15-06-2012, 09:20 PM
Dobra... Jest piątek wieczór. Szwedzi grają z Angolami, a ja wreszcie mam trochę czasu aby napisać kilka zdań o beskidzkim wypadzie.
Jedziemy w trójkę. Jak zawsze towarzyszy mi Ugodowy Marcin. Trzeciego muszkietera tym razem gra Sensowny Sajmon. Z Mikołowa wyjeżdżamy ok. 5:30. Na miejsce docieramy krótko po 8. Samochód zostawiamy przy stacji PKP Rycerka Dolna niemal na granicy z Rajczą. Stąd czerwonym szlakiem zaczynamy wycieczkę w stronę Wielkiej Rycerzowej. Idziemy szybko. Wychodzi na to, że już nie potrafimy z gracją snuć się po szlaku. Po prostu zapie...lamy. Ludzi tyle co nic. Zatrzymujemy się "u Bacy" na jedno piwko. Niebo nam się rozjaśnia. Gdzie są Ci, którzy wieszczyli nam deszcz?? Niech będą przeklęci. Kolejny przystanek w Bacówce pod Wielką Rycerzową. Tutaj już tłumnie. Jest jakaś spora ekipa emerytów, w której prym wiodą panie z ekstremalnie głośnym śmiechem. Jako, że mężczyznami jesteśmy atrakcyjnymi, a owe panie gustowały w "grubych" żartach, postanawiamy się ewakuować w stronę szczytu. Na podejściu mija na sympatyczny Czech i pyta o prognozy na mecz Polska-Grecja. Odpowiadam, że 1-1
Tak! Jestem prorokiem posłanym przez Najwyższego 
Idziemy dalej czerwonym w stronę Wielkiej Raczy. Do schroniska na Przegibku nie schodzimy. Zostawiamy je sobie na kolejny dzień. Ugodowy Marcin przyspiesza tempo i melduje się na Wielkiej Raczy niemal godzinę przed nami. Zaraz potem nadaje meldunek o braku miejsc w schronisku.
I teraz dygresja. Może ja się nie znam; może jestem naiwny, ale czy schronisko górskie jest od tego żeby organizować imprezy komercyjne?? Otóż cały budynek był okupowany przez studentów AGH, którzy urządzili tam sobie wyjazd integracyjny. I możecie mi wierzyć: oni nie mieli zamiaru chodzić po górach. Oni jedynie weszli na szczyt i zaczęli pić. Tymczasem dla normalnego turysty nie ma miejsca!! Gdyby jeszcze te studentki ładne były... No nic.. Nie mamy wyjścia i zostaje gleba na werandzie.
Po piłkarskich emocjach toaleta, a następnie brak snu ze względu na ekscesy braci studenckiej. Zasypiamy gdzieś przed 1 w nocy. Następnego dnia olewamy ciepłe śniadanie i ruszamy w dalszą drogę. Coś ciepłego zjemy na Przegibku. Nie lubimy chodzić tą samą drogą więc nie wracamy czerwonym. Schodzimy żółtym do Koloni, a stamtąd w ekstremalnie szybkim tempie na Wielką Bendoszkę. Chmury wiszą ciężko nad nami, nic nie widać, ale nie pada. Powietrze cudownie rześkie. Z Bendoszki do schroniska na Przegibku. Tutaj wreszcie ciepła kawa i szarlotka. Z czasem jesteśmy sporo do przodu. Zmieniamy plan i decydujemy, że schodzimy zielonym prosto do Rycerki Dolnej (pierwotnie mieliśmy z zielonego odbić na niebieski w kierunku Bacy i skończyć czerwonym). Przed schroniskiem na Przegibku również tłok i ponownie najazd nieco starszych turystów. Raźnym krokiem docieramy do Rycerki gdzie łapie nas drobny deszcz. Przed nami jeszcze tylko 4 km przez całą wioskę do dworca PKP i lądujemy przy samochodzie.
Za uwagę dziękuje Nerwowy Marian.
