Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Beskid Żywiecki rozpoczyna drugą dekadę - marzec 2017
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
To sie nazywa relacja! Swietnie sie to czyta, na nowo przezywamy te nasze przygody i az sie lezka w oku kreci. Znowu ciagnie w gory Wink
Czekamy na ciag dalszy ok
Dzień trzeci, sobota - duża ekipa

Rano ekipa niecierpliwie czeka na otwarcie okienka w bufecie.
[attachment=77234]
Jakoś wszystkim wytrawiło. Ciekawe po czym. Dzisiaj nie trzeba się tak śpieszyć, jest tego mniej do chodzenia. Na odchodne zbiórka przed bacówką i wspólne foto. Tylko jakieś takie inne.
[attachment=77235]
Bibowicze przed mój aparat wystawili tyły. Nie chcieli się prezentować na całego i dlatego nieobecni mogą zgadywać kto jest kto. Zegar bibowy odbija 10:00. My w nogi. Bacówkę na Krawcowym pozostawiamy tak, jak ją zastaliśmy i wyruszamy na podbój innych zajezdni.
[attachment=77236]
Ekipa dzisiaj zrobiła się spora. Trudno będzie zamieścić wszystkich w kadrze i zarówno utrwalić jakąś myśl. Kiedy przeprawiliśmy się przez Halę Krawcula, gdzie poznaliśmy co to jest rozmiękły śnieg, wyszliśmy na prostą i tam już było dobrze.
[attachment=77237]
Taki długi wężyk drepczących bibowiczów już długo nie utrwaliłem. Pomyślałem, że jednak nie jest źle. Sporo ludzi się przewinęło na bibach przez te 10 lat. W tym miejscu muszę wspomnieć na dwie osoby, które były obecne na tej pierwszej bibie i na tej obecnej. Jest nim Pedro i Tomtur. Zasługują na uznanie. Wytrzymali już tak długo. Pedro, jako administrator, chociaż swój pobyt tutaj ma jako niby z tytułu swej funkcji, jednak trzeba przytoczyć fakt, że dzięki niemu GŚ wznikł i trzymie się dzięki jego ofiarności tyle lat. Bez niego nie będzie GŚ. Drugi osobnik - Tomtur - ten, którego znam najdłużej i najwięcej z nim przedreptałem Góro-Światowej przestrzeni. Był, jest niech zawsze będzie duszą towarzystwa. Tam gdzie on się znajdywał, tam zawsze było wesoło i nie było nudno. Szkoda tylko, że nie mogę wystawić oceny na innych pierwotnych bibowiczów. Jedni nie mogli przyjść z obiektywnych przyczyn, inni jak w powieści Przeminęło z wiatrem. Byli, wstąpili nam do życia i potem się ulotnili. Jednak trzeba ten wątek zakończyć optymistycznie. Na teraźniejszej bibie było sporo uczestników. Kto z nich będzie pod znakiem GŚ dreptać na podobnej bibie za kolejnych 10 lat? Zwłaszcza, że Tomtur nieustannie roznosi pozytywną energię na pojedynczych postojach w trasie.
[attachment=77238]
Pierwszym naszym celem jest dojście do Przełęczy Bory Orawskie. Nim tak się stanie, mamy możliwość ponownie patrzeć z wdziękiem na okoliczne widoki. Na pierwszym planie kusi swymi proporcjami same Pilsko. Wydaje się być blisko i zarówno nieosiągalnie.
[attachment=77239]
Ja utrwaliłem Michała, jak utrwalał tą ładną pokusę. Przyznam, że ciągło mnie tam, ale kiedy serce nie daje rady, wtedy mózg musi zainterweniować.
[attachment=77240]
Kiedy rozmyślałem, jak opisać to zdjęcie z Tratiną, popatrzyłem do mapy co to właściwie widać i byłem zaskoczony ile tych hal tam jest wyznaczonych. Jest ich aż sześć: Rysianka, Lipowska, Bieguńska, Gawłowska, Bacmańska i Retykalna.
