Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Taniec z szablami? - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Górskie tematy (/forumdisplay.php?fid=1)
+--- Forum: Dyskusje na górskie tematy (/forumdisplay.php?fid=10)
+---- Forum: Ogólne (/forumdisplay.php?fid=42)
+---- Temat: Taniec z szablami? (/showthread.php?tid=185)


Taniec z szablami? - Sylwester - 30-11-2006 06:19 AM

Czy turystyka ekstremalna jest wypaczeniem górołażenia, czy też nobilitacją górskiego sposobu postrzegania świata.

Widzę, że jest tu kilka aktywnie dzielących się swoim spojrzeniem na rzeczywistość osób - do nich to pytanie, co sądzicie o trochę ekstremalnej turystyce, co sądzicie o trekingu w zamieci, wichrze, deszczu, na oblodzonych stokach, o zimowych graniówkach, spaniu w kolibach, pod ścianami, co myślicie o dotykaniu sercem natury gór?
/napiszcie co sądzicie, no chyba, że ktoś ma w tej sprawie jakieś doświadczenia - wtedy tym bardziej zapraszam do rozmowy/


RE: Taniec z szablami? - Montenegro - 30-11-2006 07:45 AM

Ja mam tylko doświadczenie w spaniu w lesie /14 nocy z rzędu/ i w nie-górskich kolibach. Ale chyba najlepsze było spanie 56 nocy ze szczurami w starej stodole. Więc ze spaniem w górach nie mam problemu /wszystko mi pasujeBig Grin/
Marzy mi się, żeby przespać się w kolibie gdzieś na wysokości 2000m.n.p.m.


RE: Taniec z szablami? - spoko - 30-11-2006 07:55 AM

W tej materii mam następujące zdanie .To wszystko zależy od natury człowieka.Jeden człowiek ma naturę "dziką" ,nieokiełznaną ,Jego dusza potrzebuje silnych bodźców,silnych doznań.Bez tego życie staję się nudne i małostkowe.Tylko w trudnych i ekstremalnych warunkach poznaje sam siebie ,zaspakaja swoją potrzebę bycia.
Inny człowiek to wysublimowany esteta .Podatny na delikatne piękno.Delikatny w uczuciach .Szuka więc nie ekstremów ale form łagodnosci.
Oczywiście można mieć tego po trochu.
Albo też nawet ten ułagodzony może spotkać się z całą surowością natury.Ale sam świadomie tego nie wybierze.Ja należę do tej drugiej grupy.


RE: Taniec z szablami? - Montenegro - 30-11-2006 08:01 AM

Dla mnie liczy się tylko natura. Zasypiam i ożywiam się wraz z niąBig Grin.
Obcowanie z nią to czyta przyjemność. Ale nie jestem fanem ryzykowania życia na oblodzonych szlakach. Ale za to bardzo lubię koliby, lasy i spanie poza domem pod gwiazdkamiBig Grin.


RE:  Taniec z szablami? - Sylwester - 30-11-2006 08:04 AM

Montenegro napisał(a):
Marzy mi się, żeby przespać się w kolibie gdzieś na wysokości 2000m.n.p.m.


polecam "Pustą" za Zamarłą Turnią, albo tą na głazowisku pod Bandziochem

Co ty Monte piszesz o ryzykowaniu ... dobrze wyszpejowany górołaz na oblodzonym szlaku jest narażony na mniejsze ryzyko niz dziecko na przejściu dla pieszych trzymane przez babcię za rączke


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 30-11-2006 10:29 AM

uwielbiam. zarówno zimowa noc w kolibie bez okien jak i kontemplację zacnej fotografii. może nie preferuję pionowych wspinaczek, ani free ride'u po skałach ale znacznie bardziej wolę noc z pilchami niż w hotelu. wolę także przechodzic przez rzekę na żywca zamiast mostem. zamiat iść szlakiem wolę lasem wzdłóż potoków. latem to spanie na skałach lub pod nimi albo w jakiejś pieczarze jest dla mnie jak najbardziej pozytywne.
raz wybraliśmy się nad Solinę na tydzień. mieliśmy mieć domek ale skończyło się na garażu dla łódek pełnym pilch - było super Smile
Podobnie jak spoko uważam że wszystko zalezy od człowieka. jak swoim kolego niektórym opowiadam o 10 godzinach górołazowania to im oczy się wykręcają a co dopiero spanie na głazach.
mówiąc krótko jestem bardzo elastyczny pod tym względem.
takie extreme jest po prostu przygodą - potrzebą dla ludzi bardziej dzikich niż przeciętnie Smile


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 30-11-2006 10:38 AM

No proszę jak miło - widzę, że powyżej butów jesteśmy do siebie dość podobni ...


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 30-11-2006 10:42 AM

buty podobnie jak takie wycieczki to sprawa indywidualnego wyboru. nie super wzorca.


RE: Taniec z szablami? - Pedro - 30-11-2006 10:54 AM

Jeśli chodzi o mnie to ja na większość tych rzeczy które wymieniłeś Sylwester z chęcią się piszę. Pomijam tutaj wspinaczkę gdyż jej nie uprawiam, ale turystykę w trudniejszych niż normalnie waunkach uwielbiam i później długo wspominam takie wypady. Naturalnie zawsze musi być kompromis. Trochę wypraw w pięknych warunkach, słońce, widoczność itp. musi być. Jednak wyprawa w deszczu, przykryty chmurami na wysokości 2000 m pośród skał i głazów to dla mnie niesamowite przeżycie. Szczególnie gdy dookoła nie ma innych turystów. Swego czasu szedłem na Małą Babią (to był początek maja) w takiej śnieżycy że na Przełęczy Brona to trudno było zobaczyć słupek ze szlakami. Człowiek zapadał się w śniegu, a wichura wciśkała śnieg do oczu. Ale to było niesamowite Smile Innym razem po burzy w Bieszczadach trzeba było "wbród" przechodzić rwące potoki gdyż chyba w 3 miejscach mostki pozrywało Smile Podczas minionego lata wybrałem się też na szlak rowerowy w Beskidzie Niskim - niby małe górki, ale moim zdaniem to byłem tam pierwszym turystą od paru tygodni. Ani jednego człowieka, za to miałem okazję widzieć kilka saren. Co ciekawe przez cztery potoki o głębokości około 50-70 cm nie było mostków. Tak podoba mi się to, choć na takie wyprawy trzeba się już lepiej przygotować...


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 30-11-2006 11:03 AM

To wszystko prawda - cieszę sie jak wokół trwa sialanka i słoneczko w ... plecy świeci, ale jak aura zaczyna mnie testować to dostaję wilczej skóry i wyję z rozkoszy.


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 30-11-2006 11:04 AM

podstawa to rozwaga. trzeba wiedziec co i kiedy mozna takiego robić. zimąnawet nie wiadomo jak byśmy chcieli przez rzekę to raczej cięzko przejsc, no może łatwo tylko konsekwencje nie te Smile, więc lepiej skożystać z mostu itp. podobbnie jak Pedro uwielbiam łazić po górach we mgle, czy w chmurach. zawsze to inaczej. popatrzcie na moją relacjęz Wetlińskiej ostatnio. dla wielu taki wypad w góry był bez sensu - brak widoków, zimno, wietrznie. i to właśni esprawiło, że wyprawa miała niecodzienny charakter. taki niepocztówkowy. coś wspaniałego Smile


RE: Taniec z szablami? - Montenegro - 30-11-2006 11:09 AM

Cytat:
Co ty Monte piszesz o ryzykowaniu ... dobrze wyszpejowany górołaz na oblodzonym szlaku jest narażony na mniejsze ryzyko niz dziecko na przejściu dla pieszych trzymane przez babcię za rączke


Ja mam jeszcze słabe doświadczenie. Dopiero dwa lata w górach. Na razie wolę obejść większość tatrzańskich szlaków, a później zrobić coś więcej w miarę obycia.
Ty Sylwestrze masz co najmniej dwa razy więcej lat niż ja a w górach co najmniej z dziesięć razy dłużej byłeś ode mnie. Ciebie już te szlaki nie "bawią" bo pewnie obskoczyłeś je po dwa razy. Ja nie.
Za ryzykowanie to się wezmę jak już będę się z Tatrami na TyBig Grin.


RE: Taniec z szablami? - spoko - 30-11-2006 11:12 AM

Ja jak hippisi uwielbiam kolory Jestem bardziej podatny na kolory niż na dźwięk. Wolę patrzeć niż słuchaćSmile


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 30-11-2006 11:24 AM

ja lubie i patrzeć i śłuchać. i kolorowo i na czarno biało Smile


RE:  Taniec z szablami? - Sylwester - 30-11-2006 02:28 PM

Montenegro napisał(a):


Ciebie już te szlaki nie "bawią" bo pewnie obskoczyłeś je po dwa razy.
Za ryzykowanie to się wezmę jak już będę się z Tatrami na TyBig Grin.


I tu się stary mylisz ... mnie to nadal bawi jak cholera, a jak się zbierzesz na bibę na Babiej to zobaczysz jak można się cieszyć realnym górskim światem


RE: Taniec z szablami? - Montenegro - 30-11-2006 02:30 PM

No to ładnie, bo mnie też cieszą wszystkie szlaki. Tak ma być. W końcu góry to inny-lepszy świat. A z ryzykowaniem na razie poczekam do Twojego wiekuBig Grin.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 30-11-2006 05:17 PM

Monte - co Ty cholera z tym wiekiem - wiek taki dobry jak każdy inny, czy Tobie się wydaje, że ja byłem inny 20 lat temu, albo będę inny za 20 lat, jak długo oczy będą płonąć ciekawością jutrzejszego dnia tak długo to jutro będzie, a to akurat nie zależy od wieku, pzdr.


RE: Taniec z szablami? - Montenegro - 30-11-2006 07:52 PM

To że masz doświadczenie. Ja nie. Ja dopiero zaczynam w górach, Ty już masz zdeptane wszystkie szlaki. Ja nie mam okazji być tak często w górach /nie wiem czy już jesteś na emeryturze czy też nie/ jak Ty.
Bo jak ja będę na emeryturze /jak dożyje i zdrowie będzie/ to rzucam wszystko i zrobię wyprawę taką jak ten Polak w 3,5 rokuBig Grin.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 30-11-2006 08:46 PM

Monte - zdrowia Ci życzę, większego dystansu do świata, no i oczywiście realizacji planów - tylko się nie spal przedwcześnie /do zobaczenia na Babiej/

A teraz w kwestii zasadniczej - dozowane ryzyko ze świadomością niebezpieczeństwa przy przychylności gór nie powinno doprowadzić do nieszczęścia, przykładem niech będą moje "friee ride" luzackie skałkowe wspiny, czy zimowe graniówki - przecież na skałach nie robię tego co z asekuracją na ścianach, gdyż po prostu bez ubezpieczenia było by to szaleństwem, a w wysoki śnieg idę przy dopuszczalnych względnie warunkach ze świadomością istniejącego ryzyka biorąc po uwagę przede wszystkim zagrożenia lawinowe i miejsca w których zaplanowałem eksploracje.
Co więcej napisać - czym więcej się podzielić - może powodami dla których szukam dzikości w swoich wędrówkach ... zasadniczym jest to, że te wszystkie wymienione okoliczności powodują brak towarzystwa w miejscach gdzie szukam spokoju, lub obecność osób, które akurat w tych miejscach są jak najbardziej mile widziane. Są jeszcze inne powody - ale teraz poczytam co Wy macie do powiedzenia w tej sprawie.


