Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Urodzinowo w Beskidzie 03.07.2012r.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Już jakiś czas temu zaplanowałem sobie, że dzień moich 31 urodzin spędzę samotnie na górskim szlaku. Do przemyślenia jest zawsze mnóstwo spraw, a lepszego sposobu by oczyścić umysł do tej pory nie poznałem. Teraz już wiem, że są też i inne, ale to tak jedynie marginesie Smile Urlop został zatem wypisany i podpisany. Należało jedynie wybrać trasę. Błąkały się po głowie Tatry, ale ostatecznie uznałem, że na jednodniowy wypad w środku tygodnia najlepszy będzie Beskid Śląski.
Do centrum Ustronia dotarłem krótko po 4 nad ranem. Pozbierałem się szybko, i ponownie zapominając o rozgrzewce, ruszyłem żółtym szlakiem w kierunku Małej Czantorii. Czwarta nad ranem, a już nie ma czym oddychać. Na szczęście im wyżej tym lepiej. Co jakiś czas owiewa mnie orzeźwiający wiaterek. Po godzince jestem na Małej Czantorii, a po kolejnej na Wielkiej. Pustki wszędzie, ale nie ma co się dziwić; jest zaledwie 6:00. Chwila przerwy i podążam czerwonym w stronę Soszowa Wielkiego. Po drodze przygoda z agresywnym psem o sporych gabarytach. Opatrzność chciała, że po kilku minutach wpatrywania się w siebie pies zrezygnował i pognał w dół. Po 3 godzinach marszu słońce rozpoczęło swój popisowy koncert tego dnia. Leje się ze mnie niemiłosiernie, a gdzie tam koniec. Zdobywam Soszów, następnie Cieślar o wreszcie Stożek. W tamtejszym schronisku raczę się cudownie zimnym piwem. Tutaj też spotykam pierwszych tego dnia ludzi. Po godzinnej przerwie wracam do Małego Stożka i stamtąd schodzę do Wisły Centrum. A to jeszcze nie koniec. Znajduję żółty przy samym centrum i zaczynam mozolne podejście na Trzy Kopce Wiślańskie. W tym miejscu mam lekki kryzys. Słońce grzeje bez litości, a spora część podejścia wiedzie asfaltem. Ambitny jednak ze mnie gość i zrezygnować nie mam najmniejszego zamiaru. Wreszcie zaczyna się leśna ścieżyna, a krótko potem osiągam szczyt. Teraz na Orłową. Zdecydowanie najpiękniejszy fragment wycieczki. Wprost kapitalny do pokonani konno Smile Za Orłową miała być Hata Orłowa, ale nic z tego.. I z piwa też.. Tutaj to się zdenerwowałem!! Schodzę zielonym do Ustronia Polany. Moczę nogi w Wiśle i na koniec spacerkiem w kierunku Ustronia Centrum. 11 godzin i 36 km... Urodziny udane!! Smile
Zdjęcia popołudniu Smile

blackwater napisał(a):
Już jakiś czas temu zaplanowałem sobie, że dzień moich 31 urodzin spędzę samotnie na górskim szlaku.

Samotne wyjścia w góry to jest to, co bardzo lubię. Smile Taki remanent myśli, wyzerowanie się.

Przy okazji, wszystkiego najlepszego urodzinowego. Smile

Najlepszego !!!!

P.s. Tylko żeby mi nie odbiło, że w najbliższe urodziny mam przejść po górach tyle kilometrów ile bedę miał lat ....
Black, znam lepsze sposoby na popełnienie samobójstwa w dniu urodzin. Żeby się udreptać na śmierć. Jeszcze szczęście, że ponoć woda w Wiśle w Ustroniu ma leczniczy charakter. ok
Udanych podobnie następnych urodzin. ok
A tam na śmierć od razu Smile Forma jest więc nie ma obaw!
Za rok zrobię 40km Big Grin
Przekierowanie