Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Górski Świat (/forumdisplay.php?fid=21)
+--- Temat: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala (/showthread.php?tid=2271)


Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Stasiu - 04-09-2009 06:55 PM

Już długo chciałem odwiedzić ten zakątek Dolomitów. Tak jak Dolomity na północy zaczynają się przepięknym masywem Sexteńskich Dolomitów, tak na południu kończą się fantastycznym obszarem Dolomitów Pala. Tutaj jeszcze ostatni raz góry przedstawiają się w całej swej okazałości jako labirynt skalnych ścian, wieży czy blanki, zanim się rozpłyną w weneckich dolinach. Ten dzień samotnego wędrowca postanowiłem maksymalnie wykorzystać. Odwiedziłem trzy schroniska i przeszedłem dwie ferraty. Trasę rozdzieliłem na następujące części:
1. Wyjazd kolejką z S. Martino (1470 m) na La Rosetta (2743 m)
2. Przejście na trasie Rif. Pedrotti - Rif. Pradidali
3. Zaliczenie Via ferraty del Porton
4. Zaliczenie Via ferraty del Velo
5. Powrót na trasie z Rif. Velo do S. Martino

Długość całej trasy jest obliczana na 7,5 - 8 godzin. Ja całą trasę i z przerwami na robienie zdjęć i popas pokonałem za 8,5 godziny. Przewyższenie jest na całej trasie bez znaczenia. Tylko Via ferratą del Porton trzeby się wspinać 400 m i potem ze schroniska Velo trzeba zejść 900 m. Obie ferraty mają stopień trudności 3,5 z 5 stopniowej skali.

Pozytywa:
+ widowiskowo bardzo ładna wycieczka, zwłaszcza widok na skalne wieże Sass Maor i Cima della Madonna,
+ na trasie, niezbyt zatłoczone, trzy schroniska, możliwość noclegu i dobre zaplecze w razie załamania pogody,
+ obie ferraty są dobre na rozgrzewkę, bo nie są takie ciężkie jak Bolver-Lugli albo Stella Alpina,
+ bez owadów i innych stręczycieli Toungue

Negatywa:
- uciążliwa i mało atrakcyjna droga powrotna z Rif. Velo do S. Martino (wszyscy znają co to jest schodzić 2,5 godziny),
- w czasie mgły łatwo można zmylić drogę i wtedy zaczyna być niebezpiecznie.

