Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Wybuchowe Trio
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Trasa: Brzeziny --> Hala Gąsienicowa --> Czarny Staw G. --> Skrajny Granat --> Pośredni Granat --> Zadni Granat --> Czarny Staw G. --> Murowaniec --> Boczań --> Kuźnice.

Całkiem długo przymierzaliśmy się do spróbowania naszych sił na Orlej Perci. Kusiło się przekonać, a cóż to takiego i czy naprawdę jest takie straszne. Na pierwszy sprawdzian wybraliśmy dosyć krótki i według wielu najłatwiejszy fragment, a więc przejście pomiędzy Granatami. Wybór kierunku był raczej dla nas sprawą oczywistą. Zawsze wolimy podchodzić szlakiem trudniejszym, a schodzić łatwiejszym giggle

Pewnego słonecznego sierpniowego poranka, wysiedliśmy z busa tuż przed parkingiem w Brzezinach by po chwili ruszyć przed siebie wygodnym traktem w kierunku Hali Gąsienicowej. Po dwóch godzinach przyjemnej wędrówki przez reglowy las stanęliśmy obok schroniska PTTK Murowaniec. Nie tracąc czasu obraliśmy niebieski szlak i całkiem szybko znaleźliśmy się nad Czarnym Stawem Gąsienicowym. Rolleyes

W tym miejscu wreszcie znaleźliśmy czas na krótki odpoczynek, chociaż trochę nam zajęło odszukanie jakiegokolwiek cienia. Słońce operowało kapitalnie, a wskazówki zegarków wskazywały samo południu, kiedy jak wiadomo znikają wszystkie cienie kwasny

Po posiadówce wśród kosówek, połączonej z gapieniem się na nasze dziesiejsze cele wyprawowe: Granaty, zaczęliśmy nieśpiesznie okrążać staw, aż natrafiliśmy na odbicie żółto-znakowanej ścieżki. Podejście na Skrajny Granat czas zacząć! Na początek dosyć strome i męczące stopnie, pokonywanie których w skwarze było niezbyt przyjemne. Jednak po jakimś czasie aura się zlitowała, na niebo wkroczyły białe lekkie obłoki. Prawdziwą ulgę przynosił też słaby, chłodzący wiaterek. Krajobraz powoli nabierał głebi ok
[attachment=77422]
Obok przeszła dwójka chłopaków, zatrzymując się niedaleko nas, by zapytać, czy na pewno tędy prowadzi szlak na Granaty. Odparliśmy twierdząco, po czym z półgodziny wędrowaliśmy razem, wymieniając się informacjami, kto skąd przyjechał, na jak długo i dokąd zamierza zawędrować. Okazało się że chłopaki przyjechali dziś rano ze znajomymi rano autem. Znajomi byli doświadczonymi górołazami i zaplanowali sobie całą Orlą, natomiast dom kolegom poradzili wejść na Granaty. Wyszło też na jaw, że nigdy wcześniej nie byli w Tatrach, a całe ich górskie doświadczenie było zdobyte pięć lat temu, kiedy razem z wycieczką weszli na Babią Górę. blink Delikatnie mówiąc zdziwił nas wybór szlaku na pierwszy pobyt w Tatrach, ale rzecz jasna przemilczeliśmy to. Oni przyśpieszyli i pomknęli w kierunku szczytu. My, rozkoszując się widokami i ciesząc się z bardzo ciekawego i urozmaiconego szlaku, wspinaliśmy się niespiesznie. Im wyżej, tym bardziej wskazane użycie rąk. Z samego szczytu niesamowita i muszę przyznać, nieco budząca grozę i respekt panorama. Ogromne wrażenie też robi ściana Pośredniego Granatu, którą już niedługo będziemy się wspinać na jego wierzchołek.
[attachment=77425]
Z drugiej strony piętrzą się Wierch pod Fajki i Żółta Turnia, widać nawet Czerwony Stawek w Dolinie Pańszczycy.
[attachment=77426]
Można również dojrzeć dalszy przebieg Orlej Perci oraz Orlą Basztę na pierwszym planie. Spotykamy naszych znajomych na szczycie. Są trochę podmęczeni i zaniepokojeni przestrzenią wokół nich i pytają wszystkich obecnych na szczycie, czy dalej jest trudno. Huh

