24-08-2012, 10:42 AM
Day #1
Pierwszego dnia wyprawy naszym celem był Baraniec. Wyruszyliśmy ze Zverówki ok 7.50. Pogoda nie napawała optymizmem wszędzie chmury, mokro i wiatr. Blackwater w ogóle nie w humorze idze pare kroków za mną. Szybko pokonujemy 5 kilometrowy nudny odcinek afsaltu i zaczynamy się wspinać niebieskim szlakiem w stronę Smutnej Przełęczy. Po drodze zaczyna padać lekki deszcz, a Wołowiec i Rohacze w chmurach. Powoli godzimy się z tym, że dzisiaj nie będzie żadnych widoków. O 10.30 docieramy do Smutnej przełęczy i po krótkim odpoczynku kontynuujemy wędrówkę czerwonym szlakiem na Rohacza Płaczliwego. Trasa idzie nam zgrabnie i po niecałych 3 kwadrasnach dopieramy na szczyt gdzie czeka na nas niespodzianka - niebo zaczyna się przejaśniać. W końcu możemy zobaczyć cel naszej wędrówki. Z Rohacza kierujemy się na żółty szlak, chwile się zastanawiamy czy nie zaliczyć Rohacza Ostrego, ale porzucamy ten pomysł. Wspinaczkę w kierunku Barańca odbywamy już w pełnym słońcu. Podejście momentami ciężkie, ale wysiłek wynagradzają widoki na Tatry wysokie oraz Trzy Kopy. Ok godz. 13.00 zdobywamy szczyt. Robimy dłuszą przerwe na sesję zdjęciową i opalanie się. O 14.00 zaczynamy schodzić w kierunku Ziarskiej Chaty w której meldujemy się o godz. 17.00.
Day #2
Drugiego dnia wyruszyliśmy z Ziarskiej Chaty o 6.40 niebieskim szlakiem w stronę Smutnej Przełęczy. W czasie wspinaczki napawamy się ciszą i widokami. Po drodze spotykamy tylko jednego turystę. Po niecałych 90 min docieramy do Smutnej Przełęczy. Dziś możemy pooglądać Rohacze i Barańca w świetle porannego słońca. Po krótkiej przerwie zaczynamy wspinaczkę czerwonym szlakiem w stronę Trzech Kop i Banikova. Szlak urozmaicony łańcuchami prowadzi nas raz w górę a raz w dół, miejscami dostarczając kopa adrenaliny. W czasie wędrówki mamy okazję podziwiać okazy Tatrzańskiej przyrody, czyli świstaki, kozice i drapieżne ptaki (niedźwiedzia nie było). Na Banikovie meldujemy się ok 10.30; robimy przerwę na zdjęcia i posiłek. O 11.00 zaczynamy iść w stronę Pachoła. Na szczycie spotyka nas krajobraz iście księżycowy; same kamienie prawie żadnych roślin. Kontynuujemy wędrówkę, szlak jest ciekawy raz idziemy łagodna ścieżką, a raz trzeba się wspinać po skałach. Po ok 2godzinach docieramy pod Salatyna. Podejście na niego jest długie i ostre, ale w końcu docieramy na szczyt. Na wierzchołku podziwiamy widoki. Po krótkim wypoczynku idziemy w stronę Małego Salatyna, a następnie Brestovej; ostatniego 2-tysięcznieka w głównej grani Tatr. Ostatni etap dzisiejszego dnia to długie i strome zejście w stronę Zverówki do której docieramy ok 16.30. Jak dla mnie dzień 2 był najbardziej wyczerpujący.
Day #3
Trzeciego dnia przenieśliśmy się z Tatr Zachodnich w Wysokie. Wyprawę zaczęliśmy wczesnym rankiem w Trzech Źródłach skąd skierowaliśmy się niebieskim szlakiem do Doliny Koprowej. Pogoda dziś idelana na wędrówkę; świeci słońce, czyste niebo i piękny widoki na masywu Krywania. Po ok. 2h docieramy do Doliny Koprowej i zaczynamy wspinaczkę w stronę Koprowej Przełęczy. Po drodze mamy mała przygodę. Przez moje niedopatrzenie zboczyłem ze szlaku i tak straciliśmy ok 20 min na szukanie drogi, ale dzielny Blackwater odnajduje szlak. Oddaje mu prowadzenie, ale on też czasem gubi drogę wśród kamieni. Po 1,5h w końcu docieramy do Koprowej Przełęczy. Tutaj witają nas widoki na Szatana, Baszty i na Wielki Hińczowy Staw. Niestety Tatry Wysokie są w chmurach. Po krótkiej przerwie zaczynamy się wspinać w stronę Koprowego Wierchu. Po 20 min osiągamy Koprowe Ramię. Blackwater myśląc, że to szczyt trochę się załamuje. Chłopak dziś ewidentnie nie w formie. Po kolejnych 15 min wspinania docieramy na Koprowy Wierch, gdzie czekają na nas piękne widoki. Po sesji zdjęciowej decydujemy się wracać na Koprową przełęcz. Z przełęczy kierujemy się niebieskim szlakiem do schroniska przy Popradzkim stawie, gdzie meldujemy się ok godziny 16.00. Resztę dnia spędzamy na popijaniu piwa, grę w ping ponga i leniwych rozmowach o niczym.
