Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Tatry (/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Temat: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 (/showthread.php?tid=2070)


W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 16-06-2009 10:06 PM

Na ten wyjazd czekałam długo. Miał mi pozwolić na uporządkowanie swoich spraw, spojrzenie na nie "z boku", nabranie dystansu, ponowne przejęcie kontroli nad niekontrolowanym...
Potrzebowałam powietrza i przestrzeni. I samotności.

We wtorek 9 czerwca późnym wieczorem ruszam ze śmierdzącej Warszawy ku Zakopanemu. Na miejscu jestem parę minut po 7. dnia następnego. Miasto powoli budzi się do życia. W dworcowych delikatesach kupuję drożdżówki i tuptam na busika. Zwykle zatłoczony parking busów przez Fisem świeci pustkami. blink Dziwne. Huh Z rozkładu jazdy wynika, że pierwszy samochód ku Chochołowskiej będzie dopiero za godzinę. Wrrrrr! kwasny
Siedząc na schodkach przy barze kontempluję zakopiański folklor. Wreszcie słyszę, że młodziutka parka udaje się na Siwą Polanę. Wspólnie decydujemy się na wynajęcie taksówki i tym sposobem niebawem wysiadamy ku wlocie do Doliny Chochołowskiej.
Wszędzie cisza i spokój... Słonko delikatnymi promykami ściele mi drogę przy wtórze muczenia pierwszych krówek, które gospodarze wyprowadzają na pastwiska. Smile
Przed godziną 9. docieram do wciąż sennego schroniska. Wbrew wcześniejszym informacjom otrzymanym drogą telefoniczną okazuje się, że spokojnie dostaję łóżko na 2 noce.
A więc szybkie przepakowanie i w blasku porannego słońca, prawie w podskokach ruszam na Grzesia. Czuję się dziwnie unsure, przez mózg przewijają mi się setki informacji na sekundę, tak jakbym znalazła się w zatłoczonym pokoju i każdy coś ode mnie chciał. A od tego próbowałam uciec! STOP!
Parę głębokich oddechów i skupiam się na tu i teraz.
Już spokojniejsza docieram na Grzesia. Rozkładam się na kawałku trawy i w samotności pochłaniam pyszną drożdżówkę, mój ulubiony pomarańczowy jogurt i inne skarby z plecaka.
Gra błękitu nieba, zieleni kosówek i bieli wciąż otulonych śnieżną kołderką szczytów, działa jak balsam. ok [attachment=22974]
Nieśpiesznie obniżam się Długim Upłazem na Przełęcz Łuczniańską. Potem już nie wiadomo kiedy jestem na Rakoniu. [attachment=22976] Tam spotykam moich rannych towarzyszy z taksówki. Wymieniamy uprzejmości, ale nie mając ochoty na towarzystwo uciekam wyżej. Shy [attachment=22975] [attachment=22979]
Po prawej stronie w słońcu lśnią Rohackie Stawy. Zawsze robią na mnie duże wrażenie zawieszone między ziemią i niebem na różnych poziomach. [attachment=22978] A wyżej nadal jeszcze niezrealizowany cel - Rohacze: dumni i posępni strażnicy doliny.
Na Wołowcu [attachment=22977] moje splątane myśli skutecznie wywiewa coraz silniejszy wiatr. Korzystając z zasięgu mojego operatora telefonu wysyłam pozdrowienia, udaje mi się zamienić parę słów z Doktorem.
Kolejna porcja witaminy D przesłanej wprost z nieba powoduje, że zdaję sobie sprawę, że powoli balansuję na krawędzi spotkania z Morfeuszem. Prostuję więc kostki i decyduję o zakończeniu wycieczki. [attachment=22980] W moim postanowieniu utwierdzają mnie delikatne pomruki zbliżającej się burzy. Na poziomie lasu Wyżniej Chochołowskiej dopada mnie drobny deszczyk, ale to już nie jest ważne...
W schronisku ogarniam się i przepraszam Morfiego za przerwaną randkę na Wołowcu.
Zmęczenie - nie tyle fizyczne po nieprzespanej nocy w autobusie - daje o sobie znać. Koło 17. zasypiam w śpiworze jak niemowlak. Od bardzo dawna nie śni mi się nic.
Parę minut po 23. wraca na moment świadomość. Szybkie mycie ząbków, odkrycie, że 14-osobowy pokój zajmuję sama i powrót do krainy snów.

cdn...


