującego, doprowadzonego swoje dzieło do perfekcji. Ta książka po prostu pięści oczy.
Zachwycam się albumem "Bieszczady z nieba Piękniejsze od gór są tylko góry" Huberta Adamczyka i Marcina Rogera Pojałowskiego wydanym niedawno przez krośnieńskie wydawnictwo Ruthenus. Jest on wydrukowany na znakomitym kredowym papierze, zdjęcia są podfoliowane, otoczone, czarnymi, aksamitnymi w dotyku ramkami. Został stworzony przez pasjonatów zafascynowanych naszym regionem. Zdjęcia robiono przez trzy lata, prezentują one nasze górki we wszystkich porach roku. Album opracował i okładkę zaprojektował Ariusz Nawrocki (od razu można poznać jego prace, są zawsze po prostu piękne i wysmakowane). Książkę opracował Rafał Barski i Andrzej Potocki. Ten ostatni jest także autorem wstępu. Ów tekst mnie zafascynował. Jeszcze nikt tak dobrze nie oddał fascynacji Bieszczadami.
Spis treści
Wstęp
Połoniny
Solina
Dolinami rzek
Cerkwie
Opis geologiczny wybranych zdjęć
Z pasji dla pasji Kilka słów od autorów zdjęć
Wrota Bieszczadów

Tytuł: "Bieszczady z nieba Piękniejsze od gór są tylko góry"
Autor: Hubert Adamczyk, Marcin Roger Pojałowski
Wydanie: I
Stron: 174
ISBN: 978-83-7530-066-6
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2009


Zawodowo najbardziej spodobał mi się nowatorski rozdział "Opis geologiczny wybranych zdjęć", który wyszedł spod pióra prof Grzegorza Haczewskiego. Warto zapoznać się z owym wydawnictwem. Album jest stosunkowo tani, cena sugerowana to 85 zł. U Jaśka Joniaka na solińskiej zaporze można go nabyć za 70 zł. O ile jeszcze tam jest, dość łatwo znajduje nabywców. Gdybyście chcieli nasycić oczy pięknem Bieszczadów i tych zdjęć to zapraszam też http://www.studio-roger.pl http://www.hubi.net.pl Są to strony autorów zdjęć.
Roger Pojałowski tworzy także w założeniach jakże fajny wortal http://www.wrota-bieszczadow.pl
Warto tam zaglądać, z tego co orientuję się to będzie rozbudowany i niedługo także pojawią się zdjęcia archiwalne.

Mam ambiwalentny stosunek do twórczości Andrzeja Potockiego, z jednej strony autor fajnych książek poświęconych Żydom na Podkarpaciu, a z drugiej twórca i piewca zakapioryzmu. Muszę przyznać, że jego wstęp do albumu znakomicie oddaje zachwyt, który wzbudzają Bieszczady i ten album.
"Bieszczady widziane z nieba są dziełem wręcz doskonałym. Tego widoku nie da się opisać słowami, dlatego nie wspomniano o nich w Księdze Rodzaju w Starym Testamencie. Od kiedy ludzie wzbili się w przestworza, mogą podziwiać tę krasotę ziemskiej natury. Góry są szczególnym darem Boga. Nie mają początku ani końca. Bez nich horyzont toczyłby się beznamiętnie wokół czaszy nieboskłonu, a tak, postrzępiony szczytami to wznosi się, to znowu niestrudzenie zbiega w doliny, jakby chciał się zapętlić w nieskończoność czasu.

Bieszczady wyzwalają w człowieku niemal równie silne emocje jak najpiękniejsze dziewczyny. Kochamy je od pierwszego wejrzenia. Na pozór łagodne prowadzą nas swoimi szlakami bliżej nieba, ale nie po to, by go dosięgnąć, lecz nasycić spojrzenie soczystością połonin. Jakże często szelestem traw przechadza się po nich wiatr, ciągnąc za sobą pierzaste obłoki. Gdy nastaje słota, chmury dudnią jak tabun spłoszonych koni pędzących kamienistą granią. Kiedy umilknie ulewa, lasy czadzą mglistym oparem unoszącym się w niebo. Powiadają z dawien dawna, że to niedźwiedzie warzą piwo"

Nadal jestem pod wrażeniem zdjęć z albumu "Bieszczady z nieba" więc "poedukuję" Was cytując fragment rozdziału "Opis geologiczny wybranych zdjęć" prof Grzegorza Haczewskiego

"Przełom Prowczy pomiędzy pasmami Połonin Wetlińskiej i Caryńskiej. Na zboczach doliny widać pochylone ku północy wychodnie warstw krośnieńskich z tworzącymi wyraźne grzędy pakietami piaskowców otryckich. Prowcza wypływa z Obniżenia Środkowobieszczadzkiego położonegp pomiędzy Pasmem Granicznym (w głębi), a Pasmem Połonin (na bliższym planie). Obniżenie powstało wzdłuż wychodni strefy przeddukielskiej - wąskiej strefy tektonicznej złożonej głównie z silnie sfałdowanych łupków mało odpornych na erozję. Pasmo Graniczne zbudowane jest ze skał należących już do innej jednostki tektonicznej - płaszczowiny dukielskie, której skały zostały wepchnięte od południa na skały strefy przeddukielskiej. Linia nasunięcia jest czytelna w krajobrazie u podstawy stromych stoków Pasma Granicznego"

Jest to podpis do zdjęcia ze str. 44-45


"Skarby Podkarpackie" - lucyna - 09-03-2011 06:48 AM

Chcę tu umieścić link do bezpłatnego, dostępnego także w wersji elektronicznej dwumiesięcznika "Skarby Podkarpackie". Jest on wydawany przez Pro Carpathię, wersję papierowa można otrzymać w siedzibie Stowarzyszenia w Rzeszowie na ul. Gałęzowskiego 6. Wersja elektroniczna wszystkich numerów dostępna jest na
http://www.skarbypodkarpackie.pl Należy kliknąć w okładkę aby pobrać w pdf zawartość każdego z numeru.
O czym jest ten dwumiesięcznik, którego redaktorem naczelnym jest Krzysztof Zieliński? Aby zobrazować jego zawartość przetoczę część wstępu do 6 (25) 2010 numeru.
"Drodzy Czytelnicy.
Województwo podkarpackie jako region administracyjny to twór wyjątkowo świeży, a le w ciągłości historycznej nawiązujący do przedwojennego województwa lwowskiego, rozbiorowej Galicji i Rusi Czerwonej z czasów I Rzeczypospolitej. Stosunkowo dobrze znamy dzieje naszego kraju, ale pozwolę sobie na pytanie - jak wygląda wiedza każdego z nas o historii "małej ojczyzny" - Podkarpacia?
Ile osób wie, że oprócz Krasiczyna, Baranowa, Sobienia, Leska czy Odrzykonia było jeszcze kilkadziesiąt zamków broniących spokoju tych ziem, a ich resztki zalegają pod cienką warstwą humusu: nieoznakowane, nieuporządkowane, zapomniane. Ile osób wie, że niszczące żywioł słowiański najazdy tatarskie spowodowały konieczność zasiedlania spustoszonych terenów przez osiedleńców niemieckich? Dlaczego tak często znaleźć można na Podkarpaciu umocnienia ziemne zwane szańcami szwedzkimi? Kto pamięta, że była konfederacja dzikowska, albo, że w 1946 r. oddziały UPA spaliły prwaie wszystkie dwory bieszczadzkie? Zadziwia mnie mała wiedza o tym obszarze, który - jak wskazują ostanie badania - kojarzy się Polakom tylko z Bieszczadami, zamkiem łańcuckim i krasiczyńskim, a stolica regionu z ... Asseco Resovią.
Dla pełnego zrozumienia dzisiejszego Podkarpacia konieczne jest nauczenie się jego historii, jego istotnej różnorodności, której niestety nie potrafimy docenić. I nie tylko tej przyrodniczo-geograficznej, o czym najlepiej świadczy odmienny krajobraz na południe i północ od drogi A4. Naszym walorem zawsze byli ludzie tu mieszkający i wyznający różne religie. Nawet teraz, na początku XXI wieku, wyraźne ślady wielonarodowej Rzeczypospolitej można bez trudu znaleźć tu,na Podkarpaciu. Nawet nasze godło - herb województwa - tak dobrze o tym świadczy.
Powinniśmy identyfikować się z nim, my jego mieszkańcy, bo szacunek do własnej "małej ojczyzny" nie ma nic wspólnego z szowinizmem nacjonalizmu."

Zapraszam wszystkich miłośników regionu, wszystkich zainteresowanych archeologią, etnografią, tradycją, turystyką kulturowa, zabytkami do lektury "Skarbów Podkarpackich". Ostatnie 9 numerów jest wydawanych w ramach projektu "Turystyka bez granic" z Programu Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska-Republika Słowacka wiec w dwumiesięczniku znajdują się także artykuły o słowackich walorach turystycznych i streszczenia wszystkich publikacji w języku słowackim.
Milej lektury Smile


RE: "Skarby Podkarpackie" - maciek - 09-03-2011 03:42 PM

lucyna napisał(a):
Milej lektury Smile

Niewątpliwie pozycje,które polecasz, jak i Twoje opracowania są bardzo ciekawe. ok

Szczerze mówiąc, nie wiem jak inni, ale ja nie nadążam za Twoimi postami. Ale pisz! Pisz jak najwięcej. Smile Dużo tu fajnych rzeczy. ok


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 09-03-2011 03:57 PM

Dzięki za dobre słowo. Przeważnie mam problemy z powodu mojej pisaniny. Na razie przenoszę tu swoje posty z innego Forum. Chciałabym aby informacje o ciekawych książkach były powszechnie dostępne. Tu w dużej mierze gadam o wydawnictwach, które można bezpłatnie otrzymać lub pobrać w pdf.
Przeważnie piszę jeden post na dzień, mam dość dużo czasu. Wyrejestrowałam swoją działalność więc jestem teoretycznie do wiosny bezrobotna nieposzukująca pracy. Mam wolne, dostaję bardzo wiele różnego rodzaju wydawnictw od Znajomych i Dobrych Ludzi do dokształcanie się więc czytam i coś tam sobie piszę aby nie wyjść z wprawy.
Gdybyście potrzebowali jakiś nagród do konkursów to mogę podzielić się nadwyżkami.


"Naturalne dukielskie pole walki" - lucyna - 10-03-2011 05:23 AM

Na początku grudnia 2010 r. uczestniczyłam w wyjątkowo ciekawym szkoleniu Pro Carpathii i Fundacji Bieszczadzkiej organizowanym w naturalnym dukielskim polu walki, w tych miejscach, gdzie odbyła się operacja preszowsko-dukielska
Szkolił nas dr. Jozef Rodak, były dyr. Muzeum Wojskowego w Świdniku (Słowacja)http://bieszczadzkieforum.pl/topic158-180.html . Oczywiście przywiozłam sobie kilka ciekawych publikacji, część z nich kupiłam, a część dostałam w prezencie. Wśród nich była broszura-przewodnik napisana przez szkolącego nas Naukowca. Prawdę powiedziawszy bardzo ucieszyłam się z niej, gdyż na rynku polskim jest niewiele książek poświęconych tej jednej z największych operacji górskich II wojny św.
Cały teren naturalnego dukielskiego pola walki znajdujący się po stronie słowackiej wynosi 20 km 2, składa się z trzech części: północnego pola walki: Przełęcz Dukielska- Barwinek- Zynandrowa-Wyżny Komarnik-Krajna Porubka, zachodniego pola walki: Medvedie-Korejovce-Niżna Pisana-Eysna Pisana-Krużlova-Hunkovce-kapisova, południowego pola walki: Krajna Bystra-Niżny Komarnik-obsar k.532-k.541 Jest na nim 70 eksponatów: czołgi, samoloty, haubice, część to inscenizacje jak ta z Doliny Śmierci z 8 czołgami, są schrony, zrekonstruowane ziemianki nazywane bunkrami, gdzie mieścił się sztab 3 Brygady w Wyżnym Komarniku. Są i cmentarze: przepotężna nekropolia w Świdniku, gdzie pochowano jak wynika z najnowszych badań nie 9 tys. ale 11 tys. żołnierzy Armii Czerwonej (16 narodowości)i w Hunkowcach, gdzie pierwotnie spoczywało 550 żołnierzy niemieckich, a obecnie spoczywa 3140. Są i pomniki. Polecam też samo muzeum ale ono na razie jest nieczynne, zmieniają od 10 miesięcy ekspozycję. O tym wszystkim można przeczytać w tym przewodniczku. Broszura jest bardzo bogato ilustrowana, znajdują się tu 43 fotografie, mapka poglądowa województw polsko-słowackiego pogranicza, mapa turystyczna z zaznaczonym polem bitwy.Jest to wydawnictwo "trójjęzyczne", tekst jest w języku słowackim, polskim i angielskim. Broszura jest wydawnictwem bezpłatnym, które praktycznie jest już nie do zdobycia.


Spis treści:
Wstęp
Powiat Świdnik
Fakty historyczne z walk operacji karpacko-dukielskiej
Podpisy fotografii
Wkładka ze zdjęciami

Tytuł: "Naturalne dukielskie pole walki"
Autor: dr Jozef Rodak
Wydanie: I
Stron: 32
ISBN: 80-89244-12-2
Wydawnictwo: Obec Kapisova
Kapisova 2006


"Fakty historyczne z walk operacji karpacko-dukielskiej" str. 11-12
"Operacja Karpacko-Dukielska, którą rozpoczęło sowieckie dowództwo główne mając na celu pomoc Słowackiemu Powstaniu Narodowemu i do której przebiegu był w pełnej mierze włączony 1. czechosłowacki korpus armii, jest pod względem historycznym niemal trzymiesięcznym okresem bezlitosnych walk o przejście przez Karpaty. Ta operacja nie ma sobie równych w czechosłowackich dziejach państwa i narodów - wojska sowieckie straciły tu 84 000 żołnierzy poległych, rannych i zaginionych, 1 czechosłowacki korpus stracił ponad 6 000 ludzi, straty niemieckie to ponad 54 000 żołnierzy - i dlatego też zajmuje uprawnione honorowe miejsce w historii naszej wojskowości. Dlatego należy w pamięci narodu zachować te największe walki o wolność naszego narodu.
Ataki na kierunku polskie miasteczko Dulka - Preszów pod koniec września 1944 r. podejmowane były w bezlitosnych walkach już niemal trzy tygodnie od początku operacji wojskowej. Po ciężkich walkach jednostki 38 armii i 1 korpusu czechosłowackiego nareszcie zbliżyły się do przesmyku Dukielskiego i rozpoczęły się walki o sam przesmyk.
Pierwsza próba czołowego przełamania obrony w przesmyku Dukielskim zaczęła się 30. września 1944 r. Nieprzyjaciel bronił się na linii polskich wsi Barwinek - Zyndranowa. Atak jednostek czechosłowackich został odepchnięty przez nieprzyjacielskie kontrataki i ostrzał. Jednostki korpusu czechosłowackiego bez efektu próbowały w ten dzień przejść na bezimienne wzniesienie na południowy wschód od Barwinka w stronę granicy czechosłowackiej. To wzniesienie w ciągu dnia kilkakrotnie zmieniało swego właściciela. Zostało tu zniszczonych ostatnich 7 czołgów 1 czechosłowackiej brygady czołgowej. Sukces w walce zapisał na swoje konto prawy sąsiad korpusu czechosłowackiego 241 sowiecka dywizja strzelecka, która 1. października 1944 r. przekroczyła czechosłowacką granicę i weszła na ziemię słowacką. [...]"



"Wilk" Henryk Okarma - lucyna - 11-03-2011 07:12 AM

Tę książkę poszukiwałam od dawna. Zdobycie jej było moim cichym marzeniem. Niestety, nieosiągalna, dawno przestała "bywać" w księgarniach, nie pojawiała się też w antykwariatach. W ubiegłym tygodniu telefonicznie zamawiałam książki w internetowej księgarence znajdującej się przy Wydawnictwie Klubu Przyrodników. Chciałam skompletować serię "Monografie przyrodnicze" wydawane przez ów Klub. Od słowa do słowa i okazało się, że istnieje możliwość skserowania publikacji przez pracowników wydawnictwa. Koszt takiej operacji jest niewielki. Wczoraj przyszły zamówione przeze mnie książki i skserowane publikacje. Dostałam też w prezencie dwa numery "Boćka Biuletynu Klubu Przyrodnika". Dwie skserowane monografie połknęłam wczoraj. Lektura bardzo, ale to bardzo interesująca. Postaram się podzielić świeżymi wrażeniami.

"Wilk" Henryka Okarmy ukazał się jako drugi z serii książeczek sygnowanych marką "Monografie przyrodnicze". Jest to niezwykła seria popularyzująca polską przyrodę, prezentująca krajowe rzadkie i zagrożone gatunki zwierząt. Są to opracowania naukowe, pisane przez polskich naukowców, przedstawiające w sposób bardzo przystępny dla laików najnowsze badania. Opracowanie zawiera podstawowe informacje o biologii i ekologii gatunku, zagrożeniach, metodach ochrony. Ta publikacja rozeszła się jak świeże bułeczki. (Pierwszą monografie poświęconą kormoranowi kupiłam bez problemów po kilku latach po jej wydaniu).

Ta książka została opublikowana w 1997 r. Autor tak pisał we wstępie:
"Zamysłem tej książki jest ukazanie podstawowych faktów dotyczących życia wilków: ich biologii, ekologii, współzależności z innymi gatunkami zwierząt oraz możliwość konfliktu z człowiekiem. W naszym kraju toczy się obecnie dyskusja na temat przyszłości wilka: co z nim robić? Ścierają się interesy "ochroniarzy" z interesami hodowców i myśliwych. Wielokrotnie, z obydwu stron, padają obiegowe opinie albo pobożne życzenia. Tymczasem dyskusja taka powinna bazować na faktach. Książka, którą oddaję do rąk Czytelników jest tylko zapisem faktów, odzwierciedla rzeczywisty stan wiedzy i wilku i mam nadzieję, ze przez to może pomóc w takiej dyskusji."
Minęły lata od opublikowania tych słów, wilki znalazły się pod ochroną w naszym kraju, są gatunkiem piorytetowym chronionym w UE w ramach sieci NATURA 2000 ale mimo to ich sytuacja niewiele zmieniła się. Konflikt trwa, oczywiście pomiędzy "ochroniarzami", a myśliwymi i częścią hodowców. Na szczęście coraz więcej wiemy o tych drapieżnikach, trwają badania. Mam przyjemność uczestniczyć i to dość często w szkoleniach dotyczących wielkich drapieżników w Bieszczadach prowadzonych m.in. przez dr Wojciecha Śmietanę z IOP . Mam jakąś tam wiedzę o wilkach, mimo to albo i dlatego ta monografia tak mnie zaciekawiła. Na pewno Autor w sposób przystępny aczkolwiek bardzo interesujący przedstawił nam życie tych zwierzaków. Aby zobrazować bogactwo wiedzy zawartej w tej książce przedstawię Wam spis treści.

Spis treści
Wstęp
Systematyka, pochodzenie i rozmieszczenie
Morfologia
Gatunek w środowisku
Biologia
- zmysły
- aktywność
- rozród i rozwój osobniczy
- pasożyty, choroby i śmiertelność
- pokarm
- wykorzystanie zdobyczy i zapotrzebowanie pokarmowe
- wpływ wilków na zespół potencjalnych ofiar
- selekcja osobników z populacji ofiar
- sposoby polowania wilków
- strategia obronna ofiar
Struktura i dynamika populacji
- organizacja przestrzenna
- organizacja socjalna
- zachowania społeczne
- regulacja liczebności populacji
Zagrożenia, problemy i sposoby ochrony
Literatura
Summary
Zusammenfassung
Indeks

Tytuł: "Wilk"
Autor: Henryk Okarma
Wydanie: I
Stron: 80
ISBN: 83-903831-5-2
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lubuskiego Klubu Przyrodników
Świebodzin 1997


"6. Zagrożenia, problemy i sposoby ochrony.
Wilk stoi na szczycie piramidy pokarmowej w przyrodzie i właściwie nie ma naturalnych wrogów, z wyjątkiem sporadycznych przypadków zabijania wilków przez niedźwiedzie lub większe gatunki broniącej się zdobyczy. Największym zagrożeniem dla bytu wilków był i jest człowiek. Działalność człowieka zburzyła naturalne układy przyrodnicze, które zostały albo zniszczone, albo tak przekształcone, aby były bardziej "efektywne" - dawały maksimum korzyści ekonomicznych. Wilki i inne duże drapieżniki były jedynymi z pierwszych ofiar owych przekształceń: były bezlitośnie tępione jako konkurenci do tych samych zasobów. Wyniszczenie drapieżników dokonało się bezpowrotnie na wielu obszarach, a przetrwały one tylko w nielicznych ostojach. Budząca się świadomość ekologiczna społeczeństw sprawiła, że w końcu gatunkom tym przyznano prawo do istnienia i zastanawiamy się teraz nad sposobami koegzystencji człowieka i dużych drapieżników.
W naszym kraju toczy się obecnie ożywiona dyskusja nad przyszłością wilka: czy powinniśmy go chronić czy znów nań polować. W ostatnich latach wilk jest gatunkiem dość licznym i szeroko rozpowszechnionym w naszym kraju. Nie jest on w swoim bycie zagrożony, lecz powinien być objęty ochroną ze względu na niezwykle istotną rolę, jaką odgrywa w ekosystemach leśnych. Musimy jednak zdać sobie sprawę z potencjalnych konfliktów, których źródłem jest wilk; konfliktów, które mogą stanowić istotne zagrożenie dla bytu tego gatunku.
Najistotniejszym z nich jest konflikt z interesami gospodarczymi człowieka, przede wszystkim z gospodarką łowiecką i hodowlą. Głównym celem gospodarki łowieckiej jest pozyskanie albo dużej ilości mięsa dzikich ssaków kopytnych, albo wysokiej jakości trofeów. Kopytne stanowią zasadniczy pokarm wilków, a więc te ostatnie wyrządzają "szkody". Stąd też ciągła tendencja, jeżeli już nie do wytępienia, to do znacznego ograniczenia liczebności wilków.
Pomimo, że liczebność kopytnych jest najczęściej bardzo wysoka i dokonują one znacznych zniszczeń w lasach, myśliwi najczęściej nie akceptują tego, że wilki zabijają "ich" zwierzęta. Dzieje się tak chociaż udowodniono, że ofiara wilków padają z reguły osobniki, których odstrzałem myśliwi są najmniej zainteresowani (młodzież i samice), a do tego jeszcze najmniej wartościowe.
Wilk jest gatunkiem plastycznym, o wysoki potencjale reprodukcyjnym, szybko kolonizującym nowe tereny. Mogą się tam zdarzyć częste przypadki atakowania zwierząt hodowlanych na sąsiadujących terenach rolniczych. Problem szkód istnieje wszędzie tam, gdzie wilki mogą natknąć się na zwierzęta hodowlane. Naturalna rola wilka w przyrodzie to atakowanie dużych ssaków kopytnych, które napotyka. Dzikie zwierzęta posiadają jednakże odpowiednie mechanizmy obronne, dlatego tylko niewiele z nich, te najsłabiej przystosowane, padają łupem wilków. Natomiast zwierzęta hodowlane nie potrafią się bronić, są wszystkie niezmiernie podatne na drapieżnictwo. wilki stykając się ze stadem owiec czy bydła, mogą po prostu działać zgodnie ze swoim instynktem łowieckim i zabijać wiele zwierząt. [...]"



"Lasy i zwierzyna Gór Sanockich" - lucyna - 12-03-2011 11:25 AM

Pora przedstawić monografię z myszką czyli "Lasy i zwierzyna Gór Sanockich" Wiktora Schramma. Nie jest to reprint książki z 1958 r wydanej przez Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, gdyż wydawnictwo Bosz uwspółcześnio nazwy własne i naukowe. Dzięki tej pozycji będziemy mogli przenieść się w przeszłość, tak o tym pisze były dyr DLP w Krośnie.
"Zamiast wstępu:
Inne niż dziś były Bieszczady wówczas, gdy oglądał je i opisywał profesor Wiktor Schramm; wioski ? gęsto zaludnione, lasy ? nadmiernie eksploatowane, każdy kawałek gruntu wykorzystany przez człowieka? Czasy utrwalone w książce Lasy i zwierzyna Gór Sanockich są już dla nas odległą historią. Ale właśnie dzięki temu wydaniu możemy wejść w tę tajemniczą krainę sprzed lat i, poprzez historię tutejszych lasów, poznać fragment jej dziejów. To naprawdę rzadka okazja, by skonfrontować dzisiejszy obraz Bieszczadów z naszymi wyobrażeniami o ich wyglądzie, pochodzącymi z początku ubiegłego stulecia.
Książka ma szczególny wymiar właśnie tu, w Bieszczadach, albowiem tej ziemi starano się kiedyś zabrać jej historię. Tymczasem zaś piękny jej fragment ocalił od zapomnienia profesor Wiktor Schramm. Dla zobrazowania zmian, jakie zaszły w szacie leśnej gór i pogórza w drugiej połowie XX wieku, dołączamy suplement, który mówi o współczesnym leśnictwie w tej części Karpat.
Publikacja ta na pewno będzie szczególnie cenna dla leśników z Podkarpacia, którzy w roku 2004 świętują 80-lecie powstania swej firmy ? Lasów Państwowych. Współdziałając z Oficyną Wydawniczą BOSZ przy wznowieniu ?Lasów i zwierzyny Gór Sanockich?, chcemy zaakcentować doniosłość tego jubileuszu, a jednocześnie dać szerokim rzeszom miłośników Bieszczadów możliwość sięgnięcia do bardzo ciekawej poznawczo lektury. Powinna ona pomóc wielu ludziom w uświadomieniu sobie, że dzisiejszy znakomity stan lasów i zwierzyny na całym Podkarpaciu jest efektem długoletnich działań leśników. W ich imieniu serdecznie zapraszam do lektury.
mgr inż. Jan Kraczek
Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych
w Krośnie"


Mnie osobiście zainteresował rozdział opisujący żyjące na naszym terenie zwierzęta. Jakże zmieniło się nasze spojrzenie na faunę bieszczadzką. Oto kilka przykładów
"Wszędzie nad potokami żyje wydra. Poluje na ryby i na raki. Niezmiernie czujna i ostrożna. Nad rzekami zasobnymi m.in. w pstrągi, zwłaszcza jeśli brzegi są skaliste, pełne szczelin i dziur, gnieżdżą się wydry i wywodzą nieraz licznie. Polowano na nie za specjalnie tresowanymi jamnikami. Znałem starego myśliwego Żurowskiego z Żernicy, który mając psy dobrze ułożone, opolowawszy długie zasięgi brzegu Solinki i jej dopływów, dużo wydr dostał"
"Złośliwy i krwiożerczy, dziki drapieżnik nie miał u ludzi żadnego poszanowania, był wręcz znienawidzony:twór diabelski, nieszlachetny, mający w sobie coś brudnego, coś z upiora. Na wiki..."
"Zatajony w zwaliskach leśnych, skryty, nocą samotnie polujący, tajemniczy, ryś czy rodzina rysia zagarniała duże rejony myśliwskie, znacząc krwawe swe żniwo".
"Lis to wielki spryciarz o zawzięty szkodnik drobiu, z którego systematycznie swoją daninę pobiera ze wsi wśród lasów położonych".


Książeczka składa się z kilku części, tekst prof. Schramma został wzbogacony o suplement w którym Jan Kraczek pisze o współczesnym obrazie lasów Gór Sanockich. Bardzo podobają mi się ryciny przedstawiające drzewa i zwierzęta, moim zdaniem to najciekawsza część książeczki tej bardzo skromnie wydanej, w miękkiej okładce książeczki.

Spis treści
Zamiast wstępu
Od redakcji

Wstęp
Obszar Gór Sanockich
Skąpość źródeł
Brak danych sprzed XIX wieku
Oparcie się na tradycji, świadectwie osób wiarygodnych i na obserwacji osobistej

Lasy Gór Sanockich
Obszar lasów i ich zmienność w przeszłości i w ostatnich kilkudziesięciu latach

Zwierzyna Gór Sanockich
Uwagi wstępne
Ekskurs o bydle rogatym i koniu
Żubr i tur
Niedźwiedź i wilk
Ryś
Żbik
Lis
Kuna - tchórz
Wydra
Borsuk
Dzik
Jeleń
Sarna
zając
Inne zwierzęta
Ptaki
Łowiectwo i daniny
Ptaszki i ptasznictwo

Zakończenie
Suplement
O lasach i zwierzynie Gór Sanockich uwag współczesnych kilka
Literatura i źródła
Słowniczek
Ilustracje drzew
Ilustracje zwierząt

Tytuł: "Lasy i zwierzyna Gór Sanockich"
Autor: Wiktor Schramm
Wydanie: I
Stron: 134
ISBN: 83-87730-97-1
Wydawnictwo: Bosz
Olszanica 2004


"Wilk" str.61
"Złośliwy i krwiożerczy, dziki drapieżnik nie miał u ludzi żadnego poszanowania, był wręcz znienawidzony:twór diabelski, nieszlachetny, mający w sobie coś brudnego, coś z upiora. Na wiki nie polowano, wilki się tępiło jak tylko można: bronią i podstępem, zdradą. Strzelało się, biło pałkami i widłami, zastawiało sidła, oklepce, kopało się liczne wilcze doły, truło się - jeśli się dało. A wilków było jeszcze jakieś 60-70 lat temu dużo. Już się je niby wytępiło, a znów pojawiały się, nie wiadomo skąd. z południa i ze wschodu. W zimie nieraz występowały gromadnie i napastowały ludzi i zwierzęta, wyjąc przeciągle w mroźne noce.W lecie skradały się chyłkiem i jak złodzieje, czy zbóje, porywały krwawy żer z pastwisk, nieraz z zamknięć i chlewów, pod które się podkopywały.Po wsiach, zimą zwłaszcza, rwały wystraszone psy.W wysokiej cenie były trudno dostępne psy, które się wilka nie ulękły. Rząd austriacki płacił cenę od wilczego nosa. Wilk pojawiał się ciągle na nowo i to nie tylko w wyższych górach i głębokich lasach, skąd wycie jego rozlegało się przeciągle na dalekie mile w tryskające mrozem miesięczne noce, lecz i niżej, w gęsto zasiedziałych wsiach. Gdzie tylko chowano owce, gdzie prowadzono koszarowe gospodarstwa na podgórzu, do lat 1890-1895 systematycznie kopano doły i zastawiano przynęty po łęgowych przechodach i wzdłuż ciągów nadpotocznych, którymi się wilk niepostrzeżenie skradał. Stawiano różne pułapki i paście. Niby już wilka nie było i znów przychodził z gór, gdzie się mnożył. Lat temu około 70 - mówią starsi ludzie - nieraz niespodziewanie błysnął oczyma na dziedzińcach między chatami wsi niżej położonych, obok Leska i ku Sanokowi. Jeszcze wiele lat potem występował, nawiedzając wsie wyżej w lasach ukryte, co brytany naszczekiwaniem i wyciem głosiły, jeżąc swe grzbiety. W czasie jednej i drugiej wojny pojawił się znowu wędrowny. W roku 1916 , w niewysoko położonej Olchowie (400 m n.p.m.) jesiennym wieczorem porwał niespodziewanie psa z samego progu domu. w górach nieraz występował zimą całymi stadami. J. Marcinkow, leśniczy z Wetliny, opowiadał, jak (jeszcze około 1920 roku) wilki urządzały polowania na zwierzynę, na jelenie. Gdy spadły głębokie śniegi i wierzchem wytworzyła się lodowa skorupa, wilk przechodził po niej bezpiecznie, jeleń ostrymi racicami przecinał lód, zapadając się głęboko w śnieg. Stada wilków oblegały więc całe połacie lasu, urządzały prawdziwą nagonkę i napędzały jelenie na upatrzone pola śniegowe. Tu w głębokie śniegi zapadłe łanie, a zwłaszcza młodzież, wilki wybijały doszczętnie, pozostawiając tylko niedogryzione kości i czerwony od krwi śnieg.



"Budowa geologiczna i rzeźba Bieszczadzkiego Parku Narodowego" - lucyna - 13-03-2011 07:20 AM

Właśnie cieszę się kilkoma niezwykle interesującymi monografiami. Najciekawsza z nich to "Budowa geologiczna i rzeźba Bieszczadzkiego Parku Narodowego" Grzegorza Haczewskiego, Józefa Kukulaka, Krzysztofa Bąka wydana w cyklu Prace Monograficzne (ta ma nr 468) przez Akademię Pedagogiczną im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Już wcześniej korzystałam kilkakrotnie z tej publikacji. Mimo iż jest to opracowanie napisane przez naukowców z w sumie nieznanej mi dziedziny, to nie mam problemu ze zrozumieniem istoty sprawy. Książka jest stosunkowo przystępna, ma charakter bardziej popularyzatorski niż naukowy. Każda osoba zaznajomiona z podstawową terminologią geologiczną powinna sobie z nią poradzić. Ja czytając ją korzystałam z "Małego słownika geologicznego". Autorzy są w wykształcenia geologami, geografami i geomorfologami, każdy z nich prowadził badania na naszym terenie.
"Intencją autorów było pokazanie, jak niepowtarzalne cechy krajobrazu, wyróżniające Bieszczady wśród polskich gór, wynikają z budowy geologicznej i historii rozwoju rzeźby. Książka ma ułatwić miłośnikom Bieszczadów czytanie ich krajobrazu. Opisane zostały skały i minerały odsłaniające się w potokach i grzbietach, różnorodne struktury skał i formy rzeźby terenu. Oprócz zjawisk pospolitych, typowych, znajdzie też Czytelnik objaśnienia zjawisk i form osobliwości, takich jak skały egzotyczne, ślady wulkanizmu, wyziewy palnego metanu i wypływy ropy naftowej, kryształy zwane diamentami marmaroskimi, ślady jeziora, które wypełniało kiedyś dolinę Mucznego, jaskinie i wiele innych". Mnie najbardziej zainteresował fragment dotyczący torfowisk na ternie doliny Sanu. Sądziłam, że coś na ten temat wiem i myliłam się.


Spis treści:
Wprowadzenie
Budowa geologiczna
- Położenie Bieszczadów w górotworze karpackim
- Jednostka śląska
Centralna depresja karpacka
Strefa przeddukielska
- Jednostka dukielska
- Osady czwartorzędowe
Obiekty geologiczne związane z genezą serii skalnych
- Piaskowce otryckie
- Wirowce
- Wapienie kokolitowe
- Bentonity
Obiekty geologiczne związane z deformacją tektoniczną serii fliszowych
- Spękania szczelinowe i uskokowe
Elementy budowy geologicznej związane z krążeniem płynów w skałach
- Wypływy ropy naftowej i gazu oraz ślady górnictwa
- Źródła i wysięki mineralne

Rzeźba
Ogólne cechy rzeźby
Rzeźba grzbietów
- Skałki
- Jaskinie szczelinowe
Rzeźba stoków
- Osuwiska
- Formy sufozyjne w glinach zboczowych
Rzeźba dolin
- Relikty starszej rzeźby
- Terasy rzeczne
- Przełomowe doliny potoków Wołosatego i Nasiczańskiego
- Formy erozyjne w korytach skalnych
- Misy torfowisk
- Osady zastoisk

Uwagi końcowe
Summary
Literatura cytowana

Sama książeczka wydana jest w miękkiej oprawie, na dobrym papierze, posiada wkładki z kolorowymi ilustracjami, liczne ryciny i wykresy, oraz mapkę geologiczną Bieszczadzkiego Parku Narodowego.


[b]Tytuł: "Budowa geologiczna i rzeźba Bieszczadzkiego Parku Narodowego"
Autor: Grzegorz Haczewski, Jacek Kukulak, Krzysztof Bąk
Wydanie: I
Stron: 153
ISBN: 978-83-7271-427-5
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej
Kraków 2007
[/b]

Rozdział "Misy torfowisk" str. 127-130
" W dolinach górnego Sanu i jego dopływów występuje wyjątkowo duże, jak na Karpaty, nagromadzenie torfowisk (ryc.53). Ich nagromadzenie jest tu szczególnie duże w porównaniu z innymi częściami Karpat. Wzdłuż Sanu i Wołosatki jest aż 16 torfowisk większych od 0,5 ha. Znajdują się tu torfowiska niskie, przejściowe i wysokie. Najbardziej widoczne w rzeźbie dolin są torfowiska wysokie, dzięki charakterystycznym kopułom i zwykle znacznej rozległości. Powierzchnia każdego z torfowisk wysokich wznosi się najwyżej w części centralnej, gdzie przyrost torfu był najszybszy (ok. 1 mm/rok), a często też trwał najdłużej. Części brzeżne, czyli okrajki, obniżają się stopniowo do poziomu otoczenia i są zwykle bardziej zadrzewione. Kopuły są przeważnie asymetryczne, opadają łagodnie w stronę koryt rzecznych, a ich wysokości są proporcjonalne do powierzchni torfowisk; w najbardziej rozległych sięgają nawet do 4,5 m wysokości ("Litmierz", "Tarnawa Wyżna I", "Łokieć".
Najwięcej torfowiska uformowało się na teasie wysokości 4-6 m nad poziom koryta z wczesnego holocenu. Są to przeważnie torfowiska wysokie i leżą blisko koryt. Nieliczne torfowiska wysokie znajdują się także na terasie wyższej (6-10 m, z późnego glacjału), natomiast na terasie najniższej (1-2 m), występują jedynie torfowiska niskie.
Największe skupiska torfowisk nadrzecznych ciągną się wzdłuż Sanu, pomiędzy łokciem, a Sokolikami Górskimi ("Łokieć", "Dźwiniacz Górny", "Tarnawa Niżna" - 2 torfowiska, "Tarnawa Wyżna" - 4 torfowiska, "Litmierz', "Sokoliki Górskie" - 2 torfowiska. W niższej części doliny Sanu występują one pojedynczo ("Zakole", "Smolnik"). Torfowiska wysokie nad Sanem mają największe powierzchnie, np. "Litmierz" (9 ha), "Tarnawa Wyżna I" (9 ha) i najgrubsze warstwy torfu, np. "Tarnawa Wyżna A" - ponad 6 m; "Litmierz", "Zakole", "Dżwiniacz G" - ok. 4 m, "Łokieć", "Tarnawa Wyżna II" - 3 m (tab.1).
Dużo mniejsze są torfowiska wzdłuż Wołosatki między Ustrzykami Górnymi, a Wołosatem oraz wzdłuż Wetlinki w rejonie wsi Smerek. Nad Wołosatką przeważają torfowiska przejściowe i niskie, których główne skupiska znajdują się po obu stronach rzeki pomiędzy dopływami: Szczawinka i Kańczowa. Jedyne wysokie torfowisko "Wołosate" (rezerwat ścisły) dorównuje formom znad Sanu, ma ono ponad 1 ha powierzchni, kopułę wysokości 3 m i prawie 4 m miąższości torfu. Kilka torfowisk w dolinie Wołosatki-Wołosatego zostało pogrzebanych osadami rzecznymi ( w rejonie Ustrzyk Górnych 3 torfowiska i jedno koło Wołosatego); torf można stwierdzić jedynie we wkopkach lub przecięciach teras. największe z torfowisk wzdłuż Wetlinki ("Smerek") zajmuje prawie 2 ha, ma 2,4 m miąższości i kopułę 2 m (Marek, Pełczyński 1962, Ralska-Jasiewiczowa 1969). [...]"



"Jurajski Szlak Rowerowy Orlich Gniazd" - lucyna - 14-03-2011 04:06 AM

Jura Krakowsko-Częstochowska - kraina moich marzeń, tu większość Kolegów taterników i alpinistów zdobywa pierwsze szlify we wspinaczce. Dolina Kobylańska, Dolina Będkowska, Skałki Rzędkowickie, grzbiet pomiędzy Mirowem, a Bobolicami, Góra Birów to miejsca magiczne dla ludzi gór. Wspinaczka to jednak wyższa szkoła jazdy, jest dostępna dla niewielu. Jura to także znakomite miejsce do uprawiania innych dziedzin turystyki aktywnej. Gęsta sieć szlaków pieszych,liczne ścieżki dydaktyczne, Transjurajski Szlak Konny, trasy rowerowe to niektóre z atrakcji dostępnych dla przeciętnego turysty.
Może w tym poście skoncentruję się na Jurajskim Szlaku Rowerowym Orlich Gniazd. Został on wytyczony w 1999 r. z inicjatywy oddziału PTTK w Częstochowie, Zawierciu i Krakowie oraz prężnie działającego Związku Gmin Jurajskich. Szlak rozpoczyna się w Częstochowie, a kończy w Krakowie, liczy sobie około 180 km. Podobnie jak szlak pieszy o tej samej nazwie oznaczony jest kolorem czerwonym. Biegnie terenami wyjątkowo atrakcyjnymi pod względem kulturowym i przyrodniczym. Dzięki niemu można zwiedzić: ruiny wielu zamków, rezerwaty przyrody, piękne pod względem krajobrazowym miejsca. Wśród atrakcji są ruiny w Tęczynie, Rabsztynie, Bydlinie, Smoleniu, Ogrodzieńcu, Bobolicach, Mirowie, Ostrężniku, Olsztynie, rezerwaty "Zielona Góra", "Góra Zborów", "Dolina Eliaszówki", "Ostrężnik", "Smoleń". Nieopodal szlaku znajduje się Pustynia Błędowska czy Złoty Potok, ruiny strażnic w Ryczowie, Łutowcu, Przewodziszowicach, Suliszowicach. Prowadząc szlak wykorzystano drogi o różnorodnych nawierzchniach: asfaltowe o małym natężeniu ruchu, drogi gruntowe utwardzone i nieutwardzone, dukty leśne.

Związek Gmin Jurajskich wydał ciekawy przewodnik rowerowy. Realizacją projektu zajmowało się Wydawnictwo Kartograficzne "Compass".Znajduje się w nim 12 map w skali 1:50 000 na których zaznaczono dokładny przebieg 12 odcinków tras, bardzo skrótowy opis atrakcji, schematy przebiegu szlaku, informator w którym zawarto wiadomości teleadresowe wszystkich punktów Jurajskiej Informacji Turystycznej. W części opisowej są także podane informacje o wybranej bazie hotelarsko-gastronomicznej. Przewodniczek jest ładnie wydany w formie kołonotatnika, bogato ilustrowany, posiada laminowaną okładkę. Jest przejrzysty, "łatwy w obsłudze". Obok mapy z wycinkiem szlaku znajduje się krótkie wiadomości o odcinku, jego profil i informacja o długości tej części omawianego szlaku oraz kilka zdań o mijanych atrakcjach kulturowych.

Tytuł: "Jurajski Szlak Rowerowy Orlich Gniazd"
Redakcja: Grzegorz Wamberski
Wydanie: II
Stron: 30
ISBN: 978-83-60240-61-8
Wydawca: Związek Gmin Jurajskich
Kraków 2007

Wirtualny spacer po ruinach zamku w Olsztynie
http://www.panoramy.jurainfo.pl/


"Słownik biograficzny Żydów z Podkarpackiego" - lucyna - 15-03-2011 07:21 AM

Chciałabym Wam przedstawić książkę Andrzeja Potockiego "Słownik biograficzny Żydów z Podkarpackiego" wydaną przez rzeszowskie wydawnictwo Carpathia. Andrzej Potocki - dziennikarz, autor kilkudziesięciu książek o naszym regionie, twórca legendy /produktu turystycznego zakapiorów od lat zajmuje się ocaleniem pamięci o podkarpackich Żydach, przybliża rzeszy swoich czytelników naszą wspólną historię. Przed chwilą skończyłam przeglądać słownik. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że aż tak wielu Żydów z naszego województwa weszło do historii, nie tylko naszego kraju. Wśród nich są literaci np. Jerzy Kosiński, Mieczysław Jastrun, Artur Miller - bardziej znany jako mąż Marlin Monroe (jego ojciec urodził się w Radomyślu Wielkim), Isac Singer - laureat nagrody Nobla, filmowcy np. Sam Spigiel - producent "Lawreca z Arabii" i "Afrykańskiej Królowej", naukowcy (tu lista jest długa) z Izydorem Izaakiem Rabim na czele, politycy wojskowi (to z tej książki dowiedziałam się, że blisko związany z naszym regionem Zygmunt Berling był Żydem). Listę sławnych postaci oczywiście można mnożyć.
Sama książka to zbiór suchych faktów, są tu podane podstawowe dane biograficzne. Niekiedy obszerne biografie, innym razem Autor podaje tylko najbardziej istotne fakty z życia danej osoby. Słownik poprzedza interesujący wstęp w którym Autor pokrótce przedstawia nasze wspólne dzieje. Moim zdaniem warto zapoznać się bliżej z polsko-żydowską historią, być może to spowoduje iż inaczej spojrzymy na to co wydarzyło się na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej.
Książka jest starannie wydana, ma twardą okładkę, jest szyta. Moim zdaniem warto sięgnąć po tę książkę, można bowiem poprzez te około 300 biografii spojrzeć na naszą wspólną europejską historię. Być może bardziej odpowiednie słowo brzmiałoby: światową albowiem stąd pochodzili lub tylko tu bywali wicekról Indii, utytułowany tenisista stołowy,światowa królowa kosmetyków itd.

Spis treści
Wstęp
Literaci
Muzycy i tancerze
Plastycy i fotograficy
Teatr i film
Naukowcy
Politycy
Wybitni rabini i cadycy
Żołnierze RP
Inni
Bibliografia
Indeks nazwisk

Tytuł: "Słownik biograficzny Żydów z Podkarpackiego"
Autor: Andrzej Potocki
Wydanie: I
Stron: 108
ISBN: 978-83-62076-24-6
Wydawnictwo: Carpathia http://www.carpathia.net.pl
Rzeszów 2010

O wielkich tego świata jak np. rodzina Rubinsteinów bez problemów można znaleźć multum informacji. Ja chciałabym przedstawić kilka ciekawych postaci o których świat zapomniał. Jako pierwszy wybrałam biogram Alojzego "Alexa" Ehrlicha. Lubię tę postać, bardzo ciekawie i obszernie opowiada o nim nasz Kolega przewodnik i dziennikarz Adam Leń. Tak o nim pisze Potocki - str.95

"Ehrlich Alojzy "Alex" (1.01.1914-7.05 1992) urodzony w Komańczy, pierwszy indywidualny mistrz Polski w tenisie stołowym (dwukrotnie w latach 1934-1935), sześciokrotny medalista mistrzostw świata w tej dyscyplinie. Potrafił rozmawiać w ośmiu językach. Był jednym z pierwszych na świecie trenerów tej dyscypliny sportu.
Zawodnik "Hasmonei" Lwów. Był ćwierćfinalistą mistrzostw świata w 1933 r. oraz srebrnym z lat 1936, 1937 i 1939 r. W roku 1934 znalazł się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych sportowców polskich w plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Na początku lat trzydziestych przeniósł się do Francji, ale nadal reprezentował w tenisie stołowym barwy Polski.
W czasie II wojny światowej przez cztery lata był więźniem Auschwitz-Birkenau, potem trafił do obozu w Dachau. Po zakończeniu II wojny światowej zamieszkał w Paryżu i kontynuował karierę zawodniczą w barwach Francji. Dziewięciokrotnie zdobywał tytuł międzynarodowego mistrza tenisa stołowego: Anglii, Francji, Irlandii i Niemiec, oraz trzykrotnie w deblu tytuł mistrza Szwajcarii. Karierę sportową skończył w 1956 r. Zmarł w Paryżu."

"Fra(nie mam umlautu) nkel Moses (1847-1838) na przełomie XIX/XX, aż do zakończenia I wojny światowej, przez niemal ćwierć wieku sprawował funkcję burmistrza Ustrzyk Dolnych. To jedyny taki przypadek w skali całego województwa podkarpackiego.
Niezależnie od sprawowanej funkcji był kupcem i przedsiębiorcą, który założył pierwszą rafinerię ropy naftowej w Ustrzykach Dolnych".

str. 98
"Kwieciński Józef, neofita, nobilitowany w 1764 r, pierwotnie mieszczanin warszawski pochodzenia żydowskiego zajmujący się wożeniem piasku i cegieł. W 1788 r. podczaszy sanocki. Sfinansował dokończenie budowy kościoła oo. Bernardynów na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Od Ignacego Potockiego kupił pałac w Warszawie. Zbudował okazałą kamienicę na Mariensztacie, w której mieszkał, i obszerne magazyny zbożowe na Solcu. Do kościoła oo. Bernardynów dobudował kaplicę i urządził w niej kryptę dla siebie i swojej rodziny."

str.100
"Salz Sam pochodził z Radomyśla Wielkiego. Studiował malarstwo i historię sztuki na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. Jeden z najbardziej znanych kolekcjonerów sztuki w Stanach Zjednoczonych. Kolekcjonował i jednocześnie handlował obrazami takich mistrzów jak: Utrillo, Chagall, Cezanne, Degas, Monet, Pissarro, Sisley, van Gogh i Lautrec."

str. 100

"Szoken Liwa (1902-1986), czyli Zofia Gomułkowa, żona Władysława Gomułki, I sekretarza PZPR w latach 1956-1970, urodzonego w Białobrzegach koło Krosna. Pochodziła z żydowskiej biedoty. Już od 1921 r. była aktywnym członkiem Komunistycznej Partii Polski. Gomułkę poznała pracując w warszawskiej fabryce zabawek "Płomyk". W 1930 r. urodził im się syn Ryszard (Strzelecki). Na zawarcie oficjalnego małżeństwa zdecydowali się dopiero 21 kwietnia 1951 roku. Zaraz po ślubie aresztowano ich.
W 1945 r. był szefową kadr Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej. W 1956 r., kiedy Gomułka został najważniejszą osobą w państwie, próbowała udzielać się publicznie, pracowała w komisji kontroli partyjnej przy Komitecie Dzielnicowym PZPR Warszawa. Szybko jednak zrezygnowała z aktywności politycznej. Pochowana na cmentarzu Powązkowskim."

I łyżka dziegciu do beczki miodu
"Szojme z Krzeszowa około 1692 r. fałszywie oskarżony o świętokradztwo, po procesie i okrutnych torturach w śledztwie, kiedy nie zgodził się przejść na chrześcijaństwo został powieszony. O jego męczeńskiej śmierci powstała pieśń, napisana przez Szmula ben Dawida z Lublina."


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - maciek - 15-03-2011 10:23 PM

Lucyna! Jesteś nie do zdarcia. ok

Piszesz codziennie nowe odcinki w swoim temacie i zanosi się na to, że bedziemy tu mieć tele- (czytaj góro-) nowelę. Smile

lucyna napisał(a):
...Zofia Gomułkowa, żona Władysława Gomułki, I sekretarza PZPR w latach 1956-1970, urodzonego w Białobrzegach koło Krosna.

Pedro! A Ty wiedziałeś, że żona Gomułki urodziła się koło Krosna? To Twoja krajanka. Big Grin


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 16-03-2011 06:20 AM

maciek napisał(a):
Lucyna! Jesteś nie do zdarcia. ok

Piszesz codziennie nowe odcinki w swoim temacie i zanosi się na to, że bedziemy tu mieć tele- (czytaj góro-) nowelę. Smile

lucyna napisał(a):
...Zofia Gomułkowa, żona Władysława Gomułki, I sekretarza PZPR w latach 1956-1970, urodzonego w Białobrzegach koło Krosna.

Pedro! A Ty wiedziałeś, że żona Gomułki urodziła się koło Krosna? To Twoja krajanka. Big Grin


1. Bardzo cieszę się, że ktoś to czyta. Ostatnio na jednym ze spotkań rozmawiałam o tym ze specjalistami od promocji. Taka forma wypowiedzi nazywa się ponoć serialem internetowym giggle
Chciałabym jeszcze z miesiąc regularnie umieszczać posty, potem zacznie się sezon i nie będę miała czasu prawie na nic z wyjątkiem pracy i gór, a raczej pracy w górach i pagórach.
Skorzystam z okazji i wyjaśnię pewne nieporozumienie. Dostałam zapytanie czy w tym wątku można rozmawiać. giggleTak, można, jest to nawet wskazane Wink.
Będę wdzięczna za uwagi, w tym krytyczne i o wszelkie zapytania odnośnie książek czy omawianego tematu.

2. Żeby tylko ona. Gomułka urodził się w Białobrzegach, obecnej dzielnicy Krosna. Co najdziwniejsze w chwili obecnej przemilcza się ten fakt. Czasami tylko jest wzmianka o tym, iż stąd wywodziła się cała rodzina. Może dziś coś wrzucę o Krośnie i Gomułce, a jutro o jego bratanku zamordowanym w świetle prawa przez powojenne sądy. Dostał tzw. czapę za to, że bronił ludzi przed sowieckimi żołnierzami, chodziło o rabunki i gwałty.


"Krosno przewodnik dla zwiedzających" - lucyna - 16-03-2011 06:35 AM

Kilka dni temu otrzymałam ciekawe wydawnictwa promocyjne z Urzędu Miasta w Krośnie za które dziękuję i to drogą. Wśród nich jest ładnie wydany i interesujący " "Krosno przewodnik dla zwiedzających", który chciałabym przedstawić. Posiadam oba wydania, pierwsze z 1995 r i drugie poszerzone z 2007 r. Oba są interesujące, wydanie drugie jest poszerzone o słowacką część rozdziału "Bliżej i dalej od Krosna" i tłumaczenia, rozbudowano także część poświęconą informacjom praktycznym, dodano życiorysy: Stanisława Kochanka i Józefa Cisowskiego. Niestety, w drugim wydaniu nie ma "Słowniczka terminów nie zawsze znanych" i "Skorowidzu". Pod względem merytorycznym przewodnik jest chyba bez zarzutu, to praca zespołowa napisana przez znawców tematu, w części informacyjnej rzetelnie przedstawiono podstawowe informacje o cyklicznych imprezach, kinach, bankomatach itd.
Książeczka o wymiarach 95 x 210 mm posiada miękką laminowaną okładkę, jest klejona, ilustrowana, posiada na wewnętrznych stronach okładki: ładny plan zespołu staromiejskiego i schematyczną mapę okolic Krosna. Rozdziały odznaczają się, każdy z nich posiada na "zewnętrznym brzegu" kartek kolorowy pasek co ułatwia korzystanie z przewodnika. Książeczka wydana jest w języku polskim część rozdziałów jest tłumaczonych na język słowacki, niemiecki i angielski.


Spis treści
Dzieje miasta
Kalendarium
Zabytki
Muzea galerie
Znani nieznani krośnianie
Bliżej i dalej od Krosna
Legendy
Wydarzenia cykliczne w Krośnie
Informacje praktyczne


Tytuł: "Krosno przewodnik dla zwiedzających"
redakcja: Ewa Mańkowska
Wydanie: II poprawione
Stron: 119
ISBN: 978-83-89921-11-6
Wydawnictwo: Muzeum Rzemiosła w Krośnie
Krosno 2007

Niestety, żadnej części przewodnika nie mogę zacytować. Wydawca to zastrzegł sobie. Sprawa wydaje mi się dziwną, gdyż owa książeczka została wydana w ramach projektu "Krosno niepowtarzalne miasto w wyjątkowym miejscu" współfinansowanego ze środków unijnych.
Mimo to wrzucę tu w celach reklamowych mały fragmencik rozdziału Znani nieznani krośnianie, wydanie I str. 65
"Władysław Gomułka (1905-1982)
Działacz polskiego i międzynarodowego ruchu robotniczego. Uczeń Jana Zygmuntowicza. Ślusarz. Pracownik rafinerii nafty w Jedliczu. Organizator Stowarzyszenia Młodzieży Robotniczej "Siła" w Krośnie. Przed wojną działacz PPS. Sekretarz generalny KC PZPR.Inicjator utworzenia KRN. Autor programowego dokumentu PPR "O co walczymy". Pierwszy wicepremier i minister Ziem Odzyskanych w Rządzie Tymczasowym RP. 1956-1070 pierwszy sekretarz KC PZPR. W 1985 r. utworzono Muzeum Biograficzne w domu rodzinnym Gomułki przy ulicy Krakowskiej, zlikwidowane w 1990."
str. 62
"Jan Zygmuntowicz (1861-1945)
Rzemieślnik krośnieński. Od 1893 r. właściciel warsztatu ślusarskiego w Krośnie. Znany jako wytwórca kutych, ozdobnych ogrodzeń, krat okiennych i drzwiowych oraz modnych w ówcześnie ogrodzeń siatkowych. Założyciel Pierwszej Krajowej Wytwórni Przyborów Pszczelarskich. Laureat licznych wystaw krajowych i zagranicznych. Członek założyciel Towarzystwa "Zgoda". Działacz cechowy."


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - Pedro - 16-03-2011 05:45 PM

No Lucyna - fajnie, że i o moim mieście w którym się wychowałem (19 lat mieszkałem niemal w ścisłym centrum) masz literaturę i o niej tutaj wspominasz. Niestety już nie pamiętam, czy miałem kiedyś tę pozycję w swoich rękach. Mogę się Ciebie spytać, jakie miejsca z okolic Krosna warte odwiedzenia są tam wymienione?


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 16-03-2011 06:48 PM

Moje półeczka z książkami poświęconymi okolicom Krosna nie jest pusta Wink To teren moich uprawnień, po samym mieście nie odważyłabym się oprowadzać. Posiłkuję się rodowitymi mieszkańcami tego miasta.
Sztampa czyli: Miejsce Piastowe, Iwonicz Zdrój, Rymanów Zdrój, Bóbrka, Żarnowiec, Prządki, Kamieniec, Haczów, Dukla.
Dość często w ubiegłym roku odwiedzałam te okolice, szczególnie Korczyny. Z ludźmi z przestrzeni wirtualnej skrzyknęliśmy się i przygotowaliśmy Panel Historyczny im. Żubryda: rajd, inscenizację historyczną Zubryd schodzi z gór i konferencję naukową. To była praca zespołowa, ja byłam tylko maleńkim trybikiem. Już wiem, że panel będzie kontynuowany w tym roku, zapraszam w któryś jesienny weekend. Szczególnie na inscenizację i na konferencje naukową przygotowaną dla mieszkańców okolicy Krosna. Tym zajmuje się Twój krajan dr Basak.


"Bylem zastępcą Żubryda" - lucyna - 17-03-2011 06:35 AM

Chyba każdy z nas musi dojrzeć do własnego odkrywania prawdy. Nie wiem czy jestem już na tym etapie aby dać wciągnąć się w tamten świat. Na razie szukam informacji, dla mnie sprawa żołnierzy wyklętych jest tylko ogniwem w dziejach Bieszczadów.
Po raz pierwszy na ten temat rozmawiałam z Leszkiem Żubrydem, Kolegą przewodnikiem (zbieżność nazwisk jak się później okazało przypadkowa). To on polecił mi wspomnienia por. Mieczysława Kocyłowskiego "Czarnego" "Byłem zastępcą Żubryda" wydane w 1999 r. Sięgnęłam do książki, która była pierwszą próba odmitologizowania postaci Antoniego Żubryda i jego oddziału i przeżyłam szok. Nie znałam dziejów własnego regionu. Ta krótka historia Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ otworzyła mi oczy na inną powojenną rzeczywistość. Do tej pory byłam faszerowana tendencyjnymi publikacjami opartymi na materiałach stworzonych przez aparat bezpieczeństwa. Najbardziej wstrząsnęły mną informacje o publicznie wykonywanych wyrokach śmierci na partyzantach: Władysławie Skrawcu, Władysławie Kudliku na sanockim rynku dokonanych 24 maja 1946 r. Kilka dni później w ten sam sposób stracono przez powieszenie ciężko rannego chor. Henryka Książka.
Mieczysław Kocyłowski całym swoim życiem świadczył o jednym: największą wartością jest Ojczyzna. Mimo aresztowania przez UB, bardzo brutalnych wielomiesięcznych przesłuchań, kilku lat więzienia, późniejszych prześladowaniach przez UB i SB, niemożliwości znalezienia godziwej pracy do swojej śmierci zachował ideały, które zaprowadziły go najpierw do oddziału "Błyska", a potem Żubryda. Zmarł w nie do końca, moim zdaniem, wyjaśnionych okolicznościach, ponoć przed śmiercią zaprószył ogień.


Tytuł: "Bylem zastępcą Żubryda"
Autor: Por. Mieczysław Kocyłowski
Wstęp i opracowanie: Andrzej Romaniak
Wydanie: I
Stron: 131
ISBN: 83-907352-8-8
Wydawnictwo: Muzeum Historyczne w Sanoku
Sanok 1999


Moim zdaniem warto sięgnąć po te wspomnienia. To jest relacja spisana nie tylko przez Zastępcę Oddziału ale także Kolegę Żubryda. Jest ona bardzo subiektywna, Autor bez wątpienia był bardzo oddany swojemu Dowódcy, zafascynowany Jego osobowością. Wspomnienia są wzbogacone o wkładkę z czarno-białymi fotografiami - portretami głównych Postaci i fotokopiami materiałów archiwalnych.

"Byłem zastępcą Żubryda..." por. Mieczysława Kocyłowskiego "Czanego" to zanotowana i opracowana przez naszego historyka regionalistę (być może i naszego Kolegę z Forum, na pewno czyta wątki o Żubrydzie) Andrzeja Romaniaka opowieść. Nie jest ona podzielona na rozdziały, trudno mi więc wybrać jakiś interesujący, a zarazem reprezentatywny dla całości fragment. Posłużyłam się starą i wypróbowaną metodą, kocia łapka w zabawie otworzyła książkę na stronie 119. Jest to fragment wspomnień dotyczący pobytu w areszcie śledczym w Rzeszowie. Autor buntuje się, chce dowiedzieć się co dzieje się z Jego Rodziną, poddawany jest torturom.
" Chwilę później byłem rozebrany do naga i wtrącony do pomieszczenia, które już opisałem. Przed zamknięciem drzwi, polano mnie zimną wodą włączono wentylator i powiedziano:
- Te zabieg rozwiązuje najtwardszym języki i doprowadza do równowagi umysłu.
W "gabinecie" przestałem do rana następnego dnia. Prawdę mówiąc to w tych piwnicach trudno było rozpoznać kiedy był dzień, a kiedy noc, bo okiem nie było, ale dzień rozpoznawaliśmy po tym, że był większy ruch na zewnątrz.
Po wypuszczeniu mnie z "gabinetu zabiegowego", kazano mi się ubrać i zaprowadzono do celi, ale już nie do tej w której siedziałem dotychczas, ale w drugi koniec korytarza. W korytarzu tym spotkałem swego Ojca, którego przeprowadzano z piętra do piwnicy. O jakiejkolwiek rozmowie nie było mowy, tyle, że kiwnęliśmy sobie głowami.
W celi do której mnie wprowadzono, zastałem Jasia Gomułkę, który siedział sam *. Tak, tak, bratanka "Wiesława", tego komunisty. Podczas rozmowy z nim, dowiedziałem się, że dostał tzw. "czapę" (karę śmierci) za mokrą robotę na sowieckich żołnierzach, którzy z bronią w ręku rabowali Polaków.
Po upływie kilku godzin, ponownie wezwano mnie na przesłuchanie. W drzwiach przywitał mnie wczorajszy śledczy:
- No jak czujemy się po zabiegu? Poprawiło się?
- Samopoczucie bez zmian, ale widziałem z odległości metra mojego ojca.
- Poważnie?
- Bez cienia wątpliwości i wobec tego proszę obywatela porucznika, aby powiedział mi za co aresztowaliście moją rodzinę i co się stało z moją siostrą?
- Wasza rodzina nie została aresztowana, a zatrzymana w charakterze zakładników. jeśli wasz brat, odda się dobrowolnie w ręce, to rodzina zostanie zwolniona.
- A co do waszej siostry, to nie zastaliśmy jej w domu, ani też w szkole.
_ Jak widzę to obraliście dobrą taktykę, nic nie różniącą się od hitlerowskiej. Po mojej ucieczce z Mińska na Białorusi w 1943 r., sanoccy gestapowcy, przyjechali do mego domu i grozili mojej Matuli, że spalą dom jeśli nie wyjdę z ukrycia. Matula zaczęła płakać i prosić aby nie palili domu. Pokazał im też ostatni list pisany przeze mnie z Mińska. Jeden z "gestapowców" umiejący mówić po polsku, po przeczytaniu listu powiedział, że nie spalą domu, ale zamian za to Matula musi im dać znać, jak tylko zjawię się w domu. Ja w tym czasie siedziałem w odległości kilkudziesięciu metrów od domu. Proszę sobie porównać ich metody i wasze. Oni nie doczekali się na donos od mojej Mamy , a wy nie doczekacie się, aby mój brat dobrowolnie oddał się w wasze ręce, chyba, że go złapiecie.
- Jeśli nie zgłosi się, to oni dalej będą siedzieć - powiedział "ubowiec".
Na tym rozmowę zakończyliśmy, a rozpoczęło się przesłuchanie, ale już bez bicia.
(Tu chciałem dodać, ze razem z moją rodziną siedziała również teściowa Żubryda - Pani Praczyńska z synem Żubrydów - czteroletnim Januszkiem).
Przez dłuższy okres byłem doprowadzany na przesłuchania z których często nie sporządzano protokołów. Czasami odnosiłem wrażenie, że niektórzy z "ubowców" chcą widzieć jak faktycznie wyglądam. Stworzono wokół mnie mit niebezpiecznego wroga komunizmu (faktycznie nim byłem). Innym razem wydawało mi się, że jestem nienormalnym człowiekiem i "ubowcy" oglądają mnie z ogromną ciekawością, a rozmowa ze mną sprawia im ogromną satysfakcję, że mają mnie u siebie bezbronnego i mogą ze mnie drwić. Niektórzy z nich straszyli mnie karą śmierci (czego spodziewałem się), a inni dla odmiany pocieszali mnie, że może nie będzie tak źle. Jeszcze inni znęcali się nade mną, jeden z nich Bizoń, oficjalnie mówił mi, że z przyjemnością założy mi pętlę na szyję i poderwie stołek, na którym będę stał. Ja natomiast bez przerwy myślałem o tym jakby się stad wydostać. prosząc Pana Boga i Matkę Boską o pomoc w zrealizowaniu moich marzeń".
* "Jan Gomułka - ur. 12.08.1922 r. aresztowany 11.03.1946 r. za "posiadanie broni i przynależność do bandy NSZ wyrokiem WSR w Rzeszowie skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 11.07.1946 r. na zamku w Rzeszowie."



"Kruk" - lucyna - 18-03-2011 04:53 AM

Wędrując po bieszczadzkich połoninach możemy zobaczyć niewiele zwierząt. Czasami tylko przelatują nad nami pojedynczo lub parami kruki. Do niedawna sądziłam, że dość dużo wiem o tym gatunku. Jadąc do grupy włożyłam do plecaka monografię przyrodniczą "Kruk" Doroty Zawadzkiej wydaną przez Wydawnictwo Klubu Przyrodników. W autobusie przeczytałam pierwsze kilka stron i książka złapała mnie w swoje sidła. Gorąco polecam jako lekturę na długie wieczory.
Kruki okazały się fascynującymi zwierzakami, niezwykle inteligentnymi. Niektóre z nich potrafią używać narzędzi.
Zapoznałam się z podstawowymi informacjami jakie muszą znaleźć się w każdej monografii: systematyką, morfologia, anatomią, występowaniem, biologią i ekologią, dynamiką populacji, metabolizmem itd. Ta publikacja omawiająca ten interesujący gatunek zawiera jednak dodatkowe rozdziały takie jak: zachowania socjalne i inteligencja, potrzeby badawcze, zwalczanie czy ochrona, kruk w literaturze. W całej monografii ten padlinożerca jest pokazany jako wyjątkowy gatunek, o ciekawym bahawiorze . Po przeczytaniu opracowania uporządkowałam swoje obserwacje. Kruki widziałam wielokrotnie np. obserwowałam około setkę ptaków wzbijających się w powietrze ( zjadały padlinę, spłoszyliśmy je, poderwały się w górę i przeleciały nad naszymi głowami, scena jak z horroru), kruka zjeżdżającego na plecach po śniegu, odciągającego dużego kota od swojego pożywienia. To co wydawało mi się niepojęte okazało się "standardowymi zachowaniami" tych ptaków. W sumie nie zdziwiły mnie wyniki badań na inteligencję przeprowadzonych przez prof. Kotrschala. Poddał on obserwacji kilka gatunków zwierząt. Okazało się, że kruki są wyjątkowo inteligentne, ich budowa mózgu
przypomina mózg małp naczelnych i jest przykładem konwergencji, czyli niezależnego powstania odmiennie zbudowanych ośrodków odpowiedzialnych za inteligencję.

"Kruk" Doroty Zawadzkiej został wydany jako 15 numer w mojej ulubionej serii "Monografie przyrodnicze". Wszystkie książeczki są niezmiernie interesujące, w ciekawy sposób przybliżają omawiane gatunki, ale ta spodobała mi się szczególnie. Autora omawia nie tylko zagadnienia biologiczne ale także przedstawia stosunek ludzi do tego zwierzaka, "określa" jego role w sztuce, literaturze, mitologii i symbolice.
Jednym słowem jest to książeczka, która polecam z całego serca. Dodatkowy plus to ten, że jest bardzo tania. Kosztuje około 15 zł. Zresztą wszystkie monografie wydawane w tej serii są niezmiernie atrakcyjne cenowo, kosztują od 8 do 15 zł.


Tytuł: "Kruk"
Autor: Dorota Zawadzka
Wydanie: I
Stron: 196
ISBN: 83-87846-88-0
Wydawnictwo: wydawnictwo Klubu Przyrodników
Świebodzin 2006



"Inteligencja kruków" str. 125
" Czy kruki są inteligentne? Jeżeli tak, to pod jakim względem. Pojecie inteligencji jest antropocentryczne. Inteligencja zwierząt zazwyczaj przejawia się w typowo "ludzkich" cechach, jak zabawa, eksploracja, rozwiązywanie problemów, zdolność uczenia się samodzielnego lub od innych, tworzenie aliansów, działania celowe, używanie narzędzi (Kotrschal et al 2004). Porównanie takich właśnie, subiektywnie wybranych cech przez prof. Kurta Kotrschala z austriackiego Instytutu Lorenza u 3 gatunków: szympansa, gęsi i kruka, wykazało wyższość tego ostatniego nad pozostałymi. W rzeczywistości ocena stopnia inteligencji u gatunków odległych ewolucyjnie (np. wilków i kruków) nastręcza wiele trudności metodycznych , a wyniki są najczęściej zależne od sformułowania hipotezy badawczej i doboru metod jej testowania (Kotrschal et al. 2004). O inteligencji krukowatych stanowią nie tylko umiejętności rozwiązywania fizycznych problemów , ale proces wykorzystywania socjalnej informacji , takiej jak z kim i przeciw komu tworzyć przymierza. Budowa mózgu krukowatych i małp naczelnych jest przykładem konwergacji, czyli niezależnego powstania odmiennie zbudowanych ośrodków odpowiedzialnych za inteligencję u różnych grup zwierząt cechujących się wysoką inteligencją (Emery i Clayton 2004).
Kruki zaskakują niezwykłymi zachowaniami socjalnymi, zdolnością nauki, plastycznością zachowań, ewidentnymi przykładami zabaw i mobbingu oraz relacjami z innymi gatunkami. Nie tylko łatwo naśladują głosy słyszane w otoczeniu, ale także stosują je z wyraźnym zrozumieniem, czyli odpowiednio do ich rzeczywistego znaczenia. Według Wilczka (1996) hodowany przez niego kruk "Nie kierował się automatycznymi odruchami. Dobrze wiedział co czyni i realizował zamiary działając proporcjonalnie do sytuacji." "Przejawiał skłonność do złośliwości i nieuzasadnionej, brutalnej agresji, a zarazem potrafił przymilać się do zaprzyjaźnionej osoby z niezwykłą czułością." Kruk i gatunki pokrewne mają umiejętność znalezienia rozwiązań alternatywnych przy rozwiązywaniu problemów, np. zdobycia niedostępnego pożywienia. Cechują się też zdolnością wyobraźni i przywidywania pewnych faktów (Emery, Clayton 2004). O inteligencji kruków świadczy nie tylko zdolność naśladowania i rozumienia mowy ludzkiej potwierdzona w wielu przypadkach ptaków oswojonych, ale także wykształcenie własnego, kreatywnego i skomplikowanego języka, pozwalającego na precyzyjny przekaz różnych informacji (Kotschel et. al 2004). [...]"



"Dzikie Bieszczady" - lucyna - 19-03-2011 05:37 AM

Ukazało się II komercyjne rozszerzone wydanie przewodnika Jacka Szarka i Grześka Sitko "Dzikie Bieszczady". Przewodnika, który w zdecydowany sposób wyróżnia się z plejady innych wydawnictw tego typu. Jest to subiektywne przedstawienie bieszczadzkich atrakcji, często nie wymienianych w innych publikacjach. Tak o tym autorzy piszą we wstępie: " Przedstawiamy szerzej atrakcje, które w dotychczas publikowanych wydawnictwach były pomijane, wspomniane jednym zdaniem lub wcale nie były opisywane. Sporo miejsca poświęcamy bieszczadzkiej przyrodzie. Mamy nadzieję, że przewodnik pomoże turystom w rozpoznawaniu roślin i zwierząt spotykanych na szlakach, a także opowie o niezwykłych spektaklach, jakimi nas zaskakuje przyroda".
Jest to dziwne wydawnictwo połączenie albumu z atlasem przyrodniczym i przewodnikiem. Królują w nim przewspaniałe zdjęcia przede wszystkim wykonane przez Jacka Szarka. Mnie zafascynowały także nieliczne fotografie Waldemara Sosnowskiego i Ryszarda Hałgasa. Nasz Kolega forumowy Marcin Scelina także był współpracownikiem przy tworzeniu tego przewodnika. Można w nim znaleźć wiele interesujących informacji, przeszkolić się w tropieniu zwierząt, podziwiać bieszczadzkie panoramy itd.

Tak o tym przewodniku pisałam na innym Forum.
Kilka lat temu miałam przyjemność brać udział w szkoleniach w ramach polsko-ukraińskiego projektu "W krainie derkacza" prowadzonego przez Pro Carpathię i Fundację Bieszczadzką. Fantastyczne szkolenia były tylko częścią większej całości, której celem było stworzenie przyrodniczej oferty turystycznej. Plonem owego projektu było także wydanie świetnego przewodnika Grześka Sitko i Jacka Szarka "Dzikie Bieszczady". To był strzał w 10. Wydawnictwo jest znacznie odbiegające od innych przewodników. To jest raczej piękny album wzbogacony informacjami o przyrodzie i atrakcjach kulturowych naszego regionu. Fotografie Jacka Szarka są świetne. Książkę wzbogacono także zdjęciami: Waldka Sosnowskiego, Grześka Sitko, Krzyśka Staszewskiego , Marcina Sceliny, Ryszarda Hałgasa, Cezarego Ćwikowskiego, Ireneusza Jóźwika, Dariusza Łysikowskiego, Zbigniewa Wiatraka.
Jest tu wiele map i mapek poglądowych, panoram, schematów np.ikonostasu, rysunków przedstawiających np. tropy zwierząt, kalendarium, przydatne adresy i namiary na ciekawe strony internetowe. Całość zrobiła tak duże wrażenie na czytelnikach, że następnego roku ukazało się komercyjne, zmienione w 30 % drugie wydanie "Dzikich Bieszczadów". Z tego co wiem ten przewodnik cieszy się takim wzięciem, że corocznie ukazuje się jego wznowienie. Mam obie książki (projektową i komercyjną), obie są godne polecenia. Pierwszą możecie pozyskać gratis. Wystarczy wejść na stronę http://www.zielonepodkarpacie.pl , kliknąć w baner Dzikie Bieszczady dla każdego i pobrać go. Jest w pdf-ie.
Drugie wydanie niestety już jest książką komercyjną, pierwotnie kosztowało w Bieszczadach około 25 zł, następne wydania są tańsze, ostanie któreś tam z kolei kosztowało już tylko 17 zł.

Spis treści wydania projektowego
Fenomen Bieszczadów
Widoki, zjawiska, misteria przyrody
Ciuchcie, drogi, zapory
Karpackie puszcze, połoniny, doliny
Na tropie
Skały, ostańce, wodospady
Turystyka na terenach chronionych
Miejsca ciekawe i godne polecenia

Komercyjne wydanie jest wzbogacone o rozdział
Muzea, noclegi, artyści


Wydanie projektowe
Tytuł: "Dzikie Bieszczady"
Autor: Jacek Szarek, Grzegorz Sitko
Wydanie: I
Stron: 127
ISBN: 978-83-9259-8-4
Wydawnictwo: Pro Carpathia
Rzeszów



Wydanie komercyjne
Tytuł: "Dzikie Bieszczady"
Autor: Jacek Szarek, Grzegorz Sitko
Wydanie: II rozszerzone
Stron: 167
ISBN: 97-83-60234-45-0
Wydawnictwo: Carpathia
Rzeszów 2009


Artykulik z projektowego przewodnika str. 111
"Bieszczadzka "Częstochowa"
Przed II wojną Łopienka była najważniejszym sanktuarium kultu maryjnego w Bieszczadach Zachodnich.
Cudowna ikona Matki Bożej pojawiła się w Łopience w XVIII. Podobno znaleziono ją na starej lipie. Aby uczcić i chronić obraz, zbudowano kapliczkę, do której potem dobudowano cerkiew. Co roku 13 lipca na tutejszy odpust docierało kilkanaście tysięcy pielgrzymów. Przybywali nie tylko z Bieszczadów, ale nawet z Węgier i ze Śląska. Po II wojnie cerkiew nie była użytkowana i zaczęła się rozpadać. Pod koniec lat sześćdziesiątych z inicjatywy historyka sztuki Olgierda Łotoczki podjęto pierwszą próbę jej odbudowy. w dolinie po dawnej wsi planowano powstanie "wioski skansenowej", w której miano rekonstruować stare cerkwie i chaty z okolicznych osad. Olgierd Łotoczko zginął podczas wyprawy w Hindukuszu. Jego dzieło kontynuowała grupa społeczników pod kierownictwem Zbigniewa Kaszuby. Dzięki ich uporowi i wieloletniej pracy. cerkiew udało się wyremontować.
Łopienka to obok Chocenia jedna z nielicznych osad w Bieszczadach, gdzie zachował się dawny układ wsi. Jak wyglądała osada możemy przekonać się dzięki ścieżce przyrodniczej i planszom wykonanym przez studentom SGGW.
Po wysiedleniu mieszkańców Łopienki cudowna ikona trafiła do kościoła w Polańczyka, gdzie możemy ją oglądać do dziś. Od 1 stycznia 2004 roku w świątyni w Łopience znajduje się kopia tego obrazu wykonana przez Jadwigę Denisiuk z Cisnej. Okazjonalnie odprawiane są tu msze."

Wydanie komercyjne str. 129
"Michniowiec i Bystre
Turyści, jadąc wielką obwodnicą w wyższe partie Bieszczadów, rzadko zaglądają do doliny potoku Mszanka. A szkoda, bo koniecznie trzeba zobaczyć rozległe panoramy, niezwykłe cerkwie i unikatowy zespół ludowej kamieniarki.
W czarnej z głównej drogi skręcamy na wschód, by przez wieś Lipie dotrzeć do szerokiej doliny zamkniętej od wschodu masywem Magury Łomiańskiej (1024 m). To największe wzniesienie Gór Sanocko-Turczańskich leży już na Ukrainie. Granica państwa biegnie po jej zachodnim zboczu. U stóp Magury Łomiańskiej, po polskiej stronie, leżą dwie wsie. W każdej z nich zachowała się cerkiew. Świątynia w Bystrem to przykład cerkwi w stylu wywodzącym się z Huculszczyzny, będącym jednym z wariantów narodowego stylu ukraińskiego. Obiektem opiekują się członkowie Bieszczadzkiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Z kolei świątynia w Michniowcu, zbudowana na planie ośmioboku i przykryta kopułą wspartą na wewnętrznych słupach , to jedyna taka budowla w Bieszczadach. Niespotykaną w tych stronach konstrukcję ma także przycerkiewna dzwonnica. Warto wspomnieć, że Mszanka i zasilające ją potoki należą do zlewiska Morza Czarnego. Z innych ciekawostek - w Michniowcu znajduje się gospodarstwo korzystające jedynie z własnych źródeł energii. Natomiast istniejący tu przed laty PGR przejął prywatny właściciel, urządzając w nim hodowlę jeleni.

Nigdzie indziej w Bieszczadach nie znajdziemy takiego skupiska ludowej kamieniarki, jak w Michniowcu i Bystrem. W obu wsiach łącznie możemy podziwiać ponad dwadzieścia przydrożnych krzyży oraz nagrobki obok obu cerkwi. Pod koniec lat 80. XX wieku te zabytki o nieznanym pochodzeniu zostały odnowione przez społeczników."



"Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec Regionalne jedla z okolia Rymanowa - lucyna - 20-03-2011 08:25 AM

Gmina Rymanów od dawna słynie z bardzo interesujących materiałów promujących okolicę. Są to stojące na bardzo wysokim poziomie merytorycznym przewodniki, informatory, mapy, wydają też dużo folderów. Większość z nich posiadam. W sumie więc pewnego dnia mogłam być bardziej przewidująca i uniknąć niezbyt przyjemnej sytuacji, która rozegrała się w autokarze i w informacji turystycznej.
Byliśmy z Gośćmi w Rymanowie Zdroju, w czasie wolnym zajrzałam do informacji turystycznej i pracująca tam bardzo sympatyczna i pomocna Pani dała mi jak zwykle dość dużo wydawnictw abym miała co wkładać do teczek imprez. (Każda oprowadzana przeze mnie grupa dostaje materiały informacyjne i promocyjne naszego regionu). Otrzymałam też bezpłatne wydawnictwa abym mogła bez problemów prowadzić ten wąteki na forach i promować Beskid Niski i sam Rymanów. Wśród materiałów była niezmiernie interesująca książeczka "Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec Regionalne jedla z okolia Rymanowa a Kracunovec" (nie mam czcionek słowackich). Zamiast ją schować głęboko w plecaku zaczęłam ją przeglądać przy grupie. Pochwaliłam się też, że mam przepis na kiszone rydze. Sad
I zaczęło się. Cała kadra kierownicza, a byli wśród nich i bardzo ważni samorządowcy z północy naszego kraju chciała kupić sobie tę pozycję Confused Niestety, książka jest wydana w bardzo małym nakładzie w ramach projektu "Wspólnie zachowujemy i promujemy nasze dziedzictwo kulturowe w Gminie Rymanów i Obec Kracunovce", Pani w informacji nie mogła więc wszystkich obdarować. I zaczęły się problemy. Ta książeczka, która znajduje się przede mną niedługo trafi do koperty i poleci do województwa pomorskiego. Sad

"Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec" jest wydawnictwem dwujęzycznym, przepisy są w języku polski i słowackim. Jest ilustrowana kilkunastoma zdjęciami przedstawiającymi potrawy, posiada twardą okładkę i ukazała się na dobrym, nabłyszczanym papierze. Jednym słowem cieszy oko. A przepisy, na pierwszy rzut oka - palce lizać. Są one podane przez Panie z kół gospodyń wiejskich z okolicznych wsi. Większość przepisów pochodzi z Polski, tylko kilkanaście jest ze Słowacji. Przeważają potrawy łatwe w przyrządzaniu, tanie i swojskie, część z nich jest to typowe wiejskie jadło więc są kaloryczne.

Tytuł: "Kuchnia regionalna okolic Rymanowa i Kracunoviec Regionalne jedla z okolia Rymanowa a Kracunovec"
Autor: praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 64
ISBN: 978-83-914617-2-9
Wydawnictwo: Gminny Ośrodek Kultury w Rymanowie
Rymanów 2010


Spis treści:
Potrawy z Polski
Chleb
Zupy
Potrawy z kapusty, ziemniaków i mąki
Potrawy z mąki i kasz
Mięso
Inne
Ciasta i desery
Przepisy ze Słowacji
Zupy
Potrawy z kapusty, ziemniaków i mąki
Potrawy z mąki i kasz
Inne


"Zupa grzybowa" str. 12
"5-7 dag suszonych prawdziwych grzybów zalewamy 2 litrami letniej wody i gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem. Gdy grzyby zmiekną dodajemy sporo włoszczyzny oraz 10 ziaren pieprzu. Po dodaniu włoszczyzny zupę gotujemy przez 25-30 min. Do przelanej przez gęste sito zupy, posolonej do smaku i ewentualnie nieco zaostrzonej sokiem z cytryny, dodajemy ugotowane i pokrojone w paseczki kapelusze grzybów oraz oddzielnie ugotowane łazanki."

"Mordonie" str.22
"Składniki:
ziemniaki ugotowane i surowe, biały ser, cebula, sól, margaryna lub masło, dowolna surówka
Wykonanie:
Potrawa Mordonie jest przyrządzana z ziemniaków gotowanych i surowych startych na tarce oraz sera białego, cebuli i przypraw.
Ziemniaki gotowane przemleć przez maszynkę i wymieszać z ziemniakami startymi/trzeba odcedzić. aby były gęste/. Wyrobić na jednolita masę i przyprawić. Uformować placki o wielkości dłoni i grubości pół centymetra. Włożyć do środka przyprawiony ser z podsmażoną cebulą i zawinąć w kształcie podłużnej kulki.wrzucić na gotującą się wodę i gotować na wolnym ogniu około 20 min. Ugotowane Mondronie polać roztopionym masłem. Można podawać z dowolną surówką."

"Nalewka z aronii" str. 40
"Składniki:
2 litry aronii, 200 sztuk liści wiśni (ładnych zielonych), 3 litry wody.
Wykonanie:
To wszystko gotować ok. 15 min. Odstawić na 24 godz. Na drugi dzień podgrzać, podusić owoce. Przecedzić przez sito z nałożoną gazą. Do czystego soku dać 1 kg cukru i 1 łyżeczkę kwasu cytrynowego. To zagotować, osłodzić i wlać 1/2 litra spirytusu oraz 1/2 litra czystej wódki. Gotową nalewkę wlewać do butelek i szczelnie zakręcić."

"Rydze kiszone" str. 40
"Oczyszczone rydze wrzucić na wrzącą wodę i gotować trzy minuty, następnie odcedzić i ostudzić. Do kamiennego garnka na dno włożyć warstwę pokrojonej w plastry cebuli, następnie warstwę rydzów i znowu warstwę cebuli - dobrze posolić (tak na przemian). Potem przykryć deseczkami i mocno docisnąć."

Potrawy słowackie
"Babka ziemniaczana" str. 56
Składniki:
8 dag wędzonej słoniny, 0,3 litra oleju, 20 dag mąki, 3,5 kg ziemniaków, 6 dag cebuli, czosnek, majeranek, sól według smaku
Wykonanie:
Umyte ziemniaki zetrzeć na tarce, dodać soli i odcisnąć nieco z wody z ziemniaków. Dodać mąki, pokrojonej wędzonej słoniny, na której została podsmażona pokrojona cebula. Następnie dodać majeranku i roztartego czosnku. wymieszać, rozłożyć na natartej tłuszczem blasze i upiec. Podawać z kwaśnym mlekiem."



RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - maciek - 21-03-2011 06:45 AM

Widzę, że szykuje się kolejny odcinek. Smile


'"Jak ograniczyć konflikty między bobrami, a człowiekiem" - lucyna - 21-03-2011 06:47 AM

Swego czasu na tym forum 321` wywiązała się momentami bardzo interesująca dyskusja dotycząca bobrów. Tak ostra, że aby wyjaśnić pewne wątpliwości poprosiłam dr. Andrzeja Czecha o pomoc. Nie byłabym sobą, gdybym nie usiłowała poszerzyć wiedzy w tym zakresie. Właśnie czytam niezmiernie interesującą książeczkę "Jak ograniczyć konflikty między bobrami, a człowiekiem" naszego forumowego Kolegi Andrzeja Czecha i Andrzeja Jermaczaka. Ta monografia jest bardzo ładnie wydana. Przebogato ilustrowana dziesiątkami interesujących zdjęć przedstawiających te jakże ciekawe gryzonie i przeobrażone przez nie środowisko. Ponad to wzbogacona jest także dziesiątkami rysunków, w tym satyrycznymi.
Oczywiście Autorzy nacisk w tej monografii przyrodniczej położyli na opisanie sposobów rozwiązywania konfliktów powstałych na styku świata bobrów i ludzi. Jakie to sposoby? Posłużę się spisem treści: odstrzały?, odłowy i przesiedlenia, zabiegi techniczne zmniejszające szkody, rozgraniczenie interesów bobrów od gospodarki człowieka, projektowanie i kalkulowanie kosztów zabezpieczeń.
Prawdę powiedziawszy im więcej wiem o tych gryzoniach tym bardziej mnie interesują. Dlatego też dla mnie osobiście najbardziej ciekawe wydają się rozdziały poświęcone bohawioryzmowi bobrów.
Publikacja zawiera też listę osób mających doświadczenie w ograniczeniu konfliktów pomiędzy bobrami, a człowiekiem, mogących służyć radą w rozwiązywaniu określonych sytuacji konfliktowych.
Polecane przez Autorów strony internetowe:
http://www.bobry.pl
http://www.bobry.org
http://www.beaversww.org/index.html
http://www.kp.org.pl
http://www.scotsbeavers.org/
http://www.bibermanagement.de/
http://www.unexpectedwildliferefuge.org/

Spis treści
Wstęp
O bobrze
Bobry dawniej i dziś
Bóbr w środowisku
Bobry zmieniają środowisko
Bobry, a gospodarka człowieka
Sposoby zapobiegania konfliktom
Sposoby rozwiązywania konfliktów
- Odstrzały?
- Odłowy i przesiedlenie
- Zabiegi techniczne zmniejszające szkody
* Rozgraniczenie interesów bobrów od gospodarki człowieka - zabezpieczenie drzew przed zgryzaniem oraz grobli przed rozkopywaniem
* Stabilizacja poziomu wody w rozlewiskach bobrowych
- Ogrodzenia ochraniające przepusty
- Rury przechodzące przez tamy bobrów
- Dreny z pni
- Urządzenie Clemson
- Projektowanie i kalkulowanie kosztów zabezpieczeń
Pomocna literatura
Informacje w internecie
Lista osób mających doświadczenie w ograniczaniu konfliktów pomiędzy bobrami, a człowiekiem, mogących służyć radą w rozwiązywaniu określonych sytuacji konfliktowych

Tytuł: '"Jak ograniczyć konflikty między bobrami, a człowiekiem"
Autor: Andrzej Czech, Andrzej Jermaczek
Wydanie: I
Stron: 96
ISBN: 83-87846-49-X
Wydawnictwo: Wydawnictwo Klubu Przyrodników
Świebodzin 2005

Rozdział "Bobry dawniej i dziś" str.18-19
"[...] Już w X wieku bóbr był w Polsce otaczany opieką, a polowania na niego wiązały się z przywilejem władzy. Mimo zarezerwowania polowań dla niewielkiej grupy myśliwych, liczebność bobrów sukcesywnie zmniejszała się. Jeszcze do XIII wieku utrzymywano specjalnych ludzi - bobrownicych, do ich zadań należało odławianie bobrów, ochrona i dokarmianie w zimie, a także prowadzenie selekcji na korzyść bobrów czarnych, których futro uznawano za cenne. Sytuacja pogorszyła się między XII, a XIV wiekiem, kiedy to dobra królewskie zaczęły przechodzić na własność klasztorów, kościołów i dygnitarzy świeckich oraz powszechnie wprowadzono niemieckie prawo osadnicze uwalniające poddanych od odpowiedzialności za zabicie bobra. W ciągu następnych wieków regres populacji bobrów był coraz szybszy. Po pierwszej wojnie światowej zachowały się one jedynie w dorzeczach Niemna i Prypeci. W 1928 roku wielkość populacji szacowano na 235 sztuk. Gatunek objęto skuteczną ochroną i w roku 1939 jego liczebność wzrosła do około 400 sztuk.
Po drugiej wojnie światowej w nowych granicach Polski pozostały niewielkie populacje bobrów na rzekach: Pasłęka, Czarna Hańcza i Marycka. Pierwszą lustrację stanowisk bobra nad Pasłęką przeprowadził w 1946 roku G. Denhel. Na podstawie dostępnej mu wtedy literatury niemieckiej doszedł do wniosku, że są to bobry kanadyjskie i pogląd ten przetrwał do lat 80., a nawet, mimo, że niezbicie dowiedziono jego błędności, w niektórych publikacjach jest on dalej powtarzany. Bobry nad Marychą i Czarną Hańczą (dopływ Niemna) pojawiły się w 1944 r. Pochodziły one z dynamicznie rozwijającej się do 1939 r. populacji bobrów znad Niemna. W tym czasie najbliższe naszym obecnym granicom stanowisko znajdowało się przy ujściu Czarnej Hańczy do Niemna. Jesienią 1944 roku część bobrów znad Niemna została wyparta na zachód ciężkimi działaniami wojennymi nad tą rzeką. Bobry te dały początek najsilniejszej i najbardziej dynamicznie rozwijającej się populacji gatunku w naszych nowych granicach."


RE: '"Jak ograniczyć konflikty między bobrami, a człowiekiem" - maciek - 21-03-2011 06:55 AM

lucyna napisał(a):
Oczywiście Autorzy nacisk w tej monografii przyrodniczej położyli na opisanie sposobów rozwiązywania konfliktów powstałych na styku świata bobrów i ludzi. Jakie to sposoby? Posłużę się spisem treści: odstrzały?, odłowy i przesiedlenia, zabiegi techniczne zmniejszające szkody, rozgraniczenie interesów bobrów od gospodarki człowieka, projektowanie i kalkulowanie kosztów zabezpieczeń.

Oczywiście, to wszystko dotyczy człowieka, prawda? Cool


RE: '"Jak ograniczyć konflikty między bobrami, a człowiekiem" - lucyna - 21-03-2011 07:15 AM

maciek napisał(a):

lucyna napisał(a):
Oczywiście Autorzy nacisk w tej monografii przyrodniczej położyli na opisanie sposobów rozwiązywania konfliktów powstałych na styku świata bobrów i ludzi. Jakie to sposoby? Posłużę się spisem treści: odstrzały?, odłowy i przesiedlenia, zabiegi techniczne zmniejszające szkody, rozgraniczenie interesów bobrów od gospodarki człowieka, projektowanie i kalkulowanie kosztów zabezpieczeń.

Oczywiście, to wszystko dotyczy człowieka, prawda? Cool

Wink Bezwzględnie takWink
Prawdę powiedziawszy jeżeli chodzi o przesiedlenia to niekiedy byłaby to najlepsza i najbardziej korzystna sytuacja dla człowieka. Ponoć bobry są bardzo uparte. U nas w Bieszczadach i Górach sanocko-Turczańskich nie mamy problemów z bobrami. Praktycznie nie ma rolnictwa, są tylko pojedyncze gospodarstwa, bobry mają masę miejsc do kolonizacji, poprawiają nam gospodarkę wodną ale bywają też bardzo nieostrożne i budują żeremia obok ludzkich podwórek. Taki przykład mieliśmy w Orelcu, woda dochodziła prawie do progu domostwa. Oczywiście zniszczono żeremie, bobry chyba się przymusowo przyprowadziły. W kraju ponoć jest problem, Czasami goście, których oprowadzam opowiadają mi o swoich problemach z tymi gryzoniami. Bywa, że żeremie jest niszczone, a bobry mimo to nie chcą się wyprowadzić, albo jedna rodzina bobrza jest eksmitowana, a na jej miejsce pojawia się nowa. W ub. roku jeden z gości opowiadał mi o tym jak zwierzaki w ciągu jednej nocy sprzątnęły mu z hektarowego pola wszystkie buraki cukrowe. Smile
Najbardziej mnie rozśmieszyły oskarżenia, które padały po naszym adresem w czasie powodzi. Według niektórych za kataklizm odpowiadaliśmy my: ekolodzy i bobry. Big Grin


RE: '"Jak ograniczyć konflikty między bobrami, a człowiekiem" - maciek - 21-03-2011 07:28 AM

lucyna napisał(a):
W ub. roku jeden z gości opowiadał mi o tym jak zwierzaki w ciągu jednej nocy sprzątnęły mu z hektarowego pola wszystkie buraki cukrowe. Smile

Teraz wiem, dlaczego cukier drożeje. Smile


"Śladami chasydzkich cadyków w Podkarpackiem" - lucyna - 22-03-2011 06:28 AM

Wreszcie trafiłam na ciekawy przewodnik dotyczący naszego regionu. Polecam ostatnią książkę Andrzeja Potockiego "Śladami chasydzkich cadyków w Podkarpackiem" wydaną przez Carpathię. Autor stara się nam przedstawić jakże barwny, emocjonalny świat jednego z odłamów judaizmu. Opowiada o losach chasydyzmu, o cadykach, świecie, który niestety już zaginął. Pozostały nam tylko ślady po owej społeczności, zaniedbane kirkuty, domy modlitwy przekształcone w galerie, biblioteki, ruiny synagog. Autor jest zafascynowany światem, który odszedł. Tak o tym pisze we "Wstępie czyli moich spotkaniach z chasydami"
"Moja fascynacja chasydami rozpoczęła się od lektury ?Opowieści chasydzkich? Martina Bubera, wydanych w 1986 r., i ?9 bram do tajemnic chasydów? Jiri Langera, wydanych w 1988 r.
W roku 1991 po raz pierwszy towarzyszyłem im jako dziennikarz w drodze z lotniska w Jasionce do Leżajska, do grobu cadyka Elimelecha. Potem jeszcze wielokrotnie, już jako publicysta TVP, odbywałem razem z nimi pielgrzymki do Elimelecha z Leżajska, Naftalego z Ropczyc, pogrzebanego w Łańcucie, do Menachema Mendla i Cwi Hirsza w Rymanowie. Jednocześnie dokumentowałem te chasydzkie pielgrzymki w postaci filmowych reportaży.

Rozmawiałem z nimi, czytałem o nich i coraz głębiej wchodziłem w ich świat, który coraz bardziej mnie fascynował. Kilkanaście lat temu przy grobie cadyka Menachema Mendla w Rymanowie modliło się dwoje ludzi. Mężczyzna i kobieta. Byli małżeństwem. Przyjechali aż z Australii prosić Go o wstawiennictwo u Boga, bo nie mogli doczekać się dzieci.
Minęło dwa lata i oni znów pojawili się w ohelu Menachema Mendla. Przyjechali z Australii podziękować Mu za potomka, chłopca, którego za Jego wstawiennictwem dał im Pan. Jeszcze zanim cokolwiek wiedziałem o chasydach, słyszałem taką opowieść: Każdego dnia któryś z archaniołów przynosił Jahwe do nieba pęk zdartych zelówek. I radował się Pan wiedząc, że chasydzi modlą się do niego. Aż nastał taki dzień, kiedy archanioł nie przyniósł ani jednej zdartej zelówki. I posmutniał Pan... Na ziemi rozpoczął się Holocaust.

Niniejsze opracowanie nie wyczerpuje zagadnienia. Jest zaledwie zarysem problemu widzianego przez człowieka z zewnątrz. Autorem takiej publikacji, w moim przekonaniu, powinien być chasyd. Cadycy, jak się okazuje, rezydowali na różnej przestrzeni czasowej w 44 miastach obecnego województwa podkarpackiego. Na 10 cmentarzach żydowskich znajdują się nad ich grobami ohele. Każdego roku ich groby na terenie naszego województwa odwiedza kilkanaście tysięcy chasydów. Każdego roku coraz więcej. "
Warto owymi śladami powędrować z Andrzejem Potockim. Autor bowiem prowadzi nas po szlaku chasydzkim, snuje opowieści o 44 podkarpackich miejscowościach, w których były dwory cadyków.
Niewątpliwie dużym walorem tej książki są zdjęcia, często archiwalne ilustrujące poszczególne rozdziały jak i te znajdujące się we wkładce. Twarda opraw, szyta, dobrej jakości papier, niewysoka cena to moim zdaniem także plusy tej publikacji. Suma sumarum - lektura obowiązkowa dla Bieszczadlolubów i nie tylko.

Spis treści:
Wstęp, czyli moje spotkanie z chasydami
Chasydzi
Słownik miejscowości (alfabetyczny)
Zakończenie - "Droga po życie"
Słownik wybranych terminów i znaczeń
Indeks cadyków wymienionych w książce
Bibliografia

Tytuł: "Śladami chasydzkich cadyków w Podkarpackiem"
Autor: Andrzej Potocki
Wydanie: I
Stron: 156
ISBN: 83-60234-36-1
Wydawnictwo: Carpathia
Rzeszów 2008

Mi osobiście najbardziej podobały się zamieszczone w książce opowieści o cadykach, o ludziach nietuzinkowych, niezwykle charyzmatycznych i mądrych. Może przetoczę fr. opowieści

" Kochać wrogów"
Pewnego razu Belszem rzekł do swoich uczniów: Idźcie do świętobliwego Gaona, rabiego Eliachu i mówicie mu o mnie źle.
Uczniowie spojrzeli na niego zdumieni.
A wtedy on powiedział: Zróbcie tak po to, by ten wielki człowiek mógł poczuć zadowolenie, a jego serce mogło się rozradować".

"Poróżnieni chasydzi" str. 105
" Reb Hirsch Mesherat, błogosławiona niech będzie jego pamięć, każdego roku w święto Purim, urządzał ucztę dla wszystkich biednych. Ubodzy chasydzi z Rymanowa zasiadali przy długim, szerokim stole, pod zachodnią ścianą, w sali jego nauk. Każdemu podawano dużą ćwiartkę pieczonego indyka. Pośrodku sali stała beczułka wina, a obok niej mały stolik. Każdy kto chciał, podchodził do stolika, brał kubek, napełniał go winem i pił, aż w sercu poczuł radość. Był to dzień jedzenia i picia, pieśni i tańców, dla wszystkich biednych Żydów z Rymanowa.
Jednego roku rabbi poprosił swojego gabbiego, by ten przyniósł mu z synagogi kasetkę z pieniędzmi. Chciał wypełnić przykazanie mishloah manot, rozdając podarunki. Gabbi zrobił to, o co go poproszono i rabbi zaczął obdarowywać swoich gości. Niestety zepsuło to nieco purimową zabawę. Potrzeby każdego biedaka są inne, a rabbi mógł zaledwie obdzielić każdego z nich drobnym pieniążkiem. W kasetce były monety o różnej wartości, jedni dostawali zatem większą kwotę, inni mniejszą. Wzbudziło to złość wśród biesiadników. Rozmowy zmieniły się w krzyk, a nawet doszło do bijatyki na pięści.
następnego dnia gabbi podczas rozmowy z rabbim Hirszem zapytał: "Wczoraj Żydzi byli tak szczęśliwi...śpiewali, tańczyli. Dlaczego więc posłałeś mnie po pieniądze? Dlaczego nie pozwoliłeś, by zabawa trwała nadal?". Rabi odpowiedział: -"Powiem ci prawdę. Kiedy widziałem Żydów tak zadowolonych, nagle przyszła mi do głowy dziwna myśl. Zastanowiłem się jak to jest, że Mojżesz nie mógł zadowolić Żydów, a mnie się udało? Pytałem sam siebie, czy nie jest to jakaś diabelska sztuczka? I wtedy kazałem ci przynieś pieniądze, aby Żydzi nie czuli się aż tak szczęśliwi."


"Puchacz" - lucyna - 23-03-2011 06:33 AM

Moja kolekcja monografii przyrodniczych wzbogaciła się o kilka ciekawych broszur wydanych przez Komitet Ochrony Orłów. Jest to organizacja skupiająca miłośników drapoli, badająca ich populację, a przede wszystkim czyniąca dużo dobrego jeżeli chodzi o ochronę ptaków szponiasych. http://www.koo.free.ngo.pl
Kilka z nich w miarę wolnego czasu będę chciała Wam przedstawić. Kilka, bowiem większość monografii dotyczy gatunków nie występujących w naszym regionie.
Na pierwszy ognień biorę i ciekawą broszurę "Puchacz" przedstawiającą naszą największą sowę. Na terenie Bieszczadów gniazduje około 7-8 par tych pięknych ptaków. Broszura jest ładnie wydana na dobrym papierze, ilustrowana jest bardzo dobrymi zdjęciami.

Spis treści
Opis gatunku
Występowanie na świecie
Rozmieszczenie w kraju
Środowisko i miejsce lęgowe
Pokarm
Biologia rozrodu i fenologia
Zagrożenia
Ochrona


Tytuł: "Puchacz"
Autor: Romuald Mikusek
Wydanie: I
Stron: 16
ISBN: 83-917807-4-0
Wydawnictwo: Komitet Ochrony Orłów
Olsztyn 2003

"Zagrożenia' str. 13-14

" [...] Wciąż największym zagrożeniem dla puchacza, a w szczególności dla jego lęgów, pozostaje człowiek, powodując 70 % wszystkich strat. Ponieważ puchacz jest szczególnie wrażliwy na niepokojenie, najczęściej gniazduje na terenach słabo penetrowanych przez człowieka. Nasilająca się turystyka, również ekologiczna, prace leśne, fotografowanie ptaków, wspinaczka itp. powoduje, że przypadkowo spłoszona z gniazda samica może je opuścić, nawet jeśli w środku znajdują się młode. Zdarza się często, że pisklęta w takich wypadkach przenosi, zawsze jednak nowe miejsca są suboptymalne do pierwotnych, szczególnie jeżeli chodzi o bezpieczeństwo młodych. Co roku 40-50 % przystępujących do lęgu nie wyprowadza młodych. Kiedy dodamy do tego pary nie przystępujące do lęgu, to okazuje się, że co najmniej 60 % par nie wyprowadza co roku młodych. Ok. 20 % młodych ptaków ginie, zanim osiągnie stan dojrzałości i po raz pierwszy przystąpi do lęgu.
Notowany w ostatnich latach wzrost synantropizacji puchacza, którego gniazda znajdują się np. w czynnych kamieniołomach czy w olsach blisko zabudowań, może być efektem spadku liczebności optymalnych ofiar w preferowanym środowisku, tj. karczowników, jeży, królików, zajęcy, itp., a w konsekwencji konieczności poszukiwania alternatywnego pokarmu w sąsiedztwie człowieka. Naturalnym wrogiem puchacza jest głównie lis i orzeł przedni. Silnie rozprzestrzeniający się jenot może w niedalekiej przyszłości stać się głównym zagrożeniem dla lęgów puchacza, jakkolwiek dorosły ptak jest w stanie obronić gniazdo zarówno przed nim, jak i przed lisem."


"Park Etnograficzny Przewodnik" - lucyna - 24-03-2011 05:23 AM

Mam kilkanaście wydawnictw poświęconych sanockiemu skansenowi: przewodniki, plany, foldery, składanki widokówek. Najstarszy w moich zbiorach jest przewodnik Jerzego Czajkowskiego "Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", który ukazał się w 1978 r. Oprócz tego posiadam kilka tomów "Acta scansenologica" i kilka książek wydanych przez muzeum. O tych ostatnich będę wspominać, gdy być może kiedyś rozgadam się o etnografii.
Mówimy o atrakcjach turystycznych, o ciekawych wydawnictwach z nimi związanych więc chciałabym przestawić, moim zdaniem, interesujący przewodnik "Park etnograficzny" wydany na 50 lecie istnienia Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Jest wyjątkowo ciekawy, bogato ilustrowany, bardzo "czytelny". Każdy sektor jest tu przedstawiony oddzielnie. Jest to bardzo ważne, gdyż to muzeum na wolnym powietrzu ma 38 ha, pięć sektorów: Bojkowie, Łemkowie, Dolinianie, Pogórzanie, ekspozycja przemysłu naftowego, kilka interesujących wystaw: ikona karpacka (będę w następnym poście o tym pisać), wystawa poświęcona rzemiosłu, judaika, pracownia Bogdańskich. Przeważnie są to skompletowane całe zagrody, najstarsza chałupa jest z 1681 r. Niewątpliwą ozdobą są świątynie - cerkwie bojkowska z Grąziowej i piękna maleńka z Rozsolina, łemkowska z Ropek, kościół z Bączala, liczne kapliczki z moją ulubioną z Lisznej. Większość chałup ma bogate wyposażenie. Większość przedstawiona jest w przewodniku, są tu ilustracje pokazujące także wnętrza budynków.
Mnie najbardziej zainteresował rozdział wspomnieniowy " Z przeszłości muzeum" będący swoistym hołdem złożonym ludziom, którzy całe swoje życie poświęcili ochronie zabytków.

Zapraszam do odwiedzenia oficjalnej strony skansenu
http://skansen.mblsanok.pl/a/strona.php?id=strona

I do odbycia wirtualnego spaceru
http://skansen.mblsanok.pl/a/strona.php?id=strona , niestety coś szwankuje, baner ze strony skansenu przekierowuje do tej niewątpliwej atrakcji.

A tu ciekawostka - nowy sektor nam się kłania, czyli miasteczko galicyjskie.
http://skansen.mblsanok.pl/aktualnosci/2010/Galicyjski%20rynek/index.html

Spis treści
Tytułem wstępu
Z przeszłości regionu
Z przeszłości Muzeum
Charakterystyka geograficzno-przyrodnicza obszaru badawczego Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Park Etnograficzny
- Obiekty poza sektorami
- Bojkowie
- Łemkowie
- Pogórze zachodnie
- Dolinianie
- Pogórze wschodnie
- Informacje dla turystów
Wybrana literatura
Plan Parku Etnograficznego w Sanoku
Rozmieszczenie grup etnograficznych do 1947 roku (mapa)

Rozdział "Z przeszłości Muzeum" str. 14-15
"[...] Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku powstało dzięki zaangażowaniu i pracy ówczesnego wojewódzkiego konserwatora zabytków Jerzego Tura i pierwszego dyrektora sanockiej placówki Aleksandra Rybickiego, stawiając sobie za cel główny konieczność ratowania ocalałych po wojnie resztek kultury ludowej na terenie południowo-wschodniej Polski. Aleksander Rybicki w okresie międzywojennym współtworzył i pracował w Muzeum Ziemi Sanockiej, a w czasie wojny był członkiem Armii Krajowej i niezwykle aktywnym kurierem, łącznikiem Rządu Emigracyjnego krajem. Aresztowany w 1945 roku przez NKWD spędził, jak wielu patriotów, 10 lat na zsyłce w okolicach Workuty, skąd powrócił z końcem 1955 roku i natychmiast przystąpił do pracy, której efektem miało być stworzenie sanockiego skansenu. Sytuacja na Podkarpaciu była wtedy bardzo trudna, - po wojnie i zakończeniu krwawych walk z Ukraińską Armią Powstańczą oraz późniejszych wysiedleniach (akcja "Wisła" w 1947 roku), teren Bieszczadów, Beskidu Niskiego i przyległych Pogórzy opuściła ludność ruska,która w okresie międzywojennym na obszarach wiejskich, stanowiła zdecydowaną większość. Pozostawione obiekty zarówno kultury materialnej, jak i duchowej ( a w szczególności cerkwie i znajdujące się w nich ikony) pozostawiały ogromną wartość. Niestety, całe to mienie, tym prawdziwe skarby kultury polsko-rusińskiej kultury pogranicza, ulegało systematycznemu niszczeniu w wyniku zapomnienia, celowej dewastacji lub kradzieży. Zarówno zabezpieczenie całej substancji kulturowej południowo-wschodniej Polski, jak i naukowe opracowanie pozyskanych zbiorów oraz problematyki tego etnicznego i etnograficznego pogranicza, wyznaczało cel i charakter nowopowstałego Muzeum
Od samego początku istnienia Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku zapraszało do prac w Radzie Muzeum ówczesne autorytety: Romana Rainfussa, Ksawerego Piwockiego, Gerarda Ciołka, Ignacego Tłoczka, Adama Fastnachta, Jerzego Tura, Ryszarda Brykowskiego i Michała Czajnika. Dzięki nim sformułowane zostały naukowe zasady doboru obiektów, metody ich przenoszenia i konserwacji. Na początku lat 60. przystąpiono do tworzenia specjalistycznej pracowni konserwatorskiej (pod kierunkiem Wojciecha Kurpnika), która należy obecnie do największych i najwszechstronniejszych w Polsce południowo-wschodniej. Tak więc już od pierwszych lat swego istnienia sanockie Muzeum, oprócz pasji twórców, miało solidne naukowe podstawy gwarantujące prawidłową realizację stawianych przed sobą zadań. Równocześnie informacje o tworzeniu Parku Etnograficznego w Sanoku znalazły się w wielu ówczesnych ogólnopolskich publikatorach, wzbudzając tym samym spore zainteresowanie problematyką budownictwa na wolnym powietrzu ".

Tytuł: "Park Etnograficzny Przewodnik"
Redaktor: Jerzy Ginalski
Wydanie: I
Stron: 123
ISBN: 978-83-915210-6-9
Wydawnictwo: Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
Sanok 2008


"Ziemia Sanocka i Medzilaborce przewodnik" - lucyna - 25-03-2011 07:31 AM

Większości osób Medzilaborce kojarzą się z Andy Worholem, twórcą pop artu, znajduje się tu Muzeum Sztuki Współczesnej jego imienia. Niewiele jednak turystów wie, że na terenie tego miasteczka jest aż 7 cmentarzy z I wojny św, cerkiew prawosławna z cennymi i niespotykanymi malowidłami autorstwa Dymitrosa Leussisa I Duszana Kandriczaka, gdzie na powierzchni 1. 600 m znajduje się aż 350 ikon, kirkut. W Krasym Brodzie zaś są ruiny monastyru. Tego Krasnego Brodu nie zapomnę. Na jednym ze szkoleń Robert Bańkosz z niewinną minką zadał mi pytanie: gdzie odbywały się targi na żonę? Zbaraniałam, usiłowałam sobie przypomnieć o tej insttucji kojarzącej mi się z archaicznymi obyczajami wywodzącymi się z kultury staroruskiej ale nie potrafiłam podać nazw miejscowości, gdzie można było "kupić" sobie żonę. Najbliższe Bieszczadom były właśnie w Krasnym Brodzie.
Pora wrócić do przewodnika i pospacerować sobie po Ziemi Sanockiej i Ziemi Laboreckiej. "Ziemia Sanocka i Medzilaborce przewodnik" został wydany w ramach projektu w 2005 r. przez Starostwo Powiatowe w Sanoku. Przeważnie wydawnictwa samorządowe mają niewielką wartość marytoryczną, ten stanowi wyjątek. Książkę stworzyli fachowcy w swoich dziedzinach, jest to praca zbiorowa sygnowana m.in. przez Muzeum Historyczne w Sanoku, sanocki skansen, gminne ośrodki informacji turystycznej, w tym w Medzilabocach. Jest to wydawnictwo "trójjęzyczne": polsko-słowacko-angielskie bogato ilustrowane czarno-białymi zdjęciami, zawiera liczne mapki, plany. Moim zdaniem to jest ważne, ten przewodnik zawiera bardzo dużo danych teleadresowych, w chwili wydania aktualnych. Moim zdaniem jest to mini kompendium wiedzy o regionie.

