01-04-2019, 09:14 PM
Trasa: Wałbrzych Biały Kamień --> Chełmiec --> Boguszów Gorce PKP
Być może wielu osobom taki wyjazd mógłby się wydawać pozbawionym sensu. Wypad stricte weekendowy, z czego właściwie połowę czasu zajęło dotarcie na miejsce i powrót. Ale według nas była to jedna z wielu naszych wspaniałych przygód, którą chciałbym własnie zrelacjonować

Sobota. Godzina 14:00. Pociąg IC Orzeszkowa relacji Białystok - Jelenia Góra właśnie dotarł do stacji Wałbrzych Miasto. Po 9 godzinach drogi ze stolicy Podlasia wreszcie mamy szansę rozprostować nogi. To dopiero druga nasza wizyta na Dolnym Śląsku, o ile liczyć można weekendowy epizod we Wrocławiu. Podekscytowani ruszamy w nieznane. Najpierw obiad i zameldowanie się na kwaterze, zakupy i w końcu można zaczynać eksplorację
Chcemy koniecznie zobaczyć perłę Dolnego Śląska, a więc jedną z rezydencji księżniczki Daisy von Pless - Zamek Książ. Niestety czasu na zwiedzanie wnętrz brakuje, ale nie można sobie odmówić spaceru po zamkowym parku i ujrzenia na żywo tej wspaniałej budowli.
[attachment=85019]
Wałbrzych. Miasto, niegdyś żyjące z kopalni, w którym tętniło życie. Obecnie sprawia wrażenie nieco podupadłego i opustoszałego. Ale czujemy jego niezwykły klimat. Włóczymy się po rynku i uliczkach w centrum, oglądając ładne kamieniczki. I w ten sposób niepostrzeżenie upływa nam czas.
[attachment=85020][attachment=85021]
Ciepły letni wieczór sprzyja takim właśnie przechadzkom uliczkami nieznanego miasta, jest idealny na pierwsze spotkanie z czymś nowym i dotychczas nieznanym.
Wczesna pobudka. Dziś już o 14:30 mamy pociąg powrotny, a więc należy się streszczać. Jedziemy autobusem komunikacji miejskiej do dzielnicy Biały Kamień, skąd zaczyna się ścieżka na Chełmiec. W tym miejscu należałoby zaznaczyć, że ten górujący nad miastem kopiec nie jest najwyższym szczytem Gór Wałbrzyskich. Pierwsze miejsce dzierży Borowa, jednak to Chełmiec został ujęty w KGP. Ale nic straconego, na Borową kiedyś na pewno również przyjdzie czas i doczeka się naszych odwiedzin
.
Trafiamy na tak zwaną "wylotówkę" na Chełmiec.
[attachment=85022]
Początkowo monotonnie asfaltem, później przez wilgotny i chłodny las. Aż się roi w okolicy od tras rowerowych. Powoli zaczyna się też podejście. Przed Przełęczą Rosochatka przez chwilę robi się stromiej, ale na bardzo krótkim odcinku. Tu mamy do wyboru dwie opcje. Krótko konkretnie żółtym szlakiem albo łagodnie i powoli zielono znakowaną ścieżką. Wybieramy drugą opcję. teraz maszerujemy długimi zakosami, umilając sobie spacer rozmową. Po półgodzinie niespodziewanie łączymy się z żółtym szlakiem i niemal od razu osiągamy szczyt.
