Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Tydzień w Sudetach
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Jak co roku urlop postanawiamy spędzić w Sudetach, ot tak dla odmiany. Przez ostatnie cztery lata były to Góry Stołowe i Broumovskie Skały (najpiękniejsze dla mnie góry) więc w tym roku przyszedł czas na zmianę. Padło na Góry Opawskie i Jeseniki, w których to byliśmy ostatnio w 2009 r. Skład skrystalizował się mocny, bo prócz mojej rodzinki dołączył kumpel Józef z synem i w takim 6-cio osobowym składzie ruszyliśmy do krainy złota i knedlików.
Cały tydzień upłynął owocnie i bardzo przyjemnie. Pogoda bez szału, mogła być lepsza ale też...i gorsza więc nie ma co narzekać. Plan turystyczno-imprezowy wykonany w 90% (mówiąc imprezowy mam tu na myśli organizowanie popołudni i wieczorów naszej dziatwie, czyli ogniska, gierki i inne wyczerpujące obowiązki rodziców).
Góry Opawskie i Zlatohorska Vrchovyna są mocno związane z wielowiekowa tradycją wydobycia złota, tematyka ciekawa i warta zaznajomienia jednak na ten temat zanudzał nie będę, kto ciekaw to sporo inf. znajdzie w necie.

Poniedziałek czyli dzień przyjazdu.
O pierwszym dniu napiszę na końcu ponieważ to co się wtedy odbywało ma charakter przewlekły, czyli jakieś popołudniowe spacerki po okolicy a że okolica Jarnołtówka ładna i ciekawa to uzbierał się osobny albumik zdjęć.

Wtorek.
Nie jest źle, pochmurno ale z przejaśnieniami więc na dwoje babka wróżyła, będzie lało albo nie.
Ruszamy na Biskupią Kopę. Jako że na Biskupią wychodziłem już dwa razy różnymi szlakami od polskiej strony, wykazałem się teraz skrajnym egoizmem :fajka planując wyjście od strony czeskiej. Przy okazji napatoczyła się ścieżka przyrodnicza w formie pętli (której na mojej już dość starej mapie nie było) więc tym bardziej było mi to na rękę, bo zupełna nowość. Inni uczestnicy nie protestowali zdani całkowicie na mój plan całego urlopu.

Szczyt Biskupiej zeszpecony przez Czechów budową chyba schroniska. Ta budowę pamiętam już z 2009 r. ale wtedy wydaje mi się było mniej wszystko rozgrzebane. Na szczęście widoki z wieży nie przesłonięte niczym, poza tym że widoczność nie była idealna. Dzieciaki mimo to zadowolone- wieża to atrakcja, do tego na trasie kilka ciekawostek typu grób/krzyż, źródło Św. Rocha, kilka tablic informacyjnych.









Co za badziew, fotoplastikon połknął monetę ale nie zadziałał.




















W drodze powrotnej nawiedzamy jeszcze ścieżkę dydaktyczną i skansen górnictwa złota Zlatrudne Mlyny.











Wieczorem wraz z Józefem w wiejskim sklepie postanawiamy zakupić jakieś piwo, najlepiej lokalne lub takie którego u nas nie ma, na spróbowanie. Na półce sklepowej lokalizujemy Śląskie Mocne za 2,10 - czemu nie?. Co prawda okazało się że robione jest w ...Warszawie a nie przez lokalny browar ale schłodzone weszło całkiem dobrze.


Środa.
Pogoda jak marzenie, słonecznie ale nie upalnie, po prostu ideał. Ruszamy więc do Ramzovej skąd w planie na Serak i Obri Skały. Niestety pogoda na miejscu zmienia się błyskawicznie :rol , zaczyna wiać, górki zatapiają się w chmurze, pomrukuje burza i robi się coraz paskudniej. Ponieważ góra ma te 1300 z hakiem i na górze może pizgać- a wracać trochę bez sensu- skracamy trasę i na górę jedziemy kolejką. A właściwie dwoma kolejkami z przesiadką (dobrze że człowiek zabrał więcej koron ze sobą bo inaczej klapa) z planem, że na górze zobaczy się co dalej.
W schronisku przeczekaliśmy deszcz a później, ponieważ trochę się ustabilizowało, jednak dalej w trase, w kierunku Obrich Skał.
Bardzo ładny i urozmaicony szlak, szczególnie ze względu na pojawiające się kompleksy skał oraz ładną i troche mroczną dolinę.
Na Obrich łapiemy się na drugi deszcz i burzę, na szczęście jest się gdzie schować, bo stoi wygodna wiata. W ogóle na czeskich szlakach tych wiat turystycznych jest bardzo dużo, takie mam wrażenie.
Burza oraz mroczne skały powodują, że dzieciaki odczuwają zew przygody i puszczają wodze fantazji na temat tego co czycha w okolicy i gdzie stacjonują piraci (chodzi o TYCH piratów ze ?Scooby Doo i Ahoj Piraci?- to tak dla niewtajemniczonych Wink )










