Spis treści
SANOK
Wstęp
Położenie
Historia
Sanok
Muzeum Historyczne
Skansen
Pozostałe zabytki
Szlak Ikon Doliny Sanu
Szlak Ikona Doliny Osławy
Szlak Nadsańskich Warowni
Trasy rowerowe
Trasy konne
Spływ Sanem
Powiat zimą
Wyciągi narciarskie
Imprezy kulturalne
Ochrona przyrody
Punkty widokowe
Kąpieliska
Miejsca do wędkowania i grzybobrania
Noclegi
Gastronomia

MEDZILABORCE
Wstęp
Zabytki
Letnie szlaki turystyczne
Szlaki narciarskie
Noclegi
Gastronomia
Miejsca do wędkowania i grzybobrania
Imprezy kulturalne

Tytuł: "Ziemia Sanocka i Medzilaborce przewodnik" z
Praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 201
ISBN:
Wydawca: Starostwo Powiatowe w Sanoku

Sanok 2005
str.62
"Krasny Brod
Powierzchnia: 1.511 ha
Liczba mieszkańców: 400
Pierwsza wzmianka: 1491 r.
Monaster
Ruiny klasztoru i kościoła zakonu bazylianów z XVI wieku. Pierwszy drewniany kościół został zniszczony razem z klasztorem w r. 1603. Według opowieści zbudował go Teodor Koriatowicz Podolski, troszczący się o rozwój duchowy przesiedleńców zza Karpat, których sprowadził w rejony północnowschodniego Zemplina. W roku 1752 wzniesiony został barokowy kościół dla pielgrzymów, a w 1759 roku zbudowano klasztor razem z kaplicą pod wezwaniem Cudownego Obrazu Krasnobrodzkiej Madonny. Klasztor i kościół zostały w pierwszej wojnie światowej zniszczone i od 1915 r. znajdują się w stanie ruin. Ruiny kościoła klasztornego pod wezwaniem Zstąpienia Ducha Świętego obecnie zostały zakonserwowane. Kaplica ocalała. Duża powierzchnia wokół kościoła ze starymi lipami i kasztanami służyła jako cmentarz zakonników. Na północ od kościoła znajdowała się studzienka ze zdrojowa wodą. Okolice i część sadu otoczone zostały kamiennym murem. W bibliotece klasztornej znajdowało się około dwóch tysięcy tomów rozmaitych książek w kilku językach. W większości był to prezent od A. Duchonovica.
Kaplica p.w. Cudownego Obrazu Madonny Krasnobrodzkiej.
Późnobarokowa, wzniesiona została w 1761 roku na południowy-wschód od byłego kościoła. Na późnobarokowym ołtarzu głównym z połowy XVIII wieku ulokowano ikonę Marii Dziewicy z XIV wieku w barokowym wykuwanym opakowaniu srebrnym."


"Wąż Eskulapa" - lucyna - 26-03-2011 06:09 AM

Pora na przedstawienie pierwszej książeczki z mojej ulubionej serii "Monografie przyrodnicze" wydawanej przez Wydawnictwo Klubu Przyrodników. To powinna być lektura obowiązkowa wszystkich miłośników rodzimej przyrody i Bieszczadów. Ta seria przedstawia monografie napisane przez polskich naukowców na podstawie przeprowadzonych w naszym kraju badań. Są to publikacje bardzo tanie, można je nabyć poprzez stronę internetową za 10-15 zł http://www.kp.org.pl
Najbardziej związanym gatunkiem z Bieszczadami niewątpliwie jest wąż Eskulapa, gdyż tylko tu znajduje się jego populacja. Na Roztoczu został wytępiony. W naszych pagórach ma północny zakres występowania. I tu apel w związku z tym, że jest to gatunek zagrożony wyginięciem, często gęsto tępiony przez ludzi i wyłapywany przez tzw. miłośników przyrody nie podaje się miejsc, gdzie go widzieliśmy. Bartłomiej Najbar właśnie w Bieszczadach prowadził swoje badania. Ich efektem jest m.in świetna publikacja "Wąż Eskulapa" przybliżająca nam tego ciepłolubnego dusiciela.
" Oprócz ogólnych wiadomości o jego rozmieszczeniu , biologii, ekologii i zagrożeniach, zawarto w niej wyniki badań i obserwacji prowadzonych przez autora na terenie polskiej części Bieszczadów, gdzie m.in. w dolinie Sanu znajdują się jego ostoje. Część tekstową zilustrowano mapkami, rysunkami oraz serią zdjęć przedstawiając środowisko występowania węża Eskulapa w odległych regionach Europy i w Polsce, a ponadto prezentującymi różne aspekty jego egzystencji w naturze." To słowa Autora prezentujące tę monografię.

Spis treści:
1. Wstęp
2. Pochodzenie i stanowiska kopalne
3. Stanowisko systematyczne, gatunki pokrewne
4. Nazewnictwo
5. Zasięg geograficzny
5.1. Rozmieszczenie w Eurazji
5.2. Rozmieszczenie w Polsce
5.2.1. Stanowiska historyczne
5.2.2. Stanowiska prawdopodobne współczesne i współczesne
5.3 Rozmieszczenie pionowe
6. Liczebność polskiej populacji węża Eskulapa
7. Środowisko występowania, towarzyszące gatunki gadów
8. Kariotyp
9. Morfologia
9.1. Właściwości morfologiczne gatunku
9.2. Dymorfizm płciowy
9.3 Ubarwienie
10. Biologia i ekologia
10.1. Okres godowy
10.2. Składanie jaj
10.3. Wykluwanie się młodych
10.4 Rozwój młodych
10.5. Dojrzałość płciowa
11. Linienie
12. Aktywność biologiczna
12.1. Aktywność dobowa
13. Przemieszczenie się.
14. Hibernacja
15. Pokarm
16. Zagrożenia
17. Choroby
18. Pasożyty
19. Zachowania obronne
20. Identyfikacja poszczególnych osobników
21. Ochrona
22. Zakończenie
23. Hodowla
Podziękowania
Literatura
Summary
Zusammenfassung
Indeks


Tytuł: "Wąż Eskulapa"
Autor: Bartłomiej Najbar
Wydanie: I
Stron: 104
ISBN: 83-87846-34-1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Klubu Przyrodnika
Świebodzin 2004


"Wstęp
Wąż Eskulapa jako element południowoeuropejski, śródziemnomorskiej fauny, charakteryzuje się stosunkowo dużymi wymaganiami termicznymi. Z tego względu w naszym kraju miał on przetrwać do czasów współczesnych jedynie na niektórych - uważanych za reliktowe - ciepłych i nasłonecznionych stanowiskach (Szyndlar 1984). Większość z nich znajduje się w Bieszczadach, w dolinie rzeki San, natomiast doniesienia o jego obecności w innych regionach kraju, np. w okolicach Pienin, Magurskiego parku Narodowego, Parku Narodowego Gór Słonnych, Jaśliskiego Parku Krajobrazowego bądź na Zamojszczyźnie, choć niekiedy mało autorytatywne, nakazują być ostrożnym co do definitywnego określenia jego współczesnego zasięgu. Wąż Eskulapa występuje u nas na północnym krańcu swego zasięgu i najprawdopodobniej żadna z rodzimych jego kolonii nie ma obecnie kontaktu z innymi populacjami, tym samym są one pozbawione możliwości dopływu nowych osobników. Jak powszechnie wiadomo populacje żyjące na granicy zasięgu występowania czy też w refugiach "ostatniej szansy" należą do najbardziej narażonych na wszelakie niekorzystne , biotyczne lub abiotyczne zmiany środowiska naturalnego. Tym samym osobniki wchodzące szczególnie w skład izolowanych kolonii muszą wykazywać cechy najlepiej przystosowujące je do lokalnych, na ogół specyficznych i trudnych warunków środowiska. Dlatego, mając na względzie funkcjonowanie rodzimej, mało liczebnej populacji należy uznać, iż każdy osobnik węża Eskulapa powinien być postrzegany jako bardzo cenny.
Nie jest możliwe wykazanie jak na przestrzeni ostatniego stulecia zmieniła się liczebność poszczególnych populacji węża Eskulapa w Polsce (np. na Roztoczu czy w Bieszczadach), gdyż nie prowadzono na ten temat badań. Jednakże na podstawie materiałów źródłowych można stwierdzić, że lokalnie tej gatunek nie należał do wyjątkowych rzadkości, a miejscami, np. na Roztoczu, podobno miał być nawet często spotykany (Tenenbaum 1913). Dziś na Zamojszczyźnie nie ma go w ogóle, a liczba osobników na najbardziej liczebnych, bieszczadzkich stanowiskach osiągnęła niepokojący niski poziom (np. Najabar 2000b, Głowoaciński i Szyndlar 2001).
Na osłabienie kondycji populacji węża Eskulapa w Polsce miało wpływ wiele czynników. Poza uwarunkowaniami środowiskowymi, duże spustoszenie uczyniła szeroko rozumiano działalność człowieka, która nasiliła się w okresie ostatnich kilkudziesięciu lat. szczególnie doniosłe znaczenie w tym zakresie miało wyłapywanie i zabijanie ich przez miejscową ludność, turystów, robotników drogowych i leśnych, zanik ekstensywnie prowadzonej działalności rolniczej, wzmożony ruch samochodowy i inne czynniki (np. Taborski i Gruszka 1964, Kazimierczak 1965a, b i inni). [...]"


"Zaklęte w drewnie" folder - lucyna - 27-03-2011 07:12 AM

Mój księgozbiorek znacznie powiększył się, przybyło mi z 50 ciekawych książek dotyczących Podkarpacia. Posiadam też interesujące materiały promujące nasz region. Ten post właśnie będzie poświęcony folderowi wydanemu przez Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego i słowacką Agencję Rozwoju Regionalnego MUDr ze Świdnika. Folder "Zaklęte w drewnie" jest finansowany z projektu "Transgraniczny produkt turystyczny - Zaklęte w drewnie" powstałego w ramach Programu współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska - Republika Słowacka 2007-2013.
To jest wyjątkowa reklamówka, pod względem merytorycznym stoi na bardzo wysokim poziomie. To mini skarbnica wiedzy o najcenniejszych budowlach drewnianych znajdujących się na terenie województwa podkarpackiego i preszowskiego. Oprócz tego są w nim zawarte informacje o atrakcjach turystycznych i zabytkach znajdujących się obok wyselekcjonowanych perełek architektury drewnianej, o sztuce ludowej, wybranych noclegach, kuchni regionalnej, punktach informacji turystycznej. Folder jest, oczywiście, bardzo bogato ilustrowany, część fotografii jest naprawdę piękna. Są w nim także i liczne mapy, oprócz poglądowej obrazującej oba województwa w każdym "rozdziale" jest mapka turystyczna pokazujące obiekty o których czytamy.

Spis treści:
- Tarnobrzeg, Nisko i okolice
- Lubaczów i okolice
- Przemyśl i okolice
- Jarosław, Rzeszów i okolice
- Jasło, Rzeszów i okolice
- Krosno, Brzozów i okolice
- Sanok, Dynów i okolice
- Ustrzyki Dolne, Lesko i okolice
- Komańcza, Dukla i okolice
- Svidnik, Medzilaborce i okolice
- Bardejov i okolice
- Snina, Humenne i okolice
- Presov, Levoca i okolice
- Poprad, Stara Lubovna i okolice


"Zaklęte w drewnie" str. 14-16

"Krosno, Brzozów i okolice
Iwonicz Zdrój
U wód, wśród lasów
"Widzi się tam wiele dębów, jodeł, świerków i innych potężnych drzew, które tworzą gęsty i przyjemny las. Znajdują się tam wody słodkie i słone, bogate w różnego rodzaju metale i minerały" - tak o dzisiejszym Iwoniczu Zdroju pisali niegdyś lekarz króla Ludwika XIV, J.B. Denis i lekarz królowej Marysieńki, Conradi.
Iwonicz Zdrój stał się uzdrowiskiem dopiero w 1837 r., ale ze swoich leczniczych wód znany był już za czasów Stefana Batorego. Jednak nie tylko źródła mineralne od dawna nadają miasteczku uzdrowiskowy charakter. Cechy lecznicze wykazuje również panujący tu mikroklimat, na który decydujący wpływ mają okoliczne, rozległe lasy, bogate w jodły, buki, dęby, sosny, brzozy, graby, świerki, modrzewie, cisy.
Iwonicz Zdrój jest znany jest również z wyjątkowej drewnianej zabudowy uzdrowiskowej - jedynej tego typu w Polsce. Tworzą ją m.in. takie budynki jak Dom Zdrojowy, Stary Pałac, Willa Bazar z charakterystyczną wieżą zegarową, liczne sanatoria oraz wille (XIX-XX).
http://www.iwonicz-zdroj.pl" target="_blank

Haczów
Arcydzieło mistrzów ciesielskich
aż trudno uwierzyć, że do budowy tej wielkiej świątyni wzniesionej prawdopodobnie na przełomie lat 50. i 60. XV w., cieśle nie użyli ani jednego gwoździa - z troski, by te, rdzewiejąc z czasem, nie niszczyły drewna.
Haczowski kościół zbudowano z jodłowych i modrzewiowych bali, w konstrukcji zrębowej. Jego ściany i sklepienie przyozdobiono pięknymi malowidłami (najstarsze z 1494 r.), a we wnętrzu umieszczono cudowną figurę Matki Bożej Bolesnej - gotycką Pietę z drewna lipowego, która - według miejscowej tradycji - na początku XV w. przypłynęła do Haczowa z nurtem rzeki.
Od 2003 r. kościół haczowski znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO jako najstarszy i najlepiej zachowany gotycki kościół drewniany konstrukcji zrębowej w Europie. I pomyśleć tylko, ze pod koniec lat 70. ubiegłego wieku w niszczejącym kościele ówczesne władze chciały utworzyć muzeum narzędzi rolniczych...
Zabytkowe obiekty drewniane
1. Bednarka - cerkiew grekokatolicka pw. Pokrow Przeświętej
2. Lutcza - kościół pw. Wniebowzięcia NMP (2 poł.XVw)
3. Domaradz - kościół pw. Mikołaja (ok. 1485 r.)
4. Golcowa - kościół pw. św. Barbary i Narodzenia NMP (2 poł. XV w.)
5. Jasienica Rozsielna - kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP (17710)
6. Blizne - kościół pw. Wszystkich Świętych (poł. XV w.). Jeden z najcenniejszych średniowiecznych zabytków architektury sakralnej w Polsce (obecnie na Liście Światowego Dziedzictwa UNSCO).
7. Humniska - kościół pw. św. Stanisława Biskupa (XV w.)
8. Jabłonka - kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej (1936-1939)
9. Dydnia - dawna plebania (1917)
10. Jaćmierz - kościół pw. Wniebowzięcia NMP (poł. XVII w.) oraz małomiasteczkowa zabudowa drewniana.
11. Trześniów - dwór modrzewiowy (1.poł. XIX w.)
12. Haczów - kościół pw. Wniebowzięcia NPM i św. Michała Archanioła (poł. XV w.)
13. Targowiska - kościół pw. św. Małgorzaty (1736-1740)
14. Rymanów Zdój - zespół zabudowy zdrojowej (lata 80. i 90. XIX w.)
15. Królik Polski - kościół pw. Narodzenia NMP i św. Wacława (1754)
16. Bałucianka - cerkiew grekokatolicka pw. Zaśnięcia Przeświętej Bogurodzicy (XVII w.)
17. Klimkówka - kościół pw. św. Michała Archanioła (1854) i kościół filialny pw. Znalezienia Krzyża Świętego i Pana Jezusa Ukrzyżowanego (1868)
18. Iwonicz zdrój - zespół zabudowy zdrojowej (XIX - XX w.) i kościół pw. św. Iwona i Matki Boskiej Uzdrowienia Chorych (1895)
19. Iwonicz - kościół pw. Wszystkich Świętych (2 poł. XV w.)
20. Rogi - kościół pw. św. Bartłomieja (1600)
21. Wietrzno - kościół pw. św. Michała Archanioła (1752)
22. Wrocanka - kościół pw. Wszystkich Świętych (1770)
23. Krosno - kościół pw. św. Wojciecha (poł. XV w.)

"[...] Sztuka ludowa
Haczów znany jest nie tylko z zabytkowego kościoła. Tutaj też mieszka i pracuje ostatni ludowy lirnik w Polsce, jedyny na świecie konstruktor liry korbowej, basowej, obsługiwanej przez dwie osoby - Stanisław Wyżykowski. Ten haczowski Stradivarius, jak się go często nazywa, konstruuje nie tylko liry korbowe. Zbudował też instrumenty, jak np. psalterion (dawny instrument mnichów z góry Athos) i organistrum (grano na nim w kościołach, zanim pojawiły się w nim organy). Stosując własne pomysły tworzy też oryginalne skrzypce-laski. W jego najbliższych planach jest surdynka, czyli skrzypce kieszonkowe.
Innych rzemieślników i artystów tworzących w drewnie jest w całym regionie wielu. Swoje pracownie i warsztaty mają tu m.in. Stanisław Rajs ( Miejsce Piastowe), wykonujący rzeźby z lipy i orzecha, podobnie jak Krzysztof Śliwa i Robert Myszkal (Rymanów Zdrój), tworzący również ikony. Pisaniem ikon zajmuje się też Jan Tomkiewicz z Rymanowa.
W Woli Sękowej natomiast działa Uniwersytet Ludowy Rzemiosła Artystycznego. To właśnie tutaj w 2007 r. powstało monumentalne dzieło rzeźbiarskie "Exodus", nawiązujące do wojennych losów mieszkańców tej wsi - po tym jak została ona spalona, musieli ją opuścić. Pomysłodawcą projektu był brzozowski artysta rzeźbiarz Piotr Woroniec. W ramach Międzynarodowej Akcji Rzeźbiarskiej, ponad 30 rzeźbiarzy z Polski i z zagranicy wyrzeźbiło 140 postaci, które tworzą ok. 30-metrowy milczący pochód."


RE: "Zaklęte w drewnie" folder - maciek - 27-03-2011 07:42 AM

lucyna napisał(a):
Haczów
Arcydzieło mistrzów ciesielskich[...]
Haczowski kościół zbudowano z jodłowych i modrzewiowych bali, w konstrukcji zrębowej. Jego ściany i sklepienie przyozdobiono pięknymi malowidłami (najstarsze z 1494 r.), a we wnętrzu umieszczono cudowną figurę Matki Bożej Bolesnej - gotycką Pietę z drewna lipowego, która - według miejscowej tradycji - na początku XV w. przypłynęła do Haczowa z nurtem rzeki.

Wyobrażam sobie urok tego miejsca.

Lubię drewniane kościoły, lubię ten specyficzny zapach, skrzypiące deski podłogi, przyjemny chłód latem, półmrok, tę niezwykłą atmosferę panującą w środku. Smile



Przy okazji wspomnę tylko, że niedaleko Inowrocławia, w Pieraniu,
znajduje się jeden z największych drewnianych kościołów w Polsce.

http://www.archidiecezja.pl/pl/informacje/sanktuaria/pieranie.html

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e5/Pieranie%2C_wooden_church_1732-43.jpg


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 27-03-2011 09:41 AM

Jest naprawdę piękny
http://phaczow.republika.pl/kosciol.htm

Tu Piotr wrzucił trochę informacji o naszych drewnianych, bieszczadzkich cerkwiach
http://www.twojebieszczady.pl/cerkwie_drewniane.php
Jedno z moich ulubionych wnętrz, w 100 % pokryte polichromią, prawie zupełnie nieznana
http://www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/cerkiew_leszcz.php

A tu najstarsza w Bieszczadach, ma być pisana na listę dziedzictwa ludzkości UNESCO
http://www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/cerkiew_smolniks.php


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - maciek - 27-03-2011 09:59 AM

lucyna napisał(a):
Jedno z moich ulubionych wnętrz, w 100 % pokryte polichromią, prawie zupełnie nieznana
http://www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/cerkiew_leszcz.php

Rewelacja! Smile


"Cerkwie szlaku ikon". - lucyna - 28-03-2011 07:16 AM

Podążymy tropem wielokulturowości, tolerancji.. Karpaty Wschodnie zespół, wespół zamieszkiwało wiele narodów: Rusini (Rusnacy), Polacy, Żydzi, Cyganie Bergitka, Niemcy, Ormianie i inne nacje. Mieszały się tu wyznania, obrządki, powstał piękny ekumeniczny kocioł, jak później okazało się kocioł czarownic. Na szczęście przetrwało wiele śladów po owym "złotym wieku" na terenie południowo-wschodniej Polski. Jednym z nich są cerkiewki, perełki architektury drewnianej przepięknie wkomponowane w krajobraz. Ten niewątpliwie bardzo ciekawy walor turystyczny jest znakomicie opracowany. Wytyczono wiele szlaków kulturowych, świątynki są coraz bardziej znane w całej Europie. Były nawet czynione starania aby jedna z nich, ta najstarsza na terenie Ziemi Sanockiej, cerkiew grekokatolicka w Czerteżu została wpisana na Listę Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.
Robert Bańkosz, ten, który od początku zajmuje się ochroną tego dziedzictwa, napisał niezmiernie interesujący przewodnik. "Cerkwie szlaku ikon" to niezwykle interesująca książka. Mimo, że nie jest wydawnictwem naukowym to jest jednak kopalnią wiedzy o tej sferze bieszczadzkiej kultury i sztuki, o religijności naszej krainy. Mam przyjemność znać Roberta, to On nas szkoli. Jestem pod wrażeniem Jego wiedzy i osobowości. Swoją pasję Robert przelał na karty książki. To nie przewodnik ale przebarwna opowieść snuta przez fantastycznego przewodnika znakomicie znającego zagadnienie. Jak barwna jest to opowieść można przekonać się zapoznając się ze spisem treści.

Wstęp
Na styku kultur. Rys historyczno-etniczny omawianego terenu
Architektura drewnianej cerkwi
Cerkiew i jej symbolika
Kościół Prawosławny
Kościół Grekokatolicki
Ikonostas, ikona i jej główne tematy
Słowniczek
Dolina Sanu
Dolina Osławy
Zakończenie
Wybrana bibliografia tematu
Spis ilustracji

Przewodnik opisuje dwa szlaki tematyczne: Szlak Ikon Doliny Sanu i Szlak Ikon Doliny Osławy. Jest starannie wydany, oprawa twarda. Książkę zamyka zbiór barwnych ilustracji, zdjęcia przedstawiają cerkwie z zewnątrz, wnętrza świątyń, ikony.

Tytuł : "Cerkwie szlaku ikon".
Autor: Robert Bańkosz
Wydanie: I
Stron: 203
ISBN: 978-83-89688-67-5
Wydawnictwo: Wydawnictwo: Arete II
Krosno 2007


" Za wstęp niechaj posłuży historia opowiedziana przez Władysława Łozińskiego w noweli "Madonna Bukowińska". Autor wiedzie rozmowę z bukowińskim majstrem wiejskim-cieślą ze wsi Spryni, o imieniu Kłymaszko. "Ludzie, pisze on, przychodzą do Kłymaszki, żeby im postawił cerkiew. Wtedy Kłymaszko idzie do sadu, kładzie się na trawie, składa ręce na krzyż i tak leży, w błękitne niebo się wpatruje, a kiedy tak się wpatruje, to przed jego oczyma cerkiew rośnie i rośnie, brus na brusie, wierch na wierchu i po sam krzyż. Tak poleży jakąś godzinę i już ją ma i mówi ludziom, że cerkiew gotowa. Potem bierze kredę i rysuje kreskę na kresce i tak porysuje chwilę i oto cała cerkiew narysowana... a jak zobaczy Klimaszko las jaki wielki, odwieczny to mówi: piękny las, jakie by z niego cerkwie były".

Mała próbka talentu Roberta. Wybrałam ten fragment, bo moim zdaniem idealnie wprost oddaje klimat książki.
"Ulucz
Cerkiew ulucka to z pewnością jedna z najpiękniejszych i najładniej położonych świątyń w Polsce. Zbudowano ją na szczycie wzgórza o nazwie Dubnyk, w środku nieistniejącej już wioski. Był to monastyr bazyliański, który istniał do 1744 roku. W następnych stuleciach świątynia służyła aż do 1925 roku jako cerkiew parafialna miejscowej ludności. Wtedy to uluczanie zbudowali nową cerkiew, gdyż stara była już stanowczo zbyt mała. Od tego czasu odprawiano w niej nabożeństwa okazjonalnie, przede wszystkim w Święto Wniebowstąpienia Pańskiego, patronalne święto tej świątyni. Obecnie tradycja ta jest podtrzymywana przez byłych mieszkańców Ulucza, którzy w ten dzień przyjeżdżają z różnych stron kraju, gdzie zostali wywiezieni, by spotkać się z rodzinami i znajomymi i odprawić Panachidę za zmarłych bliskich,leżących na tutejszych cmentarzach. Z dawnego monastyru ocalała tylko świątynia. Ani zabudowania klasztorne, ani dwie drewniane wieże - jedna brama dzwonnica, druga nad tylnym wejściem w obręb murów klasztornych, ani same drewniane konstrukcje obwarowań nie zachowały się do dzisiaj. Jedna ze wspomnianych wież spłonęła tuż przed II wojną światową, druga rozebrano w 1947 roku na polecenia dyrektora miejscowego PGR-u. Wtedy rozebrano też mury oraz zdarto pobita w okresie międzywojennym na goncie blachę. W wyniku takich działań przez kilka lt do wnętrza lała się woda i padał śnieg, niszcząc siedemnastowieczną polichromię. O dawnym zasięgu terenu klasztornego świadczą pozostałości kamiennego muru otaczającego cerkiew i cmentarz.
Szematyzmy podają czas powstania istniejącej do dziś cerkwi jako lata 1510-1517. Przeprowadzono jednakże przed kilkoma laty badania dendrochronologiczne, wskazują pochodzenie pobranych fragmentów drewna na rok 1659. Pozostaje zatem pytanie, czy wówczas zbudowano nową cerkiew w miejscu starej, czy też gruntownie ją przebudowano, wymieniając praktycznie cały budulec, co było zresztą bardzo często praktyką. Cerkiew ulucka przechodziła zresztą szereg remontów i modernizacji. Niewątpliwym śladem takowej jest zastąpienie typowego dla czasu powstania cerkwi dachu brogowego , barokową, ośmioboczną kopułą,która zaczęła się pojawiać na bogatych, wiekomiejskich cerkwiach znacznie później, cóż dopiero na prowincjonalnej cerkwi. Remontów dokonano również w XIX w. Ostatni większy remont został rozpoczęty w 1958 roku staraniem nieocenionego dyrektora Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku - Aleksandra Rybickiego. "

http://www.twojebieszczady.pl/warto/ulucz.php



"Piesze wędrówki po szlakach turystycznych Parku Krajobrazowego Gór Słonnych" - lucyna - 29-03-2011 05:39 AM

Zarząd Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu wydaje ciekawe przewodniki, informatory, albumy. Warto zaglądnąć na ich stronę aby zorientować się czy jakieś publikacja nas nie zainteresuje. Jeżeli tak to wystarczy skreślić kilka słów i poprosić o nią. Oczywiście, wszystkie książki i broszury są bezpłatne.
"Piesze wędrówki po szlakach turystycznych Parku Krajobrazowego Gór Słonnych" to przewodnik w którym Autorzy duży nacisk położyli na przedstawienie walorów przyrodniczych. Warto po niego sięgnąć mimo, że opisano tylko trasy znakowane przez PTTK i Szlak Ikon. Nie uwzględniono fajnych ścieżek wytycznych wokół Sanoka. Przewodnik otwiera rozdział poświęcony parkowi krajobrazowemu, rezerwatom, charakterystyce geograficznej i przyrodniczej omawianego terenu.
Przewodnik zawiera opisy tras, krótkie informacje o mijanych miejscowościach, atrakcjach przyrodniczych, charakterystycznych gatunkach roślin i zwierząt spotykanych obok szlaku. Miękka, laminowana okładka, szyty, dobry papier, wkładka z kolorowymi ilustracjami i z mapą poglądową . Dużą część tego 80-cio stronicowego przewodnika zajmują teksty piosenek. Sądzę, że to jest najsłabsza część publikacji. Są tu słowa utworów, których bym nigdy nie zaśpiewała w górach, przy ognisku np. "Wojenko, wojenko", "Paloma Paloma", " O mój rozmarynie", "Suliko", "Casablanca". W zdecydowanej większości biesiadne, pseudogóralskie. Oprócz "Czarwonego pasa" I "Sokołów" brak znanych piosenek "karpackich", śpiewanych w górach ballad.

Spis treści:
Wstęp
Park Krajobrazowy Gór Słonnych
- Szlak zielony nad Jamną
- Szlak niebieski z Arłamowa do Ustrzyk Dol.
- Szlak czerwony z Sanoka do Roztoki
- Szlak żółty na Orli Kamień
- Szlak ikon wokół Sanoka, doliną Sanu
- Szlak łącznikowy Załuż-Góra Przysłup
Informacja turystyczna
Piosenki.

Tytuł: "Piesze wędrówki po szlakach turystycznych Parku Krajobrazowego Gór Słonnych"
Autor: Zespół
Wydanie: I
Stron: 80
ISBN: 83-89479-11-7
Wydawnictwo: Zarząd Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu
Przemyśl 2004

"Szlak zielony nad Jamną
Początek trasy: nieistniejąca obecnie wieś Trójca, skrzyżowanie drogi Huwniki-Bircza i Jamna-Arłamów
Koniec trasy: połączenie szlaku zielonego z niebieskim w okolicy Arłamowa, leśna droga łącząca Arłamów z Jureczkową
Czas przejścia: 3-4 godz.

Turyści wędrujący zielonym szlakiem turystycznym od strony Birczy, na teren Parku Krajobrazowego Gór Słonnych wkraczają w okolicy miejsca, gdzie z prawej strony od drogi biegnącej z Łomnej do Trójcy, dopływa rzeka Wiar. Dziś zarastające już łąki, należały kiedyś do gruntów wsi Łomna. Teraz są naturalnym terenem łowieckim dla ptaków drapieżnych., tych dziennych i tych nocnych.
Łomna- należy do jednej z wielu nieistniejących już wsi. Niegdyś posiadała ponad 130 domów i była licznie zamieszkała. Po II wojnie światowej Łomna została wysiedlona, a większość zabudowy zniszczono lub rozebrano. Kilka domów zostało przeniesionych stąd do Korzeńca i Boguszówki, gdzie stoją do dziś. Obszar wsi od 1972 r. do 1990 r., wchodził w skład Ośrodka Urzędu Rady Ministrów w Arłamowie
Mijając kierunkowskaz szlaku, trasa opada w dół, skręca w prawo i przekracza bród na Wiarze. Po większych opadach przejście przez rzekę staje się niemożliwe, wtedy należy udać się droga do Trójcy, przejść przez most na Wiarze i skierować się na południe , na niezalesione wzniesienie, którym dojdzie się do właściwego grzbietu ze szlakiem. Sama rzeka Wiar jest bardzo interesującym miejscem. Szczególnie godnym polecenia jest most z którego roztacza się widok w dół i górę rzeki. Z mostu możemy zobaczyć żerujące pliski górskie oraz brodźce piskliwe, które zakładają gniazda w kępach traw, a pożywienia szukają przeszukując kamienie w rzece. Z mostu również łatwo wypatrzeć karminowo czerwoną dziwonię, której samce śpiewają siedząc zazwyczaj na eksponowanym miejscu w szczytowych partiach drzew. Most to także miejsce, gdzie uważny obserwator wypatrzy stanowisko bobra europejskiego. W roku 2003 zwierzęta te rozpoczęły u podnóża mostu budowę tamy w poprzek rzeki. Aby stworzyć solidną podstawę ścięły dwie okazałe wierzby. Bobry europejskie zostały tu reintrodukowane, a inaczej mówiąc wróciły na swoje naturalne stanowisko . w 1994 roku z inicjatywy Zarządu Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu oraz Towarzystwa Łowieckiego Ziem wschodnich. Od tego czasu populacja bobra zwiększył się i możemy również i na innych potokach wpadających do Sanu zobaczyć ślady żerowania. Tak jest na potoku Jamninka. [...]"

http://www.parkiprz.itl.pl/gor_slonnych.php


"Duże drapieżniki w Polsce" broszury WWF - lucyna - 30-03-2011 09:13 AM

Warto zajrzeć do broszur wydanych przez WWF fundację zajmującą się ochroną środowiska. W ramach projektu [/i]ukazało się wydanie specjalne "Żyjącej planety" w całości poświęcone wilkom, niedźwiedziom, rysiom. Autorzy przedstawiają nam sylwetki tych ginących gatunków, informują o problemach wynikających z nadmiernej presji antropogenicznej i o próbach ratowania polskich populacji wielkich drapieżników. Całość ozdobiona jest fenomenalnymi zdjęciami.
"W ramach projektu WWF 'Duże drapieżniki w Polsce" prowadzona jest akcja liczenia gawr, która pozwoli lepiej poznać miejsca zimowego odpoczynku niedźwiedzi. Planowane jest również badanie DNA (jest już prowadzone) tych zwierząt, aby ustalić ich dokładną liczbę w Polsce. Jednocześnie WWF planuje rozdać pastuchy elektryczne pszczelarzom, w celu zabezpieczenia ich pasiek przed wizytą niedźwiedzi. W 2009 roku rozpoczęło się odnawianie opustoszałych sadów w Bieszczadach, gdzie niedźwiedzie mogą znaleźć dodatkowy pokarm. Równie ważnym elementem projektu jest edukacja wśród turystów. W tym celu wydano specjalny poradnik, w którym znalazły się porady jak zachować się na górskim szlaku, aby pomóc przetrwać niedźwiedziom."
Warto zajrzeć na strony
http://www.niedzwiedz.wwf.pl
http://www.wwf.pl/wilk
http://www.rys.wwf.pl

" Po co jest ten poradnik?
Wędrując tatrzańskimi albo bieszczadzkimi szlakami, często zapominamy, że znajdujemy się w domu największego polskiego drapieżnika - niedźwiedzia. Od tego jak zachowujemy się w tym miejscu zależy los tych wspaniałych zwierząt. Obecnie w pasie od Beskidu Żywieckiego po Bieszczady żyje 90 niedźwiedzi. Nie jest im łatwo przetrwać. Przeczytaj ten mini poradnik, który przygotowaliśmy z myślą o Tobie, i zobacz, jak pomóc w ocaleniu polskich niedźwiedzi.

Pamiętaj, że to Ty jesteś największym zagrożeniem dla niedźwiedzia. Ale pamiętaj również, że niedźwiedź nie jest pluszowym misiem do przytulania. Unikaj kontaktu z tym zwierzęciem także w trosce o własne bezpieczeństwo. Niedźwiedź nie jest zainteresowany zawieraniem znajomości z ludźmi, ale także nie boi się człowieka i może stanowić zagrożenie. Wbrew pozorom nie jest on ociężały i potrafi biec z prędkością nawet 50 km/h. Dysponuje także wielką siłą. Może zrobić krzywdę nawet niechcący, broniąc się albo przejawiając zainteresowanie Twoim plecakiem. Trzymaj się zawsze z daleka od niedźwiedzi.


Znalazłeś się w moim domu. Tak długo, jak długo tu pozostaniesz przestrzegaj obowiązujących w nim zasad. Pozostaw po sobie wyłącznie dobre wspomnienia

Nie zostawiaj śmieci na szlaku
Nie kuś mnie resztkami jedzenia. Nie zostawiaj ich na szlaku. Jeśli przyzwyczaję się do pozostawionego jedzenia, zacznę zbliżać się do ludzi i prosić o więcej. Domyślisz się ciągu dalszego? Zabiją mnie albo zamkną w niewoli jako "zdemoralizowanego osobnika"
Nie podchodź do mnie
Zobaczyłeś mnie. Nie podchodź. Nie rób mi zdjęć. Nie rzucaj mi jedzenia! Odejdź w spokoju, wycofując się wolnym krokiem. We własnej obronie potrafię być agresywny, a bronię się jak potrafię-pazurami i kłami. Nie wchodź mi w drogę.
Gawra
Zimą śpię w gawrze. Nie zbliżaj się do niej. Zachowuj ciszę. Jeśli będą w niej małe niedźwiadki, narażasz je na śmiertelne niebezpieczeństwo. Wypłoszona niedźwiedzica może porzucić swoje potomstwo.

Największe zagrożenia?
Ludzie i ich nieodpowiedzialne zachowanie

Bez psów proszę
Pies to najlepszy przyjaciel człowieka, ale dla mnie to intruz. Jeśli pies zacznie uciekać w Twoją stronę, pędząc za nim wpadnę na Ciebie. Lepiej nie zabieraj go w góry, a jeśli musisz, prowadź go zawsze na smyczy.
Jagody
Widzisz tych ludzi zbierających jagody? Właśnie zabierają mi pokarm. Jeśli nie znajdę dość jedzenia w górach, będę musiał szukać go tam, gdzie mieszkają ludzie. Kłopoty znów gotowe!

http://www.niedzwiedz.wwf.pl


"Pogórze Dynowskie w zaraniu dziejów" - lucyna - 31-03-2011 05:13 AM

Na pw dostałam zapytanie na które nie byłam w stanie odpowiedzieć bez zaglądnięcia do mądrych książek. Chodziło o to skąd wzięły się obsydianowe narzędzia na terenie Podkarpacia. Musiałam zerknąć do ciekawej, trochę zdeaktualizowanej książeczki autorstwa Michała Parczewskiego "Pogórze Dynowskie w zaraniu dziejów Archeologia dawnego powiatu brzozowskiego" wydanej w 1986 r przez Wydawnictwo Muzeum Regionalne PTTK w Brzozowie. Ta publikacja jest poświęcona pradziejom okolic Brzozowa. Jej autor jest jednym z najbardziej zasłużonych dla Karpat badaczy historii wczesnosłowiańskiej, archeolog od lat pracujący na naszym ternie, kierownik misji archeologicznej w Bachórzu. Jednym słowem jest autorytetem jeżeli chodzi o
"# początki kultury słowiańskiej w Polsce na tle Europy środkowej i Wschodniej w V-VII w.
# wczesnośredniowieczne osadnictwo słowiańskie oraz elementy etnicznie obce w świecie słowiańskim
# kształtowanie się podziału Słowiańszczyzny na odłam wschodni i zachodni
# archeologia Karpat
# etnos a archeologia - http://www.archeo.uj.edu.pl/sredniow_parcz.html
Jak wspomniałam wyżej książeczka jest wydana dość dawno temu, raczej niedostępna więc
wszystkim zainteresowanym polecam wyjątkowo ciekawy artykuł dotyczący Bachórza autorstwa Profesora.
http://www.almamater.uj.edu.pl/99/13.pdf

Spis treści:
Przedmowa
Wprowadzenie
Środowisko geograficzne
Historia i stan badań archeologicznych
Zarys najdawniejszych dziejów Pogórza Dynowskiego
Epoka kamienia i wczesna epoka żelaza
Młodszy okres przedrzymski, okres wpływów rzymskich i wczesny okres wędrówek ludów
Zabytki prahistoryczne o trudnej do ustalenia chronologii
Wczesne średniowiecze
Zabytki późne lub o nieznanej chronologii
Podsumowanie

Tytuł: "Pogórze Dynowskie w zaraniu dziejów"
Autor: Michał Parczewski
Wydanie: I
Stron: 59
ISBN:
Wydawnictwo: Muzeum Regionalne PTTK w Brzozowie
Brzozów 1986

"Podsumowanie" str. 53
"Na koniec warto podjąć próbę uchwycenia zarówno tych prawidłowości, jak i cech szczególnych, które charakteryzują proces dziejowy na omawianym obszarze od momentu pojawienia się pierwszych ludzi do końca wczesnego średniowiecza.
Analiza sytuacji osadniczej od epoki brązu po wczesne średniowiecze wykazuje, że stale powtarza się podobny układ: zamieszkałe są Doły Jasielsko-Sanockie oraz dolina Sanu, pozostałe partie terenu tworzą natomiast strefę niezasiedloną lub prawie niezasiedloną. Na oso Sanu w każdym z tych okresów odradzał się charakterystyczny łańcuch niewielkich skupisk osadniczych, pozostających w dość ścisłym kontakcie przestrzennym i przeważnie zajmujących te same obszary. Taka struktura została niewątpliwie uwarunkowana przez środowisko naturalne. Ludność najchętniej zajmowała obrzeża doliny Sanu, preferując rozmieszczone z rzadka, wyrównane płaty kilku-kilkunastumetrowej terasy nadzalewowej. Wyjątkowe walory tych miejsc polegały na kumulowaniu się najkorzystniejszych dla osadnictwa warunków glebowych. klimatycznych (nasłonecznienie) i wodnych, a także na dostępności stref nadających się do zróżnicowanego wykorzystania (pola i ogrody na terasie nadzalewowej, łąki i cieki oraz zbiorniki wodne na dnie doliny, lasy na sąsiednich wzgórzach). Posuwając się z biegiem Sanu można takie formy terenowe znaleźć w Uluczu, Temeszowie, Jabłonicy Ruskiej, Wołodzi, Dąbrówce Starzeńskiej, Dynowie i Bachórzu. Tu powstały i nawarstwiały się na siebie swoiste "telle" - osady wielokulturowe. Osadnictwo Nad Wisłokiem było bardziej rozproszone, lecz panowały tam równie sprzyjające warunki: kraina Dołów Jasielsko-Sanockich jest dobrze nawodniona, urodzajna, wystawiona ku południowi, a od północy osłonięta przez pasma wzniesień. [...]


"Żubr przywrócony górom" - lucyna - 02-04-2011 06:15 AM

Ten post pisałam etapami. Pierwsza część powstała pod wpływem chwili, pierwsze wrażenia po przeczytaniu owej książeczki były co najmniej pozytywne Smile
Jak zapewne wiecie mam bzika na punkcie książek i map. Ostatnio zachorowałam na mini monografię "Żubr przywrócony górom" Kajetana Perzanowskiego i Edwarda Marszałka. Przez chwilę podumałam skąd ja wziąć, zadzwoniłam do pani Leśnik zajmującej się promocją w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie i poprosiłam o materiały. Nie muszę chyba mówić, że je otrzymałam dziś. Właśnie podziwiam swoja zdobycz, przez kilka dni będę się nią bezczelnie chwalić. A jest czym, kilka przewodniczków i mapa.
Książka o której piszę jest materiałem konferencyjnym, który otrzymali naukowcy i inne zaproszone osoby na konferencji: "Żubr w sieci NATURA 2000", która odbyła się w 2008 r w Cisnej. Jest to pięknie wydana w j. polskim i angielskim publikacja poświęcona "imperatorowi puszczy". Autorzy w sposób bardzo interesujący przedstawiają nam te królewskie zwierzęta, snują opowieści o historii reintrodukcji żubrów w Bieszczadach, omawiają zagadnienia z pogranicza przyrody i kultury. Monografia licząca 128 stron jest bogato ilustrowana, zawiera kilka moim zdaniem bardzo interesujących map obrazujących m.in. areały żubrów w Bieszczadach w sezonie zimowym 2007-2008, areały poszczególnych stad w obrębie populacji bieszczadzkiej. Publikacje kończy kilka słów o Stowarzyszeniu Miłośników Żubrów http://www.smz.waw.pl

Spis treści:
Wstęp
Wizerunek żubra-zarys biologii gatunku
Powrót znad krawędzi zagłady, czyli historia odtworzenia gatunku
Przywrócony górom-powrót żubra w Bieszczady
Ku wolności: żubr znów w karpackiej puszczy
Uratowana z pożaru, czyli kronika Ośrodka Hodowli Żubrów w Nadleśnictwie Stuposiany
Na podsłuchu, czyli zastosowanie technik telemetrycznych w monitorowaniu żubrów
Żubrze święta: Dzień Żubra w Lutowiskach i Rok Żubra w Bieszczadach
Królewskie łowy, czyli o polowaniach na żubry
Żubry, a ludzie
Żubry w krajobrazie Bieszczadów
Żubr w kulturze polskiej
Ponad granicami-restytucja karpackiej populacji żubra
Obecny stan populacji żubrów w Bieszczadach i całym ekoregionie karpackim
Stowarzyszenie Miłośników Żubrów
Wybrana literatura

Potem jeszcze raz coś tam skrobnęłam uzupełniając informacje o książce. Po ponownym przeczytaniu owej publikacji zdania nie zmieniałam, nadal ją gorąco polecam wszystkim miłośnikom regionu.

Muszę uzupełnić informacje o tej mini monografii przyrodniczej. O jej walorach poznawczych pisałam wcześniej, bez wątpienia jest to niezmiernie ciekawa, interesująco napisana książka popularno-naukowa. Jej cechą szczególna jest to iż jest wydana w dwóch językach: polskim i angielskim jednocześnie. Prawdziwą ozdobą tego monograficznego opracowania są zdjęcia, zarówno te współczesne jak i archiwalne, rysunki, mapy. Jest wydana jak większość materiałów finansowanych czy współfinansowanych przez Lasy Państwowe bardzo starannie, dobrej jakości nabłyszczany papier, twarda okładka, szyta to jej edytorskie zalety. Mi osobiście bardzo podoba się portret żubra z okładki, niestety, nie podano kto jest autorem tego zdjęcia.

Tytuł: "Żubr przywrócony górom"
Autor: Kajetan Perzanowski, Edward Marszałek
Wydanie: I
Stron: 131
ISBN: 978-83-61441-20-5
Wydawnictwo: Lasy Państwowe, RS DRUK
Rzeszów 2008


Bardzo podoba mi się kronika ośrodka hodowli żubrów, można z nią zapoznać się czytając tę monografię lub zaglądając na pole biwakowe w Stuposianach. Tam znajduje się pomnik "Na pamięć sprowadzenia pierwszych żubrów w Bieszczady przez leśników z Nadleśnictwa Stuposiany" oraz tablica z skserowaną kroniką. Tam też rozpoczyna się ścieżka przyrodnicza "Jodła".
Ten rozdzialik, którego fragment przepiszę jest przyozdobiony bardzo ciekawymi zdjęciami archiwalnymi przedstawiającymi nasze pierwsze bieszczadzkie żubry.

"Uratowana z pożaru czyli kronika Ośrodka Hodowli Żubrów w Nadleśnictwie Stuposiany" str. 38-40
" Kronika Ośrodka Hodowli Żubrów w Nadleśnictwie Stuposiany, której fragment wcześniej prezentowano, to bardzo cenny dokument, pozwalający zachować nie tylko fakty, ale i klimat sprzed 45 lat. Wiele cytatów świadczy o zaangażowaniu leśników w całe przedsięwzięcie. Są też tam perełki w rodzaju:
"Koszt budowy całej zagrody (wraz z materiałami) wynosił zgodnie z kosztorysem 200 tys. zł. Komisyjny odbiór wykonanej zagrody wykazał, że zagroda została wykonana solidnie, właściwie, zgodnie z założeniami dokumentacji i w cenie mniejszej od kosztorysowej o 11 tys. zł. Należy nadmienić, że pomimo tego Nadleśnictwo poważne nieprzyjemności ze strony MO, które podeszło zbyt podejrzliwie do sprawy wykonania zagrody, gdzie dopatrywano się nadużyć i braku nadzoru ze strony pracowników Administracji Lasów Państwowych, co za włożony trud w budowę zagrody żubrów przez pracowników Nadleśnictwa było zbyt krzywdzące..."
Niektóre zapisy dokumentują zainteresowanie, jakim cieszyły się sprowadzone tu żubry:
" Dla zapobieżenia licznym wycieczkom, które zaczęły zgłaszać się, aby zobaczyć żubry, które spowodowały pewnego rodzaju sensację, Nadleśnictwo zmuszone zostało do zatrudnienia dwóch strażników na okres 2 miesięcy do pełnienia dyżurów i zawracania chętnych z drogi. Niedopuszczenie obcych ludzi do zagrody miało na celu zapobieżenie ewentualnemu przeniesieniu chorób zakaźnych - pryszczycy oraz stworzenie żubrom dogodnych warunków dziczenia i aklimatyzacji. Do zadawania żubrom karmy oraz dokonywania obserwacji zachowania się tej zwierzyny Nadleśnictwo przeznaczyło stróża ob. Kowalczyka Andrzeja, opiekunem strażnika łowieckiego ob. Żurka Wacława, za całość spraw związanych z żubrami leśniczego ob. Kazimierskiego A..."
Inne fragmenty zawierają wnikliwe obserwacje zachowania zwierząt:
"W pierwszym okresie żubrom zadawano siano w ilościach bez ograniczeń oraz żołędzie w ilości do 4 kg dziennie na sztukę. Zaobserwowano, że żubry bardzo chętnie pobierały siano - widocznie odpowiadało im z uwagi na dobrą jakość i zmianę gatunku i składu. Żubry przez okres 3 miesięcy stały przy paśniku i "opychały się sianem". Kondycyjnie wyraźnie się poprawiły, a szczególnie widoczne to było na Pulonie. Byk Pulpit był dość słabej kondycji, którą to utrzymywał do końca grudnia - w tym czasie obserwowano u niego zmianę futra - po prostu liniał płatami.
Początkiem stycznia linienie ustało - byk pokrył się równym włosem i zaczął wyraźnie się poprawiać kondycyjnie. Z nastaniem okresu opadów śnieżnych do zadawanego siana i żołędzi doszła brukiew, która nie była brana zbyt chętnie. Po paru dniach brukiew brały już łapczywie. Zaobserwowano również, że byk Pulon "odżera" pozostałe sztuki, przeważnie młodsze byki, cielęta, które niejednokrotnie brał na rogi, a nawet kaleczył."



"Cerkwie drewniane Karpat Polska i Słowacja" - lucyna - 03-04-2011 06:18 AM

Może pociągnę wątek uluckiej ślicznotki i drukowanych przewodników. Moim zdaniem na przykładzie dobrego, przewodnika, jakim jest niewątpliwie wydawnictwo Rewasza " Cerkwie drewniane Karpat Polska i Słowacja Przewodnika" autorstwa Magdaleny i Artura Michniewskich i Marty Dudy, można odróżnić klasyczny przewodnik od dziełka Roberta Bańkosza o którym pisałam wcześniej. Robert snuje bowiem gawędę o cerkwiach. Jest tzw. lokalsem, pisze o tym co znakomicie zna, jest w środku wydarzeń, cześć z owych zdarzeń sam kreuje. Czym innym jest książka Rewasza. Na pewno pod względem merytorycznym wyróżniająca się, kawał dobrej rzemieślniczej roboty. Przewodnik zawiera opis 208 obiektów, 57 barwnych zdjęć, 141 czarno-białych, 67 rysunków, 35 mapek i planów sytuacyjnych. Jest tu i mowa o podstawowych zagadnieniach związanych z wiarą, obrządkiem, przetoczono w skrócie historię pogranicza polsko-słowackiego. Niewątpliwie Autorzy byli w opisywanych miejscach, zwiedzili wnętrza (są pewne błędy) ale piszą z punktu widzenia obserwatora, turysty.Przewodnik niewątpliwie bardzo ciekawy, wiedza zawarta w nim przeogromna, moim zdaniem lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników piękna w drewnie zaklętego. Książka chyba doczekała się kilku wydań. Jest dostępna w Bieszczadach. Bardzo często turyści ją kupują jako pamiątkę. Nawet nie muszę jej polecać. Sami proszą o informację: pani przewodnik warto ją kupić? Warto co do tego nie mam wątpliwości. Zupełnie inna sytuacja jest z książką Roberta Bańkosza "Cerkwie szlaku ikon". Nie widuję jej w księgarniach, w miejscach oferujących książki np. w punktach kasowych BdPN, na zaporze, w kasach muzealnych.



Spis treści
Wstęp
Historia
Współczesne struktury administracyjne
Etnografia
Drewniane budownictwo cerkiewne
Wystój wnętrza
Ikony
I. Państwo muszyńskie
II. Dolina ropy
III. Okolice Krempnej
IV. Wschodnia Łemkowszczyzna
V. Okolice Krosna
VI. Bieszczady
VII. Nadsanie i pogórza
VIII. Pogórze Rzeszowskie
IX. Okolice Lubowli
X. Okolice Preszowa
XI. Okolice Bardiowa
XII. Okolice Świdnika
XIII. Okolice Sniny
XIV. Skanseny i muzea ze sztuką cerkiewną
XV. Cerkwie nieistniejące
Słowniczek terminów
Bibliografia
Skorowidz obiektów



Tytuł: "Cerkwie drewniane Karpat Polska i Słowacja"
Autor: Magdalena i Artur Michniewscy, Marta Duda
Wydanie: I
Stron: 336
ISBN: 83-89188-08-2
Wydawnictwo: Oficyna wydawnicza "Rewasz"
Pruszków 2003



Mały fragment z owego przewodnika z rozdziału "Nadsanie i pogórza" str.243.
"Ulucz
Wniebowstąpienie Pańskie
Wieś na prawym brzegu Sanu, 15 km na północ od Sanoka. Dojazd drogą przez Mrzygłód i most na Sanie w Dobrej lub od Jawornika Ruskiego bitą droga przez las (kiepskiej jakości). Dawna cerkiew grekokatolicka położona est malowniczo na wzgórzu Dębnik, powyżej skrzyżowania dróg. Podejście krótkie, ale dość męczące. Obiekt stanowi filię Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Klucze znajdują się w domu nr 16 w południowej części wsi.
Przez wiele lat data budowy cerkwi była kwestią sporną. Według tradycji powstała w latach 1510-1517 i niektórzy badacze uznali to datowanie za prawdopodobne, inni sugerowali okres nieco późniejszy. dopiero przeprowadzone w ostatnich latach badania dendrochronologiczne wykazały, że budowla powstała w 1659 r z drewna ściętego rok wcześniej. Przesunięcie datowania sprawiło, że ulucka świątynia nie może już być uznawana za najstarszą drewnianą cerkiew w Polsce - najstarszą metryką poszczycić się mogą cerkwie w Radrużu, Gorajcu i Chotyńcu (poza zasięgiem przewodnika), a także opisywane w tym tomie cerkwie w Powroźniku i Kruhelu Wielkim. Jest to jednak wciąż jeden z najstarszych, a na pewno najpiękniejszych i najcenniejszych zabytków drewnianego budownictwa cerkiewnego [...]."

Lubię bywać z grupami w tej świątyni, niewiele osób tu zagląda, a szkoda. Ta cerkiew ma swój niepowtarzalny klimat. Bardzo lubię słuchać opowieści opiekuna tej świątyni pana Stefana Kapustyńskiego, losy dawnej cerkwi i dzieje Jego rodziny splotły się w jeden nierozerwalny węzeł.
str.227-228
"Leszczowate św. Paraskewa
Wieś na Pogórzu Przemyskim (błąd w Górach Sanocko-Turczańskich mój dopisek), 10 km na północ od Ustrzyk Dolnych. Dojazd z Olszanicy przez Wańkową (nie tylko można też trasą (Ustrzyki Dolne-Brzegi Dolne-Łodyna-Leszczowate znowu mój dopisek. Dawna cerkiew grekokatolicka (obecnie kościół filialny parafii w Wańkowej) stoi na malowniczym wzniesieniu po lewej stronie drogi do Wańkowej, w pewnym od niej oddaleniu. Msze św. w niedziele o 9.00 Klucze u p. Stefana Kapustyńskiego (duży, biały po przeciwnej stronie drogi).
Cerkiew zbudowana została w 1922 r. na miejscu wcześniejszej. Po wysiedleniu mieszkańców na Ukrainę użytkowana jako kościół. Zachowała dawne wezwanie, które jest wielką rzadkością w kościele rzymskokatolickim.
Budowla orientowana, konstrukcji zrębowej, oszalowana. Zbudowana na rzucie krzyża łacińskiego, składa się z trzech trzonów: zamkniętego trójbocznie prezbiterium, nawy, babińca. Nad nawą cebulasta kopuła posadowiona na ośmiobocznym tamburze. Dachy nad poszczególnymi członami cerkwi są zwieńczone filigranowymi baniastymi wieżyczkami.
Stropy, ściany wnętrza i część kopuły na pendentywach są pokryte wspaniałą polichromią figuralną i ornamentową, wykonaną w 1937 r. (przy wejściu do babińca na ścianie znajduje się lista nazwisk jej fundatorów). Warto zwrócić uwagę na kilka przedstawień: na zachodniej ścianie nawy po lewej śśw. Borys i Gleb, po prawej śww. Olga i Włodzimierz. Na pendentywach czterej ewangeliści. Na wschodniej ścianie prezbiterium scena Ukoronowania NMP.
W prezbiterium ołtarz nakryty baldachimem. Przy wschodniej ścianie tabernakulum, nad którym zawieszono ikonę Mandylion. (? ja jej nigdy nie widziałam mój dopisek). Ponad to fragmenty ikonostasu z I poł. XIX w.: carskie wrota z motywem winorośli i tondami, na których widnieją czterej ewangeliści (po bokach ołtarza) oraz wrota diakońskie z wizerunkami św. Mikołaja i św. Michała Archanioła (przy ścianach). Przy wschodniej ścianie prezbiterium ołtarze w późnobarokowych ramach (również fragmenty ikonostasu), z ażurowymi kolumienkami i ciekawymi, choć XX-wiecznymi ikonami ( w lewym ołtarzu obok tradycyjnego wyobrażenia Matki Bożej z Dzieciątkiem współczesny obraz Bogurodzicy w bluzce z ludowymi haftami).
W nawie dwa ołtarze boczne z nowszymi ikonami. W ołtarzu północnym Matka Boża z Dzieciątkiem z początku XIX w.; nad nią bardzo rzadko spotykane przedstawienie św. Jozefata Koncewicza. Obok wisi ikona św. Mikołaja, także z początku XIX w. Najcenniejszą ikoną w cerkwi jest wspaniała Pasja z drugiej połowy XVII w., z Matką Bożą, św. Janem Ewangelistą, świętymi Niewiastami i św. Longinem. z krzyża wystają pędy Drzewa Życia ( w północnym ramieniu transeptu).
Na osi cerkwi stoi dwukondygnacyjna dzwonnica konstrukcji słupowej, prawdopodobnie z 1717 r., oszalowana, kryta dachem namiotowym. Wewnątrz dzwon, zapewne z XVI w. Powyżej cmentarz, na którym zobaczyć można grobowiec Kraińskich, do której Leszczowate należało od końca XVII w. aż do 1939 r. (znowu błąd - grobowiec nie znajduje się na cmentarzu lecz tuż obok świątyni). Jest też kilka błędów w opisie wnętrza.

http://www.twojebieszczady.pl/st_cerkwi ... leszcz.php


"Poloniny turisticky sprievodca" - lucyna - 04-04-2011 01:13 PM

"Poloniny turisticky sprievodca"

Czas na promowanie Bukowskich Wierchów. Piękna kraina, szengenić można więc do dzieła.
Na dobry początek proponuję przewodnik słowacki Miro Burala "Poloniny Turisticky sprievodca". Skromie wydana książeczka to połączenie przewodnika z informatorem. Zawiera opis 17 szlaków turystycznych pieszych, 6 rowerowych, opis 33 miejscowości. Miro jest byłym dyrektorem PN Poloniny, obecnie zajmuje się siecią NATURA 2000 więc o terenie wie prawie wszystko. Poza tym jest znakomitym gawędziarzem. W przewodniku przedstawia nam historię, etnografię, kulturę tego regionu. Oczywiście dużo mówi także o przyrodzie. Jest wydany w języku słowackim
Książeczkę można kupić także w Polsce, ja swój nabyłam w schronisku Przystanek Balnica. Polecam i przewodnik, i tereny parku narodowego.

Spis treści
Zamiast wstępu
Jak korzystać z przewodnika
Charakterystyka regionu
Z historii turystyki
Z historii ochrony przyrody

Połonińskie tematy
Historia
Przyroda
Kultura
Śladami sławnych ludzi

Trasy turystyczne
Stużica
Riabia Skała
Runina
Mapa poglądowa
Ruska Kotlina
Udava
Nastaz

Trasy rowerowe
Miejscowości

Tytuł: "Poloniny turisticky sprievodca"
Autor: Miroslav Bural
Wydanie: I
Stron: 67
ISBN:
Wydawca: Miroslav Bural
Stakcin 2004



Wrzucę tu relację z ostatniego stady tour. PN Połoniny w zupełnie innym świetle.

Park Ciemnego Nieba "Połoniny"
31marzec-1 kwiecień 2011
PeterWolf(Piotr_S http://www.twojebieszczady.pl miesięcznik "Bieszczady"i ja
Prawdę powiedziawszy nie wiem jak mam opisać nasze ostatnie połazęgowisko. Z Piotrem wzięliśmy udział w stady tour czyli imprezie przeznaczonej dla branży turystycznej i przedstawicieli mediów. http://www.astrokarpaty.net/pl/o-projekcie Jechałam tam z sercem na ramieniu, prawdę powiedziawszy wprosiłam się wykorzystując zaproszenie Kolegi przewodnika. Mimo tego, że niegdyś interesowałam się astronomią miałam mocno mieszane uczucia. Sądziłam iż tym produktem turystycznym nie można zainteresować przeciętnego turysty. Moje obawy i osądy nie znalazły potwierdzenia. Impreza była specyficzna, to była prezentacja bazy turystycznej północno-wschodniej Słowacji i potencjalnego produktu turystycznego.

Rankiem z Piotrem udaliśmy się na Słowację po drodze wstępując w bardzo gościnne progi informacji turystycznej w Komańczy. Wyszliśmy stamtąd obładowani materiałami promocyjnymi. W Komańczy dołączył do nas pracownik tamtejszej gminy pan Bogdan Dołżycki. Zaczął się dzień pełen niespodzianek i spotkań z wyjątkowymi, w większości bardzo pozytywnie zakręconymi ludźmi. Zakwaterowani byliśmy w Sninskich Rybnikach w obiekcie o standardzie schroniskowym Wyhorlat. jak wam wspomniałam to była prezentacja w większości obiektów gastronomiczno-hotelarskich, pominę ją, a relację napiszę w punktach.
1. Spotkanie z Miro Buralem, pracownikiem PN "Połoniny", autorem przewodników, wspominałam o nim w wątku bibliofilskim.
2. Miejski ośrodek wypoczynku Sninske rybniky, potężne kąpielisko, które ma być oddane do użytku w tym roku. Jest ono niezwykłe, gdyż woda jest oczyszczana przez rośliny żyjące w basenie będącym częścią kąpieliska. O czym podobnym w Bieszczadach możemy tylko pomarzyć.
3. Park Ciemnego Nieba "Połoniny" to obszar wyjątkowy nocą http://www.astrokarpaty.net/pl/start/165-dsp?Itemid=0
Będę o nim pisać w naszym przewodniku po Słowacji.
4. Kołonice - bardzo ciekawa inicjatywa mieszkańców tej wsi i naukowców z pobliskiego obserwatorium astronomicznego. Kompleks wypoczynkowy z kąpieliskiem, boiskami, knajpą i ścieżka dydaktyczna łącząca Kołonice z obserwatorium. Niestety, byliśmy tylko na pierwszym przystanku. Zrobiła na mnie bardzo korzystne wrażenie. Liczy sobie 8 przystanków, każdy z nich jest poświęcony planecie naszego Układu Słonecznego, czas przejścia 35 min. Myśmy byli tylko na przystanku Merkury, jest tam słup na którym są umieszczone tablice informacyjne dotyczące pierwszej od Słońca planecie naszego układu. Bardzo dobra infrastruktura szlakowa: mostki, oznakowanie, wiaty, kosze i palenisko, które mnie dosłownie zachwyciło swoimi rozwiązaniami konstrukcyjnymi.
Kołonicke sedlo obserwatorium, miejsce niezwykłe nocą. Wcześniej już o nim wspominałam, wtedy nie zrobiło na mnie aż takiego wrażenia. Najpierw byliśmy w niedokończonym planetarium, potem mieliśmy możliwość podziwiać Saturna patrząc się prze największy na Słowacji teleskop. Jak wyglądał? Był większy od paznokcia na dużym palcu, widzieliśmy jego pierścienie, a osoby o sokolim wzroku mogły też dojrzeć jego księżyce. Potem przeżyłam coś niesamowitego. Spojrzałam w rozgwieżdżone niebo i wpadłam w zachwyt. Mieszkańcy metropolii widzą około 20 gwiazd, miast około 200, w Bieszczadach czasami niebo mamy usiane gwiazdami ale tego nie można porównać z najciemniejszym miejscem na Słowacji. Tam widać plus minus 2 000 gwiazd. Mając jakąś tam wiedzę astronomiczną miałam problemy z rozpoznawaniem gwiazdozbiorów. Gapiąc się w miejsce, gdzie powinien być Wielki Wóz nie byłam w stanie go odkryć w gąszczu gwiazd. To było coś naprawdę niezwykłego.
Aby przybliżyć Ci okolicę rzeknę tylko, że obok obserwatorium specjalizującym się m.in. w badaniu gwiazd zmiennych ( mają na swoim koncie odkrycie 13 z nich), powstającego planetarium o "dziwnej" konstrukcji czaszy (jest to duży spadochron rozwieszony dzięki wykorzystaniu podciśnienia) jest tu także: stacja badań nad polem magnetycznym (druga na Tatrzańskiej Łomnicy), będą prowadzić nadania nad neutrino, stacja meteorologiczno-klimatyczna mierzą m.in. stężenie dwutlenku węgla w atmosferze, zasobność naszej planety w ozon, stacja sejsmograficzna i ciekawostka - prowadzą badania nad zanieczyszczeniem światłem. Te ostatnie pomiary robią w sposób chałupniczy, sam naukowiec skonstruował sobie przyrząd. Jeżeli chodzi o zanieczyszczenie światłem to jest to jest to problem na skalę światową mający niebagatelny wpływ na zdrowie człowieka, natury i gospodarkę. Częścią tego projektu jest właśnie przebicie się z tym problem m.in. do mediów. Czy orientujecie się, że przez złe ustawienie latarń w miastach użytkujemy ponad 30 % więcej energii elektrycznej niż powinniśmy?
Z Kołonickiej Przełęczy jest przepiękna panorama na ukraińskie i częściowo polskie Bieszczady (chyba tam widać Kińczyk Bukowki i część połoniny). Już Piotra namówiłam na wypady na Słowację. Chcemy tam jeszcze raz pojechać aby przejść ścieżkę astronomiczną - wiedzie odsłoniętym grzbietem, widoki ponoć są jeszcze piękniejsze niż z Przełęczy), mi ponad to marzy się masyw Nartez i piękna ścieżka im. Poliszczuka. Przy obserwatorium będą pokoje gościnne (są jeszcze nieumeblowane). Ciekawostką jest to iż tam na zewnątrz jest tylko czerwone światło aby nie utrudniać obserwacji. Panie astronomowie robią fantastyczne biskwity. W Kołonicach mają ponad stuletnią machinę, dzięki której robią odpowiedni chlebek. Taki biskwit z serem i szynką jest rewelacyjny. Dla miłośników astronomii mają przygotowany sprzęt, m.in. coś dzięki czemu obserwowałam Altaira. To taki gps z komputerem, wpisujesz nazwę obiektu obserwacji, a to ustrojstwo samo naprowadza Cię. Astronomowie wśród naszej braci przewodnickiej słyną z gościnności. Nawet kilka lat temu Koledzy obserwowali tam niebo niekomercyjnie, dostali pledy aby nie zmarzli.

Następnego dnia byliśmy w Kaplicy Czaszek w Osadnem http://www.twojebieszczady.pl/piesze/osadne.php
Trochę o tym miejscu przeczytacie tu, więcej skrobnę o kaplicy jutro wspominając o ciekawej książeczce.
Drugi dzień spędziliśmy w większości w autokarze jeżdżąc po Bieszczadach i słuchając Kolegi przewodnika Staszka Orłowskiego. Niestety, w Uhercach przerwałam udział w imprezie. Przyczyna jak zwykle ta sama - Kretyn chciał siusiu.
Dziękuję Kolegom za przemile spędzony czas, poznałam wspaniałych ludzi, częściowo znanych mi wcześniej z przestrzeni wirtualnej.


"Śladami Aleksandra Fredry Międzynarodowy Szlak Turystyczny" - lucyna - 05-04-2011 06:01 AM

Pora na kolejny przewodniczek po bardzo ciekawym szlaku transgranicznym. Tym razem jest to :"Śladami Aleksandra Fredry międzynarodowy szlak turystyczny" Elżbiety Sikorskiej i Stanisława Romana wydany przez Ruthenus.
Trasa łączy miejsca związane z życiem i twórczością wybitnego komediopisarza
http://www.lwow.wilno.w interia.pl/lwow.18.htm
położone na terenie Podkarpacia i Obwodu Lwowskiego. Muszę przyznać iż staram się Gościom przybliżyć ten szlak z racji nagromadzonych tu atrakcji turystycznych. Niestety, większości ludzi nieznanych.
Zamek Kamieniec http://www.zamki.res.pl/odrzykon.htm ,
Korczyna, Krościenko Wyżne http://www.wazy.republika.pl,Hoczew http://www.zamki.res.pl/hoczew.htm ,Baligród, Cisna, Lesko, Beńkowa Wisznia http://www.lwow.com.pl/rocznik.2003/benkowa.html , Jadwięgi, Lubeń Wielki, Rudki, Lwów, Przyłbice, Przemyśl, Surochów, Nienadowa każda z tych miejscowości jest w stanie wiele zaoferować turystom. Tym bardziej iż dużo dzieje się w tych okolicach, zmieniają się i pięknieją. Pamiętam swój pierwszy pobyt w kościele, niegdysiejszym sanktuarium w Rudkach. Zniszczony obiekt, przesiąknięty zapachem chemikalii, zdewastowane grobowce w kaplicy Fredrów, kości zgarnięte w kąt. Po kilku latach ksiądz pokazywał nam z dumą zmiany. Szczególnie było je widać w miejscu pochówku Fredry. Niedawno Kolega pokazywał mi zdjęcia z kościoła. Byłam pod wrażeniem. Zaciekawił mnie krucyfiks z kaplicy. Może uda mi się odwiedzić w tym roku to sanktuarium. Ta przepiękna okolica jest wpisana do mojego kajeciku miejsc, które muszę prywatnie odwiedzić.
Więcej o szlaku na http://www.wrota.podkarpackie.pl..._sladami_fredry
Przewodniczek można dostać w PROT w Rzeszowie.

Tytuł: "Śladami Aleksandra Fredry Międzynarodowy Szlak Turystyczny"
Autor: Elżbieta Sikorska, Stanisław Roman
Wydanie: I
Stron: 23
ISBN: 83-86588-64-0
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2004

"Zamek "Kamieniec
Żona Aleksandra Fredry Zofia z Jabłonowskich była właścicielką dóbr korczyńskich z połową zamku Kamieniec. Po ślubie, na mocy ustępstwa majątkowego, Aleksander Fredro został właścicielem tych dóbr. W tym czasie zamek, ongiś znakomita fortyfikacja, strzegąca rubieży Rzeczpospolitej zaczął popadać w ruinę. Tutaj umieścił akcję swojej najsłynniejszej komedii "Zemsta" opartą na autentycznych wydarzeniach, których zapis odnalazł Fredro w archiwum rodzinnym żony.

Korczyna
8 listopada 1828 roku, w kościele p.w. św. Apostołów Piotra i Pawła odbył się ślub Zofii z Jabłonowskich Skarbkowej, z Aleksandrem Fredrą. Związek małżeński błogosławił proboszcz korczyński ks. Michał Wesołowski. Na miejscowym cmentarzu spoczywa ostatni dziedzic korczyński, wnuk Fredrów - generał Stanisław hr. Szeptycki.

Krościenko Wyżne
9 listopada 1828 r. we dworze w Krościenku siostra Aleksandra Cecylia Jabłonowska wyprawiła nowożeńcom weselne gody. Zjechała na nie liczna okoliczna szlachta, m.in. Ostaszewski, Grabińscy z Haczowa, Trzecieccy i cześnik Urbański z Kombornii- najprawdopodobniej pierwowzór postaci Cześnika w "Zemście".

Hoczew
Aleksander Fredro z bratem Sewerynem towarzyszył ojcu w podróży do dóbr rodzinnych..."Na grzbiecie pagórka mój ojciec wstrzymał konia i zawołał rzewnym głosem: " Hoczew... Tu w tym zamku urodziłem się"...W dolinie nad brzegiem rzeki płynącej do Sanu ujrzeliśmy szczątki niewielkiego zamku. Obok biały dworek i gospodarskie, dość porządne zabudowania. Dalej kościółek, karczma i chaty wzdłuż łęgu rozsypane..." (Trzy po trzy)

Baligród
"...Za Baligrodem wypoczęliśmy koniom. Tam granica świata. Za Baligrodem wjeżdża się w czarne gardło. Droga i rzeka to jedno i toż samo, a od rzeki z jednej i z drugiej strony wznoszą się czarne ściany jodeł i smreków" (Trzy po trzy)

Cisna
"... Mój ojciec zakładał fabrykę żelaza w Cisny...Raz wziął nas ze sobą, to jest Seweryna, mnie i pana Płachetkę...Folwark, cerkiew, karczma, dalej młynek i tartak ożywiają nieco tę górską wioskę, więcej niż wiele innych. Łopiennik według miejscowego podania ma mieć dwadzieścia cztery kondygnacje, a z wierzchołka widać Lwów.!!! Trąby z kory juhasów odzywały się czasami po górach...Łapaliśmy pstrągi i kiełbki... Zwiedzaliśmy szałasy po odległych górach, gdzie nas częstowano bundzem i bryndzą...Byliśmy przekonani, ze w każdym parowie musi być przynajmniej jeden niedźwiedź..."(Trzy po trzy)

Lesko
"...Spojrzałem za siebie i oczy moje spoczęły na zwaliskach zamku, na owe czarne świerki, te nieme świadki tylu wiosen, tylu zim...ten ogród leski był ulubiony memu Ojcu...brzeg Sanu był splotem obnażonych korzeni. Wisiały w powietrzu obnażone lipy; zdawało się, ze lada wietrzyk, lada pchnięcie zwalić je potrafi... Za Liskiem stanęliśmy i oglądali na szczycie pagórka ogromny ułom skały. Nie widać na nim ręki ludzkiej, a jednak ze swego kształtu zdaje się być częścią jakiegoś gmachu." (Trzy po trzy) Fredro opisał tenże cud natury w bajendzie "Kamień pod Liskiem" opublikowanej w lwowskim "Haliczaninie"."
_________________


"Rośliny górskie" - lucyna - 06-04-2011 06:50 AM

Kolega dziś zarzucił mi, że smęcę w wątkach książkowych zamiast zająć się czymś pożytecznym i np. polecać publikacje poświęcone botanice. Niestety, niewiele ich mam, a poza tym większość z wydawnictw ma te kilka-kilkanaście lat. Klucze do oznaczania roślin, atlasy, albumy poświęcone są nie tylko roślinności górskiej więc nie wiem czy mam o nich pisać. Niestety, do tej pory nikt nie stworzył przewodnika po bieszczadzkiej roślinności. Możemy wprawdzie korzystać z wydawnictw Bieszczadzkiego Parku Narodowego, w tym z przewodniczków po ścieżkach przyrodniczych ale niestety, umieszczono tylko w nich charakterystyki kilkunastu gatunków.

Na dzień dzisiejszy z czystym sercem mogę polecić tylko niedawno kupioną książkę "Rośliny górskie" Haliny Piękność-Mirowej i Zbigniewa Mirka. Bardzo często zabieram ją do plecaka (książka ma plastikową okładkę), przeważnie towarzyszy mi przy chaszczowaniu. Bywa czasami pomocna, przeważnie jednak muszę posiłkować się wiedzą Kolegów. Przewodnik ten bowiem poświęcony jest wszystkim pasmom górskim i uwzględniono w nim niewiele roślin charakterystycznych dla Karpat Wschodnich.
Zalety tej książki to przystępność, nawet laik nie powinien mieć problemów z odnalezieniem interesującej go rośliny. Oczywiście, o ile jest ona dość powszechnie występująca w środowisku górskim. Gatunki są uporządkowane według grup środowisk z którymi są związane. Każdy biotop jest na marginesie oznaczony innym kolorem co ułatwia posługiwanie się przewodnikiem.
Książka bez wątpienia jest bardzo interesująca, została wydana przez MULTICO w ramach serii "Flora Polski". Autorzy - znani i uznani naukowcy porządkują naszą wiedzę geograficzną, botaniczną. Szczególnie jest to widoczne w pierwszych rozdziałach. W części przewodnikowej każda roślina jest przedstawiana za pomocą barwnej fotografii i opisu. Nie ma tu, niestety, rycin co utrudnia moim zdaniem rozpoznawanie gatunków podobnych do siebie.


Spis treści

Od autorów

Rośliny górskie i ich środowisko
Góry Polski
Budowa geologiczna i rzeźba
Piętra klimatyczno-roślinne
Piętro pogórza
Piętro regla dolnego
Piętro regla górnego
Piętro kosodrzewiny (subalpejskie)
Piętro halne (alpejskie)
Piętro turniowe (subniwalne)
Flora
Pionowe zasięgi roślin
Przystosowanie roślin do życia w górach
Endemity
Biotopy
Bory, lasy i zarośla reglowe


Reglowe łąki, pastwiska, młaki, mszarniaki i ziołorośla
Subalpejskie zarośla, ziołorośla, i traworośla
Roślinność piargów, żwirków i wyleżysk
Wysokogórskie hale i murawy na wapieniu i murawy naskalne na wapieniu i dolomicie w reglach
Wysokogórskie hale i murawy naskalne na podłożu ubogim w węglan wapnia

Rośliny górskich środowisk
Bory, lasy i zarośla reglowe
Reglowe łąki, pastwiska, młaki, mszarniaki i ziołorośla
Subalpejskie zarośla, ziołorośla, i traworośla
Roślinność piargów, żwirków i wyleżysk
Wysokogórskie hale i murawy na wapieniu i murawy naskalne na wapieniu i dolomicie w reglach
Wysokogórskie hale i murawy naskalne na podłożu ubogim w węglan wapnia
Przegląd ważniejszych zespołów i wyższych jednostek fitosocjologicznych, do których należą gatunki zamieszczone w przewodniku

Skorowidz polskich i łacińskich nazw


Tytuł: "Rośliny górskie"
Autor: prof. dr hab. Halina Piekoś-Mirkowa, prof. dr. hab. Zbigniew Mirek
Wydanie: I
Stron: 263
ISBN: 978-83-7073-276-9
MULTICO Oficyna wydawnicza
Warszawa 2007

Z punktu widzenia osób wędrujących po różnych pasmach górskich jest to, moim zdaniem, bardzo cenne wydawnictwo. Powinno także podobać się wszystkim Tatromaniakom, ale niestety, osoby preferujące Karpaty Wschodnie mogą czuć niedosyt. W przewodniku jest tylko opis kilku roślin, które ograniczają w Polsce swój zasięg tylko do Bieszczadów: fiołek dacki, smotrawa okazała chaber Kotschyego, tojad mołdawski.
Ja do prezentacji wybrałam ciemiężycę zieloną, bardzo charakterystyczną roślinę, która u nas rośnie powszechnie przy szlakach, bardzo rzuca się w oczy. Autorzy podali o niej tylko kilka informacji, warto wiedzieć, że miała ona znaczenie magiczne w wierzeniach na Bojkowszyźnie. Ta roślina (wszystkie gatunki ciemiężyc) jest trująca, zawiera alkaloidy: protoweratynę, germarynę i inne substancje, to roślina skrytobójców, zatruwano nią groty strzał. Najprawdopodobniej u nas i na Huculszczyźnie była wykorzystywana do polowań i do łapania ryb. Na ostatnim szkoleniu potwierdził to Adam Szary, ponoć teraz na Ukrainie wlewa się wywar z tej rośliny do wody i ryby same wypływają na powierzchnię (obniża ciśnienie krwi).

"Subalpejskie zarośla, ziołorośla i traworośla" str. 147

"Ciemiężyca (ciemierzyca) biała

Veratum album

Liliowate Liliaceae

Opis: okazała roślina wieloletnia, osiągająca 1,5 m wysokości. Łodyga mocna, gruba, pokryta włoskami, skrętoległe ulistniona. Liście duże, szerokoeliptyczne lub jajowate, w górnej części łodygi lancetowate, wszystkie silnie sfałdowane, z wyraźnymi równoległymi nerwami. Kwiaty wonne, niezróżnicowane na kielich i koronę, średnicy 10-15 mm, tworzące długi (do 50 cm) wiechowaty kwiatostan, z wydłużonymi luźnokwiatowymi gałązkami bocznymi; w górnej części kwiatostanu kwiaty męskie,, poniżej obupłciowe. Okwiat złożony z 6 działek, od wewnątrz białawych, 2-3 krotnie dłuższych od szypułek.
Owocem owłosiona torebka. Nasiona oskrzydlone.

Okres kwitnienia: od maja do sierpnia.
Zasięg ogólny: Europa i Azja
Rozmieszczenie i siedliska: gatunek rzadki; w przeciwieństwie do szeroko rozmieszczonej w Karpatach i Sudetach ciemiężycy zielonej (V. lobelianum), ciemiężyca biała ograniczona jest w naszych górach tylko do Bieszczadów Zachodnich (najdalej na zachód po Smerek) - poza tym na pojedynczych stanowiskach na Lubelszczyźnie. Jest składnikiem olszynek, ziołorośli, połonin, zarośli olszy kosej.
Status ochrony: gatunek objęty ścisłą ochroną."


"Osadne przeszłość i teraźniejszość" - lucyna - 07-04-2011 05:46 AM

Na ostatnim study tour byliśmy w Osadnem. To mała rusińska wieś położona na w uroczej dolinie tuż obok pasma granicznego. Dzieli ją od Balnicy 7 km. Wieś jak wieś, prawie cała zabudowa została zniszczona w czasie operacji dukielsko-preszowskiej, okolica za to palce lizać. Ocalała tylko cerkiew i kilka domków. Osadne słynie z tego, że tu znajduje się jedyna na Słowacji krypta czaszek. W podziemiach prawosławnej cerkwi, która powstała jako "kościół-pomnik" w latach 1928-1930 jest miejsce ostatniego spoczynku żołnierzy ekshumowanych z bezimiennych grobów i z cmentarza wojskowego w Osadnem.
Na świątyni znajduje się pamiątkowa tablica z inskrypcją w języku czeskim i rosyjskim "Tutaj spoczywa w Panu 1025 żołnierzy poległych w wojnie światowej 1914-1915. Znanych 23, nieznanych 1002. Część Ich Pamięci". Szczątki 1467 ekshumowanych żołnierzy austriacko-węgierskich pochowano na cmentarzach w Osadnem, w Niżnej i Wyżnej Jabłonce.
Przewodnik o którym opowiadam to trzecia publikacja wydana przez parafię prawosławną w Osadnem. Jest bardziej rozbudowany, zawiera zdecydowanie więcej wiadomości niż drukowane wcześniej foldery. Część informacji zdobył ostatnio Miro Bural pracownik PN Połoniny, autor przewodników po tej części Słowacji. Jest to skromnie wydana książeczka (miękka okładka, tani papier) w języku słowackim, polskim, rosyjskim, niemieckim i angielskim zawierająca około 60 zdjęć. Polecam ją wszystkim miłośnikom zarówno historii jak i tej pięknej okolicy.

Warto zajrzeć do podanych niżej linków
http://www.pcoosadne.orthodox.sk/
http://www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/cerkiew_osadne.php

Spis treści
Osadne przeszłość i teraźniejszość
- Wstęp
- Położenie wsi
- Historia wsi
- Przymusowa zmiana obrządku z prawosławnego na rzymski
- Powrót mieszkańców wsi do wiary prawosławnej
- Budowa świątyni i krypty
- Rekonstrukcja krypty
- Żołnierze w krypcie
- Dokumentalny film "Osadne"
- Osadne dzisiaj
- Atrakcje Osadne i okolic
- Osobliwości flory i fauny
- Rośliny

Fotografie
- Historia
- Miejscowość
- Cerkiew na zewnątrz
- Wnętrze cerkwi
- Nabożeństwa
- Krypta
- Wydarzenia
- Nakręcenie filmu
- Dokumenty

Tytuł: "Osadne przeszłość i teraźniejszość"
Autor: ks. dr Peter Soroka
Wydanie: I
Stron: 89
ISBN: 978-80-969557-2-5
Wydawca: Pravoslavna cirkevna obec Osadne
Osadne 2010

"Powrót mieszkańców wsi do wiary prawosławnej
Po pierwszej wojnie światowej na wschodniej Słowacji nasiliły się tendencje nawrotu na Prawosławie. Mieszkańcy Osadnego także nie pozostali wobec nich obojętni. Wielu z pośród nich z powodu wielkiej biedy wyjeżdżało w poszukiwaniu pracy do USA, gdzie uświadamiano im przynależność do wyznania unickiego, a nie jak byli przekonani do prawosławnego. Po powrocie do ojczyzny wracali na wiarę prawosławną. Konkretnym powodem do przejścia mieszkańców Osadnego na wiarę prawosławną było zażądanie przez miejscowego unickiego duchownego Alexeja Mart'aka bardzo wysokich datków. Rażącym przykładem tego był fakt odebrania ostatniej jałówki ubogiej kobiecie, za odprawienie pogrzebu jej mężowi. Ludzie złożyli duchownemu wizytę w Hostovicach, której prosili o miłosierdzie. W odpowiedzi usłyszeli, że także jest biedny, a nic nie szkodzi na przeszkodzie sprowadzenia z Mukaczewa prawosławnego duchownego, który będzie im służyć za darmo. Oświadczenie księdza mieszkańcy Osadnego wzięli na poważnie i dzięki temu w 1925 roku przybył do Osadnego po długim czasie pierwszy prawosławny duchowny Alexsander Cuglevic, który służył w Ulickom Krivom. Ówcześnie cała wieś przyjęła prawosławie, a nabożeństwa odbywały się w miejscowej świątyni. Grekokatolickie władze kościelne nie mogły się pogodzić z utratą całej wsi, dlatego biskupstwo oddelegowało do Osadnego swego najlepszego kapłana Andrija Jasencaka. Wizyta nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, więc do Osadnego pofatygował się osobiście sam biskup Gojdic. Przed wsią spotkał się z kantorem Stefanom Sicom - czynnym wyznawcą prawosławia i obiecał każdemu, kto wróci do wiary unickiej ziemię. Docelowo postąpiło tak 14 rodzin, które przyczyniły się do oddania świątyni właścicielowi (według Ksiąg wieczystych) czyli kościołowi grekokatolickiemu. Nabożeństwa prawosławne odbywały się wówczas przed kościołem przy krzyżu, później w miejscowej szkole, a także prywatnym mieszkaniu. Według spisu ludności 1930 roku w Osadnym z 615 mieszkańców 463 przyznało się do wiary prawosławnej, 92 do grekokatolickiej, a 48 do wiary rzymskokatolickiej (zwłaszcza przyjezdni, którzy pracowali przy zrębie), 4 mieszkańców do wyznania żydowskiego, a 8 ludzi nie określiło swego wyznania. Osadne w owym czasie było drugą największą prawosławną wsią w powiecie Snina."

"Nie zachowały się statystyki o liczbie ekshumowanych grobów w Osadnym. Zachowała się jednak liczba rosyjskich żołnierzy, których szczątki zostały złożone do krypty - kostnicy pod kościołem. Według niektórych faktów kości w krypcie zostały złożone dopiero w latach 1933-1934, gdy kościół już dawno stał, jednak krypta była już uwzględniona przy projektowaniu kościoła, także ciężko jest jednoznacznie stwierdzić czy jakieś kości zostały przeniesione już w 1928 roku, czy krypta została później przygotowana pod częścią ołtarzową o rozmiarach 1,5 m x 4 m i głębokości 7 m (według niektórych osób aż 11 m). Według zapisków z archiwów wojskowych w roku 1933 ekshumowano 931 żołnierzy z wojskowego cmentarza w Osadnym, Niżnej i Wyżnej Jablonky i wreszcie 94 żołnierzy ekshumowanych w dniach od 13-17 listopada 1933 roku z rozproszonych grobów z okolicy na Skórach (pod Kozim vrchom, Zadne Skóry, Pol'ana a Kozi Prtas). Ich szczątki w dniach od 3 do 23 października 1934 zostały złożone do krypty. Złożenie 1025 rosyjskich żołnierzy przypomina tablica pamiątkowa napisana w języku czeskim i rosyjskim umieszczona przy krypcie; z tekstem: "TUTAJ SPOCZYWA W PANU 1025 ŻOŁNIERZY POLEGŁYCH W WOJNIE ŚWIATOWEJ 1914-1915.ZNANYCH 23, NIEZNANYCH 1002. CZEŚĆ ICH PAMIĘCI''.
O ścieżce "Udava-Solinka" piszę tu http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=3153&pid=110588#pid110588


"Zapiski więzienne" - lucyna - 08-04-2011 05:49 AM

Chcę podzielić się wrażeniami po przeczytaniu niebanalnej książki swoistego dokumentu, który wyszedł spod pióra Stefana kardynała Wyszyńskiego. "Zapiski więzienne" to ciekawa aczkolwiek "ciężka" lektura, którą trudno sklasyfikować. Jest to połączenie pamiętnika z listami, memoriałami, dokumentami. Prymas Tysiąclecia spisywał swoje przemyślenia, wrażenia, sporządzał notatki dla samego siebie. Te swoiste wspomnienia obejmują trzyletni okres internowania Prymasa. Został On aresztowany 25 września 1953 r, a wypuszczony z odosobnienia po śmierci Bieruta 28 października 1956 r. Przebywał kolejno w Rywałdzie, Stoczku k. Lidzbarka Warmińskiego, Prudniku Śląskim i Komańczy. To ostatnie miejsce różni się od pozostałych, warunki internowania są lepsze, Kardynał ma możliwość np. spacerowania po okolicy z czego bardzo chętnie korzysta. Komańcza nie została wybrana przez przypadek, klasztor sióstr nazaretanek powstał po to, aby chore zakonnice i ich podopieczni mogli tu leczyć gruźlicę. Prymas był chory na tę chorobę, posiadał tylko jedno płuco, pobyt w więzieniu bardzo nadszarpnął Jego zdrowie, wyniki przeprowadzonych pod koniec 1954 r. badań klinicznych były niepokojące. Z tych wszystkich miejsc zachowały się notatki i inne dokumenty sporządzone przez Stefana Wyszyńskiego, w 1981 r. przybrały one formę książki. Całość ma charakter "ramowy". Pierwszy zapisek dotyczy samego aresztowania, Prymas obszernie opisuje przebieg tego dnia, ostatni zaś poświęcony jest opisowi ostatniego dnia internowania. Ksiądz prymas w 1981 r. przejrzał swoje notatki, zdecydowała się na opublikowanie ich w niezmienionej formie, gdyż chciał aby były one swoistym dokumentem epoki. I są. Mam wydanie szóste wzbogacone i poprawione "Zapisków więziennych", jest tu kalendarium więzienne i tekst "Jasnogórskich Ślubów Narodu", które zostały napisane w Komańczy.
Książka jest ilustrowana czarnobiałymi zdjęciami, współczesnymi i archiwalnymi. Najwięcej z nich zostało wykonanych w Komańczy. Zrobiły one na mnie duże wrażenie. Znajduje się na nich nie wielki Mąż Stanu, Prymas Tysiąclecia lecz Człowiek. Jego wspomnienia odbieram specyficznie, osobiste wynurzenia troszeczkę mnie zdenerwowały ale także zafascynowały. Szczególnie te poświęcone przyrodzie. Księdza można byłoby nazwać ekologiem.

Tytuł: "Zapiski więzienne"
Autor: Stefan kardynał Wyszyński
Wydanie: VI poprawione i poszerzone
Stron: 367
ISBN: 978-83-88202-33-9
Wydawnictwo: Wydawnictwo im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego "SOLI DEO"
Warszawa

"Zapiski więzienne" str. 326

"14 kwietnia 1956, [sobota]
Na zboczu góry, wiszącej nad torem kolejowym, weszliśmy na wspaniałą łąkę, pokrytą śnieżyczkami. Wzruszający obraz! Wszystkie kwiatki otwierały swoje niepokalane serca, jakby patrzyły na niespodziewanych gości z ufnością, pewne swego nieprzepartego uroku czystości i piękna. Spojrzałem wstecz: na linii moich kroków zdeptane główki, rozgniecione listki. To moje dzieło. Tak wygląda i moje życie i moja praca. Zatrzymałem się pod krzewem leszczynowym. Dalej nie mam odwagi iść. Tylko Chrystus może bezpiecznie przez dziewicze pola serc - Qui pergis inter lilia, septus choreus Virginum, sponsus decorus gloria sponsisque reddens praemia Tylko Chrystus niczego nie zdepcze, wszystko osłoni swą delikatną, mistrzowską umiejętnością prowadzenia ludzi. A ja? Zawsze mi to źle wychodziło: niefortunnemu "ojcu". Może jeszcze najlepiej mi sie to udawało, gdym pracował wśród młodzieży akademickiej "Odrodzenie". Ale dziś? Utraciłem jakąś wielką "umiejętność" oddziaływania, zgrubiała mi dusza i serce. Od czego? Patrzę z lękiem na ten skrawek łąki śnieżyczek, którego nie dotknęła moja noga. Jakie to wszystko cudowne! Nie pójdę dalej, nie przejdzie tędy moja noga, niczyjej główki nie trąci, niczyjej nie zmiażdży. Skręciłem w bok i uratowałem kwiaty. "Zachowałem" duszę swoją. A może to tylko pycha?"
"Który przechodzisz się pośród lilii, otoczony chórem dziewic, oblubieniec otoczony chwałą i oblubieńcom oddający nagrody"


"Zapiski więzienne" str. 327
"20 kwietnia 1956, [piątek]
Odjechał dziś biskup Choromański wraz z księdzem Goździewiczem i księdzem Bronisławem Dąbrowskim. Bawili tu od 16 bieżącego miesiąca. Nie przyjechał zapowiedziany biskup Michał Klepacz, pozostający dotąd w szpitalu, po operacji na przepuklinę. Wśród spraw szerzej omawianych, biskup wysunął "sprawę najważniejszą" - mój powrót do Warszawy. Ustawiłem zagadnienia do dyskusji na szerszej płaszczyźnie. Dla mnie "sprawą najważniejszą" jest sprawa poszanowania praw Kościoła, a moja sprawa jest tylko fragmentem w całości. Dlatego wyraziłem przekonanie, że nie można wnosić mojej sprawy w oderwaniu od całości; można natomiast wnosić ją wśród innych spraw. Episkopat powinien - moim zdaniem- spowodować rozmowę Komisji Mieszanej z Premierem albo z Edwardem Ochabem. W tej rozmowie należy wykazać, że postulaty Episkopatu, zgłoszone we wrześniu 1953 roku, na wezwanie Rządu, nie zostały uwzględnione. Należy je na nowo przypomnieć. W oparciu o współczesne nawoływanie do praworządności , można pokusić się o zrewidowanie spraw usuniętych biskupów: Adamskiego z sufraganami, arcybiskupa Baziaka z Krakowa, Kaczmarka z Kielc i mojej z sufraganami. Nie chciałbym wracać do Warszawy wtedy, gdy inni biskupi pozostaną poza swoimi diecezjami. Mógłbym wrócić ostatni, nigdy pierwszy. Gdyby się okazało, że mój powrót byłby niemożliwy, należałoby sprawić, by przynajmniej biskup Baraniak mógł wrócić do Gniezna. Rozmowę należy zakończyć wręczeniem pro memoria na piśmie".


"Pasterski pies stróżujący Wychowanie i szkolenie owczarka podhalańskiego" - lucyna - 09-04-2011 07:31 AM

Dziś kolej na wyjątkowo ciekawą książeczkę "Pasterski pies stróżujący Wychowanie i szkolenie owczarka podhalańskiego" Wojciecha Śmietany. "Publikacja powstała w Instytucie Ochrony Przyrody PAN w Krakowie w ramach projektu "Ochrona zwierząt gospodarskich przez wilkami-edukacja, działania profilaktyczne" . Wydawcą zaś była WWF znana międzynarodowa organizacja ekologiczna.
Dr Wojciech Śmietana wprowadził w Bieszczadach bardzo udany projekt szkolenia psów pasterskich. Szczenięta w czasie socjalizacji przebywały w stadzie zwierząt hodowlanych np. kóz czy owiec. W okresie , kiedy młody psiak uczy się życia w stadzie, bycia częścią sfory jest pozostawiany w towarzystwie zwierząt, którymi ma się zajmować. Nawiązuje z nimi silny kontakt emocjonalny. Staje się "psychicznie" jednym z nich. Znam dwa psy szkolone tą metodą. Magda młoda sunia żyje ze swoim stadem pod Połoniną Wetlińską. Jest chyba alfą. Rano wyprowadza swoją "sforę" na pastwisko, wieczorem sprowadza do koszaru. Pilnuje aby nie wchodziły w zakrzaczenia, nie rozdzielały itd. W nocy bardzo ciężko pracuje. Wilki często podchodzą do koszaru. Nie lubi kontaktów z ludźmi, Nikos twierdzi, że jest bardzo wydanym pracownikiem. Przy okazji polecam sery z bacówki w której pracuje sunia. Bardzo łatwo tam trafić, przy obwodnicy pod Połoniną Wetlińską znajduje się budka z napisem sery karpackie. Pyyychota, szczególnie ser huculski i twaróg owczy.
W jaki sposób można dostać tę książeczkę? Ja otrzymałam kilkanaście egzemplarzy od Autora. Porozdawałam. W publikacji jest podany e-mail sądzę więc, że mogę go "przekazać "
wojsmietana@go2.pl
Strona organizacji ekologicznej
http://www.wwf.pl

Spis treści
1.Wstęp
2. Psy pasterskie
3. Owczarek podhalański
4.Charakterystyka dobrego pasterskiego psa stróżującego
5. Wybór psa
6. Wychowanie i szkolenie
7. Organizacja wypasów
8. Koszty finansowe, niedogodności i korzyści
9. Polecana literatura

Tytuł: "Pasterski pies stróżujący Wychowanie i szkolenie owczarka podhalańskiego"
Autor: Wojciech Śmietana
Wydanie: I
Stron: 29
ISBN: 83-920712-8-X
Wydawnictwo: WWF
warszawa 2006

"Wstęp
Na terenach rolniczych otoczonych lub graniczących z obszarami występowania dużych ssaków drapieżnych (wilków, niedźwiedzi i rysi) dochodzi często do powstania konfliktu pomiędzy nimi, a hodowcami zwierząt gospodarskich. Konflikt ten występuje niezależnie od tego czy w danym momencie drapieżniki te są gatunkami łownymi, czy ściśle chronionymi. Dzikie drapieżniki podejmują ataki na zwierzęta hodowlane w celu zaspokojenia głodu. Zwierzęta gospodarskie są łatwiejszym łupem niż zwierzęta dzikie, a miejsca ich wypasu są dobrze znane lokalnym drapieżnikom. W wyniku udomowienia zwierzęta hodowlane zatraciły swoje pierwotne możliwości unikania drapieżników i obrony przed nimi, a tym samym stały się dla nich bardzo łatwą zdobyczą. szczególnie dotyczy to owiec i kóz. W Polsce większość szkód wśród owiec i kóz powodują wilki. Sporadycznie stwierdza się ataki niedźwiedzi i rysi. Owce zabijane są głównie w Karpatach gdzie owczarstwo jest dominującym kierunkiem hodowli. Chociaż zwierzęta domowe stanowią tutaj tylko kilka procent pokarmu wilków to każdego roku około 500 owiec pada ich łupem. Często zdarza się, że wilki atakując owce i kozy nie poprzestają na zabiciu jednej sztuki lecz uśmiercają ich większą liczbę. Natomiast zjadana jest tylko jedna. Dzieje się tak, ponieważ zabicie jednej owcy lub kozy nie jest dużym wysiłkiem, a ogarnięte paniką stado prowokuje drapieżników do dalszych ataków. Od 1998 roku za szkody spowodowane przez wilki wypłacane są odszkodowania przez Skarb Państwa. Jednak wypłacanie odszkodowań "leczy" jedynie skutki, a nie przyczynę problemu. Poza tym hodowcy zdają sobie doskonale sprawę z tego, że strata szczególnie wartościowej sztuki nie może być rekompensowana. Również eliminacja z danego regionu drapieżników nie rozwiązuje problemu, gdyż na ich miejsce za jakiś czas pojawią się nowe, które prędzej czy później odkryją, że pozostawione bez ochrony zwierzęta hodowlane są łatwym źródłem pożywienia. Dlatego zwierzęta te muszą być przed atakami drapieżników w odpowiedni sposób zabezpieczone. [...]"


"Góry Wysokie Leksykon" - lucyna - 10-04-2011 06:49 AM

Hmm, jak okazało się w praniu zaglądają tu i Wysokopienni. Nie mam książek stricte górskich, nie interesują mnie góry wysokie ani żadne inne typu alpejskiego. Funkcjonuję jednak na forach górskich, uwielbiam czytać relacje więc musiałam się trochę podkształcić. Chyba dwa lata temu kupiłam sobie na wyprzedaży niepozorną książeczkę . Zakup okazał się strzałem w dziesiątkę. Po "Góry Wysokie" Wojciecha Lewandowskiego i Marka Zgorzelskiego sięgam zawsze, gdy napotykam się na nieznany termin w Waszych relacjach czy postach. Ostatnio poszukiwałam słówka "kuluar".
"Góry Wysokie" to typowy leksykon czyli "słownik encyklopedyczny ? uporządkowany zbiór wiedzy ujęty w formie haseł wraz z ich podstawowymi opisami, lub też zawierający wiedzę encyklopedyczną w formie skondensowanej. Jest formą pośrednią pomiędzy słownikiem opisującym hasła czysto definicyjnie, a encyklopedią, zawierającą artykuły bogato opisujące przedstawiane temat." (formułka z wikipedii). Został napisany dla takich ludzi jak ja czyli mających sporadyczny kontakt z tematem. Autorzy założyli, że " Ma on w sposób popularny przedstawić oraz usystematyzować podstawową wiedzę o cechach krajobrazu górskiego i o głównych zjawiskach nim rządzących. Zdecydowano, że zagadnieniami, które zdominują treść leksykonu, staną się:
- procesy i formy rzeźby decydujące o obliczu gór wysokich;
- zjawiska charakterystyczne dla gór wysokich zachodzące w atmosferze;
- statyczne oraz dynamiczne formy śniegu i lodu;
- niepowtarzalne piękno gór zaklęte w obrazach fotograficznych."

Treść słownikowo-encyklopedyczną poprzedza wstęp i rycina "Główne elementy krajobrazu wysokogórskiego". Głównym walorem książki są rewelacyjne zdjęcia, a pomniejszym wiedza zawarta w poszczególnych hasłach. Wink



Tytuł: "Góry Wysokie Leksykon"
Autor: Wojciech Lewandowski, Marek Zgorzelski
Wydanie: I
Stron: 207
ISBN: 83-214-1278-5
Wydawnictwo: Wiedza Powszechna
Warszawa 2002


"góry wysokie
Obok znacznej wysokości względnej i bezwzględnej góry wysokie wyróżniają się wieloma specyficznymi cechami, do których między innymi należą:
- piętrowe zmiany warunków ekologicznych,
- występowanie górnych granic roślinności (np. górnej granicy lasów),
- występowanie tzw. rzeźby alpejskiej, rzeźby lodowcowej i (lub) polodowcowej,
- występowanie intensywnej denudacji oraz procesów i zjawisk mrozowych i grawitacyjno-mrozowych (soliflukcja, sielle, i inne),
- występowanie trwałej pokrywy śnieżnej i lodowej,
- występowanie charakterystycznych cech klimatu oraz zjawisk atmosferycznych.

soliflukcja

Powolny proces grawitacyjnego płynięcia sezonowo rozmarzającej, silnie uwolnionej warstwy gruntu po zamarzniętym podłożu. Soliflukcja występuje na powierzchniach nachylonych nawet pod bardzo małym kątem (około 3 stopni). Przy nachyleniach większych może przybierać gwałtowny charakter.

siel
Wielka lawina błotna formująca się w postaci strumienia błotno-gruzowego; w krajach alpejskich nazywana murem. Siele występują wtedy, gdy masy zwietrzelin okrywające stoki zostaną silnie uwodnione w wyniku długotrwałych opadów deszczu lub podczas nagłych roztopów. Strumienie błotno-gruzowe powstają (najczęściej wiosną) na pozbawionych pokrywy roślinnej, długich zboczach górskich, o nachyleniu 30-45 stopni. Przeważnie przemieszczają się one z szybkością 10-15 km/h. Znane są jednak liczne przypadki procesów zachodzących ze znacznie większymi prędkościami. Szczególnie duże rozmiary zjawiska te osiągają w Alpach, na Kaukazie, w Tien-szanie oraz w Andach. Strumienie błotno-gruzowe żłobią własne rynny lub pogłębiają doliny, a u ich wylotu tworzą gigantyczne stożki."


"Atlas Obszaru Specjalnej Ochrony Ptaków NATURA 2000 "Góry Słonne" - lucyna - 11-04-2011 06:56 AM

W ubiegłym roku po wielu czynionych staraniach otrzymałam przepięknie wydany przez Zespół Parków Krajobrazowych w Przemyślu przewodnik ornitologiczny "Atlas-przewodnik Obszaru Specjalnej Ochrony Ptaków NATURA 2000 "Góry Słonne". Autorem tej niezmiernie interesującej publikacji jest nasz Kolega z forum.info Przemysław Kunysz. Ten, który tak bardzo aktywnie od lat walczy o powstanie Turnickiego Parku Narodowego. Autorem mapek ścieżek jest Michał Ferenc.
Przewodnik jest przystosowany do użytku w terenie. Wydany jako kołonotatnik (odpowiednie słówko wyleciało mi z pamięci), na laminowanym papierze doskonale powinien służyć w trakcie obserwacji ptaków. Osobiście polecałabym jako uzupełnienie dobry klucz do oznaczania gatunków.

Spis treści
- Uwagi o posługiwaniu się przewodnikiem
- Obszar Specjalnej Ochrony Ptaków NATURA 2000 "Góry Słonne"
- Interesujące tereny do obserwacji ptaków na obszarze Obszaru Specjalnej Ochrony Ptaków "Góry Słonne"
1. Dolina potoku Stebnik
2. Dolina potoku Jamninka
3. Dolina rzeki San w okolicy Mrzygłodu
4. Stawy na Posadzie Leskiej
- Przewodniki, atlasy i inne książki ornitologiczne pomocne podczas oznaczania gatunków ptaków
- Mini słowniczek pojęć ornitologicznych
- Przydatne adresy
- Literatura

Integralną częścią przewodnika jest 20 map ze znaczonymi miejscami występowania wymienionych w atlasie gatunków ptaków. Książka jest ilustrowana ciekawymi zdjęciami Przemysława Kunysza. Każdy użytkownik może poczytać o poszczególnych gatunkach, zobaczyć na zdjęciach jak ów ptak wygląda, zobaczyć zarys jego sylwetki w locie, wybrać sobie trasę obserwacji, a następnie posługując się dokładną mapą wędrować po obszarze zainteresowań.
To cudo można dostać w Zespole Parków Krajobrazowych w Przemyślu. Niestety, nakład jest bardzo niski, z tego co mówił mi Przemek 500 szt więc są pewne problemy z otrzymaniem publikacji.
http://www.parkiprz.itl.pl

Tytuł: "Atlas Obszaru Specjalnej Ochrony Ptaków NATURA 2000 "Góry Słonne"
Autor: Przemysław Kunysz, mapki ścieżek ornitologicznych: Michał Ferenc
Wydanie: I
Stron: 42
ISBN: 978-83-89479-23-5
Wydawnictwo: Zespół Parków Krajobrazowych w Przemyślu
Przemyśl 2008

" Interesujące tereny do obserwacji ptaków na obszarze Obszaru Specjalnej Ochrony Ptaków "Góry Słonne" str. 13
"IV. Stawy w Posadzie Leskiej
Ptaki na stawach w Posadzie Leskiej.
1. zięba, pierwiosnek, szczygieł, dzwoniec, zaganiacz, trznadel, bogatka i dziwonia,
2. zięba, rudzik, kapturka, bogatka, pierwiosnek, szpak, strzyżyk, szczygieł, dzwoniec, pleszka, grzywacz, śpiewak, kos, modraszka, płochacz, pokrzywnica, zaganiacz, kowalik, sroka, dzięcioł duży, pustułka, piegża, sikora uboga, wilga, sójka, gajówka, muchołówka szara, kukułka i strumieniówka,
3. trzciniak, kurka wodna, krzyżówka, perkozek,
4. łozówka, cierniówka

Odległość od Leska około 1 km, z Sanoka około 13 km. Dojście z Leska piechotą, z Sanoka komunikacją autobusową PKS.

Stawy położone są przy drodze Lesko-Sanok. Od strony północnej otoczone są lasem liściastym, od strony wschodniej polami i łąkami, od zachodniej polami i aleja drzew. Stawy w Lesku są jednym z najwyżej położonych n.p.m. stawów w Polsce.

Wędrówkę rozpoczynamy od strony zachodniej, idąc wzdłuż drogi wysadzanej starymi drzewami liściastymi. Zobaczymy tutaj: ziębę, pierwiosnka, szczygła, dzwońca, zaganiacza, trznadla, bogatkę i dziwonię (1). Podchodząc dalej, dochodzimy do narożnika, gdzie stawy przylegają do lasu. W lesie uważny obserwator zobaczy typowy leśny standard takich gatunków jak:
zięba, rudzik, kapturka, bogatka, pierwiosnek, szpak, strzyżyk, szczygieł, dzwoniec, pleszka, grzywacz, śpiewak, kos, modraszka, płochacz, pokrzywnica, zaganiacz, kowalik, sroka, dzięcioł duży, pustułka, piegża, sikora uboga, wilga, sójka, gajówka, muchołówka szara, kukułka i strumieniówka, (2). Po przejściu jeszcze około 50 m wejdziemy na niewielkie wzniesienie, z którego roztacza się widok na zbiorniki wodne. Stąd zobaczymy na stawach lęgowego trzciniaka, kurkę wodną, krzyżówkę, perkozka (3). Wśród roślinności zielnej przy stawach i na łąkach usłyszymy śpiewające: łozówki, a w miejscach z przewagą krzewów zobaczymy cierniówkę (4).
Powrót do Leska i dalej autobusem do Przemyśla i Sanoka (dworzec autobusowy około 1,5 km od stawów)."


"Cerkwie w Bieszczadach" - lucyna - 12-04-2011 06:29 AM

Pora przedstawić jeden z najbardziej znanych i zacnych przewodników po Bieszczadach. ""Cerkwie w Bieszczadach" Stanisława Krycińskiego to podstawowa lektura wszystkich miłośników architektury cerkiewnej naszego regionu. Autor przedstawia wszystkie istniejące i nieistniejąca świątynie grekokatolickie znajdujące się na terenie Bieszczadów . Pracę swoja oparł na schematyzmach grekokatolickiej diecezji przemyskiej wydawanych w latach 1828-1938 i materiałach zaczerpniętych z rocznika "Bieszczad" - część poświęcona bieszczadzkim cerkwiom znajdującym się na Ukrainie. Prezentacja obiektów rozbita jest na dekanaty. Zachowany jest "alfabetyczny układ wsi parafialnych w każdym z dekanatów". przy nazwie każdej miejscowości podano jej ukraiński odpowiednik. Przewodnik jest bogato ilustrowany, na szczególna uwagę zasługują archiwalne zdjęcia. Każdy rozdział rozpoczyna się od prezentacji mapy poglądowej dekanatu.

Spis treści
Wstęp
Dekanat Baligrodzki
Dekanat Ciśniański
Dekanat Leski
Dekanat Lutowiski
Dekanat Łupkowski
Dekanat Turczański
Dekanat Ustrzycki
Dekanat Żukotyński
Bibliografia
Autorzy zdjęć i rysunków
Źródła ilustracji
Indeks miejscowości

Tytuł: "Cerkwie w Bieszczadach"
Autor: Stanisław Kryciński
Wydanie: III poprawione i poszerzone
Stron: 279
ISBN: 83-89188-39-2
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza "Rewasz"
Pruszków 2005


str. 222-223
"Sokołowa Wola
Cerkiew filialna pw. św. Dymitra.
Można przypuszczać, że cerkiew istniała tu już w XVII w. Ostatnia, drewniana, została zbudowana i konsekrowana w 1827 r. Po 1951 r. była użytkowana jako magazyn PGR. W 1955 r. zmieniono dach. Zawaliła się ok. 1973 r. Resztki belek zrębu widoczne były jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych XX w. Podobnie jak cerkiew w Daszówce była to świątynia założona na planie prostokąta, z prezbiterium i babińcem tej samej szerokości co nawa.
Dzwonnica drewniana, o konstrukcji szkieletowej, nakryta czterospadowym dachem kalenicowym, zbudowana zapewne w 1827 r. Istniała jeszcze w 1959 r., ale była już pozbawiona poszycia ścian. Rozebrana w latach sześćdziesiątych XX w.
Cmentarz cerkiewny. Zachowały się trzy nagrobki z piaskowca, dębowy krzyż wystawiony w 1938 r. na 950-lecie Chrztu Rusi oraz trzy okazy starodrzewu (jesiony i modrzew".