[attachment=85023][attachment=85024]
Na samej górze ławeczki, prowizoryczna wieża widokowa i ogromny krzyż Milenijny, dzięki któremu Chełmiec jest doskonale widoczny i rozpoznawalny niemal z każdego miejsca w Wałbrzychu.
[attachment=85025]
Z wieży doskonale widać liczne hałdy dookoła miasta, swoiste pomniki górniczej przeszłości regionu.
Aura jest przepiękna, nic tylko podziwiać śliczne widoki, uzupełniając niezbędne kalorie. Mamy niewielki zapas czasowy, więc też pozwalamy sobie na dłuższe zabawienie na szczycie.
Schodzić będziemy inną ścieżką. Zamierzamy dotrzeć na stację PKP w miejscowości Boguszów-Gorce, która znajduje się dokładnie po drugiej stronie Chełmca. Od Rosochatki aż do celu będą nam towarzyszyły zielone znaki. Szlak w tym miejscu jest drogą krzyżową Trudu Górniczego. 14 stacji i każda upamiętnia górników, pracujących w różnych regionach Polski i Świata. Teraz krajobrazy stają się mocno sielankowe i przypominają nieco obrazki Windowsa.
[attachment=85026]
Po niecałej godzinie docieramy do pierwszych zabudowań. Architektura jest niesamowita. Te uliczki mają swój niepowtarzalny klimat zagadki i tajemnic.
[attachment=85027]
Obiecujemy sobie jak najszybciej ponownie odwiedzić ten region i poznać część jego historii.
Główną atrakcją miasteczka jest ratusz. Budowla leży na wysokości 592 metrów n.p.m. i jest najwyżej położonym w Polsce zabytkowym ratuszem miejskim!
[attachment=85028]
Na rynku odnajdujemy restauracje, serwującą pyszne obiady domowe. Na równi ze zwiedzaniem miast i napawaniem się przyrodą uwielbiamy również podróże kulinarne, między innymi kosztowanie dań regionalnych.
Wszystko co dobre dobiega końca w ekspresowym tempie. Czas powoli kierować się w stronę stacji. Czeka nas 9-godzinny powrót do domu. A jednak trochę się zagalopowałem i powrót okazał się 12- godzinny.
Otóż okazało się, że pociąg miał usterkę i nie wyjechał nawet z Jeleniej Góry. Musieliśmy niestety czekać na pociąg Regio, by jakoś dostać się do Wrocławia. Tutaj po 2 godzinnym oczekiwaniu udostępnili nam wreszcie pociąg zastępczy do Białegostoku. Do miejsca docelowego dotarliśmy więc grubo północy. Zmęczeni, ale pełni wrażeń mogliśmy w końcu odpocząć...
CDN
Być może wielu osobom taki wyjazd mógłby się wydawać pozbawionym sensu. Wypad stricte weekendowy, z czego właściwie połowę czasu zajęło dotarcie na miejsce i powrót. Ale według nas była to jedna z wielu naszych wspaniałych przygód, którą chciałbym własnie zrelacjonować