Od strony Zadniego Granatu nadchodzi Pani i szuka towarzyszy, by iść na Krzyżne, gdyż to jej pierwszy wypad na Orlą Perć i nie chcę iść sama. Po chwili dołącza do trzyosobowego zespołu. My, natomiast ruszamy w przeciwnym kierunku, schodząc na Skrajną Sieczkową Przełączkę. Z tego miejsca możemy podziwiać początek, bodajże najbardziej osławionego żlebu w Tatrach -- Żlebu Drege'a. Rzecz jasna nawet sie do niego nie zbliżamy : ) . Szlak jest nadzwyczaj ciekawy i intrygujący. Zgodnie omijamy słynną szczelinę i zaczynamy podejście na Pośredni. Widać i czuć, że jesteśmy na Orlej Perci. Nie powiedziałbym że jest bardzo trudno. Po prostu należy się skupiać i uważać na każdy krok, wykonując pewne ruchy. Po wspinaczce pionowym kominkiem wychodzimy na trawiasty wierzchołek. Z tego miejsca widoki trochę inne. Kapitalnie prezentuje się Skrajny Granat,
[attachment=77421]
który całkiem niedawno opuściliśmy, widzimy też czekający na nas Zadni.
[attachment=77423]
Czas na posiłek i zdjęcia pamiątkowe. Turystów całkiem niewiele. W pewnym momencie zostajemy sami. CoolBig Grin

Nagle słyszymy głośne krzyki. Spoglądamy na ścianę Zadniego Granatu i okazuje się, że jeden z "naszych chłopaków" idąc na najwyższy z Granatów zgubił szlak i zabrnął w skalny teren powyżej ścieżki. A turyści krzyczeli i podpowiadali jemu jak się stamtąd wydostać. Wszystko się kończy szczęśliwie i po kilkudziesięciu minutach wszyscy stajemy na Zadnim. Bardzo ciekawie się szło Orlą. Nawet trochę szkoda, że zaraz już będziemy schodzić. Jednak godzina jest dosyć późna. Dochodzi 17, więc ostatnie spojrzenie na Piątkę i należy trąbić do powrotu. uhm
[attachment=77424]
Zaczynamy zejście: ja, Dora i dwójka chłopaków, którzy znowu do nas dołączyli. Wcześniej skutecznie wyperswadowałem im pewien "genialny" pomysł. Wpadli na to, że pójdą jeszcze na Kozi Wierch. Nie wiedzą który to, ale ponoć słyszeli, że łatwo tam z tego miejsca wejść. Pokazuję im więc Kozi i opowiadam ile czasu im zajmie wejście tam, a później zejście przez Piątkę do Zakopanego. Oczywiście jest Żleb Kulczyńskiego, ale jest to szlak skrajnie trudny dla tak mało doświadczonych turystów. Nie maja mapy, ani też nie posiadają żadnej wiedzy o przebiegu i trudności szlaków. Niepotrzebnie jednak używałem tylu argumentów, gdyż wystarczył i widok Koziego Wierchu od tej strony. Ich miny zrzedły i karnie rozpoczęli schodzenie do Koziej Dolinki. Toungue

Schodzenie trwa w nieskończoność. Dawno już byśmy byli w Murowańcu, ale nie chcemy zostawiać naszych znajomych samych. Jakoś podświadomie czujemy odpowiedzialność. Teraz dopiero widać jak bardzo ta wyczerpująca, bez żadnego przygotowania trasa dała im w kość. Każdy po kolei przeżywa kryzys, aż przychodzi czas i na skurcze. Dochodzi nawet do tego, że siadają obok Zmarzłego Stawu i mówią że nie dadzą rady i chcą tu przeczekać noc... Wybijamy im to z głowy i ponaglamy, by szli dalej, krok po kroku. Cóż, doczłapaliśmy jakoś do Murowańca przed 19. Tutaj ze spokojnym sumieniem możemy zostawić naszych znajomych i pędzić w dół do Kuźnic. innocent