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - IwonaS - 17-06-2009 09:05 AM

Czekamy na ciąg dalszySmile


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Mallaidh - 17-06-2009 09:13 AM

Jeden z piękniejszych opisów samotnej wycieczki w góry jaki czytałem!
Również czekam na CD!


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Pablo - 17-06-2009 09:16 AM

ok właśnie... tak dobrze się czytało a tu... czekamy Wink


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Sylwester - 17-06-2009 01:49 PM

hej czarownico dawaj dalej ...


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Achaja - 17-06-2009 02:29 PM

Jestem bardzo zaciekawiona....czekam....na cd


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Edyta85 - 17-06-2009 02:39 PM

czasami taka chwila odosobnienia jest potrzebna, a po powrocie wszystko niejednokrotnie wydaje się prostsze. A jak było u Ciebie Hellu?


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Agnieszka.S - 17-06-2009 03:10 PM

Pięknie Hella, wspaniale się z Tobą wędruje..Pięknie piszesz relacje, musisz częściej wyjeżdżać KochanaWink Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy!


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 17-06-2009 03:16 PM

Po godzinie 6. budzę się jak nowonarodzona. Czwartkowy poranek wita mnie świergotem ptaków i promieniami czerwcowego słońca.
Nowy dzień zapowiada nową porcję orzechów do zgryzienia kwasny i ścieżek do przedeptania. Nic mnie dziś nie goni, więc niespiesznie zjadam śniadanie i szykuję się do drogi. Przed wyjściem ze schroniska spotykam Przema, który właśnie dziś rozpoczyna swoją tatrzańską przygodę. Nasze szlaki biegną w przeciwnych kierunkach.
Ja ruszam ze schroniska Szlakiem Papieskim ku Trzydniowiańskiemu Wierchowi. Pierwsza kapliczka na drodze przypomina mi o Janie Pawle II i ostatnich latach jego posługi. Nie jestem osobą wierzącą, jednak człowiek ten odcisnął w sercu każdego z nas jakieś piętno. W moim też. Dla mnie, prawdopodobnie na zawsze, pozostanie jednak zagadką, jak można tak bezgranicznie wierzyć i ufać, że nawet cierpienie ma sens?
Zdobywając wysokość mijam pierwszych wędrowców, tak że na szczyt docieram znowu sama. [attachment=22981] Jak jaszczurka wyciągam się na trawie łapiąc promienie słońca i rozkoszując się widokami. [attachment=22983] Apetyt jak zwykle mi nie dopisuje, jednak czas najwyższy na drugie śniadanie.
