Dobrze, że szlak na przełęcz Cię nie wystraszył. W suchych warunkach jedynie miejscowe przepaści mogą sprawiać kłopoty. Szczyt nigdzie nie ucieknie, ale jeden jest fakt - nie trzeba iść na słowackie szlaki, żeby przyleciał po Ciebie słowacki helikopter. Zdarzały się przypadki dużych opłat za akcje ratunkowe ludzi wybierających się na szlaki graniowe lub na Rysy.
Skoro poradzilem sobie Świnicu, Kościelcu no i Kazalnicy, którą jestem zachwycony.
To mogę zaczać myśleć o Orlej ?
Kolega mi mówił że kiedyś na polski szczyt z powodu awarii czy też zajętego polskiego helikoptera, polski TOPR wezwał Słowaków i rachunek gotowy, moim zdaniem to nie fer, a z drugiej strony to już dawno powinno być ubezpieczenie wliczone w koszt wejście do parku.
P.S. W przyszłym roku mam 40 lat, 5 lat temu gdy byłem pierwszy raz w Tatrach, marzyłem aby sprawić sobie taki prezent właśnie z tej okazji i zdobyć najtrudniejszy szlak Tatr (polskich czy słowackich też, bo tego nikt nigdy nie mówi ? )