28-06-2014, 09:04 PM
W zeszłą niedzielę pogoda była taka, że szkoda gadać, zmieniało się wszystko w ciągu kilku minut- a to słońca, a to chmury deszczowe. Zbieraliśmy sie w drogę z kilka razy aż w końcu jak przyszło co do czego to było na tyle późno, że plan wycieczki dłuższej trza było zmodyfikować. Tym bardziej, że na niebie nadal nie pewnie. Padło więc na odwiedziny schroniska pod Solniskiem, czyli znane powszechnie Adamy, bo nie jest daleko, w razie zlewy można dość szybko wrócić a poza tym miejsce przyjemne. Jedyną niewiadomą było czy schronisko będzie jeszcze czynne (ostatnio na Zagroniu w południe już było pozamykane).
W fotograficznym skrócie było więc tak;
Zaczęło się przyjemnie :-)

Zaczynają się loty, czyli opóźniacze wycieczki. Fajnie, ładnie a czas leci
Potem część leśna. Pogoda znów siadła i zrobiło się smętnie, nie pierwszy dziś raz.
Na szczęście to chwilowe zamroczenie nieba :-)
Był i Radziu
Na Adamach ciąg dalszy nabijania w bańkę
.
W chatce pusto, jedynie trójka prowadzących która powoli zwija manatki przed wyjazdem. Ale miło się siedzi i prowadzi luźną gadkę o rzeczach wszelakich, n.p. o tym że w miniony długi weekend było na chacie zdecydowanie mniej ludzi niż się można było spodziewać, wręcz pusto.
Ale wróćmy do baniek.
Widoki znad chatki całkiem przyjemne
Spowiednik...
I tak posiedzielim, pojedlim, wypilim, pobańkowalim, pośmialim się ale w końcu trzeba było zwijać żagle i wracać do domu.
Na koniec jeszcze przyszła krótka ale konkretna zlewka
I koniec. Luźna wycieczka, ot tak żeby się przewietrzyć.
W fotograficznym skrócie było więc tak;
Zaczęło się przyjemnie :-)
Zaczynają się loty, czyli opóźniacze wycieczki. Fajnie, ładnie a czas leci
Potem część leśna. Pogoda znów siadła i zrobiło się smętnie, nie pierwszy dziś raz.
Na szczęście to chwilowe zamroczenie nieba :-)
Był i Radziu
Na Adamach ciąg dalszy nabijania w bańkę
. W chatce pusto, jedynie trójka prowadzących która powoli zwija manatki przed wyjazdem. Ale miło się siedzi i prowadzi luźną gadkę o rzeczach wszelakich, n.p. o tym że w miniony długi weekend było na chacie zdecydowanie mniej ludzi niż się można było spodziewać, wręcz pusto.
Ale wróćmy do baniek.
Widoki znad chatki całkiem przyjemne
Spowiednik...
I tak posiedzielim, pojedlim, wypilim, pobańkowalim, pośmialim się ale w końcu trzeba było zwijać żagle i wracać do domu.
Na koniec jeszcze przyszła krótka ale konkretna zlewka
I koniec. Luźna wycieczka, ot tak żeby się przewietrzyć.

).

