Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Rysy, do dwóch razy sztuka...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jestem tu od niedawna i pierwszą relacją jaka rzuciła mi się w oczy była zajefajna z wyprawy na Krywań, napisana przez Grabarza.
Ja akurat Tatry latem omijam duuuużym łukiem, zatem relacja będzie ze zmagań ze śniegiem a raczej chmuramiSmile
Tegoroczny wyjazd w lutym był jakiś pechowy nie dość że ciągle pogoda była pod Azorkiem a raczej chmurami i śniegiem, to w związku z tym było wysokie zagrożenie lawinowe. Aż zdarzył się w niedzielne popołudnie cud i obniżono stopień zagrożenia. Zatem szybka decyzja w poniedziałek, zamiast do domu wyruszamy na Rysy. Byłam dość sceptycznie nastawiona, ale nie tylko dla pięknych widoków i zdjęć chodzę po górachBig Grin Ważne jest towarzystwo, a towarzystwo było przezacne i w 100% babskie.
[attachment=84018]
No cóż wiadomo było że z widoków nici, zatem można drałować pod górę, chociaż torowanie w świeżym śniegu trudno nazwać szybkim podejściem.
[attachment=84019]
Miałyśmy pewne szczęście gdyż przed nami maszerowało dwóch chłopaków, którzy niestety jak nas zobaczyli,okazali się dżentelmenami i przepuścili a raczej wpuścili nas po tyłki w śniegBig Grin[attachment=84020]
Chwila satysfakcji[attachment=84021], parę metrów i szczyt osiągnięty, z którego totalnie nic nie było widać.
Pod koniec kwietnia Gośka rzuciła hasło: Tatry. No to jedziem. Powtórny spacer do Morskiego Oka[attachment=84022] i łażenie wokół niego i Czarnego Stawu, gdyż niestety lód w diabły się rozpuścił. Jako że śnieg jeszcze leżał podejście zimowe, Rysą. [attachment=84023][attachment=84024] Pogoda była niezła więc i ludzi sporo.
Końcówka podejścia Rysą [attachment=84029] Jeszcze parę metrów i można cieszyć się widokami oraz gorącą kawą[attachment=84025][attachment=84026][attachment=84027]
Zejście jak to zejście w rozdeptanym śniegu było ślamazarne, tym bardziej że widziałyśmy niekontrolowany zjazd jakiejś nieszczęsnej kobiety. A raczej szczęsnej, gdyż poza siniakami i nieźle obdartym nosem wyszła ona cało z tej przygody. Podczas której bezwładnie turlała się, jechała...i nie reagowała, mimo że miała raki na nogach, czekan... to nie miała pojęcia co z nim zrobićSad i latał on bezwładnie wokół niej utwierdzony na nadgarstku. Wyglądało to bardzo dramatycznie i groźnie. Zatem ostrożność niektórych świadków tego zdarzenia, również schodzących wcale nie dziwiła.[attachment=84028]
Trzeciego razu już w tym roku nie będzie, limit na Rysy wyczerpałamBig Grin
No to sobie "PoRysowałaś" Wink
Dwa razy w jednym sezonie ... Ja byłem tylko raz jak narazie i to latem. Są wycieczki które muszą nabrać mocy i z każdą relacją stają się coraz bardziej realne, tak więc przybliżyłaś nas o kolejny krok w stronę zimowych Rysów Smile
Skoro pisanie idzie Ci tak gładko, to pisz dalej na pewno masz tego więcej uhm
Zdjęć faktycznie trochę mam, a le czy pisanie idzie gładko hmmm Wiadomo kobiety są gadatliwe, ale gadanie a pisanie to są dwie zupełnie różne sprawyWink
Zatem niech moc będzie z Tobą i powodzenia w realizacji planów, na pewno Rysy zimą zdobędziesz, jeśłi będziesz zmotywowany odpowiednio i kondycja pozwoli, ja prawdę mówiąc robię sie leniwa i taka jednodniowa wyrypa z nudnym marszem do Morskiego Oka i powrotem na dokładkę, albo innymi dolinami coraz mniej już mnie pociąga.

grabarz napisał(a):
Są wycieczki które muszą nabrać mocy i z każdą relacją stają się coraz bardziej realne, tak więc przybliżyłaś nas o kolejny krok w stronę zimowych Rysów Smile


Chyba chciałeś napisać 'oddaliłaś nas' Toungue Szczególnie fragment o bezwładnie turlającej się, zjeżdżającej żlebem kobiecie, bardzo zachęcający. Gdyby kogoś interesowało jak taka sytuacja wygląda z perspektywy osoby, która w takim momencie podchodzi żlebem (w tym przypadku był to Janusz Gołąb):

