Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat

Pełna wersja: 19.05.2012 Beskid Mały jakiego nie znacie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Powstał w mojej głowie taki plan, żeby odwiedzić kilka ciekawych miejsc w BM, o których istnieniu dowiedziałem się z Forum Beskid Mały.
Zajechaliśmy do Ponikwi, auto zostało w miejscu, gdzie szlak niebieski odbija z głównej drogi asfaltowej w kierunku Gronia. Najpierw skierowaliśmy się w kierunku zachodnim, aby zdobyć trzy bezszlakowe szczyty: Smużka, Czuba, Snozka zachwalane jako super widokowe, malownicze, odludne.

Znaleźliśmy jakąś ścieżkę i zaczęliśmy podejście. Słoneczna pogoda, intensywna zieleń, było pięknie.



Niestety ścieżki mają to do siebie, że zanikają. Nasza zanikła dość szybko, zaczęło się chaszczowanie, chodzenie dróżkami dla dzików, przedzieranie przez krzaki ostrężyn. Ukochana marudziła, potem się złościła, następnie obraziła, a na koniec wpadła w szał i wyrażała się niecenzuralnie



Jak to zwykle bywa, jeżeli się człek nie podda to osiąga sukces. W końcu udało się dojść na odsłonięte partie szczytowe, gdzie prowadzi przyjemna droga, jest naprawdę widokowo i ogólnie fajnie. Czyli warto wybrać się na Smużkę, Czubę i Snozkę, tylko niekoniecznie startować od niebieskiego szlaku. Najlepiej podejść trochę asfaltem i trafić na zaznaczoną na mapie drogę idącą do szczytu Smużka.



Zawsze podobały mi się te małe niebieskie kwiatki Smile



Dalej poszliśmy bezszlakowo na Gancarz. Obawiałem się tego podejścia, ale okazało się, że tym razem obyło się bez "przygód". Cały czas grzbietem prowadziła szeroka ścieżka, którą wyszliśmy wprost na krzyż na Gancarzu.
Następnie szlakiem wyszlismy na Groń Jana Pawła II. Skąd rozpościera się piękna panorama na północ.



Delektując sie soczystą zielenią przeszliśmy na Leskowiec.



Nastęnie w planach było zejście kawałek żółtym i odszukanie grobu partyzanta, o którym można poczytać tutaj: http://www.beskidmaly.pl/pun/topic724.html
Również udało się ją odszukać. Muszę przyznać, że jest to bardzo dziwny obiekt. Tak brzydki, że aż ciekawy.



Na koniec wracaliśmy bezszlakowo do Ponikwi przez Palenicę. Choć jest cała porośnięta lasem, to zdarzają się widokowe okna.



Główna droga schodząca grzbietem Palenicy pod koniec odbija mocno w prawo i cofa się w stronę Leskowca, aby ominąć stromiznę. W ten sposób zejście jest łagodne, ale 4x dłuższe. Kiedy szedłem tam ostatnio to właśnie ten wariant się "wybrał", więc teraz uważałem z kompasem w ręce, aby trafić na odpowiednie zejście wprost na zaparkowane auto. Udało się, choć była to wąstka i stroma ścieżka.



To tyle. Wycieczka była bardzo udana. Ukochanej złość przeszła, a podrapane nogi zagoją się "do wesela".
Mam nadzieję, że dzięki tej relacji dowiedzieliście się o Beskidzie Małym czegoś nowego Smile

sprocket73 napisał(a):
Mam nadzieję, że dzięki tej relacji dowiedzieliście się o Beskidzie Małym czegoś nowego Smile

Ja się dowiaduję coś nowego o Beskidzie Małym cały czas(z relacji forumowych). Niestety nigdy tam osobiście nie byłem. Sad
Zieleń bardzo soczysta. Ładnie uchwycony nastrój majowej wycieczki. ok

Sprocket, foteczki masz słodziutkie. Co do zachowywania Twojej Ukochanej, to dobrze Ci tak. Po chaszczach sobie możesz chodzić sam, ale zabrać Ukochaną w kopczyki, to wymaga nie lada logistyki. Zaplanowanie i znajomość terenu to podstawa. Ja Ci powię, że każda by się darła, kiedy by musiała torować drogę. giggle
Życzę udanej następnej wycieczki. ok I pamiętaj, nie przepinaj struny. Toungue

Stasiu napisał(a):
ale zabrać Ukochaną w kopczyki, to wymaga nie lada logistyki.

Prawda.Okolica wydaje się być wymarzona na grilla. Wink
Ale ta całą logistykę (grill, paliwo,jedzonko) trzeba wytargać na plecach.

sprocket73 napisał(a):
Ukochana marudziła, potem się złościła, następnie obraziła, a na koniec wpadła w szał i wyrażała się niecenzuralnie

Brawo dla tej Pani. clap

Rozjuszona Niewiasta na górskim szlaku, to doprawdy wyśmienity widok. Big Grin Wink

Piękne, majowe zdjęcia. Smile

Ukochana nie jest taka miętka, żeby nie mogła po krzakach chodzić.
Tutaj problem polegał na nieco innych oczekiwaniach... miało być opalanie nóżek, aby potem prezentować wiosenne kreacje. A że nóżki się podrapały zanim zdążyły się opalić, to właśnie podobno moja wina.

sprocket73 napisał(a):
Ukochana nie jest taka miętka, żeby nie mogła po krzakach chodzić.
Tutaj problem polegał na nieco innych oczekiwaniach... miało być opalanie nóżek, aby potem prezentować wiosenne kreacje. A że nóżki się podrapały zanim zdążyły się opalić, to właśnie podobno moja wina.

Nie umiesz wytworzyć nastroju w romantycznych okolicznościach przyrody Wink
Trzeba było powiedzieć "Me Tarzan you Jane" -jak w tym filmie.
http://www.youtube.com/watch?v=7PuSGJGyu...re=related
I wszelkiej zadrapania pasowały by jak najbardziej do opalenizny. ok

Ale rozumiem jesteś na początku drogi turystycznej i wiele jeszcze się musisz nauczyć. Wink Rolleyes

Hmm... za dołączonym filmie nie widać zadrapań ani u Tarzana ani u Jane. Coś podejrzewam, że oni więcej u kosmetyczki siedzieli niż w prawdziwym lesie Wink
No tak, ale jako film instruktarzowy do Twojej relacji pasuje. Mnie się najwięcej podoba budzenie Tarzanem. Zaraz widać kto tu jest panem. Toungue
Budzić Tarzanem mogę... ale nie na jednodniówkach Wink
Przekierowanie