RE: Taniec z szablami? - KaRoLiNa :) - 30-11-2006 10:11 PM

Montenegro napisał(a):
Ciebie już te szlaki nie "bawią" bo pewnie obskoczyłeś je po dwa razy.

Montenegro napisał(a):
Ty już masz zdeptane wszystkie szlaki

Monte...coprawda nic dwa razy się nie zdarza, ale zdarzyć się może na przykład trzy razy, albo dowolnie większość ilość razów. Czasami możesz iść 100 razy tą samą drogą/szlakiem górskim (bo o górach mowa Big Grin ) i za każdym razem widzieć cUś innegoSmileI nigdy to nie będzie takie samo. Zawsze inne, zawsze powalające, zawsze pozostawiające apetyt na jeszcze. Czasami inność wynika z nastroju. Innym razem z prostych okoliczności. A w niektórych/zdecydowanych/ przypadkach zależna jest od kaprysów matki natury...

Montenegro napisał(a):
A z ryzykowaniem na razie poczekam do Twojego wieku

Skąd Ty możesz wiedzieć, że na pewno nie zaryzykujesz wcześniej/czasami człowiek ryzykuje a nie jest tego świadomy. Po przekroczeniu pewnej granicy chce jeszcze i jeszcze więcej...nie wiedząc o tym że dał się wciągnąć w pewien „system” Wink

Montenegro napisał(a):
Co do Twojego wieku / dwa razy więcej lat/ emerytura...

Powiem krótko, zwięźle i na temat: CO TO MA DO RZECZY!! Może nie wnikajmy w to co kto robi, kim jest, ile ma lat ale cieszmy się tym co jest i jak mamy możliwość dzielenia się doświadczeniami to to róbmy////co też zresztą niniejszym robimy...Smile

Pozdrawiam....


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 30-11-2006 10:38 PM

A co o sprawie sądzą p. z GB, a co w temacie ma do powiedzenia p. od Fionki? Rozmawiajmy wszyscy - poznajmy swoje opinie ...


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 30-11-2006 10:44 PM

Monte Negro.Szkoda czasu.Zrób kurs taternicki.Pare tras kursanckich.Patent w kieszeni.potem zobaczysz pozdr


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 30-11-2006 11:50 PM

Monte, masz całe życie żeby łązić po górach. ty czujesz bluesa i to wystarczy. nie ścigaj nikogo, nie stawiaj sobie punktów, nie naśladuj bo i tak wszystkiego nie przełazisz Smile nikt z nas nie przełazi. ciesz się każdym wyjściem w góry, nawet jeśli będzie to 500 m. n.p.m. bo w łażeniu po górach nie chodzi o liczbę przebytych kilometrów ani wysokości zdobytych szczytów. a Sylwestra to pewnie nigdy góry nie znudzą. nawet jak zejdzie całe Karkonosze po 5 razy to i tak osiągnie to co będzie chciał bo on wie czego szuka w górach. czasem pogoda albo jakieś nieszczęscie moze zepsuć satysfakcję ale to sięrzadko zdarza. to ile kto razy był na rysach nie ma żadnego znaczenia.


RE: Taniec z szablami? - Danusia - 30-11-2006 11:58 PM

Sylwester napisał(a):
co sądzicie o trochę ekstremalnej turystyce, co sądzicie o trekingu w zamieci, wichrze, deszczu, na oblodzonych stokach, o zimowych graniówkach, spaniu w kolibach, pod ścianami, co myślicie o dotykaniu sercem natury gór?

Cenię ludzi mający pasję. Niezależnie od tego, czy chodzą sobie spokojnie, turystycznie po górach, czy ekstremalnie to najważniejsze jest dlaczego to robią.....no wiecie chodzi o ten błysk w oczach Wink W przypadku prawdziwej pasji człowiek pnie się po drabinie "wtajemniczenia" i pozwala sobie na coraz to śmielsze poczynania, byle tylko robił to z głową i nie narażał innych, bo w wtedy to już wariactwo. Uważam że wszystko jest dla ludzi, ale nie dla wariatów.
Ja uwielbiam wyzwania zwłaszcza takie, które dotyczą mojej aktywności fizycznej (no i to nie tylko góry Wink ). W rzeczach które mnie pasjonują właściwie to nic nie jest mi w stanie przeszkodzić, ni zawierucha czy fontanna z nieba. Staram się wtedy w każdej sytuacji zobaczyć pozytywne strony.........i to mnie nakręca. Oczywiście stawiam przed sobą coraz to śmielsze wyzwania, tej zimy oswajam sie ze śniegiem; zaczynam od Babiej w lutymBig Grin, potem polezę w Tatry. A jak sie uda to nocleg pod namiotem w śniegu. Marzy mi się też nocleg na grani gdzieś wysoko i objęcie pewnego krzyża Wink i może wreszcie spróbować sie powspinać i.....może wystarczy, bo to nie o marzeniach temat. Ale jest i czarna strona tego zamiłowania; im bardziej się wciągam, tym częściej okazuje sie ze to wszysto musze robić sama. Trudno znaleźć sobie towarzystwo. A nie zawsze jest fajnie i BEZPIECZNIE w górach w samotności.
P.S. skoro mnie już do tablicy wywołali Rolleyes Wink


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 01-12-2006 12:05 AM

no żywot bez pasji był by strasznie nudny. ja to muszę się wam przyznac do czegoś. otóż nad góry przekładam kino. to jest numer 1. jak jest kino to nawet na inwersję mnie nie wyciągną. tak to już ze mną jest po prostu Smile


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 01-12-2006 09:48 AM

Zastanawiałem sie przez chwilę gdzie to co poniżej napisać - sądzę, że ta jazda bez trzymanki to tego tańca nada się znakomicie, więc uzupełniając swoje wcześniejsze wypowiedzi napisze teraz, że:

Moja żona spędzi tego Sylwestra z Sylwestrem w Sylwestrową noc na karkonoskim śniegu ... w namiocie, ja to mam z tą kobietą ... hehe

- pzdr.


RE: Taniec z szablami? - Montenegro - 01-12-2006 09:52 AM

Tylko pogratulować takiego Sylwestra.
Spanie naprawde super!!!
Zresztą gdzie ja sie nie wyśpięBig Grin


RE: Taniec z szablami? - Danusia - 01-12-2006 10:12 AM

Ojejku, ale plany. po prostu REWELACJA. Już widzę oczami wyobraźni te balety na śniegu........żona oczywiscie w balowej suknie na szpileczkach Wink


RE: Taniec z szablami? - spoko - 01-12-2006 10:35 AM

Wiatr do tańca będzie przygrywał ,naturalne światełko księżyca oświetlać scenę -Piękny bal!


RE: Taniec z szablami? - rob - 01-12-2006 11:09 AM

Jezeli , chodzi o ryzyko to kocham je. Lubie ekstremalne wyzwania , niekonieczne zwiazane z gorami (motolotnia). Olka cały czas marzy o kursie spadochronowym( narazie ma bana , ale drazy temat coraz czesciej).

Jezeli chodzi o gory to zaczynałem od Beskidów przez Gorce i Pieniny az do Tatr.Chodzac po Zachodnich wiedziałem ze to nie jest to , czegos mi brakowało.Przyszła kolej na Wysokie i to był strzał w dziesiatke.
Spodobała mi się ta przestrzen , ten ogrom , ta potega gor wysokich.

Teraz Zachodnie omijam z daleka, o co nieraz sa awantury ze Zmora.

W Wysokich szlakowane robilismy po kilka razy.Zaczelismy robić poza szlakami- wielka frajda.Poznalismy ciekawych ludzi.

Dane nam było wejsc w warunkach zimowych na Mała Wysoką(akurat wchodzili ratownicy i nas przygarnęli), Czerwoną Ławkę i Bystry Przechód.Spodobało mi sie to bardzo, podnieca mnie to ryzyko , to niebezpieczenstwo.Warunki typu padajacy snieg, oblodenie , zimno sa super,cały zas "czujesz" w powietrzu zapach adrenaliny.

Dlatego wybieramy sia na kurs zimowy(oczywiscie narazie tylko turystyki wysokogorskiej).
Pieniadze ktore teraz zarabiamy pozwalaja nam realizowac marzenia zwiazane z gorami.Mam nadzieje ze nieskonczy sie tylko na Alpach, bo pokochaliśmy Gory Wysokie.


RE: Taniec z szablami? - fasmac - 01-12-2006 11:15 AM

Powiem tak: uwielbiam adrenalinę, uwielbiam sprawdzać moje zdolności fizyczne i staram się sprostać różnorodnym wyzwaniom. Mam już taką naturę, że do wszystkiego podchodzę bardzo ambicjonalnie.
Mam tak już od dzieciństwa. Marzy mi się taki wypad w ekstrymalnych warunkach.
Nistety powiem szczerze, że okres takich szaleństw raczej minął.
Moja żona tak bardzo mnie kocha, że raczej nie ma mowy o jakiś ryzykownych wyprawach.
Ale może kiedyś jakiś kompromis uda się osiągnąć.


RE:  Taniec z szablami? - Olka - 01-12-2006 12:20 PM

rob napisał(a):
Jezeli , chodzi o ryzyko to kocham je. Lubie ekstremalne wyzwania , niekonieczne zwiazane z gorami (motolotnia). Olka cały czas marzy o kursie spadochronowym( narazie ma bana , ale drazy temat coraz czesciej).


Dopnę swego, marzenia sa po to by je spełniać Toungue
A Ty bana zniesiesz szybciej niz ci się wydaje Cool

Co to łazikowania po górach, trudnych szlaków, extremum pogodowego to myślę, że nie groźny mi mróz, deszcz, zamieć.
ale okrutnie boje się burzy i...pająków Big Grin

Spać mogę bele gdzie: koliba, kosówka, pod stołem obok Murowńca czy Zbójnickiej Wink

Wymagan zywieniowych nie ma prawie żadnych...w górach nie jem prawie nic.

A i jeszcze słówko do Monte: jak już bedziesz z Tatrami na Ty to daj cynk, chciałabym uścisnąć dłoń Prezesa Wink


RE: Taniec z szablami? - Montenegro - 01-12-2006 12:35 PM

Co do pająków to czemu krzyżaki uważa się za nie jadowite skoro mojego kuzyna wywieźli do szpitala nieprzytomnego.


RE: Taniec z szablami? - fasmac - 01-12-2006 12:49 PM

Adrenalina!!!

Moje marzenie, nie całkiem górskie związane z ryzykiem to właśnie kurs AFF (kurs swobodnego spadania - skoki spadochronowe z 4000m).
Już udało mi się przekonać do tego żonę, tak więc zostało tylko zebrać pieniążki.
Jest trochę związane z górami, bo kurs planuję zrobić w Nowym Targu.
Ciekawe czy uda mi się podziwiać Rysy spadając w dół z prędkością około 170 km/h.


RE: Taniec z szablami? - fasmac - 01-12-2006 12:52 PM

Ola - polecam terapię antypająkową, którą przeprowadzę u mnie w domu (terapia szokowa)
Mam mnóstwo pajączków. Moja żona też się strasznie bała, co zobaczyła to krzyk i Maciek musiał dokonywać morderstw. Teraz już nie zwraca uwagi.
A pająk w domu do szczęście.


RE: Taniec z szablami? - fasmac - 01-12-2006 12:53 PM

Żeby nikt mnie źle nie zrozumiał, chodzi tylko o terapię.


