14-05-2019, 08:07 PM
Dzień czwarty, piątek - wycof
Śniadanie dzień wcześniej zamawiamy na 7:00, ponieważ co gdyby. Jednak jest powzięta ostateczna decyzja. Większość chce uciec z NT. Nieodpowiednie przedpowiedzi pogodowe się zawsze sprawdzają. Trzeba wykorzystać, że momentalnie nie pada i dojść z powrotem do Czertowicy. Mamy na to 2,5 godziny.
[attachment=85205]
Grupowe foto ekipy i można wyruszyć. Dla mnie chwile smutne. Kończy się biba i to o dwa dni wcześniej. Kiedy będziemy znów dreptać razem? Czym prędzej trzeba przemyśleć o powrocie w NT. Tym razem pójdziemy w odwrotnym kierunku i najwięcej eksponowane miejsce - Hadielskie Siodło - zaliczyć od razu w pierwszą noc. No i nie będzie tyle drałowania na pierwszy dzień. Myśli myślami, ale trzeba teraz dotrzeć do Czertowicy. Pedro czuje pewien niedosyt z naszej wyprawy i potrzebuje czegoś więcej. W Kumsztowym Siodle postanawia zaliczyć chociaż kawałek nieznanego szlaku. Schodzi zielonym do wiochy Jaraba. Sprawnie mu to idzie, ponieważ my akurat zaliczamy Lajsztrocha a on już nas informuje, że jest na miejscu i czeka aż go zwiniemy. Jest po zasłudze wynagrodzony długim czekaniem na nas. My nie możemy sobie odpuścić odpoczynku na Czertowicy. Tam docieramy akurat. Krótki ulewny deszcz nam akurat spada za tyłkami, kiedy wchodzimy pod dach zajezdni. Przejazd na Donowaly to już łabędzi śpiew. Tam dajemy obiadek w nobleśnej karczmie, gdzie z całej obsady chyba tylko my mamy buty zamazane od niskotatrzańskiego błotka. Marne, ocknęliśmy się znów innym świecie. Dziękuję za uwagę i do następnej...
[attachment=85206]
Tym razem pozdrawiam ja od Siodła Kraliczka, żeby Tomtura nie było za dużo.
Zakończenie: Jak już pisałem, czuję wciąż niedosyt na NT i chcę jak najprędzej tam powrócić. Nie udały się plany, jednak pobyt na szlaku i w noclegowniach NT jest samo od siebie przeżyciem. Dziękuję wszystkim za współtowarzystwo i cierpliwość.
K O N I E C
Śniadanie dzień wcześniej zamawiamy na 7:00, ponieważ co gdyby. Jednak jest powzięta ostateczna decyzja. Większość chce uciec z NT. Nieodpowiednie przedpowiedzi pogodowe się zawsze sprawdzają. Trzeba wykorzystać, że momentalnie nie pada i dojść z powrotem do Czertowicy. Mamy na to 2,5 godziny.
[attachment=85205]
Grupowe foto ekipy i można wyruszyć. Dla mnie chwile smutne. Kończy się biba i to o dwa dni wcześniej. Kiedy będziemy znów dreptać razem? Czym prędzej trzeba przemyśleć o powrocie w NT. Tym razem pójdziemy w odwrotnym kierunku i najwięcej eksponowane miejsce - Hadielskie Siodło - zaliczyć od razu w pierwszą noc. No i nie będzie tyle drałowania na pierwszy dzień. Myśli myślami, ale trzeba teraz dotrzeć do Czertowicy. Pedro czuje pewien niedosyt z naszej wyprawy i potrzebuje czegoś więcej. W Kumsztowym Siodle postanawia zaliczyć chociaż kawałek nieznanego szlaku. Schodzi zielonym do wiochy Jaraba. Sprawnie mu to idzie, ponieważ my akurat zaliczamy Lajsztrocha a on już nas informuje, że jest na miejscu i czeka aż go zwiniemy. Jest po zasłudze wynagrodzony długim czekaniem na nas. My nie możemy sobie odpuścić odpoczynku na Czertowicy. Tam docieramy akurat. Krótki ulewny deszcz nam akurat spada za tyłkami, kiedy wchodzimy pod dach zajezdni. Przejazd na Donowaly to już łabędzi śpiew. Tam dajemy obiadek w nobleśnej karczmie, gdzie z całej obsady chyba tylko my mamy buty zamazane od niskotatrzańskiego błotka. Marne, ocknęliśmy się znów innym świecie. Dziękuję za uwagę i do następnej...
[attachment=85206]
Tym razem pozdrawiam ja od Siodła Kraliczka, żeby Tomtura nie było za dużo.
Zakończenie: Jak już pisałem, czuję wciąż niedosyt na NT i chcę jak najprędzej tam powrócić. Nie udały się plany, jednak pobyt na szlaku i w noclegowniach NT jest samo od siebie przeżyciem. Dziękuję wszystkim za współtowarzystwo i cierpliwość.
K O N I E C






Czyż nie fajny jest właśnie taki niedosyt ? Wracasz i już wiesz, ze kiedys tam wrócisz