[attachment=45982]
[attachment=45983]
[attachment=45984]
[attachment=45985]
[attachment=45986]
Jedziemy w trójkę. Jak zawsze towarzyszy mi Ugodowy Marcin. Trzeciego muszkietera tym razem gra Sensowny Sajmon. Z Mikołowa wyjeżdżamy ok. 5:30. Na miejsce docieramy krótko po 8. Samochód zostawiamy przy stacji PKP Rycerka Dolna niemal na granicy z Rajczą. Stąd czerwonym szlakiem zaczynamy wycieczkę w stronę Wielkiej Rycerzowej. Idziemy szybko. Wychodzi na to, że już nie potrafimy z gracją snuć się po szlaku. Po prostu zapie...lamy. Ludzi tyle co nic. Zatrzymujemy się "u Bacy" na jedno piwko. Niebo nam się rozjaśnia. Gdzie są Ci, którzy wieszczyli nam deszcz?? Niech będą przeklęci. Kolejny przystanek w Bacówce pod Wielką Rycerzową. Tutaj już tłumnie. Jest jakaś spora ekipa emerytów, w której prym wiodą panie z ekstremalnie głośnym śmiechem. Jako, że mężczyznami jesteśmy atrakcyjnymi, a owe panie gustowały w "grubych" żartach, postanawiamy się ewakuować w stronę szczytu. Na podejściu mija na sympatyczny Czech i pyta o prognozy na mecz Polska-Grecja. Odpowiadam, że 1-1
Tak! Jestem prorokiem posłanym przez Najwyższego 
Idziemy dalej czerwonym w stronę Wielkiej Raczy. Do schroniska na Przegibku nie schodzimy. Zostawiamy je sobie na kolejny dzień. Ugodowy Marcin przyspiesza tempo i melduje się na Wielkiej Raczy niemal godzinę przed nami. Zaraz potem nadaje meldunek o braku miejsc w schronisku.
I teraz dygresja. Może ja się nie znam; może jestem naiwny, ale czy schronisko górskie jest od tego żeby organizować imprezy komercyjne?? Otóż cały budynek był okupowany przez studentów AGH, którzy urządzili tam sobie wyjazd integracyjny. I możecie mi wierzyć: oni nie mieli zamiaru chodzić po górach. Oni jedynie weszli na szczyt i zaczęli pić. Tymczasem dla normalnego turysty nie ma miejsca!! Gdyby jeszcze te studentki ładne były... No nic.. Nie mamy wyjścia i zostaje gleba na werandzie.
Po piłkarskich emocjach toaleta, a następnie brak snu ze względu na ekscesy braci studenckiej. Zasypiamy gdzieś przed 1 w nocy. Następnego dnia olewamy ciepłe śniadanie i ruszamy w dalszą drogę. Coś ciepłego zjemy na Przegibku. Nie lubimy chodzić tą samą drogą więc nie wracamy czerwonym. Schodzimy żółtym do Koloni, a stamtąd w ekstremalnie szybkim tempie na Wielką Bendoszkę. Chmury wiszą ciężko nad nami, nic nie widać, ale nie pada. Powietrze cudownie rześkie. Z Bendoszki do schroniska na Przegibku. Tutaj wreszcie ciepła kawa i szarlotka. Z czasem jesteśmy sporo do przodu. Zmieniamy plan i decydujemy, że schodzimy zielonym prosto do Rycerki Dolnej (pierwotnie mieliśmy z zielonego odbić na niebieski w kierunku Bacy i skończyć czerwonym). Przed schroniskiem na Przegibku również tłok i ponownie najazd nieco starszych turystów. Raźnym krokiem docieramy do Rycerki gdzie łapie nas drobny deszcz. Przed nami jeszcze tylko 4 km przez całą wioskę do dworca PKP i lądujemy przy samochodzie.
Za uwagę dziękuje Nerwowy Marian.
[attachment=45982]
[attachment=45983]
[attachment=45984]
[attachment=45985]
[attachment=45986]


,a co do kobiet chłopie to po bandzie , ale młody jesteś 
