Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Tatry (/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Temat: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) (/showthread.php?tid=2296)


Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - margit - 13-09-2009 07:00 PM

To miał być weekend na pożegnanie wakacji. Wypad bez pośpiechu i bez szaleństw? no, ale Putin już samą swoją obecnością gwarantuje atrakcje ?. Toteż atrakcji nie brakło, ale i brakło.
Plan : wyjazd 11.09.2009 (nie, nie lecimy samolotem? ), noc w Zakopanem u kochanej babcinki ? chyba z czystej sympatii tam się zatrzymujemy, bo jest to dla nas coraz bardziej męczące.
5.30 w sobotę - pobudka . Putin o dziwo wstaje dość szybko , zmiatamy z talerzy śniadanie, doprowadzamy się do porządku i 6.25 wymarsz do Kuźnic ? 6.55 ? już jesteśmy przy szlaku, nie ma jeszcze biletowników , więc ruszamy na trasę na krzywy ryj ? kurcza jak się pędzi znajomymi ścieżkami ? Skupniów Upłaz bliski jak codzienna trasa do pracy? rozpogadza się. Wzdycham z bezwstydnym: Góry to nas lubią ? zawsze mamy śliczną pogodę. Spoglądamy na Kościelec, Świnicę ? niebo śliczne, choć resztki mgieł trochę psują widoczność. Tak ? to będzie piękny dzień.
9.00 ? Czarny Staw i drugie śniadanie ? buławy z pastą z tuńczyka i cebulką. Wdech i wydech, wdech i wydech jeszcze ze trzy razy i będziemy na szlaku samiWink
Nic z tego, pielgrzymki już zmierzają w tym samym kierunku co my ? Zawrat. Na szlaku dużo ludzi, ale pełna kultura , nie mogę się doczekać pierwszych podejść z łańcuchami, co chwilę łowię w kieszeni cukierki (tak porzuciłam batony, bo mi urosło Toungue), raz dwa i już na przełęczy. Po raz kolejny mam nieodparte wrażenie, że im częściej tutaj jestem tym jest bliżej i łatwiej. Świecie słoneczko, chmury kotłują się i bardzo malowniczo przetaczają między szczytami . Z przełęczy po krótkim wypoczynku tylko my idziemy w stronę Świnicy. Reszta albo w dół do piątki, albo na Kozi? na Kozi w zasadzie to też pielgrzymi idą. Baaaaardzo popularny się zrobił. Kilka tygodni wcześniej też szły pielgrzymki.
Teraz zaczyna się trasa , którą dotąd nie szłam. Szybko zaczynają się łańcuchy i z małymi przerwami już do samego szczytu jest skupienie i spindranie. Powiem szczerze ? bałam się. Nie na szlaku, bałam się wcześniej przed trasą że wymięknę. Wspomnienie sprzed kilku lat, gdzie niefortunnie zawisłam w pewnym miejscu i jeden pan złapał mnie za nogę, żeby pomóc urosło do rozmiarów jakiegoś dramatu. Tymczasem trasa była dla mnie czystą przyjemnością ? bylam pewna, że z wiekiem wraz z kolagenem stracę i tak skromne ilości odwagi, ale nie ?. Jakiś spokój, w połączeniu z ostrożnością i pewnością dały mi kapitalne przeżycia na tej trasie. W ?dramatycznym? punkcie sprzed lat jednak trochę się zablokowałam. W jedną stronę dałam radę, jednak z powrotem poprosiłam o małą pomoc. Ale bez histerii ? wszystko pod kontrolą.
Dygresja nr 1: Zaliczyłam karę na szlaku. Jeden wprawny górołaz schodząc przepuścił mnie. Żeby mu zrobić szybko miejsce idiotycznie chwyciłam kotwę gdzie stykają się dwa łańcuchy, jeden z nich wciąż trzymał Putin. Putin szarpnął podciągając się do góry, a mój palec poczuł co to szybki numerek z ogniwem. Nie odezwałam się ani słowem, choć czułam jak metal zdziera mi skórę z palca. Było mi wstyd przed tym obcym facetem, że tak głupio postąpiłam i zniosłam karę z godnością. Potem nawet nie zwracałam uwagi na zdartą skórę ? trzeba myśleć jak się poruszać, a nie litować nad kawałkiem naskórka, który przepadł z kretesem Wink