A jednak nie było nam dane znaleźć się w Kuźnicach przed zmrokiem. Na Przełęczy między Kopami spotyka Panią, która zmierzała z Granatów na Krzyżne i szukała towarzystwa. Jest bardzo zmęczona i nie chcę schodzić sama w ciemnościach, więc prosi byśmy szli razem z nią we trójkę. A my jakoś nie potrafimy odmówić, chociaż wcale tego nie żałujemy. Schodzenie mija nam błyskawicznie, gdyż umilamy go rozmową na górskie tematy i nie tylko. W drodze na dół trzykrotnie mijamy nieszczęsnych chłopaków, ponaglając ich, by się pośpieszyli i nie odpoczywali tyle, bo już jest naprawdę ciemno, a bez latarek mogą sobie zrobić krzywdę w lesie. Na parkingu w Kuźnicach wszyscy się żegnamy. Chłopaki są totalnie wypruci z sił, ale za to cali i zdrowi.
Dla nas wycieczka zdecydowanie na plus, nowe szczyty, szlak, wrażenia i pokonane wewnętrzne demony. Nie taki chyba ten diabeł straszny ok
No, faktycznie biorę, że przeszliście najłatwiejszy kąsek. Opatrzność czuwała nad waszymi znajomymi. Boję sobie rozmyślać, gdyby doszło do załamania pogody. Dla Ciebie z Dorotą chyba dobrze, ale lepiej się wybierać na takie wycieczki z doświadczonymi turystami. Trzeba mieć na pamięci sto razy sobie wmawiać, jak mantrę - Orla to najtrudniejszy szlak w całych Karpatach i dla greenhornów to nie jest właściwa trasa bez doświadczonego przewodnika.
Frodo, dla Was tylko jedno przypomnienie. Nad Czarnym w południe nie myślimy o graniówach.
Wyszło też na jaw, że nigdy wcześniej nie byli w Tatrach, a całe ich górskie doświadczenie było zdobyte pięć lat temu, kiedy razem z wycieczką weszli na Babią Górę. blink


Straszne! A doświadczeni koledzy posłali ich na Granaty, musieli być "bardzo doświadczeni" i dobrze znali swoich towarzyszy kwasny

Dla Was brawo, że wszystko się udało Smile
Powoli i my szykujemy się w stronę Orlej, ale powoli Wink
A jeszcze lepiej jak jakiś przypadkowy pan radził tym chłopakom żeby nie iść na kozi tylko podejść kawałek i zejść żlebem kulczyńskiego, bo będzie szybciej niż z nami. Ledwo udało sie to wybić im z głowy, a potem żałowałam że jednak tam nie poszli, bo cały czas narzekali i chyba nawet mieli do nas pretensje, że droga za długa a góry za wysokie...blink
Szatanie Górski uchroń nas przed fachowcami górskimi.

P.s. Bardzo ładnie się zachowaliście.

Dora napisał(a):
A jeszcze lepiej jak jakiś przypadkowy pan radził tym chłopakom żeby nie iść na kozi tylko podejść kawałek i zejść żlebem kulczyńskiego, bo będzie szybciej niż z nami. Ledwo udało sie to wybić im z głowy, a potem żałowałam że jednak tam nie poszli, bo cały czas narzekali i chyba nawet mieli do nas pretensje, że droga za długa a góry za wysokie...blink


Witaj Dorcia milo Cie widziec w tych skromnych progach Swiata GS! Smile)) baw sie dobrze

Dzięki Big Grin trochę się ociągałam, ale wreszcie udało mi się dołączyć do forum. Bedę tu zaglądała od czasu do czasu Wink
No Dora, masz nagrodę za odwagę. Wiem, że lepiej jest nas najpierw poznać na żywo i potem dopiero zdecydować się zapisać do tej kampanii. Jednak z tym ociąganiem byłaś na bibie zaliczona "tylko" jako gość, zamiast jako pełnoprawny uczestnik. Big Grin
Przekierowanie