Sokołową Wole wybrałam nie przez przypadek. Ostatnio tamtędy wędrowaliśmy. Oto relacja

Hajda na Moklik.czyli takie tam stonkowate połazęgowisko
3 kwiecień 2011
Piotr_S, ja
Plan naszej "wyprawy" rodził się w bólach, był non stop zmieniany. Wreszcie padło na Polanę i Moklik. Rano prawie skoro świt z Piotrem udaliśmy się do Polany. Tam króciutkie powitanie z Księdzem i Piotr zabiera się do roboty. Jest tu na poły służbowo, chce utrwalić dla serwisu uroki tej miejscowości. Na pierwszy ogień idzie cerkiew i wszystkie trzy cmentarze przepięknie odnowione przez Stowarzyszenie Dziedzictwo Mniejszości Karpackich. Mam do tych małych nekropolii sentyment, w bardzo, bardzo niewielkim stopniu pomogłam Kolegom w pracy. Dziś po raz pierwszy widziałam całościowy efekt Ich roboty, czapki z głów. Potem była piękna kapliczka o przeciekawej historii. Jak sobie dzieje tego woto przypomnę to skreślę kilka słów.
Następny punkt programu to Moklik, problem jak mamy go zdobyć. Pada na Czarną. Moklik to maleńka górka więc Piotr wpada na genialny pomysł. Najpierw poszukamy cerkwiska w Sokołowej Woli. Po trasie oglądnęliśmy kilka innych ciekawostek w Czarnej: zrekonstruowaną kapliczkę pańszczyźnianą i cekwisko w Czarnej (tam było dwie świątynie, ta o której mówię została najpierw przeznaczona na magazyn, popadła w ruinę, w 1976 r. została rozebrana). Wszystkie atrakcje znajdują się na ścieżce dydaktycznej "Siedlisko". Droga do Sokołowej Woli prosta jak drut, obok dawnego ozetu zostawiliśmy samochód i hajda po polnej drodze miejscami przypominającej super błocko. Cerkwisko i cmentarz robią przygnębiające wrażenie, zachował się tylko dębowy krzyż postawiony w 950 lecie chrztu Rusi, dwa nagrobki i krzyżyk nagrobny. Wiosna w pełni, przez cały dzień podziwiamy geofity.
Potem po krótkiej rozmowie z miejscowymi udajemy się na Moklik przez Harwaty, trasa bardzo widokowa, przez prawie cały czas wiedzie polami. Ostatnie 300 m ostro pod górkę przez lasy. Na kulminacji znajduje się z jednej strony ładna buczyna karpacka, a po drugiej stronie wymierająca olszynka porolna. Zeszliśmy inną leśno-polną drogą, przez cały czas wędrowaliśmy śladami zwierzaków, momentami zapach jeleni był tak silny, że szliśmy przez cały czas czując ich obecność jak w czasie rykowiska.
Dziękuję Piotrowi na ciekawe połazęgowisko.

Piotr wrzucił zdjęcia na serwis. Polecam zarówno fotki jak i samą Sokołową Wolę. Piękne, bezludne i ciche miejsce.
http://www.twojebieszczady.pl/dawne/sokolowa_wola.php


RE: "Cerkwie w Bieszczadach" - maciek - 12-04-2011 08:24 AM

lucyna napisał(a):
Piotr wrzucił zdjęcia na serwis. Polecam zarówno fotki jak i samą Sokołową Wolę. Piękne, bezludne i ciche miejsce.
http://www.twojebieszczady.pl/dawne/sokolowa_wola.php

To coś dla mnie. Zwłaszcza to bezludzie. Smile


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 12-04-2011 11:50 AM

Okolica jest przepiękna. Zresztą całe te moje Góry Sanocko-Turczańskie są naprawdę ciekawe. Dla większości turystów liczą się Bieszczady ale dla mnie okolice Czarnej są atrakcyjne. Mam nadzieję, że jeszcze raz z Piotrem powędrujemy po okolicznych wzgórzach. Niestety, Kolega nie wrzucił jeszcze zdjęć z Moklika, gdzie byliśmy ostatnio. Widoczki z tej małej górki są naprawdę super,
Tu jest trochę o tej okolicy
http://www.twojebieszczady.pl/czarna.php
http://www.twojebieszczady.pl/zj/bystre.php


"Karpaty i Podkarpacie" - lucyna - 14-04-2011 07:34 AM

Reprint "Karpaty i Podkarpacie" F. Antoniego Ossendowskiego należy do moich ulubionych książek. Czytałam ją kilkakrotnie, często też do niej sięgam poszukując informacji. Szczególnie tych dotyczących kultury materialnej i niematerialnej regionu, warunków życia i gospodarowania, działania przemysłu naftowego. Traktuję ją jak "specyficzne okno" przez które mogę zajrzeć do przeszłości naszego regionu. Książka jest niebywale interesująca, napisana barwną, wysmakowaną aczkolwiek patetyczną polszczyzną. Autor był znakomitym obserwatorem, przekazał nam ze swadą obraz tamtejszej rzeczywistości. Warto też wspomnieć o niebywale barwnym życiu Ossendowskiego. To człowiek-legenda, jeden z najbardziej znanych polskich podróżników, człowiek zafascynowany ludźmi i kulturą odwiedzanych regionów, literat, jeden z najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy. Był nazywany osobistym wrogiem Lenina, znienawidzony przez komunistów do tego stopnia, że po "wyzwoleniu" okolic Warszawy NKWD kazało ekshumować jego zwłoki aby przekonać się, czy nie żyje. Więcej na ten temat można przeczytać tu http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... d=ip15.txt .

Książka Ossendowskiego "Karpaty i Podkarpacie" chyba ukazała się pod koniec 30. XX w dzięki Wydawnictwu Polskiemu R.Wagnera w Poznaniu.
Reprint ukazał się kilka lat temu w cyklu Cuda Polski wydawanym przez rzeszowskie wydawnictwo Libra. Jest jeszcze dostępny na rynku księgarskim, można go np. kupić w muzealnej kasie Magurskiego Parku Narodowego. Jest dość drogi, kosztuje około 50 zł.

Spis treści
Milczące dziejów świadki
Ostatnie uskoki Beskidów Zachodnich
Między dwiema przełęczami
Łemkowszczyzna
Ku Przełęczy Dukielskiej
Beskid
Bieszczady
Bojki
We wschodnich uskokach Bieszczadów
Piekło galicyjskie
Beskidnictwo
Na szlakach kupców i najeźdźców
Z kordem na radle
Źródła ilustracji
Objaśnienia do ilustracji

Tytuł: [/i]
Autor: F. Antoni Ossendowski
Wydanie: reprint
Stron: 258
ISBN: 978-83-89183-30-9
Wydawnictwo: Libra
Rzeszów 2007

Rozdział "Z kordem przy radle" str.247-248
" [...]Turka! Nazwa nic nie mówiąca, zapomniana... Od niedawna dopiero ożywiła tę nazwę - droga sercu polskiemu wiadomość, że w mieście tym wyłonił się samorzutnie pierwszy w odrodzonej Polsce powiatowy związek szlachty zaściankowej, zwanej tu zagrodową, by stać się przykładem dla innych powiatów Podkarpacia w organizacji i budzeniu sił uśpionych, w nagłym powrocie całej tej szlachty do porywów ojców i ofiarnej służby dla Ojczyzny.
Niby pożar na stepie rozpłomieniła się ta wieść i pobiegła zapalając nagle budzące się serca polskie. Zbawienny, żywotwórczy płomień, co użyźnia glebę na dziesiątki i setki lat! Już powstało kilka okręgów Związku Szlachty Zagrodowej z Zarządem Głównym w Przemyślu, a organizacja ta, z ducha i woli rdzennie polska, ogarnęła już nie tylko całe Podkarpacie, ale przerzuciła się na Huculszczyznę, Podole, Wołyń, a stąd na Polesie bagienne, na starą grodecczyznę i zasłużone w dziejach naszego państwa Wileńszczyznę i Ziemię Grodzieńską. Dziś jest to już potęga, z którą trzeba się liczyć poważnie, gdyż na arenę życia państwowego wystąpiła awangarda miliona potomków odwiecznych, wypróbowanych w największych bitwach i potrzebach Ojczyzny obrońców Jej i rycerzy.
Mocą wielką i szlachetną brzmią słowa, na których zbudowano i zatwierdzono w r. 1937 Statut szlachty Zagrodowej.
Posłuchajcie! Posłuchajcie, bo to przecież jest hasło w naszych czasach pozbawionych wielkich haseł!
" Ku większej chwale Rzeczypospolitej Polskiej, która wspólnym wysiłkiem wszystkich obywateli na szczyty potęgi wchodzi;
dla nawiązania do świętych dziesięciowiekowych dziejów Narodu, który orężem na kartach historii wielkość swą zapisuje;
dla odnowienia świetności kresowego rycerstwa polskiego, które przy mieczu i pługu na kresach Pospolitej Rzeczy wierną straż pełniło,
dla nawiązania szlachetnych tradycyj rycerskich do obowiązków obywateli wobec wskrzeszenia Państwa Polskiego tworzy się Związek Szlachty Zagrodowej. [...]"


"Przewodnik po transgranicznych szlakach turystycznych Powiat Krośnieński - Rejon Sam - lucyna - 15-04-2011 04:35 AM

Ten post poświęcony będzie ukraińskim Karpatom, Bieszczadom, pograniczu polsko-ukraińskiemu. Słabo je znam. Byłam po stronie ukraińskiej tylko kilkanaście razy. Mimo to są mi te okolice bliskie. Pamiętam pierwsze spotkania z tą fascynującą krainą. Kilkanaście obrazów, które głęboko zapadły mi w pamięć: Libuchora żywy skansen, kobiety piorące w rzece, świnie pasące się w lesie, przepiękna dzwonnica w Jasienicy Zamkowej, krowy pasące się na połoninach, rozpadający się kościół w Starej Soli z cudownymi alabastrowymi posągami, a w jego nawie dziesiątki gęsi, porozbijane piękne, dębowe meble i staruszka mówiąca bezbłędną polszczyzną; po co wyście tu przyszli, integracja w pociągu na trasie Sianki-Wołosianka, gdy zamiast podziwiać wiadukty razem z miejscowymi śpiewaliśmy przy butli samogonu: a wszystko to, bo ciebie kocham.

http://www.karpaty.travel.pl/galeria/thumbnails.php?album=45
http://www.bieszczady.net.pl/coppermine_dir/thumbnails.php?album=29
http://www.bieszczady.net.pl/coppermine_dir/thumbnails.php?album=191

Pogranicze polsko-ukraińskie fascynuje wiele osób. Lokalna Organizacja Turystyczna "Beskid Niski" wytyczyła kilka bardzo ciekawych szlaków transgranicznych umożliwiających przeciętnemu turyście zapoznanie z wyjątkowymi atrakcjami turystycznymi pogranicza. Znam te trasy i z całego serca je polecam. Wiodą one przez Pogórze Dynowskie, Beskid Niski, przez polskie i ukraińskie Góry Sanocko-Turczańskie i Bieszczady. Dzięki nim można zapoznać się z wielowiekowym dziedzictwem kulturowym naszego regionu.
"Przewodnik po transgranicznych szlakach turystycznych Powiat Krośnieński-Rejon Samborski" pozwala poznać walory przenikających się kultur wschodu i zachodu, rejon wieloetniczny, wielowyznaniowy.
Przedstawia dwa regiony: ziemię krośnieńską i ziemię samborską: ich historię, sławnych ludzi, słynne rody, środowisko naturalne, obszary chronione, zabytki, muzea, bazę turystyczną: noclegowo-gastronomiczną, szlaki i ścieżki dydaktyczne, charakterystyki miejscowości. Posługiwałam się tym przewodnikiem na Ukrainie w Samborze. Spełnił moje oczekiwania. Bardzo dobre źródło wiedzy o "Szlaku Naftowym" i "Szlaku śladami Aleksandra Fredry". Przewodnik ma ciekawą wkładkę zwierającą kilkanaście zdjęć. Jest "dwujęzyczny" polsko-ukraiński.
Publikacja została wydana na zlecenie Starostwa Powiatowego w Krośnie. Jest bezpłatna.

Spis treści
Powiat Krośnieński
Przewodnik po "Szlaku Naftowym"
Przewodnik po "Szlaku - Śladami Aleksandra Fredry"
Ziemia Samborska

Tytuł: "Przewodnik po transgranicznych szlakach turystycznych Powiat Krośnieński - Rejon Samborski"
Autor:
Wydanie: I
Stron: 95
ISBN: 83-60088-10-1
Wydawnictwo: Starostwo Powiatowe w Krośnie
Krosno

"Ziemia Samborska" Anatolij Kadniczański str. 31
"Ziemi Samborska chlubi się historią i współczesnością oraz ludźmi, którzy na tej ziemi się urodzili. Właśnie z Sambora wywodzi się wiele znanych ludzi okresu XV-XVIII wieku, wśród nich utalentowany uczony i poeta Grzegorz Samborczyk (1523-1573), wybitny ukraiński malarz XVI wieku Fedusko, absolwent Akademii Kijowsko-Mohilańskiej i profesor Moskiewskiej Akademii Słowiano-Greko-Łacińskiej Piotr Koniuszkiewicz (1705-1775).
W pobliżu Sambora, na prawym brzegu Dniestru leży wieś Kulczyce, z której pochodził Piotr Sahajdaczny - hetman kozactwa zaporoskiego i Jerzy Franc-Kulczycki - uczestnik Odsieczy Wiedeńskiej z 1683 r. Z Kulczyc wywodzi się też kilku współczesnych uczonych, działaczy społecznych i religijnych.
UNESCO ogłosiło rok 1987 rokiem samborszczanina Łesia Kurbasa, z okazji 100-lecia jego urodzin.
Według przepuszczeń, zamieszczonych w artykule Wsewołoda Gorniatkiewicza "Pochodzenie nazwy miasta Sambora", miasto znajduje się na miejscu dawnego grodu Pohonicz, do którego przenieśli się mieszkańcy zburzonego przez Tatarów Sambora (obecnie Starego Sambora).
Dokładna data założenia Pohonicza jest nieznana. Podczas prac rolnych , przeprowadzonych w 1929 r. na brzegu Młynówki, znaleziono dwa dzbanki gliniane z przedmiotami z brązu (siekiery, sierp, bransoletki, naszyjniki), pochodzące z IX-VIII wieku pne. W tym samym miejscu ekspedycja archeologiczna Akademii Nauk USSR w 1946 r. odnalazła ślady mieszkańców epoki brązu - z drugiej połowy drugiego tysiąclecia pne.
Na terenie Muzeum "Bojkowszczyzna" "Ekspedycja Górnodniestrzańska Instytutu Ukrainoznawstwa NAN Ukrainy pod przewodnictwem Oresta Korczyńskiego, w październiku 1995 r. na głębokości 2 m 90 cm odnalazła fragmenty ceramiki z XII wieku. Świadczyło to, że Sambor jest starszy o dwa stulecia od ogólnie przyjętej daty jego założenia. Badacze historii reprezentują różne poglądy na temat pochodzenia nazwy miasta Sambor. Obecnie znamy prawie 10 wersji. [...]"


"Powiat sanocki w latach 1944-1956" - lucyna - 17-04-2011 06:38 AM

Dziś chciałabym Wam przedstawić książkę, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Jak zapewne część z Was wie poprzez zagmatwane koleje forumowego losu zainteresowałam się Żubrydem i Żołnierzami Wyklętymi, antykomunistyczną, powojenną partyzantką. Szukając informacji dotarłam do wyjątkowo interesującej, dla mnie odkrywczej publikacji. Historyk badający dzieje współczesne ziemi sanockiej pan Andrzej Romaniak polecił mi "Powiat sanocki w latach 1944-1956" pod redakcją Krzysztofa Karczmarskiego i swoją. Są to materiały konferencyjne, referaty przedstawiające dzieje społeczno-polityczne powiatu sanockiego.Publikacja ta była jedną z pierwszych, o ile nie pierwszą, przedstawiających niezakłamany obraz naszej powojennej rzeczywistości. Proces zdobywania i umacniania władzy, opis lokalnych uwarunkowań wstrząsnęły mną. Wydawało mi się, że znam dzieje naszej ziemi. Niestety, myliłam się. Ta książka ukazała mi świat nie do zaakceptowania, niewyobrażalne okrucieństwo i bestialstwo ale jednocześnie pokazała bohaterstwo ludzi, którzy nie mogli pogodzić się z światem stworzonym przez utrwalaczy władzy ludowej. Jest to praca naukowa ale czyta się ją jednym tchem. Referaty są niezmiernie interesująca ale równie ważne są setki przypisów, odnośników do akt.
Książka została wydana staraniem Muzeum Historycznego w Sanoku i IPN Oddział w Rzeszowie. Najtaniej można ją nabyć w księgarence muzealnej, kosztuje tylko 30 zł. Zresztą polecam tego rodzaju sklepiki z książkami. Tam przeważnie są prawdziwe skarby, niezmiernie interesujące wydawnictwa, które niewiele kosztują, a są skarbnicą wiedzy o regionie. Przeważnie ładnie wydane tak jak i "Powiat sanocki w latach 1944-1956": twarda okładka, dobry papier, książka jest szyta więc może nam służyć długie lata. To moim zdaniem jest ważne, gdyż non stop do tej publikacji zaglądam poszukując informacji o interesujących mnie zagadnieniach. Muszę przyznać, że ten zbiór referatów to świetna ściąga dla przewodników. Moim zdaniem to lektura obowiązkowa, książka, którą mogę polecić wszystkim miłośnikom regionu, nie tylko tym zainteresowanym historią współczesną. Ona bowiem pozwala nam zrozumieć powojenną rzeczywistość. To taki "odkłamiacz" mitów stworzonych m.in.przez Gerharda.

Spis treści
Wstęp
Jakub Izdebski "Zarys sytuacji społeczno-gospodarczej w powiecie sanockim w latach 1944-1956"
Tomasz Bereza "Kolektywizacja wsi w powiecie sanockim w latach 1948-1956"
Ks. Henryk Borcz "Dekanat sanocki w latach 1944-1956"
Krzysztof Kaczmarski "Kadra kierownicza sanockiej bezpieki w latach 1944-1956. Próba charakterystyki"
Dariusz Byszyk "Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej w Sanoku w latach 1944-1956"
Janusz Borowiec "Areszt i więzienie w Sanoku w latach 1944-1956"
Mariusz Krzysztofiński "PPR w powiecie sanockim w latach 1944-1956"
Paweł Fornal "Sanockie struktury Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" (1945-1949). Geneza, działalność, likwidacja
Andrzej Romaniak "Powstanie, działalność i likwidacja antykomunistycznego oddziału partyzanckiego NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda"
Robert Witalec "Działalność UB wobec podziemia ukraińskiego w powiecie sanockim (1944-1947)
Notki o Autorach
Wykaz skrótów
Indeks osób
Indeks miejscowości


Tytuł: "Powiat sanocki w latach 1944-1956"
Redakcja: Krzysztof Kaczmarski i Andrzej Romaniak
Wydanie: I
Stron: 431
ISBN: 978 83 60380-13-0
Wydawnictwo: Muzeum Historyczne w Sanoku, IPN Oddział w Rzeszowie
Rzeszów-Sanok 2007

Chciałabym Wam przedstawić fragment artykułu Andrzeja Romaniaka "Powstanie, działalność i likwidacja antykomunistycznego oddziału partyzanckiego NSZ pod dowództwem Antoniego Żubryda". To ten historyk podjął się jako pierwszy odkłamania dziejów oddziału Żubryda. Wszyscy historycy np. dr. Basak czy dr Motryka pisząc swoje prace opierają się na badaniach Andrzeja Romanika. Prawdę powiedziawszy jestem prywatnie bardzo wdzięczna panu Romaniakowi za pomoc i to iż włożył dużo wysiłku abym mogła zrozumieć to co działo się u nas w okresie powojennym.

str. 273
"Okoliczności powstania i działalności antykomunistycznego oddziału partyzanckiego pod dowództwem Antoniego Żubryda nie doczekały się dotychczas rzetelnego zbadania i opracowania. Przez cały okres tzw. Polski Ludowej Żubryd przedstawiany był jako krwawy watażka stojący na czele zwykłej grupy bandyckiej, w terminologii ubeckiej zwanej "bandą terrorystyczno-rabunkową NSZ". Do ugruntowania tego przekonania w społeczeństwie przyczyniła się powieść Jana Gerharda "Łuny w Bieszczadach" oraz zrealizowany na jej podstawie film Ewy i Czesława Petelskich "Ogniomistrz Kaleń".
Do zafałszowania prawdy historycznej dopomogły także prace koncesjonowanych miejscowych historyków lub historyków amatorów, powstające często na zamówienie czynników partyjnych. Publikacje te miały podłoże czysto ideologiczne, powstały gównie na podstawie materiałów zgromadzonych i wytworzonych przez aparat represji i relacji funkcjonariuszy tego aparatu. Zawarte w nich dane nie były weryfikowane. Co gorsza, informacje, które nie miały odniesienia do rzeczywistości, były bezkrytycznie powielane przez innych autorów. 1. Głównym zarzutem mającym zdyskredytować "żubrydowców'' były kradzieże, rozboje, morderstwa i rabunki, których jakoby się dopuszczali. Skutkiem owych publikacji jest to, że jeszcze dzisiaj zdarza się, iż niektórzy uważają oddział Antoniego Żubryda za bojówkę UPA !
W ostatnich latach podjęto próby weryfikacji najnowszej historii i likwidacji białych plam2, lecz proces ten nadal napotyka trudności. Temat ten, szczególnie na Sanocczyźnie, wywołuje bowiem wciąż duże emocje, a oceny działalności oddziału Antoniego Żubryda różnią sie diametralnie. Argumenty zarówno jego zwolenników, jak i przeciwników są zwykle przede wszystkim emocjonalne i wynikają, jak wspomniano, z braku obiektywnego, całościowego opracowania dotyczącego powstania, działalności i likwidacji antykomunistyczego oddziału zbrojnego pod dowództwem Żubryda. Pierwszą próbą takiego całościowego ujęcia tematu jest niniejszy artykuł."

"1.Należy wymienić następujące publikacje: B. Gajewski, A. Bata "Na tropach Żubryda", "Podkarpacie. Tygodnik Polskiej Partii Robotniczej" 1987, nr2-11 (836-845). Jest to cykl wyjątkowo tendencyjnych i napastliwych artykułów; B. Gajewski "Samozwańczy major Antoni Żubryd" praca nieopublikowana; idem, "Antoni Żubryd. Od legendy do dokumentów", Sanok 1998. Na te prace powołuje się Andrzej Brygidyn: idem "Życie polityczne [w] Sanok - dzieje miasta", red. F. Kiryk, Kraków 1995, s. 758-759, 769; idem, Sanok. "Między wojną, a stanem wojennym" , Sanok 1999, s.11-12. Na opracowanie Benedykta Gajewskiego "Antoni Żubryd. Od legendy do dokumentów" powoływał się w trakcie swego procesu w 1999 r. zabójca Antoniego Żubryda - Jerzy Vaulin, przywołując na swoją obronę zawarte w nim treści. Zob.: Archiwum Sądu Okręgowego w Krośnie [dalej: ASOK], sygn. II K3/99. Akta sprawy przeciwko J. Vaulinowi, t.3, Protokół rozprawy głównej z dn. 15 XII 1999, k.596. Oprócz wymienionych publikacji na temat działalności oddziału Żubryda ukazywały się głównie artykuły prasowe, mniej lub bardziej wartościowe, przeważnie powielające wiadomości zawarte w pracach wymienionych autorów."


"Bieszczady Bukovske vrchy Przewodnik" - lucyna - 18-04-2011 05:47 AM

Wczoraj wyciągnęłam z czeluści półki przewodnik Tomasza Darmochwała "Bieszczady Bukovske vrchy". Przejrzałam go i prawdę powiedziawszy dość długo dumałam nad zagadnieniem: który przewodnik powinnam polecać naszym Kolegom, którzy rzadko bywają w Bieszczadach lub po raz pierwszy wybierają się tu, a którzy chcieliby uzyskać rzetelną wiedzę na temat szlaków i ścieżek spacerowych. Wynik przemyślunku zaskoczył mnie samą. Właśnie ten. Gdybym miała wybrać najbardziej niedocenianą, bardzo obszerną publikację dotyczącą turystyki pieszej to wskazałabym na to III rozszerzone wydanie tej książki. Dlaczego? Niech na to pytanie odpowie spis treści tej publikacji:
Wiadomości ogólne
Znakowane szlaki piesze - Polska
Znakowane szlaki piesze - Słowacja
Ścieżki dydaktyczne i spacerowe
Trasy piesze nieoznakowane
Trasy drogowe - Polska
Trasy drogowe - Słowacja
Bieszczady aktywnie
Wiadomości praktyczne
Bibliografia
Indeks nazw geograficznych
Panoramy
Nie ma na rynku obszerniejszego opracowania, w każdym bądź razie ja z takim nie spotkałam się. To jest swoiste kompendium wiedzy, gdyż obok opisu przebiegu szlaków i tras drogowych mamy dużo informacji o poszczególnych miejscowościach, atrakcjach, rezerwatach itd. Właśnie bogactwo i dokładność opracowania informacji krajoznawczych jest to największy walor tego przewodnika. Nie zapominajmy, że mamy do czynienia z książką wydaną w 2005 r, aktualizację zakończono w maju tegoż roku. Od tego czasu wydano kilka znakomitych przewodników, przede wszystkim napisanych przez tubylców ale mimo to praca pana Darmochwała wyróżnia się z ogółu. Część najobszerniejsza to opis sieci szlaków pieszych wytyczonych przez PTTK. Autor w sposób szczegółowy przedstawia daną trasę, mówi o jej dokładnym przebiegu, skali trudności, przekazuje dość dokładne informacje o mijanych miejscowościach, szczytach, przetacza informacje z drogowskazów, zwraca uwagę na walory przyrodnicze i historyczne mijanych miejsc. Czy Autor nie popełnił drobnych błędów? Ponoć sporo, kiedyś ów przewodnik szczegółowo analizowali kandydaci na przewodników. Dużym plusem publikacji jest część poświęcona Bukovskim vrchom, przebiegowi szlaków i dróg. Choćby dla tej części przewodnik warto kupić.
Przeglądając po raz któryś tam przewodnik odkryłam na nowo. Moim zdaniem powinien znaleźć swoje honorowe miejsce w rzędzie polecanych przez nas publikacji.
Minusem tej publikacji jest brzydka szata edytorska, szczególnie drażnią mnie niechlujne, małe, czarnobiałe, zamazane zdjęcia. Na szczęście są dwie wkładki z fotografiami kolorowymi pokazujące piękno bieszczadzkiej przyrody i niektóre walory turystyczne Bukovskich vchów.
Szczególnie interesujące są zdjęcia portrety zwierzaków np. rysia, jelenia w ekotypie karpackim autorstwa Macieja Grzegorzeka.
Spojrzałam na drugą stronę kartki tytułowej, a tu ... Ale numer. "Żadna część ani całość tej publikacji nie może być bez pisemnej zgody Wydawcy powielana, reprodukowana, przenoszona na inne nośniki bądź przechowywana w jakiejkolwiek bazie danych i udostępniona w internecie".
No i narobiłam bigosu

Autor: Tomasz Darmochwał
Tytuł: "Bieszczady Bukovske vrchy Przewodnik"
Wydanie III rozszerzone
Stron: 336
ISBN: 83-88859-22-6
Wydawnictwo: Agencja "TD"
Warszawa 2005

Przepiszę fragment jednego z podrozdziałów "Do bazy studenckiej "Rabe"
"Kolor żółty
Szlak zaczyna się i kończy przy czerwonym Głównym Szlaku Beskidzkim, stanowiąc wariant pozwalający na dotarcie do bazy namiotowej i skorzystanie z jedynego noclegu na długiej trasie Komańcza-Cisna.

Szlak czerwony - Baza Rabe 1/3 0.30/0.40
Baza Rabe - Jaworne 6/3 1.45/1.15
Razem 7/6 2.15/1.55

Odejście od szlaki czerwonego biegnącego grzbietem pomiędzy Chryszczatą, a przełęczą Żebrak znajduje się ok. 40 min. marszu na południe od Chryszczatej (strzałka s. 39). Znajduje się tu żółty znak początku ścieżki spacerowej. Początkowo idziemy dość wygodnie w kierunku południowo-wschodnim. Po lewej nieopodal widokowa łączką. Roztacza się stąd panorama w kierunku wschodnim, na pobliskie ramiona opadające od masywu Chryszczatej, rozcięte doliną potoku Rabiego, oraz położone za doliną Jabłonki wzniesienia należące do tzw. "grzebienia baligrodzkiego", czyli schodzący ku Baligrodowi fragment pasma Łopiennika i Durnej.
W dalszej części zejścia nieco stromo, przez las bukowo-jodłowy. Mijamy krzyż upamiętniający nieznanych żółnierzy poległych w 1915 r. (fot.nr 50). Z bocznego grzbietu schodzimy na stok i do jaru potoku (20 min). Dalej wzdłuż potoku, w dół bardzo błotnistą i rozjeżdżoną drogą zwózkową. Po 30 min. od początku trasy docieramy do bazy studenckiej. Tu tablica z zestawieniem czasów przejść, które warto znać.
= Drogowskazy: Baligród - 2.30 h, Rabe PKS - 1.45 h, Jabłonki- 2 h, przeł. Żebrak 0.45 h, Wola Michowa - 2.15. h, Mików - 2.45 h, Duszatyn (p. Mików) - 3.30 h, Jabłonki PTSM - 3.30 h, Łopiennik - 5.30 h, Łopienka (Studencka Baza Namiotowa) - 6.30 h, szlakiem żółtym i czerwonym - Chryszczata 1.45 h, Jez. Duszatyńskie - 2.15 h, Duszatyn (p. Chryszczatą) - 3 h, Komańcza - 4.45 h, Jaworne - 1.45 h, Wołosań - 2 h, Cisna - 5 h".


"Przyroda Bieszczadzkiego Parku Narodowego" - lucyna - 22-04-2011 06:23 AM

Ta książka powinna być w biblioteczce każdego Bieszczadoluba. "Przyroda Bieszczadzkiego Parku Narodowego" Tomasza Winnickiego i Bogdana Zemanka doczekała się co najmniej dwóch wydań (w każdym bądź razie ja posiadam dwa). Mi osobiście podoba się wersja dwujęzyczna polsko-angielska wydana z okazji 30-lecia Bieszczadzkiego Parku Narodowego w 2003 r. Wizualnie jest naprawdę ładna. Twarda oprawa, dobry papier, liczne ciekawe fotografie to plusy. Cenowo jest bardzo konkurencyjna, z tego co pamiętam kosztuje 14 zł. Pod względem merytorycznym chyba nie muszę mówić iż stoi na bardzo wysokim poziomie. W porównaniu z innymi przewodnikami po naszym parku narodowym wydawanymi przez komercyjne wydawnictwa jest klasą sama dla siebie. Ciągle tę książkę polecam Gościom. Część z nich ma pewne problemy z przyswajaniem sobie wiedzy mówiąc iż jest napisana zbyt trudnym, fachowym językiem. Moim zdaniem to kompendium wiedzy więc czasami warto przysiąść i doszkolić się w biologicznej terminologii.

Spis treści:
Od autorów
Wstęp
Zarys historii naturalnej bieszczadzkiej przyrody
Utworzenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i etapy jego rozwoju
Przyroda BdPN
- Położenie, rzeźba i sieć rzeczna
- Budowa geologiczna
- Gleby
- Klimat
- Szata roślinna BdPN
*Pozycja fotogeograficzna Bieszczadów
*Piętra roślinności
*Zbiorowiska roślinne "krainy dolin"
*Roślinność leśna
*Zbiorowiska roślinne połonin
*Flora-rośliny naczyniowe
*Flora-rośliny niższe
- Świat zwierząt BdPN
*Fauna-bezkręgowce
*Fauna-zwierzęta kręgowe
Ochrona przyrody BdPN
- Bieszczadzki Park Narodowy w systemie ochrony przyrody w Polsce i na świecie
- Międzynarodowy rezerwat Biosfery "Karpaty Wschodnie"
- Plan ochrony Bieszczadzkiego Parku Narodowego i otuliny
- Zagrożenie zasobów i procesów przyrodniczych
- Koncepcja rozwoju BdPN
- Edukacja ekologiczna
Człowiek, a przyroda w Bieszczadach
- Zarys historii człowieka i jego wpływu na przyrodę w Bieszczadach oraz ich otoczeniu
- Turystyka
Bibliografia
Autorzy fotografii

Tytuł: "Przyroda Bieszczadzkiego Parku Narodowego"
Autor: Tomasz Winnicki, Bogdan Zemanek
Wydanie:
Stron: 176
ISBN: 83-88505-21-1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ustrzyki Dolne 2003


str. 132-133

"Międzynarodowy Rezerwat Biosfery "Karaty Wschodnie"
Powołany przez UNESCO w 1992 roku Międzynarodowy Rezerwat Biosfery "Karpaty Wschodnie" (MRB"KW") objął obszary przygraniczne Polski i Słowacji. W Polsce w jego skład weszły: Bieszczadzki Park Narodowy - o powierzchni 27 065,12 ha, Park Krajobrazowy Doliny Sanu - o powierzchni ok. 36 000 ha i Park Krajobrazowy Ciśniańsko-Wetliński - o powierzchni ok. 46 000 ha, a po stronie słowackiej status rezerwatu biosfery uzyskał Chroniony Krajobrazowy Obszar "wschodnie Karpaty" o powierzchni ok. 40 000 ha.
Aktualnie obszar BdPN został nieznacznie powiększony, a po stronie słowackiej w 1997 roku utworzono w granicach rezerwatu biosfery Park Narodowy "Połoniny".
Do MRB "KW" przylegał po stronie ukraińskiej rezerwat "Stużica", który w okresie, gdy powoływano MRB "KW" był jednym z pięciu terenów chronionych wchodzących w skład "Zapowiednika - Karpaty Wschodnie" z siedzibą w Rachowie.
Należy nadmienić, że w tamtym okresie popierana była przez naukowców lwowskich koncepcja utworzenia trójpaństwowego rezerwatu, w którego skład miałby wejść ze strony ukraińskiej rezerwat "Stużica". Działania te najpierw zaowocowały utworzeniem parku Krajobrazowego "Stużica" z niezależną administracją, następnie przekształceniem go w Użański Park Narodowy i włączeniem w skład MRB "KW". Ponad to do MPB "KW" został dołączony, po stronie ukraińskiej nowo utworzony Nadsański Park Krajobrazowy. Obecnie MRB "KW" składa się z sześciu jednostek ochronnych przylegających do siebie na terytoriach trzech państw Polski, Słowacji i Ukrainy.
Od kilku lat współpraca trzech państw dotycząca doskonalenia metod ochrony przyrody w tej części Karpat Wschodnich rozwijała się intensywnie. Między innymi dotyczy ona opracowywanych przez wszystkie strony wieloletnich planów ochrony. BdPN w tej dziedzinie ma wysokie osiągnięcia (Winnicki 1993). Doskonaleniu współpracy w istotny sposób służy międzynarodowa konferencja pt. "Ochrona zasobów przyrodniczych Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie" organizowana corocznie w Ośrodku Naukowo-Dydaktycznym BdPN w Ustrzykach Dolnych. Umożliwia ona wymianę informacji i doświadczeń, sprzyja tworzeniu wspólnych programów badawczych. Wymianie informacji naukowej służą również wydawane przez BdPN "Roczniki Bieszczadzkie", w których, między innymi, publikowane są materiały z konferencji. [...]"



"Huta Polańska Dzieje ośrodka duszpasterskiego 1904-2003" - lucyna - 23-04-2011 05:24 AM

Huta Polańska to nieistniejąca wieś znajdująca się w pobliżu pasma granicznego w Beskidzie Niskim. Turystom znana jest przede wszystkim jako interesujące miejsce przez które przebiega szlak niebieski i ze schroniska Hajstra. Miłośników historii regionu ciekawią jej dzieje, to była enklawa polskości wśród Łemków. Mi kojarzy się z naszą bieszczadzką Łopienką, także w Hucie Polańskiej pozostała świątynia, która została uratowana dzięki staraniom jednego człowieka księdza Jana Delekty. Książeczka o której chcę Wam opowiedzieć to taki mini zarys monograficzny miejscowości i kościoła pw. św. Jana z Dukli. Autor w swoim opracowaniu opowiada nam o dziejach wsi, trudach związanych najpierw z budową świątyni, a potem z jej odnowieniem, o placówce duszpasterskiej i ośrodku życia religijnego "Betania". Sięga do źródeł m.in do dokumentów znajdujących się w Archiwum Archidiecezjalnym w Przemyślu, Archiwum Diecezji Rzeszowskiej, korzysta z zasobów biblioteki Ośrodka Archiwów, Bibliotek i Muzeów Kościelnych przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim prezentując nam losy ośrodków kultu: kaplicy publicznej i kościoła wzniesionego w latach 1936-1939. W opracowaniu znajdują się m.in. wykazy: gospodarstw Hurty Polańskiej z 1939 r i mszy świętych z lat 1991-2002. Ozdobą tej publikacji jest wkładka ze zdjęciami, w tym archiwalnymi i prezentującymi etapy odbudowy kościoła.
Warto zapoznać się z dziejami kościoła. Jeżeli nie macie dostępu do książeczki to polecam stronę internetową
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty&ID=438

Spis treści
Słowo Biskupa Rzeszowskiego
Przedmowa
Wstęp
Zarys dziejów wsi
Ośrodki życia religijnego
Placówka duszpasterska
Dom duszpasterski "Betania"
Zakończenie
Wykaz skrótów
Bibliografia
Aneks

Tytuł: "Huta Polańska Dzieje ośrodka duszpasterskiego 1904-2003"
Autor: ks. Sławomir Zych
Wydanie: I
Stron: 103
ISBN: 83-89326-25-6
Wydawnictwo: Poligrafia Wyższego Seminarium Duchownego w Rzeszowie
Rzeszów 2003

Fotogaleria
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/miejscowosci&ID=47

"Zarys dziejów wsi" str. 17-18
"[...] Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości (1918) w Hucie Polańskiej usytuowano placówkę Straży Granicznej podlegającą komisariatowi w Krempnej. W latach międzywojennych ważną rolę w życiu wsi odgrywała szkoła. Była ona jednoklasowa. Wiadomo, że w 1029 r. uczyła w niej bliżej nieznana nauczycielka, która prowadziła również katechizację dzieci. Podobna sytuacja panowała w następnych latach. W 1938 r. Kuria Biskupia ob. łac. w Przemyślu udzieliła misji kanonicznej do nauczania religii miejscowemu nauczycielowi Rudolfowi Batorowi. W 1940 r. w szkole prowadził zajęcia polski nauczyciel Urbański, uciekinier z Kresów wschodnich, okupowanych przez Sowietów.
Wraz z wybuchem II wojny światowej rozpoczął się ostatni okres w dziejach wioski. walki obrony polskiej z niemieckimi dywersantami i wojskami słowackimi w okolicach Huty Polańskiej trwały już 2 IX 1939 r. ,a w dzień później (3 IX) 1 kompania batalionu Obrony Narodowej "Rzeszów" por. Mariana Pobożniaka dokonała udanego wypadu na oddziały słowackie w Hucie, zmuszając je do wycofania się za granicę. W wyniku walk w dniach 7-9 IX Huta Polańska znalazła się pod okupacją niemiecką. Wtedy to zniszczono prawdopodobnie budynek polskiej Straży Granicznej, ponieważ Niemcy urządzili strażnicę Grenschutzu w szkole i dopiero ok. 1941 r. przenieśli się do nowo wybudowanej tzw. "Kasarnii".
W czasie okupacji przez Hutę przebiegał szlak kurierski, którym przedostawali się na Słowację, a następnie na Węgry żołnierze WP, a także kurierzy władz polskich na emigracji. prowadził on z Nowego Żmigrodu przez lasy Doliny Hałbowskiej z ominięciem Krempnej przez Łan do Huty Krempskiej, a dalej przez Wielki Las i Głębokie do Huty Polańskiej. Miejsca noclegowe mieściły się w domach Władysława i Jana Adamskich oraz Józefa Zagórskiego. Niekiedy korzystano z domu Jana Zięby. Szlak zwano "Korytarzem", przeszło nim szczęśliwie ok. 400 osób. Funkcjonował on do jesieni 1944 r., funkcję przewodnika pełnili w nim m.in. bracia Adamscy i Jan Zięba z Huty Polańskiej.
Rok 1944 przyniósł zagładę wsi. W wyniku walk o Przełęcz Dukielską od 8 IX do 15 I 1045 . uległa zniszczeniu zabudowa miejscowości z wyjątkiem kilku domów. Na czas działań wojennych mieszkańcy wsi zostali wysiedleni przez Sowietów do Lubatowej k. Rogów. Po zakończeniu działań wojennych do Huty powróciły rodziny Maciejczyków, Frankiewiczów i Ziębów, jednak w wyniku rozporządzeń władz dotyczących pasa przygranicznego z 1947 r. opuściły one miejscowość."



Jak ładna jest to okolica możecie przekonać się czytając dzisiejszą relację Kolegi z naszego Forum
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=3619 Smile


"Ikonografia świąt z liczby dwunastu" - lucyna - 24-04-2011 05:44 AM

Skończyłam czytać książki, które niedawno dostałam. Mam pewien niedosyt. Ładnie wydana "Ikonografia świąt z liczby dwunastu" Jarosława Charkiewicza jest niewątpliwie ciekawa ale ja spodziewałam się czegoś innego. Autor oparł się w tej publikacji na aspekcie teologicznym ikony. Opracowanie to próba wprowadzenia czytelnika w świat dogmatyki i wiary. To duchowe przedstawienie ikon, próba zrozumienia sacrum. Jarosław Charkiewicz niewiele uwagi poświęca technikom wykonania ikony, temu co prof. Karol Klauza nazywa hermaneją. Niewątpliwym plusem drugiego poprawionego i przeilustrowanego wydania "Ikonografii świat z liczby dwunastu" są ilustracje. Przedstawiono tu ponad sto reprodukcji ikon z różnych obszarów kulturowych i powstałych w różnym czasie. Są tu ruskie, rosyjskie, greckie, św. Rublowa, z Kaerlii, fińskie, współczesne z USA, ukraińskie itd.

Mamy tu przedstawione prazniki:
Ikona Narodzenia Bogarodzicy
Ikona Wprowadzenia Bogarodzicy do Świątyni
Ikona Zwiastowania Bogarodzicy
Ikona Narodzenia Jezusa Chrystusa
Ikona Spotkania Pańskiego
Ikona Chrztu Pańskiego
Ikona Przemienienia Pańskiego
Ikona Wjazdu Pańskiego do Jerozolimy
Ikony Zmartwychwstania Pańskiego
*Ikona Zstąpienia Chrystusa do Otchłani
Ikona Niewiast przy Pustym Grobie
Ikona Wniebowstąpienia Pańskiego
Ikona Pięćdziesiątnicy
Ikona Zaśnięcia Bogurodzicy
Ikona Podwyższenia Krzyża Pańskiego
Jest także słowniczek wybranych terminów.
Każdy rozdział poprzedza Troparion i Kontakion.
Książka dzięki temu, ze część kosztów nakładu pokryli sponsorzy jest tania. Na pewno godna polecenia wszystkim miłośnikom ikonografii i historii sztuki.

Tytuł: "Ikonografia świąt z liczby dwunastu"
Autor: Jarosław Charkiewicz
Wydanie: II
Stron: 95
ISBN: 978-83-60311-09-7
Wydawnictwo: Warszawska Metropolia Prawosławna
Warszawa 2007


"Ikona Narodzenia Bogurodzicy
8/21 wrzesień

Troparion (ton 4) Narodzenie Twoje, Bogurodzico Dziewico,
radość ogłosiło całemu światu, z Ciebie bowiem
zajaśniało Słońce sprawiedliwości, Chrystus Bóg nasz,
i likwidując klątwę dał błogosławieństwo,
i niszcząc śmierć darował życie wieczne.

Kontakion (ton 4)
Joachim i Anna wyzwolili się z hańby bezdzietności,
a Adam i Ewa ze zniszczenia śmierci, Przeczysta,
w świętym zrodzeniu Twoim. Świętując owe wyzwolenie
i lud Twój wybawiony z osądzenia za grzechy woła do Ciebie:
Niepłodna rodzi Bogurodzicę i Karmicielkę życia naszego".

Narodzenie Bogurodzicy jest pierwszym świętem cerkiewnego roku liturgicznego, z liczby dwunastu świąt. Należy do świąt nieruchomych. Poświęcone jest narodzeniu Bożej wybranki, mającej stać się matką Zbawiciela. Święto zostało ustanowione w IV w.
O narodzeniu Bogarodzicy dowiadujemy się z apokryficznych ewangelii Jakuba i Pseudo-Mateusza. Najstarsze przedstawienie ikonograficzne pochodzi z VI w. Początkowo, aż do XI-XIV w ikonografia tego święta była zwarta i ograniczała się do przedstawienia kilku głównych postaci, później liczba osób i szczegółów występujących na ikonach zwiększyła się.
Ikona Narodzenia Matki Bożej stwarza wrażenie jakby wyraźnie różniła się z liczby dwunastu świąt. Cechuje ją ludzki charakter przedstawienia tego wydarzenia. Nie jest ona bowiem odzwierciedleniem dogmatycznej treści święta, lecz wprowadza nas w krąg rodziny Joachima i Anny. Ikona ta czyni odbiorcę współuczestnikiem radosnego wydarzenia narodzenia Marii - "owocu najczystszego". Spełnienie długoletniego oczekiwania dzieciątka - narodzenia Bogurodzicielki jest uświęceniem nie tylko domu Joachima, ale i całego wszechświata.
Scena Narodzenia przedstawiana jest w domu św. Joachima. Umieszczona jest ona w różnych miejscach - Nazarecie (ojczyźnie Joachima), Betlejem (rodzinnej miejscowości św. Anny) lub Jerozolimie. Ikonograficznie składa się ona z dwóch scen. Pierwsza zasadnicza przedstawia chwilę po narodzeniu. Druga, poboczna (która w ikonografii pojawiła się dopiero w XV w) ukazuje wizerunek św. Joachima i św. Anny z Marią na kolanach. Niektóre zamiast drugiej ze scen, w znajdującej się na dalszym planie komnaty widzimy scenę pocałunku Joachima i Anny przy Złotej Bramie. Zwykle jednak siedzą oni na swego rodzaju tronie i rozmawiają, wspólnie trzymając na ręku Marię. [...]


"Obszary chronione województwa podkarpackiego" - lucyna - 25-04-2011 05:41 AM

Obszary chronione województwa podkarpackiego" praca zbiorowa pod redakcją Krzysztofa Staszewskiego i Jacka Szarka to kompendium wiedzy o przyrodzie naszego regionu i terenach objętych różnymi formami ochrony. Ta monografia wyróżnia się in plus piękną szatą graficzną i wiarygodnością. Autorzy opracowując tę książkę sięgnęli do źródeł, do operatów i planów ochrony dzięki temu mamy aktualne, wiarygodne informacje.
Współautorami książki są: Andrzej Czaderna, Ryszard Hałgas, Edward Marszałek, Narcyz Piórecki, Grzegorz Sitko, Adam Szary, Zbigniew Wiatrak, Krzysztof Zieliński, konsultacja prof Zygmunt Wnuk. Książka jest starannie wydana,w twardej oprawie, na doskonałym papierze, bardzo, bardzo bogato ilustrowana, większość zdjęć jest autorstwa Jacka Szarka, wykorzystano także fotografie Kolegów lub byłych kolegów ze starego forum: Ryszarda Hałgasa, Edwarda Marszałka, Grzegorza Sitko, Zbigniewa Wiatraka, Damiana Nowaka, Adama Szarego.

Spis treści:
Wstęp
Podkarpacie pod ochroną
Bieszczadzki Park Narodowy
Magurski Park Narodowy
Parki Krajobrazowe
Obszary chronionego krajobrazu
Rezerwaty przyrody
Pomniki przyrody
Użytki ekologiczne, stanowiska dokumentacyjne, zespoły przyrodniczo-krajobrazowe
MATURA 2000 na Podkarpaciu
Międzynarodowy Rezerwat Biosfery "Karpaty Wschodnie"
Obszar funkcjonalny "Zielone Karpaty"
Arboretum i Zakład Fizjologii w Bolestraszycach
Rośliny chronione
Podkarpackie lasy
Turystyka na obszarach chronionych
Literatura
Podkarpacka przyroda w internecie
Skorowidz obszarów chronionych

Tytuł: "Obszary chronione województwa podkarpackiego"
Praca zbiorowa pod redakcją Krzysztofa Staszewskiego i Jacka Szarka
Wydanie: I
Stron: 192
ISBN: Pro Carpathia http://www.procartpathia.pl
Rzeszów



Rozdział poświęcony roślinom chronionym przygotował Adam Szary, botanik BdPN. Bardzo lubię prowadzone przez Niego szkolenia. Są niezwykle interesujące, a Adam nam "wciska wiedzę" bezboleśnie. Także ten wykład mimo, że trąci troszeczkę "naukowością" jest niezmiernie interesujący i "porządkujący" wiedzę.

"Rośliny chronione stanowią ważny wskaźnik waloru przyrodniczego szaty roślinnej. Wartość flory pod tym względem wyznacza nie tylko liczba gatunków, ale również ich specyfika - np. obecność gatunków wysokogórskich, dysjunktywnych czy wschodniokarpackich. Charakter roślinności na danym terenie określa między innymi udział roślin typowych dla poszczególnych siedlisk: lasów mezofilnych czy łęgowych, suchych muraw i łąk świeżych czy też mokradeł i torfowisk. Ciekawej informacji może dać także pospolitość występowania niektórych gatunków chronionych, które w innych częściach kraju występują jako unikatowe składniki flory. Najlepiej rozpoznana jest flora dotycząca regionu bieszczadzkiego, gdzie świat roślin prezentuje równocześnie najwyższe wartości przyrodnicze. Wśród chronionych roślin naczyniowych prawie 90 % znajduje się pod ścisła ochroną, a ponad 10 % podlega ochronie częściowej.
Rośliny zaliczane do rzadkich i bardzo rzadkich zajmują blisko 60 % wszystkich taksonów chronionych. W grupie tej znajdują się paprotniki - podejźrzon księżycowy i rutolistny, pióropusznik strusi, i widłacz alpejski oraz rośliny kwiatowe, np.: buławinik mieczolistny, gnieźnik leśny, gnidosz błotny,kosaciec syberyjski, ozorka zielona, żłobik koralowy. Wśród gatunków niezbyt często spotykanych, które zajmują 18 % chronionych roślin naczyniowych warto wymienić; śnieżyczkę przebiśnieg i śnieżycę wiosenną, mieczyk dachówkowaty, centurię pospolitą, listerię jajowatą i zarazę żółtą.
Niemałą część flory chronionej stanowią gatunki częste (11%) i pospolite (18%). Gatunki występują licznie na wielu stanowiskach, lecz ograniczone są do wąskich siedlisk.Są to np.: tojad mołdawski, cebulica dwulistna, ciemiężyca biała, omieg górski i czosnek niedźwiedzi (ograniczone do łęgów i terenów źródliskowych), paprotniki - Brauna i kolczysty ( w buczynach i jaworzynach) lub paprotka zwyczajna (ściśle związana z podłożem skalnym). Wśród pospolitych roślin chronionych występują krzewy: kalina koralowa, kruszyna pospolita i wawrzynek wilczełyko, jak również rośliny zielne m.in.: barwinek pospolity, kopytnik pospolity, marzanka wonna, liczydło górskie, podrzeń żebrowiec, pierwiosnka wyniosła, goryczka trojściowa czy podkolan biały. [...]"
"Niemałą część flory chronionej stanowią gatunki częste (11%) i pospolite (18%). Gatunki częste występują licznie na wielu stanowiskach, lecz ograniczone są do wąskich siedlisk. Są to np.: tojad mołdawski, cebulica dwulistna, ciemiężyca biała, omieg górski i czosnek niedźwiedzi (ograniczone do łęgów i terenów źródliskowych), paprotniki - Brauna i kolczysty ( w buczynach i jaworzynach) lub paprotka zwyczajna (ściśle związana z podłożem skalnym). Wśród pospolitych roślin chronionych występują krzewy: kalina koralowa, kruszyna pospolita i wawrzynek wilczełyko, jak i rośliny zielne m.in. barwinek pospolity, kopytnik pospolity, marzanka wonna, liczydło górskie, podrzeń żebrowiec, pierwiosnka wyniosła, goryczka trojeściowa czy podkolan biały.
Interesująco przedstawia się problematyka elementu geograficznego wpisanego w listę roślin chronionych. Blisko 10 % gatunków naczyniowych stanowią taksony wschodniokarpackie, m.in.: arnika górska, groszek wschodniokarpacki, lulecznica karpacka, tojad kosmatoowockowy, goździk skupiony, ciemiężyca biała. Z punktu widzenia specyfiki geograficznej regionu jest to bardzo istotna grupa, zwykle nie występująca poza Bieszczadami. Ciekawą listę gatunków pod względem geograficznym stanowią również tzw. gatunki dysjunktywne tj. o przerwanym zasięgu występowania. W przypadku tego regionu są to nieomal wyłącznie rośliny związane z wysokimi partiami gór. Występują oprócz Bieszczadów np. dopiero w Tatrach (zawilec narcyzowy, rojnik górski, pierwiosnek Hallera), w Tatrach i Gorcach (skalnica gronkowa, pełnik europejski i dzwonek piłkowany), Tatrach i Pieninach (zerwa kulista), Tatrach, Gorcach i Beskidzie Sądeckim (widlicz alpejski, zaraza macierzankowa, gołek białawy[...]"



"Znikające domy O architekturze obszaru Poraż, Mokre, Morochów, Niebieszczany W obie - lucyna - 27-04-2011 07:45 AM

Przez cały czas stąpam ścieżynką wytyczoną przez grudniową konferencję, wyciągam z mojego księgozbiorku interesujące publikacje. Prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się, że będzie tego aż tak dużo. Dziś dosłownie pochłonęłam niezmiernie interesującą książeczkę "Znikające domy O architekturze obszaru Poraż, Mokre, Morochów, Niebieszczany W obiektywie i opowieści" wydaną w ramach projektu "Mieszkać twórczo..." przeprowadzonego przez Stowarzyszenie na Rzecz Odnowy i Współistnienia Kultur "Sałasz". Prawdę powiedziawszy zaciekawiło mnie samo stowarzyszenie, niewiele o nim wiem, szukałam informacji w internecie, przeczytałam rozdzialik w tej publikacji ale nadal ów Twór wydaje mi się dość zagadkowy. W naszym bieszczadzkim, dość rozplotkowanym światku o nim jest cicho, mimo to, że działają dość prężnie. Cieszę się, że także postawili na edukacje młodzieży i dzieci i na uwrażliwienie ich na naszą wspólną kulturową spuściznę. Zapoznałam się tylko z częścią wydawnictwa, to książeczki ponoć jest dołączona płytka. Niestety, nie mam jej, nie zapoznam się więc z częścią projektu w obiektywie. Muszę skoncentrować się na książeczce. Jest to typowa składanka, interesujący groch z kapustą o czym przekonacie się, gdy rzucicie okiem na spis treści. Mnie zauroczyły wspomnienia starszych mieszkańców wymienionych miejscowości, opowieści o tym jak żyło się przed laty, w jaki sposób budowano domy, bawiono się, pospołu pracowano. Te okno wiedzie w przeszłość, tę sprzed konfliktu, sprzed wojny, w świat wielokulturowej społeczności. Prawdę powiedziawszy czytając tę publikację dowiedziałam się więcej o historii regionu niż z niejednego szkolenia. Książeczka jest skromnie wydana w miękkiej okładce, znajduje się w niej niewiele czarno-białych zdjęć i wkładka z kolorowymi fotografiami. Można ją było kupić latem w informacji turystycznej w Sanoku za 10 zł.

Spis treści

Wstęp

Znikające domy...- znikający krajobraz kulturowy

Co dalej?

...Bo my szukamy osób, które mogły by na poopowiadać, jak to dawniej mieszkało się w tych starych, drewnianych domach

1. "A to bajka" - w Niebieszczanach
- Rozmowa z panią Marią Gołdą
Sąsiedzi "Niebiescy" Cyganie
- Rozmowa z panem Bronisławem Pałysem
Pan Bronek o domach "niebieskich"

2. "Ba ta joj..." - w Morochowie
- Rozmowa z panią Anastazją Hryców
- Rozmowa z panią Katarzyną Sencio
- Rozmowa z panem Janem Kopką
- Rozmowa z panem Józefem Żuratem

3. W Mokrem ..."To już po starych domach..."
- Rozmowa z państwem Marią i Piotrem Sudyk
- Rozmowa z panem Izydorem Maksymem
- Rozmowa z panią Ewą Przybyłek
- Rozmowa z panią Anną Maszluch
- Rozmowa z panem Janem Kochanowskim

4. W Porażu..."Dom malutki, cieplutki był...To bajka"
- Rozmowa z panią Marią Mołczan
Rozmowa z panią Janiną Szajnowską
- Rozmowa z panem Eugeniuszem Paszkiewiczem
- Rozmowa z panem Mikołajem Przystaszem

Etnograficzny rys architektoniczny miejscowości, których dotyczył projekt

Krótka charakterystyka miejscowości, których dotyczy projekt

Aneks. Stowarzyszenie SAŁASZ. Teatr CST

Słowniczek

Przypisy

Tytuł: "Znikające domy O architekturze obszaru Poraż, Mokre, Morochów, Niebieszczany W obiektywie i opowieści"
Redakcja: Monika Serafin
Wydanie: I
Stron: 94
ISBN: brak
Wydawca: Projekt Stowarzyszenia "Sałasz"
2010

Pamięć o bieszczadzkich i beskidzkich Cyganach zanika. Szkoda, że prawie nikt tym tematem nie zajmuje się. Przepisze kilka zdań o nich z opowieści pani Marii Gołdy. str.21

"Sąsiedzi. "Niebiescy" Cyganie
- A Cyganów Pani pamięta w Niebieszczanach?
Ja tam pole miałam koło Cyganów, tam z dołu, z rodzinnego domu jeszcze. Tam krowę pasła koło samych Cyganów.
- A jak się z nimi żyło?
No, jak z Cyganami. Tam mieli takie dwie, czy trzy budki i tam leżeli, a w lecie to na polu leżeli. I co bądź ogniska robili. Oni po weselach chodzili, skrzypki mieli, i basy."

Książka jest dedykowana panu Bronkowi Pałysowi, więc postaram się przedstawić fragment Jego opowieści. str. 21-22
" [...]
- A mieli jeszcze jakieś inne instrumenty oprócz skrzypiec i basów? Jakieś tamburyny, grzechotki?
Nie, może gdzieś tam, ale ja tego nie wiem. Ja tam nie chodził, gdzie Cygany bawili się inne, ale na pewno te Nasze, to nie mieli tego. (...) Ta Cyganka to nic nie umiała robić, on umiał. Albo blacharzem był, albo patelnię umiał zrobić i jakieś kotły wylewali. ja wiem, po zakładach mięsnych. Oni te kotły malowali. Oni bardzo zdolni do tego byli: jakieś takie smarowanie, malowanie. (...) Cyganki to raniutko szły za jałmużną. , jak była ładna pogoda - to daleko, a jak taka zawieja - to blisko. Do sąsiada. To o pół litra mleka, o cztery ziemniaki poprosiła... Kobiety to wracały latem - trzecia, czwarta. A rano wyszła - piąta, czwarta. To ona poszła kilometry, ojej... Długo chodziła, a on tymczasem drzewa przyniósł z lasu i dzieci pilnował. Oni dzieci dużo mieli. (...) A ona chodziła i prosiła. Umiała po cygańsku i po polsku, po rusku i po polsku. Jak szła do Polaków to "Pochwalony" mówiła, a jak poszła do Rusnaków to "Sława Jezu Chryste". Po rusku i po cygańsku. Oni to dobrze nie wymawiali tego, ale jednak umieli. Dogadali się. Ona wracała, to w domu już nic nie robiła, zmęczona była. A jak dziecko małe miała, jak nie mogła zostawić na cały dzień - to nosiła to dziecko. Ona to jakoś to umiała, że to dziecko przy piersi było. A tę jałmużnę to do płachty zbierała. Oni nie robili zapasów. Drzewa na przykład. Każdy dzień - świeże.
- A co w zimie robili?
Ona szła za jałmużną. A on do lasu po drzewo. Ale on to tak nie na ramieniu niósł, tylko tak na plecach. On to tak nazywał [na dzieche]. On to przyniósł tak na dwa dni. I przemęczać się nie chciał.
[...]
- A sąsiedzi kłócili się między sobą, z Cyganami?
A to tak... To lało, to nie chciało się iść po drzewo do lasu... To do sąsiada. Ja do niego: Czyś ty mi woził drzewo?, Czyś ty mi narąbał?...
- A kiedy Cyganie zniknęli z Niebieszczan?
A... Niemiec to Niemiec. Ich ścigał strasznie. To żydów i Cyganów. Ale trochę się ich utrzymało u dobrych ludzi. [...]
***
Pan Bronek - o domach "niebieskich".

- A czym się różniły chaty cygańskie od domów mieszkańców Nibieszczan, na przykład od domu pana Bronka?
Bardzo marne były. My mieli kryte słomą. To dwa rodzaje były krycia: na snopki i plaskacze. U mnie i tak, i tak było. a oni. Tam coś blachy z wiadra, deska, kawałek blachy, kawałek gumy... A u gospodarzy słoma. A dachówka. To wtedy, za mojej pamięci to dwa numery pod dachówką było w Niebieszczanach. I jeden cały pod blachą. Drogo to, a tu było biednie.
- A czym się różniły te dwa sposoby robienia dachów?
Jeden był robiony w tzw. snopki. I były drążki. I to było wiązane powiąsłami do tych...dwa, trzy snopki wiązano. I to było grubo tej słomy. A jak drugi się robił - musiały być łaty z desek. I była słoma kładziona. , ale kłosami w dół. Ten dach był słabszy, ale ładniejszy. I tak, biedniejsze, kryli tymi plaskotami, a te bogatsze snopkami. A kiedy taki nowy dom pobudowali, chodzono po wsi. I każdy dał. Snopki. To już było w modzie. W zimie ciepło, a pod blachą, eternitem - zimno jak diabli. W lecie chłód, no a blacha się zaraz spiecze i zaraz w ogniu. Miał tu ule taki w lecie z Zagórza, wynajął od Nadleśnictwa plac i koło wody postawił swoją pasiekę. "Dlaczego ty te ule słomą kryjesz?" - "No bo słoma jest lepsza". I wiedział, że pod blachą to te pszczoły rozpieką się - jak w ogniu."


"Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie przewodnik, atlas mapa" - lucyna - 28-04-2011 06:07 AM

Przeważnie, gdy pada pytanie: jaki jest najlepszy przewodnik po Bieszczadach? - bez mrugnięcia okiem odpowiadamy: Rewasza. To prawda, "Bieszczady dla prawdziwego turysty" cieszą się zasłużoną opinią bardzo dobrej książki. Złośliwcy nawet dodają, że jest to brewiarz przewodników, ponoć mamy tyle wiedzy ile jest jej w tym "drukowanym przewodniku" :mrgreen:
Nie oznacza to, że nie ma na rynku innych, które można promować. Są, wybór jest naprawdę bardzo duży. Moim zdaniem warto zastanowić się komu daną książkę polecamy. Przewodniki są bowiem przeznaczone dla różnych segmentów turystycznych. "Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie przewodnik, atlas mapa" wyróżnia się in plus wśród tego rodzaju publikacji. Przede wszystkim piękną szatą graficzną, praktycznością i sposobem prezentacji naszego regionu. Jego największa zaletą jest to, że przedstawia nie tylko Bieszczady ale całe Góry Sanocko-Turczańskie. To ewenement na naszym rynku, prawie wszyscy autorzy koncentrują się na Bieszczadach i szeroko rozumianych okolicach Jeziora Solińskiego i Myczkowieckiego, co najwyżej przedstawią Sanok, Lesko i Zagórz. Tu mamy ciekawą prezentację mniej znanych, aczkolwiek przeciekawych pod względem turystycznym terenów Gór Sanocko-Turczańskich. Poza tym cieszy mnie jako przewodnika jeszcze jedna rzecz. Wreszcie ktoś przedstawił moje ukochane Góry pod względem geograficznym, hydrologicznym, geologicznym, etnograficznym itd. Chwała Autorowi za to. Następny plus to "zasady stworzenia" tej publikacji, kupując przewodnik mamy jednocześnie informator, atlas i mapę oraz kilka panoram. Bardzo podoba mi się ta formuła, jest to znakomite i praktyczne rozwiązanie dla turysty. Tym bardziej, że całość publikacji znajduje się w plastikowej okładce, a mapa jest laminowana. Plusem także są profile tras, dzięki temu niezbyt wprawny gość może zorientować się w skali trudności szlaków czy ścieżek. Minusy to: nieaktualne informacje np. w wydaniu z 2009 r. jest mowa o spływie tratwami po Sanie, kilka większych lub mniejszych błędów np. "Ślady grodzisk z czasów Chrobrego znajdują się w pobliżu Hoczwi, Szczawnego, Łupkowa i Rajskiego". Moim zdaniem Autor nie za dobrze zna teren o którym pisze. Dla kogo przeznaczony jest ten przewodnik? Sądzę, że przede wszystkim dla gości, którzy po raz pierwszy jadą w nasz region, nie znają go dobrze, a chcą nie tylko połazić po górach i pagórach ale także zamierzają zaznajomić się z walorami kulturowymi, przyrodniczymi. Wytrawni turyści znający dobrze Bieszczady i okolice raczej tę publikację odrzucą.
Jak wspomniałam jest to książka ładnie wydana, bardzo bogato ilustrowana, dziesiątki naprawdę dobrych zdjęć, niektóre ocierają się o artystyczne. Prezentacja każdego szlaku składa się z: opisu trasy, mapy przedstawiającej szlak, profilu trasy, kilku zdjęć i ciekawostek umieszczonych w kolorowej ramce. Atlas składa się z kilkudziesięciu mapek w skali 1:65 000. Są tu i 4 panoramy (mam pewien niedosyt).
Podsumowując mogę powiedzieć jedno: fajne wydawnictwo przeznaczone dla "niedzielnych turystów", którzy chcą poznać wszechstronnie nasz region i pochodzić także po niezbyt znanych terenach.

Spis treści
Jak korzystać z przewodnika
Bieszczady
Góry Sanocko-Turczańskie
Wycieczki:
1. Między Sanem, Wiarem i Strwiążem
2. W stronę połonin
3. Do najpiękniejszej drewnianej cerkwi w Polsce
4. Nad jeziora: Solińskie i Myczkowieckie
5. Z Kalwarii Pacławskiej do warownej cerkwi nad Wiarem
6. Przez lasy Słonnego i Słonnej
7. Do szybowiska w Bezmiechowej
8. Do największego bieszczadzkiego kurortu
9. Grzbietem Żukowa
10. Przez Otryt i do jaskini w Rosolinie
11. Przez mateczniki Wysokiego Działu
12. Na połoniny nad Cisną
13. Do Chatki Puchatka na Połoninie Wetlińskiej
14. Do zbiegu trzech granic
15. Przez Połoninę Caryńską
16. Po dachu Bieszczadów
17. Do dna Bieszczadzkiego Worka
Informator
Atlas
Panoramy
Skorowidz nazw geograficznych

Tytuł: "Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie przewodnik, atlas mapa"
Tekst: Piotr Krzywda
Wydanie: II
Stron: 160
ISBN: 978-83-60120-81-1
Wydawnictwo: ExpressMap
2009

Tytuł: "Bieszczady i Góry Sanocko-Turczańskie mapa laminowana"
Skala: 1: 120 000

"7. Do szybowiska w Bezmiechowej
Załuż- Przysłup- Słonny-Kamionka-Bezmiechowa Górna- Bezmiechowa Dolna
Czas przejścia ok. 5 godz., w przeciwnym kierunku ok. 4.30. Suma podejść ok. 600 m w obu kierunkach. Półdniowa wycieczka przez Park Krajobrazowy od ruin zamku "Sobień" w Załużu do ośrodka szybownictwa w Bezmiechowej Górnej. Do Załuża i Bezmiechowej autobusy PKS z Leska. Ostatnie połączenie z Załuża do Leska około 15.30, z Bezmiechowej około 18.00 (oprócz wakacji), w dni robocze ok. 20.00. W Sanoku i Lesku schroniska PTSM (w Lesku całoroczne) i kemingi, w Bezmiechowej gospodarstwo agroturystycze przy szybowisku. Na Przysłup szlak zielony, do Bezmiechowej Górnej żółty, dalej bez szlaku.
Opis szlaku zielonego z Załuża na zamek "Sobień" i na Przysłup (658 m n.p.m.) patrz trasa 6. Dotąd 1.55 godz. Na Przysłupie w prawo szlakiem żółtym i czerwonym. Za kotą 666 leśna dróżka opuszcza linię grzbietu i zaraz pnie się na Słonny (668 m n.p.m.), jeden z dwóch szczytów o tej samej wysokości i nazwie, które są najwyższymi wzniesieniami Gór Słonnych (patrz też trasa 6). Za wierzchołkiem Słonnego szlak czerwony skręca na lewo do Rakowej ( 1.00 godz.) . Dotąd z Przysłupu 1.05 godz., z powrotem 50 min. Nadal grzbietem, za znakami szlaku żółtego, przez las bukowy. Na wyraźnym siodle pod Kamionką można zejść w prawo do Bezmiechowej Górnej, z ominięciem widokowej Kamionki i szybowiska. Polecamy jednak wejście na Kamionkę (631 m n.p.m.) Z bezleśnego wierzchołka wspaniała panorama. Po wschodniej stronie teren szybowiska Areoklubu Bieszczadzkiego, a za nim rezerwat "Dyrbek" i "Buczyna w Wańkowej".
Ze szczytu Kamionki schodzimy na teren szybowiska, przy którym stoi budynek szkoły szybowcowej z hotelem i regionalną "Karczmą u Nica". Dotąd spod Słonnego 1.10 godz., z powrotem 1.20 godz. [...]".
Z ramki
"Piękny jest widok z Kamionki na południe: u dołu wzgórza i doliny z mozaika osiedli, lasów i pól, dalej pasma Żukowa i Otrytu, na prawo szczyt Stożka i Jawora, tafla Jeziora Solińskiego oraz wzniesienia Czulni i Gruszki nad Leskiem, na horyzoncie Bieszczady - gniazdo Tarnicy I Halicza, połoniny: Caryńska i Wetlińska, Smerek, Łopiennik oraz pasmo Wysokiego Działu z Chryszczatą, W kierunku północnym natomiast ciągną się grzbiety Gór Sanocko-Turczańskich z dominującym pasmem Chwaniowa."



Bezmiechową uwielbiam, wychowałam się w tej okolicy, nie ma nic piękniejszego w rejonie od szybowców nad Kamionką. W miejscowości, gdzie mieszkam nazywali ją Krzemienną.
Coś dla oczu, ośrodek i szybowce, zdjęcia Kolegi dołączone do mojej relacji
http://bieszczadzkieforum.pl/post3318.html?hilit=bezmiechowa#p3318


"Uzdrowisko Nałęczów przewodnik" - lucyna - 29-04-2011 05:54 AM

Wyjdźmy poza karpackie opłotki, załapany przeze mnie bakcyl jest tak silny iż w grudniu ściągnęłam ze strychu pudło ze starociami w postaci przewodników, informatorów, folderów, map, notatek dotyczących Lubelszczyzny. Wśród tych szaroburych wydawnictw w większości sprzed tych kiludziesięciu czy dziesięciu lat znajdowała się ładnie wydana książeczka na którą od razu zwróciłam uwagę. Przed chwilą skończyłam ją czytać. Przewodnik "Uzdrowisko Nałęczów" wydany przez Towarzystwo Przyjaciół Zakładu Leczniczego "Uzdrowisko Nałęczów" z 1998 r. nie tylko pieści oczy ale także jest świetną lekturą. Dosłownie pochłonęłam go w kilka godzin. Jest to małe kompendium wiedzy o artystyczno-literackiej tradycji Nałęczowa, o jego dziejach i zabytkach, o kurorcie, który w zamierzeniach swego twórcy Michała Góreckiego miał stać się miastem-ogrodem. Przewodnik składa się z kilku części napisanych przez Kolegów przewodników z PTTK Nałęczów. Każda przewodnicka gawęda dotyczy innego tematu. Możemy zapoznać się z dziejami samego Nałęczowa i okolicy, odbyć spacer po kurorcie czterema trasami, poszukać śladów Bolesława Prusa, podążyć ścieżkami Stefana Żeromskiego, także zajrzeć na cmentarz. Całość jest okraszona ciekawostkami, anegdotami, fragmentami dokumentów, licznymi cytatami z dzieł poświęconych temu miastu.
Mnie najbardziej zaciekawił ten fragment dokumentu
"Rozbiór wód mineralnych Nałęczowskich w Województwie Lubelskim zdziałany przez Józefa Celińskiego - Chemii i Farmacyi Professora, Rady Ogólnej Lekarskiej Assesora, Towarzystwa Królewskiego Przyjaciół Nauk Członka. Na posiedzeniu tegoż Towarzystwa czytany dnia 15 stycznia w Warszawie 1817.
...Że właśnie s pomiądzy wód krainowych lekarskich, naypierwszy rozbiór Nałęczowskiey przeisięwziołem, nayduię w tem naywiększe zadowolenie, bowiem w czasie gdzie Polakowi wszystko kraiowe milszem iest nad obce, poznanie skłądu tych wód a następnie i innych, wstrzymać nas może od szukania u obcych ulgi w cierpieniach, gdy ią w kraiu mieć możemy. Jeżeli w mieyscach n. p. w Reinerz i.t.p. wodami żelazno-mineralnemi za granicą sławnych., a prócz naszych ziomków odwiedzanych, dla wyniosłych gór otaczaiących w kołó źrzódła, tylko wtedy chorzy prawdziwe korzyści odnoszą, gdy letnia pora sucha i nie dzdzysta, a przewrotnie bez doznania ulgi powracają: zatem Nałęczów dla tego: że w kraiu : że ma wody mineralne równie zagranicznym skutkowac mogące: że bezwarunkowo całe lato używać iego wód można: że przykre powietrze wilgotne, mgły i.t.d. prawie zawsze w owym czasie, dla niskich gór go otaczających, nie jest mu właściwe: że tak położenia, ubarwienia wzgórz różnymi krzewy i odmianami położenia piękności zwiększaiącemi, iest obdarzony: iako i dla tego, ze leży w okolicach przez przyrodzenie albo sztukę, albo przez oboie razem w piękności zagranicznym zbliżonych i zapewniaiaiących wygody przebywaiącym w onymże, tem więcey niż w zagranicznych wodach korzyści dla kąpielników spodziewać się każe..."

Przewodnik jest bardzo charakterystycznie wydany, każdy rozdział jest wydrukowany na papierze w innym kolorze, ciekawostki zaś w ramach danej gawędy - rozdziału są wyróżnione innym jaśniejszym odcieniem co bardzo ułatwia korzystanie z tego wydawnictwa. Książeczka jest bogato ilustrowana, są tu także archiwalne fotografie, rozbudowana przednia część miękkiej okładki zawiera plan uzdrowiska.

Spis treści
Od wydawcy
Impresja nałęczowska
"Przeszłość - przyszłości" Janusz Góra
Spacery po Nałęczowie Krzysztof Zalech
Bolesław Prus - kuracjusz - wielbiciel Nałęczowa Stefan Butryn
Śladami Stefana Żeromskiego Maria Mirowicz-Panek
- Uzdrowisko Cisy
Wzgórze Pamięci Wiesław Wiącek

Tytuł: "Uzdrowisko Nałęczów przewodnik"
Praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 159
ISBN: 83-9095571-0-8
Wydawca: Towarzystwo Przyjaciół Zakładu Leczniczego "Uzdrowisko Nałęczów"
Nałęczów 1998

Wybrałam fragment rozdziału poświęconego cmentarzowi założonemu na gruntach plebańskich, został on wzmiankowany po raz pierwszy w 1816 r. Najstarsza cześć tej nekropolii zachowała charakter wiejskiego cmentarza, ma przecinające się pod kątem prostym alejki i czworoboczne kwatery grzebalne. Niestety, niewiele zachowało się starych nagrobków, tych sprzed 1939 r. jest tylko 218.
"Wzgórze Pamięci" Wiesław Wiącek str. 125-126
"walory krajobrazowe, architektura nagrobków , nazwiska znanych osób stały się przedmiotem zainteresowania i źródłem inspiracji dla ludzi pióra. Pisali o cmentarzu Bolesław Prus, Stefan Żeromski, Ewa Szelburg-Zarembina, poeci, dziennikarze, autorzy przewodników po Nałęczowie. Zamieszczony w "Tygodniku Ilustrowanym" w 1905 roku opis nałęczowskiego cmentarza Bolesław Prus uzupełnia wierszem
"Pod róży dzikiej krzewem
Wiecznym snem zdjęty śpi,
Próżno go budzić śpiewem,
Próżno głos srebrzysty drży...
Dźwięk takiż się rozleci,
Gdy już nie będzie tu,
Przyjmie on nowe dzieci,
Dzwoniąc im chwilę chrztu.
I w miejscu, gdzie te niwy
Wraz z dzwonem nucą wtór,
Pasterz tych łąk szczęśliwy
Swych śpiewek łączy chór."
Opowiadanie Stefana Żeromskiego "Zemsta jest moją" oparte na miejscowej legendzie, przedstawia pomnik i postać właściciela dóbr nałęczowskich Tytusa Rakowskiego.
Wzgórze kościelne i cmentarz pojawiają się szczególnie często w twórczości Ewy Szelburg-Zarembiny, która w "Miasteczku aniołów" tak pisze:
"Cmentarz ten był jak małe narodowe sanktuarium. Spomiędzy na jedną modłę oddarnionych mogiłek, to zapadłych już środkiem ze starości, to nastroszonych świeżą gliną, wznosiły się często kamienne, grobowe pomniki, noszące na sobie nazwiska znane w kraju, nierzadko i za granicą, niektóre z nich rozsławione szeroko na świecie. Nazwiska, a obok godności i stanowisko, i tytuły budzące w przechodniach mglista zadumę nad klęskami i chwałą, zadumę zresztą krótkotrwałą i powierzchowną przy zwyczajowym westchnieniu równie krótkim i powierzchownym ...a światłość wiekuista niechaj im świeci."


"Dzikie rośliny jadalne Polski Przewodnik survivalowy" - lucyna - 30-04-2011 03:42 AM

Moje biurko jak zwykle "zawalone" jest książkami. Ta, którą chcę Wam przedstawić wygląda jak Kopciuszek wśród księżniczek. "Dzikie rośliny jadalne Polski Przewodnik survivalowy" Łukasza Łuczaja to opracowanie niezbędne każdemu chaszczakowi. Ja posiadam wydanie drugie-poszerzone. "Książka zawiera informacje na temat wszystkich potencjalnie jadalnych roślin Polski, w sumie ponad tysiąca gatunków. Większość z nich autor jadł osobiście". Przewodnik składa się z dwóch części: zasad doboru i zbioru roślin i alfabetycznie ułożonego opisu roślin. Wzbogacono ją rysunkami i nielicznymi kolorowymi fotografiami. Podano także kilkanaście przepisów kulinarnych. Proszę pamiętać o jednym, każdy z nas inaczej reaguje na pokarm. Przekonałam się o tym na pewnym szkoleniu prowadzonym wprawdzie przez botanika Adama Szarego ale skład grupy był specyficzny, prawie sami fachowcy od biologii przeróżnych specjalności. Jak zwykle na tego rodzaju terenowych spotkaniach Koledzy szkolili mnie i "pasłam się" zjadając przeróżne rośliny. W pewnym momencie sięgnęłam po młodziutką roślinkę uchodzącą wg. dr Łuczają za jadalną. Adam odradzał mi, ale uparłam się i trochę jej zjadłam, resztę wyrwała mi z ręki Jola Harna (biolog specjalistka od Bożej apteki). Po chwili zaczęły się sensacje, źle poczułam się. Grzesiek Sitko z właściwym tylko sobie podejściem do mnie powiedział z flegmą w głosie: teraz zapamiętasz na całe życie, nie wszystko co może jeść Łukasz może jeść Lucyna.
Książkę polecam nie tylko miłośnikom Karpat Wschodnich. Dlaczego więc w tym wątku? Autor mieszka na Podkarpaciu, na terenie Pogórza Dynowskiego.

Polecam stronę Autora:
http://www.luczaj.com
Na stronie przedstawiono kilka najsmaczniejszych roślin. Część z nich używam w kuchni. Każdemu smakoszowi polecam moje ulubione warzywo czosnek niedźwiedzi. Pyszne są także szparagi Kozaków czyli pałka wodna.

Spis treści
Wstęp
Ostrzeżenie
Skład roślin
Nasiona i suche owoce
Owoce
Części podziemne
Liście i łodygi
Kalendarz
Jak zbierać i przygotowywać jedzenie
drzewa jako pokarm
Od czego zacząć
Przegląd gatunków jadalnych
Literatura
Indeks łacińskich nazw rodzajowych
Indeks nazw rodzin

Tytuł: "Dzikie rośliny jadalne Polski Przewodnik survivalowy"
Autor: Łukasz Łuczaj
Wydanie: II poszerzone
Stron: 268
ISBN: 83-904633-6-9
Wydawnictwo: CHEMIGRAFIA
Krosno 2004


str. 228-229
"TATARAK (obrazkowate, Araceae )
Tatarak jest prawdopodobnie przybyszem z Azji, jak głosi wieść gminna rozprzestrzenił się wraz z najazdami Tatarów, którzy wkładali jego kłącza do bukłaków dla polepszenia aromatu wody. Zagubione przy nabieraniu wody kłącza dały początek nowym europejskim populacjom. Obecnie jest on dość pospolity w całej Polsce, na brzegach stawów i jezior. Poza Eurazją występuje także w Ameryce PN.
Cała roślina ma swoisty silny zapach, przypominający trochę mandarynki (pomijając zapach gnijącego mułu jeziornego przy wyciąganiu). Zawdzięcza go obecności olejku lotnego, bogatego w azaron, substancji o właściwościach antybiotycznych, także lekko toksycznej. Tatarak ma działanie moczopędne, napotne, stymulujące, pobudzające czynności żołądka i wzmacniające. Większe ilości mogą być halucynogenne, a nawet toksyczne.
Z kłączy wyrabiano w różnych krajach cukierki, perfumy, gin i piwo. Kłącza były w XIX w. w sprzedaży na ulicach Bostonu, do żucia w celu odświeżenia oddechu. Ma Podlasiu na liściach tataraku piecze się chleb. Wewnętrzna część młodych pędów jest jadalna na surowo. tatarak był także używany przez Indian - Abnaki jedli korzenie, a Lakota liście i łodygi. Indianie Micmac przyrządzali napój z tataraku, a Dakota żuli jego suszone korzenie.
W Japonii jest używany także pokrewny gatunek A.gramineus, który ma podobno silniejszy i przyjemniejszy zapach niż A. calamus.
Tatarak to cenna roślina lecznicza, w żywieniu powinniśmy go traktować jako przyprawę i delikates. Stosowany z umiarem (np. jeden plasterek)jest świetną przyprawą do kompotów, likierów, herbatek i sałatek. W Indiach dodaje się go do sosów typu curry.

KANDYZOWANY KORZEŃ TATARAKA A LA FRANK TAYLOR
Korzeń wykopać jesienią i pociąć ostrym nożem, jak najcieniej. Gotować przez 6-7 godz. Zmieniając wodę uzysakamy wersję o łagodniejszym smaku. Zostawić na noc, potem odsączyć i gotować w syropie o proporcji cukru do wody 4:1 aż skrystalizuje, często mieszając. Wyłożyć na woskowany papier. Jak ostygnie podzielić nożem na kawałki. Można ten smakołyk przechowywać jak cukierki: w celofanowych papierkach lub puszkach.

KOMPOT GRUSZKOWY Z TATARAKIEM
Kilka gruszek, 1 kłącze tataraku długości małego palca, pół szklanki cukru, 1 l wody. gruszki obieramy, przepoławiamy i usuwamy wnętrze z nasionami. wkładamy do garnka, dodajemy tatarak, zalewamy wodą, gotujemy chwilę, a następnie wsypujemy cukier i gotujemy nadal, aż do uzyskania miękkości owoców. Wyjmujemy tatarak. Kompot można podawać na ciepło lub zimno. Oprócz tataraku możemy jeszcze dodać korzeń kukliku i kawałek kłącza kopytnika."



"Skarby podkarpackich lasów Przewodnik po rezerwatach przyrody" - lucyna - 01-05-2011 05:50 AM

Jedną z najładniej wydanych książek w moich zbiorach są "Skarby podkarpackich lasów Przewodnik po rezerwatach przyrody" Edwarda Marszałka. To pozycja ze wszech miar godna polecenia, gdyż jest to kompendium wiedzy o niektórych obiektach chronionych na naszym terenie. Autor w sposób bardzo interesujący przedstawia nam 19 wybranych przez siebie rezerwatów położonych na obszarze Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Dostarcza nam informacji nie tylko o walorach przyrodniczych ale także snuje opowieści o historii, obyczajach, znaczeniu tych miejsc dla regionu, przetacza wiersze i fr. książek poświęconych danej atrakcji. W przewodniku znajduje się także opis ścieżek edukacyjnych, wykaz wszystkich rezerwatów w regionie, fragmenty ustawy o ochronie przyrody i mapa poglądowa. Przewodnik pod względem merytorycznym stoi na bardzo wysokim poziomie chociaż napisany jest w sposób bardzo przystępny i barwny. Książka ma przejrzysty układ, jest ozdobiona wyjątkowo pięknymi zdjęciami. To mini kompendium wiedzy o terenach chronionych wydało regionalne wydawnictwo Ruthenus. Rzadko podaje się autora projektu okładki i składu, chciałabym złamać ten obyczaj i przestawić Wam Ariusza Nawrockiego. Moim zdaniem to, że książka jest tak piękna zawdzięczamy także jemu.

Spis treści
Wstęp
Rezerwat Bór
Rezerwat Golesz
Rezerwat Gołoborze
Rezerwat Góra Chełm
Rezerwat Góra Sobień
Rezerwat Kalwaria Pacławska
Rezerwat kamień nad Jaśliskami
Rezerwat Kretówki
Rezerwat Krępak
Rezerwat Polanki
Rezerwat Prządki
Rezerwat przełom Jasiołki
Rezerwat przełom Osławy pod Duszatynem
Rezerwat Sine Wiry
Rezerwat Tysiąclecia na Górze Cergowej
Rezerwat Zwiezło
Rezerwat Źródliska Jasiołki
Rezerwat Źródła Tanwi
Wykaz rezerwatów przyrody na terenie RDLP w Krośnie
Wyciąg z ustawy o ochronie przyrody
Bibliografia

Tytuł: "Skarby podkarpackich lasów Przewodnik po rezerwatach przyrody"
Autor: Edward Marszałek
Wydanie: I
Stron: 149
ISBN: 83-86588-74-8
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2005

Według mnie jednym z najciekawszych rezerwatów na naszym terenie są "Polanki". Warto zatrzymać się w Bykowcach i pospacerować po okolicy. Rezerwat jest dostępny turystycznie, jest tu wytyczona ścieżka przyrodnicza o której będę pisać później. Warto też zapoznać się ze najwyżej położonym n.p.m. starorzeczem Sanu znajdującym się po drugiej stronie jezdni. Jest to, szczególnie wiosną, przeurokliwe miejsce idealne wprost do obserwacji ornitologicznych (San jest korytarzem ekologicznym, na przylotach i odlotach można tu spotkać m.in. orły bieliki).

"Na stokach Gór Słonnych Rezerwat Polanki" str. 69-70
"Wieś Bykowce koło Sanoka założoną w 1438 roku nazywano wówczas Rytarowce. Dojeżdżając do rezerwatu, mijamy obelisk w kształcie biało-czerwonego rozwiniętego sztandaru. To pomnik bohaterskich żołnierzy kampanii wrześniowej 1939 roku.
W dniu 10 września 1939 roku w Bykowcach miała miejsce głośna potyczka tylnej straży 6 Pułku Strzelców Podhalańskich z oddziałami niemieckimi. Plutonem karabinów maszynowych dowodził tu inżynier leśnik, ppor. rez. Marian Zaremba. Podhalańczycy podjęli walkę z przeważającymi siłami wroga. zadając mu spore straty. Porucznik Zaremba, widząc, że nie da się obronić pozycji, rozkazał wycofać się pozostałym przy życiu żołnierzom. Sam pozostał na stanowisku, prowadząc ogień z karabinu maszynowego. Po wyczerpaniu się amunicji, ciężko ranny, zastał ujęty przez Niemców. Był bity i przesłuchiwany, a na koniec został zastrzelony przez niemieckiego oficera. Ciała jego nie pozwolono pochować. Dopiero po wielu dniach zwłoki bohaterskiego oficera spoczęły na miejscowym cmentarzu. Tam również ostatecznie pochowano poległych wraz z nim 5 żołnierzy, w tym innego leśnika, Leona Urbaniaka. Dla uczczenia ich pamięci w 1971 roku przy drodze w Bykowcach stanął kamienny pomnik przedstawiający poszarpaną flagę narodową. Kilka lat temu odnowiono żołnierskie nagrobki. Płytę i krzyż na grobie Mariana Zaremby ufundowali leśnicy z Nadleśnictwa Brzozów. Co roku odbywają się tu uroczystości patriotyczne z udziałem podhalańczyków i leśników. Nieopodal pomnika, tuż przy drodze, znajduje się krzyż, na którym metalowa tablica głosi: "Pamiątka zniesienia pańszczyzny w roku 1848 we wsi Bykowce". W każdej wsi urządzano wówczas wielkie uroczystości. W procesji niesiono trumnę z "nieboszczką pańszczyzną", w której znajdowały się dokumenty zobowiązujące chłopów do nieodpłatnej pracy. Zakopywano ją w widocznym miejscu, na końcu wsi, u wylotu doliny, stawiając w tym miejscu krzyż, który miał bronić przed powrotem "starego". Ludzie dbali o te krzyże i gdy tylko spróchniały, stawiano w ich miejscu nowe, aby pamięć nie zaginęła. Niewiele jednak zachowało się do dziś owych krzyży w górach. Ten z Bykowiec też jest już pewnie którymś z kolei, wciąż przypominającym o zdarzeniu sprzed półtora wieku. [...]"


"Bieszczady Wschodnie Pasmo Pikuja, Beskidy Skolskie, Góry Sanocko-Turczańskie (częś - lucyna - 02-05-2011 05:12 AM

Pora na przedstawienie wyjątkowo ciekawej mapy wydanej w ramach projektu "Dla obłoków nie ma granic-nowy impuls do zaciśnienia współpracy sąsiedzkiej". "Bieszczady Wschodnie Pasmo Pikuja, Beskidy Skolskie, Góry Sanocko-Turczańskie (część wschodnia), Połonina Równa. Mapa dla wytrawnego turysty" Wojtka Krukara prezentuje wysoki poziom kartograficzny. Jak przystało na mapy wydane przez Ruthenus uwzględniono nazewnictwo terenowe. Jest to pozycja zrealizowana w wersji polsko-ukraińskiej. Pierwsze wydanie mapy było tylko w bezpłatnej dystrybucji. Bardzo trudno było ją dostać więc bardzo szybko po wprowadzeniu zmian pojawiły się jej kolejne wydania, tym razem komercyjne.
Wadą pierwszego wydania mapy były drobne błędy topograficzne. Tę ostatnią informację otrzymałam od Autora . To wydawnictwo jest owocem prac terenowych prowadzonych przez Witolda Grodzkiego Kolegi przewodnika i studentów geografii UJ uczestniczących w kursie Ćwiczenia terenowe z GIS.
Mapa jest dwustronna, nie posiada części informacyjnej. Zawiera: bogate nazewnictwo, siatkę GPS i jest w wersji polsko-ukraińskiej. Cięcia warstwicowe są co 20 m, poziomice pogrubione co 100 m.

Tytuł: "Bieszczady Wschodnie Pasmo Pikuja, Beskidy Skolskie, Góry Sanocko-Turczańskie (część wschodnia), Połonina Równa. Mapa dla wytrawnego turysty"
Skala: 1: 100 000
Autor: Wojciech Krukar
Wydanie: I (projektowe)
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2007


" Zapis skutków osadnictwa i gospodarki rolnej w osadach rzeki górskiej na przykładzi - lucyna - 04-05-2011 08:51 AM

Dziś chciałabym przedstawić specyficzną książkę, typowa pracę naukową "Zapis skutków osadnictwa i gospodarki rolnej w osadach rzeki górskiej na przykładzie aluwiów dorzecza górnego Sanu w Bieszczadach Wysokich" wydaną przez Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Jest to praca prof. Józefa Kululaka przedstawiająca wyniki analiz osadów pozakorytowych rzeki górskiej tworzących pokrywę terasy zalewowej. Autor bada cechy antropogeniczne i oddziaływanie osadnictwa na środowisko od czasów rozpoczęcia kolonizacji tego terenu w XV w aż po XX w. Jest to niewątpliwie ciekawa monografia, ale mimo tego, że niegdyś pasjonowałam się archeologią i mam pewne podstawy wiedzy z zakresu geologii, historii itd, to niestety mam duże problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Jak wspomniałam wyżej jest to praca naukowa przeznaczona dla chyba dość wąskiego grona specjalistów. Nie oznacza to, że nie warto po nią sięgnąć. Polecam ją przede wszystkim zainteresowanym historią osadnictwa i rolnictwa na naszym terenie. Mi udało się wyłowić kilka interesujących informacji mimo, że miałam duże problemy ze zrozumieniem fachowych sformułowań czy terminów.

Spis treści:
1. Wstęp
Zarysowanie problemu
Cel i zakres pracy
Metody badań i opracowanie problemu

2. Cechy aluwiów terasy zalewowej potencjalnie związane z działalnością osadniczo-rolniczą
Zmiana uziarnienia aluwiów w pionowym profilu terasy
Nagromadzenie szczątków drzew w spągu mady
Różnice składu taksonomicznego subfosolnych szczątków drzew i obecnego zadrzewienia
Obecność w aluwiach materiału pożarowego
Obecność osadów laminowanych w podłużnym profilu terasy
Korelacyjne poziomy litologiczne w pokrywach aluwialnych i deluwialnych

3. Synchroniczność zdarzeń fluwialnych z osadniczo-gospodarczymi
Przebieg kolonizacji Bieszczadów według danych palinologicznych, archeologicznych, historycznych, kartograficznych
Ślady działalności człowieka w profilach pyłkowych z torfowisk
Archeologiczne ślady zasiedlenia Bieszczadów
Historyczny zapis osadnictwa i gospodarki rolno-leśnej w Bieszczadach Wysokich w XV-XX w.
Kartograficzna dokumentacja początku zagospodarowania Bieszczadów
Datowanie materiału drzewnego w pokrywie tarasy zalewowej
Ocena zbieżności czasowej zdarzeń fluwialnych z osadniczo-gospodarczymi

4. Interpretacja kształtowania się antropogenicznych cech aluwiów Sanu w średniowieczu i czasach nowożytnych (na podstawie literatury)
Wylesienie terenu, a przyśpieszony spływ powierzchniowych wód i erozja gleby
Gospodarka rolna, a dostawa glin do koryt materiału pożarowego
Sztuczna zabudowa koryt, a powstanie osadów laminowanych

5. Rekonstrukcja przebiegu akumulacji osadów korytowych i pozakorytowych górnego Sanu w okresie XV-XX w.
Schemat powiązań procesów fluwialnych ze zdarzeniami gospodarczymi
w późnym średniowieczu i czasach nowożytnych
Naturalne uwarunkowania zapisu antropogeniczności aluwiów
Spadek rzeki, a typ akumulacji
Rozwój mady, a klimatyczne wezbrania rzek

6. Wnioski i uwagi końcowe
Summary
Literatura
Spis tabel, rycin i fotografii




Tytuł: " Zapis skutków osadnictwa i gospodarki rolnej w osadach rzeki górskiej na przykładzie dorzecza górnego Sanu w Bieszczadach Wysokich"
Autor: Józef Kukulak
Wydanie: I
Stron: 127
ISBN: 83-7271-265-4
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej - Kraków
Kraków 2004

Wybrałam fragment rozdziału 3, podrozdział " Kartograficzna dokumentacja początku zagospodarowania Bieszczadów" str. 61 przede wszystkim dlatego, że jest zrozumiały dla laików, no i w miarę interesujący dla przeciętnego turysty.

"Najstarsze zachowane mapy Bieszczadów w dużej skali pochodzą z XVII w., ale stan zagospodarowania tego obszaru pokazują bardziej szczegółowo dopiero mapy z poł. XIX w. Na mapach z XVIII w, struktura użytkowania ternu jest mało dokładna (Schramm 1958). Mapa Galicji Miega w skali 1:28 800 (zdjęcie tzw, józefińskie), wykonana w latach 1779-1782, przedstawia dorzecze Sanu (arkusze 124, 125, 139, 140) jako obszar o planie pokrycia terenu bardzo podobnym do planu z poł. XIX w. i początku XX w. Rozmieszczenie lasów, terenów rolnych i lokalizacja zabudowy wsi są na tej mapie i na mapach XIX-wiecznych podobne, jedynie przebiegu granicy rolno-leśnej nie można na nich wiernie porównać. Na mapie Miega brak jest liniowej granicy lasów i mało dokładny jest plan sieci rzecznej. Jest to jednak pierwsza mapa, która mimo tych niedogodności dość szczegółowo ilustruje zalesienie Bieszczadów. Fakt udokumentowania przestrzeni gospodarczej już w pełni rozwiniętej dowodzi, że plan tej przestrzeni musiał się kształtować przez co najmniej parę stuleci. W dodatku mapa ilustruje strukturę użytków tuż po stuletnim regresie gospodarczym.
Podobny obraz pokrycia terenu przedstawia mapa Liesganinga (1790) w Atlasie Galicji (Koenigreich...1824). Jej zgeneralizowana część, przy skali 1:144 000, nie wnosi więcej informacji o dolinie Sanu niż mapa Miega. Dokładnej granicy rolno-leśnej nie wytyczono również na mapie topograficznej wschodniej Galicji i Lodomerii (skala 1:144 000) autorstwa Geistingera (ok.1820). Obejmuje ona południowy fragment Bieszczadów Wysokich (od doliny Wołosatki ku wschodowi). lasy są tam wyrysowane głównie na grzbietach, a ich łączna powierzchnia jest o 15-20% mniejsza niż na mapach z 2 poł. XIX w. W rejonie Bukowca i Beniowej nie zostały zaznaczone duże połacie lasu rejestrowane kartograficznie w 1855 (Kummerer von Kummerberg) i 1880 (Spaciakarte), co może być oznaką większego dawniej wylesienia terenu lub szybkiej rotacji zalesień. Uwagę zwraca również szerszy od obecnego zasięg połonin (Rozsypaniec, Połonina Bukowska). Zaletą tej mapy jest dokładniejszy obraz sieci rzecznej [...]"


"Hucuły w Bieszczadzkim Parku Narodowym Informator" - lucyna - 05-05-2011 06:22 PM

"Hucuły w Bieszczadzkim Parku Narodowym Informator"

Z trzy dni temu byłam w bardzo urokliwym miejscu, w Obniżeniu/Dolinie Górnego Sanu (tzw. worek bieszczadzki), w stadninie koni huculskich w Tarnawie i na ścieżce spacerowej Tarnawa-Dźwiniacz. Bardzo lubię bywać w stanicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego, tu przebywają ogiery i wałachy tej rasy koni "górskich". Część zwierzaków znam, prawdę powiedziawszy hucułki fascynują mnie i ciągle zaskakują. Może nie są tak piękne jak araby ale na pewno są charakterne, zmyślne, pomysłowe, żywotne, spokojne, wytrwałe i przeważnie dobrze nastawione do ludzi. Mają dobrą pamięć, Lemur i Ony najczęściej pracujące z grupami rozpoznają mnie mimo tego, że bywam tam kilka/kilkanaście razy w sezonie. One lubią kontakt z ludźmi, lubią z nami współpracować. Przekonałam się o tym, gdy Ony bezczelnie kazał zbierać mi kwiaty mniszka lekarskiego (mleczu). To jeden z jego ulubionych przysmaków i karmić się z ręki. Co chwila pokazywał mi głową: oo tam rosną. Każdy koń ma swoją osobowość i charakter. Lemur jest dość władczy, mądry, pracowity, wie, że jest ulubieńcem Opiekunki. Ony to raczej inteligentny leń o wyjątkowym apetycie. Szarak jego imię mówi o nim wszystko, przeprasza, że żyje, ciągle wstydzi się i stoi w kąciku. Jurand to raczej zawadiaka, obibok, który w zaprzęgu lubi gro pracy zrzucać na Lemura. Oczywiście koni jest znacznie więcej. Niedługo, do Tarnawy trafią półroczne ogierki, które zostaną odłączone od matek. Moim zdaniem bezwzględnie należy zapoznać się tymi zwierzakami, szczególnie polecam tę okolice gościom mającym małe dzieci. Dla nich to wyjątkowa radocha. Wczoraj przez chwile obserwowałam małego chłopca, nie mógł się doczekać jazdy konnej. Gdy konie były przygotowywane (czyszczone, szczotkowane itd) on ciągle pytał się: no kiedy wreszcie. Równie ciekawa jest ścieżka spacerowa Tarnwa-Dźwiniacz ale o niej napiszę w innym wątku. W okolicy mamy także bardzo interesującą ścieżkę wiodącą po pomostach nad torfowiskami wysokimi.
W 2009 r. BdPN wydał ciekawy informatorek poświęcony koniom huculskim. Są w nim zawarte podstawowe informacje o hucułach, stadninie i turystyce konnej na terenie naszego parku narodowego. Informatorek budzi mój niedosyt, jest napisany w sposób bardzo ciekawy aczkolwiek bardzo lakoniczny. Uwielbiam słuchać pogawędki Magdy (opiekunki koni), hucuły to temat rzeka. Szkoda, że Park nie wydał żadnej monografii dotyczącej Hodowli Zachowawczej Koni Huculskich.
Jak wspomniałam ta książeczka kieszonkowego formatu to mini skarbnica wiedzy o tych koniach, jest tu kilka słów o ich pochodzeniu, cechach charakterystycznych w tym maści, pokroju, celach hodowli, utrzymaniu populacji, programie hodowlanym. Gro miejsca zajmuje omówienie oferty turystyki konnej i przedstawienie tras.
Informatorek, ładnie ilustrowany jest moim zdaniem wart polecenia.

Spis treści
Koń huculski
Turystyka konna


http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=98&Itemid=107
http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=306&Itemid=174

Tytuł: "Hucuły w Bieszczadzkim Parku Narodowym Informator"
Autor: Agnieszka Bordzoł, Magdalena Suwała
Wydanie: I
Stron: 19
ISBN: 978-83-88505-07-2
Wydawnictwo: Bieszczadzki Park Narodowy
Ustrzyki Górne 2009

"Bieszczadzki Park Narodowy chroni dziką przyrodę Karpat wschodnich i elementy kultury regionu. Jednym z zadań Parku jest zachowanie koni rasy huculskiej w miejscu ich historycznego występowania. Te niewielkie koniki górskie są rasą rodzimą dla Karpat, zaś nazwę wywodzą od górali - Hucułów - dla których te konie odgrywały bardzo ważną rolę w życiu codziennym.
Pierwsza wzmianka o koniach huculskich pochodzi od Dorohostajskiego, który w wdanej w 1603 roku "Hippice ..." wspominał o koniach górskich z Karpat, wspaniale sprawdzających się w najtrudniejszych nawet warunkach. Do połowy XIX wieku, poza terenami rdzennej Huculszczyzny, konie nie budziły wśród użytkowników i hodowców większego zainteresowania. Znano je i użytkowano tylko we wschodnich Karpatach - w dolinach Prutu, Czeremoszu, Putyły, Suczawy.
Pochodzenie koni huculskich nie jest do końca zbadane. Można się doszukać w nich cech koni tatarskich, tureckich, orientalnych, koni Przewalskiego, a także noryckich.
Rasa ta kształtowała się głownie pod wpływem środowiska - ostrego klimatu górskiego, ubogiej paszy i prymitywnych warunków bytowania. Konie huculskie, znane ze swojej dzielności, doskonale sprawdzały się w różnych formach użytkowania. Pierwotnie służyły góralom jako konie juczne i wierzchowe, potem także jako konie zaprzęgowe.
W 1856 roku w Łuczynie powstała stadnina na potrzeby hodowli koni użytkowanych jucznie w wojsku. W Kosowie, na ternie galicyjskiej Huculszczyzny, powstała w 1891 roku pierwsza stacja ogierów. W 1899 roku odbyła się pierwsza wystawa koni huculskich. W 1925 roku, w Polsce, powstał Związek Hodowców Koni Huculskich. [...]"


"Slovensko Hrady, zamky" - lucyna - 06-05-2011 03:56 AM

Przeważnie w tym wątku polecam ciekawe wydawnictwa. Dziś niestety zrobię wyjątek.
Północno-wschodnia Słowacja interesowała mnie od dawna, teraz doszły szkolenia przewodnickie oraz wspólne prywatne wypady z Kolegami przewodnikami. Oczywiście, staram się zdobyć jak najwięcej informacji o tym regionie. Z tym mam duży problem, nawet słowackie wydawnictwa niewiele uwagi poświęcają temu zakątkowi.
Będąc z ubiegłym roku na Winiańskim Zamku postanowiliśmy z Kumplami, że zwiedzimy wszystkie zamki i pałace w okolicy. Jak postanowiliśmy tak robimy. W ubiegłą niedzielę "zdobyliśmy" ruiny" warowni Brekov i Jesenov. Przygotowując się do wycieczki zabrałam ze sobą mapy nie sprawdzając ich "zawartości". Wśród nich była "Slovensko Hrady, zamky 1:500 000" wydana w serii Geo Club przez chyba czeskie wydawnictwo Sho Cart http://www.shocart.cz w 2006 r. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że na terenie północno-wschodniej Słowacji jest tylko jeden zamek Brekov Shocked Zdziwienie tym większe, że już byliśmy na hradach: Winiańskim, Jesenov, widzieliśmy zespół w Stropkowie, zwiedziliśmy muzeum pałac w Humennem, pałac w Sninie, kasztel w Stakcinie. Ich oczywiście nie uwzględniono. Ta mapa ma pokazywać hrady i zamky. Nawet biorąc pod uwagę trudności z przetłumaczeniem z języka słowackiego na polski tych określeń (hrad to warownia zamek, zamek to rezydencja pałac, kasztel to mały pałac, dwór) to można stwierdzić, iż owa mapa to niedoróbka niegodna kupienia. Na pewno nie można jej polecić nikomu zainteresowanemu atrakcjami tego typu na terenie Słowacji. Tym bardziej, że także w innych regionach kraju nie uwzględniono mniej znanych budowli tego typy. Jeżeli chodzi o oznakowanie dróg to jest to mapa dobra, czytelna.

Tytuł; "Slovensko Hrady, zamky"
Skala 1:500 000
Wydanie:
ISBN: 80-7224-423-X
Wydawca: GeoClub
Brno 2006


Bieszczadzki Park Narodowy mapa przewodnik - lucyna - 07-05-2011 12:54 PM

Wczoraj otrzymałam z Bieszczadzkiego Parku Narodowego ciekawe wydawnictwa: "Tajemniczy świat porostów Bieszczadzkiego Parku Narodowego" i 2 w 1 "Bieszczadzki Park Narodowy informator przyrodniczo-turystyczny" i "Bieszczadzki Park Narodowy mapa przyrodniczo-turystyczna" - znajdują się we wspólnej plastikowej obwolucie . Publikacje można bezpłatnie otrzymać (1 szt.) w Ośrodku Naukowo-Dydaktycznym BdPN (Muzeum) w Ustrzykach Dolnych.
Publikacje diablo podobają mi się. Mapa niezmiernie interesująca: aktualna sieć dróg naniesiona na podkład z mapy Compassu, warstwice co 10 m, uwzględnione wszystkie ścieżki przyrodnicze, w tym spacerowe, szlaki piesze, konne i rowerowe, korytarze ekologiczne, ostoje fauny puszczańskiej grup: Tarnicy i Górnego Sanu, Pasma Granicznego, Połoniny Caryńskiej i Magury Stuposiańskiej, Połoniny Wetlińskiej i Tworylnego, Otrytu, obszary występowania: żubrów, wilków, rysi, niedźwiedzi, bobrów, węża Eskulapa, ptaków drapieżnych i miejsca występowania niektórych kompleksów roślinnych, walory kulturowe: krzyże, cerkwiska itd, leśniczówki. Część opisowa ciekawa ozdobiona bardzo interesującymi fotografiami Cezarego Ćwikowskiego zawiera artykuły:
Bieszczadzki Park Narodowy
System ochrony przyrody w Bieszczadach
Podział, geologia, gleby, sieć rzeczna i klimat Bieszczadów
Fauna Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Szata roślinna Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ochrona walorów krajobrazowo-kulturowych
Zasady zwiedzania Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Udostępnienie Bieszczadzkiego Parku Narodowego dla zwiedzających

"Bieszczadzki Park Narodowy informator przyrodniczo-turystyczny" to kompendium wiedzy o 11 ścieżkach edukacyjnych, 4 ścieżkach spacerowych, turystyce konnej, rowerowej, narciarskiej, zasadach udostępnia turystycznego parku, bazie turystycznej. Informacje są aktualne i kompleksowe. Ciekawa aczkolwiek skrótowa charakterystyka ścieżek: profil trasy, omówienie przystanków. Informator także ozdobiony jest fotografiami autorstwa pracowników parku.
Publikacja zrealizowana przez Compass.

"Bieszczadzki Park Narodowy informator przyrodniczo-turystyczny"
Spis treści
Słowo do turysty
Ścieżka przyrodnicza "Suche Rzeki-Smerek"
Ścieżka przyrodnicza "Połonina Wetlińska"
Ścieżka dendrologiczno-historyczna "Berehy Górne"
Ścieżka przyrodnicza "Wieka Rawka"
Ścieżka przyrodnicza "Połonina Caryńska"
Ścieżka przyrodnicza "Ustrzyki Górne-Wołosate"
Ścieżka przyrodnicza "Ustrzyki Górne-Szeroki Wierch"
Ścieżka przyrodniczo-historyczna "Wołosate-Tarnica"
Ścieżka przyrodnicza "Rozsypaniec-Krzemień"
Ścieżka przyrodnicza "Bukowe Berdo"
Ścieżka przyrodniczo-historyczna "W dolinie górnego Sanu"
Ścieżki spacerowe w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Turystyka konna w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Turystyka rowerowa w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Turystyka narciarska w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny i Muzeum Przyrodnicze BdPN w Ustrzykach Dolnych
Ośrodek Informacji i Edukacji Turystycznej BdPN w Lutowiskach
Baza noclegowa w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Punkty informacyjno-kasowe w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Informacja turystyczna w Bieszczadach
Wykaz stacji i punktów ratunkowych GOPR na terenie BdPN i w jego najbliższym otoczeniu
Ośrodki zdrowia i pogotowie ratunkowe w Bieszczadach
Policja
Straż graniczna
Bezpieczeństwo w górach


Tytuł: "Bieszczadzki Park Narodowy informator przyrodniczo-turystyczny"
Autor: Zespół
Wydanie: I
Stron: 47
ISBN: 978-83-88505-17-1
Wydawnictwo: Bieszczadzki Park Narodowy
Ustrzyki Górne 2010

Tytuł: "Bieszczadzki Park Narodowy mapa przyrodniczo-turystyczna"
Skala 1:40 000
Wydanie: I
ISBN: 978-83-88505-17-1
Wydawnictwo: Bieszczadzki Park Narodowy
Ustrzyki Górne 2010

"Ścieżki spacerowe w Bieszczadzkim Parku Narodowym

W Bieszczadzkim Parku Narodowym wyznakowano kilka ścieżek spacerowych. które nie wymagają od zwiedzających dużego wysiłku fizycznego. Wędrując bieszczadzką "krainą dolin" można podziwiać piękne widoki, zapoznać się z roślinnością torfowisk lub poszukać śladów historii na starych cmentarzach.
- Ścieżka spacerowa dokoła Ustrzyk Dolnych
- Ścieżka spacerowa w Bukowcu do cmentarza z I wojny światowej
- Ścieżka spacerowa z Tarnawy Niżnej do Dźwiniacza Górnego
- Ścieżka spacerowa po torfowiskach w Tarnawie (planowana ścieżka przyrodnicza).

Turystyka konna w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Oferta ośrodków turystyki konnej w BdPN jest bardzo zróżnicowana. Osobom rozpoczynającym swoją przygodę z koniem lub chcącym doskonalić umiejętności jeździeckie proponuje się: oprowadzanie, naukę jazdy konnej z instruktorem lub krótkie przejażdżki. Ci, którzy opanowali arkana sztuki jeździeckiej, mogą wybrać się w teren - na krótkie spacery, kilkugodzinne wycieczki w siodle lub kilkudniowe rajdy. Do dyspozycji mają 150 km szlaków konnych, z których 65 km przebiega przez teren Parku. W sezonie turyści mogą również skorzystać z przejazdów bryczkami (27 km tras bryczek konnych), a zimą - przy korzystnej śnieżnej aurze - saniami. Podczas przejażdżek, na wybranych trasach, dodatkowa atrakcją jest możliwość rozpalenia ogniska. [...]

Turystyka rowerowa w Bieszczadzkim Parku Narodowym
Na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego poruszanie się rowerami po turystycznych szlakach pieszych i konnych oraz ścieżkach przyrodniczych jest zabronione. Jest to spowodowane koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa zwiedzającym oraz ochroną otoczenia przyrodniczego szlaków turystycznych i ścieżek przyrodniczych. Dozwolone jest jednak, zgodnie z obowiązującym Regulaminem Parku, poruszanie się po drogach publicznych oraz odpowiednio oznakowanych trasach w dolinie górnego Sanu. Dla turystyki rowerowej udostępniono następujące odcinki dróg BdPN:
- Tarnawa Niżna-Bukowiec
- Bukowiec-Beniowa-Bukowiec (ścieżka rowerowa "Górny San")
- Wołosate (parking BdPN)- Wołosate (leśniczówka Tarnica)
- Zatwarnica-Suche Rzeki (Terenowa Stacja Edukacji Ekologicznej)
- Dwernik-Caryńskie-Schronisko "Koliba: na Przełęczy Przysłup
- Muczne-Tarnawa Niżna-Dźwiniacz-Łokieć
Na parkingu w Bukowcu, Wołosatem, Ustrzykach Górnych, na Przełęczy Wyżniańskiej i w Berehach Górnych można bezpiecznie zostawić rowery w specjalnie przygotowanych stojakach."