RE:   Taniec z szablami? - Danusia - 01-12-2006 01:07 PM

Olka napisał(a):
Dopnę swego, marzenia sa po to by je spełniać Toungue
A Ty bana zniesiesz szybciej niz ci się wydaje Cool

Olka, my kobiety to potrafimy!!!! Ja miałam zakaz na samotne wyjścia, no i śnieg itd.............mąż bardzo chciał motor na który ja od bardzo wielu lat nie chciałam sie zgodzić. Transakcja wiązana= ja jutro sama w góry i cała zima przede mną, a na wiosnę w garażu stanie moto Smile


RE:   Taniec z szablami? - rob - 01-12-2006 01:49 PM

Olka napisał(a):
A Ty bana zniesiesz szybciej niz ci się wydaje


Ojo joj, ale sie rozpędziłaś.


RE: Taniec z szablami? - spoko - 01-12-2006 04:31 PM

Ja też z żoną  zawieram transakcje .Żona jakąś bluzkę a ja w góry i wszystko gra.Wcześniej trudno nam sie było w tej sprawie dogadać.
-Nie wiem dlaczego kobiety tak bardzo boją się pająków U mnie obie córki jak uwidzą pająka to ze skóry by wyskoczyły.
I jeszcze trochę o szabelce w górach Ja jak powiedziałem świadomie nie wybieram trudnych warunków Co nie znaczy że taki surowy piękny ,majestatyczny krajobraz nie podoba mi sie .Wręcz przeciwnie Tatry tak mnie urzekły  ze względu na ich surowe naturalne piękno że nie mógłbym bez nich się obejść .Ale nie dodawałbym sobie do nich surowych warunków zimowych.Nie wybrałbym sie tak jak Pedro na Orlą Perć w warunkach jakie miał (relacja ).Gdybym przyjechał w Tatry w taką pogodę na jeden dzień to pewnie pochodziłbym po jaskiniach..Lubię też bardzo kolory. A w zimie brak mi ich.I chciaż umawiałem się z małąMi na Mont Blanc to raczej też ta góra nie pociąga mnie z uwagi zimno i małokolorową postać. .Natomiast szalenie podobają mi się Włoskie dolomity a szczególnie Le tre cime di lavaredo
[attachment=853][attachment=854]
Również lubię troszkę adrenaliny i tutaj mam apel do Roba .Gdy już będziecie latać z Olką motolotnią To jak Olka wyskoczy na spadachronie i zrobi miejsce to ja się nachwilę dosiądę A póżniej wrócimy po Olkę Smile


RE:  Taniec z szablami? - Olka - 01-12-2006 06:55 PM

fasmac napisał(a):
Żeby nikt mnie źle nie zrozumiał, chodzi tylko o terapię.


Myślę, że taka terapia mi nie pomoże.
W domu w którym mieszkam sa takie pajączyska prawie jak moja dłoń Sad
Terapia szokowa nie pomaga.

Wiesz, ze ja nawet "od ściany" nie śpię Big Grin bo sobie ubzdurałam, ze tam pająki sa.


A Robuś Ty się zgodzisz, w końcu znam Cie chwile i wiem, że ustąpisz Cool
Zawsze w końcu odpuszczasz Wink


RE: Taniec z szablami? - KaRoLiNa :) - 01-12-2006 06:59 PM

Danusia napisał(a):
a na wiosnę w garażu stanie moto Smile


choleeerka....też bym tak chciałaaaaaaa!!!! Moje kolejne "zboczenie" to właśnie MOTORY Big Grin


RE: Taniec z szablami? - spoko - 01-12-2006 07:14 PM

.......Bardzo pozytywne.Proponuję crossa


RE: Taniec z szablami? - KaRoLiNa :) - 01-12-2006 09:46 PM

aaa...co do marzeń to ja i tak zdobędę kiedyś kat.A-ot po prostu-dla frajdy i satysfakcjiSmile A co do adrenaliny, takiej nie górskiej to zawsze chciałam wziąść udział w rajdzie samochodowym....Toungue


RE: Taniec z szablami? - madp - 01-12-2006 10:20 PM

fasmac napisał(a):
Adrenalina!!!

Moje marzenie, nie całkiem górskie związane z ryzykiem to właśnie kurs AFF (kurs swobodnego spadania - skoki spadochronowe z 4000m).


Oj to bardzo gorskie bo spadasz z gorySmile I to z jakiej Smile Tez bym sobie poskakal tylko podobno to bardzo drogie.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 01-12-2006 10:29 PM

A może wrócimy do tematu, ma jeszcze ktroś ochotę na wypowiedź:

Czy turystyka ekstremalna jest wypaczeniem górołażenia, czy też nobilitacją górskiego sposobu postrzegania świata?


RE:  Taniec z szablami? - Olka - 02-12-2006 12:27 AM

Sylwester napisał(a):
A może wrócimy do tematu, ma jeszcze ktroś ochotę na wypowiedź:

Czy turystyka ekstremalna jest wypaczeniem górołażenia, czy też nobilitacją górskiego sposobu postrzegania świata?


Myśle, ze nie jest ani wypaczeniem ani nobilitacją.
Jest po prostu częścią turystyki i już.


RE:   Taniec z szablami? - spoko - 02-12-2006 08:33 AM

Olka napisał(a):

Sylwester napisał(a):
A może wrócimy do tematu, ma jeszcze ktroś ochotę na wypowiedź:

Czy turystyka ekstremalna jest wypaczeniem górołażenia, czy też nobilitacją górskiego sposobu postrzegania świata?


Myśle, ze nie jest ani wypaczeniem ani nobilitacją.
Jest po prostu częścią turystyki  i już.

W której ktoś sie spełnia bo taką ma pasję


RE:  Taniec z szablami? - spoko - 02-12-2006 08:36 AM

KaRoLiNa Smile napisał(a):
aaa...co do marzeń to ja i tak zdobędę kiedyś kat.A-ot po prostu-dla frajdy i satysfakcjiSmile A co do adrenaliny, takiej nie górskiej to zawsze chciałam wziąść udział w rajdzie samochodowym....Toungue

Rajdy samochodowe też bywają w górach.A jak pojedziesz na Rajd Paryż -Dakar to chętnie się zabiorę


RE: Taniec z szablami? - Fazik - 02-12-2006 09:16 AM

Nie wydaje mi się żeby extrema wypaczała górołażenie, to kolejny krok po tym co zrobiłeś poprzednio, np. po spacerach w parku jedziesz w górki takie mniejsze, po czym idziesz o krok dalej itd.

Uwielbiam jak natura stawia mi wyzwania, czuje się wtedy jakby mnie testowała do czego jestem zdolny, ile wytrzymam, to daje ogromnego kopa i mocno regeneruje moje akumulatory, każde wyjście w góry pozwala na jakiś test samego siebie a jak przyroda bawi się razem z tobą to naturalnie chcesz więcej bo sprawia to ogromną satysfakcję, nudy to mam w pracy, jak wypoczywam aktywnie to ma być z prądem o jak największym natężeniu, tak żeby iskrzyło dookoła Smile


RE:  Taniec z szablami? - Sylwester - 02-12-2006 10:29 AM

Fazik napisał(a):
Nie wydaje mi się żeby extrema wypaczała górołażenie, to kolejny krok po tym co zrobiłeś poprzednio, np. po spacerach w parku jedziesz w górki takie mniejsze, po czym idziesz o krok dalej itd.

OK Fazik - więc to kolejna forma turystyki i stopniowanie doznań - u mnie to tak działa i dla mnie to prawda

"ma być z prądem o jak największym natężeniu, tak żeby iskrzyło dookoła Smile"


Terefere, iskrzenie to masz i w robocie - no chyba, że se pantograf przyspawałeś do trakcji ... hehe Big Grin


RE: Taniec z szablami? - Fazik - 02-12-2006 12:22 PM

Wiesz w tramwaju lepiej jak nie iskrzy bo to wada pantografu i trzeba zmienić wóz a to nie jest przyjemne...
Wolę napięcie w górach, ale z rozsądkiem bo jeszcze jest dużo do zobaczenia.


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 02-12-2006 12:59 PM

Dodam od siebie,że nie szukam na siłę ekstremalnych sytuacji w górach.Tym niemniej zdarzają się,niekoniecznie w Tatrach.ostatnio zimową porą wybrałem się w Gorcach na dość długi szlak.Z planowanych 5h do przejścia zrobiło się 8 h.Trasa zasypana ,Snieg do kolan i wyżej.Mgła.chwilami opad śniegu.Czułem się trochę jak "partyzant" gorczański.Wtakich momentach najcenniejsze dla mnie jest to,że wszystko z czym przyjechałem w góry odchodzi ode mnie.Przeszłość.przyszłość.Jest tylko terazniejszość.Tu i teraz.Totalne wyciszenie a jednocześnie otwarcie na wszystko co mnie otacza.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 02-12-2006 02:50 PM

"Najcenniejsze dla mnie jest to,że wszystko z czym przyjechałem w góry odchodzi ode mnie. Przeszłość.przyszłość. Jest tylko terazniejszość.Tu i teraz.Totalne wyciszenie a jednocześnie otwarcie na wszystko co mnie otacza"

No Stary zasadziłes jak cholera - strzał w 10-tkę, to o czym napisałeś uświadamiam sobie zawsze w trakcie i nieświadomie do tego przez całe niegórskie życie tęsknię - wkleił bym ten Twój tekst w swój podpis, ale troche za długi he he - pozdrawiam i cieszę się, że tak napisałeś.


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 02-12-2006 05:59 PM

"Spać mogę bele gdzie: koliba, kosówka, pod stołem obok Murowńca czy Zbójnickiej
Wymagan zywieniowych nie ma prawie żadnych...w górach nie jem prawie nic."

Muszę się wam przyznać, że Bieszczady wydały mało takich kobiet Sad znam tylko jedną! ale ona nie boi się niczego! nawet pająków!!! ja skolei je uwielbiam hihi jak ptasznik chodzi ci po brzuchu czujesz coś więcej niż zwykłe dreszcze Smile
uwielbiam obserwowac pająki. na balkonie co roku gnieżdża mi się krzyżaki. w tym roku miałem na prawde dorodną sztukę. nazwałem go Platon. karmiłem o ćmami przez całe lato. robiłem zdjęcia i filmy jak pożera pomału swe ofiary. taki bardzo bliski kontakt z przyrodą dobrze robi.
moja dziołcha to skolei wręcz odwrotnie - obrzydzenie i strach! uwielbiam ją straszyć Smile


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 03-12-2006 08:32 AM

uwielbiam ją straszyć

Ustrik Ty brutalu


RE:  Taniec z szablami? - Fazik - 03-12-2006 10:54 AM

Sylwester napisał(a):
uwielbiam ją straszyć

Ustrik Ty brutalu


A ile ma przy tym radochy, a jak smakuje potem przepraszanie, na pewno wie co robi a nazywa to "terapią" Smile

Platon, to z filmu "Pieniądze to nie wszystko"?? Smile Big GrinToungue


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 03-12-2006 05:05 PM

hehe dokładnie Fazik. ps. fajowe zdjęcie Smile
ona nienawidzi pająków które są w każdym domu. ja uwielbiam na nie patrzec. ona by je pozabijała. próbujęjąprzekonać do tych stworzeń bo są urocze Smile takie małe nieporadne ...


