13-08-2017, 11:40 AM
Pierwotnie mieliśmy iść zupełnie inną trasą, ze Szczawnicy przez Przechybe do Krościenka, ale na szczęście pewien zaprzyjaźniony forumowicz (pozdrawiamy
) polecił nam Wysoką, która okazała się strzałem w dziesiątkę !
Bardzo przyjemna i różnorodna trasa z pięknymi widokami na Tatry i Trzy Korony
Trasa: Jaworki - Wąwóz Homole - Wysoka - Schronisko pod Durbaszką - Wysoki Wierch - Palenica - Szczawnica.
Czas trasy: 5 godz. Długość trasy: 15 km.
Poranne czekanie na busa w stronę Jaworek wydłużało się, na szczęście działa szara strefa transportu publicznego (każdy chce zarobić i każdy chce gdzieś dojechać) i właśnie takim sposobem znaleźliśmy się u wylotu Wąwozu Homole, gdzie zaczynał się szlak oznaczony kolorem zielonym
Kolejny dzień mimo wczesnej godziny zapowiadał się upalnie, na szczęście początek szlaku prowadzący przez Wąwóz Homole, który biegnie wzdłuż potoku mijając go zygzakiem to z lewej, to z prawej strony różnymi schodkami i mostkami dając sympatyczny chłodek
[attachment=78642] [attachment=78643] [attachment=78644]
Po wyjściu z wąwozu kierujemy się w prawo, po lewej stronie pod lasem mijamy bazę namiotową, która leży u stóp olbrzymiej polany, która charakteryzuje się dwoma ogromnymi drzewami, pod którymi turyści znajdują odrobinę cienia w upalne dni.
Koniec polany łączy się z lasem gdzie zaczyna się masakrycznie strome podejście, znikąd wyrasta nagle stroma skarpa po której idziemy prawie na czworaka

[attachment=78645] [attachment=78646] [attachment=78647] [attachment=78650]
Mijamy najtrudniejszy moment wycieczki, newralgiczny punkt na szczęście jest krótki i szybko zostaje za nami, za to przed nami już tylko same przyjemne momenty, na szczycie Wysokiej jesteśmy jakieś 15 min później i momentalnie zapominamy o trudach które nas tutaj doprowadziły.
Widoki prześlicznej urody cieszyły nasze oczy, oprócz naszej trójki na wierzchołku było tylko parę osób, jak i na całym szlaku spotkaliśmy zaledwie kilku ludzi
Nacieszyliśmy oczy pejzażem Tatr i Pienin, i ruszyliśmy dalej w stronę Durbaszki.
[attachment=78648] [attachment=78649]
Ciekawostką jest że do schronisko pod Durbaszką według map nie prowadzi żaden oficjalny szlak pieszy, przynajmniej nie jest zaznaczony, ani nie ma żadnego szlakowskazu informującego że można skręcić do schroniska, którego nie widać ze szlaku wiodącym wzdłuż przepięknych łąk
Schronisko ukryte wśród łąk, wyłania się po chwili prezentując dumnie swój ogrom, bo nie należy do "maluchów"
[attachment=78651] [attachment=78652] [attachment=78653] [attachment=78654] [attachment=78655]
Krótka przerwa na regenerację sił i ruszyliśmy w dalsza drogę w stronę Wysokiego Wierchu, na którym mało brakowało a poszli byśmy w złą stronę
po korekcie kursu, znowu byliśmy na dobrej drodze, tym razem w kierunku Szafranówki.
Gdzieś w okolicach właśnie tego kopca mieliśmy okazję spotkać Bacę zaganiającego owce na wypas
[attachment=78656]
Dalej ścieżka prowadzi przez ciemny i gęsty las, co chwila wychodząc na jakąś polankę by za chwilę znowu zniknąć w gęstym lesie. Dochodzimy do Palenicy na której mieliśmy przyjemność być dzień wcześniej przy okazji wycieczki na Sokolicę
To właśnie na Palenicy rosną grzyby giganty
Z Palenicy zaledwie pół godziny dzieli nas od powrotu do gęstej cywilizacji, jaką jest Szczawnica w szczycie sezonu. Czekanie na rozgrzanym do czerwoności betonowym przystanku może wyssać z człowieka resztkę sił
Zorganizowana akcja wspólnie i w porozumieniu z resztą czekających na przystanku ludzi doprowadziła do zrzuty na taryfę i w taki sposób zakończyliśmy przygodę z Pieninami
I taka to była wycieczka.
) polecił nam Wysoką, która okazała się strzałem w dziesiątkę !Bardzo przyjemna i różnorodna trasa z pięknymi widokami na Tatry i Trzy Korony