"Kotlina Uherczańska i okolice Ekomuzeum "W krainie bobrów" - lucyna - 08-05-2011 06:54 AM

Przede mną leży wyjątkowo starannie wydana przez Ruthenus mapa Wojtka Krukara "Kotlina Uherczańska i okolice Ekomuzeum "W krainie bobrów" w skali 1:25 000. Mapa naprawdę dobra, kilkakrotnie z niej korzystałam. Podkład Ruthenusa na dzień dzisiejszy jest najlepszy, a informacje na nim zawarte aktualne, szczególnie jest to ważna jeżeli chodzi o sieć dróg polnych i leśnych. Została wzbogacona o nazwy toponomastyczne.
Na okładce znajduje się piękne zdjęcie Jaśka Joniaka przedstawiające zaporę w Myczkowcach. Sądzę, że nie muszę Wam przedstawiać Autora i jego dorobku. Na szczególną uwagę zasługuje część turystyczna mapy. Jest to mini monografia poświęcona Kotlinie Uherczańskiej opracowana przez Kolegów ze Stowarzyszenia przewodników "Karpaty" Stanisława Orłowskiego i Wojciecha Orłowskiego. Publikacja przedstawia atrakcje turystyczne znajdujące się na trasie spacerowej zwanej ekomuzeum: pomniki przyrody nieożywionej "Wodospad na Olszance" i "Kamień Orelecki",rezerwaty przyrody, cudowne źródełko w Zwierzyniu, dwór Herbutów i "Dom Ubogich" w Uhercach Mineralnych, cmentarz z I wojny światowej w Uhercach, kościoły w Uhercach, Orelcu i Zwierzyniu. Oprócz tego Autorzy poopowiadali o historii czterech miejscowości znajdujących się na szlaku: Uherzec Mineralnych, Orelca, Zwierzynia i Myczkowiec, osobliwościach przyrodniczych, bobrach, architekturze Zwierzynia, pomnikach przyrody.
Pomiędzy informacje o atrakcjach turystycznych wpleciono liczne zdjęcia. Jedna z najładniej wydanych map w mojej kolekcji.
Jak można ją zdobyć? Swego czasu kilka sztuk dostałam w UG w Olszanicy.

Tytuł: "Kotlina Uherczańska i okolice Ekomuzeum "W krainie bobrów"
Autor: Wojciech Krukar
Skala 1:25 000
Wydanie: I
ISBN: 978083-7530-34-5
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2007

"REZERWATY PRZYRODY
- W 2003 r . na terenie obejmującym Ekomuzeum "W krainie bobrów" utworzono 3 nowe rezerwaty przyrody:
- Nad Jeziorem Myczkowieckim (164,17 ha)
- Przełom Sanu nad Grodziskiem (100,24 ha)
- Grąd w Średniej Wsi (58,19 ha) i w 2004 r.
- Koziniec (28,68 ha)

W rezerwacie krajobrazowym "Nad Jeziorem Myczkowieckim" (164,17 ha) obejmującym obszar wsi Bereźnica Niżna, Myczkowce i Solina celem ochrony jest zachowanie walorów krajobrazowych i przyrodniczych w masywie Berda wraz z oryginalnymi wychodniami skalnymi porastającymi lasami , licznymi stanowiskami roślin chronionych i rzadkich w runie leśnym. Osobliwościami przyrodniczymi tego miejsca są drzewostany leśne z żyzną buczyną karpacką, jaworzyną górską i fragmentami grądu subkontynentalnego oraz rośliny chronione: wawrzynek wilczełyko, bluszcz pospolity, języcznik zwyczajny, lulecznica kraińska, tojad mołdawski, groszek wschodniokarpacki, obrazki alpejskie, czosnek niedźwiedzi itd.

Rezerwat krajobrazowy "Przełom Sanu nad Grodziskiem" (100,24 ha) położony na obszarze 3 wsi Zwierzyń, Bereźnica Niżna i Średnia Wieś i na terytoriach 3 gmin (Lesko,Solina, Olszanica) obejmuje swym zasięgiem malowniczy przełom Sanu pod Grodziskiem w Zwierzyniu wraz z doliną tej rzeki oraz wzgórzem Grodzisko z porastającymi je lasami z licznymi gatunkami roślin chronionych i rzadkich w runie, w tym część wód płynących Sanu z ostoją bociana czarnego, czapli siwej i licznych ptaków wodnych.
Ochronie podlegają tutaj siedliska leśne lasu mieszanego z grądem subkontynentalnym, żyzną buczyną karpacką, jaworzyną karpacką i jednym z niezwykle cennych stanowisk języcznika zwyczajnego. jest to niezwykle malownicze miejsce w pobliżu którego znajduje się coraz bardziej popularne źródełko wody mineralnej w Zwierzyniu.

Rezerwat leśny "Grąd w Średniej Wsi" (58,19) zajmuje obszar jednej miejscowości - Średniej Wsi za rzeką San i obejmuje fragment subkontynentalnego grądu Tillio-Carpinetum o wysokim stopniu naturalności w piętrze pogórza. Ochroną objęto w nim dwa cenne wiekowo oddziały leśne (107 i 108) z siedliskami żyznego lasu lipowo-grądowego z domieszką dębu, wiązu i brzozy w wieku ponad 100 lat oraz sosny w wieku ok. 130 lat.

Najnowszy rezerwat krajobrazowo-leśny "Koziniec" (28,68 ha) powstał w 2004 r w Myczkowcach na płd. stoku Kozińca (521 m) nad Jeziorem Myczkowieckim w gm. Solina. Ochroną objęto walory przyrodnicze i krajobrazowe tego miejsca ze stromym zalesionym zboczem Kozińca o dużym nachyleniu stoków przechodzących miejscami w urwiska skalne z licznymi wychodniami i odsłonięciami skalnymi piaskowców i łupków warstw krośnieńskich porośniętymi grądem z fragmentami jaworzyny, rzadkimi gatunkami roślin i płatami zbiorowisk kserotermicznych. Ochronie podlegają zespoły roślinne: grąd subkontynentalny, ciepłolubna buczyna, 25 taksonów roślin objętych ochroną gatunkową, liczna grupa gatunków górskich i rzadkich m.in. lepnica gajowa, znana głównie ze stanowiska w Pieninach o populacji liczącej ok. 150 gatunków."

http://www.eko.uhercemineralne.pl/


"Wędrujemy po szlakach turystycznych Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego. Przew - lucyna - 12-05-2011 04:46 AM

"Wędrujemy po szlakach turystycznych Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego. Przewodnik przyrodniczo-turystyczny" to wydawnictwo bardzo podobne do "Pieszych wędrówek po szlakach turystycznych Parku Krajobrazowego Gór Słonnych". Składa się z dwóch części: przewodnika w którym duży nacisk położono na prezentację walorów przyrodniczych i ze śpiewnika. O ile pierwsza część jest naprawdę interesująca to druga - no cóż lepiej nie mówić.

Spis treści
Wstęp
Szlak niebieski
Szlak czerwony
Szlak żółty
Szlak zielony górski
Szlak czarny
Szlak zielony
Bibliografia
Baza turystyczna
Piosenki


Tytuł: "Wędrujemy po szlakach turystycznych Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego. Przewodnik przyrodniczo-turystyczny"
Autor: Zespół
Wydanie: II
Stron: 80
ISBN: 83-910666-2-2
Wydawnictwo: Zarząd Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu
Przemyśl 1999

"SZLAK ZIELONY GÓRSKI
Trasa
Bircza-Łomna-Arłamów
Długość
20 km
Czas przejścia
6 godz.
Dojazd
Nie sprawia kłopotów, gdyż Bircza posiada liczne połączenia PKS.

Szlak zielony wiedzie środkiem fragmentu dawnej puszczy karpackiej. Ułatwia prześledzenie zmieniających się drzewostanów i bogactwa roślinnego.
W kotlinie byłej wsi Łomna często można zaobserwować liczne rzadkie okazy ptaków drapieżnych: myszołowa, krogulca, a nawet orlika krzykliwego. Szlak jest najmniej uciążliwy wczesną wiosną i późną jesienią, kiedy nie przeszkadza w marszu roślinność. Latem wysokie trawy i liczne podmokłe łąki utrudniają marsz. Trasę można przebyć w ciągu 1 dnia lub rozłożyć ją na 2 dni z biwakiem.
Szlak rozpoczyna się w Birczy niedaleko przystanku PKS. Stamtąd trasa prowadzi na południe pod górę, mijając po prawej stronie stary birczański cmentarz. Za ostatnimi zabudowaniami osiągamy wzniesienie Walkowa Góra ze stojącym przekaźnikiem TV. Teren jest odkryty. Szeroko rozłożyły się tu pola uprawne i pastwiska. Znojną pracę na polu umilają śpiewy skowronków i trznadli. Miedze porastają bogato: jaskier łąkowy, mak polny i krwawnik pospolity. Za nami piękny widok na Birczę.
Po około 30 min. wspinania mijamy przysiółek Birczy Kamienną Górkę. Tutaj "grasują" łasice i kuny domowe. Przed nami widoczny jest las, w którym zagłębiamy się po paru minutach. Droga przez cały czas jest bardzo wyraźna i powoli zmienia kierunek na południowo-wschodni.
Wita nas las jodłowy z dużym udziałem buka. Mijamy piękne drzewa w wieku do 120 lat z bogatym podszytem. Po 40 min osiągamy niewielką śródleśną polankę z ostrożeniem polnym i rumiankiem pospolitym. Wzdłuż drogi rosną krzewy tarniny. Obserwujemy świergotka drzewnego, pokrzewkę piegża, niekiedy myszołowy zwyczajne. Po 10 min. ponownie wchodzimy w las. Ogromne jodły z niewielkim udziałem sosny kuszą swoim cieniem. teren ten jest dość trudny z powodu bujnej roślinności i plątaniny leśnych dróżek. uważamy więc na znaki! Wchodzimy w długą trawiastą polanę z ciągiem drzew olszynkowych. Na łące fruwają liczne motyle: rusałka pokrzywnik, rusałka admirał i bielinek kapustnik, często paź królowej. [...]"


"Bieszczad nr 16'' - lucyna - 13-05-2011 01:47 PM

Tego rocznika nie muszę przedstawiać. Lektura obowiązkowa wszystkich miłośników Bieszczadów i historii naszego regionu. Nr 16 moim zdaniem jest interesujący, pojawili się dwaj nowi autorzy: Witold Smoleński i Adam Szary, którzy wnieśli pewien powiew świeżości. Pierwszy z nich przedstawił w sposób bardzo sumienny i wyczerpujący historię świątyń i nekropolii w Polanie, a także cykl prac przeprowadzonych w ostatnich latach na polańskich cmentarzach. Adam zaś w sposób jak zwykle interesujący i barwny opowiada nam o świecie niezwykłym: styku botaniki, etnografii i religii. To tylko wprowadzenie do zagadnienia, czekam na książkę. Mówiąc wprost kilka lat temu wzbudził we mnie ciekawość, zafascynował mnie światem bojkowskiej magii.
Ciekawy jest także artykuł Wojciecha Wesołkina poświęcony pograniczu bieszczadzko-beskidzkiemu.
Całość jest bogato ilustrowana, w numerze znajduje się 152 zdjęcia czarno-białe, 18 planów i mapek oraz dołączony plan katastralny Ustrzyk Górnych.

Spis treści
Wstęp
Opis granic wsi Ustrzyki Górne z 1788 r. jako źródło informacji o stosunkach społecznych i przemianach środowiska przyrodniczego nad górną Wołosatką Maciej Augustyn
W dorzeczu Osławy (część II) Balnica, Maniów, Szczerbanówka Wojciech Wesołkin
Pieczęcie bieszczadzkie Bogdan Augustyn
Flora Bieszczadów w magiczno-religijnej świadomości Łemków, Bojków i Hucułów Adam Szary
Eliezer z Damaszku w Baligrodzie Andrzej Trzciński
Szlakami kolejek wąskotorowych w Bieszczadach (cz. XIII)
Kolejka z Przysłupia do Wetliny Mieczysław Darocha
Prace konserwatorskie w Polanie Witold Smoleński
25 lat Bieszczadzkiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Andrzej Szczerbicki
Pożegnanie Witolda Strausa Andrzej Szczerbicki


Tytuł: "Bieszczad nr 16"
Rocznik
Stron: 286 plus 16 stronicowa wkładka z kolorowymi ilustracjami
ISBN: 978-83-928621-1-6
Wydawnictwo: Towarzystwo Opieki na Zabytkami Oddział Bieszczadzki
Ustrzyki Dolne 2010


Adam Szary
"Flora Bieszczadów w magiczno-religijnej świadomości Łemków, Bojków i Hucułów"
"[...]
Jeszcze z początkiem XX w. Bojkowie powszechnie kultywowali prasłowiańskie obyczaje, skacząc w Sobótki przez płonące stosy jałowca, smreka i jedliny. Powszechne było zakładanie na rogi krów wianków ze święconych ziół, które miały od uroków chronić. Uroki odczyniane też często były poprzez odymianie czeremchą i tojeścią gajową lub rozłogową.
Rośliny użytkowano jako antidotum na czyhające tu i ówdzie demony. W czasie pogrzebu Bojkowie i niektórzy Łemkowie sypali mak wokół nieboszczyka, jeżeli podejrzany był o wampiryczne skłonności. Przed obudzeniem zmarłego chronić miały także nasiona dzikiej róży, które mu za pazuchę wsypywano. Jeśli pochówek z pewnych względów miał być przyspieszony, rozrzucano w trumnie nasiona lnu lub prosa, by w przypadku ewentualnej próby powrotu do żywych, zmusić nieboszczyka do wyzbierania ziarenek , co wystarczyło, aby przy tym zajęciu ponownie zasnął, tym razem na wieki (Falkowski, Pasznycki 1935). Z kolei Ossendowski wspomina o innym powszechnym zwyczaju pogrzebowym wśród Hucułów: wkładaniu do trumny monet (na wykupienie "myta" w zaświaty), kołacza (na poczęstunek zmarłych przodków) oraz wełny i ziół.
Pamiętam jak wierzbą kruchą obsadziłem dookoła swoją łąkę, używając do tego żywokołków wycinanych w pobliskim lesie.Starzy ludzie zaczęli wówczas kręcić głowami: "Po co ci takie czarcie dziuple hodować?" Do dzisiaj żywotne jest też drugie znaczenie wierzby. Na Huculszczyźnie niejeden gospodarz u swoich wrót starym zwyczajem zatknie jeszcze zieloną gałązkę ze słowami: "Treba na swiatoho Jura kecku z werbow na worotach hazdy zatykaty, by ne mohła czariwnycija korowom mołoka widbraty" (M. Zabek [w] Gudowski 2001).
na niektórych tradycyjnych chałupach tu i ówdzie nadal spotyka się zawieszoną wiązkę dziurowca lub bylicy - roślin od średniowiecza znanych jako " fuga demonum" (środek na ucieczkę złych duchów). Po uroczystości Bożego Ciała ludzie niosą do domu gałązkę brzozy, aby z nią błogosławieństwo na domowników sprowadzić. Niepisanym prawem zakazane było łamanie dzikiego bzu czarnego, aby przypadkiem uśpionego ducha nie obudzić, przesadzanie chabrów, smotraw i barwinków z cmentarza do ogrodu, aby wraz z nim jakiejś zabłąkanej duszy nie zgarnąć, zaglądanie do dziupli w starych wierzbach, by czarta tam nie spotkać. Rosnącą na grobie kalinę czy jarzębinę należało uszanować, bo dusza młodej dziewicy może ją zasiedlać.
Listę tych dawnych wierzeń można by tu jeszcze długo ciągnąć, bo też przez wieki kształtowały one poziom naszej świadomości..."



"Natura 2000 w Karpatach Ochrona aktywna" - lucyna - 14-05-2011 05:26 AM

Kilka dni temu w Ośrodku Naukowo-Dydaktycznym w Ustrzykach D. od Kolegi z forum bieszczadzkiego (niestety, tylko nas czyta i wysoko ocenia poziom naszej wiedzy przyrodniczej) Adama Szarego otrzymaliśmy niezmiernie ciekawą broszurę "Natura 2000 w Karpatach Ochrona aktywna" wydaną w tym roku przez Instytut Ochrony Przyrody w Krakowie.Ta publikacja jest częścią projektu PLO 108 "Optymalizacja wykorzystania zasobów sieci Natura 2000 dla zrównoważonego rozwoju Karpat" realizowanego w latach 2007-20011 na ternie parków narodowych: Babiogórskiego, Bieszczadzkiego i Gorczańskiego oraz na obszarze Nadleśnictwa Nowy Targ. Celem projektu było prowadzenie aktywnej ochrony przy wykorzystaniu tradycyjnych metod gospodarowania: koszenia łąk i wypasu, usuwanie podrostów drzew na siedliskach nieleśnych oraz zabiegi ochronne przeciwdziałające atakom drapieżników na zwierzęta domowe. Dotyczyły obszarów naturowych: Babia Góra, Bieszczady, Ostoja Gorczańska Torfowisko orawsko-Nowotarskie.
W Bieszczadach aktywną ochroną w ramach projektu zajmował się Adam Szary biolog pracownik Bieszczadzkiego Parku Narodowego. O tym projekcie będę pisać więcej wieczorem jak wrócę z gór.
Broszura jest bardzo interesująca, przystępnie napisana, laik nie ma najmniejszych trudności z jej zrozumieniem, bardzo bogato ilustrowana. Autorami zdjęć są m.in. Adam Szary, A. Koczur, J. Perzanowska, S. Szafraniec, K. Starzyńska, B.Dróżdż,
S. Tworek, J. Korzeniak , M. Ruciński, R. Latoń, K. Przybyła. W artykule poświęconym Bieszczadom znajduje się mapka lokalizacji zabiegów ochronnych. Broszura wydana jest chyba na papierze ekologicznym. Całość robi naprawdę bardzo korzystne wrażenie.

Spis treści
Pilotażowe Programy Aktywnej Ochrony w projekcie "Natura 2000 w Karpatach"
Anna Korzeniak
Siedliska podlegające aktywnej ochronie w ramach projektu PL0108
Karpackie łąki
- Anna Koczur Torfowiska wysokie
- Michał Hudyka Lasy dolnoreglowe
Michał Hudyka
Babiogórski Park Narodowy
- Lasy dolnoreglowe
- Polany reglowe
Adam Szary
Bieszczadzki Park Narodowy
- Roślinność połoninowa w strefie ziołorośli i traworośli
- Roślinność torfowiskowa w strefie torfowisk wysokich i ich okrajków
- Roślinność łąkowa z dzwonkiem piłkowanym Campanula surrata w krainie dolin Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Marek Ruciński
Gorczański Park Narodowy
- Polany reglowe
Krzysztof Przybyła
Nadleśnictwo Nowy Targ
- Torfowisko wysokie w rezerwacie "Bór na Czerwonem"


Tytuł: "Natura 2000 w Karpatach Ochrona aktywna"
Redakcja: Katarzyna Starzyńska
Wydanie: I
Stron: 39
ISBN:
Wydawnictwo: Instytut Ochrony Przyrody
Kraków 2011


http://www.iop.krakow.pl/karpaty

Adam Szary
"Bieszczadzki Park Narodowy
- Roślinność torfowiskowa w strefie torfowisk wysokich i ich okrajków

Cel działania
Roślinność torfowiskowa na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego w latach 80-tych ubiegłego wieku została poddana intensywnym przeobrażeniom antropogenicznym, polegającym przede wszystkim na osuszaniu kompleksów torfowiskowych. Zbudowano wówczas system rowów melioracyjnych, a na otaczających je łąkach założono sieć drenów odwadniających. Od chwili przejęcia tych terenów przez Bieszczadzki Park Narodowy podjęto próby odwrócenia negatywnego wpływu wcześniejszych działań na tutejsze ekosystemy torfowiskowe.
Działania ochronne podjęte w ramach programu miały na celu hamowanie postępu sukcesji wtórnej na torfowiskach. Równocześnie, w miejscu realizacji zabiegów rozpoczęto badania efektu prowadzonych czynności. Ponadto postanowiono przetestować możliwości przywrócenia dawnego poziomu lustra wód gruntowych, a także uchwycić reakcję roślinności na ewentualną poprawę uwodnienia podłoża. Prócz oczywistych skutków ekologicznych rezultatem programu ma być również sformułowanie rekomendacji dla aktywnej ochrony torfowisk w terenach górskich.

Metody
Podjęte w ramach programu zabiegi polegały głównie na koszeniu płatów szuwarowo-ziołoroślowych na obrzeżach kopuły torfowiska oraz wycinaniu formułujących się tam zakrzaczeń i zadrzewień (usuwanie spontanicznie wkraczającego samosiewu drzew0. Niezależnie wykonano też działania mające przyczynić się do lepszego nawodnienia miejscowo przesuszonych torfowisk - na terenie szczególnie odwodnionych okrajków zbudowano system zastawek wodnych powstrzymujących nadmierny odpływ wody. Wzdłuż rowów okalających torfowiska (dawne melioracje) zbudowano zastawki o konstrukcji ziemno-faszynowej. Pierwszym efektem działania było powstanie oczek wodnych. Już teraz zatrzymuje się tam woda, która nie tylko nie ucieka poza obszar torfowisk, lecz podsiąkając w kierunku kopuły torfowiska - może pozytywnie wpłynąć na stan jej uwodnienia.
Aby określić wpływ koszeń i odkrzaczeń oraz zabiegów hydrotechnicznych na tutejszą roślinność, przeprowadzono badania monitorujące dynamikę płatów roślinnych. Głównymi poligonami działań były fragmenty mszary z klasy Oxycocco-Sphagnetea, ze szczególnym uwzględnieniem zbiorowisk brzeżnych części kopuły torfowiskowej. Dodatkowo, powierzchnie badawcze założono w strefie okrajkowej, gdzie przeważa roślinność torfowisk niskich, ziołoroślowa i szuwarowa. Skartowano całe kompleksy torfowiskowe - łącznie z fragmentami boru bagiennego. W miejscach tych przeprowadzono inwentaryzację i ocenę stanu roślinności: wykonano 26 zdjęć fitosocjologicznych na jednoarowych powierzchniach i sporządzono mapy roślinności. Kartowanie powtórzono w 2010 roku, po zakończeniu działań programu aktywnej ochrony, co pozwoliło na wstępną ocenę efektywności podjętych działań. Rejestrowano również zmiany poziomu wód gruntowych - dla przetestowania bezpośredniego efektu nawadniania założono 6 studzienek piezometrycznych. w których dokonuje się odczytów dwukrotnie w każdym miesiącu. Równolegle prowadzono badania fitosocjologiczne na kopułach torfowisk wysokich w założonych punktach pomiaru poziomu wód gruntowych. Są one podstawą dla długookresowego zintegrowanego monitoringu fitosocjologiczno-hydrologicznego, który uzupełni dotychczasowy monitoring kartograficzny.

Efekt programu
Usuwanie zakrzewień i samosiewu drzew na kopulach torfowisk w płatach mszarów torfowcowych zdecydowanie poprawiło strukturę roślinności i stworzyło korzystne warunki dla rozwoju światłolubnych gatunków wysokotorfowiskowych, takich jak " modrzewnica północna Andromeda polifolia, turzyca skąpokwiatowa Carex pauciflora, żurawina drobnoowocowa Oxycoccus microcarpus oraz licznych gatunków mchów torfowców ( z rodzaju Sphagnum).
Systematyczne usuwanie krzewów i samosiejek drzew wyraźnie stabilizuje powierzchnię mszarów torfowiskowych oraz zbiorowiska wełnianki pochwowatej Eriopphorum vaginatum. Na torfowiskach, gdzie zabiegów takich w ostatnim nie prowadzono, zaobserwowano wyraźny proces zmniejszania się areału tych zbiorowisk. w ich składzie florystycznym znacznie zwiększył się udział podrostów drzew, szczególnie brzóz, świerka i sosny. W ocienionej przez młode drzewa warstwie runa i mszaków zaobserwowano symptomy ustępowania roślin charakterystycznych dla torfowisk wysokich.
Znacznie szybsze, rozpoznawalne zmiany nastąpiły na okrajkach torfowisk, gdzie usunięto rozległe płaty zarośli wierzbowych i zadrzewień, które rozwinęły się na torfowiskach przejściowych i niskich. Już w drugim roku po odkrzewieniu i wykoszeniu roślinności zielnej na okrajkach nastąpiła regeneracja typowych dla tych siedlisk zbiorowisk młak, mszarów niskoturzycowych i szuwarów, charakteryzujących się wysoką różnorodnością florystyczną i dużym udziałem rzadkich gatunków roślin.
Przeprowadzone badania wykazały, że usuwanie krzewów i samosiejek drzew z kopuł torfowisk oraz odkrzewienie i wykaszanie okrajków, jest skuteczną formą ochroną roślinności torfowiskowej. Obserwacje te sugerują konieczność kontynuacji działań aktywnej ochrony w przyszłości. W najbliższych latach planuje się rozszerzenie działań ochrony aktywnej na płaty roślinności torfowiskowej, opanowanej przez ekspansywną trawę - trzęślicę modrą Molinia coerulea, która stanowi duże, potencjalne zagrożenie dla mszarów torfowisk wysokich.
Uzyskane informacje dały solidną podstawę do opracowania programu zabiegów ochrony czynnej bieszczadzkich torfowisk. Program ten obejmować ma nie tylko działania hamujące zarastanie torfowisk, ale przede wszystkim zabiegi hydrotechniczne służące przywróceniu właściwych stosunków wodnych kopuły i okrajków bieszczadzkich torfowisk."

Gdyby ktoś był zainteresowany broszurą to mogę ją przesłać.


"Bóbr w biotopach Bieszczadów Wysokich" - lucyna - 15-05-2011 06:43 AM

Kilka dni temu bezczelnie chwaliłam się prezentami, które otrzymałam m.in. od Kolegi przewodnika Antoniego Derwicha. Muszę przyznać, że ów dar-praca doktorska wyjątkowo mnie uradowała. "Bóbr w biotopach Bieszczadów Wysokich" to część projektu realizowanego przez Stowarzyszenie Górnego Sanu w 2006 r.. Projekt nosił nazwę Zrównoważony byt nad Górnym Sanem 2006". Miałam przyjemność w niewielkim stopniu zapoznać się z nim w czasie szkolenia prowadzonego przez dr. Derwicha. To wtedy innymi oczyma spojrzałam na Obniżenie/Dolinę Górnego Sanu i połknęłam bakcyla. Książkę przeczytałam jednym tchem. To praca naukowa recenzowana przez prof. Zbigniewa Głowacińskiego i doc. Kajetana Perzanowskiego ale przeciętny czytelnik nie ma większych problemów ze zrozumieniem sedna zagadnienia. Prawdę powiedziawszy dawno nie czytałam tak interesującej książki przyrodniczej, to kopalnia wiadomości o bobrach. "Bóbr w biotopach Bieszczadów Wysokich" ozdobiony jest dużą ilością zdjęć dokumentujących proces wsiedlenia i przedstawiających efekty działalności bobrów. Oprócz tego jest tu bardzo dużo wykresów, tabelek, wzorów, które sumiennie przestudiowałam poszerzając swoją wiedzę. Książka wzbudziła duże zainteresowanie wśród Kolegów biologów, będzie pucharem przechodnim. Kilka osób chce się zapoznać z wynikami pracy dr. Derwicha.



Spis treści
1. Od historii do współczesności
2. Ogólna charakterystyka ternu
3. Uwarunkowania wsiedlenia bobrów
4. Odłowy i wsiedlenia bobrów
5. Wytypowanie stanowisk do badań
6. Kryteria oceny badanych stanowisk
7. Predykcja liczebności
8. Badane stanowiska
8.1. Stanowisko nr 1. "Niedźwiedzi Potok"
8.1.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.1.2. Charakterystyka stanowiska
8.1.3 Baza żerowa
8.1.4. Ocena stanowiska
8.2. Stanowisko nr 2 "Potok Bobrowiec"
8.2.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.2.2. Charakterystyka stanowiska
8.2.3. Baza żerowa
8.2.4. Ocena stanowiska
8.3. Stanowisko nr 3 "Potok Handie"
8.3.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.3.2. Charakterystyka stanowiska
8.3.3. Baza żerowa
8.3.4. Ocena stanowiska
8.4. Stanowisko nr 4 "Tarnawa -rów melioracyjny"
8.4.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.4.2. Charakterystyka stanowiska
8.4.3. Baza żerowa
8.4.4. Ocena stanowiska
8.5. Stanowisko nr 5 "Potok Syhłowaciec"
8.5.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.5.2. Charakterystyka stanowiska
8.5.3. Baza żerowa
8.5.4. Ocena stanowiska
8.6. Stanowisko nr 6. "Nad Solinką - Moczarne"
8.6.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.6.2. Charakterystyka stanowiska
8.6.3. Baza żerowa
8.6.4. Ocena stanowiska
9. Ocena przekształceń środowiska w skali wszystkich badanych stanowisk
9.1. Tamy
9.2. Stawy bobrowe
9.3. Retencja wody
9.4. Sedymentacja
10. Wpływ obecności bobrów na zmiany florystyczne
11. Lokalne zmiany w liczbie gatunków kręgowców
11.1. Ssaki
11.2. Ptaki
11.3. Gady
11.4. Płazy
11.5. Ryby
12. Negatywne aspekty bytowania bobrów
13. Ocena badanych stanowisk
14. Regulowanie liczebności
15. Predykcja lokalnej liczebności populacji bobrów
16. Uwarunkowania prawne ochrony gatunkowej bobra w Polsce
17. Literatura


Tytuł: "Bóbr w biotopach Bieszczadów Wysokich"
Autor: Antoni Derwich, Paweł Brzuski, Magdalena Hędrzak
Wydanie: I
Stron: 112
ISBN: 83-922750-1-2
Wydawnictwo: Zespół Metod i Organizacji Hodowli Zwierząt Gospodarskich i Wolno Żyjących
Kraków 2007


"Odłowy i wsiedlenia bobrów
Bobry odławiano w północno-wschodniej Polsce. Odłowów dokonywała wyspecjalizowana grupa strażników PZŁ pod kierownictwem Antoniego Łanczakowskiego. Koordynatorem działań był Jan Goździewski - łowczy ZW PZŁ w Suwałkach.
Po zlokalizowaniu stanowiska, z którego odłowione miały być bobry i wykonaniu prac przygotowawczych, żeremie otoczono pionowo zanurzonymi (w niewielkim odstępie) dwoma pasami sieci i rozkopywano na tyle, aby do komory można było wpuścić psy, w celu wypłoszenia bobrów. Wpadające do sieci zwierzęta natychmiast wyjmowano, gdyż przebywanie pod wodą groziło im utopieniem. Zmagania te wymagały dużej wiedzy o zwyczajach i zachowaniu się bobrów oraz siły i zręczności.
Po schwytaniu, bobrom aplikowano środki uspakajające i umieszczano je w klatkach.Odłowione zwierzęta transportowano do miejsca wysiedlenia samochodem. Klatki ze zwierzętami ustawiono w aucie na grubej podściółce ze słomy obficie zlanej wodą. Do klatek wkładano gałązki wierzby i jabłka. W samochodzie wentylacja zapewniała wymianę świeżego powietrza ale nie narażała zwierząt na przeciąg. Podczas transportu, po przebyciu 200-250 km, zwierzęta polewano wodą lub zanurzano klatki na kilkanaście centymetrów w wodzie napotkanego zbiornika lub cieku wodnego. Kilka minut takiej kąpieli pozwalało bobrom ugasić pragnienie, nawilżyć futro, łapy, ogon oraz załatwić potrzeby fizjologiczne.
Po przybyciu na miejsce wysiedlenia, bobry wpuszczono do sztucznego noro-żeremia. Ponieważ są to zwierzęta raczej o nocnym trybie życia, to czynności te wykonywano w godzinach porannych, oczekując, że w ciągu dnia szybko nie podejmą próby wydostania się z ukrycia. Do komory wrzucano ściółkę z klatki, w której bobry transportowano. Przy umiejętnym manewrowaniu klatką w momencie wypuszczania bobrów nie było potrzeby bezpośredniego kontaktu ze zwierzęciem.
Jeżeli jednak wynikła taka konieczność, to silnym i zdecydowanym ruchem chwytano bobra z tyłu "pod pachy" kończyn przednich albo łapano za ogon i szybko unoszono zwierzę grzbietem do podnoszącego. Wyprostowane ramiona oddalały zwierzę tak, ze silne siekacze bobra nie zagrażały podnoszącemu. Kilka osikowych/wierzbowych kołków wbitych przy wyjściu z noro-żeremia miało opóźnić wydostanie się zwierząt, a tym samym zmniejszyć stres wywołany odłowem i długim transportem oraz umożliwić adaptację do nowego siedliska.
Bobry wsiedlano wiosną (najczęściej do końca drugiej dekady kwietnia), oraz jesienią (zwykle do połowy października). Wsiedlając bobry wiosną oczekiwano, iż samice będące w zaawansowanej ciąży nie podejmą dalekich wędrówek, gdyż szybko muszą znaleźć dogodne miejsca do wydania potomstwa.
Wsiedlając bobry jesienią przypuszczano, że nie wyemigrują daleko od miejsca wsiedlenia, gdyż muszą poczynić intensywne przygotowania do zimy tj. spiętrzyć wodę, wykopać lub pogłębić nory, przygotować zapas zimowego żeru. [...]"



"Elektrownia Wodna Solina im.Karola Pomianowskiego na Sanie" - lucyna - 16-05-2011 07:04 AM

Dziś pragnę zagłębić się w temat naszej największej podkarpackiej rzeki, czyli Sanu i elektrowni wodnych. Posiadam wyjątkowo ciekawą monografię opracowaną przez zespół pod redakcją naukową prof. dr. hab.inż. Janusza Dziewanowskiego. Jest to "Elektrownia Wodna Solina im.Karola Pomianowskiego na Sanie" wydana w 2002 r. przez Polską Akademię Nauk Wydawnictwo Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN.
Dla mnie ta książka jest podstawowym, drukowanym źródłem informacji o Zespole Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce. Monografia składa się z trzech części: "Przeszłość", "Współczesność", "Przyszłość". Niezmiernie interesujące dla wzbogacenie wiedzy przewodnika okazały się "historyczne" rozdziały: historia budowy stopnia wodnego, zrealizowane badania poprzedzające projekt, projekt stopnia wodnego, budowa obiektu. Są one wzbogacone o liczne archiwalne fotografie. Okładka miękka, format A-4, klejona. Jest to często poszukiwana publikacja, przede wszystkim przez magistrantów. Niestety, nie orientuję się w jaki sposób można "zdobyć" tę monografię. Dostałam ją dośc dawno temu w prezencie od Kolegi pracującego jako przewodnik w Centrum Informacyjnym Energetyki Odnawialnej w Solinie.
Zaporę i elektrownię można turystycznie zwiedzać. Często zaglądam tam z grupami. Każda wizyta, szczególnie, gdy oprowadzam "niestandardowe grupy" np. konstruktorów stopni wodnych czy wojskowych to możliwość zdobycia wielu ciekawych wiadomości. Największe wrażenie na mnie zrobiły wstawki dylatacyjne. Ich fragmenty miałam w ręku. Są to 3, każda o półcentymetrowej grubości, kauczukowe uszczelki znajdujące się pomiędzy potężnymi blokami betonu. Każda uszczelka jest o szerokości mniej więcej kanta mojej dłoni, a bloki betonu mają po 15 m. Z innych ciekawostek to ta, że beton użyty do konstrukcji zapory dopiero "wiąże się".

Spis treści
Streszczenie
Abstract
Wstęp - J. Dziewański

Przeszłość
1. Historia budowy stopnia wodnego - J. Dziewański, E. Warchoł, A. Zimmermann
2. Zrealizowane badania poprzedzające projekt J. Dziewański
Zlewnia Sanu
Klimat
Przepływy
Wytyczne gospodarki rezerwą powodziową
Zbiornik wodny
Geodezja
Budowa geologiczna
Lokalna budowa geologiczna
Koszty
3. Projekt zbiornika wodnego - A. Zimmermann
Budowa piętrząca
Elektrownia
zbiornik
4. Budowa obiektu - M. Kuncio
Wprowadzenie
Organizacja placu budowy i zaplecza
Roboty ziemne i skalne
Zapora
Elektrownia
Zbiornik
Betony budowli piętrzącej i elektrowni - J. Starowicz
Przesłona przeciwfiltracyjna - J. Dziewański

Współczesność
5. Bezpieczeństwo stopnia wodnego
Zamiast wstępu
System kontrolno-pomiarowy
Koncepcja bezpiecznej eksploatacji
Pierwsze pomiary
Analiza wyników
Najbliższa przyszłość
6. Uzyskiwane efekty
Efekty energetyczne - E. Warchoł
Gospodarowanie wodą zbiornika - A. Wojtanowski
Ochrona środowiska przyrodniczego - J. Dziewański
Funkcja rekreacyjno-wypoczynkowa stopnia wodnego - J. Dziewański

Przyszłość
7. Projekt modernizacji obiektu - A. Sowiński
Elektrownia
Rozdzielnia 110 kV
Wprowadzenie mocy
8. Przewidywane, możliwe do uzyskania w przyszłości efekty - J. Dziewański

Zakończenie
Literatura
Wybrane materiały archiwalne

Tytuł: "Elektrownia Wodna Solina im.Karola Pomianowskiego na Sanie"
Autor: Zespół pod redakcją naukową prof. dr. hab.inż. Janusza Dziewanowskiego
Wydanie: I
Stron: 213
ISBN: 83-87854-94-8
Wydawnictwo: Polska Akademia Nauk Wydawnictwo Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN
Kraków 2002



"Organizacja placu budowy i zaplecza
Uwagi ogólne
Projektowana budowa znajdował się w obszarach wyludnionych, pozbawionych infrastruktury komunikacyjnej (mało dróg, mostów), linii energetycznych oraz osiedli ludzkich. Problemy te łagodził nieco fakt, że poniżej przyszłej zapory w Solinie znajdowała się w końcowej fazie budowa stopnia wodnego w Myczkowcach.
W początkowej fazie budowy w Solinie korzystano z zorganizowanego tam zaplecza.
Duży projektowany zakres robót, ostre reżimy jakości wykonawstwa i krótkie terminy realizacji powodowały konieczność zastosowania wielu maszyn i urządzeń budowlanych, często pochodzących z importu.
Urządzenia betoniarni zakupiono w Czechosłowacji, płuczki do kruszywa i stoły wibracyjne we Włoszech, wibratory do betonu w Szwajcarii, a dźwigi linowe w Anglii.
Plac budowy był zorganizowany na lewym brzegu Sanu i przylegał bezpośrednio do zapory i elektrowni.

Obiekty i instalacje zaplecza technicznego

Drogi i mosty
Rozpoczęcie i prowadzenie robót budowlanych było uwarunkowane wykonaniem infrastruktury komunikacyjnej. Plac budowy należało połączyć z najbliższą stacją kolejową i z siecią dróg państwowych, oraz umożliwić komunikację po samym placu budowy.
Budowano drogi o szerokości korpusu 9 m, jezdni 6 m, nawierzchni asfaltowo-betonowej, na podbudowie z kamienia łamanego i warstwie filtracyjnej z piasku.
Należą do nich drogi:
- Uherce-Orelec-Bóbrka-Solina (10,7 km)
- Myczkowce-Bóbrka (4 km)
- drogi wewnętrzne, osiedlowe i budowlane (9,8 km).
Ogółem w ramach zagospodarowania placu budowy wykonano 24,5 km dróg.
Większość tych dróg jest w dalszym ciągu użytkowana jako lokalne i osiedlowe ciągi komunikacyjne.
Na drogach dojazdowych wykonano 2 mosty stałe żelbetowe o dopuszczalnej nośności 120 ton:
- na rzece Olsznaka w Uhercach o długości 40 mb,
- na rzece San w Solinie o długości 100 mb,
- oraz 3 mosty tymczasowe ( w obrębie placu budowy),
- Bayle'a w Zabrodziu
- łączące brzegi w osi zapory
- do transportu kruszywa z rynny zsypowej na prawym brzegu do przeróbki wtórnej.

Stacja kolejowo-przeładunkowa w Uhercach
Spodziewane dostawy materiałów i urządzeń pociągami wymusiły rozbudowę niewielkiej stacji kolejowej w Uhercach-Wygnance oddalonej od placu budowy o 13 km i dostosowanie jej do przyjmowania materiałów masowych.
W ramach jej rozbudowy wykonano i zainstalowano nowe tory na bocznicach, place i rampy przeładunkowe, magazyny, silosy do przeładunku cementu, wyładowarkę do rozładunku materiałów sypkich o wydajności 100 ton/godz, suwnice bramowe.
Urządzenia stacji przeładunkowej dostosowane zostały do przyjęcia rocznie 100 tys. ton kruszywa i 50 tys. ton cementu luzem i innych materiałów jak: tarcica, stal zbrojeniowa, maszyny, konstrukcje.
[...]"
http://solina.pl/



"Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954" - lucyna - 18-05-2011 05:14 AM

"Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954"


Monografia "Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954" została wydana przez IPN w cyklu "Studia i materiały". Powstała w ramach projektu badawczego "Osoby skazane na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954" realizowanego na terenie całego kraju, podobnych monografii jest kilka (są do pobrania w pdf, niżej podaję linkę do tej publikacji). Jej celem było ustalenie listy osób skazanych przez w/w sąd i odnalezienie miejsc ich pochówku. To drugie niestety nie powiodło się. Wykaz obejmuje 122 osoby narodowości polskiej skazane z przyczyn politycznych na karę śmierci. Są tu wymienione osoby, które otrzymały kary łącznie jak i te z karami cząstkowymi. Publikacja składa się z kilku części: omówienia zagadnienia, wykazu skazanych i z prezentacji dokumentów zawartych w aneksie. Całość opracowania jest lapidarna, podano tylko fakty i źródła.
Zapraszam do lektury.

Spis treści

I. Program badawczy IPN ?Osoby skazane na karę śmierci przez Wojskowe Sądy Rejonowe w latach 1946-1955?
Założenia i realizacja programu (Tomasz Bereza)
Źródła i stan badań (Janusz Borowiec, Piotr Chmielowiec)
Konstrukcja wykazu (Tomasz Bereza)

II. Sądownictwo wojskowe jako organ represji wobec przeciwników politycznych
Podstawowe akty prawne stosowane przez sądownictwo wojskowe (Tomasz Bereza, Janusz Borowiec)
Wojskowe Sądy Rejonowe ? organizacja i funkcjonowanie (Janusz Borowiec)
Współdziałanie Urzędu Bezpieczeństwa z Wojskowymi Sądami Rejonowymi (Janusz Borowiec)
Od wydania wyroku po egzekucję (Tomasz Bereza, Janusz Borowiec)

III. Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie ? biogramy (Tomasz Bereza, Piotr Chmielowiec)

Wykaz skrótów

Aneks
Nr 1. 1956 czerwiec 26, Wronki ? Pismo Adama Zastawnego do Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie z prośbą o rewizję wyroku.
Nr 2. 1945 wrzesień 1, Warszawa ? Pismo Ministra Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza do kierowników wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego dotyczące powołania plutonów egzekucyjnych.
Nr 3. 1946 wrzesień 16, Warszawa ? Pismo szefa Departamentu Służby Sprawiedliwości MON i Naczelnego Prokuratora Wojskowego płk. Henryka Holdera do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego dotyczący trybu wykonywania wyroków śmierci.
Nr 4. 1946 listopad 15, Warszawa ? Projekt okólnika Ministra Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza w sprawie wykonywania wyroków śmierci.
Nr 5. 1946 wrzesień 26, Rzeszów - Protokół wykonania wyroku śmierci na Józefie Gajdzie
Nr 6. 1948 październik 11, Rzeszów ? Prośba Tadeusza Pleśniaka do Prezydenta RP o zamianę w drodze łaski kary śmierci na karę więzienia.
Nr 7. Po 8 maja 1946, Rzeszów ? Pismo WSR w Rzeszowie do NSW z opinią składu sądzącego w sprawie przeciwko Józefowi Koszeli i towarzyszom
Nr 8. 1946 maj 18, Krasne ? Prośba Stanisławy Koszelowej do Prezydenta RP o zamianę kary śmierci dla Józefa Koszeli na karę więzienia
Nr. 9. 1946 maj 29, Warszawa ? Decyzja Prezydenta KRN wobec skazanych na karę śmierci
Indeks osobowy


MATERIAŁY INSTYTUTU PAMIĘCI NARODOWEJ
Skazani na karę śmierci
przez Wojskowy Sąd Rejonowy
w Rzeszowie w latach 1946-1954
http://www.honor.pl/ksiegi-ipn/mater-rzeszow.doc

Tytuł: "Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954"
Redakcja: Tomasz Bereza, Piotr Chmielowiec
Wydanie: I
Stron: 97
ISBN: 83-89078-42-2
Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej
Rzeszów 2004


"BODZIAK BRONISŁAW
s. Macieja, ur. 7 XI 1906 r. w Mrzygłodzie, powiat Sanok.
Zarzut: kierowanie oddziałem zbrojnym NSZ na terenie powiatu Sanok.
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Partyka Władysław, Śliwa Stanisław, Fugas Józef, Lewicki Marian, Klimkowski Aleksander.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Kluza Kazimierz; ławnicy: Grabania Julian, Szot Stanisław.
Prokurator: Klimkowski Aleksander.
Data i wysokość wyroku: 24 VIII 1950 r. ? kara śmierci; wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 384/50.

DĄBROWIECKI MIECZYSŁAW
s. Edwarda, ur. 13 II 1924 r. w Sanoku.
Zarzut: działalność w oddziale NSZ Stanisława Kossakowskiego, a następnie Antoniego Żubryda, ps. ?Żubryd?, na terenie powiatów: Sanok, Lesko i Brzozów.
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Popow Wiktor, Kolwiński (brak imienia), Polewka Mieczysław, Suski Józef, Mederer Florian, Stokłosa Marian, Matkowski Cezary.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Białek Zygmunt; ławnicy: Sowiński Wincenty, Kubicki Kazimierz.
Prokurator: Stokłosa Marian.
Data i wysokość wyroku: 5 III 1947 r. ? 15 lat (cząstkowa kara śmierci); wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 74/47.

KABALA STANISŁAW
s. Franciszka, ur. 24 X 1926 r. w Tarnawie Górnej, powiat Lesko.
Zarzut: działalność w oddziale NSZ, Antoniego Żubryda, ps. ?Żubryd?, na terenie powiatu Sanok
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Popow Wiktor, Kot Teofil, Nowakowski (Zdzisław?), Zaniewski (imię nieznane), Mickiewicz (imię nieznane), Stępień Stefan, Węglarz Stanisław.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Borowski Aleksander; ławnicy: Mikitowicz Konstanty, Bereźniak Antoni.
Prokurator: Nowowiejski Kazimierz.
Data i wysokość wyroku: 25 IX 1947 r. ? kara śmierci; wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 93/48.

KOCYŁOWSKI KAZIMIERZ
s. Michała, ur. 27 VII 1925 r. w Samborze.
Zarzut: dezercja z posterunku milicji w Woli Michowej (powiat Lesko); działalność w oddziale NSZ, Stanisława Kossakowskiego, a następnie Antoniego Żubryda, ps. ?Żubryd?, na terenie powiatu Sanok.
Funkcjonariusze/prokuratorzy: I-II proces: Babula (imię nieznane), Kolwiński (imię nieznane), Popow Wiktor, Pawłowski (imię nieznane), Osetek Józef, Suski Józef, Mederer Florian, Stokłosa Marian, Matkowski Cezary.
Skazany przez sąd w składzie:
I proces: przewodniczący: Białek Zygmunt; ławnicy: Sowiński Wincenty, Kubicki Kazimierz.
Prokurator: I proces: Stokłosa Marian.
Data i wysokość wyroku: I proces: 5 III 1947 r. ? 15 lat (trzykrotna cząstkowa kara śmierci); wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat; NSW przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia, z powodu ?błędnego zastosowania ustawy o amnestii?.
Skazany przez sąd w składzie:
II proces: przewodniczący: Lubaczewski Jan; ławnicy: Pawlak Edmund, Jakomulski Feliks.
Prokurator: II proces: nieobecny.
Data i wysokość wyroku: II proces: 23 V 1947 r. ? kara śmierci; prezydent zamienił karę na dożywotnie więzienie.
Sygnatura akt: Sr. 74/47; Sr. 410/47.

PAULO KAZIMIERZ
s. Józefa, ur. 17 I 1925 r. w Dobrzanach, powiat Gródek Jagielloński.
Zarzut: działalność w oddziale NSZ, pod dowództwem nieznanego ?Mściciela?, a następnie Józefa Kurasia, ps. ?Ogień? na terenie województw: rzeszowskiego i krakowskiego.
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Śliwa Stanisław, Grela Zenon, Zarzycki Józef.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Kluza Kazimierz; ławnicy: Kominiak Ryszard, Boluk Wacław.
Prokurator: Gomulski Edward.
Data i wysokość wyroku: 26 II 1951 r. ? kara śmierci; wyrok złagodzony przez NSW; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 79/51.

SZCZEPKOWSKI STANISŁAW
s. Kazimierza, ur. 30 X 1903 r. w Stanisławowie.
Zarzut: współpraca z oddziałem Antoniego Żubryda, ps. ?Żubryd?; współudział w zastrzeleniu 3 żołnierzy ACz, dokonujących gwałtów i rabunków w Strachocicach (powiat Sanok).
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Grela Zenon, Giebułtowski Jan, Jędrys Stanisław, Sieracki Władysław, Lech Eustachy, Panas Zygmunt.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Lech Eustachy; ławnicy: Nowak Ernest, Kowolik Norbert.
Prokurator: Mielczarek Jerzy.
Data i wysokość wyroku: 28 I 1953 r. - 15 lat (cząstkowa kara śmierci); wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 19/53.

Od wydania wyroku po egzekucję

Po orzeczeniu kary śmierci skład orzekający miał obowiązek odbyć naradę w celu rozważenia, czy skazany zasługuje na ułaskawienie oraz jaka kara byłaby w tym wypadku odpowiednia. Opinię w tej sprawie dołączano do akt sprawy. Okólnikiem nr 19 z 9 października 1945 r. NSW sprecyzował, że zmiana wyroku może być proponowana m.in. z uwagi na młody wiek skazanego lub jego niedoświadczenie życiowe. W czerwcu 1946 r. DSS MON przedstawił tryb załatwiania ułaskawień osób skazanych przez sądy wojskowe . W przypadku pozytywnej opinii sprawę rozpatrywał szef DSS. Na szczeblu departamentu
procedura była podobna. Należy podkreślić, że tylko w przypadku pozytywnej opinii składu orzekającego o skazanym nadawano dalszy bieg prośbom o ułaskawienie . Akta osób skazanych były przekazywane do Wydziału Prawnego Biura Prezydialnego KRN, gdzie wnioskami o ułaskawienie zajmowali się pracownicy tegoż biura. Sporządzali oni opis sprawy z odnośnikami do akt oraz z wnioskiem skorzystania lub nieskorzystania z prawa łaski. W wypadku nieobecności Bolesława Bieruta wyroki zatwierdzał Roman Zambrowski, jako wiceprzewodniczący KRN . W późniejszych latach prawo do stosowania ułaskawień przysługiwało Prezydentowi RP, a następnie Radzie Państwa .
Od chwili wydania wyroku, skazanych na śmierć przenoszono do specjalnej celi. W więzieniu na Zamku w Rzeszowie mieściła się ona w piwnicy. Przetrzymywano w niej wszystkich skazanych, bez względu na narodowość. Jej wygląd opisał, za Michałem Maksoniem, Franciszek Franus: ?Mury w piwnicy były bardzo grube. Okno w celi podwójnie okratowane. Zabezpieczone siatką. Parapet był szeroki ceglany. Przebywali [więźniowie] w tej celi aż do momentu rewizji procesu [...]. Żyli w niepewności. W oczekiwaniu na końcowy wyrok, w prowadzonych rozmowach, poruszali aspekty życia pozagrobowego. Jeżeli kogoś wywoływał strażnik z tej celi, to nikt nie wiedział, ani nawet osoba wyprowadzana, czy idzie na śmierć czy na ułaskawienie? .
W przypadku negatywnego rozpatrzenia prośby o ułaskawienie wyrok podlegał wykonaniu. Sposób wykonania kary śmierci regulowały specjalne instrukcje i okólniki, w rzeczywistości jednak wiele egzekucji przeprowadzano nie oglądając się na regulaminy . W przypadku śmierci przez rozstrzelanie, stosowano ?strzał katyński? (w potylicę z bliskiej odległości). Na rzeszowskim Zamku egzekucje wykonywano w celi śmierci, która znajdowała się w piwnicy, w pobliżu więziennych warsztatów, obok ustępu. Według żołnierza AK, Antoniego Buczaka, wyglądała ona następująco: ?miała jakieś 3,5 x 6 m, na dole beton i ściek, jak w rzeźni, a na jednej ścianie parkan z desek, za nim piasek. Pod tym parkanem rozstrzeliwano więźniów? . Wyroki przez powieszenie wykonywano na szubienicy na więziennym dziedzińcu."



"Północna Słowacja weekendowo i rekreacyjnie" - lucyna - 19-05-2011 06:57 AM

"Północna Słowacja weekendowo i rekreacyjnie" to kolejna książka, którą, moim zdaniem, należy omijać szerokim łukiem. Erzac, a nie przewodnik. Mam raczej dobre zdanie o kilku publikacjach wydanych przez Bezdroża, jednak w forumowych rozmowach czytałam iż przydarza im się wydać chłam a'la przewodniki Pascala. Niestety, to prawda. Mogę merytorycznie ocenić tylko część przewodnika poświęconą północno-wschodniej Słowacji, którą jako tako znam. Ocena jednoznacznie negatywna. Autor tej części opracowania był raz czy dwa w słowackim Beskidzie Niskim, na pewno go nie zna i się w nim nie specjalizuje się. Wiedza o regionie minimalna. Kilku podanych informacji nie rozumiem np. "trzeba odbić z głównej trasy w doliny, często zamieszkałe przez ludność cygańską." Jeżdżę i wędruję po tej części Słowacji dość często, oczywiście we wsiach mieszkają Romowie ale nie stanowią całej społeczności danej okolicy.
Oczywiście, podobnie jak w innych polskich wydawnictwach tego typu całkowicie pominięto rejony najdalej położone na północny-wschód. Poziom merytoryczny przewodnika możecie ocenić na postawie przepisanego przeze mnie fragmentu trzeciego rozdziału.
Nie polecam. Przewodnik jest ogólnikowy,powierzchowny, nie przedstawia w sposób, moim zdaniem, zadowalający walorów krajoznawczych, ponad to pod względem zawartych w nim informacji o historii regionu mierny.

Spis treści (skrócony)
O przewodniku
Rozdział I Przygotowania do podróży i informacje praktyczne
Rozdział II Informacje historyczno-krajoznawcze
Rozdział III Trasy weekendowe
Indeks
Opis ramek w tekście


Tytuł: "Północna Słowacja weekendowo i rekreacyjnie"
Praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 109
ISBN: 83-89676-62-1
Wydawnictwo: Bezdroża
Kraków 2005

"Rozdział III Trasy weekendowe
Trasa I
W Beskidzie Niskim

Przełęcz Dukielska-Vysny Komarnik-Niżny Komarnik-Bodrużal-Mirol'a-Prikra-Hunkovce-Korejovce-Krjne Cierno-Ladomirova-Svidnik-(wariant 2. z powrotem przez Barce-Humenne, z powrotem przez Palotę/Radoszyce)
Gry tylko przekroczymy przejście graniczne w Barwinku (Przełęcz Dukielska), znajdziemy się w łemkowskiej krainie drewnianych i murowanych cerkwi, znajdujących się zarówno w miastach, jak i niewielkich wsiach, do których trzeba odbić z głównej trasy w doliny, często zamieszkałe przez ludność cygańską. Większość tych cerkwi wpisano na listę narodowych zabytków kultury.
Głównymi atrakcjami są niewątpliwie skansen w Świdniku, stare miasto w Preszowie oraz dla miłośników sztuki XX w. - muzeum Andy'ego Warhola w Medzilaborcach. Trasa z wariantem 1., bez powrotu liczy ok. 100 km, z wariantem 2. - 105 km

Wysny Komarnik
Pierwsza wieś po stronie słowackiej swą nawę wzięła od słowa komarnik oznaczającego pomieszczenie na pastwisku, przeznaczone do przechowywania produktów mlecznych. Po raz pierwszy wzmiankowana była w 1553 r. W czasie operacji preszowsko-dukielskiej doznała poważnych zniszczeń - ocalało jedynie kilka zabudowań i drewniana grekokatolicka cerkiew filialna pw. św. św. Kosmy i Damiana z 1924 r. wybudowana w miejscu starszej. Wewnątrz zachował się ikonostas.
Na trasie do Świdnika cały czas towarzyszą nam po obu stronach szosy samoloty, czołgi, zrujnowane cmentarze wojenne. Są to pamiątki po działaniach II wojny światowej i operacji preszowsko-dukielskiej [...]


RE: "Północna Słowacja weekendowo i rekreacyjnie" - maciek - 19-05-2011 09:25 AM

lucyna napisał(a):
Na trasie do Świdnika cały czas towarzyszą nam po obu stronach szosy samoloty, czołgi, zrujnowane cmentarze wojenne. Są to pamiątki po działaniach II wojny światowej i operacji preszowsko-dukielskiej [...]

To chyba coś dla Łukasza. Smile


"Muzeum Historyczne-Pałac w Dukli, Muzeum Wojskowe Svidnik" - lucyna - 20-05-2011 07:41 AM

Dukielskie naturalne pole bitwy jest niesamowite. Trochę o nim pisałam tu
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=3522&page=1
Tu można zobaczyć kilka eksponatów
http://www.muzeum.sk/defaulte.php?obj=muzeum&ix=vhu_vmsk

Pora popromować Muzeum Wojskowe Oddział Muzealny w Świdniku będący filią Wojskowego Instytutu Wojskowego w Bratysławie. To jedno z najciekawszych muzeum prezentujących militaria w Karpatach. Tym bardziej, że część ekspozycji znajduje się w plenerze, w Dolinie Śmierci, gdzie odtworzono sceny walki m.in czołgów i militaria oraz cmentarz oółnierzy niemieckich w Hunkovcach i platforma widokowa na Przełęczy Dukielskiej. Samo muzeum robi wrażenia na znawcach militarii, znajduje się tu ponad 20 tys. eksponatów.
Muzeum Historyczne w Dulki i Regionalna Rozvojova Agentura w Świdniku wydali polsko-słowacką broszurę "Muzeum Historyczne-Pałac w Dukli, Muzeum Wojskowe Svidnik" promujące oba muzea i okolice, gdzie rozegrała się jedna z najbardziej krwawych i tragicznych bitew w casie II wojny św operacja dukielsko-preszowska.

Spis treści:
Wojskowy Instytut Historyczny - Muzeum Wojskowe Świdnik
Muzeum Historyczne - Pałac w Dukli


Tytuł: "Muzeum Historyczne-Pałac w Dukli, Muzeum Wojskowe Svidnik"
Autor:
Wydanie: I
Stron: 4
ISBN:
Wydawnictwo: Ruthenus

Muzeum świdnickie posiada wyjątkowo bogatą ekspozycję "[...] Interesująca jest kolekcja palnych broni ręcznych takich jak rewolwery, pistolety,karabiny, karabiny maszynowe oraz broń biała z I i II wojny św. Jest to broń produkcji radzieckiej, niemieckiej, czechosłowackiej, angielskiej, włoskiej, belgijskiej. Do ważnych należą egzemplarze wojskowe pistoletów członków Korpusu Czechosłowackiego, radzieckich marszałków, prywatna broń generałów czechosłowackich i in. Niezwykle barwna jest kolekcja mundurów z I i II wojny św, okresu międzywojennego i powojennego. Na uwagę zasługują mundury uczestników operacji karpacko-dukielskiej, m.in. gen. L. Svobody. W skład kolekcji wchodzą mundury Wermahtu, mundury austriacko- węgierskiej armii. W zbiorze amunicji znajdują się różne rodzaje nabojów do karabinów, broni automatycznej, artyleryjskie pociski i in. Unikatem jest pocisk rakietowy "Andriusza", który swoimi rozmiarami budzi uwagę zwiedzających. Stosunkowo obszerny jest zbiór odznaczeń z I i II wojny św. W obszernym zbiorze czasopism znajdują się oryginalne egzemplarze prasy z okresu wojennego, drukowane przez Korpus Czechosłowacki podczas II wojny św. Bogate archiwum zdjęć zawiera wiele zdjęć z okresu I wojny światowej, z okresu bojów podczas operacji karpacko-dukielskiej i bojów za wolność wschodniej Słowacji. Osobnym działem jest zbiór ciężkiej techniki wojskowej, która znajduje się na dukielskim polu walki i w regionie wschodniej Słowacji (63 eksponaty). Chodzi o broń artyleryjską, czołgi i samoloty ... Wśród nich jest radziecki samolot transportowy Li-2 "Dakota" i legendarna 'Katiusza". W stałej ekspozycji poświęconej historii wojska na wschodzie Słowacji w l. 1914-1945 podkreślono rolę Przełęczy Dukielskiej podczas dwóch wojen światowych, które przyniosły wielkie ludzkie ofiary, szkody materialne i całkowicie zahamowało rozwój historyczny w regionie wschodniej Słowacji. [...]"


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 21-05-2011 04:56 AM

"Tadeusz Kantor Między śmietnikiem, a wiecznością"

Ostatnio często zaglądam do internetowych księgarń taniej książki. Czasami można tam nabyć naprawdę interesujące publikacje. Kilka tygodni temu zakupiłam w Dedalusie po bardzo atrakcyjnej cenie ciekawą, aczkolwiek trudną w odbiorze książkę - kolaż Krzysztofa Miklaszewskiego "Tadeusz Kantor Między śmietnikiem, a wiecznością" . Tadeusz Kantor znany awangardzista, reżyser, malarz, animator życia kulturalnego, założyciel teatru Cricot 2 urodził się w Wielopolu. Swoją rodzinną miejscowość zapisał w dziejach światowego teatru realizując spektakl "Wielopole, Wielopole". Franco Quadri napisał Kantor połączył w tym przedstawieniu polski mikrokosmos z męką Chrystusa, a Wielopole stało się własnością całego świata?. http://tadeusz.kantor.free.fr/wielopole.html
"Tadeusz Kantor Między śmietnikiem, a wiecznością" to książka niebanalna posiadająca niezwykłą "konstrukcję". Składa się z obrazów, relacji, wywiadów, cytatów, prezentacji idei, fotografii, refleksji, opinii i wspomnień ludzi bliskich, wszystkie elementy łączy postać Tadeusza Kantora.

Spis rzeczy
I.ZAMIAST WSTĘPU: OCALENIE PRZEZ ŚMIETNIK
II. KANTOR 1:1, CZYLI PRÓBA SYNTEZY
A. Konteksty Kantora
B. Dwa czasy Tadeusz Kantora (kontekstowe pointy)
III. O POWINNOŚCIACH ARTYSTY. ROZMOWA KRZYSZTOFA MIKLASZEWSKIEGO Z TADEUSZEM KANTOREM (1986)
IV. SZTUKA A ŻYCIE (TRZY WYPOWIEDZI KANTORA Z LAT OSIEMDZIESIĄTYCH)
V. TADEUSZ KANTOR: MOJA HISTORIA SZTUKI (1985-1987)
Wstęp
Rozdział 1. Według Malczewskiego (scenopis filmu)
Rozdział 2. Lekcja Wojtkiewicza (scenopis filmu)
Rozdział 3. Konstruktywizm - moja młodość (kilka spojrzeń)
VI. KANTOROWSKAKRÓLEWNA ŚNIEŻKA (HISTORIA RYSUNKU Z 1986)
VII. TADEUSZ KANTORA KLISZE PAMIECI (PARADOKSY)
VIII. NAJPIERW BYŁA...SZATNIA
IX. SZTUKA POWROTU
X. OSTATNIA WIECZERZA W WIELOPOLU, SCENARIUSZ REPORTAŻU FILMOWEGO Z POSTSCRIPTUM (1983-1984)
XI. JA - MISTRZ. SCENARIUSZ FILMU DOKUMENTALNEGO Z POINTĄ ...POZAFILMOWY (1985-1986)
XII. AWANTURY ...AWANTURY
Największa awantura zagraniczna, czyli polskie pokłosie wyprawy do Ziemi Świętej
Największa polska awantura. Wejście smoka, czyli historia największej polemiki w dwóch aktach z przerwą oraz prologiem i epilogiem
XIII. TADEUSZ KANTOR - "CZŁOWIEK ŚMIECHU"
XIV. O KONDYCJI AUTORA. ROZMOWA KRZYSZTOFA MIKLASZEWSKIEGO Z TADEUSZEM KANTOREM
XV. TEATR KANTORA BEZ ... KANTORA
XVI. ŻYCIE PO ŻYCIU CZYLI DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ MISTRZA
XVII. POŻEGNANIA
XVIII. TADEUSZ KANTOR 91915-1990)
KRONIKA ŻYCIA I TWÓRCZOŚCI
Uwagi bibliograficzne
Indeks autorów fotografii
Indeks osób

Tytuł: "Tadeusz Kantor Między śmietnikiem, a wiecznością"
Autor: Krzysztof Miklaszewski
Wydanie: I
Stron: 301
ISBN: 978-83-06-03092-1
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Warszawa 2007

"Maszynopis konspektu dwunastu opowieści zwanych przykazaniami" w programach kabaretu muzyczno-literackiego Tadeusza Woźniaka "Zebranie towarzyskie", Śródmiejski Ośrodek Kultury, Warszawa 1993-2002
KAZANIE NA GÓRZE CZYLI WSTĘP DO PRZYKAZAŃ
Najmilsi,
Nic tak nie buduje, jak przykład. Oczywiście przykład krzepiący. Nic tak nie krzepi, jak konstrukcja. Oczywiście konstrukcja wytrzymała. Jednym słowem: cuda nie są możliwe, wszystko jest w rękach człowieka. Człowieka ? oczywiście ? na czynienie ich przygotowanego.
Tadeusz Kantor był cudotwórcą. Najlepszym przykładem okazywały się jego metamorfozy. Co ciekawsze, metamorfozy podejmowane ciągle na nowo, przy lada okazji. Metamorfozy dowodzące bardzo wyraziście, że życie można kształtować. Kształtować niemal całkowicie.
Życie jest sztuką. Któż tego nie chciał dowieść. I chociaż wielu śmiałków zapłaciło za skrupulatną realizację tego równania cenę najwyższą, bo cenę życia, satysfakcja pozostała. Pozostała duma kreatora.

Najmilsze,
Kreacja pociąga zawsze. Więcej, jej możliwości ciągle poszerzają spectrum działania. A ono naprawdę tylko od nas samych zależy. Działanie całkowicie spoczywa w rękach tego, kto zdecydował się zostać twórcą.
Nie ma cudu jednorazowego, podobnie jak nie ma odkryć natychmiastowych, odkrycia domagają się zaś prób i doświadczeń. A próby i doświadczenia to po prostu uciążliwe powtarzanie, które czasem nie ma końca.

Najmilsi i Najmilsze,
Tadeusz Kantor nie bał się ryzyka. Żadnego. Ani tego życiowego, ani tego w sztuce. Powtarzał więc nieustannie. Słowa i gesty, pociągnięcia pędzlem i kroki opanowujące przestrzeń. Mierzył natężenie dźwięku i ważył ciężar ciszy, sprawdzał sytuacje tysiące razy. A wszystko po to, by w tej grze z życiem stwarzać sztukę. Sztukę tak silną jak życie.

Najmilsze, Najmilsi,
Każde z tych powtórzeń to powrót i ćwiczenie. Powrót uczy, a ćwiczenie czyni mistrza. Mistrz Kantor marzył chyba, byśmy my ? jego uczniowie i wyznawcy ? takie powroty i ćwiczenia zapamiętali.
Więcej: byśmy je zapamiętali ku przestrodze, ale i dla własnego pożytku, byśmy je potraktowali jako przykazania. I pamiętali, że każde z przykazań ma swoje dwa końce.

Oto one, swoisty dekalog na początek nowego wieku.
I ? A NAM SIĘ PO PROSTU NIE CHCE!
II ? MÓJ PODPIS NIC NIE ZNACZY!
III ? PROSZĘ NATYCHMIAST OPUŚCIĆ TĘ ULICĘ!
IV ? PROSZĘ TEMU PANU POWIEDZIEĆ ŻEBY PRZESTAŁ MÓWIĆ!
V ? ODTĄD ? DOTĄD: SAME ch***
VI ? NIE MOŻNA JEŚĆ ŚNIADANIA, JAK KTOŚ RUSZA DUPĄ!
VII ? NIE WOLNO UMIERAĆ PRZED PREMIERĄ!
VIII ? MIEJMY W DUPIE PIRAMIDY, ALE 1 MAJA TEŻ!
IX ? PROSZĘ NIE ROBIĆ Z SIEBIE IMBECYLA I NIE WYBAŁUSZAĆ BAWOLICH OCZU!
X ? MOŻE JA JESTEM KOPNIĘTY, ALE WY WSZYSCY ? TEŻ !

Ten dekalog, którego każde z przykazań, ma swoją geograficznie, sytuacyjnie i psychologicznie określoną historię, to wygodny Przewodnik Anty-Savoir-Vivre?u, przydatny dla nas w każdej życiowej sytuacji. Spróbujmy zatem ich pierwotne znaczenie zrekonstruować. Stąd druga runda Kantorowskich metamorfoz."


"Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej (1981-1982)" - lucyna - 25-05-2011 06:31 AM

Odział w Rzeszowie IPN wydał kolejną niezmiernie interesująca monografię poświęconą historii współczesnej naszego regionu. "Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej (1981-1982)" dotyczą jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski Ludowej czyli wprowadzenia stanu wojennego, losów osób internowanych, przedstawiają funkcjonowanie ośrodków odosobnienia na terenach byłych województw: krośnieńskiego, przemyskiego, rzeszowskiego, tarnobrzeskiego, obszaru terytorialnemu w dużej mierze pokrywającemu się z diecezją przemyską. Opisane są "internaty" w których przetrzymywano mężczyzn czyli : w Uhercach, Nowym Łupkowie, Załężu oraz miejsce internowania kobiet Areszt Śledczy w Nisku. Oprócz tego Autor wspomina o Arłamowie - rządowym ośrodku wypoczynkowym w którym przebywał Lech Wałęsa.Monografia ma układ chronologiczny, przedstawia problematykę związaną z zagadnieniem szczegółowo, jest oparta na rzetelnej kwerendzie naukowej. Mnie osobiście zainteresowały nade wszystko losy więzień i internowanych na terenie naszego regionu, ta praca wzbogaciła w sposób znaczny zasób mojej wiedzy nie tylko o problematyce związanej z głównym zagadnieniem ale także w znaczny sposób poszerzyła wiadomości o współczesnych dziejach Bieszczadów. Monografia podzielona jest na kilka części: 4 rozdziały poświęcone: powstaniu i działalności ośrodków odosobnienia, internowanym- profil socjologiczny, życiu codziennemu w ośrodkach odosobnienia, kontaktom ze światem zewnętrznym, aneks - relacje internowanych, dokumenty, wykaz osób internowanych w ośrodkach odosobnienia. Książka została wzbogacona zakładką z archiwalnymi zdjęciami
Można ją nabyć za 25 zł w leskiej księgarni Bosza.

Spis treści
Wstęp
Rozdział I. Powstanie i działalność ośrodków odosobnienia
1. Utworzenie ośrodków odosobnienia w kontekście wprowadzenia stanu wojennego
2. Status prawny
3. Zaplecze logistyczne
4. Praca operacyjna SB
Rozdział II. Internowani - profil socjologiczny
Rozdział III. Życie codzienne w ośrodkach odosobnienia
1. Relacje z kadrą więzienną
2. Formy spędzenia wolnego czasu
3. Twórczość internowanych
4. Akcje protestacyjne i inne formy oporu
Rozdział IV. Kontakty ze światem zewnętrznym
1. Kościół rzymskokatolicki, a internowani
2. Wizyty i wizytacje
Zakończenie
Bibliografia
Aneksy
Relacje internowanych
- Relacja Adama Szostkiewicza z 17 marca 2007 r.
- Relacja Ewy Kubery z 29 kwietnia 2007 r.
- Relacja Zbigniewa Kruk-Strzebowskiego z 10 marca 2008 r.
- Relacja Stanisława Alota z 22 lutego 2007 r.
- Relacja Jana Lucjana Wyciślaka z 19 kwietnia 2007 r.
- Relacja Janiny Świerk z 18 kwietnia 2008 r
Dokumenty
Nr 1. 1981 grudzień13, Warszawa - Rozporządzenie ministra sprawiedliwości Sylwestra Zawadzkiego w sprawie tymczasowego regulaminu pobytu internowanych w ośrodkach odosobnienia
Nr 2. 1981 grudzień 30, Warszawa - Rozporządzenie ministra sprawiedliwości Sylwestra Zawadzkiego w spraie regulaminu pobytu internowanych w ośrodkach odosobnienia
Nr 3. 1982 marzec 1, Warszawa - Wytyczne w sprawie postępowania z osobami internowanymi przekazane komendantom ośrodków odosobnienia na naradzie służbowej w Centralnym Zarządzie Zakładów Karnych
Nr 4. 1982 marzec 26, Rzeszów - Zarządzenie komendanta ośrodka odosobnienia dla internowanych w Rzeszowie-Załężu regulujące pobyt internowanych w ośrodku
Nr 5. 1982 marzec 29, Warszawa - Notatka służbowa z wizytacji ośrodka odosobnienia w Uhercach przeprowadzonej 24 marca 1982 r. przez inspektorów Wydziału Inspekcji Centralnego Zarządu Zakładów Karnych
Nr 6. 1982 marzec 29, Warszawa -Notatka służbowa z wizytacji ośrodka odosobnienia w Łupkowie przeprowadzonej 25-27 marca 1982 r. przez inspektorów Wydziału Inspekcji Centralnego Zarządu Zakładów Karnych
Nr 7. 1982 kwiecień 13, Rzeszów - Notatka służbowa z kontroli ośrodka odosobnienia internowanych w Rzeszowie-Załężu przeprowadzonej 8-10 kwietnia 1982 r. przez przedstawicieli Okręgowego Zarządu Zakładów Karnych w Rzeszowie
Nr 8. 1982 kwiecień 14, Warszawa - Pismo zastępcy dyrektora Centralnego Zarządu Zakładów Karnych płk Juliusza Petrykowskiego do dyrektorów okręgowych zarządu zakładów karnych i komendantów ośrodków odosobnienia precyzujące obowiązki administracji ośrodków odosobnienia
Nr 9. 1982 [maj], Łupków - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty w ośrodku odosobnienia dla internowanych w Łupkowie 12-13 maja 1982 r.
Nr 10. 1982 [czerwiec], Arłamów - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty u Lecha Wałęsy w ośrodku odosobnienia w Arłamowie 26 czerwca 1982 r.
Nr 11. 1982 sierpień 30, Warszawa - Dokument roboczy nr 59 z wizyty delegatów Międzynarodowego Czerwonego Krzyża u Lecha Wałęsy w w ośrodku odosobnienia w Arłamowie 27 czerwca 1982 r.
Nr 12. 1982 [grudzień], Uherce - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty w ośrodku odosobnienia dla internowanych w Uhercach 15 grudnia 1982 r.
Wykaz osób internowanych w ośrodkach odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej w okresie stanu wojennego
Wykaz skrótów
Indeks osób
Ilustracje

Tytuł: "Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej (1981-1982)"
Autor: Grzegorz Wołk
Wydanie: I
Stron: 352 plus wkładka z czarno-białymi fotografiami
ISBN: 978-83-76290-46-1
Wydawnictwo: IPN ... Oddział w Rzeszowie
Rzeszów 2009


"Utworzenie ośrodków odosobnienia w kontekście wprowadzenia stanu wojennego" str.40
" Zakład karny w Uhecach powstał w 1972 r., kiedy minister sprawiedliwości przeniósł placówkę penitencjarną z pobliskiej Olszanicy. Jak wynika z kroniki zakładowej, początkowo warunki socjalne były tutaj bardzo trudne. Administracja więzienna mieściła się w barakowozach, a skazani mieszkali w namiotach. Tutejszy zakład karny powstał na tzw. surowym korzeniu. Budowali go ludzie skazani, którzy trafili tu jako pierwsi penitencjariusze. Pierwsi przybyli zatem więźniowie, dopiero później zaczęły powstawać budynki, które miały je pomieścić.
W 1974 r. oddany został do użytku pierwszy pawilon dla skazanych oraz dwa bloki mieszkalne z przeznaczeniem dla pracowników SW i ich rodzin. Gdy w 1975 r. naczelnikiem zakładu został mjr Marian Kara, nastąpił przyspieszony rozwój zakładu. Do 1977 r. oddano do eksploatacji kolejne dwa pawilony oraz sześć bloków mieszkalnych na sąsiadującym z zakładem karnym osiedlu mieszkalnym ( z przeznaczeniem dla pracowników SW z ich rodzinami). Wykonane w tym czasie prace budowlane spowodowały, że tutejszy zakład karny przekształcono w nowoczesną (jak na więzienia istniejące w tym czasie w kraju) placówkę typu ośrodkowego.Ośrodek w Uhercach działał do 23 grudnia 1982 r. z jedną przerwą od 5 do 16 sierpnia. Nieznane są powody chwilowego zawieszenia funkcjonowania ośrodka. według autorów raportu przechowywanego w Ośrodku "Karta" mogły to spowodować wakacje funkcjonariuszy SW. Podobne przypuszczenia są ewidentnie niezgodne ze stanem faktycznym. Należy bowiem pamiętać, że pomimo zawieszenia działalności ośrodka dla internowanych placówka nie przestała wykonywać funkcji penitencjarnych wobec osadzonych tutaj więźniów kryminalnych, a funkcjonariuszy pełniących służbę w pawilonach dla internowanych przeniesiono zapewne do wcześniejszych miejsc, gdzie pracowali ze skazanymi za przestępstwa pospolite.
Przeznaczenie Zakładu Karnego w Uhercach na ośrodek odosobnienia władze podjęły, jak wynika z istniejących dokumentów, już w marcu 1981 r., czyli kilka miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego. Początkowo zamierzano tu umieścić osoby z dawnego województwa krośnieńskiego. Jak wiemy, w późniejszym okresie internowano tu jeszcze grupę działaczy "Solidarności" z województwa przemyskiego. W okresie funkcjonowania ośrodka w Uhercach obowiązki komendanta pełnił mjr Marian Kania."



Przetoczę fragment rozdziału 1. "Utworzenie ośrodków odosobnienia w kontekście wprowadzenia stanu wojennego" str.40
" Zakład karny w Uhercach powstał w 1972 r., kiedy minister sprawiedliwości przeniósł placówkę penitencjarną z pobliskiej Olszanicy. Jak wynika z kroniki zakładowej, początkowo warunki socjalne były tutaj bardzo trudne. Administracja więzienna mieściła się w barakowozach, a skazani mieszkali w namiotach. Tutejszy zakład karny powstał na tzw. surowym korzeniu. Budowali go ludzie skazani, którzy trafili tu jako pierwsi penitencjariusze. Pierwsi przybyli zatem więźniowie, dopiero później zaczęły powstawać budynki, które miały je pomieścić.
W 1974 r. oddany został do użytku pierwszy pawilon dla skazanych oraz dwa bloki mieszkalne z przeznaczeniem dla pracowników SW i ich rodzin. Gdy w 1975 r. naczelnikiem zakładu został mjr Marian Kara, nastąpił przyspieszony rozwój zakładu. Do 1977 r. oddano do eksploatacji kolejne dwa pawilony oraz sześć bloków mieszkalnych na sąsiadującym z zakładem karnym osiedlu mieszkalnym ( z przeznaczeniem dla pracowników SW z ich rodzinami). Wykonane w tym czasie prace budowlane spowodowały, że tutejszy zakład karny przekształcono w nowoczesną (jak na więzienia istniejące w tym czasie w kraju) placówkę typu ośrodkowego.


"Kuchnia Podkarpacia" - lucyna - 27-05-2011 06:44 AM

Przyszła pora na przedstawienie w naszym wątku komercyjnej książki poświęconej regionalnej kuchni naszego regionu. "Kuchnia Podkarpacia" Elżbiety Kensy ładnie wydany album -format A-4. Zawiera ponad 100 tradycyjnych przepisów z całego regionu zebranych przez Autorkę przede wszystkim wśród pań z kół gospodyń wiejskich. Przepisy są sprawdzone, swoimi korzeniami sięgające do zamierzchłych czasów. Dania są smaczne, proste, w większości tanie, przyrządzane z łatwo dostępnych produktów. Mi niektóre przepisy kojarzą się z dzieciństwem. ach te podpłomyki pieczone na liściu kapusty. Niebo w gębie. Części regionalnych potraw nie znam np. sera z gruszek. Książka jest wzbogacona kulinarnymi wspomnieniami znanych ludzi z Podkarpacia: Józefa Szajny, Roberta Korzeniowskiego, Janusza Szubera, Marty Niewczas.

Ta książka nie posiada spisu treści lecz wykaz i długaśny więc postaram się jakoś to ogarnąć
Wstęp
Wielcy o jedzeniu
Wykaz potraw


Tytuł: "Kuchnia Podkarpacia"
Autor: Elżbieta Kensy
Wydanie: I
Stron: 63
ISBN: 83-89183-03-X
Wydawnictwo: LIBRA
Rzeszów

"Wielcy o jedzeniu
Józef Szajna - wybitny plastyk i twórca teatralny, pedagog, honorowy obywatel Rzeszowa

Moja Matka pochodziła ze Stobiernej, z zamożnej rodziny organistów Pieniążków. W tradycjach takich rodzin leżało to, by kobiety umiały gotować. Nie do zapomnienia są zupy grzybowe, jakie przygotowywała moja Mama i to nie z podgrzybków, czy grzybów suszonych, ale świeżych "prawdziwych" grzybów. Najlepiej pamiętam zupę ze świeżych maślaków. Ojciec natomiast lubił łowić ryby. Poezją był szczupak z wody z jarzynami. W zimie Ojciec razem z przyjaciółmi z koła łowieckiego jeździł na polowania i nie było nic lepszego jak sarna na stole, nie mówiąc już o dziku czy zającu, bo tych z jednego polowania przynosił kilkanaście czy kilkadziesiąt. Wuj z kolei, który był znakomitym kucharzem w zimie przyrządzał nam wyśmienite lody włoskie. Z jarzyn pamiętam zasmażaną kapustę z grochem, którą przyrządzała Matka - mecyje. Dziś w domu na Święta przyrządza się ryby: karpia w galarecie i karpia smażonego. Wieczorem podaje się smażone buraczki. Są też, oczywiście pierożki i inne przystawki - w sumie sześć, siedem dań.

Warianka
Kilogram buraków, kwas z kapusty kiszonej, 5 l wody, 4 łyżki mąki, sól, pieprz, czosnek
Buraki zagotuj, dodaj kwas z kapusty (tzw. war - stąd nazwa). Mąkę rozmącić w pół litra zimnej wody. Połącz z zupą i zagotuj na wolnym ogniu. Dopraw do smaku solą, pieprzem i czosnkiem.

Podpłomyki pieczone na liściu kapusty
Przepis z okolic Rymanowa
Ciasto chlebowe (drożdże rozrobione z cukrem, letnią wodą, zakwasem, mąką żytnią i solą).
Na liść ze świeżej kapusty nałóż cienki placek z ciasta, upiecz w rozgrzanym piecu piekarskim. Podawaj z masłem.

Ser z gruszek
Przepis z Bieszczadów
Kilogram jabłek, kilogram gruszek
Owoce upiecz i przetrzyj przez sito. Ugotuj mus z gruszek dodając stopniowo jabłka. Gdy całość dobrze zgęstnieje, włóż do płóciennego woreczka zwilżonego wodą i wyciśnij w prasce lub nakryj obciążoną deseczką."


"Twierdza Przemyśl Dziennik oficera Landsturmu" - lucyna - 29-05-2011 08:07 PM

W 2004 roku w rocznicę wybuchu I wojny św. Wydawnictwo Tomasz Idzikowski Fory VIII "Łętownia" rozpoczęło wypuszczać na rynek serię książek Architectura et Ars Militaris. Prezentowane są w niej źródła i opracowania poświęcone historii wojskowości. W pierwszym numerze opublikowano "Dziennik oficera Landsturmu" oraz moim zdaniem interesujący artykuł Marcina Wichrowskiego "Galicja 1914" poświęcony przegranej przez Austrię bitwie o Galicję.
O autorze "Dziennika" niewiele wiadomo, był najprawdopodobniej węgierskim oficerem służącym w 10. pułku Landsturmu wchodzącym w skład 97. Brygady Landsturmu.
"Dziennik pisany jest w charakterystycznym dla ówczesnych wojskowych stylu - jest to sucha relacja, często spowodowana pośpiechem w sporządzaniu notatek, zmęczeniem autora po całodziennej służbie. Pomimo to sam autor pisząc dziennik rozumiał, która z jego części będzie najistotniejsza dla potomnych. Oczywiście chodzi o relację z walk o fort I/1 "Łysiczka", stoczonych 7 października 1914 r. podczas pierwszego oblężenia Twierdzy Przemyśl. Dlatego też relacji tej nie spisał na bieżąco, czekając kilka dni, aż nastąpi spokojniejszy okres służby i dopiero wówczas, na spokojnie przelał na papier dostępna mu wiedzę o szturmie fortu - wydarzeniu, które okazało się być w przyszłości, jednym z najciekawszych dla historyków wojskowości epizodem z walk o forty przemyskie." - fragment tekstu pochodzi z rozdziału "Od redakcji".

Spis treści
Od redakcji
Galicja 1914
Dziennik oficera Landsturmu
Załączniki

Tytuł: "Twierdza Przemyśl Dziennik oficera Landsturmu"
Redakcja: Piotr Idzikowski, Grzegorz Klebowicz
Wydanie: I
Stron: 79
ISBN: 83-920541-0-5
Wydawnictwo: Tomasz Idzikowski Fort VIII "Łętownia"
Przemyśl 2004

"[...]
13.VIII.1914, piątek
Dalej w transporcie kolejowym. Aż o wczesnego ranka transport przebiegał gładko. Problemy zaczynały się od stacji Lesko-Łukawica. Przestoje po 1/2, 3/4 do całej godziny, wskutek zakorkowania linii przez transporty wojskowe. I tak dalej, i tak dalej, aż do stacji pod Przemyślem, gdzie dotarliśmy nie za piętnaście pierwsza po południu, lecz dopiero o ósmej wieczorem. Zapadł zmrok, tak że dowódca bataliony zarządził biwak.
14.VIII. 1914, piątek
Pierwsza noc pod gołym niebem. Spałem całkiem smacznie na noszach, tyle, że strasznie marzłem. O brzasku marsz do Siedlisk, nędznej wioski pod Przemyślem. Pełno tu Ukraińców. Kwaterunek u chłopów.
15.VIII.1914, sobota
Z czwórką moich oficerów spałem w namiocie. Znowu zimna noc. Dzisiaj szczegółowe szkolenie żołnierzy. Przed południem chwyty z bronią w szeregu i w plutonach. Po południu służba wartownicza i meldunkowa. Zaczyna funkcjonować zaopatrzenie dla oficerów. Dzisiaj dołączyliśmy do pułku. Trzy piękne bataliony. Przed posiłkiem przedstawiono cały korpus oficerski brygadierowi gen. Weeberowi. Pierwszy deszczowy dzień. Na szczęście przydzielono nam pokój z 25 łóżkami dla oficerów. Znowu mogę spać pod dachem. Za to tylko połowa moich biednych ludzi znalazła tam miejsce, reszta musiała spać w namiotach.
16.VIII.1914, niedziela
Wizyta lekarza, potem wypłata gaży, a ponieważ tego dnia nie fasowaliśmy jeszcze mięsa, o dziesiątej wyszedłem z kompanią ćwiczyć służbę na czatach i to aż do południa. O pół do trzeciej po południu instruktaż lekarza batalionowego dotyczący opatrunku osobistego. Potem przekazałem jeszcze żołnierzom rozkazy i zwolniłem ich.
[...]"


"Sanktuaria podkarpackie papieskie" - lucyna - 01-06-2011 06:25 AM

Kilka tygodni temu przez przypadek, ot tak z przyzwyczajenia, kupiłam sobie książkę, która po dokładnej lekturze okazała ciekawym przewodnikiem. Jednym z najbardziej interesujących w mojej kolekcji, przeczytałam go jednym tchem od deski do deski. Autorka jest dziennikarką od lat zainteresowaną naszym regionem i miejscami oficjalnego kultu. Przedstawia opisy jedenastu oficjalnych miejsc świętych znajdujących się na terenie Podkarpacia. Ze swadą opowiada o dobrach naszej kultury, świadectwach przeszłości, przybliża otoczenie sanktuariów, historię miejscowości, kulturę ludową, legendy, działa sztuki. Autorka we wstępie zaznacza, że zamierza kontynuować swoją pracę, "Sanktuaria podkarpackie papieskie" są pierwszą częścią cyklu. Z niecierpliwością czekam na kolejne publikacje.
Książeczka jest stosunkowo starannie wydana, ilustrowana, ma miękką okładkę. Przewodnik jest napisany z pasją, z wielką znajomością rzeczy co niewątpliwie wpływa bardzo pozytywnie na odbiór tej książeczki. Moim zdaniem lektura godna polecenia.

Spis treści
Sanktuaria podkarpackie
Cudowny płaszcz Bogurodzicy
Skarb u Panny Marii
Rzeszowska Pani
Madonna z Katedry
Święta Wieś
Tyś naszą Hetmanką
Wędrujące sanktuarium
Węgiersko-jasielsko-tarnowiecka
Trójkąt Maryi
Polskie La Salette
Uciekająca Matka Boska
Bibliografia

Tytuł: "Sanktuaria podkarpackie papieskie"
Autor: Agata Chmura
Wydanie: I
Stron: 103
ISBN: 83-60222-17-7
Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza Ad Oculos
Warszawa-Rzeszów 2006

"Uciekająca Matka Boska
W Jaśliskach położonych wśród malowniczych wzgórz Beskidu Niskiego, w samym sercu łemkowszczyzny znajduje się rzymskokatolickie sanktuarium maryjne z tzw. uchodzącym obrazem Matki Boskiej Królowej Nieba i Ziemi. Przed nim w ubiegłych wiekach modlili się wierni różnych narodowości.
W czasach husytyzmu i szalejącej reformacji w Czechach i na terenie dzisiejszej Słowacji masowo pozbywano się z świątyń obrazów Matki Boskiej i wizerunków przedstawiających świętych kościoła rzymskokatolickiego. Czasami jakaś bogobojna ręka ocaliła wizerunek Bogurodzicy i przemyciła za północną granicę - do Polski. Tam, zwykle w nocy, podrzucano obraz w widoczne miejsce - zwykle w okolice kościoła bądź wielkiego drzewa stojącego w centrum miejscowości. Mieszkańcy, odnajdując go rano, często uważali to za cud i znak Boży. Bardziej świadomi tego, co się za południową granicą dzieje nazywali tak znaleziony obraz Uchodzącą Matką Boską przed prześladowaniami. [...]
Cudowny wizerunek Matki Boskiej przyciągał przez lata nie tylko pielgrzymów. Na pobliskim wzgórzu zwanym Piotrusiem jedną ze swoich pustelni - po opuszczeniu Cergowej - założył św. Jan z Dukli. Źródło płynące w jej pobliżu miało uzdrawiającą moc i do dziś jest zwane Świętą Wodą. Tereny otaczające Jaśliska ukochał również biskup Józef Pelczar, który często przybywał w tych stronach. Na tzw. Spalonej znajduje się miejsce zwane Puszczą, gdzie przyszły święty polecił wybudować drewnianą willę dla biskupów przemyskich. stąd bp J. Pelczar niejednokrotnie kierował swoją diecezją. Dał się poznać jako czciciel Królowej Nieba i Ziemi. Gdy tylko przybywał w swojej willi, to zawsze jeździł w niedzielę i święta na sumę do jaśliskiego sanktuarium. Niestety, dom ten został zniszczony w czasie I wojny światowej i nigdy go już nie odbudowano. Materiały z jego rozbiórki posłużyły do budowy willi biskupiej - Anatolówki - koło Brzozowa. Na Spalonej stanęła za to w latach 90. kaplica, w której ołtarzu umieszczono obraz św. Józefa Pelczara. W okolicznym lasku poprowadzono dróżki różańcowe i stacje Drogi Krzyżowej.
Obecne sanktuarium w Jaśliskach leży na szlaku "Świątyń karpackich" ciągnącym się z Krosna aż do Stropkowa na Słowacji. Częściej jednak niż autokary wiozące pielgrzymów z Dukli do Komańczy zatrzymują się tu samochody osobowe, z których wysiadają podróżni, aby chociaż przez chwilę stanąć przed wizerunkiem Królowej Nieba i Ziemi. Zjawisko to jest zwane przez miejscowych rodzinnym pielgrzymowaniem."


Polecam stronkę o Jaśliskach http://gawron3.w.interia.pl/


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 01-06-2011 06:00 PM

Kolega Skazaniec z forumbieszczadzkiego wydał pierwszy numer forumowej gazetki. Zapraszam do lektury http://www.pdf-archive.com/2011/06/01/biuletyn/biuletyn.pdf


"Ochrona węży i ich siedlisk" - lucyna - 08-06-2011 03:50 AM

Ostatnio obserwuję coś wyjątkowo obrzydliwego - masowe zabijanie gadów. Codziennie można spotkać trupki żmij, zaskrońców, padalców, a nawet węży Eskulapa. W sobotę na drodze Dołżyca-Bukowiec widziałam dwa martwe węże Eskulapa leżące przy drodze. Jeden z nich został przejechany specjalnie na poboczu, ślady były jednoznaczne. Mam nadzieję, że temu kierowcy będzie to policzone na sądzie ostatecznym. Jeszcze w jakimś tam stopniu mogę zrozumieć lęk przed żmijami, jest on podsycany przez media. Codziennie spotykam ludzi bojących się jadu żmij, słucham opowieści mrożących krew w żyłach. Nie rozumiem jednak niechęci do nieszczęsnych padalców, które nie są nawet wężami ale jaszczurkami beznogimi. Co one mogą uczynić złego człowiekowi? Głupota ludzka nie ma granic, zabijają nawet obok kaplic. Dwa martwe padalce widziałam obok kaplicy nad cudownym źródełkiem w Zwierzyniu.
Problem masowego zabijania węży dotyczy nie tylko naszego regionu. Na Roztoczu wybito węże Eskulapa, nasze jedyne dusiciele. Jak tak dalej pójdzie to i u nas przestaną żyć. Coś z tym należy zrobić. Co? Oto jest pytanie dręczące wiele osób.
Odpowiedzi na to pytanie usiłuje udzielić Bartłomiej Najbar w bardzo interesującej książeczce "Ochrona węży i ich siedlisk" wydanej przez Wydawnictwo Lubuskiego Klubu Przyrodników. Ta monografia jest przeznaczona dla laików, miłośników przyrody, ludzi zainteresowanych poznaniem podstawowych informacji o naszych wężach i sposobach i ochrony. Autor podaje jednak bogatą bibliografię w której zainteresowani zdobyciem większej ilości wiedzy znajdą informacje o publikacjach poświęconych poszczególnym gatunkom. W książce przedstawiono wszystkie nasze gatunki węży: zaskrońca zwyczajnego, gniewosza plamistego, węża Eskulapa, żmiję zygzakowatą. Należy pamiętać, że Bieszczady to jedyny region, gdzie występują wszystkie wymienione gatunki węży.

Spis treści
Wstęp
Rodzime gatunki węży
Zaskroniec zwyczajny - Natrix natrix
Środowisko występowania
Rozmieszczenie
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Wrogowie naturalni
Właściwości biologiczne i ekologiczne
Zachowania obronne
Zagrożenia
Ochrona
Gniewosz plamisty Coronella austriaca
Środowisko występowania
Rozmieszczenie
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Wrogowie naturalni
Właściwości biologiczne i ekologiczne
Zachowania obronne
Zagrożenia
Ochrona
Wąż Eskulapa - Elaphe longissima
Środowisko występowania
Rozmieszczenie
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Wrogowie naturalni
Właściwości biologiczne i ekologiczne
Zachowania obronne
Zagrożenia
Ochrona
Żmija zygzakowata - Vipera berus
Środowisko występowania
Rozmieszczenie
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Wrogowie naturalni
Właściwości biologiczne i ekologiczne
Zachowania obronne
Zagrożenia
Ochrona
2. Zagrożenia dla rodzimych gatunków węży
3. Działania mogące przeciwdziałać zanikaniu populacji węży
Ochrona biotopów
Wiadukty
Bariery
Doświetlanie stanowisk
Usypiska kamieni
Pryzmy (kopce) - wtórne stanowiska, składanie jaj przez węże jajorodne
Usytuowanie pryzm
Przygotowanie pryzm
Przemiany zachodzące wewnątrz pryzm
Wykorzystania różnej wielkości pryzm przez węże jajorodne jako legowiska
Pożytki i niebezpieczeństwa związane z przygotowaniem pryzm jako elementu programu ochrony węży
Pożytki
Niebezpieczeństwa
Pielęgnacja pryzm
Stery pni, korzeni, gałęzi - "pniakowiska"
Pielęgnacja pniakowisk
Przesiedlenie węży
Hodowla węży
Programy ochrony węży w Polsce
"Ochrona gniewosza plamistego (Corolla austriaca) w Polsce środkowej"
"Ochrona gatunkowa węża Eskulapa, oraz zachowanie różnorodności biologicznej na terenie rezerwatu Krywe"
"Program ochrony węży i ich siedlisk na Ziemi Lubuskiej"
Zakończenie
Literatura
Słowniczek


Tytuł: "Ochrona węży i ich siedlisk"
Autor: Bartłomiej Najbar
Wydanie: I
Stron: 78
ISBN: 83-87846-20-1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lubuskiego Klubu Przyrodniczego
Świebodzin 2002

"Najlepszym sposobem ochrony zwierząt jest ochrona ich naturalnego środowiska
3. Działania mogące przeciwdziałać zanikaniu populacji węży
Podobnie jak w przypadku innych zwierząt - na co już zwracano uwagę - dla skutecznej ochrony gadów bardzo istotne jest właściwe rozpoznanie i precyzyjne zdefiniowanie ponadregionalnych i lokalnych zagrożeń wywierających wpływ na poszczególne populacje węży. O ile niekorzystne oddziaływanie w skali ponadregionalnej jest z reguły trudne bądź niemożliwe do szybkiego wyeliminowania , o tyle niektóre czynniki charakteryzujące się ograniczonym zasięgiem, udaje się niekiedy szybko i znacznie zmniejszyć lub nawet całkowicie wykluczyć. Rozpoznanie owych czynników pozwala podjąć optymalnie skuteczne działania ochronne.
Dla zobrazowania jednego z konkretnych przykładów (zmniejszenia się areału występowania gatunku), można opisać sytuację zaskrońca zwyczajnego na terenie Europy. Należy on do gatunków o bardzo szerokim zasięgu występowania (wykraczającym poza kontynent europejski) i na wielu stanowiskach jest pospolity. Jednak w ostatnich latach na dużych obszarach, szczególnie północnej, zachodniej i środkowej Europy stwierdzono szybko postępujący zanik. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest drastyczne zmniejszanie nadających się do zasiedlenia rozległych podmokłych, bagiennych itd. środowisk, zanieczyszczenie środowiska wodnego oraz budowa gęstej sieci dróg i nasilający się ruch samochodowy. Zmniejszenie lub całkowite wyeliminowanie szkodliwego działania tych czynników niewątpliwie jest trudne lub wręcz niemożliwe do całkowitego wyeliminowania. W tym aspekcie perspektywy egzystencji zaskrońca są raczej mało optymistyczne.
Z kolei szczególnie w północnych regionach Europy stwierdzono, że jednym z decydujących czynników ograniczających liczebność populacji zaskrońca jest po prostu upadek tradycyjnie prowadzonej gospodarki rolniczej, charakteryzującej się m.in. tym, że niegdyś niemal przy każdym gospodarstwie znajdowały się stale uzupełniane sterty kompostu, do którego zaskrońce mogły składać jaja. W tamtejszym, chłodnym klimacie, ciepło panujące wewnątrz kopców pozwalało na rozwój zarodków niemal niezależnie od zewnętrznych warunków atmosferycznych. Dzięki temu sukces rozrodczy gatunku był znacznie wyższy, co pozwalało na utrzymanie liczebności i jego stopniowe rozprzestrzenianie się na tereny przyległe. Tak więc niejako nieświadomie, człowiek poprzez swoją ówczesną działalność, przyczynił się do utrzymania gatunku na tym ternie. [...]"


"Transgraniczny informator turystyczny" - lucyna - 13-06-2011 05:13 AM

Polecam ciekawą publikację "Transgraniczny informator turystyczny" wydaną kilka lat temu przez Urząd Gminy w Dukli. Obejmuje ona teren gminy Dukla i okresu Świdnik. Powstanie informatora jest efektem partnerstwa w projekcie "Promocja i rozwój turystyki transgranicznej w Karpatach Wschodnich ze szczególnym uwzględnieniem Gminy Dukla i Okresu Svidnik ". Publikacja jest "trójjęzyczna": polsko- słowacko-angielska. Zawiera aktualne informacje turystyczne o tej części Beskidu Niskiego. Opisano w nim atrakcje przyrodnicze, kulturowe i wypoczynkowe, uwzględniono kalendarz imprez, podano wykazy szlaków turystycznych i ścieżek dydaktycznych i bazy noclegowej wraz z aktualnymi nr telefonów. Informator jest bogato ilustrowany. Można było go otrzymać informacji turystycznej w Dukli.

Spis treści
Transgraniczny informator turystyczny Dukla
Wstęp
Położenie i klimat gminy Dukla
Walory turystyczne
Historia Dukli i zabytki
Co warto zwiedzić?
Atrakcje historyczne i architektoniczne miejscowości gminy Dukla
Charakterystyczne gatunki flory i fauny
Szlaki piesze
Szlaki tematyczne
Kalendarz imprez stałych
Baza noclegowa
"Transgraniczny informator turystyczny Świdnik
Republika słowacka
witamy w regionie powiatu Świdnik
Świdnik
Zabytki Świdnika
Cerkiewki drewniane w regionie
Zabytki kultury w powiecie
Muzeum wojskowe Świdnik
Słowackie muzeum Narodowe Muzeum Kultury Ukraińsko-Rusińskiej Świdnik
Warunki przyrodnicze
Fauna regionu
Flora
Turystyka, sport, rekreacja
Ośrodki turystyczne w regionie powiatu Świdnik
Imprezy kulturalno-sportowe
Łowiectwo
Wędkarstwo
wycieczki po okolicy
Informacja turystyczna

Tytuł: "Transgraniczny informator turystyczny"
Redakcja: Krystyna Boczar Różewicz
Stron: 156
Wydanie: I
ISBN: 83-917987-9-8
Wydawnictwo: Gmina Dukla
Dukla

"Walory turystyczne
Na terenie gminy znajdują się liczne obiekty zabytkowe i historyczne o dużych walorach kulturowych bezpośrednio związanych z dziejami regionu. Zabytki Dukli godne obejrzenia to:
- późnobarokowy kościół parafialny pod wezwaniem Marii Magdaleny z wystrojem wnętrz w stylu rokoko z unikatowym nagrobkiem Marii Amelii z Bruhlów-Mniszchowej,
- kościół OO. Bernardynów z XVIII w. wraz z zespołem klasztornym,
- Muzeum Historyczne - Pałac - dawna siedziba właścicieli Dukli wraz z zespołem parkowym,
- ruiny komory celnej z XVIII w.,
- ratusz z II połowy XIX w.,
- ruiny synagogi żydowskiej,
- ruiny browaru,
- cmentarz z kaplicą XVIII w.
- cmentarz wojenny z I i II wojny św.
W gminie warto zobaczyć:
- drewnianą XIX w. zabudowę Jaślisk
- drewnianą architekturę sakralną: cerkwie w Daliowej, Chyrowej, Olchowcu, Zawadce Rymanowskiej,
- cerkwie w Trzcianie i Tylawie,
- kościół parafialny w Wietrznie,
- pustelnię św. Jana z Dukli w Trzcianie na wzgórzu Zaśpit, miejsce, w którym przybywał święty jako młodzieniec oddając się modlitwie.
Gmina Dukla leży na ternie o wybitnych walorach przyrodniczych i krajobrazowych w skali międzynarodowej, w sąsiedztwie pierwszego Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie", który w 1993 r. otrzymał certyfikat UNESCO. Ponad połowa gminy to obszary leśne. Najwyższy szczyt to: Kamień 859 m n.p.m., Baranie 754 m n.p.m., Cergowa 716 m n.p.m. Entuzjaści dzikiej przyrody znajdą tu w niewielkim stopniu naruszone przez gospodarkę ludzką starodrzewy bukowe, opustoszałe łąki i pastwiska nieistniejących wsi. Amatorzy zbieractwa runa leśnego znajdą tu: grzyby, jagody, jeżyny i zioła. Tereny o najcenniejszych wartościach objęte są ochroną prawną: Magurski Park Narodowy (obejmujący południowo-zachodnie krańce gminy), Jaśliski Park Krajobrazowy (obejmujący południową część gminy), siedem rezerwatów przyrody i dwanaście pomników przyrody.
Przez teren przebiegają liczne szlaki turystyczne, historyczne i przyrodnicze. Najważniejsze z z nich to: szlak czerwony (główny beskidzki), szlak niebieski (graniczny), szlak zielony i żółty, Szlak Architektury Drewnianej, Szlak Naftowy, Szlak Świątyń Karpackich, Szlak Papieski w Beskidzie Niskim. Ofertę uzupełniają ścieżki rowerowe, a także przyrodnicze: "Do złotej studzienki", "Beskidnik" i przyrodniczo-historyczne: "Na Węgierskim Trakcie" i po Dukli."


"III Ogólnopolska Konferencja Naukowa z DYNAMIKA ZMIAN SRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO POD - lucyna - 16-06-2011 04:57 AM

Dzisiejszy poranek mija mi przy lekturze ciekawej publikacji pokonferencyjnej, którą otrzymałam od naszego forumowego Kolegi Przewodnika Piotrka Kutiaka. Są to streszczenia referatów i posterów, które zostały wygłoszone na III Konferencji Naukowej z cykluBig GrinYNAMIKA ZMIAN ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO POD WPŁYWEM ANTROPOPRESJI, która odbyła się w dniach 16-18 września 2010 r. w Krakowie i Sanoku oraz Jubileuszu 45 - lecia pracy naukowej Profesora Jana Lacha. Organizatorami konferencji byli ZAKŁAD OCHRONY I KSZTAŁTOWANIA ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO INSTYTUT GEOGRAFII
UNIWERSYTET PEDAGOGICZNY W KRAKOWIE
oraz URZĄD MIASTA W SANOKU, POLSKIE TOWARZYSTWO GEOGRAFICZNE - ODDZIAŁ W KRAKOWIE, INSTYTUT METEOROLOGII I GOSPODARKI WODNEJ.
Konferencja składała się z trzech bloków tematycznych
- przestrzeń przyrodnicza i jej użytkowanie,
- przyrodnicze skutki antropopresji,
- zagadnienia edukacyjno-informacyjne.

W związku z tym, że spis treści 2 i pół strony A-4 będę musiała go skrócić i przedstawię tylko jego fragment ograniczając się do artykułów i posterów dotyczących Karpat i turystyki.

Spis treści
ANTROPOGENICZNA TRANSFORMACJA ŚRODOWISKA PRZYRODNICZEGO
Eligiusz Brzeźniak - Anomalie opadowe w Karpackim Wschodnim Regionie Pluwialnym
Wojciech Blecharczyk - Kryteria oceny przyrodniczych i edukacyjnych walorów karpackiej części dorzecza Sanu
Zygmunt Wnuk - Rezerwat geologiczny "Prządki" w Województwie Podkarpackim
Józef Kukulak - Trwałość otoczaków skał krystalicznych w terasach i stożkach Czarnego Dunajca na Podhalu
Szymon Biały - Proces renaturalizacji śladów górnictwa w dolinie Jaworzynki w Tatrach i jego skutki w krajobrazie kulturowym
Danuta Limanówka - Warunki klimatyczne Sanoka w latach 1951-2009 (na przykładzie stacji Sanok-Trepcza)
DYNAMIKA ZMIAN ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO POD WPŁYWEM ANTROPOPRESJI
I. PRZESTRZEŃ PRZYRODNICZA I JEJ UŻYTKOWANIE
Szymon Biały, Marek Doktor - Metody waloryzacji antropogenicznych obiektów geoturystycznych w Tatrach Polskich
Rafał Bielecki - Pieniny - turystyczne i gospodarcze użytkowanie przestrzeni przyrodniczej
Janusz Chmura - Przemieszczanie się osi matalimnionu w głąb zbiornika solińskiego latem 2002 i 2008 r.
Robert Pyrc - Zmiany użytkowania terenu w Beskidzie Wyspowym w XX i I dekadzie XXI wieku
Bohdana Senczyna, Natalija Brydnak - Ekologiczne skutki rekreacyjnego użytkowania gór niskich w Karpatach ukraińskich (na przykładzie wsi Werchnij Studenyj)
Piotr Skóra, Wanda Wilczyńska-Michalik - Waloryzacja środowiska geograficznego Nadleśnictwa Rymanów pod kątem atrakcyjności turystycznej
Witold Warcholik, Marcin Semczuk, Marcin Baranowski - Monitoring ruchu turystycznego w Pienińskim Parku Narodowym (wyniki monitoringu prowadzonego w latach 2007-2009 przez SKNG UP)
II. Przyrodnicze skutki antropopresji
III. Zagadnienia edukacyjno-informacyjne
Kondrat Białas - Projekt Eko-Sanok
Marek Marynowicz - Działalność Ligii Ochrony Przyrody w okręgu bieszczadzkim
Piotr Kutiak - Park Miejski w Sanoku
Postery
Opis trasy wycieczki
Materiały informacyjne


Tytuł: "III Ogólnopolska Konferencja Naukowa z DYNAMIKA ZMIAN SRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO POD WPŁYWEM ANTROPOPRESJI" oraz Jubileuszu 45 - lecia pracy naukowej Profesora Jana Lacha"
Autor:
Wydanie: I
Stron: 83
ISBN:
Druk sfinansował: Urząd Miasta w Sanoku
Sanok 2010

"Piotr Kutiak Urząd Miasta, Sanok
Park Miejski w Sanoku
Park miejski w Sanoku powstał w 1896 roku na wzniesieniu zwanym Stróżnią, w centrum miasta. W 1898 r. na szczycie góry usypano Kopiec Mickiewicza wieńcząc go kamiennym głazem na pamiątkę 100 rocznicy urodzin Adama Mickiewicza. Kopiec został usypany przez młodzież sanockiego gimnazjum. W tym samym roku Rada Miasta Sanoka nadała parkowi i ulicy biegnącej obok imię Adama Mickiewicza. Ówczesny park liczył 6 ha powierzchni i pieczę nad nim sprawował ogrodnik miejski. W roku 1909 w wyniku działań Towarzystwa Upiększania Miasta Sanoka dr Aleksander Mniszek-Tchórzyński ofiarował miastu 7 morgów ziemi przyległej do istniejącego parku. Nową część ogrodu miejskiego decyzją Towarzystwa nazwano imieniem Fryderyka Chopina upamiętniając 100 rocznicę jego urodzin. W 1910 roku obudowano piaskowcem źródełko w parku, a na ścianie oporowej umieszczono pamiątkową tablicę przedstawiającą medalion z wizerunkiem kompozytora.
Wędrując alejkami parkowymi o łącznej długości 3 km, ułożonymi głównie wzdłuż warstwic Góry Parkowej, podziwiać można wiele pamiątek historycznych pozostałych po kilku pokoleniach sanoczan. Oprócz kopca i źródełka należy wymienić tu pomniki: Tadeusza Kościuszki, stację pomp z pocz. XX wieku oraz Pomnik Wdzięczności będący hołdem dla poległych żołnierzy podczas II wojny światowej ( w miejscu małej wojskowej mogiły).
Oddana do użytku w wrześniu 2007 r. platforma widokowa, stała się niewątpliwą atrakcją Parku Miejskiego w Sanoku, dostarcza niesamowitych widoków na Dolinę Sanu, Góry Słonne, Pogórze Dynowskie i Bukowskie oraz Beskid Niski i fragment Bieszczadów. Z platformy możemy obserwować nie tylko piękne widoki i zjawiska atmosferyczne, ale także otaczającą nas przyrodę. Taras widokowy jest doskonałym miejscem do obserwacji ptaków, owadów oraz zmian zachodzących w szacie roślinnej parku."

http://www.zielonekarpaty.org.pl/ParkMiejskiWSanoku.html


"Wędrówki po ulicach i placach Przemyśla (patroni ulic od XIX do XXI wieku) z planem - lucyna - 22-06-2011 06:29 PM

Będąc służbowo w Przemyślu zawsze korzystam z usług przewodnika pochodzącego z tego miasta. Chcę aby goście poczuli smak tego jakże pięknego miasta, aby mogli zagłębić się w jego koloryt, poznać je z innej niż ta oficjalna strony. Przeważnie mi się to udaje, kilkoro Kolegów przewodników znakomicie zna Przemyśl, opowiada o każdym zakątku, jego dziejach dawnych i współczesnych. Zastanawiałam się skąd pochodzi ich wiedza. Chyba znalazłam odpowiedź na to pytanie w kasie arboretum w Bolestraszycach. Tam za 25 zł zakupiłam sobie nieznaną szerszemu gronu czytelników książkę "Wędrówki po ulicach i placach Przemyśla (patroni ulic od XIX do XXI wieku) z planem miasta". Nie ma o niej wzmianki w internecie, nie wiem więc jak została odebrana przez miłośników regionu, nie mam dostatecznej wiedzy aby ją "merytorycznie" ocenić. Mogę mówić tylko o swoich odczuciach, wrażeniach. Te są jednoznacznie pozytywne. Ten specyficzny przewodnik opowiadający o dziejach poszczególnych placów, ulic, mostów itd. bardzo przypadł mi do gustu, dzięki niemu innymi oczyma spojrzałam na miasto, które znam od małego dziecka (moja pierwsza wyprawa górska , oczywiście byłam niesiona na barana przez Brata, odbyła się w czasie rajdu na Winną Górę). Autor jest miłośnikiem Przemyśla i historii, jego pasja udziela się czytelnikowi więc wędrówka z tą książką w ręku po Przemyślu musi być czymś wspaniałym. Przewodnik nabyłam kilka dni temu więc na razie łażę sobie w wyobraźni szukając interesujących, opisanych przez Autora miejsc na dołączonym do książki planie. Autor przedstawia nam cały Przemyśl, ulica po ulicy, oprowadza nie tylko po reprezentacyjnej części miasta ale także po zaułkach, po miejscach być może niezbyt pięknych, bezpiecznych ale na pewno interesujących.
Moim zdaniem "Wędrówki po ulicach i placach Przemyśla (patroni ulic od XIX do XXI wieku) z planem miasta" to książka wyjątkowa, lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników Przemyśla i przewodników.

