najpierw szewczyczek.
chlopie - chyba nie myslisz, ze mi sie chce ogladac wszystkie te panoramki, calej to nawet jednej nie ogladalem, jedynie fragmenty dwoch, moze trzech (duze to i jak na moja cierpliwosc zbyt powoli sie odswieza).
ale wystarczylo, by sobie zdanie wyrobic.
co do narzeczonych - sami o sobie tak piszecie na stronie.
jak juz jestesmy przy (malo)merytorycznych ujadankach, punktowaniu i waszej stronie.
zajrzalem se glebiej na nia - ale bedzie wybiorczo, bo nie mam zamiaru gonic po calosci, szkoda czasu. zajrzalem w to, co mnie zaciekawilo na pierwszy rzut oka
o - fajnie brzmi- wycieczki z lina. zobaczmy wiec:
http://hemli-w-gorach.blogspot.com/2014/...aczka.html
uuu, grubo.
poswiecic cala strone na opis wyjscia na scianke.
wiesz - lepiej by brzmialo: "wyprawa na fortece".
(nota bene nie wiem, czy cie ktos uswiadomil - w krakowskim srodowisku wspinaczkowym krazy dosc chakakterystyczne rozszyfrowanie skrotu cwf: centrum wstydu forteca).
ale, ale.
zobaczmy co piszecie o mojej okolicy:
http://hemli-w-gorach.blogspot.com/2013/...akiem.html
beskid makowski lezy na zachod od raby (nazwisko jerzy kondracki ci cos mowi?). lysina, lubomir, chelm sa w wyspowym, przykro mi. lezysz i kwiczysz.
inne moje okolice.
bardzo mi sie podoba opis wycieczki na babia, zwlaszcza ten "trudny odcinek" na plaju:
http://hemli-w-gorach.blogspot.com/2015/...-dama.html
doprawdy, emocjonujace.
tutaj wielkie dzieki - dostarczyliscie mi zdrowej porcji rozrywki. jak pisalem wyzej: naprawde mnie to zaczyna bawic.
generalnie powiem ci tak: strone masz (macie) fajna, pare bledow jest, ale grzesiek folta czy cywka to ty nie jestes, wiec nie swiruj - troche pokory. wyrysowac sobie topo na stronie to jeszcze nie wszystko.
prosze pana.
ale na wiecej na razie szkoda mi czasu, moze wpadne pozniej - wiec tymczasem: sayonara, kolego.
przez "a", nie przez "e" - to tak a'propos zamarlej i osemki plus.
--
teraz conti.
oczywiscie.
teraz gram tak, jak chcial "przeciwnik". ja jestem "do rany przyloz" - ino sie potem rana jatrzy. lepiej nie tracac, bo sie idzie pobrudzic.
ale zauwaz - zaczalem od bledow
publikacji komercyjnych. podkreslam: komercyjnych. takich, za ktore ktos zaplaci, lykajac publikowane bledy.
ale masz racje - tez mysle, ze wystarczy, ilez mozna.