Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Z psem w górach
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.

conti napisał(a):
A ja myślę, że na każdy szlak powinno być można zabrać psiaka...


Jakby tak było to pewnie nie czekalibyśmy długo na zdjęcia psów na Świnicy itpSmile

Miałem parę spotkań z psami w górach i uważam że jest to kłopot i dla właściciela i dla otoczenia ,rozumiem miłość do zwierzęcia blinkuhm
No tak, nie pomyślałem o tym, że nie wszyscy nasi "miłośnicy" zwierząt posiadają wyobraźnię na tyle rozbudowaną, żeby jednak nie zabierać ze sobą zwierząt na niektóre szczyty. Jak wspomniał Szewczyczek na Świnicę, Rysy czy szlak Orlej. Echhhh... Znowu okazuje się, że i tak źle i tak nie jest dobrze. Pisząc we wcześniejszym poście o wszystkich szlakach, myślałem o tym, że ludzie są jednak rozsądni, ale macie rację, nie wszyscy podchodzą zdrowo do górskich szlaków. Jednak założycielka tego wątku pokazała nam, że można na niektóre szlaki iść z psiakiem, pod warunkiem odpowiedniego zachowywania się.
Spotkałem piesa pod szczytem ... Grossglocknera i na trudnym technicznie odcinku przed Triglavskim Domem. Bydlaczki były sprawniejsze od ludzi Smile
Ja na Kozim... z Piątki sobie na spacery przychodził Smile
Parę lat temu, pod koniec grudnia szedłem z Murowańca na Zawrat. Towarzyszył mi taki mały piesek. Po drodze dałem psinie jeść i napić się herbaty. Doszedł ze mną aż pod Zmarzły Staw. Potem wrócił. Widziałem, że były mu zimno w łapki. Może ktoś go zna lub widział. Taki mały "mieszaniec wielorasowy".

PS. Osobiście mam w domu suczkę syberian husky. Wabi się Bystra (od szczytu w Zachodnich). Jednak nie zabrałbym jej w Tatry, ze względu na program ochrony niedźwiedzi. Bystra ostatnio rzuciła się na konia z zamiarem zjedzenia goSmile
PS. To wyzwanie mieć haskiego...
Teoria teorią, a praktyka praktyką Wink







Sprocket, tylko nie wiem co na to mówią Ci od ochrony zwierząt. Jest chyba taki paragraf o znęcaniu się nad zwierzętami. Wink
Stasiu, chodzi Ci o to ostatnie zdjęcie?
A gdyby go podpisać tak:
"Biedny piesek adoptowany ze schroniska chciał dotknąć łapką nieba. Nowy właściciel pomógł mu zrealizować marzenie."
A to wtedy zostaniesz najlepszym przyjacielem psiaka Smile
Takie zdjęcia można by było podrzucić durniom, którzy rozdmuchali aferę z powodu psa na Rysach. Radość wypisana na pyskuSmile
Pisząc zupełnie poważnie. Mój pies lubi wycieczki. Obserwując jego zachowanie zaryzykuję stwierdzenie, że to największa radość jaka go w życiu spotyka. Oczywiście jak wycieczka długa to jest zmęczony, jak jest gorąco to jest zziajany... ale to tak jak z nami (ludźmi), my też się lubimy pomęczyć w górach.

Zdjęcia, jak zapewne rozpoznajecie, pochodzą z wycieczki na Sławkowski Szczyt. Nie ma tam żadnych trudności wspinaczkowych, łańcuchów, drabinek, ani miejsc "przepaścistych". Znając możliwości mojego psa nie było to dla niego żadnym wyzwaniem.
Rysy są dużo trudniejsze. Tamten pies jakoś wyszedł, bo wyjść jest łatwiej, ale spanikował na zejściu i nie był w stanie zejść. Trzeba mu było pomóc, może niekoniecznie robiąc taką medialną akcję ratunkową.

Zanim zabrałem mojego psa na Sławkowski Szczyt przygotowywałem go na to wydarzenie od małego.
Technika - wskakiwanie na pieńki/murki, włażenie na skałki, schodzenie osypującymi się ścianami kamieniołomów. Mamy za sobą wiele godzin takich ćwiczeń.
Wytrzymałość - tydzień po adopcji (wiek 3 miesiące) 6-godzinna wycieczka w temp. poniżej zera i tak stopniowo coraz więcej aż do 14-godzinnych wycieczek w upałach (Niżne Tatry), poza tym codzienne wspólne bieganie 5-10 km.
Zaufanie - przydaje się w trudnych miejscach, np. na drabinkach, albo gdzieś, gdzie trzeba psa podsadzić/podrzucić, albo ściągnąć z większej wysokości, np. ostatnie zdjęcie, spróbujcie tak podnieść psa, żeby się nie próbował wywinąć.
Socjalizacja i posłuszeństwo - czyli aby umiał się zachować wśród ludzi oraz wśród innych zwierząt.

Więc wracając do głównego tematu wątku - pies w góry jak najbardziej, ale dobrze do tego przygotowany i właściwie wychowany.

Parę zdjęć na koniec, dla ilustracji tego o czym pisałem:

zziębnięty Tobi podczas pierwszej długiej wycieczki


pierwszy pokonany pieniek


opona jeszcze za trudna, ale chęci są


pierwsze wspinanie (skała Kamień w Beskidzie Małym)


oswajanie w zysokością


schodzenie w trudnych stromych miejscach


czas na poważniejsze skałki Jurajskie


w zasadzie to już prawdziwa wspinaczka


i prawdziwe schodzenie


zaczyna się gwiazdorzenie


a to już cyrkowe umiejętności Wink
Zuch Tobi.
Zuch!!! Smile
Wygląda na zaprawionego we włażeniu na wszystko w pobliżu. Po drzewach też łazi?Smile
Stron: 1 2 3
Przekierowanie