Spis treści
Wstęp
1. Najważniejsze informacje dla turysty
2. Dzieje miasta - zarys
3. Wybrane tematy z życia miasta
a) Apteki i drogerie
b) Cerkwie prawosławne i kościoły obrz. bizantyjsko - ukraińskie
c) Drukarnie, księgarnie, prasa
d) Elektrownie (Miejski Zakład Elektryczny)
e) Fajkarze
f) Garnizon wojskowy do 1939 i po 1945 roku
g) Kościoły katolickie obrz. łacińskiego
h) Mosty
i) Nieakceptowane pomniki
j) Stacja kolejowa Przemyśl - Zasanie
k) Synagogi
l) Twierdza Przemyśl
4. Katalog alfabetyczny
a) zasady korzystania z haseł
4 - 1 Place, ich znaczenie i rozwój
a) Stan ilościowy placów
b) Opisy placów
4 -2 Ulice w układzie alfabetycznym
4 - 3 Wybrzeża
4 - 4 Mosty
5. Nazwy ulic w Przemyślu w okresie 1939-1940
6. Publikacje i prace


Tytuł: "Wędrówki po ulicach i placach Przemyśla (patroni ulic od XIX do XXI wieku) z planem miasta"
Autor: Julian Wacław Kurek
Wydanie: I
Stron: 223
ISBN: 83-89092-91-3
Wydawnictwo: Julian Wacław Kurek
Przemyśl 2006

"3DE Plater Emilii, (1806-1831), Szajbówka, boczna ul. Rogozińskiego przechodząca przez przejazd PKP.
Uczestniczka działań powstańczych na Żmudzi. Z braćmi i stryjami brała udział w walkach partyzanckich. Zginęła w 1831 roku
Przy skrzyżowaniu ulicy z Buszkowicką zbudowano fort pierścienia wewnętrznego w celu obrony bramy fortecznej, również toru kolejowego. W pobliżu za torami kolejowymi miał też siedzibę hycel miejski. Eichnerowa po śmierci męża prowadziła tu zakład wyłapywania bezpańskich psów. Ulica obdarzona była dwoma barakami deleżowanych (wykwaterowanych) z miasta. Podczas istnienia garnizonu, poniżej istnienia Twierdzy, okoliczny system służył jako pole ćwiczeń oddziałów wojska.
Na stoku Winnej Góry od strony ul. Emilii Plater, Austriacy wykonywali egzekucję skazanych na karę śmierci zxa zdradę stanu żołnierzy i osób cywilnych. U podnóża stoku do lat 90. XX w. widoczne były zarysy mogił. Zabudowa dzielnicy usytuowana jest u podnóża wzgórza o niemal pionowych ścianie wysokości około 30 m z przełomem dla wód potoku wpadającego do Sanu i dzielącego go na dwie części.
W 1941 roku na wiosnę Niemcy przygotowali teren Winnej Góry na doskonały punkt obserwacyjny i strzelecki w mającym wkrótce nastąpić ataku na znajdującą się pod okupacją sowiecką część Przemyśla. Wojna między "przyjaciółmi" zaczęła się 22. czerwca 1941 r.
Po 1944 roku łąki od budki kolejowej po baraki przeznaczono na działki pracownicze. Na części z nich w latach sześćdziesiątych zlokalizowano obiekty Przemyskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego, które uległo likwidacji w 1995 roku.
Po likwidacji baraków wzniesiono ciepłownię "Zasanie", która ogrzewała Spółdzielcze Osiedla Mieszkaniowe.
Buszkowicka 1895-1932
Plater E. 1932-1939, od 1944
Ziegelstrasse 1939-1944"


"Kresy nr 4 Brzeżany" - lucyna - 24-06-2011 07:12 AM

Polecam ciekawe cykliczne publikacje poświęcone kresom wydawane w Przemyślu. Wśród nich jest książeczka o której warto wspomnieć czyli "Kresy nr 4 Brzeżany" wydana przez Przemyskie Centrum Kultury i Nauki. "Kresy nr 4 Brzeżany" Bogdana Witolda Motyla to popularna monografia bardzo bogato ilustrowana zdjęciami i dawną ikonografią. Przedstawia dzieje Brzeżan miasta, twierdzy, zamku, ośrodka kulturowego dawnej Rzeczypospolitej. Widoczne na współczesnych zdjęciach zniszczenia w połączeniu z dawnymi rysunkami, szkicami, opisem mają dramatyczną wymowę. Na naszych oczach odchodzi w przeszłość coś niepowtarzalnego o bardzo dużej wartości kulturowej, historycznej.

Spis treści
Wstęp
Kościół
Miasto
Niezdobyta twierdza
Raj
Literatura

Tytuł: "Kresy nr 4 Brzeżany"
Autor: Bogdan Witold Motyl
Wydanie: I
Stron: 43
ISBN: 83-89092-97-2
Wydawnictwo: Przemyskie Centrum Kultury i Nauki
Przemyśl 2005

"Raj
Pod ta nazwą kryje się letnia rezydencja właścicieli Brzeżan. To założenie pałacowo-parkowe początkowo pomyślane było zapewne jako zaplecze dla myśliwych, lecz po wkroczeniu Austriaków i barbarzyńskim zniszczeniu właściwego zamku stało się ich główną rezydencją siedziby.
W swym pierwotnym kształcie wyglądało na olbrzymi ogród botaniczny. Do dziś rośnie tam szereg cennych okazów, znajdują się też trzy stawy.
Najważniejszą budowlą, w tamtym okresie, był stary pałacyk myśliwski, wybudowany w 1709 r. na ruinach zniszczonego przez Szwedów zameczku o takim samym przeznaczeniu. Pierwotnie posiadał cztery wieże wyznaczające cztery strony świata.
W XIX w. na polecenie Aleksandra Potockiego przebudowano go według projektu Jana Rudskiego-Wędrzyka. nadano mu wtedy cechy stylu klasycystycznego. Podczas pierwszej i drugiej wojny światowej pałac sporo ucierpiał, a w wyniku licznych remontów (ostatni w 1952 r.) zlikwidowano wieże i zniszczono klasycystyczne dekoracje.
Przed drugą wojną światową istniała tam jeszcze wewnątrz budynku kaplica i biblioteka. Do dziś nie pozostało po nich śladu, podobnie jak po lipowej alei, która wiodła z Brzeżan do pałacu. Obecnie można jeszcze oglądać park, zdziczały jednak z braku opieki i niewiele dający wyobrażenia o jego dawnym pięknie."

Kilka słów o Brzeżanach można przeczytać tu
http://fotojohny.republika.pl/krzemieniec.html


"Linia Mołotowa Przewodnik po rowerowym "Szlaku nadsańskich umocnień" - lucyna - 28-06-2011 11:31 AM

To to kontynuujmy wędrówki po szlakach rowerowych. Moim zdaniem jednym z najciekawszych aczkolwiek nie do końca odkrytych jest "Szlak nadsańskich umocnień" obejmujący odcinek pomiędzy Bóbrką,a Bachowem. Trasa została wytyczona kilka lat temu ale mimo to ta atrakcja nie przypadła turystom do gustu. A szkoda, tym bardziej, że miejscowi zaczynają dbać o pozostałości linii Mołotowa. W Lesku jeden z najlepiej widocznych z drogi bunkrów został wyeksponowany, wycięto krzaczory, oczyszczono okolicę i teraz bez problemu można dostrzec żelbetowy schron do ognia bocznego, dwukondygnacyjny, wieloizbowy, dwustrzelnicowy. Znajduje się nieopodal parku podworskiego, obok kapliczki św. Jana Nepomucena, 50 m od drogi. Inny jest nieopodal mostu na Sanie. Był to schron bojowy do ognia bocznego,wysadzony, pozostała po nim kupka gruzu.
Polecam przewodnik Krzysztofa Plamowskiego, Roberta Bańkosza, Pawła Wójcika,Arkadiusza Komskiego "Linia Mołotowa Przewodnik po rowerowym "Szlaku nadsańskich umocnień". Jest to wydawnictwo niezmiernie ciekawe, temat został bardzo czytelnie opracowany, sądzę, że ta książeczka powinna zainteresować i znawcę tematu, i przeciętnego turystę. Na uwagę zasługują zdjęcia, w tym archiwalne, które nie tylko ozdabiają książkę. Jest to wydawnictwo projektowe, bardzo trudno je dostać ale z tego co wiem ma ukazać się po wprowadzeniu 30% zmian w tekście (wymóg unijny) wydanie komercyjne. Wszystkim zainteresowanym szlakiem i Bieszczadami polecam moim zdaniem bardzo ciekawą stronę http://www.liniamolotowa.pl/opracowaną przez Pawła Wójcika. Sam Paweł ma co do niej pewne zastrzeżenia, poszukuje nadal informacji ale mimo to sądzę, że jest ona kompendium wiedzy o temacie. Jako ciekawostkę podam iż na stronie znajdują się zdjęcia Beksińskiego, wykonane w czasie II wojny św. Gdybyście chcieli skorzystać z usług przewodnika po linii to moim zdaniem najlepszy jest właśnie Paweł Wójcik, jego dane znajdziecie na stronie http://www.pawuk.pl

Spis treści:
Wstęp
Rys historyczny
Działania wojenne
Typologia bunkrów
Bibliografia
Zestawienie zachowanych schronów pomiędzy Soliną, a Bachowem
Zdjęcia archiwalne
Opis tras rowerowych na "Szlaku nadsańskich umocnień"
Resume (w języku angielskim, niemieckim, rosyjskim)
Zdjęcia współczesne

Tytuł: [/i]
Autor: Krzysztof Plamowski, Robert Bańkosz, Paweł Wójcik, Arkadiusz Komskie
Wydanie: I
Stron: 93
ISBN: 978083-60822-23-4
Wydawnictwo: Bieszczadzkie Towarzystwo Cyklistów
Nowy Sącz 2007

"Organizacja prac budowlanych wyglądała w następujący sposób: kierownictwem budowy zajmował się zarząd inżynieryjny okręgu wojskowego. Rozdzielał on zadania szefom poszczególnych odcinków budowy. Prace prowadzone były przez grupy budowlane złożone z rzemieślników budowlanych i chłopów. Podzieleni byli na bataliony po 1000-1200 osób. Robotnicy nie pobierali żołdu, lecz otrzymywali pensje. Do robót, które nie wymagały zachowania tajemnicy (na przykład: prac ziemnych, przygotowywanie drewna, transport) powoływano ludność cywilną. Na przełomie 1939-1940 roku wprowadzono zarządzenie ustawowego obowiązku pracy dla państwa przez 16 dni w roku. Czas pracy przy dwóch zmianach wynosił 12 godzin dla grup budowlanych, a dla cywilów 7, później 8 godzin. Pod naciskiem oficerów politycznych "dobrowolnie" podejmowano uchwały o wydłużeniu czasu pracy do 10, 12, a nawet 14 godzin dziennie. Duża liczba potrzebnych wozów zmuszała do tego, by sprowadzać chłopów razem z zaprzęgiem konnym nawet z odległych okolic. Cywilów kwaterowano po wsiach, obozach i barakach. Każdy żywił się we własnym zakresie. Niekiedy obowiązywała praca na akord, przy czym robotnik zarabiał do 10 do 15 rubli dziennie, a chłop z zaprzęgiem dwukrotnie więcej. W celu zapewnienia należytej organizacji robót utworzono zarządy i odcinki budowlane."


"Siedem upraw biblijnych i ich symbolika" - lucyna - 30-06-2011 02:01 PM

Nasz region wzbogacił się o kolejną atrakcję turystyczną. Jest nią ogród biblijny w ośrodku Caritas w Myczkowcach. Uwielbiam rośliny ogrodowe więc przy pierwszej okazji pojechałam tam z grupą, w sumie byłam tam kilkakrotnie w ciągu miesiąca. Podoba mi się, to nowozałożony ogród, rośliny są młode, więc całość założeń ulega dość dynamicznym zmianom. Więcej na http://www.ogrod-biblijny.pl
W punkcie kasowym pojawiła się nowa księgarenka. Ta oferuje dewocjonalia i książki poświęcone szeroko rozumianej religii. I tu coś znalazłam dla siebie. "Siedem upraw biblijnych i ich symbolika" Zofii Włodarczyk to opracowanie szczególne, połączenie teologii z botaniką. Autorka, która posiada zarówno wykształcenie teologiczne jak i ogrodnicze przedstawia nam siedem gatunków roślin najczęściej pojawiających się w Biblii. Są to: pszenica, jęczmień, winorośl, oliwka, granat, figa i palma daktylowa. Pisze o ich uprawie, charakteryzuje poszczególne gatunki, pokazuje ich miejsce w życiu ludzi w okresie kształtowania się chrześcijaństwa, a ponad to odkrywa bogactwo tekstów biblijnych poświęconych roślinom. Można tu znaleźć wiele informacji o historii rolnictwa, systematyki roślin, zapoznać się ze środowiskiem w którym występowały w Ziemi Świętej. Zagadnienia biologiczno-teologiczne okazały się dla mnie niezwykle ciekawe. Sama książeczka jest starannie wydana, w twardej okładce, posiada wkładki z kolorowymi zdjęciami, cenowo jest także atrakcyjna. Kosztuje bowiem 20 zł.

Spis treści
Wprowadzenie
Słowo od sadownika
Rozdział 1
Pszenica
Rozdział 2
Jęczmień
Rozdział 3
Winorośl
Rozdział 4
Oliwka
Rozdział 5
Figa
Rozdział 6
Palma daktylowa
Rozdział 7
Granat
Zakończenie


Zofia Włodarczyk "Siedem upraw biblijnych i ich symbolika" Salwador str. 11, fragment "Wstępu"

"Bóg w swojej obietnicy zapisanej w Księdze Powtórzonego Prawa mówi o siedmiu roślinach, które charakteryzują i symbolizują Ziemię Obiecaną. Są to: pszenica, jęczmień, winorośl, drzewo figowe, granatowe i oliwne oraz palma daktylowa rodząca owoce, z których wyrabiano miód. wszystkie te gatunki odgrywały niezwykle ważną rolę w życiu gospodarczym Izraela, a także w symbolice religijnej i kulturowej. Ich gospodarcze znaczenie wiązało się z faktem, że w starożytności płody tych siedmiu gatunków roślin, obok mleka, stanowiły podstawę codziennego wyżywienia ludzi mieszkających w Azji Mniejszej. Ważne było to, że mogły być przechowywane w formie przetworzonej lub naturalnej przez dłuższy okres czasu.
Według biblijnych określeń, pszenica i jęczmień to owoce ziemi i aż szesnaście razy wymieniane są w Biblii łącznie z winem i oliwą, czyli produktami pochodzącymi z wyżej wymienianych roślin należących do siedmiu gatunków (np. Pwt.7,13, 11,14, 18,4, Kpł 23,13, LB 18,12, 28,5; Sdz 15,5).Ich nazwy najczęściej występują w opisie błogosławieństwa Bożego, ale także w opisie klęski (Jl 1,10-12) lub kary"

Tytuł: "Siedem upraw biblijnych i ich symbolika"
Autor: Zofia Włodarczyk
Wydanie: I
Stron: 125
ISBN: 978-83-60703-98-4
Wydawnictwo: SALWATOR
Kraków 2008

str. 9
"Słowo od sadownika
"Siedem upraw biblijnych i ich symbolika" to arcyciekawe opracowanie oparte na tekstach źródłowych, głownie Piśmie Świętym, dotyczące siedmiu roślin biblijnych. Dzięki pieczołowitej pracy Autorki mamy szansę na nowo odkryć bogactwo tych tekstów i zapoznać się z charakterystyką roślin biblijnych. Misterne splątanie się wiedzy, doświadczenia, symboliki i znaczenia roślin w Piśmie Świętym jest źródłem wielu cennych informacji. Dla specjalisty sadownika szczególnie ważna jest świadomość, że wiele elementów wiedzy było znanych już w tak odległych czasach.
Dla bystrego obserwatora roślina zawsze była i jest źródłem szacunku wobec Stwórcy. Bo jakże inaczej można nazwać misterium narodzin i obumierania roślin, pojawiania się kwiatu, by powstał owoc, a w nim nasiona. Wieloletnie drzewa, powtarzając cykl budzenia się życia i obumierania, ilustrują wiele prawidłowości życia. Drzewa są też swoistą osią świata (axis mundi), bo skierowane koroną i gałązkami ku niebu, tkwią korzeniami w ziemi, z której wyrosły.
dr. hab. Jan Skrzyński
Katedra Sadownictwa Akademii Rolniczej w Krakowie"


"Szlaki turystyczne Ziemi Przemyskiej Przewodnik" - lucyna - 02-07-2011 09:37 AM

Właśnie przeglądam zacny przewodnik "Szlaki turystyczne Ziemi Przemyskiej Przewodnik". Podoba mi się, szczególnie prezentacja szlaków. Widać, że Autor bardzo dobrze zna teren i potrafi o nim ciekawie opowiadać. Jest to wydawnictwo Urzędu Miejskiego w Przemyślu, które można nabyć za grosze. Kosztuje około 5 zł.
Jednym z najciekawszych i stojących na wysokim poziomie merytorycznym przewodników poświęconych Pogórzu Przemyskiemu i Górom Sanocko-Turczańskim jest bez wątpienia książka wydana przez Urząd Miejski w Przemyślu w formie kieszonkowej "Szlaki turystyczne Ziemi przemyskiej" Dariusza Hopa. Autor jest przewodnikiem należącym do PTTK w Przemyślu, znakomicie zna teren, przewędrował te szlaki w wielokrotnie co jest widoczne przy lekturze przewodnika. Dariusz Hop napisał klasyczny przewodnik opisujący przejścia po poszczególnych szlakach i trasach, atrakcje mijanych miejscowości, ciekawe pod względem przyrodniczym czy kulturowym miejsca. Wydawnictwo jest bez wątpienia godne polecenia wszystkim miłośnikom wędrówki i osobom zainteresowanym poznaniem części Ziemi Przemyskiej. Przewodnik jest starannie wydany w formie kieszonkowej, ilustrowany wieloma kolorowymi fotografiami, posiada mapkę ze schematem przebiegu szlaków turystycznych. jego niewątpliwym atutem jest cena, jest najprawdopodobniej dofinansowany przez Urząd Miejski w Przemyślu, cena - około 10 zł.

Spis treści:

Wstęp
Wskazówki Praktyczne
Przydatne telefony i strony internetowe
Dzieje Przemyśla i ziemi przemyskiej
Przemyski szlak spacerowy niebieski
Przemyski szlak spacerowy czerwony
Szlak czerwony Przemyśl - Sanok
Szlak niebieski karpacki Dynów - Ustrzyki Dolne
Szlak czarny forteczny południowy Łapajówka - Dybawka Dolna
Szlak czarny forteczny północny Kuńkowce - Bolestraszyce
Szlak zielony Przemyśl - Bachórz
Szlak żółty rybotycki Suchy Obycz - Kopystańka
Szlak zielony arłamowski Leszczawa Dolna - Jamna
Szlak żółty Pruchnik - Dubiecko

Tytuł: "Szlaki turystyczne Ziemi Przemyskiej Przewodnik"
Autor: Dariusz Hop
Wydanie: I
Stron: 152
ISBN: 978-83-923302-3-3
Wydawnictwo: Urząd Miejski w Przemyślu
Przemyśl 2008


Moim zdaniem jednymi z najciekawszych szlaków w Polsce są trasy forteczne wytyczone po terenie Twierdzy Przemyśl. Jest ich dwa: szlak forteczny południowy i szlak forteczny północny. Może przetoczę fragmenty przewodnika poświęconego tym trasom.
str.98
"Szlak czarny forteczny południowy Łapajówka - Dybawka Dolna
Przebieg szlaku: Łapajówka-fort XV "Borek"- Siedliska - fort I "Salis Soglio"- Jaksmanice - fort II " Jaksamanice"- Łuczyce - fort III "Łuczyce"- Nehrybka - fort IV "Optyń"- Pikulice -fort V "Grochowce- fort VI "Iwanowa Góra"- Wapielnica (394 m ) - Prałkowce - fort VII "Prałkowce"-Dybawka Górna

Długość szlaku: 36 km
Czas przejścia: 9 godzin (liczony bez przerw na dłuższy postój, obejmuje krótkie zwiedzanie tylko głównych fortów na trasie).

Szlak usytuowany po prawej stronie Sanu umożliwia dotarcie do wszystkich głównych fortów pierścienia zewnętrznego Twierdzy Przemyśl. Szlak przebiega przez skrawek Kotliny Sandomierskiej dalej przez Płaskowyż Mościski i Bramę Przemyską należącą do Płaskowyżu Sańsko-Dniestrzańskiego oraz wschodni kraniec Pogórza Przemyskiego. [...]"

str. 111
"Szlak czarny forteczny północny Kuńkowce-Bolestraszyce
Przebieg szlaku: Kuńkowce - fort VIII "Łętownia"- Lipownica - fort IX "Brunner" - fort X "Orzechowce"- Bażantarnia - fort XI "Duńkowczyki" - Duńkowczyki - fort XII "Werner"- Żurawica - fort XIII "San Rideau" - Bolestraszyce

Długość szlaku 19 km
Czas przejścia: 5 godz. (liczony bez przerw na dłuższy postój, obejmuje zwiedzanie tylko głównych fortów na trasie.
Szlak usytuowany po lewej stronie Sanu umożliwia dotarcie do wszystkich głównych fortów pierścienia zewnętrznego Twierdzy Przemyśl. Szlak przebiega przez wschodni skraj Pogórza Dynowskiego i Pogórze Rzeszowskie kończąc się w Kotlinie Sandomierskiej."


"Biuletyn Komitetu Ochrony Orłów" - lucyna - 04-07-2011 09:10 AM

Dziś chciałabym przedstawić ogólnopolskie wydawnictwo w pewnym zakresie poświęcone naszemu regionowi. Jest to rocznik "Biuletyn nr 17 2008" wydawany przez ogólnopolską organizację ekologiczną Komitet Ochrony Orłów. Można go bezpłatnie otrzymać wraz z innymi wyjątkowo ciekawymi broszurami poświęconymi ptakom szponiastym. http://www.koo.free.ngo.pl
Biuletyn ma bardzo skromną szatę graficzną, nie ma w nim zdjęć, jest tylko kilka rysunków i mapek poglądowych.

Tytuł: "Biuletyn Komitetu Ochrony Orłów"
Stron: 56
ISSN: 1507-3580
Wydawnictwo: Komitet Ochrony Orłów

Spis treści
Szanowni Czytelnicy!
Raport z działalności ochrony orłów w 2007 r
- Ochrona bielika Haliaeetus albicilla
- Aktywna ochrona rybołowa...
- Badanie i ochrona orlika krzykliwego
- Ochrona orlika grubodziobego
- Ochrona karpackiej populacji orła przedniego
- Monitoring kani rudej
- Ochrona puchacza
- Ochrona bociana czarnego
Baza danych
Program edukacyjny Co w trawie piszczy?
Przewodnicy do świata ptaków
Konkursy
Biuro KOO
Kartoteka ptaków martwych i osłabionych
Ranking najaktywniejszych członków komitetu
Walny zjazd Komitetu Ochrony Orłów
Sprawozdanie finansowe z działalności...
Europejski Fundusz Rolny szansą czy zagrożeniem dla awifauny krajobrazu rolniczego
Kampania Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków Rolnictwo przyjazne przyrodzie
Monitoring pospolitych ptaków lęgowych w Polsce
Metodyka oceny zmian liczebności ptaków drapieżnych na rozległych przestrzeniach badawczych
Eksterminacja zwierząt i ptaków drapieżnych w lasach rządowej guberni radomskiej w połowie XIX w
Bez tytułu
Ochrona rzadkich ptaków szponiastych, puchacza i bociana czarnego na terenie Biebrzańskiego...
Ocena znaczenia obszaru Nadleśnictwa Międzyrzecz dla ochrony i zachowania kani czarnej...
Cieśnina Giblartarska-liczenie ptaków migrujących do Afryki

Kilka informacji zaciekawiło mnie do tego stopnia, że skontaktowałam się z p. Marianem Stojem odpowiedzialnym za region południowo-wschodniej Polski. Po pierwsze prawdą jest, że na Podkarpaciu gniazdują bieliki. W biuletynie jest wymienione 1 gniazdo, w tym roku mamy aż 2. Smutna informacja to taka, że nie występują u nas w Karpatach ale na północy województwa. Po drugie nie mamy jednak orlika grubodziobego. Komisja Faunistyczna stwierdziła jednoznacznie, że w okolicach Wołosatego to był orlik krzykliwy. Po trzecie i to najciekawsze mamy po dwie gniazdujące pary gadożera i orzełka. Oczywiście u nas.

"Ochrona karpackiej populacji orła przedniego Aquila chrysaetos" str.17-18
"[...] Coraz więcej faktów dowodzi, że liczebność i rozpowszechnienie orła przedniego w Karpatach wzrasta. Stwierdzenie pewnego gniazdowania w Gorcach oraz nowych rewirów na terenie Beskidu Wyspowego i Karpat Wschodnich wskazuje na tendencje ekspansywne. Szczegółowa inwentaryzacja, jaką prowadzono w latach 19998-2000, nie wykazała orła przedniego w tych regionach. Na północy kraju wciąż znamy jedno stanowisko lęgowe. Po wielu latach nieefektywnych lęgów w 2007 roku odnotowano tutaj sukces gniazdowy.
Powierzchnię areału lęgowego zajmowanego w poszczególnych latach przez orła przedniego określono poprzez dowiązanie współrzędnych geograficznych zajmowanych stanowisk do siatki kwadratów o boku 10 km. Wykorzystano w tym celu zarejestrowane w bazie danych KOO stanowiska lęgowe wykryte w latach 2000-2006. Łącznie wyznaczono w ten sposób 46 miejsc gniazdowania (lub potencjalnego gniazdowania) orła przedniego dowiązanych do 40 kwadratów siatki. Tworzą one zbiór stanowisk przewidzianych do kontroli terenowych w ramach monitoringu. W 2007 roku obecność orła przedniego potwierdzono w 24 kwadratach. Areał lęgowy obejmuje zatem aktualnie ok. 2400 km2, zaledwie 0,8 % powierzchni kraju. Doświadczenia zgromadzone w regionie Polska SE (dawna nazwa Małopolska) wskazują, że orły przednie chętnie wykorzystują sztuczne gniazda. Ma to niebagatelne znaczenie w ochronie tego gatunku, ponieważ daje możliwość zatrzymania ptaków w miejscach sprzyjających gniazdowaniu. Po zniszczeniu gniazda zdarza się, że para buduje nowe w zbyt młodym lub intensywnie penetrowanym lesie, co z reguły kończy się niepowodzeniem. Platformy dla orłów budowane są przez Mariana Stója (Koordynator regionalny). W 2007 roku wybudowano jedno sztuczne gniazdo w nadleśnictwie Komańcza, gdzie zniszczenie naturalnego gniazda spowodowało śmierć pisklęcia. Platforma jest aktualnie wykorzystywana przez orły przednie.
W 2007 roku populacja orła przedniego w Polsce osiągnęła bardzo wysokie parametry rozrodcze. Sukces gniazdowy przewyższa przeciętny poziom tego wskaźnika o 20 %. Odnotowano ponadto szósty od 1993 r. przypadek szczęśliwego odchowu dwóch piskląt."


Pustłka" - lucyna - 06-07-2011 06:47 AM

W Bieszczadach, Beskidzie Niskim i Górach Sanocko-Turczańskich rozpoczął się "sezon na drapole". Ostatnio w naszym gadulcu coraz częściej mówi się o obserwacjach m.in. sokołów.
Polecam ciekawą monografię przyrodniczą wydaną przez Wydawnictwo Klubu Przyrodnika "Pustułka" Pawła Śliwy i Łukasza Rejta. Ten gatunek powinien być znany bardzo wielu z Was. Można go spotkać zarówno w górach i rozległych lasach jak i w mieście. Potrafi gniazdować w skrzynkach na balkonach. W naszym regionie pustułki można spotkać w szerokich dolinach rzecznych np. Sanu czy Wisłoka, gdzie zagęszczenie wynosi 2,6 paty na 100 km2. W Górach Słonnych w 1998 r. odnotowano tylko 2 pary, a w Bieszczadach Zachodnich i Górach Sanocko-Turczańskich w latach 1980-1995 wykryto tylko 15 stanowisk.
Monografia zawiera podsumowanie wiedzy o pustułkach. Jest napisana przystępnie. Zawiera bardzo dużo informacji-ciekawostek, które mogą zainteresować przeciętnego "podglądacza przyrody". Wzbogacona jest zdjęciami, tabelami i rysunkami, które przybliżają nam zagadnienia związane z opisem gatunku, biologią i ekologią, rozmieszczeniem, liczebnością, interakcjami z innymi gatunkami, pokarmem, sposobem polowania, śmiertelnością i migracją pustułek.
Autorzy publikacji polecają stronę Komitetu Ochrony Orłów
http://www.koo.free.ngo.pl
Kilka informacji o pustułkach możecie znaleźć na
http://www.ptaki.info/abc/ptak.php?id=66

Spis treści
Od autorów
Wstęp
1. Stanowisko systematyczne, gatunki pustułek
2. Nazewnictwo
3. Opis gatunku
3.1. Ubarwienie
3.1.1. Ptaki młode
3.1.2. Ptaki dorosłe
3.2. Rozmiary ciała
3.3. Przebieg pierzenia
3.3.1. Pierzenie częściowe (post-juvenalne)
3.3.2. Pierzenie całkowite
3.4. Głosy
4. Rozmieszczenie geograficzne i środowisko życia
5. Liczebność i zagęszczenie w Europie
5.1. Pustułka w Polsce
6. Biologia i ekologia
6.1. Wybór terytorium i tworzenie się par
6.1.1. Kopulacje
6.1.2. Kopulacje pozapartnerskie i poligamia
6.2. Gniazdo
6.3. Przebieg lęgów
6.3.1. Fenologia lęgów
6.3.2. Opis jaj
6.3.3. Wielkość zniesienia
6.3.4. Inkubacja
6.3.5. Drugie lęgi i lęgi powtarzane
6.3.6. Przyczyny straty jaj
6.3.7. Asynchronia i sukces kłucia
6.3.8. Pisklę i opieka rodziców
6.3.9. Proporcje płci piskląt
6.3.10. Karmienie i opieka nad młodymi
6.3.11. Liczba piskląt i straty w lęgach
6.3.12. Wyloty z gniazda
6.4. Miejsca noclegowe
7. Interakcje z innymi gatunkami
8. Pokarm
8.1. Zapasy
8.2. Nietypowy pokarm
9. Polowanie
9.1. Rewir łowiecki
9.2. Kleptopasożytnictwo
9.3. Polowanie w nocy
9.4. Wykorzystywanie ultrafioletu
10. Budżet energetyczny
11. Przemieszczanie i migracje
12. Zimowanie
13. Śmiertelność i zagrożenia
13.1. Długość życia
13.2. Przyczyny śmiertelności
13.2.2. Antropogeniczne przyczyny śmiertelności i inne zagrożenia
14. Ochrona gatunku
14.1. Skrzynki lęgowe
Podziękowania
Literatura
Summary
Zusammenfassung

Tytuł: "Pustułka"
Autor: Paweł Śliwa Łukasz Rejt
Wydanie: I
Stron: 192
ISBN: 83-87846-85-6
Wydawnictwo: wydawnictwo Klubu Przyrodników
Świebodzin 2006

Mnie najbardziej zaciekawił rozdział poświęcony ochronie pustułek. Może przytoczę jego fragment
str. 144
" [...] Chociaż skrzynki lęgowe są chętnie zasiedlane przez pustułki, w przyszłości mogą one nie wystarczać do powstrzymania trwającego w większości krajów spadku liczebności. Dla przetrwania tego gatunku niezbędne jest utrzymanie urozmaiconego krajobrazu z odpowiednią bazą pokarmową. Dlatego wskazane jest tworzenie obszarów chronionych, gdzie prowadzone będzie mniej intensywne rolnictwo z ograniczoną ilością stosowanych środków ochrony roślin, z fragmentami nieużytków, koszonych łąk i pastwisk, miedzami i zakrzaczeniami śródpolnymi. Pozwoli to na utrzymanie się w środowisku różnorodności ofiar pustułek, które będą dostępne dla tego drapieżnika. Stwierdzono, że obszary ekstensywnie użytkowane rolniczo są mniej atrakcyjne dla pustułek jako miejsca polowań ze względu na wyższą roślinność, jednak stanowią one swoisty matecznik np. dla gryzoni, które przemieszczają się na pola i łąki intensywnie użytkowane, gdzie wyłapywane są przez ptaki (Aschwanden i in.2005). Chociaż obecnie problem intensyfikacji rolnictwa jako czynnika negatywnie wpływającego na stan pustułki dotyczy głównie zachodniej Europy, to także w Polsce warto wprowadzić rolnictwo bardziej sprzyjające dzikiej przyrodzie, np. w parkach narodowych, krajobrazowych czy obszarach Natura 2000."


"Szlak wodny "Błękitny San" - lucyna - 10-07-2011 07:30 AM

Bieszczady i Podkarpacie raczej przeciętnemu Polakowi nie kojarzą się z kajakarstwem. Bardziej znany jest Poprad i cieki Warmii i Mazur. A szkoda, bo San wiosną jest spławną i wymagającą rzeką. I nie muszę dodawać iż jedną z najpiękniejszych w kraju. PROP podjął się próby wypromowania tej rzeki wśród kajakarzy. Czy udanej? Moim zdaniem jeszcze wiele pracy przed nimi. Początek jest w dobrym stylu. Został wytyczony szlak kajakowy Błękitny San, wydano piękny album "Błękitny San" i przewodnik, który chcę Wam przedstawić. "Szlak wodny Błękitny San przewodnik" Marka Lityńskiego, ciekawy, bogato ilustrowany, bardzo czytelny jest wydaniem projektowym, które cieszyło się takim zainteresowaniem iż w tym roku postanowiono go wznowić w formie półkomercyjnej. Będzie dostępny w informacjach turystycznych, bieszczadzkich ośrodkach po 8 zł. Przewodnik można pobrać też przez stronę http://www.podkarpackie-turystyka.pl

Spis treści
Wstęp
1. Informacje ogólne
2. San górski
2.1. Szczegółowy opis turystycznego szlaku kajakowego Sianki-Rajskie o długości 89 km
2.2. Opis krajoznawczy otoczenia trasy
2.3. Informacje praktyczne
3.Jeziora Zaporowe
3.1. Szczegółowy opis turystycznych szlaków wodnych Jeziora Solińskiego i Myczkowieckiego
3.1.1. Odnoga rzeki Solinki (zatoka Zachodnia) z przystani żeglugowej Solina-Jawor do mostu drogi nr 894 w Wołkowyi
3.2. Opis krajoznawczy otoczenia trasy
3.3. informacje praktyczne
4. Od Zwierzynia do Przemyśla
4.1. Szczegółowy opis turystycznego szlaku kajakowego Zwierzyń-Przemyśl o długości 158 km
4.2. Opis krajoznawczy otoczenia trasy
4.3. Informacje praktyczne
5. San nizinny
5.1. Szczegółowy opis turystycznego szlaku wodnego Przemyśl-Wisła o długości 173 km
5.2. Opis krajoznawczy otoczenia trasy.
5.3. Informacje praktyczne
Bibliografia



Tytuł: "Szlak wodny "Błękitny San"
Autor: Marek Lityński
Wydanie: I
Stron: 120
ISBN: 83-918711-3-4
Wydawnictwo: Podkarpacka Regionalna Organizacja Turystyczna
Rzeszów 2005

"San górski'' str. 16-17
"Odcinek z Sianek (ujście potoku Negrylów) do Procisnego jest dość długi, ale możliwy do pokonania w trakcie jednego dnia, gdyż woda "dobrze ciągnie". Spływ najlepiej jednak podzielić na dwa etapy z noclegiem z zacisznym hoteliku w Tarnawie Wyżnej.
Przeciętny spadek doliny Sanu na tej trasie wynosi 3,5 promila; na pewnych odcinkach jest większy, na innych mniejszy , ale ogólnie dość wyrównany. Żadne przeszkody zabudowy hydrologicznej w korycie rzeki nie występują, panuje całkowity spokój zupełnie bezludnej okolicy. Nieskażona przyroda poddana jest ochronie w ramach Bieszczadzkiego Parku Narodowego i Parku Krajobrazowego Doliny Sanu.

Szczegółowy opis turystycznego szlaku kajakowego Sianki-Rajskie o długości 89 km
449, L - Sianki, ujście potoku Negrylów. [...] Jedyne miejsce do pozostawienia prywatnego samochodu na czas spływu. Biegnie tędy ścieżka przyrodniczo-historyczna "W dolinie Górnego Sanu", którą można dojść do źródeł Sanu. Wąska w tym miejscu dolina przedziera się pomiędzy górami Szczob (818 m n.p.m.) po stronie polskiej i Wierszek (851 m n.p.m.) po stronie ukraińskiej.
Początek szlaku kajakowego rzeki San.

Start z drogi ziemnej za mostkiem na potoku Negrylów w miejscu, gdzie droga podchodzi blisko do koryta Sanu szerokiego na tu do 8 m. Ponieważ jest to Bieszczadzki Park Narodowy, a zarazem granica Polski i Unii Europejskiej, na odbycie spływu potrzebne są opisane we wstępie uzgodnienia. Niżej wkraczamy na tereny Parku Krajobrazowego Doliny Sanu, obejmującego zlewnię rzeki do Jeziora Solińskiego.

446,0 L - Ujście potoku Syhłowaty; tereny po wysiedlonej w 1946 r. wsi Beniowa. Stokami doliny po stronie ukraińskiej biegnie linia kolejowa Lwów-Budapeszt.

442,0 L - Ujście potoku Halicz (Haliczanka), dawniej Bukowiec . Rzeka tworzy tu pierwsze większe zakole, opływając teren po wysiedlonej wsi Sokoliki Górskie (część ocalała po stronie ukraińskiej). Z lewej strony pojawia się Kiczera Sokolicka (836 m n.p.m.). Na prawym brzegu widać perony stacji kolejowej Sokoliki, poniżej której przepływamy.

437,8 P - Niżej Turiw (dawniej Sokoliki Górskie), zabudowania wsi po stronie ukraińskiej ze zniszczoną cerkwią.

434,9 L - Ujście potoku Litmierz (Łytmar). Niżej tereny dawnej wsi Tarnawa Wyżna. Po drugiej stronie Sanu widnieje rozciągły Siański Grzbiet. Nad brzegami po stronie polskiej występują torfowiska, objęte ochroną rezerwatową. Słupek nr 295. Rezerwat torfowiskowy "Litmierz" o powierzchni 13,0 ha, z naturalnymi zespołami roślinności z wełnianką pochwolistną i modrzewnicą zwyczajną. Rezerwat torfowiskowy "Tarnawa" o powierzchni 34,4 ha, borem bagiennym i naturalnym stanowiskiem sosny zwyczajnej. Udostępniony do zwiedzania specjalną ścieżką turystyczną.

429,8 L Schron przeciwdeszczowy przy pokrytej asfaltem drodze z Tarnawy Niżnej do wsi Sokoliki Górskie. "

Przewodnik powstał kilka lat temu, schronu w Negrylowie już nie ma.


"Ochrona krajobrazu w Bieszczadzkim Parku Narodowym" - lucyna - 13-07-2011 11:53 AM

Początek grudnia upłynął wielu bieszczadzkim przewodnikom na szkoleniach i na bywaniu na konferencjach. Mieliśmy okazję zaznajomić się z wieloma przedsięwzięciami (więcej o spotkaniach piszę w wątku bieszczadzkim), a przede wszystkim poznać wspaniałych ludzi. Jedna z konferencji była poświęcona tematowi bliskiemu memu sercu
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia ?Pro Carpathia?
zorganizowało w ramach projektu turystyka bez granic konferencję:
?Polityka inwestowania w regionie a zachowanie dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego obszaru polsko ? słowackiego pogranicza? . Wśród Prelegentów był prof. dr hab. inż. arch. Piotr Patoczka - Politechnika Krakowska im. Tadeusza Kościuszki, Pracownia Kompozycji i Planowania Krajobrazu, członek rady naukowej Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Jego wykład "Dawna architektura Bieszczadów i Beskidu Niskiego" zrobił na większości słuchaczy duże wrażenie. Był niezwykle ciekawy, Pan Profesor, niezmiernie sympatyczny Pasjonat, uczeń prof. Zina, przedstawił nam zagadnienie w sposób zgoła fascynujący. Sięgnął też po flamaster chcąc nam pokazać charakterystyczny, kulturowy krajobraz Bieszczadów i zasady rządzące architekturą krajobrazu. Jak można streścić znakomity wykład? Moim zdaniem jest to niemożliwe, dlatego też chcę przedstawić Wam jedną z książek Pana Profesora. Ona w sobie zawiera zagadnienia także poruszane na konferencji. To publikacją jest "Ochrona krajobrazu w Bieszczadzkim Parku Narodowym" , która ukazała się w serii "Monografie Bieszczadzkie" jako tom XI w 2001 r. Warto kilka słów napisać o samej serii wydawanej przez Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. W sumie ukazało się 13 tomów, pierwszy w 1997 r. Udało mi się skompletować całość, na pewno jeszcze będę pisać o tych monografiach wielokrotnie albowiem są jednym z podstawowych źródeł wiedzy o przyrodzie naszego parku narodowego. Powstanie serii było związane z opracowaniem Planu Ochrony do którego powstania zostały zobligowane parki narodowe ustawą o Ochronie Przyrody z 1991 r. O planie będę być może pisać później, gdyż w chwili obecnej parki narodowe opracowują nowe plany ochrony, jest to związane m.in. z wprowadzeniem w naszym kraju europejskiej sieci ochrony NATURA 2000.
Monografia "Ochrona krajobrazu Bieszczadzkiego parku Narodowego" jest poświęcona prezentacji zasobów przyrodniczych i kulturowych Bieszczadów Wysokich, przede wszystkim fenomenowi historyczno-przyrodniczemu "kraina dolin". Autor omawia rzeźbę terenu,określa zasoby naturalne, prezentuje dobre i złe realizacje krajobrazowe. Jednym z elementów charakterystycznym dla tej publikacji są bardzo liczne rysunki Pana Profesora. Książkę jeszcze można nabyć w kilku punktach kasowych BdPN, kosztuje niewiele. Cała seria jest wydana dzięki dofinansowaniu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Rzeszowie, poszczególne tomu kosztują w granicach 10-18 zł.

Spis treści
1. Wprowadzenie
1.1. Uwagi o zakresie i stanie badań
1.2. Pole badań
1.3. Uwagi o kształtowaniu współczesnej architektury na terenie parków
1.4 Panoramy wsi i pustek bieszczadzkich
1.5 Prognoza zmian żywiołowych i projekt modelowy
1.6. Wskazania do planu kształtowania i ochrony

2. Upamiętnienie śladów dawnych wsi w Bieszczadach Zachodnich
2.1. Ochrona i kształtowanie budownictwa zagrodowego
2.2. Uwagi etnograficzne o rozplanowaniu dawnych wsi i układach tradycyjnych zagród
2.2.1. Tradycyjne zagrody i ich kontynuowanie
2.2.2. Budynki gospodarcze i piwniczki
2.2.3. Tradycyjna konstrukcja, kolorystyka i detal w wiejskich chatach
2.2.4. Baraki robotnicze
2.2.5. Budynki mieszkalne i gospodarcze w państwowych Gospodarstwach Rolnych
2.2.6. Typowe leśniczówki i zagrody
2.2.7. Domy beskidzkie
2.2.8. Budynki willowe
2.2.9. Domy mieszkalne w kształcie "kostki"
2.2.10. Bloki mieszkaniowe
2.3. Obiekty i zespoły zabudowy we współczesnym krajobrazie

3. Problemy i kontrowersje ochrony krajobrazu
3.1. Przemiany w zasobach krajobrazu kulturowego Bieszczadów
3.2. Projekty bram do parku
3.3. Kontynuacja budowania drzewnego w Bieszczadach
3.4. Upamiętnienie śladów cerkwi św. Dymitra w Wołosatem
3.5. Studia wybranych problemów ochrony i kształtowania krajobrazu w skali panoram, widoków i detali wnętrz bieszczadzkich
3.6 Wytyczne dla ochrony i kształtowania krajobrazu kulturowego
3.7. Przesłanie końcowe - szkice o budowaniu chaty

Literatura

Summary

Tytuł: "Ochrona krajobrazu w Bieszczadzkim Parku Narodowym"
Autor: Piotr Patoczka
Wydanie: I
Stron: 202
ISBN: 83-88505-70-X (tom XI)
Wydawnictwo: Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ustrzyki Dolne 2001

"3.3. Kontynuacja budowania drzewnego w Bieszczadach

Dawne budownictwo opierało się na dostępnym w podgórskim terenie drewnie. Stąd i bojkowskie chyże, i łemkowskie chałupy, zagrody pogórzańskie i doliniańskie ze swym zrębowym lub słupowo-ryglowym zarysie skonstruowane były z przeciosów drzewnych. Tak też powinno się dzisiaj budować dla kontynuacji tradycyjnych form i wpisania nowej architektury w tło krajobrazowe. Inne potrzeby funkcjonalne, wyższe wymogi termiczne i oszczędność kosztów sprawiają, że dosłowne powtórzenia nie są możliwe. Jednak coraz liczniejsze przykłady realizacji w drewnie przekonują o słuszności tych właśnie kontynuacji - szczególnie na terenie otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego i w parkach krajobrazowych. Tam właśnie, na terenach chronionych widokowo, ogrodzenia, dachy, bramy i oznakowania wymagają zachowania piękna formalnego, użyteczności funkcjonalnej i bogactwa treściowego - świadczą o kulturze tworzenia na tle naturalnym, jeżeli są wznoszone z drewna.
Stąd szereg szkiców skomentowanych przez autora, które mają na celu pobudzić dyskusję o kontynuacji budowania drzewnego w Bieszczadach.
Materiał ten, łatwo dostępny w podgórskich obszarach, użyty zgodnie z zasadami zrębowej lub słupowo-ryglowej konstrukcji, zapewniał wytrzymałość i trwałość zagród przez kolejne pokolenia. Drzewne budowanie pozwoliło na powiększanie lu pomniejszanie budynków, na ich szybką odbudowę, na konstruowanie ogaceń, ganków czy poszerzanie przyłapów. Dawało ono w końcu wręcz nieograniczone możliwości ozdabiania lub opierzania ścian budynku, portali okien i drzwi, pozwalało na różne formy krycia dachów, ogradzania i urządzania zagrody. Piękno tych budowli można podziwiać w bogactwie kształtów kościołów i cerkwi drewnianych Podkarpacia tak skrzętnie dziś chronionych i z takim trudem odnawianych. Dziś coraz rzadziej możemy już spotkać tradycyjne zagrody dobrze zachowane. Z reguły podupadłe, na granicy rujnacji lub częściowo przebudowane budynki, pozostawione jako lamus, kurnik, pustka za nowym murowanym, wysokim domem - suchym i ciepłym, z dużymi pokojami, wyposażonymi we wszystkie media - lecz zbudowanym bez żadnego związku z formą i treścią tradycyjnego budownictwa w Bieszczadach."


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 19-07-2011 07:19 AM

Długo zastanawiałam się czy umieścić informacje o tej wyjątkowo ciekawej i potrzebnej książce. O konferencji i publikacjach dotyczących ochrony krajobrazu rozmawialiśmy wielokrotnie w przestrzeni wirtualnej, o szkoleniach prowadzonych przez Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia Pro Carpathię, które były częścią tego samego projektu ?Turystyka bez granic ? wzmocnienie współpracy trans granicznej w turystyce w oparciu o zrównoważony rozwój środowiska?, współfinansowanego przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska ? Republika Słowacka 2007-2013 jest dość dużo internecie. Jest to książka moim zdaniem zahaczająca o kilka dziedzin nauki i o rozwiązania prawne, powstała w ramach projektu więc nie jest komercyjnie dostępna dlatego też umieszczę ją tu. W jaki sposób można wejść w posiadanie tej publikacji? Należy skontaktować się z Pro Carpathią http://www.procarpathia.pl dobrze umotywować chęć posiadania tej książki i wszystko wskazuje na to, że ją dostaniecie. Należy spieszyć się, nakład niewielki - tylko 1000 egzemplarzy. Książka składa się z dwóch części-esejów: ?Księgi wzorców architektonicznych? Wojciecha Wierdaka i ?Księgi zasad inwestowania w regionie Bieszczadów i Beskidu Niskiego? Macieja Nitki. Poświęcona jest ogólnie rzecz biorąc wspólnej przestrzeni, w tym kulturowej, architekturze regionalnej i polityce przestrzennej państwa. Tak o tym piszą na stronie projektu " Autorzy przedstawiają dwa eseje będące próbą ujęcia problemu inwestowania na obszarze Bieszczadów i Beskidu Niskiego i zawierają one opis charakterystycznych dla regionów wzorców, poczynając od najważniejszy cech otaczającego krajobrazu, poprzez opis wsi, miasteczka pojedynczego domu - na detalu i małej architekturze kończąc. Tworzą listę wzorów - pozytywnych i negatywnych, o których warto pamiętać, chcąc zachować regionalny charakter budownictwa na tym terenie. Sugerują metody rozwiązania problemów i konfliktów wynikających ze współczesnych potrzeb inwestowania i planowania przestrzennego.
Napisane przez architektów, zawierają wnioski i obserwacje wynikające z ich zawodowych doświadczeń. Kierujemy je do wszystkich, których dotyczą problemy inwestowania na obszarze Bieszczadów i Beskidu Niskiego - zarówno do samorządów określających kierunki rozwoju przestrzennego jak i do inwestorów zamierzających zmienić przestrzeń poprzez nowe budowy. Kierujemy je także do wszystkich, którym bliskie są wartości historyczne, kulturowe, a przede wszystkim krajobrazowe - tej niezwykłej krainy.
Autorzy: Maciej Nitka, architekt Wojciech Wierdak, architekt "
Źródło
http://karpaty.turystyka.pl/subpages/view/357

Spis treści

Wojciech Wierdak
Księgi wzorców architektonicznych
- Wstęp
- Na co ma wpływ lokalny samorząd przy opracowaniu plany zagospodarowania przestrzennego, studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz innych dokumentów planistycznych i strategicznych w kontekście kreowania wzorców architektonicznych
- Wzorce i schematy architektoniczne w budownictwie na ternie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Wzorzec architektury i jego ochrona
Wzorzec architektoniczny a inwestycje
zapobieganie
- Materiały budowlane i rozwiązania architektoniczne zalecane dla inwestycji planowanych na ternie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Materiały powszechnie stosowane w tradycyjnym budownictwie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Schematy rozwiązań architektonicznych i materiały wynikające z tradycji - podsumowanie
- Lokalizacja inwestycji przy zachowaniu osi widokowych i dawnych układów przestrzennych
- Zakończenie

Maciej Nitka
Księgi zasad inwestowania w regionie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Wstęp
- Jak budując współcześnie można nawiązać do tradycji i krajobrazu Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Od dawien dawna aż do wczoraj
Dziś czyli jak jest
Jutro czyli jak by mogło być
- Przykłady dobrych i złych praktyk budowlanych na ternie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
- Mała architektura w tradycji lokalnej
- Przykłady z innych regionów, gdzie wprowadzono wzorce architektoniczne oparte na lokalnej tradycji
-Zakończenie


Tytuł: "Dawna i współczesna architektura Bieszczadów i Beskidu Niskiego"
Autor: Wojciech Wierdak Maciej Nitka
Wydanie: I
Stron: 173
ISBN: 978-83-61577-07-2
Wydawnictwo: Pro Carpathia
Rzeszów 2010

"Schematy rozwiązań architektonicznych i materiały wynikające z tradycji - podsumowanie" str. 53-54
"[...]
Formy budynków
Jeżeli budynek ma posiadać dach zbliżony do tradycyjnego, winien posiadać:
- kąt nachylenia połaci zbliżony do 45 stopni, najlepiej nieznacznie go przekraczający,
- symetryczne połacie dachu
- wysunięty, mocno eksponowany okap,
- czytelny układ połaci i kalenic,
- pokrycie dachu podkreślające horyzontalny układ kompozycji
Sam budynek winien:
- być dopasowany do naturalnego otoczenia i wtopiony w zieleń
- w maksymalnym stopniu wykorzystywać walory ukształtowania terenu
- posiadać wyraźnie horyzontalny układ kompozycji
- mieć podział na pionowe ściany przyziemia oraz kondygnację dachową, obie te części winny być proste i jednorodne
- być dopełniony elementami małej architektury

Materiały budowlane
Materiały używane do budowy konstrukcji budynku nie wpływają na regionalne cechy budynku. Stanowią bowiem szkielet konstrukcji, który pokrywają następnie materiały wykończeniowe.
Materiały wykończeniowe zakorzenione w tradycji to oczywiście wszystkie te, które można pozyskać na miejscu: różnego rodzaju drewno oraz kamień zarówno pozyskiwany z rzek i potoków , jak też wydobywany w kamieniołomach piaskowiec.
Należy dążyć do przywrócenia tradycyjnym materiałom miejsca w niewielkich partiach elewacji współczesnych budynków. Trudności z pozyskaniem, realizacją i eksploatacją dachów wykonanych z tradycyjnych materiałów, takich jak strzecha lub gont, w zasadzie je wyeliminowały. Jednak można zalecać takie wykonanie poszycia dachów, aby podkreślały cechy tradycyjnych form.
Wydaje się poza tymi - niżej opisanymi rozwiązaniami materiałowymi, które określono jako niekorzystne - materiały wykończeniowe znakomicie pozwalają dostosować się do charakteru budynku tradycyjnego. Niektóre materiały wybitnie nie odpowiadają dość skromnej i surowej formie budynków regionu. Warto ich unikać także przy współczesnych realizacjach.
Należą do nich z pewnością:
- blacha falista, trapezowa,
- okładziny z tworzyw sztucznych (siding)
- blacha felcowana i trzcina (jako poszycie dachów).
[...]"


"Drevene kostoliky v okoli Svidnika" - lucyna - 20-07-2011 07:52 AM

Jedna z ciekawszych publikacji wydanych przez słowackie rozwojowe agentury. Na mapę turystyczną w skali 1:75 000 n - podkład "Mapa Slovakia s.r.o. 1998 naniesiono szlaki rowerowe oraz małe rysunki przedstawiające drewniane cerkwie. Nigdy nie korzystałam w terenie z tej publikacji więc nie jestem w stanie jej ocenić. Część informacyjna zawiera podstawowe informacje o powiecie, świątyniach, szlakach oznakowanych rowerowych i pieszych, dane teleadresowe bazy noclegowej, muzeów, instytucji służby publicznej. Szlaki rowerowe są wytyczane przez tę agenturę więc nie podejrzewam, żeby były jakieś pomyłki w oznakowaniu. Jest to mapa trójjęzyczna słowacko-angielko-polska.

Tytuł: "Drevene kostoliky v okoli Svidnika"
Mapa turystyczna w skali 1:75 000
Autor: Kolektyw pracownicy RRA Svidnik
Wydanie: I
Wydawnictwo: Regionalna rozvojova agentura Svidnik
Svidnik

"Powiat Svidnik znajduje się w północnej części Preszowskiego Kraja na obszarze 550 km2 w północno-wschodniej części Słowacji. Graniczy z powiatami Bardejov, Presov i Stropkov. Północną granicą o długości 42 km jest granica państwowa z Polską. Przebiega się w Bieszczadach Niskich, gdzie są szerokie możliwości uprawiania turystyki i sportu. Powiat ma dużo zabytków kulturalno-historycznych. w pobliżu znajduje się zbiornik Domasa i Kurorty Bardejowskie. Powiat oferuje mnóstwo bogactw naturalnych. Na jego terytorium znajduje się park krajobrazowy Wschodnie Karpaty, 4 rezerwaty przyrodnicze, zabytki naturalne i chronione terytoria. Charakter górzysty dostarcza możliwości dla turystyki pieszej z różnym stopniem wymagania w naturalnym środowisku. Tutaj jest raj dla grzybiarzy i świetne możliwości do polowania."

"Prikra
Cerkiew drewniana pod wezwaniem świętego Michała Archanioła wybudowana w 1777 roku. samonośna wieża oraz trzystopniowe czterokątne kopuły nad świątynią i nad nawą zakończone są w kształcie cebuli z kutymi krzyżami. Ikonostas i ołtarz to drewniane, polichromowane konstrukcje z czterema rzędami ikon i carskimi wrotami. Pochodzą one z II połowy XVIII."

"Trasy rowerowe i dla turystów

Szlak zielony
Svidnik-Kapisova-Dobroslava-Niźna Pisana-Medvedie-Korejovice-Hunkovce-Krajne Cierno-Ladomirova-Svidnik
Długość trasy 37 km

Szlak niebieski
Svidnik-Strocin-Potoky-Duplin-Tisinec-Stropkov-Chotca-Vislava-Semetkovce-Vagrinec-Ladomirova-Svidnik
Długość trasy 45 km

Szlak żółty
Svidnik-Ladomirova-Hunkovce-Krajna Polana-Nizny Komarnik-Vysny Komarnik-Nizny Komarnik-Bodrużal-Prikra-Bodrużal-Mirola-Kożuchovce-Krajne Cierno-Ladomirova-Svidnik
Długość trasy 54 km

Szlak czerwony
Svidnik-Kapisova-Dobroslava-Niżna Pisana-Medvedie-Korejovce-Hunkovce-Krajna Polana-Niżny Komarnik-Vyżny Komarnik-Niżny Komarnik-Bodruzal-Prikra-Bodrużal-Mirola-Pstrina-Staskovce-Bukovce-Chotca-Vyskovce-Vislava-Semetkovce-Vagrinec-Ladomirova-Svidnik
Długość trasy 81 km"


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - TomaszRT - 20-07-2011 09:15 AM

a gdzie tę mapę można pozyskać?


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 20-07-2011 09:26 AM

Z tym może być problem. Na pewno jest w słowackiej agencji rozwoju regionalnego w Świdniku. Na szkoleniu nawet myśmy przewodnicy jej nie dostali, otrzymał tylko Szef Pro Carpathii 3 egzemplarze, mi dał jeden abym popromowała szlaki rowerowe.
ostatnio dostałam ciekawe mapy i informatory od Kolegi przewodnika, pracownika UM w Sanoku Piotrka Kutiaka, wśród nich jest mapa Ruthenusa "Podkarpackie trójmiasto w partnerstwie polsko-ukraińskim". Warto po nią zgłosić się w UM w Sanoku, to jest wprawdzie mapa turystyczno-poglądowa ale moim zdaniem interesująca.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - TomaszRT - 20-07-2011 09:54 AM

mapy Ruthenusa zawsze sobie ceniłem..


"Ikona karpacka przewodnik po wystawie" - lucyna - 22-07-2011 05:01 AM

Prawdziwą ozdobą sanockiego skansenu jest kolekcja ikon, jedna z największych i najcenniejszych w kraju. Powstawała głównie na początku lat 60-tych, wiele cennych dzieł sztuki zostało pozyskanych w czasie zabezpieczania dóbr pocerkiewnych przez służby konserwatorskie (1961-1967). Skansen dysponujący własną pracownia konserwatorską brał czynny udział ratując wiele zabytków przed całkowitym zniszczeniem.
Powstała słynna wystawa "Ikona karpacka" licząca około 200 dzieł sztuki. Eksponowane ikony są ułożone chronologicznie, zestawione w zespoły warsztatowe i ikonostasy. Dzięki temu możemy prześledzić rozwój malarstwa cerkiewnego, które powstało w specyficznym wielokulturowym, wielowyznaniowym obszarze Karpat. Ta kolekcja uzupełnia się z wystawą w sanockim Muzeum Historycznym, obie mają wielką wartość poznawczą i naukową.
Moim zdaniem każdy zainteresowany kulturą naszego regionu powinien zwiedzić skansen i wystawę. Na mnie największe wrażenie robi część kolekcji znajdująca się w sali nr.1. Są tu zgromadzone najstarsze ikony z XV i XVI w. Wszystkie z wyjątkiem ikony Sądu Ostatecznego były częścią ikonostasu. Nie dziwi więc fakt, że właśnie w tej sali jest rekonstrukcja najstarszej formy przegrody ołtarzowej, bowiem tak możemy też określać ikonostas. Mimo tego, że zbiory są bardzo duże nie udało się zrekonstruować całego ikonostasu, gdyż brakuje tu dwóch ikon: namiestnej Pantokratora i ikony Ukrzyżownia. Miałam kilkakrotnie przyjemność zwiedzać tę wystawę z koneserami sztuki, ta kolekcja zachwyca. Jedna z nich jest nie tylko moim zdaniem szczególna, to ikona Archanioła Michała.
Pisząc to miałam przed oczyma przewodnik po wystawie "Ikona Karpacka" Andrzeja Szczepkowskiego wydany przez Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku w 2004 r. Jest bardzo ciekawy, ładnie wydany, bogato ilustrowany całostronicowymi z barwnymi fotografiami przedstawiającymi przede wszystkim ikony oraz cerkwie z Ulucza, Grąziowej i Ropek. Do przewodniczka dodano mapki poglądowe: pochodzenie ikon ze zbiorów MBL w Sanoku i diecezja przemyska obrządku wschodniego XVII-XVIII w.
Tę książkę można nabyć w kasie skansenu za niewielkie pieniądze, chyba kosztuje 12 zł.

Oficjalna i moim zdaniem najlepsza strona o
skansenie
http://www.skansen.mblsanok.pl

Szczególnie polecam wirtualny spacer po muzeum i Skansen we Lwowie (jest baner).

Spis treści
Wstęp
Sala 1
Sala 2
Sala 3


Tytuł: "Ikona karpacka przewodnik po wystawie"
Autor: Andrzej Szczepkowski
Wydanie: I
Stron: 47
ISBN: 83-915210-3-6
Wydawnictwo: Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
Sanok 2004

Ozdobą tej galerii jest ikona Archanioła Michała. str. 18
" Archanioł Miachał - wiszący obok ikony św. Paraskewii,był symbolem zwycięstwa nad ikonoklazmem (ruch obrazoburczy w Bizancjum w latach 726-843),a tym samym zawiera ideę ochrony wiary. Archanioł Miachał przedstawiony jest jako wojownik, walczący rycerz odziany w zbroję i wyposażony w miecz, pogromca zbuntowanych aniołów, ten który pokonał szatana (symbolizuje go podnóżek w formie leżącej ósemki na którym stoi archanioł). Wokół niego sceny ilustrujące wydarzenia biblijne i cuda: Bóg w osobie Chrystusa rozkazuje wypędzenie z raju pierwszych rodziców, Archanioł Michał wypędza z raju Adama i Ewę, Archanioł ochrania trzech młodzieńców skazanych na śmierć w ogniu za wiarę, której nie chcieli się wyrzec, biblijna scena walki Jakuba z aniołem, Ofiara Abrahama, Archanioł nie pozwala na śmierć Izaaka, Cud w Chanoe, ocalenie świątyni Archanioła Michała słynącej z uzdrowień przed zniszczeniem przez pogan, Zwycięstwo Dawida nad Goliatem za sprawą Archanioła Michała, który pomógł sprawiedliwemu królowi, Zburzenie Sodomy i Gomory, Ocalenie proroka Daniela, Archanioł wyprowadza z lwiej jaskini skazanego na pożarcie przez lwa proroka, Archanioł zatapia wojska faraona w trakcie pościgu za Izraelitami prowadzonymi przez Mojżesza do ziemi obiecanej, Archanioł nakazuje Nawinowi zejść z konia i zdjąć obuwie przed wejściem do świątyni. Ikona Archanioła Michała zawieszona w ikonostasie pełni funkcję opiekuna i obrońcy wiernych przed szatanem w trakcie ich ziemskiej wędrówki do Boga".


"Żołna" - lucyna - 24-07-2011 05:52 AM

Kolejna książeczka z mojej ulubionej serii monografii przyrodniczych poświęconych rodzimym gatunkom. Tym razem chciałabym przedstawić ptaszka kojarzącego się z Pogórzem Przemyskim ale widywanego także w Bieszczadach. Nawet ponoć można u nas zobaczyć jedną z jego kolonii. Czy to prawda? Nie wiem.
"Żołna" praca zbiorowa pod redakcją Przemysława Stachyry i Henryka Kruka poświęcona jest jednemu ze skrajnie nielicznych, gnieżdżących się w południowo-wschodniej Polsce gatunkowi z rzędu kraskowatych. Jest to ptak barwny gniazdujący w samodzielnie wykopanych norach w urwistych skarpach, lubiący mozaikowy krajobraz.
Spis treści:
Przedmowa
1.Wstęp
2. Pozycja systematyczna i nazewnictwo
3. Żołny świat
4. Morfologia
5. Głosy
6. Zasięg geograficzny i środowisko życia
7. Biologia i ekologia
8. Wielkość populacji i trendy zmian liczebności populacji europejskiej
8.1. Rozmieszczenie i liczebność żołn w Polsce
8.2. Ogólna charakterystyka przemyskiej i zamojskiej populacji żołny
9. Wędrówki i zimowanie
10. Zagrożenia
11. Ochrona
Program ochrony żołny i jej siedlisk w Polsce południowo-wschodniej
Epilog
Podziękowania
Charakterystyka organizacji realizujących "Program ochrony żołny i jej siedlisk w Polsce południowo-wschodniej
Lubelskie Towarzystwo Ornitologiczne
Przemyskie Towarzystwo Ornitologiczne
Literatura
Adresy wykonawców i współpracowników realizujących "Program ..."
Index

Tytuł: "Żołna"
Praca zbiorowa pod redakcją Przemysława Stachyry i Henryka Kurka
Wydanie: I
Stron: 104
ISBN: 83-87846-25-2
Wydawnictwo: Wydawnictwo Klubu Przyrodnika
Świebodzin 2002

"Wstęp
Minęło 200 lat od czasu, kiedy ornitolodzy wykryli lęgi żołny na obecnych ziemiach polskich (Endler 1810, Pax 1925, Tichler 1941, Tomiałojć 1972, 1990). Od lat 50. ubiegłego stulecia ptak ten regularnie, choć skrajnie nielicznie, gnieździ się w Polsce południowo-wschodniej na terenach, gdzie niewielkie pola, łąki i pastwiska tworzą prawdziwą szachownicę, której koniecznym dla żołn, dodatkowym elementem są zwykle rzeki lub innego rodzaju zbiorniki wodne.
Jedną z charakterystycznych cech żołny jest, poza niezwykłym ubarwieniem, sposób gniazdowania. Swe gniazda zakłada ona bowiem na samodzielnie wykopanych norach - w urwistych skarpach pochodzenia antropogenicznego (przy drogach, nasypach kolejowych, w cegielniach), rzadziej na stromych brzegach rzek czy naturalnych wąwozów.
Żołna ze względu na swą dietę była, a niejednokrotnie jest i dzisiaj, uważana przez nielicznych ludzi za "szkodnika". Żywiąc się owadami, w tym również hodowlanymi pszczołami, w niektórych krajach (szczególnie południowoeuropejskich i afrykańskich), jest nawet z tego powodu dość często zabijana. Nie dość tego - chemizacja rolnictwa istotnie zubaża środowisko przyrodnicze, prowadząc do zaniku bazy pokarmowej żołny oraz powoduje, iż w organizmach tych ptaków odkładają się rozmaite substancje aktywne stosowanych pestycydów.
Te i inne czynniki, o których będzie mowa w dalszej części książki sprawiają, iż żołna staje się gatunkiem coraz rzadszym, którego egzystencja zależy w dużej mierze od postawy człowieka wobec tego ptaka."


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 30-07-2011 10:48 AM

Jestem po lekturze pasjonującej książki "Dzikie rośliny jadalne Zapomniany potencjał przyrody". Są to materiały z konferencji, która obyła się 13 września 2007 r. w Arboretum w Bolestraszycach (tę publikację można najtaniej kupić, z tego co orientuję się, w kasie ogrodu (25 zł)). Artykuły są poświęcone roślinom jadalnym, przede wszystkim pożywieniu głodowemu i darom lasu, natrafiłam na ciekawe informacje dotyczącego także sfery magii. Większość artykułów oparta jest na badaniach etnograficznych. Może wspomnę o bibliografii na której oparto kilka prac:
"Materiały ankietowe - kwestionariusze informacyjne nadesłane przez nauczycieli szkół powszechnych w 1934 r. z powiatów Lesko, Kosów, Krosno, Kołomyja, Sanok, Nadwórna", kwestionariusze "Polskiego Atlasu Etnograficznego" nr 1,2,3 6,odpowiedzi na "Odezwę do nie botaników o zbieranie ludowych nazw roślin" prof. Józefa Rozstafińskiego, publikacje W. Sierakowskiego.


SPIS TREŚCI:
Ł. Łuczaj - Polska, Włochy, Japonia i Ameryka, czyli kilka kulturowych porównań dotyczących użytkowania kulinarnego dzikich roślin
J. Piórecki - Kotewka orzech wodny zapomniana roślina jadalna
W.M. Szymański - Wstępne badania nad efektywnością zbioru organów podziemnych dzikich roślin jadalnych Polski
E. Pirożnikow - Postulowany przez księdza Kluka program zdrowotnego użytkowania pokarmowego dziko rosnących roślin jako lekarstwo na nędzę jednych oraz na nadmiar zbytków innych
W. Wenerska - Dzikie rośliny jadalne w polskiej literaturze pięknej XIX wieku
A.Z. Kucharska, A. Sokół-Łętowska - Skład chemiczny i wykorzystanie owoców dziko rosnących
Z. Kłodnicki, A. Dróżdż - Dzikie rośliny jadalne - materiały, mapy i opracowania tekstowe Pracowni Polskiego Atlasu Etnograficznego
M. Marciniak - Dzikie rośliny jadalne w kulturze wsi wschodniej części polskich Karpat
E. Szot-Radziszewska - Dziko rosnące rośliny jadalne na Kielecczyznie w XIX i XX wieku w świetle źródeł etnograficznych
U. Janicka-Krzywda - Rośliny dziko rosnące zbierane w okolicach Babiej Góry
Ł. Łuczaj - Dzikie rośliny jadalne używane w okresach niedoboru żywności we wschodniej części Karpat (powiaty Krosno, Sanok, Lesko, Nadwórna, Kosów i Kołomyja) według ankiety szkolnej z 1934 roku
Ł. Łuczaj - Zapomniane dzikie rośliny pokarmowe południa Polski - czyściec błotny, paprotka zwyczajna, bluszczyk kurdybanek i ostrożeń łąkowy
K. Oklejewicz, Ł. Łuczaj - Ludowe nazewnictwo i klasyfikacja rodzaju Rubus (malina i jeżyna) w Polsce
I. Kołodziejska-Degórska - Z czego "uwarić harbatę"? Dzikie rośliny jadane w polskich wsiach na południowej Bukowinie (Rumunia)
M. Świąder - Dzikie rośliny jadalne w kolekcji roślin warzywnych ogrodu botanicznego - cZRB PAN w Warszawie
I. Kosenko - The medicinal significance of hazelnut corylus spp. and its economic use
T.V. Sergeeva - Prospects of Pyracantha coccinea usage in medicine, cosmetics, phytomelioration and other branches
A. Kuzemko - Wild food plants in the meadow communities of Ukraine


Tytuł: " Dzikie rośliny jadalne- zapomniany potencjał przyrody"
Redakcja: Łukasz Łuczaj
Wydanie: I
Stron: 251
ISBN: 978-83-924691-4-8
Wydawca: Arboretum i Zakład Fizjografii w Bolestraszycach
Bolestraszyce 2008

J. Piórecki - "Kotewka orzech wodny zapomniana roślina jadalna" str. 14-16
"Użytkowanie i wartość pokarmowa
kotewka w dzikim stanie występowała ongiś niemal w całej Eurazji. Była powszechnie spożywana przez ludność, a także wykorzystywana jako zielona pasza dla koni w warunkach polowych (w okresie wypraw wojennych), a przede wszystkim jako karma sucha przez inwentarz domowy.
W Ordynacji Lubomirskich w Charzewicach w dawnej Puszczy Sandomierskiej, jeszcze w XIX w. odrabiano pańszczyznę i płacono czynsze przez zbieranie owoców kotewki. Moje pokolenie pamięta jeszcze wsie, w których w połowie XX wieku w Zbydniowie koło Rozwadowa, wypiekano chleb żytni z dodatkiem mąki pochodzącej z kotewki. Nasiona kotewki mielono na żarnach. Na odpustach zaś w okolicy Rozwadowa sprzedawano pakowane w papierowe, stożkowe torebki orzechy kotewki.
Do wysoko cenionej elegancji młodych chłopców należało, aby przed częstowaniem dziewcząt orzechami, przecinać zdrewniałe okrywy orzecha ostrym "własnym kozikiem" i podawanie wprost do ust wybranym dziewczętom. Odbywało się to przez odcięcie na całej wysokości dolnych ramion orzecha, tj. szyjki aż do nasady. Po przycięciu zaś, a właściwie ścięciu, jakby w kleszczach górnych ramion orzecha w palcach, nasiona orzecha były wyrzucane jakby z procy wprost do ust. W wyższej cenie sprzedawano nasiona orzecha już obrane "podobnie jak karmelki odpustowe".
Dwie pory roku najbardziej sprzyjały masowej konsumpcji. Latem, od połowy lipca do połowy września - owoce świeże i wiosną, po przezimowaniu w chłodnej spiżarni, tj. w wodzie w naturalnych zbiornikach lub specjalnych zimochowach. Wtedy to przecinanie zdrewniałej okrywy było już znacznie trudniejsze. Od zbiorów do wiosny, spożywano nasiona kotewki po ugotowaniu, przez pół godziny w osolonej wodzie. Wydobywanie nasion odbywało się podobnie jak poprzednio było opisane.
Znaczne zainteresowanie konsumpcją orzecha wykazywała ludność pochodzenia żydowskiego. Kupcy żydowscy płacili przed 1939 r., jeden złoty i osiemdziesiąt groszy za ćwierć (25kg) uzbieranych owoców kotewki. W tym okresie za jedną dniówkę, jednemu pracownikowi przy zbiorze ziemniopłodów na polu płacono osiemdziesiąt groszy. Dwóch silnych mężczyzn w ciągu dnia, w dobrych warunkach pogodowych na starorzeczach w Zbydowie lub w Chwałowicach mogło zebrać od 150 do 200 kg owoców. Zielone owoce zbierano wprost z wody były bezpośrednio skarmiane (bad. własne). [...]"


"Podkarpackie trójmiasto w partnerstwie polsko-ukraińskim" - lucyna - 02-08-2011 09:16 AM

Pozdrawiam znad stert publikacji. Od rana przeglądam swoje najnowsze zdobycze. Dzięki Kolegom i innym Ludziom dobrej woli jest tego sporo, szczególnie materiałów konferencyjnych i wydawnictw projektowych. I tą drogą chciałabym podziękować Kolegom Przewodnikom, przede wszystkim Piotrkowi Kutiakowi i Bogdanowi Augustynowi z TOnZ Oddział Bieszczadzki http://www.tonz.eu.org/ za przekazane mi książki,roczniki, broszury i mapy.
Dziś chciałabym przedstawić dwie ciekawe publikacje "Podkarpackie trójmiasto w partnerstwie polsko-ukraińskim" wydane w ramach projektu współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Regionalnego. Niewiele wiem o samym projekcie, mam tylko informator turystyczny i mapę turystyczno-poglądową. Publikacje prezentują walory turystyczne, kulturowe trzech miast polskich położonych na terenie Podkarpacia: Jasła, Sanoka i Krosna oraz trzech miast ukraińskich: Lwowa, Użgorodu, Truskawca. Są to materiały promocyjne/reklamowe ale stojące na wysokim poziomie merytorycznym wydane w języku polskim i ukraińskim. Zarówno w informatorze jak na stronie informacyjnej mapy zawarty jest ten sam tekst - prezentacja historii poszczególnych miast, zabytków i innych atrakcji, imprez cyklicznych i sportowych. Obie publikacje wydał Ruthenus, są jak wszystkie wydawane przez nich materiały estetyczne, bogato ilustrowane, posiadają ładną szatę edytorską.

Spis treści
Jasło
Krosno
Sanok
Lwów
Truskawiec
Użgorod

Tytuł: "Podkarpackie trójmiasto w partnerstwie polsko-ukraińskim"
Autor:
Wydanie: I
Stron: 23
ISBN: 978-83-7530-035-2
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2008

Tytuł: "Podkarpackie trójmiasto w partnerstwie polsko-ukraińskim Mapa turystyczno-poglądowa"
Skala: 1:250 000
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7530-029-1
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2008

"Lwów
Wielu osobom wydaje się, że dobrze znają Lwów.
Jednak nie każdy przeciętny mieszkaniec Lwowa ma szczęście zrozumieć dusze tego tajemniczego miasta, nie mówiąc już o turyście, który przeważnie zwiedza go wzdłuż typowych szlaków turystycznych.
Pragniemy przypomnieć, że Lwów jest miastem z duszą, pełnym nastroju, pomaga nam odprężyć się i zrelaksować.
Jest to miasto wędrownych muzykantów, karnawałów, wystaw, targów, w tym wydawniczych, prezentacji rzemiosła ludowego, obchodów tradycyjnych świąt religijnych, imprez muzycznych, teatralnych i sportowych.
Taki Lwów będzie dostępny dla każdego, kto zechce otworzyć kalendarz imprez i wydarzeń kulturalnych.
Mało znany Lwów to także dzielnice tonące w zieleni, gdzie można swobodnie oddychać i nacieszyć się pięknymi widokami, a wszędobylskie ślady historii stworzą klimat służący autentycznej refleksji.
Taki Lwów jest wciąż obok - wystarczy otworzyć mapę i zostawić za sobą hałaśliwe ulice.
Największy park Lwowa - to regionalny park krajobrazowy Znesinnia (312 ha). Znajduje się w północno-wschodniej części miasta, na ternie historycznej wsi Znesinnia, której nazwa pochodzi od święta religijnego Woznisinnia Hospodnie. Park kryje w sobie tajemnice wielu minionych epok. W czasie 20 minutowej wycieczki od budynku magistratu miasta, można oglądać okazy roślin, piaskowce i wapienie ze skamieniałościami, wzgórza pokryte lasami, malownicze doliny ze stawami i potokami.
Wszystko to uzupełniają ślady staroruskich grodzisk, obiekty sakralne, stary cmentarz, muzeum architektury ludowej, ruiny budownictwa przemysłowego, zabytkowe piaskowce, kamieniołomy i tradycyjna małomiasteczkowa zabudowa.
[...]"

http://www.rosjapl.info/ukraina/uzgorod.php
http://truskawiec.com.pl/page/galeria.html


"Od siekiery czyli wstęp do toporologii" - lucyna - 07-08-2011 07:22 AM

"Postęp cywilizacyjny Europa tak naprawdę zawdzięcza wynalezieniu siekiery" takie motto ma specyficzna książka wydana przez Ruthenus. Jest to ciekawa publikacja poświęcona temu narzędziu napisana przez Edwarda Marszałka. "Od siekiery czyli wstęp do toporologii" przedstawia funkcję kulturową, społeczną, literacką, historyczną topora, ciupagi, tomahawka, czekana, toporka bojowego, cechówki leśniczego itd. Tematykę książki może Wam przybliżyć spis treści:
Wstęp
Od autora
z siekierą przez życie
Z dziejów siekiery
Topór nie jedno ma imię
Siekiera w symbolice i heraldyce
Natchnienie poetów i pisarzy
Siekiera w piosence
Siekiery ludzi gór
Huculscy drwale (bardzo ciekawy rozdział)
Sztuka ciesiołki, czyli pochwała topora
Słowiańska dusza siekiery
W muzeum siekier
Budowa siekiery
Typologia siekier i toporów
O siekierze praktycznie
Siekiernicy od siekiernego
Dowcipy z siekierą w tle
Współczesny przegląd siekier
Wybrana literatura

Tytuł: "Od siekiery czyli wstęp do toporologii"
Autor: Edward Marszałek
Wydanie: I
Stron: 144
ISBN: 978-83-7530-064-2
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2009

Rozdział "Huculscy drwale" str. 67


"Ścinka drzew w naszych czasach jest zajęciem trudnym i niebezpiecznym. Jednak nowoczesne pilarki mechaniczne pozwalają drwalom uzyskiwać wysoką wydajność, a dzięki swej lekkości zapewniają też duży komfort pracy i zmniejszają fizyczne obciążenie organizmu.

Bywały jednak czasy, w których ścinanie drzew w górach było zajęciem karkołomnym. Pracy tej podejmowali się silni i najbardziej sprawni mężczyźni. Na terenie Bieszczadów zajmowali się nią zazwyczaj Huculi z niedalekich Gorganów i Czarnohory, który sztukę tę znakomicie opanowawszy, wynajmowali się na całą zimę do ścinki. Jak podaje Włodzimierz Szuchowicz w monografii "Huculszczyzna" "Wielu Hucułów pracuje z siekierą po zrębach u nas, a znaczna ich liczba, osobliwie ze wsi Jasieniowa, Krzyworówni, Berezowa błąka się za robotą obcemi krajami, skąd tylko na Wielkanoc powracają na krótki czas do rodziny, ażeby połagodzić sprawy, przede wszystkim opłacić podatki i spłacić zaciągnięte długi.

Organizacja prac ścinkowych była zespołowa. Właściciel lasu, chcący zakładać zrąb, najmował zawidcia, który całą pracą dyrygował. On już dobierał sobie łeginów - Hucułów biegłych w leśnej sztuce. Po zawarciu umowy grupa drwali udawała się w góry na miejsce zrębu, gdzie naprędce szykowała sobie w jesieni łubienky, czyli szałasy kryte płatami świerkowej kory (Łubiem) lub prowizoryczne schrony z gałęzi świerkowych. Przykrywano je kamieniami, aby wiatr nie rozebrał budowli. Na zimę zaś konstruowano cieplejszą, drewnianą kobyłę, która mogła pomieścić całą pracującą na zrębie grupę. [...]"

Omawiana publikacja ma atrakcyjną szatę graficzną, jest w twardej okładce, szyta. Jest tania, jej wydanie w dużej mierze sponsorowały Lasy Państwowe. Autor posiada lekkie pióro, jest gawędziarzem mającym bardzo szeroką wiedzę więc książkę przeczytałam jednym tchem.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 12-08-2011 07:54 AM

Urząd Miejski w Przemyślu wraz z sąsiednimi gminami: Przemyśl, Krasiczyn, Żurawica, Medyka i Orły wydał także mapę turystyczną "Forteczna trasa rowerowa Twierdza Przemyśl" w skali 1: 50 000. Nigdy z niej nie korzystałam w ternie więc niewiele mogę o niej powiedzieć. Na pierwszy rzut oka wygląda dość interesująco. Jej niewątpliwą wadą jest to, że naniesienie trasy na mapę jest dość niewyraźne, kolor szarozielony zlewa się z tłem mapy szczególnie na obszarze terenów zalesionych. Mapa posiada część informacyjną - ilustrowany miniprzwodnik (o każdym odwiedzanym przez potencjalnego turystę forcie jest dosłownie 3-4 zdania) i profile tras.
Mapa mino iż jest wydawnictwem projektowym znajduje się w komercyjnej sprzedaży, można ją nabyć m.in. w księgarence w krasiczyńskim zamku.

Tytuł: "Forteczna trasa rowerowa Twierdza Przemyśl"
Mapa turystyczna skala 1:50 000
Wydanie: I
ISBN: 83-918937-8-2
Wydawnictwo: Urząd Miejski w Przemyślu
Przemyśl

"[...]W rzeczywistości są to dwie trasy. Północna łącząca forty leżące na lewym brzegu Sanu oraz południowa, łącząca obiekty forteczne na zachód, południe i wschód od Przemyśla.
Obie trasy zaczynają się i kończą w Przemyślu, ale jest to ich jedyne podobieństwo. Trasa północna, jest zdecydowanie krótsza (ok. 33km) i łatwiejsza. Doskonale nadaje się na kilkugodzinną wycieczkę dla mniej doświadczonych i sprawnych rowerzystów. Południowa, o długości ok. 48 km, będzie wyzwaniem dla zdecydowanie bardziej wymagających i poszukujących fizycznych trudności. Przeważające odcinki obu tras poprowadzone są dawnymi drogami fortecznymi., które fragmentami zachowały swój historyczny przebieg oraz oryginalną nawierzchnię.
Zasadniczo, wytyczony przez nas szlak rowerowy pokrywa się z czarnym, pieszym szlakiem fortecznym, w kilku jednak miejscach zdecydowanie od niego odbiega. Zmiany te podyktowane zostały względami bezpieczeństwa oraz dla zachowania możliwości przejazdu.
Wytyczona trasa nie wszędzie doprowadza bezpośrednio pod mijane forty. Wtedy, gdy znajdują się one w pewnej odległości od szlaku informują o tym stosowne tablice z nazwą fortu.
Zarówno szlak jak i mapa poświęcone są głównie fortom i Twierdzy Przemyśl, a więc atrakcjom historycznym. W krótkim opisie nie może zabraknąć choć kilku zdań na temat walorów krajobrazowych i przyrodniczych, z którymi zetkniemy się na trasie. Szlak południowy, na sporym odcinku przebiega przez teren Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego. W kilku miejscach otwierają się wspaniałe widoki na dolinę Sanu, zalesione wzgórza oraz przygraniczne pasmo pomiędzy Fortami: Łuczyce i Jaksmanice. W pobliżu zaś Fortu Salis Soglio znajduje się jedyny w Polsce rezerwat żołny. [...]

Warto tutaj zajrzeć,jest coś i dla miłośników historii
http://www.przemysl.pl/turystyka/387/trasy_rowerowe/3479.html


"Obarzym - wioska szlaków" - lucyna - 20-08-2011 10:16 AM

Zafascynowało mnie Pogórze Dynowskie. Jest tak odmienne od komercyjnych Bieszczadów. Na wycieczkach przez cały czas mam wrażenie, że tam czas płynie wolniej, a
ludzie żyją swoistym rytmem nie spoglądając ciągle na zegarek. Cisną mi się na palce słowa dawno przeczytanego wiersza : wsi spokojna, wsi wesoła, który głos twej chale zdoła?
Przede mną leży ciekawa, bardzo specyficzna mapa " Obarzym - wioska szlaków mapa turystyczna" skala 1:25 000 wydana przez Compass. Na czym polega jej wyjątkowość? Jedyna znana mi turystyczna mapa, która nie przedstawia stanu faktycznego, lecz plany, zadania, które dopiero mają być zrealizowane. Stowarzyszenie Obarzym wyszło z założenie , że najpierw należy wydać materiały promocyjne, a dopiero później można dokończyć wytyczanie sieci szlaków. Dzięki takiemu rozwiązaniu mam tak na prawdę "dwie mapy": tę namacalną, papierową i schematy szlaków częściowo w nogach, a częściowo w głowie. Miałam przyjemność wędrować fragmentami trzech ścieżek spacerowych: żółtą, czerwoną i niebieską. Tylko jedna z nich, ta oznakowana kolorem czerwonym jest ukończona. Pozostałe są wyznakowane fragmentami, najprawdopodobniej w przyszłym roku prace będą kontynuowane. O walorach turystycznych tej miejscowości nie będę pisać, częściowo przedstawiałam je w czymś w rodzaju relacji, w innym wątku. Teren jest bardzo łatwy orientacyjnie, trasy wiodą/ będą wieść drogami polnymi, leśnymi, wyraźnymi ścieżkami. Raczej nie można tam zabłądzić. Wzgórza są w większości pokryte siecią pól, bezleśne, położone w dolinach wsie są z nich widoczne jak na dłoni. Dominantą w krajobrazie jest widoczna wstęga Sanu wokół której koncentruje się życie regionu. Trasy są dobre zarówno do wędrówki jak i do uprawniania narciarstwa biegowego, kolarstwa górskiego, łażenia na rakietach śnieżnych. Jest zakaz poruszania się po ścieżce quadami.
Sama mapa to dobra, rzemieślnicza robota jak większość materiałów wydanych przez Compass. Czytelna, aktualna, dobry podkład i legenda, bardzo łatwo można nią posługiwać się.
Naniesiona na nią są oprócz szlaków i ścieżek spacerowych projektowanych i istniejących granice poszczególnych wsi, sieć dróg polnych i leśnych, nazwy przysiółków i innych charakterystycznych miejsc, atrakcje turystyczne, wszelkie dane potrzebne turystom tj. godziny w których czynna jest przeprawa promowa, miejsca noclegowe, sklepy itd.
Ciekawa jest część opisowa mapy. Jest ona podzielona na trzy części. Historię Obarzyma przedstawił Jerzy F. Adamski, legendę o pochodzeniu osady stworzył Andrzej Potocki, a o projekcie kilka słów skreślił Koordynator projektu Piotr Szul.
Resumując: bardzo ciekawe wydawnictwo promujące Obarzym i część gminy Dydnia.

Tytuł: "Obarzym - wioska szlaków"
Praca zbiorowa
Skala: 1:25 000
ISBN: 978-83-7605-095-9
Wydanie : I
Wydawnictwo: Compass
Kraków 2009


"Obarzym - wioska szlaków

Co zrobić, czego dokonać, aby to, co nas otacza stało się bliższe, ciekawsze, piękniejsze? Pytanie to jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu w dobie licznych podróży zagranicznych i wyjazdów za pracą. Wyliczmy. Jest kościół, szkoła, dobra droga. Nie ma ..., braki oceniamy bardzo subiektywnie. Jest jednak coś, co nas wyróżnia spośród wielu środowisk - chęć i zapał do pisania nowych kart naszej wiejskiej historii.
Wiosną 2009 r. powstało Stowarzyszenie Obarzym 2009. Pierwszym jego działaniem był projekt złożony do Programu Integracji Społecznej dotyczący utworzenia wioski tematycznej "Obarzym - wioska szlaków". Realizację projektu rozpoczęły spotkania organizacji wiejskich. Wyjaśnianie, przekonywanie, zachęcanie. Dzień po dniu następowała realizacja postawionych zadań. Działania w ramach programu objęły poprawę wiejskiego boiska sportowego. Młodzież pielęgnowała zieleń, dbała o jego czystość i estetykę.
Przy pomocy Oddziału PTTK "Ziemia Sanocka" w Sanoku w obrębie wsi zostały wyznaczone piesze szlaki spacerowe. Ich przebieg rozpoczyna się od boiska sportowego w kierunku Działu. Następnie drogą leśną dochodzi się na Łaz, do punktu widokowego, z którego obejrzymy dolinę Sanu. Schodząc ze wzgórza, docieramy do drogi na Obarzym. Wędrujemy do kolejnego punktu trasy - Domu Tradycji i Kultury. Następnie południowym stokiem idziemy w kierunku Moczarek. Na ich szczycie równinną drogą przez Kamieniec docieramy do przystanku z widokiem na wzniesienia nad Dydnią i Wydrną. Stąd już kilka minut dzieli nas do końca pieszej wędrówki i najważniejszego jej punktu - Kaplicy pw. Zwiastowania Pańskiego z 1828 r.
Trasa jest przepiękna. Jej oznakowanie objęło również punkty widokowe na szczytach oraz osobliwości przyrody. Charakterystycznym przykładem jest "gruby buk" liczący ponad 200 lat. Drzewo rośnie na wzniesieniu Łaz. Obwód pnia na wysokości 1,2 m wynosi 462 cm, na jego korze widać rdzawe nacieki. Korodujące odłamki pamiętają działania z II wojny św.
Piesza turystyka nie wymaga wielu nakładów finansowych. Odpowiednie ubranie, wygodne buty, herbata w termosie - to wszystko, aby wyruszyć w trasę. Szlak spacerowy wyznaczono z myślą o dzieciach i młodzieży (ciekawostki fauny i flory) oraz wszystkich innych, którzy kochają przyrodę i świeże powietrze nasycone wonią eterycznych żywic sosnowych i jodłowych lasów.
W budynku remizy OSP w Obarzymie powstał Dom Tradycji i Kultury. Wśród eksponatów dawnego rzemiosła znajdują się m.in. prządka, żarna, cep. Można tutaj obejrzeć galerię Obarzymskie pieńki, która odkrywa przed zwiedzającymi czteroletnią historię odbywających się się w Obarzymie i w Niewistce plenerów malarskich. Pokazuje cząstkę prac młodych artystów z dwukrotnie zrealizowanych warsztatów rzeźbiarskich. Dom Tradycji i Kultury to przystanek dla wędrowca. Chwila na głębszy oddech i powiew zwizualizowanych myśli. Obok remizy urządzony został kolorowy plac zabaw. Zjeżdżalnia, sprężynowiec, huśtawka - szczyt pragnień najmłodszych, dający im tak wiele radości.
W centralnych punktach miejscowości usytuowane są dwie tablice przedstawiające obrzymską ofertę. Dodatkowe zainteresowanie turystów może wzbudzić II Szlak Architektury Drewnianej oraz trasa rowerowa Doliną Sanu. A w państwa ręce oddajemy mapkę z opisem wioski, historią i legendą.
Realizacja projektu Obarzym - wioska szlaków skupiła Społeczników, którym dziękuję za bezinteresowną pracę i pomoc. Urzeczywistnienie założeń wioski tematycznej było możliwe również dzięki Wójtowi Gminy Dydnia oraz Przedstawicielom programu Integracji Społecznej.
"Wymyślić wieś od nowa" tytuł jednej z publikacji o wioskach tematycznych stał się faktem. A jak wyglądać będzie "nowe"? To zależy już od nas...
Koordynator projektu
Piotr Szul"


"Gmina Dydnia mapa turystyczna" - lucyna - 23-08-2011 06:12 AM

W ub. roku na koniec imprezy promującej szlaki wokół Obarzymia otrzymaliśmy w prezencie dwie mapy. O pierwszej z nich pisałam w sąsiednim poście, pora sięgnąć po drugą. Bardzo podoba mi się, rzadko można spotkać wśród materiałów promocyjnych wydawanych przez samorządy tak interesujące i przydatne turystom wydawnictwo. "Gmina Dydnia mapa turystyczna" skala 1:25 000 została wydana przez Compass. Przedstawia obszar gminy Dydnia i jej najbliższe okolice. Gmina przede wszystkim położona jest na terenie Pogórza Dynowskiego, tylko jej niewielka część znajduje się na Pogórzu Przemyskim (sołectwa: Jabłonica Ruska, Ulucz i nieistniejąca wieś Hroszówka. Te okolice z wyjątkiem Ulucza są nieodkryte turystycznie więc moim zdaniem mapa ta niewątpliwie je popularyzuje. Oczywiście jest to wydawnictwo bezpłatne, można je otrzymać w UG w Dydni. Podobnie jak wcześniej przedstawiana mapa ta także jest "czytelna", dobry podkład, uwzględniono na niej prawie wszystkie informacje potrzebne turystom. Została wydana w 2008 r. więc nie ma na niej naniesionych ścieżek wokół Obarzyma. Jest zaznaczony szlak kajakowy "Błękitny San" i szlak ikon doliny Sanu. Mnie zastanawia jedno. Dlaczego nie uwzględniono na niej II Szlaku Architektury Drewnianej i szlaku rowerowego Dolina Sanu? Bardzo interesująca jest część opisowa mapy. Podano dane teleadresowe obiektów samorządowych oraz tych związanych z obsługą ruchu turystycznego, scharakteryzowano gminę oraz obszernie przedstawiono historię poszczególnych wsi. Mapa jest ładnie wydana, bogato ilustrowana, godna polecenia.

Tytuł: "Gmina Dydnia mapa turystyczna"
Skala: 1:25 000
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7605-002-7
Wydawnictwo: Compass nr. kat.265
Kraków 2008

http://www.gminadydnia.pl

Chciałabym Wam przedstawić wieś Krzemienna. Tak o niej piszą Autorzy mapy.
"Krzemienna
Wieś położona na rozwidleniu dróg do Brzozowa, Dynowa i Końskiego. Dzięki przeprawie promowej można się dostać na prawobrzeżną, atrakcyjną turystycznie część Sanu: do Jabłonicy Ruskiej i dalej do Ulucza (najkrótsze połączenie). W połowie XV w. istniała tutaj osada. W roku 1455 w źródłach jest wymieniany "Syenko Tzihubka de Krzemyona". Zasiedlenie tej miejscowości rozpoczęto za sprawą kmieci z Dydni i Temeszowa. Wspomniany Syenko pochodził z Dydni. Krzemienna była lokowana na prawie niemieckim. Nazwa osady wskazuje na związek z bogactwem naturalnym tego terenu - krzemieniem. Pod koniec XVIII wieku wieś liczyła ok. 45 zagród, a w sto lat później ok. 70. Centrum miejscowości zajmuje XIX-wieczny dwór, własność Bobczyńskich i Dydyńskich. Przy dworze park i stawy oraz wysadzana ozdobnymi drzewami aleja. Nieco dalej stoi drewniana świątynia. Wybudowano ją w 1867 r. w miejsce wcześniejszej XVII-wiecznej, jako filialną (parafia Jabłonica Ruska) cerkiew grekokatolicką pw. Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni. W latach 1880-86 mieszkańcy wsi przeszli na obrządek łaciński, a cerkiew zamknięto. W 1936 r. wszyscy mieszkańcy byli już wyznania rzymskokatolickiego. W późniejszych czasach świątynię zamieniono na kościół rzymskokatolicki, m.in. w miejsce kopuły wybudowano wieżyczkę. Wewnątrz ołtarz główny barokowy z pocz. XVIII wieku, dwa ołtarze boczne, rokokowe z 2 poł. XVIII wieku. W jednym z nich obraz Pokłon Trzech Króli z 2 połowy XVII wieku. Epitafia inskrypcyjne, marmurowe Ignacego Dydyńskiego (zm. w 1869 r.) i Jana Bobczyńskiego (zm. 1872 r.).
We wsi znajduje się XIX-wieczna kapliczka, murowana, pobielona, czworoboczna o ścianach bocznych rozczłonkowanych pilastrami. Warto uwagę zwrócić na figurę przydrożną z rzeźbą św. Wincentego a Paulo z 2 poł. XIX w, fundacji Dydyńskich z herbem Gozdawa na kolumnie. Należy także wspomnieć, że Krzemienna jest znana z uwagi na dogodne warunki do wędkowania. Stawy rybne ciągną się w stronę Temeszowa."


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 01-09-2011 06:37 PM

Zapraszam do Szymbarku, moim zdaniem, jednej z najatrakcyjniejszych pod względem turystycznym miejscowości Beskidu Niskiego. Jego najwspanialszą atrakcją jest renesansowy kasztel położony nad ropą. Ten piękny dwór obronny zbudowany z kamienia został poddany rewaloryzacji. Kasztel wraz z oficyną dworską i drewnianym dworkiem mieszczańskim jest częścią Muzeum "Dwory Korweacjanów i Gładyszów". Obok niego znajduje się skansen wsi pogórzańskiej z 14 obiektów, przeważnie chat. Przed jedną z nich niedawno postawiono ławeczkę prof. Rainfussa. Ten pomnik urzekł mnie swoją prostotą, Profesor siedzi sobie spokojnie nad notatkami na głazie. W Szymbarku na stokach Maślanej Góry znajdują się pozostałości po wielkim osuwisku i jeziorko osuwiskowe zwane Beskidzkim Morskim Okiem.
Wracając z Beskidu Sądeckiego wstąpiłam do księgarenki skansenowej. Oczywiście dzięki hojności Pań pracujących w muzeum wyszłam obładowana ciekawymi wydawnictwami. Jedną polecaną przez Panie książkę nabyłam za niewielkie pieniądze i prawdę powiedziawszy od razu zaczęłam przeglądać. Spodobała mi się do tego stopnia, że ją dosłownie pochłonęłam. "Szymbark od a do z leksykon regionalny" został wydany z okazji 150 rocznicy powstania szkoły w Szymbarku (1860-2010)własnym sumptem przez Marka Dziedziaka. Jest to książka popularna, ale oparta na wielu źródłach, w tym pamiętnikach, monografiach naukowych. Nie znalazłam o niej informacji w internecie. Hasła leksykonu ułożone alfabetycznie mają różny charakter, raz są obszerniejsze, innym razem jest to kilka zdań. Niezmiernie interesująca jest część ostatnia leksykonu "Teksty źródłowe i pomocnicze", a wśród nich akt nadania dóbr, wiersz Wacława Potockiego "Zamek Szymbarski", wykazy uczniów, fragmenty kroniki parafialnej. Książkę uzupełnia wkładka ze zdjęciami.

Spis treści
Kilka słów wstępu
Hasła
Teksty źródłowe i pomocnicze
Bibliografia



Tytuł: "Szymbark od a do z leksykon regionalny"
Autor: Marek Dziedziak
Wydanie: I
Stron: 119
ISBN: 978-83-7631-245-3
Wydawca: Marek Dziedziak
Szymbark-Gorlice 2011

"Groblewska Stanisława" str. 24-25
Urodzona w 1895 r. w dworze w szymbarskiej Bystrzycy, córka Henryka i Anny Groblewskich. Ukończyła Gimnazjum, a później pomaturalną Szkołę Rolniczo-Gospodarską we Lwowie. Po ojcu, który zmarł w 1927 r. przejęła 50-hektarowy majątek w Szymbarku. Wspólnie z mężem Karolem Groblewskim przekształciła go w gospodarstwo hodowli bydła rasy górskiej. Cieszyła się wielkim szacunkiem w środowisku wiejskim, któremu służyła wiedzą i kwalifikacjami.
Dzięki inteligencji, znajomości kilku języków obcych i urokowi osobistemu Stanisławy Groblewskiej, dwór na Bystrzycy był w latach 30-tych XX stulecia miejscem przyciągającym elitę intelektualną. Wypoczywał tu m.in. Zygmunt Haupt, wybitny polski pisarz i malarz. wspomnienia z wakacyjnych pobytów w Szymbarku zawarł w zbiorze opowiadań "Papierowy pierścień", wydanym w Paryżu w 1963 r.
Zasłużoną sławą Stanisława Groblewska zyskała w okresie okupacji hitlerowskiej, w latach 1939-1945. Dzięki niej dwór na Bystrzycy, był ważnym ośrodkiem organizacji -^ruchu oporu przeciw Niemcom. Już jesienią 1939 r. rodziny Groblewskich i Zagórniaków z gorlickiego Nowodworza zorganizowały trasę przerzutu oficerów polskich na Węgry i dalej do Francji. Później w dworze znajdowała się siedziba I Komendy Obwodu ZWZ - AK, z komendantem rtm. Marianem Waldeckim, który został tam zatrudniony jako gajowy. Stanisława Groblewska ps. Joanna i jej najbliżsi (mąż, syn Janusz i siostra Maria Orzechowska) znacząco angażowali się w działania konspiracyjne. Po aresztowania rtm. M. Wadeckiego, S. Groblewska utrzymywała łączność między strukturami obwodu, dając możliwość kontynuowania ruchu oporu. Ryzykując aresztowanie ukrywała poszukiwanych, zaopatrywała w żywność odziały partyzanckie, próbowała pomoc aresztowanym prowadząc niebezpieczną grę z funkcjonariuszami niemieckiego gestapo. W ostatnich miesiącach ukrywała się przed aresztowaniem w Krakowie i okolicach. Za swoją służbę awansowana do stopnia podporucznika AK i odznaczona Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Zasługi: Złotym oraz Srebrnym z Mieczami. Swoje wspomnienia okupacyjne zawarła w "Pamiętniku Joanny", stanowiącym jeden z rozdziałów książki "Konspirowały i walczyły", wydanej w 1977 r przez siostrę Marię Orzechowską z Groblewskich. Zmarła w Krakowie w 1977 r."
http://www.gorlice.art.pl/oddzialy-muzeum/osrodek-konferencyjno-wystawienniczy-kasztel-w-szymbarku.html


"Przewodnik Milu Wielofunkcyjne, intensywne użytkowanie terenów miejskich. Praktyczn - lucyna - 05-09-2011 05:20 AM

Ten wątek powstał przede wszystkim po to aby informować o ciekawych wydawnictwach, w dużej mierze nieznanych szerszemu gronu czytelników. Tworzę go dzięki pomocy Kolegów Przewodników, którym dziękuję za pomoc i tą drogą. Kilka dni temu otrzymałam kilka ciekawych wydawnictw od Piotrka Kutiaka, w zdecydowanej większości dotyczyły one Sanoka. Wśród nich była książka szczególnie polecana przez Kolegę czyli "Przewodnik Milu Wielofunkcyjne, intensywne użytkowanie terenów miejskich. Praktyczny poradnik". Jest to publikacja wydana w ramach projektu, nieosiągalna dla większości zainteresowanych, ponoć jeszcze po kilka egzemplarzy znajduje się w UM i UG w Sanoku. Zaadresowana jest przede wszystkim do planistów, architektów, inwestorów i osób zajmujących się projektowaniem urbanistycznym i planowaniem regionalnym. Zainteresowała i przewodników, gdyż opisuje dobre praktyki planistyczne i zawiera informacje o ciekawych, zrealizowanych projektach na terenie UE. Każdy projekt jest dokładnie przedstawiony, są tu wiadomości o: klasyfikacji projektu wg MILU, nazwa inicjatywy, daty rozpoczęcia i zakończenia, dane kto planował i realizował przedsięwzięcie, wprowadzenie w zagadnienie, prezentacja tożsamości, masy krytycznej, powiązań, wymiaru ludzkiego, kilka słów o promocji i marketingu i całym procesie. Każdy rozdział jest bogato ilustrowany, dołączono do niego mapy i zdjęcia satelitarne.
Aha, jeszcze nie powiedziałam czym jest MILU. Wg notatki zawartej w tej publikacji jest to międzynarodowa sieć poświęcona zbieraniu, wymianie i powielaniu wiedzy na temat Wielofunkcyjnego, Intensywnego Użytkowania Terenów Miejskich, jest to związane z rozwojem zrównoważonym miast.
Publikacja jest naprawdę bardzo ładna, dobry projekt graficzny, twarda okładka, szyta, bardzo dobry papier, bardzo bogato ilustrowana. Nie dość iż jest ciekawa to jeszcze pieści oczy. Polecam.

Spis treści
Wstęp
Przedmowa do wydania polskiego
Rozdział 1. Wielofunkcyjne, intensywne użytkowanie terenów miejskich
Rozdział 2. Proces planowania
Rozdział 3. Metodologia MILU
Rozdział 4. Przypadki odniesienia
Park przyrodniczy rzeki Aker, Oslo, Norwegia
Nowe mieszkania w centrum Sztokholmu, Sztokholm, Szwecja
Ulica Raday , Budapeszt, Węgry
Rewitalizacja Starego Miasta, Sanok, Polska
Nabrzeża portowe Dublina, Dublin, Irlandia
Pływający port, Bristol, Wielka Brytania
Havnestaden, port miejski, Kopenhaga, Dania
Fabryka Kabli i Drut, Wiedeń, Austria
Grobla Diemrzeedijk, Amsterdam, Holandia
Centrum Targowe Riem /Messestadt Riem, Monahium, Niemcy
Miejskie rolnictwo - Hoeve Biesland, Delft, Holandia
Park Krajobrazowy New Hall Valley, Birmingham, Wielka Brytania
Rewitalizacja Norton Radstock, Radstock, Wielka Brytania
Bibliografia
Projekt Milunet

Tytuł: "Przewodnik Milu Wielofunkcyjne, intensywne użytkowanie terenów miejskich. Praktyczny poradnik"
Autorzy: Praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 87
ISBN: 978-83-61043-01-0
Wydawnictwo: Gmina Miasta Sanok
Sanok 2007

"Rewitalizacja Starego Miasta, Sanok, Polska" str. 42-43
"[...]Inicjatywa: Władze miasta Sanoka
Planowanie i projekt: Władze miasta Sanoka
Regionalny Park Krajobrazowy Zniesienija we Lwowie
Realizacja: Różne firmy
Data rozpoczęcia: 2000
Data zakończenia: 2009
Informacja: http://www.um.sanok.pl

Wprowadzenie:
Sanok zlokalizowany jest nad rzeką San, która jest bazą dla wodnej rekreacji w regionie. Przez wiele lat rzeka nie była dobrze wykorzystywana, szczególnie w zakresie rekreacyjnym, ze względu na zanieczyszczenia przemysłowe, które zanieczyszczały rzekę. W latach 90-tych wiele zakładów przemysłowych zlokalizowanych na brzegach rzeki upadło, co miało pozytywny wpływ na czystość rzeki. Centrum miasta położone jest na wzgórzu nad rzeką i stanowi najbardziej atrakcyjną jeśli chodzi o zabytki i dziedzictwo kulturowe. Na wzgórzu leży również dawny zamek, a obecnie Muzeum Historyczne ze zbiorami ikon i obrazami Z. Beksińskiego. Drugą ważną atrakcją turystyczną jest położne z drugiej strony rzeki Muzeum Budownictwa Ludowego- Skansen. Połączenie zabytkowego centrum miasta ze Skansenem i terenami rekreacyjnymi nad rzeką oraz ich wspólna promocja jest celem wprowadzenia w życie programu pn. "Sanocki Park Dziedzictwa Kulturowego", który integruje działania na wszystkich terenach.

Tożsamość:
Sanocka starówka spełnia bardzo ważne funkcje: administracyjne, komunikacyjne, ekonomiczne oraz turystyczne, które są ściśle związane z dziedzictwem kulturowym miasta i regionu. Od 2000 roku władze miasta efektywnie realizują proces rewitalizacji zabytkowego centrum miasta, na które składają się budynki z przełomu XVIII i XIX wieku, sanocki zamek oraz przestrzenie otwarte, takie jak place, czy park miejski. W 2002 roku utworzony został deptak, który doskonale współgra z z architektonicznym i wizualnym stylem zabytkowego centrum miasta. Stanowi on pierwszy krok w procesie rewitalizacji centrum Sanoka, a jego efekty stanowiły zachętę do realizacji następnych etapów. Charakter deptakowi nadaje Ławeczka Szwejka, wraz z restauracją u Szwejka stanowiąca atrakcję dla turystów i mieszkańców. Na rynku miejskim, mimo prowadzonego obecnie remontu, działa aktywnie Biuro Wystaw Artystycznych organizując różnorodne zajęcia i imprezy związane ze sztuką i kulturą dla dzieci, młodzieży jak i osób starszych.
[...]"


"Turystyczny szlak gniazd rodowych Lubomirskich" - lucyna - 09-09-2011 03:59 AM

W 2004 r. Muzeum Regionalne w Stalowej Woli i Muzeum Lubowlańskiego Zamku w Starej Lubowli wytyczyło ciekawy szlak kulturowy i wydało po nim przewodnik "Turystyczny szlak gniazd rodowych Lubomirskich". Sam szlak samochodowy liczący 488 km jest godny polecenia, wiedzie bardzo ciekawymi pod względem krajoznawczym i turystycznym terenami położonymi na obszarze województw: polskiego podkarpackiego i słowackiego preszowskiego. Łączy miejscowości związane z potężnym, magnackim rodem Lubomirskich, którego członkowie kształtowali historię wielu państw położonych w środkowej Europie. Mini przewodnik w językach: polskim, słowackim, angielskim opisuje wszystkie siedziby tego rodu, zawiera mapki kierujące do każdej atrakcji i zdjęcia. Nie wiem, gdzie można nabyć to wydawnictwo, nie pamiętam od kogo dostałam przewodniczek ale polecam wyjątkowo dobrze zrobioną i ciekawą stronę internetową poświęconą temu szlakowi.
http://www.szlak-lubomirskich.stalowawola.pl

Spis treści:
Turystyczny szlak gniazd rodowych Lubomirskich
Stalowa Wola-Rozwadów i Charzewice
Tarnobrzeg
Barnów Sandomierski
Kolbuszowa
Rzeszów
Boguchwała
Łańcut
Przeworsk
Przemyśl
Krasiczyn
Sanok
Rymanów
Miejsce Piastowe
Dukla
Svidnik
Bardiów
Plavec[/i]
Stara Lubowla
Podoliniec

Tytuł: "Turystyczny szlak gniazd rodowych Lubomirskich"
Autor: Zespół
Wydanie: I
Stron: 14
ISBN: 83-921207-0-1
Wydawnictwo: Muzeum Regionalne w Stalowej Woli
Stalowa Wola 2004

"Turystyczny szlak gniazd rodowych Lubomirskich"
"Od niedawna coraz większym zainteresowaniem cieszą się pojawiające się na turystycznej mapie szlaki tematyczne. Zapraszamy turystów do przemierzenia jednej z takich tras wytyczonej na ternie południowo-wschodniej Polski i północnej Słowacji łączącej kilka gniazd rodowych magnackiej rodziny Lubomirskich.
Przedstawiciele tego wielce zasłużonego rodu posiadali majętności obejmujące znaczne obszary kraju, dziś po części znajdujące się na terytorium Słowacji i Ukrainy. Przez cztery wieki aktywnej obecności w dziejach Rzeczpospolitej, Lubomirscy pozostawili swój trwały ślad w jej historii. Piastując najwyższe godności wpływali na losy ojczyzny, wykazywali się patriotyzmem i męstwem biorąc udział w wielu wojennych kampaniach, zarządzając majątkami własnymi i królewskimi wpływali na rozwój gospodarczy kraju, byli mecenasami nauki i sztuki, fundowali szkoły i instytucje naukowe, wznosili wspaniałe rezydencje, i świątynie, zakładali parki i ogrody, wspierali artystów i gromadzili ich dzieła. Ród Lubomirskich dał Polsce polityków, wodzów, żołnierzy, mecenasów, filantropów, literatów, naukowców i artystów. Ich siedziby stanowiły centra krzewiące wiedzę ekonomiczną, gospodarczą i kulturalną. Miejscowości, w których istnieją po dziś dzień lub znaczące obiekty ufundowane przez Lubomirskich, zaliczono w założeniu szlaku do gniazd rodowych. Połączone liniami komunikacyjnymi tworzą oryginalny, niezwykle atrakcyjny obszar turystycznej penetracji."


