![]() |
|
Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Wersja do druku +- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum) +-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18) +--- Forum: Tatry (/forumdisplay.php?fid=19) +--- Temat: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie (/showthread.php?tid=1771) |
Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Lelko - 03-02-2009 08:36 PM Witajcie dzisiaj jedynie fotorelacja z ostatniego wyjazdu w Tatry (31 styczeń - 2 luty) z Galleahad'em, coś więcej napiszę niebawem Pierwszy dzień: podejście do Rakonia i nocleg w namiocie [attachment=19274][attachment=19275][attachment=19276] Drugi dzień: zejście z uszkodzonym namiotem do schroniska w Chochołowskiej i następnie próba podejścia na Bobrowiec [attachment=19277][attachment=19278][attachment=19279][attachment=19280] RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Lelko - 03-02-2009 08:42 PM Trzeci dzień: Pobudka o 3:30 i mała pętla - Iwaniacka Przełęcz, Ornak, Starorobociański Wierch i zejście granią przez Trzydniowiański Wierch. Po drodze ostre załamanie pogody, które aparat przeczekał w plecaku. [attachment=19281][attachment=19282][attachment=19283][attachment=19284][attachment=19285] RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - paaulo - 03-02-2009 09:03 PM Pozytywnie spędzony weekend, gratuluję. Czekam na relację.Zdjęcie nr 2, nie noś tak przypiętego czekana, bo w razie upadku możesz nieźle się uszkodzić. Użyj pętelki z przodu plecaka. RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - mar.an - 03-02-2009 09:18 PM Pięknie Panowie ![]() Pogratulować! Chciałabym się jeszcze tylko dowiedzieć co Wy wyczynialiście za harce, że doprowadziliście do szkód w sprzęcie (---> czytaj namiocie)?
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Lelko - 03-02-2009 09:21 PM paaulo napisał(a): nie noś tak przypiętego czekana... Użyj pętelki z przodu plecaka.
No cóż RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - dr.Etker - 03-02-2009 09:38 PM Lelko -miło wykorzystujesz czas
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Edyta85 - 03-02-2009 10:25 PM pozytywnie, tylko podobnie jak Mar.an zastanawia mnie co wyczynialiście z tym namiotem RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Pablo - 04-02-2009 12:03 AM No świetnie to czekamy na relację... z psucia namiotu hehehe
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Lotka - 04-02-2009 07:52 AM No no no Podziwiać mi pozostaje! No i dołączam się do przedmówców w sprawie w/w namiotu Pozdrawiamy! RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Sylwester - 04-02-2009 08:14 AM dobrze spędzony czas - pozdrawiam RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Zoe - 04-02-2009 09:08 AM Sylwester napisał(a): dobrze spędzony czas - pozdrawiam
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - gosia3ek - 04-02-2009 09:30 AM świetnie Panowie... byle tak dalej
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Galleahad - 04-02-2009 12:30 PM Skoro Lelko wrzucił już zdjęcia, to nie pozostaje mi nic innego, jak być dłużnym soczystą relacją z wypadu. Zaczęło to się wszystko od takich moich trochę ambitnych planów przejścia solo grani liptowskiej od Grzesia aż do Czerwonych Wierchów, z namiotem i bez schodzenia w doliny. Rzecz może i do zrobienia, ale przy znacznie lepszych warunkach jak dla mnie? Po drodze zgadałem się z Mar.an, że Lelko też miał zamiar wybrać się w podobnym terminie w Tatry. Zdzwoniliśmy się i umówiliśmy praktycznie od razu, że jedziemy razem. Z początku mieliśmy spotkać się rano w Zakopcu w sobotę 31 stycznia. Jednak właśnie w piątek wypadło spotkanie Warszawiaków w Cafe Antykwariat. No to Lelko długo nie myśląc, zrobił nam niespodziankę i przyjechał z Łodzi na spotkać się z nami. Mniej więcej jedno piwko później już się we dwóch zbieraliśmy na nocny do Zakopanego. Do pociągu zdążyliśmy perfekcyjne, tj. na 5 min. przed odjazdem. Wyjątkowo skorzystaliśmy z oferty miłego Pana, który obnośnie w wagonach sprzedawał piwo piwo jasne piwo, toteż