Day #4
Ostatniego dnia wyprawy do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy gdzie pójdziemy. Poprzedniego wieczoru Blackwater dostał informację, że dziś mają być przelotne deszcze. Dlatego główny cel naszej wyprawy - Rysy stał pod znakiem zapytania. Rano niebo wyglądało obiecująco, tak więc zdecydowaliśmy, że rzut monetą zdecyduje gdzie pójdziemy. Padło na Rysy. Wędrówkę zaczeliśmy o 5.40 niebieskim szlakiem. Po 1.15h dotarliśmy do rozwidlenia szlaków, gdzie udaliśmy się czerwonym szlakiem na Rysy. Szło się bardzo przyjemnie żadnych turystów na szlaku, cisza i spokój. Im wyżej tym chłodniej i zaczęła pojawiać się mgła. Po 1.40h docieramy do Chaty pod Rysami, postanawiamy od razu iść dalej na szczyt. Mgła robi się coraz gęstsza; widoczość max. 10m. W takich lekko arktycznych warunkach mozolnie się wpinamy na szczyt. W końcu po 2.50h od wyjścia ze schroniska stajemy na wieszchołku najwyższej polskiej góry. Na szczycie czuje euforię tak jakbym zdobył Mount Everest, mimo że prawie nic nie było widać. Jednak natura okazała się łaskawa i na chwilę odsłania się Czarny staw oraz Morskie oko. Po 20 min schodzimy do Chaty pod Rysami żeby się chwile ogrzać przed dalsza drogą. Ok 10.00 wychodzimy z Chaty, a tu niespodzianka deszcz ze śniegiem i masy turystów ciągnące w górę. Po 1.40h docieramy do Poradzkiego stawu, gdzie kierujemy się czerwonym szlakiem w stronę Szczyrbskiego Jeziora. Po drodze mijamy jeszcze większe masy turystów. Wreszcie docieramy na miejsce ok godz 13.00 gdzie robimy popas, zjadając ostatni prowiant jaki mamy. Ostatni etap to wędrówka Tatrzańską magistralą w kierunku Trzech Źródeł. Po 2.15h wędrówki w pięknej pogodzie docieramy na miejsce, skąd wyczerpani i szczęśliwi udajemy się do domu.
P.S. Zdjęcia z wyprawy w najbliższym czasie wrzuci Blackwater.
Pierwszego dnia wyprawy naszym celem był Baraniec. Wyruszyliśmy ze Zverówki ok 7.50. Pogoda nie napawała optymizmem wszędzie chmury, mokro i wiatr. Blackwater w ogóle nie w humorze idze pare kroków za mną. Szybko pokonujemy 5 kilometrowy nudny odcinek afsaltu i zaczynamy się wspinać niebieskim szlakiem w stronę Smutnej Przełęczy. Po drodze zaczyna padać lekki deszcz, a Wołowiec i Rohacze w chmurach. Powoli godzimy się z tym, że dzisiaj nie będzie żadnych widoków. O 10.30 docieramy do Smutnej przełęczy i po krótkim odpoczynku kontynuujemy wędrówkę czerwonym szlakiem na Rohacza Płaczliwego. Trasa idzie nam zgrabnie i po niecałych 3 kwadrasnach dopieramy na szczyt gdzie czeka na nas niespodzianka - niebo zaczyna się przejaśniać. W końcu możemy zobaczyć cel naszej wędrówki. Z Rohacza kierujemy się na żółty szlak, chwile się zastanawiamy czy nie zaliczyć Rohacza Ostrego, ale porzucamy ten pomysł. Wspinaczkę w kierunku Barańca odbywamy już w pełnym słońcu. Podejście momentami ciężkie, ale wysiłek wynagradzają widoki na Tatry wysokie oraz Trzy Kopy. Ok godz. 13.00 zdobywamy szczyt. Robimy dłuszą przerwe na sesję zdjęciową i opalanie się. O 14.00 zaczynamy schodzić w kierunku Ziarskiej Chaty w której meldujemy się o godz. 17.00.
Day #2
Drugiego dnia wyruszyliśmy z Ziarskiej Chaty o 6.40 niebieskim szlakiem w stronę Smutnej Przełęczy. W czasie wspinaczki napawamy się ciszą i widokami. Po drodze spotykamy tylko jednego turystę. Po niecałych 90 min docieramy do Smutnej Przełęczy. Dziś możemy pooglądać Rohacze i Barańca w świetle porannego słońca. Po krótkiej przerwie zaczynamy wspinaczkę czerwonym szlakiem w stronę Trzech Kop i Banikova. Szlak urozmaicony łańcuchami prowadzi nas raz w górę a raz w dół, miejscami dostarczając kopa adrenaliny. W czasie wędrówki mamy okazję podziwiać okazy Tatrzańskiej przyrody, czyli świstaki, kozice i drapieżne ptaki (niedźwiedzia nie było). Na Banikovie meldujemy się ok 10.30; robimy przerwę na zdjęcia i posiłek. O 11.00 zaczynamy iść w stronę Pachoła. Na szczycie spotyka nas krajobraz iście księżycowy; same kamienie prawie żadnych roślin. Kontynuujemy wędrówkę, szlak jest ciekawy raz idziemy łagodna ścieżką, a raz trzeba się wspinać po skałach. Po ok 2godzinach docieramy pod Salatyna. Podejście na niego jest długie i ostre, ale w końcu docieramy na szczyt. Na wierzchołku podziwiamy widoki. Po krótkim wypoczynku idziemy w stronę Małego Salatyna, a następnie Brestovej; ostatniego 2-tysięcznieka w głównej grani Tatr. Ostatni etap dzisiejszego dnia to długie i strome zejście w stronę Zverówki do której docieramy ok 16.30. Jak dla mnie dzień 2 był najbardziej wyczerpujący.