...i po burzy


...i znów leje





Wieczorem wraz z Józefem w wiejskim sklepie postanawiamy zakupić jakieś piwo, najlepiej lokalne lub takie którego u nas nie ma, na spróbowanie. Na półce sklepowej lokalizujemy Kozackie za 1,90- czemu nie?. Co prawda okazało się że robione jest przez browar gdzieś z środkowej Polski a nie lokalny ale schłodzone weszło całkiem dobrze.


Czwartek.
Caly dzień leje, wiec pozostaje coś stacjonarnego, n.p. Muzeum Górnictwa Złota w Zlatych Horach.



Stasiek, fan koszenia trawy, wszędzie widzi kosiary Big Grin

[list]
















CDN...
Piotrek, znam to ciężkie życie organizatora wycieczek i to na dodatek rodzinnych. Smile
Mnie się wydaje, że pogoda nie była aż taka zła. Na tego typu kopczyki przyzwoita. Tylko nie wiem dlaczego chodzicie po Morawie, ale kupujecie niby lokalne piwa w Polsce i na dodatek robione gdzieś w centralnej. giggle
W sumie też nie wiem uhm....Big Grin. Tak jakoś wyszło, że jak się wieczorem szło do sklepu to przy okazji jakieś piwo. Ale w Czechach Holbe piłem i jeszcze jakieś jedno a Radegasta do domu przywiozłem.

No ale czas dorzucić ciąg dalszy Smile

Piątek a wraz z nim kolejna wycieczka w Jeseniki. Tym razem z Rejvzu na Zlaty Chlum i z powrotem. Z mapy wnikało, że szlak jest łagodny i taki też był- biegł sobie spokojnie głównie lasami. Krótko mówiąc był trochę nudny i jedynym urozmaiceniem po drodze były Chlapecke skaly, dość duże i ładne ale poza tym szału na trasie nie ma. Oczywiście punktem docelowym i gwoździem programu była wieża na Zlatym Chlumie, sporo wyższa (takie przynajmniej wrażenie) od tej na Biskupiej Kopie i ładniejsza. Bólem niestety było to, iż pogoda znów była zbyt marna by w pełni cieszyć się widokami z wieży, coś było widać ale nie tak jakby człowiek chciał. Dzieciakom jednak bardzo się tu podobało, więc posiedzieliśmy trochę i na górze i pod wieżą, gdzie doszło do międzynarodowego, polsko-czeskiego kinder zapoznania.

























Bohaterowie akcji



...z czeską nowopoznaną znajomą :-)




pożeracz kabanosa


....a potem zaczynało lać


Sobota, dzień polsko-czeski.
Od rana słoneczko ładnie świeci i jest gorąco. W programie ?Skalny Jarnołtówek? czyli idziemy pochodzić po okolicznych szlakach i tutejszych atrakcjach, które ukryte w lasach zaskakują swoim skalnym charakterem. Najpierw Karolinki, ładne zgrupowania skałek na stromym stoku nad doliną Złotego Potoku z kilkoma dobrymi punktami widokowymi a następnie Piekiełko i Gwarkowa Perć. Jest tu chyba jedyna w Sudetach drabina na szlaku, ot taka ciekawostka. Ogólnie miejsca bardzo ładne i interesujące, zdecydowanie ciekawiej się chodzi niż dzień wcześniej z Rejvizu, bo szlak tu kręty, pokryty skałkami, urozmaicony.

napieramy


























A popołudniu wypad do Zlatych Hor szlakiem z Jarnołtówka, taka nie długa lecz przyjemna pętelka przez Rozmaitel, z ładnymi widokami na górująca nad okolica Biskupią Kopę. W Zlatych Horach trafiamy na imprezę-Dni Zlatych Hor, są więc stragany, sporo ludzi (ale bez tłoku) i scena gdzie ludowe kapele tną muzykę.
A jak są stragany to i pamiątki zza granicy trza kupić, bo dzieciaki nie odpuszczą. Kupujemy więc a sprzedawczyni widząc, że się córka nie może zdecydować dorada po Polsku co i jak. Po Polsku, bo jak się okazuje pani jest Polka a pamiątki spod Nysy. Tuż po zakupie zaprasza nas do siebie pan z sąsiedniego straganu. Na mazurskiego sękacza.