W międzyczasie dołącza do mnie dwójka sympatycznych Ślązaków, którzy przez Starorobociański idą na Błyszcza. Proponują swoje skromne towarzystwo, gdyż jeden z nich odradza mi graniowy szlak na Wołowiec. Dwa tygodnie temu jego i 14-letniego syna zabierał z Łopaty TOPR, bo przecenili swoje siły? Grzecznie odmawiam, bo mam jeszcze troszkę ?orzechów? do rozgryzienia i potrzebuję na to czasu. Rozstajemy się na Kończystym Wierchu życząc sobie szczęśliwego powrotu do schroniska.
Znowu zostaję sama i jest cudownie. Raczkowe Stawy otulone skorupką lodu lśnią w słońcu chronione przez Jakubinę. [attachment=22986] Za moimi plecami białe szczyty Tatr Wysokich tną błękit nieba zmąconego pojedynczymi obłokami.
Na Jarząbczym [attachment=22984] zatrzymuję się dłuższą chwilę. Wyciągam się na trawie gapiąc w niebo i wsłuchując w wiatr. Dwoje moich sąsiadów tupta już na Kończysty, więc mam całe 2137 m n.p.m. dla siebie! Wstępne plany przewidywały mały skok na Jakubinę, jednak rozciągając się na cieplutkim polarku stwierdzam, że nie zależy mi dziś na odznaczeniu na mapie kolejnego punktu, który zdobyłam. Mogłabym tam chyba siedzieć jeszcze dłużej, ale na Niskiej Przełęczy dostrzegłam kilka żuczków, które uparcie pięły się pod górę. Nie chcąc dzielić mojego legowiska z nikim innym zaczęłam wytracać wysokość i wędrować ku Wołowcowi. [attachment=22982] [attachment=22987]
Potem wszystko potoczyło się dla mnie w przyspieszonym tempie. Niebo powoli zaciągnęły burzowe chmury, którym towarzyszył silny wiatr. Na Łopacie zaczęło siąpić, potem grzmieć. Rohacze spowite chmurami pokazały pazurki. Przyspieszyłam tempa by jak najszybciej zejść z grani, by znaleźć bezpieczne miejsce. Na podejściu na Wołowiec towarzyszyła mi już wiosenna ulewa. Nawet nie zdążyłam wyjąć z plecaka kurtki, bo szybko zaczęłam wyglądać jak zmokła kura. Z każdym krokiem, który zbliżał mnie do szczytu, w głowie rodził się strach, co będzie dalej. Byłam sama, serce waliło jak oszalałe, krew krążyła szybciej w żyłach. Kiedy zza któregoś zakrętu wyłoniło się jak widma 3 chłopaków, na ramionach siedział mi już WIELKI KOSMATY STRACH. Parę głębokich oddechów, kawałek czekolady na poprawienie humoru i świat zaczął wyglądać już lepiej.
Burza trwała nie dłużej niż 15 minut. Jak szybko przyszła [attachment=22988] , tak jeszcze szybciej odeszła. Wiatr przegnał chmury, zaczął suszyć zmoczone ubranie. Słońce ogrzało zmoczoną Hellę. Bez żalu pożegnałam kosmatego kolegę. Świat znów był piękny i zielony. [attachment=22985]
Szum potoku i lasu odprowadził mnie Wyżnią Chochołowską do schroniska.
Gorący prysznic, herbata i wieczorne towarzystwo Rycha, Anetty i Przema zakończyły ten pełen wrażeń dzień. [attachment=22989]
Dwa dni sam na sam ze sobą pozwoliło mi nabrać dystansu do pewnych spraw, uporządkować bałagan w głowie, docenić to co mam. Tego szukałam i znalazłam.

cdn...


