31-03-2015, 03:31 PM
gabi82 napisał(a):
Od jakiegoś czasu też zmierzam w tą stronę choć może inaczej...ogólnie wdepnęłam w literaturę górską...i mam duży apetyt na wiedzę w tym zakresie zarówno jeśli chodzi o topografię jak i życiorysy...parę lat temu tak jeszcze tego nie widziałam a teraz czuję, że wiedzę mieć należy i ciekawa to sprawa.
Co do jedzenia to raz na jakiś czas można zjeść coś kalorycznego. Ja nigdy nie obejdę się bez mięsa
ale ciekawi mnie jak tak można dawać radę potem jeszcze km przemierzać bo ja po takim jadle to bym na dobre zaległa 
Co do jedzenia to raz na jakiś czas można zjeść coś kalorycznego. Ja nigdy nie obejdę się bez mięsa
ale ciekawi mnie jak tak można dawać radę potem jeszcze km przemierzać bo ja po takim jadle to bym na dobre zaległa 
Gabi, ja temu mówię dojrzałość, inni starość. Dla mnie lekcje historii w szkole nie były lubiane a teraz to doganiam. Co do jedzenia, to sobie dalej już po turze i nie musiałem już gdzieś chodzić.
hemlighet napisał(a):
Miło się czytało
Też bardzo lubię takie zaglądanie w przeszłość górskich miejsc. No i ten bosy chodnik w śniegu... Chyba też kiedyś spróbuję 
Stasiu, czy ta klasyka z ostatniego zdjęcia się zowie vepřo-knedlo-zelo?
Też bardzo lubię takie zaglądanie w przeszłość górskich miejsc. No i ten bosy chodnik w śniegu... Chyba też kiedyś spróbuję 
Stasiu, czy ta klasyka z ostatniego zdjęcia się zowie vepřo-knedlo-zelo?

Tak Hemli, i to jedzonko ma swoje regionalne specyfika.