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 03-12-2006 05:07 PM

a Platon wziął się stąd, że podobnie jak filozofia Platona taki te stwory są kosmiczne Wink


RE: Taniec z szablami? - KaRoLiNa :) - 03-12-2006 06:50 PM

Ustrik napisał(a):
moja dziołcha to skolei wręcz odwrotnie - obrzydzenie i strach! uwielbiam ją straszyć Smile

chłopak wie co robi heh Toungue Wink Big Grin


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 04-12-2006 12:04 PM

Ustrik .Co do stawonogów,proponuję w czerwcowy upalny wieczór spacer po polanach wokół Laworty.Oczywiście z lubą.Nie wiem jak z pająkami,ale jest mnóstwo świetlików.Taki spacer w odpowiednim towarzystwie może Ci zagwarantować odlotowe wrażenia. pozdr.


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 04-12-2006 04:00 PM

hehehe wolę sam łazić po tamtejszych polanach ... wówczas nikt mi niczego nie płoszy Smile


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 05-12-2006 11:03 PM

Tańcz!Nie żałuj podłogi.Tańcz!.Niech niosą Cię nogi!Tańcz! Niech ludzie się gapią!.Tańcz!Aż skurcze Cię złapią!Tańcz na pełnych obrotach!Tańcz bo minie ochota!Tańcz!Nic nie myśl na razie! Tańcz!...........................


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 12-12-2006 10:55 PM

A teraz napiszcie jak daleko Waszym zdaniem można posunąć się w tym tańcu gdy w parze jest osoba najbliższa, czy i ile można zaryzykować by pokazać jej "ten świat" jak daleko można odpłynąć od krawędzi ... no górołazy - piszcie jak to z Wami jest, albo przynajmniej jak Wam się wydaje ... zapraszam
Ja w październiku zabrałem żonę na trochę przemarzniętą październikową Orlą Perć, pokazałem jej jak wygląda świat z obielonej Mięguszowickiej Przełęczy Pod Chłopkiem, poprowadziłem Ją graniówkami za Wrotami Chałubińskiego - wnioski wyciągnąłem stanowcze /napiszę o nich później/ teraz Wy - zapraszam


RE: Taniec z szablami? - Pedro - 12-12-2006 11:48 PM

Piszesz Sylwek jak daleko można się posunąć "gdy w parze jest najbliższa osoba". Moim zdaniem nie powinno być istotne czy będzie to najbliższa osoba czy dalszy znajomy. Jeśli zabieramy kogoś na wycieczkę w góry (kogoś nieobeznanego z niebezpieczeństawami w górach) i to my prowadzimy tę wycieczkę, to ta osoba nam ufa że bezpiecznie z tej wycieczki powróci. Jeśli to my jesteśmy tą osobą która prowadzi grupę osób w góry, to my musimy być na tyle czujni aby w razie wystąpienia trudnych warunków po prostu powiedzieć stop, zawracamy.

Ja bym nie odważył się wziąć żadnej zarówno bliskiej mi osoby jak i jakiegokolwiek znajomego który dopiero poznaje góry i nie jest całkiem świadom tego co go może czekać na szlaku, na żadne trudniejsze szlaki gdzie występowałoby oblodzenie (w tym na przełęcz pod Chłopkiem).

Trudno powiedzieć do jakiej granicy bym się posunął, tego się nie da ująć słowami. To trzeba ocenić na szlaku, umieć podjąć decyzję, trzeba mieć świadomość że nasza błędna decyzja np. w Tatrach może mieć dla towarzyszącej nam osoby (i dla nas naturalnie też) tragiczne konsekwencje.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 13-12-2006 06:12 AM

Terefere - patrząc z mojego punktu widzenia to znakomita większość znanych mi osób dopiero poznaje górski świat, a stwierdzenie "nie jest całkiem świadom tego co go może czekać na szlaku" jest płynne jak cholera, bo czyż np Ty /wydaje mi się, że uznajesz siebie za "obeznanego" / jesteś w stanie przewidzieć lawinę przy małej 2-ce, spadający głaz, wściekłego misia, albo ćwoka, który będąc wyżej oderwał sie od ściany? Odpowiedź znam więc teraz napisz, czy poza modlitwą o przychylność gór i mądrym zachowaniem się na szlaku można cokolwiek więcej zrobić /mozna zostać w domu/. Teraz dalej ... jesteś w stanie ukryć przed kimś z kim dzielisz życie to co piękne, jeśli nie - to dzielisz się - więc zabierasz tego kogoś w góry, starasz się asekurować i masz oczy naokoło głowy - prawda? A teraz coś o ubezwłasnowolnieniu tej bliskiej ci osoby, czy masz prawo decydować za nią jeśli ta osoba to aprobuje /rozmawiamy o wysokim górołażeniu/, masz prawo zabronić jej tego w czym Ty tkwisz po uszy, albo inaczej... czy nie mądrzejszym jest zabrać ją ze sobą, niz pozostawić sobie samej ... to nie są łatwe wybory Pedro, ale takie jest życie, a teraz pozdrawiam.


RE: Taniec z szablami? - Pedro - 13-12-2006 10:58 AM

Pierwsza sprawa Sylwek - absolutnie nie uznaje siebie za doświadczonego turystę bo po prostu na to trzeba wiele wiele lat chodzenia. Jestem niemal pewny że masz tutaj bez porównania większe doświadczenie niż ja, wiem że całe mnóstwo ludzi tu na forum ma większe doświadczenie niż ja bo nie trudno o to. Natomiast wiem co może człowieka w górach spotkać. Ponieważ mam mniejsze doświadczenie od wielu ludzi, to wolę się wycofać wcześniej niż oni.

Po drugie Twoje przykłady co do głazów, niedźwiedzi itp. nie są całkiem adekwatne bo podałeś przykłady nieprzewidywalnych zdarzeń. Wcześniej za to podałeś przykład pójścia na szlak oblodzony i w dodatku szlak trudny - w takiej sytuacji chyba jest przewidywalnym że człowiek łatwo może się poślizgnąć, a na tym szlaku są miejsca gdzie nie można po prostu tego zrobić jak chce się z tego szlaku wrócić.

W pierwszym swoim poście pisałeś o pokazaniu świata gór, to mnie naprowadziło na wniosek że jest mowa o osobach które nie były, bądź były raptem parę razy w górach i ich nie poznały jeszcze zbyt szczegółowo. Dla takich ludzi myślę że wystarczy na początek pójście zimą na szlaki nie zagrożone lawinowo, bądź po prostu wycieczki letnie. Dopiero jak dana osoba nabędzie trochę obycia górskiego i sama zacznie decydować o swoich wyjściach to można podjąć wycieczkę gdzie wszyscy członkowie wycieczki są w pełni świadomi zagrożeń i dokonali własnego wyboru dotyczącego uczestnictwa w wycieczce.

I jeszcze jedno my wszyscy cały czas poznajemy górski świat, nie ma takiej osoby która już go w pełni poznała.


RE: Taniec z szablami? - Pedro - 13-12-2006 11:19 AM

Jeszcze pisząc odnośnie Twojego ostatniego pytania. Absolutnie nie jestem przeciwny wspólnym wysokogórskim wyprawom z osobą najbliższą. Warunkiem jest jednak to, aby wyprawa nie przerastała swoimi wymaganiami możliwości i umiejętności żadnego z jej uczestników. Przynajmniej co do tych przewidywalnych - nie mówię o wspomnianym przez Ciebie wściekłym misiu Smile


RE: Taniec z szablami? - Danusia - 13-12-2006 11:54 AM

Coś w tym jest, że zabierając bliską osobę w góry zupelnie inaczej podchodzi się do tematu bezpieczeństwa. Biorąc moją Małgosię (13 lat)w Tatry miałam obawy o jej kondycję, a przede wszystkim czy nie spanikuje na wysokości. Trasy tez tak zaplanowałam aby w przypadku załamania sie pogody zarządzić odwrót. Teraz mnie męczy że chce na Rysy i pod Chłopka, ale ja jej nie wezmę, jeszcze nie.
Kolejną bliską osobą, z którą chodzilam po Tatrach był mój ojciec. Na trasie Świnica-Kozi Wierch weszliśmy w mgłę i mżawkę. Przy zerowej widoczności i duzej ilości ludzi zarządziłam odwrót, choć gdy byłabym sama poszłabym z pewnością dalej (mam nadzieję, ze szanowny małżonek tego nie przeczyt bo wtedy mam szlaban Toungue).


RE: Taniec z szablami? - spoko - 13-12-2006 01:49 PM

Jeżeli miałbym iść z bliska osobą to wszystko uzależniłbym od tego jakie ta osoba ma predyspozycje.Mam taki charakter że bardziej przejmuję się kimś bliskim niż sam sobą Nie namawiałbym więc taką osobę tam gdzie niebezpiecznie .Zresztą pisałem ,że sam świadomie nie wybieram się w miejsca trudne ,które mogą być jeszcze trudniejsze przez złą pogodę Lubię surowe piękno Ale zdecydowanie bardziej podobają mi się np Dolomity niż Mont Blanc .Podam konkretne przykłady .W czasie jednej z wypraw zabrałem siostrę na Kominiarski wierch Pogoda była piękna i raczej miała się taka utrzymać.Siostra była pierwszy raz w Tatrach ale uznałem ,że przy tej pogodzie nie powinna mieć trudności .I nie miała
W lecie jak pisałem mam zamiar wspiąć się na Mnicha. Wiem ,że to jest dosyć trudne samodzielnie .Nie angażowałbym ani nie namawiał żadnej bliskiej osoby do współudziału Nie podjąłbym takiej odpowiedzialności .(Powiem ,że jako nauczyciel organizowałem czasem wycieczki .I jak mi przyszło np w Krakowie wypuścić na chwilę samodzielnie dzieci to bardzo przeżywałem czy nic im sie nie stanie.Nie chciałbym się znależć w takiej sytuacji jak pewien ksiądz w mojej okolicy który zabrał na wycieczkę do Krakowa grupę dzieci .A wrócił bez jednego dziecka .Co on przeżywał ,i co ja bym w takiej sytuacji przeżywał to jeden Bóg wie.Dziecko odnalazło się na drugi dzień.Poprostu spotkało wujka i poszło z nim do domu nie mówiąc o tym nikomu.)
Jestem w tej dobrej? sytuacji że moi najbliżsi nie przepadają za górami.Natomiast brat i druga siostra chodzą po górach na tyle ,że przypuszczam Sami mogli by mi coś zaproponować trudniejszego.Ale w tym wypadku znam ich możliwości


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 13-12-2006 02:03 PM

Popatrzcie na sprawę nie przez pryzmat możliwości zabranej osoby /nie ma co powtarzać, że trzeba dostosowywać szlak w zależności od czegoś tam itp itd .../, ale z drugiej strony - oczami kogoś kto świadomie wprowadza osobę najbliższą na kolejne stopnie wtajemniczenia - tu tkwi to do czego zmierzałem /-/ o tym pogadajmy, o dylematach: pokazać-nie pokazać, narazić-nie narazić, ale i nie dać mozliwości zdobycia doświadczenia i poznania tego co mozna poznać tylko wtedy ...


RE: Taniec z szablami? - spoko - 13-12-2006 03:32 PM

więc kontynuujmy rozważania Sylwestra .Idzie sobie Sylwester z żoną Orlą zmrożoną percią .Na wypad namówiła Sylwestra żona.Chciała potańczyć na skałach.Będąc na szlaku ,żona zaczyna jakby odczuwać lekki niepokój tym bardziej ,że wcześniej nie brała udziału w takich wyprawach.Czuje się niepewna ale ambicja nie pozwala przerwać. Jest coraz trudniej Alle czy mogę powiedzieć wracajmy myśli żona skoro mój mąż jest tak bardzo w tę wyprawę zaangażowany.Czy nie sprawię mu przykrość?