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 17-06-2009 03:41 PM

W piątkowy poranek budzę się przed godziną 6. Śpiwory unoszą się miarowym oddechem śpiących współlokatorów. Za oknem ołowiane chmury nie wróżą dobrej aury. Sad Ale ja już myślami jestem w Dolinie Pięciu Stawów, gdzie mam spotkać Smoka z Mar.an Big Grin . Stęskniłam się za nimi okrutnie, więc zjadam śniadanie, pakuję plecak i ruszam w drogę. Przemo mi nie towarzyszy, gdyż zdecydował, że dojdzie do DPSP przez Krzyżne.
Ja obawiając się - słusznie zresztą - deszczu i trudnych warunków na szlaku od strony Doliny Roztoki wybieram wariant przez Dolinę.
Na Siwej Polanie zaczyna padać kwasny, w Zakopanym pada unsure , na Palenicy już leje blink.
W tłumie różnokolorowych krasnali docieram do Schroniska w Dolinie Roztoki.
Mordka cieszy mi się jak diabli, bo czuje się jak w kreskówce. Tuptam wśród czerwonych, zielonych, białych pelerynek, których głównym celem jest fotka na plaży nad Morskim Okiem. Leśny szlak znaczony spiczastymi kapturkami wygląda naprawdę komicznie giggle.
Roztoka pęka w szwach, więc czym prędzej uciekam wyżej. Deszcz pada, błotko przyozdabia nogawki spodni a ja z każdą minutą jestem bliżej ciepłego i suchego schroniska.
Nie lubię czarnego szlaku, ale decyduję właśnie nim dojść do celu. W stronę Siklawy podąża za wiele ludzi, a ja jeszcze chcę pocieszyć się swoim towarzystwem.
W połowie drogi mija mnie wesoła rodzinka z psiakiem. Jako psiara zatrzymuję się chwilę i czochram małego kundelka po czarnym łebku. Jego wesołe oczka śmieją się do mnie, mokre łapeczki zostawiają ślady na spodniach. Jak się później okaże tego małego wędrowca jeszcze spotkam.
Przed 14. docieram do schroniska. Oczywiście nie mam co liczyć na łóżko w jakimś pokoju, więc szukam kawałka ławy w jadalni, gdzie mogłabym zrzucić mokre cichy i odpocząć. Nie jest to łatwe, gdyż mimo niesprzyjającej aury mnogość wędrowców wybrało na swój cel Piątkę. Nie dłużej niż 15 min. po moim przybyciu w drzwiach ukazują mi się Mar.an i Sylwester. Opracowujemy plan opanowania jednego stołu, tudzież bezcennego legowiska. Devil [attachment=22997]
Powoli zostaje on wprowadzony w życie. Do wieczora pilnie strzeżemy naszej bazy przed atakami wrogów. Zadanie jest troszkę ułatwione, bo aura płata figle i nie zachęca do wymarszu. Za oknem śnieg, deszcz, grad, słońce - dla każdego coś miłego. [attachment=22990] [attachment=22991] [attachment=22994]
Czas umilamy sobie kulturalnymi rozmowami z użyciem trudnych wyrazów z "r" [attachment=22993] [attachment=22995] , degustacją wzruszających drinków [attachment=22992] i oczekiwaniem na resztę kompanii. [attachment=22996]

cdn...


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - mar.an - 17-06-2009 04:19 PM

Hellcia, pięknie opisane, bardzo osobiste spotkanie z Górami (i z samą sobą). Cieszę się, że wylegiwanie w słońcu na stokach tatrzańskich, prysznic deszczowy-czerwcowy i wiatr we włosach były dla Ciebie haustem świeżego powietrza, które dotlenia zmęczone komórki i porządkuje to, co niepoukładane.

Hella napisał(a):
A wyżej nadal jeszcze niezrealizowany cel - Rohacze: dumni i posępni strażnicy doliny.

No to już chyba wiem, kogo wyciągnę na któryś z jesiennych weekendów na Rohacze (przeze mnie tez jeszcze nieprzetuptane)Smile.

Hella napisał(a):
(...) myślami jestem w Dolinie Pięciu Stawów, gdzie mam spotkać Smoka z Mar.an Big Grin . Stęskniłam się za nimi okrutnie (...)

Z wzajemnościąHug


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - magda.s.77 - 17-06-2009 07:49 PM

Hellcia, wspaniała, osobista podróż w góry. Czasem wszyscy tego potrzebujemy, i szczęściem niektórzy mają tę możliwość, by osobistych przemyśleń dokonać właśnie tam, gdzie najmilsze sercu miejsca. Samotność, wolność i jedyne zmagania, to walka z niepokorną aurą.
Pięknie... Pisz dalej Smile


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Stasiu - 17-06-2009 08:26 PM

Wiesz Hella. Zadziwiłaś mnie minimalnie dwa razy:
1. Od kiedy Ty piszesz takie fajne relacyjki? Muszę popatrzeć czy przypadkiem czegoś nie przeoczyłem.uhm
2. Co Cię osobiście poznałem, nigdy bym nie pomyślał, że lubisz myć głowę samotnie w górach. Myślałem, że Ty lubisz towarzastwo. Wogóle nie pasowałaś do takich samotnych wilków jak ja, teraz Przemo i może Madziora. No, ciekawe Twoje ujawnienie. giggle