Na szczycie byliśmy koło 12.00 Nawet się nacieszyliśmy widokami, obok słowacka ekipa paliła cygara, a dalej jakiś facet w okularach uważnie mi się przyglądał ? jakby się zastanawiał czy mnie zna. W momencie, gdy białe obłoki zaczęły się kotłować podejrzanie i szarzeć postanowiliśmy ruszać w dół ? tym razem w stronę Kasprowego. Ledwie opuściliśmy szczyt ? może 5 minut minęło ? zaczęło padać ? najpierw deszcz, później drobny grad. Natychmiast zrobiło się ślisko. I tu się zaczęło rozdziewiczanie nietkniętej deszczem na górskim szlaku margity. Natychmiast zwolniliśmy, w górę wciąż szły ekipy , tymczasem deszcz rozpadał się na dobre, a co jakiś czas grudki gradu waliły w nasze kurtki. Stosunkowo łatwa trasa stała się nagle mało przyjemna. Woda z łańcuchów wsiąkała w rękawiczki, skała była coraz bardziej śliska (dzięki Bogu buciki nie zawiodły). W okolicy Świnickiej przełęczy zrobiło się koszmarnie zimno. Moje getry już były mokre od frontu, z kurtek lała się woda, rękawiczki przemoknięte, paluchy fioletowe. Ale cóż zrobić ? idziemy dalej. Putin próbuje wspaniałomyślnie naprawić kije jednej dziewczynie, którą spotkaliśmy na szlaku. Udało się znaleźć usterkę, ale brakło narzędzi Wink
Do Kasprowego dochodzimy przemoknięci, a na widok ludzi natychmiast postanawiamy ruszać dalej. Najkrótsza droga ? pod kolejką. Chwila na ogrzanie rąk i pędzimy w dół. Deszcz, wiatr, grad ? mało atrakcji? Słyszymy grzmoty, idzie burza, im jesteśmy niżej tym głośniej grzmi i tym mocniej leje. Putinowi szwankują kolana. A mnie woda z mokrych getrów spływa z klasą do butów. Poniżej Myślenickich Turni idę już z chlupoczącymi basenami w butach w których przybywa wody z każdą chwilą ? cały czas leje. Zaczynają dogorywać kurtki, plecaki już dawno padły w tej bitwie. Zaczynam myśleć, że zanim dojdę do Kuźnic woda z butów zacznie się wylewać, ewentualnie walnie mnie piorun, bo burza ewidentnie szła razem z nami. Największą ironią jest to, że z wierzchu buty nie puściły ? zdradziły mnie ukochane getry, które zadziałały jak rynna. Gdy dotarliśmy do naszego pokoju, z kurtek, plecaków, z butów, i wszystkiego co mieliśmy na sobie lała się woda ? 5 godzin w deszczu zrobiło swoje. Tym sposobem przyroda wybrała za nas. Niedziela miała być pod hasłem : Krzyżne. Niestety, nie było się w co ubrać. Wiadome było, że nic nie wyschnie do następnego dnia.Więc przespaliśmy spokojnie noc pijąc do poduszki żołądkową gorzką, a rano spakowaliśmy manele i jazda do domu.
To jedna z najfajniejszych wypraw na jakich byłam?. Moje lęki odpływają w siną dal?.
Dygresja nr 2: Wcinając fasolkę po bretońsku widzieliśmy jak śmigłowiec leciał w Tatry, jak się później okazało, burza zebrała plony... my już byliśmy bezpieczni w ciepłym SUCHYM pokoju
Dygresja nr 3 : Szkoda tylko, że wspomnienie wyprawy zepsuł telefon mamy, która nie chciała psuć mi humoru w górach i zadzwoniła dopiero dziś po obiedzie z wiadomością, że moja babcia ? Pani Dama umarła.


