Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Trzy schroniska i jedne schody
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Trasa dramatu kolejkowego i pieszego - Kolejką na Szyndzielnię - schronisko pod Szyndzielnią - szczyt Szyndzielnia - szczyt Klimczok - schronisko Klimczok - szczyt Klimczok - coś po drodze - schronisko na Błatniej - coś dalej - schronisko na Błatniej - coś po drodze - szczyt Klimczok - szczyt Szyndzielnia - kolejką w dół.

Część dalsza dnia tak przebiegła, że znalazłem się w Czernichowie.

Środa zapowiadała się pogodnie. Tak przynajmniej twierdził Towarzysz Zdziczały, pracownik fachowej firmy przepowiadającej pogodę. Udało Mu się. Było coś widać, nie za bardzo prażyło i miło wiało. Ale nie na tyle wiało co by kolejka nie jeździła. Jak zawsze skorzystałem z niej. Nie po to mądrzy ludzie ją budowali żeby stała odłogiem. Czyli jadę i o 9.25 zaczynam poruszać się nogami. Za mną rusza radosna grupa dzieci z podstawówki. Miłe są takie sceny. I ciekawe czy jakiś nadęty buc górski nazwie je stonką ? Swobodnym krokiem mijam "kamieniołom" obok schroniska ( tam niejaki BB wisiał parę razy ), szczyt Szyndzielni i podchodzę na okrutnie wysoki i stromy szczyt o nazwie własnej - Klimczok. To tak okrutny szczyt, że na jego stoku od razu wybudowano kostnicę. Czy też miniaturowy schron przeciwdeszczowy tudzież wiatę imprezową. Parę pokonanych przez Klimczok osób może tam zalec. Ja mimo wszystko poruszam się dalej. Tym razem w dół. Na przeciwległym zboczu ( niejakiej Magury ) stoi niejakie schronisko, nazwane dla zmyłki, schroniskiem Pod Klimczokiem. Schodzę nartostradą. narciarzy brak. Oni mordują niewinnych turystów tylko gdy jest śnieg. Wredne typki !!!!!!! Nie to co my - turyści nożni !!!!! Chodzimy gdy słońce, deszcz, wiatr, grad, śnieg, potop, susza, kac, dygot, faza itd.

Docieram do schroniska. Obleganego przez wycieczkę szkolną. Czas na przerwę rekreacyjną. Po niej ponownie ruszam na Klimczok. A z niego odbijam w lewo, i na żółto maszeruję w stronę Błatniej. Lasem, zboczem, grzbietem, lasem. A nawet schodami ( tyle sie ostało po schronisku na Trzech Kopcach ). Jest pogodnie więc widoki miłe. Skrzyczne, Pilsko, Babia, coś tam w Śląskim. Jeziorko po prawej stronie. Jest milusio. Tak milusio, że jak sporo przed mapowym czasem nabiłem się na stojące wśród drzew schronisko na Błatniej to mi się smutno zrobiło. No cóż - schronisko jest - warto do niego wejść, posilić się, wypocząć, rzucić leniwym okiem na okolicę. I od tego rzucania stwierdziłem , że przejdę się dalej. Trochę wyżej od miejsca gdzie w lewo skręca szlak do Brennej. Z tego miejsca oglądnełem sobie schronisko i coś stojące po drodze. Jakieś ranczo. Temu co to projektował to należy się całkowity zakaz pracy w zawodzie. Kicz jak Rubik, Ich Troje, Świątynia Opatrzności Boskiej i Licheń w jednym. Nic to - ja tu jestem w poważniejszych sprawach niż spoglądanie na "dzieło". Zajadam borówki. Cudne były. To pierwsze w tym roku borówki jakie pożarłem w górach. Mnie nic nie pożarło i wracam na ekumeniczny szlak. Znowu czas na atak na Klimczok. Trzeci raz !!!!!!!!!! Opłacało się - wyłoniły się pomiędzy Babią a Pilskiem niejakie Tatry. Bardzo dawno w nich nie byłem więc morda mi się ucieszyła na ten widok. Nawet szczyty dało się rozróżnić. Podniesiony tym na duchu ruszam dalej. Szyndzielnia czeka. Schronisko również ale do niego nie wszedłem tylko przespacerowalem się przez taras. I rzutem na taśmę wnikam do wagonika i jazda w dół. Taki wagonik to fajne zdjęcie do czynienia zdjęć. To też je uczyniłem. I po prawie 5 godzinach ponownie melduję się na przystanku autobusowym lini nr 8. Przemieszczam się pod Prezydenta, nawiedzam Antykwariat i Podróżnika, całkowicie przypadkowo spotykam BB i czas na rozmowy o życiu i kulturze turystycznej. Amen i ave.

Część dalsza dnia miała miejsce w Czernichowie i w Tresnej. Urocze miejscowości górskie. Tak urocze, że spacerując po zaporze uczyniłem kilka zdjęć. W tym odległe o setki kilometrów szczyty Beskidu Żywieckiego. Warto, Forumowicze drodzy, tam zaglądnąć i np popływać statkiem wycieczkowym po Jeziorze Żywieckim.
Trzy razy pod rząd na Klimczok. Lucky, kopmpas zapomniałeś w domu. Toungue Tylko Ty sam wiesz czym Ciebie Klimczok przyciąga. Użycie kolejki linowej w naszym wieku i postawieniu całkowicie popieram. To, co pomiędzy tym, to już tylko taka dokłatka. Ostatnio spostrzegam, że kopczyki są ładne z krzesełka kolejki linowej. Toungue
Przekierowanie