30-08-2013, 04:56 PM
Na Zadni Granat!
Chochołów
22.08.2013
05:15
Pobudka! Szybkie pakowanie, ekspresowe śniadanie i już zmierzamy na przystanek. Czekając na busa relacji Czarny Dunajec - Zakopane próbujemy wypatrzeć na horyzoncie chociażby jakieś zarysy gór. Szarość dookoła, niebo zachmurzone, góry zamglone itd... na szczęście chociaż nie pada. W Zakopanem drobne zakupy i wsiadamy do busa, zmierzającego do Kuźnic. Tam meldujemy się o 7 rano żwawo (popędzani dosyć rześkim powietrzem) rozpoczynamy podejście na Halę Gąsienicową (niebieskim szlakiem). Szybko zdobywamy wysokość i wydostajemy się na odsłonięty teren, gdzie zamiast spodziewanych widoków Podhala na dole, widzimy tylko siebie, reszta się chowa we mgle. Brniemy przez mgłe i wychodzimy na Przełęcz między Kopami, skąd widoki są tak samo zachwycające jak dotychczas, czyli żadne. W schronisku na Hali wypijamy herbatkę i drepczemy dalej. Nagle...znika mgła, znikają chmury...świeci słoneczko i.... wreszcie!!! Widzimy całe otoczenie Hali Gąsienicowej.
Koleżanka jest w tym miejscu pierwszy raz, więc jest pod wrażeniem, a i mnie z Pawłem też ten widok zawsze niezmiernie cieszy
[attachment=55751]
Nad Czarnym Stawem robimy krótki popas (a dokładnie to przebieramy się, gdyż słońce grzeje już naprawdę porządnie.
[attachment=55752]
W tej cudnej scenerii okrążamy Staw i zaczynamy się wdrapywać na próg Zmarzłego Stawu i....o zgrozo! Powraca ten potwór: MGŁA! o nieeee
Ostatni promyk słońca nad Zmarzłym Stawem (więcej tego dnia słońca nie zobaczyliśmy) i nadeszła szarość.
[attachment=55753] [attachment=55754]
No cóż idziemy dalej i robimy fotki wszystkiego, co jest chociaż trochę ciekawe. Dalej i wyżej... Mijamy kolejne skrzyżowania szlaków i pochodzimy, podchodzimy, podchodzimy, zakosy, skałki, kamienie. Widzę czerwony kolor szlaku! - słyszę z góry krzyk Pawła.
[attachment=55755]
Jeszcze kilka minut i chyba meldujemy się na szczycie Zadniego Granatu (a właściwie to na stercie kamieni, która wydaje się być trochę wyżej od innych).
[attachment=55756]
Nadchodzi Pani od strony Krzyżnego i pyta czy na pewno znalazła się na Zadni Granacie. Potwierdzamy ten fakt, po czym wyjmujemy kanapki i urządzamy ucztę na ponad 2 tysiącach metrów. Wtedy wszystko smakuje inaczej, zdecydowanie lepiej. Podziwiamy widoki na stronę Doliny 5 Stawów (są takie same jak przez całą drogę w każdym kierunku hehe).
[attachment=55757]
A szczyt w tym czasie przeżywa prawdziwe oblężenie, od strony Koziego Wierchu dociera 3 chłopaków i starszy Pan. Ucinamy sobie krótką pogawędkę, oczywiście na górskie tematy. Nie ma raczej sensu opisywać schodzenia. Nad Czarnym Stawem się trochę przejaśnia, więc chcemy z Pawłem wejść jeszcze na Karb. Monika nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy i mówi, że poczeka na nas w Murowańcu. Na Karb wchodzimy w istnie morderczym tempie. Po 20 minutach jesteśmy na przełęczy.
[attachment=55758] [attachment=55759]
Eh... gdyby nie ta mgła, jakie by stąd były widoki! - Wzdychają wszyscy tu obecni. Kilka zdjęć i schodzimy do Zielonego Stawu. Około godziny 18 jesteśmy już w Kuźnicach i wracamy do domu.
PS: przejaśniło się na dobre dopiero jak byliśmy na Polanie Jaworzynka, ale góry i tak już do końca dnia się nie odsłoniły.