Fotki później, bo mi serwer nie puszcza i muszę je trochę pougniatać :Smile


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - margit - 13-09-2009 07:16 PM

Dorzucam fotkiSmile
Fotografami nie jesteśmy - mało tego, ja nie lubię robić zdjęć. Ale coś tam zawsze się popstryka Smile
1. Zapowiada się piękny dzień - jakaś gwarancja - tak głupia myślałamSmile
2. Obowiązkowa fota Wink Wiadomo dlaczego Big Grin
3. Gonią nas chmurki, ale co tam - jest bardzo malowniczo
4. Jest strasznie gorąco, a moja niebieska koszulka jest jak latarnia morska Smile
5. Chmury nas dogoniły, ale my śmigamy dalej, wszak Putinostwo nie rezygnuje z powodu paru chmur Smile
6. No i opłaca się, jest ślicznie Smile
7. Jak mi dobrze Smile
8. Taraaa !
9. Putin na Świnicy Smile
10. Chmurki i górki
11. Chmurki nieco ciemniejsze
12. Chmurki ponure z hasłem " Spadać riebiata"
13. No i pada....


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Stasiu - 13-09-2009 07:37 PM

Co by tu powiedzieć na właśnie przeczytaną relację. Chyba zacznę od spodu.
Dygresja nr. 3: Ciężko szukać słów pocieszenia, kiedy odchodzi ukochana osoba. Nasuwa się jedynie zawsze wypowiedziane "Serdeczne współczucie" Margit. Sad

Dygresja nr. 2: Burza w górach to jest zawsze osobisty dramat każdego turysty, który się dostanie w jej zasięg. Jak już uprzednio pisałem w innym poście, taki przejaw pogodowy to jest jak loteria - uderzy czy nie uderzy. Za siebie mogę powiedzieć, że dla mnie to jest najgosze zjawisko pogodowe w górach. Śmierć turysty na Giewoncie i pod Płaczliwym jest smutnym mementem dla pozostałej rodziny. Sad

Dygresja nr. 1 i cała wycieczka: Wiesz Margit, kiedy przeczytałem nagłówek relacji, trochę się przestraszyłem, że Was gdzieś źle potraktowano. Jednak całe negatywne emocje poszły tylko na normalną Madziorną pogodę i zerwany kawałek naskórka. Będę się znowu powtarzał - nie bądźmy źli na sytuacje, które nie możemy zmienić (pogoda jest tym przykładem). Margit, zerwana skóra i deszcz nie była karą, ale próbą na Twoją psychikę i prawidłowego zachowania się na kopczykach ok. Ja bym jednak w tych negatywnych uczuciach znalazł jedno pozytywne Smile - spostrzegłaś, że nie jest taki diabeł straszny, jak go malują (czytaj "wyjście na Świnicę" giggle).

Dobrze, że się odezwałaś. Długo Ciebie nie było. Relacyjka ok, tylko mi przy takich sytuacjach brakuje opisu zachowania osób towarzyszących. Wink Pozdrowienia dla Putina, jak go trochę znam, to chyba zachował kamienną twarz do końca. Big Grin


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Stasiu - 13-09-2009 07:49 PM

Że nie lubisz pstrykać foto, to nie ważne. Foteczki miło dopełniają Twoją relacyjkę. ok Zwłaszcza ta zmokła kura (bez obrazy) na ostatnim zdjęciu Toungue
Aha, muszę jeszcze dodać, że teraz już chyba wiesz o potrzebie zakupienia spodni nieprzemakalnych. giggle Też to uczucie w czasie pierwszego deszczu poznałem - woda spływa po kurtce na nogi, tam przesiąka na ciało i swobodnie cieknie do butów. Mogą być nawet nieprzemakalne. Stopy potem mamy w istnym baseniku. innocent


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - margit - 13-09-2009 08:02 PM

Stasiu, ale ja się nie gniewałam - wszędzie nawet w tym największym deszczu suszyłam zęby radośnie - sam tytuł jest z mrugnięciem. Uwierz - było super i w zasadzie nie zmieniłabym nic - nawet spodni - bo taką lekcję dostałam, a potem taką głupawkę ze śmiechu, że warto było.
P.S. Już w Zakopcu woda w butach miałam temperaturę powyżej 30 stopni, więc całkiem miłe SPA miałam Wink
P.S.1 - co można powiedzieć o Putinie, szedł i mało gadał. Mogę tylko napisać, że Ci którzy nas mijali po drodze , z którymi gdzieś tam na szlaku pożartowaliśmy, popstrykaliśmy foty byli przemiłymi ludźmi i choć dość tłoczno było, to nie mogę powiedzieć złego słowa o przypadkowych kompanach Smile


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Stasiu - 13-09-2009 09:03 PM

Margit, moją wypowiedź też bierz z umiarem Wink


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - jolik - 14-09-2009 07:23 AM

Margit bardzo fajny opis i fotki po mimo, że ich nie lubisz niezłe Smile:). " Spacer" w deszczu nie jest taki zły ale dobrze, ze w dół a nie w górę. Zawsze to daje większe poczucie bezpieczeństwa. A pogoda jednak w górach jest nieprzewidywalna.
Niestety niektórym się nie udaje jej pokonać i to jest bardzo przykre ale cóż własnie za to chyba też je kochamy. za to że dają nam pokonywać samych siebie i nigdy nie widomo co za kolejną skałą.


