Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Spotkanie na przełęczy (nie)smutnej
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
21 lipiec czyli lato w pełni. Pogoda niby niezła choć już z daleka widać, że chmury upodobały sobie graniową część Tatr - zasłaniając je przed oczyma turystów spragnionych górskich widoków. Zajeżdżamy pod Zverovkę, a dokładniej to pod pustą budkę parkingowego.

Zostawiamy samochód idziemy. Patrząc na otaczające nas szczyty myślę o dzisiejszych planach. A te uwzględniają prawie wszystkie szczyty które dookoła widzę Smile

Pierwszy większy postój robimy standardowo na okazałej ławeczce u wylotu Doliny Spalonej. Ludzi mało i choć chmury zasłaniają nam niestety wyższe partie rejonów w które się udajemy to na ławeczkę słońce jeszcze świeci i robi się trochę sielankowo.

[attachment=55526][attachment=55527][attachment=55528]

Niestety turystyki górskiej nie da się uprawiać siedząc, tak więc wstajemy. No i idziemy. Już po paru minutach robi się mroczniej. Słońce tutaj nie dociera, zrywa się wiatr, robi się chłodno, a pod przełęczą to bym powiedział, że nawet zimno.

Ostatnie metry przed Banikowską staram się przejść jak najszybciej. Softshell, kurtka, kaptur - zimno, wieje. Szkoda, że zimowej czapki nie wziąłem. Na przełęczy jednak jest to co miałem nadzieję, że będzie. Zawietrzną da się prosto znaleźć, a na stronę południową widoki sporo rozleglejsze. Chmury zatrzymały się tylko na grani.

[attachment=55529]

Skręcamy w lewo. Kierunek Rakoń i Przełęcz Zabrat Cool
Banówka idzie na pierwszy rzut. Niestety mleko. Długo się nie zatrzymujemy. Zresztą i z zawietrzną trochę tu gorzej. Za chwilę jednak zaczyna robić się coraz to lepiej...

[attachment=55530]

W zejściu zaczyna się spektakl podnoszących i przesuwających się chmur, zaczyna świecić słońce, zaczynają się fajne i dynamicznie zmieniające się widoki. Nie zmienia się wiatr.

[attachment=55531][attachment=55532]

Tak też sobie dreptamy, mijamy Hrubą Kopę, a następnie Trzy Kopy. Ruch jak na pełnię lata stosunkowo nie duży. Generalnie idziemy bez przeszkód, choć gdzieś w jednym z kominków zaklinowała mi się noga w skale. Ani w górę ani w dół. Nie idzie ruszyć buta w żadną stronę. To się nazywa pewny stopień... Po paru minutach walki o odzyskanie stopy w końcu się udaję. Docieramy na Smutną Przełęcz. Chwilę później na tę samą przełęcz dociera Tomtur. Rozpoczyna się piknik. Krzesła może trochę mało wygodne, ale widoki przednie. Złociste też całkiem całkiem. Schodzi chyba ze dwie godziny...

[attachment=55533][attachment=55534][attachment=55535][attachment=55536]

Żegnamy się. Tomek idzie w dół do Żarskiej, my z Łukaszem dalej za granią przedreptać Rohacze. Słońce już na dobre zawitało nad Tatry, jednak wiatr nie ustępuje. Najwięcej ludzi spotykamy chyba na odcinku Smutna - Płaczliwy. Później napotykamy już tylko pojedyncze "turystyczne egzemplarze".

[attachment=55537]

Rohacz Płaczliwy, Rohacka Przełęcz, Rohacz Ostry, Jamnicka Przełęcz, Wołowiec, Rakoń i Przełęcz Zabrat. Jakoś to wszystko zleciało. Na tej ostatniej zatrzymujemy się jeszcze na chwilę. Jacyś państwo pytają się nas czy byliśmy dziś wyżej, np. na Rakoniu. Tak byliśmy mówię, przy czym wykonuję ruch zamaszysty ręką niczym wskazówka na zegarze od godziny trzeciej do godziny dziewiątej.

[attachment=55538][attachment=55539][attachment=55540][attachment=55541][attachment=55542]

Miło tak popatrzeć na przebyty kawałek drogi. Ładny dzień. Rozpoczynamy zejście na dno Rohackiej. Ostatnie szersze widoki, później już las i asfalt aż pod samochód. Jest po 18.00, a budka parkingowego już pusta. Jemy jeszcze obiad w Zverovce i czas zmykać na północ. Kilka dni później znów zawitam w Tatry ale o tym może gdzie indziej Smile
Łada pogoda była tego dnia, choć momentami faktycznie nieco zimno się robiło. W Tatrach lampa, a mimo to pamiętam chwile, że trzepałam się z zimna, a nos mi fioletowiał. Smile
Forumowe spotkania przełęczowe to specjalność Tomtura trzeba przyznać. Wink Dzień wcześniej też miałam okazję, zobaczyć tą wesołą buśkę na Przełęczy Glinne i to zupełnie przypadkowo. Smile Taki ten Tomasz urwis, wszędzie go pełno! Wink Big Grin
Zazdroszczę Ci tych Rohaczy. Miałem w tym roku przyjemność "nicniewidzenia" we mgle będąc w tym rejonie.kwasny a to jak widzę taki ładny odcinek...
Tak na zawietrznej było ciepło ,ale już na wiaterku łapki marzłyBig GrinBuźkę mówisz ciekawe co powiesz jak przez tydzień będziesz musiała na nią patrzećShyBig Grin

tomtur napisał(a):
... Buźkę mówisz ciekawe co powiesz jak przez tydzień będziesz musiała na nią patrzećShyBig Grin


To dopiero niespodzianka w00t... jakoś wytrzymam
Wink Big Grin

Przekierowanie