[attachment=77241]
Kiedy Tratina pozowała przed 6 halami, w ten czas Snieshka wypatrywała siną dal. Więcej konkretów nie znam. Ponoć do arbuza i głowy kobiety nie widać. Na kolejnym postoju, kolejne zdjęcie.
[attachment=77242]
Chciałem trochę przybliżyć osobę, która była dotychczas jakby opomijana i przy tym dreptała z nami od samej Rycerki. Dorota, szła odważnie ze swoją skórą na targowisko i pierwszy puściła się z nami na wyprawę. Jest w niej górski potencjał i mam nadzieję, że raz zasili nasze szeregi i nie będzie brana tylko jako osoba towarzysząca Frodowi. Umilanie sobie trasy takimi momentkami dochodzimy do miejsca - Bory Orawskie - gdzie trzeba zadecydować, jakim szlakiem pójdziemy na Rysiankę. Szkoda, że tego momentu nie utrwaliłem. Doszło do groteskowej sytuacji. Z początku nie było wiadomo kto chce iść przez Trzy Kopce i kto na wskroś. Nawet to wyglądało tak, że Ci co chcieli iść przez 3Kopce, to poszli na wskroś i Ci co na wskroś (ja) przez 3Kopce. Ostatecznie przez 3Kopce poszła czwórka w obsadzie ja, PJack i Frodo z Dorotą.
[attachment=77243]
Dlatego też oni aż po dni ostateczne zostali w ten moment utrwaleni na 3Kopcach. Reszta grupy poszła na wskroś i miała ten przywilej, że po drodze zwinęli kolejnych bibowiczów Mieciura i Malwinę. Rozdwojenie uczestników zamieniło dojście na Rysiankę w zawody na dochodzenie. Kto będzie tam pierwszy? My czy oni.
[attachment=77244]
Kiedy robiłem to zdjęcie już na hali, zauwżyłem, że z boku podchodzą resztki grupy wskrosiowej. Był to jej tylny wój z zasobami. Oznaczało to, że główna grupa znów takiego fora nie miała. Dogoniłem też Malwinę.
[attachment=77245]
Dziewczyna należy też etosu naszych wypraw. Prawie w 2010 roku była z nami pierwszy raz na bibie w Żywieckim. Fajne wspomnienia. Przed schroniskiem dopadam jeszcze Jaro.
[attachment=77246]
Tylko nie wiem co miał taką kwaśną minę przy takiej pogodzie. Chyba trapiło go choróbstwo, które teraz trapi mnie, kiedy piszę te zdania. Reszta grupy już spokojnie odpoczywała na ławeczkach odświeżając się napojem turysty.
[attachment=77247]
Dziwne, że siedzieli na polu/dworze/placu, kiedy mieliśmy zamiar trochę skonsumować wyrobów oferowanych w schronisku. Później poznałem. Rysianka zawsze taka jest. Dom pełny i jeszcze więcej. Kolejka przy bufecie poruszała się ślimaczym tempem. Nie, nie będę czekał. Prędzej się chyba orzeźwię, jak dojdę na Lipowską.
[attachment=77248]
I tak też było. O 14:30 wskazówki zegara bibowego zatrzymują się, kiedy dochodzimy do Lipowskiej. 4,5 godz. i 12 km w nogach. Tyle zapisujemy na dzisiaj. Na LIpowskiej całkiem inny nastrój. Spokojnie i pusto. Od razu inaczej się konsumuje podane potrawy.
[attachment=77249]
Widać, że nam wygłodniało. Po takim obiedzie nastąpiła długa biesiada, na której wspominano różne przeżycia bibowe przez okres 10 lat. Niektórzy nawet sobie zarządzili popołudniową drzemkę. Wtedy też dochodzi ostatni bibowicz, który zamyka długą listę uczestników. Łukasz. Ostatnio nie ma dla nas zbytnio czasu, ale otrzymał pochwałę, że i w takim rozpołożeniu, myślał na nas i odwiedził nas.
[attachment=77250]
Jaro pokazuje, kto jest gierojem bibowym i zarówno życzy dobranoc.

