07-03-2013, 08:49 AM
Dzień dobry.
Weekendy powinny być artystyczne. Po to są co by czlowiek wypoczął i zrealizował się artystycznie i dramatycznie. I wyrobił towarzysko. Mi się udało ... W piątek udzielałem się artystycznie muzycznie - koncert Wielkanocny zespołu Quo Vadis. W Bielsku - Białej. W sobotę udzielałem się artystycznie remontowo - we własnym domostwie. W niedzielę przyszedł czas na artyzm turystyczny. Wyszedł ... I to z górnej półki
Dwa dni wcześniej Hog proponuje trasę po Beskidzie Śląskim ale już wcześniej kolega namówił mnie na trasę spacerową po Słowacji. Od Slanej Vody w górę. Ruszamy o 7.07 z Żywca w stronę Słowacji. Dojeżdżamy, przebieramy się w stroje turystyczne i ruszamy. O 8.10. Pogoda cudna. Taka jak o poranku w Śląskim. Co było dalej turyści niedzielni wiedzą... My w sumie takiej pogody nie zaznaliśmy. Z pewnych powodów nastąpił wycof. Mądry, nie przynoszący ujmy. Taki zawodowy Nic to - na Babiej byliśmy z kolegą po kilkanaście razy, czy to zimą, wiosną, latem czy jesienią. A jak zobaczyłem zdjęcia kolegi Cepra z niedzielnego szczytu babiej to mnie lekko zmroziło. Na koniec odwiedzamy schronisko i zwierzaki tam mieszkające. Te bardziej i mniej żywe. Wszystkie były sympatyczne.
I tak oto mieliśmy mały, niedzielny spacer.
Weekendy powinny być artystyczne. Po to są co by czlowiek wypoczął i zrealizował się artystycznie i dramatycznie. I wyrobił towarzysko. Mi się udało ... W piątek udzielałem się artystycznie muzycznie - koncert Wielkanocny zespołu Quo Vadis. W Bielsku - Białej. W sobotę udzielałem się artystycznie remontowo - we własnym domostwie. W niedzielę przyszedł czas na artyzm turystyczny. Wyszedł ... I to z górnej półki
Dwa dni wcześniej Hog proponuje trasę po Beskidzie Śląskim ale już wcześniej kolega namówił mnie na trasę spacerową po Słowacji. Od Slanej Vody w górę. Ruszamy o 7.07 z Żywca w stronę Słowacji. Dojeżdżamy, przebieramy się w stroje turystyczne i ruszamy. O 8.10. Pogoda cudna. Taka jak o poranku w Śląskim. Co było dalej turyści niedzielni wiedzą... My w sumie takiej pogody nie zaznaliśmy. Z pewnych powodów nastąpił wycof. Mądry, nie przynoszący ujmy. Taki zawodowy Nic to - na Babiej byliśmy z kolegą po kilkanaście razy, czy to zimą, wiosną, latem czy jesienią. A jak zobaczyłem zdjęcia kolegi Cepra z niedzielnego szczytu babiej to mnie lekko zmroziło. Na koniec odwiedzamy schronisko i zwierzaki tam mieszkające. Te bardziej i mniej żywe. Wszystkie były sympatyczne.
I tak oto mieliśmy mały, niedzielny spacer.