Ja myślę ,że taka sytuacja może mieć miejsce .Dlatego jeżeli już uzgadniamy taką wyprawę to ja jako bardziej doświadczony mówię .Wiesz pójdziemy tam i tam Ale nie zależy mi na tym za wszelką cenę jJżeli poczujesz ,że dalej nie możesz to nie ma sprawy wracamy

My tak do końca nie wiemy co druga osoba czuje .Chcąc nam zrobić przyjemność może mówić co innego a myśli co innego Taka moja opinia


RE: Taniec z szablami? - Olka - 13-12-2006 04:10 PM

Sylwek dajesz trudne, bardzo zagadnienia. Zmuszające do myślenia-to dobrze. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, a powinnam.
W moim przypadku to trochę życie mi ułatwiło bo jak poznałam szanownego męża to oboje juz schodziliśmy trochę góry i nikt nikogo nie wprowadzał w ten górski świat. Umiejętności zdobywaliśmy razem startując z prawie równego poziomu.
Oczywiście czasem robert się stresuje na jakimś "ostrejszym" odcinku i mobilizje mnie do bycia bardziej ostrożną niz zwykle.
Ma fantastyczny argument (moze juz o tym pisałam-nie pamiętam) "Olka uważaj tam, bo co ja później w domu powiem" Big Grin
taaa...ah ta troskliwość Wink

Szkoda, ze nikt wcześniej nie zwrócił mi uwagi na to zagadnienie bo jak miałam jakies 16, moze 17 lat zabrałam koleżankę i kolege na rysy, Śwnicę, Kościelec. Pierwszy raz byli w Tatrach...
Nie pomyślałam, nie zastanowiłam się. Wydawało mi się: "przecież byłam tam kilka razy, tam nic takiego nie ma"
Nie wziełam pod uwage tego,ze pogoda moze się załamać, ze nie wyrobią kondycyjnie (w końcu Rysy kondycji wymagają), że np. psychicznie się zablokują jak zobaczą kilkaset metrów luftu.
Cóż na całe szczęście nic się nie stało. Ale co mogło się stac, nawet nie chcę myśleć.
Myślę, ze to bardzo dobry temat, bardzo edukujący i skłaniający do myślenia.

I mam nadzieję, że ktoś to przeczyta i zastanowi się zanim weźmie odpowiedzialność za kogos. Nie tylko w górach.


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 13-12-2006 06:41 PM

ja nie chodzę po górach nie wiadomo jak wysokich, ale nawet na tych mniejszych mam tą świadomośc, że może się coś stać. Większość ludzi, z którymi chodzę znająlasy, szczeliny, skały ale czase mzdarzy mi sięwziąć w góry kogoś znacznie mniej doświadczonego. Wtedy nie ma mowy na improwizacje. Od czasu do czasu wychodzimy w góry bez planu. jak nie zdążymy do śpimy w lesie, jak nie możemy zasnąć to idziemy dalej ( ale tylko latem takie eskapady) kiedy idzie ktoś młodszy ze mną to wszytkojest zaplanowane itd.podobniejak spoko nie zniósłbym cięzaru odpowiedzialności jakby cos sie złego stało.


RE:  Taniec z szablami? - Sylwester - 13-12-2006 06:42 PM

[quote=spoko]
Idzie sobie Sylwester z żoną Orlą zmrożoną percią .Na wypad namówiła Sylwestra żona.
- sam się namówiłem
Chciała potańczyć na skałach.
- chciałem pokazać jej trudniejszy jesienią szlak
Będąc na szlaku ,żona zaczyna jakby odczuwać lekki niepokój tym bardziej ,że wcześniej nie brała udziału w takich wyprawach.
- brała udział w takich wyprawach jedynie lód w Tatrach jest czymś nowym
Czuje się niepewna ale ambicja nie pozwala przerwać. Jest coraz trudniej Alle czy mogę powiedzieć wracajmy myśli żona skoro mój mąż jest tak bardzo w tę wyprawę zaangażowany.Czy nie sprawię mu przykrość
- ustaliśmy gdzie ma na mnie poczekać i finalną graniówkę na Mięgusza zrobiłem sam
Ja myślę ,że taka sytuacja może mieć miejsce .Dlatego jeżeli już uzgadniamy taką wyprawę to ja jako bardziej doświadczony mówię .Wiesz  pójdziemy tam i tam Ale nie zależy mi na tym za wszelką cenę jJżeli poczujesz ,że dalej nie możesz to nie ma sprawy wracamy
- taka sytuacja Spoko nie może mieć miejsca przy wyjściach ze mną
My tak do końca nie wiemy co druga osoba czuje .Chcąc nam zrobić przyjemność może mówić co innego a myśli co innego  Taka moja opinia
- moje zdanie jak wynika z powyższego jest inne,
[/quote
Pogadamy o tym w realu, sam Ją zapytasz, zrobisz to gdy będziemy wracali z zimowych Tatr - to już niedługo, to będzie kolejny stopień wtajemniczenia - to będzie kolejny krok ku ... kolejny w moim świecie.

Jeszcze podsumowanie: będę to robił tak często jak tylko się da, bo widziałem i błyszczące oczy Gośki i wszystkie moje obawy co do podaży i popytu odpłynęły w niebyt, widziałem, że Gośka się spełnia - więc do następnego razu.


RE: Taniec z szablami? - spoko - 13-12-2006 09:11 PM

Sylwester ja przedstawiłem na Waszym przykładzie ogólną potencjalną sytuację jaka może zaistnieć przy takiej wyprawie Trudno byłoby mi się domyślić kto był inicjatorem Waszej wyprawy Ani też nie znam predyspozycji żony ani jej stosunku do ekstremalnych warunków na szlaku.Zamiast Was może tam być X,Y.Ja jednak uważam ,że takie szczegóły o ewentualnej rezygnacji należałoby przed wyjściem przedyskutować aby nie być tzn aby nie stwarzać wewnętrznych rozterek towarzyszącej osobie.Na pewno różnimy się trochę w podejściu do gór .Ja nie stawiam celu samego w sobie .Dla mnie samą przyjemnością jest to że znalazłem się w górach ,że widzę ich piękno ,że mnie one koją .A cel ? mogę w każdej chwili zrezygnować gdy uznam że sytuacja jest niekorzystna.Nie muszę za wszelką cenę zdobyć najwyższego szczytu jeżeli po drodze uznam że np pogoda zaczyna sie psuć to wracam.I chociaż przeszedłem wszystkie szlaki w polskiej parti Tatr .To nie powiem że to było moim celem.Kiedyś poszedłem wąwozem kraków dalej aby dojść do szlaku Z Tomanowej na Czerwone wierchy Gdzieś po około godziny od jaskini usłyszałem pomruki burzy Wróciłem natycmiast.Burza zastała mnie gdy docierałem do przystanku autobusowego. Nie powiem ,żebym się obawiał trudnych warunków ale nie znajduję w tym przyjemności


RE: Taniec z szablami? - KaRoLiNa :) - 14-12-2006 10:43 PM

Najważniejsze aby "tańcowaćToungue" odważnie, uważnie i rozważnie Smile

A tak apropo.Teraz może fakty fakty fakty... Czy ktoś z Was może pamięta/zresztą jak takowa sytuacja miała miejsce to na pewno utkwiła ona głęboko w pamięci/ jakiś taki swój najniebezpieczniejszy "taniec z szabelkami"??


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 15-12-2006 12:47 AM

hmmm, jeszcze nie robiłem jakiś super niebezpiecznych rzeczy.
raz na anrtach wracałem do domu przez las. nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że jedynym oświetleniem było to darowane nam prez księzyc. Na szczęscie było bez chmur Smile
innym razem 1 maja przechodziłem przez wartką rzekę zasilaną śniegiem z połonin - boso. w jednej ręce buty, a w drugiej spodnie - plecak był full. Pod nogami śliskie jak pieron kamienie. w pewnym momencie zanurzyęłm się lewym bokiem w wodzie - ależ orzeźwienie!!! - i do butów dostała się woda. na szczęscie było to już przy brzegu i zdazyłem wylać wode zanim wsiąkła na zawsze Smile dobrze, że to było już przy końcu wyprawy. a to wszystko tylko dla tego, że nie chciało nam się isć mostem 500 metrów dalej Smile
kiedyś też z kolegą postanowilismy zajrzec do misiowej gawry. Była pusta, ale jeden z nas stał na czatach kiedy inny właził do środka - śmierdziało tam jak cholera Smile to chybabyło najgłupsze z moich wyczynów Big Grin


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 15-12-2006 01:12 PM

Bywało,oj bywało.Podchodziłem żlebem w warunkach zimowych na przełęcz Świnicką po sporym świeżym opadzie.Pod koniec w zasadzie płynąłem w śniegu ,na szczęście w górę.Inna razą w marcu zagubiłem szlak w Pańszczycy.Mgliło,śnieżyło-często wpadałem po pas w przykryte śniegiem kosówki.Było cokolwiek ciężko.Trafił się żleb z lodem który przekraczałem bez sprzętu.Widziałem wanty na dole,a po drodze zapewne były progi.Jak na ostrzu żyletki.Zapada w pamięć.Mówię sobie teraz,ale byłem młody i głupi.Ale to była też sól życia.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 15-12-2006 08:09 PM

Ej szaleńcy życia Wam nie szkoda ...

Podzielę się z Wami moim spostrzeżeniem dotyczącym preferencji płci do tego tańca, otóż stwierdzam choć poniekąt ze smutkiem, że kobiety mają większe predyspozycje by przeżyć w wariactwach naskalno - naśniegowych, nie wiem czy to instynkt, czy naturalne wyczucie sytuacji, ale tam gdzie facet po zastanowieniu obiera prawidłową drogę, tam kobieta intuicyjnie wybiera ją machinalnie. Jest to bardzo pozytywna dla mnie okoliczność, bo nie dość, że obecność czegoś ładnego obok niejako mobilizuje mnie, to jeszcze jest to prawidłowo estetyczna wizualizacja - coś jak błysk słońca między chmurami. A na poważnie rozstrząsając sprawę napiszę, że tak właściwie nigdy nie zdarzyło mi się by obecna ze mną kobieta /dotyczy partnerki - nie ciotki której chcę pokazać wodospad/ w jakikolwiek sposób odstawała od sprawy, za to faceci owszem częstawo ...

Teraz podsumowanie:
One po prostu czują TO lepiej,
a teraz aneks:
podsumowanie nie dotyczy przeżartych bab,
i uzupełnienie:
ja też czuję temat, choć bez wątpienia jestem facetem
i uśmiech w Waszą stronę:
i wierzę, że jest tu więcej takich osób
na koniec grzeczność:
pozdrawiam i zapraszam do rozmowy ...


RE: Taniec z szablami? - spoko - 16-12-2006 05:11 PM

Dziewczyny czy macie w sobie TO coś o czym sylwester pisze.Ja Tatrach z płcią piękną byłem dwa razy Kominiarski Wierch i Czerwone wierchy.Szlaki nietrudne więc nie mam zdania na ten temat ,ale jeśli jest tak jak pisze Sylwester to wynika to może stąd ,że mężczyżni są bardziej ryzykantcy i chcą się popisać przed...