"Oikoumene Carpathia Pismo Centrum Kultury Ekumenicznej w Myczkowcach" - lucyna - 14-09-2011 07:17 AM

Kiedyś opowiadałam Wam o ciekawej sesji naukowej, która odbyła się w ośrodku Caritas w Myczkowcach. To było już trzecie spotkanie poświęcone pograniczu kulturowo-religijnemu polsko-ukraińsko-słowackiemu i ekumenizmowi. Miałam mieszane uczucie słuchając chaotycznych moim zdaniem wykładów. Jeden z moich Kolegów, który uczestniczył we wszystkich trzech spotkaniach powiedział, że miał podobne zastrzeżenia ale zostały one pogrzebane, gdy sięgnął "Oikoumene Carphatia Pismo Centrum Kultury Ekumeniczne w Myczkowcach". Mam nadzieję, że ze mną stanie się podobnie. Jestem bowiem po lekturze dwóch numerów. Czekam na trzeci.
Moich zdaniem pierwszy jest interesujący, drugi zaś powinien stać się lekturą obowiązkową przewodników i wszystkich miłośników Bieszczadów.
Pierwszy numer rocznika wydany w 2008 roku zawiera materiały z I sesji. Numer otwiera Wprowadzenie pióra ks. dyrektora OWR Caritas Bogdana Janika i "Słowo ks Biskupa Edwarda Białogłowskiego wygłoszone w dniu 16 października 2007 r z okazji poświęcenia pomnika Sługi Bożego Papieża Jana Pawła II i otwarcia Centrum Kultury Ekumeniczne w Ośrodku Caritas w Myczkowcach". Ks. Stanisław Nabywaniec z UR wygłosił niezmiernie interesujący wykład "Kościół na pograniczu polsko- słowacko-ukraińskim-spojrzenie w przeszłość" opisując historię organizmów państwowych i jednostek kościelnych na przełomie ponad tysiąca sięgając aż do misji cyrylo-metodiańskiej. Równie ciekawy okazał się wykład ks. Józefa Kozy z KUL poświęcony dialogowi katolicko-prawosławnemu "Kościoły siostrzane Kilka refleksji na tle dotychczasowego dialogu katolicko-prawosławnego". Ks Janusz Mierzwa z UKSW zajął się "Zróżnicowaniem etnograficznym południowo-wschodniej Polski". Wykład moim zdaniem bardzo pouczający, gdyż Autor przedstawił zagadnie wszechstronnie, rozpatrując je także w kontekście Europy.

http://www.myczkowce.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=51&Itemid=68

Spis treści
- Wprowadzenie
- Słowo Ks. Biskupa Edwarda Białogłowskiego wygłoszone w dniu 16 października 2007 r z okazji poświęcenia pomnika Sługi Bożego Jana Pawła II i otwarcia Centrum Kultury Ekumenicznej w Ośrodku Caritas w Myczkowcach
- Kościół na pograniczu polsko-słowacko-ukraiński - spojrzenie w przeszłość (ks. Stanisław Nabywaniec)
- Kościoły siostrzane. Kilka refleksji na tle dotychczasowego dialogu katolicko-prawosławnego (ks. Stanisław Józef Koza)
- Zróżnicowanie etnograficzne południowo-wschodniej Polski (ks. Janusz Mierzwa)
- Wybrane opinie o CKE

Tytuł: "Oikoumene Carpathia Pismo Centrum Kultury Ekumenicznej w Myczkowcach"
R 1 (2008) NR 1
Redakcja: ks. mgr Bogdan Janik
Stron: 64
ISBN: 978-83-61312-27-7
Wydawnictwo: Ośrodek Wypoczynkowo-Rehabilitacyjny w Myczkowcach
Myczkowce 2008

Cena 6 zł

Artykuł ks. Janusza Mierzwy z UKSW Warszawa
składa się z kilku części:
- Z perspektywy kontynentu
- Z perspektywy regionu
- Z perspektywy pogranicza
- Grupy etnograficzne
- Jedność w różnorodności
- Ludność pogranicza polsko-ruskiego
- Mieszkańcy Bieszczadów i Beskidu Niskiego
* Bojkowie na Podkarpaciu
* Łemkowie na Podkarpaciu
* Budownictwo mieszkalne
* Cerkiewne budownictwo sakralne na Podkarpaciu
* Układ ikonostasu w cerkwi grekokatolickiej
* Karpackie ikony
*Pogórzanie
* Dolinianie
* Centrum Kultury Ekumenicznej w Myczkowcach
* Odpust w Łopience wg Zygmunta Kaczkowskiego w "Mężu Szalonym"


"Zróżnicowanie etnograficzne południowo-wschodniej Polski" Ks. Janusz Mierzwa str. 39-41

"[...]
Z perspektywy regionu
Jan Paweł II mówiąc o integracji europejskiej w sferze kulturowej podkreśla, iż "ów jednoczący ruch <<musi uwzględnić, na każdym etapie mentalność i istniejące realnie możliwości. Europa skalda się z narodów o wspaniałej przeszłości, z kultur z których każda ma swoją oryginalność i wartość. Trzeba będzie zawsze czuwać nad ich zachowaniem, unikając zacierania różnic, które prowadziłyby do ich zubożenia>>".

Z perspektywy pogranicza
Wyróżniając odrębności narodowe, etniczne i etnograficzne można posłużyć się zarówno kryteriami obiektywnymi tj. historycznej trwałości więzi grupowej oraz pochodzenia narodowego, jak i subiektywnymi, tzn. analizując świadomość tożsamości członków danej grupy. Biorąc pod uwagę te 2 kryteria można wyróżnić trzy kategorie grup mniejszościowych:
1. Do pierwszej kategorii należy zaliczyć te grupy, które swój mniejszościowy status wywodzą z faktu przynależności do historycznej wspólnoty narodowej, posiadającej własne państwo lecz znajdujące się w granicach innego państwa. Ze względu na genezę pochodzenia tych grup można wyróżnić w tej kategorii 2 rodzaje takich społeczności:
a) Zbiorowości terytorialne, odrębne językowo i - w większości - wyznaniowo. Występują one najczęściej w pasie przygranicznym;
b) Zbiorowości o imigracyjnym rodowodzie, pozbawione poczucia związku z własną społecznością. Na ternie Polski są to głównie mniejszości: żydowska, grecko-macedońska, ormiańska, rosyjska i wietnamska.

Grupy etnograficzne
2. Do drugiej kategorii grup mniejszościowych należy zaliczyć zbiorowości etniczne o autochtonicznym i autotelicznym charakterze, które nie osiągnęły statusu narodu. Są to grupy kulturowo odmienne, posiadającą długą, historyczną genezę. Również w tej kategorii ujawniają się 2 typy zbiorowości:
a) Zbiorowości terytorialne, z wyraźnie wyodrębnioną symboliczną sferą identyfikacyjną z "ojczyzną prywatną", czy z regionem - nakładającą się na szerszą tożsamość ideologiczną z narodem - państwem. Do tej grupy można zaliczyć w Polsce: Kaszubów, Łemków, Mazurów, Warmiaków;
b) Zbiorowości imigracyjne (napływowe) - charakteryzujące się silną więzią ideologiczną lecz nie tworzące odrębnych narodów lub nie wchodzące w ich skład. Są to grupy o dużym stopniu integracji językowej i religijnej, wpisane w proces asymilacyjny z polskim społeczeństwem narodowym i obywatelskim. w Polsce do tych grup można zaliczyć : Romów, karaimów, Tatarów i starowierców.

3. Trzecią kategorię stanowią grupy etniczne i etnograficzne o rodowodzie napływowo-migracyjnym, które przybyły na terytorium danego kraju w różnym czaso-okresie. Wśród nich można wyróżnić:
a) Grupy społeczne w sensie socjologicznym i historycznym - obecnie co najmniej od 3 pokoleń i charakteryzujące się kompletnością instytucjolną, więzią ideologiczną i wspólnotą interesów. w Polsce ten rodzaj mniejszości reprezentują grupy: żydowska, romska, ormiańska, karaimska i starowierców.;
b) Zbiorowości imigracyjne o stosunkowo niedawnym rodowodzie i krótkiej historii grupowej. W Polsce są to społeczności, których przedstawiciele byli już wcześniej tu obecni lecz posiadali status cudzoziemców, obcokrajowców czy czasowych rezydentów. do tej mniejszości można zaliczyć Rosjan i społeczność greko-macedońską. "


"Artyści Podkarpacia" - lucyna - 18-09-2011 06:19 PM

Fajna recenzja Kuby Kolegi z forum historycznego albumu "Artyści Podkarpacia". Nie mam tej książki, nie zanosi się, że ją kupie więc pozwolę sobie wrzucić tu link
http://www.historia.org.pl/index.php/recenzje/recenzje/przekrojowe-i-inne/2552-artyci-podkarpacia-a-adamski-recenzja.html


"500 lat Smolnika 1511-2011" folder - lucyna - 20-09-2011 09:24 AM

Przedwczoraj Jola Harna podarowała mi bardzo ciekawy folder, który został wydany niedawno przez Urząd Gminy w Komańczy. Była nim zachwycona, ja po przeczytaniu broszurki ów zachwyt podzieliłam. Autorami folderu są ludzie zafascynowani regionem, posiadający wszechstronną wiedzę zarówno teoretyczną jak i praktyczna o okolicy Smolnika nad Osławą. Wojciech Wesołkin jest przewodnikiem beskidzkim i autorem m.in. przewodników, a Paweł Królikowski etnografem, fotografikiem, pracownikiem UG w Komańczy. Razem stworzyli ciekawą, bardzo bogato ilustrowaną mini monografię Smolnika. Jest to mini kompendium wiedzy o dziejach tej miejscowości wzbogacone wspomnieniami pań: Marii Seńko, Julii Kurdyły, Marii Witlińskiej, zdjęciami archiwalnymi i współczesnymi fotografiami, tekstami ludowych piosenek.
Współczesny Smolnik nad Osławą to miejscowość położona pod grzbietem Magurycznego, w dolinie oddalonej o kilka kilometrów od drogi karpackiej - odcinek Komańcza-Cisna. Nie biegną przez nią szlaki turystyczne, jest ostoją ciszy i spokoju. Słynie z najwyżej położonego w kraju szybowiska trawiastego dla szybowców i samolotów, schroniska, które jest odbudowywane po pożarze, "Zagrody Chryszczata" ciekawego pensjonatu mieszczącego się w dawnym OZ Zakładu Karnego w Łupkowie, zachowanych kilku chyż łemkowskich, murowanej cerkwi z pięknym wnętrzem z kompletnym ikonostasem z 1806 r., z nieszczęściem Marka Grechuty (jego syn był w sekcie mającej swoją siedzibę w Smolniku), znakomitymi serami. Mi osobiście kojarzy się z pysznym jedzeniem i napitkami serwowanym przez właścicieli Śpiewanego Chlebka (sprzedają swoje rewelacyjne produkty w sklepiku obok kas kolejki wąskotorowej w Majdanie)i z nieciekawymi miejscowymi byłymi pracownikami pegeeru o lepkich łapach zabijających wszystko co żyje. Śpiewany Chleb to także ziołolecznictwo i to skuteczne http://www.śpiewanychleb.pl/ (późną wiosną straciłam głos, zapalenie gardła było tak wstrętne, że wzięłam trzy kuracje antybiotykowe pod rząd, a mimo to prawie nie mogłam mówić, pomógł mi dopiero regularnie zażywany miodek z mlecza czyli syrop z mniszka lekarskiego.


Tytuł: "500 lat Smolnika 1511-2011" folder
Autor: Wojciech Wesołkin, Paweł królikowski
Wydanie: I
Stron: 12
ISBN:
Wydawnictwo: Urząd Gminy w Komańczy
Komańcza 2011

"Oto co pamięta ze szkolnych lat jedna z mieszkanek Smolnika:
Jak ja chodyła do szkoły[...] tu była szist klas, w nas. W nas pered wojną byly dwi uczytelky, jedna Janina Czajkowska bo tutaj mieszkala i wczyła nas. [...] ale pered wojnou, ja zaczala chodyty do szkoly, to my ne maly knyżok, nauczytelka ta harni haworyła, wczyła nas z lemkowskych knyzky i haworyla do nas po lemkiwsky, ona była Polka, i wona mala jednu kniżku, pysała na tablycy a my odpysywaly z tablici i w doma sja wczyly, na druhyj deń wczylysmy sja czytalymse czytaty do szkoly [...] ale potim uż, jak Nimci pryjszly, w trydcet dewjatom roci, to uż knyżky byly [...]był dyrektor i troch nauczytelka i troch nauczyteliw, ale u nas było duże ditej, no to byly dwi klasy i tak sia wczyly, połny klasy byly, a pered wojnou jak ja zaczała chodyty to tak było, perwsza klasa i druha chodyła po rocy, do szkoły, a tretia klasa dwa roky i czwerta dwa roky [...] a potem uż jak Nimci pryszly to uż ukrainsky nauczytely byly, dyrektor Ukrainiec i bylo szist klas [...] dyrektor był Wolczak, tak, i profesora toho naszoho szo my byly pid nym to byl Nalywajko [...] a nauczytelka to była Wiłczuka zinka, ony byly z Ukrainy, nauczytely wsi z ukrainy byly [...]to my w każdy deń, jak uz prychodył nauczytel, my kazaly Slawa isisu Chrystu i molyly my sa. Otcze Nasz i Bohorodyce deń w deń."

"Bieszczady spłynęły krwią i łzami.
Jak moja teściowa opowiadała. W dzień przychodziło wojsko - daj jeść.W nocy przychodzili banderowcy - daj jeść. [...] Banderowcy przyszli trzeba dać jeść, no to do kogo, kto dobrze gotuje, bo to przednówek, czy jeszcze ma z czego [...] to nasza babcia siebie specjalnie skaleczyła w rękę żeby była ranna, bo to i wyprać było trzeba.
Przyszli banderowcy do babci, babcia nie miała chleba, nie miała nic, no to przynajmniej daj worek. Babcia mówi - nawet nie mam całego worka. Poszli nabrali ziemniaków, a to zima była no i idą, jak stara chałupa była [...] i na śniegu widać i z tego worka co kawałek ziemniak wypadał, a przecie nie zauważyli bo to było w nocy. babcia poszła do stajni, nie patrzyła na ten brzeg. A idzie wojsko z góry i widzi ślady, [...] to ten mówi wojskowy i co mu dałaś buty do lasu narzeczonemu, a teraz sama boso chodzisz i nogi grzejesz nad kuchnią. Na tym piecu siedziała i nogi grzała. Pozabierali wszystko. Jakiś kożuch, jakieś ciepłe rzeczy. A buty? Mowy nie było aby but został.
Ja pamiętam jak nas wysiedlili to tam w Radoszycach my pchali wóz i jeden żołnierz pomagał nam [...] ja pchała tak, on tu i on mówi: wiesz co, my tu robimy co nam każą, my też takie ludzie jak wy. Nam was szkoda, ale my nic nie poradzimy."


"Pogranicze od kuchni Polskie i słowackie przepisy kulinarne" - lucyna - 26-09-2011 06:10 AM

23 września 2011 r. odbyła się konferencja podsumuwująca projekt Pro Carpahii i Fundacji Bieszczadzkiej Turystyka bez granic ? wzmocnienie współpracy transgranicznej w turystyce w oparciu o zrównoważony rozwój środowiska http://www.procarpathia.pl/pl/projekty/miedzynarodowe_realizowane/turystyka_bez_granic/ Otrzymaliśmy na niej kilka bardzo interesujących publikacji, wśród nich była świetna książka "Pogranicze od kuchni Polskie i słowackie przepisy kulinarne". Przedstawia ona kulinaria polsko-słowackiego pogranicza. Większość przepisów sięga swoimi korzeniami dawnych czasów, część z nich ma rodowód krótszy: 20-30 lat. Zdecydowana większość potraw jest charakterystyczna dla kuchni chłopskiej, są to dania proste, tanie, bardzo sycące. Kulinaria były pochodną tradycji, dostępności produktów, zasobności spiżarni w różnych porach roku, położenia geograficznego, hodowli dominującej w danej części regionu. Przepisy kulinarne pochodzą z południa województwa podkarpackiego i północy kraju preszowskiego więc są charakterystyczne dla Rusinów zamieszkujących obie strony granicy. Jest to kuchnia, szczególnie po stronie słowackiej charakterystyczna dla ludzi zajmujących się hodowlą i rolnictwem, w dużej mierze jest więc oparta na nabiale (mleko i jego przetwory), ziemniakach oraz kapuście.
Książka jest bardzo ładnie wydana, dobry, nabłyszczony papier, twarda okładka, szyta,zawiera wkładki ze zdjęciami. Wstęp jest autorstwa Krzysztofa Zielińskiego, kuchnię polską i słowacką charakteryzuje Robert Bańkosz, większość polskich przepisów pochodzi od pań z kół gospodyń wiejskich, przeważnie z gmin: Olszanica, Baligród, Cisna, Baligród, Lesko, z Bukowa, część od pani Marii Gocz z Zyndranowej, a kilka jest przedrukowanych z "Tradicyjni lemkiwśki strawy" Terezy Kryszczak. Jest to publikacja niekomercyjna, nakład niestety mały, 1000 egzemplarzy, jest dwujęzyczna polsko-słowacka.

Spis treści
Wstęp
Kuchnia w górach Łemków i Bojków
Przepisy
O słowackiej kuchni słów kilka...
Przypisy


Tytuł: "Pogranicze od kuchni Polskie i słowackie przepisy kulinarne"
Redakcja: Krzysztof Zieliński
Wydanie: I
Stron: 120
ISBN: 978-83-61577-13-3
Wydawca: Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia Pro Carpathia
Rzeszów 2011

W czasie naszych projektowych szkoleń oczywiście poznaliśmy także słowacką, tradycyjną kuchnię. Bardzo sycącą, smakowo specyficzną, część potraw bardzo podobna do naszych, tych z północnej części Karpat. Na pierwszym szkoleniu otrzymaliśmy na obiad langosze. To są takie dziwne placuszki, które dostaliśmy do sosu grzybowo-mięsnego. Posmakowały mi, Jurko Rusin, który nas oprowadzał po tej części Karpat mówił mi, że langosze podbijają świat. Na ternie słowackich Bieszczadów nie ma pracy i perspektyw, osoby młode wybierają emigrację zarobkową, w swoje nowe miejsce zamieszkania przenoszą zwyczaje z rodzinnych stron i kuchnię. Langosze są już popularne na terenie Czech, można je spotkać w knajpach w USA i w zjednoczonej Europie.

Langosze
1 kg zwykłej mąki, 1 kostka drożdży (42 g), 1/2 l mleka, 2 jaja, szczypta sody oczyszczonej , 1 kwaśna śmietana, sól.
Rozczyn mieszamy z mąką, jajkami, śmietaną i solą. Wyrabiamy ciasto, które odstawiamy do wyrośnięcia, w tym czasie dwukrotnie mieszając. Łyżką nabieramy kawałki ciasta, z których na posypanej mąką stolnicy formujemy okrągłe placki. Smażymy je na rozgrzanym oleju. Usmażone smarujemy według swego uznania.

Jedną z najpopularniejszych rusińskich zup spożywanych po drugiej stronie łuku Karpat jest zupa czosnkowa tzw. czesnaczka. U nas rzadko ją się jada, a szkoda, smakuje wybornie i jest bardzo zdrowa.

Zupa czosnkowa
1 bochenek chleba na głowę, 2 cebule, 6 ząbków czosnku, 2 jajka, 1 l rosołu, sól i pieprz do smaku, łyżka natki pietruszki.
Odkroić wierzch chleba i wybrać miękisz, ale nie cały, po bokach musi zostać tyle, aby chleb nie przemókł, gdy będzie w nim zupa i żeby jedząc niego mogli go sobie wybierać łyżką razem z zupą. Cebulę i czosnek siekamy, szklimy na oleju. Gotujemy wywar albo rosół (może być z kostki). Wrzucamy miękisz chleba, dodajemy przysmażaną cebulę z czosnkiem. Następnie gorącą zupę przelewamy do miksera, gdzie ją miksujemy, wbijamy jajka i jeszcze raz szybko miksujemy aby się nie ścięły. Przyprawiamy pieprzem i vegetą - jeżeli jest taka potrzeba. Jeżeli zupa wydaje się za mało czosnkowa to wrzucamy do niej posiekane 1-2 ząbki czosnku i jeszcze raz miksujemy to wszystko. Ma mieć czosnkowy smak, ale nie ostry więc nie przeciskamy czosnku przez praskę tylko siekamy na kawałki nożem. Wlewamy do chleba, posypujemy natką i gotowe.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 27-09-2011 04:46 AM

Post Magdy z innego Forum
Mam przyjemność zaprosić na II Rajd Pieszy Szlakiem Żołnierzy Wyklętych mjr Antoniego Żubryda "Zucha", który odbędzie się w dniach 14-16 października 2011.

Szczegóły wkrótce Smile


Pozdrawiam,

kontakt standardowo:
zolnierze_niezlomni@onet.pl


"Magiczne drzewa w dziejach, legendach i środowisku nad środkowym Sanem " - lucyna - 29-09-2011 04:15 AM

Najpierw przeglądnęłam wszystkie, potem zabrałam się za czytanie. Jestem po lekturze fajnego przewodnika Tadeusza Misiaka "Magiczne drzewa w dziejach,legendach i środowisku nad środkowym Sanem". Książka została wydana przez Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu. Nie darzę sympatią tego wydawnictwa, większość wydanych przez nich przewodników nie stoi na zbyt wysokim poziomie. Nie oznacza to jednak, że ich nie kupuję. Czasami kieruję się zasadą na bezrybiu i rak ryba. Niewątpliwym plusem tego wydawnictwa jest bogactwo oferty, nie ograniczają się tylko do Bieszczadów i regionów popularnych turystycznie. Przewodnik Tadeusza Misiaka ładnie wpisuje się w bogactwo oferty, przestawia bowiem nieznane szerszemu gronu czytelników walory przyrodnicze Pogórza Przemyskiego i wschodniej części Podkarpacia. Jest w pewien sposób nowatorski, jak dotąd nikt nie pokwapił się aby zebrać w jednym opracowaniu informacje o ciekawostkach dendrologicznych. Są wprawdzie interesujące publikacje J. Pióreckiego dotyczące ogrodów dworskich i E. Marszałka poświęcone drzewom ale one obejmują tylko wycinek zagadnienia.
Przewodnik Tadeusza Misiaka budzi we mnie mieszane uczucia. Bardzo podoba mi się część przewodnicka, informacje o ciekawych drzewach, ich opis, podanie lokalizacji ale niestety Autor w tytule obiecał nam też poopowiadać o dziejach, legendach. Oczywiście, robi to ale w sposób trochę powierzchowny, ograniczony. Szkoda, albowiem dendrologia obrosła w mity, legendy, drzewa były podmiotem kultu,wierzeń, zabobonów, niejedno z nich ma bardzo bogatą historię.
Autor przestawia magiczne drzewa z okolic: Babic, Birczy, Bolestraszyc, Dubiecka, Jarosławia, Krasiczyna, Krzywczy, Lubaczowa, Łańcuta, Medyka, Przemyśla, Przeworska, Zarzecza, Żurawicy. Przewodnik zawiera 250 barwnych fotografii, zdjęcia archiwalne, ciekawostki, biogramy ciekawych postaci związanych z naszym regionem,mapy, informacje praktyczne, atrakcje turystyczne . Jest napisany ze swadą, bardzo przyjemnie czyta się go. Moim zdaniem lektura obowiązkowa dla przewodników beskidzkich i turystycznych. Mimo pewnego niedosytu polecam go wszystkim zainteresowanym naszym regionem. Tym bardziej, że jest tani, w leskiej księgarni Bosza kosztuje niecałe 20 zł.

Spis treści
Od autora
I. Rośliny wyjątkowe
II. W kulcie, wierze i prehistorii
III. Świadkowie zamierzchłych czasów
IV. Strażnicy świątyń, kaplic, cmentarzy, drzewa owiane legendą
V. Żywe pomniki ludzi i ważnych wydarzeń
VI. Świadkowie dziejów dawnych dworów, pałaców, zamków
VII. Ostatnie pomniki dawnych lasów i egzotyczni leśni przybysze
VIII. W środowisku i krajobrazie
IX. Zapisane nie tylko w pamięci
X. W kulturze i sztuce
XI. Egzotyczne ozdoby zabytkowych parków i Arboretum Bolestraszyce
Informacje praktyczne
Indeks miejscowości
Indeks roślin
Summary (streszczenie w języku angielskim)
Biografia

Ten przewodnik jest bardzo interesujący, miałam więc problemy z wybraniem fragmentu tekstu pozwalającego Wam zapoznać się z klimatem książki. Zdecydowałam się na ten opisujący skarby Turnicy, idea utworzenia Turnickiego Parku Narodowego jest mi niezmiernie bliska, ponad to warto zapoznać się z tą jakże ciekawą, aczkolwiek prawie zupełnie nieznaną okolicą.

Tytuł: "Magiczne drzewa w dziejach, legendach i środowisku nad środkowym Sanem "
Autor: Tadeusz Misiak
Wydanie: I
Stron: 111
ISBN: 978-83-61746-28-7
Wydawnictwo: Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu
Rzeszów 2010

Tadeusz Misiak "Magiczne drzewa w dziejach,legendach i środowisku nad środkowym Sanem" str. 85-86 fragment rozdziału IX "Zapisane nie tylko w pamięci"
"Zachowała się także pamięć o niezwykłych drzewach rosnących w lasach. W XIX w. w okolicy Arłamowa ścięto olbrzymią jodłę, którą jako eksponat zawieziono na Powszechną Wystawę Krajową we Lwowie w 1884 roku, gdzie była podziwiana przez samego cesarza Austrii Franciszka Józefa. Długość jej wynosiła 52 m, a miąższość pnia obliczono na 36 m3. Do najbliższej stacji kolejowej ściągało ją 8 par koni. W olbrzymich pniach jodeł dłubano łodzie, z czego zrezygnowano dopiero w okresie międzywojennym, kiedy to zaczęto je budować z desek. W latach dwudziestych minionego stulecia w pobliżu Panieńskiego Czuba rosła olbrzymia jodła o wyjątkowym dla tego gatunku ponad pięciometrowym obwodzie pnia, o czym donosiła "Ziemia Przemyska" (1927). Później już brakło jakiejkolwiek wzmianki o tym drzewie. Jeszcze na początku lat pięćdziesiątych nierzadko spotykało w okolicy Arłamowa olbrzymie jodły o miąższości (objętości) sięgającej nawet 35 m3. Sprawiały one zwykle sporo kłopotów przy załadunku na bocznicy kolejowej w Krościenku. W latach sześćdziesiątych minionego stulecia w paśmie Turnicy zostało zinwentaryzowanych ponad 30 jodeł o obwodach pni przekraczających 4 m, z których do dzisiaj niewiele pozostało. Jeszcze z początkiem lat siedemdziesiątych XX w. w lesie Turnica rosło wiele drzew o niespotykanych dziś rozmiarach. Wśród nich dominowały jodły, ale rosły tam również potężne buki i drzewa innych gatunków. Na przykład podczas pomiarów drzew (klubowania) w okolicy Makowej w 1974 r. pomierzony jesion sięgał 40 m wysokości, to jest więcej aniżeli wynosi oficjalnie przyjęta maksymalna wysokość dla tego gatunku. W tym lesie cennym zabytkiem leśnej przyrody jest też jawor mierzący ponad 4 m obwodu. Lasy te najlepszy swój okres miały przed wojną, kiedy należały do Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Obecnie takie drzewa są prawdziwą rzadkością, chociaż trafiają się jeszcze w znacznie młodszych drzewostanach okazy wyróżniające się rozmiarami".


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - Mazut - 01-10-2011 01:08 PM

Witam Koleżanki oraz Kolegów
Zapraszam do zapoznania się ze szczegółami II Rajdu Szlakami Żołnierzy Wyklętych:






Zainteresowanych zapraszam do kontaktu:


"zolnierze_niezlomni@onet.pl" lub "sztab1200@wp.pl" - ORGANIZATOR

"grobelski123@gmail.com" - INFORMACJA DLA GRUP


Polecam kontakt mailowy jako sprawdzony i niezawodny ok

Pozdrawiam,
Magda


"Królewski Szlak Rowerowy" - lucyna - 07-10-2011 05:09 AM

Nie tak dawno otrzymałam od Sądeckiej Organizacji Turystycznej kilka ciekawych publikacji. Wśród nich były mapy szlaków rowerowych. Ta prężnie działająca organizacja - w latach 2001-2009 zrealizowała około 80 projektów - wraz z 35 gminami od kilku lat tworząc nowy produkt turystyczny wytycza szlaki rowerowe. Są to szlaki tematyczne kulturowe wpisujące się w jedną markę Karpacki Szlak Rowerowy. Wśród nich jest "Królewski Szlak Rowerowy" oznakowany kolorem zielonym liczący sobie 112, 5 km. Jest to trasa biegnąca przez ciekawe pod względem krajoznawczym, a przede wszystkim posiadające niebagatelne walory kulturowe okolice Pogórza Ciężkowickiego, Gór Grybowskich, Pogórza Rożnowskiego, Beskidu Niskiego, Kotliny Sądeckiej, Beskidu Sądeckiego. Jak sama nazwa wskazuje szlak wiedzie traktem królewskim i związany jest z miejscami w których bywali polscy królowie. Dokładny przebieg: Biecz-Strzeszyn- Klęczany-Gorlice-Bystra-Bucze-Bieśnik-Szalowa-Biedowa-Bugaj-Polna-Stróże- Grybów-Ptaszkowa-Królowa Polska-Kamionka Wielka-Nowy Sącz- Łazy Biegonickie-Cyganowice-Stary Sącz-Moszczenica-Przysietnica-Skudzina-Gołkowice Dolne-Gaboń-Obidza- Przełęcz Przysłup. Trasa zostanie przedłużona do Czorsztyna i Niedzicy. Jest to stosunkowo łatwy szlak o sumie przewyższeń 2000 m, najtrudniejsze odcinki to: Kamionka Wielka-Jamnica-Łazy Biegonickie-Cyganowice-Moszczenica Wyżna-Skrudzina i Łazy Brzyńskie-Przłęcz Przysłup - tu na dodatek kamienista, nieutwardzona droga (prawie cała trasa jest poprowadzona drogami asfaltowymi). Największe atrakcje to: Biecz, Gorlice, Grybów, Nowy Sącz i Stary Sącz, kościół w Szalowej, Skansen w Nowym Sączu i Stróżach.

Sama mapa w skali 1:50 000 jest bardzo czytelna, została wydana przez wydawnictwo DINARD. Szlak został podzielony na dwie części, na trasę wschodnią i zachodnią, więc mapa także ma dwa pola. Bogato ilustrowana część opisowa jest opracowana w sposób lapidarny, są tu podane podstawowe informacje o atrakcjach turystycznych oraz ładnie i bardzo czytelnie przedstawione profile . Autorzy mapy skoncentrowali się na przedstawieniu wizytówek gmin przez które przebiega szlak. Są to: Biecz, miasto i gmina Gorlice, miasto i gmina Grybów, Łużna, Kamionka Wielka, Nowy Sącz, Stary sącz, Łącko. Każda wizytówka składa się z kilku fotografii, z informacji: warto zobaczyć, wiadomości teleadresowych, uwzględniono także strony internetowe. Bardzo podobają mi się niektóre zdjęcia (Biecz nocą jest naprawdę piękny), niestety nie podano kto jest ich autorem. Całość robi bardzo korzystne wrażenie.

Tytuł: "Królewski Szlak Rowerowy"
Mapa turystyczna w skali 1:50 000
Opracowanie: Sądecka Organizacja Turystyczna
Wydanie: I
ISBN: 978-83-60531-13-6
Wydawnictwo: "DINARD"
Gorlice

Na mapie jest informacja "Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i powielanie niniejszej publikacji w jakiejkolwiek formie, także elektronicznej, tak w części jak i całości wymaga pisemnej zgody Sądeckiej Organizacji Turystycznej" wiec musicie się moi Drodzy obejść ze smakiem.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - Stasiu - 07-10-2011 11:46 AM

Może kiedy skorzystam z tej trasy. Lubię też oglądać kopczyki z siodełka roweru. Jednak ostatnio trochę podpuściłem i wybieram tylko asfaltowe trasy i ta by miała być korzystna.
A tak na marginesie. Ponoć szykuje się trasa rowerowa dookoła Tatr. Ma mieć 300 km i będzie gotowa w 2015 roku. Już teraz nie mogę się doczekać. ok


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 12-10-2011 05:00 AM

Szukałam informacji o tej trasie. Wiem, że się szykuje. Smile Na jakimś spotkaniu była o tym mowa. To Tatry więc słuchałam jednym uchem, niewiele wiem. Nie ukazał się jednak żaden przewodnik.
Fajne trasy są na Pogórzu Przemyskim,w Bieszczadach i w Beskidach, wybór duży od MTB po asfaltówki. Zapraszam.


"135 km po Przedgórzu Bieszczadzkim Opis trasy rowerowej MTB". - lucyna - 12-10-2011 05:03 AM

Nie wiem czy gdziekolwiek będziecie mogli znaleźć przewodnik Jacka Polakiewicza "135 km po Przedgórzu Bieszczadzkim Opis trasy rowerowej MTB". To bardzo ciekawy rarytas wydany w 2001 r. w ilości 700 szt., pamiątka po pewnej inicjatywie, którą powoli pokrywa kusz. A szkoda. Wytyczenie trasy MTB było początkiem szlakomanii rowerowej w Bieszczadach. Trasa była w miarę trudna, bardzo ciekawa, prowadziła w przez północne partie Durnej, Łopiennika, Chryszczatej i w okolicach Leska: pasmo Gruszki, Czulni, Gór Słonnych. Czas zatarł oznakowania, w ubiegłym roku na jednym ze spotkań mówiono iż trzeba odnowić ten szlak. Oby znalazły się na to pieniądze.
Trasa była podzielona na 5 20-40 km odcinków.
Przewodnik został naprawdę dobrze napisany, podano charakterystykę tras, profile, szczegółowy opis odcinków i dołączono kilka dobrych map na które naniesiono dokładny przebieg szlaku oraz zdjęcia.

Spis treści:
Wprowadzenie
Etap I: Lesko-Jankowce-Czarny Dział-Bezmiechowa Dolna-Góra Kamionka-Bezmiechowa Górna-Rudenka-Czarny Dział-Uherce-Kostryń-Glinne-Czulnia-Zwierzyń
Etap II: Zwierzyń-Grodzisko-Bezreźnica Niżna-Berdo-Zabrodzie-Rapiszka-Berce-Myczków-Berezka-Szczub-Średnia Wieś
Etap III: Średnia Wieś-Wzgórze 540-Żerdenka-Wzgórze 545-Żernica Wyżna-Bereźnica Wyźna-Góra Markowska-Baligród
Etap IV: Baligród-Wierch-Mchawa-Cisowiec-Choceń-Średnie Wielkie-wzgórze 568-Łukowe
Etap V: Łukowe-Góra Dział-Czekaj-Gruszka-Wzgórze 509-Makówka-Tarnawa Dolna
Propozycje modyfikacji tras

Tytuł: "135 km po Przedgórzu Bieszczadzkim Opis trasy rowerowej MTB".
Autor: Jacek Polakiewicz
Wydanie: I
Stron: 64
ISBN:
Wydawnictwo: UMiG Lesko
Lesko 2001

Wprowadzenie str. 6-7
"[...] Większość wzniesień ma wysokość 500-700 m n.p.m. Przewyższenia, które pokonujemy na podjazdach oscylują w granicach 100-250 metrów. Mimo tych niezbyt dużych różnic wzniesień podjazdy są najeżone trudnościami technicznymi. Napotykamy tutaj na charakterystyczne dla Bieszczadów błoto przywierające do roweru i rowerzysty, głębokie koleiny, zdradliwe pokryte liśćmi korzenie i luźne kamienie. Przejazdy szosami i drogami asfaltowymi zostały sprowadzone do niezbędnego minimum. Poruszamy się w większości gliniastymi drogami polnymi i ścieżkami wiodącymi przez częściowo zdziczałe łąki i mieszane lasy. W składzie gatunkowym lasów dominują buk i jodła z domieszką jaworu. Występuje również jesion, modrzew, a w niższych położeniach także dąb. Tereny porolne porasta sosna i zapusty olchowe. Z przedstawicieli fauny - poza luźno biegającymi wśród zabudowań "burkami podwórrzowymi" - możemy liczyć na spotkania z jeleniem szlachetnym, sarną, lisem i zającem. Na części opisywanego obszaru występują również duże drapieżniki jak wilk, ryś oraz niedźwiedź. Ich tropy można spotkać w czasie przejazdu.
Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych trasa jest przejezdna od maja do listopada. Ze względu na koloryt jaki przyjmują lasy na przełomie września i października okres ten jest godny zarekomendowania. Lipiec charakteryzuje się najobfitszymi opadami i najwyższymi temperaturami. Po obfitych opadach radzimy odczekać kilka dni, gdyż napotkane błotne rozlewiska mogą odebrać całą przyjemność jazdy, a pewne odcinki utworzyć nieprzejezdnymi.
Trasa ma charakter Cross Country i jest przeznaczona dla zaawansowanych untainbikerów. W wersji jednodniowej można ją polecić hardcoreowcom. Mniej wytrenowanym radzimy trasę na 2-5 dni. Jazda ze sakwami jest praktycznie niemożliwa. Zdecydowanie odradzamy również przejażdżki "rodzinne" z małymi dziećmi. [...]"


"Historia zapisana w drewnie. Raport o dziejach i stanie zachowania dziewięciu drewni - lucyna - 16-10-2011 06:44 AM

Dziś wrzucę recenzję Kuby, Kolegi z świata for historycznych. Opowiada On o książce, której niestety nigdy nie będę miała, est tylko w sferze moich marzeń. To wydawnictwo Pro Carpathii "Historia zapisana w drewnie. Raport o dziejach i stanie zachowania dziewięciu drewnianych obiektów sakralnych Podkarpacia".

Podkarpacie jest jednym z najcenniejszych regionów Polski pod względem krajoznawczym i historycznym. Jednym z nich jest szlak turystyczno-historyczny architektury drewnianej obejmującej obiekty sakralne. Świątynie te to cerkwie greckokatolickie, prawosławne oraz kościoły rzymskokatolickie. Recenzowany tom, wydany nakładem Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia PRO CARPATHIA przy współpracy z norweską fundacją z Miasta R?ros, prezentuje dziewięć wybranych obiektów tego typu.

Na wstępie słowo o Stowarzyszeniu PRO CARPATHIA. Jest to instytucja działająca od 2004 r. Jej celem jest promowanie regionu poprzez organizowanie projektów krajowych i zagranicznych. Stowarzyszenie prowadzi też działalność gospodarczą, badawczą oraz wydawniczą .

Książka jest pokłosiem projektu "Skarby w drewnie ukryte" - polsko-norweska wymiana doświadczeń w dziedzinie konserwacji i promocji dziedzictwa kulturalnego zrealizowanego na przełomie 2010 i 2011 r. przez wspomniane wyżej Stowarzyszenie i norweskie miasto R?ros. Zaprezentowane zostały raporty o stanie zachowania i wiedzy dziewięciu obiektów sakralnych z całego Podkarpacia, które poczęły pełnić rolę reprezentatywną dla regionu. Ów obiekty pochodzą z Czerteżu, Gawłuszowic, Iwonicza Zdroju, Liskowatem, Łęków Górnych, Miększa Starego, Nowego Brusna, Pielgrzymki oraz Soniny.

Recenzowana praca wydana została na zasadzie tomu pokonferencyjnego, na którego treść składają się artykuły różnych Autorów. Poprzedza je słowo wstępne autorstwa dr Grażyny Stojak - konserwatora zabytków z podkarpackiej placówki konserwatorskiej w Przemyślu, pełniącej rolę w tym wydaniu jako kierownika projektu badawczego i jednego z autorów tekstu. Następnie umieszczone zostało dziewięć artykułów, a całość kończy tekst zatytułowany Badania dendrochronologiczne, w którym przedstawiono raport z badania laboratoryjnego przeprowadzonego na obiektach. W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że praca jest dwujęzyczna ? polsko-norweska ? i w języku norweskim powtórzona została treść. Część polska liczy sobie 133 strony, a razem z częścią norweską to 259 stron plus cztery strony z wkładką z kolorowymi ilustracjami na kredowym papierze.

Budowa każdego z artykułów jest jednakowa. Rozpoczyna ją podrozdział będący danymi identyfikacyjnymi obiektu, następnie przedstawiany zostaje stan badań nad obiektem (źródła archiwalne, literatura przedmiotu, studia historyczne, ekspertyzy mykologiczne, dokumentacja fotograficzna, karty ewidencyjne - zielone i białe, źródła kartograficzne i ikonograficzne oraz dokumentacja techniczna), dalej prezentowana jest historia obiektu, jego opis z uwzględnieniem ukształtowania terenu, usytuowania, dostępności do opisywanego obiektu, otoczenia, towarzyszącej mu zabudowy etc., w następnej kolejności podrozdziały dotyczące stanu zachowania, materiału ilustracyjnego, a także tzw. programu postępowania z obiektem. Każdy z artykułów opatrzony jest w pełną ilustrację fotograficzną, plany, rzuty techniczne, a niektóre, prezentujące obiekty zniszczone zębem czasu lub zmodyfikowane na przestrzeni dziejów, rekonstrukcje multimedialne.

Teksty są szczegółowe w swej treści. "Przemycają" dużą liczbę wiadomości, które mogą zainteresować szerszą grupę odbiorców. Nie są to, jak widać po krótkim opisie budowy każdego z artykułów, tylko informacje o historii danego obiektu. Są tam pełne wiadomości techniczne, laboratoryjne, konserwatorskie, a także źródłoznawcze. Stąd też projekt, w wyniku którego powstał recenzowany tutaj tom, winien być określony jako wybitnie interdyscyplinarny, z zastosowaniem wielu najnowszych nowinek technicznych. Warto zasygnalizować przy tej okazji fakt, że w skład grupy uczestniczącej w projekcie "Skarby ukryte w drewnie", wchodzili ludzie zajmujący się różnymi dziedzinami, a więc historycy sztuki, konserwatorzy zabytków, archiwiści, duchowni i inni.

Książka posiada miękką oprawę, co nie zawsze gwarantuje dobrej ochrony. Papier jest dobrej jakości, a czcionka czytelna. Oprócz wspomniane wcześniej wkładki z kolorowymi fotografiami, w pracy przeważają fotografie czarno-białe. Czarno-białe są też rekonstrukcje multimedialne, co nie zawsze dobrze się prezentuje. Wyróżnić trzeba natomiast układ, który z początku może wydawać się zawiły, ale w miarę lektury nie nastręcza kłopotu.

Kończąc, trzeba zwrócić uwagę, że cieszą takie inicjatywy, gdzie w prawdziwie profesjonalny sposób przedstawia się piękno architektoniczne regionu. Cieszy też fakt, że książka jest pokłosiem międzynarodowego projektu badawczego, a sam region podkarpacki naprawdę może pochwalić się imponującymi obiektami sakralnymi, zwłaszcza w Norwegii, tak różnej kulturowo od Polski, a zwłaszcza od Podkarpacia, gdzie od wieków krzyżował się tygiel etniczny i kulturowy. Niestety, książka została wydana tylko w 200 egzemplarzach i nie podlega sprzedaży . Najpewniej dostępna będzie w bibliotekach oraz czytelniach i tam pozwolę sobie skierować tych, których praca zainteresuje. A zainteresować powinna, zwłaszcza miłośników turystyki historycznej, drewnianej architektury sakralnej oraz prawdziwej przygody na szlakach Polski południowo-wschodniej.

Plus minus:
Na plus:
+ świetna inicjatywa
+ wartość poznawcza
+ interdyscyplinarne ujęcie problemu
+ dane techniczne obiektów
+ liczne rekonstrukcje, fotografie, plany etc.
+ tematyka
Na minus:
- wydanie
- jakość niektórych ilustracji

Tytuł: Historia zapisana w drewnie. Raport o dziejach i stanie zachowania dziewięciu drewnianych obiektów sakralnych Podkarpacia
Autor: Krzysztof Staszewski, Dorota Zielińska (red.)
Wydawca: Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia PRO CARPATHIA
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-61577-08-9
Liczba stron: 259 + 4
Cena: brak danych

http://www.historia.org.pl/index.php/recenzje/recenzje/przekrojowe-i-inne/2638-historia-zapisana-w-drewnie-red-k-straszewski-d-zieliska-recenzja.html


Balowie. Z bieszczadzkich lasów na salony Lwowa i Krakowa - lucyna - 23-10-2011 05:47 AM

Łukasz Bajda, Autor książki "Balowie. Z bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" i nasz Kolega Przewodnik zaprosił nas na spotkanie, które odbędzie się 28 października 2011r. o godz. 14.00 w sali GOK w Baligrodzie. Spotkanie poprowadzi znany autor książek o Bieszczadach Kolega Przewodnik Edward Marszałek. Coś mi się zdaje, że spotkanie autorskie będzie bardzo udane.
Oczywiście, że wybieramy się tam Smile.[/b] Grupka nasza będzie liczna, co do tego nie mam wątpliwości.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 28-10-2011 06:11 PM

Spotkanie autorskie z Łukaszem Bajdą autorem książki " Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" w Baligrodzie.
Hmm, po raz pierwszy nie wiem co mam napisać. Nie powinnam się tam pojawić, czułam się tak obco, źle w tym towarzystwie, tak nie na swoim miejscu, że obawiam się, iż moje negatywne emocje mogą rzutować na to co piszę. Postaram się wyłowić pozytywy.
Spotkanie na pewno udane, służące jednemu - promocji książki. Pod tym względem to dobra robota. Kolega Łukasz Bajda to przewodnik mający bardzo dobry kontakt z grupą, znakomicie reagujący na potrzeby gości. To było widać, słychać i czuć. Łukasz wypadł naprawdę dobrze. Był gwiazdą wieczoru, emanował tak pozytywnie wiedzą, umiejętnością przekazu, taką regionalną dumą, że naprawdę znakomicie się Go słuchało.Jego prelekcja została dobrze przyjęta, trafiła do większości osób zgromadzonych na sali. Słuchacze pozytywnie reagowali, padały pytania. Czytelnicy dopisali, salka była pełna, Autor podpisał wiele książek, szły ja ciepłe bułeczki. Książki nie czytałam, tylko przejrzałam ją. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne.Nowatorska, raczej z tych popularno- naukowych, nazwałabym ją na własny użytek gawędą historyczną. Moim zdaniem warto po nią sięgnąć, to przyjemna i pouczająca lektura.

PS.
Czytam książkę. A niech Go licho, takiego konglomeratu jeszcze nie spotkałam. To swoiste połączenie naprawdę dobrej, rzetelnej pracy naukowej z historycznym portalem plotkarskim. Taką książkę mógł napisać tylko przewodnik. Smile))
Pierwszy rozdział "Szlachta sanocka w strukturze społecznej Rusi Czerwonej" miodzio. Ta książka to jedna wielka niespodzianka, nie wiem co kryje się w innych rozdziałach. Niewątpliwy atut to zdjęcia.
Kolega zaszalał pisząc mi dedykację "Lucynie najbardziej zakręconej przewodniczce jaką znam". HMMMM


"Wędrówki podkarpacko-preszowskie " - lucyna - 03-11-2011 08:00 AM

W grudniu ub. roku wraz z Kolegami z bieszczadzkiego forum wzięliśmy udział w międzynarodowej konferencji "Turystyka transgraniczna-wspólnym szlakiem do sukcesu". Było to podsumowanie jednego z projektów PROT http://www.podkarpackiszlakwinnic.pl/o-szlaku Szlak winnic, moim daniem to jest to, warto z nim zapoznać się, to jedna z potencjalnie największych atrakcji naszego karpackiego regionu. Do tego projektu nawiązują ciekawe publikacje PROT, które chcę przedstawić. To książeczka "Wędrówki podkarpacko-preszowskie Przewodnik turystyczny" i mapa turystyczna "Wędrówki podkarpacko-preszowskie". Są to wydawnictwa bezpłatne finansowane z projektu o którym wspominałam. Przewodnik "Wędrówki podkarpackie" ukazuje się od lat, mam kilka jego wydań. Tym razem został na rzecz projektu poszerzony o część słowacką. Lubię to wydawnictwo, to aktualne kompendium wiedzy teleadresowej o naszym regionie. Książeczka ma wprawdzie w nazwie słowo przewodnik ale moim zdaniem jest przede wszystkim bardzo dobrym, regionalnym informatorem. Są tu podstawowe informacje o atrakcjach turystycznych, infrastrukturze turystycznej, instytucjach kultury, bazie noclegowej i gastronomicznej. W tym wydaniu są też informacje o województwie preszowskim, zaprezentowano podobny zakres informacji. Jest to wydawnictwo trójjęzyczne: polsko-słowacko-angielskie. Moim zdaniem godne polecenia wszystkim ludziom związanym z turystyką, miłośnikom regionu. Mapa turystyczna jest specyficzna. Tylko część polska czyli przedstawiająca Podkarpacie może rościć sobie pretensje do mapy turystycznej, część słowacka to typowa mapa poglądowa. W części opisowej przedstawiono zabytki polsko-słowackiego pogranicza. Podobnie jak przewodnik jest trójjęzyczna.
Obie publikacje są bogato ilustrowane. Kilka lat temu, w innej przestrzeni wirtualnej wspomniałam o tym przewodniku. Kilka osób było zainteresowanych "Wędrówkami podkarpackimi", napisało meila lub zatelefonowało do PROT , z tego co wiem wszyscy dostali przewodniczek, mam nadzieję, że nic nie zmieniło się w "polityce rozdawniczej" tej organizacji.
http://www.podkarpackie.travel na marginesie fajna strona

Tytuł: "Wędrówki podkarpacko-preszowskie Przewodnik turystyczny"
Opracowanie: PROT
Wydanie: I
Stron: 112
ISBN: 978-83-930441-3-9
Wydawca: Podkarpacka Regionalna Organizacja Turystyczna
Rzeszów 2010

Tytuł: "Wędrówki podkarpacko-preszowskie mapa turystyczna"
Skala: 1: 250 000
Opracowanie: PROT
Wydanie: I
ISBN: 978-83-930441-1-5
Wydawca: Podkarpacka Regionalna Organizacja Turystyczna
Rzeszów 2010

Przewodnik jest do pobrania w pdf
http://www.podkarpackie.travel/pdfy/Wedrowki/pl/index.html


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 03-11-2011 12:41 PM

Przypadł mi w udziale zaszczyt zaproszenia Was na bardzo ciekawe spotkanie - prelekcję pana Andrzeja Romaniaka, które odbędzie się 17 listopada o 17 w Sanoku w Domu Turysty w sali zwanej akwarium. Temat prelekcji: Antoni Żubryd Żołnierz Wyklęty fakty i mity. Pan Andrzej Romaniak historyk specjalizujący się w dziejach powojennych Ziemi Sanockiej pracujący w Muzeum Historycznym w Sanoku, kierownik Działu Historycznego jako pierwszy zajął się odkłamaniem jednego z perelowskich mitów, jako pierwszy rozpoczął kwerendę naukową i przedstawił w sposób naukowy, daleki od ideologii dzieje Żubryda i jego Oddziału. Spotkanie odbędzie się dzięki Kolegom z PTTK w Sanoku, którzy są organizatorami spotkania.
Pan Andrzej zgodził się odpowiadać na pytania Forumowiczów, które Mu przedstawię na spotkaniu. Proszę na Forum o zadawania pytań, mówienie o tym co Was interesuje w biografii Żubryda.



Publikacje:
Andrzej Romaniak, Por. Mieczysław Kocyłowski Czarny. Byłem zastępcą Żubryda, Sanok 1999, ISBN 83-907352-8-8
Andrzej Romaniak, Pamiątki po 2 Pułku Strzelców Podhalańskich z Sanoka ? katalog zbiorów, redakcja: Ewa Kasprzak, Wiesław Banach, Sanok 2003, ISBN 83-919305-0-5
Andrzej Romaniak, Kapłan wielkiej odwagi, redakcja: Andrzej Romaniak, Halina Więcek, Sanok 2004, ISBN 83-919305-6-4
Andrzej Romaniak, MEDALE, MEDALIONY, PLAKIETY ? katalog zbiorów, redakcja: Ewa Kasprzak, Wiesław Banach, Sanok 2005, ISBN 83-919305-8-0
Andrzej Romaniak, ks. Zdzisław Peszkowski, Z grodu nad krętym Sanem w szeroki świat, opracowanie: Andrzej Romaniak, redakcja: Ewa Kasprzak, Wiesław Banach, Andrzej Romaniak, Sanok 2004, ISBN 83-919305-3-X
Andrzej Romaniak, AGRESOR ? Ks. prałat Adam Sudoł w dokumentach Służby Bezpieczeństwa i Urzędu do Spraw Wyznań w latach 1957?1989, opracowanie: Krzysztof Kaczmarski i Andrzej Romaniak, Sanok 2006, ISBN 83-60380-07-4
Andrzej Romaniak, Historia ziemi sanockiej. Praca zbiorowa. Gdzie wspólne źródła i korzenie. Dzieje współistnienia kultur polskiej i ukraińskiej na ziemi sanockiejod średniowiecza do współczesności. Redakcja: Ewa Kasprzak, Wiesław Banach, Sanok 2006, ISBN 83-60380-05-8
Powiat sanocki w latach 1944?1956; Andrzej Romaniak. Powstanie, działalność i likwidacja antykomunistycznego oddziału partyzanckiego NZS pod dowództwem Antoniego Żubryda (praca zbiorowa) IPN, Rzeszów 2007


"Tędy szli ...Operacja Karpacko-Dukielska - retrospekcja 60 lat później" - lucyna - 07-11-2011 08:38 AM

W grudniu ub. roku brałam udział w dwudniowym szkoleniu dotyczącym operacji dukielsko-preszowsiej zwanej też kapracko-dukielską. Chciałam sobie utrwalić wiadomości więc rozpoczęłam poszukiwania polskojęzycznej monografii poświęconej ten jednej z najbardziej krwawych w dziejach II wojny św. górskich operacji. Niestety, bibliografia polskojęzyczna jest bardzo skąpa. Tylko kilka książek przeważnie wydanych przed 1989 r. Wśród nich, moim zdaniem, wyróżnia się "Tędy szli ...Operacja Karpacko-Dukielska - retrospekcja 60 lat później". Są to materiały opublikowane jako pokłosie Międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 29 września 2004 r. Publikacja zawiera referaty dotycząc nie tylko zagadnień militarnych, ale także ciekawe wspomnienia pani Izabelli Szubry, które pozwolę sobie umieścić na końcu postu.
Książka ukazała się dzięki pomocy finansowej Ministerstwa Kultury, jest wydawnictwem Muzeum Historycznego-Pałacu w Dukli. Twarda oprawa, szyta, wzbogacona o wkładkę z barwnymi zdjęciami prezentującymi przede wszystkim muzealne eksponaty i miejsca związane z operacją znjdujące się po polskiej stronie.


Spis treści
Prof.dr hab. Wiesław Wróblewski
Wstęp

Izabella Szubra
Wspomnienie

Doc. PHDR. Jozef Bystricky, CSc.
Kilka uwag w sprawie najnowszej historiografii Operacji Karpacko-Dukielskiej

Doc.dr Andrij Kozyckyj
Operacja Karpacko-Dukielska : z nowej historiografii postsowieckiej

PHDr. Zlatica Zudova-Leskoa, CSc.
Operacja Karpacko-Dukielska w świadomości czechosłowackiego oraz czeskiego społeczeństwa po roku 1989

Dr Andrzej Aksamicki
Karpaty jako teren działań wojennych jesienią 1944 roku

Dr Tomasz Kośmider
Przebieg działań militarnych w południowo-wschodniej Polsce w 1944 roku - wybrane aspekty

Dr Jeremiasz Ślipiec
Wybrane aspekty walk w terenie górzystym na przykładzie Operacji Karpacko-Dukielskiej 1944 roku

Dr Andrzej Olejko
Karpacki szlak -plany i realia użycia 2 Czechosłowackiej Samodzielnej Brygady Powietrzno-Desantowej w Operacji Karpacko-Dukielskiej


Tytuł: "Tędy szli ...Operacja Karpacko-Dukielska - retrospekcja 60 lat później"
Redakcja naukowa: Wiesław Wróblewski
Wydanie: I
Stron: 127 plus wkładka z fotografiami
ISBN: 83-86588-68-3
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2004


Listy niedoręczone

1 września 1939 roku, gdy Niemcy wkroczyli do Polski, miałam 4 lata. Pamiętam doskonale ten dzień, ponieważ nad naszymi głowami przeleciały w kierunku Krosna niemieckie samoloty, bombardując Krosno, szczególnie lotnisko; czarne dymy snuły się nad miastem.
Żołnierze niemieccy wkroczyli do Chorkówki, gdzie mieszkałam wraz z rodzicami i trojgiem starszego rodzeństwa. W tym dniu we wczesnych godzinach rannych mama wyjechała po ojca do Krosna, na stację PKP. Wystraszeni aktualną sytuacją wraz z rodzeństwem uciekliśmy do sąsiadów z własnego domu, skąd obserwowaliśmy wojsko niemieckie, które znajdowało się wokół naszego obejścia. Zaczęła się okupacja wraz ze wszystkimi rygorami na co dzień. W 1942 roku rozpoczęłam naukę w szkole podstawowej i już miałam pełną świadomość, że w okolicy działa partyzantka, szczególnie w sąsiedniej miejscowości Bóbrka. Istniało pełne zagrożenie wywózką do Niemiec na roboty przymusowe, a to już dotyczyło mojego starszego rodzeństwa.

Na początku i w połowie 1944 roku Niemcy uciekali w popłochu, a w dniu 8 września 1944 roku do Chorkówki i okolic wkroczyły jednostki Armii Czerwonej. W naszym domu rodzinnym chwilowo zatrzymywali się żołnierze radzieccy, co kilka dni i na krótko, a następnie szli na zachód i południe. W jednym z jesiennych dni przyjechał na koniu żołnierz radziecki, który u nas zakwaterował. Okazało się, że ten młody i wesoły czerwonoarmista pełnił obowiązki doręczyciela poczty dla wojska. Codziennie rano wyjeżdżał, przywoził całą masę listów. Siadał wieczorem przy stole oświetlonym lampą naftową i rozpoczynał ich sortowanie. Ja siedziałam również przy tym stole i obserwowałam bacznie jego czynności. Listy dzielił na dwie grupy, układając je po prawej i po lewej stronie. Po lewej było ich więcej, tak że zaczynało brakować miejsca na stole, więc brał je i wrzucał do płonącego pieca. Ojciec mój, obserwując cały przebieg sortowania, zapytał żołnierza, dlaczego pali te listy. On odpowiedział, że adresaci już nie żyją. Następnie rozpoczynał czytanie pozostałych z prawej strony listów i to już przebiegało dłużej. I znowu niektóre z nich wędrowały na lewo, a następnie były wrzucane do pieca. Widząc zdziwione oczy mojego ojca, nie pytany wyjaśnił: "Bo tu są złe wiadomości od rodzin, a żołnierz nie może o tym wiedzieć". Kilkanaście dni żołnierz przebywał w naszym domu. Wciąż odbywało się sortowanie listów, które codziennie otrzymywał z ojczyzny, z czego zaledwie jedną trzecia doręczał żołnierzom, jadąc na linię frontu w kierunku Dukli.

W kolejnym dniu, jak codziennie rano, wyjechał na linię frontu ze swoimi listami i nie wracał przez dwa dni, aż na trzeci dzień zjawił się, ale bez konia i czapki. Wrócił, ale już nie ten sam człowiek, smutny i przerażony. Konia stracił, bo trafił go pocisk. On sam przeżył, chociaż kula trafiła w czapkę. Powiedział ojcu, że w pobliżu Dukli jest straszne piekło, tysiące zabitych i rannych żołnierzy oraz ogromne ilości zniszczonego sprzętu wojskowego. Okazało się, że chodziło o bitwę na Przełęczy Dukielskiej. Rozmawiali do późnej nocy na ten temat, ponieważ ojciec znał język rosyjski, a następnego dnia pożegnał nas wszystkich ze łzami w oczach i odjechał na front. Wielotygodniowe krwawe walki na pobliskiej dukielszczyźnie odbiły się szerokim echem w naszej okolicy. Uciekinierzy z terenu walk przekazywali ich obraz, opowiadali o ofiarach wśród ludzi cywilnej oraz o zniszczeniach i tak już bardzo ubogich górskich wiosek. Dramat tamtejszej ludności trwał jeszcze wiele lat po wojnie. Pozostałe miny i niewybuchy zbierały krwawe żniwo.


"Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" - lucyna - 09-11-2011 01:38 PM

O książce Łukasza Bajdy "Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" jest ostatnio głośno na forach internetowych. Wydawnictwo Libra chyba po raz pierwszy reklamuje swoją publikację wykorzystując tę formę e-marketingu. Moim zdaniem promocja jest skuteczna. Świadczy o tym m.in. to, że książka jest znana w naszym bieszczadzkim świadku, kupowana i dość często o niej rozmawiamy. Na spotkaniu autorskim w Baligrodzie (pisałam o nim i na Forum), które okazało się sukcesem Autor spotkał się z bardzo dużą dozą życzliwości. Kim jest Łukasz Bajda? Historyk,doktorant piszący pracę kolejną pracę dotyczącą szlachty ziemi sanockiej, dziennikarz, a przede wszystkim znakomity przewodnik mający bardzo dobry kontakt z gośćmi, z publicznością. Łukasz znakomicie posługuje się gawędą, tę umiejętność przelał na kartki książki. Dla mnie "Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" to przede wszystkim opowieść przewodnicka. Takie bardzo dobre połączenie rzetelnej, wysoko ocenianej przez recenzentów-naukowców pracy naukowej z historycznym portalem plotkarskim. Ta książka ewidentnie składa się z dwóch części, pracy naukowej osadzonej w materiale źródłowym i dwóch ostatnich rozdziałów mających trochę "lżejszy asortyment". Obie części czyta się znakomicie, pierwsza i druga to kopalnia wiedzy o rodzie Balów, regionie, kresowej i nie tylko kresowej kulturze. Część merytoryczną poznacie i będziecie mogli ocenić na podstawie jej maleńkiego fragmentu, który tu umieszczę. A plotki i ploteczki, no cóż musicie sięgnąć po książkę. Trzeba przyznać, że z tego rodu pochodzą nietuzinkowe kobiety jak wielka miłość Mickiewicza Henrietta Ewa Ankwiczówna (była zarazem jego muzą, to ona jest pierwowzorem Ewy z "Dziadów" i Ewy z "Pana Tadeusza"), a i panowie Balowie mieli dobry gust żeniąc się z ciekawymi paniami. Najbardziej znana z pań to Maria z Brunickich Balowa - muza Maleczewskiego, kobieta o której wszyscy, nie tylko rodzina artysty, starają się zapomnieć.
"Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa" to książka bez wątpienia godna polecenia, stosunkowo ładnie wydana: doby papier, szyta, twarda okładka, ozdobiona licznymi czarno-białymi fotografiami.

Spis treści

Wstęp

Rozdział I
SZLACHTA SANOCKA W STRUKTURZE SPOŁECZNEJ RUSI CZERWONEJ
Ziemia sanocka jako część Rusi Czerwonej
Funkcjonowanie samorządu. Sejmik wiszeński.
Gospodarka
Charakterystyka niektórych rodzin szlacheckich ziemi sanockiej
Kmitowie
Stadniccy
Mniszchowie
Drohojowscy
Ustrzyccy
Bukowscy

Rozdział II
KOLIGACJE RODZINY BALÓW
Herb
Z Węgier do ziemi sanockiej
Z Nowotańca do Hoczwi
Rozdrobnienie

Rozdział III
POTENCJAŁ GOSPODARCZY RODZINY
Własność ziemska
Dzierżawy
Miasta
Inne próby wzbogacenia się
nieruchomości

Rozdział IV
DZIAŁALNOŚĆ POLITYCZNA I WOJSKOWA BALÓW
Działalność polityczna
Sądy kapturowe, konfederacje i działalność sejmikowa
Piastowanie urzędów
Posłowanie
Klientela magnacka
Wojsko

Rozdział V
FORMACJA KULTURALNA I RELIGIJNA BALÓW
Balowie, a kościół katolicki do czasów braci Mateusza i Stanisława
Reformacja
Powrót do wiary przodków i nowe fundacje i nadania dla Kościoła katolickiego
Wykształcenie

Rozdział VI
BALOWIE NA KARTACH LITERATURY PIĘKNEJ
Balowie w utworach Wincentego Pola
"ostatni z Nieczujów" i związki Zygmunta Kaczkowskiego z Balami
Basia Balówna i jej wnuczka
Balowie u Sienkiewicza, Kraszewskiego i Żeromskiego
Pamiątki i wspomnienia z sanockiej ziemi
Balowie w literaturze po II wojnie światowej

Rozdział VII
MUZA JACKA MALCZEWSKIEGO I JEJ CÓRKI
BALOWIE I ARTYŚCI W I POŁOWIE XX WIEKU
Pani na Tuligłowach
Tuligłowy i ich właściciel
Na salonach Lwowa, Krakowa i Poznania

ZAKOŃCZENIE
TABLICE GENEALOGICZNE
BIBLIOGRAFIA

Tytuł: "Balowie Z Bieszczadzkich lasów na salony Krakowa i Lwowa"
Autor: Łukasz Bajda
Wydanie: I
Stron: 155
ISBN: 978-83-89183-86-6
Wydawnictwo: Libra
Rzeszów 2011

"Szlachta sanocka w strukturze społecznej Rusi Czerwonej" str. 12-13
"[...]
Tak jak wcześniej wspomniano, na omawianym terenie, pomimo istnienia królewszczyzn i dóbr kościelnych, dominowała własność szlachecka. Należy zaznaczyć, że szlachta ziemi sanockiej była silnie zróżnicowana pod względem majątku. Oprócz największych posiadaczy ziemskich mamy tutaj właścicieli pojedynczych wsi lub ich części, a nawet szlachtę zagrodową. (26)Balowie, po Kmitach i Sienieńskich w II połowie XVI w. cieszyli się trzecim co do wielkości kompleksem dóbr w ziemi sanockiej - 38 wsiami. W niecałe sto lat później stan posiadania interesującej nas rodziny wynosił aż 49 wsi i jedno miasto. Przy tym wyliczeniu wzięto pod uwagę również jedenaście posiadłości Zofii z Balów Bełżskiej, wojewodziny podolskiej.
Od połowy XVI w. do połowy weku XVII, charakterystyczne dla ziemi sanockiej było stopniowe osłabianie wielkiej własności przy jednoczesnym wzroście ilości szlachty cząstkowej. W 1589 r. aż 204 wsie (65 % ogólnej ilości wsi szlacheckiej)składało się na wielką własność, pół wieku później było to już 160 wsi, a odpowiednio w latach 1662 i 1676, 42 i 45 wsi. Jeśli zaś chodziło o szlachtę cząstkową to jej liczebność w 1589 r. stanowiła aż 38% ogólnej ilości wszystkich szlacheckich właścicieli ziemskich (27 z 71 osócool.gif.(29)
Gdy w Sanocczyźnie wzrastał stan posiadania drobnej i średniej szlachty, na większości terenów ówczesnej Rzeczypospolitej postępowała koncentracja majątków w rękach magnaterii. (30)
W II połowie XVII w. grupę wielkiej własności w ziemi sanockiej, czyli posiadaczy dziesięciu i więcej posiadłości (31), tworzyło zaledwie czterech szlachciców: Michał Zebrzydowski (zm.1667), Jan Adam Stadnicki (zm.1651), Stanisław Aleksander Bełżecki (zm.1676) oraz Stefan Bal (zm.1679). Dla porównania, w ziemi przemyskiej grupę wielkiej własności ziemskiej w tym czasie tworzyło szesnastu szlachciców. (32)
Tutaj w XVII w. wielka własność zupełnie dominowała nad szlachtą średnią i drobną. Natomiast na Sanocczyźnie panowała zupełnie odwrotna tendencja. Wielka własność i bogata szlachta w ziemi sanockiej obejmowała 33,5% wszystkich posiadłości szlacheckich, zaś w ziemi przemyskiej stanowiła aż 87,2%.
W końcu XVII w. i na początku XVIII w. znowu przybrał na sile proces koncentracji własności ziemskiej w Sanocczyźnie. Wojewoda wołyński Jan Franciszek Stadnicki po 1695 r. stał się właścicielem prawie 100 wsi i 4 miast, z czego w ziemi sanockiej posiadał prawie czterdzieści posiadłości. (34) Największy majątek, jaki kiedykolwiek istniał w ziemi sanockiej, zgromadził już u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej wojewoda wołyński Józef Ossoliński (zm.1780), który posiadał - nie licząc dóbr w innych ziemiach i województwach - 89 miejscowości Sanocczyzny.[...]"

(26)E. Trzyna, "Ziemia sanocka..." s.159-160
(27)"Taryfa dymów ziemi sanockiej z 1674 r" Lwowska Biblioteka Akademii Nauk Ukrainy im. W. Stefanyka, fond 141: Zbiory A.Czolowskiego, opis I, rkps 77 (kopia cyfrowa w zbiorach MBP w Sanoku0.
(28) E. Trzyna, "Ziemia sanocka..." s.161
(29) Tamże, s.174-175
(30) Tamże, s.184
(31) K. Przyboś,"Wielka własność w ziemi przemyskiej i sanockiej w II połowie XVII wieku [w:]Sąsiedztwo. Osadnictwo na pograniczu etnicznym polsko-ukraińskim w czasach nowożytnych", s.88 Autor zaprezentował rozróżnienie: wielka własność - powyżej 10 posiadłości, bogata szlachta: 6-9 posiadłości średnia szlachta: 2-5 posiadłości, szlachta jednowioskowa, szlachta cząstkowa (posiadająca część jednej wsi) i zagrodowa (gospodarująca na jedynie we własnej zagrodzie).
(32) Tamże, s.88
(33) Tamże, s. 99-100
(34) Tamże, s. 98
(35) J. Trzecieski, "Pamiętniki i wspomnienia z sanockiej ziemi", Krosno 1907, s.75-76


"Puls Bieszczadów" - lucyna - 12-11-2011 06:43 AM

Kierując się kronikarską rzetelnością chcą wspomnieć, że na rynku ukazał się nowy, bezpłatny miesięcznik "Puls Bieszczadów". http://www.solina24.eu/ Pierwsze wrażenia, hmmm mocno, ale to mocne mieszane ze skłonem w kierunku niezbyt ciekawe i niezbyt profesjonalne czasopismo. Tylko jeden artykuł zwrócił moją uwagę, jest to, moim zdaniem, dobra, rzetelna dziennikarska robota. To "(...) Po czterech kilometrach samo [się] oczyści". Autor poruszył jeden z najbardziej palących problemów w Bieszczadach jakim bez wątpienia jest brak oczyszczalni ścieków, kanalizacji i wypuszczanie nieczystości wprost do potoków, rzek czy gleby. Moim zdaniem lektura obowiązkowa i dla przewodników, o ile nie chcemy przestawiać zakłamanej bieszczadzkiej rzeczywistości. Artykuł autorstwa red. nacz. Jacka Makulskiego wycięłam sobie i schowałam do notatek.
Pozostałe no cóż... lepiej nie będę wypowiadać się. Wspomnę tylko o tekście Przemysława Chmielewskiego "Ludzie z mgły ...alkoholu" temat w założeniach przeciekawy ale pióro ...hmmm na myśl przyszła mi Deotyma. Ledwo go zmęczyłam.


Mapy Pro Capathii - lucyna - 14-11-2011 11:16 AM

Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia" w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska - Republika Słowacka 2007-2013 o którym pisałam kilkakrotnie (przewodnickie szkolenia, konferencje, publikacje) wydało trzy mapy tematyczne: "Przyroda pogranicza polsko-słowackiego", "Sztuka pogranicza polsko-słowackiego", "Etnografia pogranicza polsko-słowackiego". Są to mapy turystyczne w skali 1:130 000 opracowane i kreślone przez Karolinę Kiwior. Nigdy tych map nie użytkowałam w terenie, nie analizowałam ale mimo to postaram się o nich coś powiedzieć. Przede wszystkim są pięknie wydane, szczególnie ładnie prezentuje się mapa "Przyroda pogranicza polsko-słowackiego", autorem większości zdjęć jest naprawdę dobry fotograf przyrody Jacek Szarek,pozostałych Ryszard Hałgas i Grzegorz Sitko. Mapy są bogato ilustrowane, zdjęcia foliowane, dobry papier więc cieszą oko. Podkład - jak wspomniałam nie jestem w stanie go ocenić. Jedyna uwaga jaka mi się nasunęła to ta, że oznakowanie szlaków jest bardzo delikatne, mam ostatnio pewne kłopoty ze wzrokiem więc dla mnie pod światło prawie niewidoczne. Mam podobne uwagi do kilku innych oznakowań zlewających się z tłem. Niewątpliwym plusem jest naniesienie na mapę szlaków w tym kulturowych: Szlaku Dobrego Wojaka Szwejka, Szlaku Kajakowego Doliną Sanu, Szlaku Ikon, Szlaku Rowerowego Beskidzkie Muzea, Szlaku Nadsańskich Umocnień (Linia Mołotowa) i innych szlaków rowerowych. Część opisowa map jest różnego autorstwa. Jest wyraźna różnica pomiędzy przedstawieniem walorów polskiej części regionu i słowackiej. Szczególnie jet to widoczne na mapie "Etnografia pogranicza polsko-słowackiego". Autorka fajnie przedstawiła polskie grupy etnograficzne, ale niestety niewiele uwagi poświęciła słowackim.
Dla mnie każda sprawdzona informacja dotycząca tej części Słowacji jet na wagę złota więc mam trochę niedosytu. Chciałabym zdecydowanie więcej dowiedzieć się o tamtejszej etnografii czy sztuce. Moim zdaniem opracowanie mapy przyrodniczej pod tym względem jest bardziej rozbudowane. Mapy są w języku polskim i słowackim. Dodatkowy plus albo minus jak kto woli to ten, że mapy są bezpłatne. Mapy i inne publikacje można zdobyć w Pro Carpathii w Rzeszowie http://www.procarpathia.pl/
Reasumując mapy pięknie wydane, ciekawe, gorąco polecam wszystkim miłośnikom regionu.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - tratina - 16-11-2011 01:13 PM

Pozwolę sobie troszkę tu napisać. Jeśli się za bardzo wtrącam wybacz.

Lucyna - wielkie ukłony i podziw za to pisanie. Wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć czytając Twoje posty - oczywiście nie zdołałam jeszcze wszystkiego przeczytać, ale wszystko przede mną.
Kocham Bieszczady - Tata zabrał mnie tam pierwszy raz jak byłam w podstawówce na obóz wędrowny i jak można było się nie zakochać. Wtedy to zupełnie mniej zamieszkane niż dziś. Wetlina była mała, brak telefonów. Mieszkaliśmy na bazie namiotowej , której teraz już nie ma za torami kolejowymi, a rankiem budził nas osioł swoim wyciem. Ten klimat i Ci ludzie no niestety już nie powrócą, a szkoda - takich Bieszczadów już nie będzie.
Ale nadal je kocham i będę. I nadal tam wracam.
Pięknie piszesz.

Często sobie oglądam krótkie odcinki - "Zakapiorskie Bieszczady" ciekawe filmy

Z tej miłości do Bieszczad pisałam prace licencjacką o Bieszczadach. Jeśli pozwolisz przytoczę kilka tytułów których nie znalazłam w Twoim spisie, a które pewnie znasz:
- T.Darmochwał "Bieszczady - przewodnik po znakowanych szlakach pieszych";
- S. Kłos "Przewodnik Bieszczady" , "Bieszczady"
- J. Kondracki "Karpaty"
- "Cerkwie w Bieszczadach" o których pisałaś
- W. Krygowski "Od Beskidu Śląskiego po Bieszczady"
- J. Michalak "Komańcza i okolice" oraz "Na bieszczadzkich połoninach"
- W. Michałowski, J. Rygielski "Spór o Bieszczady"
- teksty z magazynu n.p.m.; z miesięcznika "Na szlaku"; Rocznik poświęcony Górom - Wierchy
- przewodnik Bieszczady "Rewasz"
- R. Reinfuss "Łemkowie jako grupa etnograficzna", nie wiele tego, ael zawsze coś
no i oczywiście strony internetowe, ale jak widzę po Twoich postach wybór jest o wiele wiele większy, ale wtedy tyle mi sie udało zdobyć.

Mam jeszcze takie trzy pozycje w domu co mi przychodzą do głowy: "Wołanie z połonin - opowieści bieszczadzkich Goprowców", Jerzy Janicki - "Opowieści Bieszczadzkie"; Andrzej Potocki - "Przystanek Bieszczady".
Staram się zawsze coś kupić jak jestem w Bieszczadach. Na pewno mój Ojciec ma więcej pozycji, więc zawsze sobie od niego coś pożyczę.

A moją jedną z najbardziej ulubionych piosenek jest "Majster Bieda" - uwielbiam ją grać, jak również "Bieszczady" na głosy - tu w dolinach wstaje mgłą wilgotny dzień...

Lubię również wędrować odcinkiem szlaku Wojaka Szwejka, szczególnie od Komańczy w stronę Bieszczad, przez Duszatyn Smolnik. Jest projekt wybrać się kiedyś kawałkiem na biegówki, ale to się zobaczy.


Jeśli coś napisałam nie tak, bądź masz jakieś uwagi - chętnie posłucham.

Pozdrawiam serdecznie. Wink
Tratina


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 16-11-2011 01:46 PM

Cieszę się, że zabrałaś głos i przerwałaś moją paplaninę. Bardzo fajnie spotkać Ludzi nawiedzonych przez Bieszczady. Dziękuję za uzupełnienie, niestety przede mną długa droga. Część wymienionych przez Ciebie książek mam, brakuje mi tylko "Sporu o Bieszczady" i "Karpat" Kondrackiego. Po moim zbanowaniu na turystyce gorskiej (wiem, że nieźle narozrabiałam, nie mam pretensji, oberwałam zasłużenie) coś pękło, dostaję bardzo dużo książek, map i innych publikacji od Kolegów z świata realnego i wirtualnego, dosłownie publikacje piętrzą się na biurku i na regałach. Nie jestem w stanie się wyrobić, wszelka pomoc mile ale to mile widziana. Zapraszam do wątku także wszystkie osoby lubiące Bieszczady.
Ciekawość mnie zżera, na jaki temat pisałaś pracę? Zaciekawił mnie ten szlak szwejkowski, wstyd przyznać się ale go prawie nie znam. Będę musiała go zwędrować przy najbliższej okazji. Biegówki i Bieszczady, ja preferuję rakiety ale te narty zabrzmiały wspaniale. Być może kiedyś też w to pobawię się.
Jeszcze raz dziękuję za uzupełnienie.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - tratina - 16-11-2011 05:31 PM

cd. pracy - ogólnie chciałam pisać - pierwszej wersji tematu nie pamiętam (to było dawno) coś o zapomnianych Bieszczadach o ich dzikości, etc. ale moja promotorka się nie zgodziła i pisałam na średnio ciekawy temat: "WALORY TURYSTYCZNE BIESZCZAD - PROPOZYCJA WYCIECZKI
dzięki za miłe słowa Smile


"Leksykon podkarpackiej przyrody Obszary Chronione Województwa Podkarpackiego" - lucyna - 17-11-2011 07:49 AM

Dziś pragnę przedstawić Wam jedną z najciekawszych i najbardziej rzetelnych publikacji znajdujących się w moich zbiorach. "Leksykon podkarpackiej przyrody Obszary Chronione Województwa Podkarpackiego" leży na "podręcznej półce" znajdującej się nieopodal mojego biurka. Non stop z niego korzystam poszukując sprawdzonych informacji dotyczących podkarpackiej przyrody. Jestem pewna zawartych tu wiadomości gdyż Autorzy oparli się na planach ochrony i planach urządzenia rezerwatów i innych informacjach dotyczących zasobów przyrodniczych udostępnionych przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Nie oznacza to, że hasła są skonstruowane w sposób nieciekawy bądź naukowy. Wprost przeciwnie opis każdej atrakcji przyrodniczej jest barwny, nie tylko nasączony konkretami ale też ciekawostkami. Każde hasło składa się z podstawowych danych dotyczących lokalizacji, powierzchni, podmiotu ochrony, walorów przyrodniczych oraz z wyodrębnionych w tekście (szara ramka) ciekawostek rozpoczynających się od słów: czy wiesz, że ... i z informacji jak dojechać. Leksykon jest bardzo ale to bardzo bogato ilustrowany, zdjęcia naprawdę ciekawe, ich autorami są najlepsi fotograficy przyrody w regionie. Książka formatu A-4 jest bardzo starannie wydana, nabłyszczony papier dobrej jakości, twarda okładka, szyta, nie widać na niej śladów intensywnego użytkowania.
Beczka miodu więc powinna być i odrobina piołunu. Książka została wydana w ramach projektu, jest sfinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Rzeszowie, jest publikacją nie do zdobycia. Ja swoja dosłownie wyżebrałam. smile.gif (Mieli tylko 5 egzemplarzy, jeden zdobyłam, cieszyłam się jak małe dziecko, które dostało upragnioną zabawkę smile.gif) Ta publikacja jest wydana w serii Księga Dziedzictwa Przyrodniczego, proszę więc przygotować się na ciąg dalszy.

Spis treści
Wstęp
Arboretum i Zakład Fizjografii w Bolestraszycach
NATURA 2000
Parki krajobrazowe
Parki narodowe
Pomniki przyrody
Rezerwaty przyrody


Tytuł: [/i]
Redakcja: Krzysztof Zieliński
Wydanie: I
Stron: 159
ISBN: 978-83-61577-02-7
Wydawnictwo: Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia "Pro Carpathia"
Rzeszów 2010

Wybór niezmiernie trudny więc łapka kociaka zdecydowała o umieszczeniu tu tekstu.

"KOPYSTANKA
Krajobrazowy rezerwat przyrody

Utworzony został w 2001, obejmuje 188,67 na terenie wsi Kopysno i Posada Rybotycka, w gminie Fredropol, w powiecie przemyskim. Położony jest w granicach Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu.
Góra Kopystanka (540,6 m n.p.m.) to jedno z najwyższych wzniesień Pogórza Przemyskiego. Rezerwat obejmuje niezalesiony szczyt góry oraz fragment lasu na południowym stoku - chroniony obszar na wysokości 340-440,6 m n.p.m. Chronione są tu murawy kserotermiczne z bardzo rzadkim gatunkiem ostrożeniem siedmiogrodzkim (inna nazwa - ostrożeń głowacz. Jest to jedno z trzech naturalnych siedlisk w Polsce. Znajduje się tu także zbiorowisko podgórskiej buczyny karpackiej. Na zboczach góry dominuje kłosownica pierzasta, a spotkać tu można tymotka Bohemera, przetacznika ząbkowanego zw. austriackim i przetacznika wiosennego. Teren pocięty jest wąwozami, którymi zwykle płyną małe cieki wodne, mające swoje źródło na obszarze rezerwatu.
Zaobserwowano 16 gatunków ssaków, wśród nich m.in.: borsuka europejskiego, łasicę, kunę leśną, gronostaja, popielicę oraz sporadycznie żerujące rysie i wilki.
Na terenie chronionym w okresie lęgowym doliczono się 53 gatunki ptaków, gniazduje tu m.in.orlik krzykliwy, puszczyk uralski i dzięcioł zielonosiwy.
Spośród żyjących 9 gatunków płazów za szczególnie cenne uznano traszkę karpacką i salamandrę. Z 5 gatunków gadów można tu spotkać m.in.jaszczurkę zwinkę i żyworodną, padalca zwyczajnego, zaskrońca zwyczajnego i żmiję zygzakowatą.
Stwierdzono występowanie licznych owadów: chrabąszcza majowego, pszczoły miodnej, trzmiela ziemnego, szerszenia, mrówki rudnicy, pazia królowej, rusałek (pawika, admirała, osetnika, pokrzywnika i ceika), kraśnika sześcioplamka, zmrocznika wilczomleczka i fruczaka gołąbka.
W rezerwacie można znaleźć ciekawe profile geologiczne. W górnym biegu potoku płynącego ku Rybotyczom wyerodowany jest piękny żleb w górnokredowym fliszu wapiennym, zaburzonym podmorskim usuwiskiem z rzadkimi skałami - radiolarytami.

Czy wiesz że:
W granicach rezerwatu można zauważyć ślady działalności czowieka z okresu średniowiecza. Odkryto tu pozostałości wczesnośredniowiecznego grodu pierścieniowatego z XI wieku. Ze szczytu Kopystanki roztaczają się wspaniałe widoki na Pogórze Przemyskie i Góry Sanocko-Turczańskie. Na szczycie góry postawiono metalowy krzyż, który jest celem pielgrzymek. Przy granicy rezerwatu przeprowadzony jest czerwony szlak turystyczny, jego trasą biegnie również szlak im. Jana Pawła II z Przemyśla do Kalwarii Pacławskiej.

Jak dojechać:
Do rezerwatu najłatwiej się można się dostać utwardzoną drogą z centrum Rybotycz. Przez rezerwat przebiega droga, wyłączona z jego obszaru."


"Cmentarzysko ciałopalne z wczesnej epoki żelaza w Knapach" - lucyna - 21-11-2011 08:54 AM

Pragnę Wam przedstawić książkę naukową, zapewne ciekawą, zaadresowaną do niewielkiego grona odbiorców. Jest to "Cmentarzysko ciałopalne z wczesnej epoki żelaza w Knapach" autorstwa Sylwestra Czopka wdane przez Instytut Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego i Muzeum Okręgowe w Rzeszowie. Recenzentem pracy jest prof. dr hab.Marek Gedl. Nekropolia ta znajduje się w miejscowości Knapy w gminie Baranów Sandomierski, województwo podkarpackie. Została odkryta w grudniu 1960 r., w styczniu 1961 r. przeprowadzono pierwsze prace zabezpieczające. W trakcie badań odkryto 231 grobów zaliczanych do tarnobrzeskiej kultury łużyckiej. Niewiele o niej jestem w stanie powiedzieć, to praca naukowa, mam problemy z jej przyswojeniem. Przeczytałam tylko część opisową. Autor nie uczestniczył w pracach terenowych, oparł się tylko na dokumentacji.
Książka posiada liczne mapki, plany, wykresy, zestawienia, ryciny, planigrafie,tabele, rzuty poziome i 50 tablic - inwentarze grobów, nie zawiera zdjęć. Jest wydana bardzo skromnie, miękka okładka, klejona. Książkę można kupić za niewielkie pieniądze w kasie muzealnej w Rzeszowie.

Spis treści
1. Zagadnienia wstępne
2. Materiały
3. Analiza materiałów
3.1. Zabytki ruchome
3.1.1. Przedmioty metalowe
3.1.2. Ceramika
3.1.2.1. Technologia
3.1.2.2. Stylistyka
3.2. Groby i uwagi o obrządku pogrzebowym
3.3. Chronologia cmentarzyska
4. Funkcja nekropoli w Knapach i jej miejsce w regionalnej strukturze osadniczej
4.1. Omówienie wyników analiz antropologicznych
4.2. Analiza skupisk grobów
4.3. Cmentarzysko w Knapach na tle osadnictwa w regionie
5. Posumowanie
6. Aneks - materiały innych kultur odkryte w trakcie badań cmentarzyska
7. Wykaz cytowanej literatury
8. Streszczenie (Zusammenfassung)
Tablice

Tytuł: "Cmentarzysko ciałopalne z wczesnej epoki żelaza w Knapach"
Autor: Sylwester Czopek
Wydanie: Instytut Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego
Stron: 204
ISBN: 83-89473-42-9
Wydawnictwo:
Rzeszów 2004

"Posumowanie" str. 137-138
"[...]Główne wnioski wynikające z przeprowadzonej analizy materiałów to
- określenie chronologii cmentarzyska (wczesna epoka żelaza) i przynależność do tarnobrzeskiej kultury łużyckiej,
- zaproponowanie modelu jego funkcjonowania wraz z wyjaśnieniem charakterystycznych skupisk grobów, jako szczególnego rysu tego właśnie stanowiska w kontekście szerszego problemu zróżnicowania obrządku pogrzebowego tarnobrzeskiej kultury łużyckiej,
- stwierdzenie pewnych niespójności między możliwościami dokładnego datowania, a rzeczywistym czasem użytkowania cmentarzyska (chronologia zbyt szeroka w stosunku do małej liczby grobów, a co za tym wielkości grupy społecznej grzebiącej swoich zmarłych na nekropoli w Knapach,
- zwrócenie uwagi na powiązania z innymi prowincjami kultury łużyckiej, na co zapewne ma wpływ peryferyjne położenie naszego stanowiska w stosunku do centrum tarnobrzeskiej kultury łużyckiej (problem ten można sprowadzić do prostego stwierdzenia, że nekropolia w Knapach jest najmniej "tarnobrzeska" ze wszystkich cmentarzysk Polski południowo-wschodniej jeśli idzie o inwentarz ceramiczny),
- pokazanie cmentarzyska w Knapach jako jednego z istotnych elementów w strukturze osadniczej regionu oraz sformułowanie wniosków w zakresie organizacji osadnictwa z dużymi nekropoliami jako "stabilizatorami" mikroregionów. [...]"


"Krakowskie parki krajobrazowe informator przyrodniczy" - lucyna - 27-11-2011 05:26 PM

Tę książkę otrzymałam wieki temu. Pamiętam jednak chwilę, kiedy po raz pierwszy do niej zajrzałam. Dosłownie zafascynowała mnie, była swoistym objawieniem, po raz pierwszy bowiem spotkałam się z problemem ochrony krajobrazu i ochrony swojskiej architektury.
Od tego czasu przeczytałam kilkanaście książek na ten temat ale "Krakowskie parki krajobrazowe informator przyrodniczy" nadal pozostaje jedną z moich ulubionych publikacji, sięgam do niej nie raz poszukując informacji. Monografia dotyczy walorów przyrodniczych i kulturowych fragmentu Wyżyny Krakowskiej będącej częścią Wyżyny Śląsko-Krakowskiej zwanej też Jurą Krakowsko-Częstochowską, zasobów parków krajobrazowych zlokalizowanych w dalszej okolicy Krakowa. Jest to książka popularno-naukowa, autorami artykułów w niej zawartych są specjaliści dużej klasy z dorobkiem naukowym tacy jak : prof. Stefan Michalik z Instytutu Ochrony Przyrody, prof. Janusz Bogdanowski znany architekt i architekt krajobrazu.
O Zespole Jurajskich Parków Krajobrazowych w skład których wchodzą: Bielańsko - Tyniecki, Dłubniański, Rudniański, Tenczyński, Dolinki Krakowskie, Orlich Gniazd (część południowa) można przeczytać tu http://www.parkijurajskie.internetdsl.pl/start.htm

Książka jest nie tylko interesująca ale też ładnie wydana. To publikacja sprzed lat, wtedy były trochę inne standardy wydawnicze, ale mimo to cieszy oko piękną szatą graficzną, jest bardzo bogato ilustrowana. Jej ozdobą są bardzo liczne barwne fotografie, część z nich ociera się o zdjęcia artystyczne, ryciny, tablice. Dobry papier, bardzo duża czcionka to też atuty. Mankamenty to miękka okładka i to iż książka jest klejona. Widać na niej ślady użytkowania. Publikację przed laty można było otrzymać bezpłatnie od zarządu paków.

Spis treści
Jadwiga Grabarczyk-Jarosz
Przedmowa

Zofia Musielewicz
Budowa geologiczna i ukształtowanie powierzchni
- Położenie
- Zarys budowy geologicznej regionu krakowskiego
- Ukształtowanie powierzchni
- Rozwój geomorfologiczny

Stefan Michalik
Szata roślinna i fauna
- Historia świata roślin i zwierząt w plejstocenie i holocenie
- Antropogeniczne przemiany szaty roślinnej i fauny w czasach historycznych
- Swoiste cechy oraz osobliwości flory i fauny
- Biocenozy w krajobrazie Wyżyny Krakowskiej

Stanisław Kołodziejski
Pradziejowe i średniowieczne osadnictwo

Janusz Bogdanowski
Krajobraz jurajski
- Tradycje, przemiany
- Osobliwości form

Janusz Bogdanowski
Człowiek w krajobrazie
- Krajobraz to fizjonomia środowiska
- Jura - zabytkowym krajobrazem kulturowym
- Krajobraz od prehistorii po dziś dzień

Janusz Bogdanowski
Zabytki w krajobrazie
- Kraina warowni
- Kraina historycznych regionów

Janusz Bogdanowski
O kontynuację tradycji architektury ludowej
- U podstaw regionalizmu (wernakularyzmu), czyli swojskiej architektury
- Formy obce
- Formy rodzime regionu Jury południowej

Stefan Michalik
Ochrona zasobów przyrody
- Przestrzenny system obszarów chronionych
- Ekologiczne problemy nowoczesnej ochrony szaty roślinnej i fauny

Zofia Musielewicz
Ścieżki turystyczno-dydaktyczne na terenie Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych

Przepisy obowiązujące w Zespole Jurajskich Parków Krajobrazowych w województwie miejskim krakowskim

Ważniejsza literatura


Tytuł: "Krakowskie parki krajobrazowe informator przyrodniczy"
Redakcja: Stefan Michalik
Wydanie: I
Stron: 143
ISBN: 83-901471-5-7
Wydawca: Zarząd Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych
Kraków 1996

Janusz Bogdanowski "Zabytki w krajobrazie" str. 76
"Hasło powrotu do przyrody to nie hasło abdykacji kultury - to hasło walki kultury prawdziwej z pseudokulturą - to hasło walki o najwyższe kulturalne dobro.
J.G. Pawlikowski

Jura jest równocześnie - przy wszelkich swoich walorach - także krainą o niezwykłej różnorodności zespołów zabytkowych. Są więc liczne miasta sięgające czasem powstania średniowiecza, by wspomnieć Skałę czy Nową Górę, są nie mniej prastare wsie, by znów wymienić Morawicę czy Czernichów. Zachował się też ślady dawnego kombinatu wodnego w dolinie Prądnika i Sanki, gdzie nie tylko mielono zboże, ale folowano sukno, szlifowano broń w szabelniach i wyrabiano proch. Niemało tu również założeń klasztornych tej klasy, jak choćby benedyktynów w Tyńcu, karmelitów w Czernej, czy kamedułów na Bielanach, by znów wykazać rozpiętość tradycji od średniowiecza po czasy nowożytne. Nie brak pałaców, dworów wraz ze znakomitymi, choć niestety z reguły zaniedbanymi ogrodami. A więc tak sięgające czasu odrodzenia Aleksandrowice, jak i XIX-wieczne krajobrazowo Krzeszwice. Osobną przy tym kartę znaczą pierwsze wille podmiejskie z czasów Odrodzenia, jak Wola Justowska czy Balice. Różnorodność tę, tak mało nam znaną, dopełnia swoiste muzeum sztuki obronnej w krajobrazie. To też może najbardziej przyciągało od dawna uwagę zwiedzających i pobudzało fantazję tak mieszkańców, jak i turystów, a także tych, którzy zajmowali się architectura militaris już ze stanowiska nauki. [...]"


"Śladami historii wielokulturowości w dolinie Taboru i Wisłoka" - lucyna - 05-12-2011 04:22 PM

Pragnę przedstawić Wam kolejną ciekawą publikację wydaną przez GOK w Rymanowie. W tym roku zrealizowano projekt "Świadkowie historii - wielokulturowość w dolinie Taboru i Wisłoka". Pokłosiem projektu jest m.in. bezpłatny przewodnik, który otrzymałam w informacji turystycznej w Rymanowie Zdroju. Broszurka podoba mi się, zachęca do zwiedzania tej części Beskidu Niskiego i Dołów Jasielsko-Sanockich. Autorka w sposób skrótowy aczkolwiek interesujący przedstawia miejscowości, tereny nieistniejących wsi, zabytki, trasy spacerowe znajdujące się w dolinie Taboru i Wisłoka - naprawdę bardzo pięknej i interesującej pod względem turystycznym okolicy. Niewątpliwym plusem projektu i publikacji jest prezentacja nieznanej szerszemu gronu turystów walorów gminy Besko. Książeczka jest bogato ilustrowana, zdjęcia są autorstwa m.in. Adama Szajny i Janusza Folta. Przewodniczek posiada mapkę poglądową z zaznaczoną trasą znajdującą się na skrzydle okładki. Reasumując ciekawa, atrakcyjna i przydatna turystom i miłośnikom regionu drukowana reklama wydana w dość dużym nakładzie 1000 sztuk. Można ją pozyskać w informacji turystycznej w Rymanowie Zdroju. Tam pracują naprawdę pomocne osoby więc można też poprosić o wysłanie przewodniczka.

Spis treści
Położenie i charakterystyka
Bałucianka
Besko
Bzianka
Głębokie
Klimkówka
Królik Polski
Królik Wołoski
Ladzin
Milcza
Posada Górna
Puławy
Rudawka Rymanowska
Wernejówka - przysiółek Puław
Rymanów
Rymanów Zdrój
Sieniawa
Tarnawka
Wisłoczek
Wólka
Wróblik Królewski
Wróblik Szlachecki
Zawoje


Tytuł: "Śladami historii wielokulturowości w dolinie Taboru i Wisłoka"
Autor: Ewa Lipka
Wydanie: I
Stron: 48
ISBN:
Wydawca: Gminny Ośrodek Kultury
Rymanów 2011

"TARNAWKA
Niezamieszkała wieś nad potokiem Wisłoczek, lokowana na prawie wołoskim w 1570 r. Przed wojną była siedzibą dużej parafii greckokatolickiej, do której należały także: Wisłoczek, Rudawka Rymanowska i Zawoje.
W czasie walk we wrześniu 1944 r. podczas tzw. "operacji dukielskiej", większa część zabudowań Tarnawki uległa zniszczeniu, a w kwietniu 1946 r. pozostałą ludność wsi wysiedlono w rejon Tarnopola na Ukrainie. Opuszczone zabudowania w niedługim czasie zostały rozebrane przez mieszkańców okolicznych miejscowości.
Na terenie Tarnawki znajdowała się drewniana, greckokatolicka cerkiew parafialna pw. Opieki Matki Boskiej z 1860 r., rozebrana na przełomie lat 1955-1956.
Dzisiaj po świątyni pozostały fragmenty kamiennej podmurówki, a na przycerkiewnym cmentarzu dwa nagrobki tutejszych księży. Za cerkwiskiem, przy starej drodze wiodącej wzdłuż potoku Wisłoczek, można znaleźć ślady chat, piwnic i studni. Po przeciwnej stronie drogi, w charakterystycznej kępie drzew znajduje się łemkowski cmentarz. Zachowało się tu zaledwie 7 nagrobków. Są to kamienne lub żeliwne krzyże osadzone w kamiennych cokołach, pochodzących z początku XX wieku.
W Tarnawce mieszkał przez kilka lat Julian Tarnowicz, autor "Ilustrowanej historii Łemkowszczyzny" wydanej w 1936 r. we Lwowie."

Fajna strona polecam spacer ścieżką historyczną po Rymanowie
http://bit.rymanow.vel.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1&Itemid=84
Atrakcje wzmiankowane też w przewodniczku
http://bit.rymanow.vel.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12&Itemid=56


?Góry Huculszczyzny. Przewodnik, który łączy? - lucyna - 08-12-2011 02:30 PM

Postanowiłam powrócić do prezentacji książek poświęconych ukraińskim Karpatom. Prawdę powiedziawszy prawie nie znam tamtejszych gór, bywam tam sporadycznie. Ważne więc jest dla mnie dotarcie do ciekawych, a zarazem wiarygodnych publikacji dotyczących zarówno walorów przyrodniczo-kulturowych Huculszczyzny jak i kwestii praktycznych związanych z wędrówką. Ku moim zapotrzebowaniom wyszedł wink.gif Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK wydając
?Góry Huculszczyzny. Przewodnik, który łączy?, książkę nie tylko interesującą ale również stojącą na bardzo wysokim poziomie merytorycznym. To jest oczywiście ocena laika zainteresowanego przyrodą, historią, etnografią, kulturą Hucułów, naszymi wspólnymi polsko-ukraińskimi dziejami. Autorami artykułów zawartych w tej publikacji są specjaliści, osoby znające temat zarówno od strony teoretycznej jak i praktycznej.
Polecam bardzo fajną recenzję tego przewodnika http://karpaccy.pl/gory-huculszczyzny/

Przewodnik jest ładnie wydany, bardzo bogato ilustrowany, zawiera współczesne zdjęcia i archiwalne fotografie, liczne mapy, panoramy, ryciny, przekroje. Niestety książka ma miękką okładkę i jest klejona co czyni ją niezbyt przydatną w czasie wędrówki. To ważne albowiem przewodnik jest bardzo trudny do zdobycia. Ja swój dosłownie wyżebrałam "płacąc" za niego kilkoma innymi trudno osiągalnymi publikacjami.

Spis treści

Wstęp
Wojciech Krukar
O górach Huculszczyzny
Położenie
Budowa geologiczna i morfologia
Rzeźba
Hydrografia
Klimat
Charakterystyka pasm górskich

Jurij Nesteruk
Przyroda
Szata roślinna
Świat zwierzęcy
Dzieje badań przyrodniczych
Dzieje ochrony przyrody

Andrzej Wielocha
O Huculszczyźnie
Mapa Huculszczyzny
Rodowód Huculszczyzny
Pochodzenie nazwy ?Hucuł?
Wybrane zagadnienia z historii
Poznawanie Huculszczyzny
Wybór tras turystycznych

Grygorij Melnyk
trasy 1-9

Wojciech Krukar
trasy 1-2

Mateusz Troll, Izabela Sitko
Pasterstwo

Urszula Janicka-Krzywda
Połoniny pełne czarów

Włodzimierz Witkowski
Architektura Huculszczyzny
Architektura świecka
Architektura sakralna

Urszula Janicka-Krzywda
Strój huculski

Justyna Cząstka
Muzyka Huculszczyzn

Urszula Janicka-Krzywda
Tropami karpackich opryszków

Jerzy Kapłon
Dzieje turystyki i zagospodarowania turystycznego

Słownik wybranych miejscowości
Wybór bibliografii
Informacje praktyczne

Tytuł: ?Góry Huculszczyzny. Przewodnik, który łączy?
Redakcja: Andrzej Wielocha
Wydanie: I
Stron: 223
ISBN: 83-89819-46-5
Wydawca: Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK
Kraków 2006

Mateusz Troll
"Konie huculskie
Konie rasy huculskiej, zwane hucułami, to zwierzęta bardzo dobrze przygotowane do trudnych warunków górskich. Cechuje je niewielki wzrost, dzielność i odporność. Używane niegdyś przez pasterzy, jako konie wierzchowe i juczne, dziś występują w nowej roli koni rodzimych, wykorzystywanych w hipoterapii, agroturystyce i górskiej turystyce konnej.
Aż do połowy XIX w. hucuły pozostawał poza kręgiem zainteresowań hodowców. Pierwszą państwową stadninę tych koni założono w 1856 r. w Łuczynie na południowo-wschodnim skraju Huculszczyzny (stadnina ta działa do dziś, podlegając obecnie rumuńskiemu Ministerstwu Leśnictwa). W części galicyjskiej Huculszczyzny hodowla hucułów rozpoczęła się pod koniec XIX w. w stadninach w Kosowie i Żabiem. W 1925 r. powstał Związek Hodowców Koni Rasy Huculskiej. W czasie drugiej wojny światowej pogłowie hucułów zostało zdziesiątkowane. Po wojnie hodowla nielicznych początkowo hucułów rozwijała się m.in. w Polsce. Stadnina koni huculskich kilkakrotnie zmieniała swoje miejsce, ostatecznie w 1985 r. powstały dwa ośrodki hodowli w Beskidzie Niskim: stadnina w Gładyszowie, będąca największym w Polsce ośrodkiem hodowli hucułów, oraz stadnina w Odrzechowej, należąca do Instytutu Zootechniki. Poza Beskidem Niskim konie huculskie hoduje się np. w Bieszczadzkim Parku Narodowym (Zachowawcza Hodowla Konia Huculskiego w Wołosatem). Spośród licznych obecnie stadnin hucułów w Polsce, na uwagę zasługują te, w których chów koni odbywa się w systemie tabunowym, bezstajennym. Konie z tych stadnin przebywają cały rok na górskich pastwiskach (np w bieszczadzkich stadninach Serednie Małe, Tabun). W ostatnich latach pogłowie hucułów w Polsce przekracza 500 klaczy i ok. 100 ogierów. Dodajmy, że koń huculski objęty jest programem ochrony w ramach Światowej Strategii Ochrony Zasobów Genetycznych Zwierząt Gospodarskich FAO.
Warto wspomnieć o powojennych losach hodowli konia huculskiego na Huculszczyźnie. Na pewno prowadzono ją w kilku kołchozach, gdzie hucuły wypasano na połoninach całymi tabunami (m.in w kołchozach "40-lecia Października" w galicyjskiej części Huculszczyzny oraz "Progres" na Bukowinie). Jednocześnie jednak w czasach ZSRR całkowicie zabronione było posiadanie koni. Obecnie na Huculszczyźnie działa Związek Hodowców Konia Rasy Huculskiej z siedzibą w Kosowie."Postanowiłam powrócić do prezentacji książek poświęconych ukraińskim Karpatom. Prawdę powiedziawszy prawie nie znam tamtejszych gór, bywam tam sporadycznie. Ważne więc jest dla mnie dotarcie do ciekawych, a zarazem wiarygodnych publikacji dotyczących zarówno walorów przyrodniczo-kulturowych Huculszczyzny jak i kwestii praktycznych związanych z wędrówką. Ku moim zapotrzebowaniom wyszedł wink.gif Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK wydając
?Góry Huculszczyzny. Przewodnik, który łączy?, książkę nie tylko interesującą ale również stojącą na bardzo wysokim poziomie merytorycznym. To jest oczywiście ocena laika zainteresowanego przyrodą, historią, etnografią, kulturą Hucułów, naszymi wspólnymi polsko-ukraińskimi dziejami. Autorami artykułów zawartych w tej publikacji są specjaliści, osoby znające temat zarówno od strony teoretycznej jak i praktycznej.
Polecam bardzo fajną recenzję tego przewodnika http://karpaccy.pl/gory-huculszczyzny/

Przewodnik jest ładnie wydany, bardzo bogato ilustrowany, zawiera współczesne zdjęcia i archiwalne fotografie, liczne mapy, panoramy, ryciny, przekroje. Niestety książka ma miękką okładkę i jest klejona co czyni ją niezbyt przydatną w czasie wędrówki. To ważne albowiem przewodnik jest bardzo trudny do zdobycia. Ja swój dosłownie wyżebrałam "płacąc" za niego kilkoma innymi trudno osiągalnymi publikacjami.

Spis treści

Wstęp
Wojciech Krukar
O górach Huculszczyzny
Położenie
Budowa geologiczna i morfologia
Rzeźba
Hydrografia
Klimat
Charakterystyka pasm górskich

Jurij Nesteruk
Przyroda
Szata roślinna
Świat zwierzęcy
Dzieje badań przyrodniczych
Dzieje ochrony przyrody

Andrzej Wielocha
O Huculszczyźnie
Mapa Huculszczyzny
Rodowód Huculszczyzny
Pochodzenie nazwy ?Hucuł?
Wybrane zagadnienia z historii
Poznawanie Huculszczyzny
Wybór tras turystycznych

Grygorij Melnyk
trasy 1-9

Wojciech Krukar
trasy 1-2

Mateusz Troll, Izabela Sitko
Pasterstwo

Urszula Janicka-Krzywda
Połoniny pełne czarów

Włodzimierz Witkowski
Architektura Huculszczyzny
Architektura świecka
Architektura sakralna

Urszula Janicka-Krzywda
Strój huculski

Justyna Cząstka
Muzyka Huculszczyzn

Urszula Janicka-Krzywda
Tropami karpackich opryszków

Jerzy Kapłon
Dzieje turystyki i zagospodarowania turystycznego

Słownik wybranych miejscowości
Wybór bibliografii
Informacje praktyczne

Tytuł: ?Góry Huculszczyzny. Przewodnik, który łączy?
Redakcja: Andrzej Wielocha
Wydanie: I
Stron: 223
ISBN: 83-89819-46-5
Wydawca: Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK
Kraków 2006

Mateusz Troll
"Konie huculskie
Konie rasy huculskiej, zwane hucułami, to zwierzęta bardzo dobrze przygotowane do trudnych warunków górskich. Cechuje je niewielki wzrost, dzielność i odporność. Używane niegdyś przez pasterzy, jako konie wierzchowe i juczne, dziś występują w nowej roli koni rodzimych, wykorzystywanych w hipoterapii, agroturystyce i górskiej turystyce konnej.
Aż do połowy XIX w. hucuły pozostawał poza kręgiem zainteresowań hodowców. Pierwszą państwową stadninę tych koni założono w 1856 r. w Łuczynie na południowo-wschodnim skraju Huculszczyzny (stadnina ta działa do dziś, podlegając obecnie rumuńskiemu Ministerstwu Leśnictwa). W części galicyjskiej Huculszczyzny hodowla hucułów rozpoczęła się pod koniec XIX w. w stadninach w Kosowie i Żabiem. W 1925 r. powstał Związek Hodowców Koni Rasy Huculskiej. W czasie drugiej wojny światowej pogłowie hucułów zostało zdziesiątkowane. Po wojnie hodowla nielicznych początkowo hucułów rozwijała się m.in. w Polsce. Stadnina koni huculskich kilkakrotnie zmieniała swoje miejsce, ostatecznie w 1985 r. powstały dwa ośrodki hodowli w Beskidzie Niskim: stadnina w Gładyszowie, będąca największym w Polsce ośrodkiem hodowli hucułów, oraz stadnina w Odrzechowej, należąca do Instytutu Zootechniki. Poza Beskidem Niskim konie huculskie hoduje się np. w Bieszczadzkim Parku Narodowym (Zachowawcza Hodowla Konia Huculskiego w Wołosatem). Spośród licznych obecnie stadnin hucułów w Polsce, na uwagę zasługują te, w których chów koni odbywa się w systemie tabunowym, bezstajennym. Konie z tych stadnin przebywają cały rok na górskich pastwiskach (np w bieszczadzkich stadninach Serednie Małe, Tabun). W ostatnich latach pogłowie hucułów w Polsce przekracza 500 klaczy i ok. 100 ogierów. Dodajmy, że koń huculski objęty jest programem ochrony w ramach Światowej Strategii Ochrony Zasobów Genetycznych Zwierząt Gospodarskich FAO.
Warto wspomnieć o powojennych losach hodowli konia huculskiego na Huculszczyźnie. Na pewno prowadzono ją w kilku kołchozach, gdzie hucuły wypasano na połoninach całymi tabunami (m.in w kołchozach "40-lecia Października" w galicyjskiej części Huculszczyzny oraz "Progres" na Bukowinie). Jednocześnie jednak w czasach ZSRR całkowicie zabronione było posiadanie koni. Obecnie na Huculszczyźnie działa Związek Hodowców Konia Rasy Huculskiej z siedzibą w Kosowie."


"Beskid Sądecki Popradzki Park Krajobrazowy" - lucyna - 13-12-2011 08:06 AM

Kilkanaście miesięcy temu otrzymałam od Dyrektora Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego bardzo ciekawe publikacje. O monografii "Popradzki Park Krajobrazowy" kilkakrotne już pisałam, powoływałam się też na nią w dyskusji. Dziś pragnę przedstawić równie interesującą mapę "Beskid Sądecki Popradzki Park Krajobrazowy" wydaną na zlecenie Parku przez Demart SA. Jest ona w skali 1:50 000, zawiera informator krajoznawczy, podano także czasy przejść na szlakach. Mapa ta jest tożsama z inną mapą Demartu, komercyjną "Beskid Sądecki", ma nawet taką samą okładkę. Różni się tylko częścią opisową, która moim zdaniem jest bardzo interesująca. Korzystałam z niej wędrując po jednej z ścieżek edukacyjnych wytyczonych na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego. Z przewodnika krajoznawczego można dowiedzieć się wiele o samym parku, celach ochrony, budowie geologicznej terenu, florze i faunie, rezerwatach, dostępności turystycznej. Mnie szczególnie zainteresowały opisy ścieżek dydaktycznych, są tu dane o: "Rogasiowym szlaku" w Rytrze, "Lesie lipowym Oborzyska, "Przyrodniczej ścieżce dydaktycznej na terenie Roztoki", "Szlaku Przyrodniczym im. Adama hrabiego Stadnickiego", "Dolinie Uhryńskiego Potoku" - ścieżka geologiczna, "Jodle - królowej naszych lasów" w Uhryniu, "Łopacie Polskiej" w Żegistowie. Moim zdaniem warto nabyć to wydawnictwo chociażby po to, aby móc powędrować sobie po ciekawym pod względem krajobrazowym terenie i zapoznać się z walorami przyrodniczymi Parku.
Nie lubię wydawnictw Demartu, rzadko z nich korzystam mimo tego, że posiadam niezłą kolekcję map. Tylko pozorna sprzeczność. Mapy Demartu są powszechnie dostępne, mają bardzo dobrą sieć dystrybucyjną, są nawet na stacjach paliw więc w razie potrzeby
je kupuję do jednorazowego wykorzystania. Tę mapę polecam ze względu na ciekawą część opisową.

Tytuł: "Beskid Sądecki Popradzki Park Krajobrazowy"
Skala: 1:50 000
Wydanie: I ?
ISBN: 978-83-89472-54-0
Wydawca: Demart S.A.
Warszawa 2007

"Szlak Przyrodniczy im. Adama hrabiego Stadnickiego"
"Adam Stadnicki był przed II wojną światową właścicielem wielkiego majątku ziemskiego, obejmującego lasy Beskidu Sądeckiego od Krynicy I Łabowej po Szczawnicę i Rytro oraz tereny leżące na Słowacji. Ten, z wykształcenia (studia w Monachium) i zamiłowania leśnik, był jednym z pierwszych twórców leśnych rezerwatów przyrody. Rezerwaty Baniska, Uhryń, Łabowiec, Barnowiec są poszerzonymi, niegdysiejszymi
leśnymi sanktuariami chronionymi już od 1903 roku w dobrach Stadnickich. W miejscowości Nawojowa, przy drodze Nowy Sącz-Krynica, wokół pałacyku rodziny Stadnickich (obecnie można tam skorzystać z noclegu w stylowym pensjonacie)warto zwiedzić park leśny. Rosną w nim tulipanowce, kasztany jadalne, katalpa, różne odmiany klonów, buka i sosny i wiele innych gatunków drzew i krzewów. Na wiedzenie parku wystarczy pół godziny spokojnego spaceru po wytyczonych alejkach z pięknym widokiem na pałac.
Dla uczczenia pamięci (zmarł w 1982 roku) Adama Stadnickiego, czlowieka oddanego sprawie ochrony puszczy karpackiej, z inicjatywy Popradzkiego Parku Krajobrazowego wytyczono szlak przyrodniczy o charakterze dydaktycznym. Szlak przebiega przez piękne tereny leśne, od Łabowej do okolic Rytra. Na początku szlaku zwiedzać można połemkowską wieś Uhryń (patrz: ścieżka geologiczna w Uhyniu) oraz rezerwat Uhryń i kierując się ku grzbietowi pasma Jaworzyny Krynickiej ocieramy do Łabowskiej Hali (schronisko) i dalej, przez Pisaną Halę (1038 m n.p.m.)do szczytu Makowica i doliny Rzyczanowa k/Rytra.
Przejście całego szlaku zajmuje ok. 10 godzin marszu i zalecane jest zwiedzanie go w czasie dwóch dni ( z noclegiem na Łabowskiej Hali). Szlak jest wyposażony w dwie wiaty i wyznaczone punkty widokowe oraz dostępną w Zarządzie Parku mapę szlaku wraz ze szczegółowym opisem. Ścieżka obok walorów przyrodniczych i krajobrazowych oferuje spotkanie z tradycją w postaci zabytkowej zabudowy (Uhryń, Rzyczanów) oaz jest atrakcyjnym szlakiem turystycznym dla nieco bardziej wprawnych turystów."


