26-02-2018, 09:45 PM
Niedzielą ostatnią wybraliśmy się z Hemli w najbliższe nam pagóry w okolicy Myślenic.
[attachment=80354][attachment=80355][attachment=80356]
Hemli nie usiedziała w domu na wylocie z choroby i postanowiła pozjeżdżać ze stoku na Chełmie. Niby mały, mało znany stok, a zdaniem Hemli całkiem fajny i niezbyt popularny, co na pewno sprzyja bywalcom. No i chyba trochę drogi.
[attachment=80357]
Wykorzystując parogodzinną sielankę lezę na przeciwny stok w krzaki posiedzieć przy ogniu.
[attachment=80358]
Dobry widok na narciarzy, jeszcze lepiej słychać ich każdy szus.
[attachment=80359][attachment=80360][attachment=80361]
Znalazłem kawałek dość równego terenu między drzewami, trochę przygotowań, najpierw ogień, później daszek i można zasiadać.
[attachment=80362]
Najpierw kawa. Na kocherku wolno mi się śnieg topił, za to błyskawicznie nad ogniem, tylko w dłoń paliło. Założyłem rękawiczkę.
[attachment=80363]
Kiepski to był jednak pomysł
A w przypadku odludnej sytuacji mógł też sprawić duży problem. Warto to przytopienie zapamiętać.
[attachment=80364]
Później kiełbaski, bez większych rarytasów.
[attachment=80365][attachment=80366][attachment=80367]
Najedzony, napojony, teraz przerwa na leżakowanie i grzanie stópek.
Po trzech godzinach z kawałkiem szusania przyszła na przeciwskot Hemli. Z nietęgą miną.
[attachment=80369][attachment=80368][attachment=80372]
Też skusiła się na kiełbaskę, a ja popróbowałem jeszcze rozpalenia szczapki suchego drewka krzesiwem, ale bez łatwych rozpałek. Trudna to sprawa, zabrałem patyki do domu, może uda się w dobrych warunkach.
[attachment=80370]
Długo nie siedzimy, bo jest ważna sprawa do załatwienia. Hemli na pamiątkę robimy zdjęcie z kciukożerczym stokiem i jedziemy...
... do szpitala.
[attachment=80371]
Nie bójcie nic, nie złamany, coś tam naderwane, sine, opuchnięte, ale nic bardzo poważnego. Do wesela się zagoi
[attachment=80354][attachment=80355][attachment=80356]
Hemli nie usiedziała w domu na wylocie z choroby i postanowiła pozjeżdżać ze stoku na Chełmie. Niby mały, mało znany stok, a zdaniem Hemli całkiem fajny i niezbyt popularny, co na pewno sprzyja bywalcom. No i chyba trochę drogi.
[attachment=80357]
Wykorzystując parogodzinną sielankę lezę na przeciwny stok w krzaki posiedzieć przy ogniu.
[attachment=80358]
Dobry widok na narciarzy, jeszcze lepiej słychać ich każdy szus.
[attachment=80359][attachment=80360][attachment=80361]
Znalazłem kawałek dość równego terenu między drzewami, trochę przygotowań, najpierw ogień, później daszek i można zasiadać.
[attachment=80362]
Najpierw kawa. Na kocherku wolno mi się śnieg topił, za to błyskawicznie nad ogniem, tylko w dłoń paliło. Założyłem rękawiczkę.
[attachment=80363]
Kiepski to był jednak pomysł
A w przypadku odludnej sytuacji mógł też sprawić duży problem. Warto to przytopienie zapamiętać.[attachment=80364]
Później kiełbaski, bez większych rarytasów.
[attachment=80365][attachment=80366][attachment=80367]
Najedzony, napojony, teraz przerwa na leżakowanie i grzanie stópek.
Po trzech godzinach z kawałkiem szusania przyszła na przeciwskot Hemli. Z nietęgą miną.
[attachment=80369][attachment=80368][attachment=80372]
Też skusiła się na kiełbaskę, a ja popróbowałem jeszcze rozpalenia szczapki suchego drewka krzesiwem, ale bez łatwych rozpałek. Trudna to sprawa, zabrałem patyki do domu, może uda się w dobrych warunkach.
[attachment=80370]
Długo nie siedzimy, bo jest ważna sprawa do załatwienia. Hemli na pamiątkę robimy zdjęcie z kciukożerczym stokiem i jedziemy...
... do szpitala.
[attachment=80371]
Nie bójcie nic, nie złamany, coś tam naderwane, sine, opuchnięte, ale nic bardzo poważnego. Do wesela się zagoi

Nogi wygrzewać mogłeś gdzie indziej.



