15-11-2016, 08:20 PM
Wybór tego pięknego dnia padł na ferratę Brigata Tridentina (trudność C). Opis ferraty
http://www.bergsteigen.com/sites/default...g_topo.pdf
Ruszamy wcześnie w stronę Selli. Celem naszym jest prawie Passo Gardena. Dojeżdżamy na najbliższy parking przed przełęczą. Stanisław miał być tą osobą, która nam tą piękną ferratę pokaże. Na miejscu okazało się, że Lidka w ubiegłym roku była tu z ekipą z forum w czasie, gdy my ze Stanisławem krążyliśmy po Sorapisie. Przez chwilę dylemat co dalej. Decyzja zapadła na tak. Tym samym miałem dwóch przewodników!
Jak już wspomniałem, pogoda była przednia, co automatycznie przy dużej popularności samej ferraty, przekładało się na spory tłok. Praktycznie cały szlak pokonywaliśmy w sznureczku
(np. za dzieckiem - Stanisław coś o tym wie). Nie przeszkadzało nam to zbytnio, dzięki temu mogliśmy podziwiać widoki. A było co. Sama ferrata do trudnych nie należy. Chyba najwięcej problemów sprawił pierwszy odcinek ferraty, który pokonywaliśmy w głębokim cieniu a po skale spływała woda. Było okropnie ślisko.
Potem spacer ścieżką. [attachment=76341]Potem piękny wodospad.[attachment=76342] Bez większego kłopotu pokonuje się kolejne fragmenty.[attachment=76343][attachment=76344] A pod koniec i ładny mostek się trafił. [attachment=76345]Po zakończeniu ferraty sjesta[attachment=76346] (w oddali widoczne schronisko).Tutaj widok na skałę, na której widoczne są ludziki i mostek.[attachment=76347] Potem spacerkiem do Rifugio F. Cavazza al Pisciadu (2587).[attachment=76348][attachment=76349] Pora schodzić.[attachment=76350] Zejście przez Valsetus. [attachment=76351]Sam początek fatalny.
Obsuwające się podłoże daje się mocno we znaki. Potem już normalna dreptówa w dół. [attachment=76352]Wycieczka ze wszech miar udana. Zwłaszcza dla mnie. 
cdn.
http://www.bergsteigen.com/sites/default...g_topo.pdf
Ruszamy wcześnie w stronę Selli. Celem naszym jest prawie Passo Gardena. Dojeżdżamy na najbliższy parking przed przełęczą. Stanisław miał być tą osobą, która nam tą piękną ferratę pokaże. Na miejscu okazało się, że Lidka w ubiegłym roku była tu z ekipą z forum w czasie, gdy my ze Stanisławem krążyliśmy po Sorapisie. Przez chwilę dylemat co dalej. Decyzja zapadła na tak. Tym samym miałem dwóch przewodników!
Jak już wspomniałem, pogoda była przednia, co automatycznie przy dużej popularności samej ferraty, przekładało się na spory tłok. Praktycznie cały szlak pokonywaliśmy w sznureczku
(np. za dzieckiem - Stanisław coś o tym wie). Nie przeszkadzało nam to zbytnio, dzięki temu mogliśmy podziwiać widoki. A było co. Sama ferrata do trudnych nie należy. Chyba najwięcej problemów sprawił pierwszy odcinek ferraty, który pokonywaliśmy w głębokim cieniu a po skale spływała woda. Było okropnie ślisko.
Potem spacer ścieżką. [attachment=76341]Potem piękny wodospad.[attachment=76342] Bez większego kłopotu pokonuje się kolejne fragmenty.[attachment=76343][attachment=76344] A pod koniec i ładny mostek się trafił. [attachment=76345]Po zakończeniu ferraty sjesta[attachment=76346] (w oddali widoczne schronisko).Tutaj widok na skałę, na której widoczne są ludziki i mostek.[attachment=76347] Potem spacerkiem do Rifugio F. Cavazza al Pisciadu (2587).[attachment=76348][attachment=76349] Pora schodzić.[attachment=76350] Zejście przez Valsetus. [attachment=76351]Sam początek fatalny.
Obsuwające się podłoże daje się mocno we znaki. Potem już normalna dreptówa w dół. [attachment=76352]Wycieczka ze wszech miar udana. Zwłaszcza dla mnie. 
cdn.

[

). Szlak prowadzi w górę potoku Riesachbach,[
Tu widok na nasze dzisiejsze dokonania z Hochsteinem w tle. [
Nas Stanisław zabrał do uroczej doliny Silberkarklamm (transportem lokalnym).[