17-03-2017, 05:40 PM
Tak żeby nie zapomnieć jak się pisze, to mała relacja z naszej przeprawy Pilsko - Hala Boracza...
Trasa: Korbielów (PTTK) - Hala Miziowa - Pilsko -Trzy Kopce - Hala Lipowska - Hala Boracza - Żabnica Skałka - Żywiec - Korbielów (PTTK).
Czas przejścia: Dzień 1 - 7,30 godz. Dzień 2 - 6 godz.
Długość trasy: Dzień 1 - 15 km. Dzień 2 - 10 km.
Skład: Żona, Córka i Ja.
Dzień 1.
Był czwartek 19 luty kiedy wyruszyliśmy kolejny raz w stronę Beskidów, na nowe zimowe podboje... Dzień zapowiadał się dobrze, pogoda zamówiona, pozostało tylko żeby matka natura wywiązała się z przyjętego zamówienia
Na parkingu w Korbielowie meldujemy się jakoś po godzinie 8.00, jak zawsze z wielką przyjemnością wychodzimy z ciepłego autka na wiatr i mróz
Ruszamy żwawo w drogę żeby szybko się rozgrzać, bo poranny mróz dawał o sobie znać łapiąc za palce i nosy
Szlak żółty którym szliśmy, okazał się być przyjemny i bez większych problemów zmierzaliśmy w stronę Hali Miziowej, pierwszą przerwę robimy na Czarnym Groniu jakieś pół godziny drogi od schroniska. Z góry, trasą między drzewami zjeżdżają jeden za drugim narciarze, których z każdym kwadransem przybywa.
Spokojnym tempem wdrapujemy się pod schronisko w którym robimy kolejną przerwę na kofeinę i coś słodkiego
Nie siedzimy zbyt długo, bo za oknem pogoda jak złoto i aż wstyd siedzieć w schronie, kiedy słońce tak pięknie smaży!
Przed nami największy wysiłek dzisiejszego dnia, trzeba się wdrapać na szczyt Pilska i nie dać zabić, albo pokiereszować narciarzom którzy również wykorzystując piękną pogodę zjawili się tłumnie
Pogoda bardziej niż idealna, to i czas wyjścia się wydłużał, bo jak tu się nie zatrzymać choć na chwilę, choć na momencik żeby popatrzeć na tak zacne widoki jakie tego dnia Pilsko nam udostępniło. Ilość zdjęć też większa niż za zwyczaj, aparat w telefonie wrzawy, cyfrówka to samo
Na szczycie oprócz nas, tylko czwórka turystów z którymi tak się zagadaliśmy że przemarzliśmy na kość od wiatru.
Wyjścia w tygodniu są zdecydowanie lepsze, brak tłumów na szlakach, to coś czego chciała by pewnie większość z nas

Nacieszyliśmy się widokami i rozleniwiliśmy, a trzeba było ruszać dalej bo przed nami było jeszcze przynajmniej dwie godziny marszu...
Wracamy się kawałek pod szczyt, żeby skręcić w lewo na szlak niebieski, który później łączy się z czerwonym i rozłącza na Trzech Kopcach, gdzie niebieski odchodzi w stronę Krawców Wierchu... (Tą drogą ostatnio podążali Nasi Bibowicze)
Marsz z Pilska w stronę Rysianki i Lipowskiej to była czysta przyjemność przy takiej pogodzie jaką mieliśmy nogi same szły, humory nas nie opuszczały, a ilość zdjęć stale się powiększała
Byliśmy już prawie na finiszu dzisiejszego marszu, tak samo jak dzień który też szykował się do snu, zmieniając barwy na niebie...
Koniec tego dnia jest równie łaskawy, jak cała jego reszta i odsłania nam widoki na Tatry i Fatrę, jak tu nie kochać gór w takich momentach, mimo zmęczenia przystajemy na chwilę żeby napatrzeć jeszcze trochę oczy
I w taki oto sposób zakończyliśmy dzień pierwszy, docierając do schroniska na Hali Lipowskiej, gdzie oczywiście czekała na nas pyszna kwaśnica
CDN....
Dobranoc.
[attachment=77268][attachment=77269][attachment=77270][attachment=77271][attachment=77272][attachment=77273][attachment=77274][attachment=77275][attachment=77276][attachment=77277][attachment=77278][attachment=77279][attachment=77280][attachment=77281][attachment=77282][attachment=77283][attachment=77284][attachment=77285][attachment=77286][attachment=77287][attachment=77288]
Trasa: Korbielów (PTTK) - Hala Miziowa - Pilsko -Trzy Kopce - Hala Lipowska - Hala Boracza - Żabnica Skałka - Żywiec - Korbielów (PTTK).
Czas przejścia: Dzień 1 - 7,30 godz. Dzień 2 - 6 godz.
Długość trasy: Dzień 1 - 15 km. Dzień 2 - 10 km.
Skład: Żona, Córka i Ja.
Dzień 1.
Był czwartek 19 luty kiedy wyruszyliśmy kolejny raz w stronę Beskidów, na nowe zimowe podboje... Dzień zapowiadał się dobrze, pogoda zamówiona, pozostało tylko żeby matka natura wywiązała się z przyjętego zamówienia