RE: Taniec z szablami? - KaRoLiNa :) - 16-12-2006 08:48 PM

spoko napisał(a):
Dziewczyny czy macie w sobie TO coś o czym sylwester pisze.

spoko...czy Ty masz jakieś wątpliwości w tej kwesti?? hehToungue


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 18-12-2006 01:48 PM

Ciekawy artykuł w najnowszym "npm"1/2007 autorstwa p.Lisieckiego-"Historia popełnionego głupstwa"-jakby w temacie.Jak byście się odnieśli do przygód autora,.i czy się mieszczą w konwencji "tańca z szablami"?


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 28-12-2006 10:34 AM

Re dr Etker /
w mojej ocenie "taniec z szablami" to celowe i niejako zaplanowane postępowanie ze świadomościa istniejącego ryzyka, nie dotyczy to przypadkowych i niezamierzonych sytuacji, które podkręcają sprawę, nie totyczy też okoliczności które zaistniały z tytułu indolencji uczestnika, dla mnie taniec z szablami to świadome wymachiwanie zimnym metalem, a jak to moim zdaniem ma się do tego co napisałeś - to jasne. Pozdrawiam przedsylwestrowo.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 30-12-2006 12:32 PM

Potwierdam zaplanowany na Sylwestrową noc taniec i może nie tyle z szablami - co z Małgośką i nie na parkiecie, lecz w karkonoskiej zaspie, ale czy to ważne gdzie się tańczy ... - ważne by serce biło w rytm muzyki /hehe/ prawdziwego życia,a o imprezie przeczytacie po powrocie Noworocznym popołudniem.
Nie macie wrażenia, że jest tu wspólny mianownik i z Tańca z szablami i z Prawdziwego turysty i z Co to za bajka i Planowane wyprawy - spotkajmy się na szlaku i Moje Karkonosze ? Pytanie retoryczne bo i ja to wiem i Wy również, /mam nadzieję/ a wszystko to dlatego, że to po prostu moje prawdziwe-najprawdziwsze życie jest takie i niech takie już zawsze pozostanie ... pozdrawiam.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 01-01-2007 02:58 PM

Wybierałem się w Karkonosze, zaproponowałem Małgosi wspólny szlak -ucieszyła się i obiecała pomóc w przygotowaniach. Chodził mi po głowie pomysł ze spaniem w namiocie - zdziwiła się trochę i powiedziała, że może być fajnie. Pomyślałem by przeprowadzić taką imprezę w Sylwestrowy wieczór by przywitać na szlaku Nowy Rok - zapytała czy zabierzemy szampana. Wyszliśmy w białe Karkonosze trochę przeładowani wszelkim dobrem - dzielnie dreptała zasypanym szlakiem. Na górze na grzbiecie mocno wiało, nici wyszły z obiecanej dobrej widoczności i iluminacyjny spektakt przestał istnieć - nic nie powiedziała, widziałem, że dociera do niej na co się zdecydowała. Znalazłem zaciszniejsze miejsce od północy za Śląskimi Kamieniami i zacząłem walczyć w śniegu z namiotem - starała się pomóc, choć nie wiedziała jak. W namiocie zjedliśmy przyniesiony w termosie obiad, poukładałem wokół wszystko co zabraliśmy w góry - pomyślałem, że nie powinienem angażować w takie pomysły swojej kobiety - nic nie mówiła, trochę przygasła. Po godzinie obudziłem się przy dźwiękach szarpiącej namiotem zamieci obok skulonej garstki lęku - trwała cicho. Ustaliliśmy, że sprawa ją przerosła - dochodziła 16.00, ubraliśmy się w namiocie, ustawiłem ją za skałami, wlałem w usta trochę alkoholu, poprosiłem by się rozruszała, a sam zwinąłem wszystko jakkolwiek i zapakowałem w wory, "po imprezie"  stwierdziłem w świetle gasnącego dnia - pokazała migające w mroku światełko. Doszliśmy na czołówkach do schroniska - znają/rozpoznają  mnie ludzie, zapytałem o miejsce - potwierdzili powiedziałem, że nie zapłacę tym razem - zapytali jaki mam problem i dali klucze od pokoju, wylądowaliśmy sami w 4-ce - zaproponowała gorącą herbatę i pomoc w suszeniu wszystkiego co zmoczył mokry śnieg, zapytała czy mam pomysł na cały wieczór ...  Zabraliśmy whiskacza, wino, ciastka, kawę i w kreacjach a'la bergson-jack wolfskin-milo-trezeta, wylądowaliśmy na imprezie - uśmiechała się. Do 23.00 była radością imprezowego wieczoru - prosiła bym pamiętał w jakich butach wychodzimy na parkiet. Ostatnią godzinę Starego Roku spędziliśmy na Karkonoskim szlaku na rakach i o czołówkach, doszliśmy nad Kocioł Smogornii - iluminacji nie było zasłoniły ją chmury - mówiła że jest jej tam dobrze, wierzyłem bo to prawda. Nowy Rok nadszedł razem z Czeskimi narciarzami, którzy przyciągnięci naszymi światłami pojawili się w mroku - powiedziała, że cieszy się i oczy jej błyszczały. Wróciliśmy na parkiet okutani i zaśnieżeni, poprosiłem ją do pierwszego tańca w Nowym Roku - uśmiechała się dostałem buziaka. Gdy wstała rano powiedziała, że był to jeden z najlepszych Sylwestrów w jej życiu ... nie zdziwiłem się, bo czyż kobieta, która wybrała za mąża takiego wariata może być normalna ?

  Wink


RE: Taniec z szablami? - Danusia - 01-01-2007 11:14 PM

No i wzruszyłam się........... podobnie zresztą jak po otrzymaniu telefonu od Małgosi z ośnieżonego karkonoskiego szlaku przed pólnocą minionego roku. Gosiu, Sylwestrze jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za noworoczne życzenia, pamięć i tą chwilę obecności mojej tam Big Grin


RE: Taniec z szablami? - spoko - 02-01-2007 08:04 AM

Mimo przeciwności pogody plan spędzenia na grani karkonoskiej na przełomie roków doszedł do skutku.Gratuluję !Kolejne marzenie spełnione.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 02-01-2007 08:13 AM

Pozdrawiam i dziękuję, a gwoli ścisłości  chcę dodać, że rok 2006 przywitałem również na karkonoskim szlaku tyle, że w innym składzie bo z niejaką Kaśką-rybką & co, która jakiś czas temu jak meteor pojawiła się i na tym forum ...


RE: Taniec z szablami? - Pablo - 09-03-2007 11:01 PM

A więc... spróbuję przybliżyć trochę (nie dam rady opisać tego wszystkiego co wtedy czułem słyszałem i niekiedy widziałem Wink nasze wejście na Diablaka.

Po spotkaniu z z Berckiem Na Przeł. Lipnickiej ruszyliśmy wszyscy w różnych odstępach na szlak. Od początku tempo dyktował Sylwester z Marychą, sprawnie nabieraliśmy wysokości z radością i uśmiechami wędrując w górę. Wczorajszy rozruch, przespana noc i wspaniała atmosfera panująca wśród członków wyrypy dodawała nam sił. Co rusz z prawej strony między drzewami odsłaniały nam się piękne widoki, które w niczym nie przypominały sytuacji z górnej, szczytowej części Babiej Góry, jedynie coraz głębszy szum dochodził sponad drzew.

Drzewa rzedną, zaczyna wiać, zatrzymujemy się, opatulamy się we wszystkie grube ciuchy, rękawice , szaliki, okulary. Pedro z Berckiem czekają na resztę, Bogusia i ja ruszamy dalej ale nie za daleko. Na Sokolicy spotykamy się z Sylwkiem i Marychą, szybkie zdjęcia, widoczność coraz gorsza, ruszamy dalej. Wieje coraz mocniej, mijamy wiele osób schodzących w pośpiechu na dół, poznaję osoby które nas wcześniej wyprzedziły, zrezygnowali. Kroczek po kroczku do góry... jest pięknie, adrenalina rośnie i te nieziemskie formy, które wiatr rzeźbi ze śniegu.

Przerwa. Sylwester prowadzi nas do małego bandziocha po prawej stronie, tu wiatr tak nie dokucza. Wypijam ostatnie płyny i czekamy na resztę towarzyszy. Powoli docierają inni, ale już chcę iść dalej, czas działa na naszą niekorzyść. Umawiam się z Pedrem, że spotykamy się poniżej Przeł. Brony. Ruszam z Bogusią dalej, wolnym tempem z założenia chcąc aby reszta nas dogoniła. Wieje coraz mocniej, idziemy za trójką turystów przed nami, powoli, powoli do góry. Zaczynają za bardzo kluczyć, gubią szlak, a ja gubię do nich zaufanie zapadając się parę razy w głębokim śniegu. Jednemu wiatr wyrywa jakiś przedmiot, nie wiem, chyba szalik, idzie za nim ok. 10 metrów po czym rezygnuje widząc beznadziejność sytuacji.

Od tej pory już na własną rękę szukam tyczek. Mijamy turystów, pniemy się dalej, oglądam się, widzę że zawrócili. Zostaliśmy sami we mgle. Pytam się Bogusi czy wszystko w porządku. Idziemy dalej. Coraz ciężej znaleźć następną tyczkę, czekamy, mija czas, niczym nie przerywany huk wiatru, ogarnia nas samotność, kilka kroków do przodu... i jest, widzę, idziemy dalej i coraz wolniej. Zmagamy się z piekielnym żywiołem wszechogarniającego i przytłaczającego zimna i śnieżycy. Patrzę się na moją Żonę i... niestety, nie wiem jak daleko doszliśmy, co nas czeka, ODWRÓT!

Schodzimy w dół, wcale nie szybciej, bo nic nie widać, nagle....

Wyłaniają się postacie, niczym grupa ratownicza GOPR, z siłą i determinacją pną się pod górę. Witamy się, to Sylwek i Ustrik wyruszyli w sukurs, wyrwać nas z potężnych objęć zazdrosnej Babiej. Krótkie pytanie: w dół czy w górę... oczywiście w górę! Ruszyliśmy z nową nadzieją w sercach, to nic że jeszcze raz te same metry w górę. Sylwek od początku narzucił nam wysokie tempo (jak na takie warunki) mobilizując nas, nie poddajemy się. Dawno zdjąłem okulary, by cokolwiek zobaczyć, igiełki lodu niemiłosiernie wbijają się w twarz.

W huraganie nie słyszę już nawet szaleńczego bicia serca, nogi uginają się przy każdym kroku.Co jakiś czas kruszę rekawiczkami lód powstający na rzęsach. Idę ostatni, patrzę, wszyscy się zatrzymali, skrobią kijami w potężnym słupie zmrożonego śniegu, czyżby to już tu. Wszyscy cieszą się, robimy zdjęcia, nie możemy za długo tu zostać, grozi nam wyziębienie. Ruszamy. O zgrozo, ruszamy dalej pod górę!!! To jeszcze dalej! Niemożliwe, dalsze podejście jest jeszcze bardziej uciążliwe, po takiej chwili odprężenia. Brniemy chwilami w nawianym świeżym śniegu, wydaje się, że tylko siłą woli przesuwam się w gorę. Stajemy, moment krytyczny, nie możemy odnaleźć kolejnej tyczki... w końcu jest, i następna to już tu?.... Jeszcze nie, stajemy, dzielimy się czekoladą, która mimo że smakuje jak trociny i staje w gardle, to jednak po dziesięciu minutach dodaje nowych sił,... a może tylko chciałem żeby tak było.