"Okolice Rymanowa Zdroju mapa turystyczno-nazewnicza" - lucyna - 16-12-2011 11:39 AM

"Okolice Rymanowa Zdroju jedna z pierwszych, o ile nie pierwsza mapa toponomastyczna dotycząca naszego regionu. Jest to mapa turystyczno-nazewnicza z opisem krajoznawczym wydana w dwóch arkuszach przedstawiająca część wschodnią Beskidu Niskiego, okolice Rymanowa Zdroju, Iwonicza Zdroju, Dukli i Jaślisk. Została opracowana i kreślona przez Wojciecha Krukara we współpracy z Janem Tomkiewiczem, redakcja tekstu i plany miejscowości: Paweł Luboński. To moja ulubiona mapa Beskidu Niskiego, niegdyś często z nią wędrowałam. Jest bardzo dobra, czytelna, szczegółowa, to mapa dla chaszczaków przygotowana przez znakomitych znawców okolicy. Cięcia warstwicowe co 20 m, poziomnice pogrubione co 100 m, poziomnice przerywane co 10 m. Jedyny problem dla osób nieznających sieci tras jest oznakowanie szlaków, wszystkie są oznakowane kolorem czerwonym, obok szlaku naniesiono symbol koloru. Jest to mapa toponomastyczna więc obok nazw przyjętych przez polskich geografów są nazwy miejscowe. Tak o tym pisano w pierwszym wydaniu mapy.
"Mapa...prócz zwykłej treści topograficznej i turystycznej ukazuje całe bogactwo tradycyjnych nazw terenowych używanych przez miejscową ludność, jakich nie znajdziemy na zwykłych mapach, z których istnienia często nie zdajemy sobie sprawy. Nazw nie tylko wsi, gór i potoków, ale także polan, pól, fragmentów lasów, przysiółków, dróg, dolinek... Zebranie tego materiału wymagało od Autora szeregu lat żmudnej pracy, przygotowania dziesiątków i setek wywiadów z mieszkańcami karpackich wsi. Było to tym trudniejsze, że niemal cała dana ludność regionu rozproszyła się w wyniku przesiedleń i informatorów trzeba było niejednokrotnie znajdować w odległych krańcach Polski, jeśli nie za granicą."
Bardzo interesująca jest też część opisowa map, na której przedstawiono: warunki naturalne, historię, ludność, wyznania, kulturę ludową, szczyty i masywy górskie, osobliwości przyrody, miejscowości. Na mapie są plany: Dukli, Iwonicza Zdroju, Jaślisk, Rymanowa, Rymanowa Zdroju.
Reasumując: jedna z najlepszych i najbardziej interesujących map Beskidu Niskiego.

Tytuł: "Okolice Rymanowa Zdroju mapa turystyczno-nazewnicza"
Autor: Wojciech Krukar
Skala: 1: 40 000
Wydanie: III poprawione
ISBN: 83-86240-46-6
Wydawca: PiTR Kartografia
Warszawa 1999

" Szczyty i masywy górskie
CERGOWA (716) (CERGOWSKA, WIELKA GÓRA)

"Zbliżając się do Dukli gościńcem to odsuniętym od rzeki, to nad samą wodą zawieszonym, to do góry, to na dół w różnym kierunku malowniczo idącym, przywiódł mnie do tzw. Cergowej. Zachwycając oko budziła rozmaite uczucia i myśli. Na tej górze, wśród lasu, znajduje się studzienka i jaskinia skalista sławna pobytem św. Jana z Dukli" - tak wspomina Cergową Bogusz Zygmunt Stęczyński, litert i rysownik, który podążał taktem dukielskim w 1845 r.
Cergowa wznosi się na południowy-wschód od Dukli. Spośród otoczenia wyróżnia się wysokością, śmiałym kształtem przypominającym leżącego konia oraz niezwykłą spadzistością północnych stoków. Cergowa ma trzy wierzchołki: wschodni (681), środkowy (683), z którego podobno Niemcy ostrzeliwali wyzwolony już Rymanów, oraz najwyższy (716), z nikłymi resztkami wieży triangulacyjnej.
Morfologia Cergowej wynika z jej budowy geologicznej. Masyw tworzą twarde, gruboławicowe piaskowce cergowskie, natomiast jego północne otoczenie to łupkowe warstwy krośnieńsie. Strome stoki północne występują na czole warstw skalnych, podczas, gdy znacznie łagodniejsze południowe pokrywają się z kierunkiem ich upadku. Osobliwością Cergowej są jaskinie pochodzenia tektonicznego - szczeliny między warstwami skalnymi,dochodzące do kilkudziesięciu metrów długości. Skały tworzące góry są w ciągłym, bardzo powolnym ruchu. Powoduje to zmiany rozmiarów starych i powstanie nowych jaskiń. Starzy mieszkańcy Nowej Wsi twierdzą, że Jaskinie W Borsuczych Dziurach znacznie zmniejszyły się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Jaskinia "Pod bukiem koło szkółki" odznacza się podwyższoną temperaturą. Zimą unosi się nad nią grzybek pary. Hibernują w niej nietoperze, w tym szczególnie rzadki podkowiec mały.
Z jaskiniami wiążą się liczne podania: o podziemnych korytarzach prowadzących do zamku w Odrzykoniu pod Krosnem, o psie leśniczego, który wszedł do Borsuczych Dziur, a wyszedł po drugiej stronie góry, nad Zawadką Rymanowską, zupełnie pozbawiony sierści. Istnieje też legenda o mieście, które zapadło się pod ziemię. Pozostały po nim jedynie wielkie drzwi, które znajdowały się ponoć dawniej w kościele w Jasionce.
Drugą obok jaskiń osobliwością przyrodniczą Cergowej są cisy chronione w rezerwatach "Tysiąclecia" i "Cisy w Nowej Wsi". Młodnik nad Zawadką Rymanowską kryje mały stawek zwany Morskim Okiem. U podnóża północno-zachodniego stoku znajduje się Złota Studnia, źródełko, przy którym ponoć mieszkał bł. Jan z Dukli. Nad ocembrowanym źródłem stoi kaplica z figurą błogosławionego.
Wzniosły masyw jest zagrożeniem dla samolotów. Miejscowi wspominają trzy katastrofy. Ostatnia miała miejsce w czasie II wojny światowej, kiedy niemiecki samolot transportowy rozbił się o wschodni szczyt góry. "


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 18-12-2011 01:46 PM

Wczoraj Kolega Przewodnik Andrzej Lenard niespodziewanie poinformował mnie, że w Uhercach jest spotkanie z naszym bieszczadzkim fotografkiem przyrody Mariuszem Strusiewiczem. Wybiera się przede wszystkim na spotkanie z Kolegą, czy jestem zainteresowana wyjazdem. Pewnie, że byłam. Jestem fanka Jego zdjęć, większość z nich znam z facebooka. Są publikowane na tablicy grupy polskich fotografików przyrody, polecam grupa jest otwarta, zwie się kochamy polską przyrodę. Tam pokazują zdjęcia najlepsi z najlepszych, a mimo to zdjęcia Mariusza wyróżniają się in plus wśród nich. Mi w każdym bądź razie bardzo podobają się. O Mariuszu zresztą pisałam na naszym Forum, to On jest laureatem bardzo prestiżowej nagrody National Geografic Polska. Jego zdjęcie Rodzinka przedstawiające puszczyka uralskiego zdobyło I miejsce w kategorii Zwierzęta. Zdjęcia można zobaczyć tu http://m.onet.pl/podroze/4937536,galeria-zdjecia.html"
Wczorajsze spotkanie odbyło się w dość dziwacznej aczkolwiek przyjacielskiej atmosferze w knajpce godnej polecenia czyli w Splichlerzu. Hmmm towarzystwo iście bieszczadzkie, każdy tu znalazł miejsce, i Rodzina Laureata, i Jego fani, no i okoliczne pijaczki. Plusem była też dobra kuchnia, spotkanie przy pizzy, sałatkach, drinkach i owocowych koktajlach.
Autor pokazał nam cztery diaporamy (to cykl fotografii z podkładem muzycznym). Przy pierwszej prezentacji pokazującej unikatowe zdjęcia gniazdujących puszczyków uralskich (nagrodzona fotka jest częścią cyklu) opadła mi szczęka i prawdę powiedziawszy nie wróciła na swoje miejsce aż do końca spotkania. Potem był ciekawa fotorelacja z wyprawy 4 znanych fotografików przyrody do Finlandii, a tam były i zdjęcia kilku niedźwiedzi zrobione z odległości 7 m. Potem niezmiernie interesująca diaporama przedstawiająca fotografowanie od kuchni zrobiona przez Łukasza Łukasika. Zdjęcia puszczyków obiło 4 fotografików przez kilka tygodni.
Prawdę powiedziawszy od tej chwili nie wiedziałam co jest ciekawsze, oglądanie fenomenalnych zdjęć przyrody czy pracy fotografów. Na koniec były zdjęcia Mariusza robione w Bieszczadach, wśród nich te publikowane na portalu zlinkowanym poniżej.
Mariusz jest fenomenalnym gawędziarzem, potrafi trafić i do pijaczka, i do przewodnika, ma bardzo dobry kontakt z odbiorcą więc opowieści słuchałam z prawdziwą przyjemnością. Spotkanie diablo udane.


http://www.wrota-bieszczadow.pl/zdjecie/uczta"
http://www.wrota-bieszczadow.pl/zdjecie/amory"
http://www.wrota-bieszczadow.pl/zdjecie/pieprznik-jadalny-0#f
http://www.wrota-bieszczadow.pl/zdjecie/sarna-kozio%C5%82-0#f
http://www.wrota-bieszczadow.pl/zdjecie/chrab%C4%85szcze-majowe#f

Tu są podstawowe informacje o Mariuszu
http://www.wrota-bieszczadow.pl/galeria/mariuszmani


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - bios - 19-12-2011 02:17 PM

podziwiam Cię Lucyna za wytrwałość!


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 19-12-2011 04:17 PM

Dzięki za dobre słowo Smile
Na forum turystyka goska powiedziałam a, walczyłam ostro o swój wątek czytelniczy, przegrałam. Tu mówię b w ciszy i spokoju. Cieszę się, że ktoś tu zagląda. Smile


"Ustrzyki Górne i okolice Mapa turystyczno-nazewnicza" - lucyna - 23-12-2011 04:29 PM

Dziś sięgnę do szuflad z kartograficznymi wydawnictwami. Jako pierwszą wyjątkowo interesującą mapę, stworzoną przez Wojciecha Krukara przestawię "Ustrzyki Górne i okolice Mapa turystyczno-nazewnicza". Ma ona dla mnie znaczenie symboliczne. Na pierwszym szkoleniu na kursie przewodnickim organizowanym przez Staszka Sieradzkiego i PTTK w Sanoku spotkałam bardzo sympatycznego, nieśmiałego człowieka, obok niego leżały mapy. Pal licho Kolegę, a zarazem Autora, mapy mnie interesowały,więc je porwałam i zaczęłam przeglądać. Zachwyciły mnie, połknęłam bakcyla. Oczywiście, na następne szkolenie Wojtek przywiózł mi komplecik. Wśród nich była i ówczesna świeżynka czyli "Ustrzyki Górne i okolice Mapa turystyczno-nazewnicza". Jest ona naprawdę dobra, czytelna, nie używałam jej w terenie, posiłkuję się nią jednak często w czasie szukania jakiegoś detalu. Przedstawia gniazdo Tarnicy i Halicza, Połoninę Caryńską, Wielką Rawkę, teren należący do Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
Jej największą zaletą jest jednak prezentacja starych, bojkowskich nazw. Wojciech Krukar ocalił "pamięć tych gór", dzięki Jego wieloletniej kwerendzie mamy możliwość dotrzeć do przebogatej skarbnicy wiedzy. Nazwa to przecież swoiste źródło, które bardzo dużo mówi o dziejach regionu. Plon Jego badań jest udostępniony, najpierw przez PiTR Katografia, a później Ruthenus. Na rynku jest kilkanaście map, niektóre wznawiane kilkakrotnie. Będę je sukcesywnie prezentować.
Nad tą mapą oprócz Wojciecha Krukara (opracowanie, kreślenie, tekst)pracowali: Jan Tomkiewicz, Leopold Bekier, Piotr Kamiński, Paweł Luboński - jak widać same autorytety w dziedzinie historii, geografii i ochrony przyrody.
"Ustrzyki Górne i okolice" tę mapę czasami można spotkać w punktach kasowych BdPN, w ustrzyckich księgarniach. Czasami nawet nabyć, o ile jest się przede mną. "Namiętnie" je wykupuję, traktując jako wspaniałe prezenty, które mogę ofiarować Kolegom. Trzeba widzieć minę obdarowanego, aby zrozumieć czym jest ta mapka.

Część opisowa mapy:
Warunki naturalne
Historia
Ludność i kultura ludowa
Miejscowości
Masywy górskie
Słownik wybranych toponimów

Tytuł: "Ustrzyki Górne i okolice Mapa turystyczno-nazewnicza"
Autor: Wojciech Krukar
Skala: 1:40 000
Wydanie: I
ISBN:
Wydawca: PiTR Kartografia
Warszawa 2000

"Słownik wybranych toponimów

BESKID (BYSKID) - nazwa znana w przygranicznych wsiach Beskidu Niskiego i Bieszczadów. Zawsze dotyczy pastwisk lub lasów ciągnących się wzdłuż głównego, granicznego grzbietu Karpat. Pochodzenie niejasne. Najbardziej prawdopodobna hipoteza mówi, że nazwa pochodzi od starogermańskiego beschet 'rozdział'. Nie wiadomo jaką drogą została przyjęta przez Słowian.

BERDO - to jeden z najczęściej występujących toponimów wysokiej części Bieszczadów. Pochodzi od prasłowiańskiego br'do 'góra, pagórek', tu oznacza stromą górę, przepaść.

BEWZY - słowo bewz, bewza miało na Bojkowszczyźnie kilka znaczeń: 'stromy stok', miejsce trudno dostępne, głęboka dolina potoku.

BOROŁO (BORŁO) - z prasłowiańskiego bordlo 'skała'. Nazwa jest typowa dla Bojkowszczyzny i nie występuj na zachód od Cisnej.

CARYŃSKIE - od rumuńskiego tera - pole.

CYMIR - na Bojkowszczyźnie słowo cymir oznacza wieżę triangulacyjną, na Łemkowszczyźnie odpowiada mu patryja.

CZETEŻ - nazwa częsta w całych Beskidach. Pierwotnie oznaczała 'obszar', na którym obdarto drzewa z kory, aby uschły w celu karczunku.

CZERENINA - nazwa charakterystyczna dla Bojkowszczyzny, jej odpowiednikiem w Beskidach Zachodnich jest Czerszla. Pochodzi od słowa cerin, ceryny 'zrąb wypalony pod uprawę'.

DŻERŁO - od ukraińskiego dźereło 'źródło' tu oznacza 'potok ze źródła, ze źródlaną wodą'.

Halicz -nazwa o nieustalonej etymologii. Najczęściej łączy się ją z ukr. hałyć 'gawron', raczej jednak pochodzi od hało 'miejsce puste, bezleśne'.
[...]


"Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce" - lucyna - 05-01-2012 05:26 PM

rzyszła pora przedstawić książkę o której już kilkakrotnie pisałam. "Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce" Zbigniewa Kozickiego to publikacja niezwykła, bardzo interesująca i raczej nie do zdobycia. Otrzymałam ją od Koleżanki Zosi Puch z ośrodka Za Potokiem w Solinie. To Jej wkład w naszą prezentację wydawnictw poświęconych Bieszczadom i okolicy. Bardzo sobie cenie Jej gest, przekazała mi swój egzemplarz, ten który otrzymała od sąsiada autora. Sprawiła mi wyjątkową radość, o takich książkach przeważnie marzy się. "Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce" to przepiękny album zawierający przede wszystkim archiwalne zdjęcia połączony z monografią. Coś unikatowego. Autor, który od 1975 r. jest pracownikiem Elektrowni bardzo skromnie przedstawia swoje dzieło: "[...]To, co powstało, to ani w pełni monografia, ani też kronika. Proszę przyjąć, że jest to historia - opowieść o realizacji budowy stopni wodnych i elektrowni Myczkowce, Solina. Dla szeregu grona ludzi jest to zapis ich działalności, niech pozostanie utrwalony, tym bardziej, że "obiekty były trudne", trzeba się było z nimi zmagać i niejednokrotnie przegrywać. Opisałem w miarę możliwości wszystkie dziedziny realizacji budów. Charakter tej publikacji, każe mi odpowiadać za każde opisane fakty, stwierdzenia. Jestem świadom braków, nieścisłości i niedoskonałości tekstu i formy tej książki. [...]".
Ten album to przede wszystkim źródło godne polecenia wszystkim miłośnikom historii Bieszczadów. Książka jak wspomniałam wcześniej jest bardzo interesująca, czyta się ją jednym tchem. To skarbnica wiedzy o budowie, elektrowniach, dziejach regionu. Lektura obowiązkowa przewodników. Niestety, jest niedostępna na rynku. Nakład niewielki, bo 1000 egzemplarzy. Książka powstała dzięki sponsorom, przede wszystkim podziękowania należą się VOITH Turbo sp. z o.o.
"Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce" jest pięknie wydana. Format A-4, twarda okładka, dobry papier, szyta, multum ilustracji. Uwagę zwracają przede wszystkim archiwalne zdjęcia, a są ich setki, liczne ryciny, wykresy, przekroje, współczesne fotografie zrobione często w miejscach niedostępnych dla turystów.

Spis treści
Od autora
Wstęp
Kalendarium - kaskady rzeki San

ZAPORA I ELEKTROWNIA WODNA W MYCZKOWCACH 1920... 1956-1961
1920-1944
1945-1956
Rok 1956 - początek inwestycji
Budowa geologiczna podłoża zapory Myczkowce i koniczne przesłony przeciwfiltracyjne
Lata 1956-1960 - czas budowy
Lata 1960-1961 - odbiory inwestycyjne i uruchomienie elektrowni i stopnia wodnego Myczkowce
Charakterystyka stopnia wodnego i elektrowni Myczkowce
Modernizacja elektrowni Myczkowce
Mała elektrownia wodna w Myczkowcach
Obrazy z życia na budowie
Dokument źródłowy: rezolucja Starostwa Powiatowego w Lesku z 1923 r. w spawie zezwolenia na budowę zapory i elektrowni w Myczkowcach

ELEKTROWNIA WODNA SOLINA IM. PROF. KAROLA POMIANOWSKIEGO 1960-1968
Kalendarium - dzieje wsi Solina na podstawie zachowanych dokumentów źródłowych
Zanim przyszła woda
Podstawowe decyzje dotyczące zatwierdzenia budowy zapory i elektrowni wodnej Solinie
Budowa stopnia wodnego i elektrowni w Solinie
Budowa stopnia wodnego i elektrowni Solina - początki
Organizacja zaplecza budowy
Prace ziemne i betonowanie
Kalendarium budowy stopnia wodnego Solina
Konstrukcja zapory
Elektrownia
Zbiornik wodny - Jezioro Solińskie
Organizacja i załoga Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce
Modernizacja elektrowni Solina
Pamięć pozostanie
Ludzie Soliny

Zakończenie
Hydroenergetyka w Polsce
Mini słownik hydroenergetyczny
Referat okolicznościowy wygłoszony z okazji jubileuszu 40-lecia Elektrowni Wodnej Solina przez Prezesa Zarządu Józefa Folcika 6 października 2008 r.
Literatura


Tytuł: "Zespół Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce"
Autor: Zbigniew Kozicki
Wydanie: I
Stron: 287
ISBN: 978-83-933166-0-1
Wydawca: Agencja Paweł Janik
Zielonczyn 2011

"Kalendarium - kaskady rzeki San
1889 - rzeka San zostaje objęta programem stałych obserwacji i pomiarów hydrologicznych,
1901 - w Sejmie Galicyjskim po raz pierwszy zachęca się przemysłowców do wykorzystania energii wody,
1906 - inż. Karol Pomianowski publikuje "Zabudowa rzek zachodniej Galicji"
1920 - rozpoczęcie budowy stopnia wodnego i elektrowni Myczkowce przez belgijsko-francuskie Towarzystwo Akcyjne
- opracowanie pierwszego projektu stopnia wodnego i elektrowni przez prof. K. Pomianowskiego,
1923 - przerwano budowę (kryzys gospodarczy)
1932 - pierwsze opracowanie koncepcji elektrowni wodnej przez prof. K. Pomianowskiego,,
1934 - wielkie powodzie na rzekach Podkarpacia,
1935-1938 - studia nad wykorzystaniem energetycznym rzeki San na odcinku Solina - Myczkowce,
- opracowanie wstępnych projektów Myczkowiec i Soliny,
- lokalizacja i badania geologiczne doliny Sanu pod zaporę i elektrownię Solina,
1939 - wybuch II wojny światowej
1952 - opracowanie koncepcji energetycznego wykorzystania rzeki San przez Warszawskie Biuro Siłowni Wodnych i założenia budowy 17 stopni i elektrowni wodnych,
1952-1955 prace geodezyjne i geologiczno-inżynieryjne budowy "Myczkowce"
1955 - projekt techniczny stopnia wodnego i elektrowni wodnej Myczkowce,
1956 - rozpoczęcie budowy stopnia wodnego i elektrowni wodnej Myczkowce,
- projekt wstępny stopnia wodnego i elektrowni wodnej w Solinie,
1958 - zatwierdzenie projektu wstępnego przez MGiE,
1960 - zatwierdzenie decyzji o budowie stopnia wodnego i elektrowni wodnej w Solinie,
- sierpień - rozpoczęcie budowy w Solinie,
1961 - 4 sierpnia oddanie do eksploatacji stopnia wodnego i elektrowni wodnej w Myczkowcach, pierwszego z 17 planowanych stopni kaskady Sanu,
1968 - 20 lipca oddanie do eksploatacji stopnia wodnego i elektrowni wodnej Solina, drugi stopień kaskady Sanu."


"Łemkowszczyzna i tereny sąsiednie na mapie z okresu II wojny światowej" - lucyna - 08-01-2012 07:09 AM

Pragnę przedstawić Wam cykl reedycji map topograficznych WIG wznawianych przez PiTR Kartografię (nie mam literki pi). Na pierwszy ogień biorę ciekawą "Łemkowszczyznę i tereny sąsiednie na mapie z okresu II wojny światowej". Mapa w skali 1:300 000 przedstawia Beskid Sądecki, Beskid Niski, Bieszczady oraz Pogórza. Nie jest to reprint albowiem wydawca naniósł korekty: zaktualizowano granice państwa polskiego, kolorem "żółtym pokazano tereny zamieszkałe przez Łemków przed wysiedleniami w latach 1944-47" oraz przedstawiono lasy sprzed 1947 r. Mapa jest dwustronna. Na jednej stronie znajduje się reprodukcja arkusza niemieckiej mapy, a na drugiej wznowienie w wersji czarno-biała mapy przeglądowej "Łemkowszczyzna" wydanej przez PiTR w 1991 r. - podkład: przedwojenna mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego skala: 1:75 000.


Tytuł: "Łemkowszczyzna i tereny sąsiednie na mapie z okresu II wojny światowej"
Skala: 1:300 000
Wydanie: reedycja
ISBN: 978-83-60641-14-9
Wydawca: PiTR Kartografia
Warszawa 2007

"Mapa jest reprodukcją niemieckich trzysetek "Osteuropa": prawie całego arkusza Nowy Sącz (R 50) i fragmentów ark. Lwów i Munkacz. Kolory zmienione.
Prezentowany arkusz Nowy Sącz, którego nowe wydanie zapowiadał WIG na rok 1939, nie zdążył ukazać się przed wojną.
Przygotowane materiały wykorzystali Niemcy, którzy sposobiąc się do wojny z Rosją Sowiecką opracowali mapy Europy Wschodniej aż po Ural.Kartografowie niemieccy wykorzystali rysunek polskich map 1:300 tys. zmieniając sposób przedstawiania miejscowości: zamiast kółek do zarys topograficzny w kolorze pomarańczowym, co bardzo podniosło poglądowość map. Wysokości, tak jak na mapach WIG, wg starych pomiarów austriackich.
Warto zwrócić uwagę na zmiany granicy dokonane układem polsko-czecho-słowackim z 1.XI.1938 r. (k. Szczawnicy i Wysowej), które pozostały (chyba przez niedopatrzenie?). Linia czerwona to grania dzisiejsza - taka jak przed 1938 r. (P.K)"


"Poznajemy gwarę naszych dziadków" - lucyna - 10-01-2012 07:57 AM

Kilkakrotnie już wspominałam iż mój księgozbiorek, a przede wszystkim ten wątek istnieje w dużej mierze dzięki ludziom dobrej woli. Dzięki Pasjonatom Bibliofilom mam dostęp do bardzo ciekawych aczkolwiek niedostępnych na rynku wydawnictw. W ten szczególny świąteczny czas chciałabym Im za to podziękować.
Dziś chciałabym zaprezentować ciekawą książkę, którą "zdobyłam" w skansenie w Szymbarku. "Poznajemy gwarę naszych dziadków" to pokłosie programu zrealizowanego kilka lat temu w szeroko rozumianych okolicach Gorlic. Projekt powstał dzięki dofinansowaniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu "Edukacja kulturalna i upowszechnienie kultury. Ochrona dziedzictwa kultury ludowej". Był realizowany przez pracowników Ośrodka Budownictwa Ludowego w Szymbarku, a jego celem było zachęcenie młodzieży do zapoznania się z tradycją, kulturą duchową, obrzędami, wierzeniami i popularyzacja gwary pogórzańskiej. Składał się z trzech etapów: samodzielnego gromadzenia przez uczniów gimnazjów z Kobylanki, Rożnowic, Szymbarku, Uścia Gorlickiego materiałów w postaci ankiet, zapisów tekstów ludowych, warsztatów edukacyjnych oraz konkursu w formie pracy pisemnej. Na postawie zebranych materiałów powstał słownik gwary pogórzańskiej.
Kim byli Pogórzanie? Grupą etnograficzną "przejściową" pomiędzy grupami nizinnymi, a górskimi zamieszkującą teren pomiędzy Dunajcem, a Sanem. Graniczyli z Lachami Sądeckimi, Krakowianami wschodnimi, Rzeszowiakami i Łemkami i Dolinianami. Z bogatą kulturą Pogórzan, z ich dorobkiem materialnym można zapoznać się w skansenach: w Szymbarku http://www.gorlice.art.pl/oddzialy-muzeum/skansen-wsi-pogorzanskiej.html w Sanoku http://skansen.mblsanok.pl/a/strona.php?dir=../pogorzanie&id=pogorzanie w Nowym Sączu http://www.muzeum.sacz.pl/47,17,Wiecej_o_Sadeckim_Parku_Etnograficznym.htm http://www.muzeum.sacz.pl/53,Grupy_etnograficzne_Sadecczyzny.htm

Książkę tę otrzymałam od Pań Autorek, podkreślały iż nie ma ona charakteru naukowego, jest wydawnictwem popularno-naukowym, poznawczym adresowanym do młodzieży, miłośników etnografii i okolic Golic. Mimo tych zastrzeżeń należy podkreślić iż jest to wydawnictwo o charakterze monograficznym, zrealizowane we współpracy z naukowcami m.in. z Instytutu Języka Polskiego PAN w Krakowie. Moim zdaniem jest to ciekawa lektura wprowadzająca czytelnika w zagadnienia etnograficzne. Bardzo cenny jest słownik gwary pogórzańskiej i prezentacja przyśpiewek i legend.
Książeczka jest ładnie wydana, na dobrym jakościowo,grubym papierze, miękka okładka, klejona (fatalnie, rozpadła mi się po pierwszym czytaniu), bogato ilustrowana.
Jednym słowem jest to interesująca lektura godna polecenia.


Spis treści
I. Wstęp
II. Na pogórzańskiej wsi
III. Gwara okolic Gorlic
IV. Słownik gwary okolic Gorlic
V. Wybrane legendy, opowiadania, przyśpiewki, przysłowia i pieśni zebrane przez młodzież
VI. Młodzież w programie "Poznajemy gwarę naszych dziadków"
Bibliografia

http://www.gorlice.art.pl

Tytuł: "Poznajemy gwarę naszych dziadków"
Redakcja: Anna Niemczyńska-Szurek, Barbara Wojnarska
Wydanie: I
Stron: 68
ISBN: 978-83-926-042-6-6
Wydawca: Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach
Szymbark 2008

"III. Gwara okolic Gorlic" str. 10-11
"[...]Gwara okolic Gorlic należy do dialektu małopolskiego, który jest bardzo zróżnicowany. Dialektolodzy, biorąc pewne cechy językowe poszczególnych gwar, proponowali podziały dialektu małopolskiego. Według podziału K. Nitscha (2), ojca polskiej dialektologii, interesującą nas gwarę zaliczyć należy do gwar wschodniej Małopolski, które zachowują nosówki (ą, ę), nie mają w 1. os.im końcówki -wa (nie mówi się tu idziewa) i przejścia wygłosowego ch w k (dach, nie dak, na nogach, nie na nogak). Według podziału S. Urbańczyka (3)Gorlice i okoliczne wioski leżą w pasie podgórskim, obejmującym Żywiecczyznę, Gorce, Sądecczyznę. Polemikę z tymi podziałami podjął E. Pawłowski (4). Zaliczył on interesującą nas gwarę do dialektu wschodniego, starszego, charakteryzującego się zbliżoną do literackiej realizacją samogłosek nosowych, brakiem końcówki -wa i głosowym ch, a więc w obrębie do poddialektu jasielsko-rzeszowskiego. W "Małym atlasie gwar polskich" (dwunastotomowym) jednym z punktów jest Sękowa, wieś położona 5 km na południowy-wschód od Gorlic. Poszczególne mapy przynoszą wiele ciekawych informacji na temat systemu gramatycznego i leksykalnego gwary tej wsi, a ponad to regionu. [...]
dr Barbara Grabska
(3)S. Urbańczyk "Zarys dialektologii polskiej" Warszawa 1957
(4) E. Pawłowski "Podział gwar małopolskich na tle wzajemnych wpływów gwarowych oraz nowych tendencji językowych", Rozprawy WTN VI, 1966, s.191-202
(5) "Mały atlas gwar polskich", t.I-XII, pod kierunkiem K. Nitscha i M. Karasia, Wrocław-Kraków 1957-1969"


"NATURA 2000 Ostoja Jaśliska" - lucyna - 12-01-2012 11:50 AM

W ramach projektu "NATURA 2000 w Karpatach" wydano kilkanaście broszur promujących poszczególne obszary ptasie i siedliskowe. Wśród nich jest niezmiernie interesująca książeczka "NATURA 2000 Ostoja Jaśliska", która można pobrać klikając w link umieszczony poniżej.
Ostoja Jaśliska znajduje się na terenie Beskidu Niskiego, pomiędzy dwoma przełęczami: Dukielską i Łupkowską. Dlaczego ten teren poddano ochronie. Tak o tym mówią Autorzy projektu:
"Obszar Natura 2000
Ostoja Jaśliska PLH180014
Charakterystyka obszaru
Podstawowe dane
Współrzędne geograficzne: E 21o 50? 50? N 49o 23? 58?
Powierzchnia: 29279.04 ha
Wysokość nad poziom morza: min. 337 m; maks. 856; średnio 559 m.
Pokrycie terenu
grunty orne - 6,00 %
lasy iglaste - 29,00 %
lasy liściaste - 23,00 %
lasy mieszane - 30,00 %
łąki i pastwiska - 9,00 %
tereny rolnicze z dużym udziałem elementów naturalnych - 2,00 %
złożone systemy upraw i działek - 1,00 %
własność RP w administracji Lasów Państwowych ? 60% gruntu
Rezerwaty przyrody
Kamień nad Jaśliskami (303,32 ha; 1976), Modrzyna (17,69 ha;
1953), Przełom Jasiołki (123,41 ha; 1976), Wadernik (10,72 ha;
1989), Źródliska Jasiołki (1585,01 ha; 1994), Rezerwat tysiąclecia
na Cergowej Górze (61 ha; 1963), Cisy w Nowej Wsi (2,18 ha;
1957), Bukowica (292,92 ha; 1996).
Ostoja Jaśliska to obszar położony między Karpatami Wschodnimi
i Zachodnimi, pomiędzy Przełęczami Dukielską i Łupkowską.
Do północno-zachodniej części ostoi przylega inny obszar Natura
2000 ?Dolina Jasiołki? ciągnący się aż po Jedlicze. Rzeźba terenu
ma tutaj łagodny charakter, wzniesienia nie przekraczają 1000 m
n.p.m., lokalne różnice wzniesień wynoszą 450-550 m. Najwyższe
szczyty tego obszaru to Kamień (863 m n.p.m.), Danawa (841 m
n.p.m.), Kanasiówka (823 m n.p.m.). Obszar obejmuje górne dorzecze
Jasiołki i źródliska Wisłoka we wschodniej części Beskidu
Niskiego. Rozciąga się między Barwinkiem na zachodzie a Komańczą
na wschodzie, na północy po Cergową Górę oraz Zawadkę
Rymanowską i Królik Polski.
Dla geologów szczególnie interesujące są okolice wzgórza Piotruś
(727 m n.p.m.) i Ostrej (687 m n.p.m.), także masyw Kamienia nad
Jaśliskami, gdzie znajduje się ciąg ciekawych skałek zbudowanych
z piaskowca oraz rumowiska skalne. Rzeka Jasiołka tworzy tu malowniczy
przełom. Na Górze Cergowej występują liczne jaskinie.
Przez Przełęcz Dukielską prowadzi ważny szlak migracji ptaków."
Broszura jest ładnie wydana na papierze ekologicznym, bogato ilustrowana, niezmiernie interesująca, na pewno godna polecenia.

Spis treści
- Dlaczego chronimy?
- Beskid Niski
- Obszar Natura 2000 Ostoja Jaśliska PLH180014
- Ostoja Jaśliska jako Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk ? SOOS
- Gatunki roślin występujące na obszarze Ostoi Jaśliskiej
- Gatunki zwierząt z Załącznika II Dyrektywy Siedliskowej występujące na obszarze Ostoi Jaśliskiej
- Gatunki ptaków z Załącznika I Dyrektywy Ptasiej występujące na obszarze Ostoi Jaśliskiej i chronione w granicach obszaru Natura 2000 Beskid Niski
- Zagrożenia i ochrona



Tytuł: "NATURA 2000 Ostoja Jaśliska"
Autor: Katarzyna Zając
Wydanie: I
Stron: 28
ISBN:
Wydawca: Instytut Ochrony Przyrody
Kraków 2009

Gatunki roślin występujące na obszarze Ostoi Jaśliskiej
Rośliny naczyniowe z Załącznika II Dyrektywy Siedliskowej
ponikło kraińskie Eleocharis carniolica
Największą osobliwością świata roślin Ostoi Jaśliskiej jest występowanie
ponikła kraińskiego w źródliskach Jasiołki. Było to pierwsze
miejsce w Polsce, gdzie w latach 90. ubiegłego wieku odkryto ten
gatunek. To niewielka roślina, przypominająca pospolite sitowie,
o pokroju pojedynczych zielonych pędów, zgrupowanych w kępki
i opatrzonych na czubku niewielkim ciemnym kłoskiem. Występuje
ono na nielicznych stanowiskach tylko w południowo-wschodniej
części kraju. Co ciekawe, żadne z jego stanowisk nie wydaje się
trwałe ? ponikło kraińskie występuje przeważnie na nietrwałych
siedliskach, głównie wytworzonych przez człowieka ? w koleinach
dróg, na nieużywanych składach drewna, starych miejscach eksploatacji
żwiru. Pewnie ze względu na nietrwałość siedlisk ponikło
wytwarza liczne rozmnóżki, czyli mogące się ukorzeniać maleńkie
rośliny potomne, wyrastające u podstawy kłosków na końcu pędu
ponikła. Przy użyciu tych rozmnóżek jest w stanie ciągle kolonizować
nowe miejsca w miarę jak zanikają stare.
Inne rzadkie gatunki roślin występujące w ostoi Jaśliskiej, ale nie
objęte załącznikami Dyrektywy Siedliskowej, również związane są
z siedliskami otwartymi. W ostoi występuje bardzo wiele cennych
gatunków roślin polskich Karpat; interesujące gatunki storczyków,
orlik (tym razem nie ptak ale pięknie błękitno kwitnąca roślina),
ozdobne widłaki, paprocie: pióropusznik strusi i języcznik zwyczajny,
a także znane głównie jako udomowione formy: lilia złotogłów
i ciemiężyca. Wiele uroku nadają górom wczesno wiosenne kwiaty
? wawrzynek wilczełyko i śnieżyczka przebiśnieg.





http://www.iop.krakow.pl/karpaty/public/userfiles/publishings_pdf/80.pdf


"ACTA MILITARIA MEDIAEVALIA" tom I - lucyna - 15-01-2012 07:31 AM

Ostatnio non stop odkrywam interesujące czasopisma ukazujące się na terenie Podkarpacia. Wśród nich jest rocznik historyczno-wojskowy "ACTA MILITARIA MEDIAEVALIA" wydawany przez Muzeum Historyczne w Sanoku. Ukazuje się od 2005 r., w 2011 r. wyszedł siódmy numer. Periodyk poświęcony jest nie tylko średniowiecznej sztuce wojennej ale także innym zagadnieniom np.wczesnośredniowiecznemu osadnictwu, wykopaliskom archeologicznym. Pierwszy numer to pokłosie konferencji naukowej "Sztuka wojenna na pograniczu polsko-rusko-słowackim w średniowieczu", która obyła się w Muzeum październiku 2004 r. Celem powołania do życia tego czasopisma było upowszechnienie wyników badań naukowych. Tak o tym piszą Redaktorzy we wstępie do I tomu: "Odczuwa się bowiem brak w Polsce periodyku o takim właśnie zakresie. Bardzo często szczególnie ważne odkrycia i opracowania dotyczące wymienionych zagadnień publikowane są w lokalnych, przeważnie trudno dostępnych periodykach o niskim nakładzie. Rzeczą ważną jest również przekazywanie do szybkiego obiegu naukowego źródeł najnowszych uzyskanych w trakcie coraz intensywniejszych poszukiwań archeologicznych" .
Pierwsze numery "ACTA MILITARIA MEDIAEVALIA" dostępne są w pdf na stronie Muzeum. Czasopismo skierowane jest do naukowców, miłośników militarii ale nawettacy laicy jak ja (nie znoszę historii wojskowości) znajdą tu także coś ciekawego. Mnie zainteresowały dwa artykuły poświęcone naszemu regionowi: Michała Parczewskiego "UWAGI O PRZEJAWACH WCZESNOSREDNIOWIECZNEJ AKTYWNOśCI MILITARNEJ
W PÓŁNOCNYCH KARPATACH" http://www.muzeum.sanok.pl/pdf/acta1_2.pdf,
Piotr Kotowicz "SYSTEM MILITARNY SANOKA WE WCZESNYM ŚREDNIOWIECZU" link poniżej. Prawdę powiedziawszy to czasopismo odkryłam wczoraj. Wiedziałam, że Muzeum wydaje periodyk poświęcony sprawom militarnym, nawet je przeglądałam ale nigdy nie kupiłam. Jest dość drogi, niewiele w tym roczniku jest artykułów poświęconych terenowi moich uprawnień/zainteresowań więc przede wszystkim z powodów finansowych był poza sferą moich zainteresowań. Udostępnienie w pdf całkowicie zmieniło sytuację, za chwilę zabieram się do czytania następnego artykułu "SZTUKA WOJENNA SŁOWIAN
W SWIETLE BIZANTYNSKICH TRAKTATÓW WOJSKOWYCH" http://www.muzeum.sanok.pl/pdf/acta1_1.pdf (Hmm, chyba to dziwacznie zabrzmiało w ustach osoby niezainteresowanej historią wojskowości, sama się sobie dziwię). Przyjemniej lektury!

Spis treści
1. Piotr Ł. Grotowski, Sztuka wojenna Słowian w świetle bizantyńskich traktatów wojskowych, summary (English), zdjęcia cz.-b. 5, zdjęcie kolorowe 1, rysunek 1, ss. 17

2. Michał Parczewski, Uwagi o przejawach wczesnośredniowiecznej aktywności militarnej w północnych Karpatach, summary (English), mapa 1, ss. 10

3. Radosław Liwach, Militaria z dziewiętnastowiecznych badań w Podhorcach, summary (English), zdjęć kolorowych 6, rysunki 11, ss. 23

4. Piotr N. Kotowicz, System militarny Sanoka we wczesnym średniowieczu, summary (English), mapy 9, rysunki 11, ss. 26

5. Marcin Wołoszyn, Między Wschodem i Zachodem: pochówek wojownika ze stanowiska 1 C w Gródku, pow. hrubieszowski, woj. lubelskie, summary (English), mapa 1, zdjęcie kolorowe 1, rysunki 5, ss. 19

6. Piotr Strzyż, Ruskie buławy "gwiaździste" z terenu Małopolski, summary (English), zdjęcia cz.-b. 3, rysunki 2, ss. 8

7. Jerzy Kuśnierz, Militaria z Czermna nad Huczwą. Próba rekonstrukcji sposobu ataku Tatarów na gród (w 1240 r.) na podstawie wyników dotychczasowych badań archeologicznych, summary (English), mapy 5, rysunki 4, ss. 18

8. Daniel Tereszczuk, Średniowieczne militaria proweniencji wschodniej w zbiorach Muzeum Regionalnego w Tomaszowie Lubelskim, summary (English), rysunki 3, ss. 9

9. Marcin Glinianowicz, Stan badań nad uzbrojeniem późnośredniowiecznym w Małopolsce, summary (English), zdjęcia cz.-b. 2, rysunki 15, ss. 22

Komunikaty:

Piotr N. Kotowicz, Nieznany topór późnośredniowieczny z Radymna w zbiorach archeologicznych Muzeum w Jarosławiu, summary (English), zdjęcia kolorowe 2, rysunek 1, ss. 5

Wykaz skrótów

Konferencja w Sanoku, zdjęcia kolorowe 6, ss. 2



Tytuł: "ACTA MILITARIA MEDIAEVALIA" tom I
Redakcja:Jan Machnik, Wiesław Banach, Piotr N. Kotowicz
Wydanie: I
Stron: 173
ISBN: 18954103
Wydawca: Muzeum Historyczne w Sanoku
Sanok-Rzeszów 2005


Piotr Kotowicz
"SYSTEM MILITARNY SANOKA WE WCZESNYM ŚREDNIOWIECZU"

"W najbliższej okolicy Sanoka, pow. loco, woj. podkarpackie, na obszarze zaledwie kilku kilometrów kwadratowych, zlokalizowano aż
cztery grody, tworzace jakby dwie odpowiadające sobie pary ? trepczanska i sanocka (ryc. 1). I choć grodziska te nie do końca są spójne chronologicznie, to ? jak pisze J. Ginalski ? zastanawia fakt tak bliskiego ich usytuowania, zwłaszcza że odległosc miedzy tego typu obiektami wynosiła z reguły po kilkanascie kilometrów (Ginalski 2002, 83). Jednak jak zauważył M. Dulinicz ? własny gród, a najlepiej cała ich sieć, to element niezwykle pomocny w utrzymaniu niezależności
politycznej (Dulinicz 2000, 200). W analizowanym przypadku fakt istnienia aż czterech ufortyfikowanych obiektów nie wydaje się więc być dziełem przypadkowym. W skład starszego, trepczańskiego
zespołu wchodza grodziska ?Horodna? (Trepcza, stan. 1) i ?Horodyszcze? (Trepcza,stan. 2). Młodszy, sanocki zespół tworzą
grodziska na ?wzgórzu zamkowym? (Sanok, stan. 1)?Zamczysko? (Sanok-Biała Góra, stan. 1). Prowadzone na przestrzeni ostatnich lat badania archeologiczne, a także weryfikacje zbiorów muzealnych i studia kameralne, pozwalają, jak się wydaje, spróbować nakreślić zależności zachodzące miedzy tymi obiektami1. Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie hipotez dotyczących tylko jednego elementu wśród owych zależności, a mianowicie omówienie funkcjonowania systemu militarnego Sanoka i relacji strategicznych zachodzących miedzy wszystkimi członami tego kompleksu we wczesnym średniowieczu. Oprócz danych archeologicznych pomocne nam tutaj będą także bezpośrednie i pośrednie przekazy pisane, dotyczące wczesnośredniowiecznego Sanoka oraz źródła toponomastyczne. [...]"
"1. Omówienie wyników badan archeologicznych na interesujących nas obiektach i studia nad poszczególnymi kategoriami zabytków przedstawiono w stosunkowo licznych artykułach ? patrz szczególnie Parczewski, Pohorska-Kleja 1995, 74-88 tam
wcześniejsza literatura; Zielinska 1996 ? tam wcześniejsza literatura; 2004; Ginalski 1997; 1999-2000; 2001; 2001a; 2001b;
2001c; 2002; 2003; 2003a; Gancarski, Ginalski 2001; Karwowski, Ginalski 2002; Kotowicz 2002a; 2002b; 2005; 2005b;
Ginalski, Kotowicz 2004.
2. Grody te nie musiały być jedynymi punktami stałego oporu na tym szlaku. Według E. Kowalczyk jednym z miejsc w dorzeczu
górnego Sanu, gdzie wznoszone mogły być konstrukcje blokujące szlak, może być Broniec ? nazwa używana na określenie
niewielkiej rzeczki, dopływu Osławy ? a mająca mieć powiązanie z wczesnośredniowiecznymi urządzeniami obrony stałej
o nazwie brona. Hipotetyczna brona miała blokować szlak z Węgier do Przemyśla, którego bieg wyznacza autorka wzdłuż Osławy, nastepnie dolina jej dopływu ? Osławicy, ku Przełęczy Łupkowskiej (Kowalczyk 2000, 32, ryc. 9)."


Pozostała część tekstu tu
http://www.muzeum.sanok.pl/pdf/acta1_4.pdf


"Poznaj naszą gminę Przewodnik po trasach przyrodniczo-dydaktyczych "Bobrowa Dolina", - lucyna - 20-01-2012 11:44 AM

Pogórze Przemyskie bez wątpienia należy do regionów najbardziej atrakcyjnych pod względem turystycznym w naszym kraju. Jest to region o wybitnych walorach kulturowych, przyrodniczych praktycznie nieznany szerszemu gronu Polaków. Wyjątek stanowi przepiękny zamek w Krasiczynie, Twierdza Przemyśl i pewnej mierze Kalwaria Pacławska. Warto zapoznać się z atrakcjami turystycznymi innych części Pogórza, w tym z Gminą Bircza. Umożliwia to wydany w 2004 r. przewodnik po trasach przyrodniczo-dydaktyczych "Bobrowa Dolina", "Pomocna Woda", "Kamionka" wytyczonych na ternie gminy. Wszystkie ścieżki prezentują przede wszystkim walory przyrodnicze, powstały w ramach projektu "Poznaj naszą gminę" realizowanego przez Gminę Bircza, Nadleśnictwo Bircza, Zarząd Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu.
Przewodnik jest ładnie wydany, bogato ilustrowany, zawiera mapę sytuacyjną każdej z prezentowanych ścieżek.

Trasy są prezentowane tu
http://www.bircza.pl/asp/pl_start.asp?typ=14&sub=3&menu=36&strona=1

Spis treści
Wstęp
Trasa przyrodniczo-dydaktyczna "Bobrowa Dolina"
Trasa przyrodniczo-dydaktyczna "Pomocna Woda"
Trasa przyrodniczo-dydaktyczna "Kamionka"


Tytuł: "Poznaj naszą gminę Przewodnik po trasach przyrodniczo-dydaktyczych "Bobrowa Dolina", "Pomocna Woda", "Kamionka"
Autor: Andrzej Dańko
Wydanie: I
ISBN: 83-920758-1-1
Wydawca: Gmina Bircza i inni
Bircza 2004

Trasa przyrodniczo-dydaktyczna "Pomocna Woda"
Przystanek VI
"Znajdujemy się u stóp potężnego drzewa - buka, którego obwód przekracza 4 m, a wiek 200 lat. I tu właśnie jest główny cel naszej wyprawy cudowne źródełko o nazwie "Pomocna Woda". Miejsce to już od dawna jest znane miejscowej ludności, gdyż związane jest z kultem Matki Boże, było miejscem pielgrzymek. Lokalna ludność przychodziła tu odprawiać nabożeństwa maryjne tzw. majówki, świadczy o tym umieszczona na drzewie kapliczka. Część naszej trasy biegnie właśnie takim szlakiem pątniczym od wsi Stara Bircza. W ustnych przekazach często wspomina się o cudownych właściwościach wody, wielu starych ludzi przyznaje, że po wyprawie do "Pomocnej Wody" ustąpiły im różnorodne dolegliwości... Pozostał przekaz z XIX w. o dziewczynce, która po przemyciu oczu wodą ze źródełka odzyskała wzrok... Szczególne znaczenie tego miejsca istnieje w świadomości okolicznej ludności do dziś. Jest to miejsce niedzielnych wycieczek, gdzie starsi prowadzą swoje dzieci jak niegdyś czynili to ich rodzice...a uda zdarzają się od ich wiary...
Tutaj, w cieniu konarów wiekowego drzewa warto zastanowić się nad ogromnym znaczeniem, jaki ma dla człowieka możliwość obcowania z przyrodą. Może warto, gdzieś wśród leśnych odstępów zostawić swoje codzienne problemy, napić się wody z cudownego źródełka i zejść w dolinę z nowym zapałem do życia..."


"Przewodnik Rowerem po Ziemi Przemyskiej" - lucyna - 22-01-2012 07:09 PM

W 2010 r. Urząd Miejski w Przemyślu kolejny przewodnik, tym razem promujący trasy rowerowe wytyczone wokół Przemyśla. Muszę przyznać iż jest to naprawdę bardzo ciekawa i stojąca na wysokim poziomie zarówno merytorycznym jak i wydawniczym książeczka, połączenie przewodnika z atlasem. Autorzy przedstawiają 21 tras o różnym stopniu trudności, długości, także te przeznaczone pod rower górski. W przewodniku podane są: długość, stopień trudności, ogólne informacje dotyczące danej wycieczki, krótka charakterystyka mijanych atrakcji turystycznych, w tym miejscowości, do każdego opisu dołączona jest mapa ilustrująca przebieg szlaku rowerowego w terenie. Książeczka jest uzupełniona o krótki opis wybranych fortów przemyskich. Przewodnik jest bardzo bogato ilustrowany. Ma format kieszonkowy, kołonotatnik, dobry nabłyszczony papier, foliowana okładka, taki kształt umożliwia bezproblemowe korzystanie z przewodnika w terenie. Wydanie "Przewodnik Rowerem po Ziemi Przemyskiej" jest dofinansowywane przez Urząd Miejski w Przemyślu, książkę można nabyć w wielu punktach m.in. w informacjach turystycznych, kasach muzealnych, księgarniach za niewielkie pieniądze, kosztuje od 10 do 18 zł.

Spis treści

Wstęp i przydatne informacje
Dzieje Przemyśla i ziemi przemyskiej
Warto zobaczyć w Przemyślu

Wycieczka nr 1 Przemyśl-Krówniki-Jaksmanice-Rożubowice-Stanisławczyk-
Malhowice-Hermanowice-Przemysl

Wycieczka nr 2 Przemyśl-Hermanowice-Sierakośce-Nowe Sady-Nowosiółki Dydyńskie- Sólca-Fredropol-Grochowce-Pikulice-Przemyśl

Wycieczka nr 3 Przemyśl-Pikulice-Grochowce-Darowice-Kłokwice-Aksamice-Koniusza-Brylice-Wapielnica-Kruhel Wieki-Przemyśl

Wycieczka nr 4 Przemyśl-Hermanowice-Młodowce-Kłokowice-Aksmaice-Koniusza-Brylice-Wapielnica-Kruhel Wielki-Przemyśl

Wycieczka nr 5 Przemyśl-Krówniki-Jaksmanice-fort XV Borek-rezerwat przyrody "Szachownica"-Hurko-Hureczko-Przemyśl

Wycieczka nr 6 Przemyśl-Krówniki-Siedliska-Jaksmanice-Łuczyce-Nehrybka-Przemyśl

Wycieczka nr 7 Przemyśl-Ujkowice-Batycze-Hnatkowice-farma wiatrakowa-Orzechowce-Ujkowice-Przmyśl

Wycieczka nr 8 Przemyśl-Buszkowice-Żurawica-Żurawica Rozrządowa-Małkowice-Niziny-Sośnica-Walawa-Wyszatyce-Bolestrazyce-Przemyśl

Wycieczka nr 9 Przemyśl-Wyszatyce-Torki-Leszno-Nakło-Starzawa-Nakło-Chałupki Dusowskie-Niziny-Walawa-Żurawica-Przemyśl

Wycieczka nr 10 Przemyśl- Wapowce-Dolina Hołubli-Góra Bukowy Garb-Góra Karczmarkowa-Przemyśl

Wycieczka nr 11 Przemyśl-Kuńkowce-Łętownia-Bełwin-Średnia-Helusz-Wola Węgierska-Bełwin-Łętownia-Przemyśl

Wycieczka nr 12 Przemyśl-Wapowce-Korytniki-Krasice-Olszany-Rokszyce-Zalesie-Prałkowce-Przemyśl

Wycieczka nr 13 Przemyśl-Kuńkowce-Łętownia-Bełwin-Wola Mackowska-Wola Rokietnicka- Tuligłowy-Rokietnica-Maćkowice-Ujkowice-Przemyśl

Wycieczka nr 14 Przemyśl-Buszkowice-ujście Wiaru do Sanu-Buszkowiczki-Bolestraszyce-Żurawica-Buszkowice-Przemyśl osiedle Monte Cassino-Przemyśl

Wycieczka nr 15 Przemyśl-Kuńkowce-fort VII 1/2 Tarnawce-żwirownia-Ostrów-Przemyśl

Wycieczka nr 16 Przemyśl-Dybawka Dolna-Tarnawce-Krsiczyn-Korytniki-Wapowce-Przemyśl

Wycieczka nr 17 Przemyśl-Wapowce-Reczpol-Krasice-Krasiczyn-Przemyśl

Wycieczka nr 18 Przemyśl-wzdłuż pierścienia wewnętrznego Twierdzy Przemyśl

Wycieczka nr 19 Przemyśl-Krzywcza-Babice-Nienadowa-Dubiecko-rezerwat "Broduszurki"-Iskań-Bachów-Chyrzyna-Chołowice-Mielnów-Krasiczyn-Przemyśl

Wycieczka nr 20 Wzdłuż pierścienia zewnętrznego Twierdzy Przemyśl - trasa północna

Wycieczka nr 21 Wzdłuż pierścienia zewnętrznego Twierdzy Przemyśl - trasa południowa

Opis krajoznawczy wybranych fortów Twierdzy Przemyśl

Tytuł: [/b]
Autor: Jan Paradysz, Dariusz Hop
Opracowanie kartograficzne map: Jacek Majerczak, Sebastian Borkowski
Wydanie: I
Stron: 160
ISBN: 978-83-931906-1-6
Wydawca: Urząd Miejski w Przemyślu
Przemyśl 2010

"Wycieczka nr 21
Wzdłuż pierścienia zewnętrznego Twierdzy Przemyśl - trasa południowa
Długość trasy 48,8 km
Ocena trudności: trudna
Warto zobaczyć: obiekty militarne pierścienia zewnętrznego Twierdzy Przemyśl.
Ogólna charakterystyka wycieczki:
Jest to wycieczka polecana przede wszystkim miłośnikom architektury militarnej. Prowadzi południowym fragmentem pierścienia zewnętrznego Twierdzy Przemyśl. W przeważającej części trasa przebiega po płaskim, jednak miejscami czekają także strome podjazdy. W większości trasa prowadzi gruntowymi drogami fortecznymi, a miejscami także drogami asfaltowymi o małym natężeniu ruchu samochodowego.

Opis trasy
0,0 km - Startujemy z parkingu przy sztucznym lodowisku na ulicy Sanockiej obok fortecznej Bramy Sanockiej Dolnej. Po wyjeździe z parkingu skręcamy w prawo i jedziemy przez Prałkowce, za którymi wjeżdżamy do Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego. W Dybawce Dolnej (5,2 km) rozpoczyna się pierwszy wyraźny podjazd na trasie. Na kulminacji wzniesienia (6,6 km) skręcamy z asfaltu w lewo na kamienną drogę. W tym miejscu rozpoczyna się czarny szlak forteczny. Droga, w którą skręcaliśmy, łagodnie się wznosi. Podjazd kończy się skrzyżowaniem dróg żwirowych (7,6 km). Droga w prawo prowadzi w kierunku Zalesia i Olszan. My skręcamy w lewo i po 300 m jeszcze raz w lewo, jadąc lekko pod górę wzdłuż ogrodzenia w stronę lasu. Po dotarciu do lasu (6,0 km) skręcamy w prawo i jedziemy za znakami szlaku drogą terenową, po opadach deszczu często błotnistą. [...]"


"Baza ludzi z mgły" - lucyna - 28-01-2012 11:09 AM

Siekierezada w Cisnej - to temat rzeka. Kultowa knajpa, siedlisko zakapioryzmu, główny punkt wielu programów turystycznych, miejsce opowieści i koncertów bieszczadników, galeria-mordownia itd., itd. Tam nawet czasami dobrze karmią, ostatnio pojawiło się piwo "Siekierezada" ponoć dobre, posmak miodu. Niewiele osób wie, że za Siekierą jest coś w rodzaju muzeum czyli "Garaż", gdzie znajduje się niezła kolekcja samochodów i to nie byle jakich. Znawcy tematu są zachwyceni. Jeszcze mniej osób wie, że Rafał Dominik (autor dwóch tomików bieszczadzkich opowiadań) wydał broszurkę "Baza ludzi z mgły" w której przedstawia w zabawny sposób swoje skarby. Nie przepadam za Jego twórczością, to nie moje klimaty ale opowieści o samochodach przeczytałam od deski do deski w ciągu jednego powrotu z pracy do domu. Częściowo w autokarze i to rechocząc do mikrofonu. Gościom (to była z tego co pamiętam świetna grupa "wykształciuchów" chorych na Bieszczady) opowieści niezmiernie podobały się. Większość z nich jest prezentowana na stronie Siekiery, link poniżej. Moim zdaniem to skarbnica wiedzy o Bieszczadach, takiej prezentowanej spod stolika w barze, przy ognisku. Bieszczadzkie życie, to prawdziwe, nie komercyjne wylewa się z kart broszury. Warto zapoznać się z nim, te opowieści są autentyczne.
Broszurę otrzymałam od Agnieszki Słowik-Kwiatkowskiej w Jej galerii znajdującej się nad Siekierezadą. W czasie mojego ostatniego pobytu w owej galerii (wyszłam z obrazem na który nie było mnie stać, płaciłam w ratach, przepiękny koń wisi na ścianie obok książek) widziałam jeszcze kilka egzemplarzy tej książeczki, w innych miejscach raczej jest niespotykana. Każdemu opowiadaniu towarzyszy czarno-białe zdjęcie pojazdu.
Zapraszam do lektury!

http://siekierezada.pl/pod/garaz.html

Spis treści
Dodge WC-51
Dodge WC-53 Carryalls
Dodge Ambulans WC-54
Dodge Command Car WC-56
Dodge WC-63
Chevrolet C-60 Canada
Ford Burma GTB
Gaz 67 "Czapajew" Katalog części
GMC 353 Airborn
International m-2-4
Studebaker US-6

Tytuł: "Baza ludzi z mgły"
Autor: Rafał Dominik
Wydanie: I
Strona: 35
ISBN:
Wydawca: Rafał Dominik?
Cisna 2011

"Dodge WC-51"
"Jeśli są nieśmiertelne pojazdy, prawie perpetum mobile, to "doczka" może śmiało stawać w szranki do tego tytułu, pierwsze informacje historyczne o tym typie samochodu w Bieszczadach pochodzą z nieudanej wycieczki generała Świerczewskiego z Baligrodu do Cisnej, telepali się żwirówką dwoma dodgeami i studebakerem. Nie dojechali, nie dla tego, że złapali kapcia, ale dlatego, że generał złapał kulę i padł w Jabłonkach. Następne ślady tych pięknych, charakterystycznych opon pojawiły się w pięćdziesiątych latach, "doczki" zaprzęgnięto do roboty w państwowych przedsiębiorstwach. Nie było szofera, który psioczyłby na ten cud techniki, nie było osobnika, który śmiałby krytykować coś, co się nie psuło, jeśli było dobrze naoliwione i zadbane, pojazdy te wytłukły się na państwowym garnuszku i w końcu lat sześćdziesiątych łaskawie poszły w ręce ludu. W Cisnej "prywaciarze" używali "doczki" przy zwózce drewna z lasu, taką "doczkę" zakupił mój ojciec, taką też jeżdżę ja i pewnie pojeździ jeszcze następne pokolenie. 3/4-ówka służyła w ciśniańskiej straży pożarnej (pierwszy mechaniczny, bojowy wóz tej szacownej instytucji)-w czerwonym też jej do twarzy. Udokumentowane ślady opon "military" dodgeów w Cisnej odciśnięte w bieszczadzkiej glinie królują już ponad 60 lat, o tą szczytną tradycję dbam dzisiaj osobiście, w Cisnej ma być "doczka" i już! Jak mnie zabraknie - pamiętajcie, za wszelką cenę utrzymajcie 3/4-ówkę we wsi, bo to już nieodłączny element naszej historii!

Po wojnie Poczta Polska dowoziła z Leska listy i paczki dodgem WC-51, służba zdrowia w Lesku użytkowała ambulans, czyż to nie piękne? (Ludzie, dajcie mi taką posadę szofera dodgea, a sumiennie będę ją wykonywał przez wiek cały). Pamiętający ten improwizowany, pocztowy wóz miło sobie wspominają te czasy, razem z listami i paczkami jeździli ludzie z Cisnej i do Cisnej (na pakę można upchać dziesiątkę osócool.gif, jeździły barany i kozy, bo "doczka" to taki pojazd, na który jeśli tylko coś zdołasz upchać to na pewno pojedzie i ten głuchy pomruk szóstki - dolniaka, czysta poezja, napędzana etyliną. Na dodgu WC-51 bawiłem się jako kilkuletni bachor, ojciec zakupił go z ciśniańskiej stodoły i własnymi siłami przywrócił do stanu jezdnego. W zimę stulecia dowoził mnie i siostrę do szkoły (bo wszystko zaniemogło, ale nie dodge). Mogę śmiało powiedzieć, że "doczka" to moja najbliższa rodzina, woziła pustaki na budowę i siano dla krowy, deski na szopę, drewno na opał z lasu, jechało się nią na grzyby i nad rzekę po kamień i żwir. Ludzie! k....a mać, bez dodga życie byłoby niemożliwe.... moje życie...."


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - Stasiu - 28-01-2012 11:16 AM

A ja zawsze myślałem, że w Bieszczadach nie idzie żyć bez konia huculskiego. uhm No i widzicie, jak człowiek żyje w niewiedzy i jeszcze na stare lata musi się uczyć. Toungue To znaczy, że Bieszczady nie podziwia się z siodła wierzchowca, ale siodełka dodgea. Smile


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 28-01-2012 07:01 PM

Stasiu napisał(a):
A ja zawsze myślałem, że w Bieszczadach nie idzie żyć bez konia huculskiego. uhm No i widzicie, jak człowiek żyje w niewiedzy i jeszcze na stare lata musi się uczyć. Toungue To znaczy, że Bieszczady nie podziwia się z siodła wierzchowca, ale siodełka dodgea. Smile

Panie, hucułki to już już historia. Ale za to jaka piękna. Na facebooku znalazłam cudne zdjęcie
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=342383882453010&set=a.128579483833452.16908.100000442025867&type=3&theater


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - Stasiu - 28-01-2012 08:42 PM

I temu ja mówię romantyczna rodzinna wycieczka. ok


"Transgraniczny szlak rowerowy "Beskidzkie Muzea" - lucyna - 31-01-2012 03:13 PM

Dziś przeglądnęłam zawartość "słowackiej" półki, jestem zdegustowana. Kupiłam kilka przewodników ale okazały się mierne, nie wiem czy jest sens je przedstawiać. Zdecydowanie bardziej interesujące są wydawnictwa projektowe. Jednym z nich jest na poły komercyjny przewodnik "Transgraniczny szlak rowerowy Beskidzkie Muzea"
Szlak został wytyczony m.in. przez Lokalną Organizację Turystyczną "Beskid Niski", Powiat Krośnieński, Urzędy Obwodowe Okresów: Świdnik, Stopkov i Humenne. Trasa wiedzie pograniczem polsko-słowackim, wschodnią częścią Beskidu Niskiego i Pogórza, tworzy pętlę 321 kilometrową (13 tras) prezentuje 21 placówek muzealnych o różnej atrakcyjności turystycznej. Szlak rowerowy jest przygotowany dla przeciętnego turysty rowerowego, biegnie dobrymi drogami aczkolwiek mało uczęszczanymi drogami, większość ma nawierzchnię asfaltową. Po tronie polskiej jest oznakowany tablicami informacyjnymi znajdującymi się placówek muzealnych i tabliczkami kierunkowymi z napisem "Beskidzkie Muzea".
http://www.beskidniski.org.pl/rowery/index.php
Przewodnik jest interesujący, bogato ilustrowany, praktyczny, ma bardzo przejrzysty układ. Jest to wydawnictwo trójjęzyczne: polsko-słowacko-angielskie. Przewodnik prezentuje 13 tras opisanych w skrótowy sposób - podano długość poszczególnych odcinków z podziałem kilometrażowym na drogi asfaltowe, szutrowe i polne, profil trasy, atrakcje turystyczne na szlaku i wizytówki 21 placówek muzealnych (dane teleadresowe, godziny otwarcia, ceny biletów, czas zwiedzania, dostępność przewodnika, charakterystykę poszczególnych wystaw stałych. Do każdej trasy dołączono mapkę z jej przebiegiem, zdjęcia mijanych atrakcji, muzealne wizytówki są ozdobione ciekawymi fotografiami.
Miękka okładka na spirali, gruby papier, dobre zdjęcia, liczne mapki to jego atuty. Moim zdaniem to jeden z najlepszych i najbardziej przejrzystych przewodników po naszym regionie.

Spis treści
Transgraniczny szlak rowerowy "Beskidzkie Muzea"
Krosno-Kamieniec-Odrzykoń
- Muzeum Podkarpackie w Krośnie
- Muzeum Rzemiosła w Krośnie
- Muzeum Misyjne Sióstr Klawerianek w Krośnie
- Muzeum Motoryzacyjne w Krośnie
- Muzeum Zamkowe Kamieniec
- Muzeum Wsi w Odrzykoniu
Odrzykoń-Żarnowiec
- Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu
Żarnowiec-Kopytowa
- Muzeum Kultury Szlacheckiej - Dwór w Kopytowej
Kopytowa-Bóbrka
- Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazownictwa im. Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce
Bóbrka-Dukla
- Muzeum Historyczne - Pałac w Dukli
Dukla-Olchowiec
- Zabytkowa Chyża Łemkowska w Olchowcu
Olchowiec-Zyndranowa
Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej
Zyndranowa-Barwinek-Svidnik
- Muzeum Kultury Ukraińskiej w Świdniku
Główna Ekspozycja Kultury i Historii
- Galeria Dezidera Millyho w Świdniku
- Skansen w Świdnku
- Muzeum Wojskowe w Świdniku
Svidnik-Medzilaborce
- Muzeum Sztuki Nowoczesnej Andy Warhola w Medzilaborcach
Medzilaborce-Rymanów
- Izba Regionalna w Rymanowie
Rymanów-Miejsce Piastowe
- Muzeum Misyjne Sióstr Michalitek w Miejscu Piastowym
- Muzeum Bł. Bronisława Markiewicza w Miejscu Piastowym
Miejsce Piastowe-Krościenko Wyżne
- Iza Muzealne w Krościenku Wyżnym
Krościenko Wyżne - Krosno



Tytuł: "Transgraniczny szlak rowerowy "Beskidzkie Muzea"
Redakcja: Elżbieta Sikorska
Wydanie: I
Stron: 132
ISBN: 978-83-89688-92-7
Wydawca: Muzeum Historyczne - Pałac w Dukli
Krosno 2007

"Svidnik-Medzilaborce
Z Muzeum Wojskowego szlak wraca do ronda, skręca w prawo na Mestisco, przed Rakovcikiem skręca w lewo na drogę nr E 371, potem w kierunku Stropkova, stamtąd przez Bukovce, Havaj, Krasny Brod, do Medzilaborec.

Atrakcje turystyczne przy trasie
- w Świdniku" Muzeum Kultury Ukraińskiej, Galeria Dezidera Milyho, Skansen, Muzeum Wojskowe
- w Stropkovie: gotycki kościół z XIV w. będący częścią stropkowskiego zamku, z barakowym wnętrzem, cenne ołtarze, kościół i klasztor franciszkanów z 1673 roku - miejsce pobytu bł. księcia Metodego Dominika Tricka - męczennika wiary, kapliczki, barokowe rzeźby, secesyjna kuria, ZOO-park,
w Bukovcach: neobarokowa cerkiew p.w. św. Dymitra z roku 1891 z bogato zdobionym ikonostasem,
- w Bukovej Horce: miejsce pielgrzymek - klasztor Bazylianów,poważnie zniszczony w czasie I wojny światowej, zlikwidowany w latach 50., cerkiew i kaplica z roku 1742,
- w Krasnym Brodzie: ruiny monastyru z XIV wieku z cudowną ikoną Matki Boskiej, klasztor Bazylianów,
- w Medzilaborcach: Muzeum Sztuki Nowoczesnej Andego Warhola, cerkiew prawosławna św. Ducha wybudowana w stylu staroruskiego renesansu, cerkiew grekokatolicka św. Bazylego Wielkiego, wybudowana pod koniec XVIII w., miniskansen Warhol village."


"Wola Michowa i Dolina Górnej Osławy w Bieszczadach" - lucyna - 05-02-2012 08:18 AM

Przede mną bardzo skromnie wydana mapa "Wola Michowa i Dolina Górnej Osławy w Bieszczadach" w skali 1:50 000 - jedna z pierwszych map toponomastycznych regionu. Swoim zasięgiem obejmuje pogranicze Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Tak o tym pisze Wojciech Krukar charakteryzując środowisko geograficzne: "Mapa obejmuje dorzecze górnej Osławy - największej po Sanie rzeki polskich Bieszczadów. Jest to pd-zach. fragment tych gór, centrum którego stanowi rozległe obniżenie Woli Michowej. Obniżenie to otoczone jest wysokimi wzniesieniami Wysokiego Działu i pasma granicznego. Na wschodzie zamyka je Przełęcz Prislip (Przysłup)(746 m), która łączy oba pasma.
Najwyższe grzbiety zbudowane są z twardych piaskowców ciśniańskich (z okresu górnej kredy). Wzniesienia układają się w regularne ciągi związane z budową geologiczną: 1. główny grzbiet Wysokiego Działu (Chryszczata-Jaworne-Wołosań-Osina, 2. szczyty wyrastające z w grzbietach bocznych (Maguryczne-Krąglica-Dił-Wierchowina-Feliszówka)i dwa ciągi na pd. od Woli Michowej, 3. Hyrlata-Matragona-Kiczera-Szczyciska-Feszów oraz 4. główny grzbiet pasma granicznego - tzw. Beskid ze szczytami: Marcza Pasika-Wysoki Groń-Gmyszów Wierch-Rydoszowa-Cernin. Obniżenie Woli Michowej tworzą mniej odporne skały (tzw. warstwy krośnieńskie) - cienkoławicowe piaskowce i łupki powstałe w oligocenie."
Mapa dwustronna, na jednej znajduje się właściwa mapa, a na drugiej cześć opisowa i reedycja fragmentów mapy "Wola Michowa na austriackiej mapie 1:25 000 (stan z 1895) [przedruk WiG z lat dwudziestych] i "Wola Michowa na austriackiej mapie 1:75 000 powiększone do skali 1:25 000 stan sprzed 1914 r. Na północ od stacji widoczny rynek miasteczka".
Część opisowa obejmuje:
Środowisko geograficzne
Opis miejscowości dorzecza górnej Osławy
(obejmuje również miejscowości dziś nieistniejące)
Balnica
Duszatyn
Łupków
Nowy Łupków
Maniów
Osławica
Radoszyce
Smonik (n.Osławą)
Szczerbanówka
Wola Michowa
Zubeńsko
Fragment "Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego "
Wola Michowa

Bardzo ciekawy artykuł Wojciecha Krukara lektura obowiązkowa Wink
http://www.porozumieniekarpackie.pl/116,a,nazwy-terenowe-bieszczadow-zachodnich-i-beskidu-niskiego.htm



Tytuł: "Wola Michowa i Dolina Górnej Osławy w Bieszczadach"
Redakcja: Piotr Kamiński, nazewnictwo: Wojciech Krukar
Skala: 1:50 000
Wydanie:
ISBN: 83-86240-08-3
Wydawca: PiTR Kartografia
Warszawa 1995

"ZUBEŃSKO (łem.Zubeńsk) Wieś całkowicie wyludniona i zniszczona. Zachował się jedynie cmentarz.
* Wieś królewska, założona na prawie wołoskim nad strumieniem spływającym z głównego grzbietu do potoku Smolniczek będącego dopływem Osławy. Przywilej lokacyjny wydał w 1549 r. starosta sanocki Piotr Zborowski na ręce zasadźcy Jaczka, pochodzącego ze Smolnika. Nowy kniaź otrzymał jeden łan gruntu. Teren pod założenie wsi wycięto z wsi Smolnik.
Lustracja z 1565 r. przynosi nam informacje o powolnym zasiedleniu tej wsi, leży ona bowiem "przy lesiech wielkich, przetoż dopiero od lat sześci poczęli się tam ludzie nad tem potokiem Subieński rzeczonym sadzić, którzy wymierzyli sobie na ten czas łanów pięć". W 1627 r.uprawiano już we wsi 12 łanów, ale po najeździe Rakoczego liczba ich spadła do trzech.
W czasie zaborów wieś włączono do rządowych dóbr kameralnych i sprzedano. Ok. 1830 r. właścicielką wsi była Ludwika Rosowska. Pod koniec XIX w. tutejszy majątek po parcelacji nabyli chłopi
W 1921 r. wieś liczyła 59 domów i 355 mieszk. (348 grekokatolików i 7 mojż). Stała tu drewniana grekokatolicka cerkiew filialna pw. św. Mikołaja, zbudowana prawdopodobnie w 1789 r.
Stanisław Kryciński."


"Karmel zagórski" - lucyna - 11-02-2012 08:43 AM

Dziś chciałabym przedstawić Wam ciekawą broszurkę, jedną z najbardziej poszukiwanych przez miłośników regionu. "Karmel zagórski" Stefana Stefańskiego to jedne z pierwszych opracowań dotyczących ruin klasztoru Ojców Karmelitów Bosych w Zagórzu, jednego z najciekawszych zabytków na naszym terenie. W czasie, gdy powstawała ta książeczka prawie nieznanego nie tylko w kraju, ale i w regionie. Na początku 90.lat ruiny ulegały dalszemu procesowi niszczenia, z tego co pamiętam były miejscem, gdzie wysypywano śmieci. Na szczęście to uległo zmianie, zabytek jest w coraz lepszym stanie, w dobie internetu został dobrze wypromowany. Po siermiężnym okresie pozostała pamiątka, broszurka o której rozmawiamy. Ciekawa córa swego czasu, bardzo skromnie wydana mimo tego, że zawiera bardzo dużo zdjęć. Czarno-białe fotografie zdobią zarówno treść jak i są częścią składową wkładki z ilustracjami. Oprócz nich w książeczce znajdują się plany, rzuty, ryciny i archiwalne fotografie, które podnoszą wartość merytoryczną publikacji.
Książeczka nie do zdobycia od lat, swój egzemplarz dostałam dawno temu (byłam młodym stażem przewodnikiem)od przemiłych pracowników UG w Zagórzu. Pani od promocji oddała mi swój egzemplarz abym mogła dobrze przygotować się do oprowadzania po ruinach i Zagórzu.

Spis treści
1. Słowo od autora
2. Przeszłość i teraźniejszość Zagórza
3. Dzieje Karmelu Zagórskiego
4. Opis wzgórza i kościoła
5. Rys biograficzny o. Józefa OCD
6. Zakończenie
7. Bibliografia
8. Ilustracje

Ciekawy artykulik o Karmelu
http://zagorz.pl/wizytowka.php4

Tytuł: "Karmel zagórski"
Autor: Stefan Stefański
Wydanie: II
Stron: 32
ISBN:
Wydawca: Zarząd Oddziału PTTK w Sanoku
Sanok - Zagórz 1993

"Niestety piękny Karmel zagórski po raz pierwszy uległ pożarowi 29 listopada 1772 r., kiedy wojska rosyjskie pod dowództwem płk. Drewitza oblegały klasztor, pragnąc wyprzeć broniących się konfederatów barskich. Ostrzeliwanie klasztoru spowodowało pożar, który wyrządził wielkie szkody w zabudowaniach, m.in. w kościele i klasztorze.
W tym miejscu należy wspomnieć, że na terenie ziemi sanockiej już trzy lata wcześniej działał oddział konfederatów barskich, w którym naczelnikiem był m.in. jeden z twórców Konfederacji Franciszek Pułaski, brat stryjeczny Kazimierza. Franciszek w walce z oddziałem Drewitza został ranny w czasie potyczki we wsi Hoszów k. Ustrzyk Dolnych. Przywieziony został do zamku leskiego, gdzie był leczony. Zmarł z ran 18 VI 1769 r. i pochowany został pod kościołem w Lesku. Mówi o tym tekst na tablicy pamiątkowej ufundowanej w tymże kościele hr. Edmunda Krasickiego w1869 r.
Po spaleniu się kościoła i klasztoru cały obiekt został odbudowany z wielkim trudem, ale już nigdy nie osiągnął swojej dawnej świetności."


"Stosunek do Polaków na ziemiach południowo-wschodniej II Rzeczpospolitej" - lucyna - 26-02-2012 04:34 PM

Forumowe losy zmusiły mnie do zapoznania się z książką Aleksandra Kormana "Stosunek do Polaków na ziemiach południowo-wschodniej II Rzeczpospolitej", czytałam ją wbrew sobie, do tej pory czuję niesmak. Jest to publikacja specyficzna, przesączona demagogią, ideologią, propagandą, odbieram ją jako nacjonalistyczną gadzinówkę. To nie jest też książka historyczna lecz wydawnictwo z dziedziny, którą coraz częściej określa się jako polityczną historię, narzędzie służące prezentacji poglądów politycznych ukrytych pod płaszczykiem pokazywania zdarzeń historycznych. "Stosunek do Polaków na ziemiach południowo-wschodniej II Rzeczpospolitej" nie jest oparta w materiale źródłowym, autor nie weryfikuje źródeł, gra na emocjach czytelnika, fakty miesza z opiniami, dopuszcza się przekłamań i manipulacji. Książka jest rozwinięciem referatu wygłoszonego 17.10.1997 r.na sesji naukowej organizowanej przez Polską Akademię Nauk i Uniwersytet Warszawski. Ta informacja bardzo zaskoczyła mnie, moim zdaniem nie jest to nawet publikacja popularno-naukowa. Przeanalizowałam bibliografię, książka wydana w 2002 r., mimo to spodziewałam się, że autor oprze się na innym materiale. Wśród wymienionych książek jest i skompromitowane wydawnictwo autorstwa Artura Baty "Bieszczady w ogniu" i wiele prac Edwarda Prusa.
To minusy, plusów doszukuję się z trudem. Na pewno są nimi archiwalne zdjęcia.

O książce i zbrodniach UPA rozmawiamy tu http://www.historycy.org/index.php?showtopic=89692&st=0

Spis treści
Wstęp
Od autora
1. Samozwańcza UPA
2. Małopolska Wschodnia, a nie "Zachodnia Ukraina"
3. Rebelia nielojalnych obywateli polskich
4. Wirtuozeria banderowskich zbrodni i gwałtu - co najmniej 362 metody tortur
5. Banderowskie zbrodnie ludobójstwa
6. Polska Samoobrona
7. Straty osobowe
8. Straty materialne
9. Armia - termin propagandowy
10. Wyrok Sądu Najwyższego na UPA
11. "Rizun" - to członek OUN-UPA?
12. Rizuństwo, a ruch "narodowo-wyzwoleńczy"
13. Podżeganie do zbrodni ludobójstwa
14.Znikanie dokumentów zbrodni banderowskich
15. Nadużywanie swobód demokratycznych w Polsce
16. Fałszowanie historii Kresów Wschodnich
17. Infiltracja członków OUN-UPA do plskich władz
18. Groźba odradzania się baderowskiego ekstremalnego szowinizmu
19. Apel ukraińskich parlamentarzystów w Kijowie o osądzenie zbrodni OUN-UPA i innych przez Trybunał Międzynarodowy
20. Stanowisko redakcji ukraińskiego tygodnika "Nasze Słowo"
21. Rzekome krzywdy przedwojenne i wojenne
22. Pojednanie, czy zbliżenie polsko-ukraińskie?
23. Moralna odpowiedzialność za ludobójstwo
24. Zestawienie 362 metod tortur stosowanych przez UPA na Polakach
25. Wybrane źródła dokumentalne i fotograficzne na temat zbrodni ludobójstwa dokonanej przez UPA na Polakach w latach 1939-1948
Świadectwa - Dowody zbrodni. Dokumenty i Fotografie
A/ Wybrane Dokumenty
B/ Wybrane Fotografie
Indeks skrótów
Indeks nazw geograficznych
Summary
Zusammenfassung
Razjume (powinna być cyrylica)

Tytuł: "Stosunek do Polaków na ziemiach południowo-wschodniej II Rzeczpospolitej"
Autor: Aleksander Korman
Wydanie:
Stron: 162
ISBN: 83-85829-34-2
Wydawnictwo: Nortom
Wrocław 2002

Wstęp Prof. dr. hab. Edward Prus
"[...] Skąd się tacy biorą? Ci wszyscy Kuronie, Drozdy, Motyki? - Niejeden zadaje sobie pytanie, ale jak zawsze nie otrzymuje satysfakcjonującej odpowiedzi. Banderowski skandal związany z uniemożliwieniem po raz kolejny otwarcia odnowionego Cmentarza Orląt Polskich przez prezydentów Polski i Ukrainy, z ust Jacka Kuronia otrzymał pochwałę. Pochwalił on też - nie po raz pierwszy - bohaterską UPA, a to z tego powodu że była - jak on - antypolsko nastawiona. Zwyrodnialców mordujących na ponad trzysta sposobów nazywa się bohaterami i udaje ,że nic nie wie o mordowaniu przez UPA
ludności polskiej. Ten samozwańczy autorytet moralny od zupy zwyczajnie kłamie; za kłamstwo obiecano mu honorowe obywatelstwo Lwowa dla jeszcze większego pohańbienia Narodu Polskiego. Kłamstwo to także zostało zawarte w Kuroniowym "słowie" skierowanym do uczestników konferencji krasiczyńskiej (kwiecień 2002, z udziałem wyselekcjonowanych historyków (ale nie fachowców), poświęconej Operacji Wisła. Czy aby nie to "słowo" zainspirowało powstanie w Polsce banderowskiego sprzysiężenia tajnego ODWET? Co to za prokuratura i gdzie są polskie służby specjalne?
Jest jeszcze jeden, pożal się Boże historyk, Grzegorz Motyka, któremu czytelnicy londyńskiego "Głosu Emigracji" (za kłamstwa i fałszerstwa) swoje najwyższe oznaczenie, czyli Ośle uszy. Ostatnio znowu doszło do skandalu, jaki wydarzył się na Uniwersytecie Szczecińskim, gdzie tamtejsza Rada Wydziału, wprowadzona w haniebnie w błąd, dopuściła do kolokwium habilitacyjnego, kolejnego historycznego fałszerza Romana Drozdę.
Autor tych zdań wielokrotnie przestrzegał IPN przed tymi fałszerzami, p raz ostatni w kwietniu 2002 r. Ostrzeżenia te są głosem wołającym na puszczy, co przekonuje myślących Polaków, że Polski w Polsce jest niewiele. [...]

24. Zestawienie 362 metod tortur stosowanych przez UPA na Polakach

"Zestawienie 362 metod tortur fizycznych, a także psychicznych, stosowanych wobec Polaków przez terrorystów OUN i UPA oraz innych ukraińskich szowinistów w latach II wojny światowej 1939-1945 i po jej zakończeniu na południowo-wschodnich ziemiach II RP, będących pod okupacją sowiecką i niemiecką.
Ze względu na brak powszechnej znajomości tych okrucieństw w społeczeństwie polskim oraz mając na uwadze pedagogikę społeczną, wymieniono szczegółowo niektóre przypadki stosowanych - przez terrorystów OUN-UPA - w praktyce tortur fizycznych i okrucieństw oraz tortur psychicznych wobec kobiet, dzieci i starców, jakie stwierdziłem w wyniku wieloletnich prac badawczych, udokumentowanych źródłowo:
1. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy.
2. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie).
3. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy.
4. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło.
5. Wyrzynanie na czole "orła".
6. Wbijanie bagnetu w skroń głowy.
7. Wyłupywanie jednego oka.
8. Wybieranie obu oczu.
9. Obcinanie nosa.
10. Obcinanie jednego ucha
11. Obrzynanie obydwu uszu.
12. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha.
13. Obrzynanie warg.
14. Obcinanie języka.
15. Pieczenie żywcem w piecu chlebowym.
16. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz.
17. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty.
18. Wybijanie zębów.
19. Łamanie szczęki.
20. Rozrywanie ust od ucha do ucha.
21. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar.
22. Podcinanie szyi nożem lub sierpem.
23. Zadawanie ciosu siekierą w szyję.
24. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy.
25. Skręcanie głowy do tyłu. [...]

Świadectwa - Dowody
B. WYBRANE FOTOGRAFIE (mój dopisek, zdjęcie przedstawia pomordowane dzieci Marianny Dolińskiej, fotografia sądowa z 1923 r.)
Fot. 1 - Tarnopol - region, to najbardziej adekwatne określenie
miejsca zbrodni na dzieciach polskich, dokonanej w roku 1943 lub 1944
Miejscowość ta mogła mieć brzmienie fonetyczne zbliżone do miejscowości np. "Kozowa" lub "Łozowa", a data zbrodni np. "28 grudnia roku" lub 24 grudnia 1944 r.
Fotografia przedstawia widocznych z jednej strony czworo polskich dzieci, przytwierdzonych do drzewa - jak wówczas mówiono - "wianuszki". Drzewo to było jednym z wielu na polnej alei starych drzew wiodącej do folwarku. Przy każdym drzewie, oprawcy tworzyli podobne "wianuszki" z polskich dzieci, a na transparencie zawieszonym nad drogą miał widnieć napis: "Droga do samoistniej Ukrainy".
Podobno, robione były również zdjęcia fotograficzne wielu innych takich drzew - "wianuszków" tejże alei. Niestety, nie udało się autorowi do nich dotrzeć.
Autor zdjęcia nieznany.
Prezentowana na fotografii zbrodnia dzieciobójstwa, była najprawdopodobniej rezultatem "uroczystego" przyjmowania rekruta do UPA, polegająca na tym że każdy z nich dokonywał zabójstwa jednego dziecka - Lacha w dowód, że "zasługuje" na miano wojaka i złożenie przysięgi UPA na rewolwer lub pistolet.
Była to swoista upowska zbrodnicza solidarność.
Fotokopia z oryginału zdjęcia fotograficznego w zbirach autora, dzięki, Władysławowi Załogwiczowi oraz drowi Stanisławowi Krzaklewskiemu."


"Dukla i okolice Beskid Niski - część środkowa - lucyna - 29-02-2012 10:00 AM

Pora przedstawić kolejną mapę turystyczno-nazewniczą z opisem krajoznawczym Wojciecha Krukara. Tym razem obejmuje ona środkową część Beskidu Niskiego, od granicy państwowej po Nowy Żmigród i Wróblik Królewski na północy. Jest to dokładna, czytelna mapa toponomastyczna, której głównym walorem są nazwy historyczne, łemkowskie. Oprócz tego uwagę można zwrócić na naniesione szlaki piesze, konne, rowerowe. Proszę pamiętać jednak, że mapa została wydana w 2000 r. i sieć szlaków uległa zmianie. Mapa zawiera maleńki plan Dukli.
Redakcja, kreślenie, opracowanie kartograficzne i nazewnictwo jest autorstwa Wojciecha Krukara. Opis krajoznawczy przygotowali Wojciech Krukar i Paweł Luboński. Mapa bardzo trudna do zdobycia, miłośnikom dobrej mapy pozostają np.antykwariaty.

Poszukując informacji o mapie natrafiłam na ciekawą stronę, polecam wszystkim miłośnikom historii naszego regionu, fragment mapy jest jedną z ilustracji http://glojsce.pl/historia.php

Część opisowa mapy: podział geograficzny, geologia i geomorfologia, klimat, flora i fauna, zarys historii, ludność,wyznania, kultura ludowa, ciekawsze szczyty i masywy górskie, obszary chronione, miejscowości, informacje praktyczne.

Tytuł: "Dukla i okolice Beskid Niski - część środkowa"
Autor: Wojciech Krukar
Skala: 1: 40 000
Wydanie: I
ISBN: 83-86240-52-0
Wydawca: PiTR Kartografia
Warszawa 2000

"Ludność,wyznania, kultura ludowa
Przed II wojną światową okolice Dukli cechowała różnorodność etniczna
i wyznaniowa. Jak nigdzie indziej w Beskidzie przemieszany tu był żywioł polski z ruskim. Polacy wyznania rzymskokatolickiego zamieszkiwali m.in. położone w głębi gór Jaśliska, Posadę Jaśliską i Hutę Polańską. Mieszkańcami większości wsi górskich byli jednak Łemkowie - grupa etniczna ukraińska osiadła tu przynajmniej od XV w. wyznawcy obrządku greckokatolickiego. W okresie międzywojennym na Łemkowaszczyźnie liczne były przypadki przechodzenia na prawosławie, niekiedy całymi wsiami jak np. w Tylawie. Był to wyraz protestu zachowawczej ludności przeciwko propagowaniu przez duchownych greckokatolickich nacjonalizmu ukraińskiego oraz naruszaniu tradycji. Kościół katolicki przeciwdziałał tym tendencjom powołując w 1934 r. odrębną Apostolską Administrację Łemkowszczyzy, początkowo z siedzibą w Rymanowie Zdroju.
Większość Łemków z opisywanego terenu wyjechała po wojnie na Ukrainę, reszta w wyniku przymusowych przesiedleń znalazła się na polskich Ziemiach Zachodnich i Północnych. Po 1956 r. powróciło kilkadziesiąt rodzin, które skupiają się obecnie w mieszanych polsko-łemkowskich wioskach w rejonie Tylawy i Polan. W Zyndranowej działa wybudowana w 1985 r. cerkiew prawosławna, zaś nabożeństwa greckokatolickie odbywają się w Olchowcu.
Łemkowie wykształcili przez wieki odrębną, bogatą kulturę ludową. Dziś jej najlepiej widoczną pozostałością są ocalałe cerkwie. Kilkadziesiąt cerkwi rozebrano po wysiedleniach ludności, inne przeważnie zostały zamienione w kościoły rzymskokatolickie. Na początku lat dziewięćdziesiątych gruntownie wyremontowano cerkiew w Daliowej, natomiast świątynia w Króliku Wołoskim nadal stoi opuszczona i pozbawiona opieki. Zachowały się także liczne krzyże przydrożne oraz zaniedbane cmentarze. W Zyndranowej działa muzeum kultury łemkowskiej prowadzone przez p. Gocza, w Olchowcu Kolonii - izba regionalna w domu p. Tadeusza Kiełbasińskiego.
Trzecią dużą grupę ludności byli do II wojny światowej Żydzi. Do dziś zachowały się w Dukli i Rymanowie zrujnowane synagogi i cmentarze żydowskie."


Wymienione atrakcje
http://www.zyndranowa.org/pl/muzeum/
http://www.beskidniski.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=130
http://fodz.pl/download/szlak_chasydzki_rymanow_PL_10_III.pdf


"Twierdza Przemyśl Fort I "Salis-Soglio" - lucyna - 11-03-2012 09:15 AM

Kolejny trzeci tomik serii Architectura et Ars Militaris jest poświęcony "najbardziej monumentalnej budowli obronnej przemyskiej twierdzy - fortowi I "Salis Soglio, stanowi pierwsze monograficzne opracowanie pojedynczego dzieła obronnego, jakie ukazuje się w Przemyślu. Przygotowana w ramach szerszej serii pt.: Architectura et Ars Militaris publikacja, ma na celu zapoznanie Czytelnika zarówno z opisem samego fortu, historią jego budowy, krótką biografią jego projektanta, ale zawiera również wskazówki turystyczne pomocne przy zwiedzaniu obiektu. Liczne rysunki, schematy, mapki i fotografie mają na celu przybliżenie zasad funkcjonowania fortu, zarówno na poziomie samego dzieła, jak i jego roli w całym systemie fortecznym." To fragment pochodzący z rozdziału Od Redakcji, który bardzo trafnie oddaje treść tej specyficznej publikacji, fajnego połączenia albumu i przewodnika. Książeczkę przeczytałam jednym tchem, szczególnie spodobały mi się rysunkowe próby rekonstrukcji fortu i plany. Może dlatego, że fort znam, byłam tam kilkakrotni na lepszym lub gorszym szkoleniu. Polecam zarówno zwiedzenie fortu znajdującego się na granicy polsko-ukraińskiej jak i zakup dwujęzycznego przewodniczka. Jest on wydany w języku polskim i niemieckim.

Spis treści
Od redakcji
Fort I "Salis-Soglio"
Daniel Salis-Soglio
Informacje turystyczne

Tytuł: "Twierdza Przemyśl Fort I "Salis-Soglio"
Autor: Tomasz Idzikowski
Wydanie: I
Stron: 47
ISBN: 83-920541-2-1
Wydawca: Tomasz Idzikowski Fort VIII "Łętownia"
Przemyśl 2004

"Informacje turystyczne
Niemal do samego fortu można dojechać samochodem bądź autokarem. Z Przemyśla należy kierować się w kierunku przejścia granicznego w Medyce. W połowie drogi pomiędzy Przemyślem, a Medyką na skrzyżowaniu w podporządkowaną drogę kierujemy się na Siedliska. W samej wiosce na ostrym zakręcie w prawo skręcamy w boczną asfaltową drogę w lewo prowadzącą pod górę. Jedziemy nią, aż po przejechaniu do końca drogi asfaltowej dotrzemy do grupy drzew, położonych poza obrębem zabudowań. Tam zostawiamy pojazd i pieszo udajemy się ok. 200 m dalej cały czas prosto. Po prawej stronie znajduje się fort, do którego wchodzimy przez relikt bramy głównej.
Przy zwiedzaniu samego fortu należy zachować szczególną ostrożność z uwagi na niezabezpieczone szyby wind amunicyjnych i działowej oraz brak barierek zabezpieczających na górnej kondygnacji wokół dziedzińców. Spore zagrożenie stanowią również studnie oraz studzienki odwadniające i włazy do szamb. Schody pomiędzy kondygnacjami pokryte są ziemią i zbutwiałymi liśćmi, przez co są dość śliskie - podczas schodzenia należy zachować szczególną ostrożność.
Fort położony jest w bezpośrednim sąsiedztwie granicy stąd przed wizytą wypada powiadomić Straż Graniczną (nr tel. 676 55 00)> nie należy również wchodzić na przedpole fortu.
Z fortu "Salis-Soglio" możemy udać się w kierunku fortu XV "Borek", bądź IIa "Cyków", a dalej II "Jaksamice", II b "Mogiłki" i III "Łuczyce". Proponowana trasa piesza lub rowerowa prowadzi od fortu XV "Borek" do fortu III "Łuczyce" (oczywiście możliwa jest również wersja w drugą stronę)."

http://www.panoramio.com/photo/25097128
http://www.digitalpoland.pl/?p=50


"Magurski Park Narodowy - monografia przyrodnicza" - lucyna - 15-03-2012 02:54 PM

"Magurski Park Narodowy - monografia przyrodnicza" to publikacja naukowa prezentująca w sposób kompleksowy zagadnienia związane z przyrodą MPN, strategią ochrony, dziedzictwem kulturowym, udostępnieniem turystycznym. Autorami artykułów są naukowcy specjaliści z danej dziedziny prowadzący badania na ternie parku. Recenzentem naukowym opracowania był prof. dr. hab. Zbigniew Głowaciński. Książka jest pięknie wydana, format A-4, twarda oprawa, dobrej jakości papier, bardzo bogato ilustrowana. Jest stosunkowo tania, gdyż jej druk został dofinansowany z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Rzeszowie oraz Uniwersytet Jagieloński w Krakowie. Mimo iż jest to praca naukowa to książka przystępnie napisana, ta monografia jest przeznaczona dla szerokiego grona odbiorców, w tym miłośników walorów kulturowych Łemkowszczyzny. Polecam z całego serca ciekawy artykuł prof. Piotra Patoczki "Dziedzictwo kulturowe Magurskiego Parku Narodowego a zagospodarowanie przestrzenne i turystyczne użytkowanie terenu." Lektura obowiązkowa przewodników i miłośników regionu.

Spis treści
Wstęp
Jan Szafrański
Historia i dzień dzisiejszy Magurskiego Parku Narodowego
Andrzej Ślączka
Budowa geologiczna
Bogdana Izmaiłow, Kazimierz Krzemień, Krzysztof Sobiecki
Rzeźba i jej współczesne przemiany
Stefan Skiba
Pokrywa glebowa
Roman Soja
Wody
Barbara Obrębska-Starklowa
Warunki klimatyczne
Bogdan Zemanek
Rośliny i grzyby wielkoowocnikowe
Urszula Bielczyk, Ryszard Kozik
Porosty Magurskiego Parku Narodowego
Anna Drozdowicz
Śluzowce
Stefan Michalik
Zbiorowiska roślinne
Krystyna Przybylska
Lasy
Jerzy Pawłowski
Cenne bezkręgowce naziemne Magurskiego Parku Narodowego i terenów ościennych
Małgorzata Kłonowska-Olejnik
Makrobezkręgowce Magurskiego Parku Narodowego
Bogusław Petryszak, Anna Prtryszak
Ryjkowce charakterystycznych siedlisk
Zbigniew Witkowski, Andrzej Kosior, Piotr Płonka
Motyle dzienne
Magdalena Nowak, Krzysztof Siuda
Kleszcze
Krzysztof Kukuła, Aneta Bylak, Antoni Amirowicz
Ryby
Jan Rafiński, Wiesław Babik
Płazy i gady
Jacek Wasilewski, Robert Czuchnowski
Ptaki
Grzegorz Jamrozy, Andrzej Górecki
Ssaki
Stefan Michalik
Syntetyczna waloryzacja przyrodnicza Magurskiego Parku Narodowego
Piotr Potoczka
Dziedzictwo kulturowe Magurskiego Parku Narodowego a zagospodarowanie przestrzenne i turystyczne użytkowanie terenu
Jan Szafrański
Strategia ochrony zasobów przyrodniczych
Andrzej Czaderna
Monitoring przyrodniczy i realizacja zadań ochronnych
Andrzej Czaderna
Udostępnienie Magurskiego Parku Narodowego
Spis autorów
Autorzy fotografii

Tytuł: "Magurski Park Narodowy - monografia przyrodnicza"
Redakcja: Andrzej Górecki, Bogdan Zemanek
Wydanie: I
Stron: 269
ISBN: 978-83-60560-5-6
Wydawca: Magurski Park Narodowy, Uniwersytet Jagieloński
Krempna-Kraków 2009

Roman Soja "Wody" str. 61
"[...]
W dolinie Wisłoki w miejscowości Kąty prowadzone są prace przygotowawcze d budowy zbiornika retencyjnego. Zaprojektowano zbiornik wielofunkcyjny, którego celem jest podniesienie minimalnych przepływów Wisłoki, zabezpieczenie przeciwpowodziowe dolny Wisłoki i wykorzystanie energetyczne. Zapora zlokalizowana w przełomowym odcinku doliny Kąty-Zagroda, poza terenem MPN, zamknie zlewnię o powierzchni 303 km2 i utworzy zbiornik wkraczający na obszar MPN. Zalana zostanie dolina Wisłok, od Myscowej w górę, a w strefie połączenia Wisłoki i Wilszni, na ternie otuliny Parku, powstanie szeroka i płytka cofka. Projektowana pojemność zbiornika wynosi 68 mln m3, pojemność użytkowa 58,6 mln m3, pojemność wyrównawcza 47,6 mln. m3, powierzchnia zalewu wyniesie 460 ha przy piętrzeniu maksymalnym do rzędnej 356,00 m n.p.m. (Prognozy oddziaływania ...1999), minimalna powierzchnia zalewu 64 ha, głębokość 14,3 . Będzie to średniej wielkości zbiornik, który całkowicie zmieni reżim hydrologiczny rzeki. [...] Obniżenie najwyższych stanów wody w Żmigrodzie wyniesie 150 cm, a w Żółkowie przy połączeniu się z Ropą i Jasiołką 78 cm. O lokalizacji zbiornika, poza względami hydrologicznymi, decydują korzystne warunki terenowe, słabe zagospodarowanie ternu i wynikające z tego niskie koszty budowy. Plany budowy zbiornika w Kątach są bardzo dawne, z czasów przed powstaniem MPN. Istnienie obszaru chronionego stwarza nowe okoliczności, które winny być uwzględnione przy realizacji obiektu. Planowana jest mała elektrownia wodna o mocy nominalnej 1,85 MV, której działanie musi być wnikliwie rozpatrzone pod kątem wpływu na środowisko MPN. Nie do przyjęcia jest pojawiająca się w dokumentacjach koncepcja lokalizacji wielkiej elektrowni pompowo-szczytowej. Samo istnienie dużej powierzchni wodnej w dolinie Wisłoki nie wpłynie w sposób znaczący na degradację środowiska. Wpływ klimatyczny ograniczony jest do bardzo wąskiej strefy. Poniżej zapory zmienią się warunki bytowania fauny wodnej w szerokim, stale wypełnionym wodą korycie. Skróceniu ulegnie czas trwania zjawisk lodowych i pokrywy lodowej. Problemy środowiskowe pojawią się w części cofkowej. Czas funkcjonowania zbiornika Krempna obliczono na ponad 1 000 lat (Prognoza oddziaływania...1999), a proces jego zalądowienia rozpocznie się w szerokim obniżeniu poniżej Krempnej. Nie ma propozycji ograniczenia niekorzystnych skutków odkładania się nanosów rzecznych. Możliwe jest to poprzez budowę wałów wstecznych ograniczających zasięg cofki, odmulanie cofki, lub wykorzystywanie małego, już istniejącego zbiornika w Krempnej jako zbiornika wstępnego, w którym będzie gromadzić się materiał unoszony."


"Twarze bezpieki w Polsce południowo-wschodniej 1944-1990 Obsada stanowisk kierownicz - lucyna - 20-03-2012 10:35 AM

Przez cały czas rozmawiamy o ofiarach. Warto więc wspomnieć o oprawcach. Pamiętam kilka lat temu obok zamku w Sanoku zobaczyłam wystawę IPN "Twarze bezpieki". Kilkanaście tablic z wizerunkami i suchą biografią funkcjonariuszy UB i SB. Prowadziłam jakąś grupę, nie pamiętam kim byli. Goście zatrzymali się i studiowali. Ktoś powiedział: wreszcie wydobyci z anonimowości. I to prawda. Takie wystawy były prezentowane w wielu polskich miastach. INP Oddział w Rzeszowie wydał także ciekawą publikację pod redakcją Jakuba Izdebskiego, Krzysztofa Kaczmarskiego, Mariusza Krzysztofińskiego "Twarze bezpieki w Polsce południowo-wschodniej 1944-1990 Obsada stanowisk kierowniczych Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa Informator personalny" Ujawniono dane wraz z wizerunkiem 540 funkcjonariuszy. Mnie osobiście zainteresowały rozdziały poświęcone historii tworzenia służb specjalnych po II wojnie św. i strukturze UB.

Spis treści:
Słowo wstępne
Część I
Struktury aparatu bezpieczeństwa w Polsce południowo-wschodniej w latach 1944-1990
1. Struktura Urzędu Bezpieczeństwa na Rzeszowszczyźnie w latach 1944-195
2.Struktura Służby Bezpieczeństwa w Polsce południowo-wschodniej w latach 1957-1990
3. Stan nadań nad aparatem bezpieczeństwa w Polsce południowo-wschodniej
Część II
Obsada stanowisk kierowniczych
1. obsada stanowisk kierowniczych urzędów bezpieczeństwa publicznego w województwie rzeszowskim w latach 1944-195
2. Obsada stanowisk kierowniczych SB w województwie rzeszowskim w latach 1956-1975
3. Obsada stanowisk kierowniczych SB KW MO w Krośnie, Przemyślu, Tarnobrzegu i Rzeszowie w latach 1975-1990
Część III
Biogramy funkcjonariuszy
Wykaz skrótów

Tytuł: "Twarze bezpieki w Polsce południowo-wschodniej 1944-1990 Obsada stanowisk kierowniczych Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa Informator personalny"
Opracował zespół
Wydanie: I
Stron: 450
ISBN: 978-83-60464-68-7
Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej
Rzeszów 2007


Rozdział "1. Struktury Urzędu Bezpieczeństwa na Rzeszowszczyźnie w latach 1944-1956" str. 11
"[...] Wraz z przekroczeniem na początku stycznia 1944 r. przez wojska sowieckie przedwojennej granicy II Rzeczpospolitej ponownie rozpoczął się proces niszczenia polskości na Kresach Wschodnich. Kolejnym etapem sankcjonowania wojennych zdobyczy ZSRR było instalowanie "władzy ludowej" na terenach na zachód od Bugu (gdzie organem wykonawczym woli Stalina miał być powołany w Moskwie 20 lipca 1944 r. marionetkowy Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego) oraz brutalne niszczenie cywilnych i wojskowych struktur Polskiego Państwa Podziemnego ujawnionych w czasie akcji "Burza".
W ramach PKWN utworzono Resort Bezpieczeństwa Publicznego, którego kierownikiem został Stanisław Radkiewicz. Zręby komunistycznej policji politycznej tworzyli początkowo absolwenci kursu NKWD w Kujbyszewie (tzw. kujbyszewiacy) oraz członkowie Armii Ludowej. Organizację RBP Radkiewicz rozpoczął 1 sierpnia 1944 r. Wraz z zajmowaniem przez Armię Czerwoną kolejnych terenów Rzeczpospolitej na zachód od Bugu na bieżąco organizowano terenowe struktury aparatu bezpieczeństwa. W Lublinie utworzono Wydział Operacyjny (kontrwywiad) podporządkowany Romanowi Romkowskiemu, Wydział Personalny, na czele którego stanął Mikołaj Orechwa i Sekretariat, za organizację którego odpowiadał Julian Konar. Później powstały m.in. Wydział Ochrony PKWN, Wydział Cenzury, Biuro Prawne, Wydział Więzień i Obozów, Wydział Finansów i Wydział Wywiadu.
Do Rzeszowa wojska sowieckie wkroczyły 2 sierpnia 1944 r. Już kilkanaście dni później, 16 sierpnia 1944 r. Radkiewicz skierował do Rzeszowa 24 "kujbyszewiaków"/ Komendę nad nimi sprawował por. Longin Kołarz (14 września do Rzeszowa dosłano jeszcze pięciu absolwentów szkoły kujbyszewskiej). Naturalnym zapleczem kadrowym aparatu bezpieczeństwa byli nieliczni miejscowi komuniści oraz członkowie Brygady AL Ziemi Krakowskiej im. Bartosza Głowackiego, która dotarła do Rzeszowa 18 sierpnia 1944 r.
Wyznaczony przez Radkiewicza pełnomocnikiem RBP mjr Mieczysław Broniatowski rozkazem nr 1 z 7 września 1944 r. mianował p.o. kierownikiem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Władysława Śliwę (Stanisława Imiołka) oraz wyznaczył funkcjonariuszy odpowiedzialnych za organizację powiatowych urzędów bezpieczeństwa publicznego. Rozkaz z 7 września regulował także strukturę WUBP. Powołani zostali kierownicy pięciu sekcji ( spośród formalnie istniejących ośmiu), które były odpowiednikiem wydziałów w centrali RBP.
[...]"



RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 24-03-2012 08:09 PM

Popełniłam dwa wykładziki na temat misi, może kogoś zainteresują

http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=6&Itemid=7

http://www.twojebieszczady.pl/fauna/niedzwiedz.php
Miłej lektury Smile[/i]


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 31-03-2012 09:03 AM

Od lat staram się promować dobrą książkę na forach. Zostało to zauważone, coraz częściej spotykam się z wyjątkową życzliwością Kolegów z przestrzeni wirtualnej. Po zarejestrowaniu się na http://forum.historia.org.pl/ na pw dostałam wiadomość, czy chcę otrzymać trzy książki. Zaskoczona odpowiedziałam, że zależy mi na jednej publikacji o której tylko słyszałam, na "Represje aparatu bezpieczeństwa w Jasielskiem 1945-1956". Oczywiście, otrzymałam w darze wszystkie trzy. I tą drogą chciałam podziękować Koledze za ten wyjątkowo ciekawy i niespodziewany prezent.
"Represje aparatu bezpieczeństwa w Jasielskiem 1945-1956" to publikacja nie do zdobycia, została wydana w bardzo niewielkim nakładzie 100 egzemplarzy. Pierwsza książka na temat działań UB w Jasielskiem ukazała się w 1998 r, to "Na śladach represji UB w Jaśle i regionie w latach 1945-1956" wydana przez Koło Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Jaśle. Ta o której piszę jest kontynuacją badań, różni się od swojej poprzedniczki formą i szatą graficzną.
Autor przedstawia w niej noty biograficzne represjonowanych Jaślan i osób związanych z regionem. Książka ma skromną szatę graficzną, miękka okładka, klejona, zawiera małe fotografie typu paszportowego większości wymienionych osób.
Warto bliżej przyjrzeć się działalności pisarskiej i popularyzatorskiej Autora. Zdzisław Świstak jest historykiem i autorem ponad 49 książek i ponad 200 artykułów poświęconych historii Jasła i regionu. Ostatnio wydał w bardzo niewielkim nakładzie 200 sztuk "Encyklopedię Jasła".

Spis treści
Słowo wstępne
Noty biograficzne osób represjonowanych
Przypisy
Bibliografia
Indeks osób

Tytuł: "Represje aparatu bezpieczeństwa w Jasielskiem 1945-1956"
Autor: Zdzisław Świstak
Wydanie: I
Stron: 176
ISBN: 83-86744-28-6
Wydawnictwo: Koło Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Jaśle
Jasło 2006


"Słowo wstępne" str.4-5
" [...] Wojska radzieckie wkroczyły do Jasła 16 stycznia 1945 r. "Wyzwolenie" całego terytorium powiatu jasielskiego miało miejsce w dniach 15-17 stycznia 1945 r. Pierwsze centrum administracyjno-polityczne powiatu jasielskiego miało swoją siedzibę w rozminowanych zabudowaniach rafinerii w Niegłowicach. Tu znajdowała się Radziecka Wojenna Komenda Miasta (mjr Suworow), NKWD (Narodnyj Komissariat Wnutriennych Dieł ZSRR), Starostwo Powiatowe, Komenda Milicji Obywatelskiej i Komitet Powiatowy PPR. Bardzo szybko (27.01.1945) Starostwo Powiatowe przeniosło się do pałacu Sroczyńskich w Gorajowicach. Również przeniosło się tu NKWD. Organizowało ono aparat bezpieczeństwa na terenach opanowanych przez Armię Radziecką. Został tworzony Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Jaśle. Jego pierwszym szefem został Józef Kucharski. W budynku rafineryjnym obok skrzyżowania ul. 3 Maja i ul. Rafineryjnej zakwaterowana była specjalna "kompania wypadowa" UB i MO do walki z podziemiem.
W marcu 1945 r. Józef Kucharski urządził obławę w Wolicy na komendanta Obwodu AK Jasło, a ówcześnie dyrektora Jasielskiego Inspektoratu "Nie" mjr. Józefa Modrzejewskiego. W czasie tej akcji mjr Józef Modrzejewski omal nie zginął od kul funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. [...].