Chochołów
22.08.2013
05:15
Pobudka! Szybkie pakowanie, ekspresowe śniadanie i już zmierzamy na przystanek. Czekając na busa relacji Czarny Dunajec - Zakopane próbujemy wypatrzeć na horyzoncie chociażby jakieś zarysy gór. Szarość dookoła, niebo zachmurzone, góry zamglone itd... na szczęście chociaż nie pada. W Zakopanem drobne zakupy i wsiadamy do busa, zmierzającego do Kuźnic. Tam meldujemy się o 7 rano żwawo (popędzani dosyć rześkim powietrzem) rozpoczynamy podejście na Halę Gąsienicową (niebieskim szlakiem). Szybko zdobywamy wysokość i wydostajemy się na odsłonięty teren, gdzie zamiast spodziewanych widoków Podhala na dole, widzimy tylko siebie, reszta się chowa we mgle. Brniemy przez mgłe i wychodzimy na Przełęcz między Kopami, skąd widoki są tak samo zachwycające jak dotychczas, czyli żadne. W schronisku na Hali wypijamy herbatkę i drepczemy dalej. Nagle...znika mgła, znikają chmury...świeci słoneczko i.... wreszcie!!! Widzimy całe otoczenie Hali Gąsienicowej.
Koleżanka jest w tym miejscu pierwszy raz, więc jest pod wrażeniem, a i mnie z Pawłem też ten widok zawsze niezmiernie cieszy
[attachment=55751]
Nad Czarnym Stawem robimy krótki popas (a dokładnie to przebieramy się, gdyż słońce grzeje już naprawdę porządnie.
[attachment=55752]
W tej cudnej scenerii okrążamy Staw i zaczynamy się wdrapywać na próg Zmarzłego Stawu i....o zgrozo! Powraca ten potwór: MGŁA! o nieeee
Ostatni promyk słońca nad Zmarzłym Stawem (więcej tego dnia słońca nie zobaczyliśmy) i nadeszła szarość. [attachment=55753] [attachment=55754]
No cóż idziemy dalej i robimy fotki wszystkiego, co jest chociaż trochę ciekawe. Dalej i wyżej... Mijamy kolejne skrzyżowania szlaków i pochodzimy, podchodzimy, podchodzimy, zakosy, skałki, kamienie. Widzę czerwony kolor szlaku! - słyszę z góry krzyk Pawła.
[attachment=55755]
Jeszcze kilka minut i chyba meldujemy się na szczycie Zadniego Granatu (a właściwie to na stercie kamieni, która wydaje się być trochę wyżej od innych).
[attachment=55756]
Nadchodzi Pani od strony Krzyżnego i pyta czy na pewno znalazła się na Zadni Granacie. Potwierdzamy ten fakt, po czym wyjmujemy kanapki i urządzamy ucztę na ponad 2 tysiącach metrów. Wtedy wszystko smakuje inaczej, zdecydowanie lepiej. Podziwiamy widoki na stronę Doliny 5 Stawów (są takie same jak przez całą drogę w każdym kierunku hehe).
[attachment=55757]
A szczyt w tym czasie przeżywa prawdziwe oblężenie, od strony Koziego Wierchu dociera 3 chłopaków i starszy Pan. Ucinamy sobie krótką pogawędkę, oczywiście na górskie tematy. Nie ma raczej sensu opisywać schodzenia. Nad Czarnym Stawem się trochę przejaśnia, więc chcemy z Pawłem wejść jeszcze na Karb. Monika nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy i mówi, że poczeka na nas w Murowańcu. Na Karb wchodzimy w istnie morderczym tempie. Po 20 minutach jesteśmy na przełęczy.
[attachment=55758] [attachment=55759]
Eh... gdyby nie ta mgła, jakie by stąd były widoki! - Wzdychają wszyscy tu obecni. Kilka zdjęć i schodzimy do Zielonego Stawu. Około godziny 18 jesteśmy już w Kuźnicach i wracamy do domu.
PS: przejaśniło się na dobre dopiero jak byliśmy na Polanie Jaworzynka, ale góry i tak już do końca dnia się nie odsłoniły.