Sobota. Godzina 14:00. Pociąg IC Orzeszkowa relacji Białystok - Jelenia Góra właśnie dotarł do stacji Wałbrzych Miasto. Po 9 godzinach drogi ze stolicy Podlasia wreszcie mamy szansę rozprostować nogi. To dopiero druga nasza wizyta na Dolnym Śląsku, o ile liczyć można weekendowy epizod we Wrocławiu. Podekscytowani ruszamy w nieznane. Najpierw obiad i zameldowanie się na kwaterze, zakupy i w końcu można zaczynać eksplorację

Chcemy koniecznie zobaczyć perłę Dolnego Śląska, a więc jedną z rezydencji księżniczki Daisy von Pless - Zamek Książ. Niestety czasu na zwiedzanie wnętrz brakuje, ale nie można sobie odmówić spaceru po zamkowym parku i ujrzenia na żywo tej wspaniałej budowli.

[attachment=85019]
Wałbrzych. Miasto, niegdyś żyjące z kopalni, w którym tętniło życie. Obecnie sprawia wrażenie nieco podupadłego i opustoszałego. Ale czujemy jego niezwykły klimat. Włóczymy się po rynku i uliczkach w centrum, oglądając ładne kamieniczki. I w ten sposób niepostrzeżenie upływa nam czas.
[attachment=85020][attachment=85021]
Ciepły letni wieczór sprzyja takim właśnie przechadzkom uliczkami nieznanego miasta, jest idealny na pierwsze spotkanie z czymś nowym i dotychczas nieznanym.
Wczesna pobudka. Dziś już o 14:30 mamy pociąg powrotny, a więc należy się streszczać. Jedziemy autobusem komunikacji miejskiej do dzielnicy Biały Kamień, skąd zaczyna się ścieżka na Chełmiec. W tym miejscu należałoby zaznaczyć, że ten górujący nad miastem kopiec nie jest najwyższym szczytem Gór Wałbrzyskich. Pierwsze miejsce dzierży Borowa, jednak to Chełmiec został ujęty w KGP. Ale nic straconego, na Borową kiedyś na pewno również przyjdzie czas i doczeka się naszych odwiedzin
. Trafiamy na tak zwaną "wylotówkę" na Chełmiec.
[attachment=85022]
Początkowo monotonnie asfaltem, później przez wilgotny i chłodny las. Aż się roi w okolicy od tras rowerowych. Powoli zaczyna się też podejście. Przed Przełęczą Rosochatka przez chwilę robi się stromiej, ale na bardzo krótkim odcinku. Tu mamy do wyboru dwie opcje. Krótko konkretnie żółtym szlakiem albo łagodnie i powoli zielono znakowaną ścieżką. Wybieramy drugą opcję. teraz maszerujemy długimi zakosami, umilając sobie spacer rozmową. Po półgodzinie niespodziewanie łączymy się z żółtym szlakiem i niemal od razu osiągamy szczyt.
[attachment=85023][attachment=85024]
Na samej górze ławeczki, prowizoryczna wieża widokowa i ogromny krzyż Milenijny, dzięki któremu Chełmiec jest doskonale widoczny i rozpoznawalny niemal z każdego miejsca w Wałbrzychu.
[attachment=85025]
Z wieży doskonale widać liczne hałdy dookoła miasta, swoiste pomniki górniczej przeszłości regionu.
Aura jest przepiękna, nic tylko podziwiać śliczne widoki, uzupełniając niezbędne kalorie. Mamy niewielki zapas czasowy, więc też pozwalamy sobie na dłuższe zabawienie na szczycie.

Schodzić będziemy inną ścieżką. Zamierzamy dotrzeć na stację PKP w miejscowości Boguszów-Gorce, która znajduje się dokładnie po drugiej stronie Chełmca. Od Rosochatki aż do celu będą nam towarzyszyły zielone znaki. Szlak w tym miejscu jest drogą krzyżową Trudu Górniczego. 14 stacji i każda upamiętnia górników, pracujących w różnych regionach Polski i Świata. Teraz krajobrazy stają się mocno sielankowe i przypominają nieco obrazki Windowsa.
[attachment=85026]
Po niecałej godzinie docieramy do pierwszych zabudowań. Architektura jest niesamowita. Te uliczki mają swój niepowtarzalny klimat zagadki i tajemnic.
[attachment=85027]
Obiecujemy sobie jak najszybciej ponownie odwiedzić ten region i poznać część jego historii.

Główną atrakcją miasteczka jest ratusz. Budowla leży na wysokości 592 metrów n.p.m. i jest najwyżej położonym w Polsce zabytkowym ratuszem miejskim!
[attachment=85028]
Na rynku odnajdujemy restauracje, serwującą pyszne obiady domowe. Na równi ze zwiedzaniem miast i napawaniem się przyrodą uwielbiamy również podróże kulinarne, między innymi kosztowanie dań regionalnych.

Wszystko co dobre dobiega końca w ekspresowym tempie. Czas powoli kierować się w stronę stacji. Czeka nas 9-godzinny powrót do domu. A jednak trochę się zagalopowałem i powrót okazał się 12- godzinny.
Otóż okazało się, że pociąg miał usterkę i nie wyjechał nawet z Jeleniej Góry. Musieliśmy niestety czekać na pociąg Regio, by jakoś dostać się do Wrocławia. Tutaj po 2 godzinnym oczekiwaniu udostępnili nam wreszcie pociąg zastępczy do Białegostoku. Do miejsca docelowego dotarliśmy więc grubo północy. Zmęczeni, ale pełni wrażeń mogliśmy w końcu odpocząć...
CDN


