25-04-2014, 07:07 AM
Ave Szubrawcy.
Tak wyszło, że dawno nie napisałem żadnego bełkotu turystycznego. Jeszcze pomyślicie, że przeszedłem na niezasłużoną emeryturę górską
. Jeszcze nie, jeszcze nogi mnie niosą w góry i jaskinie. W tym roku 17 razy. W miejsca mi już znane jak i całkowicie nowe, np Orawska Magura i Beskid Śląsko Morawski. Z racji zamieszkania najczęściej lądowałem w okolicach niejakiej Doliny Zimnika. Dla pijaków - z ichniejszej wody robią piwo w Browarze Żywiec. Dla turystów - idzie się tą doliną szlakiem na Malinowską Skałę. Dla Kolumbów - leżakuje tam od groma skał. Poukrywanych, wystawionych na widok, małych, dużych, itd. Z niejakim PiotremDz mamy bzika na ich punkcie. Do tej pory odwiedziliśmy około 20 skupisk takich skał. A dodam, że na mapach tej okolicy zaznaczonych jest maksymalnie z 6. Pozostałe są znane leśnikom i wariatom. Obywatel Piotr z racji wykształcenia pasuje do obu grup. Ja do jednej 
Przechodząc do sedna - w Lany Poniedziałek grupa męska w składzie Kris, Dariusz, Łukasz i Łukasz nogami własnymi ( i rękoma też ) przeszła trasę od Zimnika ( parking ) przez oficjalny szlak, pozaszlak, odnogi Doliny, zbocza Doliny, trzy skupiska skał, "Zamek" Habsburgów, zbocze Magurki Radziechowskiej, skały, ekumeniczny szlak przez zbocze Murońki, stokówką Ostrego i doszła ponownie do Zimnika. Około 16 kilometrów, z czego z 7 w terenie wrednym turystycznie. Ale wszyscy żyją. I jak wróciliśmy do Żywca to jeszcze nawiedziliśmy Kawiarnię Wiedeńską i zgodnie z tradycją oblaliśmy wodą kelnerki. Oddały.
Ten odcinek Doliny wcześniej ( w wersji zimowej ) przeszedł Piotrek ( a początkowy odcinek pozaszlakowy przeszliśmy razem w 2012 roku przy pierwszym wejściu na Zdziczałego Dobromiła ) i Jego namiarami kierowaliśmy się na żywo. Jak widać - żyjemy. W ramach ciekawostki - jak leżakowaliśmy na ambonie na Radziechowskiej to szlakiem przemaszerowała ekipa na koniach. Ponoć szli z ... Bieszczad. Powodzenia.
Dolina Zimnika ( i sąsiednia, Twardorzeczki ) jeszcze na wiele wypraw da nam pracę
Jak wrócimy to coś napiszemy.
Ave.
Tak wyszło, że dawno nie napisałem żadnego bełkotu turystycznego. Jeszcze pomyślicie, że przeszedłem na niezasłużoną emeryturę górską
. Jeszcze nie, jeszcze nogi mnie niosą w góry i jaskinie. W tym roku 17 razy. W miejsca mi już znane jak i całkowicie nowe, np Orawska Magura i Beskid Śląsko Morawski. Z racji zamieszkania najczęściej lądowałem w okolicach niejakiej Doliny Zimnika. Dla pijaków - z ichniejszej wody robią piwo w Browarze Żywiec. Dla turystów - idzie się tą doliną szlakiem na Malinowską Skałę. Dla Kolumbów - leżakuje tam od groma skał. Poukrywanych, wystawionych na widok, małych, dużych, itd. Z niejakim PiotremDz mamy bzika na ich punkcie. Do tej pory odwiedziliśmy około 20 skupisk takich skał. A dodam, że na mapach tej okolicy zaznaczonych jest maksymalnie z 6. Pozostałe są znane leśnikom i wariatom. Obywatel Piotr z racji wykształcenia pasuje do obu grup. Ja do jednej 
Przechodząc do sedna - w Lany Poniedziałek grupa męska w składzie Kris, Dariusz, Łukasz i Łukasz nogami własnymi ( i rękoma też ) przeszła trasę od Zimnika ( parking ) przez oficjalny szlak, pozaszlak, odnogi Doliny, zbocza Doliny, trzy skupiska skał, "Zamek" Habsburgów, zbocze Magurki Radziechowskiej, skały, ekumeniczny szlak przez zbocze Murońki, stokówką Ostrego i doszła ponownie do Zimnika. Około 16 kilometrów, z czego z 7 w terenie wrednym turystycznie. Ale wszyscy żyją. I jak wróciliśmy do Żywca to jeszcze nawiedziliśmy Kawiarnię Wiedeńską i zgodnie z tradycją oblaliśmy wodą kelnerki. Oddały.
Ten odcinek Doliny wcześniej ( w wersji zimowej ) przeszedł Piotrek ( a początkowy odcinek pozaszlakowy przeszliśmy razem w 2012 roku przy pierwszym wejściu na Zdziczałego Dobromiła ) i Jego namiarami kierowaliśmy się na żywo. Jak widać - żyjemy. W ramach ciekawostki - jak leżakowaliśmy na ambonie na Radziechowskiej to szlakiem przemaszerowała ekipa na koniach. Ponoć szli z ... Bieszczad. Powodzenia.
Dolina Zimnika ( i sąsiednia, Twardorzeczki ) jeszcze na wiele wypraw da nam pracę
Jak wrócimy to coś napiszemy. Ave.
