Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Giewont i Czerwone Wierchy.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Trasa: Dolina Strążyska - Przełęcz w Grzybowcu - Giewont - Kopa Kondracka - Małołączniak - Krzesanica - Ciemniak - Cudakowa Polana - Kiry.

Długość: 16.5 km

Czas : 9.5 godz.

8 czerwca 2017, późnym popołudniem wyjeżdżamy w stronę Tatr Zachodnich...
Po nocy spędzonej w naszym mobilnym łożu, meldujemy się na parkingu w Dolinie Strążyskiej gdzie akurat trwały prace z cyklu - budujemy polskie drogi ok
Nigdzie nie było żadnych zakazów wjazdu, czy informacji że droga będzie zamknięta lub nieprzejezdna...
6.00 rano wchodzimy na szlak, na wejściu miła niespodzianka, budka kasowa zamknięta na cztery spusty Smile
Po chłodnej nocy, poranek też nie jest zbyt ciepły i lekko zmarznięci próbowaliśmy się zagrzać przyspieszając nieco tempo, ale cieplej zrobiło się dopiero po wyjściu z lasu.
Po wyjściu z lasu nie tylko słonce nam się pokazało, ale i widok na nasze zamiary Wink
Kręta dróżka przyklejona do zboczy Giewontu doprowadziła nas wprost na Wyżnią Kondracką Przełęcz, tam uznaliśmy że Iza zostanie z plecakami na przełęczy, a ja i Lea na lekko wejdziemy na Giewont Smile
[attachment=78130][attachment=78131][attachment=78132][attachment=78133][attachment=78134][attachment=78135][attachment=78136][attachment=78137][attachment=78138]
Wizyta na Giewoncie była poświęcona nauce i obyciu się córki z łańcuchami, a mnie samemu sprawiło wiele frajdy i przypomniało pierwszą wizytę na szczycie, która była pierwszą wycieczką w Tatry Smile
Lea radziła sobie całkiem dobrze, ale jeszcze sporo czasu minie zanim będziemy spokojnie patrzeć na jej poczynania w takich chwilach...
Zadowoleni zeszliśmy z powrotem na przełęcz do naszej trzeciej połówki Wink
Ciekawa sytuacja miała miejsce na przełęczy, mianowicie był tam młody chłopaczek który sprzedawał napój turystyczny, skrzętnie pilnując żeby nikt nie zrobił mu zdjęcia Cool ciekawy pomysł na zarobek, pewnie długo to nie potrwa, ale pomysł na biznes jest ok
Po wypiciu świeżej pysznej kawy zrobionej pod Giewontem, ruszyliśmy w stronę Kopy Kondrackiej.
[attachment=78139][attachment=78140][attachment=78141][attachment=78142][attachment=78143][attachment=78144][attachment=78145]

Całe Czerwone Wierchy z daleka wyglądają jak łagodne pagórki porośnięte trawą, po których będziemy się przechadzać jak po parku...
Niestety tak nie jest, mozolne podejście na Kopę szybko pokazuje prawdziwe oblicze tych kopców innocent góra dół, góra dół aż łamie się oddech, a kolejne krople potu leją się po naszych czołach...
Równolegle z nami szli dwaj starsi panowie z którymi miałem okazję trochę pogaworzyć podczas drogi, myślałem że obydwaj są w świetnej formie i idą na pewniaka, niestety w miarę upływu czasu jeden z nich robił się coraz słabszy a na wysokości Chudej Przełączki wręcz zaczynał włóczyć nogami i nie wyglądało to zbyt kolorowo, a do końca trasy było jeszcze daleko, jego kolega jakby nigdy nic szedł dalej, co jakiś czas czekając na towarzysza podróży, jak się to skończyło nie wiadomo, oby dobrze uhm
Nasza podróż przebiegała zgodnie z przewidywaniami, choć ból w kolanach nie był planowany kwasny cała drogę powrotną towarzyszył nam Rycerz, którego nie znaliśmy jeszcze z tej strony, ale jak to jest z Giewontem z każdej strony jest tak samo cudny Wink
[attachment=78146][attachment=78147][attachment=78148][attachment=78149][attachment=78150][attachment=78151][attachment=78152][attachment=78153][attachment=78154]
Resztkami sił dowlekliśmy się do Kir, skąd busem ruszyliśmy w krótką przejażdżkę w stronę Strążyskiej.
Idąc w stronę parkingu zobaczyliśmy maszyny które "robiły" asfalt na tym odcinku drogi, odniosłem dziwne wrażenie że nie wyjedziemy dopóki nie skończą, eeee nie możliwe pomyślałem Wink
Dobrze że mieliśmy w planie przerwę przed wyjazdem, bo nieźle bym się wku... faktem że nigdzie nie pojedziemy Toungue
Fakt ten oznajmił nam parkingowy, któremu przerwaliśmy drzemkę spowodowaną brakiem ruchu Wink z pełnym spokojem poinformował nas, że tak za godzinę to najwcześniej uda się przejechać...
A jak już wspomniałem na początku, nie było żadnej informacji ani znaku...Huh