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - przemo - 14-09-2009 07:36 AM

no nie ma to jak dobrze zmoknącSmile
fajnie było Was znów zobaczyć
PozdroSmile


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Łukasz - 14-09-2009 07:37 AM

A śpiewaliście radośnie "Deszcze niespokojne ... " Wink

Miły wypad, miłe zdjęcia, miłe typki Wink


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Edyta85 - 14-09-2009 08:10 AM

Margit podpiszę się pod słowami Stasia, bardzo dobrze to ujął


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Dawid Way - 14-09-2009 09:31 AM

Ciekawie napisana relacja + ładne fotki Cool

BTW mi też przytrafił się kiedyś "szybki numerek z ogniwem łańcucha" i jeszcze szybszy z bardzo ostrą skałą Wink


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Mallaidh - 14-09-2009 10:08 AM

O! jak fajnie Was widzieć i czytać po takiej przerwie!
Dobrze, że udało się Was umknąć piorunom. Strasznie świńska ta góra jest. Wink


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - przemo - 14-09-2009 11:42 AM

Dawid Way napisał(a):
BTW mi też przytrafił się kiedyś "szybki numerek z ogniwem łańcucha" i jeszcze szybszy z bardzo ostrą skałą Wink


brat mi kiedyś mówił jak wygląda palec osoby która wsadziła go w spita i potem nagle odpadła...blink

Twój pewnie nie wygląda tak makabrycznieWink


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - gosia3ek - 14-09-2009 12:22 PM

Margit, jak fajnie że jesteś Hug
fajna wycieczka, fotki z chmurami - prześwietneSmile
no, jak już nieraz pisałam - czasem lepiej się wspomina wycieczki na których coś się działo, kiedy góry czy pogoda
dały człowiekowi odczuć swoją wielkość... niż takie "standardowe", kiedy pogoda jest śliczna Wink
gratulki za pokonanie swoich lękówSmile

i szczere wyrazy współczucia z powodu Babci Hug trzymaj się!


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Dawid Way - 14-09-2009 01:04 PM

przemo napisał(a):

Dawid Way napisał(a):
BTW mi też przytrafił się kiedyś "szybki numerek z ogniwem łańcucha" i jeszcze szybszy z bardzo ostrą skałą Wink


brat mi kiedyś mówił jak wygląda palec osoby która wsadziła go w spita i potem nagle odpadła...blink

Twój pewnie nie wygląda tak makabrycznieWink


Mój na szczęście został ze mną. Wink


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - margit - 14-09-2009 02:10 PM

Dzięki kochaniSmile
Napisałam, bo mam taki niedosyt po tym weekendzie, że postanowiłam choć pisaniem jakoś sobie zrekompensować brak wyprawy w niedzielę. Zaczęłam też klecić coś na temat wyjazdu w Bieszczady Smile Ale na wszystko przyjdzie czas...


Przemo co dokładnie znaczy " znów Was zobaczyć?" SmilePrzegapiłam Cię gdzieś czy o forum chodzi ?


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Dosia - 14-09-2009 02:51 PM

Fajnie Margit Smile Widać że twoje lęki nie są nie do pokonania Smile Zupełnie inaczej niż u mnie - ja mam tak zakotwiczony strach przed żelastwem, że w ubiegłym tygodniu kolega chcąc mnie wyciągnąć na Świnicę musiał niestety spasować Big Grin W efekcie poszliśmy na Rysy od słowackiej strony giggle i to jest maksimum łańcuchów jak dla mnie giggle ale jestem tchórz, nie? Shy


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - margit - 14-09-2009 03:05 PM

Eeee.... ja myślę, że dużo mi pomogło co powiedzieli ludziska z forum - trza łazić, łazić i jeszcze raz łazić, oswajać się. ... Kiedyś trudny wydawał mi się Zawrat, przez wakacje miałam małe treningi w tamtym regionie, teraz trasa wydała sie wręcz za krótka ... ledwo się człowiek rozpędził, a tu już koniec... no i wyjście na Świnicę fajnym przedłużeniem było. Tam jest tyle zabezpieczeń: klamry, łańcuchy... moim zdaniem nie jest trudno, tylko trzeba starannie wybierać miejsca, gdzie giry kłaść. Inną sprawą jest to, że ćwiczę trochę i mam silniejsze ręce, więc i ufam im bardziej niż kiedyś - łatwiej mi podciągnąć się jak noga za krótka na jakiś sensowny stopień. W każdym razie - nie mów, że tchórz tylko działaj Smile Ja mam wciąż wiele miejsc gdzie nie byłam , ale np. Relacja spod Chłopka mnie bardzo rozochociła Big Grin