spożyliśmy po litrze płynnego chmielu z miasta Warki, co by sen dobry był a i minerałów zapas duży na znój wycieczek górskich. Pociąg był dość pusty, przedział mieliśmy dla siebie, to i spało się w porządku. Obudziliśmy się gdzieś przed Poroninem. Wysiadłszy, zjedliśmy na dworcu śniadanie, co o wczesnej porze wcale łatwe nie jest. Następnie pojechaliśmy do Chochołowskiej, niestety pierwszy bus jedzie dopiero o 8:30. Po szybkim marszu dolinką i małym posiłku w schronisku poszliśmy dalej na Grzesia z zamiarem dotarcia jak najdalej? im wyżej jednak, tym gorsze widoki. Na Długim Upłazie widzieliśmy już tylko okoliczne drzewka i kosówkę, na Rakoniu za to spotkaliśmy grupę spóźnionych skitourowców, którzy nawet się z nami nie przywitali ? tak im było spieszno w dolinę przed zmrokiem. A nam zaczęło się robić spieszno do noclegu: zimno, mgła, lepiej się rozbić, póki nie ma wiatru. Zrezygnowaliśmy więc z Wołowca i wykopaliśmy sobie platformę pod Rakoniem od strony Zabratu. W trakcie prac Lelko zaczął marznąć coś trochę, a gdy już się zbierał do wejścia do namiotu, to ze zdumieniem stwierdził, że nie da się zdjąć kurtki - przymarzła mu od środka do polaru! Gdy kurtkę udało się już oderwać, przystąpiliśmy do operacji pakowania. Otóż problemem naszego noclegu były śpiwory. Ja mam puchowy, a Lelko, decydując się na spontaniczny wyjazd pod namiot radził sobie ze swoim syntetykiem włożonym w syntetyk pożyczony ode mnie. Do tego folia NRC dookoła, a pod spód materac dmuchany! Niezła izolacja, ale troszkę wolno się nagrzewała od środka, więc zużyliśmy też ogrzewacze chemiczne i w końcu nie było już zimno w stopy? Nie zapomnimy jednak ciężkich bojów o założenie kaptura albo obkręcenie wewnętrznego śpiwora w zewnętrznym, bo jeden z nich okazał się leżeć kapturem na twarzy. A potem: "Jak ja teraz włożę drugi ogrzewacz do skarpety" A żeby jeszcze było zabawniej, to przy zamykaniu przedsionka urwał się suwak! Mieliśmy wesoło trzepoczącą płachtę, która umilała nam noc i zapewniła stosowne ośnieżenie bagaży ![]() W nocy spało się nieźle, choć jak zwykle zerwał się wiatr, nawet taki trochę mocniejszy i zaczął spychać jedną ze ścian namiotu skutecznie do środka. W pewnym momencie obudziłem się na garnku, który wcześniej leżał obok mnie. W zimie jak to w zimie noc długaśna jak rzadko kiedy, bo jak tu spać od 18:00 do 7:00? No a na dworze cały czas dalej dujawica i śniegiem zacina. Na szczęście w końcu nadszedł poranek - bardzo leniwy, niezmiernie mroźny i wietrzny (jak się dowiedzieliśmy w schronisku, było -12 stopni i wiatr ok. 60km/h). Góry pokazały swe śnieżnosiwe lica, ujrzeliśmy świat mineralny pod lodową powłoką. Tatry budziły się fioletowym wschodem słońca, lecz Wołowiec, wciąż we mgle, górował gdzieś nad nami skryty i niedostępny. Wyskoczyłem oczywiście na zdjęcia, lecz co to? Aparat zamarzł? Tak, dopiero po piątej klatce migawka zaczęła działać zgodnie ze wskazaniami światłomierza. Tymczasem mimo rękawiczek (choć cienkich) odmroziłem sobie dwa palce od zimnego korpusu aparatu. Grzałem je potem nad kocherem? a o gotowaniu poza namiotem można było zapomnieć. Zdmuchiwało nam palnik mimo osłony przed wiatrem. Dlatego, patrząc na pogodę, i stan namiotu postanowiliśmy zawrócić do schroniska. Szybkie śniadanko - Lelko miał nosa, żeby dwie godziny wcześniej wsadzić zmarznięty na kość chleb do śpiwora i go rozmrozić. Podczas składania namiotu doszło do jeszcze dwóch strat: kijek Lelka zamarzł w gruncie - mimo odkuwania czekanem zgiął się podczas wyciągania, a pętla mocująca podłogę namiotu do masztu się urwała - toż to jeden z ważniejszych elementów - bez tego nie da się napiąć tropika (co za badziew!) Marabut dostanie reklamacje, w końcu sprzęt niby w Himalajach testowany, a w naszych Tatrach przy byle wietrze się zaczął sypać. Spakowani, ubrani i gotowi, wyruszyliśmy z powrotem do schroniska. Po drodze zaczęło się wypogadzać. Wyszło śliczne słońce, a dziś odbierane filmy pokażą, czy zdjęcia się udały. Niestety Lelka aparat zamarzł już w namiocie i woleliśmy nie włączać go aż nie odtaje w schronisku. Po