Jestem niecierpliwy na dalsze Twoje relacyjki, może już i z moją osobą innocent. Powodzenia clap


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 18-06-2009 06:47 AM

Dziękuję wszystkim za miłe słowa Shy

Stasiu napisał(a):
...nigdy bym nie pomyślał, że lubisz myć głowę samotnie w górach. Myślałem, że Ty lubisz towarzastwo. Wogóle nie pasowałaś do takich samotnych wilków jak ja, teraz Przemo i może Madziora. No, ciekawe Twoje ujawnienie. giggle


Ano czasami tak się układa, że trzeba trzeba zmierzyć się ze swoimi demonami samemu, a nie w towarzystwie...

A Hella ma jeszcze parę twarzy, których nie zniacie Devil, więc drżyjcie! giggle


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Pablo - 18-06-2009 08:23 AM

Hella napisał(a):
...czasami tak się układa, że trzeba trzeba zmierzyć się ze swoimi demonami samemu, a nie w towarzystwie...

A Hella ma jeszcze parę twarzy, których nie zniacie Devil, więc drżyjcie! giggle


ok popieram jak najbardziej, częściej wyjeżdżaj w góry, z Żyrandola nie jest aż tak daleko Wink


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - maciek - 18-06-2009 08:39 AM

Hella napisał(a):
Na ten wyjazd czekałam długo. Miał mi pozwolić na uporządkowanie swoich spraw, spojrzenie na nie "z boku", nabranie dystansu, ponowne przejęcie kontroli nad niekontrolowanym...
Potrzebowałam powietrza i przestrzeni. I samotności.

Takie samotne wędrówki są bardzo cenne. Pozostawiają trwały i swoisty ślad w pamięci i sercu. Człowiek doświadcza wówczas "uczucia zapomnienia o sobie, kiedy działanie i świadomość stapiają się w jedno".

Przyjemna wędrówka. Smile Pomyśleć, że zaledwie dwa miesiące temu te miejsca, które odwiedziłaś wyglądały tak: [attachment=23009]


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - IwonaS - 18-06-2009 09:47 AM

Ha, ha ha!
Siostrzyca nie strasz, że Forum ma drżeć przed Twoją następną re-aktywacjąSmile) Przecież z ciebie taki ciepły ludzik... Tą złą zawsze byłam ja!


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - dr.Etker - 19-06-2009 05:23 PM

Hella napisał(a):
A Hella ma jeszcze parę twarzy, których nie zniacie Devil, więc drżyjcie! giggle

Drżymy ! Cool
Jak na odreagowanie---> pięknie wybrałaś ok
Miło usłyszeć było Cię pośród zefirku na Wołowcu Smile


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Sokół - 19-06-2009 05:30 PM

Teraz dopiero przeczytałem Twoją relację...

Dobre miejsce wybrałaś na przemyślenia. Zachodnie sprzyjają zbieraniu myśli do kupy.
Tym samym dolączyłaś do grona "samotników" szlakowych.

A, co najważniejsze w całej Twojej relacji....

Hella napisał(a):
Dwa dni sam na sam ze sobą pozwoliło mi nabrać dystansu do pewnych spraw, uporządkować bałagan w głowie, docenić to co mam. Tego szukałam i znalazłam.




RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 19-06-2009 06:50 PM

Mar.an na sobotę zamówiła piękną pogodę u znajomej pogodynki Wink Hmmmmmm... prognoza sprawdziła się ... [attachment=23042] rano.
Nasz nocny tabor sprawnie zmienił się w jadalnię, kulturalnie i niespiesznie zjedliśmy śniadanie w oczekiwaniu na możliwość zakwaterowania się w pokoju nr 13, w którym piątka szczęśliwców zdobyła nocleg. Cool
Dyskutujemy na temat dzisiejszych planów - Mar.an z Sylwkiem planują pierwszy atak na Zamarłą, Przemo wybrał Szpiglasową Przełęcz, Kasia z Dariuszem - okolice Koziej Dolinki, a ja? Miał być Zawrat, ale spotkanie z oczekiwanym przez nas Pablem, który przybył do schroniska w towarzystwie Atanazego (Łukasza) i Agnieszki, zmienił moje plany. Razem wędrujemy na Kozi Wierch. Smile [attachment=23040] [attachment=23041]
Pogarszająca się pogoda nie psuje nam humorów, tylko troszkę się obawiamy, czy Marta z Sylwestrem zrealizują swoje zamierzenie. My dziarsko pokonujemy kolejne metry.
W oddali majaczą się pojedyncze sylwetki innych wędrowców, którzy za cel obrali sobie Kozi Wierch. "Madziowa" pogoda potrafi każdego zaczarować. Każdy kształt, każdy kamień wygląd lekko nierealnie... [attachment=23044]
Prawie nierealne zdaje się spotkanie, w którym uczestniczyliśmy na wysokości około 2000 m. n.p.m. Za młodym chłopakiem schodzącym naszym szlakiem dziarsko dreptał mały psiak, który radośnie powitał nas machaniem ogonka. Była to ta sama kruszynka, którą wczoraj spotkałam podchodząc do schroniska... Szybko dowiedzieliśmy się, że samotny wędrowiec nie był właścicielem czworonoga blink, więc co to za stworzenie upodobało sobie górskie wędrówki? Przypomniałam sobie niedawno przeczytany artykuł w n.p.m. o dwóch czworonożnych rezydentach pięciostawiańskiego schroniska. Czyżby reinkarnacja Sztegiera? Na szczęście psiak, po chwili wahania, decyduje się na dreptanie w dół i nie towarzyszy nam w dalszej wędrówce. Jednak malutkie ślady łapeczek odciśnięte na śniegu towarzyszą nam jeszcze długo.
Wchodząc w pułap chmur zostawiliśmy gdzieś niżej zimny wiat i deszcz. Prószący śnieg i powodujący utratę równowagi wiatr powitał nas na samym szczycie. Wybiła 12., w Krakowie wytrąbiono hejnał, my w ciszy rozkoszowaliśmy się wspaniałymi panoramami z wierzchołka. giggle[attachment=23038] [attachment=23037] Radowaliśmy oczy widokami, Pablo udzielił krótkiej lekcji topografii koledze Atanazemu i tak nadszedł czas powrotu.
W dobrym towarzystwie droga minęła szybko, więc na rozstaju szlaków [attachment=23043] pozostawiamy z Pablem Agę i Łukasza lekko w tyle i idziemy na spotkanie Mar.an i Sylwestra. Liczymy się z możliwością, że pogoda nie pozwoliła im na przyjemne spotkanie z granitem, jednak może czekają, może tęsknią za nami? laugh
Zamiast dzielnych wielbicieli sznurków spotykamy Tomtura ze Stasiem ? ale o tym już wiadomo Dance. [attachment=23036]
A Marta, przy okazji, może opowie o gościnności kolib i sobotnim spotkaniu z Zamarłą.
Popołudnie [attachment=23039] i dłuuuuugi wieczór mijają w bajecznej atmosferze. Ale o tym też wiecie, więc nie będę się powtarzała Toungue

Dziękuję za wspaniałe i serdeczne towarzystwo. Samotność jest dobra, ale dobrze wiedzieć, że po powrocie możesz spotkać ludzi, którzy samym swym uśmiechem odpędzą czarne chmury znad twojej główki.

cdn?