cdn. ...Lipowska - Rajcza
Faktycznie spora grupa się was uzbierała, końcówka Biby była masowa Wink
Ech...
Było świetnie, prosimy o więcej Big Grin
Może by tak jakaś biba w maju? giggle
Dzień czwarty, niedziela - końcowa ekipa

Nim rozpoczęła się końcowa faza naszego bibowego dreptania, część ekipy zarządziła sobie pobudkę na wschód słońca od Schroniska na Rysiance. Ja w tej anabazie nie uczestniczyłem, ponieważ mi się nie chciało wstawać. Widziałem innych zdjęcia i mogę tylko powiedzieć, że wschód nie odwołano i był taki sam, jak zawsze. Słońce wyszło z poza horyzontu. Ostatni dzień. Kto go lubi? Chyba nikt. Z rana pierwsi od nas odchodzą Frodo i Dorota. Do Białystoku spory kawał drogi. Muszą wcześnie wyjść, ale i tak będą w domu w czasie, kiedy pozostali będą się kłaść już do snu. My możemy powiedzieć, że nam się nie śpieszy. Jednak z Lipowskiej do Rajczy to spory kawał drogi. Nie jest to normalne zejście do cywilizacji. Jest długie.
[attachment=77255]
Ostatnie wspólne zdjęcie. Głównie trzeba było uwiecznić kolegę Łukasza, żeby też miał udokumentowany swój udział w tej imprezie. Zegar bibowy nas ponagla, jest 9:30 i wychodzimy do końcowej fazy. Jeszcze na nas czekają widokowe hale. Takie pożegnanie z Żywieckim.
[attachment=77256]
Gdzieś czytałem w przewodniku, że odcinek od Rysianki po Retykalną oferuje najładniejsze widoki w całych Beskidach. Coś w tym jest. Dlatego też bibowicze jeszcze i teraz rozgrzewają swoje aparaty do czerwoności, pstrykając na lewo i prawo.
[attachment=77257]
Inni jeszcze ostatni raz śmieją się do rozpuku.
[attachment=77258]
A może Snieshka z Wojtkiem mają zaplanowaną wizytę u dentysty i już teraz ćwiczą otwieranie buzi przed zabiegiem? Schodzenie nie ma końca.
[attachment=77259]
Śnieg zamienia się w błoto i trzeba uważać jeszcze więcej. Jednak, jak kto woli, wycierać tyłkiem mokry śnieg lub mokre błotko. Po 3 godzinach kończy się teren i wychodzimy w Rajczy na asfalt, gdzieś w bocznej dolinie. Mówię to umyślnie, ponieważ do centrum nam przyszło dreptać jeszcze trzy kilometry. Po drodze słyszę marudzenie bibowiczów, że tą trasą by nie chcieli podchodzić na Lipowską. Zupełnie się z nimi zgadzam. O 13:00 godz. zegar bibowy zatrzymuje się. Po 3,5 godzinach i 13 km szlaban biby opuszcza się na dobre. Już nas nigdzie nie wpuszczą na trasę. Jeszcze trzeba zwieźć samochody pozostawione po całym BZ. Kierowcy muszą się starać a ostatni pasażerowie muszą czekać w poczekalni nim dojedzie właściwe autko.
[attachment=77260]
Klasyczna rozłąka i życzenie sobie oby do następnej. Ja i jeszcze z dalszymi czteroma bierzemy kurs na Żywiec. Mamy jeszcze jedno zadanie do spełnienia - jesteśmy zaproszeni do znanego w Żywcu klubu undergroundowego - Klubu Dżentylmena. Obowiązkowo trzeba mieć krawat. Na szczęście dostajemy erarne i możemy wstąpić.
[attachment=77261]
Tutaj przy nieżywieckim piwku podsumuwujemy wyniki bibowego spotkania. Możemy być spokojni. I to już tyle co miałem w tej sprawie do powiedzenia.
[attachment=77262]
Jeszcze Tomtur z T-Rexem za plecami zaprasza na kolejną wyprawę. Howgh!

[attachment=77263] - tak było na Rycerzowej w 2010.

Zakończenie: Za każdym razem zakończenie z mej strony jest takie same. Pełne zaspokojenie. Życzenia już przekazałem na początku relacji i dlatego można opuścić kurtynę i zgasić światła. Bisu nie będzie. Jednak tradycyjnie ...byle szybko do następnej.

