11-12-2016, 12:53 PM
W pierwszy zimowy wypad tej zimy postanowiłem zaangażować lepszą połowę, termin 3-5 grudnia dogodny ponieważ babcia zadeklarowała wsparcie i przejęcie opieki nad dziećmi na 4 dni, poza tym chcieliśmy w Morskim Oku pooglądać relacje w wypraw nie tylko trekkingowych, ale także biegów górskich, w ramach zorganizowanego spotkania.
I tym to sposobem w sobotę niezbyt wcześnie rano wyruszyliśmy busem do Palenicy a następnie pieszo znanym chyba wszystkim szlakiem niezwykle utwardzonym do Morskiego Oka. Jak to Łukasz ujął sobota była mroczna, nie było tragedii, trochę mgliście, trochę śnieg prószył ale generalnie szło nam się całkiem sprawnie.
Takie już mam w górach szczęście, że spotykamy misie, głuszce, a teraz podobno dosyć rzadko spotykana w Tatrach Orzechówka:
[attachment=76664]
jakoś bardzo mrocznie nie było, szczególnie późniejszą porą:
[attachment=76665] [attachment=76666] [attachment=76667]
W niedzielę w miarę szybko udało nam się pozbierać, żal było schodzić do Palenicy, warunki były wyśmienite:
[attachment=76668] [attachment=76669]
żona "zakochała się" w Mnichu - czyli sugestia aby gdzieś bliżej podejść następnym razem. Wracamy, Mnich "towarzyszy" nam przez spory kawałek powrotnej drogi:
[attachment=76670]
Jako, że nam się nie śpieszyło postanowiliśmy odwiedzić schronisko w Roztoce:
[attachment=76671]
Schronisko bardzo fajne, pierwsze wrażenie super, dla mnie pierwsze bo mnie tam wcześniej nie zawiało
Reszta niedzieli to piwko, grzaniec, śliwowica, grań Krupówek ...
W poniedziałek plan był na Kopę Kondracką lub Kasprowy Wierch od Hali Gąsienicowej, ponieważ w Kuźnicach nadal była wywieszona lawinowa trójka, a rano spotkaliśmy znajomych, którzy polegli w głębokim śniegu pod Szpiglasową Przełęczą, decyzja - idziemy na Kasprowy.
Wychodząc powyżej lasu odsłania się Giewont:
[attachment=76675]
dostrzegamy Babią Górę i Pilsko (tak?)
[attachment=76672] [attachment=76673]
krótki postój na Przełęczy pod Kopą i pędzimy dalej, niestety zaczyna dmuchać:
[attachment=76674]
Na Hali Gąsienicowej to już równo wieje, żona w okularach uśmiechnięta, moje zostały w samochodzie, więc czasami słabo jak lodem po gałkach wychłoszcze
Nic to, idziemy sobie dalej, jest i mój ulubiony kompan w tej części Tatr:
[attachment=76676]
jest i piątka z łapką od lawin:
[attachment=76677]
Dochodzimy do rozwidlenia pod Kasprowym
[attachment=76678] [attachment=76679]
i po rozmowie z nieźle przemieloną przez wiatr grupą schodzącą z Kasprowego odpuszczamy - jak nas nie chce to jego strata.
No to co, czasu sporo, herbata w termosie nadal gorąca to nas w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego poniosło:
[attachment=76680] [attachment=76681] [attachment=76682]
[attachment=76683]
Tym to sposobem zupełnie tego nie planując powtórzyliśmy w wariancie zimowym dokładnie taką samą trasę jak chyba w 2002 roku podczas pierwszego wspólnego wyjazdu w Tatry
I właśnie z nad Czarnego Stawu Gąsienicowego wszystkich forumowiczów serdecznie pozdrawiamy
[attachment=76684]
a na zakończenie jeszcze ta Babia w wieczornej szacie:
[attachment=76685]
Trzymajcie się ciepło
I tym to sposobem w sobotę niezbyt wcześnie rano wyruszyliśmy busem do Palenicy a następnie pieszo znanym chyba wszystkim szlakiem niezwykle utwardzonym do Morskiego Oka. Jak to Łukasz ujął sobota była mroczna, nie było tragedii, trochę mgliście, trochę śnieg prószył ale generalnie szło nam się całkiem sprawnie.
Takie już mam w górach szczęście, że spotykamy misie, głuszce, a teraz podobno dosyć rzadko spotykana w Tatrach Orzechówka:
[attachment=76664]
jakoś bardzo mrocznie nie było, szczególnie późniejszą porą:
[attachment=76665] [attachment=76666] [attachment=76667]
W niedzielę w miarę szybko udało nam się pozbierać, żal było schodzić do Palenicy, warunki były wyśmienite:
[attachment=76668] [attachment=76669]
żona "zakochała się" w Mnichu - czyli sugestia aby gdzieś bliżej podejść następnym razem. Wracamy, Mnich "towarzyszy" nam przez spory kawałek powrotnej drogi:
[attachment=76670]
Jako, że nam się nie śpieszyło postanowiliśmy odwiedzić schronisko w Roztoce:
[attachment=76671]
Schronisko bardzo fajne, pierwsze wrażenie super, dla mnie pierwsze bo mnie tam wcześniej nie zawiało

Reszta niedzieli to piwko, grzaniec, śliwowica, grań Krupówek ...

W poniedziałek plan był na Kopę Kondracką lub Kasprowy Wierch od Hali Gąsienicowej, ponieważ w Kuźnicach nadal była wywieszona lawinowa trójka, a rano spotkaliśmy znajomych, którzy polegli w głębokim śniegu pod Szpiglasową Przełęczą, decyzja - idziemy na Kasprowy.
Wychodząc powyżej lasu odsłania się Giewont:
[attachment=76675]
dostrzegamy Babią Górę i Pilsko (tak?)
[attachment=76672] [attachment=76673]
krótki postój na Przełęczy pod Kopą i pędzimy dalej, niestety zaczyna dmuchać:
[attachment=76674]
Na Hali Gąsienicowej to już równo wieje, żona w okularach uśmiechnięta, moje zostały w samochodzie, więc czasami słabo jak lodem po gałkach wychłoszcze

Nic to, idziemy sobie dalej, jest i mój ulubiony kompan w tej części Tatr:
[attachment=76676]
jest i piątka z łapką od lawin:
[attachment=76677]
Dochodzimy do rozwidlenia pod Kasprowym
[attachment=76678] [attachment=76679]
i po rozmowie z nieźle przemieloną przez wiatr grupą schodzącą z Kasprowego odpuszczamy - jak nas nie chce to jego strata.
No to co, czasu sporo, herbata w termosie nadal gorąca to nas w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego poniosło:
[attachment=76680] [attachment=76681] [attachment=76682]
[attachment=76683]
Tym to sposobem zupełnie tego nie planując powtórzyliśmy w wariancie zimowym dokładnie taką samą trasę jak chyba w 2002 roku podczas pierwszego wspólnego wyjazdu w Tatry

I właśnie z nad Czarnego Stawu Gąsienicowego wszystkich forumowiczów serdecznie pozdrawiamy

[attachment=76684]
a na zakończenie jeszcze ta Babia w wieczornej szacie:
[attachment=76685]
Trzymajcie się ciepło



