07-01-2013, 08:09 AM
W minioną sobotę (05.01.2013r.) z kolegą Arakisem zrobiliśmy sobie małą przechadzkę po starym dobrym Beskidzie Śląskim. Wyszliśmy z Brennej na Stary Groń, potem Orłowa, Równica i powrót do centrum Brennej. Pogoda bardziej barowa niż turystyczna: mgła, spora wilgoć, mocne podmuchy wiatru i temperatura nieco powyżej 0 czyli najgorsza z możliwych. I na tym kończę opis trasy bo przecież nie jest to dział z relacjami. Poruszę natomiast kwestię schroniska na Równicy. Biorąc pod uwagę sobotnie warunki pogodowe wędrowaliśmy do tego schroniska dosyć raźno. Naturalnym bowiem odruchem jest chęć ogrzania się, wypicia czegoś ciepłego i posilenia się przygotowanym w domu prowiantem. A tu na drzwiach schroniska zawieszona informacja: "Na terenie schroniska zabrania się spożywania własnego prowiantu". W środku to już bardziej restauracja niż typowe schronisko. Kaloryfery grzały ledwo ledwo, no ale kominek zachęcał wesołym ogniem, tym bardziej że można było usiąść opierając się o jego bok. Ale i tutaj rozczarowanie bo kominek obity jak radziecki czołg w żaden sposób nie oddawał ciepła z swojego wnętrza.
Ja wiem, że Równica jaka jest każdy widział i wie; ja wiem, że większość ludzi tam wjeżdża, a nie wchodzi a potem zastanawia się, który lokal wybrać na zjedzenia obiadku. Jeżeli jednak jest tam schronisko i ono dalej zowie się schroniskiem to niech takie też będzie. Zakaz spożywania własnego prowiantu to cios absolutnie poniżej pasa. Taki zakaz to odwrócenie się plecami do turysty, którego portfel nie zawsze jest zasobny. Iluż z nas nosi bowiem jeszcze w plecaku buły albo kromy przygotowane dzień wcześniej, albo tego samego dnia rano. Jak one potem smakują! Nawet jeśli są tylko z serkiem topionym
. I to jest kwintesencja turystyki. Oczywiście jest nią także gorąca herbata i porcja szarlotki w schronisku. Nikt jednak nie może zabrać turyście możliwości zjedzenia własnego prowiantu w takim miejscu.
Niech to wreszcie przekształcą na restauracje, hotel czy inną gospodę i wtedy mogą sobie wieszać co chcą.
Ja wiem, że Równica jaka jest każdy widział i wie; ja wiem, że większość ludzi tam wjeżdża, a nie wchodzi a potem zastanawia się, który lokal wybrać na zjedzenia obiadku. Jeżeli jednak jest tam schronisko i ono dalej zowie się schroniskiem to niech takie też będzie. Zakaz spożywania własnego prowiantu to cios absolutnie poniżej pasa. Taki zakaz to odwrócenie się plecami do turysty, którego portfel nie zawsze jest zasobny. Iluż z nas nosi bowiem jeszcze w plecaku buły albo kromy przygotowane dzień wcześniej, albo tego samego dnia rano. Jak one potem smakują! Nawet jeśli są tylko z serkiem topionym
. I to jest kwintesencja turystyki. Oczywiście jest nią także gorąca herbata i porcja szarlotki w schronisku. Nikt jednak nie może zabrać turyście możliwości zjedzenia własnego prowiantu w takim miejscu.Niech to wreszcie przekształcą na restauracje, hotel czy inną gospodę i wtedy mogą sobie wieszać co chcą.
ogólnie, czy może tylko na "jadłodajni", zawsze się degustowało tam gdzie telewizor 
) a jak chcą to niech wzywają Policję, itak nie przyjadą bo niby do czego... Kropka.