Idziemy dalej.

Jest coś niesamowitego w naszej wędrówce, jesteśmy szczęśliwi, widzę szaleńczy uśmiech Ustrika, sam nie mogę się powstrzymać od śmiechu, który ginie w śnieżycy. Tu na tej pięknej Górze i w tych niesamowitych warunkach, dochodząc już na szczyt, wsród niesamowitych form śnieżnych, bliskości towarzyszy,
wszystkimi zmysłami CZUJĘ ŻE ŻYJĘ!
" zimne zimno, które niczym żandarm strzegło głębi szlaków, Babia dumna zazdrosna kobieta czuła zapach innych gór i wściekła rzuciła w nas kawałkami lodu podcinając wiatrem nogi ... przygięła do ziemi, zasypała oczy, wytargała włosy i gdy pełna złości i zadowolenia spojrzała na zmrożone istoty zobaczyła ogień w oczach i gorące serca postaci, które szły by ujrzeć jak piękna jest w złości na zimowym szlaku ..." (Sylwester)

Wielka radość, wpadamy sobie w ramiona, zdjęcia przy obelisku. Kawał muru śnieżnego pozwala na sprawdzenie mapy. Uciekamy w stronę Przeł. Brona, do schroniska. Wiatr próbuje nas zrzucić z grani. Nie można się zdekoncentrować, jeszcze nie, ostrożnie po oblodzonym stoku. Babia nie chce nas wypuścić zawiewając nam drogę potężnymi zaspami. Bawię się kijami, pozwalając im na swobodny lot w poziomie, ogromne pragnienie gaszę zajadając lód z tyczek na szlaku. Co rusz decydujemy się na zjazdy w dół. Zaczęły się drzewa, dopiero po pewnej chwili zorientowałem się że zrobiło się ciszej. Kojąca cisza pozwala na zebranie myśli, jesteśmy szczęśliwi. Na Bronie spotykamy pierwszych ludzi, zagadujemy, wracali z nieudanej próby wejścia na Cyl ? nic nie widać, skądś to znamy Wink

Wielki nawis śnieżny na przełęczy powoduje że decydujemy się na dupozjazdy J jeszcze tylko przez las i schronisko a tam już nasi...

END



Ps. Dziękuję Sylwkowi, Ustrikowi i Bogusi za wspaniałą przygodę.
Pablo Wink

[attachment=1803][attachment=1804][attachment=1805][attachment=1806][attachment=1807][attachment=1808]




RE: Taniec z szablami? - Pablo - 09-03-2007 11:06 PM

Cd foto[attachment=1811][attachment=1812][attachment=1813][attachment=1815]


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 09-03-2007 11:28 PM

To ja dziękuję i Bogusi i Tobie, że mimo wszystko chcieliście pójść w górę i że zaufaliście mi *...
Ustrikowi dziękuję za wsparcie i pomoc TAM wysoko ...
Mam nadzieję, że następny TAKI raz zdarzy się nam szybko, a jak się zdarzy to ... to znów wrócimy cali.
Pzdr.

* nie wiem jak Paweł, ale Bogusia wiedziała jaki będzie finał tego dnia
   /czyżby intuicja, a może to po prostu czary/


RE: Taniec z szablami? - fasmac - 10-03-2007 07:41 AM

Rewelacja Pablo.

Świetna relacja, przeczytałem jednym tchem.


RE: Taniec z szablami? - spoko - 10-03-2007 08:49 AM

Niesamowicie percepcyjny obraz zmagań i walki z siłami przyrody.Wspaniały opis.Dzięki Pablo.A może by coś Bogusia dorzuciła od siebie .Mamy tylko relację mężczyzn A jak to widziała i przeżywała kobieta? co czuła w tych ekstremalnych warunkach ? I wreszcie odczucia po przejściu tego wszystkiego.Prosimy (pozostali mnie chyba poprą )o relację?


RE: Taniec z szablami? - Danusia - 10-03-2007 09:25 AM

Uffff przeczytałam z zapartym tchem......ależ mieliście fantastyczną przygodę. Prawdziwy taniec z szablami Smile


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 10-03-2007 11:22 AM

Znakomita relacja Pablo-oddająca te chwile ,które przeżyliście tam w górze.Czytałem z przyjemnością.pozdro


RE: Taniec z szablami? - Pedro - 10-03-2007 11:37 AM

dr.Etker napisał(a):
Znakomita relacja Pablo-oddająca te chwile


Dokładnie Smile
Będzie kolejna do działu relacje forumowiczów.


RE: Taniec z szablami? - Olka - 11-03-2007 12:01 PM

Fantastyczna wyprawa, fantastyczn relacja.
Poratulować samozaparcia, odwagi i kondycji. Big Grin


RE: Taniec z szablami? - marycha - 11-03-2007 12:07 PM

Dzieki Pablo, ze choc w ten sposob moglam zdobywac z Wami te wszystkie Babie Gory Wink
Bardzo fajnie to opisales Smile
Pozdrowienia dla Bogusi! Smile


RE: Taniec z szablami? - Ustrik - 12-03-2007 03:35 PM

ach niezapomniane wspomnienia ...


RE: Taniec z szablami? - Fazik - 12-03-2007 11:03 PM

Kurcze, jeszcze nie przeczytałem Waszej relacji, nie mogę znaleść czasu. OBIECUJĘ TO NADROBIĆ!!!


RE: Taniec z szablami? - Fazik - 13-03-2007 06:27 PM

No wreszcie przeczytałem twoją relację Pablo, mieliście tam takie małe K-2 (w sensie filmu, w piątek będzie w TV!!) kurcze żal mi teraz że zawróciłem ale cóż, Przyjdzie i mój czas. Jeszcze raz gratuluję zdobycia Babiej, było wymagająco.


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 07-05-2007 08:00 AM

Nika zapraszam do napisania kilku słów ...


RE: Taniec z szablami? - Pablo - 02-04-2008 08:08 PM

Coś dawno nikt tu nie tańczył, a nadawało by się kilka opowieści... choćby o wczołganiu się na KAsprowy Wink ... a może ktoś się pokusi o jakieś nowe opowiadanko ... nie to żebym kusił Toungue
pozdr


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 02-04-2008 08:34 PM

Pablo napisał(a):
Coś dawno nikt tu nie tańczył,

Proszę bardzo

[attachment=9619]


RE: Taniec z szablami? - spoko - 03-04-2008 08:33 AM

Pablo napisał(a):
Coś dawno nikt tu nie tańczył, a nadawało by się kilka opowieści... choćby o wczołganiu się na KAsprowy Wink ... a może ktoś się pokusi o jakieś nowe opowiadanko ... nie to żebym kusił Toungue
pozdr

Pablo chciałeś napisać KASI(asprowy)rozumiemCool


RE: Taniec z szablami? - Pablo - 03-04-2008 08:35 AM

spoko napisał(a):
...
Pablo chciałeś napisać KASI(asprowy)rozumiemCool


Ma sie rozumieć Cool


RE: Taniec z szablami? - KasiaA - 03-04-2008 09:03 AM

No ja nie wiem, czy jest sie czym chwalić...Wink


RE: Taniec z szablami? - spoko - 03-04-2008 11:25 AM

Ba !Chwalić ?
To byłby I-klasy tekst w tym wątku .BestsellerSmile


RE: Taniec z szablami? - KasiaA - 03-04-2008 01:44 PM

Zastanawiam się nad tym naszym Kasprowym. Była już relacja napisana przez paaulo.
Uważacie że powinno byc raz jeszcze napisane coś w tym wątku?


RE: Taniec z szablami? - Pablo - 03-04-2008 01:53 PM

KasiaA napisał(a):
Zastanawiam się nad tym naszym Kasprowym. Była już relacja napisana przez paaulo.
Uważacie że powinno byc raz jeszcze napisane coś w tym wątku?

No pewnie i trochę dodaj od siebie Big Grin


RE: Taniec z szablami? - Rycho - 03-04-2008 04:03 PM

Witam! jestem jak najbardziej za relacją Kasia ,i Twoim punktem widzenia ...
dzielenie się doświadczeniami jest jakąś formą edukacji Smile co może się przydaćok


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 03-04-2008 05:27 PM

Wydaje mi się, że powinienem ująć w tym temacie spotkanie z Emmą /wspominając mam wątpliwości czy było to realne spotkanie i trochę się marszczę, że ciągnąłem z sobą Małgosię/, ale przecież nie będę przepisywał relacji, zaznaczę jedynie, że zainteresowani mogą ją znaleźć w tym miejscu:
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=33&page=31


RE: Taniec z szablami? - KasiaA - 04-04-2008 07:42 AM

Myślę Sylwestrze, że relacja z Kasprowego i Wasze wędrowanie podczas Emmy mają ze sobą wspólną moc wiatru.

Co do wyprawy Paaulo i mojej. Długo później dyskutowaliśmy gdzie był nasz błąd i jak go uniknąć na przyszłość. Pozwolę sobie trochę wybiórczo zacytować fragmenty opisu Pawła zamieszczone w relacjach.

paaulo napisał(a):
Sobotnie i niedzielne prognozy ICM zapowiadały poprawę warunków od ok. południa. Rano sypał jeszcze śnieg, trochę wiało, ale nic nie wskazywało na pogorszenie pogody. W Murowańcu śniadanie.


Jest III lawinowe. Wiemy o tym doskonale. Pytamy ratowników TOPR co sądzą o naszej zaplanowanej trasie. Mówią ze ok (znają nas, znają nasze umiejętności), ale żeby podchodzić pod Kasprowy a nie przez Liliowe bo są nawisy. I Ostrożnie na grani, trzymać sie jej cały czas. Rozmawiam też z jednym z Instruktorów który jest na kursie w Murowańcu. Ma zastrzeżenia tylko co do tego, ze może zbyt późno, zbliża sie 10.

paaulo napisał(a):
Ruszamy na Kasprowy. ... Przed Beskidem robi się twardo i ślisko. Zakładamy raki. Na Świnicką Przełęcz docieramy omijając nawiane pola śnieżne Pośredniej Turni. Pogoda bez zmian - pochmurno, trochę wieje. Herbatka i szybka decyzja. Nie idziemy dalej. Wrócimy tu przy lepszej pogodzie.


Dlaczego tak? Bo przedtem wiało, ale wiatr sie zmienił. Zaczyna podnosić śnieg, to z kolei ogranicza widoczność, śnieg sypie po oczach, wdziera sie pod ubranie. Juz wtenczas sama zaczynam analizować co mamy z ciepłego ubrania, tak na wszelki wypadek.

paaulo napisał(a):
Mniej więcej za Skrajną Turnią zaczyna mocno wiać. Cały czas pilnujemy grani, żeby nie popełnić błędu z przed tygodnia. Wiatr i zadymka śnieżna mocno ograniczają widoczność. Musimy uważać, żeby nie zgubić drogi lub nie polecieć z nawisem. Robi się naprawdę ciężko. Różne warunki w górach już miałem, ale takiego wiatru jeszcze żadne z nas nie widziało.