Day #3
Trzeciego dnia przenieśliśmy się z Tatr Zachodnich w Wysokie. Wyprawę zaczęliśmy wczesnym rankiem w Trzech Źródłach skąd skierowaliśmy się niebieskim szlakiem do Doliny Koprowej. Pogoda dziś idelana na wędrówkę; świeci słońce, czyste niebo i piękny widoki na masywu Krywania. Po ok. 2h docieramy do Doliny Koprowej i zaczynamy wspinaczkę w stronę Koprowej Przełęczy. Po drodze mamy mała przygodę. Przez moje niedopatrzenie zboczyłem ze szlaku i tak straciliśmy ok 20 min na szukanie drogi, ale dzielny Blackwater odnajduje szlak. Oddaje mu prowadzenie, ale on też czasem gubi drogę wśród kamieni. Po 1,5h w końcu docieramy do Koprowej Przełęczy. Tutaj witają nas widoki na Szatana, Baszty i na Wielki Hińczowy Staw. Niestety Tatry Wysokie są w chmurach. Po krótkiej przerwie zaczynamy się wspinać w stronę Koprowego Wierchu. Po 20 min osiągamy Koprowe Ramię. Blackwater myśląc, że to szczyt trochę się załamuje. Chłopak dziś ewidentnie nie w formie. Po kolejnych 15 min wspinania docieramy na Koprowy Wierch, gdzie czekają na nas piękne widoki. Po sesji zdjęciowej decydujemy się wracać na Koprową przełęcz. Z przełęczy kierujemy się niebieskim szlakiem do schroniska przy Popradzkim stawie, gdzie meldujemy się ok godziny 16.00. Resztę dnia spędzamy na popijaniu piwa, grę w ping ponga i leniwych rozmowach o niczym.
Day #4
Ostatniego dnia wyprawy do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy gdzie pójdziemy. Poprzedniego wieczoru Blackwater dostał informację, że dziś mają być przelotne deszcze. Dlatego główny cel naszej wyprawy - Rysy stał pod znakiem zapytania. Rano niebo wyglądało obiecująco, tak więc zdecydowaliśmy, że rzut monetą zdecyduje gdzie pójdziemy. Padło na Rysy. Wędrówkę zaczeliśmy o 5.40 niebieskim szlakiem. Po 1.15h dotarliśmy do rozwidlenia szlaków, gdzie udaliśmy się czerwonym szlakiem na Rysy. Szło się bardzo przyjemnie żadnych turystów na szlaku, cisza i spokój. Im wyżej tym chłodniej i zaczęła pojawiać się mgła. Po 1.40h docieramy do Chaty pod Rysami, postanawiamy od razu iść dalej na szczyt. Mgła robi się coraz gęstsza; widoczość max. 10m. W takich lekko arktycznych warunkach mozolnie się wpinamy na szczyt. W końcu po 2.50h od wyjścia ze schroniska stajemy na wieszchołku najwyższej polskiej góry. Na szczycie czuje euforię tak jakbym zdobył Mount Everest, mimo że prawie nic nie było widać. Jednak natura okazała się łaskawa i na chwilę odsłania się Czarny staw oraz Morskie oko. Po 20 min schodzimy do Chaty pod Rysami żeby się chwile ogrzać przed dalsza drogą. Ok 10.00 wychodzimy z Chaty, a tu niespodzianka deszcz ze śniegiem i masy turystów ciągnące w górę. Po 1.40h docieramy do Poradzkiego stawu, gdzie kierujemy się czerwonym szlakiem w stronę Szczyrbskiego Jeziora. Po drodze mijamy jeszcze większe masy turystów. Wreszcie docieramy na miejsce ok godz 13.00 gdzie robimy popas, zjadając ostatni prowiant jaki mamy. Ostatni etap to wędrówka Tatrzańską magistralą w kierunku Trzech Źródeł. Po 2.15h wędrówki w pięknej pogodzie docieramy na miejsce, skąd wyczerpani i szczęśliwi udajemy się do domu.
P.S. Zdjęcia z wyprawy w najbliższym czasie wrzuci Blackwater.
Jednak wobec innych ambitnie dreptaliście po Taterkach. Szkoda, że raczej nie wybraliście Rohacza Ostrego. Baraniec to długa i nudna dreptówa.