Tak więc kończąc relację miłym akcentem happy endu, w górach mogą spotkać nas różne przygody giggle

I taka to była wycieczka.
Smile Fajnie. Takie rodzinne eskapady w Tatrach przy dobrej pogodzie mają zawsze niezapomniany swój klimat , a córa już widać duża , i śmiga że hej. ok
Przejść przez Giewont i Czerwone Wierchy i z Ciemniaka zejść do Kir , to jest dość dużo dreptania - forma ok ok
Giewont to jest taki specyficzny kopczyk , {góra cudów} - tam wszystko się może zdarzyć , tak że koniki z napojami turystycznymi kwasny pod Giewontem , to nic nowego tak jak inni oferujący bilety na kolejkę na Kasprowy.
Najlepsze widoczki z Czerwonych Wierchów są z Małołączniaka , byłem w tą niedzielę niebieskim przez Kobylarzowy żleb od Przysłopu Mietusiego , a sobotę była Lodowa Przełęcz Smile
My w tą niedzielę robiliśmy (w trójkę) pętlę - Palenica, D5S, Krzyżne, Polana Rusinowa, Palenica. Widoki też przednie Smile

Ale Giewont bez tłumów, to jedyny w swoim rodzaju widok Smile
W ogóle tego dnia nie było tłumów na szlaku, więc szło się przyjemnie.
Tatry bez tłumów są świetne. Hmmm... Nie tylko Taerki tracą bardzo dużo w czasie kiedy sa zatłoczone.
No właśnie. Najgorzej się wkurzam jak jest sporo ludzi Big Grin Wtedy "nie czuć" tych gór.
No właśnie.. nie chodź w góry to będzie mniej ludzi ok

BTW.
Największy tłum jaki spotkałem na Giewoncie, to były koleżanki i koledzy z forum na zimowej bibie Wink

Pablo napisał(a):
Największy tłum jaki spotkałem na Giewoncie, to były koleżanki i koledzy z forum na zimowej bibie Wink


Dzień później były jeszcze koleżanki spoza forum.. ale jakoś się wszyscy (6 osób) na tym Giewoncie zmieściliśmy.. Big Grin

Niestety , zaczęły się wakacje i nasze Tatry zapewne stracą jak co roku na swoim uroku w tym okresie do jesieni z uwagi na tłumy. blink
Na parę miesięcy trzeba się przenieść na Słowację ok bo niedługo zrobi się w naszych Tatrach klimat jak w hipermarkecie na promocjach. kwasny
W ubiegłą sobotę skoro świt szliśmy od Javoriny , Doliną Jaworową do Terinki i przez całą dość długą trasę 6:7 godz , spotkaliśmy tylko dwóch Słowaków podchodzących na Przełęcz Lodową , na której do Stawu Lodowego zalegało dużo śniegu .Shy unsure
Szanowni Męczennicy Górscy - jak Wam się nie podoba, że inni chodzą po górach to sami nie chodźcie. Góry na tym nie stracą.
A Ty lubisz przeciskać się na szlaku jak w czasie wakacji w godzinach szczytu na Krupówkach?
Oczywiście, że tak.
Panie Łukasz - wielokrotny przeciwniku narzekania na tłumy.

Jak stoisz w długiej kolejce do kasy w sklepie to cieszysz się że w niej stoisz bo wszyscy mają prawo czy wolałbyś załatwić sprawę w 1 minutę? Wink

Giewont "na pusto" fajna rzecz. Miałem już też okazję ze 2-3 razy być tam niemal samemu.
Ostatnio nawet miałem okazję na Kasprowym być niemal samemu. I fajnie było że nie było tłumów Big Grin

@Kunlun & Grabarz

Córa już po raz kolejny pokazuje, że w górach czuje się dobrze.
No i Maniek - ten to ma dobrze. Kiedy bym nie popatrzył to sobie gdzieś wygodnie siedzi i patrzy na widoki.

Natomiast taki ślimak pod Giewontem to ma przerąbane. Pewnie wycieczkę na szczyt to musiał rozpocząć ktoś z 5-tego pokolenia wstecz Big Grin
Tak się głębiej zastanowić, to rzeczywiście Łukasz ma sporo racji. Letni wakacjowicze jadą tam na tydzień, zrobią 3 wycieczki na szlaki i zmykają na rok do domu. Całoroczny turysta łazi tam ciągle. Idąc myślą pierwszego zdania Jozina: każda Twoja wizyta w Tatrach sprawia, że tracą one na uroku.

Narzekanie na tłok na szlakach to normalne. Każdy turysta na szlaku, ja również, wspieram tłok. Tak jak każdy kierowca zwiększa korki w miastach, no i narzekają głównie Ci, co je tworzą. Tacy z nas egoiściWink
Nikt nie mówi, że ci ludzie są źli bo przyszli - a tyle, że WOLAŁBYM aby nie było ich aż tylu. No chyba jeszcze wolno powiedzieć co się woli Wink
Stron: 1 2
Przekierowanie