Tam po raz pierwszy podmuch wiatru mnie przewraca: stałam nieco skulona, opierając się na czekanie. Gwałtowny podmuch odrzucił mnie w tył, zaczęłam bokiem zjeżdżać. Przede mną był Paweł: wpadłam na niego, wyhamował mój upadek. Zaczęłam się bać bo zdałam sobie sprawę ze nie mogę normalnie iść, ze mnie przewraca. Mówię o tym Pawłowi. Uważam, ze będąc z partnerem w górach zawsze należy dzielić sie swoimi obawami. I mówić co leży u ich podłoża oraz jak jest z naszymi siłami. Tylko tak można w zespole podejmować słuszne decyzje. Obawy i mocno utrudnione poruszanie nie mają oczywiście wpływu na to, ze staramy się jak najsprawniej w tych warunkach iść dalej.

paaulo napisał(a):
Kiedy coraz częściej musimy klękać razem skuleni z wbitymi czekanami, a wiatr i tak nami szarpie, wiemy że jest źle.
Ciężko cokolwiek zobaczyć. Wiatr przybiera na sile. Beskid jest dla nas krytycznym miejscem. Tu już robimy dosłownie dwa kroki i musimy padać na kolana.
W jednym miejscu musimy się położyć, nie ma innego wyjścia. Przejście od Beskidu do stacji kolejki zajmuje nam cholernie dużo czasu. Może to być nawet godzina, jak pisała Kasia.


Na Przełęczy Liliowe myślałam że nie może być gorzej. Choć podświadomie bałam się Beskidu: zejscie na Kasprowy jest granią a tam moze być trudno znaleźć ścieżkę. Dlaczego: bo są nawisy które dość dobrze sobie ogladnelismy idąc w przeciwna strone: jeden krok za daleko w prawo lub lewo i... . Widoczność spada prawie całkowicie. Klęczymy skuleni żeby złapać oddech, gdy trochę cichnie staramy sie wypatrzyć w którą stronę mamy iść. Jest kolejny słupek: staram się zapamiętywać ich numery, żeby w razie czego podać jak najdokładniej nasze położenie. Grań jest tak wywiana ze dzięki temu jakoś idziemy: zostały nasze ślady raków w lodzie po prostu. Ale nie wszędzie.
Paweł pyta czy jest ok: uśmiecham się i mówię mu ze nie całkiem bo sie obawiam że nie znajdziemy drogi i nawisów. Ale że powoli sobie poradzimy. Nie mogę powiedzieć ze sie bardzo boje i nie wiem co będzie dalej. To by było jak gol do własnej bramki.
Wiecie co mnie ucieszyło: ślady ze ktoś sikał na lodzie: znak ze jesteśmy jeszcze na ścieżce.
Zejście z Beskidu jest bardzo ciężkie: kilka kroków i trzeba klęknąć, zwinąć się żeby odetchnąć. Nie ma szans na wyprostowanie się całkowite. Głównie jesteśmy skuleni i czekamy jak choć troszkę osłabnie: 3-4 kroki w niewiadome i wbić mocno czekan, klęknąć, szukać dalej wzrokiem gdzie iść. Paweł ma całe rzęsy i brwi pokryte lodem: pamiętajcie ze zawsze trzeba nosić gogle.
Wreszcie Paweł krzyczy ze tyczki widać! jest jedna. Później znowu nic, później kolejna. One nas sprowadzają. pod Kasprowy.

paaulo napisał(a):
Wiemy, że nie mamy najmniejszych szans na zejście do Murowańca, nie mówiąc o dotarciu do miasta. Światła stacji PKL są wybawieniem.
Pracownik stacji wpuszcza nas do środka, (....)


Światła Kasprowego około 16 było widać jakieś 10 metrów przed budynkiem. Wcześniej było mleko z wiatrem.


RE: Taniec z szablami? - KasiaA - 04-04-2008 08:01 AM

Jakie wnioski do tego?
1. Mogliśmy nie iść wtenczas: zagrożenie lawinowe, niepewna pogoda.
Ale tak, to wogóle w zimie można po górach nie chodzić. Analizowaliśmy czy nas stać na taką wycieczkę i zdecydowaliśmy ze próbujemy.

2. Dobre ubranie to podstawa. Nie mówię o rakach czy czekanie. To oczywiste. Ale i o ciepłym ubraniu. Gdy dochodzą sytuacje stresowe długotrwałe (tutaj było to jakieś 3 godziny) to najgorsze jest gdy robi ci sie zimno. Marzły mi ręce: Paweł dał mi swoje łapawice zapasowe. Polepszyło to mój komfort psychiczny na baaardzo długo: takie ciepło.

3. Coś słodkiego: jedliśmy czekoladę gdy tylko sie dało. Amos napisał w swojej relacji kilka dni temu, ze gdy czuł sie niepewnie to zaczął jeść. To działa rewelacyjnie na psychikę.

4. Byliśmy we dwoje. Świadomość obecności drugiej osoby bardzo pomaga. Wiedziałam ze Paweł jest silniejszy fizycznie. To też pomagało. I był moment ze liczyłam na niego: ze On dostrzeże drogę. Po czym uświadomiłam sobie ze On ma taki sam problem jak ja: nic nie widzi. Ja tez muszę dać wszystko z siebie abyśmy wspólnie szczęśliwie dotarli do końca. Nie mogę go pytać czy coś widzi.

5. Muszę mówić o tym czego sie obawiam ale powiedzenie tego z uśmiechem, spokojnie ma zupełnie inny wydźwięk, nie można panikować.
(Nasze rozmowy wtenczas to było krzyczenie sobie czegoś do ucha po prostu, Pawłowi czapka przymarzła do uszu dodatkowo Smile

Moze ktoś z Was chciałby coś dodać tutaj? Nie chodzi o to, ze było trudno itd. Pewnie każdy z Was zaplątał sie w górach w coś paskudnego. Jakie sa Wasze przemyślenia?
Albo może uważacie ze coś zrobiliśmy nie tak, ze czegoś brakło, choćby przemyślenia sytuacji, wyciągnięcia wniosków na przyszłość?


RE: Taniec z szablami? - spoko - 04-04-2008 08:37 AM

Kasiu Moim zdaniem przedstawienie takiej relacji ma wielkie znaczenie dla tych co planują wyprawy w góry a nie są świadomi tego co ich może spotkać .Na pewno na fora zagląda wielu potencjalnych Turystów na takie wyprawy nie zdając sobie sprawy jakie zagrożenia tam czekają
Przybliżenie tych zagrożeń napisane tak realnie na żywo może właśnie powstrzymać takiego nieprzygotowanego gościa przed wyjściem w góry i uchronić przed niebezpieczeństwem


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 04-04-2008 08:49 AM

Pytasz Kasiu czy ktoś chciałby tu coś dodać po przeczytaniu tego co napisałać, ano owszem dodam coś od siebie: szkoda mi cholera, że mnie tym razem tam nie było Smile
pozdrawiam


RE: Taniec z szablami? - KasiaA - 04-04-2008 08:50 AM

Władku, nie wiem czy mogę się z Tobą zgodzić... Widzisz, jeszcze nie minął nawet rok kiedy ja byłam takim początkującym turystom. I czytałam też takie posty jak mój tylko nic sobie z tego nie robiłam. To mnie nie dotyczyło po prostu. Tak mi sie wydawało.
Niestety, chyba każdy z nas musi takich rzeczy doświadczyć sam. Musi sam poczuć lęk w górach, przekonać się że w górach wysokich znacznie bardziej daje sie we znaki lęk przestrzeni niż lęk wysokości, usłyszeć huk pioruna za plecami, potknąć się w zimie na stromym stoku, znaleźć sie we mgle lub śnieżycy, czuć pragnienie i zimno...
I oby każdy tylko delikatnie przez to przechodził, żeby Góry były dla niego łaskawe...


RE: Taniec z szablami? - KasiaA - 04-04-2008 08:53 AM

Sylwester napisał(a):
...
ano owszem dodam coś od siebie: szkoda mi cholera, że mnie tym razem tam nie było Smile
pozdrawiam

To ja Ci powiem tak w tajemnicy shut up ze ja wtenczas bardzo chciałam żebyś Ty tam był ze swoim GPSem... Wink
Sylwester, myślę że jeszcze nie jedna burza przed nami Smile


RE: Taniec z szablami? - Pablo - 04-04-2008 09:09 AM

Fajnie napisane Kasia nic dodać nic ująć... mogę tylko powiedzieć że to był dobry, mocny zespół Smile


RE: Taniec z szablami? - KasiaA - 04-04-2008 09:23 AM

Sylwester, przecież ja nieśmiała jestem Shy wiec nie mogłam tak bezpośrednio, od razu napisać, no rozumiesz, prawda? Cool

Pablo, tak, to był mocny zespół Wink i mam wrażenie ze nadal jest, bo nadal chodzimy z Paaulo przecież w góry Big Grin


RE: Taniec z szablami? - dr.Etker - 04-04-2008 10:38 AM

KasiaA napisał(a):
Moze ktoś z Was chciałby coś dodać tutaj?

Co nas nie zabije-to nas umocni.Jestem pod wrażeniem.


RE: Taniec z szablami? - Pedro - 31-08-2008 04:45 PM

Dawno nie pisaliśmy już w tym temacie. Już pewnie nie pamiętam nawet tego wszystkiego co tutaj zostało wspomniane. Przeczytałem jednak dzisiaj taki artykuł i wróciłem właśnie tutaj:

http://adrenalina.onet.pl/1504830,0,1754,1,wydarzenia.html

Podany artykuł co prawda dotyczy już naprawdę ekstremalnej wspinaczki, ale część z nas też uprawia turystykę w warunkach trudnych i niebezpiecznych. Wtedy ujawnia się właśnie ta walka pasji, czegoś co nas po prostu kręci z czymś co w jednej chwili może przemienić to w... no nie chcę dramatyzować tutaj, wiecie o co chodzi.

Starając się patrzeć obiektywnie faktycznie taka niebezpieczna turystyka/wspinaczka to chyba nie jest coś normalnego Smile A jednak ciągle tam wracamy i to przecież wyłącznie z własnego wyboru, dziwne to, zgadzacie się? Smile


RE: Taniec z szablami? - KasiaA - 02-09-2008 02:06 PM

Przeglądnęłam kilkanaście komentarzy pod tym artykułem...
Po co tak ryzykować? Ile już osób zadawało takie pytania...
Czy można tak ryzykować mając rodzinę? To też kolejne dylematy...
van Rooijen powiedział coś co mi utkwiło w pamięci: jakość życia. Dlaczego ciągle mamy myśleć o tym co chcielibyśmy zrobić, co osiągnąć (czyli marzyć) ale nie próbować tego. Z obawy przed ryzykiem.
Ja bym podejmowała ryzyko aby realizować marzenia.


RE: Taniec z szablami? - Pablo - 02-09-2008 02:18 PM

A co powiecie o tym "dość beztroskim" podejściu do sprawy uhm http://pawmitur.republika.pl/matterhorn.html


RE: Taniec z szablami? - Sylwester - 18-05-2010 02:10 PM

hehe, ale mi sie wykopał staroć ... zalogowanych po roku 2008 zapraszam do lektury Toungue


RE: Taniec z szablami? - Stasiu - 18-05-2010 03:17 PM

Ile tego nagadaliście giggle Fajnie się jednak czytało, kiedy za oknem pada już trzeci dzień. Muszę te Wasze myśli przeanalizować. Moja główka nie nadąża wszystkiego wchłonąć. Shy


RE: Taniec z szablami? - Sokół - 18-05-2010 04:36 PM

Zobaczymy, ilu "ryzykantów" ruszy w tym tygodniu na szlaki - wszak walka w błocie i w ulewie to także ekstremalne przeżycie.


RE: Taniec z szablami? - tomtur - 18-05-2010 08:45 PM

No bibowicze na WF startuja zgodnie z planemBig Grin