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Sokół - 19-06-2009 06:58 PM

Oooooooooo, Buczynowe jeszcze zawalone śniegiem..... To mi się podoba. Devil


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 19-06-2009 07:09 PM

Filanc i Sztegier - psy Marii Krzeptowskiej, legendarnej gaździny Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
Filanc wnosił w zębach do schroniska jedzenie oraz inne niezbędne rzeczy. Pupil taterników, których przybycie wyczuwał z kilkudziesięciu minutowym wyprzedzeniem.
Sztegier - zapalony miłośnik samotnych górskich wędrówek. Chodził po klamrach i drabinkach, widywano go na Kozim Wierchu, Gładkiej Przełęczy, na Wrotach Chałubińskiego, na Zawracie i w dziesiątkach innych miejsc. Autobusem potrafił przejechać się do Morskiego Oka, a kolejka wjechać na Kasprowy Wierch, skąd najkrótszą drogą, ignorując wytyczone szlaki, wracał do swojej Piątki.


Nasz Sztegier chyba też nie narzekał na zły los w schronisku [attachment=23045]

I żeby nie było, że się tylko okupowało stoły w jadalni ... [attachment=23046] [attachment=23047]

Piękny to był wieczór ok


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 19-06-2009 09:22 PM

Trzynastego, w pokoju numer 13, zakończyliśmy wspólną biesiadę.
Niedziela to już czas pożegnań i powrotów do domów Sad.
Dlatego, przed ostatnim odcinkiem mojej opowieści, na dobranockę koncert życzeń giggle z osobistymi podziękowaniami:

1. Pedrowi, którego wreszcie miałam okazję poznać osobiście, za stworzenie GŚ
2. Pablowi za życzliwość i pomoc
[attachment=23048]
3. Atanazemu i Agnieszce za przygarnięcie i szczęśliwy powrót do domu
[attachment=23051]
4. Ryśkom - za pigwówkę (jestem okropna - wiem Toungue)
[attachment=23050][attachment=23049]
5. I wszystkim z osobna: Sylwestrowi, Mar.an, Kasi, Dariuszowi, Przemowi, Tomturowi, Stasiowi za niezapomniane chwile razem.


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Gandzia1 - 20-06-2009 07:35 AM

Miłe chwile Hella
góry i Ty
no i Oni...
sympatycznie się czytało -pozdrawiam


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Mordimer - 20-06-2009 08:04 AM

Świetna przygoda i bardzo miła lektura.

Sama radość z czytania ok


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - gosia3ek - 20-06-2009 09:16 AM

gratulacje Hellu wielkieSmile
za całą samotną wyprawę za samozaparcie i za humor który Cię nie opuszczał...
bardzo fajnie piszesz ok:


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Mallaidh - 20-06-2009 10:55 AM

Jeszcze raz wyrazy uznania!


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - mar.an - 20-06-2009 11:21 AM

Sztegier przychodził, przewracał się na psie plecki i "kazał" się głaskać po brzuszkuToungue.
Kochana psina!Smile


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Stasiu - 20-06-2009 08:03 PM

mar.an napisał(a):
Sztegier przychodził, przewracał się na psie plecki i "kazał" się głaskać po brzuszkuToungue.
Kochana psina!Smile


To jeszcze nie wiecie, że w niedzielę "nasz" piesek wyleciał na Szpiglas. My wywracaliśmy płuca Shy a on tak sobie jakoby nic poszedł sobie na wycieczkę. unsure Myślę, że Pedro go nawet fotografował.


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - bober37 - 20-06-2009 08:12 PM

Przemiła lektura i cala Twoja Helu samotna wyprawa, miło się czytało, fajne focieSmile))


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - przemo - 21-06-2009 03:25 PM

mar.an napisał(a):
Sztegier przychodził, przewracał się na psie plecki i "kazał" się głaskać po brzuszkuToungue.
Kochana psina!Smile


a to coś czarnego co leżało nam pod nogami w piątce i kazało się głaskać, to był ten sam co latał po górach???

spragniony głaskania ten pies, po tylu samotnych wędrówkachWink


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Pablo - 21-06-2009 08:45 PM

Dzięki Hella za relację (w końcu w całości Rolleyes ) bardzo fajnie się czytało.
Dobrze się z Tobą wędruje i do następnego razu ok ... w sierpniu?? Wink


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 22-06-2009 06:30 AM

Pablo napisał(a):
... i do następnego razu ok ... w sierpniu?? Wink


W sierpniu na 99 % Smile Mój Misiulek chyba odda mnie pod Wasze opiekuńcze skrzydełka...