drodze Lelko spotkał znajomych, którzy bezbłędnie rozpoznali go mimo kaptura, czapki i kominiarki. Nocowali oni na Grzesiu, wyszli jeszcze później od nas a rano zmierzali na Wołowiec i z powrotem. Góry są jednak "małe" szczególnie zimą W schronisku byliśmy wcześnie, zjedliśmy smaczny obiadek? ale dzień przecież młody. A może by tak na Bobrowiec? Nie ma co się długo zastanawiać, zostawiliśmy graty w pokoju i na lekko wyszliśmy na przełęcz Bobrowiecką. Stamtąd ostentacyjnie minęliśmy znak informujący o rezerwacie i zakazie wejścia, a następnie zaczęliśmy podchodzić stromym stokiem. Lelko, jako bardziej doświadczony w śniegu torował drogę. Mi jednak coś od początku nie za bardzo się podobał ten stok. Śnieg niezwiązany, pod spodem oblodzone trawki, a nachylenie ok. 45 stopni. No i zacząłem trochę powątpiewać i zachęcać do odwrotu. W końcu rozległe na całą szerokość stoku poduchy śnieżne przesądziły sprawę. Po co się pchać, wrócimy w lepszych warunkach na pewniaka. Ale po nas został ślad - droga do połowy stoku przetarta, po nas będą następni, może zdążą stok ubić i wydeptać ![]() W drodze powrotnej jednak zaczął nam już świtać plan następnego dnia... cdn... RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Krzysiek - 04-02-2009 02:55 PM Nie widzę specjalnie sensu spania w namiocie w tamtej okolicy. Chcąc zrobić ładne zdjęcia o wschodzie wystarczy by forumowi koledzy wyszli w góry końcem nocy to może i aparat nie zamarznie. No tak, nie było by wtedy relacji z "ekstremalnej" nocy na grani - śledzącym co się dzieje w Tatrach przypominam że owej nocy gdy koledzy zniszczyli namiot, w okolicy Wołowca zgubił się turysta i szczęśliwie rano się odnalazł a nie posiadał sprzętu biwakowego, więc dla mnie ekstremalność wyczynu co najmniej wątpliwa. Dziwi mnie, że wszyscy przyklaskują podobnym "wyczynom" zarówno użytkownicy jak i administratorzy tego forum - co jest równoznaczne z popieraniem takich działań. Brak szacunku dla obowiązujących norm jest dla mnie nie do zaakceptowania a opisy podobnych "akcji" są jedynie bełkotem osób pragnących wybić się ponad swoje kompleksy. Polecam lekturę Dz.U. z 2004 r. Nr 92, poz. 880 To tyle, teraz zapraszam do opluwania mnie na forum. RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - paaulo - 04-02-2009 03:17 PM Ale o co chodzi? Chłopaki chcieli spać w namiocie, byli przygotowani do noclegu. Myślę, że jako osoby świadome śmieci znieśli do schronu. W czym problem? Galleahad przyjemnie się czytało. RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Pablo - 04-02-2009 03:43 PM Też nie rozumiem do końca o co Ci chodzi zwiacha, tą ekstremalność w tytule powinieneś potraktować bardziej z przymrużeniem oka, na pewno nie chodziło tu o sam fakt biwaku zimą w górach. Same focenie też nie było jakimś jedynym celem. zwiacha napisał(a): ... No tak, nie było by wtedy relacji z "ekstremalnej" nocy na grani - śledzącym co się dzieje w Tatrach przypominam że owej nocy gdy koledzy zniszczyli namiot, w okolicy Wołowca zgubił się turysta i szczęśliwie rano się odnalazł a nie posiadał sprzętu biwakowego, więc dla mnie ekstremalność wyczynu co najmniej wątpliwa.
O co w tym fragmencie chodzi, to już zupełnie nie rozumiem. Co mieli go iść szukać zwiacha napisał(a): Dziwi mnie, że wszyscy przyklaskują podobnym "wyczynom" zarówno użytkownicy jak i administratorzy tego forum - co jest równoznaczne z popieraniem takich działań.
Brak szacunku dla obowiązujących norm jest dla mnie nie do zaakceptowania a opisy podobnych "akcji" są jedynie bełkotem osób pragnących wybić się ponad swoje kompleksy. Polecam lekturę Dz.U. z 2004 r. Nr 92, poz. 880
A co tu sie dziwić tak sobie klaszczemy w rodzinnym gronie zwiacha napisał(a): To tyle, teraz zapraszam do opluwania mnie na forum.
Ale jesteś dzielny uahhhhhhhh RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Pedro - 04-02-2009 03:46 PM Każdy ma prawo do wypowiedzenia swojej opinii w temacie, pod jednym warunkiem - że jest to wypowiedź kulturalna. zwiacha napisał(a): To tyle, teraz zapraszam do opluwania mnie na forum.
