![]() |
|
HAPPY END - Wersja do druku +- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum) +-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18) +--- Forum: Beskidy, Bieszczady, Góry Świętokrzyskie (/forumdisplay.php?fid=20) +--- Temat: HAPPY END (/showthread.php?tid=3511) |
HAPPY END - paulina - 01-03-2011 08:34 AM HAPPY END Pilsko. Pamiętnego dnia 26 lutego 2011 r. w koszmarnej pogodzie dochodzi do spotkania dwóch Beskidzkich paskudztw - gadziny żywieckiej występującej na Forum GŚ pod pseudonimem Łukasz i jego sąsiadki - jędzy małobeskidzkiej występującej pod pseudonimem Paulina. ![]() Trasa zaczyna się w Korbelowie - niebieskim na Przeł. Przysłopy, dalej przez hale - Uszczawne, Malorkę, Górową i Miziową na niebotyczne 1557 m. n. p. m. Od samego początku na szlaku panują ekstremalne zimowe warunki, trasa zalana jest lodem, na niebie występują podejrzane widma, co obrazują poniższe zdjęcia 1 -3 1) [attachment=36821] 2) [attachment=36822] 3) [attachment=36823] Jednak nieustraszony Łukasz z rodziny gadzin żywieckich dzielnie podąża w kierunku P. Przysłopy 4) [attachment=36824], a za nim wlecze się jędza, która wolała mieć przeciwnika przed sobą na wypadek niespodziewanego podstępnego ataku. Oba paskudztwa cały czas toczą słowne potyczki, które na szczycie prawie kończą się śmiercią gadziny. Zanim jednak do tego dojdziemy cztery widoczki na Pilsko i Babią Górę z Hali Uszczawne: 5) [attachment=36825] 6) [attachment=36826] 7) [attachment=36827] 8) [attachment=36828] I cztery ujęcia odcinka między H. Uszczawne a Malorką (9-12): 9) [attachment=36829] 10) [attachment=36830] RE: HAPPY END - paulina - 01-03-2011 08:45 AM 11) [attachment=36834] widok w kierunku Kotarnicy, Romanki i Martoszki 12) [attachment=36835] widok na Pilsko z Malorki Atmosfera cały czas jest bardzo nerwowa i napięta, a dziwnym zjawiskom nie ma końca, w lesie spada na śmiałków srebrny pył. 13) [attachment=36836] Czy to dobry, czy zły znak...? ![]() Kawałek za szczytem Wyżnego Uszczawnego oba paskudztwa zdane na swe nieszczęsne towarzystwo zmuszone są zasiąść do wspólnego stołu, gdzie spożywają śniadanie i budują pamiątkowe bałwany. Atmosferę nieco uspokaja wówczas herbatka z melisy. Śniadanie: 14) [attachment=36837] Bałwany, ![]() 15) [attachment=36838] pory śniadaniowej ciąg dalszy ![]() Gdy dochodzimy do H. Górowej śmiałek Łukasz zobaczywszy Górę Babią pada z wrażenia w śnieg 16) [attachment=36839], po czym znów idziemy dalej. Od Miziowej zaczyna się najbardziej niebezpieczny odcinek trasy, z każdej strony atakują nas przecinające stok we wszystkich możliwych kierunkach narciarskie błyskawice, tu i tam następują wyładowania tych energii, w zderzeniu z ziemią rozpadają się one na drobne kawałki, narty i kije latają wtedy w powietrzu. W ogromnym stresie idziemy do góry, dodatkowo wypiętrzenie terenu i spora ekspozycja dają się we znaki tak, że trzeba drapać się na czworakach 17) [attachment=36840] Wtedy człowiek żałuje, że zawsze nie nosi ze sobą raków i dziabaka. ![]() Wreszcie dochodzimy do szczytu: 18) [attachment=36841] widok na Babią 19) [attachment=36842] widok na Babią i ślad po błyskawicy, która chwilę wcześniej przecięła szczyt. RE: HAPPY END - paulina - 01-03-2011 09:09 AM Na polskiej stronie szczytu, gdy pod wpływem meliski relacja między zdobywcami