Trasa: Jaworki - Wąwóz Homole - Wysoka - Schronisko pod Durbaszką - Wysoki Wierch - Palenica - Szczawnica.
Czas trasy: 5 godz. Długość trasy: 15 km.
Poranne czekanie na busa w stronę Jaworek wydłużało się, na szczęście działa szara strefa transportu publicznego (każdy chce zarobić i każdy chce gdzieś dojechać) i właśnie takim sposobem znaleźliśmy się u wylotu Wąwozu Homole, gdzie zaczynał się szlak oznaczony kolorem zielonym

Kolejny dzień mimo wczesnej godziny zapowiadał się upalnie, na szczęście początek szlaku prowadzący przez Wąwóz Homole, który biegnie wzdłuż potoku mijając go zygzakiem to z lewej, to z prawej strony różnymi schodkami i mostkami dając sympatyczny chłodek

[attachment=78642] [attachment=78643] [attachment=78644]
Po wyjściu z wąwozu kierujemy się w prawo, po lewej stronie pod lasem mijamy bazę namiotową, która leży u stóp olbrzymiej polany, która charakteryzuje się dwoma ogromnymi drzewami, pod którymi turyści znajdują odrobinę cienia w upalne dni.
Koniec polany łączy się z lasem gdzie zaczyna się masakrycznie strome podejście, znikąd wyrasta nagle stroma skarpa po której idziemy prawie na czworaka


[attachment=78645] [attachment=78646] [attachment=78647] [attachment=78650]
Mijamy najtrudniejszy moment wycieczki, newralgiczny punkt na szczęście jest krótki i szybko zostaje za nami, za to przed nami już tylko same przyjemne momenty, na szczycie Wysokiej jesteśmy jakieś 15 min później i momentalnie zapominamy o trudach które nas tutaj doprowadziły.
Widoki prześlicznej urody cieszyły nasze oczy, oprócz naszej trójki na wierzchołku było tylko parę osób, jak i na całym szlaku spotkaliśmy zaledwie kilku ludzi

Nacieszyliśmy oczy pejzażem Tatr i Pienin, i ruszyliśmy dalej w stronę Durbaszki.
[attachment=78648] [attachment=78649]
Ciekawostką jest że do schronisko pod Durbaszką według map nie prowadzi żaden oficjalny szlak pieszy, przynajmniej nie jest zaznaczony, ani nie ma żadnego szlakowskazu informującego że można skręcić do schroniska, którego nie widać ze szlaku wiodącym wzdłuż przepięknych łąk

Schronisko ukryte wśród łąk, wyłania się po chwili prezentując dumnie swój ogrom, bo nie należy do "maluchów"

[attachment=78651] [attachment=78652] [attachment=78653] [attachment=78654] [attachment=78655]
Krótka przerwa na regenerację sił i ruszyliśmy w dalsza drogę w stronę Wysokiego Wierchu, na którym mało brakowało a poszli byśmy w złą stronę
po korekcie kursu, znowu byliśmy na dobrej drodze, tym razem w kierunku Szafranówki.Gdzieś w okolicach właśnie tego kopca mieliśmy okazję spotkać Bacę zaganiającego owce na wypas
[attachment=78656]Dalej ścieżka prowadzi przez ciemny i gęsty las, co chwila wychodząc na jakąś polankę by za chwilę znowu zniknąć w gęstym lesie. Dochodzimy do Palenicy na której mieliśmy przyjemność być dzień wcześniej przy okazji wycieczki na Sokolicę
To właśnie na Palenicy rosną grzyby giganty

Z Palenicy zaledwie pół godziny dzieli nas od powrotu do gęstej cywilizacji, jaką jest Szczawnica w szczycie sezonu. Czekanie na rozgrzanym do czerwoności betonowym przystanku może wyssać z człowieka resztkę sił

Zorganizowana akcja wspólnie i w porozumieniu z resztą czekających na przystanku ludzi doprowadziła do zrzuty na taryfę i w taki sposób zakończyliśmy przygodę z Pieninami

I taka to była wycieczka.



Wydech rozleciał się zaraz po wyjeździe, jakoś podwiesiłem rurę i przez 150 km jechaliśmy tak, że wszyscy patrzyli, co to z czołg jedzie