Wygląda jednak na to, że Koledze zachciało się zrobić świadomie małą awanturę na Forum. Opluwać jednak nie będziemy myślę - to kulturalne Forum. zwiacha napisał(a): opisy podobnych "akcji" są jedynie bełkotem osób pragnących wybić się ponad swoje kompleksy.
Skoro Kolega taki ustawowy to przypominam, że publiczne obrażanie innych osób również jest niezgodne z Dziennikiem Ustaw (dodatkowo także z wewnętrzym regulaminem niniejszego Forum). RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Sokół - 04-02-2009 03:54 PM Bardzo fajna wyprawa! Tomku, piszesz, że obudziłeś się na garnku. Dobrze, że to był garnek a nie na przykład Lelko.... ![]() i zdjęcia niezłe. Zwiacha, cóż.... w sumie wypowiedziałeś swoje zdanie. I tyle, nie ma co się kłócić o obrażać. Każdy ma prawo decydować sam za siebie. Też dziwi mnie miejsce noclegu Tomka i Emila, ale podejrzewam, że Tomek chciał tam być mając z Rakoniem i Wołowcem rachunki do wyrównania za noworoczny wypad. Czekam na drugą część relacji. Ze Starego Bociana. I na zdjęcia. Pozdrawiam RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - bober37 - 04-02-2009 04:21 PM Witam , całkiem nie kiepska wyprawa chłopaki, Tomek pamiętasz tych których zawrócilismy na Grzesiu? Coś tem Wołowiec nie chce nas tam wpuszczać, ciekawe o co mu chodzi ? :-) relacja super :-) RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Galleahad - 04-02-2009 04:32 PM Relacji ciąg dalszy: Ponieważ Lelko musiał już następnego dnia wracać do domu, to zamierzaliśmy wyruszyć wcześnie i wrócić jeszcze młodym popołudniem. Plan był, żeby wejść na Ornak i przejść przez Starorobociański Wierch do Trzydniowiańskiego i stamtąd przez Kulawiec w dół. Ustaliliśmy pobudkę na 3:30 Piękna pora, ciekawi byliśmy reakcji naszego współlokatora... ale ten dał się zachęcić i do nas dołączył. Okazało się mianowicie, że chciał wyruszyć w tę samą trasę 2 godzinki później. Jacek, jak się później okazało, przyjechał na kilka dni w Tatry, celem "zaszycia się" najpierw w Chochołowskiej, a potem w Pięciu Stawach. Ustaliliśmy plan gry i poszliśmy wcześnie spać, co by w ogóle usłyszeć te budziki. Następnego dnia... ehm nocy... wstaliśmy rześko i radośnie, ubraliśmy się i stąpając cichutko na paluszkach zeszliśmy w naszym bojowym obuwiu do kuchni turystycznej. Podczas śniadania pogadaliśmy też z TOPRowcami, którzy już od wieczora szukali owego zaginionego faceta z Tych. Teraz właśnie druga grupa wychodziła w rejon Wołowca. My wyszliśmy dość leniwie jednak, bo gadka i posiłek nam się przedłużyły. O 5:00 szliśmy już w świetle czołówki i gwiazd w stronę Iwaniackiej Przełęczy. Piękny jest ten śnieg iskrzący się w nocy tysiącami odblasków. Na przełęczy już było jasno, a na podejściu pod Ornak załapaliśmy się na wschód słońca nad Czerwonymi Wierchami i Tomanową Przełęczą. Cała gra świateł, i niebo płonące niczym nad Mordorem zostało niestety szybko zasłonięte mgłą, którą przywiał wiatr ze Słowacji. W ostatnich minutach dobrej pogody zobaczyliśmy helikopter lecący w rejon Wyżniej Chochołowskiej - widać znaleźli nieszczęśnika (byłby tam noc wcześniej, to byśmy go pewnie do namiotu wzieli, nakarmili i by nie odmarzł tak...) Zaczęło mocno wiać, sypać, a później padać jakąś marznącą mżawką i lodośniegiem na zmianę. Szliśmy więc pod wiatr grzbietem Ornaku, Lelko nie mógł wtedy znaleźć kominiarki i pewnie wówczas lekko odmroził se polika. Po przerwie na Siwej Przełęczy poszliśmy dalej, praktycznie już bez postojów w kierunku Starobociańskiego Wierchu. Wiało okrutnie, wystające trawki były skute grubym lodem, a śnieg pokrywała warstwa łamiącej się glazury. Momentami chmury się rozchodziły i ukazywały fragmenty doliny oraz potężne nawisy nad Starorobociańską Doliną. Na szczyt dotarliśmy już nieźle zmęczeni, prawie niczym himalaiści odliczający kroki między przerwą na oddech. Szczytowy słupek graniczny był bryłą lodu wielkości fotela, i domyśliłem się go tylko pamiętając go z wycieczki w czerwcu. Przykuwszy plecak czekanem do ziemi, co by go nie zwiało, zrobiłem na