25-04-2014, 07:41 AM
Ave.
Tradycja to ... wiadomo co. Np wspólne wyjście Dwóch Zakompleksionych Dziadów ( w tym Obywatela BB ) i mnie w Święto Trzech Króli. Tradycja to też wyjście Dziada Aliego i mnie w Wielką Sobotę. Tak bylo i tego roku.
W planach mieliśmy Tatry. Ale schowały się podobno w chmurach. Więc leń nas dopadł i stwierdziliśmy, że zaciśniemy pętle. W końcu Żywiecczyzna ma odpowiednie tradycje Panów Małodobrych więc raz za czas wypada kogoś obwiesić. Tak więc pętla została zaciśnięta na szyi niejakiej Żabnicy.
Żabnica - Boracza - Lipowska - Rysianka - Żabnica.
Na Boraczej docieramy we mgle. To schronisko jest ... dziwne. No i kiedyś kobita za ladą doigra się za swoją "oszczędność". Siedzimy tam chwilę i kombinacją kilku szlaków ruszamy na Lipowską. Od Redykalnej pojawiły się raz za czas widoki. W tym na góry. Miło z ich strony bo mielismy już dość taplania się w błocie, mokrym śniegu bez widoków. A tak taplanie się w błocie i w mokrym śniegu z widokami jest milsze. Docieramy do Lipowskiej. Na slai pusto, obsługa jak zwykle elegancka. To chyba najmilsze schronisko w Żywieckim. Przekazuję Szefowej pozdrowienia od moich rodziców ( znają się prawie 50 lat ), zasiadamy do stołu, czekamy na rewelacyjne pierogi. Były rewelacyjne. I idziemy dalej - Rysianka. W błocie, śniegu, między drzewami. W schronisku luda sporo. Następnie czas na zielono udać się w dół. Choć przez chwilę mieliśmy wizję wejścia na Romankę. Ale deszcz sprowadził nas na ziemię tj do Żabnicy.
Ogólnie pisząc - fajnie spędzone 6 godzin.
[attachment=61563] [attachment=61564] [attachment=61565] [attachment=61566] [attachment=61567]
[attachment=61568] [attachment=61569] [attachment=61570] [attachment=61571] [attachment=61572]
Tradycja to ... wiadomo co. Np wspólne wyjście Dwóch Zakompleksionych Dziadów ( w tym Obywatela BB ) i mnie w Święto Trzech Króli. Tradycja to też wyjście Dziada Aliego i mnie w Wielką Sobotę. Tak bylo i tego roku.
W planach mieliśmy Tatry. Ale schowały się podobno w chmurach. Więc leń nas dopadł i stwierdziliśmy, że zaciśniemy pętle. W końcu Żywiecczyzna ma odpowiednie tradycje Panów Małodobrych więc raz za czas wypada kogoś obwiesić. Tak więc pętla została zaciśnięta na szyi niejakiej Żabnicy.
Żabnica - Boracza - Lipowska - Rysianka - Żabnica.
Na Boraczej docieramy we mgle. To schronisko jest ... dziwne. No i kiedyś kobita za ladą doigra się za swoją "oszczędność". Siedzimy tam chwilę i kombinacją kilku szlaków ruszamy na Lipowską. Od Redykalnej pojawiły się raz za czas widoki. W tym na góry. Miło z ich strony bo mielismy już dość taplania się w błocie, mokrym śniegu bez widoków. A tak taplanie się w błocie i w mokrym śniegu z widokami jest milsze. Docieramy do Lipowskiej. Na slai pusto, obsługa jak zwykle elegancka. To chyba najmilsze schronisko w Żywieckim. Przekazuję Szefowej pozdrowienia od moich rodziców ( znają się prawie 50 lat ), zasiadamy do stołu, czekamy na rewelacyjne pierogi. Były rewelacyjne. I idziemy dalej - Rysianka. W błocie, śniegu, między drzewami. W schronisku luda sporo. Następnie czas na zielono udać się w dół. Choć przez chwilę mieliśmy wizję wejścia na Romankę. Ale deszcz sprowadził nas na ziemię tj do Żabnicy.
Ogólnie pisząc - fajnie spędzone 6 godzin.
[attachment=61563] [attachment=61564] [attachment=61565] [attachment=61566] [attachment=61567]
[attachment=61568] [attachment=61569] [attachment=61570] [attachment=61571] [attachment=61572]

choć nigdy nie mogłem pojąć dlaczego tak je nazywają. W końcu u nas to są borówki a nie jagody. Jagody to w markecie w Krakowie, w plastikowym pudełku
a nie w górach.