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Dawid Way - 14-09-2009 04:39 PM

Dosia, jak chcesz poćwiczyć lajtowe łańcuchy to idź np. na Szpiglasa od Piątki albo nawet na Giewont. Później spróbuj Świnicę, Zawrat lub fragmenty OP. Odpowiednie stopniowanie trudności w tej materii da Ci większą pewność siebie. Smile


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Sokół - 14-09-2009 06:41 PM

Tytuł sugerował, że co najmniej Was wyciepli ze schroniska albo z wagonika kolejki na Kasprowy... A Wy co? A Wy tylko zmokliście... Smile


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - jacko - 14-09-2009 07:21 PM

przemo napisał(a):
no nie ma to jak dobrze zmoknącSmile
PozdroSmile

Lepiej dobrze zmoknąć niż źle wyschnąć Wink

Fajna traska. Robiłem ją kiedyś w drugą mańkę w madziorkowej pogodzie. Fajne foty, zachęcają mnie do ponownego wdepnięcia w te strony uhm


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Łukasz - 15-09-2009 07:23 AM

Dosia napisał(a):
Zupełnie inaczej niż u mnie - ja mam tak zakotwiczony strach przed żelastwem, że w ubiegłym tygodniu kolega chcąc mnie wyciągnąć na Świnicę musiał niestety spasować Big Grin



Dosia zadanie na najbliższy tydzień Wink - Dolina Kościeliska - drabinka i łańcuch do i w Smoczej Jamie; łańcuch przy podejściu do jaskiń Raptawickiej i Mylnej; łańcuch i drabinka w Raptawickiej. I na końcu łańcuch w Mylnej. Blisko, nisko i bezpiecznie. Nie będziesz musiała iść przez całe 5 Stawów żeby zobaczyć kilkanaście metrów łańcucha.


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - unknownman - 15-09-2009 08:45 AM

margit gratulacje. Pogoda trochę nie dopisała na końcu, ale z drugiej strony dzięki niej mieliście na pewno niezapomniane przeżycia.
Ja chyba w takiej sytuacji na Kasprowym wsiadł bym jednak do kolejki, dlatego tym bardziej Was podziwiam, że się nie poddaliście pogodzie Smile


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Pablo - 15-09-2009 09:49 AM

Margit... tęsknisz już? Wink Ciekawe opowiadanie, akurat by wzmóc mój głód Tatr, który robi się wręcz nieznośny...
dzięki za relację i wspóczuje z powodu babci Huh
Pozdrawiam
p.


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - jacko - 15-09-2009 06:45 PM

Łukasz napisał(a):
Dosia zadanie na najbliższy tydzień Wink - Dolina Kościeliska - drabinka i łańcuch do i w Smoczej Jamie; łańcuch przy podejściu do jaskiń Raptawickiej i Mylnej; łańcuch i drabinka w Raptawickiej. I na końcu łańcuch w Mylnej. Blisko, nisko i bezpiecznie. Nie będziesz musiała iść przez całe 5 Stawów żeby zobaczyć kilkanaście metrów łańcucha.

I Kobylarzowy Żleb na okrasę jeszcze...


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - Łukasz - 16-09-2009 05:54 AM

Ale do niego trzeba długo iść Wink Ja tu dbam żeby Dosia nie zmęczyła się na podejściach do żelastwa Wink


RE: Zostaliśmy świńsko potraktowani ;) - margit - 16-09-2009 07:50 AM

Sokół - tytuł sygeruje jak się chce zasugerować - jak dla mnie idealnie oddaje sytuacje - nic nam się nie stało i jesteśmy strasznie napaleni na więcej , choć może niekoniecznie więcej deszczu niż przez te 5 godzin Wink
Co do kolejki - szybciej zeszliśmy niż Ci, którzy tam stali u góry na końcu ogonka do zjechania wagonikiem Smile . A poza tym najbardziej drażni mnie jak się nic nie robi - więc wolałam moknąć i iść niż stać w idiotycznie długiej kolejce Smile
Pablo - oj żebyś wiedział.... próbuję wyciągnąć męża, żebyśmy rano świtem wyjechali i bez noclegu przewędrowali coś i wrócili do domu, ale on się na to nie godzi... a tu apetyt rośnie w miarę jedzenia i czuję się jakbym polizała cukierek i ktoś mi go buchnął zanim się rozsmakowałam na dobre Smile