czuja parę fotek i wnet zarządziliśmy szybką ewakuację, bo ustać tam nie sposób. Ogólny kierunek zejścia znaliśmy, ale szybko zgubiliśmy się na potężnym zachodnim stoku Starorobociańskiego Wierchu. Idąc więc zygzakiem, a czasem tyralierą szukaliśmy owych moren na Raczkowej Przełęczy, może jakiegoś słupka, czy czegoś? Czasem zdawało się nam, że coś jest nawisem, a to tylko poducha nad moreną, czasem wydawało się, że schodzimy właśnie na Słowację? już mieliśmy kompas wyciągać, lecz natrafiliśmy na znak informujący o zamknięciu szlaku schodzącego do Doliny Raczkowej. Niedługo za nim znaleźliśmy coś w rodzaju wielkiego domku oblepionego lodem. Jakaś budka? TOI TOI, czy co? Nie, to okazał się być zaszroniony szlakowskaz. Sople szreni miały ponad pół metra, oczywiście w poprzek w kierunku, z którego wiał wiatr. Dowiedzieliśmy się, że jesteśmy na Raczkowej Przełęczy, czyli że 50 m dalej jest wierzchołek Kończystego Wierchu. Tu już bez większych kłopotów dotarliśmy do celu i szybko znaleźliśmy grań schodzącą do Polski. Jacek cały czas prowadził, a ja niewiele widziałem, zmuszony będąc do zdjęcia beznadziejnie zaszronionych okularów. Przeczyściłem je dopiero za przełamaniem grani, gdzie już mniej wiało. Tam też zaczęliśmy cokolwiek widzieć poza sobą nawzajem. Śnieg na grani do Czubika był głęboki: po kolana i wyżej czasem. Byle wiatr zawiewał go w oczy i tak za którymś razem, gdy znów zrobiła się zadymka, zrobiłem krok i poczułem, że prawa noga osuwa mi się w dół, a śnieg spod niej ucieka. Odruchowo rzuciłem się na czekan i wyczołgałem dwa metry dalej. Pozostała wyrwa w nawisie, na który nieopatrznie wszedłem. Lelko ze zdumieniem widział całą sytuację, wiedząc, że nic nie zdąży zrobić, a chwilę wcześniej zastanawialiśmy się, jakim cudem Jacek zostawił podobną wyrwę, idąc 30 metrów przed nami - czyżby naiwnie wszedł na nawis? A tu patrz: zawieje i nagle sam wchodzisz na nawis ![]() Dalsza droga minęła nam już w coraz lepszej pogodzie. Na Czubiku mieliśmy już widoki - nie tylko na Ornak, ale też na grań od Kończystego do Jarząbczego. A na Trzydniowiańskim pokazał się nawet wielki klin Starobociańskiego Wierchu. Schodząc dalej w dolinę zorientowaliśmy się, że mamy cały czas widoki, a ze śniegu wystaje ledwo co kosówka... ale zaraz, w tym miejscu ma ona przecież 2,5 m wysokości!!! I faktycznie, chwilę później Lelko wpadł po brzuch w śnieg. Aż do lasu wpadaliśmy tak od czasu do czasu, mimo, że od Trzydniowiańskiego Wierchu szlak był przetarty. Widać reszta turystów wycofała się tu, na grań liptowską już nie wchodząc. W lesie zarządziłem ostatni popas na jedzenie i zdjęcie kominiarek, kurtek itp... Do szosy szło się nam już bardzo luźno, a ostatnim dupozjazdem wzdłuż Kulawca skróciliśmy sobie jeszcze drogę o 5 min. W dolinie tylko Lelkowi chciało się zdjąć raki od razu, tak więc częściowo jeszcze uzbrojeni dotarliśmy do schroniska krokiem dostojnym i lekko już chwiejnym po trudach 10-godzinnej wycieczki. W schronisku obiad, obowiązkowy napój izotoniczny chmielowy i już spieszyliśmy się z pakowaniem, żeby zdążyć na ostatni bus do Zakopca, o którego godzinie odjazdu nomen omen nie wiedzieliśmy. Udało się na 5 min. przed odjazdem Podobnie z ostatnim Szwagropolem do Krakowa. W grodzie Kraka spotkaliśmy się jeszcze z Ania, Śnieżką, Gosiaczkiem i Pedrem na piwo, bo Lelko miał swój pociąg do Łodzi dopiero o 1:43. Ja zaś przespałem się u Ani, a wczoraj po południu dotarłem do Wrocławia.Taki oto nasz wyjazd między spotkaniami forumowymi, z pogodą rwaną w strzępach, ale fajny, rześki i dosadny. Zdjęcia wkrótce, po odebraniu, zeskanowaniu, selekcji i obróbce w temacie zamieszczę. RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Lotka - 04-02-2009 04:32 PM Bardzo przyjemnie się czytało Niesamowita noc ![]() Czekam na ciąg dalszy. RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Sylwester - 04-02-2009 05:56 PM Chochołowska-Grześ-Rakoń-Bobrowiec, Iwaniacka, Kulawiec, Trzydniowiański, Czubik, Kończysty ... a nie było tam moich śladów ze stycznia?