jest jeszcze w miarę dobra, odbywa się sesja fotograficzna z Gadziną w roli głównej i tu: 20) [attachment=36843] gdy relaksuje się i wygrzewa na słonku na tle Babiej ![]() 21) [attachment=36844] gdy duma i dziękuje Niebiosom za piękny widok tatrzański ![]() 22) [attachment=36845] gdy foci jędzę, a jędza Gadzinę ![]() Na słowackiej stronie szczytu paranormalnym zjawiskom nie ma końca. Na poniższym foto Łukasz z magiczną różdżką, pod wpływem której choinka zamienia się w takie oto monstrum: 23) [attachment=36846] I słowacka część szczytu: 24) [attachment=36847] Gadziar i jędza chwilę przed próbą morderstwa: 25) [attachment=36848] Scena morderstwa: 26) [attachment=36850] Gadzina do końca zachowała kamienną, niewzruszoną twarz. W ostatnich chwilach Gad zaczął błagać jednak o litość więc odpuściłam, tylko lekko go przydusiłam. Podaliśmy sobie ręce i można powiedzieć, że zawarliśmy chwilowy rozejm. ![]() Na fot 27) [attachment=36851]widok z zejścia na H. Malorkę, Uszczawne i Buczynkę (od prawej), a w tle Kotarnica, Romanka, Martoszka. Gdy ponownie wróciliśmy na Miziową nastąpiła przerwa obiadowa, smakołyki wszelakie standardowo przegryzane miśkami. 28) [attachment=36852] 29) [attachment=36853] I w znów w stronę Korbielowa, schodziliśmy żółtym szlakiem. I stała się wtedy rzecz dramatyczna! Jedna z błyskawic uderzyła w Łukasza, siła tego wyładowania była tak potężna, że biedaka zmiotło z nóg! Jednakowoż jakie to było WIEKOpomne czy WIELKOopomne wydarzenie, gdyż dzięki temu, że gadzina pełznąca od wewnętrznej strony nartostrady przejęła na siebie ten cios, to jędza małobeskidzka przeżyła! I wtedy jędza wiedziała, że dobrze zrobiła, że na szczycie litością się wykazała i gadziny z Żywca nie udusiła. I taki oto koniec tej historii minionego weekendu, można by powiedzieć HAPPY END. PS. Uprasza się Szanownego Gadziarka Sąsiada o jakie słowo posłowia, co by potwierdzić że żadnej fikcji tu nie przedstawiono, a wszystko co powyżej opisano to najszczersza prawda osłodzona niewielką nutką fantazji, co by też trochę weselej nam tu było, bo przecież w górach, jak i na forum nie zawsze powagę zachowywać trzeba. ![]() Co do autorstwa barwnych ilustracji tejże opowieści - można powiedzieć "po społu", modeling ze strony mej i miśkowej gratisowy, nie wiem co na to Bałwany...? ![]() Na zakończenie dodam jeszcze, że nadmiar UV poważnie obu paskudom zaszkodził i do dziś na twarzach czerwień ognista z nich wychodzi .
RE: HAPPY END - Łukasz - 01-03-2011 09:11 AM paulina napisał(a): Wtedy człowiek żałuje, że zawsze nie nosi ze sobą raków i dziabaka.
![]()
RE: HAPPY END - paulina - 01-03-2011 09:28 AM Oj będziesz Ty się Gadzino w piekle smażyła Ucze się pokornie.
RE: HAPPY END - Łukasz - 01-03-2011 09:36 AM Nie będę. Znam Biskupa. P.s. Tak na szybko napiszę me wrażenia ( praca wre ). Pogoda wspaniała, warunki widokowe wspaniałe, bałwany eleganckie, narciarze ... ( Gość wbił mi się nartą w prawą stopę. Jakby mi wjechał w lewą to na 80 % odnowiłoby mi się uszkodzenie więzozrostu ), walory edukacyjne wysokie, Paulina ... ... ... ... ... Podsumowując Towarzyszkę wycieczki >
RE: HAPPY END - paulina - 01-03-2011 09:40 AM Bo spąsowiałam Dobrze, że cały wróciłeś, bo bałam się ino, że po tym zderzeniu to w drodze powrotnej mi się rozsypiesz ![]() A teraz do roboty! SIO!