W grudniu ubiegłego roku właśnie na Rysach o mały włos sam stałbym się wraz z przyjaciółmi ofiarą wypadku. Znajdowaliśmy się już w górnej części żlebu (rysa). Przed nami były dwie osoby, a poniżej pod żlebem kilka podchodzących w górę grup. Nagle zauważyłem powyżej jakiś ruch ? bez żadnego ostrzeżenia, bez żadnych krzyków czy hałasu. Spostrzegliśmy, iż leci wprost na nas plecak. W ułamku sekundy zorientowałem się, że nie jest to plecak, tylko człowiek! Działo się to wszystko dosłownie w kilku sekundach. Zimą w tym miejscu żleb jest wąski i nie ma gdzie uciekać. Znajdowaliśmy się dokładnie na linii upadku. Widząc kątem oka zbliżająca się z ogromną prędkością ciemną bryłę zdążyłem tylko krzyknąć: uciekać pod skałę! Odskoczyliśmy dosłownie w ostatniej sekundzie. Spadający człowiek uderzył w nogę Stefana, co pokazuje jak niewiele brakowało? Z przerażeniem i bezsilnością patrzyliśmy, jak ten człowiek walczy o to, aby się zatrzymać, po czym zniknął nam z oczu za przełamaniem terenu. Pobiegłem na grzędę skąd zobaczyłem, że są przy nim inni ludzie. Nawiązałem kontakt głosowy. Okazało się, że poniżej był kolega ratownik z TOPR.
... Tamtego dnia rozmawiałem z ludźmi, którzy byli bezpośrednimi świadkami tego wypadku. A więc turysta ten próbował zejść ze szczerbiny poniżej wierzchołka do żlebu. Teren lekko stromy, tamtego dnia było twardo i miejscowo z polewkami szklistego lodu. Dla kogoś kto potrafi się poruszać w takich warunkach, teren nie nastręczał żadnych problemów. Ten człowiek próbował zejść najpierw twarzą do ekspozycji jak sprawiało to kłopot, to próbował twarzą do stoku, a gdy i to nie wychodziło stanął bokiem próbując zmienić pozycję i spadł.
(https://8a.pl/8academy/rysy-to-nie-jest-...a-kazdego/)

Raczej zachęciła Smile
Wypadki w górach były i będą, nie można zakładać że akurat mnie przytrafi się wypadek, bo przy takim podejściu siedzieli byśmy w domu innocent
Niekoniecznie chciałbym być świadkiem wypadku, bo nie wiem jak by to na mnie wpłynęło ? Ale latem w górach byłem świadkiem dwóch zgonów Sad
Chęć na Rysy jest ogromna, ale najpierw trzeba pochodzić w łatwiejszym terenie, a narazie zimowych wyjść w Tatrach mamy kilka i to prostych ...
Reinhold czytałam ten artykuł, zawiera on smutne ale prawdziwe zdanie : "...Są to wypadki związane z uprawianiem turystyki pieszej czy narciarstwa, związane w większym stopniu z brakiem umiejętności w poruszaniu się w terenie niż niebezpieczeństwami obiektywnymi..." właśnie porażający brak umiejętności, dość często widzi się jak ludzie zimą nim wyruszą na szlak, maszerują do wypożyczalni łapią tam czekan i raki i wyruszają...na eksponowane szlakiSad
W rakach trzeba umieć się poruszać, czekan też na niewiele się przydaje gdy nie wiadomo co z nim zrobić. Tak jak Grabarz napisał góry to są góry, więc i wypadki się zdarzają, ale trzeba minimalizować ich ryzyko poprzez ciągłe ćwiczenie umiejętności poruszania się w trudnym terenie i zdroworozsądkowe podejście. To zmniejsza ryzyko wypadku,ale i tak go nie wyklucza...latem zginął w Tatrach Mariusz Norwecki- taternik, przewodnik tatrzański...ryzyko zawsze będzie istniało, ale czy uprawiając jakąkolwiek inną aktywność nie ryzykujemy?

Mazurka napisał(a):
Reinhold czytałam ten artykuł, zawiera on smutne ale prawdziwe zdanie : "...Są to wypadki związane z uprawianiem turystyki pieszej czy narciarstwa, związane w większym stopniu z brakiem umiejętności w poruszaniu się w terenie niż niebezpieczeństwami obiektywnymi..." właśnie porażający brak umiejętności, dość często widzi się jak ludzie zimą nim wyruszą na szlak, maszerują do wypożyczalni łapią tam czekan i raki i wyruszają...na eksponowane szlakiSad

I właśnie dlatego miejsc, w których z tego typu turystami można się zderzyć unikam jak ognia. Wiadomo, że w górach nie da się całkowicie wyeliminować ryzyka, natomiast na pewno obwiniałbym sam siebie w sytuacji kiedy po jakimś wypadku mógłbym powiedzieć 'no tak, to było do przewidzenia.' Niestety na Rysach zimą są spore szanse, że osoba, która zaczyna schodzić lub zjeżdżać żlebem, może nie wiedzieć jak w takim terenie się poruszać.

Mazurka napisał(a):
Ja akurat Tatry latem omijam duuuużym łukiem,




Dzień dobry. A czemu to tak ?

Łukasz napisał(a):

Mazurka napisał(a):
Ja akurat Tatry latem omijam duuuużym łukiem,




Dzień dobry. A czemu to tak ?


Za dużo ludzi i za ciepłoBig Grin, a tak naprawdę to lubię jesień i zimę w Tatrach, latem z reguły nie mam wolnego czasu, a jeśli mam to wolę w inne pasma górskie w tym czasie zaglądać.

Przekierowanie