"Najbar Wojciech. Syn Jana i Agaty. Aresztowany przez funkcjonariuszy UB 2 kwietnia 1949 r. Osadzony tymczasowo w jasielskim areszcie PUBP przy ul. Armii Czerwonej (obecnie ulica Lwowska). Prawdopodobnie zamordowany w czasie śledztwa przez funkcjonariuszy UB dokonujących przesłuchań. Został pochowany na jasielskim cmentarzu 11 kwietnia 1949 r. przy obstawie grona funkcjonariuszy przeciwdziałających możliwości dokonania oględzin zmarłego przez najbliższą rodzinę (59).
Prokuratura Rejonowa w Jaśle wszczęła 20 lutego 1990 r śledztwo w sprawie zabójstwa Wojciecha Najbara. Prokurator Rejonowy Stanisław Kolanko m.in. podaje: "Z zebranych do tej pory dowodów wynika, że Wojciech Najbar został zatrzymany w dniu 2 kwietnia 1949 r. na polecenie ówczesnego szefa PUBP w Jaśle por. Antoniego Cebuli, między innymi pod zarzutem "rozsiewania wrogiej propagandy przeciw ustrojowi" (60)."
(59) Zofia Wolak, Skarga do Prokuratury Generalnej w Warszawie publikowana (w) "Obiektyw" n 1 z 26 III 1990
(60) "Obiektyw" nr 5 z 22 lipca 1990



"Las pełen zwierza" - lucyna - 08-04-2012 02:17 PM

Wczoraj skończyłam czytać niezmiernie interesującą książkę Edwarda Marszałka "Las pełen zwierza" wydaną przez Ruthenus. Są to wyjątkowo ciekawe gawędy o mieszkańcach naszych gór i pagórów, ich roli w kulturze i związkach z polską kulturą. Czytając książki Kolegi Przewodnika czasami przenoszę się w czasie i przestrzeni i oczyma wyobraźni widzę zabawne bądź przerażające sceny, które onegdaj rozegrały się w lesie. Książka jest wartko napisana, takie cudne czytadło, które pochłania się jak jeden kęs. Mnie szczególnie zauroczyły części gawęd poświęcone ludziom lasu. Jednym z takich bardzo pozytywnych bohaterów rozdziału poświęconego żmijom jest pan Artur Święch leśniczy z nadleśnictwa Tuszyma, który opiekuje się gadami, nie raz ratuje je od śmierci. Nazywają go zaklinaczem węży. To on wydobył z kamiennej studni w Rokszycach 11 samic żmij, które sobie tam zamieszkały na zimę. Oczywiście, żmije są pod ochroną i na łapanie tych gadów należy mieć zgodę. Ten leśniczy prowadzi badania, jedna z samic miała 110 cm czyli była prawdziwym olbrzymem. Ta książka jest jednocześnie świetnym źródłem wiedzy o poszczególnych gatunkach,ich bahawiorze, wpływie na las, liczebności. Czy jest to książka popularna czy popularno-naukowa?. Na to pytanie nie jestem stanie odpowiedzieć. Bez wątpienia jest bardzo przystępna, ale jednocześnie jest to praca mająca znamiona naukowej, gdyż konsultantami byli znani bieszczadzcy naukowcy: Kajetan Perzanowski i Antoni Derwich, a recenzentem jej był prof. Andrzej Grzywacz.
Książka jest wyjątkowo ładnie wydana na dobrym papierze, bardzo bogato ilustrowana, zszywana, ma twardą okładkę więc może nam długo służyć. Zdjęcia są piękne, szczególnie portrety zwierzaków. Są tu i mapy, ryciny, reprodukcje, każdy rozdział otwiera rysunek Jarosława Janickiego. Dołączono do niej mapę poglądową "Lasy w obszarze działania Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie" w skali 1:400 000 opracowaną przez Wojciecha Krukara. Mapa również jest pięknie ilustrowana, naniesiono na nią orientacyjne miejsca występowania kilkunastu gatunków, zarówno tak popularnych jak jeleń czy bóbr ja i bardzo rzadkich jak żbik, głuszec, orzeł przedni czy wąż Eskulapa.
Książka jest dofinansowana więc można ją tanio kupić, sugerowana cena to 29.90 zł. Moim zdaniem to hit, piękna pamiątka czy prezent, obowiązkowa obecność na półach bibliotek i w naszych domowych księgozbiorach.


Spis treści:
Wstęp
Od autora
Żubr - gór imperator
Łoś - brodaty brzydal
Dzik - czarna zwierzyna
Bóbr - pożyteczny szkodnik
Borsuk - tajemniczy jaźwiec
Niedźwiedź - brunatny władca Bieszczadów
Wilk - znienawidzony, tępiony i ...chroniony
Ryś - tygrys karpackich ostępów
Żbik - własnymi chodzący ścieżkami
Lis - przebiegły rudzielec
Jeleń - nie tylko na rykowisku
Nietoperze - latające myszy są wśród nas
Orzeł przedni - herbowy dostojnik
Bocian czarny - puszczański samotnik
Głuszec - leśny zakonnik
Salamandra - tajemniczy jaszczyrz
Wąż Eskulapa - bieszczadzkie przypadki leśnego dusiciela
Żmija - jadowity postrach naszych lasów
Horoskop celtycki
Wybrana literatura

Tytuł: "Las pełen zwierza"
Autor: Edward Marszałek
Wydanie: I
Stron: 216
ISBN: 978-83-7530-079-6
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2006


"Salamandra - tajemniczy jaszczyrz"
[I]"W Beskidzie Niskim, na Dukielszczyźnie, uważano, że salamandra, czyli jaszczyrz, jest nawet bardziej jadowity od żmii, zwanej tu chrobokiem. Mówiono: Jak cię chrobok uje [ugryzie], to nic, ale jak cię jaszczyrz uje, to jak pięć chroboków. Skąd brały się te uprzedzenia, trudno dziś dociec. Jedno jest pewne - tylko znachorzy nie bali się salamander, pili bowiem wywar z ich skór, by wejść w specjalny rodzaj transu, pozwalający analizować stan pacjenta, zaglądać w głąb jego duszy i rozpoznawać dolegliwości. Sproszkowanej skóry salamander używali też alchemicy, poszukujący za jej pomocą sławetnego kamienia filozoficznego. [...]
Salamandry - największe krajowe płazy - budziły u ludzi zawsze skrajne odczucia. Już w starożytności, w czasach Pliniusza uważane były za zwierzęta magiczne. W "Zoologii krótko zebranej", wydanej w Wilnie w 1807 roku, polski naturalista Stanisław Bonifacy Jundziłł pisze: Sposobność życia wśród ognia i płomieni, nieprzyjaźń i śmiertelna nienawiść z ropuchą, jad szkodliwy, trawy, łąki i powietrze nawet zarażający, sławną również jak straszną dla wielu czyniły salamandrę."
W Polsce salamandry nazywano jaszczurami lub jaszczyrzami. Takie nazwy można znaleźć można zresztą w oficjalnych podręcznikach zoologii z XIX weku. Niektórzy czcili je, uważając za "córy płomieni", wierzono bowiem, że salamandry nie rodzą się jak inne zwierzęta, ale wychodzą z ognisk palonych w lesie. Stąd "wysmażone" na pomarańczowo plamy na ich skórze. W Beskidzie Dukielskim napominano dzieci: Nie palcie ognia w lesie, bo się jaszczyrze rozplenią. I była to chyba bardzo skuteczna metoda prewencji pożarowej. Być może przesąd ten wziął się właśnie z obserwacji pożarzysk, gdzie po przejściu ognia, salamandry wypełzały ze swoich głębokich kryjówek, sprawiając wrażenie, że ognień się ich nie ima. [...]"



RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 14-04-2012 05:23 AM

W przepaści szuflady wyciągnęłam stareńką, rozsypująca się mapę "Okolice Komańczy Mapa turystyczno-nazewnicza ze słownikiem etymologicznym nazw terenowych" To jednak ona będzie tą pierwszą mapą toponomastyczną naszego regionu. Cóż można o niej powiedzieć? Bardzo dokładna, opracowana przez Wojciecha Krukara i Jana Tomkiewicza. Niezmiernie ciekawa część informacyjna. Eechh, łezka w oku się kręci. Na mapie mapy podany dokładny rozkład jazdy kolejki leśnej będącej jeszcze we władaniu Ośrodka Transportu Leśnego w Sanoku. Trasa: Cisna, Żubracze, Solinka, Balnica, Maniów, Wola Michowa, Smolnik, Nowy Łupków, Smolnik, Smolnik Wieś, Mików, Duszatyn, Prełuki, Rzepedź, w okresie letnim można było pojechać aż do Wetliny. Przewoźnik jednak nie gwarantował regularności kursowania, gdyż wpływ na nią miał harmonogram prac przy wyrębie drewna.
Niezmiernie ciekawy jest Słownik entymologiczny nazw terenowych. Zawarto w nim na 7 stronach wykaz dawnych nazw terenowych wraz z objaśnieniem.

"Okolice Komańczy Mapa turystyczno-nazewnicza ze słownikiem etymologicznym nazw terenowych"
Część opisowa:
Od Redakcji
Historia
Ludność
Miejscowości
Szczyty
Rzeki
Osobliwości przyrodnicze
Rozkład jazdy kolejki leśnej

"Okolice Komańczy Słownik entymologiczny nazw terenowych"

Spis treści
Wprowadzenie
Układ haseł
Skróty nazw miejscowości
Inne skróty
Objaśnienia
Wykaz literatury
Skorowidz nazw terenowych

Tytuł: "Okolice Komańczy Mapa turystyczno-nazewnicza ze słownikiem etymologicznym nazw terenowych"
Autor: Wojciech Krukar
Skala: 1:30 000
Wydanie: I
ISBN: brak
Wydawca: Rewasz
Warszawa 1991

Tytuł: "Okolice Komańczy Słownik entymologiczny nazw terenowych"
Autor: Wojciech Krukar
Wydanie: I
Stron: 16
ISBN: brak
Wydawca: Rewasz
Warszawa 1991




"Rzeki

OSŁAWA - druga pod względem długości rzeka w Bieszczadach (długość 64,8 km, powierzchnia dorzecza 507,4 km kw.). Źródła znajdują się na wysokości 680 m na południowo-wschodnich stokach Matragony. Na odcinku pomiędzy Duszatynem, a Prełukami tworzy piękny przełom, opływając wygiętą ku zachodowi pętlą wzgórze 513 m, zwane dawniej w Duszatynie Łokieć, a obecnie przez turystów Omega. Uchodzi do Sanu między Zagórzem, a Zasławiem.

OSŁAWICA - lewy dopływ Osławy (długość 16,4 km, powierzchnia dorzecza 102,8 km kw.). Źródła ma na wysokości ok. 660 m pod Terpiakiem (Terpiakowa lub Łysa Hora. Piękny odcinek znajduje się pomiędzy Dyszową, a Jasieniową, gdzie rzeka tworzy progi i szypoty. Uchodzi do Osławy w Rzepedzi.

WISŁOK - największy dopływ Sanu (długość 204,9 km, powierzchnia dorzecza 3528,2 km kw.) Źródła ma na stokach Baby na wysokości 740-770 m, główny wyciek znajduje się podobno pod potężnym bukiem. Z dwóch potoków źródłowych za właściwy uważany jest wschodni. Wisłok przecina wzgórza Beskidu Niskiego malowniczymi przełomami w Wernejówce i pod Beskiem, dalej płynie przez pogórza i uchodzi do Sanu na północ od Przeworska."






Polecam: rezerwat Przełom Osławy pod Duszatynem http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=32&Itemid=35


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 16-04-2012 06:59 PM

Szukając informacji o Jaworniku znajdującym się na styku mezoregionów sięgnęłam do książek poświęconych etnografii. Musze przyznać, że dość długo traktowałam tę dziedzinę wiedzy po macoszemu, z obowiązku uczyłam się jej podstaw . Teraz właśnie przekonuję się, że Beskid Niski, Łemkowszczyzna to nie tylko piękne tereny po wysiedlonych wsiach, cerkwie, kapliczki i krzyże, cmentarze ale także cały świat duchowy ludu, który przestaje istnieć. Swoimi odkryciami chcę podzielić się z wami. Na pierwszy ogień biorę książkę niezwykłą - monografię "Śladami Łemków" prof. Romana Reinfussa.
Prof. Reinfuss był jednym z największych autorytetów jeżeli chodzi o kulturę, etnografię Karpat. To on zorganizował katedrę etnografii na Uniwersytecie Wrocławskim, był także twórcą i pracownikiem Pracowni Dokumentacji Polskiej Sztuki Ludowej Instytutu Sztuki PAN. Polecam bardzo interesujący artykuł poświęcony prof. Reinfussowi
http://www.sadeczanin.info/aktualnosci

"Śladami Łemków" to niezwykła monografia. Czyta się ja jednym tchem, podsiada swój niepowtarzalny klimat. Na pierwszy rzut oka widać iż napisał ją człowiek na wskroś zakochany w temacie. Moim zdaniem nie ma lepszej książki poświęconej Łemkowszczyźnie. Podobnie sądzili Koledzy przygotowując listę lektur na kursie przewodnickim. Przeczytanie w/w książki należało do naszych obowiązków. Niestety, nie mam własnego egzemplarza. Kolega z for bieszczadzkich skserował mi tę publikację. Nie mieliśmy możliwości spotkać się, więc pozostawił mi ją w księgarni Bosza w Lesku. Panie oczywiście zapoznały się z książką i dzielnie jej broniły ksera przed klientami, którzy chcieli ją "zaciągnąć" do swoich księgozbiorów. A o potem razem narzekałyśmy, że zbyt wiele interesujących publikacji jest niedostępnych.
Szkoda, że nie można nigdzie kupić tej monografii. Pojawia się to kompendium wiedzy o Łemkach na allegro ale ceny za które jest kupowane są dość zawrotne. Jak wspomniałam "Śladami Łemków" to kompendium wiedzy o Łemkach jako grupie etnograficznej. Autor przedstawia nam etnogenezę Łemkowszczyzny, historię tej krainy, opowiada o życiu codziennym autochtonach, o ich dorobku duchowym, kulturze, wierzeniach, zwyczajach i obyczajach. Jednym słowem pozwala nam zajrzeć przez okno historii, Łemkowszczyna odchodzi w przeszłość, została brutalnie zniszczona przez władze Polski Ludowej. Wysiedlenia z lat 1944-1945 i akcja "Wisła" przyniosły zagładę tej niepowtarzalnej kultury górali rusińskich. Górali rusińskich, Rusnaków, Łemków ale nie Ukraińców.

Spis treści
Wstęp
Szlakiem wielkiej wędrówki
"W seli i w chyży"
"Sztoby z hołodu ne wmerty"
Na co dzień i od święta
Od "Rizdwa do "Rizdwa"
"Drużba ja se drużba, tiażka moja służba"
W cerkwi i obok
Literatura bez pióra
Igłą i młotem
Z odległości i z bliskiej przeszłości
Literatura wybrana
Spis ilustracji
Streszczenie w języku angielskim

Tytuł: "Śladami Łemków"
Autor: Roman Reinfuss
Wydanie: I
Stron: 148
ISBN: 83-7005-238-X
Wydawnictwo: Wydawnictwo PTTK "Kraj"
Warszawa 1990



"Śladami Łemków" rozdział "W cerkwi i obok" str.88-89

"[...]Do postaci o cechach nadprzyrodzonych, które w wierzeniach Łemków pozostały jako spadek po dalekiej przeszłości, należy jeszcze dodać te, jakie weszły do nich wraz z nauką głoszoną przez kościół. Wymienić tu trzeba przede wszystkim "czorta". W swej ogólnie znanej postaci pojawia się on raczej rzadko. Można z nim zawrzeć umowę, wówczas pomaga człowiekowi bardzo skutecznie, tylko po śmierci zabiera jego duszę.
Gdy w pewnej wsi umierała "bosorka" (czarownica) mająca pakt zawarty z diabłem, w momencie konania przed jej dom zajechała bryczka, wysiadło z niej dwóch panów ubranych po miejsku, weszło do domu czarownicy, a gdy skonała, nikt nie widział, aby z domu tego ktoś wychodził. Jest rzeczą oczywistą, że były to dwa "czorty", które przyjechały po duszę zmarłej, a później po prostu znikły.

Śmierć w wierzeniach Łemków posiada cechy jak najbardziej człowiecze. Jest to stara baba, odziana w białą płachtę.
Spotkali się z nią pewnego razu przebierańcy z Wysowej, odwiedzający "weczirki". Chodzili oni "od wieczirek do wieczirek" , które odbywały się równocześnie w różnych chałupach, a swą przebraną śmierć nosili na drabinie, bo występowała boso i było jej zimno w nogi. Przechodząc obok cerkwi przebierańcy ujrzeli nagle białą postać. Była to "prawdziwa" śmierć. Przestraszeni pouciekali, a na placu pozostała jedynie śmierć przebrana, która nie mogła się tak szybko pozbierać. Wtedy "prawdziwa" śmierć kazała się tej przebranej wziąć na plecy i zanieść do Cegielki (wsi leżącej po stronie słowackiej), gdzie mieszkała młoda kobieta, przędząca wtedy len. Śmierć zarzuciła jej obręcz na szyję i kobieta zmarła. Po wykonaniu zadania "prawdziwa" śmierć poleciła tej przebranej odnieść się z powrotem do Wysowej. Podobne opowiadania o śmierci, która kazała się nosić, zanotowano też w Dołżycy na wschodniej Łemkowszczyźnie
Na pograniczu między niesamowitymi zjawami, a ludźmi, znajduje sie upiór. Jest to istota (uważana przez niektórych za "ducha", przez innych za chodzącego nieboszczyka), który wychodzi z grobu i albo czyni ludziom różne złośliwości - straszy, dusi bydło itp. albo nie mogąc rozstać się z opuszczoną rodziną, wraca nocami do domu i pomaga w pracach przy gospodarstwie, rąbie drewno, młóci zboże itd. Opowiadają też o upiorach, które odwiedzały swoje żyjące żony i utrzymywały z nimi normalne stosunki małżeńskie.


Polecam pochówki wampiryczne i okolice Jawornika, nieznane aczkolwiek piękne okolice pogranicza http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=42&Itemid=47


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 23-04-2012 10:32 AM

Żubry zamieszkały w zagrodzie pokazowej ? przyjedź je odwiedzić!!!

Po 30-godzinnej podróży, późnym popołudniem 16 lutego trójka żubrów ze Szwajcarii dotarła do Nadleśnictwa Stuposiany, gdzie zamieszkała w czterohektarowej zagrodzie pokazowej. Są to dwie trzyletnie krowy Uroa i Tjlli oraz dwuletni byk Urkan ? wszystkie pochodzą z ogrodów zoologicznych w Bernie i Goldau Już od kwietnia będzie można je oglądać ze specjalnie w tym celu zbudowanych tarasów widokowych.
Rozładunek zwierząt przeprowadzany był już niemal w ciemnościach. Zwierzęta opuszczały kolejno skrzynie, po czym zaczęły szusowanie w metrowym śniegu, co znaczy, że długą podróż zniosły znakomicie. To przemieszczanie żubrów po Europie ma na celu zachowanie mocno zawężającej się puli genetycznej u tych zwierząt, a właśnie problemy natury genetycznej stanowią największe zagrożenie dla trwałości gatunku. Przywiezione dzisiaj osobniki zostały dobrane z uwagi na relatywnie dalekie pokrewieństwo z bieszczadzkimi. Pierwszą noc spędziły zwiedzając nowe miejsce pobytu, wydeptały już sobie ścieżkę do wodopoju, rankiem podeszły w okolice paśnika, w którym mają zgromadzoną sporą rozmaitość karmy. Z kolei 28 marca dojechały do zagrody kolejne trzy osobniki z Francji.
Zagroda żubrów w Mucznem to element programu ochrony tego gatunku w Karpatach, prowadzonego przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie. Cały kompleks obiektów zajmuje dziewięć hektarów. Platformy widokowe pozwalają na oglądanie zwierząt niemal na całości zagrody pokazowej. Wybieg jest bardzo urozmaicony; przez środek przepływa strumyk, zaś paśnik znajduje się w najodleglejszym punkcie wybiegu, porośniętym wiekowymi jodłami.
Łączny koszt przedsięwzięcia sięgnie miliona złotych, z czego 85% to pieniądze pochodzące z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, pozostałą część dofinansował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Serdecznie zapraszam do odwiedzenia żubrów w Mucznem.
Jan Mazur
Nadleśniczy Nadleśnictwa Stuposiany

Mamy nową atrakcję turystyczną. Zagrodę pokazową żubrów w Nadleśnictwie Stuposiany, obok Mucznego. Mam zdjęcia ale nie potrafię je wrzucić. Będą na naszej nowej stronce, ale później. Kolega je wrzuci.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - Stasiu - 23-04-2012 07:02 PM

Lucz, nie przejmuj się. Wiem jak wygląda żubr. Ja chcę te włochate krowy i tak widzieć na żywo. Wink Dalszy powód do przeprowadzenia najazdu na święte miejsca Lucyny. Toungue


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 23-04-2012 07:57 PM

Zdjęcia są super. Robione w nocy. Już Tomek wrzucił. Te brykające w śniegu żubry są super. Hmm, jak czas pozwoli, ale to raczej zimową porą możemy podejrzeć żubry w naturze. Wiem, gdzie mają zimowe leże. Zapraszam też do zagrody.
A'propos zdjęć. Właśnie wrzuciłam na stronkę zdjęcie gawry na Otrycie. Kolega przewodnik Adam Piela je zrobił. Przeglądam zdjęcia i nie wierzę własnym oczom. Mam świetne, wiem, że niezbyt dobre jakościowo fotografie poroża, które wrosło w drzewo.


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 26-04-2012 09:18 PM

Dziś świętuję bardzo udany aczkolwiek pracowity dzień Jak zapewne już wiecie w Bieszczadach powstała pokazowa zagroda żubrów. Bez wątpienia będzie to jedna z naszych największych atrakcji, byłam już tam kilkakrotnie i prawdę powiedziawszy bardzo podoba mi się. Z tej okazji chciałabym pogadać o wyjątkowo ciekawej mapie, moim zdaniem jednej z najlepszych.
Na pewno jest Wam znana, gdyż została wydana w dużym nakładzie aż 60 tys sztuk w 2007 r przez Ruthenusa. To jeden ze składników pakietu reklamującego żubra. Do tej pory owa kampania kojarzyła mi się z potężnymi banerami reklamowymi wiszącymi na sklepach: żubr jest w Bieszczadach.

Mapa "Żubr oprowadza po Bieszczadach" 1:75 000 jest to zapewne Wam znana mapa autorstwa Wojtka Krukara wzbogacona o informacje o "imperatorze puszczy". Oprócz typowych dla tych map działów: oryginalne nazewnictwo, zdjęcia satelitarne, informator krajoznawczy zawiera informacje o żubrach. Na mapach zaznaczono areały występowania stad żubrów, miejsca reintrodukcji gatunku, obelisków poświęconych tym ssakom, znalezienia Pubala, pierwszego ataku niedźwiedzia na żubra, imprez poświęconych temu gatunkowi. Jest tu także przedstawiony trop w stępie, w kłusie i galopie, ciekawostki w stylu: czy wiesz, że, "Ballada o żubrze Pubalu" Adriana Wiśniowskiego, zasady zachowania się w czasie tropienia. Część mapy poświęcona "imperatorowi puszczy" opracowana przez Edwarda Marszałka zawiera bardzo ciekawe wiadomości dotyczące behawioryzmu gatunku, miejscach występowania, historii reintrodukcji wzbogacone fragmentami kroniki pisanej w czasie przywracania tego gatunku Bieszczadom.

Spis treści na stronie informacyjnej
Powrót po latach
Kłopoty zdrowotne króla puszczy
Raport w sprawie żubrów
Żubr zdobywa Karpaty
Na zdrowie żubrom

Jak zwykle mapa wydana jest przez Ruthenus bardzo ładnie i starannie, ozdabiają ją: część turystyczną zdjęcia Jaśka Joniaka i Rafała Barskiego, część zieloną poświęconą żubrom fotografie Edwarda Marszałka i archiwalne.

"Raport w sprawie żubrów
Zgodnie z ustaleniem Stacja Badawcza Fauny Karpat przedłożyła końcem 2006 r. Regionalnej dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie II Raport pt "Stały monitoring żubrów na terenie nadleśnictw bieszczadzkich", wykonany w ramach wieloletniego przedsięwzięcia pn "Kompleksowa opieka nad żubrami na terenie nadleśnictw bieszczadzkich" realizowanego przez Lasy Państwowe.
Wykazano w nim, że obecna liczebność populacji wynosi 240 sztuk. W ciągu 2006 r.zanotowano łącznie 8 ubytków (3 z tytułu kłusownictwa, 4 z przyczyn naturalnych oraz 1 przypadek to ofiara niedźwiedzia).
W dokumencie dokonano oceny wpływu żubrów na las,z uwzględnieniem uszkodzeń drzewostanów. Okazuje się, że najchętniej spałowują one korę świerków, jesionów i leszczyny, bardzo im smakują też pędy buka, jodły, grabu i czarnego bzu. W raporcie stwierdza się, że szkody te oceniać należy jako niskie, niestanowiące zagrożenia dla wczesnych stadiów rozwojowych drzewostanów. ..."

Na swojej stronce w dziale fauna i flora Bieszczadów mam kilka informacji i piękne zdjęcia pana Marszałka z zagrody pokazowej żubrów http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=68&Itemid=73


"Wąż Eskulapa" - lucyna - 11-05-2012 03:58 AM

Pora na przedstawienie pierwszej książeczki z mojej ulubionej serii "Monografie przyrodnicze" wydawanej przez Wydawnictwo Klubu Przyrodników. To powinna być lektura obowiązkowa wszystkich miłośników rodzimej przyrody i Bieszczadów. Ta seria przedstawia monografie napisane przez polskich naukowców na podstawie przeprowadzonych w naszym kraju badań. Są to publikacje bardzo tanie, można je nabyć poprzez stronę internetową za 10-15 zł http://www.kp.org.pl
Najbardziej związanym gatunkiem z Bieszczadami niewątpliwie jest wąż Eskulapa, gdyż tylko tu znajduje się jego populacja. Na Roztoczu został wytępiony. W naszych pagórach ma północny zakres występowania. I tu apel w związku z tym, że jest to gatunek zagrożony wyginięciem, często gęsto tępiony przez ludzi i wyłapywany przez tzw. miłośników przyrody nie podaje się miejsc, gdzie go widzieliśmy. Bartłomiej Najbar właśnie w Bieszczadach prowadził swoje badania. Ich efektem jest m.in świetna publikacja "Wąż Eskulapa" przybliżająca nam tego ciepłolubnego dusiciela.
" Oprócz ogólnych wiadomości o jego rozmieszczeniu , biologii, ekologii i zagrożeniach, zawarto w niej wyniki badań i obserwacji prowadzonych przez autora na terenie polskiej części Bieszczadów, gdzie m.in. w dolinie Sanu znajdują się jego ostoje. Część tekstową zilustrowano mapkami, rysunkami oraz serią zdjęć przedstawiając środowisko występowania węża Eskulapa w odległych regionach Europy i w Polsce, a ponadto prezentującymi różne aspekty jego egzystencji w naturze." To słowa Autora prezentujące tę monografię.


Tytuł: "Wąż Eskulapa"
Autor: Bartłomiej Najbar
Wydanie: I
Stron: 104
ISBN: 83-87846-34-1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Klubu Przyrodnika
Świebodzin 2004[/b]


"Wstęp
Wąż Eskulapa jako element południowoeuropejski, śródziemnomorskiej fauny, charakteryzuje się stosunkowo dużymi wymaganiami termicznymi. Z tego względu w naszym kraju miał on przetrwać do czasów współczesnych jedynie na niektórych - uważanych za reliktowe - ciepłych i nasłonecznionych stanowiskach (Szyndlar 1984). Większość z nich znajduje się w Bieszczadach, w dolinie rzeki San, natomiast doniesienia o jego obecności w innych regionach kraju, np. w okolicach Pienin, Magurskiego parku Narodowego, Parku Narodowego Gór Słonnych, Jaśliskiego Parku Krajobrazowego bądź na Zamojszczyźnie, choć niekiedy mało autorytatywne, nakazują być ostrożnym co do definitywnego określenia jego współczesnego zasięgu.
"Wąż Eskulapa występuje u nas na północnym krańcu swego zasięgu i najprawdopodobniej żadna z rodzimych jego kolonii nie ma obecnie kontaktu z innymi populacjami, tym samym są one pozbawione możliwości dopływu nowych osobników. jak powszechnie wiadomo populacje żyjące na granicy zasięgu występowania czy też w refugiach "ostatniej szansy" należą do najbardziej narażonych na wszelakie niekorzystne , biotyczne lub abiotyczne zmiany środowiska naturalnego. Tym samym osobniki wchodzące szczególnie w skład izolowanych kolonii muszą wykazywać cechy najlepiej przystosowujące je do lokalnych, na ogół specyficznych i trudnych warunków środowiska. Dlatego, mając na względzie funkcjonowanie rodzimej, mało liczebnej populacji należy uznać, iż każdy osobnik węża Eskulapa powinien być postrzegany jako bardzo cenny.
Nie jest możliwe wykazanie jak na przestrzeni ostatniego stulecia zmieniła się liczebność poszczególnych populacji węża Eskulapa w Polsce (np. na Roztoczu czy w Bieszczadach), gdyż nie prowadzono na tren temat badań. Jednakże na podstawie materiałów źródłowych można stwierdzić, że lokalnie tej gatunek nie należał do wyjątkowych rzadkości, a miejscami, np. na Roztoczu, podobno miał być nawet często spotykany (Tenenbaum 1913). Dziś na Zamojszczyźnie nie ma go w ogóle, a liczba osobników na najbardziej liczebnych, bieszczadzkich stanowiskach osiągnęła niepokojący niski poziom (np. Najabar 2000b, Głowoaciński i Szyndlar 2001).
Na osłabienie kondycji populacji węża Eskulapa w Polsce miało wpływ wiele czynników. Poza uwarunkowaniami środowiskowymi, duże spustoszenie uczyniła szeroko rozumiano działalność człowieka, która nasiliła się w okresie ostatnich kilkudziesięciu lat. szczególnie doniosłe znaczenie w tym zakresie miało wyłapywanie i zabijanie ich przez miejscową ludność, turystów, robotników drogowych i leśnych, zanik ekstensywnie prowadzonej działalności rolniczej, wzmożony ruch samochodowy i inne czynniki (np. Taborski i Gruszka 1964, Kazimierczak 1965a, b i inni). [...]"


Polecam bieszczadzkie gady, zdjęcia rewelacyjne
http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=81&Itemid=87


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 28-05-2012 05:20 AM

Dzień Dziecka w ?Piwniczce?

ul. Rynek 17 w Ustrzykach Dolnych

Bezpłatne WARSZTATY FOTOGRAFII przyrodniczej dla dzieci prowadzone przez laureata głównej nagrody National-Geographic ? Mariusza Strusiewicza.

Dla każdego uczestnika słodki poczęstunek gratis.

1 CZERWIEC ? PIĄTEK GODZ. 17.00

Zapisy do 31.05.2012 w ?Piwniczce? lub pod nr tel. 603283092.

Najaktywniejsi uczestnicy otrzymają trzy piękne albumy "Bieszczady" wydawnictwa Bosz, najciekawsze prace wezmą udział w konkursie fotografii przyrodniczej organizowanym przez Bieszczadzki Park Narodowy.


"Bieszczady w PRL-u" - lucyna - 10-06-2012 03:31 PM

Stuknęło nam 10 000 wejść. Z tej okazjichciałabym Wam przedstawić niezwykle interesującą dla książkę. Jest to zbiór reportaży z przeszłości "Bieszczady w PRL-u" Krzysztofa Potaczały. Moim zdaniem ta książka zasługuje na uwagę, wyróżnia się z grona ostatnio wydanych publikacji. Jest przede wszystkim źródłem informacji o powojennych Bieszczadach i okolicy. Pięknie jej sedno wyłuszczył Autor we Wstępnie :"Czas biegnie nieubłaganie...Zmieniają się Bieszczady, odchodzą ludzie, którzy po wojnie je zasiedlali. Zostaje po nich trwałe lub mgliste wspomnienie. I to co zdołali przekazać następnym pokoleniom o bieszczadzkim życiu: codzienności,zmaganiach, planach, szansach. [...]To tylko garść spisanych wydarzeń, ale mam wrażenie, że ważnych dla Bieszczadów, ukazujących je z różnych perspektyw; garść opowieści o ludziach pochodzących z odmiennych światów - od chłopów i robotników, po inżynierów i prominentów - lecz połączonych wspólnym losem. Wszyscy oni zapisali się w historii". Sądzę, że Autor osiągnął swój cel, książka jest diablo interesująca, a na dodatek to niezłe czytadło. Używając tego określenia chcę tylko stwierdzić, iż Krzysztof Potaczała na pewno nie przynudza, mimo iż książka jest nasączona faktami czyta się ją lekko, miło i przyjemnie. Osobiście mam lekki niedosyt, mówiąc wprost oczekują na ciąg dalszy. Tym bardziej, że ta publikacja jest wprost przeznaczona dla przewodników, zawiera masę smaczków, Autor też prostuje kilka bieszczadzkich mitów np. ten mówiący tym, że cmentarz w Stuposianach zniszczyli drogowcy. Niewątpliwym plusem są też archiwalne zdjęcia. Reasumując książkę polecam z całego serca wszystkim miłośnikom regionu i powojennej historii.

Spis treści
Od autora
Stalin rozerwany końmi
Wilk wyjęty spod prawa
Azyl na szczycie Trójcy
Hotel pod Jeleniowatym
Niedźwiedzie po lufami dygnitarzy
Niech żyje przyjaźń polsko-radziecka!
Jak górale gazdowali pod połoninami
Wszystko pochłonęła woda
Z kilofem na Bieszczady
Obrazki z poplątanych ścieżek
Łowcy węży znad Sanu
Skradzione ikony, przetopione dzwony
Ziemia odsłania kości, bunkry, broń...
Uwięzieni przez biały żywioł
Kowboje górskich bezdroży i szos
Na tropach "króla puszczy"
Filmowy najazd
W obronie wymazanych nazw
Chłopski bunt
Pan na Arłamowie
Kościół wzniesiony na cmentarzu

Tytuł: "Bieszczady w PRL-u"
Autor: Krzysztof Potaczała
Wydani: I
Stron: 270
ISBN: 978-83-7576-154-2
Wydawca: Bosz
Olszanica 2012



"Kiedyś w Hulskiem, w 1962 r. Rusinek sam schwytał Eskulapa. - Wylegiwał się na skalnym rumowisku. Nie dostrzegł mnie, dlatego mogłem go dobrze obejrzeć. Początkowo nie miałem zamiaru go ruszać, ale przypomniałem sobie nauki Radziwionka, że jest zupełnie niegroźny. Nie miałem wprawy,a jednak udało mi się ułapić węża. Wił się, skurczybyk, walczył, odczułem jego siłę na własnych rękach, ale nie odpuściłem. Kiedy już w Zatwarnicy z robotnikami go zmierzyliśmy, aż nam oczy wyszły na wierzch. Miał metr osiemdziesiąt osiem długości! Wziąłem go do baraku i wypuściłem w przestronnej izbie. Nie miałem pojęcie jak obchodzić się z takim stworzeniem. Obawy się nie sprawdziły. Rusinek i jego podwładni, którzy szybko zaakceptowali nowego lokatora, porzucali mu myszy, martwe ptaki, jaszczurki. Żółto-oliwkowy gad błyskawicznie chwytał je w pysk, po czym zwijał się i konsumował. - Tak się z nim zaprzyjaźniłem, że nie chciałem wypuścić do lasu - wraca pamięcią Rusinek. A że węże Eskulapa lubią środowisko wilgotnych budynków, ten został ze mną. Gniazdował pod łóżkiem równe dwa miesiące. Często wypełzał pod barak, właził na dach, w różne zakamarki. Czasami go łapałem i bawiłem się z nim u uciesze chłopów. Zazwyczaj był łagodny, a jak się zdenerwował to gryzł, tyle, że niemal bezboleśnie. Potem znów gdzieś umykał, wślizgiwał się w szczeliny, ale zawsze wracał pod żelazne łóżko. Aż pewnego dnia na zawsze się ulotnił. Nie dałbym jednak głowy czy na pewno popełzł w trawę i dalej poszukał wolności, czy też ktoś mi go podebrał i sprzedał."
W Dwerniku położony niedaleko Sanu drewniany dom pewnej rodziny od lat był kryjówką dla Eskulapów. Mieszkający sami długo o tym nie wiedzieli - aż do czasu, kiedy odpoczywali pod rozłożystą lipą, popijali kawę i nagle nie bez lęku dostrzegli wypełzającego ze szczeliny na poddaszu ogromnego oliwkowego gada. Wtedy nie mieli jeszcze wiedzy o gatunkach rodzimej herpetofauny, więc w pierwszym odruchu chcieli go zatłuc strażackim bosakiemm jednakże wąż był szybszy i skrył się w dziurze pod stopową belką. Gdy opowiedzieli swoje przeżycie znajomemu leśnikowi i opisali węża,mogli odetchnąć z ulgą. Przyrzekli też solennie, że nie będą na niego czyhać z widłami, ale dadzą mu spokojnie żyć.


- W naszym letnim domku w Bieszczadach Eskulapy były od dawna, raz trzy, innym razem tylko jeden - opowiada mieszkanka Sanoka. - Ich obecność nam nie przeszkadzała, nawet mieliśmy nieraz ubaw. Jedliśmy kolację, a tu nagle spod dachu wypełzło długie cielsko i po chwili owijało się wokół nogi stołu. Nie do uwierzenia? Tak właśnie było."


Mini fotoreportaż Mariusza Strusiewicza ze spotkania autorskiego
http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=123&Itemid=121


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 18-07-2012 05:32 AM

Ostatnio nie mam szczęścia do zakupionych książek. Mimo, iż ze względu na ograniczone zasoby finansowe staram się dokonywać przemyślanych zakupów, to jednak popełniam pomyłki. Wśród książek niezbyt interesujących, które trafiły na moją półkę jest przewodnik Stanisława Kłosa "Krajobrazy nieistniejących wsi". Nabywając książkę kierowałam się opinią Kolegi, zresztą historyka, który wysoko ją ocenił. Niestety, ja tej opinii nie podzielam. Książka jest "wtórna", napisana na podstawie innych przewodników, niewiele w niej znajdziemy nowych informacji, smaczków. Autor bardzo nierówno traktuje tematy, opis kilku wsi jest na wysokim poziomie merytorycznym, tylko kilu. Pozostałe są potraktowane po macoszemu, informacje są skąpe, "niewykraczające poza te zawarte w innych przewodnikach" (cytat z opinii kolegi z innego forum). Zajrzałam do bibliografii. Pełne rozczarowanie. Jest ubożuchna, autor wymienia przede wszystkim przewodniki, swoje, Michalaka, Potockiego, wydawnictwa Roksany. Tylko kilka książek jest z kanonu lektur karpackich np. cenione publikacje: Romana Rainfussa "Śladami Łemków", Zbigniewa Osenkowskiego " Zagórz nad Osławą", Adama Fastnachta "Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650". Ta książka jest przeznaczona dla laików, osób nie znających terenu, dla przeciętnego turysty, który chce poznać temat wsi, które przestały istnieć. Osoby dobrze zorientowane w naszej historii, posiadające wiedzę terenową, mające dostęp do szeregu książek będą rozczarowane.
Jeszcze jedno. Szata graficzna. Prawdę powiedziawszy mam mieszane uczucia. Twarda oprawa, staranne wydanie, ta książka na pewno szybko "nie rozleci się". "Krajobrazy nieistniejących wsi" jest ilustrowana, cześć zdjęć jest naprawdę interesująca, są tu i fotografie archiwalne, nieliczne mapki ale całość. No cóż, wrażenie robi nieszczególne. Rozumiem, że pani Eta Zaręba, która opracowała graficznie tę publikację starała się aby ta wyróżniła się wśród setek książek poświęconych regionowi, ale moim zdaniem odniosła skutek przeciwny do zamierzonego. Ta książka jest stylizowana na przedwojenne publikacje, to plus, zaś wykonanie? No cóż rozmazane szare zdjęcia, szare górne marginesy z esami floresami czynią tę książkę podobną do perelowskiej prasy.

Plusy, jest ich kilka. Przede wszystkim to pierwszy przewodnik traktujący ten temat szeroko. Są w nim opisane nieistniejące wsie leżące na Roztoczu, Pogórzu Przemyskim, Pogórzu Bukowskim, w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Następny plusik,a le taki maleńki, to styl narracji. Autor posługuje się gawędą przewodnicką, bardzo fajnie ją się czyta. Niestety, fakty toną w powodzi słów, ozdobników.

Tytuł: "Krajobrazy nieistniejących wsi"
Autor: Stanisław Kłos
Wydanie: I
Stron: 231
ISBN: 978-83-89183-66-8
Wydawca: Libra
Rzeszów 2010


"Przybyszów
Kilka kilometrów na południe od Bukowska przy drodze do Szczawnego leży Karlików, popoegerowskie osiedle, od kilkunastu lat znane z ośrodka sportów narciarskich. Usytuowana na południe od wioski stacja narciarska zimą pełna jest ludzi i gwaru, ale niespełna 2 km dalej na południe panuje niczym nie zmącona cisza. Tu, u podnóża Tokarni i Kamienia, u zbiegu strug tworzących rzeczkę Płonkę, skrywa się zaciszna kotlinka. Dookoła pustka, zarastające popegerowskie pola, lasy, bezdroża i dzikie wertepy. W tym miejscu istniała przed laty wioska Przybyszów.
Osada powstała na fali osadnictwa wołoskiego. Istniała już w 1553 roku. Na przełomie XIX i XX wieku wieś liczyła 57 domów i 359 mieszkańców, natomiast przed II wojną światową miała 60 gospodarstw i 490 mieszkańców, w zdecydowanej większości Ukraińców. Podczas walk, jakie toczyły się we wrześniu 1944 roku, większa część Przybyszowa została kompletnie zniszczona. W następnym roku mieszkańcy opuścili wieś i dobrowolnie wyjechali na Ukrainę. Ostatnie 26 osób wysiedlono w 1947 roku na Ziemie Odzyskane, i tak żywot wsi dobiegł końca. Nieliczne ocalałe domy zostały wkrótce potem rozebrane. Taki sam los spotkał cerkiew. Na gruntach Przybyszowa gospodarzyło PGR, a później PPRol mający swoją siedzibę mające siedzibę w Karlikowie. Kolejny raz opuszczone pola leżą odłogiem.
Zabudowania Przybyszowa rozpoczynały się nieco powyżej obecnej stacji narciarskiej i ciągnęły w górę doliny wrzynającej się w zbocza Kamienia, aż po granicę lasu. Pośrodku stała cerkiew. Starą wiejską drogą prowadzi dziś główny szlak beskidzki (znaki czerwone) podchodzący przez Kamień do Komańczy. Po jej prawej stronie znajdują się resztki starego cmentarza greckokatolickiego z nieczytelną już kwaterą żołnierską z I wojny światowej. Pozostały tu tylko fragmenty kilku nagrobków. W pobliżu, za odgałęzieniem starej drogi do Rzepedzi, można znaleźć miejsce po greckokatolickiej cerkwi pw. św. Paraskewii. Drewniana świątynia z 1840 r. została rozebrana wkrótce po 1947 roku. W pobliżu znajdują się ślady drugiego, nowszego cmentarza. W górze, już przy granicy starego lasu, na tzw. Kremieńcu, gdzie przed laty nieopodal stała leśniczówka., tkwi jeszcze kamienny krzyż przydrożny, postawiony na pamiątkę zniesienia pańszczyzny, niestety, mocno zniszczony.

Dawny Przbyszów położony jest w powiecie sanockim w gminie Bukowsko, 8 km na południe od tej miejscowości i 2,5 km od Karlikowa. Przeiega tędy główny szlak beskidzki znakowany kolorem czerwonym."



"Bóbrka koło Soliny - historia i współczesność - śladami Józefa Blizińskiego" - lucyna - 05-08-2012 05:36 AM

Pora przedstawić następna książkę o której milczą elektroniczne media. "Bóbrka koło Soliny - historia i współczesność - śladami Józefa Blizińskiego" to mini zarys monograficzny tej popularnej miejscowości połączony z notą biograficzną.
Prawdę powiedziawszy nie wiem co mam o niej powiedzieć. Jest przeciętna do bólu, niezbyt ciekawa, ale też i nie nudna, dość ładnie wydana, w miarę poprawna jeżeli chodzi o prezentowaną wiedzę. Największym jej plusem jest zgromadzenie przez Autorów w jednym miejscu fragmentów korespondencji i cytatów w publikacji dotyczących Bóbrki i Blizińskiego. Bardzo zaciekawiły mnie rozdziały: "Bóbrka w latach 30. XX wieku", "Współcześni o twórczości Blizińskiego",
"Wybór korespondencji"oraz popularyzacja twórczości tego trochę zapomnianego twórcy. Niewiele osób wie, że Józef Bliziński był związany z naszym regionem. Mieszkał przez 12 lat w Bóbrce, to tu niekorzystnie zainwestował pieniądze w poszukiwania ropy naftowej.Tu także prowadził badania etnograficzne. Przyjaźnił się m.in. z Oskarem Kolebrgiem, to dzięki Blizińskiemu ten znany etnograf opisał obyczaje mieszkańców okolicznych wsi. Jego dom nie przetrwał, znajdował się w miejscu obecnie zalanym przez wody Jeziora Myczkowieckiego.
Niewątpliwym minusem jest cena tej książeczki, kilka lat temu zapłaciłam za nią ponad 30 zł. Relacja jakość cena jest tu dla czytelnika bardzo zła.

Spis treści
Wstęp
Z przeszłości
Powstanie Leskie
Bóbrka w latach 30. XX wieku
Z dziejów parafii
Kapliczka pańszczyźniana
Atrakcje turystyczne Bóbrki
Oświata, kultura, działalność społeczna
Józef Bliziński - pisarz i ziemianin
Bliziński w Bóbrce
Współcześni o twórczości Blizińskiego
Wybór korespondencji
Śladami Kolberga
Przyjaciele Józefa Blizińskiego
W okolicy
Informator podręczny
Bibliografia

Tytuł: "Bóbrka koło Soliny - historia i współczesność - śladami Józefa Blizińskiego"
Autor: Jadwiga i Janusz Pypeć
Wydanie: I
Stron: 84
ISBN: 83-7450-028-X
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza "Apla"
Krosno 2006


str. 9-10
"Powstanie leskie
Rozruchy chłopskie w bieszczadzkich wsiach, które wybuchły w 1932 r., przeszły do historii jako tzw. powstanie leskie. Zaczęło się to od próby zorganizowania przez władze, w ramach tzw. święta pracy, bezpłatnych robót przy naprawie drogi w Brzegach Dolnych. Święta pracy miały w tym czasie dość szeroki zasięg, zaś pomysłodawcami byli Potoccy, właściciele Rymanowa. Był to rodzaj pracy społecznej na rzecz własnego środowiska. Podczas świąt budowano drogi, mosty, obiekty użyteczności publicznej, porządkowano poszczególne miejscowości. Nie było na tym tle żadnych nieporozumień czy spięć,ludzie pracowali ochoczo i mieli satysfakcję ze swoich dokonań.
Tymczasem w Brzegach Dolnych agitatorzy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, bazując na nieświadomości chłopów, w większości analfabetów, rozpowszechnili pogłoskę, że bezpłatna praca oznacza ponowne wprowadzenie pańszczyzny. To wywołało wrzenie wśród ludności i manifestacje z udziałem około 300 chłopów uzbrojonych w pałki, drągi, motyki, widły. Interweniowała policja, kilku uczestników manifestacji aresztowano.
Fakt ten spowodował rozszerzenie się fali rozruchów, objęły one ogółem 19 wsi i około 15 tys. chłopów. Doszło do starć w rejonie Łobozewa, Teleśnicy Sannej i Oszwarowej, Ustianowej i Bóbrki. Na stokach Jawora rozegrała się prawdziwa bitwa. Byli zabici i ranni. Ostatecznie, biorące udział w rozruchach wsie spacyfikowano. Wielu mieszkańców aresztowano, a sądy skazały na więzienie przywódców powstania. Walki pochłonęły 6 ofiar śmiertelnych i wielu rannych. W 30 rocznicę powstania odsłonięto w Bóbrce, na wzgórku przy drodze do Soliny, pomnik poświęcony wyd
arzeniom sprzed lat"

"Bliziński w Bóbrce" str. 35
"Okoliczności osiedlenia się Józefa Blizińskiego w Bóbrce, nie są do końca jasne. Być może zachęcił go do tego szwagier, Konstanty Sokołowski, mieszkający w Posadzie Olchowskiej pod Sanokiem, a będący właścicielem Bóbrki. Zapewne na decyzję Bliżińskiego wpłynęły doświadczenia z gospodarowania na Kujawach, które zbliżyły go do problemów polskiego ludu, folkloru, ukazały, ukazały możliwość spokojnego, sielskiego życia, urozmaiconego pracą twórczą. Tęsknił za wsią i w końcu zamieszkał na niej.
Zygmunt Sarnecki, przyjaciel pisarza, zanotował w swoich wspomnieniach: "W 1876 roku, w lutym przeniósł się Bliziński z Królestwa Polskiego do Galicji i osiadł w Sanockiem, na pogórzu karpackim, gdzie wskutek układów familijnych za należność, jaką w tych stronach żona jego posiadała, nabył około 300 morgów gruntu, wydzielonego wraz z lasem z wsi Bóbrka, upamiętnionej przez Zygmunta Kaczkowskiego jako siedziba Nieczui, bohatera powieści niesłusznie dziś zapomnianych. Na tej przestrzeni nasz znakomity komediopisarz, a bardzo lichy gospodarz, założył nowy folwark, nazwany hipotecznie Bóbrką Blizińską, a wzniósłszy dom mieszkalny na wybranym przez siebie miejscu w prześlicznym położeniu, nad Sanem, z widokiem na Beskid i połoniny, otoczył go ogrodem, sadem i samorodnym parkiem, który ciągle ukształca i przekształca, i zdobi, wycinając lub dosadzając drzewa i krzewy, co stanowi dla niego ulubioną rozrywkę w chwilach wolnych od pracy; tu bowiem jego twórcza wydała najpiękniejsze owoce, tu urodził się "Pan Damazy", jeden z najdoskonalszych utworów literatury dramatycznej."
Kłopoty towarzyszyły Blizińskiemu od momentu nabycia posiadłości. Z braku wpisu hipotecznego, który uzyskał dopiero po kilku latach, nie miał żadnego zabezpieczenia przy ubieganiu się o kredyt, toteż musiał korzystać z lichwiarskich pożyczek. Wędziły go one w długi i w konsekwencji doprowadziły do bankructwa
. [...]"


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 03-09-2012 08:34 AM

Kilkanaście dni temu w ośrodku Caritas w Myczowcach odbyła się promocja książek autorstwa znanego i uznanego przewodnika górskiego i terenowego Stanisława Orłowskiego. Promocja dotyczyła przede wszystkim przewodnika "Na bieszczadzkich obwodnicach część 3 Dolinami Sanu, Solinki i Osławy", który jest kontynuacją cyklu promującego najbardziej popularne bieszczadzkie trasy. Na spotkaniu można było kupić po promocyjnej cenie jeszcze jeden przewodnik Stanisława Orłowskiego. "Od Bieszczadów do Tokaju Szlakiem wina białego" został wydany przez lokalne, aczkolwiek znane wydawnictwo Bosz. Książka jest poświęcona historycznemu, karpackiemu szlakowi winnemu, który wiódł z Węgier przez dzisiejszą północno-wschodnią Słowację do Jasła. Książkę przeczytałam, wrażenia bardzo pozytywne. Przede wszystkim dlatego, że ten przewodnik jest nowatorski i promuje nieznane bliżej turystom bardzo atrakcyjne tereny polsko-słowacko-węgierkiego pogranicza. Nie spotkałam się z podobnym opracowaniem. Jest dobry, interesujący, transparentny. Jedynie co mnie trochę razi to niewyróżniające się niczym zdjęcia, miękka okładka. Przewodnik jest zaadresowany do zmotoryzowanego, przeciętnego turysty, który chce poznać nasz region i jego winiarskie tradycje. Podoba mi się układ przewodnika: charakterystyka danej miejscowości, jej historia, wyodrębnione w tekście szlaki turystyczne przebiegające w okolicy, znane osoby związane z miejscowością, warto zobaczyć - tu są podane atrakcje. W ramkach wyeksponowano wiadomości dotyczące wina, Autor przeważnie sięga do serwisu internetowego lub do gawęd Wiesława Jarosza."Od Bieszczadów do Tokaju" opisuje pogranicza trzech państw, moim zdaniem na pochwałę zasługuje prezentacja północno-wschodniej Słowacji. To region nieodkryty turystycznie, pan Stanisław w sposób ciekawy przedstawia poszczególne miejscowości związane ze szlakiem, tak znane jak Humenne jak i małe karpackie wsie. O części węgierskiej nie będę się wypowiadać, zbyt słabo znam region Tokaju.
Spisu treści nie chce mi się w całości przetaczać.Autor opisuje następujące miejscowości: Polska - Jasło, Jedlicze, Krosno, Sanok, Zagórz, Wielopole, Tarnawa Dolna i Górna, Czaszyn, Brzozowiec, Kulaszne, Szczawne, Rzepedź, Turzańsk, Rzepedź-osiedle, Komańcza Letnisko, Komańcza, Radoszyce; Słowacja: Palota, Vydrań, Medzilaborce, Krasny Brod, Ćabiny, Kochanovice, Hemenne, Brekov, Strażske, Nacina Ves, Petrovce nad Laborcom, Vinne, Michalovce, Pozdiśovce, Trebiśov, Vojćice, Trebiśov, Ve'aty, Ćerhov, Wel'ka Trna, Mala Trna, Slovenske Nove Mesto, Borśa,Vinićky; Węgry: Saoraljaujhely, Sarospatok, Hercegkut, Tolcsova, Tarcal, Tokaj.



Tytuł: "Od Bieszczadów do Tokaju"
Autor: Stanisław Orłowski
Wydanie: I
Stron: 191
ISBN: 978-83-7576-173-3
Wydawnictwo: Bosz
Olszanica 2012


"Winiarstwo Z dziejami wsi nierozłącznie związana jest uprawa winorośli. Wytwarzane tutaj od stuleci wino z lokalnych winnic było ważnym źródłem dochodów, mających wpływ na zwyczaje i kulturę mieszkańców. Rozwój uprawy winorośli we wschodniej Słowacji nastąpił już w XIII w. Fakt ten potwierdza dokument biskupstwa jagierskiego z 1271 r. nakładający dziesięcinę na winiarzy regionie zemplińskim, albovskim i użskim. W owym czasie wieś Vinne wytwarzała 8 000 wiader wina, tj. 1/3 część produkcji w regionie użskim na 19 wsi winiarskich wchodzących w ten obręb.
Pierwsza wzmianka z 1336 r. o winnicach we wsi Vinne potwierdza tę wielowiekową tradycję. Korzystne nasłonecznienie południowych stoków stwarzało szansę uprawy winorośli na dość rozległych obszarach osłoniętych od północy wyniosłymi szczytami Vihorlatu. Już wtedy uznano, że miejsca do sadzenia winnic są uprzywilejowane i nie mogą być wykorzystywane do czegoś innego. Z zapiski sporządzonej przez Edmunda z Michaloviec w 1454 r. wynika, że winnice zajmowały dość duży areał, ale jej autor nie podaje powierzchni i liczby winiarzy. W XVI w. we wsi Vinne wytwarzano 4981 wiader wina. W 1718 r. do dworu odstawiano 16 beczek wina a w 1720 r. zarejestrowano tu aż 360 winnic.

Winiarstwo w okolicy rozkwitało w czasach pokoju i padało w czasie wojen i powstań. Największym jednak ciosem była zaraza filoksery, która zniszczyła uprawy. Odnowienie winnic wymagało czasu i dużych nakładów finansowych. Z czasem doprowadzono do uszlachetnienia odmian i jeszcze zwiększono produkcję. Winiarze zaczęli uprawiać odmiany: Ezerio, Muskatal, Riesling, Spanir, Delevar lub Izaak. We wschodniej części Sebderowskiej góry powstało 12 nowych winnic, a na Sutovej górze kolejnych 6. W 1974 r. uprawiano tutaj już 166 ha winnic, obecnie niewiele ponad 100 ha. Dziś kolorytu winnicom dodają domy wina, budynki przeznaczone do przetwarzania winogron, sklepione piwnice do przechowania wina, zachowane duże borhauzy należące ongiś do rodów hrabiowskich. Wiele z nich uległo już zniszczeniu, lecz do dziś zachowały się jeszcze domki winne. Zwiedzający często pragną poznać sposoby produkcji wina. Z myślą o nich zachowano wiele tradycyjnych sprzętów, a także wyrobów bednarskich i narzędzi. Dziś stają się powoli eksponatami muzealnymi."

Miałam przyjemność uczestniczyć w projekcie promującym pogranicze polsko-słowackie, byłam też na szlaku wina, staram się odwdzięczyć za dobro jakie doznałam. UE i wszyscy podatnicy sfinansowali moje szkolenia, więc staram się chociaż w sposób minimalny odwdzięczyć i promuję miejscowości, które odwiedziliśmy i turystykę kulturową.
http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=167&Itemid=173


"Ptaki Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego" - lucyna - 16-12-2012 10:17 AM

Zespół Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie od lat wydaje ciekawe publikacje. Są to różnego rodzaju informatory, foldery, albumy, mapy mini kompendia wiedzy o przyrodzie naszego regionu. Można je uzyskać bezpłatnie w siedzibie zarządu parków krajobrazowych, która najpierw mieściła się w Krośnie, a obecnie jest w Dukli. Co roku pojawiają się nowe wydawnictwa, w tym roku ukazała się m.in. ciekawa mini monografia "Ptaki Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego" autorstwa dr Tomasza Wilka. Autor jest znanym specjalistą z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków Dział Ochrony Przyrody, który prowadzi inwentaryzację ptaków na naszym terenie. Publikacja jest plonem jego badań. Przeznaczona jest dla szerokiego grona odbiorców, więc napisana jest bardzo przystępnie. Książka ta nie tylko przedstawia Ciśniańsko-Wetliński Park Krajobrazowy pod względem ornitologicznym, ale także popularyzuje turystykę przyrodniczą, w tym obserwacje ptaków. Jest wydana bardzo ładnie, jej główną ozdobą są ciekawe portrety ptaków autorstwa Tomasza Wilka Marcina Sceliny i Kajetana Duella. Okładkę zdobią fotografie Marcina Sceliny i Ewy Wydrzyńskiej-Sceliny oraz niewymienionego z imienia i nazwiska Roberta Mosonia. Jest i mapa parku krajobrazowego. Na szczególną uwagę, moim zdaniem, zasługuje lista gatunków stwierdzonych na terenie Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego, występuje tu 148 ptaków (w Polsce ok. 450 gatunków) oraz rozdział Proponowane wycieczki. Jak wspomniałam wyżej publikacja jest bezpłatna, wydana w stosunkowo dużym nakładzie 2 000 egzemplarzy. Można uzyskać publikację dzwoniąc do zespołu parków, wysyłają pocztą. Moim zdaniem jest to książeczka godna polecenia nie tylko miłośnikom ptaków, ale także turystom chcącym poznać piękno i różnorodność naszej przyrody.

Spis treści
"Ptaki Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego"
Rozdział I. Ciśniańsko-Wetliński Park Krajobrazowy
Rozdział II. Ptaki Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego - informacje ogólne
Ptaki siedlisk leśnych
Ptaki siedlisk polno-łąkowych
Ptaki siedlisk antropogenicznych
Ptaki siedlisk wodnych
Ptaki migrujące
Ptaki zimujące
Rozdział III. Rzadkie i zagrożone gatunki ptaków Cisniańsko-Wetlinskiego Parku Krajobrazowego
Ptaki zagrożone w skali kraju
Ptaki zagrożone w skali w skali Unii Europejskiej
Rozdział IV. Ochrona przyrody w Ciśniańsko-Wetlińskim Parku Krajobrazowym
Rozdział V. Proponowane wycieczki
Trasa I: Duszatyn-Chryszczata-Turzańsk
Trasa II: Wetina Rabia Skała-Okrąglik-Cisna
Trasa III: Wola Michowa-Balnica-Solinka-Roztoki Górne
Lista gatunków stwierdzonych na terenie Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego

Tytuł: "Ptaki Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego"
Autor: Tomasz Wilk
Wydanie:I
Stron: 38
ISBN:
Wydawnictwo: Zespół Karpackich Parków Krajobrazowych
Dukla 2012



RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - Stasiu - 16-12-2012 12:02 PM

Ptaki zawsze były dla mnie na pierwszym miejscu wśród zwierząt. ok


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 18-12-2012 08:20 AM

Podobne przewodniki wydaje Zarząd Parków Krajobrazowych w Przemyślu, to klasyczny przewodnik opisujący szlaki turystyczne ale także pod kątem przyrodniczym. Świetna rzecz, masz klasyczny opis trasy plus opis atrakcji przyrodniczych np. tu występuje taki, a taki gatunek roślinki, tu można spotkać takiego, a takiego ptaszka, a tu mamy odsłonięcie fliszu karpackiego. Te przewodniki są bezpłatne.

Na chwilę wrócę do "Ptaków Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego" trasa I: Duszatyn-Chryszczata-Turzańsk
typu lasu gwarantuje nam spotkanie z ok. 20-30 gatunkami ptaków. Bez wątpienia usłyszymy perlisty trel śpiewu zięby, monotonny głos kowalika, czy metaliczny śpiew bogatki. W miejscu tym występują też rzadsz"Wycieczkę rozpoczynamy w niewielkim przysiółku Duszatyn. We wsi możemy usłyszeć lub zobaczyć gatunki związane z ekotonem (a więc strefą na granicy terenów otwartych i lasu), a także zadrzewieniami śródpolnymi - m.in. kwiczoła, trznadla, kilka gatunków sikor, a także raniuszka, który przypomina białą puchową kulkę z długim ogonkiem, szczególnie wdzięcznym obiektem obserwacji. Kierując się czerwonym szlakiem w stronę rezerwatu Zwiezło przechodzimy przez lasy bukowe, które w szczególności w okolicy rezerwatu zachwycają nas dobrze zachowanymi fragmentami starodrzewi. W okresie wiosenno-letnim ten gatunki - m.in. charakterystyczna dla buczyn muchołówka mała czy muchołówka białoszyja. Jeśli będziemy mieć dużo szczęścia zobaczymy rzadkiego w Polsce dzięcioła białogrzbietego, który często żeruje na zamierających bukach. Wkrótce docieramy do rezerwatu Zwiezło, który chroni dwa śródleśne jeziorka osuwiskowe - Jeziorka Duszatyńskie, powstałe po osunięcia zbocza góry i zatamowaniu przepływu potoku. Obserwować tu możemy wodne gatunki ptaków - krzyżówkę i czaplę siwą, ale na pewno największym walorem rezerwatu jest niezwykle malownicza sceneria tego miejsca. Ostrym podejściem pod górę kierujemy się w stronę szczytu Chryszczata, a stamtąd odbijamy na północ niebieskim szlakiem w stronę Turzańska. Odcinek ten podobnie jak pierwsza część trasy, biegnie przez lasy bukowe. Oprócz wymienionych wcześniej gatunków, możemy tu usłyszeć głos godowy dzięcioła czarnego. Z występowaniem tego gatunku związany jest także siniak - jedyny krajowy gatunek gołębia zasiedlającego dziuple, najczęściej właśnie po dzięciole czarnym. Niewielkie enklawy drzew iglastych, głównie jodły zasiedlają chętnie takie gatunki jak sikory - czubatka i sosnówka, a także 2 najmniejsze krajowe gatunki ptaków - mysikrólik, oraz bardzo podobny do niego zniczek. Szlak prowadzi nas w dół, na łąki w okolicach Turzańska, gdzie mamy szansę na zobaczenie 2 gatunków orłów - orlika krzykliwego oraz znacznie rzadszego orła przedniego. Swoją wycieczkę kończymy w Turzańsku, gdzie powita nas chór ptaków związanych z zabudową wiejską - m.in. kosa, sikory modraszki, szpaka, dzwońca czy pleszki."


"Gmina Czarna Powiat Bieszczadzki Mapa turystyczna" - lucyna - 21-12-2012 10:18 AM

Ostatnio w świecie wirtualnym dość ostro starałam się z pewnym znanym mieszkańcem Bieszczadów. Spór dotyczył turystyki kulturowej w gminie Czarna. Z mego doświadczenia zawodowego wynika, że Czarna i okolice, która jak na Bieszczady jest bardzo bogata w walory kulturowe jest bardzo chętnie odwiedzana przez turystów zorganizowanych, a tutejsza drewniana dawna cerkiew z 1834 r.,a obecnie kościół znajduje się w bardzo wielu ofertach i programach standardowych. Bywa w sezonie letnim iż jednocześnie jest w niej trzy grupy, a dwie stoją pod świątynią w oczekiwaniu na zwiedzanie. Świątynia jest piękna, zachował się tu niekompletny ikonostas, który jest cofnięty za ołtarz rzymskokatolicki. Znajduje się tu cenna i jakże interesująca ikona w typie Hodegetrii, a wystrój jest konglomeratem wschodu i zachodu. Ozdobą świątyni jest także bardzo ciekawa rzeźba przedstawiająca postać ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa,która została przywieziona przez przesiedleńców w ramach akcji H-T. Na dodatek tutejsi Parafianie i Ksiądz są bardzo gościnni, zawsze mamy dostęp do kościoła. I tą drogą pragnę podziękować Paniom Sprzątającym dawną cerkiew, roboty mają multum. Brudzimy jako turyści na potęgę entą, czasami kilka grup wraca w zabłoconych buciorach z gór, a one mimo to nie skarżą się. Parafia w Czarnej ma także inne ciekawe dawne cerkwie, warto odwiedzić tę Rabem, w Michniowcu, Żłobku (Żołobku) czy w Bystrem. Ta ostatnia jest we władaniu Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Oddział Bieszczadzki, które poszukuje pieniędzy na jej uratowanie. Skorzystam z okazji i przedstawię Ich prośbę http://www.cerkiewwbystrem.pl/ Na terenie gminy Czarna znajduje się też bogata w zabytki i ciekawe miejsca Polana, którą warto odwiedzić.
Na terenie gminy są i piękne kapliczki, przydrożne krzyże, cerkwiska, pozostałości po jednej z najbardziej wydajnych kopalni ropy naftowej, kilka kiwonów jeszcze pracuje. Jest i grób Polski. To pamiątka po wrześniu 1939 r,. kiedy to miejscowi Ukraińcy urządzili pogrzeb Polski chowając do trumny wszystkie polskie dokumenty np.dowody osobiste. Warto także wspomnieć o izbach regionalnych, które znajdują się w miejscowej szkole. Jedna nosi trochę szumną nazwę szkolnego muzeum historycznego,a druga izby przyrodniczej.
Gmina Czarna jest pozbawiona szlaków turystycznych wytyczonych przez PTTK. Zaradzono temu tworząc sieć ścieżek ścieżek gminnych. Pracuje nad nimi Kolega Przewodnik i Znakarz Franciszek Adamczyk. Czego Franek nie tknie się to przeradza się w interesujący szlak. Tak było i w gminie Czarna. Powstała tu sieć szlaków. Czarna znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej, są tu trasy rowerowe i konne oraz sieć ścieżek. Część z nich powstała po potrzeby luksusowego ośrodka wypoczynkowego Perła w Czarnej, nie wiem w jakim są stanie, a część została wytyczona przez Frania na zlecenie tutejszej gminy. Czarna nie jest dobrze promowana, a szkoda. Bardzo się ucieszyłam, gdy w informacji turystycznej w Ustrzykach Dolnych otrzymałam mapę turystyczną "Gmina Czarna Powiat Bieszczadzki". Jest ona średnio interesująca, bardzo lapidarna ale dostarcza niezbędnych informacji o walorach gminy Czarna, ścieżkach i szlakach, usługach w tym noclegach, bazie teleadresowej itd. Już nie pamiętam, czy jest ona wydawnictwem bezpłatnym, czy należy za nią zapłacić jakiś tam grosik. Otrzymałam ją w prezencie. Mapa jest zgodna z GPS, zawiera aktualny spis bazy noclegowej, informator krajoznawczy, aktualny na 2011 r. obraz szlaków oraz ścieżek gminnych. W 2012 r. powstał żółty łącznik pomiędzy ścieżką zielona wiodącą przez Żukow i dawną cerkwią w Rabem.

Spis treści - część informacyjna mapy
Gmina Czarna - historia
Położenie geograficzne
Szlak Architektury drewnianej
Gminne ścieżki turystyczne:
- Ścieżka historyczno-przyrodnicza "Siedlisko"
- Ścieżka historyczno-przyrodnicza "Jaskinia w Rosolinie"
- Ścieżka przyrodnicza "Żukowem do Krainy Lipeckiej"
- Ścieżka historyczno-przyrodnicza "Kraina Lipecka"
Szkolne muzeum historyczne
Turystyka konna
Usługi noclegowe
Instytucje/ Informator
Pomniki przyrody
Parafie w Gminie Czarna
Gmina Czarna na tle Bieszczadów -mapa poglądowa

Tytuł: "Gmina Czarna Powiat Bieszczadzki Mapa turystyczna"
Skala: 1: 40 000
Opracowanie: Karolina Kiwior
Wydanie: I
ISBN: 978-83-62806-027
Wydawca: Urząd Gminy w Czarnej, Turkula
Krosno 2011


Wprawdzie jest zastrzeżenie wydawcy mówiące o tym iż nie wolno publikować żadnych fragmentów mapy ale złamię je. Ten post służy bowiem promocji walorów gminy Czarna i samej mapy.

"Ścieżka historyczno-przyrodnicza "Kraina Lipecka"
Zółty kolor ścieżki łączy wsie Bystre, Michniowiec,Lipie i schodzi do Czarnej Górnej. Łączna długość ścieżki to około 10 km. Spacer tą trasą daje możliwość poznania trzech wsi naszej gminy z jej architektonicznymi skarbami, jak np. dawne cerkwie w Michniowcu i Bystrem..."



"Góry Sanockie Przewodnik i słownik historyczny" - lucyna - 23-01-2013 06:53 AM

Kilka tygodni temu zrobiłam generalne porządki w swojej biblioteczce. Plusem sprzątania okazało się odkrycie kilku zapomnianych książek. Wśród nich jest bardzo ciekawy przewodnik Macieja Skowrońskiego i Agaty Skowrońskiej-Wydrzyńskiej "Góry Sanockie Przewodnik i słownik historyczny". Wczoraj go podczytywałam i plułam sobie w brodę, że wcześniej z niego nie korzystałam. Przewodnik poświęcony jest okolicom Sanoka, które leżą na styku trzech mezoregionów. Autorzy opisują fragmenty Gór Sanocko-Turczańskich, Pogórza Bukowskiego i Pogórza Przemyskiego, czyli teren ciekawy i piękny pod względem krajoznawczym i prawie nieodkryty turystycznie. Został wydany w 2005 r. jest więc jedną z pierwszych prób wypromowania turystycznego tej części Ziemi Sanockiej. Autorzy są znawcami regionu, niezłymi fotografami, a przede wszystkim pasjonatami co dodaje smaczku tej w dużej mierze odkrywczej publikacji. Ciekawy jest tytuł, sięgnięto w głąb historii, nasz region kiedyś nazywany był Górami Sanockimi. Nazwy tej używał m.in. Wiktor Schramm. O czym jest? Tak o tym piszą Autorzy: "Przewodnik i słownik historyczny prowadzi ulicami Sanoka, opowiada jego historię, niespotykana dotąd dawka przeszłości kilkudziesięciu wsi, legendy, przekazy, tradycje, propozycje wycieczek jednodniowych, 120 fotografii". I to prawda, po raz pierwszy spotykam się z pogłębionymi informacjami dotyczącymi szeregu podsanockich wsi. Wsi o ciekawej i niebanalnej historii.
Jest to publikacja, która zaciekawi zarówno znawców regionu jak i przeciętnego turystę chcącego mile spędzić kilka godzin w okolicy Sanoka, historyków i przyrodników, miłośników tradycji jak i amatorów ładnych widoków. Maciej Skowroński z tego co wiem wytyczał sieć szlaków miasta Sanoka, więc możemy z przewodnikiem w ręku wędrować też oznakowanymi ścieżkami. Przewodnik obfituje w materiały źródłowe, nafaszerowany jest wiedzą historyczną, cytatami,świetnie się go czyta. Niestety, szata edytorska jest mierna. Jest brzydko wydany, miękka okładka,klejony, małe czarno-białe zdjęcia nie zachęcają czytelnika do lektury. Książeczka nie okazała się sukcesem wydawniczym, można ją spotkać do tej pory w bardzo wielu miejscach, m.in. w kasie w skansenie w Sanoku. Mimo skromnej oprawy warto sięgnąć po tej przewodnik, dla przewodników powinna to być lektura obowiązkowa.

Spis treści
Wprowadzenie
Środowisko geograficzne
Przyroda
Rys historyczny
Sanok
Skansen
Słownik miejscowości
Wycieczki piesze
Palenie soli
Spływ drewna na Sanie
"Linia Mołotowa" i słowacki cmentarz
"Koci Zamek"
Żegluga na Sanie
Jeziorka Osuwiskowe
Literatura

Tytuł: "Góry Sanockie Przewodnik i słownik historyczny"
Autor: Maciej Skowroński, Agata Skowrońska-Wydrzyńska
Wydanie: I
Stron: 128
ISBN: 83-919725-3-4
Wydawca: Wydawnictwo San
Sanok 2005


"Sanok-"Horodyszcze"-Kopacz (536 m)-Falejówka
Trasa nieoznakowana, czas przejścia ok. 4 godz.
Opis trasy rozpoczynamy na obrzeżach miasta, ok. ul. Kamiennej.Na granicy z Trepczą idziemy krętym podejściem cały czas asfaltową szosą. Dalej, po lewej mijamy wiejski cmentarz na którym znajduje się ok. 20 nagrobków z przełomu XIX i XX stulecia. Na skrzyżowaniu prosto, przed nami cerkiew greckokatolicka ogrodzona kamiennym murem, po prawej dworek. Powracamy przed cerkiew i obok sklepu schodzimy w dół, później w prawo i przez most. Na lewym brzegu rzeki Sanoczek kierujemy się na ulicę Wesołą. Za ostatnimi zabudowaniami, na wzniesieniu za Trepczą skręcamy w prawo. Wędrujemy przez las i obniżenie z polaną po czym wchodzimy na zalesione grodzisko "Horodyszcze" (zwane też "Fajka") Zwiedzamy pozostałości fortyfikacji (wały obronne) oraz zrekonstruowane przez archeologów kamienne fundamenty cerkwi z XII w. (patrz str. 82 i 83).
Z "Horodyszcza" schodzimy ścieżką w kierunku północno-wschodnim. W pobliżu szosy, w miejscu, gdzie dopływa niewielki potok przed I wojną światową istniała karczma, później była tu gajówka. Za potokiem podchodzimy na wzgórze będące jednocześnie grodziskiem zwanym "Horodna". Z rozległego grodu zachowały się wały obronne. Na osi grodziska w pewnym oddaleniu odkryto słabo czytelne cmentarzysko kurhanowe. Idąc lesistym grzbietem w kierunku północno-zachodnim wprawne oko dostrzeże "zabliźnione lasem" potężne osuwisko. Liczne pofałdowania, a przede wszystkim niewielkie jeziorka osuwiskowe świadczą o dużej niestabilności geologicznej okolicznych terenów. W kilku starszych jeziorkach pod stromym zboczem góry Kopacz odnajdziemy enklawy roślinności charakterystycznej dla lasów łęgowych z dominacją olszy czarnej. Większość drzew wskazuje, iż osunięcie się ziemi w tym miejscu mogło mieć miejsce przed około 100 lat. Wędrując pośród pofałdowanego terenu doliczymy się co najmniej kilku jeziorek, z których największe swymi rozmiarami osiąga około pół hektara powierzchni.
W niektórych potokach poniżej Kopacza i w sąsiednim Międzybrodziu można obserwować na roślinności wodnej tworzące się trawertyny. Powstają one głównie na mchach, gdzie odkładający się węglan wapnia tworzy pół żywe skamieliny.
Górę Kopacz 536 m n.p.m. zdobywamy idąc stromo pośród lasu z dużym udziałem brzozy. Na szczycie spotykamy krzyż dębowy, ustawiony przez członków Koła Łowieckiego "Darz Bór" w Sanoku. Kopacz jeszcze w XIX w. nosił nazwę "Bana". Niewykluczone jednak, że nazwa odnosi się do jednej z licznych odnóg góry Kopacz, tak samo jak nazwa "Sobia. Idąc dalej grzbietem w kierunku północno-zachodnim trafimy do wsi Falejówka. Kursują stąd autobusy linii prywatnych do Sanoka "

Kilka słów o wykopaliskach

http://archeowiesci.pl/2008/11/23/sekrety-trepczy/


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 18-02-2013 07:57 AM

W swoich zbiorach mam masę broszur, folderów, informatorków. Większość osób traktuje je jako makulaturę niegodną uwagi. A szkoda, gdyż wśród nich znajdują się perełki. Mimo iż pełnią przeważnie rolę reklamową to bywają bardzo interesujące, zawierają sporą dawkę wiedzy. Ostatnio otrzymałam od pracownika dyrekcji lasów państwowych w Krośnie dużo publikacji. Poświęcę im trochę uwagi, gdyż są ciekawe, ładnie wydane, bezpłatne. Wśród darów była broszura formatu A-4 "Kłokoczka południowa" - pokłosie projektu i konferencji zorganizowanej przez Nadleśnictwo Ustrzyki Dolne. Kłokoczka południowa jest niezmiernie ciekawą rośliną na trwałe wpisaną w europejską kulturę i wierzenia. To ciepłolubny krzew objęty ochroną prawną, prawie nieznany mający u nas północną granicę występowania. Kłokoczka występuje u nas w regionie, są to przeważnie stanowiska antropogenne, czyli została wprowadzona do lasu przez człowieka. Poza Górami Sanocko-Turczańskimi (w Bieszczadach nie występuje) można ją spotkać w okolicy Przemyśla, Jasła, Brzozowa. To typowa roślina pogórzańska preferująca ciepłe stanowiska bogate w węglan wapna. Można ją spotkać na obrzeżach lasu, w osłoniętych dolinach, na ciepłych skarpach, przy kapliczkach i w miejscach dawnych kultów. Ładnie kwitnie, ale jej największą ozdobą są torebki nasienne zawierające bardzo twarde nasiona. To one są podmiotem zainteresowania ludzi. Kłokoczka południowa jest rozmnażana w szkółkach, na naszym terenie produkuje się sadzonki w Orelcu i w arboretum w Bolestraszycach.
Kłokoczka południowa uchodzi za roślinę magiczną mającą swój udział w pogańskich kultach m.in. Słowian, Celtów. Można ją spotkać na grobach i kurhanach, na terenie dawnych grodzisk. Ma działanie magiczne, chroni przed złymi mocami, demonami, wampirami. Krzew został "wchłonięty przez chrześcijaństwo", z jego nasion wytwarza się słynne różańce. Jedyne różańce, które nie święci się. Z jej drewna wytwarzano posążki,a listki wkładano w palmy wielkanocne. Kłokoczka miała też znaczenie praktyczne, z roślin produkowano olej.
Sama broszura jest ładnie wydana, bardzo bogato ilustrowana, dwujęzyczna, tekst jest w języku polskim i słowackim. Można ją uzyskać w dyrekcji LP w Krośnie i w Nadleśnictwie w Ustrzykach D.

Tytuł: "Kłokoczka południowa"
Redakcja: Ewa Sudoł, Ryszard Paszkiewicz, Roman Jurek, Maciej Skowroński
Wydanie: I
Stron: 28
ISBN: 978-83-7263-927-1
Wydawca: Nadleśnictwo Ustrzyki Dolne

"Ulistnione (pędzone w domu) pędy kłokoczki wykorzystywane były do sporządzenia palm wielkanocnych. Wyjęte później z palm pędy cięto na kilkucentymetrowe kawałki i wykonywano z nich małe krzyżyki służące do święcenia pól. Owo święcenie pól odbywało się w Niedzielę Wielkanocną. Po śniadaniu gospodarze wraz z rodzinami obchodzili należące do nich grunty i w narożnikach każdego z pól wkładali jeden krzyżyk, kropiąc to miejsce palmą ze święconą wodą. Obyczaj ten przetrwał do dzisiaj w kilku wsiach na Opolszczyźnie, w okolicach Ryglic koło Tarnowa, a także we wsiach koło Jarosławia. W okolicach Przeworska (Dębów, Gać, Grząska) w drugi dzień świąt Wielkanocy, wspomniane małe krzyżyki ze zdrewniałych pędów kłokoczki przybijano na drzwiami domów i nad wrotami obór, w celu ochrony przed piorunami, złymi mocami i innymi klęskami. Na niektórych starych domach można jeszcze dzisiaj zobaczyć po kilkadziesiąt takich krzyżyków. Pędy kłokoczki święcono w kościołach przy różnych świętach i okazjach. Wiemy dziś, że miało to miejsce (oprócz świąt już wymienionych między innymi: na Trzech Króli, w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego, w oktawie Bożego Ciała, na Matki Boskiej Zielnej, a także w dniu świętego Mikołaja. W Lubzinie koło Dębicy,w uroczystość Wniebowstąpienia obchodzi się jedyny w Polsce "Kłokockowy Odpust". Święci się tam gałązki od niepamiętnych czasów i, jak się przypuszcza, zwyczaj ten przetrwał od czasów pogańskich."





RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 04-03-2013 07:04 AM

Wczoraj, czyli 2 marca w Ośrodku Naukowo-Dydaktycznym Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Ustrzykach Dolnych obyło się spotkanie dyrekcji BdPN z przewodnikami i szkolenie: ?Osobliwości fauny Bieszczadów ? charakterystyka, monitoring i ochrona?. Przewodnicy przybyli bardzo licznie,było prawie 100 osób. Prawdę powiedziawszy byłam ciut zdziwiona, na sali było bardzo ale to bardzo wielu przewodników których nie znam z gór czy dolin. Szkolenie bardzo interesujące, Naukowcy podzielili się swoją wiedzą, wynikami badań. Prelegentami byli m.in. Marek Holly, Cezary Ćwikowski, dr. Bartłomiej Pirga. Spotkanie prowadził dr Tomasz Winnicki, to on wygłosił pierwszy referat poświęcony mitom związanym z ochrona przyrody. Bardzo ciekawy i dający do myślenia. Część spotkania była poświęcona turystyce konnej, kilka słów o niej jest tu http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=35&Itemid=72
Polecam Tarnawę, jedną z najpiękniej położonych miejscowości turystycznych w Bieszczadach. Ten wątek jest specyficzny, poświęcony książkom więc ograniczę się do podania linku do strony BdPN, którą gorąco polecam. Są tu podane wyniki badań, są bardzo interesujące linki do filmików przyrodniczych http://www.bdpn.pl/
Bieszczadzki Park Narodowy słynie ze swojej hojności w stosunku do przewodników. Ja z niej korzystam pełną garścią, ze spotkania wróciłam z pudłem książek. I to bardzo interesujących. O kilku z nich już pisałam. O części postaram się wspomnieć i to nie raz na naszym Forum. Większość otrzymanych publikacji są to pozycje naukowe, część popularno-naukowych, są jednak i te przeznaczone dla dzieci i młodzieży. Mnie zafascynowały materiały przeznaczone dla nauczycieli np. "Moje Bieszczady Pakiety zadań dla uczniów szkół podstawowych". Dziś skoncentruję się na książce, którą odebrał każdy z nas czyli na "Rocznikach Bieszczadzkich tom 20". (Przewodnicy wybierali sobie potrzebne publikacje). Roczniki to zbiór referatów wygłoszonych na konferencji naukowej organizowanej corocznie przez Bieszczadzki Park Narodowy, a poświęconej zasobom przyrodniczym Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie". O jednym z tomów sprzed lat już pisałam. Moim zdaniem jest to lektura niezwykle ciekawa i wbrew pozorom nie przeznaczona tylko dla przyrodników.

Spis treści
http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1129&Itemid=133

Tytuł: "Roczniki Bieszczadzkie tom 20"
Redaktor naczelny: Tomasz Winnicki
Wydanie I
Stron: 410
ISSN: 1233-1910
Wydawca: Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ustrzyki Dolne 2012


Grażyna Holly "Krzyże i kapliczki przydrożne na pograniczu polsko-słowacko-Ukraińskim (MRB "Karpaty Wschodnie")"
"Wstęp
Krzyże przydrożne pojawiły się na polskiej ziemi wraz z chrześcijaństwem, kiedy to misjonarze, niosąc Dobrą Nowinę, wznosili je w pogańskich miejscach kultu, jako symbole zwycięstwa Dobra nad Złem. Na Ziemi Sanockiej, jeszcze do XVI wieku, stojące przy drogach krzyże, zwane Bożą Męką (Passio Domini), były bardzo rzadkie, aponieważ były zjawiskiem rzadkim, służyły do orientacji
topograficznej i nadawały nazwę przyległym rolom, np. w Zarszynie łąka u Bożej Męki (pratum apud passionem Domini). Liczne natomiast były krzyże wyrzynane na drzewach jako znaki graniczne?
(Dąbkowski 1923. Z upływem czasu, szczególnie w okresie kontrreformacji, ich liczba znacznie wzrosła, o czym pisał w 1878 r. w ?Encyklopedii Kościelnej? ks. Michał Nowodworski: ? W żadnym
kraju po dziś dzień nie masz tyle dużych krzyżów przy drogach, po polach i po cmentarzach wiejskich jak u nas? (Nowodworski 1878).
Krzyże i kapliczki przydrożne stawiane były w miejscach ważnych wydarzeń, na granicy wsi i wśród zabudowań, a także na rozstajach dróg, czy przy źródłach. W ostatnich wiekach obecność krzyży i kapliczek przydrożnych urosła dodatkowo do rangi symbolu narodowego. Z tego też względu były one planowo niszczone, począwszy od zaborców, następnie przez okupantów hitlerowskich i władzę komunistyczną. Krzyże i kapliczki przydrożne są dziś tak naturalnym elementem krajobrazu polskiej wsi, że często nie dochodzi się przyczyn ich powstania. Ich obecność wskazuje na przynależność wyznaniową danego obszaru, a zamieszczone różnego rodzaju inskrypcje i symbole odzwierciedlają panujące na danym obszarze. stosunki etniczne i kulturowe. Na pograniczu polsko-słowacko-ukraińskim,
gdzie przez wieki stykały się oraz przenikały nawzajem dwie tradycje religijno-kulturowe ? zachodnia (łacińska) i wschodnia (bizantyjsko-ruska) ? wykształcił się oryginalny krajobraz sakralny. Jego elementami są również krzyże i kapliczki przydrożne, stanowiące interesujący materiał badawczy pod względem formy, rozmieszczenia i symboliki religijnej."
Całość artykułu
http://www.bdpn.pl/dokumenty/roczniki/tom20/art22.pdf


"Powrót żubra w Karpaty" - lucyna - 04-04-2013 01:49 PM

uż wspominałam, że my przewodnicy jesteśmy rozpieszczani w Bieszczadach, dostajemy bardzo dużo książek. Ze szkolenia z Bieszczadzkiego Parku Narodowego wyszłam z potężnym pudłem pełnym publikacji, nie mogłam go udźwignąć, chociaż na siłowni nieźle nieźle pociłam się. Wśród darczyńców są Zespół Karpackich Parków Krajobrazowych, samorządy, fundacje, stowarzyszenia i Lasy Państwowe. Właśnie z dyr Lasów Państwowych w Krośnie dostałam kilka dni temu przesyłkę, a niej cacuszko czyli "Powrót żubra w Karpaty" Kajetana Perzanowskiego i Edwarda Marszałka. Pierwsze wrażenia? Zachwyt, książka jest cudnie wydana, ilustrowana, ma masę wspaniałych i bardzo interesujących zdjęć. Oczywiście nie do zdobycia na rynku, to cacuszko projektowe w dużej mierze finansowane przez UE. Drugie wrażenie? Świetna, przystępnie napisana publikacja popularno-naukowa przybliżającą nam dogłębnie tematykę restytucji żubra w Karpatach. Autorzy to specjaliści, dr hab.Kajetan Perzanowski od lat zajmuje się żubrami, a dr Marszałek to bez mała człowiek orkiestra władający świetnie piórem, autor wielu książek. Lektura obowiązkowa dla przewodników. Ta książka to kontynuacja projektu. Tak piszą o tym Autorzy: "Powrót żubra w Karpaty" stanowi rozwinięcie pomysłu, który zrealizowaliśmy w 2008 roku w książce "Żubr przywrócony górom", wydanej wówczas przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Krośnie. Pięć lat, które minęło od tego czasu, przyniosło zupełnie nowe zdarzenia w sytuacji żubrów w naszych górach, a program restytucji nabrał charakteru międzynarodowego i zaowocował kolejnymi dziko żyjącymi stadami, również w Rumunii, na Słowacji i na Ukrainie."
Jak wspomniano we wstępie książka poświęcona jest nie tylko polskiej populacji żubrów linii nizinno-górskiej, lecz także próbie stworzenia matapopulacji karpackiej. Autorami teksów prezentujących zagadnienia związane z reintrodukcją tego gatunku w Karpatach są: Oksana Maryskevych, Fred Baerselman, Sebastian Cătănoju, Razvan Deju, Henryk Osiniak i Štefan Pčola. Część poświęcona żubrom linii nizinno-górskiej jest przeciekawa i dla polskich czytelników odkrywca. Niewiele jest na ten temat publikacji, wszystkie jakie znam nie są dostępne na rynku. Mam cichutką nadzieję, że zostanie książka zostanie wydana na wolnym rynku. Ma wszelkie zadatki aby ozdoby serca miłośników przyrody i czytelników interesujących się naszym regionem. Została wydana w ramach projektu współfinansowanego przez ze środków unijnych i dofinansowana ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jest publikacją dwujęzyczną, polsko-angielską co moim zdaniem podnosi jej walory edukacyjne i promocyjne regionu. Proszę nie pytajcie, gdzie ją można zdobyć. Ja ją dosłownie wyżebrałam od pani Fastnacht z LP w Krośnie. Bardzo mi na książce zależało, prowadzę czasami warsztaty przyrodnicze i bardzo często bywam w zagrodzie żubrów w Mucznem. (Zagrodę polecam z całego serca, ma niecały rok i jest jedną z największych atrakcji w Bieszczadach. ) To chyba sprawiło iż jestem w posiadaniu jej jakże pięknej książki. Wydawnicze cacuszko ozdobione bardzo dużą ilością fotografii, w tym archiwalnych. Książka została wydana ba bardzo dobrym papierze, jest szyta, ma twardą okładkę. Polecam.

Spis treści:

Wstęp
Od autorów
1. Żubr jaki jest, każdy widzi, czyli co wiemy o żubrze?
2. Puszczy kreator, czyli rola żubra w ekosystemach
3. Nim przyszła zagłada, czyli z dziejów żubra
4. Więzy krwi, czyli żubry białowieskie i żubr karpacki
5. Powrót na karpacki tron, czyli historia restytucji żubra w górach
6. Nic nie jest dane na zawsze, czyli o zagrożeniach dla populacji karpackiej
7. Strategia dla żubra, czyli założenia programu restytucji w Karpatach
8. Żubry a ludzie, czyli o łowach, szkodach i dziwnych zdarzeniach
9. Pejzaż z żubrówką, czyli żubry w kulturze i krajobrazie
10. Zapisane w kronice, czyli pierwsze lata żubra w Bieszczadach
11. Miłe wspomnienia osobiste i opowieść o pamiętnej wyprawie w roku 1999
12. Restytucja żubra w Rumunii
13. Wspomnienie o restytucji żubra w Parku Narodowym Połoniny
14. Historia reintrodukcji żubrów w Beskidach Skolskich w czasach niepodległej Ukrainy
15. Zachowane w pamięci
16. Opowieść o powrocie żubra w Karpaty
17. Stowarzyszenie Miłośników Żubrów
Wybrana literatura


Tytuł: "Powrót żubra w Karpaty"
Autor: K. Perzanowski, E. Marszałek
Wydanie: I
Stron: 254
ISBN: 978-83-62174-14-0
Wydawca: Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie
Krosno 2012




Ostatnio duże poruszenie zrobiło wybicie stada żubrów z doliny Sanu, oficjalny powód to gruźlica. To jest powód tego, iż do prezentacji książki wybrałam fragment rozdziału "Żubry a ludzie, czyli o łowach, szkodach i dziwnych zdarzeniach "
"Był czas, że w Bieszczadach polowano na żubry. W styczniu 1968 roku ówczesny minister leśnictwa przeznaczył do odstrzału dewizowego kilkoro starych zwierząt. Pierwszymi dewizowcami, którzy na nie polowali, byli Niemcy: Hilda i Helmut Hortenowie. Łowy przeprowadzono w iście królewskiej oprawie, ściągając nawet zespół sygnalistów myśliwskich z Rudnika nad Sanem. W uroczysku Zakole przeprowadzono pierwsze pędzenie. Na stanowiska myśliwych wypadło stado 30 żubrów. Widok był tak niesamowity, że niemieccy łowcy nie zdążyli podnieść broni do oka. Dopiero pod wieczór Hildze Horten wraz z Władysławem Peperą udało się podejść żubra żerującego na otwartym polu, wygrzebującego spod śniegu pokarm. Z dużej odległości oddała strzał, po czym już do biegnącego żubra poprawiła dwa razy i potężny, ważący prawie tonę byk, zwalił się martwy do głębokiego jaru. Hilda była zatem pierwszym myśliwym, który po 150 latach zdobył żubrze trofeum w górach. Kolejne trofea zdobył następnego dnia Helmut Horten, który w okolicy Dźwiniacza Górnego i Kiczery ustrzelił dwa wspaniałe byki. Za polowanie niemiecka para zapłaciła 18 tysięcy dolarów co w socjalistycznych realiach było kwotą astronomiczną.
Na początku lat 70. kolejnego króla puszczy ustrzelił dyrektor naczelny Zakładów Zbrojeniowych Steyer-Daimler-Pusch w Austrii. Jego zdobyczą okazał się najstarszy żubr, przywieziony jeszcze z Pszczyny samiec, który nie za bardzo bał się ludzi, a wobec młodszych zwierząt zachowywał się bardzo agresywnie. Jak wspomina w swojej książce Władysław Pepera żubr zaatakował swoich tropicieli, którzy cudem uniknęli poturbowania podczas tej szarży. W końcu celny strzał Austriaka położył kres życiu zwierzęcia. W następnych latach do odstrzału przeznaczono około 140 bieszczadzkich żubrów. Były to odstrzały o charakterze sanitarnym, ale i redukcyjnym, bo rozrastające się i zwiększające swój zasięg stado czyniło szkody w pegereowskich uprawach.
Jeden z najtęższych żubrów ustrzelonych w górach wisi dziś jako eksponat w Muzeum Przyrodniczym w Białowieży. Był to stary byk, który okaleczył się na jakiś wykrocie jodłowym, mocno krwawił i zrobił się złośliwy. W okolicy Lutowisk atakował ludzi, szarżwoał nawet na robotników leśnych na zrębie - uratowały ich wówczas odpalone pilarki. Gdy wreszcie przyszła decyzja o eliminacji groźnego zwierzęcia, do jej wykonania wyznaczono Tadeusza Zająca, ówczesnego zastępcę nadleśniczego z Lutowisk.
- Wytropiłem byka w olszynach i podszedłem na odległość strzału - opowiadał po latach "traper spod Otrytu".
- Miałem dużo szczęście, że położyłem go pierwszą kulą - ja już wtedy wiedziałem, że żubra strzela się nisko, bo serce ma niemal pomiędzy przednimi nogami. Wcześnie wielu myśliwych, którzy nie znali żubrzej anatomii, strzelało do tych zwierząt bezskutecznie.
Polowania na żubry organizowano tu dla dewizowców, wśród których było wielu Hiszpanów, chcących zabić dzikiego byka (Cóż to dla toreadorów byk?...) i dla najwyższych rangą dygnitarzy, z których wymienić można takie osobistości jak brat szacha Iranu Pahlawi, prezydent Jugosłwii Josip Broz Tito czy minister rolnictwa i leśnictwa Austrii Heiden. Strzelony przez tego ostatniego żubr miał urożenie, które do dziś jest ponoć rekordowym trofeum na świecie. Obecnie gatunek ten jest pod ochroną i ie urządza się nań polowań. Odstrzały sanitarne każdorazowo wymagają zgody ministra środowiska. "

Książka jest częścią dużego projektu podobnie jak zagroda żubrów w Mucznem, którą polecam z całego serca. Powstała w ub. roku i jest jedną z największych atrakcji turystycznych regionu, odwiedziło ją około 60 000 osób. Zdjęcie Roberta Mosonia z zagrody http://www.facebook.com/photo.php?fbid=570491816308150&set=o.305179576263122&type=1&theater


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 30-05-2013 05:06 AM

Ostatnio wraca mi wiara w sens tego co robię. Przede wszystkim widząc jakie zainteresowanie budzi dobra, polecana książka czy mapa wśród gości, których oprowadzam po regionie. Prawie każda grupa obkupuje się różnorodnymi publikacjami. Czasami jeden turysta nabywa i kilka książek. Idąc tropem postaram się przedstawić kilka regionalnych nowości. Wśród nich jest ciekawa mapa turystyczna "Gmina Krasiczyn", którą niedawno otrzymałam od pani sekretarz gminy Krasiczyn. Do końca nie jestem pewna, czy jest to wydawnictwo bezpłatne, czy też komercyjne. Ja je otrzymałam bezpłatnie, przede wszystkim jako materiały dydaktyczne dla przewodników i promocyjne dla organizatorów. Mapę widziałam jednak i w kasie muzealnej w Krasiczynie, kosztowała 5 zł. Mapa turystyczna w skali 1:50 000 na pierwszy rzut oka jest ciekawa, na razie tylko ją przejrzałam. Jest czytelna, dokładna, naniesiono na nią wszystkie znane mi atrakcje, szalki, ścieżkę dydaktyczną o której niedługo będę pisać "Do Ralla". Przez teren gminy wiedzie dwa znane szlaki piesze: czerwony Sanok-Przemyśl, niebieski Grybów-Rzeszów, rowerowy czarny "Twierdza Przemyśl", kajakowy.

Część opisowa mapy jest taka sobie, w sumie do przyjęcia. Przetoczą ją całą w celu promocji regionu, nie ma bowiem zastrzeżeń wydawnictwa jeżeli chodzi o udostępnianie zawartości mapy. Moim zdaniem warto nabyć/ poprosić o tę mapę będącą tak naprawdę reklamówką. Fajne i ciekawe, potrzebne turystom wydawnictwo, które w przeciwieństwie do wielu folderów i broszur nie wyląduje w koszu ale będzie długo służyć zainteresowanym.

Tytuł: "Gmina Krasiczyn Mapa turystyczna"
Redakcja: Karol Kowadło
Skala: 1:50 000
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7618-103-5
Wydawca: Wydawnictwo BiK
Krasiczyn



RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 15-11-2013 09:53 AM

Na facebookowej grupie Bieszczady pojawiły się zdjęcia przedstawiające ślady po I wojnie św. W Bieszczadach mała ona szczególnie tragiczny przebieg, wszystkie strony konfliktu swoich żołnierzy traktowali jako typowe mięso armatnie. Jeszcze bardziej cierpiała ludność cywilna. Dziesiątki tysięcy żołnierzy zginęło nie w czasie walk ale głównie z powodu koszmarnych warunków pogodowych. Obie bitwy karpackie są częścią naszej bieszczadzkiej historii więc od lat poszukiwałam książek poświęconych Wielkiej Wojnie na naszym terenie. Niewiele znalazłam, a te które mam nie satysfakcjonują mnie. Zarówno "Wojna Galicyjska" Juliusza Batora jak i "Karpacka wojna trzech cesarzy. Z działań wojennych I wojny światowej na lądzie i w powietrzu" Andrzeja Olejko. Nie jestem specjalistą, wprost przeciwnie, typowym laikiem nie mającym wiedzy z dziedziny wojskowości. Mimo to usiłując przebrnąć przez obie publikacje mam pewne wątpliwości. Dziś chcę przedstawić monografię prof. Olejko. Prawdę powiedziawszy książką ciut mnie rozczarowała, nie przeczytałam jej od deski do deski, zapoznałam się tylko z fragmentami poświęconymi Bieszczadom i Beskidowi Niskiemu. Przede wszystkim zaszokowały mnie błędy, jednak po prof. Olejko spodziewałam się czegoś bardziej doskonałego. Aby nie być gołosłowną zacytuję fragmencik strona 262 "...a trudności pogarszał jeszcze niechętny stosunek miejscowej ludności, w znacznej mierze prawosławnej, która łatwo ulegała propagandzie panslawiańskiej szerzonej przez moskofilnych popów (gdy wojska rosyjskie pojawiły się w Bieszczadach po raz pierwszy w końcu września 1914 r. powitano je życzliwie, a niektórzy Łemkowie służyli im za informatorów i przewodników." Poplątanie z pomieszaniem, w Bieszczadach nie było prawosławnych lecz byli grekokatolicy. W Bieszczadach mieszkali Bojkowie, a nie Łemkowie.Profesorowi Bieszczady pomylili się z Beskidem Niskim, ale małe ale. Tu też mieszkali grekokatolicy, prawosławie pojawiło się dopiero po schiźmie tylawskiej i objęło część społeczności łemkowskiej. Oczywiście, na Łemkowszczyźnie byli zwolennicy idei panslawiańskiej ale nie na Bojkowszczyźnie. Ta książka jest dla mnie trudna w odbiorze, napisana specyficznym językiem, dla mnie jest totlanym chaosem w którym z trudnością poruszam się. Czytam ją po kilka stron dziennie. Plusem niewątpliwie jest fakt, że ukazała się. Jest luka,która ta monografia częściowo zapełniła. To publikacja jako jedna z pierwszych poruszająca ten temat. Po wtóre naszpikowana jest cytatami, wspomnieniami, fragmentami dokumentów itd. Jednak i tu mam zastrzeżenia. Opis części walk w Bieszczadach hmmm prof. Olejko zaczerpnął w książki Juliusza Batora co mnie osobiście bardzo rozczarowało. No i duży plus za obszerna bibliografię i indeks miejscowości. Książka jest niezbyt staranie zredagowana, mapy dla mnie są nieczytelne. Jest jednak wydana w twardej oprawie, na stosunkowo dobrym papierze, szyta. No i bardzo tania. Mam nadzieję, że pojawi się drugie wydanie już z poprawkami. Na pewno powinna znaleźć się w księgozbiorze każdego miłośnika Bieszczadów i osób zainteresowanych Wielką Wojną.



Skrócony spis treści

1. Plany wojenne.... czyli dylematy jak obronić, bądź zdobyć Galicję.
2.Pamiętny rok 1914. Za Cara i Najjaśniejszego Pana , czyli ofensywnie i defensywnie w stronę Karpat na lądzie i w powietrzu.
3." Zamzrznięty front" , czyli wojna w górach. Od odwrotu spod Krakowa w kierunku beskidzko- bieszczackich rozdroży.
4. 'Wielkie lanie"... zimowy horror w Beskidach i Karpatach Wschodnich. Czyli rzecz o dwóch bitwach zimowych i o upadku Przemyśla.
5. Od bitwy Wielkanocnej po gorlickie przełamanie ..., czyli po " wielkim laniu".
6. Gorlickie przełamanie i wyzwolenie Galicji.
7. Historyczne i literackie post scriptum.
8. Bibliografia.


Tytuł: "Karpacka wojna trzech cesarzy. Z działań wojennych I wojny światowej na lądzie i w powietrzu."
Autor: Andrzej Olejko
Wydanie: I
Stron: 563
Wydawnictwo: Carpathia
Rzeszów, 2013


"Podczas pierwszej bitwy karpackiej (pierwszej bitwy zimowej) żołnierze obu stron walczyli nie tylko z nieprzyjacielem, ale przede wszystkim z naturą. Walczono z mrozem, śnieżycami i głębokim śniegiem, który w górach często uniemożliwiał poruszanie się, a zamarznięta ziemia utrudniała budowę okopów i umocnień. Straty wynikały zatem nie tylko z prowadzenia bezpośrednich działań wojennych, a szturmowanie we wspomnianych warunkach pozycji wroga było wręcz szaleństwem, lecz "walki toczyły się dalej; obrona w oparciu o siły natury była w nich stale silniejsza od ataku." AOK jak i Stawka nie brali tego pod uwagę, a dla sztabowców liczyło się tylko ostateczne pokonanie wroga bez względu na straty własne, w czym dominowała strona rosyjska. Zaciekłość walk była tym większa, że obie strony chciały osiągnąć swój cel - dla c.k. dowództwa było nim przyjście z odsieczą oblężonemu Przemyślowi, zaś dla Stawki było nim wdarcie się przez przełęcze karpackie na Wielką Nizinę Węgierską. Ofensywa c.k. 3. Armii prowadzona podczas silnych mrozów i zamieci ruszyła z przełęczy Dukielskiej i przełęczy Użockiej na północ, a niemiecka Armia Południowa uderzyła w kierunku na Sambor. (...) Na prawym skrajnym skrzydle c.k. 3. Armii walcząca tam Grupa gen. S.Szurmaya zdobyła 26 I 1915 r. przełęcz Użocką i zaczęła schodzić w dolinę Sanu. F. Molnar wspominał: Ostatnio Grupa [gen. S] Szyrmaya stacjonowała w okolicy Użoku i na wschód od wsi Sianki... Masywne umocnienia ziemne o zasieki z drutu broniły stanowisk, które zaplanowano tak, by napierających Rosjan już w pierwszych minutach ataku można było nakryć ogniem krzyżowym. Rosjanie atakowali na ogół pod osłoną nocy, ale honwedzi poradzili sobie z tym łatwo, oświetlając wszystkie ich natarcia. Kiedy wystawione przed zasiekami czujki zauważały zbliżające się w ciemności rosyjskie szeregi, dawały znać do tyłu, podpalając jednocześnie zawczasu przygotowane i oblane naftą stogi słomy. Bijące w górę płomienie oświetlały teren, co ułatwiało zniszczenie wroga, który potykał się w gmatwaninie drutów. W ostatnich dniach Rosjanie atakowali już dziesięcioma falami, lecz honwedzi odpierali wszystkie ataki." [...]
"Podczas walk toczonych na terenie Bieszczadów oddziały rosyjskie w końcu 1914 r. zepchnęły c.k. obrońców z linii Polańczyk-Wołkowyja Otryt, by zostać zatrzymane przez oddziały c.k. 3 Armii na linii Łupków-Wola Michowa-Cisna-przełęcz Użocka. Zima 1914/1915 była ciężka i długa, obfitowała w odwilże i w ten sposób tylko piechota i kawaleria mogły jako tako sprawnie posuwać, natomiast marsz artylerii i taborów był możliwy tylko podczas mrozów. Gdy bowiem przychodziły roztopy, działa i wozy grzęzły po osie i głębiej w bagnach, w jakie zmieniały się doliny pogórzańskich potoków. Jeśli wierzyć niektórym rysownikom, żołnierze, wyciągający działa z takich pułapek zapadali się w błocie po pas, zaś żelazne koła armat i furgonów niszczyły drogi gruntowe w sposób, uniemożliwiający wszelką napraw. Zdarzało się, że działa rozbierano na części celem transportu, a do tego należało przydzielić wielką ilość żołnierzy, którzy na własnych plecach dostarczali zaopatrzenie dla walczących (przede wszystkim amunicję, a dopiero w drugiej kolejności żywność). Żołnierze trwający na na górskich pozycjach przez całe dnie nie otrzymywali ciepłej strawy, a ze względu na maskowanie się przed nieprzyjacielem obowiązywał zakaz palenia ognisk. Wszędzie tam, gdzie wolno było palić ogień, rekwirowano na opał chłopskie zasoby drewna, a że to zazwyczaj nie wystarczało - rozbierano wiejskie zabudowania, gdyż drewno potrzebne było do prac fortyfikacyjnych.Zimowe walki były niezmiernie uciążliwe zarówno dla żołnierzy, jak i dla ludności cywilnej. Odśnieżane drogi, otoczone kilkumetrowymi wałami śniegu, za dnia zamieniły się w rzeki i jeziora, by w pół godziny po zmierzchu stać się trudnymi do przebycia lodowiskami. Na porządku dziennym były odmrożenia, zaś ewakuacja rannych wymagała specjalistycznego sprzętu transportowego. Masowo rekwirowano konie i bydło, jak i inny inwentarz. Z rejonów przewlekłych walk pozycyjnych wypędzono ludność cywilną, w czym szczególnie wsławili się żołnierze węgierscy, widzący w każdym człowieku mówiącym po rusku potencjalnego agenta rosyjskiego wywiadu. W połowie stycznia 1915 r. linia frontu biegła w Bieszczadach poprzez Komańczę-Chryszczatą-Wołosań-Łopiennik-Falową-Stoły-górę Dwernik, lecz nie była to jednak linia okopów frotowych, a jedynie pojedynczych stanowisk ogniowych."


Zapraszam do prezentacji w których wykorzystałam fr. książki

Sianki http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=49&Itemid=53
Jawor http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=206&Itemid=213


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 03-12-2013 06:53 AM

Długo zastanawiałam się jak przedstawić książkę Juliusza Batora "Wojna galicyjska". Prawdę powiedziawszy nadal nie wiem. Pierwsze wydanie wywołało burzę w internecie, było totalnie krytykowana na wszystkich znanych mi forach historycznych i tematycznych. Wydanie drugie, które posiadam miało być wolne od błędów. Nie mam dostatecznej wiedzy, aby książkę merytorycznie osądzić. Pozwolę sobie wrzucić link do dyskusji na innym forum - wypowiada się tu także Autor. http://www.austro-wegry.info/printview.php?t=824&start=150 W rozmowie została skopiowana także pełna przedmowa do wydania II. Wiedziałam jaką burzę wywołała ta książka, mimo to zakupiłam ją za bardzo wygórowaną cenę w leskiej księgarni. Zaskoczyło mnie to, że ta publikacja szybko pojawiła się w tanich księgarniach za 1/6 ceny mego zakupu. Nie żałuję swojej decyzji. Nie jestem specjalistą, interesuje mnie tylko historia mojego regionu, nie mogę narzekać na przedstawienie konfliktu na terenie Bieszczadów. Tym bardziej, że nikt oprócz Olszańskiego nie pokusił się na jego przedstawienie w sposób dostateczny. Nawet prof. Olejko w "Karpackiej wojnie trzech cesarzy. Z działań wojennych I wojny światowej na lądzie i w powietrzu." w dużej mierze cytuje książkę Batora opisując bieszczadzką cześć obu karpackich bitew. Na bezrybiu i rak rybą. Jak wspomniałam wyżej, nie interesuje mnie historia całej Wielkiej Wojny, a nawet jej części dziejącej się na terenie Galicji. Ograniczyłam się do przeczytania rozdziałów poświęconych Bieszczadom, Ziemi Przemyskiej i Beskidowi Niskiemu. Książce zarzucono iż jest ogólnikowa. Hmm, a pokażcie mi proszę chociaż jedno opracowanie, które w sposób szczegółowy przedstawia tragedię, która rozegrała się w Bieszczadach. W sumie przyjęłam ją ciepło, widać w niej pasję Autora, dobre pióro, więc lektura jest w miarę przyjemna dla laika.

Tytuł: "Wojna galicyjska Działania armii austro-węgierskiej na froncie północnym (galicyjskim ) w latach 1914-1915"
Autor: Juliusz Bator
Wydanie: II rozszerzone
Stron: 505
Wydawca: Wydawnictwo EGIS Sp. z o.o.
Kraków

"Jednocześnie z walkami w Beskidzie Niskim toczyły się ciężkie boje w Bieszczadach. Główne uderzenie miała przeprowadzić rosyjska 8. Armia, zasilona większością sił rozwiązanej 11 Armii. Natarcie w Bieszczadach ruszyło w ostatnich dniach marca 1915 roku. Jedna z dywizji przerzuconych na front karpacki z Przemyśla przebiła się głęboko wciętą doliną Prowczy pomiędzy masywami Połonin Wetlińskiej i Caryńskiej. Dna dolin nie obsadzono, pozycje obrońców były położone znacznie wyżej na grzbietach i głównego przeciwnika Rosjan stanowili nie żołnierze wrogiej armii, lecz głęboki, kopny śnieg. 30 III wojska rosyjskie dotarły do Nasicznego, obrona austriacka pękła i już 1 IV Rosjanie zajęli Ustrzyki Górne i Wołosate. Pozycje na połoninach Austriacy oddali bez walki 2 i 3 IV; główną linię obronną stanowiło teraz pasmo graniczne. Tymczasem oddziały rosyjskie z Wołosatego ruszyły na południowy-wschód, zdobyły Przełęcz Bukowską u stóp Rozsypańca (1280 m) i parły dalej ku przełęczy Użockiej; dopiero silny węzeł obronny na szczycie Opołonka (1028 m) zdołał zatrzymać ich natarcie. Rosjanie ominęłi wówczas pozycję austriacką, zeszli dolinami Halicza i Negrylowa ku Sanowi, po czym nocą 10 IV zaatakowali Uzsok, który jednak wojska austro-węgierskie utrzymały i nie dopuściły do rozwinięcia natarcia dalej na południe. 11 IV wojska carskie zdobyły Beniową, spaloną miesiąc wcześniej na skutek ostrzału artyleryjskiego, i Sianki. Nie udało się im jednak rozwinąć natarcia z przełęczy Beskid Wołosadzki na południe , w celu przecięcia doliny Ungu i biegnącej wzdłuż niej linii kolejowej. Uniemożliwiła im to zacięta obrona przez wojska carsko-królewskie panującej nad przełęczą góry Menczył (1008), nie zdobytej mimo wielokrotnych szturmów."

Polecam prezentacje - tu rozgrywały się m.in. walki
http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=57&Itemid=64
http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=139&Itemid=143


RE: Subiektywny, karpacki kącik czytelniczy - lucyna - 07-02-2014 06:12 PM

Kolejna świetna mapa dla koneserów wydana w ramach projektu, czyli można ją bezpłatnie otrzymać w Nadleśnictwie Stuposiany. W 2011 r. powstał Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Bieszczadzkie" , jego integralną częścią jest zagroda pokazowa żubrów w Mucznem (polecam, ma niecałe dwa lata i od razu stała się jedną z największych atrakcji Bieszczadów http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=68&Itemid=73 ) W ramach Kompleksu uporządkowano i stworzono nowe szlaki, przeważnie są to ścieżki przyrodnicze na terenie trzech nadleśnictw: Stuposiany, Lutowiska, Cisna. W sumie jest tu 10 tras letnich i jedna zimowa narciarska. Praktycznie nikt nic o nich nie wie, a szkoda. Staramy się je popularyzować na bieszczadzkich serwisach m.in. na naszej stronie czy na twoichbieszczadach. Pojawiły się i publikacje: broszura i mapa turystyczna "Leśny Kompleks Promocyjny Lasy Bieszczadzkie". Jest ona wydana przez Ruthenus na bazie świetnej mapy Wojtka Krukara "Bieszczady". Ta różni się od swego pierwowzoru tym, że są na niej naniesione wszystkie ścieżki oraz małe mapki z ich przebiegiem. Mapa jest w skali 1:50 000. Mówiąc wprost polecam, bo raz to unikat , a dwa dobra mapa z którą sobie porazimy i w bieszczadzkich jarach. Warto zwrócić uwagę na piękno tej mapy, projektantem okładki jest Ariusz Nawrocki, nie wiem kto jest autorem naprawdę pięknych zdjęć. Mapa nie ma części opisowej.


Tytuł: "Leśny Kompleks Promocyjny Lasy Bieszczadzkie Mapa turystyczna Obszar Bieszczadów Wysokich"
Autor: Wojciech Krukar
Skala: 1: 50 000
Wydanie: I
Wydawca: Ruthenus na zlecenie Nadleśnictwa Stuposiany