RE: HAPPY END - magda.s.77 - 01-03-2011 09:46 AM Dobromirze, czym Ty się tak tym dziewczynom narażasz, skoro kolejna próbuje Cię umordować na szlaku No, chyba że to zemsta podatników ![]() A jak kończyna dolna? Daje radę? Powinniście jechać razem w Tatry, byłoby ciekawie... Paulina, masz rękę do zdjęć
RE: HAPPY END - Łukasz - 01-03-2011 09:58 AM Paulino - nie czas na rozsypkę. Jeszcze parę gór trza odwiedzić. Magdo - Paulina wbrew pozorom nie chciała mnie tak do końca zabić. Kończyna działa. Wolno ale działa. Paulina, masz rękę do zdjęć - ... z mojego aparatu
RE: HAPPY END - paulina - 01-03-2011 10:09 AM Magdo, dziękuję Łukasz napisał(a): Paulino - nie czas na rozsypkę. Jeszcze parę gór trza odwiedzić.
Może być, ale tym razem to kilo miśków niesiesz Ty ![]() Magdo - Paulina wbrew pozorom nie chciała mnie tak do końca zabić. W życiu niczego nie można być pewnym, jak pogody w górach. Kończyna działa. Wolno ale działa. Paulina, masz rękę do zdjęć - ... moich ![]() No tak się jakoś nieszczęśliwie złożyło, że tego pięknego dnia całkiem przypadkowo zostałeś moim "Muzem" ![]()
RE: HAPPY END - Łukasz - 01-03-2011 10:13 AM paulina napisał(a): Paulina, masz rękę do zdjęć - ... moich
![]() No tak się jakoś nieszczęśliwie złożyło, że tego pięknego dnia całkiem przypadkowo zostałeś moim "Muzem" ![]()
RE: HAPPY END - Łukasz - 01-03-2011 10:27 AM Przyszła pora na Telesfora czyli na spojrzenie osobnika nr dwa. Tego młodszego. Koleżanka Paulina na Boraczej nie zjawiła się. Lekarz psychiatra wypisał Jej L-4. Pod wpływem tego szaleństwa namówiła mnie na zwiedzanie Majorki oraz Pilska. Będąc świadomy czynów własnych zgodziłem się. Wybija 7 rano. Rynek Żywiecki. Rozpoznaję Paulinę od razu. Po malutkim nosku. Przebijamy się przez jednokierunkowy Żywiec i ruszamy na Korbielów. Rozmowa od razu miła i sympatyczna. Wysiadamy obok lokalu gastronomicznego i ruszamy na szlak. Szybko, a nawet bardzo szybko. Albo wolno co raz wolniej. Pogoda wręcz powala. Zjawiska na niebie też. A my sobie idziemy nie spiesząc się i plotkujemy. O pracy, o Forumowiczach, o górach, o złych ekologach i mundurowych górskich, o dobrych urzędnikach i historykach. Paulina naucza mnie co akurat widać. Wierzę Jej na słowo . W trakcie przerwy ( rodzina Pauliny też była ) nawiązujemy kontakt z Maćkiem. Atakuje Bystrą. To też my równie bystro ruszamy dalej. No i Hala, gdzie spotykam znajomych, droga na Pilsko gdzie Paulinka oficjalnie sypie sobie popiół na główkę w temacie żelastwa w górach . Ale docieramy na szczyt Polski. Tzw Szczyt Pięciu Kopców. I tu z Pauliny wychodzi okrutny pozaszlakowiec. I wstyd mi tutaj się przyznać ale namówiła mnie na zboczenie ze szlaku i na podeptanie kosodrzewiny. Potem wykorzystała mnie - szła po moich śladach. Straszna jest. Docieramy na słowacki szczyt. Krzyże, stół i my. Potem dotarło kilka osób. Próba duszenia ( zauważyliście, że ja, jako gentelmen nie oddałem Jej ? ). Siedzimy, rozmawiamy, śniadamy. No ale czas wracać na dół. Omijamy narciarzy ( gdzieś tam mógł czaić się morderca ) i znajdujemy ławeczkę w słońcu. Tu Paulinka wyciąga 25 kilogramów artykułów spożywczych. I 7 litrów płynów. Cóż robić... Zjadamy to. W międzyczasie zauważamy jak naród turystyczny ominął temat drożyzny noclegów na Miziowej. Paulina pogania mnie. Coś złego musi mieć na myśli ... No i dowiedziałem się co ... Specjalnie założyła jasna czapkę żeby morderca - narciarz wiedział w kogo trafić. Trafił ... nawiązalismy dialog ekumeniczny zakończony tekstem narciarza: "Jak mogę pomóc ? Jestem lekarzem". Nie skorzystałem. W końcu mógł być lekarzem weterynarii . Podnoszę się ze śniegu i ruszamy dalej. Więcej zamachów nie było. No może ... Radośni i cali docieramy do auta. Po drodze mijamy osuwisko i biegające zwierza. Z parkingu ruszamy z kopyta do Żywca. Tam zakupy foto i czas na pożegnanie. Bardzo Ci, Paulinko dziękuje za wspaniałą wycieczkę ( byłem chyba z 11 raz na Pilsku ale takiej pogody jeszcze nie zastałem ) i bardzo miłe, Twe towarzystwo. Ave. Oto zdjęcia ( mogą się nakładać na ujęcia zaserwowane przez tą starszą uczestniczkę wycieczki ) : [attachment=36854] [attachment=36855] [attachment=36856] [attachment=36857] [attachment=36858] [attachment=36859] [attachment=36860] [attachment=36861] [attachment=36862] [attachment=36863] [attachment=36864] [attachment=36865] [attachment=36866] [attachment=36867] RE: HAPPY END - paulina - 01-03-2011 10:52 AM Łukasz napisał(a): ... Próba duszenia ( zauważyliście, że ja, jako gentelmen nie oddałem Jej ? ).