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Agnieszka.S - 22-06-2009 06:32 AM

Hella-mam nadzieję, że nasze szlaki się kiedyś skrzyżują!!! Tak btw, kiedy jedziecie w sierpniu?Wink


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Hella - 22-06-2009 06:56 AM

Agnieszka.S napisał(a):
Hella-mam nadzieję, że nasze szlaki się kiedyś skrzyżują!!! Tak btw, kiedy jedziecie w sierpniu?Wink


Aga - napisz kiedy odwiedzisz Taterki, a będę w00t
A co do sierpnia to chowam się pod skrzydełka Pabla, Bogusi, Mar.an, Doktora i Gandzi. A gdzie poprowadzą? Byle tylko paszport był niepotrzebny, bo takiego już nie posiadam Toungue


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Pablo - 22-06-2009 08:48 AM

Hella napisał(a):
...
A co do sierpnia to chowam się pod skrzydełka Pabla, Bogusi, Mar.an, Doktora i Gandzi. A gdzie poprowadzą? Byle tylko paszport był niepotrzebny, bo takiego już nie posiadam Toungue

Kawałek granią nielegalnie (bez paszportu) na stronę szwajcarską może się trafi Wink


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - dr.Etker - 22-06-2009 09:55 AM

Hella napisał(a):
A co do sierpnia to chowam się pod skrzydełka Pabla, Bogusi, Mar.an, Doktora i Gandzi. A gdzie poprowadzą?

Widzę-że ostro poszukujesz samej Siebie ! w00t
Jestem pod wrażeniem Cool
Tak trzym ! ok
Pozdrawiam Smile


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - Agnieszka.S - 22-06-2009 09:10 PM

Hella napisał(a):
A co do sierpnia to chowam się pod skrzydełka Pabla, Bogusi, Mar.an, Doktora i Gandzi...Toungue


No faktycznie zacne to Towarzystwo!!! Ja planuję chociaż 1 dzień w sierpniu lub wrześniu w Tatrach, coś przydługawa ta moja górska abstynencjablink Mam nadzieję, że uda nam się jakoś spotkaćinnocent

Hella-rewelacyjne te Twoje relacje i oby więcej takich !Smile


RE: W poszukiwaniu samej siebie - czerwcowe Tatry 2009 - yumeria - 29-07-2026 05:07 PM

KenyBoucPaco????????Wind????NokiAdioLimi????????ViraXVII????Grav????Demo????????????Adam5046
192.3Geor????????????NikiHeadCorsPowe????????????SPSS????(???????????????ZoneArtuGibsAndr6818
????HereAdva(???SeleReveFred????Glam????Phil1962????Dorm????????????????????????JoshClau????
????Karl????Kink????XVIIbookStud????????????JohnBath????Fuxi????Cove????????????peopJeanWalt
Fami1467????Hans????WindMark????AloeSieL????Intr????Adag????????????????PlanCarlFELIArch????
Zone(???PiraBestChowwwwdDenyBoscAlan????????Bork????????????BarbReac??18????????AssaEditMiff
????XVIIInstPistThus????????Toyo????????NeriSamsKlauOlegTetsVolk????????Eyes72?1????????????
????Dece????DuraCome????DaviRubb????????Rich????Symp????????????Brun????Zone????Jazz????????
Drea????????Zone??-?????????Anne????IrenPierRene????HoocJackOZONARAG????????Jewe????????Zone
????????SmarNata????Tool????????tuchkasGeorMPEGPaul????DekoThisSinc