I tak minął bardzo udany tydzień urlopu. Tydzień intensywny, bo prócz wycieczek czas trzeba było poświęcić na inne inicjatywy, gównie młodszej części ekipy, takie jak mecze, gry wszelakie a nawet strzelanie z łuku.
Kto wie czy za rok znów tu nie przyjedziemy, sporo tras w okolicy Zlatych Hor i w Jesenikach jest jeszcze do przejścia .
Dał bym linki do albumów ze zdjęciami ale nie przyjmuje mi postów z adresem mojej strony kwasny. (błąd 403)
Zresztą chyba już kiedyś zwracałem uwagę na ten problem uhm
Piotrek, przypuszczam, że jak przyjechaliście do domu to padłeś trupem na kanapę. Smile Tyle tego wszystkiego narobiłeś, że by to powaliło i woła. ok
A powiem Ci, że jeszcze mi było mało, choć czułem tygodniowe zmęczenie Smile. Tak ze dwie wycieczki jeszcze bym miał ochotę zrobić- powtórzyć Pradziada i cos w okolicy Zlatych Hor.
Ale uda się, myślę że kolejny urlop za rok tez tam pojedziemy. Smile

Powiedz mi Stasiu, ile kosztują u Was w mieście mapy? Bo mnie trochę ceny zaskoczyły, w Rejvizie 150 koron Huh i więcej a to wychodzi ponad 20 zł. U mnie w Żywcu mapy n.p. Beskidów czy Tatr dobrych wydawnictw kupuje się średnio po 9-12 zł.
Trochę mniej,ale pod 100 koron to nie pójdzie.
Drogo. Na Słowacji jest tak samo, ich mapy są dużo droższe od polskich.
Bardzo ciekawe trasy, a i ludzi chyba niewiele. Do lokalnych zakupów faktycznie nie mieliście szczęściaWink, ale za to widoki przednie ok. no i ten młyn -rewelacja . ok
Ludzi rzeczywiście mało, jakby po sezonie Smile, trochę więcej pojawiało się na Seraku i Obrich ale ogólnie pusto, pojedyncze sztuki na szlakach.
Ciekawe skały - takie przewietrzone, na pewno fajnie się ich chwytaSmile
A piątkowy las, zroszony i z zamgleniem wygląda na iście grzybowy! Było coś?

Mocnego Śląskiego robionego w Warszawie bym się kupić nie odważył... Smile
Chodzili po lesie ludzie w pobliżu szlaku i co tam w siatkach mieli. Sam też kilka zdrowych widziałem Smile

szewczyczek napisał(a):
Mocnego Śląskiego robionego w Warszawie bym się kupić nie odważył... Smile


Big Grin, no to mi dałeś do myślenia co do zawartości. Ale w smaku nie było tragiczne, a mocno schłodzone po całym dniu nawet nieźle weszło.

Fajnie Piotrek, myślę że na wypady z dziećmi Sudety bardziej nadają się niż nasze Karpaty. Z Sudetów wspomnienia moje nie są zbyt bogate ale Twoje foty trochę potrafiły pobudzić moją pamięć, nawet pomimo dość leniwej niedzieli Smile

PiotrekDz napisał(a):
Dał bym linki do albumów ze zdjęciami ale nie przyjmuje mi postów z adresem mojej strony kwasny. (błąd 403)

Piotrek podaj mi na PW link jaki chciałeś dać na forum oraz ewentualnie to w jaki sposób chciałeś go na forum umieścić.

Ok, wyślę opis co i jak Smile może się uda coś zaradzić
Pięknie wszystko opisane i sfotografowane, fajnie że udał Ci się wypad Big Grin
Stron: 1 2
Przekierowanie