RE: HAPPY END - B-B - 01-03-2011 11:54 AM Paulina, Jezusicku, tyś sama poszła z tym..tym..takim i żyjesz i zdrowaś psychicznie ?! Szacunek za odwagę! P.S. Wszystko już opowiedziałeś? Wie że jesteśmy filancami? RE: HAPPY END - Łukasz - 01-03-2011 11:57 AM B-B nie pisz tu głupot tylko wnikaj kiedyś do Żywca. Dęby czekają i szczekają. Góry też. Weźmiemy też Paulinę ( tzn Jej zapasy kulinarne ). P.s. Nie wie. Innych wkopałem. RE: HAPPY END - B-B - 01-03-2011 11:59 AM Ty wniknij do mnie, penetruję ostatnio skały w Oczkowie, będą pierwsze przejścia. Paulina weźmie szturm-żarcie. RE: HAPPY END - paulina - 01-03-2011 12:16 PM B-B napisał(a): Paulina, Jezusicku, tyś sama poszła z tym..tym..takim i żyjesz i zdrowaś psychicznie ?!
Szacunek za odwagę! Ja odporna dziołcha. Pytanie, czy "Ten, Taki" i ode mnie jakąś np. tatrzańską psychozą się nie zaraził...? ![]() P.S. Wszystko już opowiedziałeś? Wie że jesteśmy filancami? He, B-B - ja tylko w takim towarzystwie się obracam ![]()
RE: HAPPY END - B-B - 01-03-2011 12:19 PM To trwaj w odwadze i do zobaczenia kiedyś na Żywiecczyźnie
RE: HAPPY END - PiotrekDz - 01-03-2011 02:46 PM Wiedziałem, że ściemniasz i mi jakimś parkiem oczy mydlisz ![]() Trasa świetna, widokowa, mieliście co oglądać (mam na myśli nie tylko spojrzenia w oczy) Paulina- bałwanek w dechę
RE: HAPPY END - Sokół - 01-03-2011 07:00 PM Nie no, zdjęcia mają naprawdę fajny klimat. A i opowieść niczego sobie. A co do narciarza.... biedak myslał, ze zrobi krzywdę temu, co ma w nogach więcej śrub niż kości... ale sie przeliczył.
RE: HAPPY END - Stasiu - 01-03-2011 08:02 PM Gadzina i Jędza, dobrało się dwóch na Pilsku. Jeszcze, że to nie było na Babiej, bo by koniec świata nadszedł. Luckiemu to dobrze, że jaki zwariowany narciarz sztachetami przejechał po nogach. Przecież wie gdzie jest jego miejsce. Między nami Szczęście, że Paulina była w chorobie, bo na Boraczej by podusiła wszystkich. Inaczej zdjątka i wyprawa cumelkowe i nie trzeba nic dodać.
