
Średnio na polskich szlakach (tatrzańskich) wolę, jak mijani turyści do mnie nic nie mówią.
Choć faktycznie bywa z tym różnie, ale nie zraża mnie to do mówienia dzień dobry 
Wyraziłeś kiedyś, na tym Forum, radość z wypadków śmiertelnych w Tatrach. Teraz takie coś piszesz. Zastrzelisz jak ktoś się do Ciebie odezwie ?
P.s. Bardzo lubię zagadać z ludźmi na szlaku. Dwa, trzy zdania albo długa rozmowa. Sympatycznie czasami bywa.


Lubię też spotykać ludzi na swojej drodze i rozmawiać. Po drodze spotkałem wielu przyjaciół.
ale czasami chcesz być sam, z dala od wszystkich i po prostu spędzić czas w kasynie
Ja zauwazylem kiedy bylem w latach 30-40 to starsze panie 45-55 bardzo mnie pozdrawialy. A czasem zagadywaly dlaczego chodze samotnie.
Odpowiedzialem ze zona nie jest hiker wiec sugerowaly mnie znalez ktora uwielbia lazic po gorach. Czyli w tym wypadku dochodzilo do matrymonialnych pozdrowien.
Obecnie we swoim wieku te mlodsze pokolenia przechodza kolo mnie tylko usmiech pod nosem. ja nie zaczepiam bo znowu mlodsze myslaly by ze ja taki staruszek szukam mloda do gor. Najwyzej odpowiem i powiem kiedy spotkam na trasie kilka osob. Wtedy mlodszym podam mala porade. A przewaznie mlodsze nie chca podrywac starszych panow na szlaku. Musialbym w tym wieku byc transportowym kierowca abym mlodsza podwiozl gdzie sobie zyczy. 
Zauważyłem, że wiele zależy od miejsca. Na mniej uczęszczanych szlakach pozdrawianie jest czymś oczywistym i często przeradza się w krótką rozmowę. Na popularnych trasach, gdzie ludzi są dziesiątki albo setki, faktycznie mówienie ?dzień dobry? każdemu może być męczące i wtedy wiele osób sobie to odpuszcza. Wiek czy ?młodzież? nie zawsze mają tu znaczenie, bardziej styl chodzenia po górach i nastawienie.
Dla mnie ważne jest to, żeby nie narzucać się innym, ale też nie rezygnować z własnych nawyków. Jeśli ktoś odpowie ? super. Jeśli nie ? idę dalej bez urazy. Góry uczą dystansu, także do takich drobnych spraw. Najważniejsze, żeby na szlaku było życzliwie, a forma tej życzliwości może być różna.