Rano o 7:00 wyjeżdżam ze znajomymi z campingu Palafavera. Czeka nas 2 godzinna jazda przez skalne góry. Po drodze mijamy miasteczko Falcade. Tutaj gdzieś ma bazę wypadową grupa operacyjna Forumowiczów. Na zatrzymanie się nie mamy czasu i pędzimy dalej. O 9:00 jesteśmy w S. Martino, takim niepisanym centrum Dolomitów Pala. Od teraz będę samotnym wędrowcem. Po załadunku wora, idę na kolejkę bez kolejki. W oddali jeszcze zerkam na Sass Maor i Cima della Madonna.
[attachment=25535]
Tam gdzieś będę się dzisiaj wspinał po ferratach. Po wywiezieniu d...ska dwiema kolejkami linowymi (gondolową i kabinkową) i zyskaniu 1200 m przewyższenia, wychodzę z górnej stacji na skraj cudnej planiny Altipiano delle Pale. Całych 25 km2 kamiennej pustyni w górach.
[attachment=25536]
Znów jestem w euforii. Znam to uczucie. Zawsze mnie dopada, kiedy jestem w takich miejscach. Na zapoznanie się z tym cudem natury nie mam jednak czas. Może kiedy indziej, jak już będę stary i żelazo na skałach zerdzewieje Wink. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie
[attachment=25537]
i mogę wyruszyć zdany już tylko na siebie. Najpierw trzeba osiągnąć Rif. Pradidali tj. przejść 2 godziny kamienną ścieżką. Trasa serpentynami prowadzi w dół. Schodzę 300 m. To mi jednak nie robi żadnych trudności. Serpentynkami idzie się jak na promenadzie, żadne ujeżdżające kamienie.
[attachment=25538]
Jak się zejdzie, to trzeba też i wyjść. Takim punktem jest przełęcz di Ball (2443 m).
[attachment=25539]
Pod koniec zaczyna się już swojsko, jak na Dolomity przystało. Jeszcze nie tak drastycznie, ale trochę poręczówki dla lepszego poczucia bezpieczeństwa i pomacania sobie żelaza.
[attachment=25540]
Bez problemów dochodzę do przełęczy di Ball z kąd widać schronisko Pradidali - bazę wypadową na ferraty.
[attachment=25541][attachment=25542][attachment=25543]
Przyznam, że w tym miejscu miałem ślinkę na inną ferratę - Nico Gusella, która wychodziła z przełęczy, bo mi się nie chciało znowu schodzić. Pokonałem jednak lenistwo, ponieważ ferrata del Porton jest ponoć najlepsza w tej okolicy.
Schodzę do schroniska, ale nie zatrzymuję się. Od tąd mnie czeka 3 godziny górskiej zabawy z dreszczykiem. Niecierpliwie wyszukuję na okolicznych skałach charakterystyczne znaki drogi żelaznej - stalową linę. Jednak jeszcze muszę trochę zejść do ciemnej rokliny (jak ja nie lubię te górskie huśtawki), zostać pokropiony przez mały wodospad i dopiero wtedy na drodze postawiła mi się ogromna ściana. To było to.
[attachment=25544]
Stalowa lina z obok powbijanymi stalowymi kramlami. Chwila na wytchnienie, zamyślenie i ubranie ferratowego setu. Wyruszam. Prawie pionowo i ciężko. Wiadomo, urzędowy stołek nie rozwija kondycji. Bardzo duża ekspozycja. Jak zawsze mówię - powietrze pod Vibramem. Klamry dosyć dobrze ułatwiają postęp do przodu. Nie trzeba siłowo się podciągać, jak na innych podobnych ferratach. Ale ta przestrzeń pode mną. Uff, nic dla górali lubiących pewnie stąpać po ziemi. Pionowe wspinanie zamienia się na wąską półkę na ścianie góry Cima di Ball.
[attachment=25545]
Tutaj widzię jak człowieczek jest nikim w porownaniu z kamiennym olbrzymem. Bez uszczerbku na zdrowiu wchodzę do ciemnej rokliny. Kończy się najcięższa partia. Roklina jest wypełniona jednak piarżyskiem. Takie coś, co jest dwiema krokami w przód i jednym krokiem w tył. Na dodatek trzeba uważać, żeby nie oberwać kamyczkiem, który sobie postanowi wylądować akurat na moim łbie. Jeszcze, że mam identyczny ładny melonik jaki miała Małgosia pod M. Blanc (patrz relację "Cholerne góry", post 3). Zażarcie prę naprzód. Czuję, że dochodzę do końca pierwszej ferraty. I mam prawdę. Roklina kończy się tym razem małą skałką, która postanowiła mnie postraszyć drabinką.
[attachment=25546]
Takie przeszkody pokonuję lewą tylną. Po 1,5 godzinie od chaty Pradidali osiągam przełęcz del Porton (2480 m), gdzie kończy się ferrata o tej samej nazwie. Dalszy szok... Z jednej strony akurat pokonana ferrata, z drugiej strony pasące się spokojnie owce.
[attachment=25548]
Z przełęczy widzę też w pełnej krasie wieże Sass Maor i Cima della Madonna. Pod nimi w prawo widnieje mały punkcik - chata Vello della Madonna.
[attachment=25549]
Żeby dotrzeć do chaty, trzeba jeszcze zaliczyć dalszą ferratę del Velo. Droga z początku prowadzi łatwym skalistym terenem. Trochę luzu. Znienacka ścieżka się kończy, wyrasta przepaścista skała i tylko stalowa lina z klamrami pokazuje gdzie trzeba iść dalej. I znów to samo - powietrze pod Vibramem. Tutaj chciaż nie jest ciemna roklina, ale nasłoneczniona ściana. Jak zlecieć, to w pełnym odblasku.
[attachment=25550][attachment=25551][attachment=25552][attachment=25553]
Po pokonaniu tych niebiańskich stalowych schodów, wszystko to nagle się kończy, jak wszystko to nagle powstało. Ostatnie schronisko mnie wita w pełni szczęśliwego. Pełne 3 godziny chodzenia niemal w powietrzu (z przerwami) mam za sobą. Czeka mnie ostatni etap. Powrót do S. Martino, które się na mnie śmieje w oddali jakieś 2,5 godziny chodu.
[attachment=25554]
Łatwo powiedzieć, gorzej wykonać. Wszyscy znamy te niekończące powroty. Powolne schodzenie z kopczyka i długa dolina. Nie ma co opisywać. Każdy wie jak to jest. Jednak, jak mówi Mieciur, do celu dochodzę już na autopilocie. Na parkingu, przy samochodzie, zamieniam się z górołaza na klapkowicza (co za ulga dla moich nóżek) i decyduję trochę pozwiedzać S. Martino. W międzyczasie powinne spożycie włoskiego picolo espresso. Ostatnie zdjęcie drogi powrotnej z wieżą kościoła
[attachment=25555]
i pora ruszać do campingu. Dalej już normalka - jazda samochodem 2 godziny, namiocik, oczysta ciała, dopełnienie utraconej energii i podsumowanie dnia przy napoju turystycznym. Można powiedzieć - była to udana wycieczka.


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - dr.Etker - 04-09-2009 07:20 PM

Nooo pięknie Stasiu ! -na Twoje górskie przygody zawsze można liczyć ok

Stasiu napisał(a):
Może kiedy indziej, jak już będę stary i żelazo na skałach zerdzewieje Wink.