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - maciek - 04-02-2009 06:36 PM Galleahad napisał(a): [...]Na szczęście w końcu nadszedł poranek - bardzo leniwy, niezmiernie mroźny i wietrzny (jak się dowiedzieliśmy w schronisku, było -12 stopni i wiatr ok. 60km/h). Góry pokazały swe śnieżnosiwe lica, ujrzeliśmy świat mineralny pod lodową powłoką. Tatry budziły się fioletowym wschodem słońca, lecz Wołowiec, wciąż we mgle, górował gdzieś nad nami skryty i niedostępny...
[...]Na przełęczy już było jasno, a na podejściu pod Ornak załapaliśmy się na wschód słońca nad Czerwonymi Wierchami i Tomanową Przełęczą. Cała gra świateł, i niebo płonące niczym nad Mordorem zostało niestety szybko zasłonięte mgłą, którą przywiał wiatr ze Słowacji....
Wyprawa bardzo fajna - mroźna i wietrzna zwiacha napisał(a): Dziwi mnie, że wszyscy przyklaskują podobnym "wyczynom" zarówno użytkownicy jak i administratorzy tego forum - co jest równoznaczne z popieraniem takich działań.
Zauważ, że Twój post był pierwszym komentarzem do niepełnej jeszcze relacji Tomka. Skąd więc przekonanie, że "użytkownicy jak i administratorzy tego forum" uważają tak, czy inaczej. Jest to, moim zdaniem, zwykła manipulacja. zwiacha napisał(a): Brak szacunku dla obowiązujących norm jest dla mnie nie do zaakceptowania
Można Twoje słowa potraktować różnie. Mam nadzieję, że nie oznacza to, że podjąłeś już jakąś ostateczną decyzję. zwiacha napisał(a): To tyle, teraz zapraszam do opluwania mnie na forum.
Tu już mocno przesadziłeś. Nie wyobrażam sobie, że na tym właśnie Forum znalazłaby się jakaś osoba, która tak by się zachowała, w stosunku do kogokolwiek. Rozumiem, że jesteś na Forum od niedawna i nie zdążyłeś jeszcze poznać wszystkich Forumowiczów oraz zwyczajów tu panujących, ale to i tak chyba nie może Ciebie wytłumaczyć. Myślę, że powinieneś bardziej zastanowić się nad tym, co piszesz. RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Mordimer - 04-02-2009 07:19 PM Fajna wyprawa - gratuluję panowie Trochę zimno się robi na samą myśl (nie wiem czy dla mnie są takie manewry) ale jak kiedyś nie spróbuję to się nie dowiem. zwiacha napisał(a):
opisy podobnych "akcji" są jedynie bełkotem osób pragnących wybić się ponad swoje kompleksy.
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Pablo - 04-02-2009 08:25 PM Galleahad napisał(a): ...Byle wiatr zawiewał go w oczy i tak za którymś razem, gdy znów zrobiła się zadymka, zrobiłem krok i poczułem, że prawa noga osuwa mi się w dół, a śnieg spod niej ucieka. Odruchowo rzuciłem się na czekan i wyczołgałem dwa metry dalej. Pozostała wyrwa w nawisie, na który nieopatrznie wszedłem...
Mimo zimna można się spocić przy takich akcjach hehehehhhhh RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - przemo - 05-02-2009 08:03 AM zwiacha napisał(a): więc dla mnie ekstremalność wyczynu co najmniej wątpliwa.
ja myślę, że jak Lelko wpisywał nazwę tematu, to nie miał na myśli tego że ta wyprawa, była jakaś niebezpieczna czy ekstremalna, to tylko słowo, każdy inaczej to przyjmie, wiadomo w końcu to internet, a tu wszystko jest bardziej subiektywne zwiacha napisał(a): Dziwi mnie, że wszyscy przyklaskują podobnym "wyczynom"
a kto niby przyklaskuje?? zwiacha napisał(a): To tyle, teraz zapraszam do opluwania mnie na forum.
