20-06-2013, 09:31 AM
Dober dan.
Jak to niedawno Dziki rzekł - czasami miotamy się po Beskidzie Śląskim szukając skał. Takie zboczenie na starość. Mogło być gorzej. Np moglibyśmy chodzić do Kościoła. Nie czynimy tego za to często chodzimy na Kościelce. Tatrzańskie i Beskidzkie. Tym razem, 15 czerwca tego roku, udałem się tam sam. Dziki kosił, po pijaku, trawę.
Celem dnia miały być skały, ponoć leżakujące na zboczu Zielonego Kopca. Niejaki BB dał mi namiary, pobłogoslawił i kazał iść won. Poszedłem, skał nie znalazłem. Obywatel BB został za to ukarany dzień później - 17 czerwca rzuciła się na niego słowacka żmija. Zygzakowata. Żmija i Tomek żyją.
W środku nocy, o godzinie 9, wkraczam nogami własnymi do Doliny Zimnika - kierunek Zielony Kopiec. Ale nie ekumenicznie, żółtym szlakiem, tylko elegancką drogą, idącą od mostku koło leśniczówki - pod zbocze Kościelca. Tego w Tatrach. Po drodze mijam trzech ludzi, jednego rowerzystę i trzy samochody w ruchu. A i okrutne zwierzaki chodziły mi pod nogami. Mimo tych zagrożeń wnikam na Kościelec, rytualne zdjęcia miejscowych skał, okolic bliższych i dalszych oraz much napastliwych. Bydlaków było dużo. Przeżyłem, zlazełem ze szczytu i udalem się w kierunku żółtego szlaku turystycznego. Nim to dotarłem do połączenia ze szlakiem granioawym Skrzyczne - Sudety. Zasłużony odpoczynek, walka z muchami - wygrałem ją. Czułem się przez moment jak sam Szatan - Władca Much. Koniec lenistwa i marsz na Zielony Kopiec. Pisząc krótko - polazłem w las. BB - zemszczę się, żmija już czeka. Dotarłem do szlaku idącego z Cienkowa, wróciłem i marsz ku przyszłości - przez Gawlasi, Magurki, Murońkę, zbocze Ostrego do Twardorzeczki. Na przystanek przybywam o 14.50, autobus zapowiedział się na 14.58. Kolejny miał być o 17.21. Rutyna i doświadczenie mnie uratowały. Dzień mogę uznać za udany.
P.s. Słońce było straszne. Gady latające były straszne. Widoki były miłe. 25 tegoroczna wycieczka górska była sympatyczna.
Ostre - Dolina Zimnika - Leśniczówka - Kościelec - Zielony Kopiec - Gawlasi - Magurka Wiślana - Magurka Radziechowska - Murońka - Hala Ostre - Twardorzeczka. 5 godzin i 50 minut chodzenia nogami.
[attachment=52542] [attachment=52543] [attachment=52544] [attachment=52545] [attachment=52546] [attachment=52547]
[attachment=52548] [attachment=52549] [attachment=52550] [attachment=52551] [attachment=52552] [attachment=52553]
[attachment=52554] [attachment=52555] [attachment=52556] [attachment=52557] [attachment=52558] [attachment=52559]
Jak to niedawno Dziki rzekł - czasami miotamy się po Beskidzie Śląskim szukając skał. Takie zboczenie na starość. Mogło być gorzej. Np moglibyśmy chodzić do Kościoła. Nie czynimy tego za to często chodzimy na Kościelce. Tatrzańskie i Beskidzkie. Tym razem, 15 czerwca tego roku, udałem się tam sam. Dziki kosił, po pijaku, trawę.
Celem dnia miały być skały, ponoć leżakujące na zboczu Zielonego Kopca. Niejaki BB dał mi namiary, pobłogoslawił i kazał iść won. Poszedłem, skał nie znalazłem. Obywatel BB został za to ukarany dzień później - 17 czerwca rzuciła się na niego słowacka żmija. Zygzakowata. Żmija i Tomek żyją.
W środku nocy, o godzinie 9, wkraczam nogami własnymi do Doliny Zimnika - kierunek Zielony Kopiec. Ale nie ekumenicznie, żółtym szlakiem, tylko elegancką drogą, idącą od mostku koło leśniczówki - pod zbocze Kościelca. Tego w Tatrach. Po drodze mijam trzech ludzi, jednego rowerzystę i trzy samochody w ruchu. A i okrutne zwierzaki chodziły mi pod nogami. Mimo tych zagrożeń wnikam na Kościelec, rytualne zdjęcia miejscowych skał, okolic bliższych i dalszych oraz much napastliwych. Bydlaków było dużo. Przeżyłem, zlazełem ze szczytu i udalem się w kierunku żółtego szlaku turystycznego. Nim to dotarłem do połączenia ze szlakiem granioawym Skrzyczne - Sudety. Zasłużony odpoczynek, walka z muchami - wygrałem ją. Czułem się przez moment jak sam Szatan - Władca Much. Koniec lenistwa i marsz na Zielony Kopiec. Pisząc krótko - polazłem w las. BB - zemszczę się, żmija już czeka. Dotarłem do szlaku idącego z Cienkowa, wróciłem i marsz ku przyszłości - przez Gawlasi, Magurki, Murońkę, zbocze Ostrego do Twardorzeczki. Na przystanek przybywam o 14.50, autobus zapowiedział się na 14.58. Kolejny miał być o 17.21. Rutyna i doświadczenie mnie uratowały. Dzień mogę uznać za udany.
P.s. Słońce było straszne. Gady latające były straszne. Widoki były miłe. 25 tegoroczna wycieczka górska była sympatyczna.
Ostre - Dolina Zimnika - Leśniczówka - Kościelec - Zielony Kopiec - Gawlasi - Magurka Wiślana - Magurka Radziechowska - Murońka - Hala Ostre - Twardorzeczka. 5 godzin i 50 minut chodzenia nogami.
[attachment=52542] [attachment=52543] [attachment=52544] [attachment=52545] [attachment=52546] [attachment=52547]
[attachment=52548] [attachment=52549] [attachment=52550] [attachment=52551] [attachment=52552] [attachment=52553]
[attachment=52554] [attachment=52555] [attachment=52556] [attachment=52557] [attachment=52558] [attachment=52559]