Masz dobrze oliwić co najmniej do przyszłego lata uhm -wtedy nie zardzewiejesz i można będzie wyruszyć na kolejną górską rajzę po Dolomitach i inszych Alpach Wink ok


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - lapikus - 04-09-2009 08:11 PM

Stasiu! Powiedz Ty mi, chłopie drogi, skąd u Ciebie tyle sił witalnych i energii, żeby dobrowolnie, przez nikogo nie przymuszanym, po takich "urwiskach" skakać. Na sam widok tych ścianek i kupy żelastwa mam miękkie kolana, a co dopiero przez to przejść. Podziwiam Cię za to, że pomimo upływu lat, jesteś ciągle pełen werwy i krzepkości. Potrafisz cieszyć się każdą spędzoną na szlaku chwilą w tak autentyczny i spontaniczny sposób, jak mało kto z nas. Nie traktujesz chodzenia w góry spektakularnie, czy wręcz mistycznie. Dla Ciebie, to po prostu jest Twoje życie, któremu poświęciłeś się w całości. Trzeba mieć cholernie dużo samozaparcia i odwagi, żeby samemu podejmować walkę z tak trudnym "przeciwnikiem", jakim są tego typu góry. Myślę, że możesz być wzorem do naśladowania dla wielu z nas, którym czasami brakuje chęci, żeby wyjść z domu chociażby tylko na krótki spacer. Dzięki Ci za to, że jesteś wśród nas.


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Stasiu - 04-09-2009 09:32 PM

lapikus napisał(a):
(...)Trzeba mieć cholernie dużo samozaparcia i odwagi, żeby samemu podejmować walkę z tak trudnym "przeciwnikiem", jakim są tego typu góry. (...)


Lapikusie, dzięki, ale trochę mnie przeceniasz. Wiesz jak niekiedy samemu mi się trzęsą ngi, kiedy patrzę na te czeluście pode mną. Scary
Sam nie wiem co mnie tam pcha uhm


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Kiwi - 05-09-2009 09:04 PM

To jest wspaniała relacja z Twojej wyprawy ok. Dzięki tym pięknym zdjęciom i opisom czułam się tak jak bym pokonywała z Tobą ten szlak i bardzo Ci za to dziękuję.
Nigdy nie byłam w Dolomitach a to moje wielkie marzenie.
Życzę Ci wielu wspaniałych chwil, takich jak te lub jeszcze piękniejszych Smile


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Hella - 06-09-2009 05:10 PM

Stasiu, początek paluszki lizać Rolleyes
Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy, bo jak już pisałam myślami byliśmy cały czas z Tobą Smile

[quote=Kiwi] Nigdy nie byłam w Dolomitach a to moje wielkie marzenie. [quote]
Trzeba marzyć, a marzenia się spełniają - wiem coś o tym. ok


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - bober37 - 07-09-2009 04:13 PM

Stasiu ciekawą miałeś wspinaczkę, ach to ,,powietrze pod wibramem,, fajne focie , gratulujęSmile))


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Tenshi - 07-09-2009 05:11 PM

Wspaniała relacja Stasiu!

Dzięki Tobie tym bardziej nie mogę się doczekać kolejnych wakacji, kiedy to postawię swoją nóżkę na żelaznej drodze Smile


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Mallaidh - 07-09-2009 09:01 PM

Uff, tożto już prawie nie chodzenie po kopczykach, tylko obok - tzn. po żelastwie wbitym tuż obok kopczyka Wink

Na sam widok zdjęć mam w porach....


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Pedro - 08-09-2009 06:59 AM

Rewelacja... Smile

Podkusiło mnie żeby to dziś przeczytać i teraz cały dzień będę myśleć o Dolomitach innocent Dzięki Stasiu i gratulacje. A o Dolomitach to my jeszcze sobie w Sądeckim porozmawiamy Smile


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - gosia3ek - 08-09-2009 07:48 AM

mniam ... fajnie Ci tam było Stasiu w00t fotki i tereny - cudowne Big Grin
zazdroszczę... może kiedyś...


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - Pablo - 08-09-2009 11:24 AM

W końcu i ja przeczytałem relacje Wink
Dzieki Stasiu, takie opowiadania są inspiracją do następnych planowanych tur, a jak Żona mówi że chce tam wrócic to tak będzie Wink
Nie wiedziałem, że sam chodziłeś po ferratach... myślałem, że masz tam kompanię, a to tylko na wspólny kemping rozumiem uhm
Liczę na następne relacje... może i ja w końcu coś napiszę... jakoś brak czasu, warunków i weny...
pozdrawiam
P.


RE: Via ferratą del Porton i del Velo za poznaniem Dolomitów Pala - paaulo - 08-09-2009 11:35 AM

Piękna wycieczka! A widoki ... masakra.
Pisz dalej, chętnie przeczytam.