myślę że się tego nie doczekasz RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - bober37 - 05-02-2009 10:38 AM Witam, bardzo fajna wyprawa z malymi przygodami dodala tylko uroku i smaczku przygody, bardzo milo sie czytalo oby więcej takich wypraw, gratki i pozdrowka Chlopaki )))
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Achaja - 05-02-2009 11:40 AM Hej...świetna relacja....lubię przenieść się w takie klimaty w taki szary, smutny dzionek. Wspaniała wyprawa....nic więcej nie napisz bo poprzednicy (no możne nie wszyscy) odpowiednio skomentowali "pozytywnie" Wasz wypad...gratulacje Pozdrawiam
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Agnieszka.S - 05-02-2009 04:46 PM Bardzo miło mi się czytało i oglądało, dołączam się do wszystkich pozytywnych opinii na temat i relacji i wyprawy! RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Edyta85 - 05-02-2009 04:55 PM Fajnie było z wami wędrować, czytając relację. Straty w sprzęcie widzę większe niż tylko namiot. Gelleahad po raz kolejny stwierdzam że masz talnet do pisania, nie każdy potrafi napisać takie "lekkie" (w sensie do czytania) relacje przemo napisał(a): zwiacha napisał(a): więc dla mnie ekstremalność wyczynu co najmniej wątpliwa.
ja myślę, że jak Lelko wpisywał nazwę tematu, to nie miał na myśli tego że ta wyprawa, była jakaś niebezpieczna czy ekstremalna, to tylko słowo, każdy inaczej to przyjmie, wiadomo w końcu to internet, a tu wszystko jest bardziej subiektywne
zgodzę się w 100% z Przemkiem. W necie nie da się zawwrzeć wielu form przekazu niewerbalnego przemo napisał(a): zwiacha napisał(a): Dziwi mnie, że wszyscy przyklaskują podobnym "wyczynom"
a kto niby przyklaskuje??
a z resztą o jakich wyczynach mówisz? Tu nikt się nie prześciguje kto zrobi bardziej niebezpieczną czy nietypową trasę. Pozatym ani Lelko ani Gelleahad nie byli pierwszy raz w tatrach zimą i sądze że wiedzieli co robią decydując się na tą wyprawę. Pozatym wyraźnie napisali że gdy warunki nie pozwalały zdecydowali się na odwrót przemo napisał(a): zwiacha napisał(a): To tyle, teraz zapraszam do opluwania mnie na forum.
myślę że się tego nie doczekasz
raczej na pewno, jestem już trochę na tym forum i tu nie spotyka się takich praktyk, każdy wyraża swoje zdanie ale bez obrażania innych forumowiczów.
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Galleahad - 05-02-2009 06:59 PM No to czas na zdjęcia. Zacznę od końca, czyli od dnia trzeciego ![]() 1.Wschód słońca nad Czerwonymi Wierchami 2.Niepogoda znad Słowacji 3.Brzask nad Podhalem 4.Nadciąga niepogoda 5.Słupek graniczny na Starorobociańskim Wierchu 6.Nasz towarzysz drogi - Jacek 7.Szron na moich okularach zwielokrotnił mgłę, a wyczyścić nie dało się do końca. 8.Lelko walczy z ostatnimi metrami pod Starorobociańskim [attachment=19296] [attachment=19297] [attachment=19298] [attachment=19299] [attachment=19300] [attachment=19301] [attachment=19302] [attachment=19303] RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Galleahad - 05-02-2009 07:07 PM 9. Lelko na zejściu - tu to już lajcik! 10.Wcale nie taki lajcik - wyrwa w nawisie, z którym bym o mało nie poleciał. 11.Nad granią do Jarząbczego Wierchu zaczęło się przecierać. 12.Lelko i Jacek na Czubiku 13.A i mi się trafiła fotka 14.Słoneczko pokazało się nad Kończystym Wierchem 15.Słoneczka wariacja druga 16.Lelko pod Trzydniowiańskim Wierchem [attachment=19304] [attachment=19305] [attachment=19306] [attachment=19307] [attachment=19308] [attachment=19309] [attachment=19310] [attachment=19311] RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - bober37 - 05-02-2009 07:29 PM Witam, spoko focie Tomku, będziesz mial co na konkursy wrzucac wschod slonca super ))
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Agnieszka.S - 05-02-2009 07:34 PM Tomek-dzięki za oprawę fotograficzną-pięknie tam musiało Wam być..
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Achaja - 05-02-2009 08:52 PM No i humor mam poprawiony po takich widokach
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - dr.Etker - 05-02-2009 10:19 PM Przeczytałem i przejrzałem z przyjemnością ![]() zwiacha napisał(a): a opisy podobnych "akcji" są jedynie bełkotem osób pragnących wybić się ponad swoje kompleksy.
To tyle, teraz zapraszam do opluwania mnie na forum.
Waść wytaczasz działa niczym Szwedzi pod Częstochową RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - mar.an - 06-02-2009 09:01 AM Widzę po zdjęciach, że słońce bawiło się z Wami w chowanego ![]() Miło popatrzeć na Wasze buźki, które skutecznie poprawiają mi humor
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Rycho - 06-02-2009 09:17 AM witam i pozdrawiam wszystkich .... super fotki i na pewno przygoda ... do kraju tego gdzie śnieg zmrożony leży na grani tęskno mi panie...
