Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: 0 m n.p.m.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Idąc plażą, można dotrzeć nawet w Himalaje.. Czasami jedynie bardzo symboliczne, ale warte chwili zadumy i pewnego wysiłku.

Wyjątkowo, postanowiłam swój urlop spędzić nad morzem. Leżak, mimo pięknej pogody, nie wchodził w grę. Kąpiele owszem tak, bo morze jest wciąż bardzo ciepłe, a może to tylko moje złudne wrażenie. Zimą też jest dla mnie ciepłe ;-) Leżak zamieniłam zatem na plecak, japonki na buty trekkingowe, a reszta w zasadzie pozostała bez zmian. Celem było dotarcie na koniec świata, gdzie zlewają się wody Bałtyku i zatoki Puckiej, a miejscowość straszy piekłem ;-)
Z uwagi na radość, którą podzielali moi bliscy po zdanym przeze mnie egzaminie wyjście się opóźniło o kilka godzin. Naprawdę nie dałam rady wstać na wcześniejszy autobus Wink Wystartowałam ze Smołdzińskiego lasu obierając kurs na Łebę. Trasa liczyła około 30 km. A pogoda nie rozpieszczała. Przez niespełna 2 godziny padało, a schować się, podobnie jak w górach, nie było gdzie. W Łebie pierwsze spotkanie z zupą rybną. Wiem, że wiele osób wykrzywia się na samą myśl, ale polewka jest naprawdę świetna. Zwłaszcza po przemoknięciu.
[attachment=65475][attachment=65476]
Kolejny dzień to trasa na odcinku Łeba- Białagóra.. Nieco dłuższy, momentami przypominający jednak autostradę do nieba, uklepaną z nadmorskiego piasku. Im bliżej Białogóry tym piękniej. Zdjęcia z telefonu nie oddają nawet w połowie uroku polskich plaż. Słońce cudownie świeciło, sprawiając, że woda miejscami przybierała szmaragdowy kolor. No i na tej trasie spotkałam wielu wyzwolonych ludzi, których w górach nigdy nie będziemy mieli okazji spotkać. A przynajmniej nie w strojach Adama i Ewy Wink
[attachment=65477][attachment=65478][attachment=65485]
Białogóra- Jastrzębia Góra.. tyle gór, a mnie dopadł kryzys. Pewnie ten klasyczny- dnia trzeciego ;-) Trasa długa, piasek grząski, morze zbyt głośne, słońce zbyt żółte. Wszystko nie tak! Na szczęście zupa rybna wynagrodziła wiele! Tym razem zupa rybna po kaszubsku.. na ostro.. Wg przepisu Mirka chyba kucharz ją przygotowywał ;-) [attachment=65479][attachment=65483][attachment=65484][attachment=65486]
Kolejny dzień był mocno oczekiwany przeze mnie. Odwiedziłam Władysławowo, gdzie spędziłam kilka wakacji, podczas których ciężko pracowałam zajmując się dziećmi. Nadmorskie miejscowości zmieniają się bardzo tuż po zakończeniu sezonu, nie do poznania wręcz są dawniej dobrze znane alejki. Jedna zmieniła się nie do poznania. Aleja gwiazd sportu i odsłonięty w czerwcu pomnik poświęcony pamięci himalaistów. Nie będę go oceniała bo to bardzo względne. Na mnie jednak zrobił wrażenie. [attachment=65480][attachment=65481][attachment=65482]
Bardzo późno dotarłam do śpiącej Jastarni, aby kolejny dzień zacząć wczesną pobudką i wymarszem do samego Helu. Sam półwysep nie robi już na mnie wrażenia. Dawniej jednak niesamowitym wydawał mi się fakt, że jadąc rowerem po ścieżce z jednej strony widzę wzburzone wody Bałtyku, a z drugiej spokojną zatokę pucką. Dziś wiem, że są dużo piękniejsze miejsca nad naszym wybrzeżem. Gdzie idąc przez 3-4 godziny nie spotkamy nikogo.. a może jedynie fokę, która akurat postanowiła powygrzewać się na słońcu.
Cała trasa liczyła około 140 km, zrobiłam ją w 5 dni. Można oczywiście krócej, można też dłużej. Mam nadzieje, że uda mi się już niebawem zrobić jej drugą część z zachodu na wschód.

....nie samymi górami człowiek, ale po takiej piaszczystej wędrówce czuje, że góry kocha najmocniej Smile
Em, masz dobre wyczucie pisania poziomych relacji. Dasz sobie radę i w tych pionowych.Smile Ze swoimi zdjęciami możesz śmiało zaliczyć się między naszych dwornych fotografów. ok
No z taaaaakiej ryby to dużo zupy wam wyszło,gratuluję wytrwałości 5 dni nad morzem szacunok
Ryba trzeba było podzielić się z mewami Wink
To dopiero nietypowa relacja - morze jak może, ale żeby tyle kilometrów nad nim przedreptać... inaczej, i do tego jak fajnie Smile

No i zrobiłaś mi straszną ochotę na zupkę rybną. Taką na ostro innocent
Tytuł mnie zaintrygował, wchodzę, czytam i same pozytywne wrażenia ok Onegdaj widziałam jak mój szwagier opędzlował dwie wielkie michy węgierskiej zupy rybnej o nazwie Halaszle, był zachwyconySmile
Zrobilas mi wielki apetyt na rybe. Ale juz za pozno po powrocie z BC wrzuce na patelke lososia.,ok
Spory kawałek przeszłaś. A mówię to ze swojego doświadczenia (skromnego) z kilku dłuższych wyjazdów na "płaskie", gdzie po dzienny chodzeniu byłem totalnie zmasakrowany. W górach podobne dystanse nie robiły na mnie wrażenia a n.p. odcinek z Łap do Kurowa sponiewierał mnie doszczętnie. Big Grin
Przekierowanie