K O N I E C Smile
Sie mi łezka we oczku zakręciła Sad
Wyjątkowe jubileuszowe spotkanie, niestety nie mogłem a chciałem z Wami być ale nic to, co się odwlecze... Pięknie się czytało, dziękuję Stasu za opis, z pod twojego pióra czyta się wyjątkowo fajnie, prawie jak bym tam z Wami był.
Dzięki Stasiu za relację i zdjęcia! Bardzo się cieszę, że i tym razem mogłam was wszystkich zobaczyć Smile

Stasiu, musisz mi wyjaśnić, co miałeś na myśli:

Stasiu napisał(a):
Kiedy Tratina pozowała przed 6 halami, w ten czas Snieshka wypatrywała siną dal. Więcej konkretów nie znam. Ponoć do arbuza i głowy kobiety nie widać.


Że my kobiety w głowie to tylko wodę i pestki mamy? Big Grin

Pierwsze 10 lat zamknięte ale kolejne otwarte Rolleyes

Myślę, że nie mogło być lepszej relacji z jubileuszu Smile
Dzięki bardzo Stasiu za pisane wspomnienia i zdjęcia ok

Dzięki też wszystkim obecnym za zjawienie się, wspólne wędrowanie, wspólne biesiadowanie i za rozpoczęcie kolejnego rozdziału w spotkaniach GŚ-owych. Tym którzy bardzo chcieli być a z różnych przyczyn nie mogli zapraszam w imieniu swoim lub innego organizatora na następne - pewnie jakaś propozycja niedługo się pojawi Cool

Z reguły były organizowane spotkania wiosenne - nie wiem czy w tym roku też takie będzie. Ja w tym terminie nie bardzo mogę podjąć się organizacji - bo akurat od około połowy kwietnia przez 1-2 miesiące będę musiał być dość dyspozycyjny w pracy i nie jestem w stanie podać terminu w którym na pewno mógłbym być. No ale jak nie wiosną to jesienią coś się na pewno zorganizuje. Chyba, że ktoś inny podejmie się organizacji spotkania wiosennego.

A tak czy inaczej kto wie - może w lecie się gdzieś z kimś w wyższych górkach spotkamy?
Relacja super fotki nie oddają wszystkiego ale to dobrze po prostu trzeba tam być.

Żadne fotki i nawet opowieści nie przekażą atmosfery jaka była. Szczególnie że byliśmy
pierwszy raz i zostaliśmy bardzo miło przywitani. Szczególnie przez Jarka. TO na pewno
będzie w mej i Piotrka pamięci i jak będzie okazja to się zrewanżuje.

Jak chodzi o kolejne wypady na 25-26.03 planuje wypad z Piotrkiem i synem na Boraczą.
Może będzie jeszcze kuzyn z dziewczyną.

Jak chodzi o wypad na wiosnę jak nie będzie chętnych mogę coś pomyśleć.
Muszę mieć wytyczne. Ja chciał bym w beskidach i mogę zaplanować trasę,
jedna bardziej pod nas z Piotrkiem bo wasze tempo zwłaszcza Tratiny jest masakra.

Jak są chętni sprawdzę grafik i na kwiecień możemy ruszać. Warunki wiadomo jakie
będą jednak to nas nie odstraszy.

Bardzo chętnie jeszcze spotkam się z wami mam nadzieję że wy również zemną no znami.

Pedro napisał(a):
A tak czy inaczej kto wie - może w lecie się gdzieś z kimś w wyższych górkach spotkamy?


Te nasze Tatry są takie małe, że jest duża szansa spotkania się na szlaku Cool innocent

A relacja Super! Po całości ok

grabarz napisał(a):
Te nasze Tatry są takie małe, że jest duża szansa spotkania się na szlaku Cool innocent

Szanse owszem są w Tatrach Cool myślałem tym razem jednak również o czymś wyższym niż nasze piękne Taterki Wink

Na Wielkiego Dzwonnika pojedźmy ekipą.. Dojazd znośny - rano wyjeżdżając na wieczór jesteś.. Schrony duże to miejsce będzie.. Jak kto będzie chciał to na szczyt pójdzie.. ale sam trek do EJH też jest piękny.. ok
Nasze horyzonty sięgają tylko Tatr Shy Wink

TomaszRT napisał(a):
Na Wielkiego Dzwonnika pojedźmy ekipą.. Dojazd znośny - rano wyjeżdżając na wieczór jesteś.. Schrony duże to miejsce będzie.. Jak kto będzie chciał to na szczyt pójdzie.. ale sam trek do EJH też jest piękny.. ok

Można pomyśleć innocent
To luźna myśl czy jakieś plany są?

Stron: 1 2 3
Przekierowanie