Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: Brat się targnął na Wołowca i przegrał 23.06.2012
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Plan na sobotę : Zverovka - Siodło pod Osobitą - Grześ - Rakoń - Wołowiec - Rakoń - Zverovka
Skład: tradycyjny tandem Ugodowy Marcin i Nerwowy Marian oraz nowa twarz a zarazem brat mój rodzony Gadatliwy Tadeusz.
Chłopina biedna nie była nigdzie od bardzo dawna i mimo ostrzeżeń zrezygnować nie chciała. Twarde bydlę!! Ale do rzeczy.
Odmienny nastrój panował już w drodze do Zverovki. Zazwyczaj jedziemy w ciszy. Te kilka zdań jakie pada w samochodzie dotyczy najczęściej wypełniającej przestrzeń muzyki. Tym razem było inaczej. Tadeusz nie dość, że gadał ciągle to jeszcze tak głośno jakby świeżo wrócił z warsztatów emisji głosu. Ale brata z auta nie wyrzucę. Tak chciał jechać. Po 2,5 godzinie jesteśmy na parkingu pod Brestovą. Miła niespodzianka - opłata w porównaniu z zeszłym rokiem bez zmian - 3Eur. Brat dalej nadaje. Przygotowujemy się do wyjścia i po chwili zmierzamy ku chacie Zverovka skąd zielony szlakiem pójdziemy na Siodło pod Osobitą. Brat dalej nadaje. Pierwsze metry płasko lub z górki. Brat ciągle nadaje. Wreszcie zaczyna się podejście. Brat cią... Wróć! Brat nie nadaje; brat sapie. Jest zatem na niego sposób. Trzeba chłopa zmęczyć.
Samo podejście całkiem przyjemne.Przypomina nieco te na Sivy Wierch. Po godzinie jesteśmy pod Osobitą. Widoki nie powalają. Niebo dosyć mocno zachmurzone, ale przynajmniej temperatura idealna. Już po 10 min pojawia się Brat. Łapie oddech i zaczyna gadać. Może on tak po prostu wyraża radość i podniecenie?? Smile
Idziemy dalej w stronę Grzesia. To z górki, to trochę w górę. Po prawej pojawiają się Trzy Kopy, Banikov i reszta składu, a na wprost nas Wołowiec - cel wycieczki; jeszcze w chmurach. Szlak totalnie pusty jeśli nie liczyć dwóch niedźwiedzich kup Smile. Na Grzesiu tradycyjnie już sporo turystów. Robimy 20 min przerwy. Brat idzie równo z nami i całkiem się już uspokoił. Ale i tak już wiadomo, że przydomek jego będzie "Gadatliwy".
Chmury opuszczają Wołowca, a my Grzesia i kierujemy się w stronę Rakonia. Znudzeni słabym tempem przyspieszamy. Przed samym podejściem decydujemy się nawet na krótki bieg Smile. Niemal 30 min później dociera Tadeusz. Jest wyrąbany maksymalnie. Jego ostatnią wolą jest pozostanie na Rakoniu i przypilnowanie naszych rzeczy gdy my skoczymy na Wołowca. Testament rzecz święta więc tak się też dzieje. Był to mój 5 raz na tym szczycie i minie trochę czasu zanim znów się tam pojawię. Jedynie spojrzenie na Ostrego Rohacza wywołało u mnie szybsze bicie serca. Jest to absolutnie piękna góra. Zatem na Wołowiec tak, ale tylko w drodze na kolejne spotkanie z Rohaczem Smile Wracamy szybko do Tadka, który w tym czasie pasł się na zboczach Rakonia i spoglądał na Rohackie Stawy. Stąd już na Siodło Zabrat i w dół do Tetlikovej Chaty i dalej na parking pod Brestovą.
[attachment=46086] [attachment=46087] [attachment=46088]
[attachment=46089] [attachment=46090] [attachment=46091]
[attachment=46092]
P.S. W sumie Gadatliwy zaskoczył nas wszystkich!! Ostatni raz w Tatrach 10 lat temu. Zaparł się i mimo trudności szedł wytrwale aż do Rakonia. Wołowca można mu wybaczyć - po dużym zmęczeniu widok tego podejścia może zniechęcić. Pod koniec dopadły go problemy z kolanem, ale uśmiech nie schodził z jego twarzy. I nie miał żadnych zakwasów!! Szacun!!
Taaak, są szykowne miejsca dla zbyt gadatliwych górołazów. Wink Podejście pod Osobitą jest jednym z wielu. Smile Wtedy w płucach pozostaje mało rezerwowego powietrza na trajkotanie.
Back, co do Rohacza, miałbyś jak najprędzej odwiedzić jego wierzchołek. Jest to dalszy stopień chodzenia w Taterach. Smile Tylko w tym przypadku zostaw braciszka w domu. Wink
Dzięki, fajnie się czytało. ok

Stasiu napisał(a):
Back, co do Rohacza, miałbyś jak najprędzej odwiedzić jego wierzchołek. Jest to dalszy stopień chodzenia w Taterach. Smile Tylko w tym przypadku zostaw braciszka w domu. Wink


Stasiu, Ostry zaliczony i to 2 razy Smile

No to nie ma o czym gadać. Rolleyes Nonstalgia to wredna rzecz.

Stasiu napisał(a):
.... Tylko w tym przypadku zostaw braciszka w domu. Wink
Dzięki, fajnie się czytało. ok

Braciszek już był na Ostrym;-)

gadatliwy T. napisał(a):

Braciszek już był na Ostrym;-)
[/quote]

giggle To jakaś mystyfikacja. uhm Wszyscy byli już tam, gdzie nie powinni jeszcze być. Toungue

Milo się czytało, ale już się nie spierajcie kto gdzie był Wink
Teraz też byłem z jedną osobą, która ponad 10 lat temu była ostatni raz górach, ale o tym już gdzie indziej.
W pierwszym momencie myślałam, że to będzie tragiczna opowieść (na co trochę wskazuje tytuł), jednak na szczęście się myliłam Smile fajna relacja i następnym razem pewnie bratu pójdzie lepiej,
pozdrawiam Smile

Martuś napisał(a):
W pierwszym momencie myślałam, że to będzie tragiczna opowieść ... następnym razem pewnie bratu pójdzie lepiej,


I wtedy na pewno będzie to tragiczna opowieść ...

Przekierowanie