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Galleahad - 06-02-2009 09:28 AM Kochani, dziękuję za komplementy i pochwały, cieszę się, że zdjęcia się podobały. Dziś postaram się zamieścić resztę, zobaczymy, co wyjdzie z 400tki pchniętej na 100... Oby coś jednak było widać na tej kliszy, ale cóż, mój błąd - pomylić filmy, grr :/ RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Mallaidh - 06-02-2009 10:55 AM Gratuluję udanej i pomyślnie skończonej wyprawy! Cudne zdjęcia! Aż mnie zimno przeleciało po plecach
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Pablo - 06-02-2009 11:11 AM Rycho napisał(a): ... do kraju tego gdzie śnieg zmrożony leży na grani tęskno mi panie...
![]()
pakuj się, to zajadę po Ciebie RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - margit - 07-02-2009 08:08 AM Ale się zaczytałam, mam nadzieję, że będzie więcej fotek. U mnie za oknem wiosna, w domu szpital, a dzięki takim opisom mogę sobie powędrować z Wami Mam nadzieję, że będzie więcej fotek ![]() Zwiacha - nieudana prowokacja
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Galleahad - 08-02-2009 02:07 PM No i odebrałem film, zeskanowałem i z tego, co mi się udało uratować, efekty są niezbyt powalające. Niestety zdjęcia mają duże ziarno, a kolorystykę trzeba było poprawiać... zresztą oceńcie sami: 1. Lelko na podejściu pod Grzesia 2. Świerki i kosówka pod śniegiem 3. Szlakowskaz na szczycie Rakonia, w tle Smutna przełęcz, Trzy Kopy i Hruba Kopa 4. Nasz namiocik rano pod szczytem Rakonia - w tle grań od Brestowej do Pachoła 5. j.w. tylko tym razem z widokiem na Osobitą 6. Budzą się słowackie Tatry Zachodnie - od Brestowej po Trzy Kopy 7. Poranne słońce rozwiewa mgłę nad Rohaczami 8. Parują szczyty otaczające Rohackie Stawy [attachment=19332] [attachment=19333] [attachment=19334] [attachment=19335] [attachment=19336] [attachment=19337] [attachment=19338] [attachment=19339] RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Galleahad - 08-02-2009 02:18 PM I dalszy ciąg: 9. Zejście na Zabrat oraz Osobita w świetle wschodzącego słońca 10. Jarząbczy Szczyt oraz Łopata w świetle wschodzącego słońca 11. Wołowiec i Rakoń 12. Lelko na Długim Upłazie 13. Flora, której nie przykryły śniegi W tle Starorobociański Wierch, Trzydniowiański Wierch i Ornak14. Lelko zdążył tymczasem przejść dalej przez Długi Upłaz Na razie tyle tych fotek, zobaczę, czy jeszcze da się coś wyciągnąć z tego filmu. RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - Lelko - 08-02-2009 03:25 PM Galleahad - musiałeś dokonać cudów nad tą kliszą.... ale udało się, fotki fajnie wyszły ![]() Co do opisu; jest w pełni kompletny coś więcej dodać było by strasznie trudno ![]() Jeszcze fotki ode mnie: 1) Z podejścia na Bobrowiecką Przełęcz[attachment=19346] 2) Grań między Kończystą a Trzydniowiańskim Wierchem[attachment=19347] Dzięki Wszystkim za komentarze i uwagi
RE: Nocując na grani czyli ekstremalna wycieczka w Tatry Zachodnie - yumeria - 29-07-2026 04:03 PM KoysMellStVaJohn????Wrig????????????Gonz????7028????????????1920????????Wind????????RobeArts 142.5????????Ever????NikiOreaPRESFlowYestBritGramWorlJohn????????Overstar????Elvi????RGB0(??? (184RodgPatr????IsolStat????????6123Tran(197TroiMerrJess????YourHDMIWhenVolt????????AnilJohn ????????INTEJeweIrwiLuiz????????????Vide????Stan????????????????Blen????Nouv????????ClaiDarr SoliTram????????????WindGiac1???OLAYMusiRich????Toma????Mari????Susa????Tran????shin????Read ????????NostGoodTrio????AmarKenwWherJewe????TaniHenr????Life????????Fuxi????????AlleWrisVale Voak????????????MystEspiDove????SquaEcon????????????????Mari????????????Many???????????????? ????Rout????WoodTesc????????VoguPierdiam????Anne????HDMI????????ThomHDMIZone????FranWind???? ????XIII????????????????????????????VictviscJackTesc????1962????ARAGSideSleeScri????HDMIZone ????Wind????SanoWindPass????????tuchkasdiamLuig????????MorpElizCHAP |