Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Spotkanie na przełęczy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
5.07.2013. Pobudka, jak zwykle, o 4.00, pakowanie i w drogę. Tym razem sam. Panie zmęczone trudami Czerwonych Wierchów będą się regenerować na następny dzień.
Obieram kierunek na Halę Gąsienicową i galopuję po bruku na Boczania. Cel na daną chwilę nie jest sprecyzowany. Zależy od aury. Wyłażę na Skupniów Upłaz i podziwiam poranną panoramę Podhala oraz majaczącą w oddali Babią Górę. Niebo, jak na razie, bezchmurne ale wiem, że to ma się zmienić koło południa. Zobaczymy. Na wszelki wypadek przyspieszam kroku. Nikogo nie mijając po drodze docieram nad Czarny Staw gdzie, jak zwykle, popasam na ulubionym głazie. Gryząc kiełbasę podziwiam otoczenie od Żółtej Turni po Kościelca. A od Żółtej ciągną obłoki, które omiatają również Orlą.
Decyzja podjęta: do rozstaja a później zobaczę. Przebiegam po głazach przez Czarny Potok i na kolejnym rozjeździe obieram kurs na Kozią Dolinkę. Obiegam Czarny Staw i na zakręcie pod Kościelcem wpadam na kozicę. Ani myśli ruszyć się. Ona albo ja. Ja. Z niechęcią czmycha gdzieś w dół, na skróty do stawu. A ja też w kierunku stawu, tyle, że Zmarzłego. W oddali widzę ćwiczących na skalistej grzędzie taterników. A chmur coraz więcej. Na rozstaju wybieram jednak Zawrat i obchodzę Zmarzłego. Przy nim jak zwykle płat śniegu. Dobiegam do łańcuchów i po nich szybko osiągam przełęcz
Na Zawracie krótkie śniadanie i równie krótka kontemplacja scenerii. A chmur już zakrywają Granaty. Tym czasem od 5 Stawów dociera para Słowaków. Chwilę rozmawiamy, ja po polsku oni po słowacku i ruszamy: ja na wschód, oni na zachód.
Orla wita mnie wiatrem i widokiem zbliżających się chmur. Nie rusza mnie to i w akompaniamencie szczęku żelastwa maszeruję na Koziego Mniejszego, którego niebawem nawiedzam. Jakoś tak zimno i wilgotno i widoki mocno ograniczone. Przez niewielki prześwit w chmurach obserwuję kozicę na turniach gdzieś w rejonie Świnicy. Za chwilę widoków brak całkowity więc ruszam dalej. Zaglądam do niejakiej Honoratki. Jak zwykle ponura i chłodna. Wyłażę na Zmarzłe Czuby a dalej trawersuję Zamarłą. Nie omieszkam wyjrzeć w kierunku wspinających się taterników. Szkoda, że nie widać Pustej. Po płacie śniegu i wspinaczce wyłaniam się na Koziej Przełęczy. Tam doganiam dwóch panów, których widziałem już wcześniej z daleka. Chwilę rozmawiamy, pstrykamy foty, podziwiamy widoczny fragment potężnej ściany Kozich Czub i złazimy po drabinie. Na półeczce znowu rozmawiamy i wymieniamy się telefonami. Jeden z nich przedstawia się jako Mirek Badzioch. Ja jednak jeszcze gościa nie kojarzę. Złazimy po łańcuchach i na dole znowu rozmawiamy. Pogoda jest coraz gorsza więc wspólnie podejmujemy decyzję o zejściu w kierunku Czarnego. Przez całą drogę powrotną towarzyszą nam opowieści Mirka o jego wyprawach w najdalsze zakątki świata, pięknie zachodu USA, działalności w Polsce. Słucham tego i w pewnym momencie pojawia się wątpliwość czy człowiek przez 20 lat życia może tego wszystkiego dokonać i tyle osiągnąć. Nadal go nie kojarzę
Dopiero na kwaterze, przy pomocy wszechobecnej i wszechmocnej sieci, zaczynam kojarzyć. Powoli przypomina mi się cykl relacji radiowych z ekspedycji ?Pieszo przez Demokratyczną Republikę Konga?

W tym dniu nie robiłem zdjęć lecz kręciłem filmiki. Jeśli ktoś chce przespacerować się ze mną na Zawrat i dalej na Kozią Przełęcz to zapraszam do obejrzenia dwóch kilkunastominutowych filmów w dobrej jakości, nakręconych z perspektywy idącego lub wspinającego się człowieka. Zero ludzi na szlaku. Tylko piękno tatrzańskiej przyrody i chmury

Cz. I Na Zawrat
Cz. II Zawrat - Kozia Przełęcz
Ciekawa forma reportażu. Tym bardziej z miejsc które są już mocno obfotografowane, to takie "ruchome oko" wnosi coś nowego. Tak w ogóle to od dawna chodzi mi po głowie taka kamerka na głowę uhm

A Ty jakim sprzętem kręciłeś filmiki?
Tak se właśnie pomyślałem, że nie będę kolejny raz obfotografowywać tych samych miejsc, w takiej samej scenerii. Filmiki kręciłem aparatem Sony HX100 niesionym w ręku. Ten sposób kamerowania nie pozwala, jednak, nakręcić "najciekawszych" miejsckwasny. Brakuje jednej rekiuhm
Niebawem podobne relacje z trasy Granaty - Krzyżne i z pod Chłopka (a nawet trochę dalejgiggle). Ale to trochę później bo od jutra znowu przez tydzień w TatrachSmile
Rzeczywiście ciekawy sposób prezentacji z wycieczki Smile
W sumie też mogę aparatem kręcić filmiki i chyba podchwycę pomysł.
No i super ogląda się coś takiego na tv, kompie czy nawet tablecie/fonieBig Grin.
Oczywiście na kompie mam więcej nakręconego materiału. To jest wersja publiczna. Oryginał jest dużo dłuższy, bez muzy, ale za to z oryginalnym komentarzem, który nie zawsze nadaje się do publikacjigigglejak się samotnie idzie przez parę godzin to czasami nachodzi ochota otwarcia gęby, nawet do samego siebieWink
Przekierowanie