Na parkingu w Korbielowie meldujemy się jakoś po godzinie 8.00, jak zawsze z wielką przyjemnością wychodzimy z ciepłego autka na wiatr i mróz
Ruszamy żwawo w drogę żeby szybko się rozgrzać, bo poranny mróz dawał o sobie znać łapiąc za palce i nosy

Szlak żółty którym szliśmy, okazał się być przyjemny i bez większych problemów zmierzaliśmy w stronę Hali Miziowej, pierwszą przerwę robimy na Czarnym Groniu jakieś pół godziny drogi od schroniska. Z góry, trasą między drzewami zjeżdżają jeden za drugim narciarze, których z każdym kwadransem przybywa.
Spokojnym tempem wdrapujemy się pod schronisko w którym robimy kolejną przerwę na kofeinę i coś słodkiego
Nie siedzimy zbyt długo, bo za oknem pogoda jak złoto i aż wstyd siedzieć w schronie, kiedy słońce tak pięknie smaży!Przed nami największy wysiłek dzisiejszego dnia, trzeba się wdrapać na szczyt Pilska i nie dać zabić, albo pokiereszować narciarzom którzy również wykorzystując piękną pogodę zjawili się tłumnie

Pogoda bardziej niż idealna, to i czas wyjścia się wydłużał, bo jak tu się nie zatrzymać choć na chwilę, choć na momencik żeby popatrzeć na tak zacne widoki jakie tego dnia Pilsko nam udostępniło. Ilość zdjęć też większa niż za zwyczaj, aparat w telefonie wrzawy, cyfrówka to samo
Na szczycie oprócz nas, tylko czwórka turystów z którymi tak się zagadaliśmy że przemarzliśmy na kość od wiatru.
Wyjścia w tygodniu są zdecydowanie lepsze, brak tłumów na szlakach, to coś czego chciała by pewnie większość z nas


Nacieszyliśmy się widokami i rozleniwiliśmy, a trzeba było ruszać dalej bo przed nami było jeszcze przynajmniej dwie godziny marszu...
Wracamy się kawałek pod szczyt, żeby skręcić w lewo na szlak niebieski, który później łączy się z czerwonym i rozłącza na Trzech Kopcach, gdzie niebieski odchodzi w stronę Krawców Wierchu... (Tą drogą ostatnio podążali Nasi Bibowicze)
Marsz z Pilska w stronę Rysianki i Lipowskiej to była czysta przyjemność przy takiej pogodzie jaką mieliśmy nogi same szły, humory nas nie opuszczały, a ilość zdjęć stale się powiększała

Byliśmy już prawie na finiszu dzisiejszego marszu, tak samo jak dzień który też szykował się do snu, zmieniając barwy na niebie...
Koniec tego dnia jest równie łaskawy, jak cała jego reszta i odsłania nam widoki na Tatry i Fatrę, jak tu nie kochać gór w takich momentach, mimo zmęczenia przystajemy na chwilę żeby napatrzeć jeszcze trochę oczy

I w taki oto sposób zakończyliśmy dzień pierwszy, docierając do schroniska na Hali Lipowskiej, gdzie oczywiście czekała na nas pyszna kwaśnica
CDN....
Dobranoc.
[attachment=77268][attachment=77269][attachment=77270][attachment=77271][attachment=77272][attachment=77273][attachment=77274][attachment=77275][attachment=77276][attachment=77277][attachment=77278][attachment=77279][attachment=77280][attachment=77281][attachment=77282][attachment=77283][attachment=77284][attachment=77285][attachment=77286][attachment=77287][attachment=77288]