RE: HAPPY END - Łukasz - 02-03-2011 07:10 AM Dzikusie - w Parku też byłem. Proszę więcej wiary w człowieka. Tomaszu - ten lekarzonarciarz chyba liczył, że skasuje mnie za poradę medyczną. A wtedy ja bym go zaskoczył ... Stanisławie - Babia blisko. Kto to wie. P.s. Tak swoją drogą to tą samą trasę trzeba latem powtórzyć. W wersji z paśnikami dla bydlątek. RE: HAPPY END - paulina - 02-03-2011 07:33 AM Piotrze, co do spojrzeń w oczy to jak ja na niego spojrzałam, to Go całego oszroniło ![]() Sokole, aż dziw, że ten narciarz sobie krzywdy nie zrobił nabijając się na jaką śrubę ![]() Stasiu, przyjdzie czas i na duszenie Was
RE: HAPPY END - B-B - 02-03-2011 07:56 AM Zrób wersję odsłowacką zimowo, polecam dzicz miła i niepomierna. Ja w niedzielę dopiero pójdę jakieś Beskidy wokół Bielskie wkosić a nie szlajać się po Babich. RE: HAPPY END - Łukasz - 02-03-2011 08:00 AM To muszę zatrudnić osobnika torującego. RE: HAPPY END - B-B - 02-03-2011 08:07 AM Śniegu jak na lekarstwo. Chyba że chcesz tory postawić i zrobić kolej szynową. Jestem za. RE: HAPPY END - Łukasz - 02-03-2011 08:22 AM Wchodzę do spółki. Jeszcze trzeba Aliego zawiadomić. A ekoteroryści mogą od razu wyskoczyć na drzewo. I tam zostać. RE: HAPPY END - PiotrekDz - 02-03-2011 08:32 AM paulina napisał(a): Piotrze, co do spojrzeń w oczy to jak ja na niego spojrzałam, to Go całego oszroniło
![]()
Przydatna umiejętność na upalne dni RE: HAPPY END - Łukasz - 02-03-2011 09:29 AM Tak podsumowując tą sielankową wycieczkę - "Dusiciel and nartmorderca tour" - możecie Paulinę i mnie oświecić co to za zjawisko > [attachment=36871] ? Zapowiedź apokalipsy? Tęcza w kawałkach bez deszczu? Ostrzeżenie przed bałwanami? RE: HAPPY END - Stasiu - 02-03-2011 05:24 PM Lucky, nie martw się. To nie ozancza koniec Świata To normalne zjawisko pogodowe tzw. halo. Więcej sobie przeczytasz tu:http://pl.wikipedia.org/wiki/Halo RE: HAPPY END - Krzysiek - 02-03-2011 05:38 PM Łukasz napisał(a): (...)
możecie Paulinę i mnie oświecić co to za zjawisko > ? (...)
Stasiu dobrze prawi a dokładniej to dwa słońca poboczne
RE: HAPPY END - Łukasz - 03-03-2011 07:22 AM Idzie wojna. Przed 39 też widywano halo Paulina rób zapasy misiów !!!!!!!!!!!!!!!!! RE: HAPPY END - B-B - 03-03-2011 08:04 AM Takie zjawisko ma bezpośrednie znaczenie z osobą widzącą je, interpretując to oznaczać może że: a) wstąpisz do zespołu pieśni i tańca "Śląsk" b) US w Żywcu pójdzie w piz...u c) rzucisz góry dla rozgrzanych plaż egipskich Przykro mi Łukaszu
RE: HAPPY END - maciek - 03-03-2011 08:49 AM paulina napisał(a): Od samego początku na szlaku panują ekstremalne zimowe warunki, trasa zalana jest lodem, na niebie występują podejrzane widma...[...]
Od Miziowej zaczyna się najbardziej niebezpieczny odcinek trasy, z każdej strony atakują nas przecinające stok we wszystkich możliwych kierunkach narciarskie błyskawice, tu i tam następują wyładowania tych energii, w zderzeniu z ziemią rozpadają się one na drobne kawałki, narty i kije latają wtedy w powietrzu. W ogromnym stresie idziemy do góry, dodatkowo wypiętrzenie terenu i spora ekspozycja dają się we znaki tak, że trzeba drapać się na czworakach.[...] I w znów w stronę Korbielowa, schodziliśmy żółtym szlakiem. I stała się wtedy rzecz dramatyczna! Jedna z błyskawic uderzyła w Łukasza, siła tego wyładowania była tak potężna, że biedaka zmiotło z nóg! Jednakowoż jakie to było WIEKOpomne czy WIELKOopomne wydarzenie, gdyż dzięki temu, że gadzina pełznąca od wewnętrznej strony nartostrady przejęła na siebie ten cios, to jędza małobeskidzka przeżyła!
Oko Saurona spoglądało na Was w tym czasie z Bystrej. RE: HAPPY END - Łukasz - 03-03-2011 04:29 PM Makabra. Pilsko raz za czas wyglądało jak Góra Przeznaczenia. |